Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak żyjemy? Pytania do agnostyków, ateistów, wyznań niekatolickich.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
07-07-2008 14:42Konieczna (137 punktów)Jak żyjemy? Pytania do agnostyków, ateistów, wyznań niekatolickich.
Ocena 2 na 2
Witam wszystkich. Mam do Was kilka pytań. Odpowiedzi na nie bardzo pomogą mi w realizacji projektu PSR dla osób bezwyznaniowych. Dlatego bardzo WAS PROSZĘ o udzielenie jak największej liczby odpowiedzi, w dowolnym tonie i z przeróżnego punktu widzenia, pozytywne i negatywne, wszystkie! Z GÓRY DZIĘKUJĘ
Pytania:

1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny? Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie? Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych? Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada? Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie? Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd? A może dobieracie się na zasadzie podobieństw? Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał? Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię? Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego powodu problemy?

5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce? Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

6. Czy potrzebujesz:
- zmian,
- narzędzi (także psychologicznych),
- wiedzy,
- działań,
- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?

Pozdrawiam wszystkich i czekam na Wasze wypowiedzi

[mod: Odpowiedzi można wysyłać również klikając na link Konieczna a następnie Wyślij wiadomość do użytkownika]
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hypatia (26 punktów)Odp: Jak żyjemy? Pytania do agnostyków, ateistów, wyznań niekatolickic
Przeprowadziłam się z dużego miasta na obrzeża. To raczej eufemizm w stosunku do tego, czym obrzeża są naprawdę... Problemy zaczęły się, kiedy przyjęłam zaręczyny. Moja rodzina jest konglomeratem ateistów, wolnomyślicieli i tumiwisistów . Na religię w szkole średniej nie chodziłam. Rodzina narzeczonego jest niestety wyuczona religijności. Zawsze myślałam, że będę miała ślub cywilny - jednak ze względu na rodzinę narzeczonego musiał być kościelny. Ten cały cyrk z poradnią - to było obrzydliwe! Doznałam uszczerbku na zdrowiu estetycznym!
Ale nie daję sobie narzucać woli jakiegoś katabasa. Nie chodzę do kościoła. Domyślam się, że będzie to miało niekorzystny wpływ na komunię moich dzieci.
07-07-2008 16:08 
 Ocena 3 na 5
O RLY? (0 punktów)

>Ale nie daję sobie narzucać woli jakiegoś katabasa.

Cóż za heroizm, nie chodzi Pani do kościoła, no no...
Na klęczkach przed ołtarzem i komunia dzieci w planach a manifestem własnych przekonań to co potrafi wywalczyć nastolatek: "nie chodzenie do kościoła"...wolnomyślicielstwo? ateizm?
07-07-2008 16:47 
 Ocena 1 na 1
Konieczna (137 punktów)

>Cóż za heroizm, nie chodzi Pani do kościoła, no no...
>Na klęczkach przed ołtarzem i komunia dzieci w planach a manifestem własnych przekonań to co potrafi wywalczyć nastolatek: "nie chodzenie do kościoła"...wolnomyślicielstwo? ateizm?

Bardzo proszę Was wszystkich o NIEKOMENTOWANIE cudzych wypowiedzi - ten wątek nie ma na celu oceny naszych postaw tylko ich poznanie. Proszę o USZANOWANIE cudzych przekonań!
O RLY? (0 punktów)
>>Cóż za heroizm, nie chodzi Pani do kościoła, no no...
>>Na klęczkach przed ołtarzem i komunia dzieci w planach a manifestem własnych przekonań to co potrafi wywalczyć nastolatek: "nie chodzenie do kościoła"...wolnomyślicielstwo? ateizm?
>Bardzo proszę Was wszystkich o NIEKOMENTOWANIE cudzych wypowiedzi - ten wątek nie ma na celu oceny naszych postaw tylko ich poznanie. Proszę o USZANOWANIE cudzych przekonań!

Dobrze, już dobrze. Będę grzeczny.
Dałem tylko wyraz swojemu zdziwieniu.
07-07-2008 17:07 
 Ocena 3 na 3
Konieczna (137 punktów)

>Dobrze, już dobrze. Będę grzeczny.
>Dałem tylko wyraz swojemu zdziwieniu.

To dość częsta postawa - ateista z przyczyn różnych np. posyła dziecko na religię. Nie oceniam i proszę o to, bo nie sposób wymienić, a tym bardziej pojąć wszystkich przyczyn, dla których tak właśnie ludzie postępują. Dlatego zacznijmy od poznania...Nie każdy z nas musi być bohaterem. Jesteśmy zwykłymi ludźmi.

Ale w ramach prezentowania postawy heroicznej może zechciałbyś odpowiedzieć na moje pytania?
O RLY? (0 punktów)
>Nie każdy z nas musi być bohaterem. Jesteśmy zwykłymi ludźmi.

O jakim bohaterstwie mówimy? To kwestia tożsamości.
Albo wychowuje się dzieci według własnych przekonań(tego co my uważamy za dobre dla nich) albo według "wzoru" jaki narzuca otoczenie.

>Ale w ramach prezentowania postawy heroicznej może zechciałbyś odpowiedzieć na moje pytania?

Już się tym zająłem, patrz niżej
Konieczna (137 punktów)

>Ale nie daję sobie narzucać woli jakiegoś katabasa. Nie chodzę do kościoła. Domyślam się, że będzie to miało niekorzystny wpływ na komunię moich dzieci.
>
Hypatio - dziękuję. Jeżeli możesz to mam prośbę o odpowiedź na pytanie ostatnie: czy potrzebujesz zmian, narzędzi, działań, które mogłyby Ci pomóc. Pozdrawiam!
07-07-2008 16:53 
 Ocena 1 na 7
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
W jakim celi puszczasz swoje dzieci do komuni ?????? Boże kochany jak możecie tak postępować??? Skoro nie wierzycie odetnijcie się raz na zawsze od kościoła !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
07-07-2008 17:10 
 Ocena 1 na 5
Konieczna (137 punktów)
>W jakim celi puszczasz swoje dzieci do komuni ?????? Boże kochany jak możecie tak postępować??? Skoro niewierzycie odetnijcie się raz na zawsze od kościoła !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bożeno - wyraźnie napisałam w tytule KOGO i O CO pytam. Mam silne wrażenie, że ten wątek nie jest dla Ciebie, jeżeli uważasz inaczej, odpowiedz na moje pytania. I raz jeszcze apeluję o szacunek, a co za tym idzie nieocenianie innych. Zaczynajmy od siebie.
07-07-2008 21:07 
 Ocena-3 na 3
n'cos' (441 punktów)
Minus dla Ciebie i dla Bożeny. A za co... domyślcie się same.
07-07-2008 21:13 
 Ocena-1 na 5
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Minus dla Ciebie i dla Bożeny. A za co... domyślcie się same.

A ja minus dla Ciebie, Koniecznej, a Bożenie plusa. A za co....nie wiem.

Cikawe kto teraz mnie "zminusuje"
07-07-2008 21:45 
 Ocena 1 na 3
Konieczna (137 punktów)

>A ja minus dla Ciebie, Koniecznej, a Bożenie plusa. A za co....nie wiem.
>Cikawe kto teraz mnie "zminusuje"

Ciekawość zaspokoiłam, mam nadzieję, Witwos, że następnym razem już będziesz wiedział za co, po co, dlaczego, w jakim celu (dowolne wybierz lub inne dodaj) zabierasz głos. Powodzenia!
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>A ja minus dla Ciebie, Koniecznej, a Bożenie plusa. A za co....nie wiem.
>>Cikawe kto teraz mnie "zminusuje"
>Ciekawość zaspokoiłam, mam nadzieję, Witwos, że następnym razem już będziesz wiedział za co, po co, dlaczego, w jakim celu (dowolne wybierz lub inne dodaj) zabierasz głos. Powodzenia!

Do moderarorów

Tutaj wczoraj umieściłem odpowiedź na powyższy post Koniecznej. Gdzie jest mój post?

Dzisiaj rano jeszcze był. Sprawdzałem, czy Konieczna nie wyskrobała odpowiedzi.
08-07-2008 23:36 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
No i sprawa się wyjaśniła. Mówią moderatorzy, że to wy Konieczna usunęliście mój post z tego wątku. Nieładnie towarzyszko. Działanie "cichaczem za sraczem" nie jest godne waszej patronki, towarzyszki Zoji. Gdzie proletariacka godność i odwaga.

Nie zmienia to faktu, ze nie będziecie mi tu dyktować (nie poddaję sie dyktaturze), co i kiedy mam pisać. Nie odpowiedzieliście także, jakie to szczytne intencje wam przyświecają, tworząc tę pseudo-ankietę.

Dalej z komunistycznym pozdrowieniem
Tow. witwos
09-07-2008 12:57 
 Ocena 1 na 1
Konieczna (137 punktów)
>No i sprawa się wyjaśniła. Mówią moderatorzy, że to wy Konieczna usunęliście mój post z tego wątku.

Odpowiedź została wczoraj zamieszczona poniżej, ale ponieważ nie czytasz całego wątku, tylko kręcisz się wokół swojej ze mną "dyskusji", cytuję:

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Także te mailowe, mam ich sporo i są bardzo wyczerpujące. Wszystko, co piszecie jest bardzo cenne dla mojej pracy w PSR, mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec DZIĘKUJĘ ZA ZAUFANIE!

Dla zwiększenia poczucia normalności (bezpieczeństwa, swobody wypowiedzi ankietowanych, itd) w tym wątku postanowiłam korzystać z przywileju usuwania wypowiedzi niezgodnych z regulamninem (zwłaszcza tych, które nie mają z wątkiem nic wspólnego, a także potyczek osobistych). Zawiedzionych odsyłam do wnikliwej lektury regulaminu tego forum.
Na dziecinne dyskusje i zabawy w "plus-minus" z przeciwnikami nie znajduję więcej czasu.


Wszystkich, którzy nie mają ochoty odpowiadać na moje pytania, ale mają własne spostrzeżenia okołotematyczne, zachęcam do dalszych wypowiedzi.

Pozdrawiam wszystkich


Nie licz więc, żę podejmę z Tobą jakąkolwiek dyskusję. Za wszystkie minusy, dodane za KAŻDĄ moją w tym wątku wypowiedź, serdecznie dziękuję.
Ostrzegam, że każdą Twoją wypowiedź niezgodną z regulaminem tego forum będę usuwać - znów jesteś na granicy.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ostrzegam, że każdą Twoją wypowiedź niezgodną z regulaminem tego forum będę usuwać - znów jesteś na granicy.

Ostrzegać to możesz swoje dzieci (jeżeli masz) i psa (jeżeli go posiadasz) Mnie nie strasz, bo ja sie jakoś dziwnie, ostatnio niczego nie boję .

Jeżeli już usuwasz mój post (nie wiedziałem, że autor wątku ma takie możliwości, podejrzewałem moderację), to podstawą kultury zachowania, powinno być poinformowanie o tym mnie, jako autora wypowiedzi. Do tego w tym miejscu, w którym mój post był. To co zrobiłaś jest zwykłą manipulacją, również jest nią w moim odczuciu prowadzona tutaj pseudo - ankieta. Nie otrzymałem odpowiedzi, jakim celom ona służy.

A teraz możesz ten post i wszystkie inne w tym watku wesoło usunąć.

Z proletariackim pozdrowieniem
witwos
09-07-2008 21:18 
 Ocena 2 na 2
Konieczna (137 punktów)

>Jeżeli już usuwasz mój post (nie wiedziałem, że autor wątku ma takie możliwości, podejrzewałem moderację), to podstawą kultury zachowania, powinno być poinformowanie o tym mnie, jako autora wypowiedzi. Do tego w tym miejscu, w którym mój post był. To co zrobiłaś jest zwykłą manipulacją, również jest nią w moim odczuciu prowadzona tutaj pseudo - ankieta.


Dziękuję za wnikliwą lekcję kulturoznawstwa, kultury i psychologii. Mam nadzieję, że masz świadomość jak wielkim darem mnie, i przy okazji pozostałych uczestników tej dyskusji, obdarzyłeś!

Wiem, że mogę wyrzucić Twoje dotychczasowe wypowiedzi, ale nie jest to główny cel mojej obecności tutaj, a w tym momencie dodają one nieco kolorytu, nudnawemu być może, meritum.

Reszta na maila, bo jak zapewniłam, potyczek osobistych prowadzić tu nie będę, ani z Tobą, ani z nikim innym.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
> Mam nadzieję, że masz świadomość jak wielkim darem mnie, i przy okazji pozostałych uczestników tej dyskusji, obdarzyłeś!

Nie mieszajcie mi tutaj Konieczna innych uczestników dyskusji. Nie manipulujcie mi tutaj nastrojami mas. Nie chowajcie się za ich plecami. Pytam jeszcze raz, Czemu ma służyć ta wasza twórczość.

>Wiem, że mogę wyrzucić Twoje dotychczasowe wypowiedzi, ale nie jest to główny cel mojej obecności tutaj, a w tym momencie dodają one nieco kolorytu, nudnawemu być może, meritum.

Otóz nic nie wiecie. Wyrzucić to sobie możecie własne śmieci, dzieci z domu, razem z psem i budą. Z wyrzucania możecie mieć jeszcze wyrzuty sumienia. Ale my proletariusze sumienia raczej nie mamy. Moje posty możecie co najwyżej usunąć.

>Reszta na maila, bo jak zapewniłam, potyczek osobistych prowadzić tu nie będę, ani z Tobą, ani z nikim innym.

Nie ma i nie będzie żadnej reszty. Na spotkanie tete a tete namówić się nie dam. I nie traktujcie tego jako osobistych potyczek, ale jako twardą lecz konstruktywną, proletariacką dyskusję.
Chciełbym w tym miejscu zaproponowac wam watek dodatkowy:

Dlaczego Murzyn na białego mówi "białas", a "białas" na Murzyna, "asfalt" Czy nie jest to przypadkiem objaw wzajemnej, społecznej i ideowej dyskryminacji?

witwos

Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się.
09-07-2008 23:01 
 Ocena 1 na 1
Wojtek (3465 punktów)
I na tym proponuję zakończyć Państwa miłą konwersację. Dodaję, że propozycja ta jest propozycją nie do odrzucenia. Za kontynuację grozi ban z powodu zaśmiecania wątku.

Pozdrawiam


ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>No i sprawa się wyjaśniła.
>Tow. witwos

Ostrzeżenie? A za co?
09-07-2008 22:54 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Ostrzeżenie? A za co?

   Za błąd gramatyczny: odmiana prawidłowa - Zoja - Zoi.
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ostrzeżenie? A za co?
>   Za błąd gramatyczny: odmiana prawidłowa - Zoja - Zoi.

Dziekuję. Przyjąłem do wiadomości. Ale co tak okrutnie? Jednak moderatorem zostałeś.
n'cos' (441 punktów)
>A ja minus dla Ciebie, Koniecznej, a Bożenie plusa. A za co....nie wiem.

Zaintrygowała mnie ta sytuacja!
07-07-2008 21:39 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)
>Minus dla Ciebie i dla Bożeny. A za co... domyślcie się same.
>
Będę wdzięczna za wyjaśnienie. Bo ja to ja, a Bożena to Bożena - nie uznaję odpowiedzialności zbiorowej.
n'cos' (441 punktów)
>Będę wdzięczna za wyjaśnienie. Bo ja to ja, a Bożena to Bożena - nie uznaję odpowiedzialności zbiorowej.

Nie zmuszaj mnie do wystawienia kolejnego minusa...

Przyczyną wystawienia Tobie oceny negatywnej była twoja reakcja na wtrącenie się zagorzałej katoliczki, Bożeny, do stworzonego przez Ciebie wątku. Nic nie szkodzi, że tytuł nie jest dla niej wskazany, ale forum jest dla wszystkich, wolność słowa to rzecz święta, a otwarte odrzucanie kogoś od przystępowania do dyskusji nie jest w tym wypadku wskazane. Nic nie sugeruję, ale przez chwilę przyszła mi do głowy myśl pod tytułem "jesteś stronnicza". Z góry przepraszam, jeżeli obraziłem (chociaż w tej szczerości nie widzę nic strasznego).

Bożena dostała minusa ze względu na jej wypowiedź, w stosunku do której jestem w opozycji.

Powstrzymałem się od kolejnej oceny, mimo że związek wyrazów "odpowiedzialność zbiorowa" nie był tu na miejscu, a ja w trakcie wciskania tych minusów doskonale miałem na uwadze, że każda z Was jest odpowiedzialna jedynie za własną osobę.

SZCZERZE dziękuję za minusy... nie ma to jak zemsta.

Pozdrawiam.
08-07-2008 20:54 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)

>Nie zmuszaj mnie do wystawienia kolejnego minusa...

Jeżeli czujesz taką potrzebę, nie krępuj się

>Przyczyną wystawienia Tobie oceny negatywnej była twoja reakcja na wtrącenie się zagorzałej katoliczki, Bożeny, do stworzonego przez Ciebie wątku.



Co do reszty Twojej wypowiedzi - dziękuję za wyjaśnienia. Odpowiedziałam Ci mailowo, bowiem zgodnie ze złożoną tu deklaracją (a i regulaminem forum) nie zamierzam przeciągać tu wątków osobistych.

Pozdrawiam
n'cos' (441 punktów)
Jest mi niezmiernie przykro, ale przy każdej próbie wysłania maila do Ciebie występuje błąd. W każdym bądź razie, znajdowały się tam podziękowania za wyjaśnienie, a także moje szczegółowe wyjaśnienia co do motywu wstawienia tych minusów, krótka wzmianka o szacunku (jako pozytywnej wartości oczywiście) oraz jeszcze krótsza o zemście (zemsta - rzecz ludzka). Nie będę tego wszystkiego rozwijał na forum publicznym.

Również dziękuję i pozdrawiam.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

Tak

>Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie?

Nie

>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?

Jak swój.

>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?

Miałem. Tak zostały wychowane.

>Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie?

Nie

<>Czy brałeś/aś ślub kościelny

Nie

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim?

Bez problemów związanych z ateizmem

>Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?

Tak

>A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?

Zwykle tak.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Doprecyzuj słowo "przyjaciel". Zbyt wiele osób używa go pochopnie.

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?

Kilka osób może znać. W pracy rzadko rozmawiam na tematy luźne

>Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?

Chyba tak, ale nie pamiętam.

>Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Nie

>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię?

Nie

>Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego powodu problemy?

Nie.

>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?

Różnie

>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

katolicki

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,

tak

>- narzędzi (także psychologicznych),

tak

>- wiedzy,

tak

>- działań,

tak

doku
07-07-2008 16:10 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)

>Doprecyzuj słowo "przyjaciel". Zbyt wiele osób używa go pochopnie.

Dziękuję i doprecyzowuję: "przyjaciel" w znaczeniu niepochopnym, a zasadniczym, czyli jedna z osób najbliższych, z którą możesz rozmawiać o wszystkim i zawsze na nią liczyć.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>Doprecyzuj słowo "przyjaciel". Zbyt wiele osób używa go pochopnie.
>Dziękuję i doprecyzowuję: "przyjaciel" w znaczeniu niepochopnym, a zasadniczym, czyli jedna z osób najbliższych, z którą możesz rozmawiać o wszystkim i zawsze na nią liczyć.

Nie mam przyjaciół głęboko wierzących

doku
O RLY? (0 punktów)
>Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

Tak
>Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie?

Nie

>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?

Normalnie

>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?

Potomstwa brak.

>Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflikty w rodzinie?

Nie

>Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Nie

>Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim?

Mój ateizm nie odgrywa tu roli, jeśli o to chodzi.

>Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?

Tak

>A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?

Różnie to bywa.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Głęboko? Nie. Czy potrafimy uszanować? Tak.

>Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?

Nie ukrywam swoich poglądów.

>Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?

Tak

>Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Raczej nie.

>Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię?

Potomstwa brak.


>Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?

Dość dobrze.

>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

Katolicki

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,

Tak
>- narzędzi (także psychologicznych),

Tak
>- wiedzy,

Tak
>- działań,

Tak
07-07-2008 17:14 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)
Dziękuję

A przy okazji: zachęcam Was wszystkich do zaprezentowanej powyżej przez doku i RLY metody odpowiedzi na pytania. Dla mnie jest ok, a minimalizuje pokusę cudzej, a czasem jak to tutaj bywa katolickiej, oceny.
krutki (1550 punktów)

>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wpływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

W zasadzie nie.

>Czy masz trudności w funkcjonowaniu w rodzinie?

Sam trudności nie mam. Natomiast mam wrażenie, że rodzina ma.

>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?

W sytuacjach świątecznych dobrze. Sytuacje codzienne nie zdarzają się często. Ale jeśli, to dobrze.

>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?

Nie mam dzieci.

>Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflikty w rodzinie?

Powodował. Teraz w ogóle.

>Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Nie.

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd? A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?

   Zupełnie dobrze. Trudno ocenić, bo z większością znajomych bezpośrednio na temat ateizmu nie zdarzyło mi się rozmawiać. Mimo to, mam wrażenie, że się domyślają.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Jeśli przyjaciół rozumieć jako osoby bliskie, ale niespokrewnione, to nie mam takich.

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?

Nie. Nikt nie pytał.

>Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Nie mam takiego wrażenia.

>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię? Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego powodu problemy?

Nie mam dzieci.

>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?

Możliwości pod jakim względem?

>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

   Ani taki, ani taki. Myślę, że Polska to bardzo niejednorodny zbitek światopoglądów. Stymże (jak się pisze to słowo?! ) wcale nie atrakcyjny przez swoje zróżnicowanie. Raczej odnoszę wrażenie, że dużo osób czuje jakiś rodzaj dyskomfortu w swoim katolicyzmie, ale też nie widzą innej możliwości albo niespecjalnie chcą coś z tym zrobić.

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,
>- narzędzi (także psychologicznych),
>- wiedzy,
>- działań,
>- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?

   Na dzień dzisiejszy nie potrafię zidentyfikować swoich potrzeb. Być może ze względu na to, że jestem obecnie poza granicami Polski.

>Pozdrawiam

Również pozdrawiam


Everybody knows that you are insane
07-07-2008 17:32 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)

>>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?
>Możliwości pod jakim względem?

Pod jakimkolwiek istotnym dla Ciebie. Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
krutki (1550 punktów)
>>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?

>Pod jakimkolwiek istotnym dla Ciebie.

   Umiarkowanie optymistycznie

Everybody knows that you are insane
07-07-2008 17:44 
 Ocena 1 na 3
Konieczna (137 punktów)
>>>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?
>>Pod jakimkolwiek istotnym dla Ciebie.
>   Umiarkowanie optymistycznie
>
Everybody knows that you are insane

A pod jakim względem? Jeżeli mogę dopytać.
krutki (1550 punktów)

>Everybody knows that you are insane
>A pod jakim względem? Jeżeli mogę dopytać.

   Pod jakimkolwiek istotnym dla kogokolwiek .


Everybody knows that you are insane
07-07-2008 17:55 
 Ocena 1 na 3
Konieczna (137 punktów)
>>Everybody knows that you are insane>A pod jakim względem? Jeżeli mogę dopytać.
>   Pod jakimkolwiek istotnym dla kogokolwiek .
>
Everybody knows that you are insane

Brzmi nie tylko umiarkowanie, ale bardzo optymistycznie
07-07-2008 18:13 
 Ocena 1 na 1
krutki (1550 punktów)
>Brzmi nie tylko umiarkowanie, ale bardzo optymistycznie

   Umiarkowanie zwykle przynosi lepszy skutek.


Everybody knows that you are insane
07-07-2008 18:18 
 Ocena 1 na 3
Konieczna (137 punktów)
>>Brzmi nie tylko umiarkowanie, ale bardzo optymistycznie
>   Umiarkowanie zwykle przynosi lepszy skutek.
>
Everybody knows that you are insane

Zgadzam się ze słowem "zwykle", bo na "zawsze" już mocno protestowałabym
07-07-2008 18:46 
 Ocena 1 na 1
krutki (1550 punktów)
>>Brzmi nie tylko umiarkowanie, ale bardzo optymistycznie

   Może nie do końca zrozumiale się wyraziłem. W każdym razie chodziło mi o to, że jeśli już ktokolwiek widzi w kimkolwiek rodzaj nienormalności/szaleństwa pod jakimkolwiek względem, dobrze ukazywać te optymistyczne czy pozytywne strony owego obłąkania.

Everybody knows that you are insane
07-07-2008 18:59 
 Ocena 2 na 2
Konieczna (137 punktów)

>   Może nie do końca zrozumiale się wyraziłem. W każdym razie chodziło mi o to, że jeśli już ktokolwiek widzi w kimkolwiek rodzaj nienormalności/szaleństwa pod jakimkolwiek względem, dobrze ukazywać te optymistyczne czy pozytywne strony owego obłąkania.
>
Everybody knows that you are insane


Zgadzam się, to dobrze, człowiek od razu czuje się zdrowszy A czy diagności to dostrzegą to już w sumie problem diagnostów!
08-07-2008 00:11 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Stymże (jak się pisze to słowo?!).

   Trzy słowa: Z tym, że...
.
krutki (1550 punktów)
>>Stymże (jak się pisze to słowo?!).
>   Trzy słowa: Z tym, że...

   Jestem wielce wdzięczny. To słowo chodziło już za mną od dawna.


Everybody knows that you are insane
Konieczna (137 punktów)
Bardzo dziękuję także wszystkim, którzy przesyłają swoje odpowiedzi via e-mail. To też doskonała droga - można napisać więcej, obszerniej, a tego na pewno nikt nie oceni i wszystko pozostanie wyłącznie do mojej wiadomości.
@ffe? (3233 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny? Czy masz trudności
>w funckjonowaniu w rodzinie? Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych? Czy
>masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada? Czy Twój brak wiary katolickiej
>powoduje konflkty w rodzinie? Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Ajajaj, jak wiele w jednym! Al;e odpowiedź ogólna brzmi: konfliktów i problemów nie ma, potomstwo odchowane zgodnie z moim życzeniem, ślubu kościelnego też nie było i się nie zanosi.

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój
>światopogląd? A może dobieracie się na zasadzie podobieństw? Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko
>wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Tak - nie -tak
>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał? Czy masz
>wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Znają i nic nie gadają.

>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię? Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego
>powodu problemy?

Ochrzczone są - żeby babcie miały przyjemność. Z tego samego powodu edukacja religijna osiągnęła etap I komunii.
>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce? Czy uważasz Polskę za
>kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

Możliwości odnośnie bazy i nadbudowy są kiepskie, ale sądzę, że to nie z powodu podporządkowania Watykanowi. Myślę, że oba te objawy mają wspólna przyczynę.

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,
>- narzędzi (także psychologicznych),
>- wiedzy,
>- działań,
>- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?

Dziekuję, mam, co potrzebne.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
Negev (358 punktów)tylko częściowo na temat
Witam i z góry przepraszam, że sie tu wtrącam z wypowiedzią choć na temat to nie całkowicie odpowiadającą prośbie autorki wątku.
Nie mieszkam w Polsce od ponad 15 lat więc moje odpowiedzi byłby chyba nieprzydatne ale chciałem wyrazić swoje zdziwienie. Albo tu w portalu Racjonalista obraz Polski jest mocno wypaczony albo ten kraj zmienił się nie do poznania.
Dorastałem w schyłkowym PRL-u i choć zdarzały się rozmowy światopoglądowe nigdy nie było związanych z tym emocji. Na pewno nie tyle ile widzę teraz. Światopogląd przeszkadzał w karierze ? O tak, podobno tak milicjantom, wojskowym , w partii. Moi rodzice z tym nie mieli problemu o choć do komunizmu miłościa nie pałali byli (są) zatwardziałymi ateistami i w takim duchu mnie wychowali. Na religie nie chodziłem chociaż wszyscy koledzy wokół to robili. Ja opowiadałem im, że wierzę w Zeusa Gromowładnego Co więcej, gdy teraz rozmawiamz rodzicami o ich znajomych i pytam o światopogląd nie umieją mi odpowiedzieć ! Po prostu nikt o tym nie rozmawaiał, nikogo to nie interesowało. Także nie pamietam żeby w liceum czy na Politechnice kogokolwiek interesowało czy jestem Żydem, Polakiem, katolikiem czy prawosławnym. Nie żeby to było jakies tabu po prostu to była prywatna i mało znacząca rzecz. Dzisiaj - może perspektywa tysięcy kilometrów Polska jawi mi się zupełnie inaczej. Sam fakt tego wątku - cóż za dziwne pytanie ! Zaglądnąłem do Internetowej Listy Ateistów i rzuciłem okiem na komentarze - czy naprawdę ateizm musi być aż tak "walczący" ? Czy ponad 100 lat po Darwinie w środku Europy publicznie dyskutuje się w stylu Ewoluconizm vs Kreacjonizm ?
Rozumiem "inteligentnych inaczej" Amerykanów ale Polacy !?
Wydaje mi się to wszystko tym bardziej dziwne, że mieszkam w kraju z założenia wyznaniowym a tu okazuje się, że założenia od rzeczywistosci dzieli wielka przepaść.
Problem z publicznym przyznaniem się do ateizmu ? Cóż za, nawet nie wiem jak to nazwać ... "wydumany" problem !? Mimo istotnej sily partii religijnych w moim kraju , mimo symboli religijnych widocznych na każdym kroku, nie czuję żadnych nacisków, żadnego skrępowania, nikogo w towarzystwie czy pracy moje wyznanie nie interesuje.
To jest moja i tylko moja sprawa. Bycie ateistą w Izraelu jest bardzo łatwe i niekrepujące ... czego Państwu z całego serca także życzę.
N.
placownik (17853 punktów)Odp: tylko częściowo na temat

>Bycie ateistą w Izraelu jest bardzo łatwe i niekrepujące ... czego Państwu z całego serca także życzę

   Ślub brałeś na Cyprze?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Negev (358 punktów)
>   Ślub brałeś na Cyprze?

Nie. W Polsce w USC
Mogłem spodziewać sie podobnego pytania ale właśnie dokładnie to miałem na mysli pisząc, że Izrael jest tylko "z założenia" panstwem wyznanoniowym. Religia ma marginalny wpływ na życie codzienne ateisty. Sprawa z slubami jest wyolbrzymiana bowiem choć nie dysponuję w tej chwili żadnymi statystycznymi danymi to myślę, że w Polsce dużo częściej zawierane są śluby koscielne niż rabinackie w IL mimo, iż "w założeniu" nie ma innych
Można wziąć slub na Cyprze nie ruszając tyłka z Tel-Avivu, można wziąć ślub w ambasadzie polskiej za jedyne 5 tys szekli jak wykombinowała już dzisiaj sobie moja córka, są dziesiątki innych sposobów. Własnie dlatego, że Izrael jest tylko z zalożenia państwem wyznaniowym.
To państwo zostało jakiś czas temu "zmuszone" do uznania ślubu dwóch homoseksualistów bowiem musi uznać legalny ślub zawarty za granicą (np jak tym przypadku w Holandii) no i bogobojny rabinat uznający jedynie święte prawdy halachy, w której karą za homoseksualizm jest śmierć przelknął tę żabę

Pozdr.
07-07-2008 20:32 
 Ocena 3 na 3
O RLY? (0 punktów)
>...Izrael jest tylko z zalożenia państwem wyznaniowym.

To u nas jest chyba na odwrót ;F
07-07-2008 20:01 
 Ocena 1 na 3
Konieczna (137 punktów)

>Problem z publicznym przyznaniem się do ateizmu ? Cóż za, nawet nie wiem jak to nazwać ... "wydumany" problem !? Mimo istotnej sily partii religijnych w moim kraju , mimo symboli religijnych widocznych na każdym kroku, nie czuję żadnych nacisków, żadnego skrępowania, nikogo w towarzystwie czy pracy moje wyznanie nie interesuje.
>To jest moja i tylko moja sprawa. Bycie ateistą w Izraelu jest bardzo łatwe i niekrepujące ... czego Państwu z całego serca także życzę.
>N.
>
Witaj, dziękuję za ciekawą wypowiedź. Czuję potrzebę odpowiedzi na Twojego posta. Na pewno wiele rzeczy "w środku Europy" dziwi nie tylko Ciebie, ale przede wszystkim nas, w tymże środku żyjących. Być może nie dane Ci było posłuchać Radia Maryja, nikt z Twojej rodziny nie żyje na polskiej prowincji ze swoim, skrzętnie skrywanym ateizmem, nie posyła dzieci na religię wbrew swoim przekonaniom, nie maszeruje do kościła, bo "co sąsiedzi powiedzą/zrobią", nie patrzy na krzyże porozwieszane w każdym miejscu publicznym (w tym szkole właśnie), nie wylatuje z pracy, w której szef jest wojującym katolikiem, nie doświadczył rządów PiS (i modłów Sejmu "o deszcz") i ministra edukacji Romana G., nie czyta w gazetach o uniwinnieniu młodych faszystów, którzy na zlocie "pokazywali tylko gest starożytnych Rzymian", nie dostaje w twarz lub kijem bejsbolowym, bo znalazł się na redwatch, nie słucha, że "ten co nie wierzy, to Żyd i komuch"itd, itp. A to Polska właśnie. Ciesz się, że tej twarzy Polski nie doświadczyłeś. Też dorastałam w PRL-u. Przy moim ateistycznym mieszkaniu, do którego nie wpuszczaliśmy księdza po kolędzie widniała swastyka. Rodzice ochrzcili mnie i doprowadzili do I komunii, a ich znajomi w 100 proc. byli wierzący. Więc chyba bywało różnie. Ale moje życie dojrzałego człowieka, mamy i żony toczy się tu i teraz. A teraz też jest różnie, a na pewno inaczej. I stąd moje pytania, a co za tym idzie pomysł na projekt. Zaznaczam, że pytania nie są "tendencyjne" Co wyjdzie z odpowiedzi sama jestem bardzo ciekawa.
Walczący ateizm? Hm, nie zauważyłam, może źle patrzyłam. Ale na pewno widzę i czuję wojujący katolicyzm, tym bardziej niebanalny, że usankcjonowany przez polskie prawo.
Życzę Ci abyś nadal żył w szczęśliwym świecie, z dala od średniowiecza nowoczesnej Europy. Pozdrawiam

Przy okazji przypominam, że moim założeniem jest zebranie od Was jak największej liczby odpowiedzi na zadane na początku pytania!
07-07-2008 20:24 
 Ocena 2 na 2
Negev (358 punktów)
>Być może nie dane Ci było posłuchać Radia Maryja, nikt z Twojej rodziny nie żyje na >polskiej prowincji ze swoim, skrzętnie skrywanym ateizmem

Moi rodzice i siostra z rodziną mieszkają w Polsce częściej chyba skrywając swoją narodowść niż ateizm ale to temat na zupełnie inny wątek
07-07-2008 20:33 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)

>Moi rodzice i siostra z rodziną mieszkają w Polsce częściej chyba skrywając swoją narodowść niż ateizm ale to temat na zupełnie inny wątek

Widzisz, logicznie masz rację, to temat na zupełnie inny wątek, jednak w naszym pięknym kraju rozróżnianie tych spraw bywa czysto teoretyczne. Nie tylko ateista, ale i człek innego wyznania miewa tutaj perturbacje przeróżne. A i często dostaje nieswoje baty, bo czy ateista, czy buddysta, czy Żyd, to "jedne pies" i to pies szatański
Konieczna (137 punktów)Odp: Jak żyjemy? Pytania do agnostyków, ateistów, wyznań niekatolickic
Przy okazji: przepraszam wszystkich za literówki, które zdarzyły mi się przy tworzeniu posta z pytaniami. Oczywiście nie oznacza on braku szacunku dla ankietowanych, a jest jedynie wyrazem mojej niedoskonałości - "kiedy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy". W przyszłości postaram się nie dopuścić do podobnych, karygodnych wpadek z mojej strony.
07-07-2008 20:23 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>W przyszłości postaram się nie dopuścić do podobnych, karygodnych wpadek z mojej strony.

Koniecznie Konieczna. Koniecznie.
sztejkat (4743 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?
Nie
> Czy masz trudnościw funckjonowaniu w rodzinie?
Nie
> Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?
Dobrze
> Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?
stanu wolnego, bezdzietny
> Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie?
nie
> Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?
stanu wolnego od zawsze
>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim?
od zawsze kiepsko
>Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?
Tak
>A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?
przypadku
>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?
Tak, i zdaje się tak.
>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?
Tak
>Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?
Nie, sam dużo mówię.
> Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?
Nie.
>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię? Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego powodu problemy?
bezdzietny
>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?
Dobrze
>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?
50-na-50
>6. Czy potrzebujesz:
>(...)
>- wiedzy,
Zawsze. Pytanie tylko, na jaki temat?


Tomasz Sztejka
07-07-2008 20:36 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)

>>6. Czy potrzebujesz:
>>(...)
>>- wiedzy,
> Zawsze. Pytanie tylko, na jaki temat?

Pytam akurat o tematy związane z funkcjonowaniem niekatolika w Polsce. Ale rzecz jasna, najcenniejsze są dla mnie odpowiedzi, w których to Wy decydujecie "na jaki temat". Zapraszam
sztejkat (4743 punktów)
Bez dodatkowej wiedzy tego rodzaju obędę się.

Tomasz Sztejka
keymak (3379 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?
Wycinam pozostałe pytanie w sprawie rodziny bo dotyczą tego samego.
Nie mam problemu w rodzinie z powodu mojego światopoglądu, ale powodem może być fakt że nigdy się tym nie chwaliłem. Niekiedy przedstawiłem swoje zdanie na pewne tematy i rodzice umiejętnie zmieniają temat. Wydaje mi się że znają dokładnie moje poglądy, ale nie chcą o tym rozmawiać bo to by rodziło niepotrzebne konflikty.
Według mnie tak jest dobrze.

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?
Znają ci którzy akurat rozmawiali ze mną na tematy związane z wiarą. Pozostali nie pytają o to, a ja specjalnie się tym nie chwalę.
Nie ma tutaj problemów.

> A może dobieracie się na zasadzie podobieństw? Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?
Mam kolegę, który jako jedyny wśród moich znajomych przyznaje się do uczestnictwa co niedziele we mszy. Nie wiem czy jest głęboko religijny. Zauważyłem zaś że jest bardzo mocno zaangażowany w politykę. Mamy zupełnie różne poglądy zarówno jeżeli chodzi o religię i politykę, ale jak do tej pory w niczym to nam nie przeszkadza.

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?
Obecnie już nie bo zmieniłem miejsce pracy i dopiero poznaje współpracowników, ale wcześniej tak. Kolega o którym wcześniej wspomniałem wygląda na religijnego, ale nigdy się nie palił do dyskusji na tematy związane z religią. Zaś drugi kolega który nie zachowuje się jak ktoś bardzo zaangażowany religijnie często zagadywał mnie na tematy związane z religią. Bardzo cenię sobie te dyskusje, bo bardzo dużo się z nich nauczyłem. Co ciekawe do dyskusji na temat religii dochodziło z zupełnie innego powodu. Kolega jest strasznie uczulony jeżeli chodzi o homoseksualistów, a ja nieco z przekory i ludzkiej potrzeby dyskusji na te tematy dochodziliśmy prawie zawsze na temat religii. Pamiętam jak dziś jego argument za wiarą w Boga: "daję Ci coś pięknego , co zmienia Twoje życie a ty to odrzucasz, tak się nie robi". Pomimo takiego niekiedy wręcz fanatycznego podejścia do wiary często się zgadzaliśmy że z klerem jest coś nie tak Te rozmowy nauczyły mnie też czegoś ważnego. Niekiedy lepiej ważyć swoje słowa i nie mówić wprost tego co się myśli, bo można w ten sposób niepotrzebnie stracić czyjąś życzliwość.
Pewna delikatność w tej materii jest wskazana, choć są oczywiście wyjątki.

> Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?
Nie jestem pewien, ale wydaje mi się że jest to możliwe. Nasi szefowie to przecież tylko ludzie. Nie lubią gdy podwładny w czymś się z nim nie zgadza i nie ma znaczenie w jakim temacie.

>Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię?
Tak. Choć moja córka została ochrzczona dopiero przy ślubie kościelnym, na który się zgodziłem jedynie przez wzgląd na żonę. Choć dzisiaj po 8 latach od tego zdarzenia mam wątpliwości czy zrobiłem dobrze.

>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?
Według mnie Polska staje się krajem wyznaniowym.

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,
Zmiany są konieczne.

>- narzędzi (także psychologicznych),
Nie bardzo rozumiem o co chodzi.

>- wiedzy,
Nie ! Nie potrzebuje indoktrynacji przez ludzi którzy deklarują że myślą podobnie.
Jeżeli dojdzie kiedyś do sytuacji że niewierzący będą zjednoczeni ( w jakikolwiek sposób ) to według mnie niczego dobrego to nie przyniesie. Według mnie siła niewierzących tkwi w ich wolności, nonkonformizmie. Jeżeli niewierzący będą tworzyć podobne twory jak ludzie religijni to niczym się od nie będą różnić.

>- działań,
Swego czasu w jednym z wątków na tym forum wyraziłem zdanie na ten temat. Działania powinny być podejmowane jak najbardziej. Tylko że niewierzący nie powinni próbować zmieniać ludzi religijnych, a powinni zacząć zmieniać samych siebie.
Według mnie najlepszą "bronią" na konformizm wśród ludzi religijnych jest ujawnianie się niewierzących. Powinniśmy głośno mówić to co myślimy, ale te słowa powinniśmy popierać czynami. Dopóki dopóty niewierzący będą wysyłać swoje dzieci na lekcje religii, brać śluby kościelne, godzić się aby pogrzeb załatwiali po swojemu ich najbliżsi, nikt nas nie będzie traktował poważnie.

>- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?
Potrzebne są takie miejsca jak ten portal, aby choćby nieco lepiej się poczuć.

Dodam jeszcze kilka zdań od siebie.
Uważam że ataki wymierzone wprost w kler, lub co gorsza w ludzie religijnych są błędem. Kler i ludzie religijni nie stanowią problemu. Problem polega na tym, że ludzie często obojętni religijnie ( lub tacy którzy powinni tacy być, np: politycy) wspierają kler i ludzi religijnych. Każdy wie dlaczego tak się dzieje. W ten sposób można zyskać politycznie i nie tylko politycznie.
My jako niewierzący powinniśmy zająć się właśnie tą grupą ludzi, a nie klerem.
Powinniśmy wspierać tych którzy chcą ograniczyć wpływ kleru na społeczeństwo.
Tylko tyle i aż tyle.

Pozdrawiam.
07-07-2008 20:43 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)

>>- narzędzi (także psychologicznych),

Dziękuję Ci za bardzo obszerną wypowiedź i wprowadzenie wątków, z którymi w dużej mierze się utożsamiam (zwłaszcza w kwestii organizowania się "niewiernych" - jesteśmy z reguły indywidualistami!).

A teraz doprecyzowuję: narzędzia psychologiczne, to inaczej metody na lepsze funkcjonowanie psychospołeczne w określonej konfiguracji (światopoglądowej, rodzinnej, towarzyskiej, zawodowej, itd.). Inaczej: rozwój osobowości w sprawach, w których mam ochotę się rozwijać.
07-07-2008 21:18 
 Ocena 1 na 1
keymak (3379 punktów)
>A teraz doprecyzowuję: narzędzia psychologiczne, to inaczej metody na lepsze funkcjonowanie psychospołeczne w określonej konfiguracji (światopoglądowej, rodzinnej, towarzyskiej, zawodowej, itd.). Inaczej: rozwój osobowości w sprawach, w których mam ochotę się rozwijać.
Na początek powinniśmy doprowadzić do tego aby religia zniknęła ze szkół publicznych i te godziny religii zagospodarować na dodatkowe lekcje matematyki, fizyki, wychowania fizycznego.
Dalej. Zamiast wydawać publiczne pieniądze na festyny organizowane przez proboszcza należałoby wydawać te fundusze na "dni nauki". To jest coś co powinno być organizowane przynajmniej raz w roku w szkołach i uczelniach wyższych.
I jeszcze wychowanie fizyczne. Powinniśmy wykorzystać możliwości jakie wynikają z organizacji euro 2012.
Dzisiaj gdy wracałem z pracy widziałem przez okno jak jacyś starsi zapaleńcy w niezłymi brzuszkami "grali" w piłkę na nowym boisku, które zostało zbudowane dla dzieci i młodzieży .. Kawałek dalej kilku małolatów wyżywało się na ławce ..

Dlaczego mówię o szkole ? Bo nie warto już inwestować w stare pokolenie. Niestety ale ludzie w moim wieku i starsi są już straceni ..

Pozdrawiam.
07-07-2008 21:38 
 Ocena 1 na 3
Konieczna (137 punktów)

>Dlaczego mówię o szkole ? Bo nie warto już inwestować w stare pokolenie. Niestety ale ludzie w moim wieku i starsi są już straceni ..
>Pozdrawiam.

Wszystko co piszesz o szkole, dniach nauki, sporcie, itd. bardzo mi się podoba. A faktycznie od wyprowadzenia religii ze szkół zaczęłabym reformę oświaty.
Ale, że starsze pokolenie jest stracone? Protestuję! Nie wiem, ile masz lat, ale na pewno nie tyle, żeby przekreślić zmiany w swoim życiu. Uważam, że człek na łożu śmierci może jeszcze coś zmienić i przeżyć zacnie ostatnie dwie minuty. A jestem pewna, że Tobie do tego łoża daleko.
czes (4083 punktów)
>Dlaczego mówię o szkole ? Bo nie warto już inwestować w stare pokolenie. Niestety ale ludzie w moim wieku i starsi są już straceni ..
keymak jesteś jednym z najlepszych, najciekawszych i najinteligentniejszych dyskutantów na tym forum. Ale tym razem coś Ci się pokręciło. Co to znaczy "...ludzie w moim wieku i starsi są już straceni .."? Przecież Ty masz zaledwie 30 lat !!! Do cholery !!!

Serdecznie pozdrawiam.
PS. Obok lessa, jesteś jednym z tych ludzi, którzy mnie zauroczyli do tego stopnia, że ... zarejestrowałem/zalogowałem się na forum aby spotkać innych podobnie wspaniałych ludzi.
keymak (3379 punktów)
> Ale tym razem coś Ci się pokręciło. Co to znaczy "...ludzie w moim wieku i starsi są już straceni .."? Przecież Ty masz zaledwie 30 lat !!! Do cholery !!!
Całkiem możliwe że mnie pokręciło, bo doświadczając tak wiele hipokryzji i zakłamania musiałbym być chyba nienormalny aby to wszystko na mnie nie wpływało.
Coraz częściej łapię się na tym, że powinienem zachowywać się jak większość. Wmieszać się w tłum i udawać że wszystko jest w porządku. Wielu innych ludzi właśnie tak robi i dlatego właśnie uważam że trzeba zainwestować w dzieci i młodzież. Ludziom młodym o wiele łatwiej oderwać się od tego błędnego koła hipokryzji i konformizmu.
Starsi w większości robią co robią właśnie z powodu swoich pociech. Trzeba to wykorzystać.

>PS. Obok lessa, jesteś jednym z tych ludzi, którzy mnie zauroczyli do tego stopnia, że ... zarejestrowałem/zalogowałem się na forum aby spotkać innych podobnie wspaniałych ludzi.
Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale dziękuję za dobre słowo.
Powiem tylko że ja już od dość dawna obserwuje to forum i muszę powiedzieć, że kiedyś była tu o wiele lepsza atmosfera. Wielokrotnie zadziwiał mnie poziom wypowiedzi bardzo wielu dyskutantów. Przez pierwsze około 2 lata miałem co chwila chęć się zarejestrować i zabrać głos, ale prawie zawsze ktoś inny powiedział coś co ja nie potrafiłbym lepiej wyrazić, wiec dałem sobie spokój. Po tym czasie jakoś najciekawsi forumowicze przestali zabierać głos i stwierdziłem że wtrącając tu swoje kilka zdań, podszkolę się nieco w wyrażaniu swoich myśli. Niestety wychodzi mi to raczej miernie, a przynajmniej nigdy nie byłem tak do końca zadowolony z tego co stworzyłem.
Tak czy siak jeszcze raz dziękuję i zachęcam do przestudiowania starszych wątków na forum. Zapewniam że warto

>Serdecznie pozdrawiam.
Również pozdrawiam
czes (4083 punktów)
>... i stwierdziłem że wtrącając tu swoje kilka zdań, podszkolę się nieco w wyrażaniu swoich myśli. Niestety wychodzi mi to raczej miernie, a przynajmniej nigdy nie byłem tak do końca zadowolony z tego co stworzyłem.
Jesteś zbyt skromny. Ja zacząłem swoją przygodę z tym forum od ... twojej dyskusji z kontrastem. Byłem zachwycony!

>Tak czy siak jeszcze raz dziękuję i zachęcam do przestudiowania starszych wątków na forum. Zapewniam że warto
Jeżeli tylko czas pozwoli, to chętnie. Może jak przejdę na emeryturę?

Życzę dalszych sukcesów na forum i poza.
Serdecznie pozdrawiam. Czesiek
Zulka (2198 punktów)

>Na początek powinniśmy doprowadzić do tego aby religia zniknęła ze szkół publicznych i te godziny religii zagospodarować na dodatkowe lekcje matematyki, fizyki, wychowania fizycznego.

Na lekcje komunikacji społecznej i poznawania różnorodności ludzkich światopoglądów, sposobów życia. Na dodatkowe lekcje przedmiotó ścisłych czy W-F wykorzystywane są godziny wychowawcze, wystarczy. A dzieciom bardziej potrzebna moim zdaniem jest wiedza jak satystakcjonująco żyć w różnorodnym społeczeństwie globalnej wioski.

pozdrawiam
keymak (3379 punktów)
E tam. Nie ma potrzeby.
Widać zaś po wynikach maturalnych, że dodatkowe lekcje przedmiotów ścisłych zawsze się przydadzą. Co do zaś wychowania fizycznego to wspomniałem o tym, bo "produkujemy" niezbyt sprawną młodzież. Jedynie w sporcie widzę alternatywę do odciągnięcia młodych od życia z nałogami. Choć trzeba to robić rozsądnie, bo szkolenie na siłę "olimpijczyków" też niczego dobrego nie przyniesie.

Pozdrawiam.
25-07-2008 09:11 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)
>E tam. Nie ma potrzeby.
>Widać zaś po wynikach maturalnych, że dodatkowe lekcje przedmiotów ścisłych zawsze się przydadzą. Co do zaś wychowania fizycznego to wspomniałem o tym, bo "produkujemy" niezbyt sprawną młodzież. Jedynie w sporcie widzę alternatywę do odciągnięcia młodych od życia z nałogami. Choć trzeba to robić rozsądnie, bo szkolenie na siłę "olimpijczyków" też niczego dobrego nie przyniesie.
>Pozdrawiam.

Jeżeli nauczyciel nie jest w stanie przygotować dziaciaków do matury w obecnych warunkach, to moim zdaniem większy pożytek przyniesie zmiana sposobu nauczania, nie czasu zajmowanego przez przedmiot.
W-F to samo - pamiętam ten przedmiot w podstawówce. Pan nauczyciel miał słabość do siatkówki. Więc na w-f NIE ROBILIŚMY NIC INNEGO tylko graliśmy niezależnie od tego czy ktoś miał do tego predyspozycje. Przyznaję się ja takich predyspozycji nie miałam. Efekt był taki, że pomimo dobrej kondycji fizycznej (lubię gimnastykę, bieganie na długie dystanse) byłam zagrożona z w-f.
Wniosek - jeżeli będziemy dzieciom fundować więcej godzin bez zmiany głupich zasad (że na w-f wszyscy robią to samo) doprowadzi to tylko do ich frustracji (zaczynałam się czuć jakbym była wielbłądem - patrzono no mnie pod tytułem - co z nią jest nie tak).
A umiejętności z zakresu psychologii społecznej są niezastąpione. To przez ich niedocenianie ludzie w wieku nastu nie potrafią sobie radzić z emocjami. Pakuje Im się w głowy masę wiadomości a nie uczy kontaktu z innym człowiekiem.
pozdrawiam
Michał Golemo (102 punktów)
A więc:

>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

Absolutnie nie,zresztą nie tylko ja nie uczęszczam w domu do kościoła. Powiedzmy,że jedynie kobieca część mej rodziny stara się w kościele być w miarę regularnie.

>Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie?

Nie.

>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?

Heh. Tak jak traktowany byc powinienem.

>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?

Nie, gdyż takowych jeszcze nie posiadam.

>Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie?

Absolutnie nie!

<>Czy brałeś/aś ślub kościelny

Nie, natomiast jeśli moja druga połówka będzie tego wymagała to jestem w stanie pójść na kompromis

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim?

Bardzo dobrze.

>Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?

Tak

>A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?

Coś w tym jest,aczkolwiek nie do końca.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

"Głeboko wierzących" raczej nie mam,natomiast nie mam żadnych problemów z uszanowaniem ich poglądów jak i oni moich.

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?

Raczej rzadko poruszamy ta tematyke.

>Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?

Tak

>Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Tak

>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię?

----------------------

>Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego powodu problemy?

-----------------------------

>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?

Pytanie do sprecyzowania.

>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

katolicki

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,

Tak

>- narzędzi (także psychologicznych),

Tak

>- wiedzy,

Tego nigdy za wiele

>- działań,

Tak

Pozdrawiam
08-07-2008 11:56 
 0 na 2
Konieczna (137 punktów)

>>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?
>Pytanie do sprecyzowania.

>
Dziękując za Twoje odpowiedzi doprecyzowuję punkt piątych dla Ciebie i innych:

w tym punkcie nie chcę ograniczać Waszych wypowiedzi. Jeżeli przychodzi Wam do głowy coś, co chcecie, możecie napisać na temat możliwości rozwoju własnego i Waszego otoczenia w Polsce, w określonych warunkach, w jakich żyjecie - w Waszym środowisku, to to jest właśnie miejsce do tego.
Michał Golemo (102 punktów)
>>>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?
>>Pytanie do sprecyzowania.
>>
>Dziękując za Twoje odpowiedzi doprecyzowuję punkt piątych dla Ciebie i innych:
>w tym punkcie nie chcę ograniczać Waszych wypowiedzi. Jeżeli przychodzi Wam do głowy coś, co chcecie, możecie napisać na temat możliwości rozwoju własnego i Waszego otoczenia w Polsce, w określonych warunkach, w jakich żyjecie - w Waszym środowisku, to to jest właśnie miejsce do tego.

Ok. A więc:

Uważam ,iż moje poglądy w na pewno w pewien sposób mnie ograniczają. Na pewno niewielki,ale takie odczucie jednak posiadam. Nie mam zamiaru jednak sie ich wyrzekać( i nigdy sie nie wyrzeknę) gdyż byłoby to poprostu tchórzostwo. Tyle w temacie.

Pozdrawiam
jimmy_88gno (1653 punktów)
"Ten cały cyrk z poradnią - to było obrzydliwe! Doznałam uszczerbku na zdrowiu estetycznym!" - proszę, proszę: kolejny dowód na kościelne niweczenie. Kościół jest mistrzem rozszarpywania wartości.
Kurczewski (2471 punktów)
Krótko żeby nie zawracać głowy niepotrzebnym balastem:

1. Nie. Dzieci nie posiadam (z moim trybem życia nie nadaję się na rodzica), w przypadku polskiego katolicyzmu brak mojego aktywnego udziału w ceremonii kościelnej nie jest problemem.

2. Znowu- żadnych problemów. Nie utrzymuję kontaktów z osobami które nie byłyby zdolne do tolerowania odmiennego światopoglądu.

3. Pracuję z wolnej stopy ale tak, większość moich "długoterminowych" klientów zna mój światopogląd. Nie wiem czy ich to obchodzi- jak sądzę liczy się dla nich raczej fachowość i terminowość.

4. Nie dotyczy.

5. Trudno mi się ustosunkować- żyję trochę "poza", pracując w sieci i samodzielnie ustawiając sobie rytm dni wolnych i pracujących więc wpływy otoczenia zredukowane są do podatków i ewentualnie strajków poczty. Polska wydaje mi się być równocześnie o wiele mniej (jeśli chodzi o codziennie obserwowane zachowania) i o wiele bardziej (w sferze rytuału) katolicką niż się to deklaruje.

6. Osobiście ? Nie, raczej nie.
Konieczna (137 punktów)
Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi! Także te mailowe, mam ich sporo i są bardzo wyczerpujące. Wszystko, co piszecie jest bardzo cenne dla mojej pracy w PSR, mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec DZIĘKUJĘ ZA ZAUFANIE!

Dla zwiększenia poczucia normalności (bezpieczeństwa, swobody wypowiedzi ankietowanych, itd) w tym wątku postanowiłam korzystać z przywileju usuwania wypowiedzi niezgodnych z regulamninem (zwłaszcza tych, które nie mają z wątkiem nic wspólnego, a także potyczek osobistych). Zawiedzionych odsyłam do wnikliwej lektury regulaminu tego forum.
Na dziecinne dyskusje i zabawy w "plus-minus" z przeciwnikami nie znajduję więcej czasu.

Wszystkich, którzy nie mają ochoty odpowiadać na moje pytania, ale mają własne spostrzeżenia okołotematyczne, zachęcam do dalszych wypowiedzi.

Pozdrawiam wszystkich
Miaowi (146 punktów)

>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?
Nie
Czy masz trudności
>w funckjonowaniu w rodzinie?
Nie
Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?
Normalnie, nikt mi nic nie wpiera ani ja nikomu.
Czy
>masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?
Jestem jedynym opiekunem prawnym mojego dziecka, więc mam tu głos decydujący. Ale - babcia uczy moją córkę modlitwy. Nie oponuję, bo mój agnostycyzm nie musi być jedyną słuszną drogą - moje dziecko nie musi podążać za moim wyborem w kwestii wiary.
Czy Twój brak wiary katolickiej
>powoduje konflkty w rodzinie?
Nie. Konflikty nie, tylko dyskusje.
Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?
Nie. Nie brałam żadnego ślubu.
>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim?
Dobrze
Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój
>światopogląd?
Znają.
A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?
Niekoniecznie. Mam znajomych, którzy są praktykującymi katolikami lub ewangelikami.
Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko
>wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?
Tak
>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?
Nie wszyscy. Nie muszą.
Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?
Nie w pracy.
Czy masz
>wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?
Nie.
>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię?
Córka jest ochrzczona. Z tego powodu, ktory opisywałam wyżej. To oddzielna jednostka, więc w swoim czasie sama zdecyduje. Ja też byłam ochrzczona i dopiero kilkanaście lat później zdecydowałam zrewidować swój swiatopogląd
Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego
>powodu problemy?
N/A
>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?
Miernie.
Czy uważasz Polskę za
>kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?
Coraz bardziej katolicki

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,
>- narzędzi (także psychologicznych),
>- wiedzy,
>- działań,
>- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?
Owszem, przydałyby się. Przede wszystkim przydałoby się więcej poszanowania dla jakiejkolwiek odmienności, szacunku dla różnych poglądów, a co za tym idzie, większa wolność słowa.
I zdecydowanie wyraźne oddzielenie państwa od kościoła.

Na razie tyle mi przychodzi do głowy.
D.Sprenglewski (426 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wpływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

Tylko czasami.

>Czy masz trudności w funkcjonowaniu w rodzinie?

W rodzinie najbliższej nie.

>Jak jesteś traktowany w sytuacjach świątecznych i codziennych?

Na co dzień jest normalnie. W przypadku świąt też narzekać nie mogę.

>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada? Czy Twój brak wiary katolickiej
>powoduje konflikty w rodzinie? Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Nie mam dzieci, jeszcze się nie ożeniłem, a konfliktu w rodzinie nie ma głównie z tego powodu, że najbardziej wierzący informowani o moim ateizmie nie byli.

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim?

Dobrze, bez skrępowania itp.

>Czy Twoi znajomi , przyjaciele znają Twój światopogląd?

Tak.

>A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?

Jeśli brać pod uwagę tylko podobieństwa "wierzy/nie wierzy", to nie.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Tak.

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?

Tak (na oba pytania)

>Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Finansowo i zawodowo raczej nie.

>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię? Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego
>powodu problemy?

Nie mam dzieci.

>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?

Średnio. Mogłoby być dużo lepiej, ale najgorzej też nie jest.

>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

Katolicki (choć powinien być demokratyczny).

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,

Tak.

>- narzędzi (także psychologicznych),

Zależy jak ich wykorzystanie miałoby wyglądać.

>- wiedzy,

Tak.

>- działań,

Zależy jakich. Manifestacje itp. to trochę mało.

>- lub czegokolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?

Zmiany rządu.

Pozdrawiam
08-07-2008 19:47 
 Ocena 1 na 1
Konieczna (137 punktów)

>>6. Czy potrzebujesz:
>>- zmian,
>Tak.
>>- narzędzi (także psychologicznych),
>Zależy jak ich wykorzystanie miałoby wyglądać.


Zależałoby to Tylko od Ciebie - otrzymanie narzędzia oznacza używanie go zgodnie z instrukcją w sposób adekwatny do WŁASNYCH POTRZEB lub nieużywania. Każde narzędzie, nawet młotek, można zastosować do wielu celów, liczy się nasza kreatywność i potrzeby właśnie. Byleby było bezpiecznie.

>>- działań,
>Zależy jakich. Manifestacje itp. to trochę mało.


A jakie działania Ciebie by satysfakcjonowały? Co do manifestacji mamy tu pełną zgodność.

>>- lub czegokolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?
>Zmiany rządu.


To możę trochę potrwać, ale niewątpliwie zależy także od nas wszystkich


>
D.Sprenglewski (426 punktów)
>Zależałoby to Tylko od Ciebie - otrzymanie narzędzia oznacza używanie go zgodnie z instrukcją w sposób adekwatny do WŁASNYCH POTRZEB lub nieużywania. Każde narzędzie, nawet młotek, można zastosować do wielu celów, liczy się nasza kreatywność i potrzeby właśnie. Byleby było bezpiecznie.

Jeszcze jedno pytanie: jak wyobrażasz sobie narzędzia psychologiczne (jakiś jeden przykład)?

>>Zależy jakich. Manifestacje itp. to trochę mało.
>A jakie działania Ciebie by satysfakcjonowały? Co do manifestacji mamy tu pełną zgodność.

Chociażby listy/petycje kierowane do odpowiednich władz. Zmiany ustaw (np. "ustawa o ochronie uczuć religijnych").

>>Zmiany rządu.
>To możę trochę potrwać, ale niewątpliwie zależy także od nas wszystkich

Moża jakaś kampania pro-racjonalistyczna

Pozdrawiam
09-07-2008 21:20 
 Ocena 1 na 1
Konieczna (137 punktów)

>Jeszcze jedno pytanie: jak wyobrażasz sobie narzędzia psychologiczne (jakiś jeden przykład)?

Np. jak rozmawiać asertywnie, czyli bez lęku, frustracji, agresji, z szacunkiem dla rozmówcy ale i dla siebie.

>Pozdrawiam
>
Pozdrawiam również
Konieczna (137 punktów)
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie dzisiejsze odpowiedzi i multum tych, które dostaję na maila. Im więcej ich jeszcze do mnie dotrze, tym lepszy będzie projekt, który mam nadzieję, uda mi się dla Was zrealizować.
Dziękuję także za wszelkie uwagi na temat ankiety i własne przemyślenia. Wszystko co piszecie jest niezwykle cenne dla mojej pracy!
Pozdrawiam - czas na dobranocne czytanie moim dzieciom i przerwę w pracy (czego wszystkim życzę),
Joanna
Mączka (431 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?
Tak, wszystko przecież ma wpływ.
>Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie?
Nie w związku, tak w relacjach z matką, nie w relacjach z resztą krewnych.
>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?
Ok, nikt nie ewangelizuje, dobrze się bawimy, matka od czasu do czasu ma "napad" ale reszta szybko ją studzi.
>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?
Tak.
>Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie?
Nie.
>Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?
Nie.
>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim?
Chyba dobrze, ja jestem zadowolona.
>Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?
Bliscy tak, pani Zosia w sklepiku - nie.
>A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?
Tak, zapewne.
>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?
Tak, ale to wymierający typ - ludzie dość liberalni, konstruktywni, otwarci, często rodzinnie związani z solidarnościową opozycją. Fajni katolicy, którzy są za odzieleniem wiary od państwa, nie boją się odmienności, mają kupę dzieciaków, marne autka i życzliwy uśmiech. Nie lubią biskupów i jest im przykro, że KK w Polsce źle się bawi.
>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?
Nie. W pracy nie głosimy wiar, nie politykujemy, w pracy pracujemy.
>Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?
W pracy? Nie. Na ulicy za to często zaczepiali różni wyznawcy: "Czy chcesz być w Królestwie Jezusa?!" " Czy nie boisz się końca świata?" itp.
>Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?
W aktualnej pracy nie, ale w poprzedniej (szkolnictwo) właśnie dlatego straciłam pracę.
>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię?
Mamy umowę o niechrzczeniu i nieposyłaniu na religię przyszłych dzieci.
>Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego powodu problemy?
Nie sądzę, żeby były (dzieci znajomych nie mają, ale chodzą do szkół prywatnych), ale tylko dlatego, że to liberalna Warszawa. Na Podkarpaciu byłoby całkiem inaczej.
>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?
Polska podcina skrzydła. Nie pasuję do tego kraju. Dzieci postaramy się zachęcić do życia poza Polską. Chodzi nie tylko o polski katolicyzm, z którym nam nie po drodze. Chodzi o łatwo akceptowane brud i niechlujstwo, "zastaw się a postaw się!" (prostackie udowadnianie własnej wartości przez marnotrawienie pieniędzy - istny "potlacz"!), zanik myślenia przyczynowo-skutkowego na rzecz taniego emocjonalizmu, niedbalstwo i brak troski o zasoby, o gospodarkę, o zdrowie, edukację - zastępowanie tego czapkami z pawich piór i wymachiwaniem szabelką... itd. Także razi mnie brak kultury i cały zestaw zachowań Polsków wskazujący na prowincjonalizm myślenia.
>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?
Katolicki.
>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,
tak
>- narzędzi (także psychologicznych),
tak
>- wiedzy,
tak
>- działań,
tak
>- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?
zawsze lepiej czegoś się dowiedzieć, zwłaszcza za darmo!
Konieczna (137 punktów)
Po raz kolejny dziękuję za Wasze odpowiedzi! Już dziś mam od Was ogrom materiału, który spożytkuję dla dobra nas wszystkich. Liczę na to, że nie zaprzestaniecie odpowiadać, zapraszam dalej na mojego maila. Już widzę duże szanse, na powstanie dobrego projektu

Pozdrawiam wszystkich i miłej reszty dnia życzę
tatyana (16 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny? Czy masz trudności
>w funckjonowaniu w rodzinie? Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych? Czy
>masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada? Czy Twój brak wiary katolickiej
>powoduje konflkty w rodzinie? Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Fakt, że nie jestem katoliczką nie ma wpływu na funkcjonowanie w mojej rodzinie. Tak zostałam wychowana, że nikt mnie nie zmuszał do niczego, choć jestem ochrzczona i mam bierzmowanie (z własnej woli). W sytuacjach świątecznych traktowana jestem normalnie i z szacunkiem. Święta obchodzę, ponieważ traktuję je jako nasze narodowe tradycje, ale podczas świąt nie chodzę do kościoła. Obecnie jestem w ciąży i sądzę, że będę mieć wpływ razem z moim przyszłym mężem, na wychowanie mojego dziecka w ateizmie. Nie planujemy chrzcin dziecka, co już się spotkało ze sprzeciwem ze strony przyszłej teściowej. Ślubu z powodu ciąży nie bierzemy. Ale jeśli już to w planach mamy cywilny.

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój
>światopogląd? A może dobieracie się na zasadzie podobieństw? Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko
>wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Mam znajomych katolików, katolików niepraktykujących i niewierzących też. Szanujemy i tolerujemy swoje poglądy. Staramy się jednak nie dyskutować na te tematy, ponieważ zabiera nam to sporo czasu, bo każdy jest uparty

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał? Czy masz
>wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Nie wszyscy znają moje poglądy, bo o to nie pytają. Myślę, że nie wpłynęło by to absolutnie na jakość mojej pensji i pracy.

>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię? Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego
>powodu problemy?

Jak wyżej wspomniałam, dziecka nie ochrzczę, a na religię na pewno nie będzie chodziło, chyba, że samo zechce.

>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce? Czy uważasz Polskę za
>kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

Polska to kraj katolicki, kraj, w którym KK trzyma władzę, kraj zacofany jeśli chodzi o tolerancję i różnorodność światopoglądową.

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,
Tak, tylko na lepsze.
>- narzędzi (także psychologicznych),
Nie.
>- wiedzy,
Tak. Wiedza zawsze daje przewagę.
>- działań,
Nie.

Pozdrawiam.
Kelly (2051 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?
Trudno powiedzieć, to zależy od punktu widzenia. Nie jestem głową rodziny, to rodzice nią kierują. Mama jest "wierząca", ale nie chodzi do kościoła, bo "nie ma grzechów" (tak naprawdę jest prawdopodobnie agnostyczką, tylko może o tym nie wiedzieć), tata to ateista, który "dopasowuje się do otoczenia"

>Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie?
Czasami tak. Niechodzenie do kościoła i etyka zamiast religii nic nie zmieniają, ale wiele rzeczy mnie irytuje. Na przykład o rok młodsza siostra, skrajna konformistka, która sama nie wie, czy wierzy, czy nie wierzy w Boga, co dopiero katolickie Prawdy Wiary. A głęboko wierzący dziadek nie wie, że nie chodzę na religię i nie podejdę do bierzmowania - trochę boję się, jak to zniesie.

>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?
Bardzo nieswojo czuję się w kościele, więc nawet Pierwsza Komunia kuzyna, ślub znajomych albo pogrzeb sąsiadki trochę mnie krępowały - dla młodej, wrażliwej dziewczyny stanie pod najdalszą od ołtarza ścianą kościoła, gdy tłum >przed nią klęczy wpatrzony w kieliszek wina jest delikatnie stresujące.
Z najbliższą rodziną nie ma żadnych problemów. Im dalsza i mniej znana, tym są większe, chociaż i tak nie są duże. Na słowa "trochę" i "delikatnie" zwracam uwagę .

>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?
>Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?
>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię? Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego
>powodu problemy?
Jestem za młoda na zakładanie rodziny, ale w przyszłości wezmę apostazję, ślub humanistyczny i na pewno nie ochrzczę swoich dzieci, nie wyślę ich też na lekcje religii.

>Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie?
Nie. Na skalę całej rodziny, nie tylko tej najbliższej, jestem tylko kolejną, jedną z wielu nastoletnią kuzynką, siostrzenicą, bratanicą...

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?
>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?
Tak. Blog, na którym podaję jednoznaczne informacje o swoim światpoglądzie, przyjazne i bardzo rzeczowe dyskusje ze znajomymi, również przyjazne i rzeczowe dyskusje z katechetą (chodziłam na religię do I. kl gimnazjum), które kilka osób doprowadziły do zwątpienia... Jak rzekła kiedyś mama: "Obnosisz się ze swoim ateizmem" .

>A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?
Nie zawsze.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?
Głęboko - nie. Oprócz dziadka, w ogóle nie znam "głęboko wierzących katolików" (!).

>Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?
Nie.

>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce? Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?
Kraj - nie wiem. Ale moje najbliższe otoczenie - dom, szkoła - jest idealne do rozwoju. Dziękuję losowi i staram się nie marnować tego, co mam .

>6. Czy potrzebujesz:
>- narzędzi (także psychologicznych),
Nie.
>- wiedzy,
Z tej dziedziny - raczej nie.
>- działań,
Jakich?
>- zmian,
>- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?
Ja nie. Ale znam ludzi, którym by się to przydało.
Konieczna (137 punktów)
I znów dziękuję za przesłane mi odpowiedzi! Każdy dzień to kilkanaście Waszych maili i ruchów w wątku - cieszy mnie to bardzo. Wasze wypowiedzi są cenną wiedzą o nas samych dla nas samych. Projekt, który mam nadzieję, powstanie i będzie zrealizowany, dzięki Wam/nam, będzie lepszy, bo dostosowany do Waszych/naszych potrzeb.

Ruch w tym wątku jest dla mnie dowodem na to, że nawet "szary członek" PSR, a i osoba nie będąca członkiem stowarzyszenia, może zainicjować działanie, które ma szansę, choć w najmniejszym fragmencie, odmienić nasze życie. To dobra lekcja dla nas wszystkich - możemy działać i mieć tego działania efekty. Praca u podstaw? Czasem się nie da inaczej, a metoda małych kroczków jest najlepsza na załatwianie dużych, trudnych do ogarnięcia problemów. Ale może to już temat na inny wątek? Może warto go zainicjować?

Pozdrawiam wszystkich!
m.w. (210 punktów)
>Z GÓRY DZIĘKUJĘ

proszę

ad 1.
poglądy moje są znane w tej części rodziny, z którą mam bliższy kontakt. ogólnie konfliktów brak.
ślub - brak. nie widzę jakiejkolwiek potrzeby, a wręcz czuję lekki niesmak na myśl o takim wydarzeniu.

ad 2.
towarzystwo prawie w całości ateistyczne. powodem jest dobór na zasadzie podobieństwa, a nie jakieś uprzedzenia. ponieważ przyjemność intelektualną czerpię z wzajemnej wymiany myśli, trudno mi na dłuższą metę traktować jako poważnego partnera do rozmów kogoś wierzącego w baśnie.

ad 3.
nie ukrywam światopoglądu, wręcz przeciwnie. nie mam wrażenia, bym mógł w ten sposób coś stracić finansowo/zawodowo.

ad 4.
n/a

ad 5.
dostrzegam konfesyjność instytucji państwowych i uregulowań prawnych. szczegolnie brakuje mi chyba mozliwości rejestracji związków partnerskich (myślę o kwestiach, które mogą pojawić się w razie jakichś nieszczęść: wypadku, spadku etc.)

ad 6.
dostrzegam mimo wszystko swój komfort, z racji zamieszkania w duzym mieście/środowisku (krk) oraz funkcjonowania wśród sporej grupy ludzi mi bliskich światopogladowo, więc raczej nie jestem grupą docelową takich działań. niemniej na forach internetowych znaleźć można mnóstwo osób poszukających wsparcia i bedących w znacznie gorszej sytuacji z racji swoich poglądów.

mirek
10-07-2008 16:34 
 Ocena 1 na 1
Konieczna (137 punktów)
>>Z GÓRY DZIĘKUJĘ
>proszę
Dziękuję Mirku, także z dołu Jak i wszystkim, którzy nadal piszą odpowiedzi na mojego maila!
Konieczna (137 punktów)
Poprawka, rozważam aktualnie, czy swój projekt będę realizować właśnie dla PSR, więc osoby, dla których ta informacja z przyczyn przeróżnych jest istotna, informuję, że:

ODPOWIEDZI NA MOJE PYTANIA ZOSTANĄ WYKORZYSTANE W REALIZOWANYM PRZEZE MNIE PROJEKCIE SPOŁECZNYM, BYĆ MOŻE DLA PSR.

Za zamieszanie przepraszam wszystkich, dotkniętych sformułowaniem. Jednak to, że obecnie projekt ten realizuję dla PSR jest prawdą (napisany program, materiały, przeprowadzone przeze mnie darmowe szkolenie oraz stworzenie zarysu projektu dla Zarządu PSR).

Pozdrawiam wszystkich i czekam na dalsze odpowiedzi (i cieszę się, że płyną).
Konieczna (137 punktów)
Zachęcam kolejne osoby do przesyłania odpowiedzi na moje pytania via mail. Niebawem już napisanie czegoś tutaj możę być świadectwem najwyższej odwagi

Dziękuję za kolejne "ankiety" z dzisiaj!

Pozdrawiam,

Joanna
n'cos' (441 punktów)
Zgodnie z obietnicą, odpowiadam.

>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

Nie ma żadnego wpływu.

>Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie?

Nie mam.

>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?

Jako członek rodziny, normalnie.

>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?

Tak, w duchu agnostycyzmu.

>Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie?

Obecnie... nie.

>Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Nie. Nie zamierzam.

> Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim?

Jestem introwertykiem, nie udzielam się jeżeli chodzi o organizowanie czegoś, z wyjątkiem sytuacji, kiedy utrzymuję relacje ze znajomymi wyłącznie w niewielkim gronie.

> Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?

Niektórzy - owszem.

> A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?

Nie, absolutnie.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Są. Niekoniecznie szanuję ich poglądy, zwłaszcza jeśli mimo podania im wielu błędów w ich myśleniu nadal stoją twardo na swoim.

> Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?

Nie, nie.

> Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Nie odnoszę takiego wrażenia... mając na uwadze moją finansową i zawodową przyszłość.

> Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?

Możliwości są przeróżne, lecz zależą od motywacji, determinacji, inteligencji, stopnia oportunizmu i konformizmu, ale także wykształcenia (chociaż duże znaczenie ma także spryt). Największą zależnością jest jednak (niestety) majątek.

>Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

Katolicki.

> Czy potrzebujesz:
>- zmian,
>- narzędzi (także psychologicznych),
>- wiedzy,
>- działań,
>- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?

Tak, potrzebuję wszystkich tych czynników.

Pozdrawiam.
Psyk (14071 punktów)
>Witam wszystkich. Mam do Was kilka pytań. Odpowiedzi na nie bardzo pomogą mi w realizacji projektu
>PSR dla osób bezwyznaniowych. Dlatego bardzo WAS PROSZĘ o udzielenie jak największej liczby
>odpowiedzi, w dowolnym tonie i z przeróżnego punktu widzenia, pozytywne i negatywne, wszystkie! Z
>GÓRY DZIĘKUJĘ

A ta rozprawka to na kiedy?
Konieczna (137 punktów)

>A ta rozprawka to na kiedy?

Termin nie jest ograniczony
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Witam...
W czasie aresztu przygotowałem odpowiedź, jednak wątek Z.Ś. z lekka mnie ostudził (ukłony dla czapnika ) ankieta istotnie jest badziewna jak i ta wcześniejsza polecana przez M.A.

Są niedrogie (pewnie też i darmowe) szablony ankiet w których kolejne pytania wynikają z wcześniejszych odpowiedzi. Zobacz jak robią to inni www.aqsw.info

J.S.
12-07-2008 00:47 
 Ocena 1 na 1
Małgorzata (3242 punktów)
   Można to też robić tak, co prawda za darmo - www.ankietka.pl/. Jest wiele takich narzędzi, pozwalających na łatwe i przyjemne zbudowanie ankiety. Problemem jest co innego - brak jasnej konceptualizacji i zdefiniowanego celu badania. I w takim wypadku nie pomogą najlepsze narzędzia, kiedy serwowany jest groch z kapustą.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Konieczna (137 punktów)

>W czasie aresztu przygotowałem odpowiedź, jednak wątek Z.Ś. z lekka mnie ostudził (ukłony dla czapnika ) ankieta istotnie jest badziewna jak i ta wcześniejsza polecana przez M.A.
>Są niedrogie (pewnie też i darmowe) szablony ankiet w których kolejne pytania wynikają z wcześniejszych odpowiedzi. Zobacz jak robią to inni www.aqsw.info
>J.S.


Witam, oczywiście do niczego Cię nie zmuszam. Przyjmij tylko, że nie jest to ankieta, tylko kilka pytań w oczekiwaniu na odpowiedź, czyli początek do rozmowy-dialogu. Jeżeli tak na to spojrzysz, może zechcesz ze mną porozmawiać?

Tak uczyniło wielu przed Tobą i jeszcze raz serdecznie Wam za to dziękuję. Nie przejmujcie się głosami krzykaczy - jestem Wam bardzo wdzięczna, że porozmawialiśmy!

Dziękuję także tym, którzy nadal przesyłają swoje odpowiedzi na maila - nie spodziewałam się, że nadal będzie Was tak dużo!

Dziękuję także za wszystkie podziękowania i głosy wsparcia (także niesamowitą liczbę "plusów" ), którego mi udzielacie. Dzięki Wam wierzę, że moja praca nad tym konkretnym projektem ma jeszcze większy sens.

Profesjonalne ankiety to inna bajka, używam ich w przeróżnych projektach (jak muszę), ale dziękuję za adres do kolejnego źródła, może kiedyś się przydać.

Pozdrawiam,

Joanna
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Przyjmij tylko, że nie jest to ankieta, tylko kilka pytań
26 pytań, 20 zamkniętych, 3 niezrozumiałe.
Gdyby nie te niezrozumiałe to byłaby prawie normalna ankieta. Zadanie tych samych pytań kilkudziesięciu osobom to chyba ankieta - prawda?

>Profesjonalne ankiety to inna bajka
Prosząc nas o poświęcenie czasu mogłabyś podejść do sprawy profesjonalnie z profesjonalną ankietą.
>używam ich w przeróżnych projektach (jak muszę)
Jakoś nie wierzę... Analiza i opracowanie wniosków "na piechotę" z kilkudziesięciu odpowiedzi w bardzo dowolnej (jak widać) formie zajmie bardzo dużo czasu.
Konieczna (137 punktów)

>Gdyby nie te niezrozumiałe to byłaby prawie normalna ankieta. Zadanie tych samych pytań kilkudziesięciu osobom to chyba ankieta - prawda?


Nie, nieprawda. Nie wiem, czy znasz metodologię prowadzenia warsztatów - jednym z codziennych narzędzi jest tzw. "rundka", w której uczestnicy odpowiadają na te same, zadanie przez trenera pytania. W bardzo różny sposób, zaś rolą trenera jest szybkie zbudowanie na tej podstawie wniosków do dalszej pracy na warsztacie. To tylko jeden z przykładów. Podejście trenera jest inne, niż socjologa, co nie znaczy, że w pewnych momentach ich drogi się spotykają.

>Jakoś nie wierzę... Analiza i opracowanie wniosków "na piechotę" z kilkudziesięciu odpowiedzi w bardzo dowolnej (jak widać) formie zajmie bardzo dużo czasu.


Nie musisz wierzyć. Już wiesz, jak wykorzystam odpowiedzi i ile czasu mi to zajmie? Znów różnica podejść - moim zdaniem.

Nie kontynuuję już tej dyskusji na forum, bo bije ona głównie w tych wszystkich, którzy na moje pytania odpowiedzieli. Chętnych do dalszej dyskusji zapraszam na maila.

Pozdrawiam,

JK
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Nie kontynuuję już tej dyskusji na forum, bo bije ona głównie w tych wszystkich, którzy na moje pytania odpowiedzieli. Chętnych do dalszej dyskusji zapraszam na maila.

Powiedziała co wiedziała i czym prędzej odleciała.
15-07-2008 10:58 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Nie, nieprawda.

A jednak prawda. Wystarczy zmienić nieco formę (zwłaszcza graficzną) i mamy "klasyczną" ankietę. Czy metodologicznie poprawną? To już inna sprawa.

>Nie wiem, czy znasz metodologię prowadzenia warsztatów - jednym z codziennych narzędzi jest tzw. "rundka", w której uczestnicy odpowiadają na te same, zadanie przez trenera pytania.

Znam "warsztaty", na których jednym z codziennych narzędzi jest tzw. "rundka", w której uczestnicy odpowiadają na te same zadane przez polewającego pytania. Ba, więcej: piją ten sam napój z tego samego naczynia. Czy coś z tego wynika? Czy to już metodologia?

>W bardzo różny sposób, zaś rolą trenera jest szybkie zbudowanie na tej podstawie wniosków do dalszej pracy na warsztacie.

Grunt, to budować szybkie i prawidłowe wnioski w oparciu o tak niezawodny materiał badawczy ("Dziś Ty lecisz po następną flaszkę; bez dyskusji").

>To tylko jeden z przykładów. Podejście trenera jest inne, niż socjologa, co nie znaczy, że w pewnych momentach ich drogi się spotykają.

Gdy staną w tej samej kolejce? Całe szczęście, że nie prezentujesz innych przykładów... pewnie zostałbym trenerem zamiast socjologiem, ale i tak już Ci zazdroszczę roboty.

>Już wiesz, jak wykorzystam odpowiedzi i ile czasu mi to zajmie?

Nie wiem nadal. Niestety.

>Znów różnica podejść - moim zdaniem.

Moim też. Zasadnicza. Moje jest profesjonalne.

>Nie kontynuuję już tej dyskusji na forum, bo bije ona głównie w tych wszystkich, którzy na moje pytania odpowiedzieli.

A ja tylko na forum. Niech wszyscy zobaczą jak dyletanci próbują ogłupiać niezorientowanych. Ta dyskusja nie bije w tych, którzy odpowiedzieli na mniej lub bardziej bezsensowne pytania. Ona bije w brak kompetencji Autorki tych pytań. A to wielka różnica.
A jak mówi przysłowie: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Dlatego nie wnikam w intencje tej - mimo wszystko - ankiety; przestrzegam jedynie przed piekłem.

fides ex necessitate esse non debet
Konieczna (137 punktów)

>Znam "warsztaty", na których jednym z codziennych narzędzi jest tzw. "rundka", w której uczestnicy odpowiadają na te same zadane przez polewającego pytania. Ba, więcej: piją ten sam napój z tego samego naczynia.

Ja nie znam. Współczuję doświadczeń.

>Grunt, to budować szybkie i prawidłowe wnioski w oparciu o tak niezawodny materiał badawczy ("Dziś Ty lecisz po następną flaszkę; bez dyskusji").


A już myślałam, że rozmawiamy poważnie.

Całe szczęście, że nie prezentujesz innych przykładów... pewnie zostałbym trenerem zamiast socjologiem, ale i tak już Ci zazdroszczę roboty.

Zamiast mi zazdrościć zgłoś się do profesjonalnej szkoły trenerów, najlepiej z listy Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Skończ ją i działaj. Możesz też wybrać studia podyplomowe, np. na UW. Może potwierdzisz swoją opinię, że to robota łatwa, przyjmna i doskonała dla dyletantów.

>Moje jest profesjonalne.

Postaram się uwierzyć Ci na słowo. To też różnica między nami.

>Ta dyskusja nie bije w tych, którzy odpowiedzieli na mniej lub bardziej bezsensowne pytania. Ona bije w brak kompetencji Autorki tych pytań. A to wielka różnica.

To prawda, różnica celów. Czy przeprowadziłeś już stosowne badania, z których wynika, że Twoje wypowiedzi biją tylko we mnie?


>A jak mówi przysłowie: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Dlatego nie wnikam w intencje tej - mimo wszystko - ankiety; przestrzegam jedynie przed piekłem.


W intencje wnikasz i zakładasz złe - inaczej pokusiłbyś się o poważną rozmowę ze mną. Przysłów jest wiele, te o piekle jakoś specjalnie mnie nie przekonują. Wiem jednak, że najskuteczniej "piekło" tworzymy sami - zaczyna się w naszych głowach. I przed tym przestrzegam.

>
fides ex necessitate esse non debet

15-07-2008 15:16 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ja nie znam. Współczuję doświadczeń.

Nie ma czego. Powinnaś raczej zazdrościć. Profesjonalista z zakresu nauk społecznych powinien znać różne środowiska, a tym samym mieć różnorodne doświadczenia - im więcej tym lepiej. W tej sytuacji, to raczej ja powinienem współczuć Tobie.

>A już myślałam, że rozmawiamy poważnie.

To dobrze myślałaś. Tyle, że rozmowę dopiero zaczynamy (to mój zaledwie drugi post w tym wątku i w całym dorobku kontaktów z Tobą - wtrętu w rozmowę z J.Szulc nie liczę).

>[...] zgłoś się do profesjonalnej szkoły trenerów, [...]. Może potwierdzisz swoją opinię, że to robota łatwa, przyjmna i doskonała dla dyletantów.

Może i skorzystam w przyszłości z Twojej rady. Chwilowo socjologia w zupełności mi wystarcza. A już na pewno wystarcza do oceny Twojej znajomości metodologii stosowanej w naukach społecznych.
I aby była pełna jasność: ja nie kwestionuję kompetencji w tym względzie całego środowiska trenerskiego (sam znam osobiście kilkoro trenerów i nie mam zastrzeżeń do ich kompetencji); ja kwestionuję jedynie Twój profesjonalizm na podstawie li tylko tego co widzę i czytam (wszak się nie znamy osobiście), a to jest żałosne (oględnie mówiąc).

>Postaram się uwierzyć Ci na słowo. To też różnica między nami.

Oczywiście. Ja nie staram się uwierzyć, ja nawet nie wierzę, ja wiem.

>To prawda, różnica celów. Czy przeprowadziłeś już stosowne badania, z których wynika, że Twoje wypowiedzi biją tylko we mnie?

Właśnie jestem w ich trakcie. Badam zalecaną przez Ciebie "metodą trenerską" - "rundka" pytań, "rundka" odpowiedzi. A cele? No cóż, są w różnych miejscach - najczęściej przepełnione...

>W intencje wnikasz i zakładasz złe - inaczej pokusiłbyś się o poważną rozmowę ze mną.

Nie wnikam. Zakładam, że mamy wspólne - pomóc nie-katolikom.
"I nie wódź mnie na pokuszenie, ale mnie zbaw ode złego. Amen." Od wszystkiego złego, które wyczytuję w Twoich postach. Później możemy rozmawiać poważnie (choć ja już to robię, oczekuję jedynie wzajemności).

Na początek kilka pytań.

1. Jaką metodą wybrałaś próbę badawczą?
2. Jakie jest pytanie badawcze przyświecające zaprezentowanej na forum "ankiecie"?
3. Jaką metodą chcesz opracować wyniki?
4. Czy do prowadzenia warsztatów potrzebne są rzetelne badania czy wystarczy "wiedza gorąca" z pseudo-ankiet?
5. Czy metodologia badań w psychologii, psychologii społecznej, socjologii, pedagogice jest jednakowa (z drobnymi odstępstwami wynikającymi ze specyfiki przedmiotu badań) dla wszystkich tych dyscyplin czy też różna dla każdej z nich?
6. Skąd wzięłaś pytania postawione w "ankiecie"? Jakie jest ich logiczne uzasadnienie? Jeśli była to metoda, to czyja lub jaka?
7. Jaką metodą chcesz opracować wnioski z uzyskanych odpowiedzi?
8. Co zamierzasz zrobić z problemem "błędu statystycznego" w uzyskanych odpowiedziach przy ich tak małej ilości? (Przez grzeczność jedynie nie pytam jaką wartość tego błędu założyłaś w badaniu!)

Jeszcze kilka pytań czy już wystarczy? Chcesz nadal rozmawiać poważnie? To sama też bądź poważna! Rozumiem, że liczyłaś na ignorancję uczestników forum. To był Twój błąd (profesjonaliście nie powinien się zdarzyć!).

>Wiem jednak, że najskuteczniej "piekło" tworzymy sami - zaczyna się w naszych głowach.

Nie. "Piekło to inni". I ja się zgadzam z autorem tego zdania (J.P.Sartre - "Przy dzrzwiach zamkniętych").

fides ex necessitate esse non debet
Konieczna (137 punktów)
Poważnie, moje pytania tutaj traktuję jako wywiad bezpośredni (inaczej "rozmowa"), nie zaś ankietę. Różne są ich cele i sposoby opracowania wyników. Szczegóły poniżej (opracowanie mojego autorstwa, bibliografia poniżej):

Metodologia badania potrzeb szkoleniowych

Badanie potrzeb szkoleniowych i ewaluacja efektywności szkoleń to przede wszystkim badanie stopnia opanowania danej kompetencji przez uczestnika szkolenia w zakresie jego oczekiwań, wiedzy, zachowań oraz celów i potrzeb organizacji. Badania eksploracyjne mają na celu wstępne identyfikowanie wszystkich możliwych zjawisk, problemów lub wartości, które mogą stać się przedmiotem szkolenia. Natomiast celem badań eksplanacyjnych jest znalezienie źródeł danego problemu lub zagadnienia oraz sprawdzenie, w jakim stopniu możliwe jest rozwiązanie lub modyfikowanie go za pomocą szkoleń.

Dobór narzędzi badawczych powinien umożliwiać rozpoznanie problemów, ale także sprawdzenie powszechności ich występowania na poziomie:

* człowieka uczestniczącego (także potencjalnie) w szkoleniu;
* grupy uczestniczącej (także potencjalnie) w szkoleniu;
* organizacji;
* otoczenia organizacji.

Najczęściej stosowanymi narzędziami badawczymi w procesie rozpoznawania oraz analizy potrzeb szkoleniowych są m.in.: wywiad bezpośredni (badanie opinii) , wywiad zogniskowany, badanie ankietowe, techniki socjometryczne (socjogram, obserwacja uczestnicząca), opis stanowiska, testy, analiza wtórnych źródeł informacji (prasa branżowa, materiały promocyjne, foldery, raporty, wyniki analiz z wcześniejszych audytów), obserwacja lub symulacja, studium przypadku, arkusz diagnostyczny. W procesie weryfikacji potrzeb szkoleniowych należy dokonywać pomiarów, wykorzystując różne narzędzia oraz metody badawcze jednocześnie, w celu uzyskania jak najbardziej trafnej diagnozy sytuacji. (I taki też jest mój cel - przypis J.K. na potrzeby forum Racjonalista.pl)

Na przykład wywiad bezpośredni służy przebadaniu tylko opinii, a nie faktów
(ustrukturyzowana rozmowa z osobami ze środowiska firmy i klientami), a wywiad zogniskowany stosowany jest do sprawdzenia informacji z badań eksploracyjnych (scenariusz z pytaniami, stworzony na podstawie oczekiwań zleceniodawcy). Badania ankietowe natomiast mają zastosowanie eksploracyjne oraz ilościowe, jednakże kwestionariusz ankiety jest uproszczonym narzędziem diagnostycznym i pozwala głównie stwierdzić indywidualne opinie, w mniejszym stopniu fakty. Dlatego dobór narzędzi i procedury jest tak istotny, aby osiągnąć adekwatne do rzeczywistości wyniki i właściwie przełożyć je na oczekiwania organizacji oraz proces uczenia się dorosłych.

Badanie potrzeb szkoleniowych a efektywność kursu


Efektywność edukacyjna jest pojęciem definiowanym niejednoznacznie oraz rozpatrywanym w różnych kontekstach. We współczesnej edukacji traktowana jest ona jako jeden z priorytetów zarówno teorii, jak i praktyki pedagogicznej.

Termin ten nie ma jednej definicji ze względu na różnorodność sposobów badania oraz brak uniwersalnych kryteriów oceny efektywności. Kryteriami oceny efektywności są m.in.: jakość wykonania pewnych zadań czy działań, ich skuteczność, niezawodność, sprawność, ekonomiczność.

Model badania efektywności szkolenia, oparty na koncepcji Donalda L. Kirkpatricka, uznawany za jedno ze skuteczniejszych narzędzi przygotowania i oceny szkolenia. Obejmuje on sześć poziomów ewaluacji szkolenia:

* Wiedza - proces uczenia się - zmiana w postawach, poziomie wiedzy oraz umiejętnościach uczestników szkolenia, informacje o przyroście wiedzy podczas nauki (zgodnie z celami szkolenia); aby zdiagnozować obszar tego modelu stosowane są m.in. kwestionariusze wiedzy przed i po szkoleniu;
* Zachowania - praktyczne zastosowanie zdobytej wiedzy oraz umiejętności, do badania tego obszaru stosowane są m.in. kwestionariusze zachowań, przed i po kursie zawierające ocenę stopnia wykształcenia umiejętności praktycznych oraz stopień, w jakim zachowania te uległy zmianie;
* Potrzeby - analiza potrzeb szkoleniowych przed i po szkoleniu wpływająca na podjęcie decyzji o typie szkolenia lub o zasadności jego kontynuacji;
* Cele - proces oceny realizacji celów szkolenia. Zastosowane na tym poziomie procedury mają za zadanie udowodnić, iż szkolenia przyczyniają się do osiąganięcia przez organizację celów, będących uzasadnieniem ich prowadzenia;
* Reakcje uczestników - pomiar reakcji uczestników szkolenia, poziomu ich zadowolenia, satysfakcji z odbytego szkolenia. Narzędziem stosowanym do weryfikowania elementów tego poziomu są m.in. ankiety satysfakcji uczestników szkolenia;
* Efekty - pozyskanie informacji, w jaki sposób można udoskonalić programy, metody, formy i techniki szkoleniowe w przyszłości poprzez gromadzenie informacji umożliwiających ocenę efektywności szkolenia, przedstawienie wskaźników dotyczących praktycznych rezultatów wykorzystania treści edukacyjnych w działalności organizacji.

Analiza efektywności szkolenia dokonywana jest na różnych poziomach. Ze względu na złożoność poziomów ocena danych obszarów wymaga zróżnicowania nakładu czasu oraz wyboru technik badawczych, w celu zgromadzenia wartościowych źródeł informacji.

Metoda badania efektywności szkolenia na kilku poziomach cieszy się coraz większą popularnością wśród polskich firm szkoleniowych.

Ogólnym celem analizy potrzeb szkoleniowych jest dostarczenie informacji pozwalających na skonstruowanie skutecznego oraz efektywnego programu szkolenia, zawierającego treści, metody, formy szkoleniowe dopasowane do potrzeb edukacyjnych i doświadczeń uczestników szkolenia. Zapotrzebowanie na ten rodzaj informacji wpływa na proces wyboru typu szkolenia, wzorców i form oraz przygotowywania treści, programu, metod i technik prowadzenia szkolenia.

cdn
Konieczna (137 punktów)

Przeprowadzenie analizy pozwala na takie ustalenie treści szkoleń, by były one zgodne z potrzebami organizacji oraz oczekiwaniami odbiorców szkoleń co do zawartości kursu. Wpływa ona na kształtowanie właściwego poziomu efektywności wdrażanego szkolenia. Przeprowadzenie powierzchownej analizy potrzeb szkoleniowych może spowodować, iż organizacja poniesie znaczne straty. Przypadkowy dobór grupy, treści, metod i nauczających może wpłynąć tak na proces szkoleniowy, że okaże się on nieskuteczny, np. w doskonaleniu kadry. Aby proces dydaktyczny był skuteczny i efektywny niezbędne jest zaangażowanie wszystkich uczestników szkolenia. Dlatego wcześniej należy zdiagnozować jego cele i potrzeby edukacyjne, by osiągnąć oczekiwane rezultaty przez uczących się i organizację.

W wielu raportach nadal jako jedną z barier rozwojowych rynku szkoleniowego określa się brak procedur badania efektywności szkoleń. Stąd tak duże zapotrzebowanie na informację, niezbędną do wykształcenia właściwych wzorców niezbędnych badania potrzeb szkoleniowych oraz ewaluacji.

Podsumowanie

Proces zdobywania wiedzy przez ludzi dorosłych charakteryzuje instrumentalność uczenia się, nastawienie na osiągnięcie konkretnych efektów edukacyjnych. Dlatego tak ważnym elementem kształcenia dorosłych jest badanie jego efektywności edukacyjnej. W nauczaniu tym potrzebne jest cykliczne prowadzenie ewaluacji przebiegu i efektów szkolenia na każdym jego etapie. Rozpoznanie i analiza potrzeb szkoleniowych oraz skuteczne procedury badania efektywności szkoleń umożliwiają uczestnikom uczenie się w sposób świadomy, natomiast firmie szkoleniowej - udoskonalenie procesu wzbogacenia oferty oraz prowadzenia szkoleń, a pracodawcy - sprawdzenie rezultatów szkoleń oraz dokonanie oceny ich opłacalności.

Bibliografia

* T. Pilch, Encyklopedia pedagogiczna XXI wieku, Żak, Warszawa 2004.
* S. Kudła, Zrozumienie uwarunkowań i potrzeb szkoleniowych organizacji, Centrum Szkoleniowe Agencji Promocji, Prezentacja dla uczestników forum MSBiF, Warszawa 1999.

Netografia:

* Z. Brzeziński, Badanie efektywności szkoleń - nowe podejście,
www.marketing.info.pl/artykuly/5189.htm 07.01.2005.

Mamy wspólny cel, jak sam zauważyłeś, pomoc nie-katolikom. Traktuję dyskusję z Tobą z należnym dla interlokutora szacunkiem (Ty niekoniecznie - patrz wątek "Razem czy zrzeszeni"). Jeżeli poszerzysz swój cel wypowiedzi na forum o coś więc niż atak na mnie (nie znasz mnie, jak sam przyznajesz, a "już wiesz" - to powierzchowne jak na socjologa podejście) kontynuujmy rozmowę dla dobra sprawy. Jeżeli nie, z mojej strony to już koniec.

Rozmowa/dyskusja z otwartą głową i szacunkiem, który należy się każdej nieznajomej osobie na dzień dobry, to dobry początek wspólnych działań, którego nieodłącznym elementem są spory.

Niniejszą rozmowę (wątek, inaczej "wywiad bezpośredni") rozpoczęłam według zasad i metod Zarządzania Różnorodnością, nie ma tam założenia, że rozmówcy "mają być głupi i nieświadomi" - wszyscy są mądrzy o swoje doświadczenia i poglądy na sprawę. Ponieważ lubisz cytaty: "(...) Wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść (...)" - Desiderata. Ciekawe jak Ty rozumiesz ten cytat - ja tak, że każda opowieść niesie mądrość człowieka, który żyje.

Z wyrazami szacunku,

Joanna Konieczna, trener Stowarzyszenia Trenerów Organizacji Pozarządowych, aboslwent Szkoły Trenerów Biznesu TROP - Doroty i Jacka Jakubowskich (uzyskany dyplom Polskiego Towarzystwa Psychologicznego), autorka projektów, programów i realizatorka warsztatów oraz badania potrzeb i eweluacji wyników (referencje), m.in. dla STOP, Deutsche Bank PBC, Uniwersytetu Warszawskiego (Biuro karier Studenckich), Collegium Civitas, oraz wielu innych firm, stowarzyszeń i fundacji.
15-07-2008 18:05 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Dobrze. Zaczynamy rozmawiać poważnie.

To
Cytat:
Joanna Konieczna, trener Stowarzyszenia Trenerów Organizacji Pozarządowych, aboslwent Szkoły Trenerów Biznesu TROP - Doroty i Jacka Jakubowskich (uzyskany dyplom Polskiego Towarzystwa Psychologicznego), autorka projektów, programów i realizatorka warsztatów oraz badania potrzeb i eweluacji wyników (referencje), m.in. dla STOP, Deutsche Bank PBC, Uniwersytetu Warszawskiego (Biuro karier Studenckich), Collegium Civitas, oraz wielu innych firm, stowarzyszeń i fundacji.

robi wrażenie. Na mnie też.

Nie byłaś łaskawa odpowiedzieć na kilka z zadanych przez mnie pytań (wrócę do tego).

Cytat:
Metodologia badania potrzeb szkoleniowych


Mogę się jedynie domyślać, iż jest to coś innego od metodologii badań społecznych. I pewnie tak jest. Dlaczego? o tym później, bo musielibyśmy wrócić do intencji.

Dlatego też nie będę odnosił się do popisów Twojej erudycji. Pozwolę sobie jedynie na interpretację proponowanych przez Ciebie sformułowań.

Cytat:
[...] (scenariusz z pytaniami, stworzony na podstawie oczekiwań zleceniodawcy) [...]


(podkreślenie moje - MAM)

Czy to jest "recepta" na "naukowość" badań? Czy oczekiwania zleceniodawcy dają gwarancję obiektywizmu wniosków?

Cytat:
[...] jednakże kwestionariusz ankiety jest uproszczonym narzędziem diagnostycznym i pozwala głównie stwierdzić indywidualne opinie, w mniejszym stopniu fakty.


To ciekawe i niezwykle oryginalne stwierdzenie. Za moich czasów (a chyba nic się nie zmieniło) to ankieta służyła właśnie głownie do badań ilościowych. Badania jakościowe (indywidualne opinie) opierają się głównie na wywiadach (a jeśli już na ankietach, to w pytaniach otwartych, które jeszcze należy umieć zinterpretować).

Cytat:
Dlatego dobór narzędzi i procedury jest tak istotny, aby osiągnąć adekwatne do rzeczywistości wyniki i właściwie przełożyć je na oczekiwania organizacji oraz proces uczenia się dorosłych.


Adekwatne do rzeczywistości? czy spełniające oczekiwania zleceniodawców?
Uczenia się dorosłych? czy prania mózgów dorosłym (w zależności od zlecenia)?

Cytat:
Kryteriami oceny efektywności są m.in.: jakość wykonania pewnych zadań czy działań, ich skuteczność, niezawodność, sprawność, ekonomiczność.


Co w tym zdaniu znaczy słowo "pewnych"? Bo dla mnie nie znaczy nic.

Cytat:
Model badania efektywności szkolenia, oparty na koncepcji Donalda L. Kirkpatricka, uznawany za jedno ze skuteczniejszych narzędzi przygotowania i oceny szkolenia.


Pod jednym wszakże warunkiem: ewaluator nie ocenia własnych projektów.

Cytat:
Obejmuje on sześć poziomów ewaluacji szkolenia:


To popatrzmy jak to wygląda w Twoim wykonaniu.

Cytat:
* Wiedza - proces uczenia się - zmiana w postawach, poziomie wiedzy oraz umiejętnościach uczestników szkolenia, informacje o przyroście wiedzy podczas nauki (zgodnie z celami szkolenia); aby zdiagnozować obszar tego modelu stosowane są m.in. kwestionariusze wiedzy przed i po szkoleniu;


To mi bardziej przypomina tresurę psa i to na zlecenie właściela chcącego uzyskać określone cechy tego zwierzęcia. "Pranie mózgów"?

Cytat:
* Potrzeby - analiza potrzeb szkoleniowych przed i po szkoleniu wpływająca na podjęcie decyzji o typie szkolenia lub o zasadności jego kontynuacji;


Czyje potzreby? Szkolących, szkolonych czy zleceniodawcy?
Załóżmy przez chwilę, że jestem zleceniodawcą. Jakie ja mam gwarancje, że - w świetle Twojej wypowiedzi - nie poprowadziłaś zleconego Ci szkolenia w taki sposób aby uzyskać kolejne zlecenie na tzw. kontynuację? Przecież to jest biznes, a tam litości nie ma.

Cytat:
* Cele - proces oceny realizacji celów szkolenia. Zastosowane na tym poziomie procedury mają za zadanie udowodnić, iż szkolenia przyczyniają się do osiąganięcia przez organizację celów, będących uzasadnieniem ich prowadzenia;


(Wytłuszczenie moje - MAM)
Odpowiadasz sama na moje wcześniejsze pytanie. Gwarancji nie mam żadnych.

Cytat:
* Efekty - pozyskanie informacji, w jaki sposób można udoskonalić programy, metody, formy i techniki szkoleniowe w przyszłości poprzez gromadzenie informacji umożliwiających ocenę efektywności szkolenia, przedstawienie wskaźników dotyczących praktycznych rezultatów wykorzystania treści edukacyjnych w działalności organizacji.


Pozyskanie takich informacji może służyć zarówno firmie zlecającej usługę (jak jeszcze lepiej wyprać mózgi) jak i firmie usługę tę wykonującej (jak jeszcze więcej zarobić na tym samym zleceniu).

Oczywiście, że zdaję sobie sprawę z trywializacji problemu, ale takie stanowiska też są możliwe i należy się z nimi liczyć (to też profesjonalizm).

Cytat:
Przeprowadzenie analizy pozwala na takie ustalenie treści szkoleń, by były one zgodne z potrzebami organizacji oraz oczekiwaniami odbiorców szkoleń co do zawartości kursu.


Co to znaczy? (Ja wiem, ale niech dowiedzą się te i inni, zainteresowani tematem)

Cytat:
Przeprowadzenie powierzchownej analizy potrzeb szkoleniowych może spowodować, iż organizacja poniesie znaczne straty.


I jesteśmy w domu.
Zatem to MY jako organizacja powinniśmy wcześniej przeprowadzić badania w zakresie określenia naszych potrzeb szkoleniowych, a po weryfikacji wyników tych badań zwrócić się do jakiejś firmy szkoleniowej z konkretną propozycją współpracy.
Tu mamy sytuację dokładnie odwrotną.
Dlatego też gratuluję wiedzy z zakresu marketingu.

Cytat:
Traktuję dyskusję z Tobą z należnym dla interlokutora szacunkiem.


Być może, że wbrew pozorom, ale ja też.

Nie wykazałem wprawdzie braku odpowiedzi na konkretne z zadanych pytań (to z braku miejsca) - myślę jednak, że doskonale wiesz o które mi chodzi, a uważny czytelnik też się domyśli; nie powiedziałem też wprost o intencjach, ale moje stanowisko jest tu chyba AŻ NAZBYT JASNE.

Dlatego też pozdrawiam bardzo serdecznie również.

fides ex necessitate esse non debet
Konieczna (137 punktów)
Tak, metodologia badań potrzeb szkoleniowych różni się nieco od metodologii badań społecznych, jest jej częścią, ale samodzielną (tu zaznaczałam spotkanie dróg trenea i socjologa). Stąd różnice w ocenie moich działań.

Co do "ankiety" - ocena jej skuteczności w moim opracowaniu dotyczy jedynie metodologii badania potrzeb szkoleniowych, dlatego rzadko i niechętnie ją stosuję (jak i moi mentorzy). Rzecz jasna, nie jest to krytyka ankiety jako narzędzia w metodologii badań społecznych - zapewne nic się tu "od Twoich czasów nie zmieniło", ale nie mnie to oceniać, bo się tymi badaniami nie zajmuję i nie mam do tego stosownych kwalifikacji.

Dziękuję, żę poświęciłeś tyle uwagi mojemu opracowaniu (przygotowanemu zresztą i przedstawionemu w projekcie "Wiedza i doświadczenie" STOP, w którym także przeprowadziłam badanie potrzeb). Zgadzam się z Tobą, że metodologia badania potrzeb szkoleniowych wraz z metodą ewaluacji może służyć "niecnym" celom, typu "pranie mózgu", tudzież "robienie dobrze klientowi", aby przedłużyć kontrakt. I niejednokrotnie tak się właśnie dzieje, nad czym ubolewam.

Moja etyka trenerska jest pod stałym nadzorem superwizora z ramienia PTP (Basia Chruślicka, nota bene, socjolog z wykształcenia), nie współpracuję z firmami szkoleniowymi, a jedynie na swoje nazwisko, co oznacza, że biorę pełną odpowiedzialność za całość prowadzonych działań.

Nieczęsto trenerzy korzystają z opieki superwizora, firmy szkoleniowe jeszcze rzadziej. Stąd zapewne różne zdarzenia okołoszkoleniowe, które zaprzeczają uczciwej pracy i robią nam, trenerom, złą opinię.

Zgadzam się z Tobą, powinno być tak, że najpierw organizacja bada potrzeby, potem woła firmę szkoleniową/trenera/zespół trenerów, aby pomógł na nie odpowiedzieć. Ubolewam nad tym, że tym razem było inaczej. Moja wiedza z marketingu jest śladowa, przyszłam do PSR z pomysłem na warsztat (i go zrealizowałam, wraz z programem, materiałami szkoleniowymi - zadowolenie uczestników było wysokie), nie mój był pomysł na projekt dla UE. Nadal nie wiem, czy coś z tego wyjdzie. Jeżeli nie, mój "marketing" pójdzie się huśtać. Mam tego pełną świadomość.

Odpowiem na Twoje pytania, o ile zadasz je adekwatnie do formy wywiadu bezpośredniego, nie do ankiety (bo takie przyjąłeś założenie zadając je, prawda?).

Będzie mi miło, jeżeli i Ty się przedstawisz bliżej.

Pozdrawiam i do jutra,

Joanna Konieczna
15-07-2008 19:44 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Tak, metodologia badań potrzeb szkoleniowych różni się nieco od metodologii badań społecznych, jest jej częścią, ale samodzielną (tu zaznaczałam spotkanie dróg trenera i socjologa).

(wytłuszczenie moje - MAM)
Rozumiem, że nieco. Bo tak musi być ze względu na specyfikę przedmiotu badań. To oczywiste.
Ale Ty w swojej prezentacji opierasz się wyłącznie na owych różnicach. Mało tego - otwarcie przyznajesz, że to co wspólne zupełnie Ciebie, ani większości (?) innych trenerów nie interesuje. Tymczasem to owo "wspólne" jest podstawą badań społecznych i wszelkiej działalności na tym polu; nie różnice.

>Stąd różnice w ocenie moich działań.

Nie. Nie stąd. Ocena negatywna Twoich działań (nie tylko moja) wynika z Twojego lekceważącego stosunku do pryncypiów rzetelności naukowej czyli do owej "części wspólnej" metodologii.

>Co do "ankiety" - ocena jej skuteczności w moim opracowaniu dotyczy jedynie metodologii badania potrzeb szkoleniowych, dlatego rzadko i niechętnie ją stosuję (jak i moi mentorzy).

I w tym się rzecz ma cała. To istota moich zarzutów. Myślę, że Małgosi Leśniak także, chociaż z nią nie rozmawiałem na ten temat.

>Moja etyka trenerska jest pod stałym nadzorem superwizora z ramienia PTP (Basia Chruślicka, nota bene, socjolog z wykształcenia), nie współpracuję z firmami szkoleniowymi, a jedynie na swoje nazwisko, co oznacza, że biorę pełną odpowiedzialność za całość prowadzonych działań.

Mówiąc o etyce (intencjach) miałem na myśli jedynie wątpliwości wynikające z takiej a nie innej prezentacji. Jeśli to dało Ci coś do myślenia, to bardzo się cieszę, że mam w tym jakiś swój skromny wkład. Bo nadal jesteśmy przy profesjonalizmie, a nie przy intencjach.

>Nieczęsto trenerzy korzystają z opieki superwizora, firmy szkoleniowe jeszcze rzadziej. Stąd zapewne różne zdarzenia okołoszkoleniowe, które zaprzeczają uczciwej pracy i robią nam, trenerom, złą opinię.

Należy tylko ubolewać nad tym faktem. A szkoda. Bo teraz, gdy się coraz lepiej poznajemy, zaczynam zmieniać swoją opinię o Tobie; na lepszą.

>Nadal nie wiem, czy coś z tego wyjdzie. Jeżeli nie, mój "marketing" pójdzie się huśtać. Mam tego pełną świadomość.

Jeśli się przyłożysz, to kto wie... Może nawet popracujemy nad tym razem pod kierunkim Małgosi? Kto wie.

>Odpowiem na Twoje pytania, o ile zadasz je adekwatnie do formy wywiadu bezpośredniego, nie do ankiety (bo takie przyjąłeś założenie zadając je, prawda?).

Nie przyjmowałem żadnych założeń. Pytania zadałem odnośnie formy zaprezentowanej przez Ciebie, a była to ewidentnie ankieta (cokolwiek o tym myślimy).
O ile wiem, wywiadu bezpośredniego nie robi się na piśmie (w pewnym sensie), a już na pewno nie zadając cykl pytań na forum dyskusyjnym.
A dalsze pytania pozwolę sobie zadać też jutro.

>Będzie mi miło, jeżeli i Ty się przedstawisz bliżej.

Michał Aleksy Mentrak, socjolog po Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, lat 54 (już za kilka dni), żonaty, dwoje dzieci (w tym jedno również po ISNS, specjalistka od ewaluacji). Więcej szczegółów (o ile Cię interesują) na kanale prywatnym w miarę zapytań.

>Pozdrawiam i do jutra

Z pełną wzajemnością do tegoż terminu.

PS. Nie wiem czy wiesz, że na forum PSR wystąpiłem przeciwko Twojemu projektowi. Póki co podtrzymuję swoje stanowisko przynajmniej do momentu wyjaśnienia wszystkich kwestii formalnych i merytorycznych, a to - mam nadzieję - nastąpi niebawem (może nawet jutro).

fides ex necessitate esse non debet
Mariusz Hyżorek (462 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny? Czy masz trudności
>w funckjonowaniu w rodzinie? Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych? Czy
>masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada? Czy Twój brak wiary katolickiej
>powoduje konflkty w rodzinie? Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Ostatnio coraz gorzej rozmawia mi się w rodzinnym gronie. Bardzo ciężko jest prowadzić dyskusję, w której inni członkowie mojej rodziny w ogóle nie zwracają uwagi na używane przeze mnie argumenty. Niezrozumienie powoli zaczyna przeradzać się w specyficzną formę agresji (w szczególności werbalnej) skierowanej w moim kierunku, np. jestem obrzucany takimi wyrażeniami jak: "Jesteś taki sam ja ci Talibowie, tylko, że z drugiej strony, tylko dać ci granat!" albo "Żyjesz jak zwierzę", albo " W nic nie wierzysz i nikogo nie kochasz" albo "W czym ci przeszkadza religia?" albo "Nie chcę cię słuchać i tak mnie nie przekonasz".
W święta jestem obrzucany epitetami w stylu "Żyd" (z całym szacunkiem z mojej strony do obywateli Izraela, ja nie używam określeń innych nacji i narodów żeby wypowiadać się o kimś negatywnie). Poza tym w święta część osób z rodziny odnosi się do mnie z pogardą albo wręcz nienawiścią. Ostatnio w drugie święto wielkanocne po prostu wsiadłem w samochód i pojechałem sobie nad jezioro, żeby się nie stresować (niestety musiałem wyłączyć komórkę, bo i tam mnie dopadli
Nie mam własnego dziecka, ale mieszkam między innymi z siostrą, która ma dwójkę i czasami pojawiają się konflikty wynikające z tego w jaki sposób rozmawiam z dziećmi (czasami rozmawiam na przykład o teorii ewolucji, skoro dziecko chce wiedzieć, skąd się wzięły zwierzątka).

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój
>światopogląd? A może dobieracie się na zasadzie podobieństw? Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko
>wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Niestety na gruncie towarzyskim często jestem odosobniony. Bardzo mało osób mnie rozumie i z niewieloma da się uczciwie porozmawiać. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi a także najbliższa rodzina wiedzą, że jestem ateistą (ale nie zawsze chcą przyjąć to do wiadomości). Pomiędzy osobami głęboko wierzącymi a mną po pewnym czasie zawsze pojawia się konflikt na gruncie przekonań. Oni nie chcą zaakceptować rozumu, ja ślepej wiary.

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd? Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał? Czy masz
>wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Nigdy niczego nie ukrywałem nawet w pracy. Widzę natomiast, że większość osób teraz już nie chce dyskutować ze mną na tematy religijne. Moim zdaniem jest tak dlatego, że się boją, gdyż z reguły poza dogmatami nie mają żadnych argumentów na moje, a nie chcą stracić swojej wiary (bo to grzech
Uważam, że z powodu mojego ateizmu dużo tracę na stosunkach z płcią przeciwną (kobiety pragną faceta, który zapewni im całą katolicką otoczkę - białą suknię przed ołtarzem, chrzty i komunie). Nie będę jednak poświęcał swoich przekonań i tego co uważam za wartość dla tradycji i nie zamierzam być hipokrytą.

>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię? Jeżeli nie, czy w ich otoczeniu są z tego
>powodu problemy?

Nie mam własnych dzieci.

>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce? Czy uważasz Polskę za
>kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

Niestety uważam Polskę za kraj ultrakatolicki, na pograniczu katolickiego fundamentalizmu (jeszcze jeden ksiądz R. i kto wie

>6. Czy potrzebujesz:
>- zmian,
>- narzędzi (także psychologicznych),
>- wiedzy,
>- działań,
>- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?

Potrzebuję wiedzy, którą zdobywam własnymi siłami.
Tak naprawdę brakuje mi osób, z którymi mógłbym normalnie podyskutować i które miałyby otwarty umysł, dlatego między innymi wypowiadam się na forach "Racjonalisty"

Pozdrawiam
elfir (1058 punktów)
>1. Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

Nie, mój meżczyzna też ateista. Rodzina (czyli nasi rodzice) nazywa się "katolikami", ale w sumie nie wiedza co to znaczy. Ojciec deklarował się jako agnostyk.
Dalsza rodzina - nie wiem jak zareagują, na przelotnych spotkaniach jakoś kwestie wiary nie wychodzą w rozmowie, więc nie wiem jak zaregują.

>Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie?

Nie

>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?

Normalnie. Święta katolickie, wolne od pracy, trakuję jako pretekst do tradycyjnego spotkania rodzinnego. Forma tego spotkania jest ludyczna a nie religijna. W wielkanoc zarówno topimy marzanne, jak i dzielimy sie "jajeczkiem". Nie robię z tego żadnego problemu, a i formy zyczeń przy moim światopoglądzie w rodzinie się zlaicyzowały.
W wigilię nawet śpiewam kolędy bo lubie spiewać, a nie znam za bardzo nastrojowych piosenek, pasujących do takiej chwili. Ale ubieram również choinkę o pogańskich korzeniach.

>Czy >masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?

Nie mam dzieci, ale nie wyobrażam sobie, by ktoś się wtrącał.

>Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie?

Nie, rodzina unika tematu z braku rzeczowych argumentów. Osobiscie mam wrażenie, że częsć to agnostycy, a część protestanci. Oj, te lenistwo narodu....

Ponieważ nie wpuszczam księdza po koledzie, pracuję w niedziele - zakładam, ze o moim "niekatolicyźmie" wie nawet cała klatka schodowa bloku w którym mieszkam.
Nigdy nie słyszałam złego słowa na swój temat z tego powodu.

>Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Nie, i nie zamierzam

>2. Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi znajomi, przyjaciele znają Twój
>światopogląd?

Znają. Nie robią problemów, chociaż wielu nie ma odwagi określić swojego światopoglądu tak wyraźnie jak ja. Część podziwia niezależnośc.

>A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?

Nie, ale fanatyków religijnych nie mam wśród znajomych. Krew by mnie zalała.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Znam osobiście tylko jedną wierzącą, praktykującą i stosującą katechizm katoliczkę. Nasze stosunki są poprawne a i dyskusje na temat wiary są z jej strony ucinane na zasadzie "bo tak jest i już!". Ona była przerażona faktem, że nie zamierzam ochrzcic swojego dziecka, bo jej zdaniem byłaby to dla niego "krzywda".
Ale nie moge jej nazwać "przyjaciółką"
Natomiast przyjaciel był prawosławny z zacięciem ku pewnej uniewersalizacji idei boga - kiwał głową w dyskusji a potem stwierdzał swoje

>3. Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?

Tak

>Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał?

Raczej nie, sama się chwalę
Sprawa niejako wyszła przy organizowaniu "wigilii" w miejscu pracy.

>Czy masz >wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Nie

>4. Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię?

Nie beda ochrzczone i nie bedą chodzić na religię - chyba, że będą chciały (postaram się by jednak nie chciały)

>5. Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce? Czy uważasz Polskę za
>kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

Katolicki w przypadku bardzo wielu przepisów prawnych i działań Sejmu.
A nie rozumiem tego o mozliwościach. Pracuję, skończyłam studia, zarabiam, mam mieszkanie - o jakich możliwościach mowa? Na pewno nie moge zostać księdzem - ale czy to ograniczanie moich możliwości?

Co do tego pytania o działaniach itd.

Szkoda, że mnie nikt nie przesladuje bezpośrednio bo nie mam kogo pozywać
Nawet dziecka nie mam coby mogło doświadczyć mobbingu w szkole.
Ale całym sercem popieram pomoc prawną (adwokat, pisma procesowe, koszta sądowe) dla osób, które jakis przesladowań z racji swojego światopoglądu/przekonań/orientacji seksualnej doświadczyły.

Cały czas mnie męczy - jak osoba prywatna może zorganizować pogadanke edukacjna o wychowaniu seksualnym dla dzieci z gimnazjum? Czy wolno, jak zdobyć salę, jak rozpowszechnic informację wśród zainteresowanych nie mając środków finansowych.

Mój męzczyna nazywa mnie faszystką światopoglądowa
Konieczna (137 punktów)

>A nie rozumiem tego o mozliwościach. Pracuję, skończyłam studia, zarabiam, mam mieszkanie - o jakich możliwościach mowa? Na pewno nie moge zostać księdzem - ale czy to ograniczanie moich możliwości?

Jak wnioskuję z Twojej wypowiedzi, jesteś osobą, która mimo swojego światopoglądu nie ma żadnego problemu z rozwijaniem swoich możliwości, osobistych i zawodowych. Nie mylę się? Wnioskuję, że nie pracujesz w szeroko rozumianym sektorze tzw. publicznym - szkolnictwie np.

>Ale całym sercem popieram pomoc prawną (adwokat, pisma procesowe, koszta sądowe) dla osób, które jakis przesladowań z racji swojego światopoglądu/przekonań/orientacji seksualnej doświadczyły.


Czy byłabyś skłonna w takiej akcji pomocowej wziąć udział? Co mogłabyś zrobić? Gdzie zwróciłabyś się o pomoc, gdybyś sama jej potrzebowała?

>Cały czas mnie męczy - jak osoba prywatna może zorganizować pogadanke edukacjna o wychowaniu seksualnym dla dzieci z gimnazjum? Czy wolno, jak zdobyć salę, jak rozpowszechnic informację wśród zainteresowanych nie mając środków finansowych.

Pomysł bardzo mi się podoba - tzw. praca u podstaw, którą z czasem coraz wyżej cenię Z moich doświadczeń mamy z dzieckiem w wieku szkolnym wynika, że w szkole prywatnej nie byłoby z tym problemu, pod warunkiem, że owa szkoła jest nie tylko deklaratywnie neutralna światopoglądowo, i nie zaczyna roku szkolnego mszą w pobliskim kościele, na ten przykład. W szkołach publicznych miałabyś, moim zdaniem, większy problem, chociażby ze względów systemowych - ministerstwo edukacji, ustawy, itp. Szkoły prywatne mają prawo wprowadzać dodatkowe zajęcia, będące poza odgórnym programem, można byłoby zainteresować je wątkiem wychowania seksualnego.

Najlepiej, nie mając środków, rozpowszechić informację o planowanej pogadance bezpośrednio wśród rodziców i dzieci (tu mogą pomóc znani Ci, zainteresowani rodzice, którzy przekażą info innym rodzicom), a także ogłosić w szkole. I wracamy do szkoły - musi być "dogadana" i chętna do współpracy, od niej wszelkie działania należałoby zacząć. Wówczas znajdzie się i sala. Może warto zrobić rozeznanie w znanych Ci szkołach, a choćby w internecie?

Warto też przedstawić zainteresowanej wstępnie szkole program takich zajęć, osoby prowadzące - przedstawić ich uprawnienia, koszty z tym związane, itp. Sądzę, że warto byłoby zainicjować pogadanki darmowe.


Może warto, abyś założyła na racjonliście osobny wątek poświęcony tej sprawie? Na pewno znajdą się w tej kwestii lepsi ode mnie doradcy.

>Mój męzczyna nazywa mnie faszystką światopoglądowa

Gratuluję Twojemu mężczyźnie poczucia humoru, a Tobie mężczyzny
>
elfir (1058 punktów)
> Jak wnioskuję z Twojej wypowiedzi, jesteś osobą, która mimo swojego światopoglądu nie ma żadnego problemu z rozwijaniem swoich możliwości, osobistych i zawodowych. Nie mylę się? Wnioskuję, że nie pracujesz w szeroko rozumianym sektorze tzw. publicznym - szkolnictwie np.

Na szczęście nie, pracuję w prywatnej firmie.

>Czy byłabyś skłonna w takiej akcji pomocowej wziąć udział? Co mogłabyś zrobić? Gdzie zwróciłabyś się o pomoc, gdybyś sama jej potrzebowała?

Gdybym sama potrzebowała - do prawnika.
A jeśli chodzi o pomoc, to ciężko by mi było - nie jestem prawnikiem. Ale mogę zaangażowac swój czas wolny, pomoc w redagowaniu pism.

>Pomysł bardzo mi się podoba - tzw. praca u podstaw, którą z czasem coraz wyżej cenię

Nie chcę być specjalnie nowatorska, uważam, że takie zajęcia powinny być przeprowadzane za pisemną zgodą rodziców.

>Najlepiej, nie mając środków, rozpowszechić informację o planowanej pogadance bezpośrednio wśród rodziców i dzieci (tu mogą pomóc znani Ci, zainteresowani rodzice, którzy przekażą info innym rodzicom),

Heh, nie mam dzieci, znajomi nie mają dzieci...
Z moich doświadczeń wynika, że osoba prywatna w szkole nie jest dobrze widziana, lepiej jakby reprezentowała jakąś organizację. Ale PSR chyba też mile widziane nie będzie
Pytasz o uprawnienia - nie jestem seksuologiem. Tak jak nie są nimi z reguły osoby świeckie prowadzące przedślubne kursy małżeńskie w kk. Bliżej mi do nauk biologicznych.
Oczywiście myślę o darmowym uczestnictwie.
Przemysław Biegański (52 punktów)
Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

Tak

Czy masz trudności w funckjonowaniu w rodzinie? Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych?

W gronie najbliższej rodziny (matka, bracia) nie mam najmniejszych trudności. Co do dalszej rodziny - nie utrzymuję zażyłych kontaktów z dalszą rodziną poza jakimiś zwyczajowymi, aczkolwiek bardzo rzadkimi spotkaniami. A wtedy i tak nie dyskutujemy o światopoglądzie.

Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada? Czy Twój brak wiary katolickiej powoduje konflkty w rodzinie?

W tej chwili nie mam zbyt wielkiego wpływu na wychowanie swojego syna. Mieszka on z matką w Niemczech.

Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Tak. Była żona pochodzi ze środowiska wiejskiego dla którego pozory ślubu kościelnego były niepodważalnym warunkiem jakiegokolwiek związku.

Jak funkcjonujesz na gruncie towarzyskim? Czy Twoi znajomi, przyjaciele znają Twój światopogląd?

Bardzo dobrze. Tak

A może dobieracie się na zasadzie podobieństw?

Tak

Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie uszanować swoje poglądy?

Nie mam "głęboko wierzących" wśród przyjaciół. Natomiast co do takich osób pośród znajomych, to jeśli szanują moje poglądy, ja staram się sznować ich wizje świata.

Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?

Tak

Czy kiedykolwiek ktoś Cię o to pytał? Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: finansowo, zawodowo?

Nie i nie

Czy Twoje dzieci są ochrzczone i chodzą na religię?

Tak. A czy mój syn uczęszcza na religie... Niestety w tej chwili nie wiem.

Inne - jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce?

Swoje mozliwości oceniam bardzo dobrze. Co do innych ludzi - pełnoletni ludzie sami odpowiadają za swoje życie i za to jak je kształtują. W każdym razie powinni... Jeśli nie udaje im się w życiu nie ze względu jakichś przyczyn niezależnych od nich a przez własną nieudolność - o ile sami nie będą starać się o poprawę swojego losu, ja nie mam zamiaru się tym interesować ani uszczęśliwiać ich na siłę.

Czy uważasz Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

W chwili obecnej postrzegam Polskę jako zindoktrynowany mieszniną idei chrześcijańskich i komunistycznych kraj na rozdrożu.

Czy potrzebujesz:
- zmian
Tak

- narzędzi (także psychologicznych)
Być może

- wiedzy
Tak

- działań
Tak

- lub czekogolwiek innego, co pozwoli Ci lepiej funkcjonować w otoczeniu?
Tak
proracjonalna_łowczyni_trolli (9 punktów)
(zablokowany)
>Czy fakt, że nie jesteś katolikiem ma wływ na funkcjonowanie Twojej rodziny?

nieznacznie,córka jest wierząca,mój świętej pamięci maż też,a i moje koleżanki to katoliczki (z koła różańcowego Radia Maryja przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego")

>Jak jesteś traktowany/a w sytuacjach świątecznych i codziennych

No cóż,jestem sama,nie licząc ciekawej książki.

>Czy masz wpływ na wychowanie swoich dzieci w duchu, który Ci odpowiada?

Za późno na wychowanie,uważam uważam za błąd wychowywanie w jakimkolwiek duchu,niech życie kształtuje ideologię i postawę.

>Czy brałeś/aś ślub kościelny - jeżeli tak, dlaczego?

Presja męża,ślub w latach 80-tych,należałam do POP jak każda ateistka w tamtych czasach.Dziś poszukuję spokoju w religiach dalekiego wschodu.

>Czy w pracy ludzie znają Twój światopogląd?

Raczej znali,pracowałam z młodzieżą ze środowisk robotniczych pod koniec lat 80-tych w Leningradzie. Pozwalałam nosić krzyżyki,ale żeby było jasne nie na wierzchu.

>Czy wśród Twoich przyjaciół są głęboko wierzący katolicy i potraficie wzajemnie >uszanować swoje poglądy?

Są,jak pisałam koleżanki z koła różańcowego na które chodziłam po śmierci męża.
Łączy nas to że głosowaliśmy na Jarosława Kaczyńskiego,jak dotąd jedynego polityka nieskalanego korupcją i zepsuciem moralnym.

>Czy masz wrażenie, że przyznając się do swojego niekatolicyzmu mógłbyś coś stracić: >finansowo, zawodowo?

Raczej boję się straszenia piekłem i innymi bzdurami.

>jak oceniasz swoje możliwości, swojej rodziny i znajomych w Polsce? Czy uważasz >Polskę za kraj niezależny światopoglądowo czy katolicki?

szanuję katolicyzm w Polsce za to że mamy niepodległość,ZSRR nie istnieje.
katolicyzm to "aksamitne zniewolenie", ateistyczny w założeniu i praktyce komunizm to
zniewolenie "krwawe".
Polska to kraj z autorytetem Kościoła,istnieje dzięki niemu (katolickie podziemie niepodległościowe).
Ateista nie służył Polsce,służył totalitarnemu tyranowi który po 1945 narzucił swą polityczną wolę Polakom,stąd moja niechęć do postawy ateistycznej.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365