> Zapamiętam zaprezentowaną przez niego klasę w trakcie programu "Teraz my", w którym spotkał się z Wierzejskim. Podziwiałam jego spokój, gdy elpeerowska obrzydliwość atakowała jego zmarłego Ojca. Po programie podał Wierzejskiemu rękę. > Jaki Ojciec, taki syn. Porządne z nich były ludziska. > A z jego programów nauczyłam się stosować do zup śmietanę homogenizowaną tak, żeby się nie warzyła. I niech się nikt nie śmieje. Jako, że gotowanie jest moją pasją, ta lekcja od Macieja Kuronia była dla mnie bardzo ważna. > Jestem wierząca, więc powiem: Do zobaczenia panowie.
On nawet SB-kom, którzy mu chałupę do góry nogami przewracali w trakcie rewizji herbatę robił. Wielki człowiek o gołębim sercu! Już sobie pochlipałem, upiłem się, a teraz trzeba żyć dalej. Wstyd mi za tych debili, którzy piszą kretyńskie komentarze w księgach kondolencyjnych. Chciałoby się powiedzieć "Śpieszmy się kochać Kuroniów, tak szybko odchodzą" Gajka, Jacek, a teraz Maciek. Taki niefart!
Ps. "belvedere" - dziękuję Ci za ten post!
Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
|