 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-05-2009 19:25 | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Byłem na mszy :)
18 na 18 | Wczoraj byłem na mszy pierwszy raz od jakichś 20 kilku lat. Przyczyny mojego tam pójścia są mało istotne ale ubaw miałem przedni. Tyle oszołomów w jednym miejscu to dawno nie widziałem. Potwierdza się moja teoria o debilizmie 98% społeczeństwa. Ksiądz np pytał dzieci ile owieczka ma nóg. No i według niego ma 8, bo dwie z lewej , dwie z prawej, dwie z przodu i z tyłu  . Mówił również o najemnikach, którzy czynią posługę za pieniądze w przeciwieństwie do poczciwego pasterza, który to opiekuje się owieczkami bez opłat, po czym wysłał ekipę z tacami po pieniążki  . Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami i nie rozumieją kazania. Po tym co powiedział ksiądz i po tym co zrobił chwilę później, zdrowy na umyśle człek powinien wyjść i nie pojawić się więcej u oszusta i najemnika. Bezmyślność ludzka nie zna granic. Mógłbym się np mało obruszyć na tę bezmyślność gdyby nie fakt, że tacy bezmyślni ludzie stanowią prawo w moim (i nie tylko moim) kraju. Jeżeli większości społeczeństwa daje sobie wciskać kit o super pasterzu Jezusie i Marii dziewicy, więc śmiało można wysnuć wniosek, że można społeczeństwu wcisnąć dowolny kit, dla jego dobra oczywiście. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | em em (155 punktów) | Słyszałem, a właściwie widziałem (na wideo) dużo ciekawsze kazanie. O tym, że nie można służyć bogu i mamonie. Naprawdę świetnie wyglądało to z ust osoby, która potem posłała faceta z tacą, w dodatku, na pierwszokomunijne dzieci. Śmiech na sali.
|
|
5 na 5 | paluch (313 punktów) | Ja byłem po 10 latach w kościele ale na pogrzebie, też się uśmiałem. Z kazania zrozumiałem tylko to że zmarła była w jakimś kółku różańcowym i że księdzu przydałyby się witraże zamiast okien bo byłoby tak kolorowo.
|
|
 | 5 na 7 | tahicola (217 punktów) |
Dokładnie. Albo trzeba kupić nową, złotą lampę ku chwale Boga.
|
|
7 na 9 | tahicola (217 punktów) | Myślę, że msza daje ludziom takie poczucie bezpieczeństwa, że gdyby religijny człowiek wysiliłby się na odrobinę logiki, straciłby wyimaginowaną postać, z którą zawsze może porozmawiać, wyżalić się, a w razie niepowodzeń zrzucić na nią winę, lub uznać, ze to "plan wyższy". Nieistotne, że owca ma 8 kończyń. Może ich mieć nawet 80, a Ziemia istnieć 10tysięcy lat. Najważniejsze to mieć pociechę w niesprawiedliwym doczesnym życiu. Aby móc do kogo żebrać. A logika? Wyimaginowany przyjaciel jest bardziej przydatny. Wielkie umysły niech zajmą się techniką, nauką. Nie wszyscy potrzebują rozsądku, ale każdy (zwłaszcza słaby) chce czuć się bezpiecznie i mieć zapasowego 'ojca'. który opiekuje się całą ludzką masą. Ucieczka od rzeczywstości, która bywa przygnębiająca jest dla wielu cenniejsza niż rozsądek. Niestety.
|
|
7 na 7 | Elpremiero (247 punktów) | Ja ostatnio byłem na mszy jakieś 3 albo 4 lata temu, przed wyborami do parlamentu, był 11 listopada msza za Ojczyznę. Wyszedłem w momencie kiedy ksiądz podczas kazania "wydał" instrukcje na kogo owieczki mają głosować, bo przecież własnego rozumu nie mają, ba własny rozum jest niepożądany. Ksiądz proboszcz dużo lepiej wie, która partia jest cacy, a która be, która służy Ojczyźnie tzn przede wszystkim Bogu i Kościołowi, a dopiero potem Ojczyźnie, a która to nasienie szatana. Ksiądz przebił samego siebie kiedy zaczął wywód jak to kiedyś Polskę niszczył faszyzm, potem komunizm, a teraz pojawia się kolejne diabelskie niebezpieczeństwo: liberalizm.  Boże chroń Polskę przed "czarnymi"
|
|
3 na 3 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >Wczoraj byłem na mszy pierwszy raz od jakiś 20 kilku lat. Przyczyny mojego tam pójścia są mało >istotne ale ubaw miałem przedni. Tyle oszołomów w jednym miejscu to dawno nie widziałem. Wstawili gabinet luster?
>Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami Odpowiem pytaniem: do której grupy zaliczyłeś siebie?
|
|
 | 3 na 3 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Wczoraj byłem na mszy pierwszy raz od jakiś 20 kilku lat. Przyczyny mojego tam pójścia są mało> >istotne ale ubaw miałem przedni. Tyle oszołomów w jednym miejscu to dawno nie widziałem.> Wstawili gabinet luster?Wstawili i w kazdym z nich widziałem Twą szacowną postać  . > >Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami> Odpowiem pytaniem: do której grupy zaliczyłeś siebie?> A ja się Ciebie o nic nie pytałem ale odpowiem stwierdzeniem : do grupy boskiej.
|
|
| Sakowicz (285 punktów) | > Potwierdza się moja teoria o debilizmie 98% społeczeństwa.No to masz problem. Pewnie te 98% populacji, które uważasz za debili też uważa 99% populacji (oczywiście bez siebie) za debili. I tak każdy w tym kraju jest debilem. Ja już wszędzie widzę debili. W autobusie, metrze, sklepie i na tym portalu. Niestety moja niska samoocena sprawia, że w przeciwieństwie do ciebie też zaliczam się do debili. Chciałem stanąć w obronie instytucji mszy i kościoła, ale powiem szczerze niezbyt mam jak ponieważ bywając ostatnio w kościele (rzadko, ale się zdarza) sam się się łapię na tym, że to jest trochę bez sensu, a chłopcy sobie urządzają niedzielny cyrk. Po takich momentach zwątpienia zaglądam na racjonalistę i wszystko wraca do normy. Wiem kto wróg mój i nieprzyjaciel.  Oczywiście niedzielny cyrk nie przestaje być przez to cyrkiem, ale grunt to stać po jasnej stronie mocy.
|
|
 | 9 na 13 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | > Oczywiście niedzielny cyrk nie przestaje być przez to cyrkiem, ale grunt to stać po jasnej stronie mocy.Jasna jest nasza, wy służycie Darth Sidiousowi.
|
|
|  | 1 na 1 | TyDraniu (6569 punktów) | > >Oczywiście niedzielny cyrk nie przestaje być przez to cyrkiem, ale grunt to stać po jasnej stronie mocy.> Jasna jest nasza, wy służycie Darth Sidiousowi.Co śmieszniejsze, każdy uważa, że stoi po jasnej stronie mocy  .
|
|
| |  | 2 na 2 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) |
> Co śmieszniejsze, każdy uważa, że stoi po jasnej stronie mocy .Ja mam taką teorię, że Moc ma same jasne strony 
Pozdrawiam, Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon
|
|
|  | | Sakowicz (285 punktów) | > Jasna jest nasza, wy służycie Darth Sidiousowi.>  Nie kochaniutki. Ja stoję po jasnej stronie mocy, a wy po czerwonej  Poza tym tym zdjęciem naruszyłeś prawdopodobnie prawa autorskie Lucasa. Ach to internetowe piractwo
|
|
| |  | 7 na 9 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | > Nie kochaniutki.Twoja miłość pozostanie nieodwzajemniona. Przykro mi. > Ja stoję po jasnej stronie mocy, a wy po czerwonej  Przecież to twoi ziomkowie głosowali na socjalistyczny PiS, nie my. Indian też tu nie ma zbyt wielu - więc o co chodzi z tą czerwoną stroną? > Pozatym tym zdjęciem naruszyłeś prawdopodobnie prawa autorskie Lucasa.Zdjęcia papieża należą do Lucasa? > Ach to internetowe piractwo  Zajrzyj do słownika.
|
|
-5 na 11 | Teresa (2693 punktów) | > Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami i nie rozumieją kazania. Po tym co powiedział ksiądz i po tym co zrobił chwilę później, zdrowy na umyśle człek powinien wyjść i nie pojawić się więcej u oszusta i najemnika.Dla mnie większym debilem jak i oszołomem jest ten, kto olał zbawienie własnej duszy, bo pieniądze przesłoniły mu cały świat.  Tylko proszę nie pisz, że duszy nie ma, bo nauka tego nie udowodniła ani nigdy nie udowodni, więc takie twierdzenie byłoby nienaukowe.
|
|
 | 8 na 8 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Dla mnie większym debilem jak i oszołomem jest ten, kto olał zbawienie własnej duszy, bo pieniądze przesłoniły mu cały świat. > Tylko proszę nie pisz, że duszy nie ma, bo nauka tego nie udowodniła ani nigdy nie udowodni, więc takie twierdzenie byłoby nienaukowe.Czyli z naukowego punktu widzenia największy debil i oszołom to ten, kto dla kasy olewa zbawienie czegoś nieistniejącego? .
|
|
 | 10 na 10 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami i nie rozumieją kazania. Po tym co powiedział ksiądz i po tym co zrobił chwilę później, zdrowy na umyśle człek powinien wyjść i nie pojawić się więcej u oszusta i najemnika.> Dla mnie większym debilem jak i oszołomem jest ten, kto olał zbawienie własnej duszy, bo pieniądze przesłoniły mu cały świat. Jak to powiedział Woody Allen w "Przejrzeć Harry'ego" do swojego syna. Widzisz synu bóg i raj to bajeczka, a kobiety są tu i teraz. Więc woli korzystać z życia tu i teraz niż liczyć na fantazje. No jakoś tak powiedział nie jest to dokładny cytat. Biorąc jeszcze pod uwagę serię zakazów, nakazów od Boga i to, że trzeba go się bać, trzeba być idiotą i oszołomem żeby pożądać zbawienia. > Tylko proszę nie pisz, że duszy nie ma, bo nauka tego nie udowodniła ani nigdy nie udowodni, więc takie twierdzenie byłoby nienaukowe.> Oczywiście, krasnoludki i sierotka Marysia też istnieją i święty Mikołaj, bo nauka nie udowodniła i nie udowodni, że jest inaczej. Ciężko jest obrobić przedmiot badań gdy tego przedmiotu po prostu nie ma  . Mogę sypnąć milionami tez, których nie da się udowodnić ani ich obalić. Nauka zajmuje się bytami istniejącymi, każdy byt ma swoje parametry, które można zmierzyć, zważyć, opisać, stworzyć model matematyczny. Dusza podobnie jak krasnoludki istnieje jedynie w wyobraźni ludzików ociężałych intelektualnie. Jak to mówi prof Opara, byty są funkcją czasu, dla dzieci krasnoludki istnieją ale z wiekiem wyrasta się z tego. Jak widać z duszy niektórzy nie wyrastają, pozostając do końca żywota w krainie fantazji  .
|
|
|  | -1 na 7 | Teresa (2693 punktów) | > Jak to powiedział Woody Allen w "Przejrzeć Harry'ego" do swojego syna. Widzisz synu bóg i raj to bajeczka, a kobiety są tu i teraz. Więc woli korzystać z życia tu i teraz niż liczyć na fantazje. No jakoś tak powiedział nie jest to dokładny cytat.> Biorąc jeszcze pod uwagę serię zakazów, nakazów od Boga i to, że trzeba go się bać, trzeba być idiotą i oszołomem żeby pożądać zbawienia.Raczej trzeba być idiotą i oszołomem żeby przeciwstawiać życie doczesne życiu pozagrobowemu. > Oczywiście, krasnoludki i sierotka Marysia też istnieją i święty Mikołaj, bo nauka nie udowodniła i nie udowodni, że jest inaczej. Ciężko jest obrobić przedmiot badań gdy tego przedmiotu po prostu nie ma . Mogę sypnąć milionami tez, których nie da się udowodnić ani ich obalić.Sierotka Marysia i krasnoludki istnieją zdaje się tylko w świecie fantazji z definicji- dlaczego więc nauka miałaby dowodzić ich istnienia? > Nauka zajmuje się bytami istniejącymi, każdy byt ma swoje parametry, które można zmierzyć, zważyć, opisać, stworzyć model matematyczny.Czyżby? Np. świadomości nie da się zmierzyć, zważyć, ani opisać ani dać jej modelu matematycznego a jednak nauka się nią zajmuje. Tak samo psychologia zajumuje się psychiką, przezyciami psychicznymi (których nie da zmierzyć się ), filozofia zajmuje się problem styku ciała i umysłu (a umysłu nie da się zmierzyć). Jedynie takie nauki jak np. neuroloia nie wykraczają - przy badaniu duchowych zachowań - poza warstwę cielesną. Twa argumentacja sama się obala. > Dusza podobnie jak krasnoludki istnieje jedynie w wyobraźni ludzików ociężałych intelektualnie.Wyznanie wiary. Szkoda, ze nie podałeś ani jednego argumentu, że tak jest. > Jak to mówi prof Opara, byty są funkcją czasu, dla dzieci krasnoludki istnieją ale z wiekiem wyrasta się z tego. Jak widać z duszy niektórzy nie wyrastają, pozostając do końca żywota w krainie fantazji .Jeśli byty są funkcją czasu, no to napisz, proszę co to jest "czas", bo nie jest to nic, co "które można zmierzyć, zważyć, opisać, stworzyć model matematyczny". Jak widzisz, mędrcze, sam nie mieścisz się w tym co "mierzalne".
|
|
| |  | 9 na 9 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Jak to powiedział Woody Allen w "Przejrzeć Harry'ego" do swojego syna. Widzisz synu bóg i raj to bajeczka, a kobiety są tu i teraz. Więc woli korzystać z życia tu i teraz niż liczyć na fantazje. No jakoś tak powiedział nie jest to dokładny cytat.> >Biorąc jeszcze pod uwagę serię zakazów, nakazów od Boga i to, że trzeba go się bać, trzeba być idiotą i oszołomem żeby pożądać zbawienia.> Raczej trzeba być idiotą i oszołomem żeby przeciwstawiać życie doczesne życiu pozagrobowemu.Jasne, szczególnie gdy tego pozagrobowego nie ma. Droga Pani nic pani nie zrozumiała ze słów Allena, a warto go posłuchać, bo to człek inteligentny i takowe filmy robi, w prawie wszystkich swoich filmach odnosi się do wiary i argumentuje to mocno. Polecam obejrzeć Przejrzeć Harrego jeden chyba z najlepszych jego filmów. > >Oczywiście, krasnoludki i sierotka Marysia też istnieją i święty Mikołaj, bo nauka nie udowodniła i nie udowodni, że jest inaczej. Ciężko jest obrobić przedmiot badań gdy tego przedmiotu po prostu nie ma . Mogę sypnąć milionami tez, których nie da się udowodnić ani ich obalić.> Sierotka Marysia i krasnoludki istnieją zdaje się tylko w świecie fantazji z definicji- dlaczego więc nauka miałaby dowodzić ich istnienia?Pan bóg i dusza również istnieje w świecie fantazji z definicji dlatego właśnie nauka nie zajmuje się udowadnianiem fantazji. Swoją drogą to koncepcja sierotki Marysi i krasnoludków bardziej trzyma się kupy niż koncepcja boga i duszy. > >Nauka zajmuje się bytami istniejącymi, każdy byt ma swoje parametry, które można zmierzyć, zważyć, opisać, stworzyć model matematyczny.> Czyżby? Np. świadomości nie da się zmierzyć, zważyć, ani opisać ani dać jej modelu matematycznego a jednak nauka się nią zajmuje. Tak samo psychologia zajumuje się psychiką, przezyciami psychicznymi (których nie da zmierzyć się ), filozofia zajmuje się problem styku ciała i umysłu (a umysłu nie da się zmierzyć). Jedynie takie nauki jak np. neuroloia nie wykraczają - przy badaniu duchowych zachowań - poza warstwę cielesną.Droga Pani, ma pani nikłe pojęcie o zdobyczach techniki i nauki. Otóż da się zmierzyć i świadomość i przeżycia psychiczne tylko pani nie za bardzo się orientuje w tej tematyce. Mózg nie jest jakimś duchowym tworem lecz składa się ze składników fizycznych, a te da się zmierzyć. Informuje panią, że mózg to zestaw neuronów przewodzących prąd i związków chemicznych. Owe neurony łączą się na różne sposoby i są nośnikami informacji jak również odpowiadają za rozpoznawanie, widzenie itd. Każda czynność wykonywana przez organizm jest sterowana przez mózg i owy mózg w zależności od czynności jaką wykonuje wytwarza impulsy elektryczne, które da się zmierzyć. > Twa argumentacja sama się obala.> >Dusza podobnie jak krasnoludki istnieje jedynie w wyobraźni ludzików ociężałych intelektualnie.> Wyznanie wiary. Szkoda, ze nie podałeś ani jednego argumentu, że tak jest.Na nieistnienie krasnoludków nie potrzebujesz dowodu, więc nie rozumiem czemu go potrzebujesz na boga. Krasnoludki to wyznanie wiary. Po prostu bierzesz to na wiarę. Ja mówię : istnieją krasnoludki, a Ty to na wiarę i już istnieją  . Prawda, że proste. > >Jak to mówi prof Opara, byty są funkcją czasu, dla dzieci krasnoludki istnieją ale z wiekiem wyrasta się z tego. Jak widać z duszy niektórzy nie wyrastają, pozostając do końca żywota w krainie fantazji .> Jeśli byty są funkcją czasu, no to napisz, proszę co to jest "czas", bo nie jest to nic, co "które można zmierzyć, zważyć, opisać, stworzyć model matematyczny". Jak widzisz, mędrcze, sam nie mieścisz się w tym co "mierzalne". > Oczywiście ponownie masz rację  . Czas jest niemierzalny, wypiernicz zatem zegarek, bo Cię oszukuje. Spójrz dzisiaj w lustro i za dwa lata, a przekonasz się, że czas istnieje i jego upływ jest nieodwracalny i katastrofalny w skutkach jak to rzekł Marian Paździoch.
|
|
| | |  | | Teresa (2693 punktów) | > >Raczej trzeba być idiotą i oszołomem żeby przeciwstawiać życie doczesne życiu pozagrobowemu.> Jasne, szczególnie gdy tego pozagrobowego nie ma.> Droga Pani nic pani nie zrozumiała ze słów Allena, a warto go posłuchać, bo to człek inteligentny i takowe filmy robi, w prawie wszystkich swoich filmach odnosi się do wiary i argumentuje to mocno. Polecam obejrzeć Przejrzeć Harrego jeden chyba z najlepszych jego filmów.To najwyraźniej Ty nie rozumiesz -jeśli coś jest dobre i prawdziwe to należy to czynic i przeciwnie - jeśli coś jest złe to należy tego unikać - i to niezależnie od tego czy jakieś niebo czy piekło istnieją. Czy możesz wyjaśnić co więc niby traci się z zycia doczesnego wierząc w życie pozagrobowe? A może jest odwrotnie: może o wiele wiecej tracisz (w zyciu doczesnym) przez to, ze nie wierzysz w życie pozagrobowe? > >>Oczywiście, krasnoludki i sierotka Marysia też istnieją i święty Mikołaj, bo nauka nie udowodniła i nie udowodni, że jest inaczej. Ciężko jest obrobić przedmiot badań gdy tego przedmiotu po prostu nie ma . Mogę sypnąć milionami tez, których nie da się udowodnić ani ich obalić.> >Sierotka Marysia i krasnoludki istnieją zdaje się tylko w świecie fantazji z definicji- dlaczego więc nauka miałaby dowodzić ich istnienia?> Pan bóg i dusza również istnieje w świecie fantazji z definicji dlatego właśnie nauka nie zajmuje się udowadnianiem fantazji.E tam, nauka zajmuje się tez badaniem świata fantazji... bada zarówno byty wyimaginowane (np. literaturoznawstwo analizuje treści utworów) jak i realne. Poza tym Twoje wcześniejsze stwierdzenie, że nauka zajmuje się bytami istniejącymi nie jest chyba prawdziwe, gdyż każda poważna nauka wprowadza tzw. byty teoretyczne, które dopiero chce odkryć (wynikają one z teorii, ale nie zostały jeszcze odkryte). > Mózg nie jest jakimś duchowym tworem lecz składa się ze składników fizycznych, a te da się zmierzyć. Informuje panią, że mózg to zestaw neuronów przewodzących prąd i związków chemicznych. Owe neurony łączą się na różne sposoby i są nośnikami informacji jak również odpowiadają za rozpoznawanie, widzenie itd. Każda czynność wykonywana przez organizm jest sterowana przez mózg i owy mózg w zależności od czynności jaką wykonuje wytwarza impulsy elektryczne, które da się zmierzyć.Super, tylko, że ja nie uważam, że mózg jest duchowym tworem (jest materialny), tylko że oprócz mózgu jest jeszcze coś duchowego. Zauważ, że każdy człowiek ma jakieś poglądy czy myśli. Tymczasem myśl czy pogląd nie są takimi samymi składnikami mózgu jak np. elektrony, atomy, itp. bo myśli ani poglądu nie można zobaczyć, zmierzyć, zważyć, itp.. > Na nieistnienie krasnoludków nie potrzebujesz dowodu, więc nie rozumiem czemu go potrzebujesz na boga. Krasnoludki to wyznanie wiary. Po prostu bierzesz to na wiarę. Ja mówię : istnieją krasnoludki, a Ty to na wiarę i już istnieją . Prawda, że proste.Jeśli na serio twierdzisz, ze krasnoludki istnieją (nie tylko w myślach), to też powinieneś to jakoś uzasadnić. > Oczywiście ponownie masz rację . Czas jest niemierzalny, wypiernicz zatem zegarek, bo Cię oszukuje. Spójrz dzisiaj w lustro i za dwa lata, a przekonasz się, że czas istnieje i jego upływ jest nieodwracalny i katastrofalny w skutkach jak to rzekł Marian Paździoch.Wg mnie zegarek nie mierzy czasu tylko liczy w czasie. W końcu zegarek zmienia się tak, jak wszystko inne, prawda?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) |
> E tam, nauka zajmuje się tez badaniem świata fantazji... bada zarówno byty wyimaginowane (np. literaturoznawstwo analizuje treści utworów) jak i realne.> Poza tym Twoje wcześniejsze stwierdzenie, że nauka zajmuje się bytami istniejącymi nie jest chyba prawdziwe, gdyż każda poważna nauka wprowadza tzw. byty teoretyczne, które dopiero chce odkryć (wynikają one z teorii, ale nie zostały jeszcze odkryte).W języku angielskim naukę dzieli się na science i art. Angielskie science można tłumaczyć jako przyrodoznawstwo, i to głównie na nim opiera się racjonalizm, zaś literaturoznawstwo i chociażby teologię zalicza się do art. Można zgłębiać swoją wiedzę zarówno z fizyki jak i z teologi, kwestią zasadniczą jest jednak to, do której z tych dziedzin mamy większe zaufanie. > >Oczywiście ponownie masz rację . Czas jest niemierzalny, wypiernicz zatem zegarek, bo Cię oszukuje. Spójrz dzisiaj w lustro i za dwa lata, a przekonasz się, że czas istnieje i jego upływ jest nieodwracalny i katastrofalny w skutkach jak to rzekł Marian Paździoch.> Wg mnie zegarek nie mierzy czasu tylko liczy w czasie. W końcu zegarek zmienia się tak, jak wszystko inne, prawda? > Jeżeli chcesz szczegółowo spojrzeć na tę kwestię, to nie ma powodu dla którego mielibyśmy traktować czas jako osobny wymiar, a nie jako jeden z wymiarów czasoprzestrzeni. Swoją drogą po raz pierwszy widzę stwierdzenie "liczy w czasie". Co przez to rozumiesz? Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >Można zgłębiać swoją wiedzę zarówno z fizyki jak i z teologi, kwestią zasadniczą jest jednak to, do której z tych dziedzin mamy większe zaufanie.
Czy możesz mi wyjaśnić w jaki sposób fizyka może podważyć na przykład istnienie anioła, żebym mogła jej zaufać jej bardziej w tej kwestii niż teologii? Albo w jaki sposob jak fizyka może podważyć przemianę chleba i wina w Krew i Ciało Chrystusa (czyli transsubstancjację)? W jaki sposób nauka (przyrodnicza jak fizyka) badając samą materię może wykluczyć istoty duchowe i inne byty metafizyczne? Czy to materialistyczna doktryna aż tak zaślepia, że wysuwasz aż tak dziwaczne tezy?
>Swoją drogą po raz pierwszy widzę stwierdzenie "liczy w czasie". Co przez to rozumiesz?
Chodziło mi o to, że upływ czasu tak samo dotyczy zegara jak innych urządzeń czy procesów który tempo zachodzenia mierzy ów zegarek. Gdyby więc czas przyspieszył (o ile jest to możliwe) to tak samo przyspieszy zegar jak i procesy, których tempo mierzy ten zegar. Dany zegar nie mierzy zmiany tempa upływu czasu - nie ma to sensu, bo dla niego 5 sekund upływa w 5 sekund... Nie istnieje wiec wzorzec mierzenia upływu czasu - o to mi chodziło, gdy mówiłam że zegar nie mierzy czasu.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Albo w jaki sposob jak fizyka może podważyć przemianę chleba i wina w Krew i Ciało Chrystusa (czyli transsubstancjację)?
Fizyka nie jest w stanie podważyć Twojego przekonania, że taka przemiana się dokonuje. Nie podważy tego nawet tak oczywisty fakt, że żaden ksiądz, teolog, czy inny fachowiec, nie jest w stanie odróżnić hostii konsekrowanej od tej, która konsekracji nie była poddawana.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Fizyka nie jest w stanie podważyć Twojego przekonania, że taka przemiana się dokonuje. Nie podważy tego nawet tak oczywisty fakt, że żaden ksiądz, teolog, czy inny fachowiec, nie jest w stanie odróżnić hostii konsekrowanej od tej, która konsekracji nie była poddawana.Tak, dlatego kapłan po przeistoczeniu mówi: "Oto wielka tajemnica wiary" . Może znasz Hymn świętego Tomasza z Akwinu (Zbliżam się w pokorze), który własnie o tym mówi: "Mylą się o Boże w tobie wzrok i smak Kto im się poddaje temu wiary brak Ja jedynie wierzyć Twej nauce chce Ze w postaci chleba utaiłeś się" Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Tak, dlatego kapłan po przeistoczeniu mówi: "Oto wielka tajemnica wiary" .
Jedną z tajemnic wiary jest sprzeczność pomiędzy nią a nauką. Fizyka przeczy przeistoczeniu, a przeistoczenie przeczy fizyce. Żaden kapłan, ani fizyk tego nie zmienią.
Swoją drogą Twoje wycieczki na obcy dla Ciebie teren są zastanawiające. Czy nie lepiej zająć się pogłębianiem okopów gouldowskiej NOMY? Zapewniane przez nie fideizmowi bezpieczeństwo może się pewnego dnia okazać złudne!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | > Jedną z tajemnic wiary jest sprzeczność pomiędzy nią a nauką. Fizyka przeczy przeistoczeniu, a przeistoczenie przeczy fizyce. Żaden kapłan, ani fizyk tego nie zmienią.
Ależ nie! Błąd! Przeistoczenie to nie jest jakiś niemożliwy proces fizyczny lub chemiczny. Teoria transsubstancjacji powstała przy użyciu pojęć Arystotelesowskich substancji i przypadłości. Wg tej teorii przemiana dotyczy substancji a nie przypadłości (które bada fizyka/chemia). Zauważ, ze zgodnie z takim tokiem rozumowania to fizyka przeczyłaby także istnieniu rozumu, co przyznasz brzmi paradoksalnie brzmi z ust "racjonalisty".
> Swoją drogą Twoje wycieczki na obcy dla Ciebie teren są zastanawiające. Czy nie lepiej zająć się pogłębianiem okopów gouldowskiej NOMY? Zapewniane przez nie fideizmowi bezpieczeństwo może się pewnego dnia okazać złudne!
Nie, treść naukowych twierdzeń jest całkowicie obojętna jeśli chodzi Boga. Chyba mylisz naukę (która jest obojętna wobec wiary) z scjentystycznym racjonalizmem, który jest po prostu inna wiarą i nie ma nic wspólnego z nauką - (nie jest jej logiczną konsekwencją).
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) |
> Czy możesz mi wyjaśnić w jaki sposób fizyka może podważyć na przykład istnienie anioła, żebym mogła jej zaufać jej bardziej w tej kwestii niż teologii?Czy możesz podać JAKIEKOLWIEK powody, dla których teologii należałoby ufać w JAKIEJKOLWIEK kwestii? > Albo w jaki sposob jak fizyka może podważyć przemianę chleba i wina w Krew i Ciało Chrystusa (czyli transsubstancjację)?Zbadawszy hostię empirycznie. > W jaki sposób nauka (przyrodnicza jak fizyka) badając samą materię może wykluczyć istoty duchowe i inne byty metafizyczne?W filozofii nauki nazywa się to "hipotezą zerową" - chodzi, najkrócej mówiąc, o to, że ciężar przeprowadzenia dowodu na to, że jakiekolwiek X istnieje, spoczywa na tym, kto twierdzi, że tak. Nieistnienia się nie udowadnia - jest ono założone z góry. Ostatecznie nikt nigdy nie udowodnił, że krasnoludki nie istnieją. Dopóki nikt krasnali nie pokaże, dopóty przyjmujemy, że ich nie ma. W przeciwnym razie musisz uznać wszystkich bogów, duchy, ufowce, czary, elfy, rusałki i bioprądy. Miłego pobytu w domu wariatów. Ładnie na którymś wątku ujął to diogenes: "nie istnieje nic, co nie ma jakiegoś związku z empirią. Nawet religijne absurdy trzeba najpierw usłyszeć. Podobnie trzeba doświadczyć tego świata, żeby majaczyć o innych". Amen. > Czy to materialistyczna doktryna aż tak zaślepia, że wysuwasz aż tak dziwaczne tezy?   > Chodziło mi o to, że upływ czasu tak samo dotyczy zegara jak innych urządzeń czy procesów który tempo zachodzenia mierzy ów zegarek. Gdyby więc czas przyspieszył (o ile jest to możliwe) to tak samo przyspieszy zegar jak i procesy, których tempo mierzy ten zegar. Dany zegar nie mierzy zmiany tempa upływu czasu - nie ma to sensu, bo dla niego 5 sekund upływa w 5 sekund... Nie istnieje wiec wzorzec mierzenia upływu czasu - o to mi chodziło, gdy mówiłam że zegar nie mierzy czasu.Dlatego sekundę definiuje się jako okres w którym światło w próżni pokonuje okresloną odległość ( niecałe 300 tys. km ). Z kolei ta odległość zależna jest oczywiście od zakrzywienia czasoprzestrzeni - więc... wszystko jest względne, jak ustalił Albert Einstein a miliony razy dziennie potwierdzają wskazania GPSów. Praca domowa z przedmiotu "wykluczanie istot duchowych i innych bytów metafizycznych": udowodnij, że nie istnieją Gmyzie, Grzujce i Fumfasy.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Czy możesz podać JAKIEKOLWIEK powody, dla których teologii należałoby ufać w JAKIEJKOLWIEK kwestii?Bo nie ma nic innego. Teologia mimo, ze jest dziełem ludzki (i mylnym przez to) bada Slowa Boga (jeśli kto wierzy, ze są to Słowa Boga). A Bóg jest jedynym (uprawnionym) autorytetem w kwestiach moralnych i pozaświatowych. Tak samo jak w kwestiach wyjaśniania faktów w świecie autorytetem jest nauka. > Zbadawszy hostię empirycznie.Ty rozumiem w ogóle nie słyszałeś o tym, ze chodzi o to, że podczas transsubstancjacji nie zmieniają się właściwości fizyczne chleba i wina... > W filozofii nauki nazywa się to "hipotezą zerową" - chodzi, najkrócej mówiąc, o to, że ciężar przeprowadzenia dowodu na to, że jakiekolwiek X istnieje, spoczywa na tym, kto twierdzi, że tak. Nieistnienia się nie udowadnia - jest ono założone z góry.Dlatego właśnie jeśli ktoś twierdzi, ze Bóg nie istnieje najpierw powinien wskazać jakikolwiek (istniejący!)czynnik, który powodowałby owo nieistnienie. Bo w przeciwnym wypadku skąd niby wiadomo, ze Bóg nie istnieje. > Ostatecznie nikt nigdy nie udowodnił, że krasnoludki nie istnieją. Dopóki nikt krasnali nie pokaże, dopóty przyjmujemy, że ich nie ma. W przeciwnym razie musisz uznać wszystkich bogów, duchy, ufowce, czary, elfy, rusałki i bioprądy.Wcale nie musze, wystarczy, że powiem, że niewiadomo czy istnieją. Akurat bioprądy chyba naukowo zostały niepotwierdzone. Ufowce mogą istnieć. W bogów nie wierzę, bo wierzę w Boga. Elfy, salki to są byty idealne (czyli z definicji istniejące tylko w umyśle). Czary ... > Miłego pobytu w domu wariatów. Ładnie na którymś wątku ujął to diogenes: "nie istnieje nic, co nie ma jakiegoś związku z empirią. Nawet religijne absurdy trzeba najpierw usłyszeć. Podobnie trzeba doświadczyć tego swiata, żeby majaczyć o innych". Amen.Wybacz, ale Jezus Chrystus nie był ufowcem, duchem czy elfem- żył, jego uczniowie zapisali Jego słowa. Dziwne jest jednak to, że nawet ci, którzy dla których religia to majaczenia uznają Go za autorytet moralny. > Praca domowa z przedmiotu "wykluczanie istot duchowych i innych bytów metafizycznych": udowodnij, że nie istnieją Gmyzie, Grzujce i Fumfasy.  Bez sensu. Istnienie Boga to jest logiczna konieczność. Nie ma dlań imienia (w tym sensie, ze to czym On jest wymyka się każdemu słowu), chodzi bowiem o rdzeń wszelkiego bytu. A Gmyzie, Grzujce i Fumfasy - dlaczego wg Ciebie mam w ogóle o nich myśleć? Jakie są racjonalne argumenty ze istnieją nie tylko w Twojej głowie?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Czy możesz podać JAKIEKOLWIEK powody, dla których teologii należałoby ufać w JAKIEJKOLWIEK kwestii?> Bo nie ma nic innegoDoprawdy? A mnie, nieszczęsnemu, całe życie zdawało się, że oprócz teologii jeszcze to i owo na świecie się znajdzie... . Za oknem wlaśnie ptaszek przeleciał.... . Ale już rozumiem, że to halucynacja. > Teologia mimo, ze jest dziełem ludzki (i mylnym przez to) bada Slowa BogaPo czym odróżniasz teologię "mylną" od "trafnej"? > A Bóg jest jedynym (uprawnionym) autorytetemNonsens, nawet przy założeniu istnienia Boga. Nie można się samemu "uprawnić". "Uprawnienie" zawsze czerpie się z zewnątrz. Ups! Auauauau! Sorry, zapomniałem, że przecież mówimy o Bogu Wszechmogącym - ten faktycznie może sam siebie legalizować, jak chce, dla odpoczynku od trudu tworzenia tak wielkich kamieni, których sam nie mógłby unieść. Niełatwo być Wszechmogącym, oj, niełatwo... . > w kwestiach moralnychPoczytaj ociupinę Starego Testamentu. > i pozaświatowych.A te Gmyzie i Grzujce dlaczego, twym zdaniem, o zaświatach nie mają prawa się wypowiadać? > Tak samo jak w kwestiach wyjaśniania faktów w świecie autorytetem jest nauka.Chociaż tyle... . Podziękować!  > Ty rozumiem w ogóle nie słyszałeś o tym, ze chodzi o to, że podczas transsubstancjacji nie zmieniają się właściwości fizyczne chleba i wina...Słyszałem, słyszałem...  . Nie słyszałem natomiast, jakie się zmieniają - metafizyczne? Po czym tę zmianę rozpoznamy? > >W filozofii nauki nazywa się to "hipotezą zerową" - chodzi, najkrócej mówiąc, o to, że ciężar przeprowadzenia dowodu na to, że jakiekolwiek X istnieje, spoczywa na tym, kto twierdzi, że tak. Nieistnienia się nie udowadnia - jest ono założone z góry.> Dlatego właśnie jeśli ktoś twierdzi, ze Bóg nie istnieje najpierw powinien wskazać jakikolwiek (istniejący!)czynnik, który powodowałby owo nieistnienie. Bo w przeciwnym wypadku skąd niby wiadomo, ze Bóg nie istnieje.Ręce opadają... .  . Wskaż istniejący czynnik powodujący nieistnienie elfów i jednorożców. Że o Gmyziach, Grzujcach i Fumfasach nie wspomnę. > Wcale nie musze, wystarczy, że powiem, że niewiadomo czy istnieją.Dopóki cokolwiek "nie wiadomo, czy istnieje", należy przyjąć, że nie istnieje. Chyba, że komuś uśmiecha się perspektywa spędzenia reszty życia w kaftanie. > Akurat bioprądy chyba naukowo zostały niepotwierdzone.Rozbrajająca doprawdy absurdalność powyższego zdania ( jak mniemam, powinno być: "bioprądy chyba nie zostały naukowo potwierdzone"? ) dowodzi - w mym przekonaniu ( przy miłosiernym spuszczeniu zasłony milczenia na katastrofalną niekompetencję językową ) - że kompletnie nie rozumiesz, na czym polega przeprowadzanie dowodu na cokolwiek. Marny twój los, gdy cię oskarżą o zabójstwo Lincolna chociażby. > Ufowce mogą istnieć.Pewnie, że mogą. Ale póki nie udowodnisz, że istnieją, nie ma powodu zawracać sobie głowy czyimiś fantazjami. Ludzie często kłamią i fantazują - a życie krótkie, brak w nim czasu nawet na rzeczy sensowne, cóż dopiero na analizę wszystkiego, co komuś raczy wpaść do łba. > W bogów nie wierzę, bo wierzę w Boga.A w którego? Nie mów tylko, że w jedynego, bo Jedynych Bogów jest od cholery i trochę. > Elfy, salki to są byty idealne (czyli z definicji istniejące tylko w umyśle). Czary ..."Salki" istnieją. To są małe sale. Na przykład salki katechetyczne. A z tymi czarami, to rozwiń. Czuję, że ciekawie będzie...  . > Wybacz, ale Jezus Chrystus nie był ufowcem, duchem czy elfemJasne, dziwne byłoby, gdyby był.  > żyłTo nie jest potwierdzone. > jego uczniowie zapisali Jego słowa. Jeżeli zainteresujesz się kiedyś biblistyką, szybko się dowiesz, że kimkolwiek byli autorzy ewangelii, nie byli jego bezpośrednimi uczniami. > Dziwne jest jednak to, że nawet ci, którzy dla których religia to majaczenia uznają Go za autorytet moralny.Akurat!  Ciężko byłoby znaleźć ateistę, który zalecałby to, co Jezus zaleca w 14 rozdziale Łukasza, i co uskuteczniał osobiście w 2 rozdziale Jana. > >Praca domowa z przedmiotu "wykluczanie istot duchowych i innych bytów metafizycznych": udowodnij, że nie istnieją Gmyzie, Grzujce i Fumfasy.  > Bez sensu. Istnienie Boga to jest logiczna konieczność. Istnienie Boga to logiczny absurd. Zbyt wiele razy to już wykazano, by chciało mi się to jeszcze raz wałkować. Ale na twe wyraźne życzenie może się zdobędę. Jednak najpierw w zastaw zgrzewkę Tyskiego poproszę. > Nie ma dlań imienia (w tym sensie, ze to czym On jest wymyka się każdemu słowu), chodzi bowiem o rdzeń wszelkiego bytu.Aaaaaaa..... Czyli, po ludzku mówiąc: "nie wiadomo o co"? Też tak lubię - mogę ględzić, co ślina na język przyniesie i nikt mi nie udowodni, że nie mam racji. > A Gmyzie, Grzujce i Fumfasy - dlaczego wg Ciebie mam w ogóle o nich myśleć?A dlaczego nie? > Jakie są racjonalne argumenty ze istnieją nie tylko w Twojej głowie?Dokładnie takie same, jak w sprawie Boga  .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | > Doprawdy? A mnie, nieszczęsnemu, całe życie zdawało się, że oprócz teologii jeszcze to i owo na świecie się znajdzie... . Za oknem wlaśnie ptaszek przeleciał.... . Ale już rozumiem, że to halucynacja.I co? Ptaszka będziesz się pytać czy życie ma sens i jaki jest to sens? > > Teologia mimo, ze jest dziełem ludzki (i mylnym przez to) bada Slowa Boga> Po czym odróżniasz teologię "mylną" od "trafnej"?Teologia weryfikuje swe twierdzenia (bada czy nie ma sprzeczności, bada zgodność z wynikami nauk, itp.). > > w kwestiach moralnych> Poczytaj ociupinę Starego Testamentu.Czytałam, ale dla mnie punktem wyjścia jest raczej Nowy Testament... > > i pozaświatowych.> A te Gmyzie i Grzujce dlaczego, twym zdaniem, o zaświatach nie mają prawa się wypowiadać?Czy Gmyzie i Grzujce są w zaświatach, aby mogły się o nich wypowiadać (czy mają lepszy punkt wyjścia w poznawaniu niż my)? Czy ich intelekt przekracza nasz? Czy znają prawa natury (w tym prawa moralne)? Jeśli tak, to skąd? Czy mogą klamaś czy nie? Czy w jakikolwiek widoczny sposób potwierdziły swoją wiedze? ... > >Tak samo jak w kwestiach wyjaśniania faktów w świecie autorytetem jest nauka.> Chociaż tyle... . Podziękować!  Pytanie tylko kto komu powinien podziękowac. > >Ty rozumiem w ogóle nie słyszałeś o tym, ze chodzi o to, że podczas transsubstancjacji nie zmieniają się właściwości fizyczne chleba i wina...> Słyszałem, słyszałem... . Nie słyszałem natomiast, jakie się zmieniają - metafizyczne? Po czym tę zmianę rozpoznamy?Zmienia się substancja (istota). Nie rozpoznamy, gdyż nie poznajemy rzeczy samych w sobie. > Ręce opadają... . . Wskaż istniejący czynnik powodujący nieistnienie elfów i jednorożców. Że o Gmyziach, Grzujcach i Fumfasach nie wspomnę.A czy nauka w ogóle zajmuje się elfami i jednorożcami? To brzmi równie absurdalnie jakbym ja twierdziła, że należy z góry założyć, że królewna śnieżka nie istnieje, ponieważ nauka nie udowodniła jej istnienia. Archeolodzy nie odnaleźli jej skamieniałych szczątków z nadgryzionym zatrutym jabłkiem w ręce. Z drugiej strony to absurdalne nie jest, bo skoro z tego, że można pomyśleć byt konieczny niby nie wynika jego istnienie, to tak samo z tego, że można pomyśleć o bycie, który istnieje tylko w myśli, nie wynika, ze nie może on istnieć realnie (!?). Jednorożce może istnieć gdzieś we wszechświecie (albo w innym wszechświecie). Poza tym np. nosorożec wygląda tak, jakby nie istniał a istnieje.  Dlaczego więc mam więc podawać ów czynnik, skoro nie twierdzę że nie istnieją? > Dopóki cokolwiek "nie wiadomo, czy istnieje", należy przyjąć, że nie istnieje. Chyba, że komuś uśmiecha się perspektywa spędzenia reszty życia w kaftanie.Nic o tym nie słyszałam, aby w nauce było takie założenie, ze cokolwiek "nie wiadomo, czy istnieje", to należy przyjąć, że nie istnieje. Jest raczej odwrotnie - naciąga się że coś istnieje. Np. eter kiedyś istniał - a teraz już nie istnieje. Poza tym sama nie wiem czy istnieję. Czy mam więc przyjąć, ze nie istnieje, bo inaczej zwariuję?  Albo czy jeśli widze ogrodzenie z tabliczką : "Uwaga zły pies", lecz nie widze psa, to czy mam przyjąć, ze go tam nie ma? Dzięki, ale nie skorzystam. > Pewnie, że mogą. Ale póki nie udowodnisz, że istnieją, nie ma powodu zawracać sobie głowy czyimiś fantazjami. Ludzie często kłamią i fantazują - a życie krótkie, brak w nim czasu nawet na rzeczy sensowne, cóż dopiero na analizę wszystkiego, co komuś raczy wpaść do łba.Ale zgodnie z takim tokiem rozumowania to w ogóle nauka by się rozwinęła, gdyż każda poważna nauka postuluje istnienie bytów teoretycznych... (hipotetycznych). Wprowadzanie tych bytów ma to do siebie, że umożliwia wyjaśnianie pewnych zjawisk. Tak samo jest z Bogiem - tyle, ze hipoteza Boga wyjaśnia całości doświaczen człowieka (a nie tylko fakty w świecie jak nauka). > A w którego? Nie mów tylko, że w jedynego, bo Jedynych Bogów jest od cholery i trochę.W byt najdoskonalszy - a taki jest tylko jeden (odkąd Bog Jahwe stopił się w jedno z neoplatońskim absolutem). > "Salki" istnieją. To są małe sale. Na przykład salki katechetyczne. A z tymi czarami, to rozwiń. Czuję, że ciekawie będzie... .Proponuję trzymac się tematu. > >Wybacz, ale Jezus Chrystus nie był ufowcem, duchem czy elfem> Jasne, dziwne byłoby, gdyby był.  > > żył> To nie jest potwierdzone.A istnienie Georg-a Bush-a jest naukowo potwierdzone? Potrafisz to udowodnić? Jezus Chrystus jest chyba jedyną osoba o której napisano już wszystko, że istniał, i że nie istniał, a jeśli istniał to nie on był krzyżowany, a jeśli był ukrzyżowany to nie umarł, a jeśli był ukrzyżowany i umarł to nie zmartwychwstał, a nwet jeśli zmartwychwstał to nie był Mesjaszem (Synem Bozym) ... Wg mnie już samo to świadczy o Jego nadzwyczajności, nie wspominając o istnieniu  . Problem w tym, ze im więcej wiemy o czasach w których tym Ewangelii okazuja się być bardziej wiarygodne. > >jego uczniowie zapisali Jego słowa.> Jeżeli zainteresujesz się kiedyś biblistyką, szybko się dowiesz, że kimkolwiek byli autorzy ewangelii, nie byli jego bezpośrednimi uczniami.Tak, lecz uważa się jednak, że ewangelie synoptyczne spisywano gdy żyli jeszcze świadkowie wydarzeń. > Istnienie Boga to logiczny absurd. Zbyt wiele razy to już wykazano, by chciało mi się to jeszcze raz wałkować. Ale na twe wyraźne życzenie może się zdobędę. Jednak najpierw w zastaw zgrzewkę Tyskiego poproszę.Może najpierw udowodnij naukowo że istniejesz ... to może się zastanowię (bo zgodnie z Twoim tokiem rozumowania powinnam założyć, że nie istniejesz). Poza tym jeśli wiele razy już to wykazano to znaczy, że tego nie wykazano, bo gdyby to naprawdę wykazano wystarczyłby jeden raz a ludzie masowo zaczęliby się wypisywac z Kościoła. c. d. n.
|
|
| | | | | | | | | |  | | elfir (1058 punktów) |
> >Poczytaj ociupinę Starego Testamentu.> Czytałam, ale dla mnie punktem wyjścia jest raczej Nowy Testament...Niemniej ST opisuje moralnośc boga JHWH. Co świadczy o tym, że bog się nawrócił i zmienil zasady w częsci drugiej Teastamentu, czyli NT? > Czy Gmyzie i Grzujce są w zaświatach, aby mogły się o nich wypowiadać (czy mają lepszy punkt wyjścia w poznawaniu niż my)? Czy ich intelekt przekracza nasz? Czy znają prawa natury (w tym prawa moralne)? Jeśli tak, to skąd? Czy mogą klamaś czy nie? Czy w jakikolwiek widoczny sposób potwierdziły swoją wiedze? ...Bo sa np. wszechmogące. A potwierdziły swoją wiedzę w słowach twojego rozmówcy. One przemawiają za pomoca jego palców na klawiaturze  > A czy nauka w ogóle zajmuje się elfami i jednorożcami?Tak - mam opracowanie magisterskie na temat "Kultura Śródziemia na przełomie trzeciej i czwartej Ery". Na Uniwerstyecie Łódzkim i Oksfordzie analizy Śródziemia są tematem rozpraw magisterskich. Może "Władca Pierscieni" to dzieło natchnione przez jakiegoś Valara? Z twojej dalszej wypowiedzi wynika ze jesteś błądzącym agnostykiem
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | >Aaaaaaa..... Czyli, po ludzku mówiąc: "nie wiadomo o co"? Też tak lubię - mogę ględzić, co ślina na język przyniesie i nikt mi nie udowodni, że nie mam racji.
Problem tylko w tym, ze to jest cos bez czego ględzenie o czymkolwiek innym (o czyms ) byłoby zupełnie bezsensowne.
>>A Gmyzie, Grzujce i Fumfasy - dlaczego wg Ciebie mam w ogóle o nich myśleć? >A dlaczego nie?
Jeśli mam stworzyć hipotezę to powinny one coś (cokolwiek) wyjaśniać. W przypadku hipotezy tzw. religijnej wyjaśnia ona całość doświadczeń danego człowieka. Bóg w tej hipotezie relgiijej pęłni szczególną rolę jest pierwszym bytem, pierwszym motorem, źródlem bytu, zasadą wszystkich zasad...itp.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | > napisz, proszę co to jest "czas", bo nie jest to nic, co "które można zmierzyć, zważyć, opisać, stworzyć model matematyczny"
Czas to jeden z wymiarów czterowymiarowej przestrzeni. Model matematyczny tej przestrzeni to, mówiąc w skrócie, czterowymiarowa rozmaitość riemannowska czyli rzeczywista rozmaitość różniczkowa na której określony jest tensor metryczny (na podstawie którego definiuje się z kolei tensor krzywizny). Mówiąc językiem przystępnym dla laika, choć niezbyt ściśle: jest to czterowymiarowa przestrzeń (dokładniej: dająca się zmapować kawałkami na R^4, ale mniejsza z tym) która w każdym punkcie ma określone "zakrzywienie". Więcej szczegółów można znaleźć w książkach o Ogólnej Teorii Względności.
> Dany zegar nie mierzy zmiany tempa upływu czasu - nie ma to sensu, bo dla niego 5 sekund upływa w 5 sekund...
A co to jest "tempo upływu czasu"? "Tempo" różnych procesów możemy mierzyć względem czasu, np. prędkość ("tempo zmiany położenia") to jest zmiana położenia w czasie (dX/dt). Jak wspomniałem wyżej, czas to jest WYMIAR więc nie ma sensu mówić o jego "upływie".
> Nie istnieje wiec wzorzec mierzenia upływu czasu - o to mi chodziło, gdy mówiłam że zegar nie mierzy czasu.
Owszem istnieje, a dokładniej: są wzorce pozwalające odmierzać równe odcinki wzdłuż współrzędnej t (czas). Takim wzorcem jest każdy proces cykliczny, może to być drganie wahadła w stałym polu grawitacyjnym, przejście pomiędzy stanami atomu cezu (obecny wzorzec sekundy), itp. Te procesy odmierzają równe interwały czasoprzestrzenne, co przekłada się na równe odcinki czasu przy obserwacji w lokalnym układzie odniesienia (patrz STW).
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >Czas to jeden z wymiarów czterowymiarowej przestrzeni. Model matematyczny tej przestrzeni to, mówiąc w skrócie, czterowymiarowa rozmaitość riemannowska czyli rzeczywista rozmaitość różniczkowa na której określony jest tensor metryczny (na podstawie którego definiuje się z kolei tensor krzywizny).
Moment. Czterowymiarowa przestrzeń to jest chyba tylko abstrakcyjna struktura matematyczna a nie jakiś byt samoistny. Wg mnie owa czasoprzestrzeń określa relacje między czasem, przestrzenią, itp. lecz nie definiuje samego czasu, przestrzeni. Czas jest przecież niewidzialny i bezpostaciowy (jak i przestrzeń).
>Owszem istnieje, a dokładniej: są wzorce pozwalające odmierzać równe odcinki wzdłuż współrzędnej t (czas). Takim wzorcem jest każdy proces cykliczny, może to być drganie wahadła w stałym polu grawitacyjnym, przejście pomiędzy stanami atomu cezu (obecny wzorzec sekundy), itp. Te procesy odmierzają równe interwały czasoprzestrzenne, co przekłada się na równe odcinki czasu przy obserwacji w lokalnym układzie odniesienia (patrz STW). Wg mnie mierzymy relacje, sieć powiązań pomiędzy "pewnymi obiektami" a nie owe obiekty.
|
|
| | | | | | | |  | | anty_k (954 punktów) | >Moment. Czterowymiarowa przestrzeń to jest chyba tylko abstrakcyjna struktura matematyczna a nie jakiś byt samoistny.
Uważasz, że jak potraktujesz przestrzeń i czas osobno to będą one "bardziej istnieć" od czterowymiarowej czasoprzestrzeni? (pomijając, że tego nie da się zrobić, bo czas i przestrzeń są ściśle ze sobą związane)
>Wg mnie owa czasoprzestrzeń określa relacje między czasem, przestrzenią, itp. lecz nie definiuje samego czasu, przestrzeni. Czas jest przecież niewidzialny i bezpostaciowy (jak i przestrzeń).
Czterowymiarowa czasoprzestrzeń też jest "niewidzialna" i co z tego?
>Wg mnie mierzymy relacje, sieć powiązań pomiędzy "pewnymi obiektami" a nie owe obiekty.
Niech Ci będzie, że relacje. Zatem relacja między zdarzeniem A - wahadło w najniższym położeniu, a zdarzeniem B - wahadło po raz kolejny w najniższym położeniu jest taka, że interwał w czterowymiarowej czasoprzestrzeni d(A, B) jest stały dla każdej pary zdarzeń A i B zdefiniowanych powyżej.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | >Uważasz, że jak potraktujesz przestrzeń i czas osobno to będą one "bardziej istnieć" od czterowymiarowej czasoprzestrzeni? (pomijając, że tego nie da się zrobić, bo czas i przestrzeń są ściśle ze sobą związane)
Na dzień dzisiejszy są związane, bo kiedyś zdaje się nie były. Niewiadomo, co przyniesie przyszłość... Wyniki nauk są bardzo względne.
>Czterowymiarowa czasoprzestrzeń też jest "niewidzialna" i co z tego?
No jak to? Czy to nie racjonaliści mówią, ze jeśli co jest niewidzialne to jest niczym. Jak wiec można mierzyć "nic"?
>>Wg mnie mierzymy relacje, sieć powiązań pomiędzy "pewnymi obiektami" a nie owe obiekty.
>Niech Ci będzie, że relacje. Zatem relacja między zdarzeniem A - wahadło w najniższym położeniu, a zdarzeniem B - wahadło po raz kolejny w najniższym położeniu jest taka, że interwał w czterowymiarowej czasoprzestrzeni d(A, B) jest stały dla każdej pary zdarzeń A i B zdefiniowanych powyżej.
Tak, ale do mierzenia czasu musi być jeszcze jakiś świadomy Obserwator, który ma pamięć. To (niewidzialna) świadomość mierzy (niewidzialny) czas (zegar jest tu tylko pomocą). Świadomość, jest "poza" czasem, bo mimo (upływu) czasu się nie zmienia (i tylko, dlatego można mierzyć czas)... Oczywiście, do mierzenia czekolwiek potrzebny jest świadomy obserwator, ale w przypadku czasu pełni on szczególniejszą rolę.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | > Tymczasem myśl czy pogląd nie są takimi samymi składnikami mózgu jak np. elektrony, atomy, itp. bo myśli ani poglądu nie można zobaczyć, zmierzyć, zważyć, itp..
Oj, widzę, że co poniektórzy szanowni dyskutanci z techniką są nieco na bakier. Od ładnych parunastu lat są stosowane techniki obrazowania aktywności mózgu takie jak fMRI czy PET, a ostatnio to nawet udało się naukowcom nauczyć komputer odczytywania liter, które badany człowiek sobie wyobrażał. Odczytali nawet słowo N.E.U.R.O.N. Czyli jak widać, myśli nie są żadnym "pierwiastkiem duchowym" tylko jak najbardziej obiektem fizycznym.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Tomasz@niewierny (568 punktów) (zablokowany) | >Czy możesz wyjaśnić co więc niby traci się z zycia doczesnego wierząc w życie pozagrobowe? SEX, SEX, SEX. Religia rzym-kat. jest relgiią, która wygenerowala najwięcej zakazów w sferze seksualnej. Stąd bierze się poczucie winy (od wieku młodzieńczego - np. stosunek tej religii do masturbacji) i w konsekwencji nieudane życie seksualne i zaburzenia w tej sferze. Niespełnienie zaś w życiu seksualnym (de facto jego brak) przenosi się na pozostałe dziedziny aktywności ludzkiej.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | >>Czy możesz wyjaśnić co więc niby traci się z zycia doczesnego wierząc w życie pozagrobowe? >SEX, SEX, SEX. Religia rzym-kat. jest relgiią, która wygenerowala najwięcej zakazów w sferze seksualnej. Stąd bierze się poczucie winy (od wieku młodzieńczego - np. stosunek tej religii do masturbacji) i w konsekwencji nieudane życie seksualne i zaburzenia w tej sferze. Niespełnienie zaś w życiu seksualnym (de facto jego brak) przenosi się na pozostałe dziedziny aktywności ludzkiej.
Czy to już jest seksoholizm czy sztuczne uśmierzanie udręki spowodowanej brakiem wiary w Boga?
Naprawdę myślisz, że to religia wygenerowała jakieś sztuczne zakazy, bo wg mnie te zakazy wynikają raczej z biologii jak i psychologii człowieka. Czy to Kościoł zabrania Ci sex-u np. z 80 letnią kobietą? Albo czy to Kościoł powoduje, że jeśli ktos chce zaznać pełni szcześcia to tylko w monogamicznym związku (a nie poligamii)?
|
|
| | | | | |  | Tomasz@niewierny (568 punktów) (zablokowany) | > Czy to już jest seksoholizm czy sztuczne uśmierzanie udręki spowodowanej brakiem wiary w Boga?Aha - czyli ateiści=masturbanci? Żal po stracie? Dobre, hehe. > Naprawdę myślisz, że to religia wygenerowała jakieś sztuczne zakazy, bo wg mnie te zakazy wynikają raczej z biologii jak i psychologii człowieka.Podaj no jakieś opracowania fizjologów czy psychologów (byle nie po KUL-u), które by potwierdziły to co tu piszesz. > Czy to Kościoł zabrania Ci sex-u np. z 80 letnią kobietą?Mnie kościół nie może zabronić niczego - nawet seksu z owcą. > Albo czy to Kościoł powoduje, że jeśli ktos chce zaznać pełni szcześcia to tylko w monogamicznym związku (a nie poligamii)?Hehe, znam takich, którzy trzy razy żyli w monogamicznym związku - ale za każdym razem z inną partnerką
|
|
| | | | |  | | elfir (1058 punktów) | > SEX, SEX, SEX. Religia rzym-kat. jest relgiią, która wygenerowala najwięcej zakazów w sferze seksualnej.A znasz sunne i koran?
|
|
| |  | 6 na 6 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>trzeba być idiotą i oszołomem żeby przeciwstawiać życie doczesne życiu pozagrobowemu. Religianci przeciwstawiają, ateiści nie, bo w pozagrobowe nie wierzą.
Więc kto jest idiotą? .
|
|
| | |  | | Teresa (2693 punktów) | >>trzeba być idiotą i oszołomem żeby przeciwstawiać życie doczesne życiu pozagrobowemu. >Religianci przeciwstawiają, ateiści nie, bo w pozagrobowe nie wierzą. >Więc kto jest idiotą? >.
Nie trzeba wierzyć, aby przeciwstawiać. Można traktować życie pozagrobowe jako hipotezę (hipotetycznie). I na skutek tych rozważań można stać się wierzącym lub niewierzącym lub dalej tylko mieć hipotezę. Takich przykładów jest dużo więcej. Na przykład racjonaliści nie wierzą, że Biblia jest natchniona przez Boga, wiec teoretycznie sprzeczności w Biblii nie powinny ich interesować, a zobacz ile artykułów jest na racjonaliście dot. (rzekomych) sprzeczności w Biblii - te sprzeczności służą do utwierdzania się w ateizmie. Albo zobacz ile jest artykułów o ciemnych kartach w historii Kościoła - tymczasem skoro wg ateistów Bóg nie istnieje to i nie ma powodów, aby robić afery o zło w Kościele, a zobacz jak usilnie ten temat powraca ... Albo zobacz jaka jest afera rozpętywana przez antyklerykałów kiedy jakiś ksiądz okaże się pedofilem ... podczas gdy nie ma afery gdy pedofil trafiają się wśród innych zawodów ...
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >Na przykład racjonaliści nie wierzą, że Biblia jest natchniona przez Boga, wiec teoretycznie sprzeczności w Biblii nie powinny ich interesować, a zobacz ile artykułów jest na racjonaliście dot. (rzekomych) sprzeczności w Biblii - te sprzeczności służą do utwierdzania się w ateizmie.
One służą pokazaniu, że religia jest pomyłką a nie utwierdzaniu się w ateizmie.
>Albo zobacz ile jest artykułów o ciemnych kartach w historii Kościoła - tymczasem skoro wg ateistów Bóg nie istnieje to i nie ma powodów, aby robić afery o zło w Kościele, a zobacz jak usilnie ten temat powraca ...
Jest powód aby robić aferę o każde zło, więc dlaczego w kościele nie? Bóg nie ma tutaj nic do rzeczy. Zło w kościele jest podwójnie złe, bo skrywa się za frazesami o moralności. Dlatego zło w kościele należy wskazywać i tępić. Tak jak wszędzie.
>Albo zobacz jaka jest afera rozpętywana przez antyklerykałów kiedy jakiś ksiądz okaże się pedofilem ... podczas gdy nie ma afery gdy pedofil trafiają się wśród innych zawodów ...
Jest afera zawsze. Nie kłam.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | |  | | Teresa (2693 punktów) | >Jest powód aby robić aferę o każde zło, więc dlaczego w kościele nie? Bóg nie ma tutaj nic do rzeczy. Zło w kościele jest podwójnie złe, bo skrywa się za frazesami o moralności. Dlatego zło w kościele należy wskazywać i tępić. Tak jak wszędzie.
Ten zarzut podwójnego zła jest irracjonalny. Myślisz, ze byłoby lepiej gdyby zakazać głoszenia ideałów etycznych tylko, dlatego, ze ludzie ich nie przestrzegają? Moim byłoby tylko gorzej, bo nawet nie byłoby wzorca do którego można by dążyć.
>>Albo zobacz jaka jest afera rozpętywana przez antyklerykałów kiedy jakiś ksiądz okaże się pedofilem ... podczas gdy nie ma afery gdy pedofil trafiają się wśród innych zawodów ... >Jest afera zawsze. Nie kłam.
Mam na temat inne zdanie.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Jest powód aby robić aferę o każde zło, więc dlaczego w kościele nie? Bóg nie ma tutaj nic do rzeczy. Zło w kościele jest podwójnie złe, bo skrywa się za frazesami o moralności. Dlatego zło w kościele należy wskazywać i tępić. Tak jak wszędzie. >Ten zarzut podwójnego zła jest irracjonalny. Myślisz, ze byłoby lepiej gdyby zakazać głoszenia ideałów etycznych tylko, dlatego, ze ludzie ich nie przestrzegają? Moim byłoby tylko gorzej, bo nawet nie byłoby wzorca do którego można by dążyć.
Myślę, że ci którzy głoszą ideały a sami ich nie przestrzegają, powinni zamknąć pyski na kłódkę. Myślę, że ci, którzy głoszą ideały, a popełniają przestępstwa, powinni być podwójnie napiętnowani, raz za samo przestępstwo, a dwa, za oszustwo i hipokryzję.
>>>Albo zobacz jaka jest afera rozpętywana przez antyklerykałów kiedy jakiś ksiądz okaże się pedofilem ... podczas gdy nie ma afery gdy pedofil trafiają się wśród innych zawodów ... >>Jest afera zawsze. Nie kłam. >Mam na temat inne zdanie.
Podaj przykłady.
Pozdrawiam Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 5 | Teresa (2693 punktów) | >Myślę, że ci którzy głoszą ideały a sami ich nie przestrzegają, powinni zamknąć pyski na kłódkę.
Tak, jasne, najlepiej kazać zamknąć pyski tym, którzy nie spełniają ideałów, to i ideały przepadną. Problem w tym, ze ideały chrz. są tak bardzo wysokie( Np. treść Kazania na górze), że zgodnie z Twoim tokiem rozumowania większość ludzi jest przestępcami, bo ich nie spełnia.
>>>Albo zobacz jaka jest afera rozpętywana przez antyklerykałów kiedy jakiś ksiądz okaże się pedofilem ... podczas gdy nie ma afery gdy pedofil trafiają się wśród innych zawodów ... >>Jest afera zawsze. Nie kłam. >Mam na temat inne zdanie.
Widzenie zła w Kosciele przy jednoczesnym braku jego dostrzegania poza nim należy od istoty antyklerykalizmu.
|
|
| | | | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Myślę, że ci którzy głoszą ideały a sami ich nie przestrzegają, powinni zamknąć pyski na kłódkę. >Tak, jasne, najlepiej kazać zamknąć pyski tym, którzy nie spełniają ideałów, to i ideały przepadną. >Problem w tym, ze ideały chrz. są tak bardzo wysokie( Np. treść Kazania na górze), że zgodnie z Twoim tokiem rozumowania większość ludzi jest przestępcami, bo ich nie spełnia.
Powolutku, spokojnie. Nie przestępcami, tylko hipokrytami. Przestępcami stają się dopiero gdy popełniają przestępstwa w myśl prawa karnego. Nie wszystkie "ideały chrz." są tak bardzo wysokie, że aż nieosiągalne. Pomijając kodeks karny, który obowiązuje wszystkich obywateli, są też nakazy religijne, które dotyczą jedynie chrześcijan. Czy wszyscy chrześcijanie uczestniczą w cotygodniowej mszy? Czy nie uprawiają seksu pozamałżeńskiego? Czy nie stosują antykoncepcji?
>>>>Albo zobacz jaka jest afera rozpętywana przez antyklerykałów kiedy jakiś ksiądz okaże się pedofilem ... podczas gdy nie ma afery gdy pedofil trafiają się wśród innych zawodów ... >>>Jest afera zawsze. Nie kłam. >>Mam na temat inne zdanie. >Widzenie zła w Kosciele przy jednoczesnym braku jego dostrzegania poza nim należy od istoty antyklerykalizmu.
O ile klerykalizm ma na celu sprawowanie rządów przez kler, to antyklerykalizm ma za zadanie odsunąć kler od sprawowania władzy. Żeby tego dokonać należy min. wykazać, że instytucja która stara się pokazać jako piękna i nieskazitelna wcale taka nie jest. Z definicji więc na tymże portalu więcej uwagi poświęci się pedofilii wśród księży niż wśród kominiarzy, co nie znaczy że panuję przyzwolenie na pedofilię wśród jakiejkolwiek grupy.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >Problem w tym, ze ideały chrz. są tak bardzo wysokie( Np. treść Kazania na górze), że zgodnie z Twoim tokiem rozumowania większość ludzi jest przestępcami, bo ich nie spełnia.> Powolutku, spokojnie. Nie przestępcami, tylko hipokrytami.Nie, jeśli ktoś szczerze stara się żyć zgodnie z ideami, stara się być coraz lepszy, ale czasem upada, to nie jest hipokrytą. To są dwie różne sytuacje. Niektórzy postulują, aby odrzucić ideały, bo nie mogą znieść hipokryzji. Tymczasem gdybyśmy odrzucili ideały to byłoby jeszcze gorzej, bo każdy złodziej czy cudzołożnik mógłby się uważać za uosobienie ideału. > Przestępcami stają się dopiero gdy popełniają przestępstwa w myśl prawa karnego. Nie wszystkie "ideały chrz." są tak bardzo wysokie, że aż nieosiągalne. Pomijając kodeks karny, który obowiązuje wszystkich obywateli, są też nakazy religijne, które dotyczą jedynie chrześcijan. Czy wszyscy chrześcijanie uczestniczą w cotygodniowej mszy? Czy nie uprawiają seksu pozamałżeńskiego? Czy nie stosują antykoncepcji?Nie ma w kodeksie karnym mowy o tym, aby czcić ojca i matkę swoją czy to znaczy, ze ateisty to nie dotyczy (tylko jedynie chrześcijan)? Czy gdyby kodeks karny nie karał morderstwa, to ateiści pozabijaliby się (i innych) nawzajem? A jeśli nie, to dlaczego dla seksu pozamałżeńskiego i antykoncepcji ateiści robią wyjątek?  Te nakazy dot. seksu i antykoncepcji to nie sa nakazy religijne tylko moralne Już stoicy, których zasada brzmiała "życ zgodnie z naturą" domagali się czystości aż do ślubu. Uważali, ze natura domaga się szczęścia, a szczecie daje człowiekowi tylko to co zgodne z rozumem, zaś przyjemność wg stoików nie powinna być celem. Skoro już poruszyłeś ten temat, to przykazaniem pochodzącym z religii (a nie z natury) jest przykazanie miłości nieprzyjaciół. ("27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28 błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają." ŁUK. 6,27-28 ). > O ile klerykalizm ma na celu sprawowanie rządów przez kler, to antyklerykalizm ma za zadanie odsunąć kler od sprawowania władzy. Żeby tego dokonać należy min. wykazać, że instytucja która stara się pokazać jako piękna i nieskazitelna wcale taka nie jest. Z definicji więc na tymże portalu więcej uwagi poświęci się pedofilii wśród księży niż wśród kominiarzy, co nie znaczy że panuję przyzwolenie na pedofilię wśród jakiejkolwiek grupy.Hmmm... wątpię w to, czy ktos kto nawet "w teorii" nie widzi w seksie pozamałżeńskim nic złego jest aby lepszym kandydatem do rządzenia, bo wątpie czy pod jego rządami naród w ogóle przetrwa.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Czy gdyby kodeks karny nie karał morderstwa, to ateiści pozabijaliby się (i innych) nawzajem? A jeśli nie, to dlaczego dla seksu pozamałżeńskiego i antykoncepcji ateiści robią wyjątek?
No właśnie dlatego, że jak napisał twój przedmówca są nakazy i zakazy akceptowane przez większość ludzi niezależnie od wyznania (np. zakaz mordowania) i są nakazy i zakazy mające swe źródło w konkretnych ideologiach i dotyczące tylko ich wyznawców. Seks przedmałżeński jest zakazany w religii chrześcijańskiej i niektórych innych a także być może w niektórych nurtach filozoficznych (np. jak piszesz, stoicy) ale to nie znaczy, że ten zakaz ma charakter powszechny. Generalnie jest tak, że podstawowe nakazy moralne (np. nie kradnij) są wspólne dla większości ludzi niezależnie od wyznania, gdyż dążenie do przestrzegania tych zasad wykształciło się w populacji ludzi na drodze ewolucji jako przystosowanie regulujące funkcjonowanie społeczności a tym samym ułatwiające przetrwanie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >No właśnie dlatego, że jak napisał twój przedmówca są nakazy i zakazy akceptowane przez większość ludzi niezależnie od wyznania (np. zakaz mordowania) i są nakazy i zakazy mające swe źródło w konkretnych ideologiach i dotyczące tylko ich wyznawców. Seks przedmałżeński jest zakazany w religii chrześcijańskiej i niektórych innych a także być może w niektórych nurtach filozoficznych (np. jak piszesz, stoicy) ale to nie znaczy, że ten zakaz ma charakter powszechny.
Tak samo ludzie mieli różne poglądy nt. pola trójkąta, co nie zmienia faktu, że jest tylko jeden (prawdziwy) wzor na pole trójkata. Czy natura wyznawców chrześcijaństwa tak bardzo różni się od natury ateistów, ze dla tych pierwszych miałoby być to złe a dla drugich dobre? Wybacz, ale to nie jest naukowe podejście...
|
|
| | | | | | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > >>Problem w tym, ze ideały chrz. są tak bardzo wysokie( Np. treść Kazania na górze), że zgodnie z Twoim tokiem rozumowania większość ludzi jest przestępcami, bo ich nie spełnia.> >Powolutku, spokojnie. Nie przestępcami, tylko hipokrytami.> Nie, jeśli ktoś szczerze stara się żyć zgodnie z ideami, stara się być coraz lepszy, ale czasem upada, to nie jest hipokrytą. To są dwie różne sytuacje. sNiektórzy postulują, aby odrzucić ideały, bo nie mogą znieść hipokryzji. Tymczasem gdybyśmy odrzucili ideały to byłoby jeszcze gorzej, bo każdy złodziej czy cudzołożnik mógłby się uważać za uosobienie ideału.Nie o to mi chodziło. Nie znam Cię osobiście, więc nie wiem kim jesteś i jak żyjesz na co dzień. Znam jednak wielu ludzi, którzy należą do Krk, i albo nie starają się żyć zgodnie z zaleceniami swojego kościoła, albo też wyjątkowo słabo im to wychodzi. Myślę jednak, że po prostu się nie starają., i właśnie ta kwestia w połączeniu z przynależnością ich do Krk czyni z nich hipokrytów. > >Przestępcami stają się dopiero gdy popełniają przestępstwa w myśl prawa karnego. Nie wszystkie "ideały chrz." są tak bardzo wysokie, że aż nieosiągalne. Pomijając kodeks karny, który obowiązuje wszystkich obywateli, są też nakazy religijne, które dotyczą jedynie chrześcijan. Czy wszyscy chrześcijanie uczestniczą w cotygodniowej mszy? Czy nie uprawiają seksu pozamałżeńskiego? Czy nie stosują antykoncepcji?> Nie ma w kodeksie karnym mowy o tym, aby czcić ojca i matkę swoją czy to znaczy, ze ateisty to nie dotyczy (tylko jedynie chrześcijan)? Czy gdyby kodek karny nie karał morderstwa, to ateiści pozabijaliby się (i innych) nawzajem?> A jeśli nie, to dlaczego dla seksu pozamałżeńskiego i antykoncepcji ateiści robią wyjątek?  Nie wiem co dla Ciebie oznacza "czcić", ale w kodeksie rodzinnym(chyba tak to się nazywa), zapisany jest obowiązek alimentacyjny zarówno rodziców wobec dzieci jak i dzieci wobec rodziców. Nie ma natomiast prawa, które nakazywałoby dzieciom wyznawać tą samą religię, czy też mieć takie sam światopogląd jak ich rodzice. Nie sądzę, żeby zakaz morderstwa nie obowiązywał przed Chrystusem, tak więc nie ma co twierdzić że ateiści, czy też wyznawcy innych religii pozabijali by się nawzajem. Zapewne znasz historię i zdajesz sobie sprawę z faktu iż zatwierdzone przez papieża krucjaty pochłonęły wiele ofiar, także i na terenie dzisiejszej Polski. > Te nakazy dot. seksu i antykoncepcji to nie sa nakazy religijne tylko moralne Już stoicy, których zasada brzmiała "życ zgodnie z naturą" domagali się czystości aż do ślubu. Uważali, ze natura domaga się szczęścia, a szczecie daje człowiekowi tylko to co zgodne z rozumem, zaś przyjemność wg stoików nie powinna być celem.Moralne jak najbardziej, ale nie etyczne. > Skoro już poruszyłeś ten temat, to przykazaniem pochodzącym z religii (a nie z natury) jest przykazanie miłości nieprzyjaciół.> ("27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28 błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają." ŁUK. 6,27-28 ).Szczególnie widać to w działaniach kościoła, który nie krzyczy, że go atakują (i to z każdej strony), ale atakującym go rozdziela swe dobra. Czy to jeden z tych "ideałów" o których wspomniałaś, a które tak trudno jest realizować??? > >O ile klerykalizm ma na celu sprawowanie rządów przez kler, to antyklerykalizm ma za zadanie odsunąć kler od sprawowania władzy. Żeby tego dokonać należy min. wykazać, że instytucja która stara się pokazać jako piękna i nieskazitelna wcale taka nie jest. Z definicji więc na tymże portalu więcej uwagi poświęci się pedofilii wśród księży niż wśród kominiarzy, co nie znaczy że panuję przyzwolenie na pedofilię wśród jakiejkolwiek grupy.> Hmmm... wątpię w to, czy ktos kto nawet "w teorii" nie widzi w seksie pozamałżeńskim nic złego jest aby lepszym kandydatem do rządzenia, bo wątpie czy pod jego rządami naród w ogóle przetrwa.> Nie pisałem tu o seksie pozamałżeńskim ale o pedofilii! Chodzi Ci o to "czy naród przetrwa", czy też o "czy kościół przetrwa"?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | lodowy (1486 punktów) | >Nie o to mi chodziło. Nie znam Cię osobiście, więc nie wiem kim jesteś i jak żyjesz na co dzień. Znam jednak wielu ludzi, którzy należą do Krk, i albo nie starają się żyć zgodnie z zaleceniami swojego kościoła, albo też wyjątkowo słabo im to wychodzi. Myślę jednak, że po prostu się nie starają., i właśnie ta kwestia w połączeniu z przynależnością ich do Krk czyni z nich hipokrytów. W ten sposób można każdemu zrzucić hipokryzję. Każdy człowiek (wierzący czy ateista), który przyjął w życiu jakieś zasady ma z ich realizacją problemy. Ja mam i wiele sobie mogę zarzucić, a Ty? Nie nazywam się jednak z tego powodu hipokrytą. Wierzącemu jest o tyle trudniej, że przyjął cały pakiet zasad. Ateista może stworzyć swój własny system zasad.
>Nie wiem co dla Ciebie oznacza "czcić", ale w kodeksie rodzinnym(chyba tak to się nazywa), zapisany jest obowiązek alimentacyjny zarówno rodziców wobec dzieci jak i dzieci wobec rodziców. Nie ma natomiast prawa, które nakazywałoby dzieciom wyznawać tą samą religię, czy też mieć takie sam światopogląd jak ich rodzice.
Szacunek do rodziców to nie to samo co obowiązek alimentacyjny, niezależnie czy wynika to z przykazań czy ogólnie przyjętych zasad.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | >ie o to mi chodziło. Nie znam Cię osobiście, więc nie wiem kim jesteś i jak żyjesz na co dzień. Znam jednak wielu ludzi, którzy należą do Krk, i albo nie starają się żyć zgodnie z zaleceniami swojego kościoła, albo też wyjątkowo słabo im to wychodzi. Myślę jednak, że po prostu się nie starają., i właśnie ta kwestia w połączeniu z przynależnością ich do Krk czyni z nich hipokrytów.
Katolikowi, który się nie stara można chociaz postawić zarzut ze powinien się starać, natomiast komuś, kogo obowiązuje (wg niego) tylko kodeks karny to juz nawet zarzutu nie można postawić.
>Nie wiem co dla Ciebie oznacza "czcić", ale w kodeksie rodzinnym(chyba tak to się nazywa), zapisany jest obowiązek alimentacyjny zarówno rodziców wobec dzieci jak i dzieci wobec rodziców.
Czcić, czyli szanować... Paradoks: z jednej strony nie może być nakazu mówiącego o szacunku, bo szacunku nie da się wymusić, a jednak powinno się szanować rodziców.
>Nie sądzę, żeby zakaz morderstwa nie obowiązywał przed Chrystusem, tak więc nie ma co twierdzić że ateiści, czy też wyznawcy innych religii pozabijali by się nawzajem. Zapewne znasz historię i zdajesz sobie sprawę z faktu iż zatwierdzone przez papieża krucjaty pochłonęły wiele ofiar, także i na terenie dzisiejszej Polski.
A Ty znowu swoje... Gdyby nie te krucjaty i gdyby to islam wygrał to wątpie czy w ogóle dzisiaj moglibyśmy prowadzić takie dyskusje. Z drugiej strony wiemy , ze najwiekszych zbrodni w histprii dopuścili się przeciwnicy religii. Czy to przypadek?
>>Te nakazy dot. seksu i antykoncepcji to nie sa nakazy religijne tylko moralne Już stoicy, których zasada brzmiała "życ zgodnie z naturą" domagali się czystości aż do ślubu. Uważali, ze natura domaga się szczęścia, a szczecie daje człowiekowi tylko to co zgodne z rozumem, zaś przyjemność wg stoików nie powinna być celem.
>Moralne jak najbardziej, ale nie etyczne.
Moralne, czyli etyczne -> Zakaz moralny: Nie zabijaj, zasada etyczna: zabijanie jest złe.
>Szczególnie widać to w działaniach kościoła, który nie krzyczy, że go atakują (i to z każdej strony), ale atakującym go rozdziela swe dobra. Czy to jeden z tych "ideałów" o których wspomniałaś, a które tak trudno jest realizować???
Cóż za naiwne rozumowanie, czyli wg Ciebie w imię miłości do nieprzyjaciół Kościół powinien owym nieprzyjaciołom przyznać racje i jak najszybciej się rozwiązać... Problem jednak w tym, ze w ten sposób nikomu by nie pomógł. Nie można pomoc wariatowi samemu stając się wariatem.
>Nie pisałem tu o seksie pozamałżeńskim ale o pedofilii!
Słabiutka to argumentacja, gdyż pedofile są też wsród ateistów.
|
|
| | | |  | 6 na 6 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Można traktować życie pozagrobowe jako hipotezę I ateista tylko jako hipotezę je potraktuje. Lecz hipotezy nie można przeciwstawić realiom.
Więc żaden ateista nie popełnia tu idiotyzmu, o którym piszesz.
>zobacz ile artykułów jest na racjonaliście dot. (rzekomych) sprzeczności w Biblii >wg ateistów Bóg nie istnieje to i nie ma powodów, aby robić afery o zło w Kościele >jest afera rozpętywana przez antyklerykałów kiedy jakiś ksiądz okaże się pedofilem Ateiści angażują się, by przez ukazywanie absurdu dogmatów, fałszywej moralności Kościoła i nieetycznych uczynków kapłanów otworzyć katolikom oczy. .
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | >>Można traktować życie pozagrobowe jako hipotezę >I ateista tylko jako hipotezę je potraktuje. Lecz hipotezy nie można przeciwstawić realiom.
Głupoty wypisujesz. Np. w nauce konfrontuje się stale przecież hipotezy z faktami.
>Ateiści angażują się, by przez ukazywanie absurdu dogmatów, moralności Kościoła i uczynków kapłanów otworzyć katolikom oczy.
Potrafią krytykowac, ale nie mają nic lepszego w zamian.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Głupoty wypisujesz.Głupoty wypisujesz.  > Np. w nauce konfrontuje się stale przecież hipotezy z faktami.Nauka hipotezy z faktami konfrontuje, czyli zestawia dla porównania. Ale ich nie przeciwstawia jako alternatywnych wobec realiów. > >Ateiści angażują się, by przez ukazywanie absurdu dogmatów, moralności Kościoła i uczynków kapłanów otworzyć katolikom oczy.> Potrafią krytykowac, ale nie mają nic lepszego w zamian.Na absurd dogmatów mamy ustalenia nauki, na hipokryzję Kościoła - prawdę faktów, a na co poniektóre uczynki kapłanów są świeckie sądy oraz aparat fiskalny. .
|
|
| | | | | | |  | | Teresa (2693 punktów) | > Nauka hipotezy z faktami konfrontuje, czyli zestawia dla porównania. Ale ich nie przeciwstawia jako alternatywnych wobec realiów.Hipoteza życia po śmierci też nie przeciwstawia życia pozagrobowego jako alternatywnego wobec realiów - mówi ona bowiem, że oprócz życia doczesnego jest jeszcze życie wieczne (pozagrobowe). Tutaj mówiliśmy o "przeciwstawianiu" obu żyć w innym sensie, tzn. pytamy czy ktoś, kto wierzy z życie pozagrobowe (bardzo się nim przejmuje) traci coś życia doczesnego, np. jeśli ktoś oddał cały majątek biednym i stał się żebrakiem, aby mieć "skarb" w niebie.  > Na absurd dogmatów mamy ustalenia naukiSorry, ale prawdziwa nauka zawsze pozostawia miejsce dla wiary ( i jej dogmaty). > a na co poniektóre uczynki kapłanów są świeckie sądy oraz aparat fiskalny.Uff, naprawdę? Dotychczas myślałam, że kapłani to są groźni czarownicy, słudzy diabła, a wiadomo, ze szatan jest panem tego świata wiec nawet sądy świeckie wobec niech bezradne
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>pytamy czy ktoś, kto wierzy z życie pozagrobowe [...] traci coś życia doczesnego, np. jeśli ktoś oddał cały majątek biednym i stał się żebrakiem, aby mieć "skarb" w niebie. Kto odda majątek, straci majątek niezależnie od czyjejkolwiek wiary w życie pozagrobowe.
>prawdziwa nauka zawsze pozostawia miejsce dla wiary Owszem - za burtą. Dlatego wierzący ateisty się czepia. .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | > >pytamy czy ktoś, kto wierzy z życie pozagrobowe [...] traci coś życia doczesnego, np. jeśli ktoś oddał cały majątek biednym i stał się żebrakiem, aby mieć "skarb" w niebie.> Kto odda majątek, straci majątek niezależnie od czyjejkolwiek wiary w życie pozagrobowe.Każdy i tak wszystko straci w chwili śmierci, co więc za różnica czy nastąpi to wcześniej czy później. Oznacza, to, że tylko wierząc w życie pozagrobowe można coś zyskać (lub stracić).  > >prawdziwa nauka zawsze pozostawia miejsce dla wiary> Owszem - za burtą. [...]No więc, uwodnij to naukowo to wtedy porozmawiamy.
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >> pytamy czy ktoś, kto wierzy z życie pozagrobowe [...] traci coś życia doczesnego, np. jeśli ktoś oddał cały majątek biednym..[...] > Każdy i tak wszystko straci w chwili śmierci, co więc za różnica czy nastąpi to wcześniej czy później.Skoro tak, to po co pytacie - jak wytłuszczono powyżej? I czemu aborcja Wam wadzi? > No więc, uwodnij to naukowo to wtedy porozmawiamy.  Mam udowadniać, że nauka dla wiary zostawia miejsce, ale "za burtą"? Wynika to z definicji nauki. Jeśli się nie zgadzasz z tą definicją nauki, przedstaw lepszą. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | > >> pytamy czy ktoś, kto wierzy z życie pozagrobowe [...] traci coś życia doczesnego, np. jeśli ktoś oddał cały majątek biednym..[...] > Każdy i tak wszystko straci w chwili śmierci, co więc za różnica czy nastąpi to wcześniej czy później.Skoro tak, to po co pytacie - jak wytłuszczono powyżej? Pytam, bo chcę usłyszeć argumenty osób, ktore sie z tym nie zgadzają. Niestety jak dotąd nie dostałam odpowiedzi. > I czemu aborcja Wam wadzi?A co ma piernik do wiatraka? Czym innym jest to czy oddam majątek biednym a czym innym, że ktoś mnie zabije albo że ja kogoś zabije, prawda? W Twoich wypowiedziach jest zapewne jakaś logika, ale proszę używaj więcej rozumu .. > >>No więc, uwodnij to naukowo to wtedy porozmawiamy.  > >Mam udowadniać, że nauka dla wiary zostawia miejsce, ale "za burtą"?> Wynika to z definicji nauki. Jeśli się nie zgadzasz [...]Hola, hola. Ze samego Twojego stwierdzenia, że "wynika, to z definicji nauki" nie wynika, ze rzeczywiście tak jest.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >>>czy ktoś, kto wierzy z życie pozagrobowe [...] traci coś życia doczesnego, np. jeśli ktoś oddał cały majątek biednym.[...] > chcę usłyszeć argumenty osób, ktore sie z tym nie zgadzają. Niestety jak dotąd nie dostałam odpowiedzi.Tydzień temu dostałaś moją odpowiedź.> >I czemu aborcja Wam wadzi?> A co ma piernik do wiatraka?Piszesz,że "Każdy i tak wszystko straci w chwili śmierci, co więc za różnica czy nastąpi to wcześniej czy później." W chwili śmierci traci się wszystko, a nade wszystko ziemskie życie, nieprawdaż? A jaka to różnica dla zarodka kiedy straci życie, nawet ma lepiej niż narodzeni, bo doświadczy samej tylko niebiańskiej egzystencji. > Hola, hola. Ze samego Twojego stwierdzenia, że "wynika, to z definicji nauki" nie wynika, ze rzeczywiście tak jest.Ale też z Twojego stwierdzenia, że z mojego stwierdzenia, że nie wynika, nie wynika Twoje stwierdzenie, że wynika. Hula - hop. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >>>>czy ktoś, kto wierzy z życie pozagrobowe [...] traci coś życia doczesnego, np. jeśli ktoś oddał cały majątek biednym.> [...]> >chcę usłyszeć argumenty osób, ktore sie z tym nie zgadzają. Niestety jak dotąd nie dostałam odpowiedzi.> Tydzień temu dostałaś moją odpowiedź.Czyli zgadzasz się ze mną. > >>I czemu aborcja Wam wadzi?> >A co ma piernik do wiatraka?> Piszesz,że "Każdy i tak wszystko straci w chwili śmierci, co więc za różnica czy nastąpi to wcześniej czy później." W chwili śmierci traci się wszystko, a nade wszystko ziemskie życie, nieprawdaż? A jaka to różnica dla zarodka kiedy straci życie, nawet ma lepiej niż narodzeni, bo doświadczy samej tylko niebiańskiej egzystencji.Po pierwsze to niewiadomo czy doświadczy, można mieć nadzieje, że doświadczy. Po drugie zasadnicze pytanie dotyczy tego czy zarodek jest człowiekiem. Tylko ci, ktorzy uważają, ze nie jest popierają aborcję. Tego niewiadomo, więc lepiej tego nie robić. Po trzecie człowiek nie może decydować o życiu (przyszłego) człowieka, to nie do niego należy (ani człowiek nie stworzył świata materialnego, ani nie stworzył samego siebie). Po czwarte byłoby to buntowaniem się przeciw woli Bożej, Bóg stworzył z jakiegoś (dobrego) powodu świat materialny, jest więc on wartościowy. Być może dopiero w życiu pozagrobowym okaże się jaką ma wartość. > >Hola, hola. Ze samego Twojego stwierdzenia, że "wynika, to z definicji nauki" nie wynika, ze rzeczywiście tak jest.> Ale też z Twojego stwierdzenia, że z mojego stwierdzenia, że nie wynika, nie wynika Twoje stwierdzenie, że wynika. Hula - hop.Stwierdziłeżś, że to, że nauka zostawiła wiarę za burtą wynika z definicji nauki, to proszę wykaż to. Jak powiedziałeś A to proszę powiedz B.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Tydzień temu dostałaś moją odpowiedź.> Czyli zgadzasz się ze mną.Jak z tego Ci wychodzi, że się zgadzam, to mnie musi wychodzić, że Ty zgadzasz się ze mną.  Jak miło. > Bóg stworzył z jakiegoś (dobrego) powodu świat materialny, jest więc on wartościowy. Być może dopiero w życiu pozagrobowym okaże się jaką ma wartość.Ale jednak się tą boską wartością słabo przejmujesz, pisząc tutaj,że "każdy i tak wszystko straci w chwili śmierci, co więc za różnica czy nastąpi to wcześniej czy później". Wychodzi na to, że cała boska wartość świata materialnego to "wielkie nic". > Stwierdziłeżś, że to, że nauka zostawiła wiarę za burtą wynika z definicji nauki, to proszę wykaż to.Tutaj Ci wyłożyłem, więc zrób użytek z linka, a nie klep w kółko tego samego pytania, bo to dyskusja na forum, a nie różaniec. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 5 | Teresa (2693 punktów) | > Wychodzi na to, że cała boska wartość świata materialnego to "wielkie nic".Jeśli tak na to spojrzeć to tak. Ale z drugiej strony tak nie jest, ten kto oddaje majątek biednym zdobywa nagrodę w niebie a więc jednak dobra materialne odgrywają dużą rolę (mają wartość). > >Stwierdziłeżś, że to, że nauka zostawiła wiarę za burtą wynika z definicji nauki, to proszę wykaż to.Tutaj Ci wyłożyłem, więc zrób użytek z linka, a nie klep w kółko tego samego pytania, bo to dyskusja na forum, a nie różaniec. W takim razie z definicji nauki wynika, ze krasnoludki istnieją. Jeśli się z tą definicją nie zgadasz, to przedstaw lepsza. Z definicji nauki też wynika, że nie nalezy rozmawiać z idiotą wiec proponuje zakończyć tę dyskusję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Wychodzi na to, że cała boska wartość świata materialnego to "wielkie nic".> Jeśli tak na to spojrzeć to tak. Ale z drugiej strony tak nie jest, ten kto oddaje majątek biednym zdobywa nagrodę w niebie a więc jednak dobra materialne odgrywają dużą rolę (mają wartość).A kto bierze majątek to gdzie się znajduje, tzn znajdzie  w niebie , w piekle czy poczekalni ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >>Wychodzi na to, że cała boska wartość świata materialnego to "wielkie nic".> >Jeśli tak na to spojrzeć to tak. Ale z drugiej strony tak nie jest, ten kto oddaje majątek biednym zdobywa nagrodę w niebie a więc jednak dobra materialne odgrywają dużą rolę (mają wartość).> A kto bierze majątek to gdzie się znajduje, tzn znajdzie w niebie , w piekle czy poczekalni ?> Ten, kto bierze majątek leży na łonie Abrahama jak Łazarz  (Łk 16,19-31)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> ten kto oddaje majątek biednym zdobywa nagrodę w niebie a więc jednak dobra materialne odgrywają dużą rolę (mają wartość).Czyli bogaci większą niż biedni mają szansę na wniebowzięcie. Cnotą chrześcijańską zatem jest bogacenie się, nie ubóstwo. > W takim razie z definicji nauki wynika, ze krasnoludki istnieją. Jeśli się z tą definicją nie zgadasz, to przedstaw lepsza."Tą" czyli którą, żadnej nie przedstawiasz. > Z definicji nauki też wynika, że nie nalezy rozmawiać z idiotą wiec proponuje zakończyć tę dyskusję.Taką miałaś dobrą opinię na forum, a tu taki klops. I nawet nie umiesz poprawnie oznaczyć cytatów.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Czyli bogaci większą niż biedni mają szansę na wniebowzięcie. Cnotą chrześcijańską zatem jest bogacenie się, nie ubóstwo.Cytat:ten kto oddaje majątek biednym... I pytanie pomocnicze: Ilu znasz ludzi bogatych, którzy oddają majątek biednym? > Taką miałaś dobrą opinię na forum, a tu taki klops.Zgłosiłem nadużycie("zakablowałem" na Teresę.)  > I nawet nie umiesz poprawnie oznaczyć cytatów.  To nerwy - Osnowa potrafi skutecznie oplątać/namotać. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Zgłosiłem nadużycie("zakablowałem" na Teresę.)  Epitet bez wskazania mógł być przecież samokrytyką. > Osnowa potrafi skutecznie oplątać/namotać.Każdy sam się zaplącze gdy głosi niespójne teorie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Zgłosiłem nadużycie("zakablowałem" na Teresę.)  > Epitet bez wskazania mógł być przecież samokrytyką.Świetne.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Czyli bogaci większą niż biedni mają szansę na wniebowzięcie. Cnotą chrześcijańską zatem jest bogacenie się, nie ubóstwo.Nie rozumiem, dlaczego myślisz, ze odkrywasz Amerykę. To już w II wieku n. e. Klemens Aleksandryjski pisał o tym w dziele zatytułowanym "Który człowiek bogaty może być zbawiony", że człowiek powinien się bogacić i oddawać majątek i tak w kółko, bo gdyby wszystko rozdał to nie miałby czym się dzielić. Nie wziąłeś także pod uwagę tego, że "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego" (Mt 19, 24n por. Mk 10, 24n, Łk 18, 24n), ani tego, ze jak pisał św. Paweł w Drugim Liście do Koryntian: "Znacie przecież łaskę Pnana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. Nie oto bowiem idzie, żeby innym sprawdzić ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość (...) aby (...) <<>>" . > >W takim razie z definicji nauki wynika, ze krasnoludki istnieją. Jeśli się z tą definicją nie zgadasz, to przedstaw lepsza.> "Tą" czyli którą, żadnej nie przedstawiasz.Ależ chodzi o tą samą, do której linka podałeś Ty... > >Z definicji nauki też wynika, że nie nalezy rozmawiać z idiotą wiec proponuje zakończyć tę dyskusję.> Taką miałaś dobrą opinię na forum, a tu taki klops.> I nawet nie umiesz poprawnie oznaczyć cytatów.  Czy to już wszystkie Twoje argumenty za tym, że nauka zostawiła wiarę "za burtą"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>dlaczego myślisz, ze odkrywasz Amerykę. Myślę, że przed Tobą trzeba ją odkryć.
>>>W takim razie z definicji nauki wynika, ze krasnoludki istnieją. Jak z tego, że "nauka służy wyjaśnieniu funkcjonowania świata" wynika istnienie krasnoludków?
>Czy to już wszystkie Twoje argumenty Przedstawiłem jeden i czekam na jego obalenie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | >>dlaczego myślisz, ze odkrywasz Amerykę. >Myślę, że przed Tobą trzeba ją odkryć.
Zaiste już odkryłeś już cnotą chrz. jest bogactwo... jest to jakaś prawda, ale chyba nie cala.
>>>W takim razie z definicji nauki wynika, ze krasnoludki istnieją. >Jak z tego, że "nauka służy wyjaśnieniu funkcjonowania świata" wynika istnienie krasnoludków?
Odpowiem jak Ty odpowiesz, jak z tego , że "nauka służy wyjaśnieniu funkcjonowania świata" wynika, ze zostawiła wiarę za burtą? Czy wiara zajmuje się wyjaśnieniem funkcjonowania świata czy tez sięga tam gdzie rozum nie sięga (tj. poza świat stworzony)? Czy uważasz Biblie za podręcznik do geografii i biologii, i dlatego uważasz, ze nauka zostawiła ją za burta? To absurd, bo Biblia zawiera wiele różnych gatunków literackich - jeśli się tego nie uwzględni to samo jakbym ja uczyła się matematyki z książki kucharskiej. Czy możesz to wyjaśnić ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>cnotą chrz. jest bogactwo... jest to jakaś prawda, ale chyba nie cala. Więc sobie ustal jaka i czy cała, nim wyjdzie, że w ogóle nieprawda.
>jak z tego , że "nauka służy wyjaśnieniu funkcjonowania świata" wynika, ze zostawiła wiarę za burtą? Aby wyjaśniać nauka weryfikuje przekonania, czyli właśnie wiarę, a tezy niezweryfikowane zostają "za burtą". Tak jest np. z Bogiem, który jest tylko przedmiotem wiary, bo nauka nie potwierdza by realnie pełnił jakąś funkcję.
>Biblia zawiera wiele różnych gatunków literackich - jeśli się tego nie uwzględni to samo jakbym ja uczyła się matematyki z książki kucharskiej. Czy możesz to wyjaśnić ? Póki nie sformułujesz sensownie swojej tezy w ogóle nie ma tu co wyjaśniać. Poza tym niby dlaczego miałbym Twoje dziwne tezy wyjaśniać? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lodowy (1486 punktów) | >Aby wyjaśniać nauka weryfikuje przekonania, czyli właśnie wiarę, a tezy niezweryfikowane zostają "za burtą". Tak jest np. z Bogiem, który jest tylko przedmiotem wiary, bo nauka nie potwierdza by realnie pełnił jakąś funkcję.
Stan wiedzy się zmienia i to czego nauka dzisiaj nie weryfikuje jutro może być weryfikowalne. Nie zmierzam do tego, że istnienie Boga zostanie kiedyś zweryfikowane. Chodzi o to by nie opierać się nadmiernie na nauce. Gdybyś np. próbował przekonać racjonalistę sprzed 150 lat o istnieniu promieni Rentgena uznałby cię za nawiedzonego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Chodzi o to by nie opierać się nadmiernie na nauce. W karkołomnej dyskusji z Teresą wykazuję tylko, że nauka z definicji zostawia wiarę "za burtą". .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Chodzi o to by nie opierać się nadmiernie na nauce. >W karkołomnej dyskusji z Teresą wykazuję tylko, że nauka z definicji zostawia wiarę "za burtą".
Jaką burtą? To dwie osobne łajby.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Jaką burtą? To dwie osobne łajby.Wiara jako szalupa ratunkowa?  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Jaką burtą? To dwie osobne łajby.> Wiara jako szalupa ratunkowa?  Raczej jak pancernik przy kutrze rybackim.  > .>
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | > >>Jaką burtą? To dwie osobne łajby.> >Wiara jako szalupa ratunkowa?  > Raczej jak pancernik przy kutrze rybackim.  Pancernik to na pewno, zwłaszcza jeśli chodzi o otwartość ludzi wierzących na racjonalne argumenty. Warto także zauważyć, iż ten pancernik dość porządnie przecieka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) |
> Aby wyjaśniać nauka weryfikuje przekonania, czyli właśnie wiarę, a tezy niezweryfikowane zostają "za burtą". Tak jest np. z Bogiem, który jest tylko przedmiotem wiary, bo nauka nie potwierdza by realnie pełnił jakąś funkcję.A czy kiedykolwiek próbowała to potwierdzić? Może też jeszcze podważyła doktrynę transsubstancjacji? Ciekawe jak?  Albo potwierdziła, że życie po śmierci nie istnieje (gdyż można spostrzec, że zwłoki w trumnie nie okazują znaków życia)...  Wiadomo przecież, że nauki przyrodnicze weryfikują przekonania, które są sprawdzalne naukowo, czyli weryfikowalne za pomocą środków empirycznych. Natomiast przekonania religijne takie nie są, bo są to przekonania dot. spraw ezystencjonalnych (np. sens życia), moralnych i pozaświatowych. Tak samo nauka w sensie filozofia nie potrafi tego sama rozstrzygnać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>...Bogiem, który jest tylko przedmiotem wiary, bo nauka nie potwierdza by realnie pełnił jakąś funkcję. >A czy kiedykolwiek próbowała to potwierdzić? Nie, z wiarą religijną żadne takie próby się nie udają.
>przekonania religijne [...] są to przekonania dot. spraw ezystencjonalnych (np. sens życia), moralnych i pozaświatowych. Spraw pozaświatowych nauka nie bada, morale społeczeństwo sobie ustala za pomocą prawa, a egzystencja bazuje na czym się da, bywa, że na nadbudowie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >>>...Bogiem, który jest tylko przedmiotem wiary, bo nauka nie potwierdza by realnie pełnił jakąś funkcję. >>A czy kiedykolwiek próbowała to potwierdzić? >Nie, z wiarą religijną żadne takie próby się nie udają. Skoro się nie udają ( bo nie mogą się udać) to dlaczego piszesz, ze nauka pozostawiała wiarę (religijną) za burtą?
>>przekonania religijne [...] są to przekonania dot. spraw ezystencjonalnych (np. sens życia), moralnych i pozaświatowych. >Spraw pozaświatowych nauka nie bada, Filozofia (która zalicza się do nauki) się nimi chyba zajmuje (zajmowała) ale sama nie potrafi tego rozstrzygnąć, które stanowisko filozoficzne jest słuszne (np. czy idealizm czy materializm itp.).
>morale społeczeństwo sobie ustala za pomocą prawa,
No, niezupełnie, bo żeby ustalić prawo najpierw musi być morale!
>a egzystencja bazuje na czym się da, bywa, że na nadbudowie.
No, jasne kto by się tam przejmował celem czy sensem życia......
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
>No, jasne kto by się tam przejmował celem czy sensem życia...... >
Niepełnosprawny umysłowo ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>dlaczego piszesz, ze nauka pozostawiała wiarę (religijną) za burtą? Ponieważ nauka nie zajmuje się weryfikowaniem przedmiotów wierzeń religijnych.
>żeby ustalić prawo najpierw musi być morale! Nie musi, niejeden akt prawny powstał w interesie określonej społeczności.
>kto by się tam przejmował celem czy sensem życia Bo też co takie przejmowanie się zmienia? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | >>dlaczego piszesz, ze nauka pozostawiała wiarę (religijną) za burtą? >Ponieważ nauka nie zajmuje się weryfikowaniem przedmiotów wierzeń religijnych.
Przede wszystkim nauka buduje pewien obraz świata oparty na logice, eksperymentach i obserwacjach. Z takiej metodologii poznawania świata zrezygnować nie można, a dokładniej: można, ale wtedy jako bonus "dostaje się" całe tabuny latających makaronowych potworów, skrzatów domowych, frufściubyziów i innych takich a oprócz tego nie dostaje się ŻADNYCH wartościowych informacji (tzn. takich, które były by w czymkolwiek lepsze od konkurencyjnych hipotez, dawały praktyczne wskazówki jak postępować, itp.) dlatego nauka odrzuca rozważania na temat hipotez niesprawdzalnych jako bezwartościowe a na tym żeruje religia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Z definicji nauki też wynika, że nie nalezy rozmawiać z idiotą wiec proponuje zakończyć tę dyskusję. I po co ten idiota?  A swoją drogą czy to przypadek, że przyjęłaś "wikipedyczną" definicję? Nie uwierzę, że nie wiesz, że definicji nauki jest całe multum i żadna z nich nie jest wcale lepsza od drugiej. Jest wśród nich nawet i taka, z pozoru żartobliwa, głosząca, że nauką jest to, czym zajmują się zawodowo uczeni. O tym, którą z definicji zastosujemy, decyduje cel jakiemu takie użycie ma służyć.Uczą o tym na KUL-u i nie tylko tam. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >Z definicji nauki też wynika, że nie nalezy rozmawiać z idiotą wiec proponuje zakończyć tę dyskusję.[...] > A swoją drogą czy to przypadek, że przyjęłaś "wikipedyczną" definicję?Więc z wikipedycznej definicji nauki wynika, że nie należy rozmawiać z idiotą?  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Teresa (2693 punktów) | > >Z definicji nauki też wynika, że nie nalezy rozmawiać z idiotą wiec proponuje zakończyć tę dyskusję.> I po co ten idiota?  > A swoją drogą czy to przypadek, że przyjęłaś "wikipedyczną" definicję? Nie uwierzę, że nie wiesz, że definicji nauki jest całe multum i żadna z nich nie jest wcale lepsza od drugiej. Jest wśród nich nawet i taka, z pozoru żartobliwa, głosząca, że nauką jest to, czym zajmują się zawodowo uczeni. O tym, którą z definicji zastosujemy, decyduje cel jakiemu takie użycie ma służyć.Uczą o tym na KUL-u i nie tylko tam.To Osnowa napisał, że to, że nauka zostawiła wiarę za burtą wynika z tej definicji nauki. Jednak nie wyjaśnił jak to wywnioskował z tej definicji. W każdym razie przepraszam Osnowę.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | > >>pytamy czy ktoś, kto wierzy z życie pozagrobowe [...] traci coś życia doczesnego, np. jeśli ktoś oddał cały majątek biednym i stał się żebrakiem, aby mieć "skarb" w niebie.> >Kto odda majątek, straci majątek niezależnie od czyjejkolwiek wiary w życie pozagrobowe.> Każdy i tak wszystko straci w chwili śmierci, co więc za różnica czy nastąpi to wcześniej czy później.> Oznacza, to, że tylko wierząc w życie pozagrobowe można coś zyskać (lub stracić). Nie jestem religioznawcą i moja wiedza w tej kwestii jest mocno ograniczona, ale... Posiadając majątek tu i teraz, masz pewność że go posiadasz. Oddając go nie masz pewności że osiągniesz życie wieczne, ponieważ: - nie ma pewności co do tego że życie wieczne istnieje - nie ma pewności że jeżeli życie wieczne istnieje, to oddanie majątku może je zapewnić (może by uzyskać życie wieczne należy wybić odpowiednią ilość niewiernych, np. z portalu racjonalista.pl?????) Są różne religie, i mają one różne obwarowania co do możliwości uzyskania biletu do raju. Jak myślisz, każda religia ma swój oddzielny raj czy też wszyscy będą się cisnąć w jednym? > >>prawdziwa nauka zawsze pozostawia miejsce dla wiary> >Owszem - za burtą. [...]> No więc, uwodnij to naukowo to wtedy porozmawiamy.  > To akurat prawda, że nauka zawsze pozostawia miejsce dla wiary. Siła nauki polega na tym, że niezależnie czy dany eksperyment jest wykonywany przez osobę wierzącą czy też przez ateistę, o ile tylko zachowamy te same warunki to otrzymamy te same rezultaty. Nieważne, kto będzie dokonywał spalania wodoru i tlenu, i tak nie wyjdzie mu siarkowodór (o etanolu nie wspomnę). Na tym właśnie polega potęga nauki - jest ona uniwersalna. Bóg nie ma na nią wpływu, gdyż ona się nim nie zajmuje.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Nie jestem religioznawcą i moja wiedza w tej kwestii jest mocno ograniczona, ale...> Posiadając majątek tu i teraz, masz pewność że go posiadasz.Jeśli po śmierci nic nie ma to w chwili śmierci wszystko stracisz i będzie to bez znaczenia czy coś miałeś czy nie. > Są różne religie, i mają one różne obwarowania co do możliwości uzyskania biletu do raju. Jak myślisz, każda religia ma swój oddzielny raj czy też wszyscy będą się cisnąć w jednym?Prawda jest jedna w fizyce jak i metafizyce... a wiec tylko jedna religia jest prawdziwa (albo żadna). Chociaż ostatnio słyszałam coś niepokojącego na jednym kazaniu, mianowicie że niewierzący - nawet jeśli Bog istnieje - nie zmartwychwstaną, gdyż żeby osiągnąć życie wieczne trzeba wierzyć. > Nieważne, kto będzie dokonywał spalania wodoru i tlenu, i tak nie wyjdzie mu siarkowodór (o etanolu nie wspomnę). Na tym właśnie polega potęga nauki - jest ona uniwersalna. Bóg nie ma na nią wpływu, gdyż ona się nim nie zajmuje.Cóż za niewyobrażalna pycha, niech Bóg się nad Tobą zlituje ... To tak samo jakby Makbet mówił do Szekspira, że Szekspir nie ma niego wpływu, bo to on jest królem. Żeby unaocznić Ci słabość nauki podam taki przyklad. Fizyk ks. M Heller podał taki argument. Otóż wzór Newtona F=G(m1*m2)/r^2 dobrze przybliża siłę grawitacji miedzy dwoma masami i ułatwił powstanie teorii ciążenia, ale gdyby tylko wykładnik potęgowy w mianowniku nie był równy 2 tylko np. 2,009, to tory planet byłby tak skomplikowane, ze Kepler nie byłby najprawdopodobniej w stanie wykryć w nich jakiejkolwiek znaczącej prawidłowości. Albo więc możliwość rozwój nauki zawdzięczamy niezwykłym przypadkom (liczba całkowita 2) albo jest to dar od Boga, że stworzył na tyle nieskomplikowany świat (lub na tyle skomplikowany ludzki umysł), ze możemy coś poznać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
> Albo więc możliwość rozwój nauki zawdzięczamy niezwykłym przypadkom (liczba całkowita 2) albo jest to dar od Boga, że stworzył na tyle nieskomplikowany świat (lub na tyle skomplikowany ludzki umysł), ze możemy coś poznać. Natężenie pola siły centralnej jest wprost proporcjonalne do kwadratu odległości od źródła pola. To prosta konsekwencja tego, że pole powierzchni kuli jest wprost proporcjonalne do kwadratu jej promienia. Czyli nie ma tu niczego nadzwyczajnego oprócz elementarnej geometrii. Trudno, żeby profesor M. Heller o tym nie wiedział. Więc? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >Albo więc możliwość rozwój nauki zawdzięczamy niezwykłym przypadkom (liczba całkowita 2) albo jest to dar od Boga, że stworzył na tyle nieskomplikowany świat (lub na tyle skomplikowany ludzki umysł), ze możemy coś poznać. > Natężenie pola siły centralnej jest wprost proporcjonalne do kwadratu odległości od źródła pola. To prosta konsekwencja tego, że pole powierzchni kuli jest wprost proporcjonalne do kwadratu jej promienia. Czyli nie ma tu niczego nadzwyczajnego oprócz elementarnej geometrii. Trudno, żeby profesor M. Heller o tym nie wiedział.> Więc? PozdrawiamKepler zdaje się też o tym nie wiedział, skoro wykonywał pomiary orbit planet Ziemi i Jowisza, i na podstawie ich wynikow stworzył wzór w którym prędkość poruszania się planety była odwrotnie proporcjonalna do odległości od Słońca. Skąd wg Ciebie mógł to wiedzieć, bez doświadczeń i wyliczeń (osobiście nie mam pojęcia jak z tego że pole powierzchni kuli jest wprost proporcjonalne do kwadratu jej promienia wynika, że natężenie pola siły centralnej jest wprost proporcjonalne do kwadratu odległości od źródła pola) ? Pojęcie sily też zdaje się nie wynika z elementarnej geometrii!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | anty_k (954 punktów) | >Żeby unaocznić Ci słabość nauki podam taki przyklad. Fizyk ks. M Heller podał taki argument. Otóż wzór Newtona F=G(m1*m2)/r^2 dobrze przybliża siłę grawitacji miedzy dwoma masami i ułatwił powstanie teorii ciążenia, ale gdyby tylko wykładnik potęgowy w mianowniku nie był równy 2 tylko np. 2,009, to tory planet byłby tak skomplikowane, ze Kepler nie byłby najprawdopodobniej w stanie wykryć w nich jakiejkolwiek znaczącej prawidłowości.
Niekoniecznie. Pamiętaj, że do poznawania świata używamy mózgu, który został ukształtowany przez proces ewolucji. Proces ewolucji to proces "uczenia się w praktyce" otaczającego nas świata, a ten świat bazuje na prawach fizyki. Gdyby wspomniany przez ciebie wykładnik wynosił nie 2 tylko 2,009 to w naszych umysłach "naturalnymi obiektami" byłyby nie krzywe stożkowe tylko "krzywe stopnia 2,009" i całkiem możliwe, że ruch planet wydawałby się nam równie "naturalny".
To powyżej, to i tak są puste, akademickie rozważania, bo podany przez ciebie wykładnik nie może mieć wartości innej niż całkowitoliczbowa (w żadnej przestrzeni o całkowitej wymiarowości) ani też wartości innej niż 2 w przestrzeni o trzech wymiarach przestrzennych.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >Żeby unaocznić Ci słabość nauki podam taki przyklad. Fizyk ks. M Heller podał taki argument. Otóż wzór Newtona F=G(m1*m2)/r^2 dobrze przybliża siłę grawitacji miedzy dwoma masami i ułatwił powstanie teorii ciążenia, ale gdyby tylko wykładnik potęgowy w mianowniku nie był równy 2 tylko np. 2,009, to tory planet byłby tak skomplikowane, ze Kepler nie byłby najprawdopodobniej w stanie wykryć w nich jakiejkolwiek znaczącej prawidłowości.> Niekoniecznie. Pamiętaj, że do poznawania świata używamy mózgu, który został ukształtowany przez proces ewolucji. Proces ewolucji to proces "uczenia się w praktyce" otaczającego nas świata, a ten świat bazuje na prawach fizyki. Gdyby wspomniany przez ciebie wykładnik wynosił nie 2 tylko 2,009 to w naszych umysłach "naturalnymi obiektami" byłyby nie krzywe stożkowe tylko "krzywe stopnia 2,009" i całkiem możliwe, że ruch planet wydawałby się nam równie "naturalny".Problem w tym, że wiedza nt. orbit planet chyba nie odgrywała roli w walce o gatunkowe przetrwanie. Poza tym zgodnie z takim tokiem rozumowania proces ewolucji musi być bardzo inteligentny i "przewidujący", bo wykonał nagły skok i wyposażył ludzi w aparat poznawczy pozwalający na poznanie całego wszechświata.  > To powyżej, to i tak są puste, akademickie rozważania, bo podany przez ciebie wykładnik nie może mieć wartości innej niż całkowitoliczbowa (w żadnej przestrzeni o całkowitej wymiarowości) ani też wartości innej niż 2 w przestrzeni o trzech wymiarach przestrzennych.To raczej jest unik, a nie puste rozważania. Nie widzę takiej konieczności, aby wykładnik musiał mieć wartości tylko całkowitą. Dlaczego nie może wynosić np. 1,999?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Nie jestem religioznawcą i moja wiedza w tej kwestii jest mocno ograniczona, ale... >>Posiadając majątek tu i teraz, masz pewność że go posiadasz. >Jeśli po śmierci nic nie ma to w chwili śmierci wszystko stracisz i będzie to bez znaczenia czy coś miałeś czy nie.
W chwili śmierci z pewnością tak, ale przez jakieś 70(?) lat życia jak najbardziej będzie to miało znaczenie.
>>Są różne religie, i mają one różne obwarowania co do możliwości uzyskania biletu do raju. Jak myślisz, każda religia ma swój oddzielny raj czy też wszyscy będą się cisnąć w jednym? >Prawda jest jedna w fizyce jak i metafizyce... a wiec tylko jedna religia jest prawdziwa (albo żadna). Chociaż ostatnio słyszałam coś niepokojącego na jednym kazaniu, mianowicie że niewierzący - nawet jeśli Bog istnieje - nie zmartwychwstaną, gdyż żeby osiągnąć życie wieczne trzeba wierzyć.
Krótko mówiąc uważasz, że tylko jedna religia jest prawdziwa (nie jest jasno napisane o którą Ci chodzi, ale zakładam że o Krk). Czy w takim razie uważasz, że muzułmanin nie wierzący w bóstwo Chrystusa nie będzie "żył" po śmierci, czy też uważasz że trafi do piekła?
>>Nieważne, kto będzie dokonywał spalania wodoru i tlenu, i tak nie wyjdzie mu siarkowodór (o etanolu nie wspomnę). Na tym właśnie polega potęga nauki - jest ona uniwersalna. Bóg nie ma na nią wpływu, gdyż ona się nim nie zajmuje. >Cóż za niewyobrażalna pycha, niech Bóg się nad Tobą zlituje ... To tak samo jakby Makbet mówił do Szekspira, że Szekspir nie ma niego wpływu, bo to on jest królem.
Jest to "pycha" poparta doświadczeniem. Zakładając wszechmoc Boga, oczywistym jest że w wyniku spalania wodoru i tlenu może powstać wszystko, począwszy od wody, przez kamienie, trawę, szpaki na fiacie 126p nie kończywszy. Ziarnko wątpliwości w boską wszechmoc mi się jednak zakrada, gdyż uparcie powstaje woda. Może to Bóg jakiś trochę leniwy się zrobił czy jak, pojęcia nie mam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | > >Jeśli po śmierci nic nie ma to w chwili śmierci wszystko stracisz i będzie to bez znaczenia czy coś miałeś czy nie.> W chwili śmierci z pewnością tak, ale przez jakieś 70(?) lat życia jak najbardziej będzie to miało znaczenie.A zakladając, ze zostało Ci tylko 5 minut życia to mialoby to znaczenie czy nie? Piszesz tak tylko dlatego, że pozbycie się wszystkiego kosztowałoby CIę zbyt wiele męki, a nie dlatego, że to ma jakieś znacznie. Wg mnie dlugosc zycia nie czyni tu różnicy - jeśli zycie nie ma sensu to nie ma, niezależnie do tego ile trwa. > Krótko mówiąc uważasz, że tylko jedna religia jest prawdziwa (nie jest jasno napisane o którą Ci chodzi, ale zakładam że o Krk).Dziwi mnie to, ze Ty tak nie uważasz. W dzisiejszym konsumpcyjnym świecie niektórym wydaje się , ze wszystko już jest towarem, nawet religia (czyli ze każdy może sobie wybrać religia jaka mu pasuje). Tymczasem religia to sprawa przekonań, prawdy... > Czy w takim razie uważasz, że muzułmanin nie wierzący w bóstwo Chrystusa nie będzie "żył" po śmierci, czy też uważasz że trafi do piekła?Może trafić do nieba, piekla lub czyścia (wg KRK Poza Kościołem nie ma zbawienia, ale może wiesz, że istnieją różne stopnie przynależności do KRK). > Jest to "pycha" poparta doświadczeniem. Zakładając wszechmoc Boga, oczywistym jest że w wyniku spalania wodoru i tlenu może powstać wszystko, począwszy od wody, przez kamienie, trawę, szpaki na fiacie 126p nie kończywszy. Ziarnko wątpliwości w boską wszechmoc mi się jednak zakrada, gdyż uparcie powstaje woda.A nie przyszło Ci do głowy, ze Bóg posługuje się prawami przyrody i że to, że "uparcie powstaje woda" wynika z tego, że stworzył takie prawo??  Czy Ty w ogóle czytałeś Ewnagelie?
|
|
| | | | | |  | 4 na 6 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Potrafią krytykowac, ale nie mają nic lepszego w zamian.To samo ale bez Boga. Bóg nie jest do niczego potrzebny. Ja żyję zgodnie ze Słowem Bożym, Chrystus jest mym przewodnikiem. Wielokrotnie pisałem i jeszcze raz napiszę - największym złem na świecie są religie i patriotyzm. Ludzie powinni być braćmi w rozumie. Przebudźcie się! Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | |  | 12 na 12 | Gosia (9452 punktów) |
>Ludzie powinni być braćmi w rozumie. Ludzie powinni być rodzeństwem w rozumie. Precz z dyskryminacją kobiet!
|
|
| | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Ludzie powinni być braćmi w rozumie.Nawet tu dopatrzyłaś się dyskryminacji???  Przepraszam - nie miałem złych intencji - niezręcznie to sformułowałem... Niech będzie to "rodzeństwo".  Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Przypomniało mi się jak kiedyś sugerowałem, że racjonalistki są dyskryminowane, ponieważ nasze stowarzyszenie ma w nazwie "racjonalistów". Jakoś wtedy żadna z Pań nie protestowała(muszę zresztą sprawdzić...).
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >>Potrafią krytykowac, ale nie mają nic lepszego w zamian. >To samo ale bez Boga. Bóg nie jest do niczego potrzebny. Ja żyję zgodnie ze Słowem Bożym, Chrystus jest mym przewodnikiem. To bardzo abstrakcyjne ujecie tematu, bo właściwie nie rozumiem jak można uznawać Słowo Boże bez Boga. Przecież Słowo ze swej istoty musi od kogoś pochodzić, a szczególnie Słowo Boże.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> To bardzo abstrakcyjne ujecie tematu, bo właściwie nie rozumiem jak można uznawać Słowo Boże bez Boga. Przecież Słowo ze swej istoty musi od kogoś pochodzić, a szczególnie Słowo Boże.Nie widzę w tym niczego abstrakcyjnego. To pewien skrót myślowy. Ponieważ mitologia chrześcijańska została napisana przez ludzi, którzy stwierdzili, że uczynili to natchnieni przez Boga i nazwali "Słowem Bożym", pozwoliłem więc sobie skorzystać z tej nazwy. To wszystko. A Jezus? A czemuż by nie? To dobry wzór. W moim życiu nie jest najważniejsze patrzenie na to, "co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne' (2 Koryntian 4:18)". I nie potrzebuję do tego żadnego Boga. Uwierz mi. Boga potrzebują/szukają wyłącznie ludzie o słabej woli, ludzie trwożliwi. Ten "gatunek" jest na wymarciu. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | |  | 9 na 11 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Do tej pory ograniczałem się jedynie do minusów, ale tu już nie wytrzymałem (wybacz Tereniu, ale będzie ostro). Wprawdzie Adam Wojtkiewicz już odpowiedział na Twój post, ale zbyt delikatnie (jak na mój gust).
>Nie trzeba wierzyć, aby przeciwstawiać.
Zgoda.
>Można traktować życie pozagrobowe jako hipotezę (hipotetycznie).
Można. Ale wówczas należy ją udowodnić lub obalić.
>I na skutek tych rozważań można stać się wierzącym lub niewierzącym [...]
W zależności od otrzymanych dowodów lub ich braku. Zgoda.
>[...] lub dalej tylko mieć hipotezę.
Czyli trwać w błogiej niewiedzy. Tyle tylko, że ta wersja jest najmniej prawdopodobna psychologicznie - ludzie zawsze dążą do jakiegoś samookreślenia się; nie lubią trwać w próżni, bo to powoduje dysonans psychiczny, a ten jest dyskomfortem (jest męczącym i przykrym stanem). Wcześniej czy później musi zostać zredukowany (rozładowany).
>Na przykład racjonaliści nie wierzą, że Biblia jest natchniona przez Boga, [...]
Nic nie rozumiem. To w końcu kogo lub/i co ten Bóg natchnął - Biblię, jej autorów, Zawsze Dziewicę, wszystkich i wszystko naraz czy każdego z osobna??? Odnoszę nieodparte wrażenie, iż jesteś jedyną, której jeszcze nie natchnął... (cokolwiek to znaczy)
A wykazywanie sprzeczności w tej "świętej księdze" jest niczym innym jak dowodzeniem jej absurdalności. A przy okazji przestrogą dla potencjalnych jej kolejnych ślepych wyznawców. Ateista, jeśli już nim jest, nie musi się w niczym (prócz wiedzy) utwierdzać. To wam potrzebne jest ciągłe utwierdzanie się w wierze. I trudno się dziwić. Wobec zdobyczy nauki coraz trudniej jest wierzyć w bajki sprzed kilku tysięcy lat. Wykazywanie sprzeczności jest też reakcją na coraz bardziej agresywną indoktrynację religijną prowadzoną przez Kościół katolicki oraz inne grupy religijne ( w tym sekty) oparte na judaizmie.
>Albo zobacz ile jest artykułów o ciemnych kartach w historii Kościoła - tymczasem skoro wg ateistów Bóg nie istnieje to i nie ma powodów, aby robić afery o zło w Kościele, a zobacz jak usilnie ten temat powraca ...
Nie ma powodów??? Chyba żartujesz?! Po pierwsze: te ciemne karty Kościół zawdzięcza sam sobie (nikt ich za niego nie "pisał") więc jakieś konsekwencje tego powinien przyjmować z honorem i pokorą. Po drugie (znacznie ważniejsze): gdyby te ciemne karty dotyczyły wyłącznie samego Kościoła, to pal licho - "wasz cyrk, wasze małpy". Chociaż i w takim przypadku zło jako zło właśnie napiętnowane być powinno. Ale ciemne karty Kościoła dotyczą przede wszystkim ludzi luźno lub wcale z nim nie związanych!!! I Ty chcesz żeby to przemilczać? Hipokrytka!!! Jasne, najlepiej się rządzi, gdy nie ma żadnej opozycji. Kościołowi nie chodzi o nic innego jak o władzę (i profity z nią związane) właśnie. I zawsze o to mu chodziło. A jeśli chodzi o metody zdobywania tej władzy i utrzymywania się przy niej, to tacy komuniści np. byli jedynie pojętnymi uczniami Kościoła. Moim zdaniem, ale tylko za siebie się tu wypowiadam, choć zapewne znajdę jakichś ludzi popierających ten pogląd, Kościół już dawno powinien zostać uznany za organizację zbrodniczą ze wszelkimi tego konsekwencjami natury prawnej. Właśnie ze względu na owe "ciemne karty", których (nawiasem mówiąc) nie zaprzestał pisać do dziś (np. działalność Opus Dei).
>Albo zobacz jaka jest afera rozpętywana przez antyklerykałów kiedy jakiś ksiądz okaże się pedofilem ... podczas gdy nie ma afery gdy pedofil trafiają się wśród innych zawodów...
Afery nie są rozpętywane przez antyklerykałów. Są rozpętywane przez prokuratury i media. To po pierwsze. Po drugie: afery pedofilskie dotyczą wszystkich pedofilów, którym zarzuca się ten czyn. Dwa (głośne!) przypadki w Belgii, dwa w Niemczech, jeden w Wielkiej Brytanii - tam nie chodziło o księży, chodziło o "zwykłych" ludzi, a jaki rozgłos nadano? Pomijam przypadki francuskie (też chyba dwa, o ile pamiętam) i przypadek włoski - te były mniej "sławne". A dr Samson w Polsce to pies??? A przecież księdzem nie był. Przestań więc kłamać w żywe oczy. Bo albo Ty nie widzisz właściwych proporcji, albo starasz się za wszelką cenę obronić coś, czego obronić się nijak nie da. Powiem więcej: to właśnie przypadki pedofilii "księżowskiej" jeśli już znajdą się w mediach (wiem, Kościół chciałby aby nawet tego nie było, wszak sam kreuje siebie na "niepokalanie poczęty" i "zawsze dziewiczy"), są "wyciszane" (autocenzura redakcji obawiającej się nacisków Kościoła) i idą w kierunku zapomnienia. Bo czy któreś medium pokazało proces księdza oskarżonego o pedofilię? Nie. Inna sprawa, że do takiego procesu jeszcze nigdny nie doszło!!! Dlaczego? Z kilku powodów (mogę je podać w następnym poście, o ile kogoś to interesuje, tu nie mam już miejsca).
Teresko, ja wiem, że oddajesz się (cokolwiek to znaczy) swojemu Bogu w każdym momencie dnia i nocy i to mnie wcale nie interesuje, to Twoja prywatna sprawa, ale przestań wreszcie pieprzyć głupoty przynajmniej w kwestiach społecznych konsekwencji działań Twojego Kościoła!!! Tego obronić się nie da.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | 1 na 5 | Teresa (2693 punktów) | >>Można traktować życie pozagrobowe jako hipotezę (hipotetycznie).
>Można. Ale wówczas należy ją udowodnić lub obalić.
Obawiam się, ze tego, że istnieje życie po śmierci, tego, że życie ma sens jak i tego, że należy kochać bliźniego jak siebie samego nie da się udowodnić ani obalić (jakoś nauka - tzn. filozofia nie potrafi tego rozstrzygnąć). Można tylko uzasadnić dlaczego się w to wierzy.
>>Na przykład racjonaliści nie wierzą, że Biblia jest natchniona przez Boga, [...]
>Nic nie rozumiem. To w końcu kogo lub/i co ten Bóg natchnął - Biblię, jej autorów, Zawsze Dziewicę, wszystkich i wszystko naraz czy każdego z osobna??? > Odnoszę nieodparte wrażenie, iż jesteś jedyną, której jeszcze nie natchnął... (cokolwiek to znaczy)
Autorów, lecz wg nauki Kościoła Katolickiego Biblia ma dwóch autorów: Boga i człowieka, przy czym człowiek nie jest tylko biernym narzędziem.
>Ateista, jeśli już nim jest, nie musi się w niczym (prócz wiedzy) utwierdzać. To wam potrzebne jest ciągłe utwierdzanie się w wierze. I trudno się dziwić. Wobec zdobyczy nauki coraz trudniej jest wierzyć w bajki sprzed kilku tysięcy lat.
Nie, to ateistom trudno jest pogodzić się z tym, ze inni to godzą.
>Wykazywanie sprzeczności jest też reakcją na coraz bardziej agresywną indoktrynację religijną prowadzoną przez Kościół katolicki oraz inne grupy religijne ( w tym sekty) oparte na judaizmie.
Chyba żartujesz. To raczej ateiści są stroną atakującą. Np. media są w rękach ateistów. W filmach jest praktykowana inna etyka niż katolicka ( nagminnym przykładem moze być np. seks poza małżeński).
>Po pierwsze: te ciemne karty Kościół zawdzięcza sam sobie (nikt ich za niego nie "pisał") więc jakieś konsekwencje tego powinien przyjmować z honorem i pokorą.
To niezły dowcip, że to ateistom żal honoru i pokory Kościoła. Przecież wg antyklerykałow/ateistów Kościoł jest bandą rzezimieszków i oszustów, którym "zależy tylko na władzy", jeśli tak, to nie powinien mieć za wiele honoru ani pokory.
>Po drugie (znacznie ważniejsze): gdyby te ciemne karty dotyczyły wyłącznie samego Kościoła, to pal licho - "wasz cyrk, wasze małpy". Chociaż i w takim przypadku zło jako zło właśnie napiętnowane być powinno. Ale ciemne karty Kościoła dotyczą przede wszystkim ludzi luźno lub wcale z nim nie związanych!!! I Ty chcesz żeby to przemilczać? Hipokrytka!!!
To tez brzmi jak niezły dowcip w ustach relatywistów moralnych. W Holandii już słychać głosy lekarzy i polityków, którzy tłumaczą, że pedofilia, tak jak homoseksualizm, jest naturalną skłonnością pewnego odsetka ludności. A Ty jesteś przeciwny ostatniej instytucji jaką jest Kościół która jeszcze głosi, ze dobro i zło nie są tylko nazwami i kwestią umowy? Przecież właśnie dzięki Kościołowi (i Jego nauce) MOZESZ piętnować ZŁO JAKO ZŁO.
>Jasne, najlepiej się rządzi, gdy nie ma żadnej opozycji. Kościołowi nie chodzi o nic innego jak o władzę (i profity z nią związane) właśnie. I zawsze o to mu chodziło. A jeśli chodzi o metody zdobywania tej władzy i utrzymywania się przy niej, to tacy komuniści np. byli jedynie pojętnymi uczniami Kościoła.
Piszesz rzeczy niedorzeczne. Kapłan posiada jedynie władze duchową a w dzisiejszych czasach należenie do Kościoła nie przedstawia prawie żadnego interesu.. Ksiądz może zajmować się innymi rzeczami (nawet polityką) tylko o ile służy mu to do w spełniania misji religijnej! Zgodnie z etyka katolicką nie może być kapłana, który by nie odprawiał Mszy św.. Z punktu widzenia człowieka, którego interesuje tylko władza, modlitwy, odprawianie Mszy, medytacje nad dogmatem Trójcy św. itp. byłaby startą czasu.
>Moim zdaniem, ale tylko za siebie się tu wypowiadam, choć zapewne znajdę jakichś ludzi popierających ten pogląd, Kościół już dawno powinien zostać uznany za organizację zbrodniczą ze wszelkimi tego konsekwencjami natury prawnej. Właśnie ze względu na owe "ciemne karty", których (nawiasem mówiąc) nie zaprzestał pisać do dziś (np. działalność Opus Dei).
W takim razie Polaków także należałoby uznać, za zbrodniczy naród (bo np. wyżynali ościenne plemiona w Średniowieczu). Obawiam się, że Kościoł może mieć jeszcze najmniej tych ciemnych kart ( porównaj np. z ateistycznymi systeami: hitleryzmem i bolszewizmem).
>Przestań więc kłamać w żywe oczy. Bo albo Ty nie widzisz właściwych proporcji, albo starasz się za wszelką cenę obronić coś, czego obronić się nijak nie da.
Antyklerykał koncentruje się tylko na zbrodniach Kościoła tak, jak by inni byli święci i bezgrzeszni, podczas gdy tak nie jest. Żadne statystyki nie wskazują na to, by wśród księży było więcej sprawców molestowania seksualnego dzieci niż w innych grupach zawodowych. To właśnie dotyczy antyklerykałów ze nie znają proporcji.
>Powiem więcej: to właśnie przypadki pedofilii "księżowskiej" jeśli już znajdą się w mediach (wiem, Kościół chciałby aby nawet tego nie było, wszak sam kreuje siebie na "niepokalanie poczęty" i "zawsze dziewiczy"), są "wyciszane" (autocenzura redakcji obawiającej się nacisków Kościoła) i idą w kierunku zapomnienia. Bo czy któreś medium pokazało proces księdza oskarżonego o pedofilię? Nie. Inna sprawa, że do takiego procesu jeszcze nigdny nie doszło!!! Dlaczego? Z kilku powodów (mogę je podać w następnym poście, o ile kogoś to interesuje, tu nie mam już miejsca).
Bzdury wypisujesz, takie sprawy trafiają do sądu (np. skazany prawomocnym już wyrokiem księdz z Tylawy).
>Teresko, ja wiem, że oddajesz się (cokolwiek to znaczy) swojemu Bogu w każdym momencie dnia i nocy i to mnie wcale nie interesuje, to Twoja prywatna sprawa, ale przestań wreszcie pieprzyć głupoty przynajmniej w kwestiach społecznych konsekwencji działań Twojego Kościoła!!! Tego obronić się nie da.
Przykro mi to mówić, ale Twoje wypowiedzi, Michale, świadczą o tym, że dałeś wplątać w spór, którego istoty sam nie rozumiesz.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >ateistycznymi systeami: hitleryzmem i bolszewizmem Możesz to rozwinąć? Interesuje mnie zwłaszcza ateistyczny system hitleryzm.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >ateistycznymi systeami: hitleryzmem i bolszewizmem> Możesz to rozwinąć? Interesuje mnie zwłaszcza ateistyczny system hitleryzm.Proszę: Hitleryzm oparł się na nietzscheanizmie, na jego zwulgaryzowanej wersji. Wg nietzscheanizmu: Nie ma obiektywnej prawdy. Z braku obiektywnej prawdy nie może być obiektywnego dobra a to oznacza, że to jest dobre co dobrym wydaje się być danemu człowiekowi. Prawo naturalne jest prawem silniejszego. Sprawiedliwość jest wynikiem tego, że grupa społeczna dla swojego dobra narzuca jednostkom - jako silniejsza -pewne normy. Normy nie obowiązują człowieka silniejszego. Hitleryzm opiera się też na volkizmie Vokizm to paranaukowy dyskurs o istnieniu rzekomo wyższych i niższych ras ludzkich, który wykształcił się w oparciu o zlaicyzowaną (Fitche, Hegel)- w epoce pozytywizmu- protestancką doktrynę predestynacji. Wg ideologów volkizmu każdy naród powinien mieć własną, narodową religię, a także własną koncepcję prawdy i kłamstwa (fałszu). "Volkizm odrzucił wszelką myśl uniwersalistyczną na rzecz prawd partykularnych o narodowym obliczu, które powstają w czasie rozwoju historycznego. W praktyce oznaczało to, że prawda obiektywna jest niepoznawalna lub w ogóle nie istnieje. Ten nihilizm znalazł wkrótce filozofa, który nadał mu formę wysoce intelektualną - Martina Heideggera (1889-1976), i jego koncepcję nieistnienia niezmiennego i uniwersalnego "bytu" na korzyść partykularnego i historycznie zmiennego "bycia"; Heidegger był entuzjastą nazizmu."Więcej tutaj: pl.wikipedia.org/wiki/Narodowy_socjalizm
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > >>ateistycznymi systeami: hitleryzmem i bolszewizmem> >Możesz to rozwinąć? Interesuje mnie zwłaszcza ateistyczny system hitleryzm.> Proszę:> Hitleryzm oparł się na nietzscheanizmie, na jego zwulgaryzowanej wersji.> Wg nietzscheanizmu:> Nie ma obiektywnej prawdy.> Z braku obiektywnej prawdy nie może być obiektywnego dobra a to oznacza, że to jest dobre co dobrym wydaje się być danemu człowiekowi.> Prawo naturalne jest prawem silniejszego.> Sprawiedliwość jest wynikiem tego, że grupa społeczna dla swojego dobra narzuca jednostkom - jako silniejsza -pewne normy. Normy nie obowiązują człowieka silniejszego.> Hitleryzm opiera się też na volkizmie> Vokizm to paranaukowy dyskurs o istnieniu rzekomo wyższych i niższych ras ludzkich, który wykształcił się w oparciu o zlaicyzowaną (Fitche, Hegel)- w epoce pozytywizmu- protestancką doktrynę predestynacji. Wg ideologów volkizmu każdy naród powinien mieć własną, narodową religię, a także własną koncepcję prawdy i kłamstwa (fałszu).> "Volkizm odrzucił wszelką myśl uniwersalistyczną na rzecz prawd partykularnych o narodowym obliczu, które powstają w czasie rozwoju historycznego. W praktyce oznaczało to, że prawda obiektywna jest niepoznawalna lub w ogóle nie istnieje. Ten nihilizm znalazł wkrótce filozofa, który nadał mu formę wysoce intelektualną - Martina Heideggera (1889-1976), i jego koncepcję nieistnienia niezmiennego i uniwersalnego "bytu" na korzyść partykularnego i historycznie zmiennego "bycia"; Heidegger był entuzjastą nazizmu."Więcej tutaj: pl.wikipedia.org/wiki/Narodowy_socjalizm> Dziękuję  Przeczytałem, ale nigdzie nie trafiłem o wzmiankę na temat ateizmu. Sporo jest za to wzmianek o religijnych korzeniach.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Dziękuję  > Przeczytałem, ale nigdzie nie trafiłem o wzmiankę na temat ateizmu.> Sporo jest za to wzmianek o religijnych korzeniach.Religijność przejawia się w wielu formach. Mamy religijność zastępczą. Tutaj mamy do czynienia z ubóstwieniem człowieka. Zalezy co rozumiemy przez ateizm. Należy pamiętać, ze pierwszych chrześcijan też nazywano ateistami, bo nie wierzyli w bogów. Jeśli rozumiemy ateizm jako coś względnie nowego przeciwnego chrześcijaństwu, to o ateizmie można mówić wtedy, gdy nie uwzględnia się Boga (chrześcijaństwo głosi, ze Bóg istnieje i Bóg jest Bogiem). Wówczas wykluczenie istnienia obiektywnej prawdy jest tożsame z wykluczeniem Boga (bo w chrz. Bóg nie tylko zna prawdę, lecz jest samą Prawdą, Jego byt jest Prawdą i Miłoscią).
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Autografka (10638 punktów) |
>Jeśli rozumiemy ateizm jako coś względnie nowego przeciwnego chrześcijaństwu,
Ateizm nie jest przeciwstawieniem się chrześcijaństwu. Forma kultu, imię bóstwa, czy jego określone cechy nie mają żadnego znaczenia. To sprawa całkowicie wtórna. Ateizm to odpowiedź, nie na pytanie czy Jezus był bogiem, ale czy w ogóle jest jakiś bóg. I dla ateisty, ta odpowiedź brzmi: nie lub (ewentualnie) najprawdopodobniej nie.
>to o ateizmie można mówić wtedy, gdy nie uwzględnia się Boga (chrześcijaństwo głosi, ze Bóg istnieje i Bóg jest Bogiem). >Wówczas wykluczenie istnienia obiektywnej prawdy jest tożsame z wykluczeniem Boga (bo w chrz. Bóg nie tylko zna prawdę, lecz jest samą Prawdą, Jego byt jest Prawdą i Miłoscią).
Problem w tym, że dla ateisty chrześcijańskie rozumienie boga jako prawdy obiektywnej nie ma zastosowania. Ateista może więc zakładać istnienie prawdy obiektywnej niezależnie od chrześcijańskiego (czy też innego teistycznego) jej pojmowania i niezależnie od możliwości (obecnych lub przewidywanych w przyszłości) poznania tej prawdy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | Teresa (2693 punktów) | >>Jeśli rozumiemy ateizm jako coś względnie nowego przeciwnego chrześcijaństwu, >Ateizm nie jest przeciwstawieniem się chrześcijaństwu. Forma kultu, imię bóstwa, czy jego określone cechy nie mają żadnego znaczenia. To sprawa całkowicie wtórna. Ateizm to odpowiedź, nie na pytanie czy Jezus był bogiem, ale czy w ogóle jest jakiś bóg. I dla ateisty, ta odpowiedź brzmi: nie lub (ewentualnie) najprawdopodobniej nie. >>to o ateizmie można mówić wtedy, gdy nie uwzględnia się Boga (chrześcijaństwo głosi, ze Bóg istnieje i Bóg jest Bogiem).
To nie tak. Jeśli określone cechy bóstwa nie mają znaczenia to materialiści też wierzą w Boga, bo wierzą wieczną materie jako w byt absolutny, z tą tylko różnicą, ze ich Bóg nie ma świadomości (tzn. istnieje ale nie wie, że istnieje) . A przecież materialiści mimo to są nazywani ateistami. Wg mnie pisząc o "bogu" lub o "bogach" zakładasz w sposób milczący pewne ich określone cechy (choć być może nie jest to świadome).
>>Wówczas wykluczenie istnienia obiektywnej prawdy jest tożsame z wykluczeniem Boga (bo w chrz. Bóg nie tylko zna prawdę, lecz jest samą Prawdą, Jego byt jest Prawdą i Miłoscią). >Problem w tym, że dla ateisty chrześcijańskie rozumienie boga jako prawdy obiektywnej nie ma zastosowania. >Ateista może więc zakładać istnienie prawdy obiektywnej niezależnie od chrześcijańskiego (czy też innego teistycznego) jej pojmowania i niezależnie od możliwości (obecnych lub przewidywanych w przyszłości) poznania tej prawdy.
Logika. Jeśli ktoś wyklucza istnienie prawdy obiektywnej to wyklucza istnienie Boga (chrześcijańskiego). Jest to jak najbardziej zależne. To, że oprócz tego może wierzyc (lub nie wierzyć) w innych bogów to inna sprawa. Wiara w prawdę nie oznacza (jeszcze) wiary w Boga (chrz.), ale brak wiary w prawdę oznacza brak wiary w Boga (chrz.).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Matko Tereso, jako autor wątku uprzejmie Cię proszę o zaniechanie wypowiedzi na nim. Obniżasz i tak już niski poziom  . Próbujesz filozofować ale tak Ci to wychodzi, że pożal się boże (niekoniecznie chrześcijański boże, bo ten akurat dość młodym bożkiem jest biorąc pod uwagę historię ludzików). Co do prawdy, to istnieje prawda, tyż prawda i gówno prawda, a obiektywna prawda to jest obiektywna w oczach jej głosiciela. Nie ma prawdy są tylko fakty, a z bogiem chrześcijańskim czy też jakimś innym nie są związane żadne fakty.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Matko Tereso, jako autor wątku uprzejmie Cię proszę o zaniechanie wypowiedzi na nim. Obniżasz i tak już niski poziom .Nie zgadzam się/przykro mi to czytać. Uważam, że Teresa jest jedną z niewielu osób wierzących, które piszą na naszym forum i których brak byłby dużą stratą dla jego poziomu. Zechciej z łaski swojej zapoznać się z jej dyskusją z Andrzejem_51 w wątku www.racjonalista.pl/forum.php/s,94503#w178360 Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Matko Tereso, jako autor wątku uprzejmie Cię proszę o zaniechanie wypowiedzi na nim. Obniżasz i tak już niski poziom .> Nie zgadzam się/przykro mi to czytać. Uważam, że Teresa jest jedną z niewielu osób wierzących, które piszą na naszym forum i których brak byłby dużą stratą dla jego poziomu.> Zechciej z łaski swojej zapoznać się z jej dyskusją z Andrzejem_51 w wątku> www.racjonalista.pl/forum.php/s,94503#w178360A ty dla odmiany, też jak zwykle, elegancko. A ja też jak zwykle, dosadnie. Chamstwo to chamstwo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> A ty dla odmiany, też jak zwykle, elegancko. A ja też jak zwykle, dosadnie. Chamstwo to chamstwo.Niezły z nas duet.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Matko Tereso, jako autor wątku uprzejmie Cię proszę o zaniechanie wypowiedzi na nim. Autorstwo czegokolwiek nie uprawnia Ciebie do tego typu "próźb". > Obniżasz i tak już niski poziom . Poziom postu inicjującego wątek też jest daleki od ideału, a przecież to nie Teresa jest jego autorką... > Próbujesz filozofować ale tak Ci to wychodzi, że pożal się boże [...]. Dobrze, że choć próbuje - filozofia zna niejeden taki przypadek; czasem daje to niezłe rezultaty w przeciwieństwie do wypowiedzi mających na celu li tylko wyśmianie kogoś lub czegoś. > Co do prawdy, to istnieje prawda, tyż prawda i gówno prawda, a obiektywna prawda to jest obiektywna w oczach jej głosiciela. Nie ma prawdy są tylko fakty, a z bogiem chrześcijańskim czy też jakimś innym nie są związane żadne fakty. Próbka próby filozofowania??? 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Matko Tereso, jako autor wątku uprzejmie Cię proszę o zaniechanie wypowiedzi na nim.> Autorstwo czegokolwiek nie uprawnia Ciebie do tego typu "próźb".> >Obniżasz i tak już niski poziom .> Poziom postu inicjującego wątek też jest daleki od ideału, a przecież to nie Teresa jest jego autorką...> >Próbujesz filozofować ale tak Ci to wychodzi, że pożal się boże [...].> Dobrze, że choć próbuje - filozofia zna niejeden taki przypadek; czasem daje to niezłe rezultaty w przeciwieństwie do wypowiedzi mających na celu li tylko wyśmianie kogoś lub czegoś.> >Co do prawdy, to istnieje prawda, tyż prawda i gówno prawda, a obiektywna prawda to jest obiektywna w oczach jej głosiciela. Nie ma prawdy są tylko fakty, a z bogiem chrześcijańskim czy też jakimś innym nie są związane żadne fakty.> Próbka próby filozofowania??? MAM, Ty jak zwykle, w obronie uciśnionych i niewiast (ale tych co mają to coś). Serdecznie jak zwykle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > MAM, Ty jak zwykle, w obronie uciśnionych i niewiast (ale tych co mają to coś). Od obrony uciśnionych, to - na tym forum - Mistrzem nad Mistrze jest Zbyszek i ja nie zamierzam wchodzić Mu w paradę. A niewiasty sam chętnie uciskam, gdyż każda z nich ma "to coś" co do uciskania świetnie się nadaje.  > Serdecznie jak zwykle. Ze szczerą wzajemnością! 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Witam trzeciego tenora.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Nie ma prawdy są tylko fakty,Może pracujesz w TVN?  W takim razie proszę oświeć mnie niegodną i podaj filozoficzną definicję faktu (co to jest fakt) bez odwoływania sie do prawdy. Czekam .... > a z bogiem chrześcijańskim czy też jakimś innym nie są związane żadne fakty.A więc Biblia nie istnieje, ludzie, którzy ją napisali nie istnieją i Kościoł nie istnieje. Byłeś nawet na Mszy. Nikt chyba jeszcze nie twierdził takich niedorzeczności. Wybacz, ale poważni bibliści są zdania, ze uczniowe Jezusa sami wierzyli w to, co głosili ( w Jego Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie). To jest fakt "naukowy".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Nie ma prawdy są tylko fakty,> Może pracujesz w TVN? W takim razie proszę oświeć mnie niegodną i podaj filozoficzną definicję faktu (co to jest fakt) bez odwoływania sie do prawdy. Czekam ....Może ja. Fakt jest to zajście umiejscowione w czasie i przestrzeni, suma faktów tworzy przeszłość rzeczywistości, stan rzeczy, który był. Nie użyłem słowa "prawda" Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >Może ja. Fakt jest to zajście umiejscowione w czasie i przestrzeni, suma faktów tworzy przeszłość rzeczywistości, stan rzeczy, który był. >Nie użyłem słowa "prawda"
Będę bronić swojego stanowiska. Faktem jest coś, co zachodzi realnie (tj. w rzeczywistości pozajęzykowej). Ale co to znaczy, że coś zachodzi realnie - w odróżnieniu od tego, co zachodzi nierealnie? Cos zachodzi realnie, jeśli zdaniu, które opisuje to coś (ten fakt), odpowiada istniejący stan rzeczy (a zdanie o takiej cesze nazywa się zdaniem prawdziwym). Można zarzuć takiej definicji to, że mogę np. patrzeć na szklankę i nie uświadamiać sobie nieskończenie wielu faktów, jakiej jej dotyczą a mimo to te fakty zachodzą. A jednak, jeśli dany fakt nie zostanie przez nikogo jakoś stwierdzony, to nie będzie wiadomo czy ów fakt w ogóle zaszedł, a więc czy jest "faktem", np. istnienie kosmitów nie jest faktem, bo póki co nikt tego nie stwierdził nawet jeśli kosmici istnieją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Może ja. >Będę bronić swojego stanowiska. Faktem jest coś, co zachodzi realnie (tj. w rzeczywistości pozajęzykowej). Ale co to znaczy, że coś zachodzi realnie - w odróżnieniu od tego, co zachodzi nierealnie? Cos zachodzi realnie, jeśli zdaniu, które opisuje to coś (ten fakt), odpowiada istniejący stan rzeczy (a zdanie o takiej cesze nazywa się zdaniem prawdziwym).
Fakt jest to zajście umiejscowione w czasie i przestrzeni, potwierdzone empirycznie, suma faktów tworzy przeszłość rzeczywistości, stan rzeczy, który był. Dalej nie użyłem słowa "prawda"
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Fakt jest to zajście umiejscowione w czasie i przestrzeni, potwierdzone empirycznie, suma faktów tworzy przeszłość rzeczywistości, stan rzeczy, który był. Dalej nie użyłem słowa "prawda"
A co to znaczy "potwierdzone empirycznie"? Potwierdzić (realne) istnienie czegokolwiek to pokazać przykłady faktyczne w świecie odpowiadające badanemu pojęciu, czyli stwierdzić prawdziwośc jakiegoś/jakichś zdania/zdań. Przykładowo wg niektórych filozofów (Russel) fakt jest to coś, co czyni jakieś zdanie prawdziwym/falszywym.
Po drugie czy takie zdanie "Istnieje wiele definicji faktu." opiera się na fakcie? Wg mnie tak, mimo, ze owe definicje nie sa przecież umiejscowione w czasie i przestrzeni.
I jeszcze pytanie: skąd wiadomo, że czas i przestrzeń to są samodzielne (realne) byty, bo dla niektórych sa to tylko twory ludzkiego umysłu (narzędzia rozumu)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > > Fakt jest to zajście umiejscowione w czasie i przestrzeni, potwierdzone empirycznie, suma faktów tworzy przeszłość rzeczywistości, stan rzeczy, który był. Dalej nie użyłem słowa "prawda"> A co to znaczy "potwierdzone empirycznie"? Potwierdzić (realne) istnienie czegokolwiek to pokazać przykłady faktyczne w świecie odpowiadające badanemu pojęciu, czyli stwierdzić prawdziwośc jakiegoś/jakichś zdania/zdań.> Przykładowo wg niektórych filozofów (Russel) fakt jest to coś, co czyni jakieś zdanie prawdziwym/falszywym.Twój upór jest godny podziwu, wiec go podziwiam. Rozmowa bierze się stąd, że stwierdziłaś, iż nie dz się określi znaczenia słowa "fakt", bez użycia słowa "p...." > Po drugie czy takie zdanie "Istnieje wiele definicji faktu." opiera się na fakcie?> Wg mnie tak, mimo, ze owe definicje nie są przecież umiejscowione w czasie i przestrzeni.Bardzo celna refleksja, która potwierdzisz, przywołując kolejną definicje faktu, a to odbędzie się w określonym miejscu i czasie. > I jeszcze pytanie: skąd wiadomo, że czas i przestrzeń to są samodzielne (realne) byty, bo dla niektórych są to tylko twory ludzkiego umysłu (narzędzia rozumu)?Zadałaś pytanie wielce skomplikowane. Możemy słowom byt, przestrzeń, czas nadać różnych znaczeń. W klasycznym pojmowaniu z przestrzenią sobie poradzimy, gdy pojawi się wymiar, znacznie gorzej mi idzie z czasem. Ten można rozumieć w różnoraki sposób. Głównym problemem jego definiowania, jest to, że ja wiem czym on jest, ale nie wiem jak to powiedzieć. Jedno co pewne, to to, że pojawia się wraz z ruchem, a więc zmianą. Możemy go ując jako wartość fizyczną, ale różnie w zależności od zastosowanej fizyki (przestrzeń też). Czas ma także znaczenie biologiczne, zauważam, że czym jestem starszy, tym jego upływ jest szybszy. Pozdrawiam. Dalej nie używam słowa p....
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) |
> Bardzo celna refleksja, która potwierdzisz, przywołując kolejną definicje faktu, a to odbędzie się w określonym miejscu i czasie.Tak, ale to już będzie inny fakt. > W klasycznym pojmowaniu z przestrzenią sobie poradzimy, gdy pojawi się wymiar, znacznie gorzej mi idzie z czasem. Ten można rozumieć w różnoraki sposób. Głównym problemem jego definiowania, jest to, że ja wiem czym on jest, ale nie wiem jak to powiedzieć. Jedno co pewne, to to, że pojawia się wraz z ruchem, a więc zmianą. Możemy go ując jako wartość fizyczną, ale różnie w zależności od zastosowanej fizyki (przestrzeń też). Czas ma także znaczenie biologiczne, zauważam, że czym jestem starszy, tym jego upływ jest szybszy.Pozdrawiam. Dalej nie używam słowa p....  Są nawet tacy, którzy uważają, że czas jest świadomoscią. No więc, cóż to by była za definicja faktu skoro nie wiadomo czy byty określone nazwami "Czas" i "Przestrzeń" istnieją. Dlatego wg mnie fakt jest to właśnie coś ,co sprawia, ze zdanie "zdarzenie a miało miejsce w xy w czasie t" jest prawdziwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Dlatego wg mnie fakt jest to właśnie coś ,co sprawia, ze zdanie "zdarzenie a miało miejsce w xy w czasie t" jest prawdziwe. Dazysz niezłomnie, do tego, żebym w definicji słowa "fakt", użył słowa "prawda". Ja nie mam zamiaru  . Ale przyznaje Tobie rację od samego początku, z zastrzeżeniem co do słowa "prawda". Nie możemy zrobić żądnego kroku, bez stwierdzenia prawdziwości zjawisk. Z tym, że określamy ową prawdziwość zjawisk i rzeczy ułomnymi środkami percepcji. Najlepiej "prawda" znajduje się w niektórych definicjach, w trygonometrii. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Autografka (10638 punktów) |
> To nie tak. Jeśli określone cechy bóstwa nie mają znaczenia to materialiści też wierzą w Boga, bo wierzą wieczną materie jako w byt absolutny, z tą tylko różnicą, ze ich Bóg nie ma świadomości (tzn. istnieje ale nie wie, że istnieje) . A przecież materialiści mimo to są nazywani ateistami.> Wg mnie pisząc o "bogu" lub o "bogach" zakładasz w sposób milczący pewne ich określone cechy (choć być może nie jest to świadome).Nieładnie Tereso. Chciałaś mnie podejść, ale Ci się nie udało.  U bogów, szczegóły mnie nie interesują. Przypisuję im tylko jeden atrybut - nadnaturalność. A materia nadnaturalna nie jest. I nawet gdyby jacyś ateiści wierzyli w materię jako w byt absolutny (w co jednak wątpię), to jednak nie wierzą w boga. To, że ktoś, gdzieś nazwał świat i wszystko co istnieje bogiem, świadczy tylko o jego zamiłowaniu do metaforyki. > Logika. Jeśli ktoś wyklucza istnienie prawdy obiektywnej to wyklucza istnienie Boga (chrześcijańskiego). Jest to jak najbardziej zależne. To, że oprócz tego może wierzyc (lub nie wierzyć) w innych bogów to inna sprawa.> Wiara w prawdę nie oznacza (jeszcze) wiary w Boga (chrz.), ale brak wiary w prawdę oznacza brak wiary w Boga (chrz.).To zapewne logika chrześcijańska. Nie wykluczam istnienia prawdy obiektywnej. Tylko, że do tego stwierdzenia (o istnieniu tej prawdy), żadem bóg nie jest mi potrzebny (bo dla mnie prawda nie jest tożsama z bogiem). A skoro tak, to żeby nie wierzyć w boga, wcale nie trzeba nie wierzyć w prawdę obiektywną.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > U bogów, szczegóły mnie nie interesują. Przypisuję im tylko jeden atrybut - nadnaturalność.> A materia nadnaturalna nie jest. Skąd ta pewność? W takim razie czy możesz wyjaśnić co odróżnia byty naturalne od nadnaturalnych? Bo może ten podział jest czysto arbitralny. Nie chcę Ci podpowiadać odpowiedzi. Ale zapewne wierzysz w umysł (nie mylić z mózgiem), a umysł (świadomość) jest nadnaturalny na takiej samej zasadzie jak Bóg. > I nawet gdyby jacyś ateiści wierzyli w materię jako w byt absolutny (w co jednak wątpię), to jednak nie wierzą w boga.Wierzą, że materia jest Bogiem -w sensie filozoficznym a nie w sensie religijnym. Dla chrześcijanina Bog (Jahwe) jest Bogiem i w sensie filozoficznym i religijnym (tzn. Bóg jest wykorzystywany do celów religijnych jak i filozoficznych). > To, że ktoś, gdzieś nazwał świat i wszystko co istnieje bogiem, świadczy tylko o jego zamiłowaniu do metaforyki.Bynajmniej. Może mieć na myśli, że istnieje tylko jeden byt, a to, co rejestrujemy "zmysłami" jako odrębne byty to są tylko przejawy tego jednego bytu. To tak samo jak by ktoś obserwował wierzchołki fal na powierzchni na morzu i uważał, że je za odrębne przedmioty podczas gdy jest to jedno i to samo morze. To, że istnieje jeden byt odkryli już starożytni Grecy, prawdziwy byt to ten, który się nie zmienia. Poza tym są tez tacy, którzy nazywają wszystko, co istnieje materią - o czym to świadczy - o ich przyziemności?  > >Logika. Jeśli ktoś wyklucza istnienie prawdy obiektywnej to wyklucza istnienie Boga (chrześcijańskiego). Jest to jak najbardziej zależne. To, że oprócz tego może wierzyc (lub nie wierzyć) w innych bogów to inna sprawa.> >Wiara w prawdę nie oznacza (jeszcze) wiary w Boga (chrz.), ale brak wiary w prawdę oznacza brak wiary w Boga (chrz.).> To zapewne logika chrześcijańska. Nie wykluczam istnienia prawdy obiektywnej. Tylko, że do tego stwierdzenia (o istnieniu tej prawdy), żadem bóg nie jest mi potrzebny (bo dla mnie prawda nie jest tożsama z bogiem). A skoro tak, to żeby nie wierzyć w boga, wcale nie trzeba nie wierzyć w prawdę obiektywną.Przecież to samo napisałam powyżej. Specjalnie to powtarzasz żeby stworzyć wrażenie, że twierdzę coś innego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Autografka (10638 punktów) | > Skąd ta pewność? W takim razie czy możesz wyjaśnić co odróżnia byty naturalne od nadnaturalnych?> Bo może ten podział jest czysto arbitralny.Być może jest.  Materialnego (lub materialnym uwarunkowanego), czyli naturalnego (w moim rozumieniu), możemy dotknąć, materialne możemy zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć. A jeśli nie potrafimy, to być może kiedyś będziemy potrafić. Bóg, o ile się nie mylę, nie należy do kategorii mierzalnych. > Ale zapewne wierzysz w umysł (nie mylić z mózgiem), a umysł (świadomość) jest nadnaturalny na takiej samej zasadzie jak Bóg.O, nie!  Umysł (załóżmy, że ludzki) jest wytworem żywego mózgu, powstaje z wielości biochemicznych w nim oddziaływań. Jest uwarunkowany materialnie. I wraz z mózgiem umiera. Jest naturalny. Czy Bóg umiera? Tylko wtedy, gdy będziemy go rozumieć tak, jak ja go rozumiem - jako wytwór z kolei umysłu (podobnie jak marzenie, czy sen). Wtedy poniekąd jest naturalny (bo materialnie uwarunkowany). I tak, wtedy może umrzeć (a nawet musi). > Wierzą, że materia jest Bogiem -w sensie filozoficznym a nie w sensie religijnym.Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Owszem, jesteśmy materii "zanurzeni" bez reszty. Jesteśmy nią, a ona nami. Ale nazwałabym ją raczej zasobem. Zasobem, z którego korzystamy i którym jednocześnie jesteśmy uwarunkowani. Ale w dalszym ciągu nie nazwałabym jej Bogiem (nawet w sensie filozoficznym), a już na pewno nie wiarą w Boga (materię). > To, że ktoś, gdzieś nazwał świat i wszystko co istnieje bogiem, świadczy tylko o jego zamiłowaniu do metaforyki.> Bynajmniej. Może mieć na myśli, że istnieje tylko jeden byt, a to, co rejestrujemy "zmysłami" jako odrębne byty to są tylko przejawy tego jednego bytu. To tak samo jak by ktoś obserwował wierzchołki fal na powierzchni na morzu i uważał, że je za odrębne przedmioty podczas gdy jest to jedno i to samo morze. To, że istnieje jeden byt odkryli już starożytni Grecy, prawdziwy byt to ten, który się nie zmienia.To, że ktoś, coś może mieć na myśli, to jeszcze o niczym nie świadczy.  > Poza tym są tez tacy, którzy nazywają wszystko, co istnieje materią - o czym to świadczy - o ich przyziemności? Może o przyziemności, a może o realizmie. Kto to wie? > >Logika. Jeśli ktoś wyklucza istnienie prawdy obiektywnej to wyklucza istnienie Boga (chrześcijańskiego). Jest to jak najbardziej zależne. To, że oprócz tego może wierzyc (lub nie wierzyć) w innych bogów to inna sprawa.> >Wiara w prawdę nie oznacza (jeszcze) wiary w Boga (chrz.), ale brak wiary w prawdę oznacza brak wiary w Boga (chrz.).> To zapewne logika chrześcijańska. Nie wykluczam istnienia prawdy obiektywnej. Tylko, że do tego stwierdzenia (o istnieniu tej prawdy), żadem bóg nie jest mi potrzebny (bo dla mnie prawda nie jest tożsama z bogiem). A skoro tak, to żeby nie wierzyć w boga, wcale nie trzeba nie wierzyć w prawdę obiektywną.> Przecież to samo napisałam powyżej. Specjalnie to powtarzasz żeby stworzyć wrażenie, że twierdzę coś innego?Ależ nie, nie chciałam stworzyć takiego wrażenia. To błąd (mój). Zgadzam się z Tobą.  - ze stwierdzeniem: > Wiara w prawdę nie oznacza (jeszcze) wiary w Boga (chrz.),Na temat drugiej części tego zdania nie będę się wypowiadać.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | Teresa (2693 punktów) | > Być może jest. Materialnego (lub materialnym uwarunkowanego), czyli naturalnego (w moim rozumieniu), możemy dotknąć, materialne możemy zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć. A jeśli nie potrafimy, to być może kiedyś będziemy potrafić.> Bóg, o ile się nie mylę, nie należy do kategorii mierzalnych.Tak, bo jest duchem, lecz umysł też nie należy do kategorii mierzalnych. > >Ale zapewne wierzysz w umysł (nie mylić z mózgiem), a umysł (świadomość) jest nadnaturalny na takiej samej zasadzie jak Bóg.> O, nie! Umysł (załóżmy, że ludzki) jest wytworem żywego mózgu, powstaje z wielości biochemicznych w nim oddziaływań. Jest uwarunkowany materialnie. I wraz z mózgiem umiera.Ładujesz tu swoje materialistyczne wyznania wiary. Nie wiadomo czy umysł powstaje w wyniku powiązań chemicznych czy może odwrotnie powiązania chemiczne powstają w wyniku dziania umysłu, a może i jedno i drugie. No, i niewiadomo czy umysł wraz z mózgiem umiera. Jeśli chcesz być uczciwa musisz powiedzieć: nie wiem. Jedyne co wiemy to ze mozg wpływa na umysl a to jednak za malo aby wnioskowac, że umysł jest tym samym co mozg a także, że bez niego nie może istnieć. > Jest naturalny. Czy Bóg umiera? Tylko wtedy, gdy będziemy go rozumieć tak, jak ja go rozumiem - jako wytwór z kolei umysłu (podobnie jak marzenie, czy sen). Wtedy poniekąd jest naturalny (bo materialnie uwarunkowany). I tak, wtedy może umrzeć (a nawet musi).A czy materia umiera? Może materia również umiera tylko wtedy gdy rozumie się ją jako wytwór umysłu? > >Wierzą, że materia jest Bogiem -w sensie filozoficznym a nie w sensie religijnym.> Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Owszem, jesteśmy materii "zanurzeni" bez reszty. Jesteśmy nią, a ona nami. Ale nazwałabym ją raczej zasobem. Zasobem, z którego korzystamy i którym jednocześnie jesteśmy uwarunkowani. Ale w dalszym ciągu nie nazwałabym jej Bogiem (nawet w sensie filozoficznym), a już na pewno nie wiarą w Boga (materię).Cóż, dziwny to "zasób", który sam z siebie korzysta i który jednocześnie jest sam przez siebie uwarunkowany. Innymi słowy ów zasób sam powinien określać swoje dzialanie, gdyż zupełnie nic go nie ogranicza tylko on sam siebie. Zasób o takich cechach nie jest już czymś co nazywamy materia, lecz chyba wolnym duchem a wiec mamy sprzecznośc. > To, że ktoś, coś może mieć na myśli, to jeszcze o niczym nie świadczy.  Nie rozumiem. Mowimy to przecież o wiedzy, czyli o czymś, co choć istnieje tylko w umyśle (myślach), to ma taką cechę, że może odpowiadać stanowi rzeczy, ktory istnieje. Ciekawe jest to, że gdyby świata nie dało się pomysleć, to nie mielibyśmy o nim wiedzy. > Ależ nie, nie chciałam stworzyć takiego wrażenia. To błąd (mój). Zgadzam się z Tobą. - ze stwierdzeniem:> Wiara w prawdę nie oznacza (jeszcze) wiary w Boga (chrz.),> Na temat drugiej części tego zdania nie będę się wypowiadać.Ok.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | >> Umysł (załóżmy, że ludzki) jest wytworem żywego mózgu, powstaje z wielości biochemicznych w nim oddziaływań. Jest uwarunkowany materialnie. I wraz z mózgiem umiera.
> Ładujesz tu swoje materialistyczne wyznania wiary. Nie wiadomo czy umysł powstaje w wyniku powiązań chemicznych czy może odwrotnie powiązania chemiczne powstają w wyniku dziania umysłu, a może i jedno i drugie.
Wiadomo: to pierwsze.
> No, i nie wiadomo czy umysł wraz z mózgiem umiera.
Wiadomo: umiera.
> Jedyne co wiemy to ze mozg wpływa na umysl a to jednak za malo aby wnioskowac, że umysł jest tym samym co mozg a także, że bez niego nie może istnieć.
Wiemy dużo więcej. Wiemy, że umysł jest procesem elektrochemicznym zachodzącym w mózgu. Dlatego bez mózgu umysł nie może funkcjonować. Podobnie jak bez paliwa płomień nie może się palić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Teresa (2693 punktów) | >Wiemy dużo więcej. Wiemy, że umysł jest procesem elektrochemicznym zachodzącym w mózgu. Dlatego bez mózgu umysł nie może funkcjonować. Podobnie jak bez paliwa płomień nie może się palić. > Wierzymy, wierzymy, wierzymy,. ... Dlaczego "umysł jest procesem elektrochemicznym"? Skąd to wiadomo?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Dlaczego "umysł jest procesem elektrochemicznym"? Skąd to wiadomo?
Wiadomo to głównie z neurobiologii. Są tu też pomocne medyczne dziedziny, głównie neurologia, nieco mniej neuropsychologia i trochę też psychiatria.
> Wierzymy, wierzymy, wierzymy...
Żadna wiara - obiektywna wiedza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Teresa (2693 punktów) | >> Dlaczego "umysł jest procesem elektrochemicznym"? Skąd to wiadomo? >Wiadomo to głównie z neurobiologii. Są tu też pomocne medyczne dziedziny, głównie neurologia, nieco mniej neuropsychologia i trochę też psychiatria. >> Wierzymy, wierzymy, wierzymy... >Żadna wiara - obiektywna wiedza.
Gdyby umysł by tylko procesem elektrochemicznym zachowanie człowieka dałoby się opisać tylko za pomocą takich cech, jakie posiada proces elektrochemiczny, a to wydaje mi się oczywiste, że tak nie jest, bo np. elektron może mieć prędkość , kierunek, itp. a myśl (zdanie) może być prawdziwa lub fałszywa. Doprawdy jak mozna wyjasnić, np. to, ze człowiek potrafi tworzyć teorie prawdziwe lub fałszywe posługując się tylko momemtem pędu.
To jest najmniej dziwne, co piszesz, bo np. sam materializm (eliminatywny) reprezentuje tezę, że nie ma żadnych własności mentalnych i że dalszy rozwój neuronauk wykaże zbędność mentalnych wyrażeń i mentalnych wyjaśnień. Omawiając to zjawisko pisze też E. Fromm (Anatomia ludzkiej destrukcyjności), że wbrew popularnym doniesieniom wielu neurologów sceptycznie odnosi się do możliwości wyjaśnienia ludzkiego zachowania przez współczesną neurologię, gdyż w sytuacji coraz większego skupiania się na świadomości nieadekwatność materialistycznej doktryny stwarza coraz większe problemy. Okazuje się, ze coraz częściej mózg jest rozpatrywany jako całość, jako jeden system. Skąd ta wielośc różnych stanowisk skoro wszystko już jest wiadome? Mam uczucie, że nie wiesz, czego nie wiesz i tylko zdaje Ci sie że coś wiesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | >Gdyby umysł by tylko procesem elektrochemicznym zachowanie człowieka dałoby się opisać tylko za pomocą takich cech, jakie posiada proces elektrochemiczny, a to wydaje mi się oczywiste, że tak nie jest, bo np. elektron może mieć prędkość , kierunek, itp. a myśl (zdanie) może być prawdziwa lub fałszywa.
Komputer też może reprezentować wiedzę i zawierać informacje odpowiadające rzeczywistości ("prawdziwe") bądź nie. A chyba nie ma wątpliwości, że "tam w środku nie ma nic tylko druty".
Jeśli chodzi o umysł człowieka, to od ładnych parunastu lat są stosowane techniki obrazowania aktywności mózgu takie jak fMRI czy PET, a ostatnio to nawet udało się naukowcom nauczyć komputer odczytywania liter, które badany człowiek sobie wyobrażał. Odczytali nawet słowo N.E.U.R.O.N. Czyli jak widać, myśli są jak najbardziej porządnymi, obserwowalnymi procesami fizycznymi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >>Gdyby umysł by tylko procesem elektrochemicznym zachowanie człowieka dałoby się opisać tylko za pomocą takich cech, jakie posiada proces elektrochemiczny, a to wydaje mi się oczywiste, że tak nie jest, bo np. elektron może mieć prędkość , kierunek, itp. a myśl (zdanie) może być prawdziwa lub fałszywa. >Komputer też może reprezentować wiedzę i zawierać informacje odpowiadające rzeczywistości ("prawdziwe") bądź nie. A chyba nie ma wątpliwości, że "tam w środku nie ma nic tylko druty".
No, nie. To, co komputer dajmy na to wyświetla to tylko jakieś znaki, a zestaw znakow nie jest prawdziwy ani fałszywy, dopiero w wyniku duchowej interpretacji ciągu znaków powstaje zdanie i dopiero jego treść, może być prawdziwa/fałszywa.
>Jeśli chodzi o umysł człowieka, to od ładnych parunastu lat są stosowane techniki obrazowania aktywności mózgu takie jak fMRI czy PET, a ostatnio to nawet udało się naukowcom nauczyć komputer odczytywania liter, które badany człowiek sobie wyobrażał. Odczytali nawet słowo N.E.U.R.O.N. Czyli jak widać, myśli są jak najbardziej porządnymi, obserwowalnymi procesami fizycznymi.
Tak, jasne ...z jakiej książki z science-fiction to wziąłeś? Nawet gdyby to dowodziłoby jedynie tego, że można "zmapować" umysł na mózg a nie, ze myśli nie są pierwiastkiem duchowym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > To jest najmniej dziwne, co piszesz, bo np. sam materializm (eliminatywny) reprezentuje tezę, że nie ma żadnych własności mentalnych i że dalszy rozwój neuronauk wykaże zbędność mentalnych wyrażeń i mentalnych wyjaśnień.Materializm eliminatywny jest błędny, bo próbuje zredukować własności emergentne do ich elementów. Klęskę tego podejścia widać już na prostym dowcipie, który pamiętam jeszcze ze szkoły: Cytat:Do sklepu przychodzi dziewczynka, kładzie na ladzie drobną monetę i mówi: - Poproszę mieszankę owocową za 50 groszy. Sprzedawczyni daje jej dwa cukierki i z uśmiechem mówi: - Proszę bardzo, ale zmieszać musisz ją sama. Mimo swej prostoty dowcip ten ma głęboki sens bo śmiejemy się tu z niemożności zredukowania emergentnego pojęcia "mieszanka owocowa" do jego elementów. > Gdyby umysł by tylko procesem elektrochemicznym zachowanie człowieka dałoby się opisać tylko za pomocą takich cech, jakie posiada proces elektrochemiczny, a to wydaje mi się oczywiste, że tak nie jest, bo np. elektron może mieć prędkość, kierunek, itp. a myśl (zdanie) może być prawdziwa lub fałszywa. Doprawdy jak można wyjaśnić, np. to, ze człowiek potrafi tworzyć teorie prawdziwe lub fałszywe posługując się tylko momentem pędu.Nie ma z tym problemu, jeżeli porzucimy materializm eliminatywny. Takie pojęcia jak mieszanki owocowe, ich smak, kolor nadzienia, lepkość polewy, itd. niewątpliwie istnieją i są mierzalne obiektywnie, choć cech tych nie posiadają składające się na nie cząsteczki. > Okazuje się, ze coraz częściej mózg jest rozpatrywany jako całość, jako jeden system.I słusznie, bo umysł i świadomość są emergentnymi własnościami całego mózgu. Niemniej mózg posiada zróżnicowaną strukturę, która jest odzwierciedlona w dynamicznej strukturze procesów myślenia i świadomości. > Mam uczucie, że nie wiesz, czego nie wiesz i tylko zdaje Ci się że coś wiesz.Nie przeczę, że jest jeszcze sporo do poznania w strukturach i procesach zachodzących w mózgu bo jest to chyba najbardziej skomplikowany układ jaki znamy. Jednak wiemy już dużo więcej niż to sugerujesz. A już na pewno nie ma potrzeby aby wykraczać poza znane nam podstawy nauk przyrodniczych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) | >(...) >Nie przeczę, że jest jeszcze sporo do poznania w strukturach i procesach zachodzących w mózgu bo jest to chyba najbardziej skomplikowany układ jaki znamy. Jednak wiemy już dużo więcej niż to sugerujesz. A już na pewno nie ma potrzeby aby wykraczać poza znane nam podstawy nauk przyrodniczych. > Do poznania w strukturach i procesach, z cala pewnoscia, jest nie tylko sporo, ale wrecz cholernie duzo. Ale jest jedna rzecz, wlasciwie juz truizm, o ktorej nie wolno zapominac , nie zapominamy wiec, ale zdarza nam sie przy probach formulowania definicji: ze suma czesci, to jeszcze nie calosc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >I słusznie, bo umysł i świadomość są emergentnymi własnościami całego mózgu. Niemniej mózg posiada zróżnicowaną strukturę, która jest odzwierciedlona w dynamicznej strukturze procesów myślenia i świadomości.
No dobrze, ale w problematyce umysł-ciało teoria emergencji jest jedną z teorii. Jest tez np. przeciwna jej teoria panpsychizmu, która mówi ze wszystkie części rzeczywistości mają zarówno cielesne jak i umysłowe właściwości.
>Nie przeczę, że jest jeszcze sporo do poznania w strukturach i procesach zachodzących w mózgu bo jest to chyba najbardziej skomplikowany układ jaki znamy. Jednak wiemy już dużo więcej niż to sugerujesz. A już na pewno nie ma potrzeby aby wykraczać poza znane nam podstawy nauk przyrodniczych.
Czyżby? Teoria emergencji, którą wspomniałeś, wychodzi poza podstawy nauk przyrodniczych. Teoria ta mówi, że umysł ma podstawę w mózgu, ale nie jest do niego redukowalny. Teoria ta jest teorią ontologiczną, ktora nie zalicza sie do nauk przyrodniczych. Poza tym zauważ, że jeśli założymy, że umysł ma podstawę w mózgu, to z tego nie wynika, ze po śmierci mózgu umysł umiera, bo jeśli Bóg istnieje, to umysł może być podtrzymywany przez Boga (istnieje taka możliwość).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) | >>I słusznie, bo umysł i świadomość są emergentnymi własnościami całego mózgu. Niemniej mózg posiada zróżnicowaną strukturę, która jest odzwierciedlona w dynamicznej strukturze procesów myślenia i świadomości. A na ile dynamicznej, co ?
>No dobrze, ale w problematyce umysł-ciało teoria emergencji jest jedną z teorii. Jest tez np. przeciwna jej teoria panpsychizmu, która mówi ze wszystkie części rzeczywistości mają zarówno cielesne jak i umysłowe właściwości. >>Nie przeczę, że jest jeszcze sporo do poznania w strukturach i procesach zachodzących w mózgu bo jest to chyba najbardziej skomplikowany układ jaki znamy. Jednak wiemy już dużo więcej niż to sugerujesz. A już na pewno nie ma potrzeby aby wykraczać poza znane nam podstawy nauk przyrodniczych. Wystarczy, ze nie wykroczymy poza rozsadek. Nawet niekoniecznie zdrowy.
>Czyżby? Teoria emergencji, którą wspomniałeś, wychodzi poza podstawy nauk przyrodniczych. >Teoria ta mówi, że umysł ma podstawę w mózgu, ale nie jest do niego redukowalny. Teoria ta jest teorią ontologiczną, ktora nie zalicza sie do nauk przyrodniczych. >Poza tym zauważ, że jeśli założymy, że umysł ma podstawę w mózgu, to z tego nie wynika, ze po śmierci mózgu umysł umiera, bo jeśli Bóg istnieje, to umysł może być podtrzymywany przez Boga (istnieje taka możliwość). > Hola ! Teorie dotyczace funkcjonowania mozgu nie sa teoriami ontologicznymi ! A poza tym , Matko Tereso , nie pieprz bez sensu, jak nakazal prorok Mleczko dawno temu. Totez trzymaj sie wlasnych spostrzezen konsekwentnie. Zwlaszcza gdy chodzi o rozsadek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | >> [...] A już na pewno nie ma potrzeby aby wykraczać poza znane nam podstawy nauk przyrodniczych.
> Czyżby? Teoria emergencji, którą wspomniałeś, wychodzi poza podstawy nauk przyrodniczych.
Nie, nie wychodzi. Pojęcie emergencji spotykamy bardzo często w naukach przyrodniczych. Np. temperatura jest pojęciem emergentnym, stosownym tylko gdy mamy większą liczbę cząsteczek (ściślej: stopni swobody). Mówienie o temperaturze pojedynczej cząsteczki nie ma sensu, ale możemy dodać drugą, trzecią, i przy ok. 10. możemy już mówić o ich temperaturze. Możemy prześledzić statystyczną emergencję temperatury w szczegółach i nie ma tu żadnej głębszej tajemnicy - nie ma tu żadnego niematerialnego "cieplika" jak to dawniej podejrzewano.
> Teoria ta mówi, że umysł ma podstawę w mózgu, ale nie jest do niego redukowalny.
Nie tak. W tym przypadku emergencja polega na tym, że mózg nie jest redukowalny do komórek nerwowych. Mówienie o umyśle ma sens tylko gdy komórek tych jest wiele i posiadają one odpowiednią organizację.
> Teoria ta jest teorią ontologiczną, która nie zalicza się do nauk przyrodniczych.
Nauki przyrodnicze mówią nam, że umysł jest procesem zachodzącym w mózgu i nie ma tu żadnej głębszej tajemnicy - nie ma tu żadnej niematerialnej "duszy" jak to dawniej podejrzewano.
> Poza tym zauważ, że jeśli założymy, że umysł ma podstawę w mózgu, to z tego nie wynika, ze po śmierci mózgu umysł umiera, bo jeśli Bóg istnieje, to umysł może być podtrzymywany przez Boga (istnieje taka możliwość).
Łudzisz się. Skoro Bóg nie podtrzymuje Twojego umysłu gdy śpisz bezsennym snem, to tym bardziej nie będzie podtrzymywać go po Twojej śmierci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | >Możemy prześledzić statystyczną emergencję temperatury w szczegółach i nie ma tu żadnej głębszej tajemnicy - nie ma tu żadnego niematerialnego "cieplika" jak to dawniej podejrzewano.
Pojęcie temperatury jest czymś innym niż stwierdzenie, że umysł "opiera się" na mózgu (lub że umysł cechą mózgu). W pierwszym przypadku mamy uogólnienie dot. zachowania wielu cząstek a drugim mamy tylko jeden przypadek (jeden umysł i jeden mozg). Ponadto w tym pierwszym przypadku mówimy czymś, o co ma źródło w doświadczeniu, a w drugim o czymś co jest czysto umysłowe, a nie mającej źródła w doświadczeniu (nie ma logicznego przejścia od obserwacji mózgu do stwierdzenia że umysł jest cechą mózgu). Jest to więc ontologiczne rozumowanie.
>Nie tak. W tym przypadku emergencja polega na tym, że mózg nie jest redukowalny do komórek nerwowych. Mówienie o umyśle ma sens tylko gdy komórek tych jest wiele i posiadają one odpowiednią organizację.
To proszę udowodnij naukowo, że kamień nie ma umysłu
>Nauki przyrodnicze mówią nam, że umysł jest procesem zachodzącym w mózgu i nie ma tu żadnej głębszej tajemnicy - nie ma tu żadnej niematerialnej "duszy" jak to dawniej podejrzewano.
Naprawdę chyba tylko Tobie te nauki coś takiego "mówią"...Przecież nauki przyrodniczej nie badają "niewidzialnej, niematerialnej" duszy, wiec nie mogą "mówić", ze jej nie ma.
>Łudzisz się. Skoro Bóg nie podtrzymuje Twojego umysłu gdy śpisz bezsennym snem, to tym bardziej nie będzie podtrzymywać go po Twojej śmierci.
To Ty się łudzisz. Bóg wszystko podtrzymuje, a więc Twojemu rozumowaniu brakuje logiki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > > Bóg wszystko podtrzymuje, a więc Twojemu rozumowaniu brakuje logiki.> Tym razem awitu wyręczyła mnie w odpowiedzi.> Awitu to jest przykład ateizmu z fałszywych powodów, z niewiedzy. Czy rzeczywiście jest twierdzenie, ze jeśli nie ma dowodu na x, to nie ma x jest słusze? Przecież "prawdziwe dowody" są tylko w matematyce. Nawet w przypadku zwykłej mrówki nie można wykazać, że to, co się nam zmysłowo przedstawia jest rzeczywiste. A więc wg rozumowania awitu nie tylko Boga ale tez i mrówki nie ma. Niczego nie ma. Jej uzasadnienie jest wewnętrznie sprzeczne. Poza tym ręce podają. Nigdzie biedaczce nie "zaistniał" Bog. Tylko ciekawe dlaczego tyle osób (w tym filozofów o najtęższych umysłach i to niezależnie od religii) o Nim mówi (mówiło)? Jak do tego doszli? A Jezus Chrystus to kim był? Oczywicie są racjonaliści, którzy twierdzą co innego, ale swojej filozofii bynajmniej nie udowodnili a założenia tej filozofii wcale nie są oczywiste.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >> Bóg wszystko podtrzymuje, a więc Twojemu rozumowaniu brakuje logiki.> >Tym razem awitu wyręczyła mnie w odpowiedzi.> >> Awitu to jest przykład ateizmu z fałszywych powodów, z niewiedzy.> Czy rzeczywiście jest twierdzenie, ze jeśli nie ma dowodu na x, to nie ma x jest słusze?Wszystko w porządku tyle, że na istnienie boga nie ma najmniejszego dowodu, nawet przesłanki żadnej, kompletne zero, nie wspominając o bezsensowności całej koncepcji boga. Równie dobrze mogę rzec, że istnieją krasnoludki. Poza tym niemożliwość wykazania, że coś nie istnieje nie oznacza, że to coś istnieje. A w ogóle to moderatorzy powinni już zamknąć ten wątek, bo szczerze mówiąc rozwodzenie się nad tym czy bóg istnieje czy też nie nie ma najmniejszego sensu. Fakt jego nieistnienia jest tak oczywisty, że szkoda po prostu czasu na dyskusję na ten temat. Na koniec tylko powiem, że należałoby w ogóle zdefiniować czym jest ten bóg żeby można było dyskusję rozpocząć na ten temat. Współczesne definicje boga sprawiają, że pośrednio można wykazać jego nieistnienie. Mówiąc wprost, istnienia boga nie można udowodnić natomiast jego nieistnienie można udowodnić poprzez wykazanie fałszywości i niespójności atrybutów mu przypisywanych. Przecież "prawdziwe dowody" są tylko w matematyce. Nawet w przypadku zwykłej mrówki nie można wykazać, że to, co się nam zmysłowo przedstawia jest rzeczywiste. A więc wg rozumowania awitu nie tylko Boga ale tez i mrówki nie ma. Niczego nie ma. Jej uzasadnienie jest wewnętrznie sprzeczne. A jednak możesz mrówkę złapać, wsadzić sobie w gacie i jak Cię upierdzieli będziesz mieć oczywisty dowód na istnienie mrówki. > Poza tym ręce podają. Nigdzie biedaczce nie "zaistniał" Bog. Tylko ciekawe dlaczego tyle osób (w tym filozofów o najtęższych umysłach i to niezależnie od religii) o Nim mówi (mówiło)? Jak do tego doszli? A Jezus Chrystus to kim był?Mało wiesz o filozofii(w sensie zdobyczy tej nauki). Współczesna filozofia rozprawiła się już dawno z bogami. Nawet na wiki na temat ateizmu i dowodów na brak boga jest podanych kilka przykładów, sprzeczności i paradoksów wykluczających istnienie boga. > Oczywicie są racjonaliści, którzy twierdzą co innego, ale swojej filozofii bynajmniej nie udowodnili a założenia tej filozofii wcale nie są oczywiste.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>A w ogóle to moderatorzy powinni już zamknąć ten wątek, bo szczerze mówiąc rozwodzenie się nad tym czy bóg istnieje czy też nie nie ma najmniejszego sensu. Fakt jego nieistnienia jest tak oczywisty, że szkoda po prostu czasu na dyskusję na ten temat. Na koniec tylko powiem, że należałoby w ogóle zdefiniować czym jest ten bóg żeby można było dyskusję rozpocząć na ten temat.  Kanik, coś ty wziął, ja też chcę mieć taki odjazd?  > Mało wiesz o filozofii(w sensie zdobyczy tej nauki).Nauczaj nas wszystkich, o nauczaj!  > Współczesna filozofia rozprawiła się już dawno z bogami. Nawet na wiki na tematMówisz, że nawet Wiki? No to już wszystko wiadomo   > ateizmu i dowodów na brak boga jest podanych kilka przykładów, sprzeczności i paradoksów wykluczających istnienie boga.No i po sprawie, kanik za pomocą Wikipedii załatwił problem, na amen
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | No ok, starałeś się być zabawny. Średnio Ci to wyszło ale cóż, może zatem powiesz co Ty brałeś ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | >A w ogóle to moderatorzy powinni już zamknąć ten wątek, bo szczerze mówiąc rozwodzenie się nad tym czy bóg istnieje czy też nie nie ma najmniejszego sensu. Fakt jego nieistnienia jest tak oczywisty, że szkoda po prostu czasu na dyskusję na ten temat. Na koniec tylko powiem, że należałoby w ogóle zdefiniować czym jest ten bóg żeby można było dyskusję rozpocząć na ten temat.
Wydaje mi się ciekawsza dyskusja na temat, dlaczego nieszczęśliwie wierzący nie rozumieją faktów. I jak to leczyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >A w ogóle to moderatorzy powinni już zamknąć ten wątek, bo szczerze mówiąc rozwodzenie się nad tym czy bóg istnieje czy też nie nie ma najmniejszego sensu. Fakt jego nieistnienia jest tak oczywisty, że szkoda po prostu czasu na dyskusję na ten temat. Na koniec tylko powiem, że należałoby w ogóle zdefiniować czym jest ten bóg żeby można było dyskusję rozpocząć na ten temat.> Wydaje mi się ciekawsza dyskusja na temat, dlaczego nieszczęśliwie wierzący nie rozumieją faktów. I jak to leczyć.Jasnej, ale zacznij z kanikiem od definicji i przeprowadźcie dyskusję na temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Chcesz sobie popyskować to polecam interie lub po prostu spotkajmy się no nie wiem na Wałach Chrobrego i od razu stracisz marne poczucie humoru
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | No skoro moja twórczość działa na Ciebie tak terapeutycznie, to nie będę Ci odbierać tej odrobiny luksusu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | > > Jedyne co wiemy to ze mozg wpływa na umyslI odwrotnie > >a to jednak za malo aby wnioskowac, że umysł jest tym samym co mozg a także, że bez niego nie może istnieć.Stanowczo za malo. > Wiemy dużo więcej. Wiemy, że umysł jest procesem elektrochemicznym zachodzącym w >mózgu. Dlatego bez mózgu umysł nie może funkcjonować. Podobnie jak bez paliwa >płomień nie może się palić.Czyli nic nie wiemy, bo proces elektrochemiczny zachodzacy w mozgu nie jest tozsamy z umyslem. Chyba, ze zalozymy, iz umysl jest dynamiczna konstrukcja samoorganizujacej sie informacji o takim stopniu komplikacji, ze struktura nosna staje sie sama informacja, a ta zyskuje swiadomosc "samonosnosci" i zaczyna sie uczyc swiadomie. Czyli : zdolna jest do introspekcji. Zatem przestaje byc zarowno procesem elektrochemicznym zachodzacym w mozgu (instynkt), jak i nie jest zadnym duchem (bo duchow nie ma), choc dalej jest jednym i drugim. Nie materia, nie duch. Informacja o wysokim stopniu skpomplikowania. Cos takiego, jak bardzo/dosc/nie wiem na ile/ zaawansowany program. W zegarku znalezionym na plazy  P.S. Pamietajmy, ze plaza, to jeszcze nie caly swiat i zegarek na plazy nie jest niczym magicznym. Chyba, ze ktos spadl z Ksiezyca i dla niego zegarek na plazy bedzie dowodem na istnienie ducha w maszynie, albo UFO. Albo bogow
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Cos takiego, jak bardzo/dosc/nie wiem na ile/ zaawansowany program. W zegarku znalezionym na plazy Tak spray, właśnie tak. I w dodatku, jeżeli wyjmiesz baterię, to zegarek przestanie działać. Ale Teresa zamyka się na taką "oczywistą oczywistość". Chce być zegarkiem, który nie potrzebuje zasilania. Megalomania jakaś, czy co?  Z drugiej strony, analogia z zegarkiem, jest niedokładna. Ale gdyby dokładna była, to by oznaczało, że rację ma Miłujący. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | (...) > Z drugiej strony, analogia z zegarkiem, jest niedokładna. Ale gdyby dokładna była, to by oznaczało, że rację ma Miłujący. Jest kompletnie chybiona, co Richard Dawkins prosto i cudnie wykazal, i jego argumsntacja trafia do mnie w calosci . A Milujacy z nia dyskutuje nie dyskutujac, bo nie czytal "Slepego zegarmistrza". Utwierdza mnie w przekonaniu , gdy o kupce pisze ni z tego , ni z owego. A do Lema w ogole sie nie odnosi, bo nie pojmuje ni w zab.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | > (...)> >Z drugiej strony, analogia z zegarkiem, jest niedokładna. Ale gdyby dokładna była, to by oznaczało, że rację ma Miłujący. > Jest kompletnie chybiona, co Richard Dawkins prosto i cudnie wykazal, i jego argumsntacja trafia do mnie w calosci . A Milujacy z nia dyskutuje nie dyskutujac, bo nie czytal "Slepego zegarmistrza". Utwierdza mnie w przekonaniu , gdy o kupce pisze ni z tego , ni z owego. A do Lema w ogole sie nie odnosi, bo nie pojmuje ni w zab.Może by i przeczytał, ale nie wiem czy może. Czy to czasem nie marnowanie czasu, który można by przeznaczyć na głoszenie?  A, że się do Lema nie odnosi, to zbrodnia, jak powiedziałaby stara maszyna cyfrowa. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spray (5875 punktów) | > Może by i przeczytał, ale nie wiem czy może. Czy to czasem nie marnowanie czasu, który można by przeznaczyć na głoszenie?  I tu jest Burek pogrzebany ! Przed Milujacymi Prawde roboty huk, to sobie ja podzielili  > A, że się do Lema nie odnosi, to zbrodnia, jak powiedziałaby stara maszyna cyfrowa.  A Klapaucjusz powiedzialby : No, i masz !
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Może by i przeczytał, ale nie wiem czy może. Czy to czasem nie marnowanie czasu, który można by przeznaczyć na głoszenie?  > I tu jest Burek pogrzebany !> Przed Milujacymi Prawde roboty huk, to sobie ja podzielili On się tak stara, a może się okazać, że cała reszta Świadków, ma tylko przebranie robotów.  Może zresztą, Miłujący też? Chyba pójdę czytać Lema. Choć, nie ręczę, że kiedy już podejdę do regału, to znowu, znowu, nie wybiorę Limes Inferior. Taka słabość. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Jeśli chcesz być uczciwa musisz powiedzieć: nie wiem.I tu ocierasz się o głębsze zrozumienie ateizmu  Jaka jest odpowiedź na ostateczne pytania? Nie wiem. Kropka. Bogowie to tylko jedna z możliwości - skrajnie mało prawdopodobna. > Cóż, dziwny to "zasób", który sam z siebie korzysta i który jednocześnie jest sam przez siebie uwarunkowany. Innymi słowy ów zasób sam powinien określać swoje dzialanie, gdyż zupełnie nic go nie ogranicza tylko on sam siebie.Nie dziwny, tak działa zjawisko emergencji> Zasób o takich cechach nie jest już czymś co nazywamy materia, lecz chyba wolnym duchem a wiec mamy sprzecznośc.Możemy sobie jałowo spekulować o duchach, ale żyjemy w świecie materialnym i tylko nauka łącząc teorię i eksperyment jest w stanie powiedzieć coś konkretnego i praktycznego o wszechświecie. Żaden filozof od prawd ostatecznych nie wydumał istnienia promieniowania mikrofalowego tła, które to promieniowanie mówi więcej o początkach widzialnego wszechświata niż święte księgi. I byłbym ostrożniejszy z daleko idącym wnioskowaniem na podstawie sprzeczności, bo można łatwo stworzyć bzdurkę taką jak "dowód ontologiczny" na istnienie boga. Ps. Pozdrawiam i witam znów 
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | Witam ponownie  > >Jeśli chcesz być uczciwa musisz powiedzieć: nie wiem.> I tu ocierasz się o głębsze zrozumienie ateizmu Jaka jest odpowiedź na ostateczne pytania? Nie wiem. Kropka. Bogowie to tylko jedna z możliwości - skrajnie mało prawdopodobna.Sorry, ale z bogami to już w dużej mierze "rozprawiło się" chrześcijaństwo. A co z bytem , którego istotą jest istnienie? Jego istnieje jest więcej niż prawdopodobne. > >Cóż, dziwny to "zasób", który sam z siebie korzysta i który jednocześnie jest sam przez siebie uwarunkowany. Innymi słowy ów zasób sam powinien określać swoje dzialanie, gdyż zupełnie nic go nie ogranicza tylko on sam siebie.> Nie dziwny, tak działa zjawisko emergencjiChcesz powiedzieć, że materia myśli i sama wybiera prawa fizyki, którym polega?  > >Zasób o takich cechach nie jest już czymś co nazywamy materia, lecz chyba wolnym duchem a wiec mamy sprzecznośc.> Możemy sobie jałowo spekulować o duchach, ale żyjemy w świecie materialnym i tylko nauka łącząc teorię i eksperyment jest w stanie powiedzieć coś konkretnego i praktycznego o wszechświecie. Żaden filozof od prawd ostatecznych nie wydumał istnienia promieniowania mikrofalowego tła, które to promieniowanie mówi więcej o początkach widzialnego wszechświata niż święte księgi.Po pierwsze na początku nie było oddzielnie filozofii i nauki tylko jedna dyscyplina (filozofia), dopiero później nastąpił rozdział. Filozofia zajmuje się czym innym, niż fizyka. Po drugie tak samo mogę napisać, że żaden naukowiec nie odkrył tego, że świat został stworzony przez Boga, ani tego, że człowiek, jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, ani tego, że monogamia jest ideałem, ani tego, ze należy miłować bliżniego swego jak siebie samego - a te oto prawdy są zawarte w Świętych księgach natchnionych przez Boga i są to o wiele bardziej fundamentalne prawdy dla życia człowieka niż promieniowanie mikrofalowego tła. > I byłbym ostrożniejszy z daleko idącym wnioskowaniem na podstawie sprzeczności, bo można łatwo stworzyć bzdurkę taką jak "dowód ontologiczny" na istnienie boga.Nie rozumiem, dowód może być co najwyżej sprawny lub niesprawny. Chyba ponoszą się emocje, że nazywasz go bzdurnym  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Sorry, ale z bogami to już w dużej mierze "rozprawiło się" chrześcijaństwo.Jestem ciekaw jak wytłumaczysz muzułmaninowi, który np. planuje dokonać morderstwa honorowego, że allach nie istnieje? > A co z bytem , którego istotą jest istnienie? Jego istnieje jest więcej niż prawdopodobne.Jakie fakty za tym przemawiają? "byt, którego istotą jest istnienie" to tylko zdanie zakodowane w ludzkim języku - jak każde inne, a w języku ludzkim można zakodować różne nonsensy czy paradoksy. Żeby uznać więc to zdanie za prawdziwe trzeba dowodów. > Chcesz powiedzieć, że materia myśli i sama wybiera prawa fizyki, którym polega? Nie myśli, ani nie wybiera - po prostu z podstawowych klocków rządzących się prostymi prawami mogą rodzić się zjawiska niemożliwe do przewidzenia na podstawie właściwości poszczególnych elementów. Np. burza nie da się zasymulować znając li tylko właściwości fizyczne i chemiczne cząsteczek wody i powietrza. Czy to oznacza, że burza ma duszę? - była już podobna dyskusja na tym forum. > Po pierwsze na początku nie było oddzielnie filozofii i nauki tylko jedna dyscyplina (filozofia),Bo widocznie sama filozofia nie wystarczała, aby poznać prawdę o świecie. > dopiero później nastąpił rozdział. Filozofia zajmuje się czym innym, niż fizyka.Informuję Cię, że są tematy wspólne jak np. powstanie wszechświata. > Po drugie tak samo mogę napisać, że żaden naukowiec nie odkrył tego, że świat został stworzony przez Boga, ani tego, że człowiek, jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga,Bo to nie są fakty naukowe, tylko pobożne życzenia. > ani tego, że monogamia jest ideałem, ani tego, ze należy miłować bliżniego swego jak siebie samego - a te oto prawdy są zawarte w Świętych księgachNie kwestionuję zasad moralnych zawartych w Nowym Testamencie, po prostu oddzielam bajki od faktów. Nie kupuję tej całej metafizyki, nie wierzę w gadające węże, niepokalane poczęcia, czy Noe'go pakującego 400 tysięcy gatunków chrząszczy na łódkę. > natchnionych przez BogaTego samego który tak skutecznie się ukrywa, że nikt go nie doświadczył w racjonalny sposób? > i są to o wiele bardziej fundamentalne prawdy dla życia człowieka niż promieniowanie mikrofalowego tła.Ok. Fizyka nie uczy jak żyć. > Nie rozumiem, dowód może być co najwyżej sprawny lub niesprawny. Chyba ponoszą się emocje, że nazywasz go bzdurnym .Widzę, że na prowokację odpowiadasz prowokacją  Poważnie - co myślisz o dowodzie ontologicznym i jego krytyce Gaunilona i Kanta?
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | > Jestem ciekaw jak wytłumaczysz muzułmaninowi, który np. planuje dokonać morderstwa honorowego, że allach nie istnieje?Na przykład mówiąc, ze prawdziwy Bóg jest Miłością. W czasopismach katolickich były przykłady nawróceń muzułmanów na chrz. i oni przede wszystkim podkreślali, że chcą wierzyć w Boga, który jest miłością i sprawiedliwością i który kocha wszystkich ludzi, a nie tylko dany naród/muzułmanów. Dla muzułmanina bliźnim jest drugi muzułmanin, a nie każdy jak w przypadku chrześcijanina. > Jakie fakty za tym przemawiają? "byt, którego istotą jest istnienie" to tylko zdanie zakodowane w ludzkim języku - jak każde inne, a w języku ludzkim można zakodować różne nonsensy czy paradoksy. Żeby uznać więc to zdanie za prawdziwe trzeba dowodów.To zdanie opiera się na doświadczeniu. I nie chodzi mi o słowa Pana skierowane do Mojżesza: "Jestem, który jestem". (Księga Wyjścia 3,13-14)  . Dowód może wyglądać na przykład tak: rzeczy, które postrzegamy zmysłami, raz są, raz nie są (pojawiają się i giną). Nie możliwe jest jednak, aby coś powstawało z niczego. A zatem istnieje coś co dla zmysłow jest niedostępne, a dostępne jest tylko dla rozumu, cos, co istnieje samoistnie (co nie może nie istnieć), a co jest źródłem wszystkich rzeczy. O tym czymś nie da się niczego sensownego powiedzieć (bo wymyka się każdemu słowu), ale bez tego nie byłoby sensu mówić o czymkolwiek. > Nie myśli, ani nie wybiera - po prostu z podstawowych klocków rządzących się prostymi prawami mogą rodzić się zjawiska niemożliwe do przewidzenia na podstawie właściwości poszczególnych elementów. Np. burza nie da się zasymulować znając li tylko właściwości fizyczne i chemiczne cząsteczek wody i powietrza. Czy to oznacza, że burza ma duszę? - była już podobna dyskusja na tym forum.Chyba nie. A cząsteczka wody ma duszę?  > >Po pierwsze na początku nie było oddzielnie filozofii i nauki tylko jedna dyscyplina (filozofia),> Bo widocznie sama filozofia nie wystarczała, aby poznać prawdę o świecie.Niezupełnie, nauki przyrodnicze wyrosły z filozofii, są to tzw. nauki szczegółowe. > >dopiero później nastąpił rozdział. Filozofia zajmuje się czym innym, niż fizyka.> Informuję Cię, że są tematy wspólne jak np. powstanie wszechświata.Co nie zmienia faktu, ze każdy kto choć otarł się o filozofię wie, że fizyka nie tylko nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o początek wszechświata, nawet nie jest w stanie poprawnie sformułować pytania o początek wszechświata. > >Po drugie tak samo mogę napisać, że żaden naukowiec nie odkrył tego, że świat został stworzony przez Boga, ani tego, że człowiek, jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga,> Bo to nie są fakty naukowe, tylko pobożne życzenia.Cóż, też żałuję, ze najbardziej podstawowe kwestie dla człowieka nie należą do dziedziny "faktów naukowych" > Nie kwestionuję zasad moralnych zawartych w Nowym Testamencie, po prostu oddzielam bajki od faktów. Nie kupuję tej całej metafizyki, nie wierzę w gadające węże, niepokalane poczęcia, czy Noe'go pakującego 400 tysięcy gatunków chrząszczy na łódkę.W przypadku KRK wystarczy, że uwierzysz w niepokalane poczęcie.  > >natchnionych przez Boga> Tego samego który tak skutecznie się ukrywa, że nikt go nie doświadczył w racjonalny sposób?Byli tacy, którzy uważali, że nie da się poznać istnienia Boga na drodze rozumowej i że pozostaje nam tylko droga wiary i Objawienia. Takie stanowisko nazywa się fideizmem i zostało potępione jako herezja . Zobacz Dei Filius - konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej ogłoszona 24 kwietnia 1870 roku przez Sobór Watykański I, skierowana przeciw błędom doktrynalnym, a także przeciw racjonalizmowi i fideizmowi. ( konserwaty(*)n=com_content&do_pdf=1&id=1967) Gdyby ktoś mówił, że jednego i prawdziwego Boga, Stwórcę i Pana naszego, nie można poznać ze stworzeń w sposób pewny z pomocą naturalnego światła rozumu ludzkiego89 - niech będzie wyklęty. Ale nawet gdyby pozostawała nam droga wiary i Objawienia to trzeba by uzasadnić czy wiara i Objawienie są nieracjonalne. > >Nie rozumiem, dowód może być co najwyżej sprawny lub niesprawny. Chyba ponoszą się emocje, że nazywasz go bzdurnym .> Widzę, że na prowokację odpowiadasz prowokacją Poważnie - co myślisz o dowodzie ontologicznym i jego krytyce Gaunilona i Kanta?Dowód ontologiczny odrzucił też św. Tomasz z Akwinu (doktor Kościoła). Pisze on między innymi, ze: " Z tego, że pojmujemy umysłem to, co jest zawarte w nazwie "Bóg", wynika jedynie, ze Bóg istnieje w intelekcie. Stąd też to, nad co nie można niczego większego pomyśleć, nie musi istnieć chyba, z e w intelekcie." I, 11 Summa contra gentiles Przeczytałam w pewnej książce takie mądre zdanie, ze dowód ontologiczny zakłada skrajny realizm teoriopoznawczy, mianowicie przekonanie, że wszystkim naszym myślom odpowiada rzeczywistość. I to mnie właśnie najbardziej raziło w tym dowodzie: Jeśli Bóg istnieje tylko w myśli to można o Nim także pomyśleć jako istniejącym rzeczywiście, a byt taki rzeczywiście istniejący jest czymś większym niż ten co tylko w myśli istnieje.Tutaj zakłada się, ze byt, o którym można pomyśleć jako o rzeczywiście istniejącym jest tym samym co byt rzeczywiście istniejący. To prawda, ze byt rzeczywiście istniejący jest większy do bytu istniejącego tylko w myśli. Ale jeśli można pomyśleć o jakimś bycie jako o rzeczywiście istniejącym to nadal ów byt jest zawarty tylko w intelekcie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > Na przykład mówiąc, ze prawdziwy Bóg jest Miłością.Jeśli będzie to naprawdę honorowy muzułmanin, to możesz nie zdążyć dokończyć tego tekstu jeśli zasugerujesz, że jego bóg nie jest prawdziwy. > To zdanie opiera się na doświadczeniu. [...] rzeczy, które postrzegamy zmysłami, raz są, raz nie są (pojawiają się i giną).Energia i materia (a dokładniej ich suma) nie giną i nie powstają z niczego. > Nie możliwe jest jednak, aby coś powstawało z niczego. A zatem istnieje coś co dla zmysłow jest niedostępne, a dostępne jest tylko dla rozumu, cos, co istnieje samoistnie (co nie może nie istnieć), a co jest źródłem wszystkich rzeczy. O tym czymś nie da się niczego sensownego powiedzieć (bo wymyka się każdemu słowu), ale bez tego nie byłoby sensu mówić o czymkolwiek.Równie dobrze ta mętna definicja może oznaczać prawa fizyki i istniejącą od zawsze rzeczywistość materialną. > Chyba nie. A cząsteczka wody ma duszę?  Nie ma powodów aby sądzić, że cokolwiek (z człowiekiem włącznie) ma "duszę". > Co nie zmienia faktu, ze każdy kto choć otarł się o filozofię wie, że fizyka nie tylko nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o początek wszechświata, nawet nie jest w stanie poprawnie sformułować pytania o początek wszechświata.Filozofia i religia też tego nie potrafią. Mam na myśli coś więcej niż udzielanie wyssanych z palca odpowiedzi, których nijak zweryfikować się nie da. > Cóż, też żałuję, ze najbardziej podstawowe kwestie dla człowieka nie należą do dziedziny "faktów naukowych"To nie powód, żeby zastępować rzetelną wiedzę "pobożnymi życzeniami". Uczciwiej jest powiedzieć: "nie wiemy". > W przypadku KRK wystarczy, że uwierzysz w niepokalane poczęcie.  Oraz w zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, wniebowzięcie, wskrzeszanie zmarłych, chodzenie po wodzie, mnożenie chleba i zamianę wody w wino. I to wszystko na podstawie książki napisanej przez ludzi, dla których reflektor przeciwlotniczy byłby zjawiskiem mistycznym. > Byli tacy, którzy uważali, że nie da się poznać istnienia Boga na drodze rozumowej i że pozostaje nam tylko droga wiary i Objawienia. Takie stanowisko nazywa się fideizmem [...] nawet gdyby pozostawała nam droga wiary i Objawienia to trzeba by uzasadnić czy wiara i Objawienie są nieracjonalne.Wyznawcom każdej religii bóg (bogowie) "objawił" co innego. Taka "wiedza" jest bezwartościowa, zwłaszcza, że religie nie dostarczają żadnego mechanizmu pozwalającego obiektywnie rozstrzygnąć, która z hipotez jest prawdziwa. > Ale jeśli można pomyśleć o jakimś bycie jako o rzeczywiście istniejącym to nadal ów byt jest zawarty tylko w intelekcie.Z tym argumentem się zgodzę. Gdyby z założenia, że byt jest idealny automatycznie wynikało jego istnienie, to wystarczyło by dopisać przymiotnik "idealny" do jakiegokolwiek postulowanego bytu aby "udowodnić" jego istnienie. Można by równie dobrze "udowodnić" istnienie latającego makaronowego potwora, pod warunkiem, że rozważany byłby Idealny Latający Makaronowy Potwór.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | Milujacy Prawde ma urlop? Jestes w zastepswie ? Renegocjuj warunki umowy ze wzgledu na wyjatkowoa uciazliwosc warunkow pracy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | spray (5875 punktów) | (...) >Z tym argumentem się zgodzę. Gdyby z założenia, że byt jest idealny automatycznie wynikało jego istnienie, to wystarczyło by dopisać przymiotnik "idealny" do jakiegokolwiek postulowanego bytu aby "udowodnić" jego istnienie. Można by równie dobrze "udowodnić" istnienie latającego makaronowego potwora, pod warunkiem, że rozważany byłby Idealny Latający Makaronowy Potwór. > Ja tez . Sie zgodze. Warunkowo. A jak mi Tereska zacznie sie wpierdalac, to normalnie potwora eliminujacego przez negacje nasle i juz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>A jak mi Tereska zacznie sie wpierdalac,
Aczkolwiek to określenie dobrze oddaje charakter większości Twoich wystąpień, staraj się jednak go nie używać.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) | >>A jak mi Tereska zacznie sie wpierdalac, > Aczkolwiek to określenie dobrze oddaje charakter większości Twoich wystąpień, staraj się jednak go nie używać. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli Postaram sie ! Prosze tylko Wysoki Sad o uwzglednienie okolicznosci lagodzacych. Wyczytalam otoz niedawno, ze zostalo naukowo dowiedzione, iz przeklinanie lagodzi bol. A ja wlasnie czulam bol ! Glowa mnie rozbolala i serce, gdy przeczytalam taki jeden post, ktorego autor usprawiedliwial ksiedza, niezrowazonego emocjonalnie i zapewne psychicznie sadyste, ktory pozwala sobie walic po glowie ucznia. Na odlew. Pozwala sobie, bo czuje sie bezkarny. I jak ma sie nie czuc, gdy nawet na tym forum znajduje zrozumienie ? Ja z poczatku zaczelam tylko plakac i zgrzytac zebami, ale mi sie przypomnialo, ze na czworce gornej lewej mam korone, wiec zgrzytanie zebami jest na ten bol antidotum niewlasciwym, bo zagrazajacym stanowi uzebienia i poddajacym w watpliwosc wydatek, jaki niedawno poczynilam, na te korone. Na szczescie wlasnie przeczytalam , ze badania naukowe dowiodly, iz przeklinanie moze mi przyniesc ulge. I zaklelam szpetnie. Fakt, troche pomoglo. Wobec powyzszego prosze o uwzglednienie okolicznosci lagodzacych. Chce obiecac poprawe, ale nie moge obiecac, ze wytrwam w postanowieniu, gdy zaboli bardziej. Od samego istnienia na przyklad. W kazdym razie starac sie bede.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Boli - nie pisz.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | > Jeśli będzie to naprawdę honorowy muzułmanin, to możesz nie zdążyć dokończyć tego tekstu jeśli zasugerujesz, że jego bóg nie jest prawdziwy.Ciekawe co zrobiłby z Tobą jeśli oznajmiłbyś mu, że jego Boga w ogóle nie ma? Ja przynajmniej zostałabym męczennicą. Poza tym to już Sokrates nauczał ze cos jest dobre nie dlatego, ze bogowie to lubią, ale odwrotnie bogowie coś lubią, bo jest dobre. Nie chodziło mi o to, czy jego bóg jest prawdziwy tylko o to, jakie cechy ma prawdziwy Bog. Chrz. rozwiązało ten problem głosząc, ze Bóg jest uosobionym Dobrem/Miłością/Sprawiedliwością. Innymi slowy Bog Jahwe zlał się z neoplatońskim absolutem... > > To zdanie opiera się na doświadczeniu. [...] rzeczy, które postrzegamy zmysłami, raz są, raz nie są (pojawiają się i giną).> Energia i materia (a dokładniej ich suma) nie giną i nie powstają z niczego.Czyżby? Jest chyba odwrotne: "energia" i "materia" i giną i powstają tyle tylko, że istnieje w tym pewna regularność (czyli owa suma jest zachowana). Poza tym energia i materia to nie są jakieś "rzeczy" tylko cos, co się wydarza, ciąg zdarzeń o takich specjalnych właściwościach fizycznych, że zwraca uwagę naszych zmysłów. Materia i energia nie są więc (nie mogą być) ostatecznym tworzywem świata. Głosisz jakieś przestarzałe poglądy materialistyczne. > Równie dobrze ta mętna definicja może oznaczać prawa fizyki i istniejącą od zawsze rzeczywistość materialną.To niemożliwe -patrz wyżej. > Nie ma powodów aby sądzić, że cokolwiek (z człowiekiem włącznie) ma "duszę".Przez duszę rozumiemy psychikę. Chyba nie zamierzać przeczyć oczywistości, że człowiek ją posiada? > > Co nie zmienia faktu, ze każdy kto choć otarł się o filozofię wie, że fizyka nie tylko nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o początek wszechświata, nawet nie jest w stanie poprawnie sformułować pytania o początek wszechświata.> Filozofia i religia też tego nie potrafią. Mam na myśli coś więcej niż udzielanie wyssanych z palca odpowiedzi, których nijak zweryfikować się nie da.Da się zweryfikowac po śmierci! A mówiąc poważnie istnieje przecież ogromny obszar zagadnień, w którym metody naukowe nie są w ogóle adekwatne. Jest to np. obszar dotyczący wartości, np. czy okrucieństwo dla rozrywki jest zlem. > > Cóż, też żałuję, ze najbardziej podstawowe kwestie dla człowieka nie należą do dziedziny "faktów naukowych"> To nie powód, żeby zastępować rzetelną wiedzę "pobożnymi życzeniami". Uczciwiej jest powiedzieć: "nie wiemy".To zależy. Poza tym bardziej chyba niebezpieczne od "pobożnych życzeń" są ideologie, które mają "receptę na poprawę świata" (np. komunizm). Poza tym nie da się poprzestawać na mówieniu "nie wiem", bo żeby podjąć jakąkolwiek decyzję człowiek jest zmuszony wartościować (mieć pewną określoną hierarchię wartości). Weźmy banalne pytanie, np. "Czy wstać rano z łóżka?" (co powinno się zrobić). Naukowa odpowiedź brzmi: "nie wiem". Niezależnie od tego albo w koncu wstaniesz albo nie. Odpowiedz na to pytanie, to, co zrobisz jest wyrazem pewnej hierarchii wartości, ktorą wyznajesz. Nie jest to logiczna a konsekwencja nauki, bo nauka tylko bada to, co jest , a nie o to, co powinno (ma) być. To jest tylko prozaiczny przykład dot. codziennej czynności. W rzeczywistości wlaśnie racjonalizm nie jest (logiczną) konsekwencją nauki tylko pewnym odmiennym wartosciowaniem (wiarą). > > przypadku KRK wystarczy, że uwierzysz w niepokalane poczęcie. > Oraz w zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, wniebowzięcie, wskrzeszanie zmarłych, chodzenie po wodzie, mnożenie chleba i zamianę wody w wino. I to wszystko na podstawie książki napisanej przez ludzi, dla których reflektor przeciwlotniczy byłby zjawiskiem mistycznym.Tak, jednak nie potrzeba tysiąca lat rozwoju nauki  , aby wiedzieć, że człowiek nie może chodzi po wodzie więc, nie rozumiem co ma tutaj do rzeczy z reflektor przeciwlotniczy? > Wyznawcom każdej religii bóg (bogowie) "objawił" co innego. Taka "wiedza" jest bezwartościowa, zwłaszcza, że religie nie dostarczają żadnego mechanizmu pozwalającego obiektywnie rozstrzygnąć, która z hipotez jest prawdziwa.Zarzucanie religii, która opiera się na wierze, że nie ma obiektywnego mechanizmu jest tak samo absurdalne jak zarzucanie Poczcie Polskiej, że roznosi listy. Są dziedziny, w których człowiek skazany jest na wiarę. To sa najistotniejsze kwestie! Nie powiedziałabym, że wiedza, jaką daje religia, np. ze należy miłować bliźniego swego jak siebie samego, jest taka bezwartościowa, bo to jest cos, co w ogóle czyni życie znośnym (choć tezy tej nie da się naukowo zweryfikować)! Czy tak bardzo poprzestajesz na tzw. "zdrowym rozsądku", ze nawet sobie tego nie uświadamiasz w ile rzeczy w gruncie rzeczy wierzysz? Ale można badać religie empirycznie, np. która religia umożliwia postęp (tak się składa, ze nasz chrz. krąg kulturowy jest jedynym w którym nastąpił tak duzy postępł), albo badać ideały której religii są ponadczasowe. Np. ideały chrz. są tak samo trudne do spełnienia w każdej epoce (np. monogamia) co wskazuje na ich uniwersalność. Zaś np. islam jest mało metafizyczny i pełen mentalności epoki, w której żył prorok (mężczyzna może cztery żony), przez to tez właśnie islam nie umożliwia postęp. c. d. n.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Teresa (2693 punktów) | >> Ale jeśli można pomyśleć o jakimś bycie jako o rzeczywiście istniejącym to nadal ów byt jest zawarty tylko w intelekcie.
>Z tym argumentem się zgodzę. Gdyby z założenia, że byt jest idealny automatycznie wynikało jego istnienie, to wystarczyło by dopisać przymiotnik "idealny" do jakiegokolwiek postulowanego bytu aby "udowodnić" jego istnienie. Można by równie dobrze "udowodnić" istnienie latającego makaronowego potwora, pod warunkiem, że rozważany byłby Idealny Latający Makaronowy Potwór.
Błąd. Tutaj bowiem chodzi tylko o jeden, wyjątkowy byt najdoskonalszy. Byt doskonały (pod każdym względem) jest tylko jeden! Wg mnie to jest nieprawda, ze jeśli uznamy "dowód ontologiczny" to musimy uznać, tez wszelkie dziwadła typu Latający Makaronowy Potwór. Została jednak sformułowana przez filozofów inną postać tego dowodu: czy jeśli myślę o bycie koniecznym (którego istotą jest czyste istnienie, logiczna konieczność), to czy to oznacza, ze ów byt istnieje naprawdę? W końcu mówimy, że kwadratowe koło nie istnieje na podstawie samej logicznej niemożliwości. To jest w ogóle pytanie o to czy ateista może być logiczny (czy też musi mieć sprzeczność).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | spray (5875 punktów) | >>Jestem ciekaw jak wytłumaczysz muzułmaninowi, który np. planuje dokonać morderstwa honorowego, że allach nie istnieje? >Na przykład mówiąc, ze prawdziwy Bóg jest Miłością.(..) Toz oni robia to w imie Boga, kobieto! I tez z milosci wyplywaja jego pobudki.
Matko Tereso z Internetu ! Nie wkurwiaj internautow. Przynajmniej na tym portalu. Najpierw zobacz, jak literalnie wygladala pomoc potrzebujacym w wykoniu Twojej imienniczki. Z nawiedzonymi na boku mozez sobie gaworzyc. Mnie to nie przeszkadza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | spray (5875 punktów) | No, i masz ! Sama napisalas, sieroto :
"Dowód może wyglądać na przykład tak: rzeczy, które postrzegamy zmysłami, raz są, raz nie są (pojawiają się i giną). Nie możliwe jest jednak, aby coś powstawało z niczego."
Nie dosc, ze Boga wysadzasz z posad. Nie dosc, ze za cholere nie rozumiesz, co mowisz. Nie dosc, ze nie doceniasz zlotej maksymy: Wiedziec, co sie pisze, a nie odwrotnie, hehehe...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | anty_k (954 punktów) | >> Nie możliwe jest jednak, aby coś powstawało z niczego." >Nie dosc, ze Boga wysadzasz z posad. Nie dosc, ze za cholere nie rozumiesz, co mowisz. >Nie dosc, ze nie doceniasz zlotej maksymy: Wiedziec, co sie pisze, a nie odwrotnie, hehehe...
Mnie to też dziwi, że wierzący chętnie przytaczają argument "coś nie może powstać z niczego" jeśli chodzi o Wszechświat, a nie zauważają, że dokładnie ten sam argument dotyczy boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | spray (5875 punktów) |
>Mnie to też dziwi, że wierzący chętnie przytaczają argument "coś nie może powstać z niczego" jeśli chodzi o Wszechświat, a nie zauważają, że dokładnie ten sam argument dotyczy boga. To Tajmnica jest, Ty watpiaca kupo lajna ! Nauka na tyle jest uczciwa, ze mowi, : nie wiem. Religia na tyle jest bezczelna, ze mowi :tak bylo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | anty_k (954 punktów) | > Nauka na tyle jest uczciwa, ze mowi, : nie wiem.> Religia na tyle jest bezczelna, ze mowi :tak bylo.> Też dobre
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Bartek Górecki (1514 punktów) | >Mnie to też dziwi, że wierzący chętnie przytaczają argument "coś nie może powstać z niczego" jeśli chodzi o Wszechświat, a nie zauważają, że dokładnie ten sam argument dotyczy boga.
Zgrabnie ujęte, duży "+".
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > Na przykład mówiąc, ze prawdziwy Bóg jest Miłością.Zgadzam się, że miłość jest podstawową wartością ogólnoludzką, z tym że religie to pojęcie jednak wypaczają. Dobry muzułmanin zabija zgwałconą córkę z miłości - taka wola allaha. > ... rzeczy, które postrzegamy zmysłami, raz są, raz nie są (pojawiają się i giną).Zgoda - ludzka percepcja ułomna jest. > Nie możliwe jest jednak, aby coś powstawało z niczego.I nie powstaje, mamy prawo zachowania masy i zasadę zachowania energii. Co do początków Wszechświata - jedno wielkie nie wiem. Co nie zmienia faktu, że warto spróbować to zbadać. > A zatem istnieje coś co dla zmysłow jest niedostępne, a dostępne jest tylko dla rozumu, cos, co istnieje samoistnie (co nie może nie istnieć), a co jest źródłem wszystkich rzeczy. O tym czymś nie da się niczego sensownego powiedzieć (bo wymyka się każdemu słowu), ale bez tego nie byłoby sensu mówić o czymkolwiek.Nie zgadzam się z tym. Powyższe rozumowanie tylko demotywuje do poznawania świata. > Chyba nie. A cząsteczka wody ma duszę?  W tym sęk, że skomplikowane zjawiska da się wyjaśnić bez nadprzyrodzonej otoczki, co obala rozumowania typu "coś jest skomplikowane - musi, że dzieło boże". > Co nie zmienia faktu, ze każdy kto choć otarł się o filozofię wie, że fizyka nie tylko nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o początek wszechświata, nawet nie jest w stanie poprawnie sformułować pytania o początek wszechświata.Za to posiada umiejętność oddzielania życzeń od faktów i tym samym wyznacza wysokie standardy weryfikacji tez. Bo czasami, żeby być uczciwym, trzeba powiedzieć - nie wiem > >>Po drugie tak samo mogę napisać, że żaden naukowiec nie odkrył tego, że świat został stworzony przez Boga, ani tego, że człowiek, jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga,> >Bo to nie są fakty naukowe, tylko pobożne życzenia.> Cóż, też żałuję, ze najbardziej podstawowe kwestie dla człowieka nie należą do dziedziny "faktów naukowych"O tyle Cię rozumiem, że ten żal doprowadził mnie do ateizmu  Nie boisz się, że poprzez kontakt z nami zadasz sobie o jedno pytanie z gatunku "ale właściwie dlaczego?" za dużo? > W przypadku KRK wystarczy, że uwierzysz w niepokalane poczęcie.  Istotnie KRK uzurpuje sobie prawo do arbitralnego uznawania co w Biblii jest faktem, a co fikcyjną przypowieścią i robi to zachowawczo, tzn zmienia zdanie pod presją faktów naukowych. A prawda jest taka, że konfliktu rozumu z wiarą nie da się zamieść pod dywan. > Gdyby ktoś mówił, że jednego i prawdziwego Boga, Stwórcę i Pana naszego, nie można poznać ze stworzeń w sposób pewny z pomocą naturalnego światła rozumu ludzkiego89 - niech będzie wyklęty. Z siłą tego argumentu można jedynie dyskutować argumentem siły  Kolejny argument, że KRK ideały miłości odkłada na bok gdy dochodzi do walki o rząd dusz. > I to mnie właśnie najbardziej raziło w tym dowodzie:> Jeśli Bóg istnieje tylko w myśli to można o Nim także pomyśleć jako istniejącym rzeczywiście,> a byt taki rzeczywiście istniejący jest czymś większym niż ten co tylko w myśli istnieje.> Tutaj zakłada się, ze byt, o którym można pomyśleć jako o rzeczywiście istniejącym jest tym samym co byt rzeczywiście istniejący. To prawda, ze byt rzeczywiście istniejący jest większy do bytu istniejącego tylko w myśli.> Ale jeśli można pomyśleć o jakimś bycie jako o rzeczywiście istniejącym to nadal ów byt jest zawarty tylko w intelekcie.Dzięki za konkretne wyjaśnienie. Nie uważasz, że Twoje rozumowanie zmierza do wniosku, że warto być szczególnie ostrożnym przy formułowaniu prawd ostatecznych? Umysł ludzki jest ułomny i skłonny do generowania uproszczeń i stereotypów. Z drugiej jednak strony otwartość na nowe fakty i brak zgody na niskie standardy intelektualne doprowadziły ludzkość do "czegoś". Np. możemy się ze sobą nie zgadzać, ale wciąż porozumiewać bez agresji, spróbować zrozumieć i wynieść coś z dyskusji.
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Zgadzam się, że miłość jest podstawową wartością ogólnoludzką, z tym że religie to pojęcie jednak wypaczają. Dobry muzułmanin zabija zgwałconą córkę z miłości - taka wola allaha.Ale czy on jest naprawdę dobry? Czy jakiś czyn jest dobry tylko, dlatego ze Allah tak każe. Jak wiadomo (i jak wcześniej napisałam) Już Sokrates nauczał ze cos jest dobre nie, dlatego, ze bogowie to lubią, ale odwrotnie bogowie coś lubią, bo jest dobre. Chrześcijaństwo rozwiązało ten problem twierdząc, ze sam Bóg jest uosobionym Dobrem (Dobro jest osobą), w przeciwnym wypadku Dobro byłoby "Bogiem" a nie Bóg. Nie jest więc prawdą ogólnikowe stwierdzenie, ze religie "to pojęcie jednak wypaczają". > >Nie możliwe jest jednak, aby coś powstawało z niczego.> I nie powstaje, mamy prawo zachowania masy i zasadę zachowania energii.W/w prawa mówią tyko o pewnej regularności w pojawianiu się i znikaniu się. Natomiast nie mówiąc nic o tym z czego powstało to, co się pojawia i znika. > Nie zgadzam się z tym. Powyższe rozumowanie tylko demotywuje do poznawania świata.Trudno dyskutować z uczuciami.  > >Chyba nie. A cząsteczka wody ma duszę? > W tym sęk, że skomplikowane zjawiska da się wyjaśnić bez nadprzyrodzonej otoczki, co obala rozumowania typu "coś jest skomplikowane - musi, że dzieło boże".Nie wiem skąd taka pewność: a prawa skąd się wzięły? > Za to posiada umiejętność oddzielania życzeń od faktów i tym samym wyznacza wysokie standardy weryfikacji tez. Bo czasami, żeby być uczciwym, trzeba powiedzieć - nie wiemTylko czasami? Weźmy proste pytanie "czy zajmować się piciem kawy czy nauką albo jakąś pracą"? Odp. brzmi: "niewiadomo". A przecież nieustannie sobie udzielasz odp,. na tego typu pytania. Każda najprostsza decyzja jaką w życiu podjąłeś jest wyrazem określonej hierarchii wartości, ktorą wyznajesz i której nie można sprawdzić metodami naukowymi lecz jest ona rzeczą wiary. > >Cóż, też żałuję, ze najbardziej podstawowe kwestie dla człowieka nie należą do dziedziny "faktów naukowych"> O tyle Cię rozumiem, że ten żal doprowadził mnie do ateizmu Nie boisz się, że poprzez kontakt z nami zadasz sobie o jedno pytanie z gatunku "ale właściwie dlaczego?" za dużo?Owszem, pytania mogą sprawiać trudność, ale nie od razu zwątpienie. Co ważniejsze pytania można sobie zadawać w nieskończoność, tylko jaki byłby z tego pożytek? Przychodzi tak czas, kiedy zamiast szukać pytań człowiek zaczyna szukac odpowiedzi.  > Istotnie KRK uzurpuje sobie prawo do arbitralnego uznawania co w Biblii jest faktem, a co fikcyjną przypowieścią i robi to zachowawczo, tzn zmienia zdanie pod presją faktów naukowych. A prawda jest taka, że konfliktu rozumu z wiarą nie da się zamieść pod dywan.Krytykujesz tu w sposob bardzo naiwny tysiące gatunków świerszczy, które Noe ma zabrać do Arki a sam nie zauważasz, ze w Biblii są dwa opisu potopu - nie zgadzające się ze sobą w szczegółach. Sam autor(autorzy ) umieścili te opisy obok siebie i zrobili to celowo. To nie jest arbitralne uznawanie co w Biblii jest faktem a co nie, tylko znacznie bardziej prozaiczna kwestia dotycząca rozpoznania gatunków literackich w Biblii. Jeśli już krytykować KRK to zaś coś odwrotnego, za to, ze dawnej sugerował, ze pewne teorie naukowe opierały się chrześcijańskich wartościach, że wiązał swoje wykładnie wiary z ściśle teoriami pewnymi teoriami naukowymi.. . bo konflikt rozumu i wiary to już św Tomasz z Akwiny rozwiązał!! > >Gdyby ktoś mówił, że jednego i prawdziwego Boga, Stwórcę i Pana naszego, nie można poznać ze stworzeń w sposób pewny z pomocą naturalnego światła rozumu ludzkiego89 - niech będzie wyklęty.> Z siłą tego argumentu można jedynie dyskutować argumentem siły Kolejny argument, że KRK ideały miłości odkłada na bok gdy dochodzi do walki o rząd dusz.Nie, czasami wystarczy przesunąć się o milimetr, aby spaść w przepaść. Przeciez gdyby nie ten dogmat, to by znaczyło, ze Bóg jest jak elfy czy wróżki! A do tego już tylko krok, aby każdy tworzył sobie Boga na swoją modłę. Nie zdajesz sobie z sprawy z konsekwencji i powagi sytuacji! Interesujące jest, też ze jednocześnie z w/w kanonem został tez ogłoszony taki kanon: Gdyby ktoś mówił, że Objawienie Boże nie zawiera prawdziwych i we właściwym sensie tajemnic, ale że wszystkie dogmaty wiary możnu zrozumieć i wykazać należycie wykształconym rozumem w oparciu o naturalne zasady - niech będzie wyklęty. Oraz taki: 5. Gdyby ktoś mówił, [a] że akt chrześcijańskiej wiary nie jest wolny ale że jest koniecznym skutkiem dowodów ludzkiego rozumu; [..] niech będzie wyklęty.98c. d. n.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | >Dzięki za konkretne wyjaśnienie. Nie uważasz, że Twoje rozumowanie zmierza do wniosku, że warto być szczególnie ostrożnym przy formułowaniu prawd ostatecznych? Umysł ludzki jest ułomny i skłonny do generowania uproszczeń i stereotypów. Z drugiej jednak strony otwartość na nowe fakty i brak zgody na niskie standardy intelektualne doprowadziły ludzkość do "czegoś". Np. możemy się ze sobą nie zgadzać, ale wciąż porozumiewać bez agresji, spróbować zrozumieć i wynieść coś z dyskusji.
Generalnie się zgadzam. Jednak nie rozumiem, dlaczego sugerujesz, ze przy okazji dowodu św., Anzelma to, że głosi on "prawdy ostateczne". Skąd takie przypuszczenie? Z tego co wiem tzw. "dowód ontologiczny" - nazwany tak przez Kanta - powstał w czasie uniesienia religijnego i sam Anzelm nie potrzebował dowód aby wierzyć wroga.
Poza tym dowód ten wielu filozofów traktowało z jak największą atencją. Inni filozofowie podali inną postać tego dowodu: czyli jeśli mogę pomyślę o bycie koniecznym, tj. takim który musi istnieć ze swej istoty (logiczna konieczność), to czy to oznacza, ze istnieje on naprawdę? W końcu mówimy, że kwadratowe koło nie istnieje na podstawie samej logicznej niemożliwości. Dla mnie osobiście nie to wcale nie jest takie oczywiste, ze tak nie jest. Po pierwsze dlatego, ze nie potrafię sobie wyobrazić bytu, który jest swoim istnieniem. A po drugie dlatego że mimo że wydaje się, że z tego, że myśle o czymś konicznym logicznie nie wynika realne istnieje, to jednak w nauce bardzo często jest wiecej "wytworow myślenia" niż oparcia sę na realnie istniejących przedmiotach, a mimo to uważa się "te twory" za prawdziwe (choćby prawa przyrody - są to wytwory myśli).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > >... Dobry muzułmanin zabija zgwałconą córkę z miłości - taka wola allaha.> Ale czy on jest naprawdę dobry? Czy jakiś czyn jest dobry tylko, dlatego ze Allah tak każe.No tak, bo nieznane są wyroki boskie. Ludziom nie wolno kwestionować woli bożej, trzeba być zwyczajnie niewolnikiem, bo w końcu "Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: 8 jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana." Rz 14,7 > ... Chrześcijaństwo rozwiązało ten problem twierdząc, ze sam Bóg jest uosobionym Dobrem (Dobro jest osobą), w przeciwnym wypadku Dobro byłoby "Bogiem" a nie Bóg. Nie jest więc prawdą ogólnikowe stwierdzenie, ze religie "to pojęcie jednak wypaczają".Problem jest jednak nierozwiązany, bo skoro jest uosobionym dobrem, to albo nie jest wszechmocny, albo ślepy, albo ma nas gdzieś. Bo tego świata "uosobione dobro" nie stworzyło. Podtrzymuję twierdzenie, że religie pojęcie miłości wypaczają ponieważ widzę co robią i robili ziemscy "zastępcy" boga. Teresa - wierząc w boga i angażując się w religię - kupiłaś produkt w ołowianym pudełku, którego nie da się rozpakować. Tak naprawdę nie wiesz co będzie po śmierci. A prawda nie musi być "boska", może po prostu być dziwniejsza niż jesteś to w stanie pojąć. Wiem, ze masz wiedzę z filozofii, ale połącz swoją wiedzę z kilkoma faktami z fizyki tj. 1. Człowiek jest w stanie odbierać tylko ograniczony zakres fal elektromagnetycznych (wzrok i słuch) 2. Zjawiska które człowiek jest w stanie intuicyjnie zrozumieć nie mogą zachodzić zbyt szybko, ani zbyt wolno (np. ewolucja) 3. Nie zrozumiemy nigdy zjawisk w zbyt dużej skali - ogranicza nas prędkość światła (ślimacza w skali kosmosu), ani zbyt małych (mechanika kwantowa ze swoimi paradoksami) 4. Mamy ograniczone możliwości przyjmowania i obrabiania informacji w mózgu, musimy zjawiska redukować do prostych formuł, aby je zrozumieć - stąd masa błędów percepcji jak: pl.wikiped(*)5ędów_poznawczych5. Ludzkie ciała są b. delikatne, łatwo nas zabić i skrzywdzić. Łącząc powyższe fakty wychodzi że jesteśmy delikatni i ograniczeni - nic dziwnego, że za wszelką cenę dążymy do oddania się w opiekę wszechmogącemu i nie ma znaczenia fakt, że jest może to być tylko iluzja. Wiara daje pocieszenie, ukojenie i motywację do czynienia dobra nawet jeśli boga nie ma. > Nie wiem skąd taka pewność: a prawa skąd się wzięły?A skąd pewność, że akurat chrześcijaństwo na to pytanie zna poprawną odpowiedź? Uczciwsze podejście to. "Nie wiem. Kropka". Nazwijmy to ewangelią wg św. Niewiadomo  > Tylko czasami? Weźmy proste pytanie "czy zajmować się piciem kawy czy nauką albo jakąś pracą"? Odp. brzmi: "niewiadomo". A przecież nieustannie sobie udzielasz odp,. na tego typu pytania. Każda najprostsza decyzja jaką w życiu podjąłeś jest wyrazem określonej hierarchii wartości, ktorą wyznajesz i której nie można sprawdzić metodami naukowymi lecz jest ona rzeczą wiary.Nie rzeczą wiary tylko pragmatyki, podejmuję takie decyzje, które pozwalają mi przetrwać na ziemi i cieszę się, że mam czas na zadawanie pytań "dlaczego", zamiast cały dzień walczyć o przetrwanie. > Owszem, pytania mogą sprawiać trudność, ale nie od razu zwątpienie. Co ważniejsze pytania można sobie zadawać w nieskończoność, tylko jaki byłby z tego pożytek? Przychodzi tak czas, kiedy zamiast szukać pytań człowiek zaczyna szukac odpowiedzi.  O to mi chodzi, bo nagle okazuje się, że religia na te pytania nie udziela satysfakcjonujących odpowiedzi. Nauka również, ale przynajmniej tego nie ukrywa. cdn
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > No tak, bo nieznane są wyroki boskie. Ludziom nie wolno kwestionować woli bożej, trzeba być zwyczajnie niewolnikiem (...)Mówisz o jakimś innym "bogu". Bóg chrześcijański nie chce niewolników tylko przyjaciół. > Problem jest jednak nierozwiązany, bo skoro jest uosobionym dobrem, to albo nie jest wszechmocny, albo ślepy, albo ma nas gdzieś. Bo tego świata "uosobione dobro" nie stworzyło.Dlaczego nie? Nie, wcale nie ma takiego logicznego wynikania. Mówisz tak, bo zakładasz, ze Bog musi nas stale ochraniać przed konsekwencjami naszego własnego zła i dokonywać stale cudów, aby ludzie nie ulegali wypadkom? > Podtrzymuję twierdzenie, że religie pojęcie miłości wypaczają ponieważ widzę co robią i robili ziemscy "zastępcy" boga.A dlaczego nie patrzysz na Jezusa Chrystusa ("który nie miał grzechu") - On pokazał co to znaczy kochać. > Łącząc powyższe fakty wychodzi że jesteśmy delikatni i ograniczeni - nic dziwnego, że za wszelką cenę dążymy do oddania się w opiekę wszechmogącemu i nie ma znaczenia fakt, że jest może to być tylko iluzja. Wiara daje pocieszenie, ukojenie i motywację do czynienia dobra nawet jeśli boga nie ma.Zgadzam się, lecz nie do końca, bo jeśli chodzi o fakty to należy też wziąć pod uwagę, ze człowiek ma rozum, który może "pomieścić" cały wszechświat i ma wolę, także przewyższa wszystkie miliardy galaktyk, itp.. jak więc nie myśleć o Bogu, skoro sam człowiek jest "boski". > A skąd pewność, że akurat chrześcijaństwo na to pytanie zna poprawną odpowiedź? Uczciwsze podejście to. "Nie wiem. Kropka". Nazwijmy to ewangelią wg św. Niewiadomo  Skoro to dla Cienie tajmnica niezgłebiona to proponuję abyś odbył podróz dookoła świata i sprawdził, w którym kręgu kulturowym powodzi się ludziom najlepiej, w którym kręgu odnotowana największy postęp. > Nie rzeczą wiary tylko pragmatyki, podejmuję takie decyzje, które pozwalają mi przetrwać na ziemi i cieszę się, że mam czas na zadawanie pytań "dlaczego", zamiast cały dzień walczyć o przetrwanie.No ale dlaczego niby w ogóle człowiek powinien przetrwać a nie zginąć? To nie jest wcale kwestia pragmatyki tylko wiary. > O to mi chodzi, bo nagle okazuje się, że religia na te pytania nie udziela satysfakcjonujących odpowiedzi. Nauka również, ale przynajmniej tego nie ukrywa.cdn Przecież każda religia ma credo (wyznanie wiary), którego nie ma nauka , dlaczego więc piszesz, że coś ukrywa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Bartek Górecki (1514 punktów) | > To nie jest arbitralne uznawanie co w Biblii jest faktem a co nie, tylko znacznie bardziej prozaiczna kwestia dotycząca rozpoznania gatunków literackich w Biblii.Ale dlaczego nie uznać Biblii po prostu za dzieło literackie, a nie świętą księgę? Czy np. Koran jest św. Księgą czy tylko księgą? > ... bo konflikt rozumu i wiary to już św Tomasz z Akwiny rozwiązał!!A jak? Nie jestem teologiem, nie wiem. > Nie, czasami wystarczy przesunąć się o milimetr, aby spaść w przepaść. Przeciez gdyby nie ten dogmat, to by znaczyło, ze Bóg jest jak elfy czy wróżki!Wystarczy nie wierzyć w zjawiska nadnaturalne i już bóg jest gdzieś pomiędzy elfami i wróżkami. > A do tego już tylko krok, aby każdy tworzył sobie Boga na swoją modłę. Nie zdajesz sobie z sprawy z konsekwencji i powagi sytuacji!Nie dramatyzuj, przeciętny wierzący tworzy sobie boga na swoją modłę i tłumaczy wszystko na swoją modłę, krytykuje Krk, ale do kościoła czasami chadza. Idee piękne wychodzi jak zwykle - witaj w Polsce  Religie powstają, umierają i bez znaczenia jest fakt, że wyznawcom trudno jest to zaakceptować. Cóż może pan wciąż udoskonala swoje dzieło (jak twierdzą kreacjoniści) w kwestii religii także  > Interesujące jest, też ze jednocześnie z w/w kanonem został tez ogłoszony taki kanon:> Gdyby ktoś mówił, ... - niech będzie wyklęty. Oraz taki:> 5. Gdyby ktoś mówił, ... [..] niech będzie wyklęty.98Są to deklaracje w stylu "jesteś z nami, albo przeciwko nam", każda religia czy dogmatyczny system polityczny mają coś takiego. Trzeba umieć wziąć do takich rzeczy dystans, aby zapewnić pokój na świecie. > ... sam Anzelm nie potrzebował dowód aby wierzyć wroga.Nie jest to postawa godna naśladowania. > Po pierwsze dlatego, ze nie potrafię sobie wyobrazić bytu, który jest swoim istnieniem.Widzisz nasze rozumowanie jest o tyle jałowe, że zostało stworzone w naszych niedoskonałych mózgach. Po prostu nie powstaliśmy po to, żeby zrozumieć wszechświat, ale po to aby przetrwać. > A po drugie dlatego że mimo że wydaje się, że z tego, że myśle o czymś konicznym logicznie nie wynika realne istnieje, to jednak w nauce bardzo często jest wiecej "wytworow myślenia" niż oparcia sę na realnie istniejących przedmiotach, a mimo to uważa się "te twory" za prawdziwe (choćby prawa przyrody - są to wytwory myśli).Zgoda, dlatego nauka kładzie tak duży nacisk na aspekt praktyczny tych wytworów myśli czyli doświadczenia empiryczne i nie traktuje niefalsyfikowanych tez poważnie. Dobra teoria to taka która da się potwierdzić empirycznie i do tego przewiduje nowe - możliwe do zaobserwowania - zjawiska. A idea boga jest niestety niefalsyfikowana 
"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Ale dlaczego nie uznać biblii po prostu za dzieło literackie, a nie świętą księgę? Czy np. Koran jest św. Księgą czy tylko księgą?Nie wiem, sam to oceń  . > >... bo konflikt rozumu i wiary to już św Tomasz z Akwiny rozwiązał!!> A jak? Nie jestem teologiem, nie wiem.Tak: zarówno przyroda jak i Objawienie są dziełem tego samego prawdomównego Boga a więc nie może być sprzeczności między nauką świecką badająca przyrodę opartą na doświadczeniu a Objawieniem. > Wystarczy nie wierzyć w zjawiska nadnaturalne i już bóg jest gdzieś pomiędzy elfami i wróżkami. "Nie wierzyć w zjawiska nadnaturalne" to tez jest wiara. > Nie dramatyzuj, przeciętny wierzący tworzy sobie boga na swoją modłę i tłumaczy wszystko na swoją modłę, krytykuje Krk, ale do kościała czasami chadza. Idee piękne wychodzi jak zwykle - witaj w Polsce Religie powstają, umierają i bez znaczenia jest fakt, że wyznawcom trudno jest to zaakceptować. Cóż może pan wciąż udoskonala swoje dzieło (jak twierdzą kreacjoniści) w kwestii religii także  Po pierwsze dawniej to od Kościoła zależało oblicze Europy, i gdyby nie odciął sie od złych poglądów to może żylibyśmy dzisiaj tak, jak żyją muzułmanie lub spędzalibyśmy życie medytując nad miską ryżu uważając, że świat (materia) jest zły, itp.  . Po drugie w skali światowej religie (kręgi kulturowe) mają przemożny wpływ na życie ludzi. Wyobraź sobie jaki byś był gdybyś urodził się pod panowaniem islamu lub hinduizmu? > Są to deklaracje w stylu "jesteś z nami, albo przeciwko nam", każda religia czy dogmatyczny system polityczny mają coś takiego. Trzeba umieć wziąć do takich rzeczy dystans, aby zapewnić pokój na świecie.Czy to co napisałeś jest w ogóle słuszne w odniesieniu do czegokolwiek? Wyobraź sobie, że jesteś niewolnikiem. Czy za wszelką ceną (godząc się na bycie niewolnikiem) dążyłbyś do "pokoju na świecie" czy raczej dążyłbyś do ustanowienia systemu "dogmatycznego", w którym wszyscy ludzie są równi i mają równe prawa? NIe wszystko co dogmatyczne musi być złe. > > Po pierwsze dlatego, ze nie potrafię sobie wyobrazić bytu, który jest swoim istnieniem.> Widzisz nasze rozumowanie jest o tyle jałowe, że zostało stworzone w naszych niedoskonałych mózgach. Po prostu nie powstaliśmy po to, żeby zrozumieć wszechświat, ale po to aby przetrwać.No, ale jednak nie jesteśmy jak inne zwierzęta i jednak rozumiemy wszechświat, więc coś tu się nie zgadza. Jeśli nie powstaliśmy po to aby zrozumieć wszechświat tylko po to aby przetrwać, a jednak go rozumiemy - to, co to ma być? Przypadek?  > Zgoda, dlatego nauka kładzie tak duży nacisk na aspekt praktyczny tych wytworów myśli czyli doświadczenia empiryczne i nie traktuje niefalsyfikowanych tez poważnie. Dobra teoria to taka która da się potwierdzić empirycznie i do tego przewiduje nowe - możliwe do zaobserwowania - zjawiska. A idea boga jest niestety niefalsyfikowana  No i co z tego niby wynika dla naszej dyskusji? Że skoro jest niefalsyfikowalna metodami naukowymi to już należy ją odrzucić? Tak samo nie da się naukowo udowodnić, ze okrucieństwo dla przyjemności jest złe. A mimo to za takie akty zamyka się ludzi w więzieniach - mimo braku na to dowodów "naukowych".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | lodowy (1486 punktów) |
> Być może jest. Materialnego (lub materialnym uwarunkowanego), czyli naturalnego (w moim rozumieniu), możemy dotknąć, materialne możemy zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć. A jeśli nie potrafimy, to być może kiedyś będziemy potrafić.Czy można zakładać istnienie czegoś czego nie potrafimy "zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć"? Czy można założyć sobie , że kiedyś będziemy to potrafili zrobić, więc to coś może istnieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Być może jest. Materialnego (lub materialnym uwarunkowanego), czyli naturalnego (w moim rozumieniu), możemy dotknąć, materialne możemy zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć. A jeśli nie potrafimy, to być może kiedyś będziemy potrafić.> Czy można zakładać istnienie czegoś czego nie potrafimy "zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć"? Czy można założyć sobie , że kiedyś będziemy to potrafili zrobić, więc to coś może istnieć?Myślę, że możemy zakładać istnienie umysłu. Ale być może nie. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lodowy (1486 punktów) | > >>Być może jest. Materialnego (lub materialnym uwarunkowanego), czyli naturalnego (w moim rozumieniu), możemy dotknąć, materialne możemy zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć. A jeśli nie potrafimy, to być może kiedyś będziemy potrafić.> >Czy można zakładać istnienie czegoś czego nie potrafimy "zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć"? Czy można założyć sobie , że kiedyś będziemy to potrafili zrobić, więc to coś może istnieć?> Myślę, że możemy zakładać istnienie umysłu. Ale być może nie.  Więc możesz zakładać istnienie Boga. Ale być może nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >>>Być może jest. Materialnego (lub materialnym uwarunkowanego), czyli naturalnego (w moim rozumieniu), możemy dotknąć, materialne możemy zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć. A jeśli nie potrafimy, to być może kiedyś będziemy potrafić.> >>Czy można zakładać istnienie czegoś czego nie potrafimy "zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć"? Czy można założyć sobie , że kiedyś będziemy to potrafili zrobić, więc to coś może istnieć?> >Myślę, że możemy zakładać istnienie umysłu. Ale być może nie.  > Więc możesz zakładać istnienie Boga. Ale być może nie.  Mogę, ale nie muszę. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | anty_k (954 punktów) | > >Być może jest. Materialnego (lub materialnym uwarunkowanego), czyli naturalnego (w moim rozumieniu), możemy dotknąć, materialne możemy zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć. A jeśli nie potrafimy, to być może kiedyś będziemy potrafić.> Czy można zakładać istnienie czegoś czego nie potrafimy "zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć"? Czy można założyć sobie , że kiedyś będziemy to potrafili zrobić, więc to coś może istnieć?Możemy (a nawet powinniśmy!) zakładać, że istnieje Nieznane. To założenie natomiast nie uprawnia nas do robienia JAKICHKOLWIEK założeń "na wiarę" co do istoty tego Nieznanego. Są bowiem dwie możliwości: albo owo Nieznane wytwarza jakieś mierzalne efekty w naszej materialnej rzeczywistości i wówczas najlepszym sposobem badania tych efektów jest zastosowanie podejścia naukowego (eksperymenty, obserwacje, logika). Albo takowych efektów nie wytwarza i wtedy nie ma żadnych podstaw do wyciągania jakichkolwiek wniosków.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lodowy (1486 punktów) | >>Czy można zakładać istnienie czegoś czego nie potrafimy "zobaczyć, usłyszeć, zmierzyć"? Czy można założyć sobie , że kiedyś będziemy to potrafili zrobić, więc to coś może istnieć? >Możemy (a nawet powinniśmy!) zakładać, że istnieje Nieznane. To założenie natomiast nie uprawnia nas do robienia JAKICHKOLWIEK założeń "na wiarę" co do istoty tego Nieznanego. Są bowiem dwie możliwości: albo owo Nieznane wytwarza jakieś mierzalne efekty w naszej materialnej rzeczywistości i wówczas najlepszym sposobem badania tych efektów jest zastosowanie podejścia naukowego (eksperymenty, obserwacje, logika).
Ale wtedy Nieznane nie jest już nieznane.
> Albo takowych efektów nie wytwarza i wtedy nie ma żadnych podstaw do wyciągania jakichkolwiek wniosków.
Jeśli tych efektów nie stwierdza to nie można wnioskować, że Nieznane istnieje jak też nie można wnioskować, że nie istnieje. Wierzący mogą twierdzić, że są cuda których nawet w obecności ekspertów nie wyjaśniła nauka. Można siedząc siedząc przed kompem napisać, że wszystko to bzdury, kłamstwa i naciąganie, ale to już nie byłoby racjonalne podejście do tematu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | >Ale wtedy Nieznane nie jest już nieznane.
Od momentu kiedy zbadamy dane zjawisko i poznamy jego mechanizm. Wcześniej można oczywiście stawiać hipotezy ale te hipotezy też powinny mieć jakieś oparcie w obserwacjach.
>Jeśli tych efektów nie stwierdza to nie można wnioskować, że Nieznane istnieje jak też nie można wnioskować, że nie istnieje.
Wobec braku efektów jedyne sensowne założenie to nie przyjmowanie "na wiarę" istnienia konkretnych bytów. W przeciwnym razie: makaronowe potwory, skrzaty domowe, wszechmocne jednorożce, itd. itp.
>Wierzący mogą twierdzić, że są cuda których nawet w obecności ekspertów nie wyjaśniła nauka. Można siedząc siedząc przed kompem napisać, że wszystko to bzdury, kłamstwa i naciąganie, ale to już nie byłoby racjonalne podejście do tematu.
Nawet jeśli nauka czegoś nie wyjaśniła (choć akurat informacje o cudach są często mocno naciągane, patrz np. malowidło Matki Boskiej Guadalupe) to nie ma żadnego powodu aby przypuszczać, że wyjaśnienie danego zjawiska musi wykraczać poza ramy racjonalnego poznawania świata. Kiedyś ludziom się wydawało, że tego czym jest Słońce nie sposób wyjaśnić i że musi to być jakiś bóg. Jak jest naprawdę - wiemy.
|
|
| | | | | | | |  | 8 na 8 | aninakcilyb (259 punktów) | Niech Pani dokładnie poczyta o filozofii Nietzschego. Nie jest słuszne twierdzenie, że hitleryzm opiera się na Nietzscheanizmie. Hitler oczywiście wykorzystał pewne założenia Nietzschego, np. podkradł 'nadczłowieka', tworząc teorię jedynej słusznej rasy. Nie było to jednak zgodne z przekonaniami Nietzschego, który w ogóle nie przepadał za swoim własnym narodem wytykając im wiele wad. Ponadto nie istnieje nic takiego jak ateistyczne systemy. Proszę nie tworzyć takich nadużyć. Ateiści nie są grupą ludzi, którzy jak np. katolicy modlą się do kogoś/czegoś, mają wspólne poglądy na kreślone tematy. Ateiści są grupą ludzi racjonalnie myślących, jedyne co ich łączy to brak wiary w boga, tak samo jak brak wiary w św. mikołaja czy talerz spaghetti latający wokół słońca. Poza tym są ludźmi o rożnych przekonaniach politycznych, społecznych, ekonomicznych, mających rożne, odmienne upodobania etc.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 5 | Teresa (2693 punktów) | > Niech Pani dokładnie poczyta o filozofii Nietzschego. Nie jest słuszne twierdzenie, że hitleryzm opiera się na Nietzscheanizmie. Hitler oczywiście wykorzystał pewne założenia Nietzschego, np. podkradł 'nadczłowieka', tworząc teorię jedynej słusznej rasy. Nie było to jednak zgodne z przekonaniami Nietzschego, który w ogóle nie przepadał za swoim własnym narodem wytykając im wiele wad.Drogi Panie, proszę trzymać emocje na wodzy, bo odnosze wrażenie jakbym wręcz uraziłą Pana uczucia areligine. To mnie nawet nie dziwi, ze zwolennik "nadczłowieka" Nietzschego tak sie emocjonuje, zamiast żywić chłodną pogarde, bo mam podejrzenie, że idea nadczłowieka trafia raczej do ludzi o słabej wytrzymałosci psychicznej marzących o "sile".  Zupełnie niepotrzebie , bo chyba się źle nie zrozumieliśmy. Chodziło mi o samą doktrynę, zgodnie, z którą człowieka silniejszego nie obowiązują żadne normy a nie o jej konkretne zastosowanie (w tym osobisty pogląd Nietzschego). Nietzsche mógł równie dobrze darzyć naród niemiecki największą pogarda (a konkretnie chyba klasę mieszczańską mylnie utożsamianą z chrześcijaństwem) to jednak niczego nie zmienia. Podobny pogląd o braku obiektywnej prawdy i dobra głosili już sofiści w 5 wiek p. n. e. Jest to tzw. prawo buszu. > Ponadto nie istnieje nic takiego jak ateistyczne systemy. Proszę nie tworzyć takich nadużyć. Ateiści nie są grupą ludzi, którzy jak np. katolicy modlą się do kogoś/czegoś, mają wspólne poglądy na kreślone tematy.To groteskowe. Ateistów też coś łączy skoro nazywamy ich właśnie ateistami. Mają wspólny pogląd na cechy absolutu, oraz wydają się nic nie wiedzieć o "świętości". Mówiąc o ateistycznych systemach miałam na myśli systemy filozoficzne korespondujące z ateistycznymi poglądami na świat... tak, np. materialiści są ateistami itd. > Ateiści są grupą ludzi racjonalnie myślących,Ach, ci ateiści niewinne baranki. A przecież Stalin był ateista i sadystą. Nie wierzył w Boga, wręcz sam zajął pozycję boga, gdy dążył do absolutnej kontroli nad innymi ludźmi. Piszę o tym dlatego, że jest to przykład na to, że materialistyczna doktryna filozoficzna zgodnie z którą zycie człowieka jest tyle samo warte co życie np. muchy jednak bardziej sprzyja złu niż doktryna zgodnie z którą każdy człowiek jest umiłowanym dzieckiem Boga. > jedyne co ich łączy to brak wiary w boga, tak samo jak brak wiary w św. mikołaja czy talerz spaghetti latający wokół słońca. Poza tym są ludźmi o rożnych przekonaniach politycznych, społecznych, ekonomicznych, mających rożne, odmienne upodobania etc.Tak samo katolicy -jedyne co ich łączy to wiara w Boga, poza tym tak samo mogą mieć rożne przekonania polityczne, społeczne, ekonomiczne... Nie widze tu różnicy. Hume (uznany wsród racjonalistow filozof) podobno pisał, że nie ma wielkiej różnicy miedzy wierzacymi w Boga a niewierzacymi, bo wierzący przyznają, ze niewiadomo, jaki jest Bóg (jest tajemnicą), a niewierzacy przyznają, ze absolut ma jakieś cechy człowieka. Pozdrawiam P. S. Oczywiście wierzę też w św. Mikołaja i w talerz spaghetti latający wokół słońca.
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 8 | aninakcilyb (259 punktów) | > Drogi Panie, proszę trzymać emocje na wodzy, bo odnosze wrażenie jakbym wręcz uraziłą Pana uczucia areligine. To mnie nawet nie dziwi, ze zwolennik "nadczłowieka" Nietzschego tak sie emocjonuje, zamiast żywić chłodną pogarde, bo mam podejrzenie, że idea nadczłowieka trafia raczej do ludzi o słabej wytrzymałosci psychicznej marzących o "sile".  Nie jestem Panem. Nigdzie nie napisałam, że jestem zwolennikiem idei 'nadczłowieka', znowu generalizacja, nie wiem jak można dyskutować z kimś kto sobie dopowiada różne sprawy, widzocznie to jakaś domena ludzi wierzacych... boga też sobie wmówili... > To groteskowe. Ateistów też coś łączy skoro nazywamy ich właśnie ateistami. Mają wspólny pogląd na cechy absolutu, oraz wydają się nic nie wiedzieć o "świętości". Mówiąc o ateistycznych systemach miałam na myśli systemy filozoficzne korespondujące z ateistycznymi poglądami na świat... tak, np. materialiści są ateistami itd.Kazdy ateista moze wyznawać inną filozofię życia, bo nie jest zobligowany żadna religią do wyznawania jednej filozofii. Istnieją filozofię, które powiedzmy są częsciej niż inne częścią światopoglądu ateistów, ale trudno powiedzięc o jednej, która skupia ateistów tak jak wiara w coś. A co to jest 'świętośc' , o której zdają się nic nie wiedzięc ateisci? Nawet jesli materialiści są ateistami to nie znaczy, że każdy ateista jest materialistą. To duża różńica. > Ach, ci ateiści niewinne baranki. A przecież Stalin był ateista i sadystą. Nie wierzył w Boga, wręcz sam zajął pozycję boga, gdy dążył do absolutnej kontroli nad innymi ludźmi. Piszę o tym dlatego, że jest to przykład na to, że materialistyczna doktryna filozoficzna zgodnie z którą zycie człowieka jest tyle samo warte co życie np. muchy jednak bardziej sprzyja złu niż doktryna zgodnie z którą każdy człowiek jest umiłowanym dzieckiem Boga.Tylko jeden przykład? Stalin? Ja znam mnóstwo ateistów, ktorzy są dobrymi ludzmi. Co to za argument, że Stalin był mordercą... A co to wiara ma monopol na dobro? Ktoś kto jest wierżacy to znaczy, ze jest dobry? Bzdura. Wystarczy sobie przypomnieć o inkwizycji i wszytkich wojnach w imię religii. > Tak samo katolicy -jedyne co ich łączy to wiara w Boga, poza tym tak samo mogą mieć rożne przekonania polityczne, społeczne, ekonomiczne... Nie widze tu różnicy.Nie zgodze się ,ze katolicy moga mieć rózne poglądy. Są zobowiązani do określonych poglądów. Na przykład ateista moze być przeciwko aborcji z pewnych (niereligijnych) powodów, ale może być inny ateista, który opowiada się za aborcją. Ateisci moga mieć przekoannia zaówno prawicowe jak i lewicowe. Katolicy są raczej skłonni do opowiadania sie za partiami prawicowymi, oczywiscie są to sprawy indywidualne, ale chodzi o to ,że religia narzuca pewien sposób myślenia, powoduje, że ludzie wierzący opowiadają sie za tą sama opcją, co jest nieznane ateistom, bo nie mają wspólnego odnośnika, jakim jest kościół dla katolików. > P. S. Oczywiście wierzę też w św. Mikołaja i w talerz spaghetti latający wokół słońca.Serdecznie wspólczuję.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Teresa (2693 punktów) | >Nie jestem Panem. Przepraszam (zwróciłam tylko uwagę na końcówkę Twojego nicka i stąd pomyłka).
>Kazdy ateista moze wyznawać inną filozofię życia, bo nie jest zobligowany żadna religią do wyznawania jednej filozofii. Istnieją filozofię, które powiedzmy są częsciej niż inne częścią światopoglądu ateistów, ale trudno powiedzięc o jednej, która skupia ateistów tak jak wiara w coś.
Tak samo wierzyć można w wiele rzeczy w: bożka, w rozum, miłość, Boga , naukę a nawet nienawiść czy destrukcję. Jesteś tutaj i nie zauważyłaś, że racjonalistów skupia wiara w potęgę nauki/rozumu? Wbrew pozorom człowiekowi, który stracił wiarę w Boga, pozostaje już tylko wiara w naukę, bo niby w co innego?
Ateista nie jest zobligowany religią, ale jest zobligowany przez swój areligijny światopogląd. Na skutek tego ateista nie może mieć takiej filozofii życia jak np. teizm, panteizm, deizm czy supernaturalizm, bo są sprzeczne z jego areligijnym światopoglądem. Stad istnieje coś takiego jak ateistyczne systemy.
>A co to jest 'świętośc' , o której zdają się nic nie wiedzięc ateisci? >Nawet jesli materialiści są ateistami to nie znaczy, że każdy ateista jest materialistą. To duża różńica.
I co z tego? Tak samo nie każdy wierzacy jest katolikiem.
>Tylko jeden przykład? Stalin? Ja znam mnóstwo ateistów, ktorzy są dobrymi ludzmi. Co to za argument, że Stalin był mordercą...
To nie argument tylko kontrargument na stwierdzenie, ze "ateiści są ludźmi myślącymi racjonalnie". Zgodnie z Twoim tokiem rozumowania Stalin też myślał racjonalnie, bo był ateista. Ciekawe ...
>A co to wiara ma monopol na dobro?
Ateizm tak samo jak widać nie ma monopolu na racjonalność.
> Ktoś kto jest wierżacy to znaczy, ze jest dobry? Bzdura.
Żeby pytać czy ktoś jest dobry najpierw trzeba wiedzieć, co to znaczy być "dobry"? Są tacy, którzy mają taką filozofię zyciową zgodnie z którą dobro i zło nie istnieją (są tylko kwestią umowy), a więc pytanie nie ma sensu. Dzisiaj najczęściej są to właśnie ateiści tacy jak np. darwiniści. Natomiast wg ideałów ewangelicznych nikt nie jest dobry tylko Bóg.
>Nie zgodze się ,ze katolicy moga mieć rózne poglądy. Są zobowiązani do określonych poglądów. Na przykład ateista moze być przeciwko aborcji z pewnych (niereligijnych) powodów, ale może być inny ateista, który opowiada się za aborcją.
Rozumiem, że ateizm nie zobowiązuje do zupełnie żadnych ideałów moralnych, skutkiem tego z braku obiektywnych ideałów każdy nawet sadysta, może się sam uważać za uosobienie ideału, czy tak?
>Ateisci moga mieć przekoannia zaówno prawicowe jak i lewicowe. Katolicy są raczej skłonni do opowiadania sie za partiami prawicowymi, oczywiscie są to sprawy indywidualne, ale chodzi o to ,że religia narzuca pewien sposób myślenia, powoduje, że ludzie wierzący opowiadają sie za tą sama opcją, co jest nieznane ateistom, bo nie mają wspólnego odnośnika, jakim jest kościół dla katolików.
Nie każdy wierzący jest katolikiem. Porównujesz wszystkich ateistów do katolików. To tak samo jakbym ja porównywała wszystkich wierzących do materialistów i twierdziła, że wierzący mają różne poglądy a punktem odniesienia materialisty jest tylko materia. Nie ma czegoś takiego. Dany (jeden) człowiek ma dany (jeden) światopogląd. Jeśli ktoś jest katolikiem to oczywiście, ze odniesieniem dla niego jest nauka Kościoła. Jeśli ktoś jest ateistą to wówczas jego konkretna filozofia życia jest jego punktem odniesienia. Nie może być ateisty, który jednocześnie jest idealistą (wierzy w idee platońskie) i materialistą (wierzy, że jednym bytem, jaki istnieje jest materia).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | aninakcilyb (259 punktów) | >Tak samo wierzyć można w wiele rzeczy w: bożka, w rozum, miłość, Boga , naukę a nawet nienawiść czy destrukcję. >Jesteś tutaj i nie zauważyłaś, że racjonalistów skupia wiara w potęgę nauki/rozumu? Wbrew pozorom człowiekowi, który stracił wiarę w Boga, pozostaje już tylko wiara w naukę, bo niby w co innego?
Jak zauważyłaś wierzyć można w różne rzeczy, skąd w takim razie pogląd, że jak ateista nie wierzy w boga to nie pozostaje mu nic innego? Ateista ma naukę, aby tłumaczyć sobie różne zjawiska, ale to nie znaczy, że nauka pozostaje dla niego jedyną wartością, ma jeszcze miłość, przyjaźń, rodzinę etc.
>Ateista nie jest zobligowany religią, ale jest zobligowany przez swój areligijny światopogląd. Na skutek tego ateista nie może mieć takiej filozofii życia jak np. teizm, panteizm, deizm czy supernaturalizm, bo są sprzeczne z jego areligijnym światopoglądem. Stad istnieje coś takiego jak ateistyczne systemy.
'Ateistyczne systemy' to jest Twój prywatny wymysł na potrzeby tej dyskusji. Obiektywnie takie systemy nie istnieją.
>To nie argument tylko kontrargument na stwierdzenie, ze "ateiści są ludźmi myślącymi racjonalnie". Zgodnie z Twoim tokiem rozumowania Stalin też myślał racjonalnie, bo był ateista. Ciekawe ...
To, że ktoś jest mordercą nie znaczy, że nie myśli racjonalnie. Na to ,że ktoś dokonuje zbrodni maja wpływ inne czynniki, a nie racjonalność. Bo idąc Twoim tokiem myślenia, gdzie przytaczasz przykład Stalina, osoby racjonalne muszą być złe. Jestem nawet skłonna powiedzieć, że ludzie wierzący mogą być racjonalni w aspekcie codziennego życia. W tym sensie, że mogą podejmować racjonalne decyzje, starają się kierować rozsądkiem, a nie emocjami. Ateiści z kolei mogą podejmować irracjonalne decyzje w swoim życiu, bo bycie racjonalistą w znaczeniu - racjonalnie tłumaczyć sobie powstanie świata nie jest jednoznaczne z tym, że dana osoba zawsze, bez wyjątków postępuje racjonalnie. Jednak jeśli mówimy o stworzeniu świata i wierze w istotę nadprzyrodzoną, to osoby wierzące (w jakiegoś boga) nie potrafią sobie racjonalnie wytłumaczyć ,ze boga nie ma, więc w tym kluczowym aspekcie życia osoby wierzące są nieracjonalne. Tak samo jak dorosła osoba wierząca w świętego mikołaja nie myśli racjonalnie.
>Natomiast wg ideałów ewangelicznych nikt nie jest dobry tylko Bóg.
To by się zgadzało ,bo przecież boga nie ma, wiec dobro też musiałoby nie istnieć.
>Rozumiem, że ateizm nie zobowiązuje do zupełnie żadnych ideałów moralnych, skutkiem tego z braku obiektywnych ideałów każdy nawet sadysta, może się sam uważać za uosobienie ideału, czy tak?
Ateizm nie zobowiązuje do żadnych ideałów (co się też odnosi do tego, że ateiści nie są zobligowani żadną filozofią życiową) i sadysta też może być ateistą, co nie znaczy, że każdy ateista jest sadystą (uprzedzając twoje zarzuty). Każdy może też sam siebie uważać za uosobienie ideału, jeśli jest na tyle próżny. Nie rozumiem Twoich wątpliwości...
>Nie każdy wierzący jest katolikiem. Porównujesz wszystkich ateistów do katolików. To tak samo jakbym ja porównywała wszystkich wierzących do materialistów i twierdziła, że wierzący mają różne poglądy a punktem odniesienia materialisty jest tylko materia. >Nie ma czegoś takiego. Dany (jeden) człowiek ma dany (jeden) światopogląd. Jeśli ktoś jest katolikiem to oczywiście, ze odniesieniem dla niego jest nauka Kościoła. Jeśli ktoś jest ateistą to wówczas jego konkretna filozofia życia jest jego punktem odniesienia. Nie może być ateisty, który jednocześnie jest idealistą (wierzy w idee platońskie) i materialistą (wierzy, że jednym bytem, jaki istnieje jest materia).
Ale dla osób wierzących odniesieniem jest zawsze kościół, postanowienia kościoła, a ateiści mają tylko odniesienie do nauki, która nie narzuca żadnej filozofii życia czy postępowania w życiu. Nie porównuję ateistów do katolików, jeśli odwołuje się do katolików to dlatego, że z katolikami mam do czynienia na co dzień w Polsce, jest to grupa osób wierzących, która jest mi najbardziej znana. Mogę się odwołać do muzułmanów, których wiara w ich boga jednoczy jeszcze bardziej niż katolików, dla których prawo świeckie jest tym samym czym prawo kościelne i w tym przykładzie jeszcze bardziej widać jak wiara obliguje do określonej filozofii życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Jak zauważyłaś wierzyć można w różne rzeczy, skąd w takim razie pogląd, że jak ateista nie wierzy w boga to nie pozostaje mu nic innego?Nie wiem, to jest pytanie do ateistów  . Jest tak dlatego że chodzi o coś może stanowić alternatywę dla religii, która daje pewien światopogląd (to jest zespół zdań wyjaśniających całość doświadczenia danego człowieka, i to nie tylko doświadczenia faktów, ale także wartości). Niektórzy nawet popadają w bałwochwalstwo nazywając ewolucję Wielkim Konstruktorem i czczą ją jako boga i twierdząc, ze Wielki Konstruktor jest ostateczną odpowiedzią na wszystkie pytania ludzkości, a niektórzy tylko szczerze wierzą w rozum. Ponadto światopogląd zawiera także odpowiedzi na podstawowe pytania, jakie człowiek może sobie zadać: egzystencjalne (czy życie ma sens), moralne i dotyczące świata jako całości (co jest poza naturą,). Ludzie, którzy wierzą w rozum, musza się czuć na tym polu boleśni słabi, gdyz muszą mieć świadomośc, że sam rozum nie daje odpowiedzi na te pytania. > Ateista ma naukę, aby tłumaczyć sobie różne zjawiska, ale to nie znaczy, że nauka pozostaje dla niego jedyną wartością, ma jeszcze miłość, przyjaźń, rodzinę etc.Miłość, przyjaźń, rodzina nie dają odpowiedzi na podstawowe pytania ...jest odwrotnie bez filozofii niewiadomo czy miłość jest możliwa ... ani co to znaczy kochać. > 'Ateistyczne systemy' to jest Twój prywatny wymysł na potrzeby tej dyskusji. Obiektywnie takie systemy nie istnieją.Przez ateistyczne systemu rozumiem systemy/filozofie, które są światopoglądami, lecz nie uwzględniają Boga, tzn. wg nich absolut/ostateczna rzeczywistość nie jest osobowy (nie jest świadomy, np. Ślepy Zegarmistrz ), no i nie dopuszczają tez możliwości istnienia najmniejszego duszka (tzw. boga/anioła). > >Zgodnie z Twoim tokiem rozumowania Stalin też myślał racjonalnie, bo był ateista. Ciekawe ...> To, że ktoś jest mordercą nie znaczy, że nie myśli racjonalnie. Na to ,że ktoś dokonuje zbrodni maja wpływ inne czynniki, a nie racjonalność.No jak to? Do morderstw/sadyzmu doprowadziły go inne czynniki, na którymi nie był stanie racjonalnie zapanować? To wiara w rozum jest chyba daremna (skoro rozum nie może nas uchronić przez destrukcją). > Jednak jeśli mówimy o stworzeniu świata i wierze w istotę nadprzyrodzoną, to osoby wierzące (w jakiegoś boga) nie potrafią sobie racjonalnie wytłumaczyć ,ze boga nie ma, więc w tym kluczowym aspekcie życia osoby wierzące są nieracjonalne.Nie to nie tak. Osoby wierzące potrafią sobie racjonalnie wytłumaczyć, ze Bóg istnieje.I co ważniejsze uważają swoje tłumaczenie za bardziej prawdopodobne od racjonalnego tłumaczenia ze Bóg nie istnieje. Mówisz, tak bo ateista ani przez chwilkę nie może pomyśleć, ze Bóg istnieje?  > >Natomiast wg ideałów ewangelicznych nikt nie jest dobry tylko Bóg.> To by się zgadzało ,bo przecież boga nie ma, wiec dobro też musiałoby nie istnieć.Coż za piękne wyznanie wiary. Skąd wiesz, ze Boga nie ma? Czy byłaś przy stworzeniu świata i stąd wiesz, że świat nie jest stworzony? > >Ateizm nie zobowiązuje do żadnych ideałów (co się też odnosi do tego, że ateiści nie są zobligowani żadną filozofią życiową) i sadysta też może być ateistą, co nie znaczy, że każdy ateista jest sadystą (uprzedzając twoje zarzuty).Moment. Ateizm to nie filozofia, która mówi, że wszystkie filozofia sa równie sensowane byleby nie odwoływały się do Boga. Ateizm to jest pewna cecha konkretnych filozofii a nie na odwrót. Z jednej strony mówisz że coś takiego jak systemy ateistyczne nie istnieją , a z drugiej strony wychodzi na to, że ateizm to praktycznie dowolna filozofia?? > Każdy może też sam siebie uważać za uosobienie ideału, jeśli jest na tyle próżny. Nie rozumiem Twoich wątpliwości...No, ale to by była parodia etyki, dostosowywanie dobra i zła do siebie (zamiast zmienić siebie aby stać się dobrym). Poza tym sadysta może wykorzystać ateizm, zeby wcielić w życie morderstwa. Jeśli ateizm to niczego nie zobligowuje, to znaczy, że równie sensowna jest taka filozofia, która głosi prawo buszu, ze silni mają prawo niszczyć słabych. > Ale dla osób wierzących odniesieniem jest zawsze kościół, postanowienia kościoła, a ateiści mają tylko odniesienie do nauki, która nie narzuca żadnej filozofii życia czy postępowania w życiu.No coż, mogę sobie narzucić np. tzw. filozofię chrześcijańską (tworzona przez wieki przez mądrych i świetych ludzi) a mogę filozofię będącą moim wymysłem i zaczynać wszystko od nowa (choc z pewnością Ameryki nie odkryję). Gdyby każdy zaczynał od początku, to skończyłby w tym samym miejscu co jego ojciec/matka, czyli postep nie byłby możliwy. > Nie porównuję ateistów do katolików, jeśli odwołuje się do katolików to dlatego, że z katolikami mam do czynienia na co dzień w Polsce, jest to grupa osób wierzących, która jest mi najbardziej znana. Mogę się odwołać do muzułmanów, których wiara w ich boga jednoczy jeszcze bardziej niż katolików, dla których prawo świeckie jest tym samym czym prawo kościelne i w tym przykładzie jeszcze bardziej widać jak wiara obliguje do określonej filozofii życia.Chcesz powiedzieć, że religia więcej narzuca niż ateizm. Wg mnie to nie zalezy od tego czy mamy do czynienia z religią czy ateizmem, tylko od specyficznych cech danej religii czy filozofii. Np. są/były takie "religie" , które wcale nie stawiają wymagań moralnych, np. można tam złożyć ofiarę swojemu ulubionemu bogu/bożkowi a następnie komuś poderżnać gardło i bez związku jednego z drugim. A np. komunistów (komunizm chyba nie zarzeczysz to ateistyczny system) ich wiara ich jednoczyła podobnie jak wiara religijna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | anty_k (954 punktów) | > Miłość, przyjaźń, rodzina nie dają odpowiedzi na podstawowe pytania ...Religia też nie daje takich odpowiedzi, a ściślej rzecz biorąc daje dowolne odpowiedzi jakie kto chce. Chrześcijaństwo da jakieś odpowiedzi, hinduizm inne a buddyzm jeszcze inne. A jak się nie podoba to zawsze można stworzyć kolejną sektę. To zresztą jest jeden z ulubionych kłamliwych sloganów powtarzanych przez wierzących: "nauka nie odpowiada na wszystkie pytania". To, że religia nie odpowiada w sposób wiarygodny na żadne pytania to się taktownie przemilcza. > wiara w rozum jest chyba daremna (skoro rozum nie może nas uchronić przez destrukcją)Religia też przed destrukcją nie chroni a wręcz przeciwnie, popycha ludzi ku bezsensownej walce (krucjaty, ataki terrorystyczne, itp.). Znów ten sam sofizmat co w przypadku "nauka nie odpowiada...". > Osoby wierzące potrafią sobie racjonalnie wytłumaczyć, ze Bóg istnieje.To bez znaczenia, co potrafią sobie "racjonalnie" wytłumaczyć. Dowód matematyczny jest tak samo prawdziwy niezależnie od tego, który matematyk go czyta. "Dowody" religijne są wiarygodne tylko dla wierzących a i to nie dla wszystkich (przykład: jaki odsetek osób chodzących do kościoła w Polsce wierzy w piekło? Sondaże wskazują, że zaskakująco niski). > Mówisz, tak bo ateista ani przez chwilkę nie może pomyśleć, ze Bóg istnieje?  Może pomyśleć, ale najczęściej im dłużej myśli tym bardziej boga nie ma. > wychodzi na to, że ateizm to praktycznie dowolna filozofia??Ateizm to jest pogląd jeden konkretny pogląd: boga nie ma. Można być ateistą filatelistą, ateistą kapitalistą, ateistą socjalistą, ateistą komunistą, ateistą kombajnistą itd. Jedyne z czym ateizm nie idzie w parze to religie głoszące istnienie boga (bogów) bo jest to stwierdzenie stojące w oczywistej sprzeczności z tym co mówi pogląd nazywany ateizmem. > Jeśli ateizm to niczego nie zobligowuje, to znaczy, że równie sensowna jest taka filozofia, która głosi prawo buszu, ze silni mają prawo niszczyć słabych.Religie przecież nie negują prawa silniejszego, ileż było w historii przypadków wyrzynania całych społeczeństw w imię "nawracania", ot choćby "chrystianizacja" Ameryki Południowej. > Gdyby każdy zaczynał od początku, to skończyłby w tym samym miejscu co jego ojciec/matka, czyli postep nie byłby możliwy.Ależ nie zaczynamy od początku. Znamy "osiągnięcia" chrześcijaństwa i wielu innych religii, uważamy (ja przynajmniej), że te religie się nie sprawdzają, więc szukamy czegoś nowego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Teresa (2693 punktów) | > Religia też nie daje takich odpowiedzi, a ściślej rzecz biorąc daje dowolne odpowiedzi jakie kto chce. Chrześcijaństwo da jakieś odpowiedzi, hinduizm inne a buddyzm jeszcze inne. A jak się nie podoba to zawsze można stworzyć kolejną sektę.... albo zostać ateista i zupełnie arbitralnie samu sobie udzielać odpowiedzi na te pytania? Zabawne, ze ten argument, który wymierasz przeciwko religii, jest przecież głównym argumentem przeciw ateizmowi! Tak nie jest, bo religia daje pewien światopogląd (a to właśnie światopogląd udziela odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania: dotyczące wartości(dobro i zło) oraz kwestii pozaświatowych). Możesz powiedzieć, że tak samo istnieje wiele światopoglądów (np. komunistyczny, chrześcijański), ale dany człowiek ma tylko jeden światopogląd. Nie można być "na zewnatrz" światopoglądu/ów, bo nawet jeśli ktoś dopiero stoi przed decyzją, który światopogląd wybrac, to aby wybrać musi użyć zasady etycznej, czyli już mieć jakiś światopoglad. Natomiast nauka unika wartościowań, nie może mówić ludziom co jest dobre a co złe, daje tylko wiedzę, ktora ma być sprawdzalna. > To zresztą jest jeden z ulubionych kłamliwych sloganów powtarzanych przez wierzących: "nauka nie odpowiada na wszystkie pytania".Jak nauka odpowiada na pytanie czy życie ma sens? (i jak można to sprawdzić, chętnie się dowiem  ) > To, że religia nie odpowiada w sposób wiarygodny na żadne pytania to się taktownie przemilcza.Czyżbyś zarzucał wierze to, że jest wiarą? > Religia też przed destrukcją nie chroni a wręcz przeciwnie, popycha ludzi ku bezsensownej walce (krucjaty, ataki terrorystyczne, itp.).Po pierwsze nie każda walka religijna jest bezsensowna. Nie jest bezsensowna walka, która ma na celu obronę wartości (takich, jak wolność, równość, itp.).. Ja np. dziękuje Boga za to, ze nie jestem muzułmanką - a mogłabym być gdyby nie krucjaty. Z drugie strony nikt nie powiedział, że każda religia jest dobra- a Ty wrzucasz wszystkie do jednego worka i wszystkie walki uważasz za bezsensowne. > Może pomyśleć, ale najczęściej im dłużej myśli tym bardziej boga nie ma.Coż, za skrajny realizm teoriopoznawczy...  Istnienie Boga jest logiczną koniecznością, bo jest to rdzeń bytu. > Ateizm to jest pogląd jeden konkretny pogląd: boga nie ma. Można być ateistą filatelistą, ateistą kapitalistą, ateistą socjalistą, ateistą komunistą, ateistą kombajnistą itd.> Jedyne z czym ateizm nie idzie w parze to religie głoszące istnienie boga (bogów) bo jest to stwierdzenie stojące w oczywistej sprzeczności z tym co mówi pogląd nazywany ateizmem.Jeśli ktoś twierdzi, ze Bóg nie istnieje najpierw powinien wskazać jakikolwiek (istniejący!)czynnik, który powodowałby owo nieistnienie. To dopiero odróżnia filozofie ateistyczną od teistycznej. NIe chcesz mi chyba wmowić, ze ateizm polega na ślepej wierze, ze Bóg nie istnieje nie popartej żadnymi argumentami. > Religie przecież nie negują prawa silniejszego, ileż było w historii przypadków wyrzynania całych społeczeństw w imię "nawracania", ot choćby "chrystianizacja" Ameryki Południowej.Jeśli chodzi o chrz. to neguje! Jeśli wyrzynanie miało miejsce to z innych powodów, niż z takiego, ze ktoś jest słabszy, więc silniejszy może z nim zrobić co chce. Prawo silniejszego raczej dogadzało Nietzschemu, ktory inspirował się darwinizmem (!) i walką o przetrwanie, w której słabsi giną. Własnie Nietzsche jest świadkiem, bo to on ogłaszając się prorokiem oskarżał chrześcijaństwo o nihilizm i o to, że zabrania ludziom żyć pęłnią życia, tzn. zgodnie z instynktami (tylko nakazuje żyć zgodnie z rozumem). > Ależ nie zaczynamy od początku. Znamy "osiągnięcia" chrześcijaństwa i wielu innych religii, uważamy (ja przynajmniej), że te religie się nie sprawdzają, więc szukamy czegoś nowego.Szukajcie, tylko niech was później to coś, co znajdziecie, zbawi.
|
|
 | 8 na 8 | gstuch (26 punktów) |
>Tylko proszę nie pisz, że duszy nie ma, bo nauka tego nie udowodniła ani nigdy nie udowodni, więc takie twierdzenie byłoby nienaukowe. > Dusza jest faktem naukowym. Masa 21g, średnica 0,5mm,( u ludzi wierzących w miejsce płata skroniowego mózgu).
|
|
|  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >>Tylko proszę nie pisz, że duszy nie ma, bo nauka tego nie udowodniła ani nigdy nie udowodni, więc takie twierdzenie byłoby nienaukowe. >> >Dusza jest faktem naukowym. Masa 21g, średnica 0,5mm,( u ludzi wierzących w miejsce płata skroniowego mózgu).
Uprzejmie proszę o podanie materiału źródłowego do powyższych danych.
|
|
 | 5 na 5 | Climber (3006 punktów) |
> Dla mnie większym debilem jak i oszołomem jest ten, kto olał zbawienie własnej duszy, bo pieniądze przesłoniły mu cały świat. > Tylko proszę nie pisz, że duszy nie ma, bo nauka tego nie udowodniła ani nigdy nie udowodni, więc takie twierdzenie byłoby nienaukowe.Esencja racjonalnego myślenia    Ciekawe skąd pani Teresa z takimi poglądami zyskała tu tyle punktów?!?!?! Albo jest bardzo aktywna na forum albo jest TW "Teresa" podstawioną z jakiegoś kółka różańcowego 
"Jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia, nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie, nazywamy to religią." (Robert Pirsig)
|
|
|  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Teoria 98%
|
|
|  | J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > Ciekawe skąd pani Teresa z takimi poglądami zyskała tu tyle punktów?!?!?! Albo jest bardzo aktywna na forum albo jest TW "Teresa" podstawioną z jakiegoś kółka różańcowego  Większość forumowiczów punktuje wypowiedzi a nie poglądy.
|
|
 | | P.R.Wieczorek alias DSM (207 punktów) | Jeśli mówisz o księdzu, który "olał" zbawienie duszy dla pieniędzy, to powiem Ci, co ja o tym myślę. Oczywiście są to tylko moje obiektywne opinie czy też - spekulacje. Jeśli ktoś dziś zostaje księdzem, to chyba głównym powodem jest właśnie "kasa" - tak myślę. Nie przypominam sobie wśród swych rówieśników jakichś, co by byli zaślepieni miłością do Boga. Okej, dodam tu, że nie przypominam sobie, ale nie znaczy to, że takich nie było. Być może byli tacy, lecz nie chcieli zachowywać się pretensjonalnie, i ukrywali to. Może być też tak, że byli, tylko ja ich nie pamiętam. Heh, to naprawdę są moje spekulacje, i nie dość, że spekulacje, to jeszcze strasznie płytkie spekulacje. Teraz trochę plotek! Ciekawe ilu księży wierzy w Boga? Słyszałem, że bardzo mało. Pozdrawiam, i przepraszam za takie wpisy!
|
|
|  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > Heh, to naprawdę są moje spekulacje, i nie dość, że spekulacje, to jeszcze strasznie płytkie spekulacje.No tak, to rzeczywiście strasznie płytkie spekulacje...
|
|
| |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Heh, to naprawdę są moje spekulacje, i nie dość, że spekulacje, to jeszcze strasznie płytkie spekulacje.> No tak, to rzeczywiście strasznie płytkie spekulacje... Droga Tereso matko, zarzucanie przez Ciebie komuś płytkich spekulacji to to jakbym zarzucił Jarkowi Kaczyńskiemu, że jest zbyt przystojny. Bój się boga, bo jak Jahwe się dowie o Twoich postępkach to z pewnością niebios nie uświadczysz. (mimo, że zapewne sądzisz, że uświadczysz  ))
|
|
| |  | | P.R.Wieczorek alias DSM (207 punktów) | > No tak, to rzeczywiście strasznie płytkie spekulacje... Ekstra, że się ze mną zgadzasz. Dobrze mieć poparcie. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >No tak, to rzeczywiście strasznie płytkie spekulacje... > Ekstra, że się ze mną zgadzasz. Dobrze mieć poparcie.Takie spekulacje wg mnie zafałszowują rzeczywistość. Czy znasz inną instytucje w niż zakon, w ktorej ślubuje sie ubóstwo, czystość i posłuszeństwo ?Chyba wsród świeckich instytucji czegoś takiego nie znajdziesz. Gdyby akurat nie chodziło o KrK to zapewne wymieniłbyś to na pierwszym miejscu. Nie rozumiem czemu racjonalizm jest taki jednostronny, może ktoś choć raz dostrzegłby coś pozytywnego.
|
|
| | | |  | | P.R.Wieczorek alias DSM (207 punktów) | > >>No tak, to rzeczywiście strasznie płytkie spekulacje... > >Ekstra, że się ze mną zgadzasz. Dobrze mieć poparcie.> Takie spekulacje wg mnie zafałszowują rzeczywistość. Czy znasz inną instytucje w niż zakon, w ktorej ślubuje sie ubóstwo, czystość i posłuszeństwo ?Chyba wsród świeckich instytucji czegoś takiego nie znajdziesz.> Gdyby akurat nie chodziło o KrK to zapewne wymieniłbyś to na pierwszym miejscu.> Nie rozumiem czemu racjonalizm jest taki jednostronny, może ktoś choć raz dostrzegłby coś pozytywnego.> Być może masz racje, takie wypowiedzi fałszują rzeczywistość - moje spekulacje. Nie przemyślałem do końca wypowiedzi, napisałam, ot tak, żeby coś napisać, i nie myślałem o konsekwencjach. Jednak moja wypowiedź nie była spekulacją w 100 procentach. Miałem do czynienia z księżmi, znam kilku księży, zakonników również udało mi się poznać. Niektórzy z nich, z księży i zakonników, są niezwykle uduchowieni. Ale czy wszyscy, bez wyjątków wierzą w Boga, to sprawa otwarta. Ale o tym kiedy indziej. Co do jednostronności racjonalizmu, podzielam po części Twoje zdanie. Nie jestem radykalnym racjonalistą, a być może mało nim jestem. Pozdrawiam
|
|
 | | une_autre (60 punktów) | "duszy nie ma, bo nauka tego nie udowodniła ani nigdy nie udowodni"
skad ta pewnosc?
|
|
5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
>Wczoraj byłem na mszy pierwszy raz od jakichś 20 kilku lat. Przyczyny mojego tam pójścia są mało >istotne ale ubaw miałem przedni. Tyle oszołomów w jednym miejscu to dawno nie widziałem. Potwierdza >się moja teoria o debilizmie 98% społeczeństwa.
Po mszy musiałeś trochę zbyt długo siedzieć na onecie. A może zbyt krótko? Może lepiej było tam zostać?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Wczoraj byłem na mszy pierwszy raz od jakichś 20 kilku lat. Przyczyny mojego tam pójścia są mało> >istotne ale ubaw miałem przedni. Tyle oszołomów w jednym miejscu to dawno nie widziałem. Potwierdza> >się moja teoria o debilizmie 98% społeczeństwa.> Po mszy musiałeś trochę zbyt długo siedzieć na onecie. A może zbyt krótko? Może lepiej było tam zostać?> Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśliJeśli Twoje słowa podkreślają urodę Twoich myśli to myśliwym to Ty nie zostaniesz. Choć Twa wypowiedź podchodzi pod te 98%, więc wszystko jest na miejscu. Tak trzymaj, zawsze jest mi miło jeśli moje teorie się potwierdzają  . P.S Napisz coś jeszcze, tak bardzo uwielbiam analizować i doszukiwać się przekazu w bełkocie. Już wiem, przeczytałeś o 98% i z przerażeniem odkryłeś, żeś w większości  , a myślałeś, żeś wyjątkowy. No cóż, życie jest pełne niespodzianek. Jako moderator powinieneś zgodnie z regulaminem usunąć własną wypowiedź, bo jest nie na temat, troszku bełkotliwa i generalnie ciężko wywnioskować o co Ci chodzi. Rozumiem jednak, że miałeś nieodparty impuls wypowiedzenia się choćby nawet bez sensu. Jeśli tak to nie żałuj sobie
|
|
|  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) |
Mimo wszystko uważam, że trafiłeś pod zły adres ze swoją odkrywczą tezą głoszącą, że wszyscy wierzący to debile. Jestem przekonany, że bywalcy forum Onetu z pewnością byliby bardziej skłonni docenić błyskotliwość Twojej argumentacji na jej poparcie. Na Racjonaliście po prostu się marnujesz.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | 4 na 4 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Ja nie napisałem, że wszyscy wierzący to debile(choć tak uważam) tylko, że 98% populacji to debile. Zapewniam Cię, że moja teoria nie jest wyssana z palca tylko oparta jest na wieloletniej obserwacji osobników rasy człowiek. Większość ludzi nie zdaje sobie z niczego sprawy, żyją swoimi fantazjami i wyobrażeniami fałszywymi o rzeczywistości. Nie zastanawiają się nad niczym, robią różne rzeczy bo inni też je robią i nawet przez sekundę się nie zastanowią po co coś robią i czy ma to jakikolwiek sens i zasadność.
Mój ulubiony przykład to akcja pij mleko będziesz wielki. Dociekliwi to sobie znajdą materiały mówiące, że jedyne mleko korzystne dla zdrowia to mleko matki. W naturze żadne dorosłe zwierze nie pije mleka, nawet osobnicy młodociani piją mleko matki przez jakiś czas potem przechodzą na inny pokarm. Natomiast w akcję pij mleko... zaangażowali aktorów, wielkie pieniądze, dzieciom w szkole po szklaneczce dla zdrowotności (rzekomej) i co jakiś rodzic się zastanowił nad tym, sprawdził czy jego dzieciaka nie trują w szkole. Oczywiście, że nie. Czy może zastanowił się skąd ta akcja i kto ją sponsoruje. Oczywiście, że nie.
Czy rodzice buntują się przeciwko religii w szkole i wpajaniu ich latoroślom bzdur, oczywiście, że nie.
Gdyby 98% nie było debilami to żylibyśmy w pięknym świecie. Ale większość stanowi o tym kto rządzi, a że większość to debile to mamy jak mamy.
|
|
| | |  | 4 na 4 | jkl; (5859 punktów) | >Mój ulubiony przykład to akcja pij mleko będziesz wielki. Dociekliwi to sobie znajdą materiały mówiące, że jedyne mleko korzystne dla zdrowia to mleko matki. W naturze żadne dorosłe zwierze nie pije mleka, nawet osobnicy młodociani piją mleko matki przez jakiś czas potem przechodzą na inny pokarm. W naturze żadne zwierzę nie gotuje. Czy to znaczy, że dla zdrowia trzeba jeść wszystko na surowo?
Nie wiem, czy się będzie "wielkim" po mleku, ale ryzyko osteoporozy zmaleje. Poszukaj spisku gdzie indziej.
|
|
| | | |  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Mleko: biały morderca Od wielu lat światowe społeczeństwo jest bombardowane nieustanną propagandą na temat zbawiennego wpływu krowiego mleka na ludzki organizm. Zrobiono z niego niemal eliksir życia, bez którego nie jest możliwa normalna egzystencja. Tymczasem okazuje się, że rzeczywistość jest zupełnie inna niż ta, którą jesteśmy bez przerwy karmieni. Badania Wydziału Pediatrii Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku dowodzą, że dla niemowląt szkodliwe jest każde mleko z wyjątkiem mleka matki, a dla człowieka, który jest w stanie przyjmować pożywienie stałe, szkodliwe jest każde mleko. Udowodniono naukowo, że koty, które karmione są krowim mlekiem żyją o połowę krócej niż te, które nie były nim karmione w ogóle. [_1_] Koty karmione krowim mlekiem zapadały na "ludzkie" choroby: artretyzm, łysienie, utrata zębów, marskość wątroby, choroby degeneracyjne mózgu i rdzenia kręgowego. Jeżeli jesteś lekarzem lub dietetykiem specjalizującym się w mleku, tekst ten wyda ci się niemal herezją. Niestety, z biegiem lat kolejne pokolenia lekarzy same stały się ofiarą kampanii mlecznej zapoczątkowanej wiele lat temu przez ich poprzedników, a prawda zginęła w mrokach historii medycyny. Podstawowa różnica między mlekiem krowim (ograniczę się w tym tekście do porównań mleka ludzkiego z krowim, bo jego spożycie jest największe) jest w jego składzie chemicznym. Przede wszystkim krowie mleko jest bogate w kazeinę. Jest ona cielakom potrzebna do prawidłowego rozwoju rogów i kopyt (a ludzie ich nie mają, ...choć niektórzy pewnie by się sprzeczali), a co za tym idzie - posiadają przystosowany układ trawienny do przyswajania kazeiny, który wytwarza reninę, trawiącą kazeinę. Dla człowieka jest ona bardzo szkodliwa, gdyż produkuje ona w organizmie ludzkim molekułę homocysteinę, której obecność powoduje blokowanie żył i tętnic oraz osłabienie tkanki łącznej. Ponadto z kazeiny... robi się guziki i kleje. Poza tym powoduje klejenie kamieni żółciowych. Porównanie składu chemicznego mleka krowiego i ludzkiego Składnik [Ilość w 100 g mleka] [_2_] Mleko krowie Mleko ludzkie Białko 4,0 g 1,2 g Tłuszcz 3,5 g 4,0 g Węglowodany 4,9 g 9,0 g Wapń 118 mg 33 mg Fosfor 97 mg 18 mg Sód 50 mg 16 mg Ponadto krowie mleko jest znacznie mniej słodkie niż ludzkie. Badania składu mleka potwierdzają, że ludzkie mleko zawiera dużo cukrów prostych, które są łatwo przyswajane przez jelita noworodka. Aby niemowlęta chciały spożywać mleko krowie, matki wpadły na pomysł słodzenia go zwykłym cukrem. To również nie jest dobre rozwiązanie, gdyż podawanie sacharozy noworodkom zbyt wcześnie pobudza trzustkę do produkcji insuliny, co może doprowadzić do uszkodzenia jej z powodu wystawienia na zbyt duży wysiłek w bardzo młodym wieku. Sacharoza jest cukrem złożonym i jest trudniejsza do strawienia niż laktoza, która jest cukrem prostym, jednak ta też nie jest dobrze przyswajane przez niemowlęta. Ludzkie mleko posiada specyficzną odmianę cukru - laktazę. Dzieci nie znoszą mleka krowiego bardziej niż czegokolwiek na świecie. Jak już było powiedziane, powoduje ono u nich biegunkę oraz wymioty i niestrawności. Niemowlęta nie chcą jeść, a matki widząc to, w trosce o ich zdrowie zmuszają je do spożywania coraz większych ilości mleka. Nie twierdzę tutaj, że czynią to aby zaszkodzić zdrowiu swoich pociech. Po prostu są one nieświadome zagrożenia jakie niesie ze sobą spożywanie mleka innego niż ludzkie, gdyż w dzieciństwie były ofiarami takiej samej polityki. Masz tu cały link : www.faceci.com.pl/r_mleko.htmlwytrwaj lekturę i przeczytaj całość wraz z linkami tam podanymi masz jeszcze jeden, a co tam : otworz-oczy.org/?p=43#more-43jak chcesz mogę Ci ich zapodać dziesiątki, chcesz po angielsku jakby po polsku było Ci mało mogę się poświęcić i Ci poszukać. P.S co do osteoporozy to właśnie mleczko się do niej przyczynia. Nie pamiętam czy jest o tym mechanizmie w tych materiałach co tutaj dostarczyłem, bo czytałem je dość dawno temu czy gdzie indziej to czytałem ale mechanizm tam był opisany na czym to polega. Świat nie zawsze jest taki jakim się wydaje
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) | |
|
| | | | | |  | 3 na 5 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Dla człowieka jest ona bardzo szkodliwa, gdyż produkuje ona w organizmie ludzkim molekułę homocysteinę, której obecność powoduje blokowanie żył i tętnic oraz osłabienie tkanki łącznej.> Podczas trawienia pokarmów białkowych w organizmie człowieka powstaje homocysteina (w skrócie - tHcy). Przy racjonalnej diecie, zasobnej w niezbędne witaminy, ten aminokwas w niewielkim stężeniu we krwi jest niegroźny dla zdrowia, wręcz potrzebny fizjologicznie, bowiem w cyklu przemian metabolicznych zamienia się w inne aminokwasy niezbędne dla budowy tkanek ciała. Jednak kiedy pewnych witamin zabraknie - przemiana homocysteiny w inne aminokwasy zostaje zahamowana! Wówczas we krwi człowieka pojawia się toksyczny nadmiar homocysteiny.> Czy nie sądzisz, że już w szkole należałoby uczyć krytycyzmu niezbędnego przy wykorzystywaniu informacji wygrzebanych z internetowego śmietnika?> Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśliA czy Ty nie sądzisz, że warto jak ktoś komuś coś podsyła to przeczytać całość ? I czy nie sądzisz, że mleko krowie jest przeznaczone dla krowy tak jak mleko psie dla psa, a niedźwiedzie dla niedźwiedzia ? I czy nie sądzisz, że układ pokarmowy krowy jest całkiem inny od człowieczego ? I czy nie sądzisz, że akurat Ty nie trafiłeś na internetowy śmietnik. I czy nie sądzisz, że Twój krytycyzm jest krytyczny ale do tego co sobie sam wybierzesz do krytykowania ? I na koniec czy nie sądzisz, że zdrowy rozsądek i obserwacja natury podpowiada, że mleko to pokarm niemowlaków i to tylko mleko własnej matki ? Teoria 98% się kłania
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > zdrowy rozsądek i obserwacja natury podpowiada, że mleko to pokarm niemowlaków i to tylko mleko własnej matki ?> Teoria 98% się kłania  Człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym, przystosowanym do jedzenia i trawy, i padliny. Lubię przetwory mleczne - jogurty, kefir, sery, twarogi, mlekiem do płatków też nie gardzę. Jeszcze żyję, więc chyba nie jest tak źle. Objawów jakiegoś szczególnego upośledzenia też u siebie nie zaobserwowałam, więc chyba ten alarm jest nieco na wyrost.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >zdrowy rozsądek i obserwacja natury podpowiada, że mleko to pokarm niemowlaków i to tylko mleko własnej matki ?> >Teoria 98% się kłania  > Człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym, przystosowanym do jedzenia i trawy, i padliny. Lubię przetwory mleczne - jogurty, kefir, sery, twarogi, mlekiem do płatków też nie gardzę. Jeszcze żyję, więc chyba nie jest tak źle. Objawów jakiegoś szczególnego upośledzenia też u siebie nie zaobserwowałam, więc chyba ten alarm jest nieco na wyrost.Po Twojej wypowiedzi widzę, że nie zapoznałeś się w całości z materiałami, ok, rozumiem, że czytanie może być męczące  . Ale z trawą to żeś przesadził, do niej człowiek nie jest przystosowany, w szczegóły nie wchodzę, jeśli chcesz zapoznaj się ze szczegółami układu trawiennego krowy to będziesz wiedział czemu. A to, że nic Ci nie jest no wiesz, ja też wsuwam takie rzeczy po których inni musieliby odchorować, co nie jest dowodem na ich nieszkodliwość. Palę również i nie narzekam na swój stan zdrowia
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kasia (424 punktów) | Dyskusja zaczęta o mszy kończy się na mleku....a nie sądzisz że każda przesada jest zła? Są ludzie którzy mleka nie tolerują, są tacy którzy je trawią, nie mówię o piciu mleka litrami, nieodtłuszczonego krowiego mleka, ale umiarkowanie?
Jeśli unikasz mleka krowiego, bo przeznaczone jest dla cielaków, czy unikasz też wędlin (bo maja sztuczne konserwanty na pewno nie przeznaczone dla naszego układu trawiennego), warzyw i owoców ( na sztucznych nawozach, nie wspominając pestycydów....)
Co jest pokarmem, przeznaczonym dla nas, naturalnym??? Bo wydaje mi się że obecnie nic takiego nie ma......
chyba że zaopatrujesz się w sklepie ze zdrową żywnością...
|
|
| | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Adamiak (36436 punktów) | > Dyskusja zaczęta o mszy kończy się na mleku... Jak to w życiu - były igrzyska to trza się teraz napić.  > Co jest pokarmem, przeznaczonym dla nas, naturalnym??? Bo wydaje mi się że obecnie nic takiego nie ma...... Też tak uważam, choć sam mleka nie lubię, więc nie piję, a przetwory mleczne traktuję z umiarkowaną niechęcią, lecz Kanik ma rację w tym, że człowiek jest chyba jedynym ssakiem spożywającym mleko od urodzenia do późnej starości i na pewno jedynym, który żywi się mlekiem ssaków innego gatunku. Myślę sobie, że lobby krowiego przemysłu jest silne jak wiara.
|
|
| | | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > Dyskusja zaczęta o mszy kończy się na mleku....a nie sądzisz że każda przesada jest zła? Są ludzie którzy mleka nie tolerują, są tacy którzy je trawią, nie mówię o piciu mleka litrami, nieodtłuszczonego krowiego mleka, ale umiarkowanie?> Jeśli unikasz mleka krowiego, bo przeznaczone jest dla cielaków, czy unikasz też wędlin (bo maja sztuczne konserwanty na pewno nie przeznaczone dla naszego układu trawiennego), warzyw i owoców ( na sztucznych nawozach, nie wspominając pestycydów....)> Co jest pokarmem, przeznaczonym dla nas, naturalnym??? Bo wydaje mi się że obecnie nic takiego nie ma......> chyba że zaopatrujesz się w sklepie ze zdrową żywnością...Troszku przesadzasz. Mleko jest produktem wyjątkowo paskudnym samo w sobie  . Wędliny, warzywa i owoce wszystkie zwierzęta świata je wcinają, mleka natomiast nie. Wyprzedzając Twoją dociekliwość, powiesz, że zwierzątka mięsożerne warzywek i owoców nie wcinają, więc spieszę Cię poinformować, że wcinają żołądki swoich ofiar, w których to znajdują się te produkty  . A taki np niedźwiedź wsuwa wszystko podobnie do człowieka ale mleka to też nie pija  . Mleczko się pięknie ścina i osiada na ścianach żołądka, dlatego pewnie jest używane jako odtrutka, jak tak sobie oblepi żołądeczek i jelita to trutka nie ma jak się przedostać do obiegu  . Smacznego
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kasia (424 punktów) | > >D A taki np niedźwiedź wsuwa wszystko podobnie do człowieka ale mleka to też nie pija .>Taka świnia i szczur też wcina to co człowiek....ale jest inny aspekt, nie piją mleka krowiego bo jak mają go zdobyć??? Człowiek jest na tyle inteligentny że krowę potrafił i oswoić i wydoić  Na pewno nie dla wszystkich jest zdrowe, ale nie demonizujmy, w niewielkich ilościach i trucizna jest lekarstwem.....  i dlatego piję....
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | anty_k (954 punktów) | > >>D A taki np niedźwiedź wsuwa wszystko podobnie do człowieka ale mleka to też nie pija .>Taka świnia i szczur też wcina to co człowiek....ale jest inny aspekt, nie piją mleka krowiego bo jak mają go zdobyć??? Człowiek jest na tyle inteligentny że krowę potrafił i oswoić i wydoić>  > Na pewno nie dla wszystkich jest zdrowe, ale nie demonizujmy, w niewielkich ilościach i trucizna jest lekarstwem..... > i dlatego piję....  Ale jak misio wsuwa krówkę to razem z mleczkiem
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Witold Losek (800 punktów) | > Mleczko się pięknie ścina i osiada na ścianach żołądka, dlatego pewnie jest używane jako odtrutka, jak tak sobie oblepi żołądeczek i jelita to trutka nie ma jak się przedostać do obiegu . SmacznegoBredzisz. Mleko jest stosowane jako odtrutka w stosunku do niektórych trucizn, o pH poniżej 6, tzn. trucizn kwaśnych, a jest tak dlatego, że samo mleko ma odczyn zasadowy. "Oblepianie" żołądka nie ma nic do rzeczy. Jeśli Twoja wiedza na wszystkie inne tematy, jest taka jak na temat mleka, to radzę zająć się nauką, w sensie - samemu się zacząć uczyć...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Gdybyś był taki bystry za jakiego się uważasz zauważyłbyś dwa zasadnicze słówka, których użyłem, a mianowicie: dlatego pewnie. Co te słówka oznaczają nie chce mi się tłumaczyć. Na przyszłość staranniej czytaj. Ale może wytłumaczę, bo sobie wymyślisz znowu jakąś teorię. Słówka te nadają wydźwięk przypuszczenia co do przyczyny nie zaś kategorycznego stwierdzenia. Co nie zmienia faktu oblepiania układu pokarmowego  ale Ty przecież już jesteś nauczony, to co ja Ci będę pisać. Reasumując po złośliwości. Jeżeli Twoja wiedza na wszystkie inne tematy jest taka jak powyżej (czyli nierozumienie tekstu), to nawet nauka Ci nie pomoże, bo wyczytasz co innego niż jest napisane  .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Zella (1321 punktów) | > . Mleko jest produktem wyjątkowo paskudnym samo w sobie . Wędliny, warzywa i owoce wszystkie zwierzęta świata je wcinają, mleka natomiast nie|<.Hej , witam! Widziałeś małego wilczka przy cycku mamy (w zoo!), albo młode lwiątko, tygrysiątko i tym podobne mięsożerne "bestie"? Pogadaj ze znawcami tych ślicznych malutkich pluszaczków! Moja wiedza jest tylko powierzchowna i dotyczy wieku niemowlaków -z rodziny drapieżców. Może rzeczywiście po urodzeniu się wilczek wcina swego braciszka(br....?!). Mam nadzieje na posty , które Ciebie i mnie przekonają czy mamy właściwą wiedzę o mleku . Ja je piję w różnych produktach, a zwłaszcza w czasie pewnej diety!Natomiast wędliny, warzywa i owoce są wówczas wykluczone! Wznoszę teraz na twoją cześć toast szklanką mleka!Prosit!Zella
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Natomiast >wędliny, warzywa i owoce są wówczas wykluczone! > Wznoszę teraz na twoją cześć toast szklanką mleka!Prosit!Zella
To co Ty jesz? Rybę popijasz mlekiem?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
> Po Twojej wypowiedzi widzę, że nie zapoznałeś się w całości z materiałami, ok, rozumiem, że czytanie może być męczące .Wybacz, naprawdę nie mam czasu czytać wszystkich internetowych powiastek. > Ale z trawą to żeś przesadził, do niej człowiek nie jest przystosowany, w szczegóły nie wchodzę, jeśli chcesz zapoznaj się ze szczegółami układu trawiennego krowy to będziesz wiedział czemu.Jeśli już, to przesadził a, a wiesz, co to jest licentia poetica?  > A to, że nic Ci nie jest no wiesz, ja też wsuwam takie rzeczy po których inni musieliby odchorować, co nie jest dowodem na ich nieszkodliwość. Palę również i nie narzekam na swój stan zdrowia  No to na zdrowie
|
|
| | | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Wybacz za "przesadził", mitologia egipska to dla mnie czarna magia
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Naprawdę nie bierzesz do ust serów, twarogów, masła, jogurtu, kefiru, że o lodach, kumysie i ruskich pierogach nie wspomnę? Podziwiam Twoje samozaparcie. Już tylko z uwagi na nie powinieneś żyć długo i szczęśliwie, czego Ci szczerze życzę.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > Naprawdę nie bierzesz do ust serów, twarogów, masła, jogurtu, kefiru, że o lodach, kumysie i ruskich pierogach nie wspomnę? Podziwiam Twoje samozaparcie. Już tylko z uwagi na nie powinieneś żyć długo i szczęśliwie, czego Ci szczerze życzę.> Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśliNo widać, że też nie przeczytałeś tych materiałów w całości, bo tam o przetworach mlecznych jest napisane, a przetwory mleczne to nie to samo co mleko  . Oczywiście, że uwielbiam sery, twarogi, masła nie jadam, jogurty czasami, kefiru nie lubię, lody czasami ale mleka nie pijam, bo po prostu nie lubię i nigdy nie lubiłem. Widocznie organizm sam wiedział, że mleko jest do dupy, bo nigdy nie lubiłem, zresztą moja siostra też nie i spytałem matkę, to też stwierdziła, że nienawidziła mlecznych zup z czasów swojej młodości  .
|
|
| | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
> No widać, że też nie przeczytałeś tych materiałów w całości, bo tam o przetworach mlecznych jest napisane, a przetwory mleczne to nie to samo co mleko . Oczywiście, że uwielbiam sery, twarogi, masła nie jadam, jogurty czasami, kefiru nie lubię, lody czasami ale mleka nie pijam, bo po prostu nie lubię i nigdy nie lubiłem. Widocznie organizm sam wiedział, że mleko jest do dupy, bo nigdy nie lubiłem, zresztą moja siostra też nie i spytałem matkę, to też stwierdziła, że nienawidziła mlecznych zup z czasów swojej młodości .Aaaaa, no to widać to taka przypadłość genetyczna, bo moja rodzina mleko generalnie lubi, chociaż oczywiście nikt nikogo nigdy do niczego nie zmuszał
|
|
| | | | | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | No może i genetyczna co nie zmienia faktu, że mleko to badziewie .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) | > No może i genetyczna co nie zmienia faktu, że mleko to badziewie .> Rozumiem. Nie lubisz  Twoja wola
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Aaaaa, no to widać to taka przypadłość genetyczna, bo moja rodzina mleko generalnie lubi, chociaż oczywiście nikt nikogo nigdy do niczego nie zmuszał  Ciekawie wam się dyskusja rozwinęła  Rzecz jest istotnie w znacznej mierze zakorzeniona w genetyce i zależna między innymi od kwestii etnicznych, a natura problemu w większości tkwi w enzymie o nazwie laktaza, który służy nam do trawienia laktozy- tzw. cukru mlecznego. Polecam artykuł na wiki, bo jest dość przejrzyście i sensownie napisany pl.wikipedia.org/wiki/Nietolerancja_laktozy
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | finerbijk (17282 punktów) |
Czyli.. pij mleko, będziesz konał w męczarniach.
Już czytałem podobne alarmistyczne ostrzeżenia chyba o wszystkich artykułach spożywczych i doszedłem do wniosku, że nie ma zdrowego jedzenia. Pozostaje wybrać choroby, które się bardziej lubi.
|
|
| | |  | | P.R.Wieczorek alias DSM (207 punktów) | >Ja nie napisałem, że wszyscy wierzący to debile(choć tak uważam) tylko, że 98% populacji to debile.
Nie wszyscy wierzący to debile. Ja tak uważam. Pozdrawiam
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > Mimo wszystko uważam, że trafiłeś pod zły adres ze swoją odkrywczą tezą głoszącą, że wszyscy wierzący to debile. Jestem przekonany, że bywalcy forum Onetu z pewnością byliby bardziej skłonni docenić błyskotliwość Twojej argumentacji na jej poparcie. Na Racjonaliście po prostu się marnujesz.> Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśliMoże on ma na myśli to: Debilizm - termin medyczny określający wrodzony stan upośledzenia umysłowego, który powoduje nieprzystosowanie społeczne lekkiego stopnia.pl.wikipedia.org/wiki/DebilizmZ tym, że "nieprzystosowanie społeczne" w obecnych polskich realiach dotyczy raczej niewierzących... Jednak nie potrafię pogodzić "upośledzenia umysłowego" ze wspaniałymi osiągnięciami naukowymi i zawodowymi. Poczekajmy, może autor "teorii 98%" nam to wyjaśni
|
|
2 na 2 | apoco (182 punktów) | Stosiki dla was wszystkich już płoną... Oczywiście w imię miłości bliźniego i zbawienia duszy nieśmiertelnej.
|
|
3 na 3 | Grzegorz (5685 punktów) | > Mówił również o najemnikach, którzy czynią posługę za pieniądze w przeciwieństwie do poczciwego pasterza, który to opiekuje się owieczkami bez opłat, po czym wysłał ekipę z tacami po pieniążki . Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami i nie rozumieją kazania.Czemu od razu "debilami i oszołomami"? Po pierwsze, tak na oko z 60% podczas kazania przysypia, a wiadomo, kto śpi nie tylko nie grzeszy, ale również trudno go oskarżać na tej podstawie o niedorozwój umysłowy. A reszta jest na tyle wprawiona do "dwójmyślenia" wynikającego z rozbieżności między oficjalną nauką KRK a rzeczywistością że również tego nie zauważa. Pewnie socjologia ma jakąś nazwę na taki mechanizm.
|
|
 | 1 na 1 | SloniSko (1109 punktów) | > (...)Po pierwsze, tak na oko z 60% podczas kazania przysypia, a wiadomo, kto śpi nie tylko nie grzeszy,Grzeszy - zaniechaniem  Wracając do autora wątku. Odniosę się do tonu wypowiedzi. Rozumiem Twoje rozgoryczenie, uczucie bezsilności, kiedy "ręki opadli", uczucie beznadziejności dla tej zbiorowości, może rozpacz, a zapewne pogardę. Ale teoria 98% ??  <- dwukropek i znak procenta  Ocena mszy jako zjawiska, ocena słów księdza i jego działań - jak najbardziej. Już ocena samego księdza jako osoby - nie bardzo. Ale taka odgórna ocena wszystkich uczestników?? To już przesada. Przecież nie znasz tych ludzi. Taka mała dygresja: w filmie "David Icke - Was He Right?" opisywana była taka oto sytuacja. Zarys historyczny: W trakcie Wogan Show David Icke potwierdził, że uważa iż jest synem Boga. Prowadzący powiedział "They're laughing at you, not with you". Po tym programie David był kojarzony przez wszystkich, gdziekolwiek się pojawił, wszyscy z niego żartowali, wyśmiewali, wyszydzali. Pewnego dnia syn Davida przyszedł do domu i powiedział, że jakiś chłopak zwrócił się do niego w te słowa: - Twój ojciec jest szalony. Gareth odpowiedział - Twój też. Tamten na to - Ale ty nie znasz mojego ojca. Gareth zakończył - Exactly! Wiesz, jeszcze nie tak dawno sam chodziłem, widziałem ten bezsens, irytowało mnie wiele rzeczy. Jednak nie uważam się za oszołoma, i nie uważam, żebym nim był wtedy, gdy chodziłem. Może ten wrodzony narcyzm mi nie pozwala  , ale jednak...
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
|  | 4 na 4 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Całą wypowiedź skwituję krótko. Czy kiedykolwiek spotkałeś kogokolwiek kto uważałby się za oszołoma ?  . (no może nie licząc moich samokrytycznych ocen na tym forum  ). Czy Jarek Kaczyński uważa się za oszołoma na ten przykład. Wręcz przeciwnie, uważa się za wybrańca bożego, jak to powiedział, odejdzie z szefowania pisem gdy bóg do odwoła, a zatem bóg musiał go powołać. I czy te 27% co na PiS głosowało to nie oszołomy, skoro głosują na partię, której szef jest wybrańcem bożym (we własnym mniemaniu). I czy reszta wyborców to nie oszołomy skoro głosowali na zwycięskie PO wiedząc, że mają w planach podnoszenie podatków. Czyż nie jest oszołomem ktoś, kto głosuje za tym aby zabierać mu więcej z tego co zarobi ? Tak, 98% społeczeństwa to oszołomy i zdania nie zmienię, w szczególności gdy chodzą do kościoła i wykonują tam całą serię idiotycznych rytuałów, typu wstawanie, klękanie, wykonywanie gestów dziwacznych, słuchanie opowiastek z biblii, których i tak nie rozumieją. Jakoś nikt z rodziców będących na mszy nie zaprotestował (jeśli chodzi o stwierdzenie księdza o ośmionożnej owieczcce), że koleś nie pierdziel głupot mojemu dziecku. No a szczytem głupoty jest maczanie łap w niewielkiej sadzawce (zbiorowiskiem bakterii) i smarowanie się tym łajnem. (mam na myśli sadzawkę z wodą święconą ). Dodałbym do tego podawanie brudnymi łapskami ciała Chrystusa, które to ciało też generalnie nie wiadomo skąd. Zaiste tylko nie oszołom mógłby w tym wszystkim uczestniczyć z własnej nieprzymuszonej woli
|
|
| |  | | SloniSko (1109 punktów) | > Całą wypowiedź skwituję krótko. Czy kiedykolwiek spotkałeś kogokolwiek kto uważałby się za oszołoma ? . (no może nie licząc moich samokrytycznych ocen na tym forum ). Kto w takim razie nie jest oszołomem? Po czym poznaje się, że dana jednostka nie jest? Czy do tego grona wliczają się tylko samokrytyczni z tego forum? > 27% co na PiS głosowało> Tak, 98% społeczeństwa to oszołomy i zdania nie zmienię Twoje zdanie. Pozostań przy nim, skoro jest szczere. A tak na marginesie to co z pozostałymi 71% społeczeństwa? Chyba nie wszyscy głosowali na PO... Poza tym nie wydaje mi się, że głosowali za podniesieniem podatków. Ale sprawa wyborów to już inna kwestia. Co rozumiesz przez bycie oszołomem? Może mamy inne spojrzenie na to słowo, stąd te różnice w interpretacji zasady 98%. Czy oszołomem jest każdy, kto wykonuje jakieś rytuały (wstawanie i klękanie), dziwaczne gesty, słucha opowiastek których nie rozumie?
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
1 na 1 | krzysztofwafel (34 punktów) | > Wczoraj byłem na mszy pierwszy raz od jakichś 20 kilku lat. Przyczyny mojego tam pójścia są mało> istotne ale ubaw miałem przedni. Tyle oszołomów w jednym miejscu to dawno nie widziałem. Potwierdza> się moja teoria o debilizmie 98% społeczeństwa.> Ksiądz np pytał dzieci ile owieczka ma nóg. No i według niego ma 8, bo dwie z lewej , dwie z> prawej, dwie z przodu i z tyłu . Mówił również o najemnikach, którzy czynią posługę za pieniądze w> przeciwieństwie do poczciwego pasterza, który to opiekuje się owieczkami bez opłat, po czym wysłał> ekipę z tacami po pieniążki .> Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami i nie rozumieją> kazania. Po tym co powiedział ksiądz i po tym co zrobił chwilę później, zdrowy na umyśle człek> powinien wyjść i nie pojawić się więcej u oszusta i najemnika.> Bezmyślność ludzka nie zna granic. Mógłbym się np mało obruszyć na tę bezmyślność gdyby nie fakt,> że tacy bezmyślni ludzie stanowią prawo w moim (i nie tylko moim) kraju. Jeżeli większości> społeczeństwa daje sobie wciskać kit o super pasterzu Jezusie i Marii dziewicy, więc śmiało można> wysnuć wniosek, że można społeczeństwu wcisnąć dowolny kit, dla jego dobra oczywiście.Twoje pójście na msze po 20 latach to tak samo jakby wpuścić ucznia po podstawówce na uniwersytecki wykład o fizyce jądrowej. Zrozumieliście tyle samo. I podobnie naśmiewacie się z wyłysiałego wykładowcy, który próbuje coś wytłumaczyć. Żeby coś podważyć i wyśmiewać najpierw trzeba coś dobrze poznać.
|
|
 | 3 na 3 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Najkrócej jak można , no comment  waste of time. bóg z Tobą i z duchem Twoim.
|
|
 | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | >Twoje pójście na msze po 20 latach to tak samo jakby wpuścić ucznia po podstawówce na uniwersytecki wykład o fizyce jądrowej. Zrozumieliście tyle samo. I podobnie naśmiewacie się z wyłysiałego wykładowcy, który próbuje coś wytłumaczyć. Żeby coś podważyć i wyśmiewać najpierw trzeba coś dobrze poznać.
A skąd. Na mszach gadają w kółko to samo. W każdym razie kościół w ciągu 20 lat nie dokonał skoku intelektualnego porównywalnego do różnicy między uczelnią wyższą a podstawówką (o ile w ogóle jakiś ruch wykonał).
|
|
2 na 4 | aninakcilyb (259 punktów) | Byłem na mszy :) | Przeczytałam całe forum, które się zaczęło od wątku obecności na mszy i jestem przerażona... Pani Tereso! skutecznie Pani potrafi sfrustrować swoim brakiem racjonalnego myślenia. Wychodzi na to, ze ciężko ludziom zdrowo myślącym rozmawiać z osobami, którzy swoją fragmentaryczną wiedza i całą możliwą desperacją chcą służyć bogu... Przychodzi mi tylko do głowy "nigdy nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem "...
|
|
 | 1 na 1 | lodowy (1486 punktów) | Odp: Byłem na mszy :) |
>Przychodzi mi tylko do głowy "nigdy nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem "...
Taki "argument" to zwykły brak elementarnej kultury.
|
|
|  | 1 na 1 | aninakcilyb (259 punktów) | Ja nie chciałam tego stwierdzenia użyć jako argument. Chodzi o to ,że można tak pomyśleć, kiedy używanie normalnyh argumentów jest odkręcane, przeinaczane, niezrozumiałe, kiedy dyskusja schodzi na taki tor, że nic z niej nie wynika, tylko ktos chce za wszelką cenę udowodnić, że ma rację.
|
|
| |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | >Ja nie chciałam tego stwierdzenia użyć jako argument. Chodzi o to ,że można tak pomyśleć, kiedy używanie normalnyh argumentów jest odkręcane, przeinaczane, niezrozumiałe, kiedy dyskusja schodzi na taki tor, że nic z niej nie wynika, tylko ktos chce za wszelką cenę udowodnić, że ma rację. >
Masz rację, też odnoszę wrażenie, że ta dyskusja niczemu już nie służy poza pokazywaniem zręczności w "słownych zapasach".
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
|
|
|  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Kultura kulturą, rzecz względna ale raczej chodzi tu o wykazanie, że nie będę rozmawiać z idiotą, w przypadku gdy kończą się argumenty, a oponent dalej twardo się trzyma i obejmuje człowieka bezradność. Wtedy wyciąga się powiedzenie o sprowadzaniu do poziomu  , próbując usprawiedliwić swoją niemoc idiotyzmem oponenta. Matka Teresa wykazuje się wyjątkową hardością ducha  i odpornością na argumenty ale jest dzielna, nieugięta i ma wizje  .
|
|
| |  | 6 na 6 | lodowy (1486 punktów) | > Kultura kulturą, rzecz względnaKultura na forum nie jest rzeczą wzgledną. Jest od tego ogólnie przyjęta netykieta i regulamin "§ 15. Wszystkie treści umieszczane na Forum winny zachowywać ogólnie przyjęte zasady kultury i poszanowania dla innych osób" oraz kilka innych puntów, których nie cytuję. > ale raczej chodzi tu o wykazanie, że nie będę rozmawiać z idiotą, w przypadku gdy kończą się argumenty, a oponent dalej twardo się trzyma i obejmuje człowieka bezradność. Wtedy wyciąga się powiedzenie o sprowadzaniu do poziomu , próbując usprawiedliwić swoją niemoc idiotyzmem oponenta.Czy w rozmowie w realu też tak często używasz słowa "idiota", "idiotyzm" jak powyżej? Niestety niektóre osoby folgują sobie na forach korzystając z osłony jaka daje anonimowość internetu. Kiedy uważam dyskusję za bezcelową to po prostu jej zaprzestaję i nikogo nie obrażam. Poza tym trzeba mieć świadomość, że podejmujac dyskusję w necie na temat światopoglądu nie należy się spodziewać, że druga strona zmieni zdanie i przekonają ją jakiekolwiek argumenty. To zawsze będzie tylko słowna szermierka bez wyniku. PS. Sorry za moralizatorstwo Z życzliwościa pozdrawiam wszystkich uczestników tego wątku
|
|
| | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Nie raz już mówiłem, że moim ulubionym zajęcie to walka z systemem i regulaminami, więc nie przejmuje się jakoś szczególnie regulaminami. Regulamin to następny element wyciągany w razie niemocy .
Czuję się jednak zmoralizowany i że ogólnie poziom mojej moralności się podniósł znacząco po Twoim wykładzie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | lodowy (1486 punktów) | >Nie raz już mówiłem, że moim ulubionym zajęcie to walka z systemem i regulaminami, więc nie przejmuje się jakoś szczególnie regulaminami. Zapisując się na to Forum zobowiązałsś się przestrzegać jego Regulamin, a teraz deklarujesz jego zwalczanie. Hm, dziwna postawa.
>Regulamin to następny element wyciągany w razie niemocy. Całe prawo to regulaminy. Czy do nich masz podobne podejście?
|
|
| | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | >>Nie raz już mówiłem, że moim ulubionym zajęcie to walka z systemem i regulaminami, więc nie przejmuje się jakoś szczególnie regulaminami. >Zapisując się na to Forum zobowiązałsś się przestrzegać jego Regulamin, a teraz deklarujesz jego zwalczanie. Hm, dziwna postawa.
Świat w sam w swojej istocie jest dziwny.
>>Regulamin to następny element wyciągany w razie niemocy. >Całe prawo to regulaminy. Czy do nich masz podobne podejście?
Moja postawa w tym zakresie jest taka jak pułkownika Ludlow w "Wichrach namiętności" czyli cyt. "chrzanić rząd". Parafrazując chrzanić prawo i regulaminy.
|
|
| | | | | |  | | Michał Lewicki (201 punktów) | >>>Nie raz już mówiłem, że moim ulubionym zajęcie to walka z systemem i regulaminami, więc nie przejmuje się jakoś szczególnie regulaminami. >>Zapisując się na to Forum zobowiązałsś się przestrzegać jego Regulamin, a teraz deklarujesz jego zwalczanie. Hm, dziwna postawa. >Świat w sam w swojej istocie jest dziwny. >>>Regulamin to następny element wyciągany w razie niemocy. >>Całe prawo to regulaminy. Czy do nich masz podobne podejście? >Moja postawa w tym zakresie jest taka jak pułkownika Ludlow w "Wichrach namiętności" czyli cyt. "chrzanić rząd". Parafrazując chrzanić prawo i regulaminy.
Każdy regulamin ustanowiony jest przez konkretną grupę ludzi, przez co odzwierciedla ich poglądy co do sposobu funkcjonowania forum. "Chrzaniąc" regulamin robisz to samo z poglądami tychże osób. Naprawdę nie ma się czym chwalić...
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Jeżeli większości społeczeństwa daje sobie wciskać kit o super pasterzu Jezusie i Marii dziewicy, więc śmiało można wysnuć wniosek, że można społeczeństwu wcisnąć dowolny kit...
Nie ulega wątpliwości, że katolicyzm kształtuje nie tylko światopogląd, ale i charakter Polaków (w tym ateistów). Droga (mówiąc w skrócie) wiedzie od wiary do łatwowierności, chociaż psychologiczne motywy wydaja się być bardziej złożone. Większość ludzi to metafizyczne lenie, którzy zdobyte w młodości poglądy na świat i życie, również swoje, traktują jak część ciała, z którym nie wyobrażają sobie, że można się rozstać. Wybić komuś z głowy dogmaty i rytuały wpojone katechezą to tyle, co przekonać go do usunięcia szkieletu lub nerki. Wielu naiwnych uważa to za możliwe.
I jeszcze o wciskaniu kitu. Sądzę, że zwrot ten należy zamienić na wciskanie silikonu. Kiedyś były czasy wciskania pakuł, potem czasy kitu. Teraz nastały czasy wciskania religijnego silikonu. Tak w skrócie wyglądałby historia ewangelizacji.
|
|
 | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | >Nie ulega wątpliwości, że katolicyzm kształtuje nie tylko światopogląd, ale i charakter Polaków (w tym ateistów). Droga (mówiąc w skrócie) wiedzie od wiary do łatwowierności, chociaż psychologiczne motywy wydaja się być bardziej złożone. Większość ludzi to metafizyczne lenie, którzy zdobyte w młodości poglądy na świat i życie, również swoje, traktują jak część ciała, z którym nie wyobrażają sobie, że można się rozstać. Wybić komuś z głowy dogmaty i rytuały wpojone katechezą to tyle, co przekonać go do usunięcia szkieletu lub nerki.
Ja bym to raczej porównał do usunięcia szóstego palca u stopy. Niektórzy chcą kuleć do końca życia, bo wydaje im się, że zostali szczególnie hojnie "obdarowani".
|
|
| Kuri23 (183 punktów) |
>Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami i nie rozumieją >kazania. Po tym co powiedział ksiądz i po tym co zrobił chwilę później, zdrowy na umyśle człek >powinien wyjść i nie pojawić się więcej u oszusta i najemnika. >Bezmyślność ludzka nie zna granic. Mógłbym się np mało obruszyć na tę bezmyślność gdyby nie fakt, >że tacy bezmyślni ludzie stanowią prawo w moim (i nie tylko moim) kraju. Jeżeli większości >społeczeństwa daje sobie wciskać kit o super pasterzu Jezusie i Marii dziewicy, więc śmiało można >wysnuć wniosek, że można społeczeństwu wcisnąć dowolny kit, dla jego dobra oczywiście. Ci ludzie mimo braków i wad, nie są debilami są często wykształconymi przedstawicielami naszego społeczeństwa, których nauczono że trzeba chodzić do kościoła i tyle. Rozumieją, ale to działa na zasadzie co sąsiedzi powiedzą jak przestanę chodzić do kościoła, większość z nich Biblię uważa za dzieło fantasy, ale sie nie wyłamią, bo nikt nie chce być wytykany palcami, np. sklepikarzowi na pewno spadłyby obroty w sklepie, nauczycielowi dogadywaliby uczniowie, władza księzy nad ludzmi nadal jest spora. A poza tym msza to często pokaz mody, lub możliwość pokazania wszystkim nowego auta zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Tak społeczenstwu można wciskać kit, a większość nie zawsze ma racje, duzo zależy od propagandy.
|
|
 | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Więc ja się pytam, czy ludzie, którzy tam byli są debilami czy tylko oszołomami i nie rozumieją> >kazania. Po tym co powiedział ksiądz i po tym co zrobił chwilę później, zdrowy na umyśle człek> >powinien wyjść i nie pojawić się więcej u oszusta i najemnika.> >Bezmyślność ludzka nie zna granic. Mógłbym się np mało obruszyć na tę bezmyślność gdyby nie fakt,> >że tacy bezmyślni ludzie stanowią prawo w moim (i nie tylko moim) kraju. Jeżeli większości> >społeczeństwa daje sobie wciskać kit o super pasterzu Jezusie i Marii dziewicy, więc śmiało można> >wysnuć wniosek, że można społeczeństwu wcisnąć dowolny kit, dla jego dobra oczywiście.> Ci ludzie mimo braków i wad, nie są debilami są często wykształconymi przedstawicielami naszego społeczeństwa, których nauczono że trzeba chodzić do kościoła i tyle. Rozumieją, ale to działa na zasadzie co sąsiedzi powiedzą jak przestanę chodzić do kościoła, większość z nich biblię uważa za dzieło fantasy, ale sie nie wyłamią, bo nikt nie chce być wytykany palcami, np. sklepikarzowi na pewno spadły by obroty w sklepie, nauczycielowi dogadywali by uczniowie, władza księzy nad ludzmi nadal jest spora. A poza tym msza to często pokaz mody, lub możliwość pokazania wszystkim nowego auta zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Tak społeczenstwu można wciskać kit, a większość niezawsze ma racje, duzo zależy od propagandy.> Moim zdaniem to : - bycie wykształconym nie wyklucza bycia debilem, a wręcz zwiększa prawdopodobieństwo bycia takowym (przykład chociażby ja sam  ) - wykształcenie to nic innego jak opanowanie jakiegoś tam zakresu materiału, każda małpa może to uczynić bez problemu - nie chodzę do kościoła od 7 klasy szkoły podstawowej i nikt się tym faktem nie zainteresował, nie uniemożliwiło mi te moje niechodzenie do kościoła żadnej mojej działalności życiowej, a nawet ułatwiło, bo zamiast na msze w niedziele to na ryby itd - jeżeli ktoś urządza "pokaz mody" to w oczywisty sposób jest debilem  , jakiż mogę mieć interes w tym aby tłum kościelny wiedział, że mam Lexusa np lub też zrobiłem sobie ładną fryzurę ? lub też mam buty za 10 tys złotych ? Tylko debil obnosi się ze swoim bogactwem. - większość zazwyczaj nie ma racji z racji tego, że większość to debile, zatem debilna większość może mieć rację jedynie we własnym debilnym przekonaniu  .
|
|
|  | | paranoik (20 punktów) |
>- nie chodzę do kościoła od 7 klasy szkoły podstawowej i nikt się tym faktem nie zainteresował, nie uniemożliwiło mi te moje niechodzenie do kościoła żadnej mojej działalności życiowej, a nawet ułatwiło, bo zamiast na msze w niedziele to na ryby itd
i chwała ci za to. jak słyszę tych wszystkich "antykościelnych", co to w wieku 30 kilku lat ciągle płaczą jak im to ten cały kościół żyć nie daje, to śmiech mnie ogarnia.
|
|
| Groszek91 (102 punktów) | hmm ostatnio też mi się zdarzyło. I też miałam ubaw przyczyna było towarzyszenie matce na mszy za jej matkę, więc raz uczyniłam tę posługę. Nie dosyć że ksiądz pogubił się w tym co mówił, pomylił pożądanie z cudzołustwem a żeby tego było mało to ma potajemnie z organistką dziecko:D a no i jak wysłał ekipe z koszykiem na hajs to wydawał się bardzo obruszony brakiem hojności z mojej strony ach... te kościoły na wsi
|
|
 | 1 na 1 | stilb (1323 punktów) | Jakieś trzy lata temu w jednym z małopolskich kościołów byłem na pogrzebie bliskiej mi osoby. Proboszcz tej parafii wymyślił sobie ze każda osoba może zamówić mszę w intencji zmarłej, w sumie uzbierało sie ok 70 takich intencji (oczywiście płatne z góry), wczoraj się właśnie dowiedziałem ze 04.09.2009r. odprawiono ostatnią taką mszę. Oczywiście drodzy parafianie nie widzą w tym nic złego, jest ok. bo przecież inwestują w swoją przyszłość.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|