Racjonalista - Strona głównaDo treści
Obrażony przedmiot kultu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
04-02-2012 20:37Koraszewski (82900 punktów)Obrażony przedmiot kultu
Ocena 22 na 22
W świątecznej "Wyborczej" ksiądz Andrzej Draguła występuje w szranki w obronie artykułu 196. Polemizując z artykułem Zbigniewa Mikołejki ("Młot na Dodę i wolność słowa") Draguła stwierdza, że Mikołejko "nie rozumie zakresu art. 196 kodeksu karnego. "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej...." cytuje ksiądz rzeczony artykuł w całości, najwyraźniej nie rozumiejąc, jak śmieszne i warte krytyki jest to prawo. Obraza jest zawsze subiektywna i tym samym ustawodawca stworzył potworka, prawo którego w żaden sposób nie da się egzekwować (z braku rzetelnej definicji to samo działanie raz jest przestępstwem raz nie jest), które stwarza okazję do dowolnych interpretacji i niekończących się nadużyć i które tolerancji w żaden sposób nie sprzyja, zgoła przeciwnie. Słowa Dody powtarzane były tysiące razy, ale tylko Doda staje przed sądem. Powtarzałem je sam i domagam się, aby nas wszystkich sprawiedliwie osądzić.
Mało tego głupstwa. Spójrzmy na określenie "przedmiot kultu". Istnieje kult fallusa. Fallus jest przedmiotem kultu, czci, fallusa się całuje, uważany jest za świętość. Obrażanie fallusa powinno być karalne. "Nie chodzi o przedmiot, lecz o osoby i wartości, które fallus symbolizuje" - moglibyśmy strawestować słowa księdza Draguły zmieniając zaledwie jedno słowo.
Kult jak kult, nie widzę różnicy między biblią i fallusem, gdyż czcić można wszystko.
Zły obyczaj obrażania się, złe prawo, kiepska obrona złego prawa, proszę pana księdza.


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

barbizon (-117 punktów)
(zablokowany)
karczemność notoryjna
W prawie karnym bardzo często do oceny sądu pozostaje ustalenie czegoś, bądź też zinterpretowanie stanu rzeczy. Zwie się to dyskrecjonalną władzą sędziego. Artykuł 196 nie jest więc jakimś curiosum. Subiektywnie można się obrazić na wszystko, a sąd jest właśnie po to, żebu zobiektywizować zaistniały stan rzeczy. Regulacje penalizujące obrażanie innych z powodu religii czy innych wartości są potrzebne i pożyteczne, w przeciwnym wypadku wszystko i wszystkich utytłanoby od razu w szambie. Kulturalnym ludziom te regulacje są obojętne, bo oni nigdy nie zniżają się do wulgarnego poziomu dyskusji i wypowiedzi. Zawsze, w każdych okolicznościach, można bardzo ostro kogoś czy coś skrytykować w naszym kraju, nie dopuszczając się znieważenia. Wypowiedź Dody była tak notoryjna w swej karczemności, że sąd nie miał wątpliwości jak ją zaklasyfikować, chociaż zazwyczaj jest bardzo ostrożny w stanowczym definiowaniu takich zachowań, kierując się zasadą in dubio pro reo.
Jeżeli zaś chodzo o fallusa, to kto i jak go obraża, nawet jeżeli założymy, iż jest tak jak mówisz i jest to przedmiot kultu religijnego w tym kraju?
05-02-2012 01:11 
 Ocena 12 na 12
Miroslaw Rybka (2480 punktów)Odp: karczemność notoryjna
>W prawie karnym bardzo często do oceny sądu pozostaje ustalenie czegoś, bądź też zinterpretowanie stanu rzeczy. Zwie się to dyskrecjonalną władzą sędziego. Artykuł 196 nie jest więc jakimś curiosum. Subiektywnie można się obrazić na wszystko, a sąd jest właśnie po to, żebu zobiektywizować zaistniały stan rzeczy. Regulacje penalizujące obrażanie innych z powodu religii czy innych wartości są potrzebne i pożyteczne, w przeciwnym wypadku wszystko i wszystkich utytłanoby od razu w szambie. Kulturalnym ludziom te regulacje są obojętne, bo oni nigdy nie zniżają się do wulgarnego poziomu dyskusji i wypowiedzi.

Masz rację, art. 196 KK nie stanowi curiosum. Jest czymś normalnym. W każdym teokratycznym kraju są zapisy prawne broniące religii. Czy to w Iranie, Afganistanie, Pakistanie... więc dlaczego nie u nas w Polsce?


br
05-02-2012 02:42 
 Ocena 5 na 5
romaro (25211 punktów)
>Regulacje penalizujące obrażanie innych z powodu religii czy innych wartości...

Daruj sobie te inne wartości, bo wszyscy wiemy jak katolicy te inne wartości szanują.

Publicznie, na rynku spalę gościa niedzielnego, a następnie osobiście sprzątnę jego popioły. Zapewne ktoś będzie mógł mi zarzucić zakłócanie spokoju, zanieczyszczanie terenu. Dla religiantów ten incydent będzie miał znamiona zbrodni. Swój wyimaginowany ból będą głośniej wyrażać, niż w przeszłości rodziny rzeczywistych ofiar spalonych na stosie. Ten "Niedzielny Gość" to gazeta i ewentualna wysokość wyroku nie powinna być zależna od treści w niej zawartej, ani od stopnia "bólu", bo jest to rodzaj boleści ujęty w cudzysłów. W zasadzie w państwie prawa, to KK powinien odpowiadać za tworzenie tego typu jednostek chorobowych.
W przeszłości ofiarami kościoła byli wierni. Nie było ochrony uczuć. Czyje uczucia miałyby być chronione , ofiar?. Dzisiaj wiernych ubywa, więc kościelni muszą otworzyć parasol, tyle że wierni stojąc przed szpikulcem dźgani są w zadki, by te uczucia w nich zaszczepione być mogły. Tak to mniej więcej wygląda.

Nie ukrywajmy że religia i wszystko co z nią związane stoi ponad prawem.
05-02-2012 13:49 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Nie ukrywajmy że religia i wszystko co z nią związane stoi ponad prawem.

Nieco wyżej. Wedle słów Jezusa: ponad światem.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
06-02-2012 10:00 
 Ocena 2 na 2
Syn Lecha (752 punktów)
(zablokowany)
> Regulacje penalizujące obrażanie innych z powodu religii czy innych wartości są potrzebne i pożyteczne, w przeciwnym wypadku wszystko i wszystkich utytłanoby od razu w szambie.
Curiosum są Twoje twierdzenia. Jeszcze dodaj, starą śpiewkę, że "słowem można nawet zabić". Tylko nikt nie potrafi wskazć choćby jednej ofiary. Jest więc dokładnie odwrotnie.
1. Penalizowanie tak niezdefiniowanego pojęcia jak obrażanie z powodu religii. Nie tylko jest bezprzedmiotowe bo nie wiadomo na pewno (w przeciwieństwie do innych przestępstw, czy w ogóle do niego doszło), ale prowadzi zarówno do dewaluacji prawa jak i deprecjacji wymiaru sprawiedliwości.
2. Penalizacja zachowań, które nie wyrządzają nikomu wymiernej szkody (jak np. obraza władzy, majestatu itp.), to "prawo śmieciowe" charakterystyczne dla ustrojów totalitarnych, ktore nie powinno mieć miejsca w krajach demokratycznych, gdzie wartością wyższą niż tzw. obrażanie jest zasada wolności słowa.
3. Curiosum jest też postępowanie sądu. Pani sędzia nie dopuściła dowodów zgłoszonych przez pozwaną (Bojąc się zapewne, że specjaliści np. z historii wykażą, że Biblia była pisana przez ludzi), co jest ewidentnym naruszeniem prawa obywatela do bezstronnego sądu i oczywistą podstawą do złożenia odwołania, co też Doda zapowiedziała, że uczyni. Szkoda tylko, że za pieniądze podatników odbywa się ta farsa.
Kowalski (2244 punktów)
Wypowiedź Dody w żadnym wypadku nie była karczemna, bo jak zauważył autor tematu tego samego zdania co i ona o biblii jest wiele osób. Jedyne o co można mieć pretensje do Dody to o to, że swojego osądu nie podparła literaturą przedmiotu i przypisami.
marcin1902 (3438 punktów)Odp: Obrażony przedmiot kultu
>Istnieje kult fallusa.

Nie wiem czy dobrze rozumiem. Czyli jak zwyzywam jakiegoś polityka, znaczy znieważyłem fallusa?


"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
Pojęcie obrazy uczuc religijnych jest dziś szeroko rozumiane, zbyt szeroko. Wystarczy wziąć pod uwagę podejście do sprawy muzułmanow. Każde wypowiedzenie słowa Allah jest uważane za jego obrazę, zależy jak to zinterpretują jego wyznawcy. Dochodzimy do jakiegoś paranoicznego postrzegania rzeczywistości. Przeciez nie możemy wciąż ustępować, trzeba by wypracować wspólne rozwiązania. I tu zaczyna się problem... Katecheci za wszelką cenę bronią wartości biblii, muzułmani mordują w imię Mohameta, wyznawcy...itd., itp. Coraz więcej młodych ludzi odchodzi od wiary, myślę że warto utwierdzać ich w słusznym wyborze. Wyborze wartości oświecenia i nauki. Trzeba ich bronić, a żeby to zrobic należy walczyć o zmianę prawa. Ostatnio w Dublinie odbyła się publiczna debata na temat "prawa bluźnierstwa' które w Irlandii obowiązuje. Czy stać, nas ateistów i antyklerykałów, że nie wspomnę o racjonalistach na wywołanie takiej debaty połączonej z lobbingiem politycznym? Czy kraj o populacji 5 milionów ma łatwiejszy dostęp do polityków? Czy mozna coś zrobić aby dzieci Kamila miały wolny wybór?
05-02-2012 10:28 
 Ocena 2 na 2
marcin1902 (3438 punktów)
>Każde wypowiedzenie słowa Allah jest uważane za jego obrazę, zależy jak to zinterpretują jego wyznawcy.

Mnie przypomina to scenę z filmu "Żywot Briana".


"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
Ania... (14138 punktów)
Ależ cały ten artykuł jest niepoważny.

Można obrazić osobę, ale nie uczucia.
Czy ja teraz mam prawo zaskarżyć pewną aresztowaną za znieważenie moich uczuć rodzicielskich?
Na tym polega absurd artykułu - czyn, który nie był wymierzony przeciwko konkretnej osobie, nie znieważył osoby, może być i jest często odbierany jako obraza czyjegoś uczucia religijnego.

Zupełnie nie tędy droga.

Racjonalnym jest zapis o "złośliwym przeszkadzaniu w ceremonii", przy czym należałoby wykreślić słowo "religijnej". Jeśli ktoś wedrze się na pogrzeb świecki, to paragraf de facto nie obowiązuje? Powinien. Nie jest istotne, czy ceremonia jest religijna, czy nie i jeśli chronić, to każdą.

Jednak uczucia religijne to dyrdymałka prawna.

Jeśli ktoś obraża kogoś, to można go ścigać z odpowiedniego paragrafu (zniesławienie itd), ale absurdem jest obrażanie uczuć religijnych. Czy jeśli w wielki post robię grilla, to obrażam czyjeś uczucia religijne? Pewnie tak! A mam święte prawo do grillowania kiedy chcę. W Hiszpanii muzułmanie trują psy, bo spacery (nie kupki a same spacery) obrażają ich uczucia religijne. Noszenie odwróconego krzyża obraża uczucia religijne? A jeśli założy się religię, której zasady nie pozwalają na krzyże "nieodwrócone"? Czy noszenie krzyża nieodwróconego będzie wtedy obrazą uczuć religijnych? Albo dla prawosławnych krzyż bez dodatków?

Zawsze i wszędzie ktoś może uznać, że jego uczucia religijne są obrażane. I tę subiektywną ocenę powinien wsadzić sobie tam, gdzie słońce nie sięga.
05-02-2012 14:06 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Można obrazić osobę, ale nie uczucia.

Sfera emocjonalna to integralny moduł osobowości.

>czyn, który nie był wymierzony przeciwko konkretnej osobie, nie znieważył osoby, może być i jest często odbierany jako obraza czyjegoś uczucia religijnego.

Taka jest na nieszczęście percepcja. Zbyt często, jakby powiedział Korzybski, myli teren z jego mapą.

>Nie jest istotne, czy ceremonia jest religijna, czy nie i jeśli chronić, to każdą.

Trzeba by zrobić jakąś listę dozwolonych parad, bo co zrobić ze zgromadzeniem faszystów, kiboli? Kto sporządzi taką listę?

>Jednak uczucia religijne to dyrdymałka prawna.

To raczej błąd poznawczy.Prawnicy powielają tu błąd utożsamienia znaku (symbolu) z rzeczywistością. Dlaczego nasiusianie na flagę narodową jest karalne, a nasiusianie na terytorium państwa (którym jest kawałek ziemi pod krzakiem) już nie?

>absurdem jest obrażanie uczuć religijnych.

Nie jest absurdem do czasu, kiedy wielu ludzi sądzi, że tak nie jest. Trzeba im zmienić percepcję, ale jej kształcenie należy do prerogatyw władzy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Paweł Rek (rexus) (2343 punktów)
Mimo to trudno znaleźć w naszym kraju chętne osoby do wyznawania religii w której Darwin byłby prorokiem.
Na kanwie ewolucji można by stworzyć religię z takim statutem, dzięki któremu można by skarżyć w sądzie każdego kreacjonistę.
W rezultacie parlament musiałby wykreślić art. 196 z kodeksu, by oszczędzić sobie i klerykałom śmieszności.
06-02-2012 10:15 
 Ocena 5 na 5
Miroslaw Rybka (2480 punktów)
>Mimo to trudno znaleźć w naszym kraju chętne osoby do wyznawania religii w której Darwin byłby prorokiem.
>Na kanwie ewolucji można by stworzyć religię z takim statutem, dzięki któremu można by skarżyć w sądzie każdego kreacjonistę.
>W rezultacie parlament musiałby wykreślić art. 196 z kodeksu, by oszczędzić sobie i klerykałom śmieszności.
>

To zły pomysł degradować naukę do poziomu religii, zrównywać ją ze starożytnymi mitami. Myślę, że lepszym rozwiązaniem jest przystąpienie do Kościoła Latającego Potwora Spagetti, stawianie w miejscach publicznych typu szkoły, sejmy, urzędy, pod pałacem prezydenckim misek ze spagetti i zasypywanie prokuratur wnioskami o wszczęcie postępowania z art. 196, gdy ktoś te miski zabiera. Wrzeszczeli byśmy do kamer - Gdzie jest spagetti! Gdzie jest spagetti!

br
06-02-2012 22:01 
 Ocena 1 na 1
mad_magician (53 punktów)
Byłbym za, gdyby mi się makaron nie przejadł. Za to przyjąłbym Jedi do swego umysłu, może z Czech. Analogicznie do polskiego chrześcijaństwa.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365