Racjonalista - Strona głównaDo treści
Znów sobie pokomentuję.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
04-02-2010 13:03Pokładełko (19 punktów)Znów sobie pokomentuję.
Wpierw cytat z komentarza filemonka (nawiasem mówiąc pozdrawiam serdecznie):
"(...) większość Chińczyków, mimo szybkiego wzrostu gospodarczego kraju, nadal tkwi w skrajnej nędzy i jest poddawana stopniowej eksterminacji (radykalna kontrola urodzin, brak służby zdrowia, kataklizmy wywołane ingerencją człowieka w przyrodę, choć przy ich liczbie dzieje się to bardzo wolno). Wykańczają siebie i swój kraj, degradują środowisko na ogromną skalę, a tylko jednostki coś mają z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji (choć faktem jest że tych jednostek jest naprawdę sporo...). Podobnie jest w Rosji."
Otóż w powyższym tekście prawdy niewiele...Wpierw posłuże się słowami autorytetu - Joseph E. Stiglitz, Globalizacja, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006: (...) sukces Chin w ciągu ostatniej dekady stanowi uderzający kontrast w stosunku do klęski Rosji. Podczas gdy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia Chiny odnotowały ponad 10-procentowy wzrost średnio rocznie, to w Rosji nastąpił spadek o 5,6 procent średnio rocznie. Pod koniec tej dekady dochody realne (tzw. siła nabywcza) były w Chinach porównywalne z rosyjskimi. Transformacja w Chinach przyniosła największe w historii zmniejszenie ubóstwa w tak krótkim czasie (z 358 milionów osób w 1990 roku do 208 milionów w 1997 roku, mierząc ten spadek niezaprzeczalnie niskim w Chinach wskaźnikiem ubóstwa, wynoszącym jednego dolara dziennie na utrzymanie), natomiast transformacja w Rosji pociągnęła za sobą należące do największych w historii zwiększenie ubóstwa w tak samo krótkim czasie (bez wojny i klęski głodu). - s.165.
Zainteresowanych Chinami zachęcam do lektury:
"National Geographic. Polska" Nr 5 (104) maj 2008 (numer poświęcony Chinom)
z serii "Pod lupą" wydawanej przez "Newsweek Polska": Kowalska-Iszkowska J., Pyffel R., Chińska ruletka. Olimpiada i co dalej?
Diamond J., Upadek. Dlaczego niektóre społeczeństwa upadły, a innym się udało - tu: Rozdział 12. Chiny, chwiejny olbrzym.

Natomiast tzw. wojna w Jugosławi nie była formalnie wojną, lecz konfliktem wewnętrznym, który doprowadził do rozpadu państwa. Naprawdę, ostatniej wojny Europa doświadczyła w 1945...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

placownik (17853 punktów)

>Transformacja w Chinach przyniosła największe w historii zmniejszenie ubóstwa w tak krótkim czasie (z 358 milionów osób w 1990 roku do 208 milionów w 1997 roku, mierząc ten spadek niezaprzeczalnie niskim w Chinach wskaźnikiem ubóstwa, wynoszącym jednego dolara dziennie na utrzymanie), natomiast transformacja w Rosji pociągnęła za sobą należące do największych w historii zwiększenie ubóstwa w tak samo krótkim czasie (bez wojny i klęski głodu). - s.165.

   Obrazeczek, który nie do końca to potwierdza.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Michał C. (323 punktów)

>Wpierw cytat z komentarza filemonka (nawiasem mówiąc pozdrawiam serdecznie):
>"(...) większość Chińczyków, mimo szybkiego wzrostu gospodarczego kraju, nadal tkwi >w skrajnej nędzy i jest poddawana stopniowej eksterminacji (radykalna kontrola >urodzin, brak służby zdrowia,
>kataklizmy wywołane ingerencją człowieka w przyrodę, choć przy ich liczbie dzieje >się to bardzo wolno). Wykańczają siebie i swój kraj, degradują środowisko na >ogromną skalę, a tylko jednostki coś mają z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji >(choć faktem jest że tych jednostek jest naprawdę sporo...). Podobnie jest w Rosji."

Hm, Zawsze podziwiałem fantazje ludzi w płodzeniu takich tekstów.
Użycie słowa eksterminacja to nadużycie, jakkolwiek ziarno prawdy w tym tekście jest.

A wygląda to tak:

1. Kontrasty są ogromne, miasta ogromne, pełne wieżowców. Małe miasto w Chinach to miasto o populacji ok. 2 miliony ludzi, średnie to ok. 4 do 5 milionów, a duże to już ok. 15 milionów. Nasza Warszawa to byłoby prowincjonalne miasteczko w Chinach.
Z drugiej strony wieś Chińska to często lepianki i budy które wyglądają jak zaniedbane kurniki. Tu bogactwo które zapiera dech a tu nędza.

2. Drogi w miastach są szerokie i dobrze utrzymane, dziur raczej nie widywałem.
Skwerki ładnie utrzymane, pobocza obsadzone roślinnością i kwiatami. Na pasie pomiędzy dwoma pasami ruch rosną piękne kwitnące drzewa a miejscami całe pasy wyłożone kwitnącymi roślinami w doniczkach.
Wszystkie większe miasta połączone autostradami i drogami szybkiego ruchu, w Polsce takich dróg nie mamy.
Samochody na ulicach to często samochody z najwyższej półki cenowej, takie trudno w Polsce zobaczyć, najlepsze marki. Z drugiej strony po ulicach jeździ sporo rozklekotanego złomu a w mniejszych miastach ludzie często ciągną wózki drewniane z ładunkiem. Wszędzie jeździ masa ludzi na rowerach.
W mniejszych miastach na skrzyżowaniach nie panują żadne zasady ruch drogowego, każdy jedzie w swoją stronę, świateł często nie ma a często nie są przestrzegane.
Piesi, rowerzyści, samochody, ciężarówki, każdy zmierza w swoją stronę.
W dużych miastach światła i porządek na skrzyżowaniach.

3. Głodu w Chinach obecnie nie ma, w restauracji można zapłacić 30 RMB za dobry posiłek a można zjeść też przy drodze w obwoźnym bufecie za 4 RMB.
Restauracje czyste i piękne z miłą obsługą, z drugiej zaś strony obskurne knajpki gdzie obcokrajowiec je tylko na własną odpowiedzialność.
Idąc ulicą widzisz często suszone kaczki, kury i inne mięso wiszące na straganach tuż przy ulicy.

4. Nowo budowane osiedla w miastach to piękne budynki bardzo wysokie czasem w zagrodzonym terenie, przy budynkach place zabaw dla dzieci, oczka wodne, ogrody, baseny, ławeczki, parkingi. Teren ogrodzony z bramą i ludźmi dbającymi o porządek.
W Polsce tak pięknie zaprojektowanych osiedli nie widziałem.

5. Po ulicy będąc obcokrajowcem możesz chodzić bezpiecznie, raczej nikt cię nie napadnie, system sprawiedliwości w Chinach nie ma litości dla przestępców.
Przy 1,4 miliarda ludzi państwo nie może sobie pozwolić na utrzymywanie morderców, gwałcicieli i innych zbrodniarzy bo byłyby ich miliony. Stąd powszechność kary śmierci. Polska ledwo radzi sobie z kilkudziesięcioma tysiącami przestępców których trzeba ubrać, nakarmić i przechować.

6. Ludzie niezależnie od stanu majątkowego chodzą uśmiechnięci, są zadowoleni z życia i raczej optymistycznie nastawieni, nie widziałem żeby był jakiś terror wobec nich stosowany przez władze. Często gromadzą się w parkach wieczorową porą i tańczą i śpiewają w dużych grupach przy muzyce. Dla mnie widok to był wstrząsający.
W Polsce wszyscy siedzą w domu wieczorem.

7. Środowisko nie jest szanowane w Chinach, śmieci często wyrzuca się do rzeki bo tak najłatwiej, dymy z kominów powodują smog w dużych miastach. Ale to cena wzrostu gospodarczego.

8. Każdy Chińczyk chyba ma telefon komórkowy albo dwa, często mały komputerek kieszonkowy. Nastolatki chodzą do MacDonalda na randki albo do klubów, kobiety są bardzo konserwatywne niektóre żyją w dziewictwie aż do ślubu i jest to nawet dosyć często spotykane. Można mieć jedno dziecko w mieście albo dwoje na wsi gdy pierwsze urodzi się dziewczynką. Polityka urodzeń spowodowała masowe aborcje dziewczynek gdyż każda rodzina chciała mieć głównie chłopca, w konsekwencji w Chinach w tej chwili jest ok 30 milionów mężczyzn więcej niż kobiet, facetów bez szans na znalezienie partnerki. Gdyby nie polityka urodzeń, masa ludzi zmarłaby z głodu w Chinach, nawet w tej chwili problemy ludnościowe są największymi problemami w Chinach.
Gdy jest 1.4 miliarda ludzi w państwie wszystko wygląda inaczej.

9. Różnice w płacach w Chinach są ogromne, niektórych stać na wille i luksusy a inni żyją w biedzie. Ale podobnie jest w Polsce, więc nie wiem skąd oburzenie niektórych.
W Polsce też praca w sklepie zapewnia tylko pensję na przeżycie.
Różnice są tam także w edukacji, ciągle wiele milionów Chińczyków to ludzie z bardzo słabym wykształceniem, do tego poziom kształcenia jest bardzo niski. Nawet szkoły wyższe w Chinach mają niski poziom kształcenia. Różnica pomiędzy inżynierem z Europy a inżynierem z Chin jest ogromna.

Pod pewnymi względami żyje im się tam lepiej niż nam w Polsce.
Na pewno za jakiś czas osiągną bardzo dużo.
Jeszcze długo będą potrzebować fachowej pomocy z Europy, szczególnie w technice.

Trzeba to zobaczyć aby zrozumieć..
05-02-2010 00:15 
 Ocena 2 na 2
filemonka (354 punktów)
Widzę że był Pan w dużym mieście, jadał w miłych restauracjach i oglądał szczęśliwych ludzi. A tak na marginesie to naprawdę myśli Pan, że jak nie widać terroru władz to go nie ma? I jak są przepiękne osiedla to jest pięknie i wszystko jest takie cudowne?

Jak w tych Chinach jest cudownie, może przenieśmy się tam. Będzie nam lepiej niż tu, w Polsce, gdzie nie ma takich osiedli. Będzie się nam żyło tak dobrze jak Chińczykom.

Co do posiadania przez każdego Chińczyka komórki lub dwóch... Jak na 1,33 mld ludzi jest zarejestrowanych 432 mln telefonów komórkowych to czy Pana wypowiedź jest matematycznie poprawna? (dobrze że dodał Pan "chyba")

pytania są retoryczne
pozdrawiam i gratuluję miłej wycieczki.
Michał C. (323 punktów)
>pozdrawiam i gratuluję miłej wycieczki.

Hm, droga pani.
Używając argumentacji jak pani to robi można dokładnie tak samo napisać że w USA jest źle, bo są ludzie którzy mają nędzę i żyją w slamsach, masa ludzi jest bezdomna a służba zdrowia jest tylko dla tych którzy mają pieniądze.
Dokładnie tak samo uprawiają o Polsce i Polakach negatywną propagandę w niektórych krajach zachodnich dla których wciąż jesteśmy jakimś małym dziurawym państewkiem.
Tylko ja się pytam po co ta negatywna propaganda w odniesieniu do Chin w których naprawdę nie ma tragedii?
Proszę przeczytać ze zrozumieniem co napisałem, ależ są tam dzielnice biedy, tak w niektórych wioskach Chińskich domy wyglądają jak kurniki potwierdzam to.
Ale co z tego? W każdym kraju jest zróżnicowanie im kraj większy tym większe różnice pomiędzy klasami. A u nas wieś jest piękna czysta, bogata i zadbana?

Poza tym przy populacji około 1,4 miliarda, (i proszę mi nie przytaczać z netu że nie 1,4 tylko 1,33 albo 1,38 bo to dziecinada) przy takiej populacji milionerów jest zapewne więcej niż wszystkich Polaków w Polsce i na świecie, ludzi w skrajnej biedzie pewnie też są dziesiątki milionów i jeszcze z kilkaset milionów takich co to żyją w średnim standarcie, tylko co to oznacza? Kompletnie nic.
Trzeba niestety przyznać rację Chińczykom, że przy takiej populacji rządy muszą być silniejsze i teraz faktycznie się tam poprawia, już nie mają głodu a jeszcze 20 lub 30 lat temu był. To zresztą sami Chińczycy mówią że teraz jest dobrze bo nie ma głodu.

Terroru władz w Chinach naprawdę nie widać, a u nas w latach 80 był jakiś szczególny terror? Zgarniali zwykłych ludzi z ulicy do aresztu, strzelali na ulicy do przechodniów? Jakoś nie przypominam sobie żeby to było powszechne, nie licząc ludzi działających w opozycji.
Jeżeli ma pani jakieś fakty potwierdzające powszechny terror w Chinach to proszę je przytoczyć, albo nie powtarzać negatywnej propagandy jak to jest w komunistycznych Chinach źle.
Zresztą ten komunizm tam to fikcja, za pieniądze można tam mieć wszystko, tak samo jak w Europie. A sklepy to nawet lepiej są zaopatrzone.

Hm, co do życia w Chinach dla obcokrajowców to jest tam fajnie.
Po pierwsze ceny są dla obcokrajowców bardzo niskie, po drugie łatwo tam o dobre miejsce zamieszkania, po trzecie, ludzie są tam mili dla obcokrajowców. Nie spotkałem się z nieuprzejmością ze strony Chińczyka.
Szczerze to z chęcią bym się tam przeprowadził jak by to moja praca wymagała.

Odnośnie obliczeń matematycznych to proszę być poważnym Tego typu obliczenia w celu usilnego postawienia na swoim to już dziecinada
Pisałem "chyba", a nie dodałem że to głównie młodych ludzi się tyczy, u nas też osoby starsze często nie mają komórki. Poza tym nie chodzi mi o liczby tylko o zjawisko, nie spotkałem Chińczyka w wieku 18 do 40 lat który by komórki nie miał.
I najbardziej chodzi mi o to, że ludzie tam przyjęli bardzo zachodni styl życia, szczególnie widać to po młodych ludziach.

Naprawdę jak oglądam w naszej telewizji opowieści jak to jest źle i niedobrze w Chinach to płakać mi się chce, propaganda i nic więcej.
Kiedyś grzmiała propaganda komunistyczna o zgniłym kapitaliźmie, a dzisiaj na odwrót.

Jest jeszcze jedno ciekawe zjawisko w Chinach. Otóż ludzie tam są wyjątkowo mocno zlaicyzowani, na wszystkich Chińczyków z którymi miałem bliższy kontakt tylko jeden był słabego wyznania "buddyjskiego", cała reszta to byli ateiści.
I co ciekawe ci ludzie są ateistami nie dlatego że taka jest oficjalna polityka ale dlatego że faktycznie uważają, że religia jest szkodliwa.

I na koniec szanowną panią proszę o nie pisanie o rzeczach o których zbyt wiele nie wie.
Sam bywałem parokrotnie w Chinach w różnych rejonach, często właśnie w tych prowincjonalnych stąd moje spostrzeżenia.

No i proponuję żeby się pani wybrała do Chin turystycznie, naprawdę warto

Tymczasem, pozdrawiam
filemonka (354 punktów)

>Otóż w powyższym tekście prawdy niewiele...

Otóż prawdy jest wiele, zaś niewiele jest nieprawdy
Pisząc że w Rosji jest podobnie miałam na myśli wszystko poza wzrostem gospodarczym (brak podobieństwa tylko do dwu słów). Eksterminacja to za mocne słowo, przyznaję, jednak Chińczyków ubywa i to w wyniku ich własnych działań... Co do reszty mojej wypowiedzi to odsyłam do podanego przez Pana źródła:

>"National Geographic. Polska" Nr 5 (104) maj 2008 (numer poświęcony Chinom)

cytuję:
Środowisko
"(...) pustynnienie (degradacja ziemi powodowana głównie przez działalność człowieka) pochłania co roku blisko 0,5 mln hektarów obszarów trawiastych. (...) Chińczycy nadmiernie eksploatują pastwiska i pola. Od 1945 r, 425 mln chińskich rolników utraciło jedną piątą ziem uprawnych."

"Zapora zniszczenia? Zapora Trzech Przełomów (...) kumuluje zanieczyszczenia z największego w Chinach miasta Chongqing i spowodowała wysiedlenie ponad miliona ludzi do wiosek na stokach wzgórz, gdzie często dochodzi do osunięć ziemi."

O wiele więcej jest w NG. Polecam szczególnie artykuł "Gorzkie wody" ze strony 71, jest wstrząsający.
Nie przeczę że w Chinach następuje stały wzrost gospodarczy, wskazuję tylko na jego straszliwe skutki uboczne.

>Chiny, chwiejny olbrzym.

tu się zgodzę

> Natomiast tzw. wojna w Jugosławii nie była formalnie wojną, lecz konfliktem wewnętrznym

Jasne to nie była formalnie wojna... nie ma tam formalnych cmentarzy, formalnych dziur po kulach, formalnych ruin... A to że brały w tym konflikcie różne narody i siły zbrojne NATO to formalnie też nic nie znaczy (bo przecież to były tylko naloty).
Oczywiście rozumiem różnicę między konfliktem wewnętrznym a wojną międzypaństwową, np. światową. Skutek dla biorących udział w takim konflikcie jak i w wojnie jest jednak taki sam. Jak nas dotknął wewnętrzny konflikt na niewspółmiernie mniejszą skalę, czyli stan wojenny, to wielu nazywa to do dziś wojną. Ten kto ucierpiał, dla tego to jest wojna. Jeśli mówimy o zagrożeniach dla ludzi to formalności nie mają znaczenia.
05-02-2010 08:10 
 Ocena 1 na 1
Pokładełko (19 punktów)
Pragnę być dobrze zrozumianym. Nie kwestionuję tego, że w Chinach nie wszystko jest różowe. Ale obowiązują pewne zasady: 1. Nie ocenia się innej kultury przez pryzmat własnej (tu dobrym przykładem jest założenie, że demokracja jest najwspanialszym ustrojem, w tym także dla państw arabskich) 2. Emocje nie są dobrym doradcą.

Wciąż mamy tendencję do spoglądania na świat z pobłażliwością, rodzicielską (neokolonialną?) wręcz cierpliwością. Bo u nas zawsze było lepiej. Zależy jak się mierzy. I kto publikuje wyniki tych pomiarów...

Według V. A. C. Gatrella w latach 1530-1630 w Anglii skazano na śmierć siedemdziesiąt pięć tysięcy ludzi. Liczba ludności wynosiła wówczas około trzech milionów - jedną dziesiątą populacji Trójprzymierza. Z prostego obliczenia wynika, że gdyby Anglików było tylu co Azteków, co roku z katem spotkałoby się średnio siedem i pół tysiąca osób - dwukrotnie więcej, niż według oszacowania Corteza składano w Meksyku ludzkich ofiar. Francja i Anglia były więc bardziej krwiożercze.

Jugosławia była tragedią. Olbrzymią. Nie zmienia to faktu, że w żaden poważniejszy sposób nie wpłynęło to na funkcjonowanie Europy, w tym na życie w Polsce. A Kosowo? Znikło z mediów, mało kogo interesuje, czy mamy w Europie nowe państewko, czy nie.

A w życiu bywa różnie. Do tej pory Europejczycy mieli fart.

"(...) gdyby Dżyngis-chan pojawił się w Europie wraz z czarną śmiercią, ta książka nie zostałaby napisana w języku europejskim." - Charles C. Mann, 1491. Ameryka przed Kolumbem, Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., wydanie I, Poznań 2008, s.121

A wracając do Chin. Wspomniałem w tekście, że zagrożenia ekologiczne - i to poważne - w tym kraju postrzegam jako realne. Tylko, że obawiam się, iż wówczas Chiny ruszą z posad. Albo "chwiejny olbrzym" runie. A przy takim potencjale jak pierdyknie, to świat się zatrzęsie. Od lat politykę "rewolweru przy skroni" z powodzeniem praktykuje Korea Północna. Państwo skansen. Ale ów skansen posiada olbrzymią armię i prawdopodobnie broń nuklearną (na pewno dysponuje środkami do jej przenoszenia). Polityka jest prosta: wiemy, że jest źle, ale nie pozwolimy odebrać sobie władzy. W razie czego użyjemy siły. Wiemy, że przegramy, lecz mózg naszej agonii ochlapie pół Azji...
Nie zauważyłem zresztą, by ktoś w Polsce rozczulał się nad losem narodu, gdzie istnieje chociażby sieć obozów koncentracyjnych. Podobnie, olimpiada w Pekinie się skończyła, wraz z nią umarł problem Tybetu. A zniszczona demograficznie i kulturowo Czeczenia?

Świat pozostanie be. Tak ma. Możemy jedynie usiłować go uspokoić i temu służą m.in. ONZ oraz międzynarodowe instytucje finansowe (Bank Światowy i in.). Zarazem prawdziwą, realną siłę oddziaływania mają tylko silni. Polityka. Europa powinna dążyć do zachowania siły militarnej, uzyskania wewnętrznej spójności. To nie militaryzm, lecz rozsądek. Na neutralność stać tylko silnych. Szwajcaria dysponowała swego czasu najlepszą piechotą w Europie, a ukształtowanie powierzchni nie sprzyjało konnicy. Należy pamiętać, że bezpieczeństwo, którym się sycimy, nie jest stanem, lecz procesem.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365