Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ludzie rodzą się wierzący (?)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
27-11-2008 13:13rysiek (4593 punktów)Ludzie rodzą się wierzący (?)
Ocena 1 na 1
W "niezastąpionej" Frondzie, na 1-ej stronie miga banner z ważniejszymi wiadomościami, oto jedna z nich:
www.fronda(*)ytaj/ludzie_rodza_sie_wierzacy
Znaczące są też komentarze pod tekstem. Co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Co o tym sądzicie?
Że równie dobrze można by zamówić badania dowodzące naturalnego ateizmu. Gdyby naukowcy byli uczciwymi ateistami, dałoby się takie badania zamówić i opublikować.
.
rysiek (4593 punktów)
>Że równie dobrze można by zamówić badania dowodzące naturalnego ateizmu. Gdyby naukowcy byli uczciwymi ateistami, dałoby się takie badania zamówić i opublikować.
>
Czyli byłyby wtedy dwie udowodnione przeciwstawne tezy? Chyba któraś z nich błędna.
27-11-2008 14:41 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Czyli byłyby wtedy dwie udowodnione przeciwstawne tezy? Chyba któraś z nich błędna.
Jak zawsze nowa obalałaby starą.
.
MociumPan (744 punktów)
>Ludzie rodzą się wierzący

Cytat:

Jeśli zostawilibyśmy grupę maluchów na bezludnej wyspie, żeby wychowywały się same, myślę, że wierzyłyby w Boga.


Pytanie w którego Boga by wierzyły... Zeusa, Jahwe, Ra , Mitre ?? ...czy jeszcze jakiegoś innego z pośród setek tysięcy których mi się wypisywać niestety nie chcę..

Faktem jest że ludzie od zawsze wymyślali sobie Bogów i ubarwiali jest różnymi historyjkami... to niewykluczone ze dzieci pozostawione samym sobie wymyślałyby kolejnych Bogów którzy by im pomogli wytłumaczyć to co widzą... słońce, niebo, naturę itp...
ale czy dzieci katolików pozostawione sami sobie na bezludnej wyspie wierzyłyby w boga katolickiego, czy dzieci hinduizmu wierzyłyby w swojego boga a dzieci judaistów, buddystów, i islamistów w swojego ?? - ..a co z dziećmi ateistów czy agnostyków ??

Ten cały artykuł to typowo katolickie podejście do naukowych badań

Ps: Postaram się odpowiedzieć na pytanie: "czy dzieci pozostawione samym sobie wierzyłyby w boga/bogów ??

Z 99% przekonaniem mogę powiedzieć że tak... wierzyłyby w bogów których same sobie wymyśliły dlatego że nie rozumiałyby otaczającego ich świata..

Ten cały artykuł który jest umieszczony na fronda.pl jest przekręcony i dopasowany pod wiarę katolicką...
rysiek (4593 punktów)
>Ten cały artykuł który jest umieszczony na fronda.pl jest przekręcony i dopasowany pod wiarę katolicką...<
Tekst jest skrótem i tłumaczeniem, nie wiadomo na ile oddaje sens oryginalnej wypowiedzi i wyników badań, ale niektóre sformułowania są bardzo mocne.
Zyga (1539 punktów)
>W "niezastąpionej" Frondzie, na 1-ej stronie miga banner z ważniejszymi wiadomościami, oto jedna z
>nich:
>www.fronda(*)ytaj/ludzie_rodza_sie_wierzacy
>Znaczące są też komentarze pod tekstem. Co o tym sądzicie?
>

Łatwowierni - owszem.
Wierzący - nie bardzo.
rudyment (3233 punktów)
>W "niezastąpionej" Frondzie, na 1-ej stronie miga banner z ważniejszymi wiadomościami, oto jedna z
>nich:
>www.fronda(*)ytaj/ludzie_rodza_sie_wierzacy
>Znaczące są też komentarze pod tekstem. Co o tym sądzicie?
>

No cóż, dzieci rodzą się bez wiedzy o świecie. Znacznej części ludzi ten brak zostaje aż do śmierci, nawet po baaardzo długim życiu.

Vivere, ergo philosophari
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Ludzie nie rodzą się ani wierzącymi ani niewierzącymi. Mają natomiast wrodzoną ciekawość oraz zdolność przypisywania celu poszczególnym przedmiotom i zjawiskom.
Małpy też wiedzą, że liście istnieją po to, aby je jeść a drzewa po to, aby się na nie wspinać. Gdyby tylko miały trochę większe mózgi zadałyby pytanie skąd się wzięły te drzewa i zapewne doszłyby do wniosku, że musi istnieć gigantyczny koczkodan, który je wszystkie posadził około 6000 lat temu.
rysiek (4593 punktów)
Podobne jest moje zdanie. Niepokoi mnie natomiast że takie tezy podawane są przez naukowca prestiżowej uczelni, jako oparte na wynikach wieloletnich badań z różnych dziedzin. Jeśli to bzdura, to tym bardziej dziwne. Wygląda to na coś więcej niż incydentalne wystąpienie. Czy jest to kolejna po "inteligentnym projekcie" próba umocowania boga w nauce?
Scorp (5381 punktów)

>www.fronda(*)ytaj/ludzie_rodza_sie_wierzacy
>Znaczące są też komentarze pod tekstem. Co o tym sądzicie?
>
To by się zgadzało. Badaniom naukowców, angielskim jak najbardziej też, z reguły można wierzyć. Ludzie mają wrodzone predyspozycje zarówno do myślenia 'logicznego' (wybierają celowość, porządek, przyczynowość - na drugim końcu osi znaczeniowej leży chaos i niewiedza), jak i - niezależnie od tego - do akceptowania istnienia boskiego opiekuna. Dlatego wierzyli że Zeus karze piorunami a wielu do dziś wierzy, że Bóg stworzył świat i opiekuje się nim.

Nie oznacza to bynajmniej, że ludzie rodzą się wierzący w znaczeniu religijnym. Do tego trzeba jeszcze sporo indoktrynacji i zniewalania umysłu. Bardziej 'wrodzone' jest zaufanie niż krytycyzm, dlatego podłapać wiarę niż ateizm.

Komentarze - nie czytałem.
-
diogenes (42753 punktów)
>ludzie_rodza_sie_wierzacy

"Niestety, nie ma rzeczy trudniejszej niż dotarcie do percepcji noworodka i niemowlęcia, ponieważ nie możemy poddać ich ścisłym doświadczeniom laboratoryjnym." (J. Piaget)

To, co Piaget napisał o percepcji noworodka, dotyczy całej jego sfery kognitywnej. Dziecko dopiero w wieku 5-10 miesięcy uczy się tego, co my nazywamy stałością przedmiotu. Kiedy zasłonić mu przedmiot, po który właśnie sięga ręką - cofnie rączkę. Przedmiot po prostu przestaje dla niego istnieć, pryska jak bańka mydlana. Dopiero później dziecko zaczyna szukać przedmiotu. To zachowanie możemy zrekonstruować jako pewnego rodzaju wiarę w istnienie przedmiotu pomimo że nie jest on postrzegany. Dziecko wchodzi w fazę, którą moglibyśmy nazwać realistyczną: dopóki nie zacznie studiować filozofii, odrzuca regułę Berkeleya esse=percipi. Zdrowy rozsądek jest więc realistyczny. O żadnej innej wierze nie może tu być mowy. Dopiero później, kiedy wpadnie w łapy kapłanów, zacznie wierzyć w świat, który rzekomo leży poza wszelkim doświadczeniem.

>Co o tym sądzicie?

Jest to teza fałszywa. Realistycznej wiary musimy się nauczyć. Wiara w coś, czego nie ma, to rezultat na szeroką skalę praktykowanej manipulacji. Jej przykładem jest wspomniany baner.
Scorp (5381 punktów)

>"Niestety, nie ma rzeczy trudniejszej niż dotarcie do percepcji noworodka i niemowlęcia, ponieważ nie możemy poddać ich ścisłym doświadczeniom laboratoryjnym." (J. Piaget)

To jest konkluzja badań z połowy ubiegłego wieku. Od tego czasu sporo się zmieniło.

>To, co Piaget napisał o percepcji noworodka, dotyczy całej jego sfery kognitywnej.

Nie w sferze kognitywnej, ale w leżącej pod nimi sferze instynktów i niezintegrowanej pamięci leżą przyczyny religijnej predylekcji ludzi - skłonności do przyjmowania wiary i ulegania memom religijnym.

>Jest to teza fałszywa.

Tytuł jest fałszywy, fakt
-
27-11-2008 17:38 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>To jest konkluzja badań z połowy ubiegłego wieku. Od tego czasu sporo się zmieniło.

Nie przeczę. Co nie znaczy, że nie ma problemów.

>Nie w sferze kognitywnej, ale w leżącej pod nimi sferze instynktów i niezintegrowanej pamięci leżą przyczyny religijnej predylekcji ludzi - skłonności do przyjmowania wiary i ulegania memom religijnym.

Za instyktami ukryta jest historia gatunku, która niemożliwa byłaby bez sfery poznawczej. To po pierwsze. Po drugie: Kto powiedział, że o sferze kognitywnej nie można mówić na poziomie molekularnym (np. taksje)? Zamiast o religijnej predylekcji wolałbym mówić o umysłowej plastyczności lub predylekcji do głupoty, której przyjmowanie wiary religijnej jest tylko szczególnym przypadkiem.

>>Jest to teza fałszywa.
>Tytuł jest fałszywy, fakt

Ludzie rodzą się wierzący jest zdaniem, któremy przysługuje wartość logiczna. Uważam, że zdanie to jest fałszywe. Fakt, że jest to tytuł, ma co do prawdziwości tyle, co rodzaj czcionki, którą został napisany.
27-11-2008 20:12 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)

>>Nie w sferze kognitywnej, ale w leżącej pod nimi sferze instynktów i niezintegrowanej pamięci leżą przyczyny religijnej predylekcji ludzi - skłonności do przyjmowania wiary i ulegania memom religijnym.

>Za instyktami ukryta jest historia gatunku, która niemożliwa byłaby bez sfery poznawczej. To po pierwsze.

Gdyby to miało oznaczać, że działanie 'sfery poznawczej', czyli umysłowej, w filogenezie wpłynęło na sferę instynktów, - to chyba twierdzenie bardzo wątpliwe.

> Po drugie: Kto powiedział, że o sferze kognitywnej nie można mówić na poziomie molekularnym (np. taksje)?

Ja tak mówię. To byłoby niemądre pomieszanie poziomów: białka, kwasy nukleinowe i inne takie, nie mogą wytłumaczyć niczego w kwestii żadnej ze sfer należących do dziedziny umysłu, bo na poziomie molekularnym umysłu jeszcze nie ma. Umysł pojawia się dopiero na poziomie mózgu jako całości. Taksje (kulą w płot) dotyczą gotowych organizmów, choć bardzo niewielkich, a nie ich molekularnych składników i świadczą o sterowaniu, nie o sferze kognitywnej.

> Zamiast o religijnej predylekcji wolałbym mówić o umysłowej plastyczności

To zupełnie inne zjawisko

>lub predylekcji do głupoty, której przyjmowanie wiary religijnej jest tylko szczególnym przypadkiem.

Nie zgadzam się z tym. Jest to '"głupota"' (zauważ podwójny cudzysłów) bez porównania bardziej uzasadniona niż palenie tytoniu.

> Ludzie rodzą się wierzący jest zdaniem, któremy przysługuje wartość logiczna. Uważam, że zdanie to jest fałszywe. Fakt, że jest to tytuł, ma co do prawdziwości tyle, co rodzaj czcionki, którą został napisany.
>
Zgoda. Kiedy człowiek się rodzi, to jest oddychający, wrzeszczący, wydalający ale nie jest wierzący. Natomiast ma pewną predylekcję do wiary. Co nie ma nic wspólnego z prawdziwością twierdzeń religijnych.
-
27-11-2008 23:10 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Gdyby to miało oznaczać, że działanie 'sfery poznawczej', czyli umysłowej,...

Sfera poznawcza nie musi być ograniczona do sfery umysłowej . W teorii systemów wrażliwość na warunki środowiska interpretowana jest jako percepcja.
Dualizm kartezjański nie był i nie jest dobrym rozwiązaniem.

>na poziomie molekularnym umysłu jeszcze nie ma. Umysł pojawia się dopiero na poziomie mózgu jako całości.

Jak wyżej. Gdzie przebiega granica?

>Taksje (kulą w płot)...

Zgoda, na bazie klasycznej definicji.

>dotyczą gotowych organizmów, choć bardzo niewielkich, a nie ich molekularnych składników i świadczą o sterowaniu, nie o sferze kognitywnej.

GDzie przebiega granica między sterowaniem, a kognicją?

>Nie zgadzam się z tym. Jest to '"głupota"' (zauważ podwójny cudzysłów) bez porównania bardziej uzasadniona niż palenie tytoniu.

Jak widzę głupotę uważasz za zjawisko ciągłe, mniej lub bardziej uzasadnioną. Kiedy przechodzi ona w rozumność, racjonalność?

>Zgoda. Kiedy człowiek się rodzi, to jest oddychający, wrzeszczący, wydalający ale nie jest wierzący. Natomiast ma pewną predylekcję do wiary.

To rozwiązanie przypomina wrodzone wspólne ludziom gramatyczne reguły, jakie postuluje gramtyka genaratywna Chomskyego. Uważam to za grube nieporozumienie. W moim poście starałem się pokazać, że realistyczna wiara jest wynikiem uczenia się przez dzecko stałości przedmiotu, realizmu. Wierzę, że za moim bezpośrednim horyzontem spostrzeżeniowym istnieje swiat. Ta wiara jest podstawą elementarnych naszych wyborów. Wierzę że za progiem tego pokoju nie rozpościera się nicość, ale mieszkanie z kuchnią, do której zaraz pójdę zaparzyć sobie herbatę. W tym sensie mogę powiedzieć, że wierzę w świat. Jesli mówiąc o predylekcji do wiary masz na myśli wiarę religijną, to powiem tyle, że wiara religijna jest mistyfikacją tej elementarnej wiary w świat. Jest mniej lub bardziej świadomym oszustwem przekazywanym w całkiem odmienny sposób aniżeli np. zdolności językowe. Nie widzę żadnej potrzeby wprowdzania czegoś takiego jak "predylekcja do wiary".

Scorp (5381 punktów)
> Sfera poznawcza nie musi być ograniczona do sfery umysłowej . W teorii systemów wrażliwość na warunki środowiska interpretowana jest jako percepcja.

Bardzo rozszerzająca interpretacja. Nie znam teorii systemów na tyle, żeby z tym dyskutować, ale percepcja to chyba termin filozoficzny albo kogniwistyczny?

>Dualizm kartezjański nie był i nie jest dobrym rozwiązaniem.

Jest bardzo trafną intuicją. Ale to cała historia.

>>na poziomie molekularnym umysłu jeszcze nie ma. Umysł pojawia się dopiero na poziomie mózgu jako całości.
>Jak wyżej. Gdzie przebiega granica?

Pomiędzy siecią pojęciową Korzeniewskiego a siecią neuronalną. Jedno jest urządzeniem biologicznym, a drugie informacyjnym.

>>Taksje (kulą w płot)...
>GDzie przebiega granica między sterowaniem, a kognicją?

To są pojęcia z różnych szuflad (sterowanie z automatyki, kognicja z filozofii poznania), nie przylegają do siebie, więc granicy między nimi nie ma.

>>Nie zgadzam się z tym. Jest to '"głupota"' (zauważ podwójny cudzysłów) bez porównania bardziej uzasadniona niż palenie tytoniu.
>Jak widzę głupotę uważasz za zjawisko ciągłe, mniej lub bardziej uzasadnioną. Kiedy przechodzi ona w rozumność, racjonalność?

Kiedy dobrze służy, buduje, tworzy, odsuwa niebezpieczeństwo to i głupotę (pomińmy definicję) można zaakceptować. Przykładów nie żądaj. A w ogóle, czemu mnie tak przepytujesz? Liczysz na to, że się zakopię?

>>Zgoda. Kiedy człowiek się rodzi, to jest oddychający, wrzeszczący, wydalający ale nie jest wierzący. Natomiast ma pewną predylekcję do wiary.
>To rozwiązanie przypomina wrodzone wspólne ludziom gramatyczne reguły, jakie postuluje gramtyka genaratywna
>Chomskyego. Uważam to za grube nieporozumienie. W moim poście starałem się pokazać, że realistyczna wiara jest wynikiem uczenia się przez dzecko stałości przedmiotu, realizmu. Wierzę, że za moim bezpośrednim horyzontem spostrzeżeniowym istnieje swiat. Ta wiara jest podstawą elementarnych naszych wyborów. Wierzę że za progiem tego pokoju nie rozpościera się nicość, ale mieszkanie z kuchnią, do której zaraz pójdę zaparzyć sobie herbatę. W tym sensie mogę powiedzieć, że wierzę w świat. Jesli mówiąc o predylekcji do wiary masz na myśli wiarę religijną, to powiem tyle, że wiara religijna jest mistyfikacją tej elementarnej wiary w świat. Jest mniej lub bardziej świadomym oszustwem przekazywanym w całkiem odmienny sposób aniżeli np. zdolności językowe. Nie widzę żadnej potrzeby wprowdzania czegoś takiego jak "predylekcja do wiary".
>
Niezbyt dobrze rozumiem pojęcie 'realistyczna wiara'. Wiarę w określonego Boga też mogę uznać za mistyfikację, ale to nie zmienia mojego przekonania, że ludzie mają predylekcję do łykania tego właśnie, a nie innego oszustwa na skalę masową. Mam pewne wyjaśnienie tego zjawiska i różni się ono znacznie od teorii wrodzonych predyspozycji do mowy, a nawet uniwersalnej gramatyki - i od Twojej teorii, gdzie słowo wiara, które używasz zamiast 'projekcja' albo ekstrapolacja, jest zwykłym spodziewaniem się.

Dobranoc!
-
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Dzieci rzeczywiście mają skłonność do myślenia teleologicznego. Większość dzieci także (przynajmniej w pewnym wieku) jest przekonana, że jak założą koc na głowę to ich nie widać.
No ale z jednego jak i z drugiego się (podobno) wyrasta.
Fizyk (17637 punktów)
> www.fronda(*)ytaj/ludzie_rodza_sie_wierzacy

Na szczęście Fronda ma rację: wiara w Boga jest wrodzona. Istnienie genu wiary w Boga ma nawet oparcie w badaniach doświadczalnych.

A na szczęście, bo znaleźliśmy źródło wiary: jest nim struktura mózgu zakodowana przez biochemię a nie jakaś nadnaturalna "łaska".
27-11-2008 23:16 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>znaleźliśmy źródło wiary: jest nim struktura mózgu...

Jeśli, to proboszcza.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
"Dzieci posiadają wrodzone predyspozycje do wiary w Boga - dowodzą najnowsze badania naukowców z Uniwersytetu w Oxfordzie.
- Jeśli zostawilibyśmy grupę maluchów na bezludnej wyspie, żeby wychowywały się same, myślę, że wierzyłyby w Boga."
   
   Powyższy cytat zostawiam bez komentarza, bo szkoda słów.

"Przeprowadzone eksperymenty wykazały, że dzieci instynktownie wyczuwają, że rzeczy stworzono w konkretnym celu. Badając sześcio- i siedmiolatków naukowiec pytał je na przykład "dlaczego powstał pierwszy ptak?". Dzieci odpowiadały bez problemu: "żeby dawał piękną muzykę", "dlatego, żeby świat był ładniejszy".
   
   Dzieci żyją pośród rzeczy wytworzonych przez ludzi w jakimś celu. W sposób oczywisty szukają owej "celowości", gdy je zapytać o cel istnienia wytworu natury.

   Oczywistą, prymitywną i nieuprawnioną manipulacją jest sugerowanie, że w ten sposób dzieci mają wrodzoną wiarę w Stwórcę.

   
rysiek (4593 punktów)
Podrzucono mi jeszcze dwa linki do materiałów na ten temat:
www.freeth(*)eve-jonah-swallowed-the-whale/

oraz nagranie dyskusji:
news.bbc.c(*)day/newsid_7745000/7745514.stm

niestety wymagają dobrej znajomości angielskiego i zagadnienia.
Magda Kuprowska (640 punktów)

>www.fronda(*)ytaj/ludzie_rodza_sie_wierzacy

Naukowcy zbadali wątek bardzo powierzchownie.
Właściwie dziwię się, że wyciągnęli tak płytkie wnioski (widać tytuł nie jest równoznaczny z poziomem jakiejś tam inteligencji).

To logiczne, że dziecko, które się rodzi, dorasta.. na początku nie zastanawia się nad tym czym,kim jest. Z czasem kiedy zaczyna wyciągać wnioski zaczyna zadawać sobie pytania, na które to odpowiedź nasuwa się bardzo prosta "coś".
Od jednostki zależy czy dopisze sobie do tego epitety wymalowując Boga/ bożka/bożątko /bogów/ boginie / boginki .. czy cokolwiek wg prywatnego uznania.
Wiadomo też, że w starożytności kiedy powstawały religie, ludzie właśnie w ten sposób odpowiadali sobie na pytania.

Wymyślali sobie postacie zantropomorfizowane (początkowo) ponieważ nie doszli do tego, że bóg .. (...) może być postacią wszechmocną, wszechwiedzącą, wszech..
Byli na to za mało inteligentni? Jeden z czynników. A może kapłani nie musieli się wysilać ponieważ społeczeństwo "łykało" wszystko to co "wkładano im do ust".
Odpowiedź na owy 'news' nasuwa się sama.
lipschitz (1674 punktów)
Dzieci miałyby także wrodzoną skłonność sądzić, że ziemia jest płaska, ewentualnie lekko profilowana - gdyby więcej czasu spędzały na plaży. Miałyby wiele takich przyrodzonych skłonności do wyciągania fałszywych wniosków. Wyniki tego badania wydają się raczej złą wiadomością dla teorii boga. Gdyby okazały się prawdziwe, byłoby teraz trudniej obronić koncepcję siły wyższej.
Hellbike (44 punktów)

?
Caly ten temat to jedna wielka pomylka;

Autor tematu jak i wiekszosc piszacych tutaj zaklada, ze badanie mowi o tym, ze ludzie rodza sie wierzacy;

Badanie mowi natomiast o tym, ze ludzie maja predyspozycje do wiary w boga.

Pierwsze to raczej bzdura, drugie to oczywiscie prawda.

Jestesmy smiertelni, kruchliwi, nasze mozgi sa duze tylko w porownaniu do zwierzat;
wszedzie szukamy ukrytego sensu, lubimy myslec, ze nasze istnienie otaczajaca nas rzeczywistosc ma glebszy sens; co w wiekszosci przypadkow sprowadza sie do wiary w takiego czy innego boga. Wiekszosc ateistow wyznaje poglad istnienia pewnej wiekszej inteligencji, lub jakiejs sily, wiec rowniez nadaje sens otaczajacej go rzeczywistosci i sobie samemu, nie rozniac sie specjalnie od osob wierzacych;

Oczywiscie, sa ludzie, ktorzy nie doszukuja sie tych wszystkich rzeczy, ale to ze nasz gatunek ma ku temu predyspozycje(ku szukaniu wyzszej prawdy), nie oznacza przeciez ze kazda jednostka posiada takie wlasnie cechy.
rysiek (4593 punktów)
>?
>Caly ten temat to jedna wielka pomylka;
>Autor tematu jak i wiekszosc piszacych tutaj zaklada, ze badanie mowi o tym, ze ludzie rodza sie wierzacy; (...)
>
Ale czy wymowa tego tekstu (mówię o tym krótkim newsie) nie jest właśnie taka, i tak odebrało ją wielu z komentujących. Dla mnie pierwszym wrażeniem było że ktoś odkrył właśnie naukowy dowód na prawdziwość tezy że człowiek jest "Anima naturaliter christiana". Oczywiście termin "christiana" tam nie pada, chodzi ogólnie o wiarę w Boga, a ponowne uważniejsze przeczytanie wiele zmienia, ale i tak kilka fragmentów jest mocno dwuznacznych.
Dlatego ważne byłoby dotarcie do oryginalnych i obszerniejszych wypowiedzi dr. Barretta, aby wyjaśnić jakie rzeczywiście stawia on tezy. Gdyby ktoś coś na ten temat wiedział i podzielił się tymi informacjami, cel założonego przeze mnie tematu byłby spełniony.
rysiek (4593 punktów)
Podaję fragmenty hasła z Wikipedii o Justinie Barrettcie:

>Barrett is described in the New York Times as a 'prominent member of the by-product camp' ['by-product' refers to the theory that religion is a by-product of natural selection] and 'an observant Christian who believes in 'an all-knowing, all-powerful, perfectly good God who brought the universe into being', [and] 'that the purpose for people is to love God and love each other'.
>He considers that 'Christian theology teaches that people were crafted by God to be in a loving relationship with him and other people. Why wouldn't God, then, design us in such a way as to find belief in divinity quite natural?'
>In his book Why would anyone believe in God he suggests that "belief in God is an almost inevitable consequence of the kind of minds we have. Most of what we believe comes from mental tools working below our conscious awareness. And what we believe consciously is in large part driven by these unconscious beliefs." and "that beliefs in gods match up well with these automatic assumptions; beliefs in an all-knowing, all-powerful God match up even better."

Mam pytanie do znających dobrze angielski, czy to coś wyjaśnia w tej sprawie? Czy jest to próba przemycenia do nauki kreacjonizmu lub teorii ID, czy rzetelne i obiektywne badania naukowe? Na ile rozumiem te teksty to chodzi o to drugie.
30-11-2008 10:16 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Czy jest to próba przemycenia do nauki kreacjonizmu lub teorii ID, czy rzetelne i obiektywne badania naukowe? Na ile rozumiem te teksty to chodzi o to drugie.

I jedno i drugie. Naukowe badania nie dostarczają niezbitych dowodów na wrodzoną skłonność ludzi do wiary w bogów. Są ku temu raczej tylko pewne przesłanki i taka możliwość jest zgodna z naszą obecną wiedzą o genetyce i neuropsychologii.

Natomiast ludzie, którzy nie potrafią oddzielić nauki od swoich skłonności religijnych - tacy jak Justin Barrett - starają się przemycić tezę, że to Kreator nadał ludziom tę skłonność aby wierzyli w jego istnienie.
Konfolut (310 punktów)
Zarówno podatność na cukrzycę jak i wiarę jest kodowana genetycznie. O ile się nie mylę, rok czy dwa lata temu udowodniono to naukowo.
rysiek (4593 punktów)
Jak przypuszczałem ciąg dalszy nastąpił:
www.fronda(*)kowski/blog/badzcie_jak_dzieci

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365