Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kto oprócz Boga był w niebie podczas tworzenia życia na Ziemi?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
01-04-2008 22:37Konfolut (310 punktów)Kto oprócz Boga był w niebie podczas tworzenia życia na Ziemi?
Ocena 2 na 2
Intryguje mnie wers 26 rozdziału 1 w księdze rodzaju:
"Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam."

Czy znaczy to, że chrześcijanie nie powinni wcale wyznawać wiary w jednego boga?
A może to jakiś argument dla tych, którzy wierzą, że kosmici nas stworzyli?
Być może bóg miał jakichś nieboskich pomocników?
Albo to kolejny błąd w tłumaczeniu, który zmienia sens wypowiedzi boga (podobnie jak przez błąd w tlumaczeniu niesłusznie dziś oceniamy Judasza- podobno wydanie Jezusa było misją Judasza od samego Jezusa a pomyłka dotyczyła tłumaczenia jednego wyrazu- paradoksalnie, dzięki Judaszowi Jezus nas zbawił).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Stuczka (4 punktów)
Otóż odpowiedź jest zaskakująco prosta. W Chrześcijaństwie mamy do czynienia z Bogiem w trzech osobach i jak widać, na tym przykładzie, już w Ks. Rodzaju autor wyraźnie zaznacza nam ten dogmat. Trzeba też przypomnieć, że Bóg miał już wtedy do dyspozycji zastępy swych aniołów i Ci są naszą doskonalszą wersja od której różnimy sie tylko ciałem (choć w małym stopniu anioły mają, powiecmy trochę bardziej zredukowaną wolną wolę). To jest bardzo dobry przykład na to, że Biblii nie można czytać jak opowiadania i dopiero całość "utworu" daje nam obraz rzeczywistego przekazu.
01-04-2008 22:59 
 Ocena 1 na 1
Konfolut (310 punktów)
Ale dlaczego wtedy od razu ta kwestia nie jest tłumaczona? Na wątek Trójcy Świętej trzeba czekać dosyć długo. Logiczne by było wyjaśnić już za jednym razem o co chodzi a potem jedynie wspominać.
Chodzi właśnie o to, że nic nie wskazuje na to, że bóg mówi tu o Trójcy Świętej. Zupełnie nic.
02-04-2008 19:30 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
> Otóż odpowiedź jest zaskakująco prosta. W Chrześcijaństwie mamy do czynienia z Bogiem w trzech osobach i jak widać, na tym przykładzie, już w Ks. Rodzaju autor wyraźnie zaznacza nam ten dogmat.

Zaskakujące jest niestety to, co Ty tu wypisujesz. Autorzy tych fragmentów Starego Testamentu, w których opisane jest stworzenie świata nie mieli pojęcia o "Bogu w trzech osobach", czyli o czymś, co teraz nazywane jest "Trójcą Świętą". Pojęcie Trójcy Świętej pojawiło się znacznie później. Pojęcia tego nie znał nawet Jezus, nie znał również Paweł z Tarsu.
Początki dogmatu Trójcy Świętej sięgają dopiero soboru w Nicei w 325 r. n.e. (sobór nicejski), na którym przyjęto formułę tzw. homousios, który wyraża współistność Ojca z Synem. Na soborze w Konstantynopolu w 381 r. (sobór konstantynopolitański) wprowadzona została boskość Ducha Świętego, a tym samym przyjęto niejako Dogmat Trójcy Świętej. Przyjmuje się, że łącznie postanowienia nicejsko-konstantynopolitańske dały podstawę do przyjęcia tego dogmatu.

> Trzeba też przypomnieć, że Bóg miał już wtedy do dyspozycji zastępy swych aniołów i Ci są naszą doskonalszą wersja od której różnimy sie tylko ciałem (choć w małym stopniu anioły mają, powiecmy trochę bardziej zredukowaną wolną wolę).

To niestety kolejny zaskakujący fragment Twojej wypowiedzi. Napisz w którym miejscu Starego Testamentu, oczywiście przed scenami o stworzeniu świata, jest mowa o tym, że Bóg stworzył jakieś zastępy aniołów.
Po co Ty takie rzeczy w ogóle wypisujesz? Kto ma w to wierzyć?
Konfolut (310 punktów)
Czyli wykluczamy Trójcę Świętą i aniołów. Zostają nam córki człowiecze, olbrzymowie, kosmici i ci, którzy może istnieją/istnieli (przynajmniej w czyjejś wyobraźni), ale o których nie wiemy nic. Dzięki tej wypowiedzi moje zainteresowanie wzrosło.
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Czyli wykluczamy Trójcę Świętą i aniołów. Zostają nam córki człowiecze, olbrzymowie, kosmici i ci, którzy może istnieją/istnieli (przynajmniej w czyjejś wyobraźni), ale o których nie wiemy nic.

Tak. Trójce i aniołów zdecydowanie wykluczamy.
Warto dodać, że w Księdze Rodzaju jest jeszcze mowa o "synach bożych" (Rdz. 6: 2 i 4). Współżyli oni z "córkami ludzkimi"(czyli po prostu z kobietami), a ze związków tych rodzili się "olbrzymi", zwani też "mocarzami".
Synowie boży zgodnie z nazwą byli zapewne synami boga lub bogów. Faktem jest, że właśnie wtedy Bogu przestało się wszystko podobać i spuścił na ziemię potop. Od potopu Bóg uratował tylko jedną ludzką rodzinę Noego i trochę zwierząt, zaś wytopił wszystkich synów bożych i olbrzymów, bo nie zaprosił ich przecież na arkę Noego. Ciekawe dlaczego?
Z kosmitami w Biblii jest trochę gorzej, ale słynny Däniken również w Biblii ich się dopatrzył.
Psyk (14071 punktów)
>Po co Ty takie rzeczy w ogóle wypisujesz? Kto ma w to wierzyć?

Panie Andrzeju, gratuluję wiedzy i rozwagi. Taka "egzegeza" to groch z kapustą. Daję duży plus.
04-04-2008 21:26 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
> Otóż odpowiedź jest zaskakująco prosta. W Chrześcijaństwie mamy do czynienia z Bogiem w trzech osobach i jak widać, na tym przykładzie, już w Ks. Rodzaju autor wyraźnie zaznacza nam ten dogmat. Trzeba też przypomnieć, że Bóg miał już wtedy do dyspozycji zastępy swych aniołów i Ci są naszą doskonalszą wersja od której różnimy sie tylko ciałem (choć w małym stopniu anioły mają, powiecmy trochę bardziej zredukowaną wolną wolę). To jest bardzo dobry przykład na to, że Biblii nie można czytać jak opowiadania i dopiero całość "utworu" daje nam obraz rzeczywistego przekazu.

Obawiam się, że ta odpowiedź nie jest prosta lecz prostacka... Dogmat o Trójcy Świętej przyjęto w 325 roku na Soborze Nicejskim. Od napisania Księgi Rodzaju to wydarzenie dzieli mniej więcej tyle co nas od Jezusa więc to tak jakby w Nowym Testamencie doszukiwać się informacji o ruchu lotniczym. Nie ma to nic wspólnego z Trójcą Świętą.
keymak (3379 punktów)
Odpowiedź jest prosta: aby takie rzeczy zrozumieć wystarczy uwierzyć.
Później jest już górki i jeżeli człowiek się zapędzi to gdy łupie go coś w krzyżu to zamiast iść do lekarza umówi się na wizytę u kręgarza. Przy tym nie przeszkadza takiej osobie umówić się na tą wizytę przy pomocy narzędzi szatana, czyli przy pomocy telefonu komórkowego lub internetu ..
Ja zaś zatrzymałem się w rozwoju i nie ulegam różnym modom, co jakoś wychodzi mi ( odpukać w malowane ) na zdrowie.

Pozdrawiam.
Konfolut (310 punktów)
Ale wiara niekoniecznie wiąże się ze zrozumieniem (wyczuwam pewien sarkazm w twej wypowiedzi) a raczej z przyjęciem czegoś do wiadomości bez poddawania szczególnej analizie.
keymak (3379 punktów)
Jest dokładnie jak powiedziałeś, ale wielu ludzi religijnych twierdzi że uwierzyło i zrozumiało, więc napisałem co napisałem.

Pozdrawiam.
05-04-2008 01:51 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>Ale wiara niekoniecznie wiąże się ze zrozumieniem (wyczuwam pewien sarkazm w twej wypowiedzi) a raczej z przyjęciem czegoś do wiadomości bez poddawania szczególnej analizie.
>
Bez obrazy, ale to są tzw. koszałki-opałki. Nawet nie chce mi się tego prostować. "Przyjąć do wiadomości" znaczy tyle co "uznać pewien fakt", często przykry. Ja "przyjąłem do wiadomości bez poddawania szczególnej analizie", że E=mc2. Czy to znaczy, że w to wierzę?
Zmienianie znaczenia jednoznacznych zwrotów i słów to po prostu niechlujstwo językowe.
Konfolut (310 punktów)
Moje zdanie nie wyraża mojej opinii jako pewnika- słowa: "niekoniecznie" i "raczej". Skoro panu się nie chce prostować i dla pana ten wątek jest prostacki, tak samo jak i ludzie tu się wypowiadający to po co pan w nim bierze udział. Żeby nas poniżyć? Ja wiem bardzo mało o Biblii i się do tego przyznaję, dzięki jednak odpowiedzi kilku osób wiem więcej i o to w tym chodzi.
Rozumiem, że zna sie pan na rzeczy, szanuję to, jednak tak prywatnie, bardzo nie podoba mi się styl pana wypowiedzi w stosunku do ludzi tutaj, bo ja nawet jeżeli ktoś pisze bzdury na temat genetyki, na której się znam, to nigdy nie atakuję w ten sposób a wyjaśniam.
Zgadzam się z panem, że przyjęcie czegoś do wiadomości jest uznaniem faktu i ma to związek z religią, bo przyjęcie dogmatu o tym, że Muhammad wniebowstąpił na ośle Burak jest właśnie tym. Jest także wiele osób wierzących w boga, którzy przyjmują do wiadomości, że według ich wiary istnieje Trójca Święta, ale w nią nie wierzą. Takim przykładem jest moja babcia.
Psyk (14071 punktów)
>Odpowiedź jest prosta: aby takie rzeczy zrozumieć wystarczy uwierzyć.
>Później jest już górki i jeżeli człowiek się zapędzi to gdy łupie go coś w krzyżu to zamiast iść do lekarza umówi się na wizytę u kręgarza. Przy tym nie przeszkadza takiej osobie umówić się na tą wizytę przy pomocy narzędzi szatana, czyli przy pomocy telefonu komórkowego lub internetu ..
>Ja zaś zatrzymałem się w rozwoju i nie ulegam różnym modom, co jakoś wychodzi mi ( odpukać w malowane ) na zdrowie.
>Pozdrawiam.
>
Polecam w niemalowane. Pukanie w malowane może przynieść skutek odwrotny.
keymak (3379 punktów)
>Polecam w niemalowane. Pukanie w malowane może przynieść skutek odwrotny.
Napisałem tak z rozmysłem.
Od czasu do czasu stosuje się do takich przesądów, ale to raczej dlatego aby podkreślić swoje zdanie, a nie dlatego że w takie przesądy wierze.

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

Jeśli przyjmiesz, że Biblia, to księga przypowieści, spostrzeżeń, wręcz "chcenia", nie będziesz miała problemu.
Ważnym jest, ile dasz z siebie innym. Na ile będziesz uczciwa w swoim człowieczeństwie.
Chcesz nieba? Sorry, Elvis - tu tego nie dają.
Tu każą myśleć. Tu każą wybierać.
Co Ty na to?
Gotowa?

Pozdrawiam, i nieważne, co myślisz... najważniejsze, że myślisz...

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
02-04-2008 08:00 
 Ocena 1 na 1
Konfolut (310 punktów)
Ja zapytałam ot tak, po prostu, bo na pierwszy rzut oka odpowiedź jest prosta, ale kiedy później czyta się, że wraz (albo zaraz po wyjściu z raju) z Ewą i Adamem żyli synowie boży, olbrzymowie i córki człowiecze to mnie to po prostu, po ludzku dziwi. Zwłaszcza, że nie ma konkretnych tłumaczeń (ciekawe czy ich już nie ma czy nigdy nie było). Chcąc nie chcąc i tak Biblię bierze się bardzo często dosłownie, ale w tym przypadku jakkolwiek jej nie weźmiemy to coś tu po prostu nie pasuje.
W religii, jak dla mnie, jest za wielka swoboda interpretacji, która m.in. doprowdza co chwila do wyłamań wiernych z wiary. Religie są dobrym polem do popisu dla wszystkich filozofów a i tych, którzy chcą się wzbogacić. Ja sama kiedyś stworzyłam "religię online". Wymyśliłam sobie ideologię, opowiedziałam jak to u mnie wszystko wygląda i po pierwszym dniu funkcjonowania strony internetowej (którą znaleźć można było tylko przez pewien profil w internecie) miałam 153 chętnych do przystąpienia. Kiedy spytałam się czy dla dobra wiary byliby w stanie płacić składkę tacową 5$/miesiąc, większość zaproponowała mi o wiele więcej, bo naukę trzeba głosić (choć już na wstępie napisałam, że wierzymy dla siebie w tej mojej religii). Ci ludzie wysyłali mi zdjęcia swoich rodzin. Opisywali perypetie życiowe. Ilość informacji przytłaczała mnie (przydaliby się wspólnicy). Śmieszne, żenujące? Być może, ale i prawdziwe.

Nie chcę jednak pisać o łatwości w manipulowaniu ludźmi a chcę pozostać przy głównym pytaniu.
J.Szulc (5723 punktów)

Jakiś czas temu przestałam wypowiadać się w temacie "religia". Co najwyżej jakiś maleńki pościk...
Chcesz przyrównać religię do manipulacji?
To nie w porządku.
Dla mnie może to nie mieć znaczenia, ale znam takich, dla których to przykre.
Religia, wiara, to wręcz powietrze potrzebne do życia.
Szanuję także to podejście... jakie ludzkie w swej wymowie.
Tam, gdzie mogę, prezentuję swoje zdanie... lecz nie na siłę, nie mimo wszystko.
Spróbuj podobnie....

Pozdrawiam szczerze.


Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Chcesz przyrównać religię do manipulacji?
>To nie w porządku.
Sama religia nie ale jej urzędnicy tę manipulację uprawiają. Jak porównasz 4 ewangelie z całym dogmatycznym systemem KRK - samo ci wyjdzie. Manipulacja jak cholera.
Pozdrowienia
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
J.Szulc (5723 punktów)

Cóż - ludzie lubią być manipulantami. Co niektórzy lubią nawet, kiedy się nimi manipuluje. Bo tak jest łatwiej.
Sama religia, jeśliby miała być podawana uczciwie, przez uczciwych "przedstawicieli"... tylko skądf takich brać?
Znam kilku dość uczciwych, ale uwierzysz, że giną w powodzi tej reszty?

Podkreślam, że nie mam nic do religii, jako takiej.
Czasem, niektórym ludziom, pozwala jakoś funkcjonować, odnajdywać się... mam na myśli choćby osoby po detoksie i odwyku.
Mam troch e inne podejście, jednak nigdy nie krytykuję...

I pozdrawiam niezmiennie...

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
Konfolut (310 punktów)
Rozumiem panią, ale jaki związek ma moje poszanowanie religii z głównym pytaniem w wątku?

Ludźmi jest naprawdę łatwo sterować. Także nie porównywałabym raczej religii do powietrza, bo wielu z nas nie potrzebuje w takim razie tego powietrza, ale nie o to pytam.
03-04-2008 22:05 
 Ocena 1 na 1
Michał C. (323 punktów)

>Chcesz przyrównać religię do manipulacji?
>To nie w porządku.

Hmm, religii nie można "przyrównać" do manipulacji, co najwyżej może stać się "narzędziem manipulacji". To chyba oczywiste?

>Dla mnie może to nie mieć znaczenia, ale znam takich, dla których to przykre.

A co jest przykre? To że dają sobą manipulować za pomocą religii przez grupę wyzyskiwaczy w czarnych togach? Przykre to ale prawdziwe niestety..

>Religia, wiara, to wręcz powietrze potrzebne do życia.

Badania naukowe i eksperymenty istotnie potwierdzają, że osobnik pozbawiony powietrza szybko umiera. Zali żaden "niewierzący" czy "ateista" z braku wiary li tylko, jeszcze nie umarł.. hehe

"Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie.. "
Psyk (14071 punktów)
>Ja zapytałam ot tak, po prostu, bo na pierwszy rzut oka odpowiedź jest prosta, ale kiedy później czyta się, że wraz (albo zaraz po wyjściu z raju) z Ewą i Adamem żyli synowie boży, olbrzymowie i córki człowiecze to mnie to po prostu, po ludzku dziwi. Zwłaszcza, że nie ma konkretnych tłumaczeń (ciekawe czy ich już nie ma czy nigdy nie było). Chcąc nie chcąc i tak Biblię bierze się bardzo często dosłownie, ale w tym przypadku jakkolwiek jej nie weźmiemy to coś tu po prostu nie pasuje.
>W religii, jak dla mnie, jest za wielka swoboda interpretacji, która m.in. doprowdza co chwila do wyłamań wiernych z wiary. Religie są dobrym polem do popisu dla wszystkich filozofów a i tych, którzy chcą się wzbogacić. Ja sama kiedyś stworzyłam "religię online". Wymyśliłam sobie ideologię, opowiedziałam jak to u mnie wszystko wygląda i po pierwszym dniu funkcjonowania strony internetowej (którą znaleźć można było tylko przez pewien profil w internecie) miałam 153 chętnych do przystąpienia. Kiedy spytałam się czy dla dobra wiary byliby w stanie płacić składkę tacową 5$/miesiąc, większość zaproponowała mi o wiele więcej, bo naukę trzeba głosić (choć już na wstępie napisałam, że wierzymy dla siebie w tej mojej religii). Ci ludzie wysyłali mi zdjęcia swoich rodzin. Opisywali perypetie życiowe. Ilość informacji przytłaczała mnie (przydaliby się wspólnicy). Śmieszne, żenujące? Być może, ale i prawdziwe.
>Nie chcę jednak pisać o łatwości w manipulowaniu ludźmi a chcę pozostać przy głównym pytaniu.

A to, że wąż w raju mówił po polsku - to Cię nie dziwi??????
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Jeśli przyjmiesz, że Biblia, to księga przypowieści, spostrzeżeń, wręcz "chcenia", nie będziesz miała problemu.
Pozdrawiam "Pigułę". Jesteś niezrównana.
Serdecznie, raz jeszcze pozdrawiam.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
J.Szulc (5723 punktów)

No co ja znowu powiedziałam...?

Również przyjaźnie dygam, panie majorze

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
02-04-2008 17:06 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>No co ja znowu powiedziałam...?

   W tym pytanku najlepiej brzmi słówko "znowu".
.
J.Szulc (5723 punktów)

Cóż, panie Zbysławie... nie wszyscy są intelektualistami, nie wszyscy mienią się uczciwie racjonalistami.
Szare myszy też muszą istnieć... choćby po to, żeby ci wielcy mieli skalę porównawczą.
Tak sobie myślę swoim małym rozumkiem...
I zapytać też już nie wolno...?

Pozdrawiam.

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
02-04-2008 22:01 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Szare myszy też muszą istnieć... choćby po to, żeby ci wielcy mieli skalę porównawczą.

   Kiedy ktoś porównuje się bez końca i stale wychodzi mu to samo - przestaje ufać skalom, przerzuca się na piwo. W skrajnych przypadkach na życie wieczne.

   Pozdrowionka.
02-04-2008 22:52 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Z tych dwóch propozycji wybieram Żuberka.
Od wieczności mogłabym dostać niestrawności, albo nawet kolki...
Wolę myśleć, że mam na nią jeszcze czas...

Pozdrawiam serdecznie.

P.S. Przepraszam autora wątku za posty nie na temat.
Właśnie kończę, jakby co...


Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Od wieczności mogłabym dostać niestrawności,
albo nawet kolki...

Daję plus,
a za błyskotliwość - kolejną już moją prywatną nagrodę
"Alfreda".
Braaawooooooo!



Dostać kolki od wieczności - a to dobre!
.
Odlogik (78 punktów)
To byli by chyba aniołowie,trochę później Bóg umieszcza takiego na straży Raju i owoców nieśmiertelności. Ciekawe jest to "My", zwłaszcza, że gdy człowiek upadł, Bóg mówi, iż stał się "podobny nam".
diogenes (42753 punktów)
>Albo to kolejny błąd w tłumaczeniu,...

Nawet gdyby tłumaczenia były bezbłędne nie zmieni to w niczym faktu, że to tylko słowa, słowa, słowa. Przekonanie, że Odwieczna Prawda jest w Języku, w Księdze, w jej ciągłym przeinaczaniu, poprawianiu albo bezmyślnym powtarzaniu - to naiwność z brodą i pejsami.
02-04-2008 19:19 
 Ocena-1 na 1
Konfolut (310 punktów)
Nikt chyba tutaj nie szuka odwiecznej prawdy. Pytanie jest dosyć proste.
Zgadza się, że to tylko słowa, ale czego poza słowami można doszukiwać się w piśmie? Ze słów wypływa pewien sens, którego próbuję zrozumieć.
Jeżeli potraktujemy Biblię jako jeden wielki symbol lub księgę pełną symboli to dojdzie do pewnego absurdu, ponieważ każdy będzie miał prawo do rozumienia słów po swojemu a wtedy religia jako taka traci sens, bo nie może opierać się na czymś, co jest dowolnie interpretowane. Choćby dogmaty- co z nimi wtedy? Dlatego do pewnego stopnia Biblię jak i każdą inną książkę należy rozumieć dosłownie, bo inaczej słowa utracą jakikolwiek sens. Problem w tym, że nie wiadomo za bardzo kiedy rozumieć słowa Biblii jako symbole, bo dla jednego opis stworzenia świata to tylko symbol a dla drugiego dogmat i fundament jego wierzenia.
Czy "my" to symbol (czego?), czy Trójca Święta, czy aniołowie, czy córki człowiecze? Za duże tu pole do fantazji i sporów, które religia powinna, według siebie samej, eliminować. Pytam więc znów z naiwnością, ale i szczerym zaciekawieniem- kim oni są?

Dla odświeżenia wątku: dzięki Andrzejowi.51 wykluczamy Trójcę Świętą i aniołów.
03-04-2008 17:18 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>kim oni są?

To zapewne jakiś najstarszy UKŁAD.
Psyk (14071 punktów)

>Czy "my" to symbol (czego?), czy Trójca Święta, czy aniołowie, czy córki człowiecze? Za duże tu pole do fantazji i sporów, które religia powinna, według siebie samej, eliminować. Pytam więc znów z naiwnością, ale i szczerym zaciekawieniem- kim oni są?
> Dla odświeżenia wątku: dzięki Andrzejowi.51 wykluczamy Trójcę Świętą i aniołów.
>
Rozumiem, że zakłada to, iż ludzie istnieli przez stworzeniem świata. Racjonaliście gratulujemy Konofulta.
Konfolut (310 punktów)
>Rozumiem, że zakłada to, iż ludzie istnieli przez stworzeniem świata.

No właśnie. O to chodzi, że być może istnieli przed stworzeniem świata wg Biblii.
Psyk (14071 punktów)
>>Rozumiem, że zakłada to, iż ludzie istnieli przez stworzeniem świata.
>No właśnie. O to chodzi, że być może istnieli przed stworzeniem świata wg Biblii.

Na takie dictum nie mam nic więcej do dodania. Amen.
Bartosz (135 punktów)
>Intryguje mnie wers 26 rozdziału 1 w księdze rodzaju:
>"Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam."
>Czy znaczy to, że chrześcijanie nie powinni wcale wyznawać wiary w jednego boga?

Witam .
Nie jestem ekspertem w kwestii biblii, ale uważam że te słowa były kierowane do aniołów ,
które były razem z bogiem gdy ten w pocie czoła tworzył człowieka .
Konfolut (310 punktów)
>Nie jestem ekspertem w kwestii biblii, ale uważam że te słowa były kierowane do aniołów

Też nie znam dobrze Biblii, ale jeśli wierzyć Andrzejowi.51 to on wyjaśnił, że nie do aniołów. Przeczytaj wyżej.
02-04-2008 22:46 
 Ocena 1 na 1
Bartosz (135 punktów)
>>Nie jestem ekspertem w kwestii biblii, ale uważam że te słowa były kierowane do aniołów
>Też nie znam dobrze Biblii, ale jeśli wierzyć Andrzejowi.51 to on wyjaśnił, że nie do aniołów. Przeczytaj wyżej.

Więc być może Bóg kierował te słowa do Andrzeja 51.
02-04-2008 23:23 
 Ocena 3 na 3
avenger (463 punktów)
A może mylicie się wszyscy może Bóg mówił podobnego nam w liczbie mnogiej jak np.my król przez podkreślenie godności własnej.

Małgorzata (3242 punktów)
>A może mylicie się wszyscy może Bóg mówił podobnego nam w liczbie mnogiej jak np.my król przez podkreślenie godności własnej.

   Avenger, zwracałam Ci kiedyś uwagę na Twoją interpunkcję. Zignorowałeś ją. Pomyśl przez chwilę o swoich interlokutorach. Jak myślisz, czy czytanie Twoich postów sprawia komuś przyjemność, gdy muszą myśleć co chciałeś im powiedzieć? Szanuj ich, proszę...

   Pozdrawiam


Conscia mens recti famae mendacia ridet
avenger (463 punktów)

>   Avenger, zwracałam Ci kiedyś uwagę na Twoją interpunkcję. Zignorowałeś ją. Pomyśl przez chwilę o swoich interlokutorach. Jak myślisz, czy czytanie Twoich postów sprawia komuś przyjemność, gdy muszą myśleć co chciałeś im powiedzieć? Szanuj ich, proszę...
>   Pozdrawiam
Postaram się, proszę o tolerancje i wyrozumiałość. Każdy ma prawo do błędów. Bo każdy się myli. Przecież nie robię tego złośliwie.

Małgorzata (3242 punktów)
>Postaram się,proszę o tolerancje i wyrozumiałość.Każdy ma prawo do błędów.Bo każdy się myli.Przecież ,nie robię tego złośliwie.

   Oczywiście, że każdy ma prawo do błędów. Wiem też, że nie robisz tego złośliwie. Tak Ci po prostu wychodzi... Nie mam zastrzeżeń do tego co piszesz; mam zastrzeżenia do tego jak piszesz. Czytam Twoje posty i czasami nie rozumiem treści w nich zawartych z powodu braku owej interpunkcji. Dlatego też prosiłam Cię o te przecinki nie dlatego, żem wyjątkowo złośliwa, a z troski o to, aby czytający Twoje wypowiedzi dokładnie Cię rozumieli.

   Pozdrawiam

Conscia mens recti famae mendacia ridet
Psyk (14071 punktów)
>A może mylicie się wszyscy może Bóg mówił podobnego nam w liczbie mnogiej jak np.my król przez podkreślenie godności własnej.
>
>
Brawo za myślenie i wejście na dobry trop, chociaż jeszcze nie w sam środek. Dlaczego po prostu nie poszukać na googlach?
03-04-2008 00:20 
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>>Nie jestem ekspertem w kwestii biblii, ale uważam że te słowa były kierowane do aniołów
>>Też nie znam dobrze Biblii, ale jeśli wierzyć Andrzejowi.51 to on wyjaśnił, że nie do aniołów. Przeczytaj wyżej.
>Więc być może Bóg kierował te słowa do Andrzeja 51.

Nie musisz być złośliwy, bo złośliwością nic nie zyskasz i nic nikomu nie udowodnisz. Mówiąc o tym, że słowa Boga skierowane były do jakichś aniołów, dajesz tylko dowód swojej niewiedzy. Twoje przypuszczenie nie jest niczym poparte, bo poparte z oczywistych względów być nie może. Bo nie jesteś w stanie tego co mówisz czymkolwiek poprzeć.
Wykluczone jest, by Bóg słowa te kierował do aniołów, bo z pierwszych stronic Biblii nic o żadnych aniołach się nie dowiadujemy. Żaden szanujący się teolog czegoś takiego nigdy nie powiedział.
Nie jest to też forma tzw. pluralis majestatis, bo ponad wszelką wątpliwość dowiedzione zostało, że język hebrajski formy tej nie znał w czasie, gdy słowa te były pisane.
Niektórzy autorzy religijni mówią tu o tzw. pluralis deliberationis, który należy rozumieć jako pewnego rodzaju namyślanie się, wahanie, coś w rodzaju rozmowy Boga z samym sobą. Taka próba wytłumaczenia "liczby mnogiej" ma jednak ten słaby punkt, że nigdzie poza tym kontekstem prawdopodobnie już w hebrajszczyźnie nie występuje.

Zanim się coś napisze, lepiej się nad tym pierw zastanowić.
03-04-2008 01:05 
 Ocena 1 na 1
Bartosz (135 punktów)

>Niektórzy autorzy religijni mówią tu o tzw. pluralis deliberationis, który należy rozumieć jako pewnego rodzaju namyślanie się, wahanie, coś w rodzaju rozmowy Boga z samym sobą. Taka próba wytłumaczenia "liczby mnogiej" ma jednak ten słaby punkt, że nigdzie poza tym kontekstem prawdopodobnie już w hebrajszczyźnie nie występuje.

Nie chciałem być złośliwy,to był mały żart .

A wracając do tematu to natrafiłem na całkiem
ciekawy tekst,który jest kolejną próbą wytłumaczenia wypowiedzi Boga w liczbie mnogiej.

Stary Testament rozpoczyna się od słów, które w języku hebrajskim brzmią: "Bereszit bara Elohim et haszszamaim weet haarec", co tłumaczymy: "Na początku stworzył Bóg niebo (choć poprawniej byłoby - niebiosa) i ziemię." W większości tłumaczeń słowo "Elohim" jest przekładane jako "Bóg", ale faktycznie mamy tu do czynienia z rzeczownikiem w liczbie mnogiej. Dlatego już Voltaire proponował, aby tłumaczyć pierwszy werset Biblii: "Na początku stworzyli bogowie niebo i ziemię".
03-04-2008 02:06 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

> ciekawy tekst,który jest kolejną próbą wytłumaczenia wypowiedzi Boga w liczbie mnogiej.
>
Myślę, że jeszcze ciekawszym byłoby rozważenie: ile diabłów znajduje się na końcu szpilki. Mam nadzieję, że Państwo racjonaliści poważnie zabiorą się za wyjaśnienie tego zagadnienia.
Adam Barycki
03-04-2008 09:14 
 0 na 2
Konfolut (310 punktów)
Tu nie chodzi o roztrząsanie tego czy moje pytanie jest bardziej czy mniej ułomne.
Mnie to interesuje. Akurat ten wers mnie interesuje i widzę, że są ludzie, którzy więdzą więcej ode mne w tej kwestii. Na przykład pierwszy raz słyszę o tym, że tak naprawdę powinniśmy mówić o bogach i niebiosach, jak napisał ktoś wyżej.
W tym wątku nie interesuje mnie czy Biblia jest taka czy owaka, czy ma sens czy nie, do sporów na ten temat służą inne wątki.

Wracając właśnie do głównego tematu chcę nawiązać do pewnego rozdwojenia jaźni (?). Bóg powiedział, że stworzył człowieka na ich podobieństwo a potem, kiedy ten sam bóg, tyle że pod postacią człowieka, umiera to pyta się "czemu mnie ojcze zostawiłeś?". Skoro chrześcijanie uznają Trójcę Święta to ta wypowiedź nieco dziwi. Trójca Święta jest obrazem jednego boga pod 3 postaciami a więc Jezus w tamtej chwili mówił sam do siebie. Wątpił sam w siebie. Jeżeli teraz odrzucimy Trójcę Świętą to biorąc pod uwagę wypowiadanie się boga, o którym tu piszemy, to ma to jakiś sens i wskazywałoby, że jednak w Biblii jest mowa o więcej niż jednym bogu (zakładając, że nie popełniamy błędów w domysłach o tłumaczeniu i że dzisiejsza Biblia ma nadal jako taki związek z jej pierwotną wersją).
Odlogik (78 punktów)
Z tymi jamniołami to chyba jakaś poboczna księga wspomina, nie znam się dokładnie, coś z żydowskiej teologii itp., może kabała, ale to już inna bajka, i to dużo późniejsza, może Sefer Jezira, gdzieś to chyba było...
03-04-2008 15:45 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
> i że dzisiejsza Biblia ma nadal jako taki związek z jej pierwotną wersją).
>
Szanowna Pani
Praźródłem biblii są teksty sumeryjskie, proszę tam szukać wyjaśnień. Ciekawą interpretację tych tekstów podaje: Zecharia Sitchin w książkach "Dwunasta planeta" i "Genesis jeszcze raz". Mogę je Pani przesłać.
Adam Barycki
03-04-2008 16:50 
 Ocena 1 na 1
Konfolut (310 punktów)
A gdzie ja znajdę teksty sumeryjskie haha, chociaż w internecie jak dobrze poszperać to znajdzie się wiele rzeczy a i pewnie w bibliotekach są kopie.

Tak w ogóle to czy wiecie, że Trójca Święta została zaczerpnięta przez chrześcijan z kultu Lunarnego? Składała się ona z Dziewicy Kapłanki symbolizującej pełnię księżyca, Kobiety Matki (Kwadra) i Czarownicy (Nów). Tłumaczy to czemu Kościół palił na stosie czarownice i czemu nadano temu słowu negatywne znaczenie. Sama Trójca Święta o wiele wcześniej istniała w innej religii, ale bóg chrześcijan jeszcze o niej nie wiedział. Dowiedział się dopiero jak chrześcijanie włączyli ją jako swój dogmat zgodny z nicejskim wyznaniem wiary, o czym pisał Andrzej.51.

Cała ta rozmowa jest więc tylko podkreśleniem religijnego absurdu, ale i tak nadal chciałabym wiedzieć, co miał na myśli autor, gdy pisał te boskie słowa, albo chociaż... co mógł mieć ma myśli. Nie znał Trójcy Świętej, aniołów też wymyślono później, więc pewnie chodzi tu o innych bogów. Choć to, że w Starym Testamencie nie ma wzmianki o Trójcy Świętej to nie znaczy to wcale, że autor jej nie znał, bo przecież inne wyznania, jak i kult lunarny były już wtedy powszechne. Jeżeli patrzymy na słowa jako na słowa boga to wtedy musimy powiedzieć, że to nie jest Trójca Święta, ale jeśli weźmiemy pod uwagę zwykłego człowieka, który napisał tamten kawałek to nie możemy być pewni, że autor nie znał Trójcy Świętej innego wyznania.
Jeżeli ktoś zna jeszcze jakieś ciekawostki to chętnie przeczytam.
Odlogik (78 punktów)
Jeśli chodzi o aniołów to się nie zgodzę, w tej samej księdze, chwilkę dalej jest:
3.24
Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia.
Przed chwilą skopiowałem z biblii online
Konfolut (310 punktów)
Co to sa cherubowie?!
A coś wcześniej jest o nich?
avenger (463 punktów)
>Co to sa cherubowie?!
>A coś wcześniej jest o nich?
7 Urobił i dwa Cheruby złote, z ciągnionego złota urobił je na obu końcach ubłagalni.
8 Cheruba jednego na jednym końcu, a Cheruba drugiego na drugim końcu; na ubłagalni uczynił Cheruby na obu końcach jej.
9 Którzy Cherubowie mieli rozciągnione skrzydła, z wierzchu zakrywając skrzydłami swemi ubłagalnią, a twarzy ich były jednemu ku drugiemu; ku ubłagalni były twarzy Cherubów.

Czyli,że cherubowie to są figurki ze złota?
Konfolut (310 punktów)
I znowu, czy brać to dosłownie czy jako symbol?
Tak się zastanawiam, że jakby którykolwiek polonista z liceum wziął taką "Biblię" i miał ją ocenić to pewnie, co chwila na marginesie stawiałby czerwone krzaczki "brak ciągłości wątku", "powtórka", "nawiązanie do rzeczy, o której wcześniej nie było mowy", "styl.".
Nikt nie powiedział nic na temat olbrzymów i córek człowieczych- to to dopiero herezja (!!!) !
15-05-2008 16:35 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>Tak w ogóle to czy wiecie, że Trójca Święta została zaczerpnięta przez chrześcijan z kultu Lunarnego? Składała się ona z Dziewicy Kapłanki symbolizującej pełnię księżyca, Kobiety Matki (Kwadra) i Czarownicy (Nów). Tłumaczy to czemu Kościół palił na stosie czarownice i czemu nadano temu słowu negatywne znaczenie. Sama Trójca Święta o wiele wcześniej istniała w innej religii, ale bóg chrześcijan jeszcze o niej nie wiedział. Dowiedział się dopiero jak chrześcijanie włączyli ją jako swój dogmat zgodny z nicejskim wyznaniem wiary, o czym pisał Andrzej.51.
>Cała ta rozmowa jest więc tylko podkreśleniem religijnego absurdu, ale i tak nadal chciałabym wiedzieć, co miał na myśli autor, gdy pisał te boskie słowa, albo chociaż... co mógł mieć ma myśli. Nie znał Trójcy Świętej, aniołów też wymyślono później, więc pewnie chodzi tu o innych bogów.

Jeśli Pani wierzy w to, co sama pisze to współczuję poziomu edukacji.

m.
04-04-2008 22:07 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
Trójca Święta jest obrazem jednego boga pod 3 postaciami a więc Jezus w tamtej chwili mówił sam do siebie. Wątpił sam w siebie. Jeżeli teraz odrzucimy Trójcę Świętą to biorąc pod uwagę wypowiadanie się boga, o którym tu piszemy, to ma to jakiś sens i wskazywałoby, że jednak w Biblii jest mowa o więcej niż jednym bogu (zakładając, że nie popełniamy błędów w domysłach o tłumaczeniu i że dzisiejsza Biblia ma nadal jako taki związek z jej pierwotną wersją).
>
Myślę, że minęła się Pani z powołaniem a przynajmniej - z portalem. Proponuję rozważyć to na takich stronach jak wiara, opoka, Jezus, apologetyka etc. "Jezus mówił sam do siebie" - "miszczostwo" świata.
04-04-2008 22:34 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
>Myślę, że minęła się Pani z powołaniem a przynajmniej - z portalem. Proponuję rozważyć to na takich stronach jak wiara, opoka, Jezus, apologetyka etc. "Jezus mówił sam do siebie" - "miszczostwo" świata.
Maćku, Pani nie minęła się z powołaniem, pisze w temacie działu i blisko tematu wątku. Twoje zaś komentarze są jedynie przytykami kierowanymi przeciw jednej osobie. Przytykami nie w temacie dyskusji. Daruj sobie proszę te wycieczki, ponieważ mają charakter osobisty i poza brakiem szacunku wobec interlokutora wykazujesz się również brakiem kultury. Jeśli z tonu nie spuścisz i nie wykażesz tolerancji dla odmiennego, choćby najbardziej absurdalnego Twoim zdaniem, poglądu - wykasuję wszystkie Twoje, że użyję Twojego określenia, prostackie wypowiedzi w tym wątku.

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
05-04-2008 11:25 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>Maćku, Pani nie minęła się z powołaniem, pisze w temacie działu i blisko tematu wątku. Twoje zaś komentarze są jedynie przytykami kierowanymi przeciw jednej osobie. Przytykami nie w temacie dyskusji. Daruj sobie proszę te wycieczki, ponieważ mają charakter osobisty i poza brakiem szacunku wobec interlokutora wykazujesz się również brakiem kultury. Jeśli z tonu nie spuścisz i nie wykażesz tolerancji dla odmiennego, choćby najbardziej absurdalnego Twoim zdaniem, poglądu - wykasuję wszystkie Twoje, że użyję Twojego określenia, prostackie wypowiedzi w tym wątku.
>Pozdrawiam
>
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona


Wojtku, zostaje mi uznać (pardon - przyjąć do wiadomości bez szczegółowej analizy czyli uwierzyć), że jesteś przede mną lata świetlne w temacie Kamyczka. Jana Kamyczka.
A tak poważnie - czyjeś poglądy religijne jak zapewne wiesz, nie interesują mnie. Myślę, że zasłonę milczenia mógłbym spuścić nawet na parodię "Gwiezdnych wojen" w wykonaniu scjentologów, którzy wierzą, że 75 milionów lat temu (późna kreda) w odległej galaktyce miała miejsce wojna związana z podatkami (echo powstania USA i "bostońskiej herbatki" oczywiście). Czym innym jednak jest zadawanie pytań zamiast poszukać samemu odpowiedzi (co ja zrobiłem w kilka sekund), żenujące dywagacje świadczące o braku podstawowej wiedzy (to, że w Księdze Rodzaju jest mowa o Trójcy Świętej czy - sic! - że ludzie powstali przed stworzeniem świata), mieszanie pojęć, pisanie o rzeczach z różnych parafii i niechlujstwo językowe sprawiające, że zdania nawet nie kwalifikują się do odpowiedzi czy komentowania. Wychowałem się na prof. Barbarze Stanosz, która w temacie języka i gramatyki jest wręcz apodyktyczna.
PS: Wojtku, czy to pod spodem to anagram? Bo nijak nie mogę rozwiązać...
05-04-2008 12:15 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
Maćku, zdaje mi się, że stroisz sobie żarty z mojej inteligencji, lub mych uwag nie pojąłeś. Przedkładasz wiedzę nad wiarę, mam taką samą przypadłość. Wiesz zatem, że wierzyć można w najbardziej nawet nielogiczne bzdety. Nie neguj zatem prawa ludzi do wiary w nie. Prostuj, komentuj, ale rób to bez okazywania wyższości, tak jak się to powinno robić w kulturalnej dyskusji. Wiesz, że zarzutem moim był brak kultury i nieokazywanie szacunku interlokutorom. I o poprawę Cię proszę, a nie o akceptację absurdów. Po prostu czasem nie potrafisz powstrzymać się od kąśliwej uwagi w godnym pożałowania tonie. Naucz się tego, nie lubię kasować postów.

>PS: Wojtku, czy to pod spodem to anagram? Bo nijak nie mogę rozwiązać...
To nie anagram, języków się ucz Szczególnie semickich



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Psyk (14071 punktów)
>>Wiesz zatem, że wierzyć można w najbardziej nawet nielogiczne bzdety. I o poprawę Cię proszę, a nie o akceptację absurdów. Po prostu czasem nie potrafisz powstrzymać się od kąśliwej uwagi w godnym pożałowania tonie. Naucz się tego, nie lubię kasować postów.
>>PS: Wojtku, czy to pod spodem to anagram? Bo nijak nie mogę rozwiązać...
>To nie anagram, języków się ucz Szczególnie semickich
>
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona


Staram się Wojtku, staram.
Jedna tylko uwaga - nie do końca zgadzam się z tym, że wierzenia religijne są nielogiczne. One często są absurdalne lub sprzeczne z naszą wiedzą naukową, co jest wynikiem niechcianego spadku po okresie niemowlęctwa ludzkości i braku tak wiedzy jak i metodologii. Ale nie zarzuciłbym religii braku logiki - często jest wręcz absurdalnie logiczna, tyle tylko, że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Kilka przykładów z brzegu - dywagacje czy bóbr jest rybą. Przed Linneuszem rybą było to co pływało w wodzie. Bóbr był "częścią wspólną" (płazem??? hahaha). Poszło oczywiście o post. Orzeczono, że można jeść jego ogon, bo bóbr siedząc nad brzegiem moczy go w wodzie. Inny przykład - rozważania czy piekło jest czynne w niedzielę. Skoro Szatan jest podległy Bogu to oczywiście piekło powinno być zamknięte. W przeciwnym razie byłby od niego niezależny, jak dzisiaj REAL. Jest to też związane z doktryną apokatastazy czyli m. in. rozważaniami czy Szatan może być zbawiony. Nie może! Otóż, jak być może wiesz, starły się tu dwie koncepcje - czy nie może dlatego, że Bóg nie jest litościwy czy dlatego, że się nie nawróci. Na szczęście autorytatywnie Katechizm Kościoła Katolickiego (pkt 393) orzeka, że to drugie. Humorystycznie mogę dodać, że "spławiłem" tą metodą swego czasu Świadków Jehowy na ulicy. Spytałem ile osób będzie zbawionych. Oczywiście - 144,000. No to odpowiedziałem, że przy 6 mld ludzi prawdopodobieństwo, że tego dostąpię wynosi 0,0024% (1:41667) ergo - byłbym głupi wyznając ich pozbawiającą mnie nadziei na zbawienie religię... I staruszkę zamurowało - nie wiedziała co powiedzieć a ja mogłem spokojnie iść dalej. Polecam tę odpowiedź na Świadków Jehowy! Dodam tylko, że tak naprawdę mówimy tu o cechach i predyspozycjach psychicznych ludzi, którzy takie dysputy toczyli (mściwość, zawziętość, łagodność, kompleksy Madonny, Edypa, Elektry itd.) wyrażonych jedynym językiem jaki znali - tak, jak odkrył to Engels. Tak więc - gmach religii nie jest nielogiczny. Nie ma po prostu nic wspólnego z rzeczywistością, co sam nazywa eufemistycznie "nie z tego świata".
Wojtek (3465 punktów)
>Staram się Wojtku, staram.
To bardzo miło, mam zatem nadzieję, że więcej nie będę musiał zwracać Ci uwagi.

>Jedna tylko uwaga - nie do końca zgadzam się z tym, że wierzenia religijne są nielogiczne.
Gmach religii bywa nielogiczny. Weźmy choćby zmartwychwstanie Jezusa i związane z tym faktem sprzeczne podania, wszystkie uznawane za słowo boże. Takich nielogiczności są setki. Piękna jest ta kwestia o 0,0024% .

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Psyk (14071 punktów)
>Gmach religii bywa nielogiczny. Weźmy choćby zmartwychwstanie Jezusa i związane z tym faktem sprzeczne podania, wszystkie uznawane za słowo boże. Takich nielogiczności są setki. Piękna jest ta kwestia o 0,0024% .
>Pozdrawiam
>
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona


Myślę, że tu religia nie jest jeszcze złapana in flagranti. To rozbieżności w opisach wynikłe z tego, że ewangelie spisano znacznie później czyli zarzut łatwy do zbicia. Błąd kardynalny byłby tylko wówczas gdyby miał miejsce w teologii. Nie jest to też np. niepokalane poczęcie - to wspólne wyobrażenie ludów prymitywnych (ani inne wierzenia sprzeczne z naszą dzisiejszą wiedzą - od kosmogonii do wskrzeszenia Łazarza i cudów w chwili śmierci Jezusa). Chodziłoby tu o błąd w myśleniu wewnątrz aparatu teologii. Myślałem czy znam jakiś tego rodzaju i z zaskoczeniem stwierdziłem, że nic takiego nie przychodzi mi do głowy!!! Wzywam Was, Racjonaliści i Racjonalistki - pomożecie???
Wojtek (3465 punktów)
>Myślę, że tu religia nie jest jeszcze złapana in flagranti. To rozbieżności w opisach wynikłe z tego, że ewangelie spisano znacznie później czyli zarzut łatwy do zbicia. Błąd kardynalny byłby tylko wówczas gdyby miał miejsce w teologii. Nie jest to też np. niepokalane poczęcie - to wspólne wyobrażenie ludów prymitywnych (ani inne wierzenia sprzeczne z naszą dzisiejszą wiedzą - od kosmogonii do wskrzeszenia Łazarza i cudów w chwili śmierci Jezusa). Chodziłoby tu o błąd w myśleniu wewnątrz aparatu teologii. Myślałem czy znam jakiś tego rodzaju i z zaskoczeniem stwierdziłem, że nic takiego nie przychodzi mi do głowy!!! Wzywam Was, Racjonaliści i Racjonalistki - pomożecie???
Maćku, w aparacie teologicznym rozbieżności raczej nie znajdziesz. Jeśli tworzysz system by opisać jakieś zjawisko i zależy Ci na udowodnieniu prawdziwości zjawiska, to zawsze znajdziesz taką konstrukcję, która wszystko pięknie objaśni. Przypomina mi się zawsze w takich przypadkach gość dowodzący, że Ziemia jest płaska. Stworzył cały gmach teoretyczny do tej teorii i jest ona wewnętrznie spójna. Problem jest tylko z podstawowymi założeniami .
Ja jednak pisałem o nielogiczności wierzeń (niekoniecznie popartych wywodami teologicznymi), nie zaś doktryn religijnych. Spójrz w górę wątku.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Psyk (14071 punktów)
>Maćku, w aparacie teologicznym rozbieżności raczej nie znajdziesz. Jeśli tworzysz system by opisać jakieś zjawisko i zależy Ci na udowodnieniu prawdziwości zjawiska, to zawsze znajdziesz taką konstrukcję, która wszystko pięknie objaśni. Przypomina mi się zawsze w takich przypadkach gość dowodzący, że Ziemia jest płaska. Stworzył cały gmach teoretyczny do tej teorii i jest ona wewnętrznie spójna. Problem jest tylko z podstawowymi założeniami .
>Ja jednak pisałem o nielogiczności wierzeń (niekoniecznie popartych wywodami teologicznymi), nie zaś doktryn religijnych. Spójrz w górę wątku.
>Pozdrawiam
>
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona


Zgadzam się z Tobą i też tak właśnie sądziłem. Tym niemniej sądzę, że to autentycznie fascynujące odkrycie, że religię można odrzucić na polu nauki o którą na swoje nieszczęście się zaplątała, z wniosków z historii (stopniowy upadek od średniowiecza a obecnie - przyjmowanie idei uprzednio fanatycznie zwalczanych, np. praw człowieka i wolności wyznania), rozniesienia jej w pył krytyczną analizą, moralnych, psychologicznych (głównie na polu tzw. mariologii) - ale nie przez język jej samej wyłomem na skalę odkrycia Kurta Gödela sprzeczności w konstytucji USA czy paradoksu Russella. Udało mi się znaleźć taki wyłom w doktrynie Świadków Jehowy (powstali w 19ym wieku więc powinni już wtedy pomyśleć o tym, by zbawionych nie było mniej niż 10% jeśli już chcieli być konkretni). Można to także zastosować do homoseksualistów - skoro stworzył ich Bóg to czemu chrześcijańskie kościoły ich odtrącają? Można także przypomnieć o doktrynie animacji płodu którą Kościół porzucił na rzecz odkrycia naukowego - zygoty z wymieszanymi genami. To ostatnie jest o tyle słabe, że katolik może spokojnie odpowiedzieć "już w to nie wierzymy tak jak w inkuby, czarownice i w to, że prześladowanie Żydów jest dziełem miłym Bogu". W religii także jest pewien margines ewolucji, którego na prawo używać dla swojego przetrwania. Tym niemniej wydaje mi się, że trafiłem w samo serce - doktryna wszechmocy Boga, Wojtku! Nie może być więcej niż jednego wszechmogącego boga, bo każdy z nich mógłby pozbawić tego przymiotu pozostałych. Nie mogą ustalić między sobą, że tego nie zrobią, bo będą związani umową czyli nie wszechmocni. Zostaje nam jeden. Ale nie może stworzyć innych wszechmocnych bogów, bo wrócimy do punktu wyjścia. Zatem nie ma wszechmogącego boga! Coś podobnego jak paradoks Russella. Ufff... Jak sądzisz?
PS: A to znasz? Przychodzi facet do sklepu z dywanami i mówi:
- Poproszę dywan Sierpińskiego.
Na to sprzedawca:
- Bardzo proszę, tylko szanownemu panu boki wytnę!
Wojtek (3465 punktów)
>Ufff... Jak sądzisz?
Sądzę, że sam dogmat wszechmocnego boga jest bardzo kruchy. Jest jeszcze kilka takich dowodów na "niewszechmoc", z tym że nie widzę sensu ich mnożenia. Wyjść raczej należy od nieokreśloności samego pojęcia "bóg". Od braku rzeczywistego desygnatu, miast rozwodzić się nad cechami tego nieistniejącego bytu.

>PS: A to znasz? Przychodzi facet do sklepu z dywanami i mówi:
>- Poproszę dywan Sierpińskiego.
>Na to sprzedawca:
>- Bardzo proszę, tylko szanownemu panu boki wytnę!
Piękne. A chcesz trochę kurzu Cantora ?

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Psyk (14071 punktów)
>Sądzę, że sam dogmat wszechmocnego boga jest bardzo kruchy. Jest jeszcze kilka takich dowodów na "niewszechmoc", z tym że nie widzę sensu ich mnożenia. Wyjść raczej należy od nieokreśloności samego pojęcia "bóg". Od braku rzeczywistego desygnatu, miast rozwodzić się nad cechami tego nieistniejącego bytu.
(...)
>Piękne. A chcesz trochę kurzu Cantora ?
>Pozdrawiam
>
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona


Tak, ale to jest podejście od "naszej" strony. Mam na myśli coś co jest piątą kolumną wewnątrz gmachu religii.

PS: Kurz Cantora? Eeeeeee... Dzięki, mam własny na półce.
Wojtek (3465 punktów)
>Tak, ale to jest podejście od "naszej" strony. Mam na myśli coś co jest piątą kolumną wewnątrz gmachu religii.
Nie znajdziesz takiej, która byłaby przydatna. Każda niedoskonałość filozofii zostanie natychmiast pokryta scholastyką. Dlatego należy podejść z zewnątrz do sprawy, ponieważ podchodząc od wewnątrz niejako uznajesz realność przedmiotu sporu.

>PS: Kurz Cantora? Eeeeeee... Dzięki, mam własny na półce.
To może pogramy w stawianie kropek na każdym odcinku krzywej Kocha? Kto pierwszy skończy - wygrywa

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Psyk (14071 punktów)

>To może pogramy w stawianie kropek na każdym odcinku krzywej Kocha? Kto pierwszy skończy - wygrywa
>Pozdrawiam
>
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona


Hehe. A może po prostu puścimy po niej biedronkę? Chociaż nie, bo nas obrońcy zwierząt o znęcanie się nad biedronką do sądu podadzą a biedaczce nawet osiem nóżek nie pomoże... Ze wstęgi Mobiusa chociaż zejść można.
Wojtek (3465 punktów)
>Hehe. A może po prostu puścimy po niej biedronkę? Chociaż nie, bo nas obrońcy zwierząt o znęcanie się nad biedronką do sądu podadzą a biedaczce nawet osiem nóżek nie pomoże... Ze wstęgi Mobiusa chociaż zejść można.

Kurcze, nic Ci nie pasuje. Biedronki Ci się zachciewa. Może chociaż wejdź na diabelskie schody, teiści dawno by Cię wysłali w taka podróż . Zmierzę Ci czas

Pozdrawiam



ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
15-05-2008 16:42 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>Tu nie chodzi o roztrząsanie tego czy moje pytanie jest bardziej czy mniej ułomne.
>Mnie to interesuje. Akurat ten wers mnie interesuje i widzę, że są ludzie, którzy więdzą więcej ode mne w tej kwestii. Na przykład pierwszy raz słyszę o tym, że tak naprawdę powinniśmy mówić o bogach i niebiosach, jak napisał ktoś wyżej.
>W tym wątku nie interesuje mnie czy Biblia jest taka czy owaka, czy ma sens czy nie, do sporów na ten temat służą inne wątki.
>Wracając właśnie do głównego tematu chcę nawiązać do pewnego rozdwojenia jaźni (?). Bóg powiedział, że stworzył człowieka na ich podobieństwo a potem, kiedy ten sam bóg, tyle że pod postacią człowieka, umiera to pyta się "czemu mnie ojcze zostawiłeś?".

Bo nie rozumie Pani podstaw takich dziedzin teologii jak teologia dogmatyczna, biblistyka, egzegeza, hermeneutyka biblijna, itd.

m.
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Stary Testament rozpoczyna się od słów, które w języku hebrajskim brzmią: "Bereszit bara Elohim et haszszamaim weet haarec", co tłumaczymy: "Na początku stworzył Bóg niebo (choć poprawniej byłoby - niebiosa) i ziemię." W większości tłumaczeń słowo "Elohim" jest przekładane jako "Bóg", ale faktycznie mamy tu do czynienia z rzeczownikiem w liczbie mnogiej.

Liczbą mnogą od "el = bóg" jest "Elohim = bogowie". Słowo "el" (w liczbie pojedynzcej) moze oznaczać każdego boga. Natomiast "Elohim" jest imieniem konkretnego boga. Można powiedzieć, że jest to "el Elohim - bóg Elohim". Nie ulega raczej wątpliwosci, że świat jest tworzony przez jednego boga, owego Elohim. W zdecydowanej większości przypadków słowu "Elohim" towarzyszą czasowniki w liczbie pojedynczej. Ten wyjątek to właśnie słynne słowa boga Elohim: "Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo [...]" (Rdz. 1: 26).
Psyk (14071 punktów)
>Intryguje mnie wers 26 rozdziału 1 w księdze rodzaju:
>"Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam."
>Czy znaczy to, że chrześcijanie nie powinni wcale wyznawać wiary w jednego boga?
>A może to jakiś argument dla tych, którzy wierzą, że kosmici nas stworzyli?
>Być może bóg miał jakichś nieboskich pomocników?
>Albo to kolejny błąd w tłumaczeniu, który zmienia sens wypowiedzi boga (podobnie jak przez błąd w
>tlumaczeniu niesłusznie dziś oceniamy Judasza- podobno wydanie Jezusa było misją Judasza od samego
>Jezusa a pomyłka dotyczyła tłumaczenia jednego wyrazu- paradoksalnie, dzięki Judaszowi Jezus nas
>zbawił).
>
Bo to forma pluralis compositioni wyrażająca wielość przymiotów Bożych (nie mylić z pluralis maiestaticus). Czy już można zamknąć wątek?
Konfolut (310 punktów)
Forma wyrażająca wielość przymiotów bożych... no i? Pisał już o tym Andrzej.51.

Wątku nie musimy zamykać. Wystarczy jak pan przestanie go odwiedzać.
Psyk (14071 punktów)
>Forma wyrażająca wielość przymiotów bożych... no i? Pisał już o tym Andrzej.51.
>Wątku nie musimy zamykać. Wystarczy jak pan przestanie go odwiedzać.
>
No wiec w czym jeszcze problem? Jest pytanie, jest odpowiedz. Nie chodzi o Trojce Swieta, anioly, archaniolow etc. tylko o Boga uzywajacego formy dla Niego zarezerwowanej (podobnie jak krol, chociaz z innego powodu). Mysle, ze to konczy sprawe. Odwiedzac moge i bede - nie bede jednak pisac jesli wiem, ze niczego to nie wnosi. Pytanie bylo czysto techniczne.
Konfolut (310 punktów)
Pytanie jednak skąd taka pewność, że bóg tak akurat mówił albo że autor akurat miał na myśli taką formę (że takie użył). Zwłaszcza, że kilka stron dalej w Biblii jest mowa o kilku innych kreaturach, które się między sobą krzyżowały.
04-04-2008 18:53 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>Pytanie jednak skąd taka pewność, że bóg tak akurat mówił albo że autor akurat miał na myśli taką formę (że takie użył). Zwłaszcza, że kilka stron dalej w Biblii jest mowa o kilku innych kreaturach, które się między sobą krzyżowały.
>
Na moje oko to pytanie (a przynajmniej jego pierwsza część) jest bez sensu, bo zakłada dosłowność czyli, że jest to czysta forma zdaniowa, która może być prawdziwa lub fałszywa. Ale w istocie jest jeszcze gorzej - bo jeśli Bóg był sam i jest to forma zdaniowa to musiałyby być spełnione jednocześnie cztery absurdalne warunki:
1) mówił do siebie
2) w liczbie mnogiej
3) potem opowiedział o tym jakiemuś bliskowschodniemu poganiaczowi wielbłądów 4 tysiące lat temu
4) i do tego w mowie niezależnej (łac. oratio recta).
Nie sądzę, by wierzył w to jakikolwiek chrześcijanin. Pan natomiast jeśli się nad tym zastanawia to co najmniej dopuszcza taką możliwość.
Przejdźmy do drugiego Pańskiego założenia, które nie budzi moich wątpliwości. Czy pisarz, skryba, jakkolwiek go nazwiemy, mógł użyć innej formy niż wspomniana pluralis compositionis? Na pewno nie było to pluralis maiestaticus, bo takiej formy nie ma w języku hebrajskim. Zamiast przelewać z pustego w próżne oddajmy głos komuś, kto ma na ten temat najwięcej do powiedzenia w Polsce:

[19:09] Bob421: W Księdze Rodzaju można chyba odnaleźć ślady Trójcy: Bóg mówi: uczyńmy, człowieka...
[19:09] Anna_Swiderkowna: To jest cytat z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju. Ta liczba mnoga w ustach Boga wywoływała dużo pytań. Słowu Elohim - jednemu z najczęściej używanych imion Boga - zawsze towarzyszy liczba pojedyncza czasownika. Dlaczego więc tu jest liczba mnoga? Nie jest to tzw. pluralis maiestaticus, czyli forma, jakiej używali, mówiąc o sobie, np. królowie. W języku hebrajskim taka forma nie istnieje. Jest to najprawdopodobniej tzw. liczba mnoga zastanowienia. Niejeden z nas, kiedy zupełnie sam zastanawia się nad jakimś problemem, nad tym co ma uczynić, może powiedzieć sam do siebie: "zastanówmy się, co mam zrobić". Ta liczba mnoga niewątpliwie podkreśla ważność tego, co Bóg zamierzał uczynić, ale nie ma żadnego związku z Trójcą Świętą, a raczej z gramatyką hebrajską.

Tak więc, sprawa się wyjaśniła dzięki googlom w kilka sekund. Ale to też nie koniec, bo założenie o możliwości mówienia przez Boga do kogoś innego przed stworzeniem świata jest sprzeczne z całą kosmologią judeochrześcijańską, twierdzącą (wierzącą), że anioły zostały stworzone przez Boga. Tak więc Bóg nie mówił do nikogo, bo nie miał do kogo a pod nosem też nie mamrotał. Więc odpowiedź można wysnuć z samej kosmologii. To, że potwierdza ją filologia antyczna potwierdza inną drogą, że jest to poprawna interpretacja.

I na koniec jeszcze jedno. Giganci, o których Pan mówi (Rdz, 6,4) zwani "nefilim" (upadli) lub "anakim" (giganci) według tradycji żydowskiej i Księgi Henocha powstali ze związku aniołów z kobietami (jeśli Pan w to wierzy oczywiście). Tak więc już po powstaniu ludzkości a więc wspominanie ich to nic innego jak szum informacyjny. Życzę miłej lektury - Luter podobno znał całą Biblię na pamięć więc poprzeczka jest wysoko.
Małgorzata (3242 punktów)
>Słowu Elohim - jednemu z najczęściej używanych imion Boga - zawsze towarzyszy liczba pojedyncza czasownika. Dlaczego więc tu jest liczba mnoga? Nie jest to tzw. pluralis maiestaticus, czyli forma, jakiej używali, mówiąc o sobie, np. królowie. W języku hebrajskim taka forma nie istnieje. Jest to najprawdopodobniej tzw. liczba mnoga zastanowienia. Niejeden z nas, kiedy zupełnie sam zastanawia się nad jakimś problemem, nad tym co ma uczynić, może powiedzieć sam do siebie: "zastanówmy się, co mam zrobić". Ta liczba mnoga niewątpliwie podkreśla ważność tego, co Bóg zamierzał uczynić, ale nie ma żadnego związku z Trójcą Świętą, a raczej z gramatyką hebrajską.

   Hmm...Rzeczywiście, słowo Elohim jest najczęściej używanym imieniem Boga (w Biblii Hebrajskiej pojawia się przeszło 2 tysiące razy), jednak w tekście biblijnym samo to słowo (bez przedimka) odnosiło się również do bożków pogańskich. Z przedimkiem ha- odnosiło się zaś do Jedynego Prawdziwego Boga. Użycie liczby mnogiej uważane było za danie wyrazu pewnej abstrakcyjnej idei, a być może też, że tradycja ta przejęta została za przykładem Kananejczyków, zgodnie z panującym mniej więcej w drugiej połowie II tys. p.n.e. na Bliskim Wschodzie trendem do łączenia atrybutów różnych bogów. W tradycji kabalistycznej zaś przez dodanie dwóch liter tetragramu (jod-he) oraz litery mem (tylko ona nadaje temu imieniu pozór liczby mnogiej) odczytuje się to imię jako Bóg Stworzenia; występuje w kontekście, w którym Bóg przejawia się w swej surowości albo tylko zgodnie z prawami natury.

>I na koniec jeszcze jedno. Giganci, o których Pan mówi (Rdz, 6,4) zwani "nefilim" (upadli) lub "anakim" (giganci) według tradycji żydowskiej i Księgi Henocha powstali ze związku aniołów z kobietami (jeśli Pan w to wierzy oczywiście).

   Nazwy nefilim używano też w odniesieniu do ludów zamieszkujących Palestynę przed najazdem Izraelitów. Słowo anakim oznacza ludzi o długich szyjach (od hebr. anak = naszyjnik). Anakim to był lud zamieszkujący góry Judei oraz na równinie filistyńskiej przed podbojem Palestyny przez Izraelitów (wyginęli w czasach Jozuego). Jednak niektórzy znawcy tej problematyki twierdzili, że tak naprawdę nazwy te mają sugerować nie tyle nazwy ludów, ile ludzi o wielkim wzroście i sile. Kojarzono z takimi ludźmi brak rozumu, pychę oraz postawę buntowniczą wobec Boga. Toteż określenie nefilim wywodzono od upadłych aniołów. Stąd być może dorabiano taką interpretację, że giganci to potomstwo aniołów i ludzkich córek. Wielki wzrost nie był niczym dobrym, a i Talmud nie zaleca małżeństw ludzi o bardzo wysokim wzroście, by nie płodzili bardzo wysokich potomków, bo tacy nie mogą pełnić służby np. w Świątyni Jerozolimskiej.

   Pozdrawiam


Conscia mens recti famae mendacia ridet
Psyk (14071 punktów)
>>I na koniec jeszcze jedno. Giganci, o których Pan mówi (Rdz, 6,4) zwani "nefilim" (upadli) lub "anakim" (giganci) według tradycji żydowskiej i Księgi Henocha powstali ze związku aniołów z kobietami (jeśli Pan w to wierzy oczywiście).
>   Nazwy nefilim używano też w odniesieniu do ludów zamieszkujących Palestynę przed najazdem Izraelitów. Słowo anakim oznacza ludzi o długich szyjach (od hebr. anak = naszyjnik). Anakim to był lud zamieszkujący góry Judei oraz na równinie filistyńskiej przed podbojem Palestyny przez Izraelitów (wyginęli w czasach Jozuego). Jednak niektórzy znawcy tej problematyki twierdzili, że tak naprawdę nazwy te mają sugerować nie tyle nazwy ludów, ile ludzi o wielkim wzroście i sile. Kojarzono z takimi ludźmi brak rozumu, pychę oraz postawę buntowniczą wobec Boga. Toteż określenie nefilim wywodzono od upadłych aniołów. Stąd być może dorabiano taką interpretację, że giganci to potomstwo aniołów i ludzkich córek. Wielki wzrost nie był niczym dobrym, a i Talmud nie zaleca małżeństw ludzi o bardzo wysokim wzroście, by nie płodzili bardzo wysokich potomków, bo tacy nie mogą pełnić służby np. w Świątyni Jerozolimskiej.
>   Pozdrawiam
>
Conscia mens recti famae mendacia ridet


To oczywiście wyjaśnienie znacznie bardziej zrozumiałe i mi bliższe. Dziękuję za dodanie.
Konfolut (310 punktów)
A nie mógł pan od razu tego powiedzieć, tylko szydził pan tu z ludzi? Nie my, tylko pan zachowuje się tu co najmniej dziwnie.
Skoro to o czym pan pisze jest prawdą to wtedy Biblia jest naprawdę kiepsko przetłumaczona.
Autorytet przez pana przedstawiony także nie jest pewien czy aby na pewno chodzi tu o formy, o których pan pisze:
"Jest to najprawdopodobniej tzw. liczba mnoga zastanowienia."
"Ta liczba mnoga niewątpliwie podkreśla ważność tego, co Bóg zamierzał uczynić, ale nie ma żadnego związku z Trójcą Świętą, a raczej z gramatyką hebrajską."

Moim zdaniem giganci odnoszą się do ludów Patagonii, o których w tamtych czasach krążyły legendy, a których olbrzymie szkielety odnaleziono. W Biblii jest kilka opisów mających związek z rzeczywistością, dlatego autor, który pisał o olbrzymach mógł mieć właśnie Patagończyków na myśli. Dobrym przykładem na związek opowieści biblijnych z rzeczywistością jest opis "zarazy", który jest dokładnym opisem infekcji Bacillus anthracis, czyli bakterii wąglika.
05-04-2008 14:59 
 Ocena 2 na 2
Andrzej.51 (15814 punktów)
> Zamiast przelewać z pustego w próżne oddajmy głos komuś, kto ma na ten temat najwięcej do powiedzenia w Polsce:
>[19:09] Anna_Swiderkowna: [...] Ta liczba mnoga w ustach Boga wywoływała dużo pytań. [...] Jest to najprawdopodobniej tzw. liczba mnoga zastanowienia. Niejeden z nas, kiedy zupełnie sam zastanawia się nad jakimś problemem, nad tym co ma uczynić, może powiedzieć sam do siebie: "zastanówmy się, co mam zrobić". Ta liczba mnoga niewątpliwie podkreśla ważność tego, co Bóg zamierzał uczynić, ale nie ma żadnego związku z Trójcą Świętą, a raczej z gramatyką hebrajską.

Pani profesor Anna Świderkówna mówi o tzw. pluralis deliberationis, który należy rozumieć jako pewnego rodzaju namyślanie się, wahanie, coś w rodzaju rozmowy Boga z samym sobą. W ten sposób niektórzy autorzy chrześcijańscy (a pani profesor jest niewątpliwie chrześcijanką) próbują tłumaczyć liczbę mnogą występującą w przedmiotowej wypowiedzi Boga w Księdze Rodzaju. Przeciwny pogląd reprezentuje pani profesor Helena Eilstein, która twierdzi, że taka próba wytłumaczenia "liczby mnogiej" ma jednak ten słaby punkt, że nigdzie poza tym kontekstem prawdopodobnie już w hebrajszczyźnie nie występuje. Ponadto profesor Eilstein uważa, iż koncepcja pluralis deliberationis ma służyć uniknięciu przyznania, że Stwórca wyraźnie z kimś rozmawia (ma co najmniej jednego słuchacza). Tym kimś, do kogo Bóg przemawia, mogą być inne bóstwa (co najmniej jedno), z którymi on się wyraźnie komunikuje. Nie wynika z tych słów Boga, że on zaprasza innych bogów do wspólnego z nimi stworzenia człowieka, ale raczej proponuje im obserwowanie tego, co on będzie robił. Proponuje im coś w rodzaju duchowego uczestnictwa w jego akcie tworzenia. To niewątpliwie pozostałość po politeizmie, który ponad wszelką wątpliwość był obecny w starożytnym Izraelu, a który bardzo wyraźnie występuje również w Starym Testamencie. Imiona wielu semickich czy też kananejskich bogów są wielokrotnie wymieniane np. w IV Księdze Mojżeszowej, czy też księgach Jozuego, Sędziów i Samuela. W księgach tych są fragmenty mówiące o tym, że starożytni Izraelici oddawali hołd takim bogom, jak np. Baal, Baal-Peor, Asztara oraz innym.

Na powyższy temat zabiera również głos papież Jan Paweł II w książce Pamięć i tożsamość, w której sugeruje, że chodzi tu o Trójcę Świętą. JP2 pisze mianowicie, że Bóg "podejmuje tu jak gdyby trynitarną konsultację, a potem decyzję". Znamienne jest tu użycie przez JP2 słów "jak gdyby" dotyczących rzekomej konsultacji. Tej konsultacji tu jednak nie widać: głos w niej zabiera bowiem tylko Bóg. Zresztą tłumaczenie tych słów Boga pojęciem Trójcy Świętej jest o tyle niewłaściwe, że autor Księgi Rodzaju (pomiędzy ok. 1000 a 600 r. p.n.e.) pojęcia tego absolutnie nie zna, co przyznają również teologowie katoliccy. Jak widać twierdzi tak również prof. Świderkówna. Pojęcie TŚ pojawia się bowiem dopiero w IV wieku n.e.
Z tego co twierdzi JP2 wynika jednak, iż nie jest on także zwolennikiem tezy głoszącej, że słynne "Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas [...]" jest wyrazem pluralis deliberationis.

>Tak więc, sprawa się wyjaśniła dzięki googlom w kilka sekund. [...] Tak więc Bóg nie mówił do nikogo, bo nie miał do kogo [...]

Jak zatem widać nie wszystko da się wyjaśnić za pomocą Internetu. Sprawa nie jest taka prosta, a zdania uczonych są dość wyraźnie podzielone.
Psyk (14071 punktów)
To niewątpliwie pozostałość po politeizmie, który ponad wszelką wątpliwość był obecny w starożytnym Izraelu, a który bardzo wyraźnie występuje również w Starym Testamencie. Imiona wielu semickich czy też kananejskich bogów są wielokrotnie wymieniane np. w IV Księdze Mojżeszowej, czy też księgach Jozuego, Sędziów i Samuela. W księgach tych są fragmenty mówiące o tym, że starożytni Izraelici oddawali hołd takim bogom, jak np. Baal, Baal-Peor, Asztara oraz innym.
>Na powyższy temat zabiera również głos papież Jan Paweł II w książce Pamięć i tożsamość, w której sugeruje, że chodzi tu o Trójcę Świętą. JP2 pisze mianowicie, że Bóg "podejmuje tu jak gdyby trynitarną konsultację, a potem decyzję".

Z niewysłowionym bólem informuję, że moja odpowiedź i podsumowanie całego tego wątku w ostatniej chwili zostało stracone po czterech godzinach pracy.
Dziękuję jedynie za wypowiedź.
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Z niewysłowionym bólem informuję, że moja odpowiedź i podsumowanie całego tego wątku w ostatniej chwili zostało stracone po czterech godzinach pracy.

Szkoda. Z przyjemnością bym przeczytał. Coś chyba jednak panu w pamięci pozostało po czterech godzinach pracy. Może da się to jakoś odtworzyć?
Małgorzata (3242 punktów)
>>Tak więc, sprawa się wyjaśniła dzięki googlom w kilka sekund. [...] Tak więc Bóg nie mówił do nikogo, bo nie miał do kogo [...]
>Jak zatem widać nie wszystko da się wyjaśnić za pomocą Internetu. Sprawa nie jest taka prosta, a zdania uczonych są dość wyraźnie podzielone.

   Rzeczywiście, zdania w tej kwestii są podzielone. W jednym z midraszy napisano, że Bóg, nim stworzył człowieka, zasięgał rady aniołów, którzy odradzali mu dzieło stworzenia. Aniołowie przewidywali bowiem, że człowiek będzie istotą grzeszną. Zatem Bóg, w momencie stworzenia, rozmawiał z aniołami, nazywanymi też Synami Boga. Midrasze jednak to dość swobodna forma rabinicznych komentarzy do ksiąg biblijnych...

   Pozdrawiam

Conscia mens recti famae mendacia ridet
Psyk (14071 punktów)
>   Rzeczywiście, zdania w tej kwestii są podzielone. W jednym z midraszy napisano, że Bóg, nim stworzył człowieka, zasięgał rady aniołów, którzy odradzali mu dzieło stworzenia. Aniołowie przewidywali bowiem, że człowiek będzie istotą grzeszną. Zatem Bóg, w momencie stworzenia, rozmawiał z aniołami, nazywanymi też Synami Boga. Midrasze jednak to dość swobodna forma rabinicznych komentarzy do ksiąg biblijnych...
>   Pozdrawiam
>
Conscia mens recti famae mendacia ridet


Dochodzimy tu do sedna sprawy o której napisałem co nieco w utraconym przeze mnie tekście. Nie mówimy tu o tym co było, ale o kosmogonii judeochrześcijańskiej. A ta, jak każdy pogląd religijny, może ewoluować i być różnie interpretowana i wyobrażana. O "prawdzie" możemy mówić tylko w przypadku skodyfikowanego zbioru dogmatów ogłoszonego przez władze kościelne (w Kościele rzymskokatolickim - Katechizm Kościoła Katolickiego). I tu jednak dopuszczono furtkę dla wniesienia czegoś nowego w postaci objawień prywatnych. Istniała co najmniej jedna święta katolicka, która w sprytny sposób (na tyle na ile to słowo jest tu uzasadnione) w teologię wplotła swój antysemityzm - ogłosiła, że Jezus urodził się jako Żyd ponieważ - cytuję - jest to najgorszy naród, przeklęty przez Boga i ludzi za swoje grzechy więc Jezus, Syn Boga, przyszedł w nim na świat aby bilans wyszedł na zero. Czy powinno nas to inspirować do rozważań czemu Jezus był Żydem (jeśli istniał)? Nie sądzę. Według tej kosmogonii Bóg stworzył anioły, potem świat w sześć dni, na końcu człowieka a dalej już znamy. Zawsze może pojawić się sekta lub uzdolniona religijnie osoba, jak Helena Bławacka, która coś w tym (sobie) zmieni.
Konfolut (310 punktów)
Helena jest takim samym bogiem jak cała reszta. Ma swoich wiernych, według nich czyni cuda i oni w nią naprawdę wierzą, więc czym ona różni się od reszty bogów? Kiedyś będę pytać o jej słowa haha.
Konfolut (310 punktów)
>Aniołowie przewidywali bowiem, że człowiek będzie istotą grzeszną. Zatem Bóg, w momencie stworzenia, rozmawiał z aniołami, nazywanymi też Synami Boga.

Są to ci sami Synowie Boży, którzy się krzyżwali z córkami człowieczymi? Z tego by wynikało, że takich jak Jezus było mnóstwo.
Bóg musiał sięgać po czyjąś radę? Wszechmocny, wszechwiedzący, nieomylny bóg? Aniołowie wiedzieli lepiej od niego, że jego kreacja będzie nieidealna? Bóg więc stwarzając ludzi doskonale zdawał sobie sprawę, że będziemy grzeszyć a potem sam wygnał nas z raju, mówiąc niby, że to nasza wina a to jego wina, skoro sam nas stworzył i wiedział, że będziemy grzeszyć. Mimo to, wbił nam do głowy poczucie winy, które sam w sobie nosił. Wina była dla niego takim ciężarem, że przelał ją na nas.
Wiadomo, że takie roztrząsanie sprawy jest śmieszne, ale skoro w ogóle o tym wszystkim mówimy to czemu nie zwrócić i na to uwagi?
Małgorzata (3242 punktów)

>Są to ci sami Synowie Boży, którzy się krzyżowali z córkami człowieczymi? Z tego by wynikało, że takich jak Jezus było mnóstwo.

   Powiem więcej. W literaturze midraszowej również napisano, że Adam początkowo wyglądał jak jeden z aniołów i był ogromnych rozmiarów, lecz po grzechu popełnionym w Ogrodzie Edenu został zredukowany do zwykłych proporcji. Tak, aniołów, Synów Bożych (Świętych, Świętych Istot, serafinów) było mnóstwo - aniołowie świata kreacji, aniołowie-opiekunowie poszczególnych narodów świata, aniołowie miłosierdzia, aniołowie oblicza, anioł modlitwy, anioł śmierci. Giganci, w myśl tej tradycji (prócz tego co już w poprzednim poście napisałam na ten temat), czyli nefilim powstali w wyniku skrzyżowania upadłych Synów Bożych z córkami człowieczymi.

>Bóg musiał sięgać po czyjąś radę? Wszechmocny, wszechwiedzący, nieomylny bóg? Aniołowie wiedzieli lepiej od niego, że jego kreacja będzie nieidealna? Bóg więc stwarzając ludzi doskonale zdawał sobie sprawę, że będziemy grzeszyć a potem sam wygnał nas z raju, mówiąc niby, że to nasza wina a to jego wina, skoro sam nas stworzył i wiedział, że będziemy grzeszyć. Mimo to, wbił nam do głowy poczucie winy, które sam w sobie nosił. Wina była dla niego takim ciężarem, że przelał ją na nas.

   Zamierzeniem Boga było ponoć stworzenie człowieka, który ma wolność wyboru, a co za tym idzie możliwość zawrócenie ze złej drogi. Aniołowie byli temu przeciwni, bo wiedzieli, że człowiek zgrzeszy. Bóg jednak ich nie posłuchał, nie wiedzieć czemu...

>Wiadomo, że takie roztrząsanie sprawy jest śmieszne, ale skoro w ogóle o tym wszystkim mówimy to czemu nie zwrócić i na to uwagi?

   Wcale nie jest śmieszne. Jak widać, JHWH żydów miał nieco inne zamiary niż Bóg katolików. Rabini do dziś się o to spierają (o te zamiary), a dogmaty KK w tej kwestii już dawno zostały ustalone.

   Pozdrawiam

Conscia mens recti famae mendacia ridet
Andrzej.51 (15814 punktów)
>   Rzeczywiście, zdania w tej kwestii są podzielone. W jednym z midraszy napisano, że Bóg, nim stworzył człowieka, zasięgał rady aniołów, którzy odradzali mu dzieło stworzenia. Aniołowie przewidywali bowiem, że człowiek będzie istotą grzeszną. Zatem Bóg, w momencie stworzenia, rozmawiał z aniołami, nazywanymi też Synami Boga. Midrasze jednak to dość swobodna forma rabinicznych komentarzy do ksiąg biblijnych...

Ale przecież anioły musiały być najpierw przez Boga stworzone. Takiego opisu stworzenia Księga Rodzaju jednak nie przedstawia. Trudno również mówić o rozmowie Boga z aniołami, bo mówi tylko Bóg. Aniołki siedzą cicho.
Wydaje mi się jednak, że najbardziej prawdopodobna jest wersja mówiąca, iż zdanie wypowiedziane przez Boga: "Uczyńmy człowieka na nasze podobieństwo [...]" jest pozostałością po politeizmie.

Bóg czczony w starożytnym Izraelu narodził się z połączenia kilkorga bóstw, na które natrafiał koczowniczy naród w swych wędrówkach. Wielu bogów i wiele bogiń semickich i kananejskich, takich jak Aszera (żona Ela), Asztarte, Baal (jeden z głównych bogów kananejskich), El (najwyższy bóg kananejski, bóg i władca bogów, stwórca świata i ludzi), Chamosz, Dagon, Amon, Diamat czy też Marduk pozostawiło swoje ślady na stronicach Starego Testamentu.
Na kartach ST widać bardzo wyraźnie tych innych bogów. Jest tam o nich wielokrotnie mowa, na przykład w IV Księdze Mojżeszowej (bóg Baal-Peor), w Księdze Sędziów (bóg Baal), w I Księdze Samuela (bogini Asztarte i inni bogowie), w I Księdze Królewskiej (bóg Baal i bogini Aszera) oraz w Księdze Jozuego (obcy bogowie).
Jednym z takich bogów był również Jahwe (pisownia bezsamogłoskowa: JHWH).

Również Cię pozdrawiam.
Małgorzata (3242 punktów)
>Ale przecież anioły musiały być najpierw przez Boga stworzone. Takiego opisu stworzenia Księga Rodzaju jednak nie przedstawia. Trudno również mówić o rozmowie Boga z aniołami, bo mówi tylko Bóg. Aniołki siedzą cicho.

   Pewno tak, jednakże dla rabinów czytających Torę nie było to tak oczywiste, skoro midrasze powstały, a te posługują się dość swobodną formą w przeciwieństwie do ścisłej interpretacji tekstu biblijnego. Sporo tu bowiem opowieści, paraboli i legend. Szczególnie midrasze halachiczne miały za zadanie modyfikację przestarzałego prawa, co, przyznasz, mogło wpłynąć na poglądy wierzących Żydów. I wpływało, jak się zdaje, skoro midrasze były nie tylko źródłem wytchnienia dla studentów akademii talmudycznych. A Talmud? Toż to jest dopiero zabawa w interpretację Prawa. Kilka tysięcy rabinów spiera się tu o wszystko. Również o początki świata.

>Wydaje mi się jednak, że najbardziej prawdopodobna jest wersja mówiąca, iż zdanie wypowiedziane przez Boga: "Uczyńmy człowieka na nasze podobieństwo [...]" jest pozostałością po politeizmie.

   Tak też może być. Również i ja zwróciłam na to uwagę. Kananejczycy i nie tylko...

   Pozdrawiam serdecznie.


Conscia mens recti famae mendacia ridet
Psyk (14071 punktów)
>>Wydaje mi się jednak, że najbardziej prawdopodobna jest wersja mówiąca, iż zdanie wypowiedziane przez Boga: "Uczyńmy człowieka na nasze podobieństwo [...]" jest pozostałością po politeizmie.
>   Tak też może być. Również i ja zwróciłam na to uwagę. Kananejczycy i nie tylko...
>   Pozdrawiam serdecznie.
>
Conscia mens recti famae mendacia ridet


Problem wziął się stąd, że nie poczyniliśmy rozróżnienia między kosmogonią a jej genezą historyczną. Dlatego raz mówimy o wierzeniach a raz o politeizmie i "Karierze Jh Wh".
Bartosz (135 punktów)
>> Nie chodzi o Trojce Swieta, anioly, archaniolow etc. tylko o Boga uzywajacego formy dla Niego zarezerwowanej (podobnie jak krol, chociaz z innego powodu). Mysle, ze to konczy sprawe. Odwiedzac moge i bede - nie bede jednak pisac jesli wiem, ze niczego to nie wnosi. Pytanie bylo czysto techniczne.

Dziwi mnie twoja pewność w tej kwestii bo nawet ludzie studiujący Biblie od wielu
lat jej nie mają.
Psyk (14071 punktów)
>>> Nie chodzi o Trojce Swieta, anioly, archaniolow etc. tylko o Boga uzywajacego formy dla Niego zarezerwowanej (podobnie jak krol, chociaz z innego powodu). Mysle, ze to konczy sprawe. Odwiedzac moge i bede - nie bede jednak pisac jesli wiem, ze niczego to nie wnosi. Pytanie bylo czysto techniczne.
>Dziwi mnie twoja pewność w tej kwestii bo nawet ludzie studiujący Biblie od wielu
>lat jej nie mają.
>
Po prostu ufam autorytetom naukowym, takim jak wspomniana wyżej p. prof. Anna Świderkówna. Do tego dochodzi argument z kosmologii judeochrześcijańskiej...
Psyk (14071 punktów)
>Intryguje mnie wers 26 rozdziału 1 w księdze rodzaju:
>"Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam."
>Czy znaczy to, że chrześcijanie nie powinni wcale wyznawać wiary w jednego boga?
>A może to jakiś argument dla tych, którzy wierzą, że kosmici nas stworzyli?
>Być może bóg miał jakichś nieboskich pomocników?
>Albo to kolejny błąd w tłumaczeniu, który zmienia sens wypowiedzi boga (podobnie jak przez błąd w
>tlumaczeniu niesłusznie dziś oceniamy Judasza- podobno wydanie Jezusa było misją Judasza od samego
>Jezusa a pomyłka dotyczyła tłumaczenia jednego wyrazu- paradoksalnie, dzięki Judaszowi Jezus nas
>zbawił).
>
To czemu później się powiesił? Jest o nim i samobójstwie cały rozdział - Mt 27. Zawód miłosny czy z przyczyn ekonomicznych? Na litość boską, przecież Pan mówi o "Ewangelii Judasza"!
05-04-2008 00:13 
 Ocena 1 na 1
avenger (463 punktów)

>To czemu później się powiesił? Jest o nim i samobójstwie cały rozdział - Mt 27. Zawód miłosny czy z przyczyn ekonomicznych? Na litość boską, przecież Pan mówi o "Ewangelii Judasza"!

To proste, arcykapłani zrobili go w bambuko ,Judasz dostał pieniądze ,i chciał zorganizować spotkanie kapłanów z Jezusem, miał nadzieje że oni sie dogadają i Jezus jako król przy poparciu arcykapłanów ,wznieci rebelie przeciwko Rzymowi i wyzwoli Izrael
Judasz był Zelotą,działał w organizacji rebelianckiej przeciwko Rzymianom.Plan się nie powiódł,Judasz poczuł się oszukany oraz winny śmierci Jezusa,nie wytrzymuje napięcia i wiesza się.
Psyk (14071 punktów)
>>To czemu później się powiesił? Jest o nim i samobójstwie cały rozdział - Mt 27. Zawód miłosny czy z przyczyn ekonomicznych? Na litość boską, przecież Pan mówi o "Ewangelii Judasza"!
>To proste, arcykapłani zrobili go w bambuko ,Judasz dostał pieniądze ,i chciał zorganizować spotkanie kapłanów z Jezusem, miał nadzieje że oni sie dogadają i Jezus jako król przy poparciu arcykapłanów ,wznieci rebelie przeciwko Rzymowi i wyzwoli Izrael
>Judasz był Zelotą,działał w organizacji rebelianckiej przeciwko Rzymianom.Plan się nie powiódł,Judasz poczuł się oszukany oraz winny śmierci Jezusa,nie wytrzymuje napięcia i wiesza się.

Świetne! Tylko, że to wiele informacji mamy z samego Nowego Testamentu co wyklucza rzekomy błąd w tłumaczeniu "jednego słowa".
Konfolut (310 punktów)
Skoro sam pan ufa autorytetom naukowym to i ja także mam do tego prawo. Kilka lat temu było o tym odkryciu w sprawie Judasza dosyć głośno.
Psyk (14071 punktów)
>Skoro sam pan ufa autorytetom naukowym to i ja także mam do tego prawo. Kilka lat temu było o tym odkryciu w sprawie Judasza dosyć głośno.

Właśnie w ostatniej chwili ch... mi strzelił ostatnie cztery godziny odpowiadania pani. Miałem ponad dwie strony A4 dobrego tekstu. Bóg, cherubini, aniołowie a nawet giganci z Patagonii i ich puszczalskie mamy nie chcą żeby się pani czegoś dowiedziała. Takiej skuchy nie zaliczyłem od kilku lat. A sam nie chciałem pisać ***** mać!! Zmusiłem się dla dobra pani i reszty ludzkości!!! No i oto efekty - anioł niczym Abrahamowi nóż nad stosem ofiarnym wyrwał mi z ręki entera!!!!!!!! Możecie mnie zawiesić w prawach członka, bo albo się zaraz nawrócę albo zrobię setkę. W tej sytuacji z dalszych wysiłków dyskusji z panią muszę zrezygnować.
06-04-2008 01:41 
 Ocena 1 na 1
Konfolut (310 punktów)
Cierpliwość się opłaca. Wyczekałam swoje a wszechświat oddał panu tę samą negatywną energię, którą pan wyemitował. Nawet chciałam dać panu minusa za te 2, które otrzymałam od pana, ale wiedziałam, że prędzej czy później kara sama na pana spłynie. Z panem to nie żadna dyskusja, bo pan wszystkich ścina dookoła i żeby to było jeszcze jakieś wyrachowane ścinanie, ale nie... buch jestem mądrala.
Cieszę się, że są ludzie, którzy wiedzą wiele w danym temacie, ale po co taka agresja od razu.

Iza Małysz powiada, że Valerin mite koi nerwy.

Ja się nie znam na Biblii i czytam wszystkie posty. Zawsze czegoś ciekawego się dowiem i pan też dużo mógłby wnieść, tyle że spokojnie, to nie konkurs skoków narciarskich, musi pan zrozumieć, że akurat temat Biblii nie jest tematem naukowym, gdzie białko X to białko X a nie A lub B. Tu wielu ma różne zdanie, nawet eksperci, więc i laik może powiedzieć, co mu się widzi, o ile jego celem jest wyrażenie własnej opinii a nie utarcie komuś nosa. Już pierwszy pana post był wycelowany w ułomność tego wątku. Ułomność ta wynika z mojej niewiedzy w tym temacie. Mam prawo się czegoś dowiedzieć i wolę taką formę niż szukanie w googlach, bo na "racjonaliście" jest całkiem sporo osób naprawdę znających się na rzeczy (w danym temacie).
Śmiesznie by było, gdybym prowadziła seminarium dotyczące aresztu mitotycznego komórek nowotworowych i na, nawet najprostsze pytanie z auli odpowiadałabym "to takie proste, wszyscy to chyba wiedzą, więc zakończmy już te dywagacje".
Niech pan się wypowiada, pisze coś ciekawego a nie ścina wszystkich, łącznie z moderatorami.
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Albo to kolejny błąd w tłumaczeniu, który zmienia sens wypowiedzi boga (podobnie jak przez błąd w tłumaczeniu niesłusznie dziś oceniamy Judasza- podobno wydanie Jezusa było misją Judasza od samego Jezusa a pomyłka dotyczyła tłumaczenia jednego wyrazu- paradoksalnie, dzięki Judaszowi Jezus nas zbawił).

Wydaje się słusznym twierdzenie, że śmierć Jezusa na krzyżu mogła się dokonać wyłącznie dzięki zdradzie Judasza. Powinni zatem chrześcijanie uważać, że nie byłoby zbawienia ludzkości bez judaszowej zdrady. Gdyby nie śmierć Jezusa na krzyżu, to przebłaganie Boga nie stałoby się faktem. Nie miałoby miejsca zatem zbawienie ludzkości przez Jezusa. Aby ukrzyżowanie i śmierć Jezusa na krzyżu mogły zaistnieć, potrzebna była najpierw zdrada Judasza (oraz arcykapłanów i starszyzny).

Już w ewangelii według Mateusza anioł Pański obwieszczając Józefowi, że Maria pocznie syna z Ducha Świętego, za to bez jakiegokolwiek udziału mężczyzny, powiedział: "A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus, albowiem on zbawi lud swój od grzechów jego [...]" (Mt. 1: 21). Tak więc zadania zostały przez Boga rozdzielone, scenariusz rozpisany na role. W tym scenariuszu zapewne jest też rola Judasza. Gdyby za marne srebrniki nie wydał Jezusa, nie doszłoby do jego pojmania, procesu i w końcu ukrzyżowania. Boży plan nie zostałby zrealizowany. Nie doszłoby do zbawienia ludzkości za grzechy.
Boski plan doskonały miał jak widać swój początek, miał też zapewne i środek, i zakończenie.
Judasz zdradzając Jezusa planu Boga jednak nie znał. Realizował go bez udziału własnej świadomości, bo taką rolę Bóg mu powierzył.

Jeśli jednak pominiemy boży scenariusz, to zasadnym staje się pytanie, dlaczego Judasz zdradził Jezusa. Czy dla zysku, dla tych marnych trzydziestu srebrników? To dlaczego je potem wyrzucił, oddał arcykapłanom i starszyźnie. Przecież, jako skarbnik, mógł po prostu uciec z całą kasą, która dysponował. Zdrada nic mu nie dawała.

Jednak zdradził. A jako zdrajca zasłużył na śmierć. I rzeczywiście ta śmierć do niego przyszła. Nie jedna, bo w Nowym Testamencie Judasz dwa razy umiera, a za każdym razem inaczej. Na dodatek znana jest również jego trzecia śmierć. Też inna od tych nowotestamentowych śmierci. Według wielu wybitnych badaczy Nowego Testamentu te trzy śmierci Judasza czynią jego postać raczej nieautentyczną.
Totus (1201 punktów)
>Judasz zdradzając Jezusa planu Boga jednak nie znał. Realizował go bez udziału własnej świadomości, bo taką rolę Bóg mu powierzył.

Bardzo podoba mi się w "Pasji" Mela Gibsona przedstawienie antyjudaszowego demona w osobach dzieci.
Wpierw mamy zapowiedź prześladowań kiedy skuty łańcuchami Jezus spada wypchnięty z muru, pod którym ich spojrzenia z Judaszem spotykają się, potem pierwsze wcielenie demona to dwójka dzieci spotykająca Judasza na ulicy a potem rosnący w siłę demon w postaci goniącej Judasza bandy młokosów a dziś i tego w filmie nie sposób było pokazać demon ten to światowy gigant lekko kuśtykający po pierwszym na taką skalę kopie w metakręgosłup publikacjami i dyskusjami choćby wokół "Ewangelii Judasza".

Judasz ostatni człowiek do zbawienia przez nas na Ziemii, ostatni, który ma być pierwszym w czasach ostatecznych.

Kto to jest? Kim jest Zbawiony w służbie Jezusowi przed ukrzyżowaniem? Organizatorem procesu przed podmiotem znienawidzonym przez Jezusa, czyli kapłanami i uczonymi w Piśmie mordercami człowieczeństwa (więc i Jezusa)?
Czy może jest Nim przyboczny kundel o słabej psychice wymagający szczególnej troski i miłosierdzia?

Komu najbardziej bruździ Judasz wydający Jezusa mordercom jeśli nie im samym ?
Kto dzisiaj oburza się gdy zamiast zdrajca, podły bu! niegodziwiec, czyste złoooo (spalmy jego kukłę!) mówi się ( nie byle kto ) o decyzji Judasza z wdzięcznością - czego nie zdążono z Ewangelii wymazać:
Jana 13, 31-32 ?



Po zajściu wpada zapłakany Piotr i zdradzającym odpychającą prostolinijność akcentem nawija:
Słuchajta, nic nie mogłem zrobić, nie powstrzymałek ich, pojmali Go a tera bedom go sundzić. Ło Jezu i wyporłem się Go, tak jak przewidzioł ongiś. Kruca jego co my tera zrobim?
Ale jak Piotrek sie to stało? - pytają podobni mu uczniowie.
Judosz! Francowaty Judosz przyseł i go zdradził i bidnego Pona Jezusicka pojmali, a dyć mówiłem, że mu rudasowi nie ufom, mówiłek, ni ?
NO MÓWIŁEK ??? - głos przebija rozpacz.

A ŻEBY SIE TEN PRZEKLĘTY JUDOSZ NIGDY NIE NARODZIŁ, PRZEKLINOM GO Z WAMI BRACIO NA WIEKI !!!

Hej
.
keymak (3379 punktów)
Przepraszam, ale mam pytanie: Czy ten temat jest wart takich rozpraw jakie widać wyżej?
Może jestem zbyt uszczypliwy, ale coś mi tu nie pasuje.
Gdy ktoś religijny pyta dlaczego ja jako ateista pie.. ups mówię o sprawach jego wiary to potrafię się rozgadać, bo sprawa dotyczy bezpośrednio mojej osoby, ale gdy ktoś pyta dlaczego w konfesjonale jest wstawiona kratka (jak w więzieniu) to raczej nie zabieram głosu.
Wydaje mi się że szczegółowe opisy wiary lepiej pozostawić ludziom religijnym. To oni powinni wiedzieć w co wierzą. Wątpię aby wszelkie interpretacje podawane przez niewierzących interesowały ludzi religijnych. Przecież dla nich wystarczy że uwierzyli ..

Pozdrawiam.
Małgorzata (3242 punktów)
>Przepraszam, ale mam pytanie: Czy ten temat jest wart takich rozpraw jakie widać wyżej?
>Może jestem zbyt uszczypliwy, ale coś mi tu nie pasuje.

   Nie jesteś uszczypliwy i chętnie odpowiem na Twoje pytanie. Przecież my tutaj wiernych na niewiarę nawracamy!

   Pozdrawiam serdecznie.


Conscia mens recti famae mendacia ridet
Wojtek (3465 punktów)
Droga Małgosiu,

>Przecież my tutaj wiernych na niewiarę nawracamy!
Nie wiedziałem, że tak doniosłą misję realizujemy na tym łez padole. Przyznam jedynie, że kompania do realizacji świetnie jest dobraną.

Pozdrawiam bardzo serdecznie


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Małgorzata (3242 punktów)
   Drogi Wojtku,

>Nie wiedziałem, że tak doniosłą misję realizujemy na tym łez padole. Przyznam jedynie, że kompania do realizacji świetnie jest dobraną.

   Płaczesz teraz? Nie płacz, już niedługo...

>Pozdrawiam bardzo serdecznie

   Ja Ciebie też (bez łez)


Conscia mens recti famae mendacia ridet
Wojtek (3465 punktów)
Droga Małgosiu,

>   Płaczesz teraz? Nie płacz, już niedługo...
Płacz mi nie przystoi, dzielnie znoszę chwile bez Ciebie...

>   Ja Ciebie też (bez łez)
Takoż i ja Cię pozdrawiam, serdecznie, ciepło i radośnie


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Małgorzata (3242 punktów)
   A zatem udało nam się odpowiedzieć na pytanie kto (co) był (-o) oprócz Boga w niebie podczas tworzenia życia na Ziemi. Po prostu Ahawa.

   Wciąż bardzo ciepło.


Conscia mens recti famae mendacia ridet
Psyk (14071 punktów)
>   A zatem udało nam się odpowiedzieć na pytanie kto (co) był (-o) oprócz Boga w niebie podczas tworzenia życia na Ziemi. Po prostu Ahawa.
>   Wciąż bardzo ciepło.
>
Conscia mens recti famae mendacia ridet


Echm-echm. Nie przy dzieciach!
10-04-2008 00:23 
 Ocena 1 na 1
Konfolut (310 punktów)
>Wydaje mi się że szczegółowe opisy wiary lepiej pozostawić ludziom religijnym. To oni powinni wiedzieć w co wierzą. Wątpię aby wszelkie interpretacje podawane przez niewierzących interesowały ludzi religijnych.

Ale czy ja, jako osoba, która nie przynależy do żadnego zgrupowania religijnego nie mogę się interesować w co inni wierzą? Ja po prostu zapytałam i moim celem nie było wywołanie zainteresowania ludzi wierzących a dowiedzenia się czegoś więcej w tym temacie.

Te wszystkie gadki szmatki moderatorów są denerwujące. Tak nie może być, żeby moderatorzy rozmawiali sobie w wątkach jak na gadu-gadu.
keymak (3379 punktów)
>Ale czy ja, jako osoba, która nie przynależy do żadnego zgrupowania religijnego nie mogę się interesować w co inni wierzą? Ja po prostu zapytałam i moim celem nie było wywołanie zainteresowania ludzi wierzących a dowiedzenia się czegoś więcej w tym temacie.
Właśnie studiuje "Historię filozofii" Tatarkiewicza i jestem zszokowany tym co z filozofią grecką zrobili chrześcijanie. To samo może się stać z analizami religii, które robią ludzie niewierzący. Ludzie religijni uwielbiają wykorzystywać teorie które z wiarą nie mają nic wspólnego, przy tym przekłamując sens słów danego niewierzącego.
Nie wiem jak wy ale ja nie byłbym zadowolony gdyby się okazało że jakieś moje pomysły wytłumaczenia dziwnych teorii ludzi wierzących zostały wykorzystane do utrwalenia oczywistych głupot.
Wydaje mi się że opisy wiary lepiej pozostawić samym wierzącym. Niech oni się męczą z tłumaczeniem głupot w które wierzą, lub nawet sami postulują.

Pozdrawiam.
elfir (1058 punktów)
>Intryguje mnie wers 26 rozdziału 1 w księdze rodzaju:
>"Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.

Aby sobie odpowiedzieć na to pytanie, poznaj wpierw brzmienie tego zdania w oryginalnym jezyku, w ktorym zostało zapisane.
Moze byc tak, ze uzyto tu zwrotu podobnego do tego, ktorym posługiwali sie wladcy europejscy "My, król XXX"?
Chcociaz w artykulach na Racjonaliście podano, ze w oryginalnym tekscie uzyto slow okreslających boga jako "elohim" i "elu". Co jest wyrazem w liczbie pojednczej i w liczbie mnogiej.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365