Artykuł katechety o lekcjach religii:
tygodnik.onet.pl/32,0,11143,2,artykul.htmlSam tytuł "Katecheza produkuje ateistów?" jest dzwonem alarmowym.
Wiele pytań
Być może powodem problemów z katechezą, jak chcą niektórzy katecheci, jest sztywny i bezduszny jej program na poszczególnych etapach edukacji. Być może chodzi o bardzo luźne traktowanie programu: co innego wpisuje się do dziennika dla wizytacji, a co innego robi na zajęciach. Być może wreszcie o brak kreatywności i pomysłowości katechetów, aby do tematów z podręcznika wnieść choć trochę życia. Jednak chyba najbardziej szwankuje poziom argumentacji.
Oczywiście można mieć pretensje do młodych, że ich pytania są tylko zaczepkami, sposobem na to, aby zleciała lekcja. Myślę jednak, że dobry katecheta wyczuje odpowiednio intencje młodych ludzi i będzie potrafił właściwie zareagować: kiedy trzeba, odpowiedzieć i potraktować ich poważnie, a kiedy indziej subtelnie ale i z humorem tę dyskusję zakończyć bez straty dla siebie i uczniów.
Być może powinniśmy wywołać tu temat lepszego zaangażowania się nas, katechetów, w korzystanie z nowoczesnych środków komunikacji. A może nawet wręcz swoistego hakerstwa: obecności na karmiących fałszywymi ideami stronach internetowych z cierpliwym tłumaczeniem i rzeczowymi argumentami. To chyba dla katechetów jeden ze sposobów realizacji wezwania obecnego roku duszpasterskiego: „Bądźcie uczniami Chrystusa”.
W ten kontekst wpisują się równego rodzaju „gorące tematy” (jak aborcja, eutanazja, hybrydy ludzko-zwierzęce, problem „in vitro” itp.), podsuwane nam przez media. Tematy, z którymi niemal każdy katecheta musi się zmierzyć oraz odpowiedzieć sobie czy z tej walki wyszedł zwycięsko czy też został pokonany z powodu swojego zbyt małego zainteresowania tymi sprawami.
Nie możemy przy tym zdezerterować z drogi wytyczonej przez Benedykta XVI, który oprócz normalnego przekazywania wiary katolikom, pokusił się w swoich wydanych już dokumentach o merytoryczne i kompleksowe wyjaśnianie prawd chrześcijańskiej wiary oraz wynikających z tego konsekwencji.
Katecheta zawsze musi liczyć się z możliwością wygranej i z porażki. Staje bowiem wobec wolności człowieka. Nie wolno mu jednak traktować tego jak wymówki: powinien robić wszystko co w jego mocy, aby chrześcijański punkt widzenia został też w dyskusji usłyszany.
*******************
Niewiele, jak na apologię i świętowanie sukcesu. Raczej przebija zawód i zniechęcenie. No, jak się musi mówić nastolatkom, których hormony rozsadzają o niepokalanym poczęciu to trudno o inne zderzenie z rzeczywistością.