Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wtyczka racjonalnej dyskusji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Sprawy portalu
NapisanoAutorTytuł
16-07-2014 22:04Marek Glazer (755 punktów)Wtyczka racjonalnej dyskusji
Ocena 5 na 5
Witam.

Lubię prowadzić rzeczową dyskusję...chyba każdy kto tutaj pisze to rozumie. W czasie dyskusji na dowolny temat można się wiele dowiedzieć, usłyszeć nowe argumenty w sprawie i dowiedzieć się gdzie tkwią luki w rozumowaniu swoim jak i innych osób. Dyskusja napędza intelekt, bo wymaga ciągłej rewizji swoich poglądów i ich uzasadniania. Dyskusja nigdy nie jest łatwa - przypomina bardziej pojedynek na argumenty. Jest jednak warta wysiłku dla każdego kto bierze w niej udział.

Nie do końca...aby dyskusja była racjonalna, nikt nie może korzystać z błędów logiczno-językowych. Ich przykłady można znaleźć np. na wikipedii:
pl.wikipedia.org/wiki/Błąd_logiczny
pl.wikiped(*)C4™dy_logiczno-językowe

Poniższa strona przedstawia je w bardzo ładny graficznie sposób:
yourlogicalfallacyis.com
churchm.ag(*)es-burden-of-proof-620x390.jpg

To co proponuję, to wyposażenie forum we wtyczkę pozwalającą użytkownikom zaznaczanie fragmentów, które im wydają się takim błędem. Może to być komentarz poboczny na marginesie (jak w Wordzie), albo zaznaczony fragment ich tekstu z symbolem danego błędu
(np. "Uważasz, że ja jestem niemoralny? To ateiści nienawidzą Boga i są wyznawcami Szatana!" ). Jeśli myślicie, że to coś innowacyjnego...to tak nie jest. Teraz to wygląda tak, że cytuje się fragment cudzego tekstu i pisze (w obszerny i czasochłonny sposób) co w nim jest nie tak. Nawet słowa które piszę teraz zostaną poniżej rozczłonkowane i skrytykowane pod każdym względem przez forumowiczów. Wielu z nich zapewne będzie mieć rację, jednak możliwość wydajnego zaznaczania błędów myślowych, byłaby tutaj o wiele przystępniejsza. Mówię tak ponieważ o ile TEN tekst możecie śmiało skrytykować w kilku zdaniach, PONIŻSZEGO przykładowego tekstu na stronie 18 czasopisma (Darwinizm czy kreacjonizm), nie będziecie w stanie tak łatwo rozczłonkować i krok-po-kroku opisywać co w nim jest nie tak:
www.infosgroup.pl/infostudent/files/is0314.pdf

Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Gdyby sprowadzić wymowę całego tekstu do jednego wyświechtanego przez religiantów argumentu, mógłby on wyglądać następująco:

Pierwsza grupa przesłanek:
Przesłanka 1: Poznanie naukowe jest niedoskonałe, a więc nie gwarantuje nam żadnej stałej prawdy, zwłaszcza w kwestiach etycznych i moralnych
Przesłanka 2: Wyniki poznania naukowego można wykorzystać w niecnych celach

Druga grupa przesłanek:
Przesłanka 3: Religia, w przeciwieństwie do nauki, wskazuje nam pewne niewzruszone zasady i stałe prawdy, które są podstawą etyki i moralności.

Konkluzja: Tylko wiara w Boga gwarantuje nam uczestnictwo w pewnym porządku etycznym i moralnym, a nauka naraża nas pod tym względem na różne błędy i wypaczenia.

Niestety, ten kunsztowny argument jest po prostu nieuczciwie zbudowany. Łatwo to wykazać, stosując metodę pytania krytycznego.
Po pierwsze, łatwo wskazać sytuacje, gdy K i P3 są fałszywe, co już nadwyręża jego konstrukcję. Jeśli chodzi o P2, to nie można zaprzeczyć, że nawet wodę i powietrze można wykorzystać w niecnych celach, nie mówiąc już o religii czy samej idei Boga, które wielokrotnie były wykorzystywane przez różnych zbrodniarzy i zwyrodnialców.
Po drugie, stosując środki zapożyczone z przytoczonego tekstu, można by zwrócić uwagę, że zarówno Hitler, jak i Stalin wychowywali się w religijnych rodzinach. Adolf Hitler w dzieciństwie przyjmował katolickie sakramenty (czy jego dzieła są więc skutkiem działania samego Ducha Świętego?), śpiewał w kościelnym chórze, a nawet rozważał zostanie księdzem!
Józef Stalin (sądząc po imieniu miał wielce świątobliwego patrona) był w młodości tak religijny, że zaliczył krótki pobyt w seminarium duchownym. Natomiast sam Karol Darwin przez całe życie prowadził się moralnie niemal wzorowo. Takie przykłady, przytoczone tylko dlatego, że podobne zostały wykorzystane w podlinkowanym artykule, zupełnie rujnują wykorzystaną tam argumentację.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>PONIŻSZEGO przykładowego tekstu na stronie 18 czasopisma (Darwinizm
>czy kreacjonizm), nie będziecie w stanie tak łatwo rozczłonkować i krok-po-kroku opisywać co w nim
>jest nie tak:

Akurat ten artykuł to jest przykład steku kreacjonistycznych bzdur.
Autor uważa się za racjonalistę, bo nie wierzy w świętego mikołaja i teorie ewolucji, a wierzy w sprawcza moc boga, oczywiście judeochrześcijańskiego, opisanego w Biblii, jakże by inaczej, to jest racjonalne i uzasadnione naukowo.
Poza tym jasno widać, że gość nie ma bladego pojęcia o teorii ewolucji (albo genialnie udaje), więc trudno tutaj komentować konkretne przekłamania, skoro to jedno wielkie święto ignorancji.

Trzeba być masochistą.

Istnieje taki poziom głupoty, wynikający ewidentnie ze zwykłego lenistwa i nieuctwa, że nie zasługuje na sprostowanie, bo takowe tylko go nobilituje.


"We live in times of smart phones and stupid people"
17-07-2014 08:56 
 Ocena 2 na 2
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Uważam, że się mylisz, Maddy.
Argumentacja wykorzystana w artykule może się wydawać dość kunsztowna i pociągająca dla niewyrobionych umysłów. Sam tekst jest napisany w sposób, który wskazuje na to, że jego autor jest obeznany z wieloma technikami psychomanipulacji i wywierania wpływu. Konstrukcja tekstu jest też dość interesująca pod względem retorycznym.
Ignorowanie przeciwnika w dyskusji, zwłaszcza tak dobrze uzbrojonego, nie wydaje mi się zbyt rozsądnym sposobem na jej wygranie.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
17-07-2014 10:11 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Uważam, że się mylisz, Maddy.

Nie można wykluczyć.

>Ignorowanie przeciwnika w dyskusji, zwłaszcza tak dobrze uzbrojonego, nie wydaje mi się zbyt rozsądnym sposobem na jej wygranie.

Nie mówię o wygrywaniu, ja mówię od odmowie nobilitowania tego typu poglądów przez angażowanie się w dyskusje.
One niczego nie wnoszą, taka osoba nie widzi niczego nieuczciwego z swojej sofistyce, nie wstydzi się wyjść na nieuka i ignoranta a większość rzeczowych argumentów odbija się od niej jak groch od ściany.

Miałam kiedyś zacięcie na takie dyskusje, ale latka lecą i człowiek zaczyna cenić swój czas i zdrowie. A nic poza podwyższonym ciśnieniem mi z takiej dyskusji nie przyjdzie.
I po co? Akurat udało mi się dobrać leki i mam śliczne 135/75.


"We live in times of smart phones and stupid people"
baszarteg (2319 punktów)

Myślę że reagowanie na takie teksty ma sens jedynie w przypadku gdy ich autor ma realną opiniotwórczą "moc przebicia" czy to przez wzgląd na media gdzie je prezentuje czy jakichś tam innych przymiotów . W innym przypadku to chyba rzeczywiście masochizm .

Wtyczka to w sumie ciekawy pomysł ,sam prezentacyjny emotikon (mam nadzieje że nie zostanie mnie to poczytane za złośliwość )przypomina mnie trochę Pana Jacka Tabisza .
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
>Myślę że reagowanie na takie teksty ma sens jedynie w przypadku gdy ich autor ma realną opiniotwórczą "moc przebicia" czy to przez wzgląd na media gdzie je prezentuje czy jakichś tam innych przymiotów.

Nie inaczej jest w przypadku autora wzmiankowanego tekstu.

>W innym przypadku to chyba rzeczywiście masochizm .

Dobry masochizm nie jest zły.

>Wtyczka to w sumie ciekawy pomysł, sam prezentacyjny emotikon (mam nadzieje że nie zostanie mnie to poczytane za złośliwość) przypomina mnie trochę Pana Jacka Tabisza.

Proszę się nie wyzłośliwiać, bo to już zalatuje lekkim sadyzmem.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
baszarteg (2319 punktów)
>Nie inaczej jest w przypadku autora wzmiankowanego tekstu.

Nie wykluczam tego ,choć dało się zauważyć że zdania były jakby podzielone.

>Dobry masochizm nie jest zły

Per aspera ad astra , o ile ktoś lubi i się zgadza

>bo to już zalatuje lekkim sadyzmem.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>



"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
No, nie wiem... 75 OK, ale 135 po lekach to takie śliczne nie jest.
(Dokładnie w tej chwili mam 121/79).
_
17-07-2014 19:26 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
To zależy, ile masz lat. Bo bliżej 50 to właśnie 135/75 jest bardzo śliczne. Ja też tyle mam po lekach.
17-07-2014 21:10 
 Ocena 2 na 2
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
Bliżej, dalej, coś w tych okolicach. W każdym razie dobry wiek na rozmowy o zdrowiu, jest od czego zacząć konwersację.

Wiem, że to zupełnie inny wątek, ale co tam. Nie mam akurat nic do powiedzenia w głównym temacie, to mogę trochę o ciśnieniu. Przez kilka lat jechałem 140/90, ale w końcu lekarz namówił mnie na leki i parę lat było było dobrze (z kilkoma zmianami leków). Ostatecznie postanowiłem wrócić do dawnych rozmiarów odzieży, i od dwóch lat nic nie łykam, a ciśnienie mam książkowe.

Wiem, każdy przypadek może być inny i etiologia pozostać nieznana, ale warto spróbować najprostszych metod. Przynajmniej wiem, że popularne twierdzenie, iż jeśli raz się zacznie brać środki na obniżenie ciśnienia, to trzeba to ciągnąć do końca życia, nie zawsze jest prawdziwe. Zwycięstwo empirii. Racjonalizm górą.
_
18-07-2014 12:05 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>No, nie wiem... 75 OK, ale 135 po lekach to takie śliczne nie jest.
> (Dokładnie w tej chwili mam 121/79)._

Jak się wychodzi od 200/120 i tętno 90 w stanie spoczynku, połowa dostępnych leków jest źle tolerowana a czterdziecha dawno w tyle, to jest prześliczne
Tak mówi moja pani doktor.

Ja tam się nie znam, studiowałam medycynę tylko na Wiki więc raczej słucham lekarza. Zwłaszcza że moja lekarka słucha i cierpliwie wyjaśnia, co podobno nie jest regułą.


"We live in times of smart phones and stupid people"
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
Wszystko jest względne.

Przy takim punkcie wyjściowym to te liczby są faktyczne wręcz cudne.

PS. Nie będę już więcej o ciśnieniu, bo autor wątku się denerwuje. I ma rację.
_
18-07-2014 15:04 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>PS. Nie będę już więcej o ciśnieniu, bo autor wątku się denerwuje. I ma rację.

Jeszcze mu ciśnienie skoczy.

Ups..
Dobra, kończymy


"We live in times of smart phones and stupid people"
17-07-2014 10:03 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
Ulderico może mieć rację, dla nas akurat to jest stek bzdur, na które macha się ręką (bo poziom głupoty przekracza granice, do których się reaguje i coś prostuje), ale są ludzie, do których to trafi. Poczują się olśnieni "uczonością" wywodu, przekonani odwołaniem do Boga i Biblii, analogiami do przedmiotów, które same z siebie nie powstały, a zatem ktoś musiał je zrobić itd.
Dziwię się tylko jednemu - że coś takiego opublikowało czasopismo studenckie. Podobno noblesse oblige, przynajmniej tak było za moich czasów studenckich i jeszcze dawniej, ale widać teraz to nic nie znaczy...
17-07-2014 10:20 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ulderico może mieć rację, dla nas akurat to jest stek bzdur, na które macha się ręką (bo poziom głupoty przekracza granice, do których się reaguje i coś prostuje), ale są ludzie, do których to trafi. Poczują się olśnieni "uczonością" wywodu, przekonani odwołaniem do Boga i Biblii, analogiami do przedmiotów, które same z siebie nie powstały, a zatem ktoś musiał je zrobić itd.

Wiem, wiem, widziałam to na własne oczy.
Problem w tym że racjonalna polemika nie olśni tych oczarowanych, nie zachwyci, bo rzeczywistość naukowa to inny rodzaj estetyki.
I to że ja uważam teorię ewolucji nie tylko za prawdziwą i podpartą silnymi dowodami ale na dodatek za niezwykle elegancką i fascynującą nie znaczy, że ktoś, kogo zachwyca koncepcja bóstwa gmerającego paluchami we wszechświecie i bardziej mu zależny na odpowiedzi "w jakim celu" a nie "jakim sposobem", podzieli moje odczucia.

>Dziwię się tylko jednemu - że coś takiego opublikowało czasopismo studenckie. Podobno noblesse oblige, przynajmniej tak było za moich czasów studenckich i jeszcze dawniej, ale widać teraz to nic nie znaczy...

Dołączam moje zdziwienie. Acz pewnie mniejsze, bo mam nieszczęście co jakiś czas konfrontować moje wyobrażenia o absolwentach studiów wyższych z rzeczywistością pod postacią kandydatów do pracy.

"We live in times of smart phones and stupid people"
17-07-2014 12:14 
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Problem w tym że racjonalna polemika nie olśni tych oczarowanych, nie zachwyci, bo rzeczywistość naukowa to inny rodzaj estetyki.

I tak dałaś się bezwiednie wpuścić w kanał alternatywistycznego myślenia, przeciwstawiającego religię - nauce. A przecież, patrząc na sprawę racjonalnie, przeciwieństwem religii nie jest nauka, ale niereligijność, antyreligijność albo bezbożność. Religianci stworzyli i umiejętnie podsycają DYSKURS czy też FRAMING, w którym religia jest alternatywą dla nauki. Czynią to nie bez celu - stosują tu klasyczną STRATEGIĘ PRZECHWYCENIA - włączają najbardziej żywotne idee, takie jak najbardziej nośne światopoglądowo teorie naukowe, w nurt swojej apologetyki, i w ten sposób próbują je zawłaszczać i wyzyskać dla własnych celów.

>I to że ja uważam teorię ewolucji nie tylko za prawdziwą i podpartą silnymi dowodami ale na dodatek za niezwykle elegancką i fascynującą nie znaczy, że ktoś, kogo zachwyca koncepcja bóstwa gmerającego paluchami we wszechświecie i bardziej mu zależny na odpowiedzi "w jakim celu" a nie "jakim sposobem", podzieli moje odczucia.

Czasami jednak ludzie zmieniają swoje poglądy pod wpływem rzeczowej i uczciwej argumentacji.

>Dołączam moje zdziwienie. Acz pewnie mniejsze, bo mam nieszczęście co jakiś czas konfrontować moje wyobrażenia o absolwentach studiów wyższych z rzeczywistością pod postacią kandydatów do pracy.

A ja w ogóle się nie temu nie dziwię! Właśnie na tym polega skuteczny religijny marketing w działaniu. Młodzi ludzie dorośli to doskonały TARGET dla religiantów ze względu na charakterystyczne dla tego wieku sposoby myślenia i spostrzegania rzeczywistości.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
17-07-2014 13:08 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Problem w tym że racjonalna polemika nie olśni tych oczarowanych, nie zachwyci, bo rzeczywistość naukowa to inny rodzaj estetyki.
>I tak dałaś się bezwiednie wpuścić w kanał alternatywistycznego myślenia, przeciwstawiającego religię - nauce.

Raczej wiarę w byty nadprzyrodzone nauce. Religia jest tyko emanacją wiary, zorganizowaną formą jej wyznawania. Ale przyjmijmy skrót myślowy "religia".
I religia i wiara w byty nadprzyrodzone jest przeciwieństwem nauki. Kłoci się z nią i jej zaprzecza.
Religijny naukowiec to schizofrenik, tyle że niezdiagnozowany.

To Ty się dałeś wpuścić z kanał NOMy.

>A przecież, patrząc na sprawę racjonalnie, przeciwieństwem religii nie jest nauka, ale niereligijność, antyreligijność albo bezbożność.

Co twoja teza ma za zawiązek z racjonalnością?
Gdyś powiedział "logicznie rzecz biorąc" to owszem. Chociaż w sumie to nie logika nawet a semantyka.
Światopogląd racjonalny musi być światopoglądem naukowym i niereligijnym jednocześnie. Naukowy i religijny nie jest racjonalny, niereligijny i nienaukowy też nie.

>Religianci stworzyli i umiejętnie podsycają DYSKURS czy też FRAMING, w którym religia jest alternatywą dla nauki.

A ja myślałam, że to Nowi Ateiście podsycają dyskurs, w którym nauka jest alternatywą dla religii.
Czyli fakt, że Dawkins czy Dennet pogardzają ideą Fundacji Tempeltona i odrzucają NOMę nic nie znaczy, tak naprawdę to jej apologeci? A to skryte łobuzy!

> Czynią to nie bez celu - stosują tu klasyczną STRATEGIĘ PRZECHWYCENIA - włączają najbardziej żywotne idee, takie jak najbardziej nośne światopoglądowo teorie naukowe, w nurt swojej apologetyki, i w ten sposób próbują je zawłaszczać i wyzyskać dla własnych celów.

A to akurat jest kwintesencja NOMy, i dokładna odwrotność tego co pisałeś kilka wierszy wyżej.
Mógłbyś przyjąć jedno spójne stanowisko?
Albo przeciwstawiają, albo przechwytują i zawłaszczają, na raz się nie da.

>>I to że ja uważam teorię ewolucji nie tylko za prawdziwą i podpartą silnymi dowodami ale na dodatek za niezwykle elegancką i fascynującą nie znaczy, że ktoś, kogo zachwyca koncepcja bóstwa gmerającego paluchami we wszechświecie i bardziej mu zależny na odpowiedzi "w jakim celu" a nie "jakim sposobem", podzieli moje odczucia.
>Czasami jednak ludzie zmieniają swoje poglądy pod wpływem rzeczowej i uczciwej argumentacji.

Muszą najpierw chcieć chwilę pomyśleć a może i nauczyć się czegoś nowego. Włożyć w to wysiłek intelektualny. Niestety, osoby ciekawe świata i krytycznie myślące to jest mniejszość. Zresztą zawsze była, w każdej epoce i każdym społeczeństwie.

>>Dołączam moje zdziwienie. Acz pewnie mniejsze, bo mam nieszczęście co jakiś czas konfrontować moje wyobrażenia o absolwentach studiów wyższych z rzeczywistością pod postacią kandydatów do pracy.
>A ja w ogóle się nie temu nie dziwię! Właśnie na tym polega skuteczny religijny marketing w działaniu. Młodzi ludzie dorośli to doskonały TARGET dla religiantów ze względu na charakterystyczne dla tego wieku sposoby myślenia i spostrzegania rzeczywistości.

To może zabrzmi jak przechwałka, ale ja właśnie na studiach dojrzałam do racjonalizmu, krytycznego myślenia, kwestionowania autorytetów i odrzucania prostych rozwiązań. Kończąc studia byłam dość dobrze ukształtowana ateistką i racjonalistką z wysoce krytycznym nastawieniem do autorytetów i "odwiecznych prawd". Trochę może traciłam hunwejbinizmem, ale to się przez następne lata zeszlifowało.

Ale może ma na to wpływ fakt, że to było prawie 20 lat temu. To były inne uczelnie, inna kadra profesorska i w ogóle inny klimat. Wtedy jeszcze się studiowało a nie chodziła na lekcje do szkoły przypadkowo zwanej uniwersytetem.

"We live in times of smart phones and stupid people"
17-07-2014 14:39 
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Raczej wiarę w byty nadprzyrodzone nauce. Religia jest tyko emanacją wiary, zorganizowaną formą jej wyznawania. Ale przyjmijmy skrót myślowy "religia".

Wbrew pozorom, doskonale wiem, o czym piszę. Wiarę można by co najwyżej przeciwstawić myśleniu naukowemu. Religia, jak zauważyłaś, to nie tylko wiara, wyznanie, to również pewna zorganizowana instytucja społeczna. Nie pomijajmy tego aspektu, gdyż to właśnie nie tylko wiara, ale zorganizowana religia przeciwstawia się nauce.

>I religia i wiara w byty nadprzyrodzone jest przeciwieństwem nauki. Kłoci się z nią i jej zaprzecza.

Już dałem wyraz stanowisku, że przeciwstawianie religii nauce jest nieracjonalne. Mimo to nie zaprzeczam, że zinstytucjonalizowana religia rzeczywiście walczy z nauką lub próbuje ja sobie jakoś podporządkować.

>Religijny naukowiec to schizofrenik, tyle że niezdiagnozowany.

Kryteria diagnostyczne schizofrenii są dobrze opisane.

>Co twoja teza ma za zawiązek z racjonalnością?
>Gdyś powiedział "logicznie rzecz biorąc" to owszem. Chociaż w sumie to nie logika nawet a semantyka. Światopogląd racjonalny musi być światopoglądem naukowym i niereligijnym jednocześnie. Naukowy i religijny nie jest racjonalny, niereligijny i nienaukowy też nie.

Musi, albo nie musi. Ludzie potrafią godzić różne sprzeczności w zaskakujące sposoby.

>A ja myślałam, że to Nowi Ateiści podsycają dyskurs, w którym nauka jest alternatywą dla religii.

No właśnie, Nowi Ateiści, a nie Nowi Scjentyści albo Nowi Naukowcy. Bo przecież - jak już to raz napisałem - to nie nauka jest przeciwieństwem wiary/religii, a areligijność, antyreligia, bezbożność.

>Czyli fakt, że Dawkins czy Dennet pogardzają ideą Fundacji Tempeltona i odrzucają NOMę nic nie znaczy, tak naprawdę to jej apologeci? A to skryte łobuzy!

Być może coś to znaczy dla tych, którzy potrzebują w tej kwestii jakichś autorytetów.
Nie każdy ich potrzebuje.

>A to akurat jest kwintesencja NOMy, i dokładna odwrotność tego co pisałeś kilka wierszy wyżej.

Na czym miałaby polegać ta "odwrotność"?

>Mógłbyś przyjąć jedno spójne stanowisko?

Przyjmuję zawsze takie stanowisko, jakie jest akurat przydatne, niezależnie od tego, czy jest spójne czy nie. Postulat zachowania spójności, gdy mowa o religii, uważam za dość śmieszny.

>Muszą najpierw chcieć chwilę pomyśleć a może i nauczyć się czegoś nowego. Włożyć w to wysiłek intelektualny. Niestety, osoby ciekawe świata i krytycznie myślące to jest mniejszość. Zresztą zawsze była, w każdej epoce i każdym społeczeństwie.

Z tego jeszcze nie wynika, że nie należy demaskować retorycznych sztuczek religiantów.

>Ale może ma na to wpływ fakt, że to było prawie 20 lat temu. To były inne uczelnie, inna kadra profesorska i w ogóle inny klimat. Wtedy jeszcze się studiowało a nie chodziła na lekcje do szkoły przypadkowo zwanej uniwersytetem.

Nie zaprzeczasz więc, że to, z jakimi treściami miałaś kontakt w czasie studiów i gdzie indziej, jakoś Cię jednak ukształtowało. Myślisz, że z innymi musi być inaczej?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
DyktaFon (9281 punktów)

>Dołączam moje zdziwienie. Acz pewnie mniejsze, bo mam nieszczęście co jakiś czas konfrontować moje wyobrażenia o absolwentach studiów wyższych z rzeczywistością pod postacią kandydatów do pracy.

Wyrazy współczucia.
17-07-2014 12:18 
 Ocena 4 na 4
Sygnał (4252 punktów)
>Dziwię się tylko jednemu - że coś takiego opublikowało czasopismo studenckie. Podobno noblesse oblige, przynajmniej tak było za moich czasów studenckich i jeszcze dawniej, ale widać teraz to nic nie znaczy...

Teraz wśród młodych ludzi wzmaga się jakiś ciemnogrodzki resentyment i postępująca negacja osiągnięć nauki. Widać to najlepiej na przykładzie sytuacji pewnego Kamila, którego śmierć mózgową (w którą oczywiście nie wierzą) polubiło już ponad 100 tysięcy ludzi. Dodam, że ta akcja nie była tu podsycana przez środowiska prokościelne, jak tego typu ataki na rozum mają w zwyczaju. To po prostu młodzi, niedouczeni, naiwni i nadmiernie emocjonalni ludzie.
Marek Glazer (755 punktów)
-AUTOR TEMATU-
Martwi mnie, że rozmowa w tym wątku wcale nie dotyczy postawionego tematu, a spraw całkowicie niezwiązanych (takich jak załączonego przeze mnie przykładowego linka). Przypominam, że moderatorzy i autor tematu mają prawo usuwać wypowiedzi niezwiązane z tematem. To nie wątek dotyczący religii kontra nauki, zdrowia człowieka ani pogarszającego się stanu psychicznego młodzieży!
----------------
Przykład zaznaczania błędów logiczno-językowych w tekście:
infobeauti(*)calFallacy_SameSexMarriage.png
17-07-2014 22:54 
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Zauważ, że tak naprawdę nie są to żadne błędy, a jedynie sposoby argumentacji, środki erystyczne i retoryczne.
Argumentacja odwołująca się do współczucia nie musi być błędna. Podobnie argument przez analogię, z równi pochyłej, z autorytetu a nawet ad hominem - czasami są one całkiem trafne i rozsądne!
Chcę przez to powiedzieć, że najlepsze wtyczka nie zwolni nikogo z obowiązku krytycznego myślenia i porządnego analizowania argumentów.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Marek Glazer (755 punktów)
Są to sposoby argumentacji, środki erystyczne/retoryczne... ale są to również błędy logiczne.
Żal mi Ciebie, że uważasz odwoływanie się do emocji za prawidłowe. <sic!>
Hitler też miał piękne mowy. Uważasz rozsądnym bycie takim jak Hitler? <sic!>
Jak zgodzimy się na TAKI poziom dyskusji teraz...to co potem? Będziemy kłamać gdy tylko się da! <sic!>
A Ad hominem nigdy nie jest żadnym racjonalnym argumentem...idioto. <sic!>

P.S
Jeśli bierzesz powyższy tekst na serio, to przypominam, że:
>Chcę przez to powiedzieć, że najlepsze wtyczka nie zwolni nikogo z obowiązku krytycznego myślenia i porządnego analizowania argumentów.
17-07-2014 23:30 
 Ocena 2 na 2
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Nieprawda, nie są to żadne błędy logiczne.
Na przykład, zdanie "Żal mi Ciebie, że uważasz odwoływanie się do emocji za prawidłowe." może być jak najbardziej prawdziwe. W takim razie, w jakim sensie miałby to być błąd logiczny? Przecież zdania twierdzące w logice nie muszą być błędne.
A co niby jest błędnego w wypowiedzi: "Hitler też miał piękne mowy. Uważasz rozsądnym bycie takim jak Hitler?". Od kiedy to pytania są z zasady błędne logicznie?
Co do wypowiedzi "Jak zgodzimy się na TAKI poziom dyskusji teraz...to co potem? Będziemy kłamać gdy tylko się da!" to niby co z nią jest nie tak?
"A Ad hominem nigdy nie jest żadnym racjonalnym argumentem...idioto". Czyżby? A taki: "Za żadne skarby nie dam ci się zoperować, ty pijaku z trzęsącymi się łapami!" również?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton

Wróć do listy wątków działu Sprawy portalu
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365