Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wirus zatrzymał chocholi taniec konsumpcjonizmu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
12-04-2020 21:41Mariusz Agnosiewicz (moderator)Wirus zatrzymał chocholi taniec konsumpcjonizmu
Ocena 3 na 3
Alain Finkielkraut w obliczu pandemii głosi kontrowersyjne tezy (Rzeczpospolita):

Cytat:
Kruchość jest immanentną cechą kondycji człowieka. Ludzkość zamieszkująca Ziemię jest w końcu bardzo różnorodna, wiele tu nieprzewidywalności, predestynacji, tragedii. To doświadczenie powinno nas uczyć skromności w ferowaniu ocen. A mimo to wielu, przynajmniej w Europie, nadal zachowuje się tak, jakby nic się nie stało. Angażują się w atakowanie polityków, oskarżając ich o zbyt późną reakcję, albo przeciwnie, o to, że narzucone restrykcje poszły zbyt daleko. Tych ostatnich jest zresztą więcej. Uważają, że niesłusznie poświęcono podstawowe wolności na ołtarzu tego, co Michel Foucault nazywał biowładzą (biopouvoir). Tak jakby oni sami przewidywali, co się stanie, wiedzieli, jak należy postępować. Żyliśmy jednak w społeczeństwie tak zindywidualizowanym, że wszelka dyscyplina była w nim spontanicznie oceniana jako narzędzie sprawowania władzy.

Produkować, aby konsumować, i konsumować, aby produkować: nasza współczesna cywilizacja oferowała beznadziejny spektakl amoku bez końca. Nie było w tym ani celu, ani treści. Ten nihilizm nikomu nie dawał wytchnienia. Każdy z nas w jakiejś formie został w to wciągnięty, ta logika nie omijała nikogo. I nagle wirus zatrzymał ten chocholi taniec.

Trzeba docenić, że politycy podjęli ryzyko zawieszenia działania gospodarki, aby ratować życie najstarszych, najsłabszych. Mogliby przecież to sobie inaczej wykalkulować. No, bo przecież jeśli te 98 proc. z nas po złapaniu wirusa albo nie odczuwa żadnych poważnych objawów, albo powraca do zdrowia, to może nie warto poświęcać tego całego bogactwa, które przez tyle lat akumulowaliśmy? Można by uznać: niech umierają najsłabsi! A jednak nie dopuszczono do takiej selekcji naturalnej. W całej Europie obsesją stało się zapobieżenie paraliżowi szpitali, by jednocześnie nie trafiło do nich zbyt wielu pacjentów. Właśnie po to, aby nie trzeba było dokonywać selekcji chorych. Dla mnie to jest godne najwyższego szacunku.

W chwili wybuchu kryzysu Ameryka odkryła z przerażeniem, że 95 proc. antybiotyków sprowadza z Chin, że tylko tam produkowane są maseczki dla lekarzy. Roztropność nakazywałaby z powrotem ściągnąć strategiczne gałęzie produkcji do krajów, z których wygnała je globalizacja.




Zbigniew Szczęsny dodaje:

Cytat:
Na przykładzie choćby tych masek ochronnych widać, jak bardzo dupowata Europa utraciła zdolności produkcyjne. Wyprodukowanie takiej w sumie pierdoły jak maseczka ochronna stało się tu właściwie niemożliwe, bo nie ma maszyn, nie ma materiałów, nie ma - kurna - niczego, co jest potrzebne, żeby w rozsądnie szybkim czasie wyprodukować miliony tego prostego sprzętu ochronnego. Ponadto - skoro jest epidemia, to fabryki i tak stoją, więc co się dzieje? Ano spełnia się najgorszy możliwy scenariusz - Unia Europejska znowu zaczyna sprowadzać wszystko, co potrzebne z Azji.

Coraz bardziej widać, że tutaj potrzebna jest jakaś iście rewolucyjna zmiana! Ktoś musi się wreszcie zdobyć na przerwanie błędnego koła, które mocą jakiejś siły odśrodkowej wyciąga wszelką produkcję z naszego świata i przenosi ją do Chin.

W USA już wiedzą, że decoupling jest kwestią życia lub śmierci - że bez przerwania pępowiny łączącej Chiny z Ameryką z tej ostatniej wyssane zostaną wkrótce wszelkie siły witalne. Dupowata Europa woli uprawiać strusią politykę i dopóki Siemens czy BMW dają radę eksportować swoje unikalne produkty do Chin, dopóty Chiny będą mogły eksportować tu wszystko inne - czyniąc lokalną produkcję nieomal wszystkiego całkowicie nieopłacalną. Jeśli nawet koronawirus nie jest w stanie zmienić tej praktyki, co co może ją zmienić?


Forsal upatruje w tym szans dla Polski:
Cytat:
Pandemia może być lekcją dla dużych koncernów, że lepiej jest inwestować blisko rynków zbytu.

Po opanowaniu wirusa na znaczeniu może zyskać niedoceniany wcześniej czynnik - fizyczna bliskość dostawców, umożliwiająca stabilną produkcję niezależnie od wydarzeń w odległych zakątkach globu. Chodzi nie tylko o ryzyko braku dostaw, ale też o to, że kryzys wywołany COVID-19 może spowodować jeszcze większą presję na chronienie własnych gospodarek poprzez cła i kontyngenty dla podmiotów z zewnątrz. Skorzystać na tym mogą kraje naszego regionu.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Konsumpcjonizm sam się zatrzymał z powodu światowego kryzysu gospodarczego.
****** *******

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
25-04-2020 09:45 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Konsumpcjonizm sam się zatrzymał z powodu światowego kryzysu gospodarczego.
A może jeszcze inaczej:
Zatrzymanie konsumpcjonizmu przez pandemię Covid-19, wywołuje światowy kryzys gospodarczy. Rodzi się przy tym wiele pytań, np. czy świat skazany jest na konsumpcjonizm i jaka jest alternatywa ?
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>>Konsumpcjonizm sam się zatrzymał z powodu światowego kryzysu gospodarczego.
>A może jeszcze inaczej:
>Zatrzymanie konsumpcjonizmu przez pandemię Covid-19, wywołuje światowy kryzys gospodarczy. Rodzi się przy tym wiele pytań, np. czy świat skazany jest na konsumpcjonizm i jaka jest alternatywa ?

Stawiam tezę, że kryzys wydarzyłby się również bez covid-19. Wirus był tylko katalizatorem.

Co 10 lat powtarza się załamanie gospodarcze i zawsze są jakieś "obiektywne" przyczyny, rzekomo niezależne od działania systemu. Cykliczność tych załamań prowadzi jednak do przeciwnych wniosków, takich że zapaście gospodarcze są zaprogramowane w samym systemie, który jest od podstaw wadliwy.

Oczywicie linia polityczna broniącą współczesnego systemu będzie twierdzić, że to wszytko przez wirus, bo system jest doskonały.
25-04-2020 13:47 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Konsumpcjonizm sam się zatrzymał z powodu światowego kryzysu gospodarczego.
>A może jeszcze inaczej:
>Zatrzymanie konsumpcjonizmu przez pandemię Covid-19, wywołuje światowy kryzys gospodarczy. Rodzi się przy tym wiele pytań, np. czy świat skazany jest na konsumpcjonizm i jaka jest alternatywa ?
>
Jeśli nie konsumpcjonizm i stały wzrost ilości wytwarzanych dóbr, to jedynie ograniczenie ich ilości i wtedy wzrost bezrobocia i powszechniejsza bieda?

Z jednej strony akceptujemy produkcję dóbr, które mają się zepsuć po okresie gwarancji, a koszt naprawy przekracza wartość nowego ; często zmieniająca się moda, powoduje, że co sezon kupujemy nowe buty, a nawet samochody, stosowanie jednorazówek niszczy środowisko. Cierpią zasoby planety, ale jest dla wielu praca

Z drugiej strony ograniczenie konsumpcji, poprawa stanu środowiska, ale praca i dobrobyt dla wybranych.
Stoickie podejście "Im mniej mam, tym więcej mam wolności" chyba byłoby dobre dla współczesnego świata, gdybyśmy wszyscy byli stoikami. Ok 70 lat temu protestanckie głownie społeczeństwa zaspokoiwszy swoje podstawowe (wg ówczesnej definicji) potrzeby stanęły przed dylematem bogacić się dalej i wytwarzać więcej, czy poprzestać na tym co jest i tylko oszczędzać ; to wtedy nastąpiła wielka ofensywa reklamy, która miała przekonać do większej konsumpcji.

Teoretycznie istnieje trzecia opcja. Wytwarzać i konsumować mniej, ale wtedy trzeba by inaczej dzielić i pracę i wytworzone dobra i niestety (w oczach wielu) z części swojego dobrobytu zrezygnować. "Lepiej być niezadowolonym człowiekiem niż zadowoloną świnią" (Mill) Niestety to raczej nierealne. Małpa Homo Sapiens ma w sobie wdrukowane nie tylko zaspokajanie rosnących potrzeb, ale także naśladowanie poziomu życia bogatszych od siebie "telewizor, meble i mały fiat" niewielu już wystarcza i nie chodzi tylko o to, żeby poznawać miejsca jak najdalej od domu z klimą w aucie, bo bez klimy jeździ się mniej komfortowo, ale żeby w te nowe miejsca dojechać autem nowym, dużym i markowym. "Natura człowieka nie pozawala poprzestać na tym czego już używa" (I. Kant cytat z pamięci)

Musielibyśmy samych siebie przekonać, że można tym samym samochodem jeździć 5 lat dłużej, buty zanieść do szewca, ale musielibyśmy też samych siebie przekonać, że trzeba podzielić się pracą. Musielibyśmy też przekonać samych siebie jak pierwotni kalvini, nie tylko, że dobrobyt jest błogosławieństwem od Boga, ale głównie, że obnoszenie się z nim, to pomysł Szatana.

Małpa gatunku homo sapiens nie może zaspokoić swoich potrzeb. W miejsce zaspokojonych pojawiają się następne i następne i następne. Tym bardziej kiedy jesteśmy pokoleniem którego rodzice "łaskawości" konsumpcjonizmu byli pozbawieni. Raz na 10 lat wczasy w Jugosławii i 15 lat w jednym samochodzie, to nie dla nas. Dlatego plajtują szewcy...


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Teoretycznie istnieje trzecia opcja. Wytwarzać i konsumować mniej, ale wtedy trzeba by inaczej dzielić i pracę i wytworzone dobra i niestety (w oczach wielu) z części swojego dobrobytu zrezygnować.

Miałbym nawet pomysł jak to realizować.
Wyjawić mienie, opodatkować własność podatkiem demokratycznym na rzecz pracowników najemnych i całkowicie zrezygnować z podatków od konsumpcji i pracy.

>Małpa Homo Sapiens ma w sobie wdrukowane nie tylko zaspokajanie rosnących potrzeb, ale także naśladowanie poziomu życia bogatszych od siebie

Może gdyby nie było złotych wież pośród blaszanych baraków, to nie byłoby takiego parcia na bogactwo? Człowiek zamiast 16h w fabryce przy najwyższych obrotach taśmy poszedłby do lasu albo na plażę.

To jednak będzie trudne, kiedy obok inne społeczeństwo będzie działać w wyścigu szczurów ze złotymi falusami do chmur. Wówczas każdy będzie się porównywać i każdy będzie miał poczucie starty.

Dlatego wyjawienie mienia i opodatkowanie własności na rzecz pracowników najemnych oraz zwolnienie biedoty z podatków od konsumpcji i pracy, musiałby być zdarzeniem globalnym.
26-04-2020 20:13 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Może gdyby nie było złotych wież pośród blaszanych baraków,
Może gdybyś przestał chlać, to zauważyłbyś, że nie mieszkasz w baraku tylko w luksusowym mieszkaniu w dobrej dzielnicy europejskiej metropolii na koszt płacących VAT "roboli", którzy płacą na dopłatę do twojego płatu, twój Kindergeld i polski alimentacyjny fundusz na twoje dziecko

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>>Może gdyby nie było złotych wież pośród blaszanych baraków,
>Może gdybyś przestał chlać, to zauważyłbyś, że nie mieszkasz w baraku tylko w luksusowym mieszkaniu w dobrej dzielnicy europejskiej metropolii na koszt płacących VAT "roboli", którzy płacą na dopłatę do twojego płatu, twój Kindergeld i polski alimentacyjny fundusz na twoje dziecko

Dzis brakowało mi pożytecznego zajęcia. Chętnie zrobiłbym coś np. w polu przy uprawie warzyw dla siebie i swojej rodziny. Niestety wszytkie pola są już zajęte, są częścią portfeli funduszy inwestycyjnych, o których nie wiadomo do kogo należą. Część z nich zarejestrowana jest w skrzynkach na listy na egzotycznych wyspach. Nawet gdyby przylapać tego, który ze skrzynki listy wyciąga i którego tożsamość jest tajona pod ochroną egzotycznego państwa i prywatnych agencji ochrony, to i tak okazałby się tylko pośrednią papugą, która nigdy tożsamości swoich mocodawców nie zdradzi.

Tej pogardy długo Ci i tobie podobnym nie zapomnę ale w nienawiść nie dam Ci się łatwo wkręcić, bo nie jestem podobny do Ciebie w żadnym względzie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dzis brakowało mi pożytecznego zajęcia. Chętnie zrobiłbym coś np.
> w polu przy uprawie warzyw dla siebie i swojej rodziny.

Bez gwarancji jak długo będziesz pracował, jakie masz zdolnosci, jaką wydajność, bo te informacje są zdaje się tajemnicą?
Bez gwarancji, że w ogóle przyjdziesz?

Acha.

Mieszkam na wsi. Nie polecę cię żadnemu rolnikowi.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Teoretycznie istnieje trzecia opcja. Wytwarzać i konsumować mniej, ale wtedy trzeba by inaczej dzielić i pracę i wytworzone dobra i niestety (w oczach wielu) z części swojego dobrobytu zrezygnować.

Jest jeszcze czwarta droga powiązana z drogą trzecią - przenieść konsumpcjonizm w wirtualna rzeczywistość.

Przetransferowac wszystkie nawyki i pożądania w świat istniejący w polach magnetycznych ferromagnetykow i polach elektrycznych strumieni elektronów.

Współczesna pandemia może być dobrym początkiem dla rzeczywistości wirtualnej.

-----
Ciebie i mnie 4 droga nie zaboli i tak obaj żyjemy już połowicznie w sieci światłowodowej.
26-04-2020 15:12 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Małpa gatunku homo sapiens nie może zaspokoić swoich potrzeb. W miejsce zaspokojonych pojawiają się następne i następne i następne.
Konsumpcjonizm to złożony problem, nie da się go tanio odfajkować konsumpcyjną naturą człowieka. Konsumpcjonizm można traktować w dużym uproszczeniu jako cywilizacyjny czynnik rozwoju i postępu, który z powodu zakresu i rozmiaru oddziaływania stał się zagrożeniem egzystencji większości populacji.
Dochodzi do kresu sensowności swojego oddziaływania.
Ludzie tego chcą zwłaszcza jego beneficjenci, ale także ci którzy jeszcze nie posmakowali "łaskawości" konsumpcjonizmu lub musieli zadowolić się "okruchami" i tym co "skapnie" z suto zastawionych stołów, ale większość myślących w sposób holistyczny widzi już skutki i możliwe ich dalsze fatalne następstwa.

>Tym bardziej kiedy jesteśmy pokoleniem którego rodzice "łaskawości" konsumpcjonizmu byli pozbawieni. Raz na 10 lat wczasy w Jugosławii i 15 lat w jednym samochodzie, to nie dla nas.
No tak, różnie to drzewiej bywało, ale jednocześnie jesteśmy pokoleniem, które jak żadne inne dostąpiło łaski losu, by obserwować i brać udział w uczcie konsumpcjonizmu.

>Dlatego plajtują szewcy.
Ale to nie koniec historii. Szewcy którzy dzisiaj plajtują, dzięki postępowi społecznemu mogą sami wiele osiągnąć, a nawet przejąć władzę . A dzisiaj, czy warto odwracać bieg historii dla szewców ?

Wracając do ponurej rzeczywistości, pewna zmiana mentalności ludzkiej w kierunku poszanowania środowiska, społeczeństwa i materialnych podstaw egzystencji ludzkiej jest możliwa także dzięki postępowi, który się dokonał, ale także przy zastosowaniu odpowiedniej edukacji i socjotechniki. Nowego człowieka się nie stworzy, ale zachowania ludzkie mogą jednak zmieniać się w określonych warunkach.
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>zachowania ludzkie mogą jednak zmieniać się w określonych warunkach.

proponuję totalną transparentność, żeby kłamstwa i oszustwa stały się niemożliwe
27-04-2020 22:55 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
>>zachowania ludzkie mogą jednak zmieniać się w określonych warunkach.
>proponuję totalną transparentność, żeby kłamstwa i oszustwa stały się niemożliwe.
Może lepiej od razu zaproponuj żeby nie było kłamców i oszustów, totalny zanik kłamstwa i oszustwa .
Dobrze chcesz, ale to co proponujesz "transparentność" nie załatwi problemu. Ktoś kto dobrze kłamie lub oszukuje robi to jawnie w taki sposób, że wygląda to na prawdę lub uczciwość. Prawda lub szwindel wychodzą dopiero po jakimś czasie gdy gość już zrobił swoje i często jest już poza zasięgiem.
26-04-2020 19:06 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Polecam do przeczytania wywiad Michała Okońskiego z prof. Ewą Bińczyk (Tygodnik powszechny 16/2020) Choć może Cię znudzi, bo się z nią zgodzisz

>>Małpa gatunku homo sapiens nie może zaspokoić swoich potrzeb. W miejsce zaspokojonych pojawiają się następne i następne i następne.
>Konsumpcjonizm to złożony problem, nie da się go tanio odfajkować konsumpcyjną naturą człowieka. Konsumpcjonizm można traktować w dużym uproszczeniu jako cywilizacyjny czynnik rozwoju i postępu, który z powodu zakresu i rozmiaru oddziaływania stał się zagrożeniem egzystencji większości populacji.
No i jak z Tobą dyskutować, skoro się zgadzam ?
Nudno się robi

Niemniej postęp za każdą cenę? Zbrojenia też są motorem postępu. A chyba nie są niczym dobrym

>Ludzie tego chcą zwłaszcza jego beneficjenci, ale także ci którzy jeszcze nie posmakowali "łaskawości" konsumpcjonizmu lub musieli zadowolić się "okruchami" i tym co "skapnie" z suto zastawionych stołów, ale większość myślących w sposób holistyczny widzi już skutki i możliwe ich dalsze fatalne następstwa.
Ano właśnie. I o tym pisze prof Bińczykova
Trzeba przeorganizować rozdział dóbr. Dla bogatych narodów nie wystarcza mieszkanie w bloku i 10 lat jeden samochód, ale miliardy (!) ludzi nadal walczą o przeżycie. A potem będą walczyć o poziom życia przeciętnego Norwega. Takich oczekiwań zasoby planety nie uciągną
1% ludzi posiada połowę dóbr ludzkości, ale ja nie w tym widzę zagrożenie. ten 1% nie rozedmie swoich żołądków, oni wydają już więcej na pomoc innym i wprost hobbystyczne wspieranie nauki. Problem jest w oczekiwaniach 20% "rozpasanych konsumpcyjnie", ci zużywają zasoby, ale , jak sam piszesz, generują postęp, w tym postęp nie tylko motoryzacyjnych gadżetów, ale też medycyny

>>Tym bardziej kiedy jesteśmy pokoleniem którego rodzice "łaskawości" konsumpcjonizmu byli pozbawieni. Raz na 10 lat wczasy w Jugosławii i 15 lat w jednym samochodzie, to nie dla nas.
>No tak, różnie to drzewiej bywało, ale jednocześnie jesteśmy pokoleniem, które jak żadne inne dostąpiło łaski losu, by obserwować i brać udział w uczcie konsumpcjonizmu.
... i chyba trochę przesadziliśmy w pogoni za dobrami i słupkami PKB
Polecam Tomáąa Sedláčka "Ekonomia dobra i zła" początek drugiej części, choć też się z nim trochę zgodzisz

>>Dlatego plajtują szewcy.
>Ale to nie koniec historii.(...) A dzisiaj, czy warto odwracać bieg historii dla szewców?
W najmniejszym stopniu! Co więcej, choć życzę im jak najlepiej mimo że piją i klną to jednak w bogatym społeczeństwie to nie szewiec zarobi ale kosmetyczka, więc... (ja pamiętam warsztaty naprawy oczek w pończochach i druciarzy garnkowych)

>Wracając do ponurej rzeczywistości, pewna zmiana mentalności ludzkiej w kierunku poszanowania środowiska, społeczeństwa i materialnych podstaw egzystencji ludzkiej jest możliwa także dzięki postępowi, który się dokonał, ale także przy zastosowaniu odpowiedniej edukacji i socjotechniki. Nowego człowieka się nie stworzy, ale zachowania ludzkie mogą jednak zmieniać się w określonych warunkach.
Skoda tylko, że do tego potrzeba kataklizmów. Suszy, powodzi, zarazy...
Bez tego nikt filosofów nie słucha

Choć jest pewna nadzieja. Moje pokolenie jakoś z trudem nauczyło się segregowania odpadów, dla pokolenia dzisiejszych 20-latków to norma jak niepalenie w kinie czy tramwaju.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
27-04-2020 09:25 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Polecam do przeczytania wywiad Michała Okońskiego z prof. Ewą Bińczyk (Tygodnik powszechny 16/2020) >Choć może Cię znudzi, bo się z nią zgodzisz 
Dzięki za ten tip, masz rację, na pewno bym się zgodził (czy te oczy mogą kłamać?.

>>Konsumpcjonizm można traktować w dużym uproszczeniu jako cywilizacyjny czynnik rozwoju i postępu, który z powodu zakresu i rozmiaru oddziaływania stał się zagrożeniem egzystencji większości populacji.
>No i jak z Tobą dyskutować, skoro się zgadzam ?
>Nudno się robi 
A co powiesz gdy postawię tezę, że konsumpcjonizm obejmuje także obszar medialny. Tysiące tytułów czasopism, tysiące ton książek, media elektroniczne, radio, telewizja, internet.
Media wprawdzie nie zatruwają powietrza tak jak np. samochody, ale zatruwają ludziom dusze (rozum) i kradną czas.

>Niemniej postęp za każdą cenę? Zbrojenia też są motorem postępu. A chyba nie są niczym dobrym
Postęp jest cechą naszej cywilizacji, ma swoje wady i zalety. Zbrojenia są reliktem przeszłości, ale problem w tym, że oczekiwana przyszłość nie nadchodzi, bo człowiek zawodzi w sferze stosunków międzyludzkich, to swoista kwadratura koła, na razie nie widać bezbłędnego rozwiązania.

>Trzeba przeorganizować rozdział dóbr. Dla bogatych narodów nie wystarcza mieszkanie w bloku i 10 lat jeden samochód, ale miliardy (!) ludzi nadal walczą o przeżycie. A potem będą walczyć o poziom życia przeciętnego Norwega. Takich oczekiwań zasoby planety nie uciągną.
Teoria Malthusa mnie nie przekonuje. Raport Klubu Rzymskiego nie sprawdził się.
Oczywiście naszego świata obecnie nie stać na to aby zapewnić ucztę konsumpcjonizmu każdemu i tu nie chodzi o pieniądze tylko o skutki uboczne tego ucztowania. Dlatego mówi się dzisiaj pejoratywnie o konsumpcjonizmie i konieczności wprowadzenia korekty.
Ale widać także tendencję spadku rozrodczości w krajach rozwiniętych. Podobnie będzie w krajach dzisiaj biednych gdy poziom życia wzrośnie, a każdemu zapewni się dostęp do bezpłatnych środków antykoncepcyjnych. Światowy trend rozrodczości może się zmienić, wtedy każdy może mieć szansę na godne życie jeśli będzie miał chęć z tej szansy skorzystać.

>>Wracając do ponurej rzeczywistości, pewna zmiana mentalności ludzkiej w kierunku poszanowania środowiska, społeczeństwa i materialnych podstaw egzystencji ludzkiej jest możliwa także dzięki postępowi, który się dokonał, ale także przy zastosowaniu odpowiedniej edukacji i socjotechniki. Nowego człowieka się nie stworzy, ale zachowania ludzkie mogą jednak zmieniać się w określonych warunkach.
>Skoda tylko, że do tego potrzeba kataklizmów. Suszy, powodzi, zarazy...
Człowiek mądry po szkodzie i to nie zawsze.

>Choć jest pewna nadzieja. Moje pokolenie jakoś z trudem nauczyło się segregowania odpadów, dla pokolenia dzisiejszych 20-latków to norma jak niepalenie w kinie czy tramwaju.
Tutaj postęp jest znikomy, chociaż cieszy pewna świadomość zagrożeń ze strony odpadów. Konieczne są powszechnie obowiązujące normy utylizacji wszelkich odpadów, do tego potrzeba nowych technologii i nacisku światowych organizacji ochrony środowiska, zdrowia, porządku etc.
27-04-2020 13:11 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>A co powiesz gdy postawię tezę, że konsumpcjonizm obejmuje także obszar medialny.

Bardzo ciekawa teza. Z jednej strony, tak, konsumujemy też coraz więcej kultury i coraz więcej informacji (nie piszę o poziomie jednego i drugiego!) Z drugiej strony koszta ekologiczne takiego konsumpcjonizmu są moc mniejsze niż pożądania nowych ciuchów czy samochodów

>Media wprawdzie nie zatruwają powietrza tak jak np. samochody, ale zatruwają ludziom dusze (rozum) i kradną czas.
"Zwykły" konsumpcjonizm też zatruwa duszę. Czym innym jest zawiść?
A właśnie owa zawiść jest jednym z motorów konsumpcjonizmu
Nie sądzę, aby dało się nakierować konsumpcjonizm na kulturę (o papkojedztwie mediów nie wspominam) Owszem sąsiad sąsiadowi się pochwali że był na Hawajach ale nie że był w operze. Książkami też chwalimy się w innym celu.

>>Trzeba przeorganizować rozdział dóbr. Dla bogatych narodów nie wystarcza mieszkanie w bloku i 10 lat jeden samochód, ale miliardy (!) ludzi nadal walczą o przeżycie. A potem będą walczyć o poziom życia przeciętnego Norwega. Takich oczekiwań zasoby planety nie uciągną.
>Teoria Malthusa mnie nie przekonuje.
A jednak warto ją przemyśleć. Popatrz na zasoby wody i zmiany klimatu.

>Oczywiście naszego świata obecnie nie stać na to aby zapewnić ucztę konsumpcjonizmu każdemu i tu nie chodzi o pieniądze tylko o skutki uboczne tego ucztowania.
Dokładnie

>Dlatego mówi się dzisiaj pejoratywnie o konsumpcjonizmie i konieczności wprowadzenia korekty.
Wielu dostrzega jej konieczność, ale brak chętnych żeby za to zapłacić

>Ale widać także tendencję spadku rozrodczości w krajach rozwiniętych. Podobnie będzie w krajach dzisiaj biednych gdy poziom życia wzrośnie,

Pytanie czy zdąży wzrosnąć zanim braknie zasobów
Podnieść poziom życia w Nigerii - potrzeba zasobów
Nie podnosić - zwiększenie liczby ludności - potrzeba zasobów

>Światowy trend rozrodczości może się zmienić, wtedy każdy może mieć szansę na godne życie jeśli będzie miał chęć z tej szansy skorzystać.
Pytanie czy wysoka dzietność jest przyczyną czy skutkiem biedy?
I czy dostępność antykoncepcji wystarczy?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
27-04-2020 15:14 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Dlatego mówi się dzisiaj pejoratywnie o konsumpcjonizmie i konieczności wprowadzenia korekty.
>Wielu dostrzega jej konieczność, ale brak chętnych żeby za to zapłacić
Bo zbyt dużo jeszcze niejasności, np. ile trzeba będzie zapłacić, co będą z tego mieli, jakie będą warunki płatności i kto na tym zarobi ?

Nie podzielam zdania, że:
>Jeśli nie konsumpcjonizm i stały wzrost ilości wytwarzanych dóbr, to jedynie ograniczenie ich ilości i wtedy wzrost bezrobocia i powszechniejsza bieda?
Myślę, że postęp techniczny może być z powodzeniem realizować się w kierunku wytwarzania tej samej lub nawet większej ilości dóbr bez zwiększania zużycia istniejących zasobów, w recyklingu i przy szerszym wykorzystywaniu zasobów odnawialnych.
Poza tym nie sądzę żeby zmniejszenie ilościowe produkcji musiało by prowadzić do bezrobocia. Te sprawy trzeba regulować za pomocą nowej ekonomii społecznej. Tenże postęp techniczny (mechanizacja, robotyzacja, automatyzacja) spowodował, że dzisiaj niewielka ilość osób wytwarza i zaspokaja potrzeby wielu tysięcy ludzi.
Spowodowało to zmianę struktury i rodzaju pracy. Zmniejszyła się liczba zatrudnionych w produkcji i jej obsłudze i dystrybucji, a zwiększyła się dziedzinach nie związanych z produkcją materialną, zaspokajających także określone potrzeby ludzkie.

>>Ale widać także tendencję spadku rozrodczości w krajach rozwiniętych. Podobnie będzie w krajach dzisiaj biednych gdy poziom życia wzrośnie,
>Pytanie czy zdąży wzrosnąć zanim braknie zasobów. Podnieść poziom życia w Nigerii - potrzeba zasobów. Nie podnosić - zwiększenie liczby ludności - potrzeba zasobów
Nigeria podobnie jak i inne państwa mają sporo różnych zasobów, brakuje chyba raczej odpowiedniej organizacji społeczeństwa i odpowiedniej polityki NZ, to jest główny problem. Zapóźnienie rozwojowe Afryki to problem całego świata i byłby już czas najwyższy podjąć działania. Na razie widać tylko misjonarzy, których zakres działania jest ograniczony.

>>Światowy trend rozrodczości może się zmienić, wtedy każdy może mieć szansę na godne życie jeśli będzie miał chęć z tej szansy skorzystać.
>Pytanie czy wysoka dzietność jest przyczyną czy skutkiem biedy? I czy dostępność antykoncepcji wystarczy?
Pewnie jednym i drugim. Dostępność antykoncepcji może nie wystarczyć, ale świadomość możliwości lepszego życia w wyniku regulacji dzietności i planowania rodziny powinna wystarczyć. Nad tym trzeba także pracować.
Misjonarze pewnie tego nie uczynią.
27-04-2020 16:00 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Dlatego mówi się dzisiaj pejoratywnie o konsumpcjonizmie i konieczności wprowadzenia korekty.
>>Wielu dostrzega jej konieczność, ale brak chętnych żeby za to zapłacić
>Bo zbyt dużo jeszcze niejasności, np. ile trzeba będzie zapłacić, co będą z tego mieli, jakie będą warunki płatności i kto na tym zarobi ?

I chyba jeszcze ostatnie pytanie: Dlaczego JA?

>Nie podzielam zdania, że:
>>Jeśli nie konsumpcjonizm i stały wzrost ilości wytwarzanych dóbr, to jedynie ograniczenie ich ilości i wtedy wzrost bezrobocia i powszechniejsza bieda?
>Myślę, że postęp techniczny może być z powodzeniem realizować się w kierunku wytwarzania tej samej lub nawet większej ilości dóbr bez zwiększania zużycia istniejących zasobów, w recyklingu i przy szerszym wykorzystywaniu zasobów odnawialnych.
Pytanie: Na ile wzrost zużycia surowców z odzysku wystarczy, żeby wyrównać wzrost zapotrzebowania na dobra? może tu Teoria Malthusa ma zastosowanie?

>Poza tym nie sądzę żeby zmniejszenie ilościowe produkcji musiało by prowadzić do bezrobocia.
To już przerabialiśmy nawet przy zwiększaniu produkcji!
Ned Ludd może był postacią fikcyjną, ale problemy były rzeczywiste
Pracodawca kupujący maszynę wymagającą jednego pracownika zamiast czterech nie da pracy po dwie godziny tym czterem, tylko zostawi jednego, nawet jeśli musi mu zapłacić dwa razy tyle co dotąd. Oczywiście gdybyśmy myśleli w kategoriach luddystów, do dziś nie byłoby kolei, ale coraz częściej czytam o pomysłach skrócenia czasu pracy, żeby wystarczyło jej dla wszystkich (i przyznaję, pomysł mi się podoba )
Ten model "ćwiczono" w czasach Wielkiego Kryzysu, kiedy pracownicy przychodzili do pracy 1 - 2 dni w tygodniu, żeby jakoś przetrwać, widzę ten pomysł także dziś w Polsce jako sposób na kryzys. Znam firmy, w których pracownicy zgodzili się na 4 dni pracy w tygodniu za 80% pensji.

>Te sprawy trzeba regulować za pomocą nowej ekonomii społecznej. Tenże postęp techniczny (mechanizacja, robotyzacja, automatyzacja) spowodował, że dzisiaj niewielka ilość osób wytwarza i zaspokaja potrzeby wielu tysięcy ludzi.
>Spowodowało to zmianę struktury i rodzaju pracy. Zmniejszyła się liczba zatrudnionych w produkcji i jej obsłudze i dystrybucji, a zwiększyła się dziedzinach nie związanych z produkcją materialną, zaspokajających także określone potrzeby ludzkie.
Dokładnie tak

>>>Ale widać także tendencję spadku rozrodczości w krajach rozwiniętych. Podobnie będzie w krajach dzisiaj biednych gdy poziom życia wzrośnie,
>>Pytanie czy zdąży wzrosnąć zanim braknie zasobów. Podnieść poziom życia w Nigerii - potrzeba zasobów. Nie podnosić - zwiększenie liczby ludności - potrzeba zasobów
>Nigeria podobnie jak i inne państwa mają sporo różnych zasobów, brakuje chyba raczej odpowiedniej organizacji społeczeństwa i odpowiedniej polityki NZ, to jest główny problem.
To jedna z przyczyn, inną jest niski poziom edukacji, ale też brak opieki nad starymi ludźmi. Gdybym miał w perspektywie życie żebraka na starość, też "zainwestowałbym" w liczniejsze niż moje potomstwo

>Zapóźnienie rozwojowe Afryki to problem całego świata i byłby już czas najwyższy podjąć działania. Na razie widać tylko misjonarzy, których zakres działania jest ograniczony.
Zgadzam się, choć wiele "dzikich" ludzi żyje w równowadze z przyrodą. Ich cywilizacyjne zapóźnienie nie powoduje przeludnienia (!!), ani zwiększenia zużycia zasobów. Jednak u tych (m.in) Indian 40-latek to już starzec

>>>Światowy trend rozrodczości może się zmienić, wtedy każdy może mieć szansę na godne życie jeśli będzie miał chęć z tej szansy skorzystać.
>>Pytanie czy wysoka dzietność jest przyczyną czy skutkiem biedy? I czy dostępność antykoncepcji wystarczy?
>Pewnie jednym i drugim. Dostępność antykoncepcji może nie wystarczyć, ale świadomość możliwości lepszego życia w wyniku regulacji dzietności i planowania rodziny powinna wystarczyć. Nad tym trzeba także pracować.
Podobnie jak nad zabezpieczeniem na starość przez całą społeczność. To właśnie wypracowały owe "dzikie" ludy zamiast konieczności wychowywania licznego potomstwa przez jedną parę rodziców

>Misjonarze pewnie tego nie uczynią.
Dobrze, że choć szkoły budują.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
zeniu73 (6483 punktów)
No cóż, to są uroki globalizacji. Mamy telewizory 4k za 1/5 miesięcznej pensji a godzina kafelkarza czy mechanika samochodowego to 100€.

Firmy chcąc jak najmniej płacić sile roboczej i jak najwięcej nachapać się z cudzej pracy przenoszą produkcję do Chin, Kambodży i innych Pakistanów a teraz się dziwią, że mleko się rozlało.

Adidas (2 miliardy zysku w zeszłym roku) po 2 tygodniach kwarantanny płacze, że nie może zapłacić czynszu. Mnie i Tobie tłumaczy się, że na takie czasy (tzw. czarną godzinę) musimy po prostu odłożyć z pensji. Ale dla firm został ogłoszony dogmat, że one nie muszą odkładać i sięgać w czasach kryzysu do własnej kieszeni. Firmy i koncerny muszą z roku na rok zarabiać więcej i więcej i więcej i więcej..... i więcej.

Przenieśmy wszystko do Azji i Afryki aby firmy produkowały zq miskę ryżu a później płaczmy, że w razie W nie mamy maseczek, rękawiczek, środków do dezynfekcji a nawet pracowników potrafiących obsłużyć specjalistyczny sprzęt.

Bo najważniejszy jest zysk, zysk, zysk. I to zysk rok w rok rosnący.
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Bo najważniejszy jest zysk, zysk, zysk. I to zysk rok w rok rosnący.

Zysk to dywidenda. Nie masz żadnych jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych?

Kładziesz się spać, budzisz się rano i sprawdzasz ile zarobiłeś podczas snu i ile należy Ci się z pracy innych ludzi za to, że się przespales.
Arminius (25555 punktów)przeświadczenie
>Wirus zatrzymał chocholi taniec konsumpcjonizmu

I byłoby świetnie (sam pasjami uprawiam minimalizm) gdyby nie smutne przeświadczenie, że zapłacą za tę zapaść raczej ci ubożsi, a po otrząśnięciu się i otrzepaniu po upadku, konsumpcja ruszy z jeszcze większą siłą.
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Wirus zatrzymał chocholi taniec konsumpcjonizmu
Przenoszenie produkcji do Chin nie jest głupotą firm ale strategią przetrwania wymuszoną przez Europejczyków. To Europejczycy wymusili to na firmach a firmy, które tego nie zrobiły już nie istnieją (o ile nie działają w niszy).

Problem jest odwieczny - opisany dobrze w Teorii Klasy Próżniaczej Veblena Thorsteina - ludzie dążą do nadmiernej konsumpcji i generowania niewielkiej wartości dodanej.
Bardzo duża liczba ludzi, wystarczająco duża by w gospodarce rozwiniętej opartej na masach, chce mieć dużo niskim nakładem swojego czasu. Innymi słowy - chciałaby dostać za 1h swojej pracy wiele godzin pracy innych ludzi. To jest tylko możliwe przy przeniesieniu działalności do miejsc gdzie godzina Europejczyka kosztuje tyle co tygodnie lub miesiące lokalnego pracownika.
Być może wielu ludzi jest tym oburzona, ale większość gdy przychodzi moment decyzji odrzuci droższe usługi i produkty. Na dłuższą metę to podcinanie gałezi, na której siedzimy, ale na dłuższą metę niewielu już dzisiaj ludzi myśli a w demokracji większość wygrywa.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
13-04-2020 10:27 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>Przenoszenie produkcji do Chin nie jest głupotą firm ale strategią przetrwania wymuszoną przez Europejczyków. To Europejczycy wymusili to na firmach a firmy, które tego nie zrobiły już nie istnieją (o ile nie działają w niszy).

Europa jest już raczej na wymarciu (co udowodniły Włochy najdobitniej), więc polityka się wkrótce zmieni... Tylko nie wiem, czy się cieszyć, czy smucić.
13-04-2020 13:26 
 Ocena 7 na 7
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Przenoszenie produkcji do Chin nie jest głupotą firm ale strategią przetrwania wymuszoną przez Europejczyków. To Europejczycy wymusili to na firmach a firmy, które tego nie zrobiły już nie istnieją (o ile nie działają w niszy).
>Europa jest już raczej na wymarciu (co udowodniły Włochy najdobitniej), więc polityka się wkrótce zmieni... Tylko nie wiem, czy się cieszyć, czy smucić.
>
Do przeprowadzenia niektórych zmian potrzeba pokolenia albo dwóch, co dobrze obrazuje przykład transformacji Polski z gospodarki socjalistycznej/centralnie planowanej w gospodarkę wolnorynkową.

Do bycia liderem technologicznym/naukowym i w konsekwencji gospodarczym potrzeba edukacji, mentalności walki o zmianę status quo itd ...
To wszystko jest dzisiaj w Azji. Japończycy, Chińczycy, Koreańczycy, Hindusi uczą się dużo więcej i mają dzięki temu mają więcej wiedzy, gotowi są też ciężko pracować by powalczyć o zmianę. Europejczycy produkują historyków, politologów, specjalistów ds gender, w tym czasie Chińczycy są dzisiaj liderem w sztucznej inteligencji i stają się liderem ds energii bio-odnawialnych. Młodzi Europejczycy chcą podróżować bez celu, mieć przerwy na przemyślenia życia (congé sabbatique popularne w Europie Zachodniej i wkraczające do Polski), oddawać się kryzysom emocjonalnym, publikować zdjęcia na Facebooku i Instagramie, mieć najnowsze gadżety, dyskutować nt jogi, ekologii ... zmieniać świat używając powierzchownej, naiwnej 'wiedzy' zdobytej w mediach społecznościowych. Chcą być celebrytami - czyli wydmużką, karykaturą mędrca, z którego pozostał jedynie dostęp do tuby komunikacyjnej. W tym czasie ich azjatyccy równieśnicy wkuwają głębsze teorie, ciężko pracują by zmienić swoje życie. Ten proces trwa już w Europie Zachodniej co najmniej od lat 70tych. W Polsce od 1989. Obniżamy poziom edukacji tworząc fikcję lepiej wykształconego społeczeństwa, ale rzeczywistość zwycięży.

Obawiam się, że nie da się odkręcić zmian, które trwają kilka dekad w ciągu kilku lat. Ciężko cofnąć się z dobrobytu do ciężkiej pracy, ciężko w wieku 30+ lat przekwalifikowac się tak by konkurować z obkutym Chińczykiem, który poświęcił 20lat na głęboką edukację. Ciężko wytłumaczyć dzisiejszym 20 latkom, że dostęp do youtuba nie wygeneruje większej wartości dodanej w gospodarce i w okresie gdy nadmiar gotówki się skończy nikt nie będzie chciał słuchać 'mądrości' youtuberów bo zwyczajnie nie ma w tym przekazie żadnej głębszej wiedzy, żadnej wartości dodanej. Ciężko wytłumaczyć dzisiejszym maturzystom, że muszą nauczyć się rozwiązywać jakieś trudne problemy - samo zrobienie PowerPointa niczego nie rozwiąże, gdy dzisiejsi 18 latkowie widzą, że lekarz czy inżynier zarabia dużo mniej niż 20 letni youtuber.

Dlatego jestem pesymistą w okresie najbliższych 50 lat. Jeśli Amerykanom nie uda się zdestabilizować Azji (a na razie nie zanosi się na to), to za 50 lat będziemy pracować w chińskich fabrykach jako niewykfalikowana siła robocza. Jest to więcej niż moja opinia - Chińczycy mają plan na 50 lat, który oficjalnie ogłaszają. Do 2038 roku chcą uzyskać 70% PKB/głowę względem UE właśnie dzięki innowacji i przeniesienia się do dziedzin generujących wysoką wartość dodaną.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
13-04-2020 13:08 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)

> wielu jest tym oburzona, ale większość gdy przychodzi moment decyzji odrzuci droższe usługi i produkty.
to wynika z liberalizmu (indywidualizm i wolność). W wspólnotach biorą to co lokalne, tak podobno jest w Szwajcari, Niemczech, Izraelu. Patoelity zniszczyły nam wspólnote, zatruwajac nas liberalizmem
>Na dłuższą metę to podcinanie gałezi, na której siedzimy, ale na dłuższą metę niewielu już dzisiaj ludzi myśli a w demokracji większość wygrywa.
"w demokracji większość wygrywa" i wybierają zdrowe "wstawanie z kolan", za budowaniem wspólnoty a patointeligencja płacze za PO i antywspólnotowym liberalizmem.

szukanie raju, moim celem
13-04-2020 16:04 
 Ocena 4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)
>> wielu jest tym oburzona, ale większość gdy przychodzi moment decyzji odrzuci droższe usługi i produkty.
> to wynika z liberalizmu (indywidualizm i wolność). W wspólnotach biorą to co lokalne, tak podobno jest w Szwajcari, Niemczech, Izraelu.

Model wspierania lokalnych firm był być może popularniejszy u Niemców niż u Polaków, którzy po 1989 wręcz odmawiali kupowania polskich produktów, nawet tych lepszych niż ich zachodnia konkurencja (jak podówczas żywność). Jednak nawet Niemcy wybrali Chiny w dziedzinie najnowszych technologii.

Wskaż niemieckie albo szwajcarskie komputery, systemy sztucznej inteligencji, smartphony, systemy 5G itd .. Do może 2000 roku Niemcy liczyły się na świecie w nowoczesnych technologiach, dzisiaj została im motoryzacja, przemysł elektromechaniczny i SAP (firma produkująca systemy finansowe - największa w tej dziedzinie na świecie). Nawet w motoryzacji, w której Niemcy są w I szej lidze światowej, najnowsze gadżety (jak autonomiczny kierowca w mercedesach) nie pochodzą z Niemiec.
To co mówię jest uogólnieniem, są firmy niszowe w Niemczech ale obejrzyj sobie listę największych firm na świecie licząc kapitalizację rynkową. Do czasu pojawienia się Saudi Aramco (która jest de-facto państwem a nie firmą wolnorynkową), królowałą branża IT/internetowa - USA i Chiny - z rosnącą liczbą firm chińskich.
Teraz poza 1szym miejscem Saudi Aramco, reszta to głównie IT - nie ma tam ani jednej firmy europejskiej.

To nie firmy zdecydowały się zbankrutować albo uciec do Chin - to my Europejczycy wymusiliśmy to na nich. My Polacy również - nie daliśmy pieniędzy wielu naszym firmom kupując tańsze, nie-polskie produkty. Polskie firmy, które niestety w większości działają w obszarach niskiej wartości dodanej (jak produkty z drewna, okna, drzwi, materiały budowalne, produkcja części do maszyn, energia i to często przestarzała) nie mogą konkurować z firmami chińskimi:
1) Chińczycy mają wyższy poziom inowacyjności
2) dużo tańszą siłę roboczą, która już dzisiaj nie ustępuje a może nawet przewyższa umiejętnościami polskich pracowników.
3) państwo myślące strategicznie a nie 'do najbliższych wyborów'

Dzisiaj Polska, Europa również, nie jest w stanie zaprojektować i wyprodukować smartphona. Nawet gdyby udało się zbudować halę produkcyjną w Europie i znalazło się inżynierów na światowym poziomie, którzy chcieliby projektować te systemy, to sam koszt produkcji przewyższyłby cenę sprzedaży produktów wytwarzanych w Chinach jak iPhone.

Europa, która stworzyła standard GSM (cyfrowa telefonia komórkowa) , która jest autorem idei komputera i wielu innych technologii - przegrywa dzisiaj sromotnie bo obywatele tego kontynentu chcą żyć na wyższym poziome socjalnym, ale jednocześnie odmawiają kontrybucji finansowej dla swoich rodaków/firm.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
13-04-2020 21:02 
 Ocena 3 na 3
zeniu73 (6483 punktów)
... ale jednocześnie odmawiają kontrybucji finansowej dla swoich rodaków/firm.
>Pozdrawiam
>Paolo Monstro

No cóż, jeśli zarabiam 12 euro na godzinę to trudno aby było mnie stać na 100 euro roboczogodziny w warsztacie czy firmie kładącej kafelki.

Gospodarka i redystrybucja pieniądza to obieg (przynajmniej w teorii musi być to obieg żeby się prędzej czy później system nie rozjebał) ale dogmat dzisiejszego świata to "firma musi mieć rosnący zysk bo inaczej to katastrofa i trzeba zwalniać pracowników. 2019 zysk 1 miliard to w 2020 musi byc miliard+ bo inaczej trzeba ciąć koszty. Siła robocza musi być tania (najlepiej darmowa - praca przymusowa do przemyślenia). Nieważne, że tania siła robocza nie będzie mogła kupić produktów firmy. Firma nie myśli dalekowzrocznie. Firma ma cele krótkofalowe - wzrost zysku."

Takim sposobem (perwersyjna żądza zysku, zysku, zysku) Zachód unicestwi się sam.
14-04-2020 06:07 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Takim sposobem (perwersyjna żądza zysku, zysku, zysku) Zachód unicestwi się sam.

Poszukaj w niemieckiej księgarni: Tomáą Sedláček: "Die Ökonomie von Gut und Böse"
W drugiej części znajdziesz uzasadnienia dla tego poglądu

Pozdrawiam

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
15-04-2020 10:00 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>... ale jednocześnie odmawiają kontrybucji finansowej dla swoich rodaków/firm.
>>Pozdrawiam
>>Paolo Monstro
>No cóż, jeśli zarabiam 12 euro na godzinę to trudno aby było mnie stać na 100 euro roboczogodziny w warsztacie czy firmie kładącej kafelki.
Być może jesteś ofiarą tego o czym piszę - Niemcy nie chcą zapłacić za pracę, którą wykonujesz 'godziwej' stawki, więc jedynym rozwiązaniem jest import tej pracy z Polski (a w przyszłości z innych krajów)?

W sytuacji, w której system oferuje 'godziwe' życie dla ludzi pobierających stawki co najmniej np.: 50EUR/h brutto wszystkie usługi poniżej tej stawki bedą często importowane z zewnątrz.
W dzisiejszym, globalnym modelu gospodarczym zakłada się, że gospodarki się specjalizują, np.: Włosci projektują, Niemcy budują samochody itd ... jednak tłumaczenie, specjalizacją faktu, że część usług wykonywanych lokalnie jest nieopłacalna prowadzi do samobójstwa. Widać to już w gospodarkach europejskich, w których nie ma rzemieślników niemal. Dzieciaki wolą studiować historię niż zostać np. elektrykiem bo elektryk ma ciężką pracę i ludzie nie chcą mu zapłacić godziwej stawki a po historii możesz liczyć na zostanie prezesem banku czy premierem - (patrz Morawiecki). Problemem jest to, że stanowisk prezesa banku czy premiera jest niewiele, nie wymagają niestety w praktyce żadnych kompetencji i nie wnoszą wartości dodanej do gospodarki. Kraj, w którym funkcjonują tylko tacy ludzie będzie przejadał zapasy płacąc choćby niewiele Chińczykom, ale za 50 lat zostanie bez środków do życia.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
14-04-2020 11:02 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>> wielu jest tym oburzona, ale większość gdy przychodzi moment decyzji odrzuci droższe usługi i produkty.
>> to wynika z liberalizmu (indywidualizm i wolność). W wspólnotach biorą to co lokalne, tak podobno jest w Szwajcari, Niemczech, Izraelu.
>Model wspierania lokalnych firm był być może popularniejszy u Niemców niż u Polaków, którzy po 1989 wręcz odmawiali kupowania polskich produktów, nawet tych lepszych niż ich zachodnia konkurencja (jak podówczas żywność). Jednak nawet Niemcy wybrali Chiny w dziedzinie najnowszych technologii.
słyszałem naszego rodaka w Niemczech, mówił że nie chca kupować od niego przemycanych papierosów, choć są 3x tańsze, tłumaczył że Niemiec jest lojalny, bierze socjal, chce płacic podatki. zauważ że większość Niemców nie chodzi do kościoła ale dobrowolny podatek na kościół (wspólnota) płaci. Z tych pieniedzy były dary 81r, którymi Niemcy kupili Polaków

>Wskaż niemieckie albo szwajcarskie komputery, systemy sztucznej inteligencji, systemy 5G itd dzisiaj została im motoryzacja, przemysł elektromechaniczny i SAP
Niemcy są za małe

>Teraz poza 1szym miejscem Saudi Aramco, reszta to głównie IT - nie ma tam ani jednej firmy europejskiej.
jesteśmy podzieleni, dlatego przegramy. O tym pisze, liberalizm (indywidualizm, wolność) jest gorszy od faszyzmu

>To nie firmy zdecydowały się zbankrutować albo uciec do Chin - to my Europejczycy wymusiliśmy to na nich. My Polacy również
jesteśmy podzieleni, dlatego przegramy. O tym pisze, liberalizm (indywidualizm, wolność) jest gorszy od komunizmu

>1) Chińczycy mają wyższy poziom inowacyjności
są wspólnotą, my jednostkami

>2) dużo tańszą siłę roboczą,
zarabiaja wiecej od nas

>3) państwo myślące strategicznie a nie 'do najbliższych wyborów'
jesteśmy podzieleni, dlatego przegramy. O tym pisze, liberalizm (indywidualizm, wolność) jest gorszy od faszyzmu

>Dzisiaj Polska, Europa również, nie jest w stanie zaprojektować i wyprodukować smartphona.
jesteśmy podzieleni, dlatego przegramy. O tym pisze, liberalizm (indywidualizm, wolność) jest gorszy od faszyzmu

>Nawet gdyby udało się zbudować halę produkcyjną w Europie i znalazło się inżynierów na światowym poziomie, którzy chcieliby projektować te systemy, to sam koszt produkcji przewyższyłby cenę sprzedaży produktów wytwarzanych w Chinach jak iPhone.
nieprawda. Organizacja jest ważna. Jako indywidualista studnie sam będziesz kopał 1000 godzin, jeśli zbierzesz grupę przyjaciół wykopiecie w 6 przez 8 godzin, popijajac piwo, parskajac co chwila ze śmiechu z żartów. W raju indywidualista umierał.

>Europa, która stworzyła standard GSM, idei komputera i wielu innych technologii - przegrywa dzisiaj sromotnie bo obywatele tego kontynentu chcą żyć na wyższym poziome socjalnym, ale jednocześnie odmawiają kontrybucji finansowej dla swoich rodaków/firm.
propaganda patoelit

patoelity z ich pomysłem -liberalizmem- zabija same siebie (tak było wielokrotnie, rozbiory, 2 wś, powstanie warszawskie), razem z żywicielem Sa rakiem na naszym ciele.


szukanie raju, moim celem
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>chciałaby dostać za 1h swojej pracy wiele godzin pracy innych ludzi

Ach tam za 1h swojej pracy lepiej za użyczenie własnego, bez żadnej pracy.

Pozwalasz innym pracować na swoim i należy Ci się za to wiele godzin pracy innych ludzi.
hanging_bishop (1112 punktów)
Nie ma się co cieszyć, bo to przypomina bajkę o lisie i winogronach.
Alkoholik jest na przymusowym detoksie, wypuszczą go i znów zacznie pić.
Jacholek (5699 punktów)
No cóż, przyszedł czas zapłaty za ten ślepy, bezmyślny konsumpcjonizm, może więc świat się trochę z tego otrząśnie, przynajmniej na jakiś czas. Upadek tej konsumpcyjnej cywilizacji może nie byłby takim złem gdyby z tego miało się coś odrodzić opartego na nieco innych zasadach bardziej bliskich filozoficznego i praktycznego humanizmu. No a przy okazji może ranga nauki także nieco wzrośnie, szczególnie tej związanej z medycyną. Polecam lekturę naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81310%2Cprof-barbara-piontek-kryzys-zwiazany-z-koronawirusem-moze-przewartosciowac
23-04-2020 09:07 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
>No cóż, przyszedł czas zapłaty za ten ślepy, bezmyślny konsumpcjonizm, może więc świat się trochę z tego otrząśnie, przynajmniej na jakiś czas.
"Ślepy, bezmyślny, konsumpcjonizm..."
Konsumpcjonizm ma chyba znacznie więcej krytyków niż pochlebców, ale jak się zastanowić głębiej nad tym problemem to te krytyki nie wydają się już tak oczywiste jak się zdawało.
Konsumpcjonizm jest ślepy i bezmyślny to jest fakt, bo to trend, który niejako drogą ewolucji wprowadził się sam podobnie jak towarzysząca mu globalizacja.

Ludzkość połknęła bakcyla nieustannego postępu społecznego i nowoczesności. A może po prostu ma to zakodowane w genach. Tego nikt nie wymyślił, ani nie wprowadził, to się po prostu dzieje. Ludzie tego chcą, gdyby tego dążenia do lepszego życia nie było, to pewnie mieszkalibyśmy teraz na drzewach i odżywiali się bananami.

>Upadek tej konsumpcyjnej cywilizacji może nie byłby takim złem gdyby z tego miało się coś odrodzić opartego na nieco innych zasadach bardziej bliskich filozoficznego i praktycznego humanizmu.
Z tego co napisałem wyżej można wnioskować, że "Upadek tej konsumpcyjnej cywilizacji" nie nastąpi wkrótce, ale może przy okazji takich kryzysów społecznych dojść do powstania nowej formy rozwoju gospodarczego, oby na oczekiwanych jw. zasadach.

>No a przy okazji może ranga nauki także nieco wzrośnie, szczególnie tej związanej z medycyną.
Ona na pewno wzrośnie i to właśnie wskutek tego postępu społecznego, który wybujał dzisiejszą formą konsumpcjonizmu, ale jednocześnie uwolnił potencjał ludzki, który przyspieszy i wzmocni rozwój nauki. To się już chyba dzieje ?
exeqtor (359 punktów)
Konsumpcjonizm..
W krajach tak socjalistycznie rozwiniętych jak np Polska gdzie ponad połowa wartości dóbr przez nas wypracowywanych idzie do spichlerza którym zarządzają rządzący a z którego też i nam idzie skorzystać co się stanie jeśli obciążenie stałe pozostanie bo trzeba będzie utrzymać system a wypracowanych dóbr będzie powiedzmy 28 % mniej. To będzie bidniej jakoś dwukrotnie po oddaniu daniny na system.

Nawet jeśli przy powszechności istniejącej pandemii na jej skutek umrze cześć społeczeństwa zgodnie ze statystykami to z roku na rok po kilkunastu latach efekt ten będzie małowidoczny ponieważ znaczna część ludzi w takim przedziale wieku po takim czasie naturalnie byłaby za horyzonetem życia. Jeśli ktoś upatruje w tym odciążenia gospodarki przez zmniejszenie socjalu to byłoby to chwilowe i całkiem możliwe że nie skompensowałoby strat gospodarczych, recesji.

Miejmy nadzieję że nasi umiłowani rządzący nas nie okradną dodrukiem pieniądza.
finerbijk (17282 punktów)
>Trzeba docenić, że politycy podjęli ryzyko zawieszenia działania gospodarki, aby ratować życie najstarszych, najsłabszych.
Co za bzdura.. Przecież na kryzysie gospodarczym ucierpią właśnie najsłabsi, jak zawsze. Przyjmując, że wskutek tego 'lekarstwa' korona ich nie dosięgnie bezpośrednio, to padną wkrótce na inne przypadłości z tego powodu, że albo nie będzie ich stać na leczenie czegokolwiek innego, albo leczenie nie będzie dostępne z powodu przeciążenia służby zdrowia.

Bez tego rozdmuchanego konsumpcjonizmu większość z nas nie miałaby z czego żyć. Jego koniec oznacza, że większość znajdzie się na krawędzi przetrwania, zdanymi na jałmużnę państw oferujących pomoc w coraz bardziej wirtualnym i mniej wartym pieniądzu. Świat jaki znamy został zbudowany na konsumpcjonizmie, sprzeciw wobec takiego stylu życia oznacza konieczność wybicia co najmniej 2/3 populacji. Komu na tym może zależeć?
14-04-2020 22:55 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)cui bono?
>Komu na tym może zależeć?

Na przykład zatwardziałym ekoterrorystom typu profesor Pianka

www.racjonalista.pl/forum.php/s,813004

Poważnie zaś podchodząc do problemu - od początku twierdzę, że będzie jak pan pisze: "Przecież na kryzysie gospodarczym ucierpią właśnie najsłabsi, jak zawsze. Przyjmując, że wskutek tego 'lekarstwa' korona ich nie dosięgnie bezpośrednio, to padną wkrótce na inne przypadłości z tego powodu, że albo nie będzie ich stać na leczenie czegokolwiek innego, albo leczenie nie będzie dostępne z powodu przeciążenia służby zdrowia".
Już jest.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365