 |
Co czyni nas ludźmi - moja odpowiedź. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-01-2009 16:14 | atre (971 punktów) | Co czyni nas ludźmi - moja odpowiedź. |
Chciałem abyśmy odpowiedzieli razem. Niestety najczęściej nie potrafimy udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi na podstawowe pytanie nie wchodząc na tematykę, która powinna być obca zagadnieniu, które próbujemy rozwiązać. Postanowiłem więc w najkrótszy sposób samodzielnie odpowiedzieć na owe pytania. Skoro nie przez dialog, to może przez krytykę komuś uda się osiągnąć zrozumienie .
1. Co drzewo czyni drzewem? Co to jest drzewo ? 2. Kiedy drzewo staje się drzewem?
1a.Bycie drzewem to bycie drzewem. Od takich naiwnych stwierdzeń wychodzi dziecko, jak już dowodziłem. Jest to sąd egzystencjalny. W pewnym sensie nie wyrażamy w ten sposób żadnej wiedzy. To przecież nic nie znaczy, że drzewo jest drzewem. To nic nie tłumaczy. Mówiłem jednak jak powstaje pytanie: co to jest drzewo ? I jaka jest różnica pomiędzy pytaniem, które dziecko zadaje najpierw, a więc: co to jest? I co się dzieje kiedy dziecko dowiaduje się, że drzewo to zespół jakichś cech, które go charakteryzują. Wtedy zadaje pytanie: co to jest drzewo ? 2a. Nie można jednak powiedzieć: drzewo powstaje z tego co go cechuje. Cząsteczka wody nie powstaje z atomu tlenu i dwóch atomów wodoru. Cząsteczka wody jest atomem tlenu i dwoma atomami wodoru. Atom wodoru nie powstaje z protonu, neutronu i elektronu. Atom wodoru jest protonem, neutronem i elektronem. Drzewo jest liściem, korą, korzeniem itd. Drzewo stało się drzewem zanim je nazwaliśmy, zanim określono jakieś jego cechy. Analizując jednak owe cechy, idąc od cząsteczki do atomu, od atomu do kwarku nie sięgamy do tego z czego powstaje dana rzecz... ale czym jest dana rzecz. W końcu, nie sięgając nawet do logiki, mówimy: cząsteczka wody składa się z... A nie powstaje z ... Tak samo mówienie iż cząsteczka wody powstaje w wyniku takich, a takich reakcji jest też sądem sprzecznym z ostatnimi osiągnięciami nauki współczesnej. To kiedyś przecież traktowano przyczynę sprawczą jako odrębną od materii, czyż nie? Dzisiaj jednak nauka zdaje się postulować iż nie jest ona odrębna od materii. A więc jest materią, czy też po prostu jest tym, co istnieje, tak jak cząsteczka wody jest tym a tym, a nie powstaje z tego a tego. A więc twierdzenie iż za pomocą poznania czysto naukowego sięgamy, czy też jesteśmy w stanie sięgnąć do przyczyn sprawczych, a więc odpowiedzieć na pytanie jak powstał świat, czy też powstaje cokolwiek, czy też z czego powstał świat, czy też powstał sam z siebie , czy też sam z siebie istnieje, a w konsekwencji odrzucenie idei początku , czy też stworzenia , jest twierdzeniem sprzecznym z aksjomatami samej nauki, która ani nie odpowiada na takie pytania, ani takich pytań nie dyskwalifikuje.
Obecność w naszym języku pojęć powstaje, stawanie się nie jest konsekwencją ani przyczyną poznania czysto naukowego, za pomocą którego też takich pytań i roszczeń nie możemy odrzucić. Jeśli ktoś uważa moje powyższe analizy za błędne, bądź bezsensowne, powinien przedstawić swoje własne wychodząc od samego początku, czyli od tego od czego każdy z nas zaczyna i zaczął, odkąd pojawił się na tym świecie, swoje rozumowanie. Tylko w ten sposób można dojść do jakichś sensownych konkluzji. W przeciwnym razie wszelkie rozumowanie traci sens.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | rudyment (3233 punktów) | >1. Co drzewo czyni drzewem? Co to jest drzewo ?
Dowolne coś, co sobie tak nazwiemy i uzgodnimy cechy, jakie rzecz musi spełniać, żeby do zbioru drzew należeć.
>2. Kiedy drzewo staje się drzewem?
Jak wyżej - ustalenie będzie arbitralne. Dokładnie jak przy pytaniu: kiedy człowiek staje się człowiekiem.
>Cząsteczka wody nie powstaje z atomu tlenu i dwóch atomów wodoru. Cząsteczka wody jest atomem tlenu i dwoma atomami wodoru. i powstaje, i jest - oba te twierdzenia sprawdzono doświadczalnie miliony razy.
>Atom wodoru nie powstaje z protonu, neutronu i elektronu. Faktycznie, chyba że ci chodzi o deuter. Ale tego nie zaznaczasz.
> a więc odpowiedzieć na pytanie jak powstał świat, czy >też powstaje cokolwiek, czy też z czego powstał świat, czy też powstał sam z siebie , >czy też sam z siebie istnieje, a w konsekwencji odrzucenie idei początku , czy też >stworzenia , jest twierdzeniem sprzecznym z aksjomatami samej nauki, która ani nie >odpowiada na takie pytania, ani takich pytań nie dyskwalifikuje.
Owszem, pytanie o początek świata jest jak najbardziej naukowe. Tylko że odpowiedzi nauka nie zna, co otwarcie przyznaje. Ale być może jest to stan przejściowy. Nauka, w przeciwieństwie do filozofii czy innych religii nigdy nie utrzymywała, ze wszystko wie. Pewnie dlatego wie więcej niż one...
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
 | | atre (971 punktów) |
Nauka nie odpowiada na te pytania i nie daje nadziei, na to że odpowie, ani takich pytań nie dyskwalifikuje. A ja przeprowadziłem rozumowanie to potwierdzające, mianowicie że nauka nie odpowiada na pytanie jak, ani z czego powstaje cząsteczka wody. Ty natomiast tylko stwierdziłeś iż tak jest, i już. I to właśnie czyni dyskusję bezsensowną. Odnieś się więc do tego rozumowania, które zacząłem, zdanie po zdaniu, w punkcie 1.
Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było? Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził. A więc nie powstało coś więcej. A więc takie doświadczenie nie potwierdza powstawania czegoś ani za pierwszym, ani za tysięcznym razem.
|
|
|  | 10 na 10 | Fizyk (17637 punktów) | > A ja przeprowadziłem rozumowanie to potwierdzające, mianowicie że nauka nie odpowiada na pytanie jak, ani z czego powstaje cząsteczka wody.Niestety, Twoje rozumowanie jest błędne. Błąd Twój polega na odwoływaniu się do XIX-wiecznych pojęć o budowie świata. Nie jestem w stanie tłumaczyć Ci filozoficznych implikacji osiągnięć nauki XX-wiecznej, ale weź sobie do serca jedną drobną cząstkę tej wiedzy, którą podkreśla rudyment: czym są obiekty takie jak drzewo, woda, czy proton określa lista ich cech. Wbrew temu co twierdzisz, wiemy w szczegółach jak i z czego powstaje cząsteczka wody. Znamy równanie Schrödingera i potrafimy w attosekundowej skali prześledzić reakcję chemiczną np. tlenu z wodorem. Wiemy też, że tlen powstał we wnętrzu gwiazd a wodór w Wielkim Wybuchu. Cała ta wiedza jest poparta ogromną ilością doświadczeń i obserwacji. > Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było?Oczywiście, że tak. Pamiętaj o liście cech. Cecha taka jak moment dipolowy: ani atom wodoru ani tlenu go nie ma, a cząsteczka wody ma. Albo cecha rozpuszczania soli kuchennej, zamarzania przy 0º C, itd. Całość to zazwyczaj dużo więcej niż suma części. Nowe cechy, procesy i nowe jakości powstają z prostych składników. Skrajnym przykładem jest nasza świadomość będąca emergentną cechą wysokiego rzędu, ale w gruncie oparta na elektrochemicznych procesach zachodzących w mózgu. > Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził.Jeśli to co napisałem nazywasz szaleństwem, to chyba nie znasz współczesnej nauki.
|
|
| |  | | atre (971 punktów) |
To nie pierwsze nasze spotkanie na forum. Pan w pańskiej wiedzy na temat fizyki daleko wykracza poza wiedzę tych, którzy ją rozwijają współcześnie.
Tzw. nowe cechy, o których pan wspomniał, to nonsens i dobrze pan o tym wie... cechą wody jest bycie mokrą i płynną, czy też zamarzanie w innej temperaturze. Tej cechy nie mają poszczególne atomy, które składają się na wodę. I tyle. To wszystko. Po połączeniu w cząsteczkę wody nic nie powstaje, czego by nie było przed połączeniem. Nie należy mylić cech rzeczy z substancją rzeczy. Ta sama substancja może objawiać wiele cech w zależności od warunków. Tak więc jest pan szalony.
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Nie ma substancji rzeczy. To pojęcie puste, zbędne. Są tylko cechy, lub, by słownictwo było dla pana bardziej familiarne formy rzeczy.
|
|
| | | |  | | atre (971 punktów) | >Nie ma substancji rzeczy. To pojęcie puste, zbędne. Są tylko cechy, lub, by słownictwo było dla pana bardziej familiarne formy rzeczy.
Dobrze. Więc pomyślmy... a to lubię najbardziej.
H20. Nauka dochodzi zrozumienia tego iż to dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie np. na odwrót. Dochodząc do tego zrozumienia (i chwała jej za to) nie wyjaśnia iż H20 powstało w wyniku tej reakcji, bo musiałaby powiedzieć iż powstało coś w materii, czego przed reakcją w niej nie było. A więc nadal pozostaje pytanie, które tylko nieprawidłowo zadajemy mówiąc: jak powstała woda? Jak więc powinno brzmieć to pytanie? Otóż: dlaczego ? a nie jak. Czego jednak właściwie dotyczy tak zadane pytanie? ...skoro nie dotyczy zrozumienia tego iż "dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie np. na odwrót"? I sięgamy tutaj dopiero do takich pojęć jak: powstaje . Jest to już jednak odniesienie wykraczające poza kompetencje nauki... ale nie rozumu.
Czy dalsze myślenie... już boli? Czy jeszcze nie?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Hmm.. Pytanie "dlaczego" niechybnie prowadzi do przyczyny celowej. A tej brak w zasadzie we wszystkich zdarzeniach wyjąwszy intencjonalne działania świadomych istot. Wodór i tlen łączą się bez celu, podobnie jak deszcz nie po to pada by rosły rośliny.
|
|
| | | | | |  | | atre (971 punktów) | >Hmm.. >Pytanie "dlaczego" niechybnie prowadzi do przyczyny celowej. A tej brak w zasadzie we wszystkich zdarzeniach wyjąwszy intencjonalne działania świadomych istot. Wodór i tlen łączą się bez celu, podobnie jak deszcz nie po to pada by rosły rośliny.
Nauka jednak nie odpowiada na pytanie na które niektórzy chcieliby by odpowiadała. Ciekawe czemu by chcieli. Istnienie rzeczywiście jest bezcelowe. Ale jest. A nie musiałoby. Jest przecież bezcelowe.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | ><a>jak powstała woda? Jak więc powinno brzmieć to pytanie? Otóż: dlaczego ? a nie jak. > Czego jednak właściwie dotyczy tak zadane pytanie? ...skoro nie dotyczy zrozumienia tego iż "dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie np. na odwrót"? > Jest elektron, którego prędkość ciągle zmienia kierunek, bo go proton przyciąga siłą Coulombowską. Inaczej powiedziawszy jest atom wodoru, złożony z protonu i elektronu. Jest nuklid złożony z ośmiu protonów i ośmiu neutronów, a więc o naboju 8e. Jest też osiem elektronów, a gdyby ich było mniej, to je sobie ten nuklid gdzieś brakujące ukradnie. W tak niskich temperaturach, jak te, które bywają na Ziemi, atom tlenu, bo o nim tu mowa jest zbudowany tak: Dwa elektrony krążą na orbicie K, czyli bliskiej jądru, na której są tylko dwa miejsca, a pozostałe muszą krążyć na wyższej orbicie L, na której miejsc jest osiem, ale elektronów 6. To jest atom tlenu. Jeżeli jakieś ciało jest przyciągane przez centralne, to jego energia jest ujemna. W atomie wodoru elektron jest przyciągany z dalszej odległości i przez małe jądro, zatem jego energia jest 'mało ujemna'. Na orbicie L w atomie tlenu energia jest znacznie bardziej ujemna, czyli niższa niż na orbicie K wodoru. Tak więc, gdy spotka się atom tlenu z atomem wodoru, elektron przeleci z wodoru do tlenu, a jądro wodoru nie odleci, bo będzie przyciągane przez elektrony tlenu. To samo stanie się też z drugim atomem wodoru, jeśli się napatoczy. Trzeciego elektronu z atomu wodoru już atom tlenu nie przyłączy, bo na orbicie L jest 8 miejsc, ale 6 z nich było zajętych od początku. Oto wyjaśnienie powodu, przyczyny i mechanizmu powstawania cząsteczki wody z atomów wodoru i tlenu. Ten mechanizm zna każdy średnio zdolny maturzysta. Wasze gadki o materii i formie, to kretyńska metafizyka wydumana przez starogreckich dzikusów dwa i pół tysiąca lat temu. Ich wartość poznawcza nie jest nawet zerowa, jest ujemna.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | atre (971 punktów) |
Czy dociera do ciebie pojęcie iż coś powstaje ? Który z elektronów powstaje w wyniku owych reakcji? Skądś dochodzi, a nie powstaje ! Cząsteczka wody więc nie powstaje, bo nie powstaje nic co się na nią składa w owej reakcji. Nic czego nie było nigdzie w jakimkolwiek stanie przed reakcją!
Niektórym jednak to trzeba tłumaczyć wielokrotnie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Atre, czy na prawde nie widzisz ze na siłe ignorujesz oczywiste znaczenie stwierdzenia: z połączenia tlenu i wodoru powstaje woda. z połączenia jajka i oleju powstaje majonez.
|
|
| | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >Atre, czy na prawde nie widzisz ze na siłe ignorujesz oczywiste znaczenie stwierdzenia: >z połączenia tlenu i wodoru powstaje woda. >z połączenia jajka i oleju powstaje majonez.
Sądzę że to ty ciągle ignorujesz fakt iż woda to nie jakiś abstrakcyjny twór, tylko H20. Coś co było przed reakcją i po niej. Kto cię uczył chemii? Inny przykład: w reakcji rozszczepienia jądra atomu energia uwalnia się , a nie powstaje . Toż to elementarz! Takie rzeczy trzeba już tłumaczyć? A co tu mówić jeszcze o czym innym.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Ne przed reakcją tlenu z wodorem mamy tlen z wodorem a nie wodę. Nauczyciel który usłyszałby, że uczeń ma na ten temat inne zdanie nie oceniłby go wysoko.
|
|
| | | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >Ne przed reakcją tlenu z wodorem mamy tlen z wodorem a nie wodę. Nauczyciel który usłyszałby, że uczeń ma na ten temat inne zdanie nie oceniłby go wysoko. >
Ale w tej wodzie nie ma nic więcej niż było przed reakcją... gdziekolwiek. I za to nauczyciel by mnie pochwalił.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
Oczywiście że jest i za nic by cię nie pochwalił - jest całe mnóstwo nowych właściwości, gdyby ich nie było nie miałoby sensu mówienie o powstaniu czegokolwiek. Ale pojawiają się nowe właściwości i to co było tylko mieszaniną dwóch gazów zmienia się w niezwykła ciecz - powstaje woda.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >Oczywiście że jest i za nic by cię nie pochwalił - jest całe mnóstwo nowych właściwości, gdyby ich nie było nie miałoby sensu mówienie o powstaniu czegokolwiek. Ale pojawiają się nowe właściwości i to co było tylko mieszaniną dwóch gazów zmienia się w niezwykła ciecz - powstaje woda.
Cóż z tego iż zmienia się w niezwykłą ciecz? Zresztą, nie jest ona wcale taka niezwykła. Jest coś takiego jak ciekły azot i wiadomo w jakiej temperaturze. Czy to też woda? Nie. Bo woda to H20. I wbij to sobie raz na zawsze do głowy... młody chemiku.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Woda też jest niezwykła cieczą (zdecydowanie bardziej niż azot) to raz, a dwa nie rozumiem jak mogłeś nie zrozumieć co napisałem - przecież z kontekstu jasno wynika, że nie utożsamiam wody z wszelką cieczą. Marna twoja "logika" i dowiedziona wiedza, skoro do jej obrony używasz przeinaczanych na siłę wypowiedzi oponenta. Wydaje mi się, że język, którego używasz tylko pozornie przypomina polski, ale słowa, zdania znaczą w nim co innego. Ale dziękuję, chociaż argumenty odbijają się od ciebie jak od ściany, zmusiłeś mnie do ponownego przyjrzenia się rzeczom, którym nie poświęcałem uwagi od kilku już lat.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > Czy dociera do ciebie pojęcie iż coś powstaje ? Który z elektronów powstaje w wyniku owych reakcji? Skądś dochodzi, a nie powstaje ! Cząsteczka wody więc nie powstaje, bo nie powstaje nic co się na nią składa w owej reakcji. Nic czego nie było nigdzie w jakimkolwiek stanie przed reakcją! > Niektórym jednak to trzeba tłumaczyć wielokrotnie.
Weź kupę cegieł, worków wapna i cementu ile trzeba, kupę żwiru itd. itp., niech panowie budowlani z Twoją, jak sądzę, pomocą poskładają to wszystko jak należy, a wtedy powstanie dom. Nie moja to wina, że nie odróżniasz powstawania od stworzenia. Coś jednak pojawia się nowego podczas syntezy H 2 + 1/2 O 2 -> H 2O. Oto znika część materii substratów, a pojawia się energia (co widać po płomieniu, jaki wtedy powstaje).
|
|
| | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >> Czy dociera do ciebie pojęcie iż coś powstaje ? Który z elektronów powstaje w wyniku owych reakcji? Skądś dochodzi, a nie powstaje ! Cząsteczka wody więc nie powstaje, bo nie powstaje nic co się na nią składa w owej reakcji. Nic czego nie było nigdzie w jakimkolwiek stanie przed reakcją! >> Niektórym jednak to trzeba tłumaczyć wielokrotnie. >Weź kupę cegieł, worków wapna i cementu ile trzeba, kupę żwiru itd. itp., niech panowie budowlani z Twoją, jak sądzę, pomocą poskładają to wszystko jak należy, a wtedy powstanie dom. >Nie moja to wina, że nie odróżniasz powstawania od stworzenia. >Coś jednak pojawia się nowego podczas syntezy H 2 + 1/2 O 2 -> H 2O. Oto znika część materii substratów, a pojawia się energia (co widać po płomieniu, jaki wtedy powstaje).
>
Co znika? Co się pojawia? Dochodzą z otoczenia elektrony, odchodzą do otoczenia i dochodzą gdzie indziej. Nic nie znika, nic nie dochodzi znikąd!
|
|
| | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Tak więc jest pan szalony.
Dziękuję za komplement. A gdyby to nie miał być komplement, to spieszę dodać, że w tym szaleństwie jest metoda. Mechanika kwantowa jest tak szaloną teorią, że bez wątpienia nikt nigdy by jej nie wymyślił, gdyby nie to, że... jest prawdziwa. Lasery, komputery i zegary atomowe działają, mimo że urągają one swoim istnieniem wszelkiej zdroworozsądkowej metafizyce.
|
|
| | | |  | | atre (971 punktów) | >> Tak więc jest pan szalony. >Dziękuję za komplement. A gdyby to nie miał być komplement, to spieszę dodać, że w tym szaleństwie jest metoda. Mechanika kwantowa jest tak szaloną teorią, że bez wątpienia nikt nigdy by jej nie wymyślił, gdyby nie to, że... jest prawdziwa. Lasery, komputery i zegary atomowe działają, mimo że urągają one swoim istnieniem wszelkiej zdroworozsądkowej metafizyce.
Dlaczego urągają? Nie mam nic przeciwko mechanice kwantowej, fluktuacjom itd. Metafizyka też nie.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > > Mechanika kwantowa jest tak szaloną teorią, że bez wątpienia nikt nigdy by jej nie wymyślił, gdyby nie to, że... jest prawdziwa. Lasery, komputery i zegary atomowe działają, mimo że urągają one swoim istnieniem wszelkiej zdroworozsądkowej metafizyce.> Dlaczego urągają? Nie mam nic przeciwko mechanice kwantowej, fluktuacjom itd. Metafizyka też nie.Wiem, że Ty nie masz. Ale mechanika kwantowa ma argumenty przeciwko Twoim poglądom. Teoria substancji, którą tu eksponujesz, jest niewątpliwie teorią lokalnego realizmu. Jak więc ją godzisz z faktem łamania nierówności Bella?
|
|
| | | | | |  | | atre (971 punktów) | > >> Mechanika kwantowa jest tak szaloną teorią, że bez wątpienia nikt nigdy by jej nie wymyślił, gdyby nie to, że... jest prawdziwa. Lasery, komputery i zegary atomowe działają, mimo że urągają one swoim istnieniem wszelkiej zdroworozsądkowej metafizyce.> > Dlaczego urągają? Nie mam nic przeciwko mechanice kwantowej, fluktuacjom itd. Metafizyka też nie.> Wiem, że Ty nie masz. Ale mechanika kwantowa ma argumenty przeciwko Twoim poglądom. Teoria substancji, którą tu eksponujesz, jest niewątpliwie teorią lokalnego realizmu. Jak więc ją godzisz z faktem łamania nierówności Bella?> Mówisz o swoim rozumieniu mechaniki kwantowej i co sie z twoim rozumieniem nie zgadza w moim. Dlaczego miałbym się zająć Bellem? Co ma łamanie nierówności w faktem iż w reakcji rozszczepiania jądra atomowego energia uwalnia się , a nie powstaje ? Na przykład. Czy on dowodzi inaczej, czy co?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Dlaczego miałbym się zająć Bellem?Bo twierdzenie Bella sięga głęboko w to co uważasz za metafizykę. Dużo głębiej niż twierdzenie Gödla czy teoria względności. Znakomita większość z pozoru rozsądnie brzmiących ontologii staje się nie do utrzymania. Właściwie pozostają tylko nierozsądne. Ci co zrozumieli konsekwencje łamania nierówności Bella w przyrodzie poważnie zastanawiają się, czy Księżyc istnieje gdy nikt na niego nie patrzy.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) | >Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było? Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził. A więc nie powstało coś więcej. A więc takie doświadczenie nie potwierdza powstawania czegoś ani za pierwszym, ani za tysięcznym razem.
Nie mówi pan tego na poważnie! Nie dociera do pana, że "woda" to może być nazwa dla połączonych i stabilnych chemicznie atomów tlenu i wodoru? I że nauka jak najbardziej mówi o powstawaniu wody? Myśli pan że w wodzie jest coś więcej - jakaś jakość (wodność ?) która upoważnia pana do twierdzenia o nieuchwytności powstawania dla nauki? Że nauka nie chwyta powstania owej nowej jakości?
|
|
| |  | | atre (971 punktów) | >>Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było? Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził. A więc nie powstało coś więcej. A więc takie doświadczenie nie potwierdza powstawania czegoś ani za pierwszym, ani za tysięcznym razem. >Nie mówi pan tego na poważnie! Nie dociera do pana, że "woda" to może być nazwa dla połączonych i stabilnych chemicznie atomów tlenu i wodoru? I że nauka jak najbardziej mówi o powstawaniu wody? Myśli pan że w wodzie jest coś więcej - jakaś jakość (wodność ?) która upoważnia pana do twierdzenia o nieuchwytności powstawania dla nauki? Że nauka nie chwyta powstania owej nowej jakości? >
Dwa posty już do ciebie napisałem na ten temat.
Słusznie! Jakości, nie substancji! Po połączeniu dwu atomów wodoru z tlenem zyskują one rzeczywiście nową jakość, formę... ale nic w obrębie substancji nowego nie powstaje. Żeby powstać, musiałoby tego nie być w obrębie substancji. A czegóż takiego nie było w obrębie wodoru i tlenu przed połączeniem się ich w cząsteczkę H20? Nie było H20, ale było H i H i było O.
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Żeby powstać, musiałoby tego nie być w obrębie substancji. A czegóż takiego nie było w obrębie wodoru i tlenu przed połączeniem się ich w cząsteczkę H20? Nie było H20, ale było H i H i było O. Nareszcie zaczynam rozumieć co to takiego ta arystotelesowa substancja! W przypadku tlenu to tlen (O), w przypadku wodoru to wodór (H), a woda to tlen i wodór. Jakie to proste!  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | > >Żeby powstać, musiałoby tego nie być w obrębie substancji. A czegóż takiego nie było w obrębie wodoru i tlenu przed połączeniem się ich w cząsteczkę H20? Nie było H20, ale było H i H i było O.> Nareszcie zaczynam rozumieć co to takiego ta arystotelesowa substancja! W przypadku tlenu to tlen (O), w przypadku wodoru to wodór (H), a woda to tlen i wodór. Jakie to proste!  > Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśli Taak? A widziałeś pan kiedyś ten wodór? To jak wygląda? ...i juuuż przechodzimy do formy. Pewność niepewna.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | >>>Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było? Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził. A więc nie powstało coś więcej. A więc takie doświadczenie nie potwierdza powstawania czegoś ani za pierwszym, ani za tysięcznym razem. >>Nie mówi pan tego na poważnie! Nie dociera do pana, że "woda" to może być nazwa dla połączonych i stabilnych chemicznie atomów tlenu i wodoru? I że nauka jak najbardziej mówi o powstawaniu wody? Myśli pan że w wodzie jest coś więcej - jakaś jakość (wodność ?) która upoważnia pana do twierdzenia o nieuchwytności powstawania dla nauki? Że nauka nie chwyta powstania owej nowej jakości? >> > Dwa posty już do ciebie napisałem na ten temat. > Słusznie! Jakości, nie substancji! Po połączeniu dwu atomów wodoru z tlenem zyskują one rzeczywiście nową jakość, formę... ale nic w obrębie substancji nowego nie powstaje. Żeby powstać, musiałoby tego nie być w obrębie substancji. A czegóż takiego nie było w obrębie wodoru i tlenu przed połączeniem się ich w cząsteczkę H20? Nie było H20, ale było H i H i było O. > Czy dom, to to samo, co gromada cegieł, kilka worków cementu, kupa żwiru itd.? Żeby wam się milej młóciło te plewy, weźcie jeszcze pod uwagę, że masa cząsteczki wody jest troszeczkę mniejsza niż dwie masy atomu wodoru i masa atomu tlenu. Taki między innymi jest sens słynnego E=mc 2.
|
|
| | | |  | | atre (971 punktów) | >>>>Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było? Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził. A więc nie powstało coś więcej. A więc takie doświadczenie nie potwierdza powstawania czegoś ani za pierwszym, ani za tysięcznym razem. >>>Nie mówi pan tego na poważnie! Nie dociera do pana, że "woda" to może być nazwa dla połączonych i stabilnych chemicznie atomów tlenu i wodoru? I że nauka jak najbardziej mówi o powstawaniu wody? Myśli pan że w wodzie jest coś więcej - jakaś jakość (wodność ?) która upoważnia pana do twierdzenia o nieuchwytności powstawania dla nauki? Że nauka nie chwyta powstania owej nowej jakości? >>> >> Dwa posty już do ciebie napisałem na ten temat. >> Słusznie! Jakości, nie substancji! Po połączeniu dwu atomów wodoru z tlenem zyskują one rzeczywiście nową jakość, formę... ale nic w obrębie substancji nowego nie powstaje. Żeby powstać, musiałoby tego nie być w obrębie substancji. A czegóż takiego nie było w obrębie wodoru i tlenu przed połączeniem się ich w cząsteczkę H20? Nie było H20, ale było H i H i było O. >> >Czy dom, to to samo, co gromada cegieł, kilka worków cementu, kupa żwiru itd.? >Żeby wam się milej młóciło te plewy, weźcie jeszcze pod uwagę, że masa cząsteczki wody jest troszeczkę mniejsza niż dwie masy atomu wodoru i masa atomu tlenu. Taki między innymi jest sens słynnego E=mc 2. >
Bo i jest ubytek energii... W reakcjach zachodzi ubytek, bądź naddatek energii. Naddatek jednak nie jest naddatkiem pochodzącym z niczego a ubytek przechodzącym do niczego. Reakcje nie zachodzą w doskonałej próżni, czy też jakiejś nicości. Tak więc nadal nic nie powstaje. Coś jeszcze?
Życzę ci więcej plusów za takie bzdury. Miło to tak wprowadzać w błąd innych?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | > Bo i jest ubytek energii... W reakcjach zachodzi ubytek, bądź naddatek energii. Naddatek jednak nie jest naddatkiem pochodzącym z niczego a ubytek przechodzącym do niczego. Reakcje nie zachodzą w doskonałej próżni, czy też jakiejś nicości. > Tak więc nadal nic nie powstaje. Coś jeszcze? > Życzę ci więcej plusów za takie bzdury. Miło to tak wprowadzać w błąd innych?
Coś Ty tu wymyślił z tym ubytkiem i naddatkiem, które jeszcze na dodatek 'powstają z niczego'. Mnie tego nie imputuj, to Twoje bzdury. Jak ksiądz Kaśce na miedzy wyjaśnię Ci, jak jest sens równania E=mc 2. Masa i energia są dwiema formami materii. Istnieją zjawiska w których materia znika, a w to miejsce pojawia się energia, a także takie, w których energia przekształca się w masę. Równanie Einsteina pozwala na zamianę kilogramów na dżule i odwrotnie. Do zjawisk, w których masa przekształca się w energię należą egzotermiczne reakcje chemiczne, więc także spalanie wodoru w tlenie na wodę. Jeśli od sumy mas dwóch atomów wodoru i jednego atomu tlenu odejmiesz masę cząsteczki wody, a tak obliczony deficyt masy pomnożysz przez kwadrat prędkości światła, to się dowiesz, ile energii powstaje podczas syntezy jednej cząsteczki wody. Energia ta może stanowić energię kinetyczną powstałej cząsteczki, może też być energią powstających przytem fotonów światła widzialnego, czy podczerwonego (promieniowania cieplnego). Czy już uzupełniłem twoje braki wiadomości z programu szkoły średniej?
|
|
| | | | | |  | | atre (971 punktów) | >> Bo i jest ubytek energii... W reakcjach zachodzi ubytek, bądź naddatek energii. Naddatek jednak nie jest naddatkiem pochodzącym z niczego a ubytek przechodzącym do niczego. Reakcje nie zachodzą w doskonałej próżni, czy też jakiejś nicości. >> Tak więc nadal nic nie powstaje. Coś jeszcze? >> Życzę ci więcej plusów za takie bzdury. Miło to tak wprowadzać w błąd innych?Coś Ty tu wymyślił z tym ubytkiem i naddatkiem, które jeszcze na dodatek 'powstają z niczego'. Mnie tego nie imputuj, to Twoje bzdury. >Jak ksiądz Kaśce na miedzy wyjaśnię Ci, jak jest sens równania E=mc 2. >Masa i energia są dwiema formami materii. Istnieją zjawiska w których materia znika, a w to miejsce pojawia się energia, a także takie, w których energia przekształca się w masę. Równanie Einsteina pozwala na zamianę kilogramów na dżule i odwrotnie. >Do zjawisk, w których masa przekształca się w energię należą egzotermiczne reakcje chemiczne, więc także spalanie wodoru w tlenie na wodę. >Jeśli od sumy mas dwóch atomów wodoru i jednego atomu tlenu odejmiesz masę cząsteczki wody, a tak obliczony deficyt masy pomnożysz przez kwadrat prędkości światła, to się dowiesz, ile energii powstaje podczas syntezy jednej cząsteczki wody. Energia ta może stanowić energię kinetyczną powstałej cząsteczki, może też być energią powstających przytem fotonów światła widzialnego, czy podczerwonego (promieniowania cieplnego). >Czy już uzupełniłem twoje braki wiadomości z programu szkoły średniej?
Pojawia się, przekształca... co to znaczy dla ciebie? To słownictwo z podstawówki. Nic w reakcjach nie pojawia się znikąd i do nikąd nie przechodzi. Energia przekształca się w masę, owszem, ale przekształca się energia... a nie nic! To ty i inni posługujesz się dziecinnymi pojęciami jak "pojawia się"... "Przekształca się" energia w masę i na odwrót. Co to znaczy? To mielenie języka na poziomie przedszkolaka. Masa przekształca się w energie np. przy rozszczepieniu jądra atomowego uwalniają się neutrina... nic nie powstaje, nic nie znika. Energia to nie jakiś duch, który przekształca się w masę!
|
|
|  | 3 na 3 | rudyment (3233 punktów) | > Nauka nie odpowiada na te pytania i nie daje nadziei, na to że odpowie, ani takich pytań nie dyskwalifikuje. A ja przeprowadziłem rozumowanie to potwierdzające, mianowicie że nauka nie odpowiada na pytanie jak, ani z czego powstaje cząsteczka wody. Ty natomiast tylko stwierdziłeś iż tak jest, i już. I to właśnie czyni dyskusję bezsensowną. Odnieś się więc do tego rozumowania, które zacząłem, zdanie po zdaniu, w punkcie 1. >Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było? Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził. A więc nie powstało coś więcej. A więc takie doświadczenie nie potwierdza powstawania czegoś ani za pierwszym, ani za tysięcznym razem. >
Dyskusja jest bezsensowna, skoro atakujesz w niej własne urojenia, z nauką nic wspólnego nie mające, ponadto negując oczywiste fakty, jak np. powstawanie substancji o odmiennych właściwościach (wody) z substancji wyjściowych (wodoru i tlenu), które wszak mają właściwości całkiem inne. A jeśli uważasz, że to ja jestem szalony, to zmieszaj wodór i tlen w stosunku objętościowym 2 : 1 i spróbuj to wypić zamiast wody.
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| |  | | atre (971 punktów) | >> Nauka nie odpowiada na te pytania i nie daje nadziei, na to że odpowie, ani takich pytań nie dyskwalifikuje. A ja przeprowadziłem rozumowanie to potwierdzające, mianowicie że nauka nie odpowiada na pytanie jak, ani z czego powstaje cząsteczka wody. Ty natomiast tylko stwierdziłeś iż tak jest, i już. I to właśnie czyni dyskusję bezsensowną. Odnieś się więc do tego rozumowania, które zacząłem, zdanie po zdaniu, w punkcie 1. >>Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było? Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził. A więc nie powstało coś więcej. A więc takie doświadczenie nie potwierdza powstawania czegoś ani za pierwszym, ani za tysięcznym razem. >> >Dyskusja jest bezsensowna, skoro atakujesz w niej własne urojenia, z nauką nic wspólnego nie mające, ponadto negując oczywiste fakty, jak np. powstawanie substancji o odmiennych właściwościach (wody) z substancji wyjściowych (wodoru i tlenu), które wszak mają właściwości całkiem inne. A jeśli uważasz, że to ja jestem szalony, to zmieszaj wodór i tlen w stosunku objętościowym 2 : 1 i spróbuj to wypić zamiast wody. > Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
Ależ skądże! Nie ma w tym nic szalonego. Ale czy to że H i H i O da H20 coś dodaje do substancji... czego w niej nie było? Cechy wody jak zamarzanie w takiej a nie innej temp., płynność itd. są to nowe jakości... które jednak nie dodają nic do substancji wodoru i tlenu, czego by w nich nie było uprzednio.
|
|
| | |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | < Ale czy to że H i H i O da H20 coś dodaje do substancji... czego w niej nie było? Cechy wody jak zamarzanie w takiej a nie innej temp., płynność itd. są to nowe jakości... które jednak nie dodają nic do substancji wodoru i tlenu, czego by w nich nie było uprzednio.
Raczej odejmują - choć ściśle mówiąc owe nowe jakości są skutkiem, nie przyczyną owego odjęcia. Podczas spalania wodoru w tlenie powstaje energia - fotony. Mamy już więc jedną nową rzecz, której przedtem nie było. Drugą jest zmiana stanu elektronów - mamy zatem zamiast starych elektronów nowe - inne. Tak oto substancja ujednolica się z formą.
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| | | |  | | atre (971 punktów) | ><ale>Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
Według twojego motta, to właśnie ty mówisz co wiesz, a ja co rozumiem i co potwierdza to, co wiem, gdyż tylko takim rozumowaniem, jakie ja przytaczam, zajmuje się nauka... nie powstawaniem, ale zachodzeniem zjawisk. Podczas spalania wodoru w tlenie nie powstaje energia... ale się uwalnia ! Poczytaj sobie jeszcze raz na ten temat, a sobie przypomnisz. I proszę, żadnych takich głupstw więcej, bo przeczysz nie tylko logice, ale i nauce. Tak więc...
> Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| | | | |  | | rudyment (3233 punktów) | >><ale>Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi > Według twojego motta, to właśnie ty mówisz co wiesz, a ja co rozumiem i co potwierdza to, co wiem, gdyż tylko takim rozumowaniem, jakie ja przytaczam, zajmuje się nauka... nie powstawaniem, ale zachodzeniem zjawisk. > Podczas spalania wodoru w tlenie nie powstaje energia... ale się uwalnia ! Poczytaj sobie jeszcze raz na ten temat, a sobie przypomnisz. I proszę, żadnych takich głupstw więcej, bo przeczysz nie tylko logice, ale i nauce. > Tak więc... >> Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
... już ci chleba odbierać nie będę.
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| | | | | |  | | atre (971 punktów) | >>><ale>Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi >> Według twojego motta, to właśnie ty mówisz co wiesz, a ja co rozumiem i co potwierdza to, co wiem, gdyż tylko takim rozumowaniem, jakie ja przytaczam, zajmuje się nauka... nie powstawaniem, ale zachodzeniem zjawisk. >> Podczas spalania wodoru w tlenie nie powstaje energia... ale się uwalnia ! Poczytaj sobie jeszcze raz na ten temat, a sobie przypomnisz. I proszę, żadnych takich głupstw więcej, bo przeczysz nie tylko logice, ale i nauce. >> Tak więc... >>> Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi >... już ci chleba odbierać nie będę. > Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
Kto mieczem walczy, od miecza ginie.
|
|
| | | | | | |  | | rudyment (3233 punktów) | >>>><ale>Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi >>> Według twojego motta, to właśnie ty mówisz co wiesz, a ja co rozumiem i co potwierdza to, co wiem, gdyż tylko takim rozumowaniem, jakie ja przytaczam, zajmuje się nauka... nie powstawaniem, ale zachodzeniem zjawisk. >>> Podczas spalania wodoru w tlenie nie powstaje energia... ale się uwalnia ! Poczytaj sobie jeszcze raz na ten temat, a sobie przypomnisz. I proszę, żadnych takich głupstw więcej, bo przeczysz nie tylko logice, ale i nauce. >>> Tak więc... >>>> Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi >>... już ci chleba odbierać nie będę. >> Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi > Kto mieczem walczy, od miecza ginie.
Wywiad podmiotowy uważam za zakończony.
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| Gary (32 punktów) | Jeżeli rzeczywiście odkryjemy kiedyś kompletna teorie, z czasem powinna ona stać się zrozumiała dla wszystkich, nie tylko dla kilku specjalistów. Wtedy wszyscy- filozofowie, naukowcy i zwykli ludzie- będziemy mogli wziąć udział w dyskusji , dlaczego istnieje wszechświat, a wraz z nim my sami. Jeżeli znajdziemy odpowiedz, będzie to ostateczny triumf ludzkiego rozumu- poznamy umysł Boga. Słowa S.Hawkinga  A jak wiadomo na razie ogólna teoria względności Einsteina jest niekompletna. Nie potrafi nam powiedzieć w jaki sposób wszechświat się zaczął.
|
|
 | | atre (971 punktów) | > Jeżeli rzeczywiście odkryjemy kiedyś kompletna teorie, z czasem powinna ona stać się zrozumiała dla wszystkich, nie tylko dla kilku specjalistów. Wtedy wszyscy- filozofowie, naukowcy i zwykli ludzie- będziemy mogli wziąć udział w dyskusji , dlaczego istnieje wszechświat, a wraz z nim my sami. Jeżeli znajdziemy odpowiedz, będzie to ostateczny triumf ludzkiego rozumu- poznamy umysł Boga.> Słowa S.Hawkinga  > A jak wiadomo na razie ogólna teoria względności Einsteina jest niekompletna. Nie potrafi nam powiedzieć w jaki sposób wszechświat się zaczął.> Do takiej kompletnej teorii dążę i ja. Nauka niestety, nie wychodząc poza swoje kompetencje, nie powie nam "w jaki sposób wszechświat się zaczął". Przecież o tym właśnie mówię i tego dowodzę. Nawet Hawking użył w tym cytacie pytania dlaczego ? a nie jak . Kompletna teoria do której dążymy zawiera w sobie i poznanie typu naukowego, które jest niezbędne, jednak sama nauka nie wyczerpuje wszystkich roszczeń rozumu do poznania prawdy. I tego też dowodzę. Po drugie, aby taka kompletna teoria była możliwa, należy zacząć rozumowanie i dowodzenie od samego początku i oprzeć ją na owej podstawie, którą może być tylko realny byt. Metody jakie wprowadzili do filozofii i nauki Kartezjusz, Kant i Comte, wyprowadzają naukę poza jej kompetencje.
|
|
| Sylwek (15472 punktów) | Pytania o przyczyny to pytania jak z rzeczy nazywanych przez nas na mocy konwencji "x" i "y" powstaje ich połączenie (często o nowych, emergentnie wyłonionych cechach) zwane umownie "z". Czemu tak bardzo lękasz się pan prostoty w wyrażania się? No i mógłby pan wyjaśnić na czym jeśli nie na posiadaniu sumy cech jakie przez konwencję uznaliśmy za charakterystyczne dla drzew, polega bycie drzewem. Bo jeśli wyjaśnieniem ma być po prostu bycie drzewem to ta trywialna tautologia nic nie wnosi i mógł pan ją sobie darować.
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | Dodam jeszcze do swej wypowiedzi: Oczywiście tak naprawdę pytanie "co to jest drzewo" jest nieistotne a odpowiedzi na nie nie da się w ścisłym sensie udzielić. Bo klasyczna odpowiedź - wskazująca na powszechnik drzewiastości - jest nie do utrzymania, jako że nie da się w poznaniu wskazać niczego co pozwoliło by wnioskować o istnieniu takich powszechników. Czy tym razem da mi pan spokój z imputowaniem mieszania Platona i Arystotelesa? Wdaj mi się że tak sformułowałem kryjący się w pana tezach esencjalizm, iż sformułowanie to jest niezależne od konkretnej jego formy - transcendentnego esencjalizmu Platona czy immanentnego esencjalizmu Arystotelesa. Nade wszystko zupełnie niezrozumiałymi są dla mnie pana negacje zdolności do przyczynowych dociekań - wszak stanowią one jądro nauki!
|
|
|  | -1 na 1 | atre (971 punktów) | >Dodam jeszcze do swej wypowiedzi: >Oczywiście tak naprawdę pytanie "co to jest drzewo" jest nieistotne a odpowiedzi na nie nie da się w ścisłym sensie udzielić. Bo klasyczna odpowiedź - wskazująca na powszechnik drzewiastości - jest nie do utrzymania, jako że nie da się w poznaniu wskazać niczego co pozwoliło by wnioskować o istnieniu takich powszechników. Czy tym razem da mi pan spokój z imputowaniem mieszania Platona i Arystotelesa? Wdaj mi się że tak sformułowałem kryjący się w pana tezach esencjalizm, iż sformułowanie to jest niezależne od konkretnej jego formy - transcendentnego esencjalizmu Platona czy immanentnego esencjalizmu Arystotelesa. >Nade wszystko zupełnie niezrozumiałymi są dla mnie pana negacje zdolności do przyczynowych dociekań - wszak stanowią one jądro nauki! >
Jesteś już niemal na mecie. Tak jak już ci napisałem jeśli chodzi o cechy wody i substancję i o tym czym zajmuje się nauka, mianowicie wyjaśnianiem tego iż akurat dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, nie na odwrót, a nie jakimś powstawaniem, tak też i z takich właśnie powodów nie da się w poznaniu (dodam czysto naukowym) wskazać niczego co pozwoliło by wnioskować o powstawaniu wody! Czy też powszechników. Czy ja neguje zdolności do przyczynowych dociekań w obrębie nauki? Jak niby miałbym zrozumieć iż to akurat dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu? Nauka jednak nie wyjaśnia przyczyn powstania tego, co składa się na wodę. Nie zajmuje się tym chemia, a czym się zajmuje już powiedziałem, ani fizyka próbując zrozumieć to co się dzieje wewnątrz atomu wodoru i tlenu. Np. to iż wodór to akurat taki zestaw protonu, neutronu i jednego elektronu (o ile się nie mylę). Nie zajmuje się powstawaniem wodoru, ale wyjaśnianiem właśnie tego.
|
|
 | 2 na 2 | atre (971 punktów) | >Pytania o przyczyny to pytania jak z rzeczy nazywanych przez nas na mocy konwencji "x" i "y" powstaje ich połączenie (często o nowych, emergentnie wyłonionych cechach) zwane umownie "z". >Czemu tak bardzo lękasz się pan prostoty w wyrażania się? >No i mógłby pan wyjaśnić na czym jeśli nie na posiadaniu sumy cech jakie przez konwencję uznaliśmy za charakterystyczne dla drzew, polega bycie drzewem. Bo jeśli wyjaśnieniem ma być po prostu bycie drzewem to ta trywialna tautologia nic nie wnosi i mógł pan ją sobie darować.
Czy ja przeczę temu iż drzewo to taki zestaw cech? Tylko że pozostaje pytanie: jaki zestaw cech ma woda? Płynność, zamarzanie w takiej, a nie innej temp. itd. Tylko że woda to H20, a nie płynność itd. Należy umieć odróżnić cechę, czy też formę od substancji. Odróżnić, nie oddzielić. Bo czym jest substancja bez formy? Czym jest H20 bez tych cech? Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało. Zadaniem naukowca natomiast jest wyjaśnienie faktu iż w wyniku tej reakcji akurat dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie inaczej. Odkryciem takich powodów zajmuje się nauka... a nie powstawaniem.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > Czy ja przeczę temu iż drzewo to taki zestaw cech? Tylko że pozostaje pytanie: jaki zestaw cech ma woda? Płynność, zamarzanie w takiej, a nie innej temp. itd. Tylko że woda to H20, a nie płynność itd. Należy umieć odróżnić cechę, czy też formę od substancji. Odróżnić, nie oddzielić.
A więc po pierwsze nie ma substancji. Po odjęciu wszystkich cech od rzeczy nic nie pozostaje. Po prawdzie niektórzy twierdzą że tak jest już u Arystotelesa - tj chociaż on sam twierdził, że forma musi mieć substrat który kształtuje i wraz z którym tworzy substancję, to jednak po odrzuceniu twierdzenia że każda cecha musi mieć nośnik okaże się, że wszechświat Arystotelesa to przestrzeń (szczelnie) wypełniona formami. Czy możemy odrzucić to założenie? Skłonny jestem twierdzić, że tak - jeśli mówimy, że zieloność przysługuje liściowi, to znaczy po prostu że zieloność towarzyszy innym cechom które razem dają nam formę liścia, a nie, że istnieje jakiś wspólny substrat. Materia (w rozumieniu arystotelesowskim) wydaje się być pojęciem redundantnym.
>Bo czym jest substancja bez formy? Czym jest H20 bez tych cech?
Niczym, dokładnie niczym.
>Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało. Zadaniem naukowca natomiast jest wyjaśnienie faktu iż w wyniku tej reakcji akurat dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie inaczej. Odkryciem takich powodów zajmuje się nauka... a nie powstawaniem.
Ponieważ obiekty, lub rzeczy to zestawy cech wyróżniane na podstawie mniej lub bardziej jasnych i ostrych kryteriów - dodanie cechy, pojawienie się cechy, może prowadzić do powstania nowej rzeczy.
Daje plusa za chyba pierwszy raz w naszych dyskusjach zwięzłe i klarowne wyłożenie pańskich poglądów. Z tak wyłożonymi poglądami można polemizować z przyjemnością.
|
|
| |  | | erypis (92 punktów) | > > A ja przeprowadziłem rozumowanie to potwierdzające, mianowicie że nauka nie odpowiada na pytanie jak, ani z czego powstaje cząsteczka wody.> Niestety, Twoje rozumowanie jest błędne. Błąd Twój polega na odwoływaniu się do XIX-wiecznych pojęć o budowie świata. Nie jestem w stanie tłumaczyć Ci filozoficznych implikacji osiągnięć nauki XX-wiecznej, ale weź sobie do serca jedną drobną cząstkę tej wiedzy, którą podkreśla rudyment: czym są obiekty takie jak drzewo, woda, czy proton określa lista ich cech.> Wbrew temu co twierdzisz, wiemy w szczegółach jak i z czego powstaje cząsteczka wody. Znamy równanie Schrödingera i potrafimy w attosekundowej skali prześledzić reakcję chemiczną np. tlenu z wodorem. Wiemy też, że tlen powstał we wnętrzu gwiazd a wodór w Wielkim Wybuchu. Cała ta wiedza jest poparta ogromną ilością doświadczeń i obserwacji.> > Co do cząsteczki wody powiem jeszcze tyle: łączą się dwa atomy wodoru i jeden tlenu i mamy wodę. Czy jednak w wyniku tego połączenia powstało coś więcej niż było?> Oczywiście, że tak. Pamiętaj o liście cech. Cecha taka jak moment dipolowy: ani atom wodoru ani tlenu go nie ma, a cząsteczka wody ma. Albo cecha rozpuszczania soli kuchennej, zamarzania przy 0º C, itd. Całość to zazwyczaj dużo więcej niż suma części. Nowe cechy, procesy i nowe jakości powstają z prostych składników. Skrajnym przykładem jest nasza świadomość będąca emergentną cechą wysokiego rzędu, ale w gruncie oparta na elektrochemicznych procesach zachodzących w mózgu.> > Byłbyś chyba szalony gdybyś tak stwierdził.> Jeśli to co napisałem nazywasz szaleństwem, to chyba nie znasz współczesnej nauki.  Umiejętność tworzenia wyobrażeń, wyzwalających się od przyzwyczajeń myślowych, daje szansę pełniejszego ogarnięcia rzeczywistości, która być może jest znacznie bogatsza, niż ta określana myśleniem zderzającym się z postrzeżeniami dostarczanymi przez zmysły. Żeby cokolwiek doświadczyć, musimy zawsze dotykać granic. Również świadomość, ta którą posiadamy, rozjaśnia się, wyłania z nieświadomości, ponieważ z jednej strony posiada punkt centralny, fenomen myślenia, a z drugiej na peryferiach postrzeżenia dostarczane przez zmysły. Przez zdolność tworzenia myśli, myślą, dotykamy granic dostarczanych przez zmysły. Aktywność w tym procesie jest naszym podstawowym działaniem. Jest to proces poznania. Poznajemy taką rzeczywistość, która wynika z konieczności istnienia granic. Wzrok niewidomego nie zatrzymuje się na granicach tego co nazywamy materią. Myślący niewidomy z pomocą pozostałych zmysłów tworzy z pewnością inne pojęcia o doświadczanej rzeczywistości. Świat wewnętrzny niewidomego, który stopniowo buduje, przez dotykanie myślą również myśli wcześniej pomyślanych, łączących się w zespoły pojęć, wyobrażeń, jest dla niego równie realnym, jednak odmiennym, ze względu na brak prawidłowo funkcjonującego zmysłu wzroku. Nie możemy mieć jednak pewności, czy jego wewnętrzne przeżycia, pozbawione są doświadczania barw i kształtów, pobudzanych przez dźwięk, zapach, dotyk, smak. Być może z tego względu, że bardzo absorbujące i w pewnym sensie atakujące człowieka doznania dostarczane przez zmysł wzroku, w jego przypadku nie istnieją, mógł znacznie łatwiej dopracować się zdolności odczuwania cech osobowościowych innego człowieka będącego w pobliżu. Cechy te poznaje odpowiednim dla niego językiem przekazu. Cechy osobowościowe może doświadczać między innymi dramaturgią zmian barw i kształtów. Jego poznanie w tym zakresie też dotyka granic. Jednak granice te zostały przeniesione na inny nam niedostępny obszar. Rzeczywistość może być znacznie szersza niż ta, doświadczana przez nas. Pragnienie poznania skłaniać nas może do przesuwania granic poznawczych. Nasz być może ograniczony i nie jedyny świat przenika inny, jednak nie na wzór i podobieństwo tego świata, choć byłoby to dla wielu wygodniejsze, przenika, być może nie przestrzenny i poza czasowy. Może teoria uznająca istnienie jedynie materii i stwierdzająca, że 2+2=5, czyli stwierdzająca, że złożenie prostszych form materii tworzy coś więcej niż jedynie ich sumę, tworzy nową jakość, a nawet świadomość człowieka. Człowiek niejako w ułamkach sekundy wyskakuje co chwilę z elektrochemicznych procesów mózgu i woła w pełni zamyślenia, jestem materią, zawdzięczam złudne poczucie istnienia przez myślącą materię, doskonały produkt reakcji elektrochemicznych. Wytnijmy różę z ogrodu i poczekajmy. Rozsypie się w pył. Wtedy niestety znowu 2+2=4. Ludzie nieuczeni mówią, uszło z niej życie.
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) |
Jest tylko jeden świat... ten, który istnieje. Myślisz jak Berkeley urodzony w XXI wieku. Nie mogąc wyobrazić sobie istnienia drzewa, kiedy nikt na niego nie patrzy... zaczynasz wymyślać świat, w którym nikt nie będzie musiał na coś patrzeć, czegoś dotykać itd? Czy co? A ty nie będziesz musiał rozwiązywać takich dylematów.
|
|
| |  | | atre (971 punktów) |
>A więc po pierwsze nie ma substancji. Po odjęciu wszystkich cech od rzeczy nic nie pozostaje.
Zostawmy Arystotelesa. Niech spoczywa w spokoju. My teraz myślimy, nie on. Ale słusznie zauważyłeś iż moje wnioski są (zaznaczam jednak iż do pewnego momentu) spójne z tymi, które on, jako pierwszy w historii ludzkości, wyraził.
Wątpliwość iż po odjęciu wszystkich cech np. od H20 nic nie pozostaje jest uzasadniona. Skoro każda cecha, czy też forma (w języku Aryst.) wymaga nośnika, my natomiast poznajemy rzecz tylko za pośrednictwem owych cech, to po odjęciu tych cech od domniemanego nośnika nie pozostaje nam już nic, co moglibyśmy poznać. W tym zdaniu jest pewne niesłuszne założenie. Sądzę iż wiesz o czym mówię, albo przynajmniej przeczuwasz to. Kartezjusz to pominął. I stąd mamy Kartezjusza, Kanta, Hegla i wielu innych, aż po Sartrea. Ale to teraz bez znaczenia. A więc: poznajemy za pośrednictwem zmysłów np. płynność wody. Wiemy że to jest woda, ponieważ jest płynna, możemy się jej napić i jak zamarznie w jeziorze to mamy co zrobić z łyżwami. Wiemy, że lód to ciągle woda bo kiedyś w tym jeziorze była woda. Nasza wiedza na temat cech wynika z doświadczenia. Odkąd doświadczamy odtąd mamy do czynienia z cechami. I teraz możemy się zabawić w Berkeleya: w momencie kiedy czegoś nie doświadczamy - nie mamy pewności, że to istnieje. I nadal będziemy się bawić w Berkeleya? ...odkąd doświadczamy. ODKĄD.
Dzięki za uhonorowanie plusem... ale to wcale nie było... konieczne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Tak sądziłem że przywołasz Berkeleya. Nie sądzę by odrzucenie nośnika cech zmuszało nas do przyjęcia założenia że istnieją jedynie zmysłowe jakości i gdy nie patrzymy na drzewo, to go nie ma. Albo jeszcze inaczej, zmysłowe jakości mogą być odwzorowaniami tego czegoś (coś jakby, ale tylko jakby rzecz sama w sobie) co istnieje niezależnie od umysłu. Tyle że pojawia się tu problem związany z zagadnieniem umysłu. Nie rozumiem tego zagadnienia wciąż zupełnie i nie będę się wdawał w dyskusje na ten temat. Podtrzymam jednak to co powiedziałem wcześniej - jeśli od danej rzeczy odejmiemy wszystkie jej cechy, formę, to z jej substancji nic nie zostanie, żadna materia pierwsza. Inaczej mówiąc, źle to ująłem w poprzednim poście - nie tyle nie ma substancji (w arystotelesowskim sensie) ile jest ona tylko i wyłącznie formą. Wydaje mi się nie sposób nadać zrozumiałego sensu pojęciu niezróżnicowanej, pierwotnej materii. To chyba wszystko co mogliśmy sobie na ten temat powiedzieć. Ja dotarłem właśnie do granic rzeczy dla mnie obecnie zrozumiałych mówiąc o odrzuceniu Berkeleya i obiektywnym istnieniu form rzeczy bez nośników tychże form. Nie mam zamiaru udawać mądrego tam gdzie nie jestem. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | atre (971 punktów) | >Tak sądziłem że przywołasz Berkeleya. >Nie sądzę by odrzucenie nośnika cech zmuszało nas do przyjęcia założenia że istnieją jedynie zmysłowe jakości i gdy nie patrzymy na drzewo, to go nie ma. Albo jeszcze inaczej, zmysłowe jakości mogą być odwzorowaniami tego czegoś (coś jakby, ale tylko jakby rzecz sama w sobie) co istnieje niezależnie od umysłu. Tyle że pojawia się tu problem związany z zagadnieniem umysłu. Nie rozumiem tego zagadnienia wciąż zupełnie i nie będę się wdawał w dyskusje na ten temat. Podtrzymam jednak to co powiedziałem wcześniej - jeśli od danej rzeczy odejmiemy wszystkie jej cechy, formę, to z jej substancji nic nie zostanie, żadna materia pierwsza. Inaczej mówiąc, źle to ująłem w poprzednim poście - nie tyle nie ma substancji (w arystotelesowskim sensie) ile jest ona tylko i wyłącznie formą. Wydaje mi się nie sposób nadać zrozumiałego sensu pojęciu niezróżnicowanej, pierwotnej materii. >To chyba wszystko co mogliśmy sobie na ten temat powiedzieć. Ja dotarłem właśnie do granic rzeczy dla mnie obecnie zrozumiałych mówiąc o odrzuceniu Berkeleya i obiektywnym istnieniu form rzeczy bez nośników tychże form. Nie mam zamiaru udawać mądrego tam gdzie nie jestem. >Pozdrawiam.
>jeśli od danej rzeczy odejmiemy wszystkie jej cechy, formę, to z jej substancji nic nie zostanie, żadna materia pierwsza.
A czy ja coś takiego powiedziałem? Uprzedzałem żebyśmy zostawili Arystotelesa i myśleli samodzielnie. Ale rzeczywiście to nie jest proste... ale w ostatecznym rozrachunku okazuje się dziecinnie proste. Jak wszystko, zanim to zrozumiemy. Ja nie kazałem ci sięgać do Stagiryty. Samodzielnie najprościej dojść do wszystkiego. Wówczas nie musząc posługiwać się cudzymi słowami, nie będziesz musiał być mądry tam gdzie nie jesteś.
|
|
| | | | |  | | erypis (92 punktów) |
A więc po pierwsze nie ma substancji. Po odjęciu wszystkich cech od rzeczy nic nie pozostaje. Po prawdzie niektórzy twierdzą że tak jest już u Arystotelesa - tj chociaż on sam twierdził, że forma musi mieć substrat który kształtuje i wraz z którym tworzy substancję, to jednak po odrzuceniu twierdzenia że każda cecha musi mieć nośnik okaże się, że wszechświat Arystotelesa to przestrzeń (szczelnie) wypełniona formami. Czy możemy odrzucić to założenie? Skłonny jestem twierdzić, że tak - jeśli mówimy, że zieloność przysługuje liściowi, to znaczy po prostu że zieloność towarzyszy innym cechom które razem dają nam formę liścia, a nie, że istnieje jakiś wspólny substrat. Materia (w rozumieniu arystotelesowskim) wydaje się być pojęciem redundantnym. ........................ ......................................................... Wyjdźmy z założenia, że podstawową cechą materii jest trójwymiarowość. Jeżeli czytający odsunie kryteria oceny i powstrzyma się od wzburzenia wobec tego co napiszę, to będzie możliwe dalsze śledzenie moich myśli. Myśl, uczucie, dobro, zło są bezwymiarowe. Uczuciom przypisać możemy wymiar czasowy. Są zmienne w czasie na podobieństwo utworu muzycznego. Posłużę się przyrównaniem, w celu stworzenia nietypowego ciągu wyobrażeniowego. Gdy słuchając utworu muzycznego, wżywam się w dźwięki i ich zmianę, mogę przeżyć, że w przejściu jednego dźwięku w następny obecna jest subtelna wola. Dopuśćmy możliwość istnienia światów bezwymiarowych przenikających znany nam świat trójwymiarowy. Światy te, choć niepostrzegalne, są obecne w każdym miejscu przestrzeni. Tym samym, każde miejsce przestrzeni może posiadać potencjalne możliwości wynikające z właściwości tych światów. Trzem z tych światów nadam określenia: świat woli, świat ruchu, świat formy. Nieco tak jak w porównawczym przykładzie utworu muzycznego. Wola przejawiająca się w ruchu i zastygająca ostatecznie na ułamek sekundy w formie. Tak działające, w takiej kolejności przenikające się światy tworzą strumienie o różnych określonych formach. W pewnych okolicznościach strumień taki może się rozbić, rozprysnąć, wypada ze swojego bezwymiarowego świata form i pojawia się w innym trójwymiarowym (naszym) świecie. Gdzieś we wszechświecie rodzi się materia, którą w różny sposób przenikają jeszcze pozostałe nie do końca rozbite strumienie form. Nowo powstała materia przyjmuje różne struktury, takie jakie rozpoznajemy w materii nieorganicznej, mineralnej. Myślę, że Arystoteles postrzegał świat szerzej. Wiele jego myśli nie jesteśmy w stanie ożywić. Stały się dla nas skostniałymi abstrakcjami. Ma to jednak pewne uzasadnienie. Ludzie utracili pewne zdolności. Wypracowali też i nowe niedostępne w czasach Arystotelesa.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | No cóż, poza wszystkim to co widzimy wokół siebie i co Arystoteles nazwał substancją (materia+forma) i co wielu później, nazywając już zwykle po prostu materią, uznawali za Arystotelesem za coś rozciągłego w przestrzeni, to coś nie jest rozciągłe i nie zajmuje przestrzeni. Cząstki elementarne są punktowymi ośrodkami pól różnych oddziaływań. Rozciągłość i nieprzenikliwość to złudzenia makroskopowe.
A co do czasu i przestrzeni - to nie są to byty rozdzielne i stwierdzenie że coś bytuje w wymiarze czasu z konieczności pociąga za sobą bytowanie w przestrzeni.
|
|
| | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >No cóż, poza wszystkim to co widzimy wokół siebie i co Arystoteles nazwał substancją (materia+forma) i co wielu później, nazywając już zwykle po prostu materią, uznawali za Arystotelesem za coś rozciągłego w przestrzeni, to coś nie jest rozciągłe i nie zajmuje przestrzeni. Cząstki elementarne są punktowymi ośrodkami pól różnych oddziaływań. Rozciągłość i nieprzenikliwość to złudzenia makroskopowe. >A co do czasu i przestrzeni - to nie są to byty rozdzielne i stwierdzenie że coś bytuje w wymiarze czasu z konieczności pociąga za sobą bytowanie w przestrzeni.
Kolejne złudzenie ala Berkeley w nauce? Punktowe ośrodki pól? To coś, co już nie istnieje???
|
|
| | | | | |  | | atre (971 punktów) |
>Czy możemy odrzucić to założenie?
Na tym polega myślenie (metoda separacji - małżonkowie rozstają się, ale nie rozwodzą. A rozstają się po to aby dociec czy coś ich rzeczywiście jeszcze łączy, czy już nie. Rozwodzą się natomiast gdy już znają odpowiedź na to pytanie). Zauważ jednak iż odseparowując kolejno wszystkie cechy od przedmiotu uwagi docieramy do pustki. Z drugiej strony nie możemy powiedzieć iż od niej zaczęliśmy. Platon uzupełnił lukę ideami (przypowieść o jaskini). Arystoteles odszedł od tego i doszedł do abstrakcyjnego nośnika dla form. Był już jednak z tego względu większym realistą niż Platon. Aby poprowadzić refleksję dalej musimy sięgnąć do pojęcia przyczyny w kontekście nauki. Taką przyczyną miał być w zamyśle Stagiryty ów nośnik. Niestety nie mógł poprowadzić refleksji dalej ze względu na to iż nauka dopiero wówczas raczkowała. My już jednak możemy. Odrzucenie Arystotelesa skaziło jednak rozumienie wyników podsuwanych przez naukę. Dlatego też wielu dzisiaj uważa iż odpowiada ona na pytanie jak powstaje wszechświat. Wyjaśniałem to na przykładzie wody . H, H, O = H20. Z jednej strony przed reakcją nie było wody. Z drugiej strony po reakcji było to, co i przed reakcją. Na czym więc polega nowość? Nie można powiedzieć iż coś powstało. Jest jednak jakaś nowość. TO nie powstało, TO jednak zyskało cechy, których wcześniej nie objawiało. Pierwsze TO można rozumieć jako substancję, drugie TO jako formę, cechę. Nie można jednak ich "rozwodzić". TO zawsze ujawnia jakieś cechy, zawsze ma jakąś formę. Przed jak i po danej reakcji. Przed reakcją ujawnia tylko inną formę. Stąd pojęcie formy . Ze względu na przyczynę. Co jednak w nauce zrobić z pojęciem przyczyny odnośnie istnienia przedmiotu uwagi, a więc i zachodzenia danej reakcji? Nie odpowiada ona przecież na pytanie jak powstaje woda. Nie ma się jednak co sprzeczać z tym iż woda jest.
Tak więc odrzucamy kolejno cechy nie po to żeby dojść do owej pierwszej materii, bo jest to powtórzeniem błędnego poglądu atomistów. Robimy to ze względu na pojęcie przyczyny istnienia danego przedmiotu uwagi i zachodzenia danej reakcji. Nauka nie traktuje przyczyny sprawczej jako odrębną od materii. Z drugiej strony prowadząc badania tej materii nie odpowiada jednak na pytanie jak powstaje woda. A więc...
|
|
| |  | 4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | >> Czy ja przeczę temu iż drzewo to taki zestaw cech? Tylko że pozostaje pytanie: jaki zestaw cech ma woda? Płynność, zamarzanie w takiej, a nie innej temp. itd. Tylko że woda to H20, a nie płynność itd. Należy umieć odróżnić cechę, czy też formę od substancji. Odróżnić, nie oddzielić. >A więc po pierwsze nie ma substancji. Po odjęciu wszystkich cech od rzeczy nic nie pozostaje. Po prawdzie niektórzy twierdzą że tak jest już u Arystotelesa - tj chociaż on sam twierdził, że forma musi mieć substrat który kształtuje i wraz z którym tworzy substancję, to jednak po odrzuceniu twierdzenia że każda cecha musi mieć nośnik okaże się, że wszechświat Arystotelesa to przestrzeń (szczelnie) wypełniona formami. Czy możemy odrzucić to założenie? Skłonny jestem twierdzić, że tak - jeśli mówimy, że zieloność przysługuje liściowi, to znaczy po prostu że zieloność towarzyszy innym cechom które razem dają nam formę liścia, a nie, że istnieje jakiś wspólny substrat. Materia (w rozumieniu arystotelesowskim) wydaje się być pojęciem redundantnym. >>Bo czym jest substancja bez formy? Czym jest H20 bez tych cech? >Niczym, dokładnie niczym. >>Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało. Zadaniem naukowca natomiast jest wyjaśnienie faktu iż w wyniku tej reakcji akurat dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie inaczej. Odkryciem takich powodów zajmuje się nauka... a nie powstawaniem. >Ponieważ obiekty, lub rzeczy to zestawy cech wyróżniane na podstawie mniej lub bardziej jasnych i ostrych kryteriów - dodanie cechy, pojawienie się cechy, może prowadzić do powstania nowej rzeczy. >Daje plusa za chyba pierwszy raz w naszych dyskusjach zwięzłe i klarowne wyłożenie pańskich poglądów. Z tak wyłożonymi poglądami można polemizować z przyjemnością. > Ratunku! Gdzie ja jestem? Forma i substancja? Jak można w XXI w. posługiwać się tymi arystotelejskimi bredniami? Czy dwa i pół tysiąca lat rozwoju nauk przyrodniczych nie pokazały, że to pojęcia puste?
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Wbrew pozorom można - jeśli o mnie chodzi chcę jak najlepiej zrozumieć fizykę Arystotelesa. Czemu? Bo to ciekawe.
|
|
| | |  | | atre (971 punktów) |
>Ratunku! Gdzie ja jestem? Forma i substancja? Jak można w XXI w. posługiwać się tymi arystotelejskimi bredniami? Czy dwa i pół tysiąca lat rozwoju nauk przyrodniczych nie pokazały, że to pojęcia puste? > Powtarzam jeszcze raz to co napisałem:
Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało. Zadaniem naukowca natomiast jest wyjaśnienie faktu iż w wyniku tej reakcji akurat dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie inaczej. Odkryciem takich powodów zajmuje się nauka...
Czy wielmożny Pan ma przeciwne zdanie na ten temat? Proszę wykazać że tym się nauka nie zajmuje, a czym innym. Wówczas zasłużysz na te plusiki. Chyba że racjonaliści wyrażają aprobatę tylko za konstatacje jak twoja.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało.
Ale właśnie zyskanie nowych cech jest równoznaczne w tym przypadku z powstaniem nowej rzeczy. To jak "rozdzielimy" otaczającą rzeczywistość na rzeczy, obiekty, jest kwestią konwencji nazewnictwa (dlatego na przykład atomizm logiczny to porażka). Identyfikować obiekty przynależące do danej rzeczy możemy na podstawie wylistowania ich cech, które arbitralnie przyjęliśmy za charakterystyczne dla danej rzeczy. Kiedy mówimy woda powstała z wodoru i tlenu zwracamy jedynie uwagę, że pewne konkretne połączenie obiektów nazywanych "tlen" i "wodór" posiada listę cech, która według naszej konwencji kwalifikuje je do nazwania "wodą". Jak widzisz powstawanie (w przedstawionym sensie) jest uchwytne przez naukę.
Powstawanie w twoim sensie (zmiany substancji) raczej nie zachodzi jako że nie ma czegoś takiego jak substancje złożone z substratu i formy - istoty rzeczy. Nade wszystko, abstrahując od rozdziału cech istotnych od nieistotnych, po oddzieleniu ich wszystkich nic w sensie poznawczym nie zostaje (żaden substrat). Jedynie co "przemawia" za substratem rzeczy jest arbitralne i uzasadnione dogmatem "nie istnieje własność, forma bez substratu", który jednak nie ma żadnego poparcia w doświadczeniu (trudno go więc uznać za realistyczny).
Zwracając uwagę z kolei na rozdział cech na istotne i przygodne, wiemy że jest on błędny - intelekt nie ma żadnej intuicji która pozwalałaby mu wyczytać które cechy rzeczy są istotne a które przygodne. W konsekwencji tzw. "istota" danej rzeczy także jest przedmiotem nazewniczej konwencji. Niejęzykowy świat jest niewyrażalny i niezrozumiały w fundamentalnym tego słowa znaczeniu. Gdy stworzymy język i nazwy i nauczymy się mniej lub bardziej poprawnie identyfikować kryteria nazywania różnych rzeczy, ów niewyrażalny świat rozpada się na rzeczy powstające i ginące, zmieniające się jedne w drugie, a czasami rzeczy jak gdyby znikają z tego świata (a ściśle jego językowego opisu) gdy jakieś słowo, pojęcie umiera (na przykład eter).
> Czy wielmożny Pan ma przeciwne zdanie na ten temat? Proszę wykazać że tym się nauka nie zajmuje, a czym innym. Wówczas zasłużysz na te plusiki. Chyba że racjonaliści wyrażają aprobatę tylko za konstatacje jak twoja.
Nauka zajmuje się wyjaśnianiem jak zachodzą różne procesy, pytania dlaczego, zakładające intencjonalność, ewentualnie jakąś wbudowaną celowość, są zadawane rzadziej ale są - na przykład w biologii gdzie proces darwinowski symuluje teleologię (organizmy są zbudowane tak jakby "po coś").
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) |
Nie jest kwestią tylko konwencji nazewnictwa to iż jeśli coś powstaje, to znaczy iż tego uprzednio nie było. Sam przecież mówisz: przed reakcją wody nie było. A więc stosujesz jednak tę samą logikę co ja i choćby Arystoteles. Co więc nas różni? Ja mówię iż nauka nie wyjaśnia jak powstaje H20. A przecież woda to do diaska H20. Chyba że coś więcej. Ty mówisz iż przed reakcją nie było wody. Nie masz jednak chyba na myśli H i O.
No więc co nas różni?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Ja mówię iż nauka nie wyjaśnia jak powstaje H20. A przecież woda to do diaska H20. Chyba że coś więcej. Ale nauka wyjaśnia jak powstaje woda. Z połaczenia tlenu i wodoru. atre wybacz, ale to zaczyna się ocierać o zaburzenia w myśleniu, jakąś niezdolność do rozumienia nader jasnych słów. Tam nie ma nic więcej. Wodór łączy się z tlenem i powstaje, POWSTAJE, POWSTAJE woda. Lub ujmując to inaczej - z twoich słów wynika że wodór i tlen w stanie gazowym to woda tak samo jak i wodór i tlen połączony w cząsteczki wody. Skoro nic nie powstało a po reakcji jest woda to i przed powinna być. Albo jeśli nie było wody i nic nie powstało to wody wciąż nie ma a więc cząsteczki H20 to nie woda a wciąż tlen i wodór tylko (to akurat prawda - tyle, że takie połączenie ma nowe właściwości, dlatego nazywamy je wodą). > Ty mówisz iż przed reakcją nie było wody. Nie masz jednak chyba na myśli H i O. > No więc co nas różni?
Może wreszcie ty spróbujesz explicite wyrazić różnice, bo w tej chwili wychodzi na to, że różni nas znajomość elementarnego słownictwa (woda, tlen, powstaje).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | Gdzie ta substancja? | > Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało.Upierasz się, że teoria substancji jest zgodna ze współczesną wiedzą. Tak nie jest. Podam Ci bardziej dobitny przykład niż cząsteczka wody. Proton promieniowania kosmicznego o energii, powiedzmy, 1 PeV wpada do naszej atmosfery wywołując kaskadę wtórnego promieniowania.  Ponieważ energia spoczynkowa protonu to "zaledwie" 1 GeV, więc tysiące wtórnych protonów powstaje w tym procesie. Skoro protonów tych nie było przed zderzeniem, to skąd się wzięła ich hipotetyczna substancja? Czyżby rozpędzanie pierwotnego protonu jakoś dodawało mu substancji? A jeśli tak, to czym się różni ta substancja od energii? Poproszę o jasny, ilościowy opis zachowania się substancji w tym przypadku.
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) | Odp: Gdzie ta substancja? |
Mógłbyś powiedzieć iż tysiące wtórnych protonów POWSTAJE w tym procesie...
gdyby ów proton promieniowania kosmicznego wpadł gdzieś, gdzie jest idealna próżnia. Wówczas, gdybyśmy tam zaobserwowali jakieś powstanie tysiąca, (albo choćby jednego) wtórnych protonów, miałbyś prawo powiedzieć iż zaobserwowaliśmy fakt powstania owych protonów.
jako naukowiec powinieneś powiedzieć: proton o energii 1PeV wpada do atmosfery i wywołuje reakcję łańcuchową w owej atmosferze w wyniku której dochodzi do złożenia wtórnych protonów
bo - co jest właściwie najważniejsze w tym wszystkim - proton to też złożenie , a nie jakaś pierwsza materia. Może więc ulec rozbiciu, jak i w wyniku odpowiedniej - koniecznej wówczas do założenia - reakcji ulec złożeniu. Nie oznacza to jednak iż przed złożeniem nie było tego, co się na niego złożyło. W ten sam sposób dochodzi do rozbicia jądra atomowego w akceleratorach. Nie przeprowadzono, z tego co wiem, jeszcze takich doświadczeń, w których rozbito by sam proton, wiadomo jednak iż jest on złożeniem.
tak więc nadal nic nie powstaje. Zadaniem nauki jest natomiast wyjaśnienie reakcji w wyniku której doszło do złożenia owych wtórnych protonów, tak jak to wyjaśnia w przypadku samych atomów będących złożeniem protonu, neutronu i elektronu w danym stosunku ilościowym
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > gdyby ów proton promieniowania kosmicznego wpadł gdzieś, gdzie jest idealna próżnia. Wówczas, gdybyśmy tam zaobserwowali jakieś powstanie tysiąca, (albo choćby jednego) wtórnych protonów, miałbyś prawo powiedzieć iż zaobserwowaliśmy fakt powstania owych protonów. Właśnie pojąłem, że dla ciebie powstawanie jest tylko z próżni (w starożytnym znaczeniu tego słowa). Ale my tu nie mówimy o powstawaniu czegoś z niczego, ale jednych rzeczy z przemian innych rzeczy. Jeśli dla ciebie nie było to oczywiste i jasne, to przykre że ktokolwiek tracił czas na dyskutowanie ze śniącym na jawie. Dobrej nocy.
|
|
| | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >> gdyby ów proton promieniowania kosmicznego wpadł gdzieś, gdzie jest idealna próżnia. Wówczas, gdybyśmy tam zaobserwowali jakieś powstanie tysiąca, (albo choćby jednego) wtórnych protonów, miałbyś prawo powiedzieć iż zaobserwowaliśmy fakt powstania owych protonów. >Właśnie pojąłem, że dla ciebie powstawanie jest tylko z próżni (w starożytnym znaczeniu tego słowa). Ale my tu nie mówimy o powstawaniu czegoś z niczego, ale jednych rzeczy z przemian innych rzeczy. Jeśli dla ciebie nie było to oczywiste i jasne, to przykre że ktokolwiek tracił czas na dyskutowanie ze śniącym na jawie. >Dobrej nocy.
A nie pomyślałeś iż między innymi o to właśnie chodziło, aby ktoś z takim przekonaniem jak ty stwierdził iż coś nie powstaje z niczego?
Skoro jednak twierdzisz że powstaje z czegoś... to znaczy że powstaje.
Woda powstała bo jej wcześniej nie było... zanim powstała.
Tak samo i nie było elektronu, protonu i neutronu zanim powstały... z czegoś.
Nie było żadnych energii, pól... zanim nie powstały z czegoś.
Z CZEGO?
A TO Z CZEGO?
I co w ten sposób udowadniasz? Że wszechświat jest sam z siebie? Przecież wszystko musiało powstać. A, jak twierdzisz, wody nie było przed reakcją... A wszechświat był? Przed reakcją.
Miłych snów.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Przecież, dobrze wiesz że to wiedzieli już przed Arystotelesem - łańcuch przyczyn ad infinitum. To że Stagiryta uznał, że to niemożliwe nie znaczy że to nie możliwe. Zresztą, to ty chyba w innym wątku postulowałeś że wszechświat nie może być perpetuum mobile. A czym innym jak nie takim perpetuum jest Pierwszy Poruszyciel generujący przez wieczność ruch, ale sam nieporuszony. Analogia do perpetuum mobile jest o tyle uzasadniona, że to ruch właśnie pełni u Arystotelesa taką rolę jak we współczesnej fizyce energia. Dobrze wiesz ze rozumowanie Arystotelesa nie przekłada się na dowód Boga. Mimo wszystko jego koncepcja poruszyciela była spójną wewnętrznie koncepcją pewnej fizyki świata, który czerpie swój ruch od nieporuszonego poruszyciela - ruch ten zstępuje na niższe światy -sfery niebieskie , świat księżycowy, wreszcie świat wypełniony ciężkim powietrzem. Koncepcję ta można nawet (a dokładnie stojącą za nią fizykę) przerobić na równania pewnej dynamiki. Ale, o ile koncepcja jest czy wydaje się spójna, równania tej dynamiki są niespójne wewnętrznie i dodatkowo wynikające z nich predykcje są w większości przypadków niezgodne z doświadczeniem (tak, fizykę Arystotelesa da się obalić doświadczalnie). Wynika z nich na przykład że stała siła powoduje ruch ze stałą prędkością. Inny przykład twojego nierozumienia podstaw teorii którą niby wyznajesz - próżnia. Twierdzisz, że absolutnej próżni nie ma. Cóż, jest na pewno próżnia o jakiej mówił Arystoteles - to jest brak ciał. Arystoteles uważał że w próżni ruch jest niemożliwy - brak oporu spowodowałby ze dowolna siła rozpędziła by ciało do nieskończonej szybkości. Wiemy że to nonsens - jeden z głównych, o ile wręcz nie główny argument przeciwko istnieniu próżni - z oporu ośrodka i jego wpływu na prędkość został obalony. Obalono jego fizykę. Jego koncepcja rozróżnienia między substancją a materią i formą jest błędna gdyż materia w sensie arystotelesowskim to puste, redundantne pojęcie do niczego nie potrzebne. Jego wizja rzeczy jako materii której forma określana jest przez istotę, oraz dodatkowo "wzbogacona" o cechy przygodne została zdyskredytowana przez wyjawienie konwencjonalnego charakteru definicji, które to miały chwytać te cechy niby istotne.
Lecz ty wciąż uparcie posługujesz się tymi zdyskredytowanymi wizjami, tylko dlatego, że kilku nieuczciwym intelektualnie neotomistom nie zostało nic innego do obrony ich teistycznych fantazji.
I jeszcze na koniec: z czym mamy do czynienia w teistycznym wykrzywieniu argumentu z pierwszego poruszyciela? Byt który przerywa łańcuch przyczyn bo sam nie posiada przyczyny (albo sam sobie jest przyczyną). Skoro teista może uznać samoprzyczynowość boga, może uznać też samoprzyczynowość wszechświata i pominąć boga.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > [...] proton o energii 1PeV wpada do atmosfery i wywołuje reakcję łańcuchową w owej atmosferze w wyniku której dochodzi do złożenia wtórnych protonówNie. Wtórne protony nie zostają złożone z cząstek znajdujących się wcześniej w atmosferze. Te protony dosłownie powstają. Końcowa ilość cząstek jest dużo większa niż początkowa. Ich sumaryczna masa (spoczynkowa) również znacznie się zwiększyła. Nawet w uruchamianym obecnie pod Genewą akceleratorze LHC z każdego czołowego zderzenia dwóch protonów pędzących naprzeciw siebie będzie powstawać około setki nowych cząstek. A teraz zamiast krzyczeć pogrubionym tekstem, powiedz skąd się bierze "substancja" na te nowe cząstki?
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > > [...] proton o energii 1PeV wpada do atmosfery i wywołuje reakcję łańcuchową w owej atmosferze w wyniku której dochodzi do złożenia wtórnych protonów> Nie. Wtórne protony nie zostają złożone z cząstek znajdujących się wcześniej w atmosferze. Te protony dosłownie powstają. Końcowa ilość cząstek jest dużo większa niż początkowa. Ich sumaryczna masa (spoczynkowa) również znacznie się zwiększyła. Nawet w uruchamianym obecnie pod Genewą akceleratorze LHC z każdego czołowego zderzenia dwóch protonów pędzących naprzeciw siebie będzie powstawać około setki nowych cząstek.> A teraz zamiast krzyczeć pogrubionym tekstem, powiedz skąd się bierze "substancja" na te nowe cząstki?Niestety ta argumentacja go nie przekona - będzie kluczył, a jeśli ma dość wiedzy, powie że przecież nie powstały z niczego a z energii kinetycznej.
|
|
| | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | > >> [...] proton o energii 1PeV wpada do atmosfery i wywołuje reakcję łańcuchową w owej atmosferze w wyniku której dochodzi do złożenia wtórnych protonów> >Nie. Wtórne protony nie zostają złożone z cząstek znajdujących się wcześniej w atmosferze. Te protony dosłownie powstają. Końcowa ilość cząstek jest dużo większa niż początkowa. Ich sumaryczna masa (spoczynkowa) również znacznie się zwiększyła. Nawet w uruchamianym obecnie pod Genewą akceleratorze LHC z każdego czołowego zderzenia dwóch protonów pędzących naprzeciw siebie będzie powstawać około setki nowych cząstek.> >A teraz zamiast krzyczeć pogrubionym tekstem, powiedz skąd się bierze "substancja" na te nowe cząstki?> Niestety ta argumentacja go nie przekona - będzie kluczył, a jeśli ma dość wiedzy, powie że przecież nie powstały z niczego a z energii kinetycznej. Jeszcze kilka minut temu zapierałeś się iż nikt tu nie udowadnia powstawania z niczego? I że takie dowodzenie to relikt starożytności. Mam przytoczyć twoją wypowiedź? Zresztą, proszę: Właśnie pojąłem, że dla ciebie powstawanie jest tylko z próżni (w starożytnym znaczeniu tego słowa). Ale my tu nie mówimy o powstawaniu czegoś z niczego, ale jednych rzeczy z przemian innych rzeczy. Jeśli dla ciebie nie było to oczywiste i jasne, to przykre że ktokolwiek tracił czas na dyskutowanie ze śniącym na jawie. Dobrej nocy. No więc, jak to jest? Logika lunatyka?
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Zgodnie z tym co napisalem, gdybysz miał trochę więdzy wiedziałbyś, że żadna masa/energia w tym procesie nowa nie powstaje. Ale powstają nowe protony. Taki to już mój lunatyzm.
|
|
| | | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >Zgodnie z tym co napisalem, gdybysz miał trochę więdzy wiedziałbyś, że żadna masa/energia w tym procesie nowa nie powstaje. >Ale powstają nowe protony. >Taki to już mój lunatyzm. >
Gratuluję. Żadna nowa masa nie powstaje, ale powstają protony. I słusznie. Protony nie powstają z niczego. Czemu więc wyśmiewałeś ten wniosek w rozmowie z kolegą który twierdził że jednak z niczego? Gdybyś jednak nie zatrzymał się w swoim myśleniu na tym etapie... to byś się dowiedział. Bo ja myślałem że rozmawiam z kimś kto myśli po to żeby czegoś dociec... a nie od czegoś uciec. Przestań więc uciekać od myślenia tylko zastanów się czy woda powstaje z niczego czy z wodoru i tlenu. Tak samo protony, bo to też złożenie jak wiadomo. I powstaje ze złożenia, a nie z niczego. Tak jak woda i wszystko. Tym się właśnie zajmuje nauka. Rozum ma jednak prawo ciągle pytać skąd w takim razie to wszystko, to że coś jest. Bo nauka tego nie docieka. Ona zajmuje się zupełnie czym innym, reakcjami zachodzącymi we wszechświecie. Nie może więc twierdzić iż wszechświat powstał sam z siebie, ani że nie musiał powstać, żeby być. Bo skoro tak... to znaczy że woda ani protony też nie musiały powstać żeby być! A więc woda nie mogłaby być żadną nowością, jak mi dowodziłeś. Tylko nie postuluj mi teraz substancji odrębnej od cech. Bo takiej nie ma. Woda to H20 i zarazem woda, o takich cechach jakie ma. Nie da się tego oddzielić. Wielokrotnie tak mówiłem, ale ty nie słuchałeś i inni też, którzy kazali mi dowodzić jakoby to było moje zdanie, jakiejś substancji odrębnej od cech, czy też materii. To absurd. Kiedy jednak mówimy iż powstaje w wyniku jakiejś reakcji woda, to nie mówimy iż to co się składa na wodę wzięło udział w reakcji tak jakby przychodząc z nikąd, czy też z niczego. Tak samo w przypadku owych protonów. Rozum jednak ciągle widzi tę lukę: skąd w takim razie woda? Ja mówiłem: z wodoru i tlenu. Ty mówiłeś: owszem, ale po reakcji powstało coś zupełnie nowego. A ja mówiłem że nie, bo: był już uprzednio gdzieś wodór i tlen, a nic więcej nie składa się na wodę. Rozum więc docieka: było już to przed reakcją co złożyło się na wodę. I to nie ulega wątpliwości. Jaką więc masz dalej wątpliwość? Taką jak kolega który twierdził iż jednak nie było? A ty znowuż się z tym zgodziłeś? Albo myślimy, albo nie i żyjemy jak ślepcy.
|
|
| | | | | | |  | | atre (971 punktów) | > > [...] proton o energii 1PeV wpada do atmosfery i wywołuje reakcję łańcuchową w owej atmosferze w wyniku której dochodzi do złożenia wtórnych protonów> Nie. Wtórne protony nie zostają złożone z cząstek znajdujących się wcześniej w atmosferze. Te protony dosłownie powstają. Końcowa ilość cząstek jest dużo większa niż początkowa. Ich sumaryczna masa (spoczynkowa) również znacznie się zwiększyła. Nawet w uruchamianym obecnie pod Genewą akceleratorze LHC z każdego czołowego zderzenia dwóch protonów pędzących naprzeciw siebie będzie powstawać około setki nowych cząstek.> A teraz zamiast krzyczeć pogrubionym tekstem, powiedz skąd się bierze "substancja" na te nowe cząstki? A kto powiedział, że zostają złożone z cząstek znajdujących się wcześniej w atmosferze? Proton nie jest złożony z protonu, tak jak atom nie jest złożony z atomu tylko... wiadomo z czego. W akceleratorze dochodzi do złożenia kolejnych protonów, których tam rzeczywiście nie było. Nie zostają jednak złożone z niczego! Tak jak atom nie jest złożony z niczego! Protony w momencie zderzenia uwalniają energię w wyniku której dochodzi do złożenia kolejnych protonów z energii już obecnej w akceleratorze.(i dla wiadomości pana Sylwka uprzedzam iż nie mam na myśli energii kinetycznej) Atom to też substancja... a wiadomo iż jest złożony. Tak samo proton i wiadomo iż jest złożony. Licząc i mierząc na koniec tylko protony po złożeniu rzeczywiście mamy naddatek z niczego... bo ignorujemy "stan protonu" przed złożeniem! Tak jakbyśmy mieli ignorować "stan atomu" przed złożeniem i wnioskowali iż powstał z niczego.
|
|
| | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | A jaką energię jeśli nie kinetyczną masz na myśli? W akceleratorze jest wysoka próżnia (tzn, zgodnie z definicją Arystotelesa coś, co nie stawia oporu ruchowi ciał, zapomniałeś już?).
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Protony w momencie zderzenia uwalniają energię w wyniku której dochodzi do złożenia kolejnych protonów z energii już obecnej w akceleratorze.(i dla wiadomości pana Sylwka uprzedzam iż nie mam na myśli energii kinetycznej)
A jaką energię masz na myśli? I czy uważasz ją za substancję?
> Licząc i mierząc na koniec tylko protony po złożeniu rzeczywiście mamy naddatek z niczego... bo ignorujemy "stan protonu" przed złożeniem!
Czyżbyś uważał, że proton przed zderzeniem miał więcej substancji niż po zderzeniu? Skąd ją wziął? A w ogóle, czy sądzisz, że ilość substancji w cząstkach jest zmienna?
|
|
| | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >> Protony w momencie zderzenia uwalniają energię w wyniku której dochodzi do złożenia kolejnych protonów z energii już obecnej w akceleratorze.(i dla wiadomości pana Sylwka uprzedzam iż nie mam na myśli energii kinetycznej) >A jaką energię masz na myśli? I czy uważasz ją za substancję? >> Licząc i mierząc na koniec tylko protony po złożeniu rzeczywiście mamy naddatek z niczego... bo ignorujemy "stan protonu" przed złożeniem! >Czyżbyś uważał, że proton przed zderzeniem miał więcej substancji niż po zderzeniu? Skąd ją wziął? A w ogóle, czy sądzisz, że ilość substancji w cząstkach jest zmienna?
To ty mi próbowałeś wmówić że proton nie jest złożeniem i powstał z niczego. A ja wcale nigdy nie mówiłem iż rozumiem substancję jako coś odrębnego od formy. Patrz mój post w odpowiedzi na post Sylwka który wysłałem kilka minut przed tym postem.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > tak więc nadal nic nie powstaje. Zadaniem nauki jest natomiast wyjaśnienie reakcji w wyniku której doszło do złożenia owych wtórnych protonów, tak jak to wyjaśnia w przypadku samych atomów będących złożeniem protonu, neutronu i elektronu w danym stosunku ilościowym
No tak. Creatio ex nihilo, domena boska. A tu nauka znowu bezceremonialnie wkracza ze swoim profanum. I nie chce słyszeć, że jej zadaniem jest tylko służyć ad majorem Dei gloriam. Czyż świat nie byłby piękny bez tych Koperników?
|
|
| | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >> tak więc nadal nic nie powstaje. Zadaniem nauki jest natomiast wyjaśnienie reakcji w wyniku której doszło do złożenia owych wtórnych protonów, tak jak to wyjaśnia w przypadku samych atomów będących złożeniem protonu, neutronu i elektronu w danym stosunku ilościowym No tak. Creatio ex nihilo, domena boska. A tu nauka znowu bezceremonialnie wkracza ze swoim profanum. I nie chce słyszeć, że jej zadaniem jest tylko służyć ad majorem Dei gloriam. Czyż świat nie byłby piękny bez tych Koperników?
A któż mi dowodził Creatio ex nihilo wtórnych protonów??? A ja twierdziłem inaczej.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | Odp: Co czyni nas ludźmi - moja odpowiedź. | >>Ratunku! Gdzie ja jestem? Forma i substancja? Jak można w XXI w. posługiwać się tymi arystotelejskimi bredniami? Czy dwa i pół tysiąca lat rozwoju nauk przyrodniczych nie pokazały, że to pojęcia puste? >> >Powtarzam jeszcze raz to co napisałem: >Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało. Zadaniem naukowca natomiast jest wyjaśnienie faktu iż w wyniku tej reakcji akurat dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie inaczej. Odkryciem takich powodów zajmuje się nauka... > Czy wielmożny Pan ma przeciwne zdanie na ten temat? Proszę wykazać że tym się nauka nie zajmuje, a czym innym. Wówczas zasłużysz na te plusiki. Chyba że racjonaliści wyrażają aprobatę tylko za konstatacje jak twoja.
Niejaki Hoimar von Ditfurth swoja świetną książkę zatytułował "Na początku był wodór". Gdyby słowo powstawać rozumieć tak, jak Ty to robisz, trzeba by stąd wyciągnąć wniosek, że od tego początku nic nie powstało, a tylko cechy pozmieniało. Dla Ciebie coś powstaje gdy jest stworzone. Gratuluję nowego dowodu istnienia Boga.
|
|
| | | | |  | | atre (971 punktów) | >>>Ratunku! Gdzie ja jestem? Forma i substancja? Jak można w XXI w. posługiwać się tymi arystotelejskimi bredniami? Czy dwa i pół tysiąca lat rozwoju nauk przyrodniczych nie pokazały, że to pojęcia puste? >>> >>Powtarzam jeszcze raz to co napisałem: >>Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało. Zadaniem naukowca natomiast jest wyjaśnienie faktu iż w wyniku tej reakcji akurat dwa atomy wodoru łączą się z jednym atomem tlenu, a nie inaczej. Odkryciem takich powodów zajmuje się nauka... >> Czy wielmożny Pan ma przeciwne zdanie na ten temat? Proszę wykazać że tym się nauka nie zajmuje, a czym innym. Wówczas zasłużysz na te plusiki. Chyba że racjonaliści wyrażają aprobatę tylko za konstatacje jak twoja. >Niejaki Hoimar von Ditfurth swoja świetną książkę zatytułował "Na początku był wodór". Gdyby słowo powstawać rozumieć tak, jak Ty to robisz, trzeba by stąd wyciągnąć wniosek, że od tego początku nic nie powstało, a tylko cechy pozmieniało. Dla Ciebie coś powstaje gdy jest stworzone. Gratuluję nowego dowodu istnienia Boga. >
Nie jest moją ambicją formułowanie dowodów na istnienie Boga. Co było na początku? To jedno z najgłupszych pytań jakie znam. Dlaczego? Sam to powiedziałeś: "Gdyby słowo powstawać rozumieć tak, jak Ty to robisz, trzeba by stąd wyciągnąć wniosek, że od tego początku nic nie powstało, a tylko cechy pozmieniało." I słusznie! Nic nie powstało! Tym nauka się nie zajmuje. Nic w reakcjach nie dochodzi z nikąd tylko z otoczenia. A energia to nie duch, który przekształca się w masę! Nauka nie zajmuje się powstawaniem rzeczy w takim sensie iż coś powstało, a więc wcześniej tego nigdzie w jakimkolwiek stanie nie było. Sam słuszną wysnułeś wątpliwość: "trzeba by stąd wyciągnąć wniosek, że od tego początku nic nie powstało" Bo sam ciągle rozumiesz iż nauka dosięga owego początku, przed którym nic nie było! I dlatego przeczysz sam sobie mówiąc iż w reakcjach coś powstaje z niczego. Ale to ty powiedziałeś znowuż: "Dla Ciebie coś powstaje gdy jest stworzone." Dla ciebie jednak w reakcjach coś jednak powstaje z niczego. A skoro z niczego... to znaczy że nie z czegoś. A więc jest stworzone. Ponieważ gdyby powstawało z czegoś to by nie mogło być stworzone. A więc skoro dla ciebie coś nie powstaje bo jest stworzone, to znaczy że nie możesz powiedzieć iż powstaje z niczego... ale tak jak dowodzi nauka - z czegoś. A skoro powstaje z czegoś to znaczy że nie z niczego! A to znaczy że coś zawsze uprzedza to co w tym sensie powstaje. I teraz sięgasz sam do pojęcia powstawania, w sensie iż coś powstało, ponieważ wcześniej tego nie było. Czego nie było wcześniej nigdzie co potem wzięło udział w jakiejś reakcji w wyniku której powstał np. atom wodoru? Twierdzisz że powstał z niczego? A więc został stworzony... bo z niczego. A nic nie może reagować! Czyż nie?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało.
Wmawiasz nam skrajny redukcjonizm. Sądzę, że wiem dlaczego. Chcesz powiedzieć: w cząsteczkach nie ma innej substancji niż w atomach, w komórkach nie ma innej substancji niż w cząsteczkach a w mózgu nie ma innej substancji niż w komórkach. No to skąd się bierze świadomość? Oczywiście, powiesz, może się wziąć tylko z jakieś dodatkowej "duchowej" substancji! Chcesz nas zaprowadzić do dualizmu. To jest przeżytek. Współczesna nauka zrezygnowała z redukcjonizmu i przyjęła monizm jako hipotezę roboczą.
|
|
| | | | |  | | erypis (92 punktów) | >> Stąd nieporozumienie, że woda powstaje bo dwa atomy wodoru połączywszy się w wyniku reakcji chemicznej z atomem tlenu zyskały jakąś nową cechę. Zyskały cechę, ale nic nie powstało. >Wmawiasz nam skrajny redukcjonizm. Sądzę, że wiem dlaczego. Chcesz powiedzieć: w cząsteczkach nie ma innej substancji niż w atomach, w komórkach nie ma innej substancji niż w cząsteczkach a w mózgu nie ma innej substancji niż w komórkach. No to skąd się bierze świadomość? Oczywiście, powiesz, może się wziąć tylko z jakieś dodatkowej "duchowej" substancji! Chcesz nas zaprowadzić do dualizmu. To jest przeżytek. Współczesna nauka zrezygnowała z redukcjonizmu i przyjęła monizm jako hipotezę roboczą. Istnienie duchowej rzeczywistości nie musi wykluczać monizmu. Duchowa rzeczywistość jest poznawalna. Trzeba jednak wysiłku do stworzenia instrumentów jej poznawania. W duchowej rzeczywistości zanurzony jest również człowiek. Instrumenty poznawcze rzeczywistości duchowej muszą być tej samej natury co ta rzeczywistość. Praca nad procesem powstawania w nas myśli (panowanie nad przebiegiem myśli, pozostawienie w polu świadomości jednej myśli przez jakiś czas,wzmożenie siły wyobrażania itd. - wyzwalanie się z typowego obracania myślami po jakimś czasie może dać poczucie, że praca taka ma sens, i że coś w obszarze mojego życia myślowego się zmienia), umożliwić może wykształtowanie, niestety w każdym indywiduum osobno, instrumentów badawczych. Instrumenty te wbudowujemy w nas i z tego względu możemy je nazwać organami poznawczymi rzeczywistości duchowej, rzeczywistości tak bliskiej nam jak bliskie jest nam myślenie. Obszar naszej świadomości ulega rozszerzeniu. Możliwości poznawcze stają się większe, rzeczywistość duchowa uzupełnia rzeczywistość materialną. Stopniowo doświadczać można powiązania świata zmysłów ze światem ducha. Wtedy również i wyśmiewane platońskie idee okazać się mogą rzeczywistością, z którą w różny sposób związany jest nasz postrzegalny świat. Prawo zachowania energii należało by ująć szerzej, i nazwać prawem przemian, przechodzenia jednego w drugie,prawem obejmującym także świat ducha. W pewnych obszarach kosmicznej przestrzeni mogą powstawać nowe materie i mogą znikać., Jeżeli nie zostanę zmiażdżony lub zignorowany przez krytyków, i pozostanie we mnie chęć do wymiany myśli oraz będę widział w tym jakiś sens,zacytuję w następne wypowiedzi, fragment, z polskiego tłumaczenia książki, wskazujący jak powstaje wodór.
|
|
| | | | | |  | | atre (971 punktów) |
>Chcesz powiedzieć: w cząsteczkach nie ma innej substancji niż w atomach, w komórkach nie ma innej substancji niż w cząsteczkach a w mózgu nie ma innej substancji niż w komórkach. No to skąd się bierze świadomość? Oczywiście, powiesz, może się wziąć tylko z jakieś dodatkowej "duchowej" substancji! Chcesz nas zaprowadzić do dualizmu. To jest przeżytek. Współczesna nauka zrezygnowała z redukcjonizmu i przyjęła monizm jako hipotezę roboczą.
W wodzie nie ma innej substancji niż jest w wodzie. Niektórzy mówią iż nie ma wody zanim dwa atomy wodoru nie połączą się z tlenem. I mają rację. Coś w tym złego? A więc woda powstała. Ale nie z niczego. Tak samo cokolwiek z czym możemy mieć do czynienia. Stwierdzenie więc iż nauka docieka iż powstało coś czego nie było uprzednio jest wychodzeniem poza terminy naukowe. Z tym niektórzy się nie zgadzają twierdząc iż nauka ma jakieś dowody na to iż coś powstało, czego uprzednio nie było. A to bzdura. Używając tylko terminu dobrze nam znanego, a więc stworzenie, można domniemywać czegoś takiego. I to jest zgodne z rozumem. Tego dowodzę... ale nie nauka, z tego co wiem.
|
|
| | | | | | |  | | erypis (92 punktów) | >>Chcesz powiedzieć: w cząsteczkach nie ma innej substancji niż w atomach, w komórkach nie ma innej substancji niż w cząsteczkach a w mózgu nie ma innej substancji niż w komórkach. No to skąd się bierze świadomość? Oczywiście, powiesz, może się wziąć tylko z jakieś dodatkowej "duchowej" substancji! Chcesz nas zaprowadzić do dualizmu. To jest przeżytek. Współczesna nauka zrezygnowała z redukcjonizmu i przyjęła monizm jako hipotezę roboczą. > W wodzie nie ma innej substancji niż jest w wodzie. Niektórzy mówią iż nie ma wody zanim dwa atomy wodoru nie połączą się z tlenem. I mają rację. Coś w tym złego? A więc woda powstała. Ale nie z niczego. Tak samo cokolwiek z czym możemy mieć do czynienia. > Stwierdzenie więc iż nauka docieka iż powstało coś czego nie było uprzednio jest wychodzeniem poza terminy naukowe. Z tym niektórzy się nie zgadzają twierdząc iż nauka ma jakieś dowody na to iż coś powstało, czego uprzednio nie było. A to bzdura. Używając tylko terminu dobrze nam znanego, a więc stworzenie, można domniemywać czegoś takiego. I to jest zgodne z rozumem. Tego dowodzę... ale nie nauka, z tego co wiem. Szkoda, że gdy "coś" powstaje z jeszcze nie rozpoznanego, nie zasięga, niestety, opinii autorytetów naukowych o to, czy jest wystarczający dowód na to, że ma prawo powstać. Szkoda, że życie przerasta aktualny stan nauki (bądź wyobrażenia niektórych, że nauka nie ma prawa wychylić się poza istniejące terminy naukowe). Najważniejsze są terminy naukowe, z nich powstaje nauka. Z wody powstaje nauka o wodzie. Należy jedynie uważać, żeby nie było jej za dużo w tej nauce. Przecież nauka nie jest bytem dodanym powstaje jedynie z tego co już jest, powstaje z dwóch cząsteczek rozumu i jednej cząsteczki rozsądku, a mówiąc na serio powstaje z najmniejszych cząsteczek materii rozpoznanych przez naukę. Cząsteczki mają szczęście, że zostały przez nas rozpoznane. Z nich przecież przez strukturalną komplikację powstała w naszych głowach nauka. My mamy mniej szczęścia, bo nasze głowy też powstały z cząsteczek. Przez kogo rozpoznanych, przez cząsteczki?!!! A gdzie ja jestem? Przecież nie mogę być bytem dodanym. To wbrew prawu zachowania energii. Nie ma mnie. Pozdrawiam inne cząsteczki. Cząsteczka Erypis.
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > W wodzie nie ma innej substancji niż jest w wodzie. Niektórzy mówią iż nie ma wody zanim dwa atomy wodoru nie połączą się z tlenem. I mają rację. Coś w tym złego? A więc woda powstała. Ale nie z niczego. Tak samo cokolwiek z czym możemy mieć do czynienia. No dobrze. Nie rozumiem tylko czemu od razu nie wysławiałeś się w równie jasny sposób.
> Stwierdzenie więc iż nauka docieka iż powstało coś czego nie było uprzednio jest wychodzeniem poza terminy naukowe. Z tym niektórzy się nie zgadzają twierdząc iż nauka ma jakieś dowody na to iż coś powstało, czego uprzednio nie było.
Być może "niektórzy" uważają, że nauka zajmuje się powstawaniem czegoś z niczego. Skłonny jestem twierdzić jednak, że nie żaden z twych rozmówców (a na pewno nie ja) tak nie twierdził. >A to bzdura. Używając tylko terminu dobrze nam znanego, a więc stworzenie, można domniemywać czegoś takiego. I to jest zgodne z rozumem. Tego dowodzę... ale nie nauka, z tego co wiem. I tu się wciąż nie do końca rozumiem. Mógłbyś wyjaśnić prościej/jaśniej czemu stwarzanie (jak rozumiem z niczego) jest możliwe? I jak to możliwe, tzn jakie są dowody że cokolwiek/ktokolwiek może stwarzać?
|
|
| | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >> W wodzie nie ma innej substancji niż jest w wodzie. Niektórzy mówią iż nie ma wody zanim dwa atomy wodoru nie połączą się z tlenem. I mają rację. Coś w tym złego? A więc woda powstała. Ale nie z niczego. Tak samo cokolwiek z czym możemy mieć do czynienia. >No dobrze. Nie rozumiem tylko czemu od razu nie wysławiałeś się w równie jasny sposób. >> Stwierdzenie więc iż nauka docieka iż powstało coś czego nie było uprzednio jest wychodzeniem poza terminy naukowe. Z tym niektórzy się nie zgadzają twierdząc iż nauka ma jakieś dowody na to iż coś powstało, czego uprzednio nie było. >Być może "niektórzy" uważają, że nauka zajmuje się powstawaniem czegoś z niczego. Skłonny jestem twierdzić jednak, że nie żaden z twych rozmówców (a na pewno nie ja) tak nie twierdził. >>A to bzdura. Używając tylko terminu dobrze nam znanego, a więc stworzenie, można domniemywać czegoś takiego. I to jest zgodne z rozumem. Tego dowodzę... ale nie nauka, z tego co wiem. >I tu się wciąż nie do końca rozumiem. Mógłbyś wyjaśnić prościej/jaśniej czemu stwarzanie (jak rozumiem z niczego) jest możliwe? I jak to możliwe, tzn jakie są dowody że cokolwiek/ktokolwiek może stwarzać?
Skoro nauka nie posiada, ani nie daje, ani nie szuka dowodów na to iż coś powstało, czego uprzednio nie było, a więc nie szuka dowodów na powstanie z niczego... to jak w takim razie wyjaśni ona fakt powstania tego, co uprzednio było?
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Skoro nauka nie posiada, ani nie daje, ani nie szuka dowodów na to iż coś powstało, czego uprzednio nie było, a więc nie szuka dowodów na powstanie z niczego... to jak w takim razie wyjaśni ona fakt powstania tego, co uprzednio było? To proste, przez zmianę własności. Przez zmianę listy cech. Wciąż mnie interesuje, "czemu stwarzanie (jak rozumiem z niczego) jest możliwe? I jak to możliwe, tzn jakie są dowody że cokolwiek/ktokolwiek może stwarzać?"
|
|
| | | | | | | | | |  | | atre (971 punktów) | >> Skoro nauka nie posiada, ani nie daje, ani nie szuka dowodów na to iż coś powstało, czego uprzednio nie było, a więc nie szuka dowodów na powstanie z niczego... to jak w takim razie wyjaśni ona fakt powstania tego, co uprzednio było? >To proste, przez zmianę własności. Przez zmianę listy cech. Wciąż mnie interesuje, "czemu stwarzanie (jak rozumiem z niczego) jest możliwe? I jak to możliwe, tzn jakie są dowody że cokolwiek/ktokolwiek może stwarzać?"
O cechach, jak pamiętasz, dyskutowaliśmy niemal na pięciu moich wątkach. Jest to fundament nie tylko w filozofii, ale i w nauce. W fizyce kwantowej jest to wręcz priorytet. To, że powstaje woda w wyniku reakcji spalania wodoru w tlenie, nie oznacza iż powstaje coś, czego uprzednio w otoczeniu nie było. I nie można się z tym nie zgodzić. Nauka chciałaby wyjaśnić jak powstało to coś, co uczestniczy w reakcji spalania wodoru w tlenie, a więc wyjaśnić fakt powstania tego, co uprzednio było . Badając cokolwiek nauka zawsze ma do czynienia z tym, co już uprzednio było. Wystarczy obejrzeć kroplę wody pod mikroskopem elektronowym. Cecha, jako woda, nie jest oczywiście żadnym złudzeniem i w tym sensie jest nowością. Ale w tej nowości w sensie stricte naukowym nie ma nic nowego. Kiedy badamy wodę to nie badamy jakichś cech... ale jej strukturę. A więc badając strukturę wody odkrywamy iż jest ona złożeniem dwóch atomów wodoru i atomu tlenu. Woda jest zarazem strukturą tego, co jest i co nie powstało w wyniku reakcji spalania wodoru w tlenie. Jest to potężna różnica. Mylenie tego odwraca stosunek myśli do przedmiotu. Paraliżuje rozumienie nauki. I samą naukę czyni niezrozumiałą. Kiedy mówisz o powstawaniu wody ignorujesz ów naukowy fakt iż nie powstała ona z niczego. Kiedy mówiliśmy o powstawaniu "tysiąca wtórnych protonów" to mówiliśmy to samo co byśmy powiedzieli o wodzie. NIC nie reaguje. Reaguje zawsze coś, co już jest, a nie coś, co w wyniku reakcji dopiero powstało. Podkreśliłem to zdanie, bo jeszcze ściślej ujmuje ono tę różnicę, której wielu ludzi nie dostrzega, co też pozwala im na nienaukowe interpretacje badań naukowych i zjawisk obserwowanych we wszechświecie. Chciałbym abyś przemyślał gruntownie, nie pochopnie, sens podkreślonego przeze mnie zdania. Jest stricte naukowa definicja reakcji. Ustosunkuj się do tego konkretnego zdania w swojej ewentualnej odpowiedzi. Powinieneś więc zacząć od tego 1. czy coś się w tym zdaniu nie zgadza. 2. jeśli się zgadza to jakie są konotacje sensu w nim zawartego. 3. jeśli się coś w nim nie zgadza, to co w takim razie. Na tym polega myślenie i wszelka sensowna dyskusja.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Cecha, jako woda, nie jest oczywiście żadnym złudzeniem i w tym sensie jest nowością. Ale w tej nowości w sensie stricte naukowym nie ma nic nowego. Właśnie w sensie naukowym jest to coś nowego. Zagadnienie czemu połączenie dwóch gazów może dać coś co w tej samej temperaturze staje się cieczą o określonych właściwościach to właśnie zagadnienie powstania (niewyjaśnionej) nowości. Nowych własności. A chemiczna teoria opisująca reakcje jest wyjaśnieniem tego problemu "jak powstaje woda". Nie widzę tu nic niezrozumiałego, ani też, z metodologicznego punktu widzenia problematycznego. >Kiedy badamy wodę to nie badamy jakichś cech... ale jej strukturę. A więc badając strukturę wody odkrywamy iż jest ona złożeniem dwóch atomów wodoru i atomu tlenu. Woda jest zarazem strukturą tego, co jest i co nie powstało w wyniku reakcji spalania wodoru w tlenie. Jest to potężna różnica. Mylenie tego odwraca stosunek myśli do przedmiotu. Paraliżuje rozumienie nauki. I samą naukę czyni niezrozumiałą. Nie rozumiem. Struktura danej rzeczy to też jej cechy. > Kiedy mówisz o powstawaniu wody ignorujesz ów naukowy fakt iż nie powstała ona z niczego. Nie. NIe wiem jak ktokolwiek mający elementarną wiedzę mógłby sugerować, że "Powstała woda (w domyśle z wodoru i tlenu)" znaczy "powstała z niczego". Tak więc przypisujesz mi (i chyba co najmniej kilku innym osobom na forum) własne, fałszywe interpretacje. >Kiedy mówiliśmy o powstawaniu "tysiąca wtórnych protonów" to mówiliśmy to samo co byśmy powiedzieli o wodzie. NIC nie reaguje. Reaguje zawsze coś, co już jest, a nie coś, co w wyniku reakcji dopiero powstało. Podkreśliłem to zdanie, bo jeszcze ściślej ujmuje ono tę różnicę, której wielu ludzi nie dostrzega, co też pozwala im na nienaukowe interpretacje badań naukowych i zjawisk obserwowanych we wszechświecie. Myślę, że błędnie lokalizujesz, gdzie rozchodzi się twoje pojmowanie rzeczy z pojmowaniem innych. Bynajmniej nie dlatego inni się z tobą nie zgadzają, że ktokolwiek sądzi iż coś powstaje z niczego w reakcjach chemicznych czy oddziaływaniach fizycznych. > Chciałbym abyś przemyślał gruntownie, nie pochopnie, sens podkreślonego przeze mnie zdania. Jest stricte naukowa definicja reakcji. Tak na prawdę, definicje w ścisłym znaczeniu nie grają większej roli w nauce. Definicje są w nauce nominalistyczne. Dlatego nie mogą stanowić żadnego argumentu, są tylko skrótowymi nazwami na szersze opisy własności i zachowań rzeczy. >Ustosunkuj się do tego konkretnego zdania w swojej ewentualnej odpowiedzi. Powinieneś więc zacząć od tego 1. czy coś się w tym zdaniu nie zgadza. 2. jeśli się zgadza to jakie są konotacje sensu w nim zawartego. 3. jeśli się coś w nim nie zgadza, to co w takim razie. Na tym polega myślenie i wszelka sensowna dyskusja. to zdanie jest dosyć trywialne. Nie wiem do czego się ustosunkowywać. Jest też nie do koca prawdziwe, bo zakłada (tak mi się wydaje) ścisłe odgraniczenie desygnatów takich terminów jak "wodór", "tlen" i "woda" a nie posiadamy teorii, która pozwoliła by na ścisłe odgraniczenie tychże.
Inna rzecz mnie zniechęca do kontynuowania tej dyskusji - uparcie ignorujesz moje pytanie "czemu stwarzanie (jak rozumiem z niczego) jest możliwe? I jak to możliwe, tzn jakie są dowody że cokolwiek/ktokolwiek może stwarzać?".
A cały twój wywód sprowadza się jak mi się wydaje do stwierdzenia, że odpowiedź na pytanie jak powstał wszechświat jest odpowiedzią na pytanie jak coś może powstać z niczego, a udowadnianie, że nauka nie odpowiada na tego typu pytania ma doprowadzić do wniosku, że nauka nie dysponuje i nie może dysponować odpowiedzią na pytanie o początek wszechświata. Czy mylę się w interpretacji twych intencji?
|
|
| Tuman (10 punktów) | Przykład transformacji - płonący wodór czy to powstawanie czy przemijanie, a może trwanie? Jakości - sprawa subiektu. Poznanie, tu wznosimy się ponad subiekt, jakości przesuwamy na drugi plan. Wewnętrznie stajemy się zasadą, istotą rzeczy. Rzecz sama w sobie staje się rzeczą samą dla siebie.
|
|
| Wojciech Hawryluk (784 punktów) | Witaj Atre! Wybacz, że nie wziąłem udziału w dyskusji na temat elektronów, ale jestem w tym temacie laikiem, wolałem przyjrzeć się argumentom "fachowców" i wyrobić sobie na tej podstawie jakiś pogląd. Ale nie o tym. A o przyczynach, powstawaniu... Przedstawię alternatywną, choć do pewnego momentu chyba zbieżną z Twoją, wizję tego problemu. I zobaczymy, co z tego wyniknie. Tylko bardzo proszę: bez emocji, bez ataków ad personam. Gdy zauważysz mój błąd w rozumowaniu, to go wskaż, bez niepotrzebnych śmichów, ja postaram się podobnie. Brak jakiejś wiedzy z jednej strony nie oznacza od razu, że rację ma druga - to chyba też jasne. W przeciwnym wypadku mój udział w dyskusji szybko się skończy. Do dzieła. Załóżmy, że nauka, jako próba ludzkiego opisu świata, ustaliła, że świat prawdopodobnie składa się z cząstek elementarnych, z różnych, bardziej i mniej złożonych kompilacji tych cząstek. Kompilacje te, w zależności od ich struktury, mają różne cechy. Ustaliła także, w jaki sposób następuje przekształcanie tych kompilacji, z jednych, w drugie. Jak zauważyłeś, w moim dotychczasowym wywodzie nie pojawiło się słowo "powstawać". Powstawać - czyli z niczego. Słowo to ma raczej potoczne, nieprecyzyjne, nienaukowe i mylące znaczenie. Przekształcenie wydaje się słowem bardziej naukowym. Czytałem coś o cząstkach wirtualnych, które niby powstają z niczego, ale nie mam wiedzy na ten temat, z chęcią poczytam, w przystępnej formie, na forum o tym. Ale przyjmijmy hipotetyczne, że ich nie ma. Czyli, naukowcy, jak na razie nie odkryli, że coś powstało. Jeżeli odkryją, to dopiero wtedy słowo powstawać mogłoby trafić do słownika teorii naukowych. Na razie słowo powstawać to bełkot. W nauce, być może na razie, a możliwe, że i na wieczność  , świat tylko istnieje. Jesteśmy w poznaniu o ułamek sekundy przed Wielkim Wybuchem. Czy gdy hipoteza Wielkiego Wybuchu zostanie w pełni zweryfikowana, będziemy mogli stwierdzić, że w wyniku Wielkiego Wybuchu powstał (a może tylko wyłonił się?) wszechświat? Trudno przed poznaniem faktów, o tym orzec. Istnienie czasu związane jest z istnieniem materii, dlatego ponoć pytanie, co było przed Wielkim Wybuchem, jest bezsensowne. Sam fakt Wielkiego Wybuchu wydaje się przekreślać też próbę zbadania "na siłę", co było wcześniej. Ale to już chyba tylko gadanina. Drugie znaczące Twoje słowo: dlaczego. Może od razu sformułuję "najważniejsze" zdanie z użyciem tego słowa: dlaczego wszechświat istnieje? Zdanie to też jest nienaukowe, mylące, sugerujące istnienie jakiejś przyczyny. Pytanie naukowe brzmi: W jaki sposób świat istnieje? Atre: twierdzenie iż za pomocą poznania czysto naukowego sięgamy, czy też jesteśmy w stanie sięgnąć do przyczyn sprawczych, a więc odpowiedzieć na pytanie jak powstał świat, czy też powstaje cokolwiek, czy też z czego powstał świat, czy też powstał sam z siebie , czy też sam z siebie istnieje, a w konsekwencji odrzucenie idei początku , czy też stworzenia , jest twierdzeniem sprzecznym z aksjomatami samej nauki, która ani nie odpowiada na takie pytania, ani takich pytań nie dyskwalifikuje. Pytania można formułować dowolne. Gdy jednak twierdzimy cokolwiek o świecie, wydaje się, że istotną sprawą jest wartość poznawcza tych twierdzeń.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Wciąż nie pojmuję wiary, że cokolwiek zależy od tego jak sobie arbitralnie doprecyzujemy (albo rozmyjemy) znaczenia słów. Jeśli dyskusja teoretycznie obraca się wokół kwestii naukowych to jest świadectwem językowej niekompetencji nadawać słowu "powstawać" li tylko sensu "powstawać z niczego". Co za różnica czy powiemy "powstawać" czy "przekształcać się" tym bardziej, że ja na przykład wielokrotnie jawnie podkreślałem, że nie ma mowy o powstawaniu z niczego. Istnieją problemy naukowe i problemy filozoficzne. Prawdopodobnie żadne z nich nie są związane ze znaczeniami słów (skoro sami tworzymy znaczenia, jak może z nich wynikać cokolwiek o świecie?).
|
|
|  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Prawdopodobnie żadne z nich nie są związane ze znaczeniami słów (skoro sami tworzymy znaczenia, jak może z nich wynikać cokolwiek o świecie?).Zapomniałeś że niektórzy myślą, że jak coś jest nie do pomyślenia i nie ma nazwy, to nie istnieje.  Ze znaczenia słów wynika dobra komunikacja lub jej brak
|
|
| |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > Zapomniałeś że niektórzy myślą, że jak coś jest nie do pomyślenia i nie ma nazwy, to nie istnieje.  Działa to też w druga stronę niestety - niektórzy święcie wierzą, że z samego nazwania lub opisania jakiejs rzeczy może wynikać jej istnienie.
|
|
|  | 1 na 1 | Wojciech Hawryluk (784 punktów) |
>Istnieją problemy naukowe i problemy filozoficzne. >Prawdopodobnie żadne z nich nie są związane ze znaczeniami słów
Ech, niestety, problemy filozoficzne ze znaczeniami słów są, co mnie też irytuje, takie dzielenie włosa na cztery... przykładowo, gry językowe u późnego Wittgensteina... Najgorsze jest w dyskusjach filozoficznych stosowanie takich wygibasów ze znaczeniami słów, nie dla poszukiwania archaicznie dla niektórych brzmiącego pojęcia prawdy, a dla wybronienia za wszelką cenę swojego stanowiska. Serdecznie pozdrawiam!
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Ech, niestety, problemy filozoficzne ze znaczeniami słów są, co mnie też irytuje, takie dzielenie włosa na cztery... przykładowo, gry językowe u późnego Wittgensteina... Najgorsze jest w dyskusjach filozoficznych stosowanie takich wygibasów ze znaczeniami słów, nie dla poszukiwania archaicznie dla niektórych brzmiącego pojęcia prawdy, a dla wybronienia za wszelką cenę swojego stanowiska. Serdecznie pozdrawiam!
Myślę, że, wyjąwszy filozofię związaną ściśle z językiem, to czy dana teoria próbuje cokolwiek o świecie powiedzieć bazując przede wszystkim na znaczeniach słów, czy tez nie, można uznać za kryterium oddzielenia czczej scholastyki od poznawczo owocnej lub chociażby inspirującej refleksji. Jest całkiem sporo filozofii nie bazującej na znaczeniach słów. Nienawiść do takiej scholastyki, jest jedną z rzeczy wyjątkowo mnie fascynujących i imponujących mi u Poppera. Właściwie, dopóki się nie zapoznałem z jego twórczością nie wiedziałem że filozofia może nie być heglowskim bełkotem.
|
|
| | |  | | Wojciech Hawryluk (784 punktów) |
to czy dana teoria próbuje cokolwiek o świecie powiedzieć, można uznać za kryterium oddzielenia czczej scholastyki od poznawczo owocnej lub chociażby inspirującej refleksji.
Zgadzam się i idę spać.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|