Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Bóg wierzy w krasnoludki?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
17-05-2008 19:19Koraszewski (82900 punktów)Czy Bóg wierzy w krasnoludki?
Ocena 6 na 6
Bóg nie wierzy w krasnoludki. Jak twierdzi, dlatego, że na istnienie krasnoludków nie ma żadnych dowodów. Tylko istoty niższego gatunku mogą wierzyć w krasnoludki. Prawda, nie ma również dowodów na nieistnienie krasnoludków, jednak ten rodzaj argumentacji wydaje się Bogu trochę dziecinny. Niektórzy twierdzą, że wiara w krasnoludki nie tylko nie jest szkodliwa, ale może być pożyteczna. Jeśli bowiem wierzymy w krasnoludki, a krasnoludki są, to mogą nam one okazać życzliwość, a jeśli ich nie ma, to przecież niczego nie tracimy. Jeśli natomiast krasnoludki są, nasza niewiara w krasnoludki może je skłaniać do złośliwości.
Właśnie owe złośliwości ze strony krasnoludków są jednym z najpoważniejszych dowodów na ich istnienie. Złośliwe ginięcie różnych przedmiotów zdarza się zdecydowanie częściej osobom niewierzącym w krasnoludki, aniżeli tym, którzy w nie wierzą.
Bóg nie wierzy w krasnoludki – wynika to chociażby z faktu, że w słowie objawionym krasnoludki nie są wspominane. Ponadto, gdyby wierzył, jego namaszczeni słudzy coś by o tym wiedzieli, mieliby w tej sprawie jakieś klarowne głosy. Komuś objawiłby się krasnoludek ze stygmatami. Być może jednak, powinni w tej sprawie wypowiedzieć się ludzie bardziej kompetentni, bardziej obeznani z tym w co wierzy Bóg. Być może jednak Bóg wierzy w krasnoludki, a my tu sobie spekulujemy. Uczciwie mówiąc, nie mamy dowodów na to, że Bóg nie wierzy w krasnoludki. Można jednak tę kwestie rozstrzygnąć demokratycznie, w drodze głosowania.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

J.Szulc (5723 punktów)

Jeśli coś nie istnieje, to czy może mieć jakieś zdanie?
A jeśli istnieje, to czy może, Tak przy okazji, być złośliwe? A potem nazywać to wolną wolą wierzących w nie/jego?
A jeśli wszem i wobec głosi się, ze to, co niby istnieje, jest nieskończenie dobre, to dlaczego dobre nie jest?
I dlaczego coś, co ma niby być miłością, z tejże sobie kpi na całej linii?

Zdecydowanie wolę krasnoludki.
One przynajmniej są poszeregowane na te dobre, pomocne oraz na te złośliwe i psotne. I nikt nie musi w nie wierzyć wbrew sobie. Nikogo za te niewiarę nie piętnują, nie straszą ogniem piekielnym i wiecznymi mękami... nigdy też za te niewiarę nikt nie wypaczał człowieczeństwa płonącymi stosami, torturami i tym podobnymi zaprzeczeniami litości, miłości bliźniego i szarganiem godności innych.
Wolę krasnoludki...

- i zdecydowanie pozdrawiam...

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
G.K. (1679 punktów)
Oczywiście, że Bóg w krasnoludki nie wierzy. Są one przecież uosobieniem satanizmu, okultyzmu i ognia piekielnego. Temat dość blisko krasnoludków, a że i wątek wydaję się dość "luźny", to myślę że mogę tu to wrzucić: pl.youtube.com/watch?v=G-VvjlMVdPM
17-05-2008 20:41 
 Ocena 1 na 1
O RLY? (0 punktów)
>Oczywiście, że Bóg w krasnoludki nie wierzy. Są one przecież uosobieniem satanizmu, okultyzmu i ognia piekielnego. Temat dość blisko krasnoludków, a że i wątek wydaję się dość "luźny", to myślę że mogę tu to wrzucić: pl.youtube.com/watch?v=G-VvjlMVdPM

www.joemon(*)Radio-Maryja-o-Harrym-Potterze - wszystkie trzy części
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Bóg nie wierzy w krasnoludki.
Więc i krasnoludki nie wierzą w Boga.
.
17-05-2008 20:57 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>krasnoludki nie wierzą w Boga.
>
Są ateistami, więc my musimy w nie wierzyć.
Adam Barycki
17-05-2008 22:23 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Są ateistami, więc my musimy w nie wierzyć.
My, akrasnoludyści?
.
17-05-2008 23:04 
 Ocena 6 na 6
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>My, akrasnoludyści?
>.
Ja lubię się bawić, w czerwonej marynarce też, pomimo to, w krasnale wierzę nie na niby.
Adam Barycki
18-05-2008 00:03 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>My, akrasnoludyści?
>Ja lubię się bawić, w czerwonej marynarce...
Hm. To może akrasnaliści?
.
18-05-2008 07:31 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Hm. To może akrasnaliści?
>.
Aczarnoludyści.
Adam Barycki
18-05-2008 08:29 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Aczarnoludyści.
To jakaś odmiana rasizmu, czy robisz mnie na szaro?

Został mi "askrzatyzm". A gdy nasza wiara w krasnoludki okaże się semantycznie nieunikniona, trudno: Koszałek Opałek na ołtarze!

I od razu na patrona tego forum.
.
18-05-2008 09:18 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>czy robisz mnie na szaro?
>
Aczarny, wolałbym antyklerykalny, aludyczny, też wolałbym, zdecydowanie nie na niby, ale zabawie za to, całkowicie oddany nie na niby, tłuczone kielichy przecież kosztują.
>
>semantycznie nieunikniona
>
Nieunikniona, to pewne, ale po jakiego diabła nam semantyka, jaki krasnal jest, każdy wie.
>
> na ołtarze! I od razu na patrona tego forum.
>
Zaraz po uroczystym wyniesieniu.
Adam Barycki
P.S. Akrasny nie jestem, lubię czerwone marynarki.
19-05-2008 19:24 
 Ocena 1 na 1
Witold Baryluk (630 punktów)
>>Są ateistami, więc my musimy w nie wierzyć.
>My, akrasnoludyści?
>.
Akurat w tej kwesti jestem agnokrasnotykiem
muzawik (2279 punktów)
>na istnienie krasnoludków nie ma żadnych
>dowodów.

Po ostatnim polowaniu ślad po nich zaginął.
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Bóg nie wierzy w krasnoludki.
>
Bóg nie może w nic wierzyć, bo wszystko wie. Pozbawiony takiej łaski, z zazdrości nie lubi wierzących, lubi tylko ateistów, bo wiedzą wszystko, tak jak on i nie ma im czego zazdrościć.
Adam Barycki
hhmmm (2 punktów)
A moze Bog sciemnia twierdzac, ze nie wierzy w krasnoludki i naklania innych np. Ciebie, zebys w nie nie wierzyl. Gdyz on, ja i Ty teraz wiemy, ze jesli bedziemy wierzyc w krasnoludki to powolamy je do zycia (oczywiscie w rownoleglym, parapsychicznym swiecie -co wynika wprost z rozwiania rownan Einsteina). Tyle, ze Bog ma tak duzo kosciolow, ze dostaje +7 do takich rzeczy. Z ta zyczliwoscia krasnoludkow tez jest roznie. One nie daja nic za darmo. Jesli chcesz, zeby obdarzyly cie np. plodnoscia czy po prostu zdolnoscia niszczenia swoich przeciwnikow to musisz byc ich czlowiekiem. Wiaze sie to z propagowaniem ich istnienia, zeby mialy coraz wiecej wyznawcow a poniewaz przestrzen parapsychicznego swiata jest ograniczona (co wynika wprost z rownan Friedmana), wiec bedziesz musial walczyc z innymi ludzmi innych mysloksztaltow, ale w miedzy czasie nie beda Ci ginely zadne przedmioty (because you are the Chosen One). I pamietaj, nie chodzi o to, ze Bog nie wierzy w krasnoludki, on je eliminuje z parapsychicznego swiata.
18-05-2008 11:58 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>z rozwiania rownan Einsteina
>
Póki co, jeszcze się nie rozwiały.
>
>przestrzen parapsychicznego swiata jest ograniczona (co wynika wprost z rownan Friedmana)
>
Skoro pomieściła Pana, pomieści wszystko. Nie jest ograniczona, w przeciwieństwie do przestrzeni gospodarczej. Jeśli miał Pan na myśli Richarda P. Feynmana, to on był birbantem i mógł popełnić takie równanie dla hecy, w knajpach często to robił, kiedy akurat, nie było przy nim miłej pani.
Adam Barycki
A.G. (1725 punktów)
ZGROZA!!! Dla mnie jest to kolejna prowokacja a-krasnoludkowów! Osobiście wierzę w krasnoludki. Jak inaczej wytłumaczyć pochodzenie świata? Jak wytłumaczyć cuda? Kto powoduje że ludzie chorzy odzyskują zdrowie jak nie krasnoludki? Poza tym na istnienie krasnoludów jest wiele dowodów:
1) sierotka Marysia - widziała krasnoludki, rozmawiała z nimi - zeznanie naocznego świadka. Poza tym krasnoludki widzieli: Piastun Kołodziej (jego zeznanie pochodzi z XX w.) oraz Benedykt Kowal (XXIw, jego zeznanie jest bardziej wiarygodne)
2) hobbit z wyspy Flores - naukowcy znależli szkielet istoty, która miała zaledwie metr wzrostu - jest to najbardziej namacalny dowód istnienia krasnoludków. (oczywiście a-krasnoludkowcy znajdą jakieś paranaukowe wytłumaczenie, że to niby jakiś potomek H.erectusa)
3) współczesna nauka nie jest w stanie zaprzeczyć istnieniu krasnoludków. Nie znależiono żadnego dowodu na ich nieistnienie. Wszytskie dziedziny nauki (fizyka, biologia, chemia) wskazują na to że za naszym powstaniem kryje się wyższa inteligencja, kto? KRASNOLUDKI.
4) jeśli krasnoludków nie ma to co się dzieje po śmierci? Jest dla mnie niepojęte by człowiek tak po prostu umarł. Musi istnieć zycie po śmierci - czyli krasnoludki też.

Dla tych którzy uważają że "Sierotka Marysia" to stek bzdur powiem tak: książkę "O krasnoludkach i sierotce Marysi" należy rozpatrywać symbolicznie. Nie ma w niej żadnej sprzeczności. Oczywiście ktoś z "racjonalisty" (lub raczej pseudoracjonalisty) znajdzie jakieś sprzeczności, od razu mówię takim osobom - SPRZECZNOŚCI NIE MA. Są tylko pozorne. Wynikają z tego, że nie rozumiecie tej wielkiej księgi. Wyznawcy krasnoludcyzmu nie muszą udowadniać swoich racji - to kwestia wiary!

Będę prosił Koszałka-opałka aby a-krasnoludkowcy wreszcie na oczy przejrzeli.
18-05-2008 02:18 
 Ocena 1 na 1
hhhmmm (11 punktów)
>ZGROZA!!! Dla mnie jest to kolejna prowokacja a-krasnoludkowów! Osobiście wierzę w krasnoludki. Jak inaczej wytłumaczyć pochodzenie świata? Jak wytłumaczyć cuda? Kto powoduje że ludzie chorzy odzyskują zdrowie jak nie krasnoludki? Poza tym na istnienie krasnolódów jest wiele dowodów:

Który krasnoludek byl pierwszy i kto stworzyl pierwszego krasnoludka ? Kto był przed pierwszym krasnoludkiem ?

>1) sierotka Marysia - widziała krasnoludki, rozmawiała z nimi - zeznanie naocznego świadka.

To bylo niepokalanie!

>Poza tym krasnoludki widzieli: Piastun Kołodziej (jego zeznanie pochodzi z XX w.) oraz Benedykt Kowal (XXIw, jego zeznanie jest bardziej wiarygodne)

A dlaczego mi sie nigdy nie pokazali, gdzie byli, gdy moi rodzice byli chorzy ?

>2) hobbit z wyspy Flores - naukowcy znależli szkielet istoty, która miała zaledwie metr wzrostu - jest to najbardziej namacalny dowód istnienia krasnoludków. (oczywiście a-krasnoludkowcy znajdą jakieś paranaukowe wytłumaczenie, że to niby jakiś potomek H.erectusa)

Czy ci pseudonaukowcy nosza habit ? Bo jesli tak to mozna miec zastrzezenia do ich wiarygodnosci. Powinni tym sie zajac obiektywni a-krasnoludkowi naukowcy.

>3) współczesna nauka nie jest wstanie zaprzeczyć istnieniu krasnoludków. Nie znależiono żadnego dowodu na ich nieistnienie. Wszytskie dziedziny nauki (fizyka, biologia, chemia) wskazują na to że za naszym powstaniem kryje się wyższa inteligencja, kto? KRASNOLUDKI.

Krasnoludki nie wierza w Boga. Jak twierdza, dlatego, że na istnienie Boga nie ma żadnych dowodów. Tylko istoty niższego gatunku mogą wierzyć w Boga...

>4) jeśli krasnoludków nie ma to co się dzieje po śmierci? Jest dla mnie niepojęte by człowiek tak po prostu umarł. Musi istnieć zycie po śmierci - czyli krasnoludki też.

A to w ktorym momencie ewolucji czlowiek mogl dostapic zycia wiecznego ?

>Dla tych którzy uważają że "Sierotka Marysia" to stek bzdur powiem tak: książkę "O krasnoludkach i sierotce Marysi" należy rozpatrywać symbolicznie. Nie ma w niej żadnej sprzeczności. Oczywiście ktoś z "racjonalisty" (lub raczej psełdoracjonalisty) znajdzie jakieś sprzeczności, od razu mówię takim osobom - SPRZECZNOŚCI NIE MA. Są tylko pozorne. Wynikają z tego, że nie rozumiecie tej wielkiej księgi. Wyznawcy krasnoludcyzmu nie muszą udowadniać swoich racji - to kwestia wiary!

Ale wiara nie oznacza, ze cos istnieje. To, ze w cos wierzysz, nie oznacza, ze to istnieje. Nie mozesz utozsamiac wiary z nauka. Nikt nie udowodnil naukowo, ze krasnoludkowie istnieja, wiec nie mozesz przyjmowac ich istnienia, mozesz tylko wierzyc, ze istnieja. W ksiazce O sierotce Marysi pisalo, ze jest lustro, ktore mowi prawde, ale nikt nie znalazl tego lustra co podwaza wiarygodnosc tego dziela

>Będę prosił Koszałka-opałka aby a-krasnoludkowcy wreszcie na oczy przejrzeli.
Zdejmij czapke krasnoludkowa z dzwoneczkiem ty czapkowcu.
18-05-2008 07:59 
 Ocena 6 na 6
Koraszewski (82900 punktów)
Krasnoludki, jeśli są, to są nieudanymi dziećmi szatana. Nieudanymi, gdyż wbrew pierwotnemu założeniu częściej czynią dobro niż zło. Lucyfer siódmego dnia ulepił krasnoludka z gliny, wypalił go w ogniu piekielnym, tchnął w niego duszę i powiedział: spadaj i rozmnażaj się jak chcesz. Poszedł tedy krasnoludek do lasu i ulepił sobie towarzysza na obraz i podobieństwo swoje, a wypaliwszy go w leśnych ostępach przy użyciu węgla drzewnego, figlować z nim zaczął, ale w pocie czoła próbując tego i tamtego do wniosku w końcu doszli, że do gliny powrócić trzeba. Tak też kolejnego towarzysza ponownie ulepili z gliny.
Lucyfer zaś widząc, że mają niezdrowy pociąg do taplania się w glinie, nakazał im, iżby bawili się gliną tylko w celach prokreacyjnych. Powiedział też im, iżby uważali, a kiedy widzą, że Pan lub człowiek jaki patrzy w ich kierunku, przycupnąć mają pod liściem jakim i udawać, że ich nie ma. Chciał bowiem Lucyfer wypróbować Pana i zobaczyć, czy uwierzy w krasnoludki mimo, iż ich nie widzi. I nie uwierzył Pan, bo nigdy nie miał do Lucyfera zaufania, a krasnoludki sprytnie chowały się przed jego wzrokiem.
Tak więc twierdzenie, że Bóg wie wszystko i nie musi wierzyć, nie jest prawdziwe, albowiem nawet największa moc przetwarzania informacji jest skończona, a zatem również ograniczona, ergo, Bóg jest ograniczony, a nawet nieskończenie ograniczony. Ponadto wiele zależy od wchodzącej informacji. Jeśli wprowadzane do systemu informacje początkowe są marnej jakości nawet najlepszy system ich przetwarzania wiele tu nie pomoże. s**t in s**t out.
hhhmmm (11 punktów)
moge sie zalozyc z Toba, ze po smierci spotka nas END, taki jakiego zaden czlowiek nigdy nie przewidzial i to dzieki nieskonczonej mocy obliczeniowej boga.
18-05-2008 13:22 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>moge sie zalozyc z Toba, ze po smierci
>
Genialne. Po śmierci wszystko się wyjaśni, ciekawi muszą się śpieszyć.
Adam Barycki
18-05-2008 13:34 
 Ocena 1 na 1
keymak (3379 punktów)
>moge sie zalozyc z Toba, ze po smierci spotka nas END
Masz na myśli END który nie znaczy KONIEC ? A może to END znaczy POCZĄTEK ?

Zadziwiające jak niektórzy ludzie potrafią przekręcić znaczenie oczywistych słów.
Ile to jeszcze ksiąg powstanie w których tłumaczy się że słowo "koniec" tak naprawdę nie znaczy "koniec" ?

Pozdrawiam.
18-05-2008 13:54 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Do zrozumienia, ze koniec najczęściej jest początkiem potrzeba całego szeregu własnych przeżyć, a co za tym idzie - własnych przemyśleń.

Pozdrawiam, przyjemnie krasnalowo - zakręcona
Wreszcie coś lżejszego... ufffff

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
18-05-2008 14:53 
 Ocena 2 na 2
keymak (3379 punktów)
>Wreszcie coś lżejszego... ufffff

Muszę się przyznać że pierwszej chwili gdy przeczytałem słowo END zacząłem nieco fantazjować i wymyślić jak to END miałoby wyglądać. Co prawda nie lubię sam siebie straszyć, ale w tym wypadku straszenie jest chyba konieczne.

Według mnie to END wygląda tak:
Po śmierci tzn w chwili gdy już nie żyjemy budzimy się w tunelu. To jest tunel Boga.
Idziemy tym tunelem ( innego wyjścia nie ma, stać nie wypada ) i widzimy że w tunelu nie ma okien. Na tej podstawie można dojść tylko do jednego wniosku: Bóg, który zbudował ten tunel jest zafascynowany najnowszą techniką i bojąc się opłat licencyjnych nie wbudował okien, aby nie mieć kontaktu z Panem Gates'em.
Na końcu tunelu znajdujemy terminal na którym jest wyświetlone:

Cytat:
Jeżeli chcesz przejść dalej musisz wybrać:

1) Wybieram Niebo. Niebo jest idealne. Nie wolno w nim tworzyć nowego oprogramowania, bo niebo musi być idealne.

2) Wybieram Piekło. W piekle można tworzyć jakiekolwiek oprogramowanie, nawet takie które ma tyle błędów że nie działa, ale to oprogramowanie można tworzyć tylko przy pomocy narzędzi stworzonych przez Microsoft.


Jako że taki wybór byłby dla mnie niewykonalny. Jakakolwiek opcja jest nie do przyjęcia, więc próbowałbym wybrać ukrytą opcję nr 3. W pierwszej kolejności spróbowałbym wcisnąć klawisze z cyframi różnymi od 1 oraz 2 i sprawdzić co się stanie. Jeżeli to nie zadziała to spróbuje ctrl-alt-del, to musi zadziałać na na boskim komputerze !

Gdyby jednak i to nie zadziałało to poszukałbym źródła zasilania przy terminalu i go zresetował. Po ponownym uruchomieniu systemu uruchomiłbym boski edytor i wpisał jedno słowo: KOPYTKO

Pozdrawiam.
18-05-2008 15:10 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

- podobało mi się...
Jeśli jednak pozwolisz, wybiorę inną opcję.
Piekło - niebo zajmowało mnie dawno temu, gdy byłam małą dziewczynką
Wybieram światy równoległe. Może tam dane mi będzie ponowne przeżycie pewnych sytuacji, które w tej rzeczywistości kosztowały mnie trochę zachodu a nie przyniosły zamierzonych rezultatów. Taka nadzieja na "Życie do poprawki".
Ale zaznaczam, że "wątkowe" krasnale zabieram ze sobą... no bo w coś trzeba wierzyć, prawda?

Również pozdrawiam

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Po ponownym uruchomieniu systemu uruchomiłbym boski edytor i wpisał jedno słowo: KOPYTKO

Mniemam, iż jest to słynne KOPYTKO kabaretu "Mumio" z reklamy, z której dowiedzieliśmy się, że "metafora" jest trudnym słowem, a "alegoria" jeszcze trudniejszym.
Dla przypomnienia: www.youtube.com/watch?v=HalzMYgWV84

Pozdrawiam Cię.
18-05-2008 18:13 
 Ocena 1 na 1
keymak (3379 punktów)
Tak dokładnie, tylko że mnie to kopytko kojarzy się jeszcze z jedną podobno autentyczną sytuacją. Jest to sytuacja opowiedziana przez studenta, który zaliczał coś w pokoju profesora. Student siedzi w pokoju profesora gdzie siedział jeszcze jakiś doktor. Profesor odpytywał studenta a doktor tworzył coś obok na swoim komputerze. W pewnym momencie doktor mówi do profesora: tutaj chwilę będzie sie coś przetwarzać, a ja w tym czasie wyjdę sobie na papieroska. Proszę nie dotykać komputera ! Doktor wychodzi, a wtedy profesor od razu wędruje do komputera doktora i najzwyczajniej w świecie resetuje go przy pomocy przycisku reset. Gdy system już się uruchomił uruchamia worda i wpisuje w nim słowo: kopytko Student jest zdziwiony, ale nie wie co chodzi, więc nie komentuje całej sytuacji Wtedy wraca doktor. Podchodzi do komputera i mówi : Co to kurde jest ?? Profesor zaś spokojnie podchodzi do komputera i mówi: kopytko

Pozdrawiam
18-05-2008 15:04 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>słowo "koniec" tak naprawdę nie znaczy "koniec" ?
>
Jak w dialektyce marksistowskiej, po spirali?
Adam Barycki
hhhmmm (11 punktów)
>>moge sie zalozyc z Toba, ze po smierci spotka nas END
>Masz na myśli END który nie znaczy KONIEC ? A może to END znaczy POCZĄTEK ?
>Zadziwiające jak niektórzy ludzie potrafią przekręcić znaczenie oczywistych słów.
>Ile to jeszcze ksiąg powstanie w których tłumaczy się że słowo "koniec" tak naprawdę nie znaczy "koniec" ?
>Pozdrawiam.

To znaczy, ze bedziesz mogl mnie odwiedzic w sali 206 na wykladzie z systemow inteligentnych.
18-05-2008 13:18 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>twierdzenie, że Bóg wie wszystko i nie musi wierzyć, nie jest prawdziwe
>
Znaczyłoby to, że nie jest ateistą. Jeżeli nie wie, że jest i musi w siebie wierzyć, to nieźle musi być narąbany. Chyba, że nie wierzy w siebie, wtedy też może i nie wiedzieć. Najgorzej ma na drugi dzień, wtedy jest nieskończenie ograniczony, wtedy też stworzył człowieka, pozazdrościł Lucyferowi krasnoludków, ale mu się nie udało. Od tej pory z lęku przed człowiekiem, nie przestaje pić i kaca już nie ma, jak przestanie, to dopiero się nawyrabia, sam Lucyfer nie będzie wiedział w co on wierzy, a co wie. A kac będzie trwał trzy boskie doby, a może to już, o boże!
>
> s**t in s**t out.
>
Warunkowo z tym się zgodzę, jeżeli nie dotyczy mnie.
Adam Barycki
avenger (463 punktów)
Bóg w nic nie wierzy, bo wszytko wie ,wiara jest mu do niczego nie potrzebna.
18-05-2008 18:31 
 Ocena 1 na 1
A.G. (1725 punktów)
>Który krasnoludek byl pierwszy i kto stworzyl pierwszego krasnoludka ? Kto był przed pierwszym krasnoludkiem ?

Widać totalnie nie rozumiesz krasnoludkologii. Ten pierwszy krasnoludek istnieje wiecznie, poza czasem i przestrzenią.

>A dlaczego mi sie nigdy nie pokazali, gdzie byli, gdy moi rodzice byli chorzy ?

Aby spotkać krasnoludka trzeba w niego wierzyć. Jak możesz mieć pretensje, że krasnoludki Twoich rodziców nie uleczyli skoro w nich nie wierzysz.

>Czy ci pseudonaukowcy nosza habit ? Bo jesli tak to mozna miec zastrzezenia do ich wiarygodnosci. Powinni tym sie zajac obiektywni a-krasnoludkowi naukowcy.

Dokładnie. Aby interpretować te dowody trzeba mieć skończoną odpowiednią szkołę i mieć dyplom z krasnoludkologii. Nie można podchodzić do tych spraw z czysto materialnego punktu widzenia.

>Ale wiara nie oznacza, ze cos istnieje.

Ależ dowodzi. Taki jeden zwany Alister MacGranth twierdzi, że prawdy wiary sąna równi w prawdami naukowymi.
18-05-2008 14:20 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
>ZGROZA!!! Dla mnie jest to kolejna prowokacja a-krasnoludkowów! Osobiście wierzę w krasnoludki.

Tak, to jest zgroza. Jest to brutalny atak wymierzony w krasnoludki oraz w tych, którzy w nie wierzą. Podzielam Twoje szczere oburzenie, gdyż - tak jak Ty - od bardzo wielu już lat wierzę w krasnoludki.

>Poza tym na istnienie krasnoludów jest wiele dowodów:

Przedstawione przez Ciebie dowody w sposób niepodważalny potwierdzają istnienie krasnoludków i ich wpływ na dzieje ludzkości. Ze swej strony chciałbym uzupełnić je kolejnym dowodem, który - jestem tego pewny - Ty również znasz, lecz o nim zapomniałeś, i który w sposób równie niezbity potwierdza istnienie krasnoludków.
Otóż dowód ten przedstawili wiele lat temu znani Ci oczywiście bracia Grimm w swojej słynnej książce pt. Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków, mającej zresztą wszelkie cechy wybitnego dzieła naukowego. Zapewne również pamiętasz wspaniały film nakręcony na jej podstawie przez niejakiego Walta Disneya. Tych dowodów nie da się podważyć!!!

>Dla tych którzy uważają że "Sierotka Marysia" to stek bzdur powiem tak: książkę "O krasnoludkach i sierotce Marysi" należy rozpatrywać symbolicznie. Nie ma w niej żadnej sprzeczności.

Potwierdzam to z pełnym przekonaniem. Słynna książka O krasnoludkach i sierotce Marysi nie jest bynajmniej stekiem bzdur. Potwierdza to również jej autorka mottem umieszczonym na początku tego wiekopomnego dzieła:
"Czy to bajka, czy nie bajka, myślcie sobie, jak tam chcecie. A ja przecież wam powiadam: Krasnoludki są na świecie."

>Będę prosił Koszałka-opałka aby a-krasnoludkowcy wreszcie na oczy przejrzeli.

Proponuję również prosić o to innych wybitnych przedstawicieli krasnoludków, takich jak np. król Błystek, Podziomek, czy też Półpanek.

Pozdrawiam wszystkich wierzących w krasnoludki.
A.G. (1725 punktów)
Tak jest!Wreszcie ktoś się ze mną zgodził!
Jednak jeśli chodzi o inne ksiegi, które mówią o krasnoludkach to niektórzy krasnoludkolodzy zaliczają je do apokryfów. Jeśli uznajesz te ksiegi to zapewne należysz do Radykalnego Koscioła Wielkiego Krasnoluda.
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Bóg nie wierzy w krasnoludki. Jak twierdzi, dlatego, że na istnienie krasnoludków nie ma żadnych dowodów.

Wynika z tego, że Bóg nie chce zrozumieć, iż nie są potrzebne żadne dowody, wystarczy wiara, że są krasnoludki. Kto jak kto, ale szczególnie Bóg dowodów na istnienie krasnoludków nie winien wymagać, powinien w nie po prostu uwierzyć, tak jak my wierzymy.

>Bóg nie wierzy w krasnoludki - wynika to chociażby z faktu, że w słowie objawionym krasnoludki nie są wspominane.

Ponieważ, co właśnie dowiodłeś, Bóg nie wierzy w krasnoludki, a ja w nie zdecydowanie wierzę, więc wydaje mi się, że mogę uznać, iż Bóg jest niewierzący. Zaryzykowałbym nawet nazwanie go akrasnalistą (przez analogię do ateisty), gdyż Bóg uparcie twierdzi, że krasnale nie istnieją.
Zastanawiam się również, czy Bóg jako niewierzący w krasnale, nie wierzy również w Boga, czyli w samego siebie. Jeśli taka teza okazałaby się prawdziwa, a komuś udałoby się ją dowieść, to oficjalne ogłoszenie, że Bóg nie wierzy Boga, byłoby sensacją naukową na miarę XXI, a nawet XXII wieku. Wydaje mi się, że jest to nawet wielce prawdopodobne, gdyż Bóg doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jeszcze nikt nie udowodnił jego istnienia.

Od siebie dodam, że ja oczywiście zdecydowanie w krasnoludki wierzę, co już napisałem powyżej. Na dowód ich istnienia przytaczam fakt, że dwukrotnie objawił mi się jeden z nich, a mianowicie słynny Koszałek-Opałek. Z innym krasnalem, nie mniej słynnym Podziomkiem, miałem niedawno bliskie spotkanie III stopnia. Ponadto o istnieniu krasnoludków przekonała mnie zarówno sierotka Marysia, jak i królewna Śnieżka. Wydaje mi się, że im wierzyć można.

Pozdrawiam wszystkich wierzących w krasnoludki, zaś niewierzących w nie wzywam do udowodnienia mi, że krasnoludki nie istnieją.
J.Szulc (5723 punktów)

>Od siebie dodam, że ja oczywiście zdecydowanie w krasnoludki wierzę, co już napisałem powyżej. Na dowód ich istnienia przytaczam fakt, że dwukrotnie objawił mi się jeden z nich, a mianowicie słynny Koszałek-Opałek. Z innym krasnalem, nie mniej słynnym Podziomkiem, miałem niedawno bliskie spotkanie III stopnia. Ponadto o istnieniu krasnoludków przekonała mnie zarówno sierotka Marysia, jak i królewna Śnieżka. Wydaje mi się, że im wierzyć można.

Chcesz o tym porozmawiać?
Jakby co, służę swoją osobą, jako słuchającą jednostką. Poza tym, będzie to dobry przyczynek do odpoczynku od książek, notatek i wszechogarniającego zespołu paniki, który uparcie towarzyszy mi od jakiegoś czasu...
Więc jak?
P.S. Sierotki i królewny zostawmy na inną okazję... jakby co, to tylko krasnale...

Rozbawiona serdecznie pozdrawiam...

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Chcesz o tym porozmawiać?

Oczywiście, że tak. Nic nie jest stanie rozweselić mnie w to niedzielne, pochmurne i deszczowe popołudnie, jak tylko rozmowa z Tobą.

>P.S. Sierotki i królewny zostawmy na inną okazję... jakby co, to tylko krasnale...

Zdecydowanie tak. Krasnoludki są ciekawsze od sierotek i królewien. W tej chwili interesują mnie wyłącznie krasnoludki. Tym bardziej, iż zamierzam dowieść własnej tezy, że Bóg nie wierząc w Boga, czyli w samego siebie, jest ateistą , niezależnie od tego, że jest również akrasnalistą. Twoja opinia w tym względzie, dotycząca ewentualnej słuszności mojej tezy i szans na jej udowodnienie, byłaby dla mnie - i dla nauki - niezwykle cenna.

>Rozbawiona serdecznie pozdrawiam...

Zaszczycony możliwością rozmowy z Tobą, również serdecznie pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

Zachwycona savoir vivre w Twoim wykonaniu, ze smutkiem muszę poprosić o czas... czyli, czy można ciąg dalszy odłożyć na "potem"?
Takie zachowanie wymusza na mnie sytuacja. Przepraszam.

Tymbardziej sympatycznie pozdrawiam...

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
J.Szulc (5723 punktów)

Wyczuwając jakby odrobinę kpiny, jednak pozwalam sobie wrócić do rozpoczętej wymiany poglądów... może powinnam poczekać na Twoją opinię w tym względzie... ale co tam, dopiszę swój ciąg dalszy dywagacji...
Tak więc postrzegając boga, jako swoisty wytwór naszych ludzkich marzeń o jednostce sprawczej (bo na kogoś trzeba zganiać swoje błędy i wypaczenia), śmiem twierdzić, że ludzka wyobraźnia, choć nie powinna, ma swoje granice.
Nie wymyśliła sobie takiego boga, który chciałby odpowiadać na wszystkie pytania... a tym samym chcącego dostosowywać się do rozwijania ludzkiej inteligencji. A może to słudzy onego nie nadążają?
Przypomnij mi, bo nijak nie mogę tego odszukać, żeby rzeczony bóg czytał... czy pisał...
A krasnale to robią. Mam nad biurkiem takiego Koszałka, który z bardzo mądrą miną trzyma gęsie pióro i duma nad tym, co ma zapisać...
"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną..." - zazdrośnik jeden, no!
Uczona interpretacja tego zdania jest jednoznaczna - żadnych podobizn! Jednak wszyscy kuszą się o to. I to chrześcijanie. Jednak z żadnym pisaniem, bądź czytaniem onego boga nie przedstawiają... cóż, chyba tego nie potrafi.
Tylko nie pisz mi tu, że to taka mądrość, że tego nie potrzebuje...
A Koszałek jest "ludzki"...więc chyba lepszy... bo taki specyficznie nasz ..
Co Ty na to?

Pozdrawiam...

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Wyczuwając jakby odrobinę kpiny, [...]

A gdzie Ty dostrzegłaś jakąkolwiek kpinę w moich wypowiedziach? Moje wypowiedzi w tym wątku są raczej żartobliwe, pozbawione nawet odrobiny kpiny.
Niemniej jednak dobrze, że odpisałaś. Bo o krasnoludkach rozmawiać trzeba, bo krasnoludki dla ludzkości ważne są.

>Tak więc postrzegając boga, jako swoisty wytwór naszych ludzkich marzeń o jednostce sprawczej (bo na kogoś trzeba zganiać swoje błędy i wypaczenia), [...]

W moim "ateistycznym" rozumieniu Bóg jest wytworem naszych umysłów. Jest wynikiem nie tylko naszych marzeń, ale również naszej niewiedzy. Bóg jest nadal dla wielu (i był w zamierzchłej przeszłości) wytłumaczeniem i odpowiedzią na te pytania, na które racjonalnej odpowiedzi ludzkość nie znała i nadal nie zna.
Ale koncepcja religii i Boga, który jest tej religii głównym podmiotem, jest jak najbardziej naturalistyczna. Bo religia, jako wytwór naszych umysłów, jest od początku do końca z tego świata. Żadnej nadprzyrodzoności ani w religii, ani w Bogu doszukiwać się nie trzeba.

>[...] śmiem twierdzić, że ludzka wyobraźnia, choć nie powinna, ma swoje granice.
>Nie wymyśliła sobie takiego boga, który chciałby odpowiadać na wszystkie pytania... a tym samym chcącego dostosowywać się do rozwijania ludzkiej inteligencji. A może to słudzy onego nie nadążają?

A czy ten Bóg odpowiedział kiedykolwiek na jakieś pytanie? Mnie taki przypadek nie jest znany. Gdyby tak było, to zapewne prasa by o tym doniosła.
To zapewne nie jest też problem nadążania ludzi za Bogiem. Przecież gdyby Bóg chciał do ludzkości przemówić czy też oznajmić coś w jakiś inny sposób, to zapewne uczyniłby to w sposób przez ludzkość zrozumiały. Po cóż miałby czynić coś, czego nie zrozumiemy i być może nawet nie domyślimy się, iż jest to czyn Boga? Jaki sens takich działań?

>Przypomnij mi, bo nijak nie mogę tego odszukać, żeby rzeczony bóg czytał... czy pisał...
>A krasnale to robią. Mam nad biurkiem takiego Koszałka, który z bardzo mądrą miną trzyma gęsie pióro i duma nad tym, co ma zapisać...

Rzeczywiście! Bóg jakby niepiśmienny był. I z czytaniem też chyba ma problemy.
Krasnoludki to zupełnie coś innego. A Koszłek-Opałek to dopiero jest ktoś! Gęsim piórem posługuje się lepiej, niż ja klawiaturą komputera. Nikt mu nie dorówna. Ani Skrobek, ani Półpanek, ani nawet Podziomek. No, może co najwyżej król Błystek dorówna Koszałkowi. Bo to nie byle jaki król.

>"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną..." - zazdrośnik jeden, no!
>Uczona interpretacja tego zdania jest jednoznaczna - żadnych podobizn! Jednak wszyscy kuszą się o to. I to chrześcijanie.

Żadnych podobizn tego "co jest na niebie w górze". Tym podobiznom Bóg zabronił się kłaniać, cześć im oddawać i służyć im. Bo Bóg jest zazdrosny i karze winy ojców na synach nawet do trzeciego i czwartego pokolenia. Tak to w dekalogu jest napisane. I Bóg tego przyrzeczenia dotrzymywał. Surowo karał grzeszników, a grzesznikami byli dla niego również wyznawcy innych bóstw oraz ci, którzy dopuszczali się monolatrii. Taki to ten judeochrześcijański Bóg surowy jest.
Krasnoludki natomiast nie karzą tych, którzy w nich nie wierzą. Tylko niewielu z nich jest złośliwych, ale tylko na drobne złośliwości ich stać. Bo krasnoludki są w porządku. O takich surowych karach, jakie były dziełem Boga Jahwe, nawet nie myślą.
Chrześcijanie rzeczywiście wyjątkowo dużo wykonali podobizn tego "co jest na niebie w górze". Cześć im oddają, nieustannie modlą się do nich. W każdym kościele tych podobizn jest pełno. Chrześcijaństwo chyba bez tych podobizn obyć się nie potrafi. A podobno odstępstwo od któregoś z przykazań dekalogu, to jest grzech śmiertelny?

>Jednak z żadnym pisaniem, bądź czytaniem onego boga nie przedstawiają... cóż, chyba tego nie potrafi.
>Tylko nie pisz mi tu, że to taka mądrość, że tego nie potrzebuje...

Wygląda na to, że zgadzamy się, iż Bóg jakiś taki "nie pisaty, nie cytaty" jest. Cóż zrobić. Tak już zapewne pozostanie. Może by chciał umieć i pisać, i czytać. Ale nie umie niestety.

>A Koszałek jest "ludzki"...więc chyba lepszy... bo taki specyficznie nasz ..

I dlatego my kochamy Koszałka. Dzieci też go kochają. Bo Koszałek jest nasz. Bo on z naszego kręgu kulturowego się wywodzi. Wszystkie krasnoludki są nasze, bo słowiańskie.
A judaizm i chrześcijaństwo nie są nasze, bo one są z innych kręgów kulturowo-cywilizacyjnych, są semickie, kulturowo nam obce.

Serdecznie Cię pozdrawiam.
22-05-2008 16:04 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Więc jak najbardziej serdecznie Cię pozdrawiam, jako że i ja stanowczo bardziej wolę krasnale... i dokładnie z tych samych powodów, co i Ty.
Nie wiem, czy zostajemy przy naszej wierze, czy masz w zanadrzu jakieś badania nad tym tematem...
Co do wiary, czy ewentualnej Nie - wiary we wszystko inne - to już poza mną.

Krasnale górą!

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
22-05-2008 16:20 
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Nie wiem, czy zostajemy przy naszej wierze, czy masz w zanadrzu jakieś badania nad tym tematem...

Nie przeprowadziłem żadnych badań na temat krasnali. Zadowoliłem sie badaniami Marii Konopnickiej i braci Grimm. Wyniki tych badań w sposób wystarczający potwierdzają istnienie krasnali.

>Co do wiary, czy ewentualnej Nie - wiary we wszystko inne - to już poza mną.

Wierzyć można wyłącznie w krasnale, bo wiara w nie jest bez wątpienia uzasadniona. Jestem o tym przekonany, a to moje przekonanie graniczy z absolutną pewnością.
Każda wiara "we wszystko inne" jest nonsensowna i nie poparta żadnymi racjonalnymi argumentami.

Niech żyją krasnale!!!
J.Szulc (5723 punktów)

Uzgodniliśmy więc wspólną wersję zeznań - i nieważne, jaka komisja będzie (lub nie) nas badać.
Mam nadzieję, że takich, jak my jest więcej, a będzie jeszcze więcej...

Rozumiem tym samym, że wyczerpaliśmy ów temat.
Z niecierpliwością poczekam na inny, równie "odstresowujący"... bo takich mi ostatnio bardzo potrzeba.

Szczerze i serdecznie pozdrawiam...

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Bóg wie, a nie "wierzy".

doku
Koraszewski (82900 punktów)
Ponieważ dowody na nieistnienie nie istnieją (na co mogę przedstawić stosowny dowód), przeto ciężar dowodu istnienia spoczywa na przekonanych, że istnieją. Powoływanie się wyłącznie na świadectwo Sierotki Marysi to jest krasnoludkowy fundamentalizm, potrzebny tu jest dowód ontologiczny. Prezentacja takiego dowodu jest poważnym wyzwaniem dla krasnoludkowej teologii. Wskazywano tu na egzystencjalny charakter pytania o krasnoludki (dla wielu życie bez wiary w krasnoludki straciłoby wszelki sens). Jest to jednak próba wyprowadzenia wiary w istnienie krasnoludków z ludzkiej potrzeby istnienia krasnoludków, co przenosi nas w sferę ekonomii oraz prawa popytu i podaży. (Potrzebujemy krasnoludków i ktoś nam dostarcza krasnoludki.) Sierotka Marysia jawi się wówczas jako chwyt reklamowy. Dowód ontologiczny na istnienie krasnoludków powinien jednak sięgać głębiej, do samej istoty rzeczy.

22-05-2008 16:40 
 Ocena 1 na 1
Toto von Lendovburg (149 punktów)
Myślę, iż dywagacje nt Wiary "Boga" w "Krasnoludki" i zarazem "Krasnoludków" w "Boga", z punktu widzenia przeciętnego myśliciela należało by zakończyć tak jak Pan Dawkins zakończył dywagację nt płci Boga...........
bo powiedzmy sobie szczerze, jakie znaczenie ma to czy nieistniejący bóg wierzy w nieistniejące krasnoludki, nieistniejące krasnoludki w nieistniejącego boga i czy nieistniejąco czczą siebie na wzajem

nie ma stopki
nie należy wierzyć w jej istnienie

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365