 |
Amisze neopogaństwa - czyżby? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-04-2008 09:45 | Sita (35 punktów) | Amisze neopogaństwa - czyżby?
1 na 1 | Wątek ma na celu dyskusję nt artykułu Wojciecha Rudnego "Amisze neopoganizmu".
Nie podoba mi się pełen kpiny ton o szopkach neopogańskich. Przeczytałam artykuł jeszcze raz w poszukiwaniu wyjaśnienia, że dotyczy on tylko konkretnej grupy neopogan, a nie wszystkich, ale niestety go nie znalazłam. Ton mógłby być uzasadniony, gdyby szanowny pan Autor miał nieco wiedzy, jednakże w tym wypadku jest tylko dowodem na ignorancję. Jak większość religii, neopogaństwo neopogaństwu nierówne. Podobnie jak możemy spotkać chrześcijan znających swoją religię i postępujących według jej nakazów, a jednocześnie takich, którzy obwieszają się krzyżami i modlą do „drewnianego idola” Matki Boskiej bez głębszej refleksji czy znajomości chrześcijańskiej filozofii, tak samo jest i wśród pogan. Można trafić na fanatyka latającego w lnianych gaciach na Ślężę i modlącego się do Świętowita o zniszczenie KK i przywrócenie „jedynej, słusznej, rodzimowierczej wiary”, a możemy i spotkać innych. Co ci „inni” sobie myślą i co sobą reprezentują nie napiszę, ponieważ po pierwsze każdy myśli nieco inaczej, a po drugie, nie mam zapędów misjonarskich i nie ułatwię tego zadania Autorowi. Na marginesie stwierdzenie o „naszych barbarzyńskich, prymitywnych, niepiśmiennych przodkach” świadczy nie tylko o niewiedzy dot. neopogaństwa, ale i historii w ogóle. Wbrew obiegowym opiniom Starożytni pod wieloma względami przewyższali osiągnięcia kolejnych epok (często umysły mieli bardziej otwarte niźli przedstawiciele XIXw...).
Najbardziej zaskakujące jest to, że Autor sam uznaje swoją przynależność do (neo)pogaństwa, de facto w ogóle go nie znając, sprowadzając wyłącznie do rekonstrukcjonistycznego rodzimowierstwa, w którym to jedynie Jaśnie Oświecony Autor odnalazł głębię i świecką filozofię i teraz dobrodusznie pokpiwa sobie z prymitywnego pogańskiego motłochu, których wiara sprowadza się do używania nazw dawnych Bogów i drewnianych figurek.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Wątek ma na celu dyskusję nt artykułu Wojciecha Rudnego "Amisze neopoganizmu". > Autor prezentuje współczesną formę fetyszyzmu. Potrzebom i nawykom wykreowanym przez marketing i reklamę próbuje nadać formę "głębszą", podpina to pod archetypy, które uważa za pogańskie. Czuje się dobrze w globalistycznej wiosce w której nic z niczego nie wynika i dlatego zjawiska postrzega jako byty absolutne. Ponieważ nie rozumie wykreowanych potrzeb które realizuje i nie może się bez nich obyć, nadaje im znaczenie religijne. Zjawisko tworzenia takich religii wśród współczesnych plemion prymitywnych, dobrze obrazuje film z lat sześćdziesiątych "Pieski świat". Jak widać, to co było śmieszne w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, jest w wieku XXI traktowane z całą powagą przez Autora, a jeżeli ktoś uważa inaczej jest przez niego nazywany prymitywem. Cały artykuł jest niczym innym jak prymitywnym odwracaniem kota ogonem. Adam Barycki
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Plus merytoryczny, minus gramatyczny:
Ta potrzeba - tą potrzebą, ta potrzeba - tym potrzebom. I jeszcze: wśród. Przecinki nie liczą się, według avengera. .
|
|
|  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >minus gramatyczny: > Przecinki nie liczą się, według avengera. >. Niestety, żona ni w ząb nie rozumie moich tekstów i nie chce robić korekty, a bez niej jestem bezradny jak dziecko. Jednak "potrzebą" i "w śród" powinienem sam zaradzić, za co biję się w pierś. Niestety nie rozumiem połączenia mojej nieporadnej interpunkcji z samolotem bombowo - torpedowym. Adam Barycki
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | |
|
| | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | |  | 1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Mściciel? Ja nic takiego tam nie widzę, albo może nie znam racjonalnego żargonu Avenger oznacza mściciel po "angliczańsku". Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Toma Cruz (390 punktów) |
> Avenger oznacza mściciel po "angliczańsku".Nie wiedziałem, ale teraz już wiem  pozdrawiam
|
|
|  | | avenger (463 punktów) | > Plus merytoryczny, minus gramatyczny: > Ta potrzeba - tą potrzebą, ta potrzeba - tym potrzebom. > I jeszcze: wśród. > Przecinki nie liczą się, według avengera. Zaraz zaraz ,to potwarz już się liczą,bo pisze z przecinakami ,więc powinno być nie liczyły się ,a nie nie liczą.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Przecinaki to narzędzia ślusarza, nie lingwisty... .
|
|
| | |  | | avenger (463 punktów) | > Przecinaki to narzędzia ślusarza, nie lingwisty... Bardzo śmieszne hehehe,a co ty się nigdy nie mylisz?
|
|
| | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Bardzo śmieszne hehehe, a co ty się nigdy nie mylisz?
Cześć, bombowiec. Ja też czasem się śmieję z ciebie, natomiast z siebie - zawsze. Po prostu rzecz w tym, aby stale mieć powód do wesołości. Inaczej - żyjąc z idiotycznej emerytury - musiałbym dawno umrzeć z samego zgrzytania zębami, tym bardziej, że pożyczone.
Jak widzisz, każda sprawa ma z dziesięć ogonków.
PS. Ja stawiam przecinki przed spacją, a ty po. To też sprawa ogonka. .
|
|
| | | | |  | | avenger (463 punktów) |
> Cześć, bombowiec. Ja też czasem się śmieję z ciebie, natomiast z siebie - zawsze. Po prostu rzecz w tym, aby stale mieć powód do wesołości. Inaczej - żyjąc z idiotycznej emerytury - musiałbym dawno umrzeć z samego zgrzytania zębami, tym bardziej, że pożyczone.> Jak widzisz, każda sprawa ma z dziesięć ogonków.> PS. Ja stawiam przecinki przed spacją, a ty po. To też sprawa ogonka.Tak grunt to dobry humor, ale nie wszyscy mają poczucie humoru ,dla niektórych przecinki są ważne.Ja przez brak przecinków, byłem zagrożony wywaleniem z forum ,bardzo sie wtedy zląkłem i od tej pory stawiam przecinki.Ja koncentruje sie na sensie pisania i dlatego nie wstawiam przecinków, ale jak napisze to siadam , analizuje tekst ,wstawiam przecinaki.
|
|
| | | | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | >Tak grunt to dobry humor, ale nie wszyscy mają poczucie humoru ,dla nie których przecinki są ważne.Ja przez brak przecinków, byłem zagrożony wywaleniem z forum ,bardzo sie wtedy zląkłem i od tej pory stawiam przecinki.Ja koncentruje sie na sensie pisania i dlatego nie wstawiam przecinków, ale jak napisze to siadam , analizuje tekst ,wstawiam przecinaki.
Avenger, rozbroiłeś mnie tym postem. Pisałeś go na stojąco?
Pozdrawiam
Conscia mens recti famae mendacia ridet
|
|
| | | | | | |  | | avenger (463 punktów) |
> Avenger, rozbroiłeś mnie tym postem. Pisałeś go na stojąco? > Pozdrawiam Nie,byłem już zmęczony ,jak pisałem wtedy ten post ,chodziło mi, że potem jak napisze,to analizuje tekst i wstawiam przecinki, a wyszło,że pisze na stojąco ,a potem siadam i wstawiam przecinki, śmiesznie wyszło.Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | >Nie,byłem już zmęczony ,jak pisałem wtedy ten post
Mam w takim razie propozycję: zanim cokolwiek na forum napiszesz - odpocznij nieco...
Pozdrawiam
Conscia mens recti famae mendacia ridet
|
|
| | | | | | | | |  | | avenger (463 punktów) |
> Mam w takim razie propozycję: zanim cokolwiek na forum napiszesz - odpocznij nieco...> PozdrawiamJestem stworzeniem nocnym jak każdy wampir,ale czasem już mnie sen morzy o 2.00 w nocy ,a rano do pracy trzeba wstać , ta proza życia,5 godzin snu za mało.
|
|
 | | W.Rudny (38 punktów) | Nie zgadzam się z tą nieporadną, rzec by można - prymitywną - analizą.
|
|
|  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >rzec by można - > Rzec by można coś jeszcze, ale przemilczę. Adam Barycki
|
|
|  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | Nie zgadzam się z tą nieporadną, rzec by można - prymitywną - analizą. > W pierwszej odpowiedzi nie zorientowałem się, że odpowiadam Autorowi, w tej sytuacji nie mogę przemilczeć. Analiza moja choć prymitywna to jednak "poradna". Poradziła sobie z poprawnym zanalizowaniem Autora: "jeżeli ktoś uważa inaczej jest przez niego nazywany prymitywem." i tak właśnie Pan zrobił. Skoro poprawnie zanalizowała Pana, to można mniemać, że i tekst zanalizowała poprawnie. A może w tym co piszę jest coś irracjonalnego? Niestety nie można Pana przyrównać do pogody, Pan w przeciwieństwie do niej, jest przewidywalny, jak i Pański tekst. Adam Barycki
|
|
| |  | | W.Rudny (38 punktów) | Analiza Panie Barycki w ogóle jest nie tylko nieporadna, ale i nietrafiona. 1. Nie prezentuję bowiem współczesnej formy fetyszyzmu. Potrzebom i nawykom wykreowanym przez marketing i reklamę nie próbuję nadać "głębszej" formy. Nie podpinam pod to archetypów, które uważam za pogańskie. O jakich potrzebach i nawykach - wykreowanych przez marketing i reklamę - Pan pisze? Archety są pogańskie i wcale nie muszę ich za takie uważać! Odsyłam m.in. do lektury Junga, J.S. Bolen, Ginette Paris, R. Lópeza - Pedrazy... Jak się coś krytykuje, to warto byłoby na ten temat poczytać (także w j. angielskim, bo o ile wiem López-Pedraza i Paris nie zostali przetłumaczeni na j. polski), żeby nie kompromitować się tego typu wypowiedziami. 2. Czuję się wspaniale na tym świecie, ponieważ mam pozytywne nastawienie do świata i współczesności. Nie mam potrzeby buntu przed nowoczesnością. Rozumiem, że Pan nie czuje się dobrze w "globalnej wiosce", ale to już jest Pana osobisty problem. 3. Pisze Pan, że autor nie rozumie "wykreowanych potrzeb które realizuje i nie może się bez nich obyć" (interpunkcja oryginalna). Nadaje im religijne znaczenie. O jakich potrzebach Pan pisze konkretnie? Czyżby potrzeba przeżyć religijnych była Pana zdaniem wkreowana przez "marketing i reklamę"? 4. "Cały artykuł jest niczym innym jak prymitywnym odwracaniem kota ogonem". Bez komentarza. 5. Nie jest tak, że: "jeżeli ktoś uważa inaczej jest przez niego nazywany prymitywem." Prymitywizm łatwo zdefiniować, bez odwoływania się do moich ocen. Według Pana, ktoś, kto np. ze względów religijnych nie uznaje transfuzji krwi i energii elektrycznej, nie należy do prymitywnego wyznania wiary? 6. Pyta Pan: "A może w tym co piszę jest coś irracjonalnego?" (interpunkcja oryginalna). W świetle takich ocen jest to dla mnie całkowicie irracjonalne i naznaczone buntem przeciwko światu i czasom takim, jakie są. Życzę więcej "tak" w Pana życiu, a mniej "nie".
|
|
| | |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Analiza Panie Barycki w ogóle jest nie tylko nieporadna, ale i nietrafiona. > Ja nic więcej ponad to, co już napisałem na temat Pańskiego tekstu, nie mam do dodania, ani ujęcia. Jeżeli Pan chciałby jeszcze dodać coś na temat moich wypowiedzi, to chętnie przeczytam, ale na rewanż proszę nie liczyć, polemika z Panem przypominałaby gadanie dziada z obrazem i to jeszcze po angielsku. Adam Barycki
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Wbrew obiegowym opiniom Starożytni pod wieloma względami przewyższali osiągnięcia kolejnych epok ...
Ich jedynym mankamantem było to, że zeszli ze sceny.
>Najbardziej zaskakujące jest to, że Autor sam uznaje swoją przynależność do (neo)pogaństwa, de facto w ogóle go nie znając, sprowadzając wyłącznie do rekonstrukcjonistycznego rodzimowierstwa, w którym to jedynie Jaśnie Oświecony Autor odnalazł głębię i świecką filozofię i teraz dobrodusznie pokpiwa sobie z prymitywnego pogańskiego motłochu, których wiara sprowadza się do używania nazw dawnych Bogów i drewnianych figurek.
Jezus Maria...
|
|
 | | Sita (35 punktów) |
>Jezus Maria... Widać moja wypowiedź wpłynęła na pańską pobożność.
|
|
| W.Rudny (38 punktów) | Można mi zarzucać wiele, może zbyt emocjonalne potraktowanie tematu (publicystyka w przeciwnieństwie do naukl rządzi się swoimi prawami), ale na pewno nie ignorancję i brak znajomości historii! Nigdy nie zabieram się za krytykę czegoś, czego nigdy nie widziałem i nie znam. A poza tym historią starożytną zajmuję się akurat tyle lat, ile ma Sita, której zresztą życzę równie długich i dogłębnych studiów historycznych. Może wówczas - nawet powodowana emocjami - nie negowałaby oczywistych faktów historycznych.
|
|
 | | Sita (35 punktów) | Mea culpa - nie mi oceniać stan pańskiej wiedzy z zakresu historii. Najwyraźniej zagadnienia, o których rozmawiamy, nadal funkcjonują pod postacią różnych interpretacji, a nie powszechnej opinii historyków, jak mi się wydawało. Po prostu różnimy się w rzeczonych interpretacjach.
|
|
2 na 2 | Mączka (431 punktów) | Jestem neopoganką, więc z zaciekawieniem zerknęłam na omawiany artykuł i szybko poczułam niesmak. Nie lubię kwękania, "świętego oburzenia" i szydzenia z cudzego sposobu życia. Autor wyraźnie grzmi przeciw wszystkim, wyłączywszy jedną świetlaną postać - jego samego. Wszyscy albowiem zachowują się nieodpowiednio. Jedni amisze jeżdżą drewnianymi wozami, drudzy neopoganie chodzą boso z goła głową i od tego się czują zdrowo, katolicy widzą Matkę Boską na drzewie, Muzułmanie dżinna w butelce, kobietom zdarza się nosić tipsy, mężczyznom wciągać brzuch na widok blondynek a dzieci wyjadają konfitury. Czy to nie jest oburzające?.. Trzeba z tym skończyć! Autor artykułu chętnie zaś objaśni ludzkości, jak ma żyć, by się nie ośmieszać w oczach Mędrca, czyli jego. Niestety, nie znajdzie posłusznej trzódki, która podporządkuje się jego kanapowo-ciotkowym (bo autor siedzi na kanapie i wszystkim ma za złe) dyrektywom. Mam nadzieję, że świat nie posłucha wezwań autora i nie zamieni się w wielkie, zgryźliwe nudziarstwo.  Ja tam cieszę się, że ludzie sobie wymyślają rozmaite zabawy, obrzędy, święta, że mają z tego uciechę, czują się podbudowani i jest kolorowo. Jeśli komus dobrze z życiem amisza - to tylko się cieszyć. Jesli ktoś lubi wzywać w gajach Światowida i z tego powodu przezywa coś niezwykłego - jego i mój zysk! Jesli katolik wyspowiada się swemu księdzu i znajdzie pociechę w kłopocie - także miło i dobrze. To, czego, jak myślę, należy się bać, to nie taka czy inna, z grubsza biorąc nieszkodliwa, obrzędowość. Ja sie najbardziej boję dyrektywności. Że nagle jakiś Wielki Autor oświadczy, że różnorodność jest zła i nie wolno mieć własnych fantazji, tylko wszyscy mają być; katolikami, racjonalistami, amiszami, etc. My właśnie jesteśmy na etapie "wszyscy Polacy mają być katolikami" - i to boli. Zupełnie inaczrj byłoby, gdyby katolicy żyli sobie własnym życiem, niesprzężonym z państwem, a gdzieś obok żyliby sobie wyznawcy innych wiar, i nie byłoby presji światopoglądowej wywieranej przez państwo na obywatela. Teraz, niestety, cierpimy przez "jedynosłuszność" religijną, a rozwiązaniem podobnych problemów nie jest wprowadzenie innej "jedynosłuszności", którą zarysowuje Autor, lecz oddzielenie religii od państwa i pozwolenie ludziom na swobodny rozwój. Rozmaitość cieszy i ubarwia.
|
|
 | | W.Rudny (38 punktów) | Oczywiście świat jest piękny swoją różnorodnością. Mojego podziwu jednak nie wzbudzają ani amisze chrześcijaństwa, ani amisze neopogaństwa. Choć toleruję i jednych, i drugich.
|
|
 | | elfir (1058 punktów) | >Jestem neopoganką,
I naprawdę wierzysz, ze istnieje Światowid/Świętowid/Perkun (do wyboru), któremu składa się ofiary? Który jest stworzycielem i opiekunem ludzi?
Czy po prostu fajnie jest sobie pobiegać po rosie w czerwcową noc ciesząc się kontaktem z przyrodą?
Nie mam nic do prawdziwej wiary, ale wielu znanych mi "neopoganów" de facto robiło prostu skansen i folklor słowiański (cos jak bractwa rycerskie czy wikingów odwzorowują swoje epoki), bedac po prostu ateistami lub agnostykami.
|
|
|  | 1 na 1 | Mączka (431 punktów) | > >Jestem neopoganką,> I naprawdę wierzysz, ze istnieje Światowid/Świętowid/Perkun (do wyboru), któremu składa się ofiary? Który jest stworzycielem i opiekunem ludzi?Bycie neopoganką nie oznacza automatycznie wiary w Światowida. Można wierzyć także w Thora, Isztar, Apollina itp bogów, można także nie wierzyć w żadne uosobione bóstwa tylko wyznawać, równie pogańskie w swej naturze, kulty przyrody. Wierzyć w metafizykę przyrody, kosmosu i naszego istnienia, w niezidentyfikowane więzi i zależności między naszym życiem a Większym Porządkiem. Za tym porządkiem nie musi stać żaden stworzyciel, ten porządek nie musi wcale byc dobry niczym Baranek Boży i przemieniać wody w wino dla udowodnienia swoich racji. On jest jaki jest, a w nim jesteśmy my -jego część. On wpływa na nas, my na niego. I jak w każdej relacji ważna jest zasada wzajemności, wdzięczności i sympatii. Ponieważ natura potraktowała mnie łaskawie dając mi piękne miejsce do spędzania dzieciństwa i dorastania, dając mi wszystkie te ekstatyczne biegania po łące, kąpiele w jeziorze, kaczeńce, lilie na bagnach, zdrowe, opalone nogi, sprytną, kombinującą główkę i wrażliwość na piękno i na niezwykłość przyrody, czuję mnóstwo wdzięczności i postanowiłam przekuc to w coś głębszego, w jakąś postawę i czyn. Wprawdzie teraz żyję w wielkm mieście i kicham alergicznie, ale nadal wiem, co jest kilka kilometrów stąd i jakie to jest ważne i zamierzam o to dbać, żeby inne dzieci, inni ludzie, mogli też przeżyć swoje biegania, oddychania pełnymi płucami, zachwyty nad światem. To jest moja wzajemność wobec przyrody - postawa pro-ekologiczna. To jest też moja główna praktyka wyznaniowa. Można więc powiedzieć, że nie wierzę w dogmat wszechmocnego Światowida, ale wierzę w dogmat segregacji śmieci, unikania folii i chemii w życiu codziennym, a nawet w chodzenie pieszo zamiast jazd samochodem. Mało to spektakulerne i mało romantyczne. O wiele większe wrażenie na otoczeniu robiłoby czyjeś bicie pokłonów posągowi Perkuna. Ale mnie nie zależy na lansowaniu się za pośrednictwem wiary. (Własnie, dobry temat do dyskusji: wiara a lans.) Robię swoje, a moje miejsca kultu to także trzy kolorowe pojemniki przed blokiem. Jeśli ktoś się z tego śmieje, to cieszę się, zawsze lepiej, kiedy ludziom wesoło!  To, co opisałam, czyli zachowania pro-ekologiczne, jest to moja neopogańska praktyka codzienna, jak dla protestanta jego "protestancka etyka pracy". Ale są też święta mojej postawy duchowej. Uważam, że ważne jest podzielenie czasu na okresy poprzecinane świętami, ktore dają okazję do refleksji, zabawy, spotkań, zrobienia czegoś niecodziennego. Lubię świętować, więc świętuję czas związany z porami roku. Mam dwie duże balangi: przesilena zimowego i przesilenia letniego i dwie malutkie: równonoc wiosenna i jesienna. Zimowe święto ładnie wchodzi w wolne, jaie katolicy dostają na Boże Narodzenie i można je ładnie uczcić z rodziną, co jest praktyczne. Poza tym zimą w tym czasie robi się jakoś tak refleksyjnie, w powietrzu wisi potrzeba święta, więc czemu nie? Latem nawiązujemy do pogańskiego święta Sobótki czy też Kupały: letnia noc, muzyka, ognisko, woda, przyjaciele... Na wiosnę robię porządki i wyzbywam się tego, co nie w smak. Spisuję na kartkach złe rzeczy w moim życiu, umieszczam kartki w kukle, kukłę podpalam i topię w wodzie. To znak pozbycia się starych obciążeń, katharsis. Przy okazji analizuję swoje życie i wydobywam z zakamarków różne sprawy, określam swój stosunek do nich. Ważny element higieny psychicznej, wcale nie łatwy. Wiosną chodzę tez na groby, bo to własnie wiosną były słowiańskie Zaduszki i jakos właśnie wiosną, przy tych remanentach życiowych, jest ku temu nastrój, bo teraz my, a kiedyś oni... A cmentarze wtedy bez tłoku, dymów i błysków, blichtru cmentarnego, można się w spokoju pozastanawiać. Na jesieni tylko ognicho się robi z piwem, kiełbaskami, kartoflami z ogniska. Dobrze, że mam parę osób, które chca sie ze mną w to bawić. Więcej nie potrzebuję. Nie szukam poklasku, nie boję się drwin, tylko robię to, co czuję, co mi się podoba i uważam za słuszne - fajnie mi z tym. > Czy po prostu fajnie jest sobie pobiegać po rosie w czerwcową noc ciesząc się kontaktem z przyrodą?No pewnie!  > Nie mam nic do prawdziwej wiary, ale wielu znanych mi "neopoganów" de facto robiło prostu skansen i folklor słowiański (cos jak bractwa rycerskie czy wikingów odwzorowują swoje epoki), bedac po prostu ateistami lub agnostykami.Dla mnie to ich sprawa. Niech sobie robią, co chcą, jeśli to im coś daje, a nikomu nie szkodzi.
|
|
| |  | | elfir (1058 punktów) | >>>Jestem neopoganką,
Skoro wierzysz w "siły przyrody", uwazasz, ze natura jest rozumna i ma jakis wyzszy cel? Wtedy idea Stworzyciela narzuca się sama. Ktos musial cel ustanowic i go nadzorowac. Co najwyzej twoje bostwo nie ma imienia.
Ja tez na jesień robie z rodziną ognisko i pieke kielbaski, na wiosne bawie sie w palenie Marzanny, w czerwcu rowniez robimy wypad gdzies na biwak i pleciemy wianki. Ale nie z powodu neopoganstwa, ale kultywowania polskich tradycji w formie atrakcyjnego spedzania czasu.
|
|
| | |  | | Mączka (431 punktów) | >>>>Jestem neopoganką, >Skoro wierzysz w "siły przyrody", Tak to mozna określić. > uwazasz, ze natura jest rozumna Niec takiego nie napisałam. Nie wiem, jaka jest natura, ale podoba mi się, to lubię i wierzę, że stoi za nią jakaś tajemnica ontologiczna > i ma jakis wyzszy cel? Też nic takiego nie napisałam. Przeciwnie, napisałam, że natura, w przeciwieństwie do chrześcijańskiego Boga, nie musi mieć cech uznawanych za pozytywne (zawsze dobra, miłująca, sprawiedliwa). > Wtedy idea Stworzyciela narzuca się sama. Komu się narzuca, temu się narzuca, mnie nie musi, czyż nie? > Ktos musial cel ustanowic i go nadzorowac. A dlaczego musi? Nic nie musi. > Co najwyzej twoje bostwo nie ma imienia. Nie mam żadnego bóstwa, więc nieistniejące imienia mieć nie może. >Ja tez na jesień robie z rodziną ognisko i pieke kielbaski, na wiosne bawie sie w palenie Marzanny, w czerwcu rowniez robimy wypad gdzies na biwak i pleciemy wianki. >Ale nie z powodu neopoganstwa, ale kultywowania polskich tradycji w formie atrakcyjnego spedzania czasu. A ja z powodu neopogaństwa. Nie wolno?...
|
|
| | | |  | | elfir (1058 punktów) | >> uwazasz, ze natura jest rozumna >Niec takiego nie napisałam. Nie wiem, jaka jest natura, ale podoba mi się, to lubię i wierzę, że stoi za nią jakaś tajemnica ontologiczna
Cały czas piszesz o "naturze" w sposób spersonifikowany - np. "natura mi dała". Jeżeli to tylko zabieg sytylistyczny, to w takim razie nie widze cie jako neopoganki, bo "poganstwo" oznacza religię inną niz dominujaca. A religia wiaze sie z bostwem (stworca, istota nadprzyrodzoną), inaczej jest tylko pradem filozoficznym.
|
|
| | | | |  | | Mączka (431 punktów) |
>Cały czas piszesz o "naturze" w sposób spersonifikowany - np. "natura mi dała". Mnóstwo pojęć opisuje się w sposób spersonifikowany, np: "dyskusja mi dała", "szkoła filozoficzna przyjęła".. Czy zatem uważasz, że kto tak mówi, czci bóstwo dyskusji, szkoły filozoficznej itd?.. >Jeżeli to tylko zabieg sytylistyczny, to w takim razie nie widze cie jako neopoganki, Jeśli kot jest drapieżnikiem, to zmokło pranie mojej ciotki. > bo "poganstwo" oznacza religię inną niz dominujaca. A właśnie ktoś przedtem pisał, że "pogaństwo" oznacza wieśniactwo. Każdy ma swoją teorię, a jakże są rozbieżne! >A religia wiaze sie z bostwem (stworca, istota nadprzyrodzoną), inaczej jest tylko pradem filozoficznym. No to niech to będzie prąd neopogański. O nomenklaturę spierać się nie zamierzam.
|
|
| | | | | |  | | elfir (1058 punktów) | > No to niech to będzie prąd neopogański. O nomenklaturę spierać się nie zamierzam.Hmmm...ale to już ma swoja nazwę: "zachowanie proekologiczne"
|
|
| | | | | | |  | | Mączka (431 punktów) | > >No to niech to będzie prąd neopogański. O nomenklaturę spierać się nie zamierzam.> Hmmm...ale to już ma swoja nazwę: "zachowanie proekologiczne"  Nie byłabym tego taka pewna! Przy topieniu Marzanny wytwarza się pewna dawka CO2 (?), szkodliwego produktu spalania potęgującego efekt cieplarniany..
|
|
| zlomierz (124 punktów) | trochę obok tematu ale się podczepię
pagus - "wioska"
a określenie ukute jako pogardliwe wobec wyznawcó rodzimych wierzeń przez wyznawców wielkich narzucanych systemół religijnych
neopoganin to powinien być raczej ktoś wracający do systemu samowystarczalnych osad niż odgrzebywania faktół dotyczących wiary przodków określanie przez dane ruchy samych siebie neopogańskimi samo w sobie jest więc szopką pozatym dawne wierzenia sprzed nrzucenia chrzescijanstwa nie są bardziej racjonalne od chrześcijanskiego fundamentalizmu
i owszem odkopywanie faktół ma sens z punktu widzenia historycznego jak i odzyskania wiedzy na temat rodzimej kultury i mitologii a nie w celu powracania do czczenia bożkół od wszystkiego czego tylko nierozumiemy... czy rozdrobnimy na pojedyncze zjawiska czy wszystko przyporządkujemyrodzimym dawnym wierzeniom czy pod jednego boga z importui to nie ma znaczenia
jedynie fakt zaglady rodzimej mitologii tych którzy byli oporni do podporządkowania się nowemu systemowi pokazuje jeden z wielu wyrywków chistorii zbrodni jednej z najsliniejszych instytucji koscielnych
|
|
 | 1 na 1 | Mączka (431 punktów) | > pagus - "wioska"> a określenie ukute jako pogardliwe wobec wyznawcó rodzimych wierzeń przez wyznawców wielkich narzucanych systemół religijnych> neopoganin to powinien być raczej ktoś wracający do systemu samowystarczalnych osadA wiesz, co to jest słowotwórstwo? Otóż jest to proces, w którym często podstawowy trzon (tu wyraz "pagus, pagani") daje początek wyrażeniu o znaczeniu luźno lub wcale nie związanym ze znaczeniuem trzonu. Skoro, twoim zdaniem, ci, których postawa duchowa ma nazwę od słowa "pagus", powinni się dostosować do źródłosłowu i zacząc żyć po wiejsku, to zapewne uważasz, że wszystkie kobiety o imieniu Balbina powinny się jąkać - wszak "balbus" to jąkała!
|
|
|  | | zlomierz (124 punktów) | > >pagus - "wioska"> >a określenie ukute jako pogardliwe wobec wyznawcó rodzimych wierzeń przez wyznawców wielkich narzucanych systemół religijnych> >neopoganin to powinien być raczej ktoś wracający do systemu samowystarczalnych osad> A wiesz, co to jest słowotwórstwo? Otóż jest to proces, w którym często podstawowy trzon (tu wyraz "pagus, pagani") daje początek wyrażeniu o znaczeniu luźno lub wcale nie związanym ze znaczeniuem trzonu.> Skoro, twoim zdaniem, ci, których postawa duchowa ma nazwę od słowa "pagus", powinni się dostosować do źródłosłowu i zacząc żyć po wiejsku, to zapewne uważasz, że wszystkie kobiety o imieniu Balbina powinny się jąkać - wszak "balbus" to jąkała!  nadane imie to nie imie przyjete a poganin jest określeniem pogardliwym albo siegamy do znaczenia pierwotnego albo zachowujemy ukute przez wieki znaczenie zawierajace w sobie pogardę a imię Balbina jako wskazujące na pewne problemy, ułomność nie powinno być legalne w zgodzie z naszym prawem... jest krzywdzące... Dz.U. 1986 nr 36 poz. 180 Art. 50 (nie przytaczam nie bo już zaczynam z tego całkiem OffTopic robić... przepraszam) jesli ktoś odkopując dawne wierzenia nazywa siebie poganinem to oznacza że uważa się w tym momencie za coś gorszego od tych co używająć tego okreslenia nadali mu zwiazanie znaczeniowe z wierzeniemi ktore deklaruje gdyż jest tro zwiazane w równym stopniu z pogardą
|
|
| |  | | Sita (35 punktów) | Problem z samym słowem "poganin" czy "neopoganin" jest natury czysto językoznawczej, nie ideologicznej. Rzecz w tym, że znaczenia słów przez wieki ewoluują i nieraz porównując znaczenie pierwotne i obecne zmiana jest dość znacząca. Rzecz w tym, że trudno ocenić w którym momencie ta zmiana nastąpiła i do którego "pierwotnego" znaczenia się cofać. Wydaje mi się, że bezcelowe jest przesadne opieranie się przed ewolucją języka. Osobiście uznaję, że słowo "poganin" oznacza kogoś wyznającego religię przedchrześcijańską (czyli dawno temu). "Neopoganin", jak sam przedrostek wskazuje, oznacza coś (właść. kogoś) nowego, nawiązującego (nie kopiującego!) do dawnych wierzeń. Pejoratywne znaczenie zdaje się zanikać, tak samo zresztą jak słowa "czarownica".
|
|
| | |  | 1 na 1 | avenger (463 punktów) | >Problem z samym słowem "poganin" czy "neopoganin" jest natury czysto językoznawczej, nie ideologicznej. Rzecz w tym, że znaczenia słów przez wieki ewoluują i nieraz porównując znaczenie pierwotne i obecne zmiana jest dość znacząca. Rzecz w tym, że trudno ocenić w którym momencie ta zmiana nastąpiła i do którego "pierwotnego" znaczenia się cofać. Wydaje mi się, że bezcelowe jest przesadne opieranie się przed ewolucją języka. >Osobiście uznaję, że słowo "poganin" oznacza kogoś wyznającego religię przedchrześcijańską (czyli dawno temu). "Neopoganin", jak sam przedrostek wskazuje, oznacza coś (właść. kogoś) nowego, nawiązującego (nie kopiującego!) do dawnych wierzeń. Pejoratywne znaczenie zdaje się zanikać, tak samo zresztą jak słowa "czarownica".
Nieprawda słowo Neo ,oznacza po prostu odrodzenie tego co wymarło, oznacza powrót do korzeni ,i jest to słuszne bo my jako Słowianie mieliśmy własnych bogów ,własny świat wierzeń ,a chrześcijaństwo zostało narzucone i zniszczyło taką piękną kulturę,ani jedna historia w Biblii nie wydarzyła się na naszej Polskiej ziemi.Dlatego dla nas jako Polaków ważne jest by dawna kultura się odrodziła.
|
|
2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Na marginesie stwierdzenie o "naszych barbarzyńskich, prymitywnych, niepiśmiennych >przodkach" świadczy nie tylko o niewiedzy dot. neopogaństwa, ale i historii w ogóle.
Jeśli to prawda, to bardzo nieładnie. Przy tej okazji warto wspomnieć, że w czasach Rzymu istniały cztery ośrodki wysoko rozwiniętej kultury i cywilizacji: Chiny, Indie, Arabia i Kraj Tysiąca Miast będący sercem Szlaków Jedwabnych. Na początku naszej ery kultury to stworzyły jedną wielką globalną cywilizację. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że świat taki, jaki mamy dzisiaj, już kiedyś istniał. Globalna wioska istniała około tysiąca lat, dopóki barbarzyńskie hordy Mahometa jej nie zniszczyły.
Zauważmy, że kiedy zachodnie chrześcijaństwo zaczęło się bronić przezd agresją islamu, nie istniały już kultury Arabii, Persji czy Afryki Pn - hordy islamskie zniszczyły prawie wszystko, zostawiając tylko pustynię i resztki nędzne które zdołały przyswoić. Gdy teraz przypomnimy sobie, jakimi dzikusami w porównaniu z mahometanami byli chrześcijanie np. w czasach wypraw krzyżowych, gdy uwzględnimy przy tym, jakimi dzikusami byli mahometanie wobec dawnej Persji czy Arabii, dopiero tak możemy sobie uświadomić, jak strasznie prymitywne i barbarzyńskie było chrześcijaństwo w porównaniu z pogaństwem.
Chrześcijaństwo zawsze było i nadal jest tą stroną natury ludzkiej, która jest dzika, zwierzęca, mroczna, okrutna, prostacka i barbarzyńska. Pogaństwo jest przeciwieństwem chrzecijaństwa - jest wyrazem wyższych i subtelniejszych cech ludzkiej natury, jest wysoką kulturą i rozwiniętą cywilizacją, jest sztuką i dobrym wychowaniem.
Próby odwoływania się do tradycji chrześcijańskich przez niektórych naszych najgorszych polityków są po prostu próbą przywrócenia barbarzyństwa w naszym kraju. Wszystko co najlepsze w ludziach, to jest dziedzictwo kultur pogańskich. To co najgorsze w ludziach - ma korzenie chrześcijańskie lub islamskie.
Warto zauważyć, że pierwsza europejska cywilizacja, która dogoniła w rozwoju Chiny, Indie i islam, to było imperium stworzone przez Holendrów, którzy wygrali wojnę z chrześcijanami i stworzyli nową cywilizację wolnego świata na bazie idei, które dzisiaj nazwalibyśmy neopogańskimi. Myślę, że jeżeli neopoganie nie mają jeszcze swojej Księgi Kanonicznej, to powinni ogłosić, że Biblią Neopogańską są Przygody Dyla Sowizdrzała.
doku
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>... Myślę, że jeżeli neopoganie nie mają jeszcze swojej Księgi Kanonicznej, to powinni ogłosić, że Biblią Neopogańską są Przygody Dyla Sowizdrzała.
A może Apulejusz ze swoim osłem? .
|
|
|  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>... Myślę, że jeżeli neopoganie nie mają jeszcze swojej Księgi Kanonicznej, to powinni ogłosić, że Biblią Neopogańską są Przygody Dyla Sowizdrzała. > A może Apulejusz ze swoim osłem?
Nie widzę w tym jasnego nawiązania do współczesności, ani pożytku dla Racjonalizmu
doku
|
|
 | 1 na 1 | elfir (1058 punktów) | >Chrześcijaństwo zawsze było i nadal jest tą stroną natury ludzkiej, która jest dzika, zwierzęca, mroczna, okrutna, prostacka i barbarzyńska. Pogaństwo jest przeciwieństwem chrzecijaństwa - jest wyrazem wyższych i subtelniejszych cech ludzkiej natury, jest wysoką kulturą i rozwiniętą cywilizacją, jest sztuką i dobrym wychowaniem.
Generalizujesz i wychodzą z tego zafałszowania. Na pewno "pogańscy" wikingowie nie reprezentowali wyższych i subtelnych cech ludzkiej natury wobec ludności, która rabowali, pływając po Europie na swoich naprawdę doskonałych statkach. Równiez subtelnosci trudno doszukac się w rozrywkowych rzymskich cyrkach, które jednakoż jako budowle były dziełami sztuki. A Ateńczycy bardzo otruli Sokratesa, który deprawował ich dobrze wychowane dzieci, kwestionujac istnienie Zeusa.
Kultury i sztuki nie tworzą prądy religijne tylko ludzie. Zagrozeniem jest cenzura - ale to wiąże się z żądzą władzy nad człowiekiem, która to żądza nie wypływa z religii, ale z mrocznych zakamarków psychiki.
|
|
|  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Na pewno "pogańscy" wikingowie nie reprezentowali wyższych i subtelnych cech ludzkiej natury wobec ludności, >która rabowali, pływając po Europie na swoich naprawdę doskonałych statkach.
Wiedza o jakości kultury i cywilizacji Wikingów była silnie cenzurowana przez KK. Jednak człowiek racjonalnie myślący musi w końcu dojść do tego, jak to się stało, że Wikingowie podbili tak ogromne terytoria i utrzymali przez setki lat władzę nad kulturami wyżej rozwiniętymi niż te, będące pod kontrolą KK. Dopiero mahomatanie wyparli Wikingów z Morza Śródziemnego.
Z podobnym fałszywym mitem mamy do czynienie na własnym podwórku, a mianowicie w odniesieniu do Prus, które były krajem wyżej rozwiniętym niż Polska, o czym można przeczytać tylko w opracowaniach traktujących o czym innym, które przeoczyła cenzura KK, np. w historii Hanzy można znaleźć wzmianki o historycznych uwarunkowaniach Bałtyku, które poprzedziły ekspansję Hanzy - tam przeczytamy np. o miastach i portach pruskich, które rozkwitały w X w. a potem podupadły.
>Kultury i sztuki nie tworzą prądy religijne tylko ludzie. Zagrozeniem jest cenzura.
Zgadzam się w 100%
doku
|
|
| |  | | elfir (1058 punktów) | >Wiedza o jakości kultury i cywilizacji Wikingów była silnie cenzurowana przez KK. Jednak człowiek racjonalnie myślący musi w końcu dojść do tego, jak to się stało, że Wikingowie podbili tak ogromne terytoria i utrzymali przez setki lat władzę nad kulturami wyżej rozwiniętymi niż te, będące pod kontrolą KK. Dopiero mahomatanie wyparli Wikingów z Morza Śródziemnego.
Wikingowie nie mieli aspiracji podbijac krajow, oni je przde wszystkim rabowali. Mysle, ze akurat ich sukcesy wojenne nie wiazą sie z wybitnymi osiagnieciami kulturalnymi i etycznymi.
|
|
| | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Wiedza o jakości kultury i cywilizacji Wikingów była silnie cenzurowana przez KK. Jednak człowiek racjonalnie myślący musi w końcu dojść do tego, jak to się stało, że Wikingowie podbili tak ogromne terytoria i utrzymali przez setki lat władzę nad kulturami wyżej rozwiniętymi niż te, będące pod kontrolą KK. Dopiero mahomatanie wyparli Wikingów z Morza Śródziemnego. >Wikingowie nie mieli aspiracji podbijac krajow, oni je przde wszystkim rabowali.
Nieuważnie przeczytałeś to, co zacytowałeś. Jest nie o rabowaniu, ale o podbijaniu krajów na stałe, zresztą faktom historycznym nie poradzisz, powtarzając kościelną propagandę
doku
|
|
| | | |  | | elfir (1058 punktów) | >Nieuważnie przeczytałeś to, co zacytowałeś. Jest nie o rabowaniu, ale o podbijaniu krajów na stałe, zresztą faktom historycznym nie poradzisz, powtarzając kościelną propagandę
Hmm... Paryża nie zajęli bo dostali okup. Na Wyspy Brytyjskie tylko wpadali, rabowali i odpływali.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Na Wyspy Brytyjskie tylko wpadali, rabowali i odpływali.
A kim byli Normanowie?
Ja zresztą przytoczyłem przykład podbojów na Morzu Środziemnym
doku
|
|
 | | W.Rudny (38 punktów) | Na marginesie stwierdzenie o "naszych barbarzyńskich, prymitywnych, niepiśmiennych > przodkach" świadczy nie tylko o niewiedzy dot. neopogaństwa, ale i historii w ogóle.Za przodków uznaję oczywiście Słowian, choć można by mówić także o duchowych przodkach, wówczas rzeczywiście pojęcie to objęłoby również Hellenów czy Rzymian (kórzy zresztą Słowian uważali za dzikich barbarzyńców). Miałem na myśli to, co wybitny historyk - Michał Bobrzyński - nazwał "słowiańską dziczą". I jeśli moja wypowiedź świadczyłaby o mojej niewiedzy, cóż dopiero w tym kontekście powiedzieć o prof. Bobrzyńskim(!), który bez ogródek tak określił naszych słowiańskich przodków, tj. "dziczą". Proszę może bardziej przemyśleć swoje wypowiedzi zanim cokolwiek się napisze, by nie wyjść na zupełnego ignoranta w moich i innych, bardziej oczytanych, oczach forumowiczy.
|
|
|  | 2 na 2 | W.Rudny (38 punktów) | Neopogaństwo | Neopogaństwo ma wszelkie dane ku temu, by być alternatywą dla monoteizmów. Pod jednym warunkiem, że wyzbędzie się tych cech, które monoteizm charakteryzują. Po co robić kopię monoteizmu, tyle że w wydaniu politeistycznym? Poganie byli bardziej życiowi niż chrześcijanie (z tego świata); z reguły byli bardziej racjonalni (jak pisał poeta: w życie po śmierci w Rzymie cesarskim nie wierzyły nawet [pogańskie] dzieci)... Neopoganizm to przede wszystkim kult życia w nowej NEOPOGAŃSKIEJ formie. Minęło 2000 lat, dlatego człowiek nie jest taki sam. Neopoganie powinni tę lukę czasową uwzględnić. Przez te 2000 lat wydarzyło się wiele. Mieliśmy Renesans, Oświecenie, wiek pozytywizmu, erę przemysłową. Teraz żyjemy w erze informacji. Tymczasem tu i ówdzie widzimy grupki "barbarzyńców" w lnianych gaciach, w zbrojach naddziadów, klękających przed drewnianymi idolami. To ma być renesans dziczy? Powrót do puszczy? Nawet żydzi, chrześcijanie i muzułmanie mają powód do sardonicznego śmiechu. Stąd moja przestroga przed amiszowaniem nepogaństwa - z prawdziwą troską o religię tego świata, czyli prawdziwe pogaństwo.
|
|
| |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Neopogaństwo | > Minęło 2000 lat, dlatego człowiek nie jest taki sam. Neopoganie powinni tę lukę czasową uwzględnić. Przez te 2000 lat wydarzyło się wiele. Mieliśmy Renesans, Oświecenie, wiek pozytywizmu, erę przemysłową. Teraz żyjemy w erze >informacji. Tymczasem tu i ówdzie widzimy grupki "barbarzyńców" w lnianych gaciach
Frappant!
Należałoby jeszcze dodać, że wśród naszych pogańskich przodków, wśród pogańskich kultur jest ogromna liczba cywilizowanych i kulturalnych wzorców, gdyż nasi pogańscy przodkowie byli ludźmi o wiele wyżej cywilizowanymi i bardziej kulturalnymi niż nasi dzicy, barbarzyńscy chrześcijanie.
Neopoganie mają wybór, mogą wzorować się różnych wspaniałyxch kulturach. Chrześcijanie nie mają takiego wyboru, mają tylko wzorce i tradycje barbarzyńskie
doku
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Amisze neopogaństwa - czyżby? | >Za przodków uznaję oczywiście Słowian, choć można by mówić także o duchowych przodkach
W tym kontekście w ogóle nie przyszło mi do głowy myśleć o przodkach w sensie genetycznym - nawet gdyby ujawniono mroczne tajemnice z historii moich przodków - historię adopcji, zdrad i gwałtów w czasach wojennych - to w niczym by to nie zmieniło mojej identyfikacji z tradycjami, korzeniami i kulturowym dziedzictwem, z którym się identyfikuję. Z pozoru może wydać się przyjemną myśl, że ojcem jednego z moich przodków był cywilizowany Tatar-poganin a nie dziki Słowianin-katolik, ale to powinno być bez znaczenia dla meritum tej dyskusji.
Dlatego nie wierzę w szczerość tego wykrętu, że wcale nie chodziło o duchowych przodków, ale właśnie o fizycznych dawców plemników i prawdziwych rodziców adoptowanych dzieci - podając ten wykręt zaprzecza Pan sensowi (mądremu w mojej ocenie) swoich poglądów na temat "amiszostwa", poglądów, które Pan tak pięknie doprecyzował w kolejnym poście.
doku
|
|
|  | | Sita (35 punktów) | Bynajmniej moim celem nie było obrażanie bardziej oczytanych Czytelników ode mnie (zwłaszcza że jest ich tutaj pewnie większość). Zupełnie nie rozumiem, czemu za przodków Polaków uznać wyłącznie Słowian. A Celtowie? A Tatarzy? Germanie? To raz.
A dwa, powtarzam, neopoganie to nie tylko rodzimowiercy (a i nie wszyscy rodzimowiercy interesują się wyłącznie odstawianiem szopek). Jak najbardziej miałam prawo odczuć określenie o "prymitywnych i niepiśmiennych etc." jako skierowane ogólnie do pogan (a więc również np. Greków czy Rzymian).
Jeśli już tekst powinien być zatytułowany "Amisze rodzimowierstwa". Nie przyczepiłabym się do niczego, gdyby było wyraźnie zaznaczone, że tekst odnosi się do konkretnej grupy neopogan, która nie spodobała się Autorowi.
|
|
| |  | | avenger (463 punktów) | > Bynajmniej moim celem nie było obrażanie bardziej oczytanych Czytelników ode mnie (zwłaszcza że jest ich tutaj pewnie większość). Zupełnie nie rozumiem, czemu za przodków Polaków uznać wyłącznie Słowian. A Celtowie? A Tatarzy? Germanie? To raz.> A dwa, powtarzam, neopoganie to nie tylko rodzimowiercy (a i nie wszyscy rodzimowiercy interesują się wyłącznie odstawianiem szopek). Jak najbardziej miałam prawo odczuć określenie o "prymitywnych i niepiśmiennych etc." jako skierowane ogólnie do pogan (a więc również np. Greków czy Rzymian).> Jeśli już tekst powinien być zatytułowany "Amisze rodzimowierstwa". Nie przyczepiłabym się do niczego, gdyby było wyraźnie zaznaczone, że tekst odnosi się do konkretnej grupy neopogan, która nie spodobała się Autorowi.Dla mnie neopogaństwo ,jest czymś pięknym ,oczywiście w różnych krajach ,ma inny przebieg ,bo kultura inna ,oczywiście można się w Polsce poczuć potomkiem wikingów,czemu nie,zawsze imponowali mi wikingowie,tacy twardzi wielcy silni barbarzyńcy.Chociaż bardzo boleje ,że za słabo się w Polsce rozwija,nasze rodzime słowiańskie neopogaństwo,ale mam nadzieje że to się zmieni.Bo Polacy nie gęsi, i swoje neopogaństwo mają.Pozdrawiam. ps.Kiedyś być może ,nastanie taki dzień ,gdy poganie staną się tak silni ,że pokonają chrześcijan ,nastąpi dechrystianizacja.Posmakują pogańskiej stali ,a kościoły zapłoną.
|
|
| | |  | | W.Rudny (38 punktów) | Bez komentarza.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|