 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-01-2009 09:54 | Ławreszuk (2276 punktów) | Fizyka jest piękna
2 na 2 | Rozpocznę od cytatu: Do rozpoczęcia tego wątku skłoniło mnie ogólne zmęczenie filozoficznymi i natchnionymi dysputami w innych działach forum. Ileż można wypluwać z klawiatury literek po próżnicy.Wszystkim, których fizyka przeraża i nie przeraża, proponuję zabawę z fizyką na stronie: www.efiz.pl/ . Możecie pobawić się dylatacją czasu, skróceniem Lorentza, polaryzacją elektronową i wieloma innymi zjawiskami fizycznymi. Miłe, pouczające i odświeżające umysł. Pozdrawiam i zapraszam Marek | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | marcus (876 punktów) | >Rozpocznę od cytatu: >Do rozpoczęcia tego wątku skłoniło mnie ogólne zmęczenie filozoficznymi i natchnionymi dysputami >w innych działach forum. Ileż można wypluwać z klawiatury literek po próżnicy.Wszystkim, których fizyka przeraża i nie przeraża, proponuję zabawę z fizyką na stronie: ...
Widzę, że na forum powstaje bardzo ciekawa i wręcz miła dla oka tendencja do tworzenia wątków na temat różnego rodzaju programów i stron dotyczących interaktywnej "zabawy", jak na razie z fizyką i matematyką, ale pozostaje liczyć, że inne dziedziny też się ukażą. Szczerze popieram i pozdrawiam, Marcus.
|
|
 | 1 na 1 | Adam Michalik (153 punktów) | > Widzę, że na forum powstaje bardzo ciekawa i wręcz miła dla oka tendencja do tworzenia wątków na temat różnego rodzaju programów i stron dotyczących interaktywnej "zabawy", jak na razie z fizyką i matematyką, ale pozostaje liczyć, że inne dziedziny też się ukażą.> Szczerze popieram i pozdrawiam, Marcus.abstrusegoose.com/78Kolorowe, błyskające i świecące programy demonstrujące "naukę"? Nie, dzięki, nauka (już bez cudzysłowów) jest dużo piękniejsza.
|
|
|  | 5 na 5 | Wojtek (3465 punktów) | > abstrusegoose.com/78> Kolorowe, błyskające i świecące programy demonstrujące "naukę"? Nie, dzięki, nauka (już bez cudzysłowów) jest dużo piękniejsza.Jest dużo piękniejsza. Co z tego, skoro to piękno trzeba najpierw poznać. A poznawanie go wiąże się zwykle z przedzieraniem się przez nudne książki, pisane przez nudnych autorów. Dlatego właśnie należy zachęcać kolorowymi i błyskającymi środkami, by człek nienawykły i nieznający piękna nauki miał ochotę poznać ją dogłębnie. Świecidełka są przynętą, jeśli człek ciekawy jest świata, zacznie potem dochodzić czemu tak fajnie to wygląda, czemu tak jest, co jest pod spodem. Wtenczas pozna prawdziwe piękno, nie tylko powierzchowne. Kto zaś tej ciekawości nie ma i tak nic nie zrobi. Problemem jest żałosny styl uprawiania edukacji, nie tylko w Polsce. Nie kładzie on akcentu na poznawanie, a na wkuwanie. Co wiem z doświadczenia, zdarzają się studenci uczelni wyższych, którzy nie znają kolejności działań arytmetycznych. Nie wyjaśniono im zapewne, czemu jest to istotne w tej arytmetyce. Znacząca większość ludzi nie wie, czemu nie dzieli się przez zero. Odpowiadają, że tak po prostu jest, bo nawet taki wierszyk w szkole wkuć musieli. Uraz do nauk ścisłych bierze się często stąd, że są prezentowane jako zbiór wzorów i dowodów, bez logicznego związku ze sobą. Nie kładzie się nacisku na metodę, a na wynik. To błąd, bo jedynie metoda jest istotna - wynik to kwestia kalkulacji, czy przeprowadzenia logicznego wnioskowania. Moim zdaniem, szkoły, na wstępie, powinny uczyć zasad wnioskowania, logiki. Dopiero później powinny wtłaczać właściwą wiedzę. Człowiek nauczony reguł wnioskowania nie da sobie tak łatwo wcisnąć wyjaśnienia "bo tak" - wie bowiem, że coś musiało być przyczyną, skoro obserwuje skutek. Ale do tego trzeba też odpowiednich nauczycieli... Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| |  | 2 na 2 | Adam Michalik (153 punktów) | >Problemem jest żałosny styl uprawiania edukacji, nie tylko w Polsce. Nie kładzie on akcentu na poznawanie, a na wkuwanie. Co wiem z doświadczenia, zdarzają się studenci uczelni wyższych, którzy nie znają kolejności działań arytmetycznych. Nie wyjaśniono im zapewne, czemu jest to istotne w tej arytmetyce. Znacząca większość ludzi nie wie, czemu nie dzieli się przez zero. Odpowiadają, że tak po prostu jest, bo nawet taki wierszyk w szkole wkuć musieli. >Uraz do nauk ścisłych bierze się często stąd, że są prezentowane jako zbiór wzorów i dowodów, bez logicznego związku ze sobą. Nie kładzie się nacisku na metodę, a na wynik. To błąd, bo jedynie metoda jest istotna - wynik to kwestia kalkulacji, czy przeprowadzenia logicznego wnioskowania. >Moim zdaniem, szkoły, na wstępie, powinny uczyć zasad wnioskowania, logiki. Dopiero później powinny wtłaczać właściwą wiedzę. Człowiek nauczony reguł wnioskowania nie da sobie tak łatwo wcisnąć wyjaśnienia "bo tak" - wie bowiem, że coś musiało być przyczyną, skoro obserwuje skutek. Ale do tego trzeba też odpowiednich nauczycieli...
Cóż, ogólnie masz rację, muszę się tylko przyczepić do jednego sformułowania:
>Uraz do nauk ścisłych bierze się często stąd, że są prezentowane jako zbiór wzorów i dowodów, bez logicznego związku ze sobą.
Rolą dowodów jest właśnie logiczne powiązanie. Zła, jak mówisz, jest jednak metoda ich nauczania. Jest ich za mało i są źle przekazywane - w podstawówce, gimnazjum w ogóle nie ma dowodów, a i wyjaśnień jest niewiele; w liceach sytuacja nie prezentuje się dużo lepiej. Większą rolę się przykłada właśnie, jak mówisz, do zadań; liczy się rozwiązanie zadania, a nie zrozumienie metody. Dopiero na studiach zaczyna się prawdziwa matematyka - a właściwie prawidłowo uprawiana. Ludzie wtedy jednak są przyzwyczajeni do starych metod nauki matematyki - w gimnazjach dzieciom wystarcza wykuć wzory, w liceum zamiast wzorów są modele rozwiązań. Dowodów analizować nie potrafią, bo nikt ich tego nie nauczył.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Vytautas (4394 punktów) | >>Problemem jest żałosny styl uprawiania edukacji, nie tylko w Polsce. Nie kładzie on akcentu na poznawanie, a na wkuwanie. Co wiem z doświadczenia, zdarzają się studenci uczelni wyższych, którzy nie znają kolejności działań arytmetycznych. Nie wyjaśniono im zapewne, czemu jest to istotne w tej arytmetyce. Znacząca większość ludzi nie wie, czemu nie dzieli się przez zero. Odpowiadają, że tak po prostu jest, bo nawet taki wierszyk w szkole wkuć musieli. >>Uraz do nauk ścisłych bierze się często stąd, że są prezentowane jako zbiór wzorów i dowodów, bez logicznego związku ze sobą. Nie kładzie się nacisku na metodę, a na wynik. To błąd, bo jedynie metoda jest istotna - wynik to kwestia kalkulacji, czy przeprowadzenia logicznego wnioskowania. >>Moim zdaniem, szkoły, na wstępie, powinny uczyć zasad wnioskowania, logiki. Dopiero później powinny wtłaczać właściwą wiedzę. Człowiek nauczony reguł wnioskowania nie da sobie tak łatwo wcisnąć wyjaśnienia "bo tak" - wie bowiem, że coś musiało być przyczyną, skoro obserwuje skutek. Ale do tego trzeba też odpowiednich nauczycieli... >Cóż, ogólnie masz rację, muszę się tylko przyczepić do jednego sformułowania: >>Uraz do nauk ścisłych bierze się często stąd, że są prezentowane jako zbiór wzorów i dowodów, bez logicznego związku ze sobą. >Rolą dowodów jest właśnie logiczne powiązanie. Zła, jak mówisz, jest jednak metoda ich nauczania. Jest ich za mało i są źle przekazywane - w podstawówce, gimnazjum w ogóle nie ma dowodów, a i wyjaśnień jest niewiele; w liceach sytuacja nie prezentuje się dużo lepiej. Większą rolę się przykłada właśnie, jak mówisz, do zadań; liczy się rozwiązanie zadania, a nie zrozumienie metody. Dopiero na studiach zaczyna się prawdziwa matematyka - a właściwie prawidłowo uprawiana. Ludzie wtedy jednak są przyzwyczajeni do starych metod nauki matematyki - w gimnazjach dzieciom wystarcza wykuć wzory, w liceum zamiast wzorów są modele rozwiązań. Dowodów analizować nie potrafią, bo nikt ich tego nie nauczył. > Jestem emerytowanym belfrem, więc sprawę znam z autopsji. Przeżyłem kilka szumnie zapowiadanych 'reform nauczania' i za każdym razem władza ludowa za pośrednictwem mediów i pism urzędowych krytykowała dotychczasowy sposób nauczania podając argumenty 'toczka w toczkę' podobne do tych jakie widzimy na powyższym obrazku. Potem zapowiedzi się kończyły i wszystko wracało do 'normy'; zarówno nauczyciele jak uczniowie uważali, że głowa to rodzaj magnetofonu, a 'nauczyć się' to znaczy nagrać na ten magnetofon jak najwięcej. W początkach mojej pracy zawodowej oburzałem się, ale potem, gdy lepiej poznałem swoich kolegów, zrozumiałem w czym rzecz. Otóż nauczyciele w swojej masie to banda idiotów. Był to zawód chyba ze wszystkich zawodów inteligenckich najgorzej opłacany, wiec nauczycielami zostawali tacy ludzie, którzy się do niczego nie nadawali. Głupi zaś nauczyciel nie potrafi nauczyć myśleć, bo sam myśleć nie potrafi. Pod koniec mojej pracy uważałem, że gorzej już być nie może. Jakże się myliłem! Oto zawitała nam jutrzenka swobody, czyli mówiąc poważnie Polska spod okupacji moskiewskiej przeszła pod watykańską. Pierwsza pani minister pobożnej Polski ze sławetnego rodu Radziwiłłów najwyraźniej nie lubiła tych bezbożnych nauk przyrodniczych. Przykazała, czort wie po co, skrócić naukę w szkole średniej, w liceum z czterech do trzech lat, a na dodatek trzeba było wygospodarować czas na religię i zwiększoną ilość godzin wychowania fizycznego. Także informatyki, ale to miało sens. Poucinano godziny matematyki, fizyki, chemii, biologii. Mam kontakt z uczniami szkół średnich i wiem od nich, że na doświadczenia na lekcjach fizyki, nawet te pokazowe nie starcza czasu... Czas umierać!
|
|
| |  | | rudyment (3233 punktów) | >>Kolorowe, błyskające i świecące programy demonstrujące "naukę"? Nie, dzięki, nauka (już bez cudzysłowów) jest dużo piękniejsza. >Jest dużo piękniejsza. Co z tego, skoro to piękno trzeba najpierw poznać. A poznawanie go wiąże się zwykle z przedzieraniem się przez nudne książki, pisane przez nudnych autorów. Dlatego właśnie należy zachęcać kolorowymi i błyskającymi środkami, by człek nienawykły i nieznający piękna nauki miał ochotę poznać ją dogłębnie. Świecidełka są przynętą, jeśli człek ciekawy jest świata, zacznie potem dochodzić czemu tak fajnie to wygląda, czemu tak jest, co jest pod spodem. Wtenczas pozna prawdziwe piękno, nie tylko powierzchowne. Kto zaś tej ciekawości nie ma i tak nic nie zrobi.
Otóż to - tylko że na ten brak ciekawości nie pomoże ani kij, ani marchewka.
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| | |  | | Wojtek (3465 punktów) | >Otóż to - tylko że na ten brak ciekawości nie pomoże ani kij, ani marchewka. Na brak ciekawości nic nie poradzisz, ale możesz rozbudzić uśpioną.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | |  | | rudyment (3233 punktów) | >>Otóż to - tylko że na ten brak ciekawości nie pomoże ani kij, ani marchewka. >Na brak ciekawości nic nie poradzisz, ale możesz rozbudzić uśpioną. >Pozdrawiam > ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Ciekawość jest jak licho - nie śpi. Ideę "świecidełek" uważam za przydatną dla tych, którym ciekawości starczy tylko do tego etapu. Dla bardziej ciekawskich będzie to jedynie niekonieczny etap.
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wojtek (3465 punktów) | >Ciekawość jest jak licho - nie śpi. Bardzo często śpi, ponieważ nie wie, że są rzeczy warte uaktywnienia.
>Ideę "świecidełek" uważam za przydatną dla tych, którym ciekawości starczy tylko do tego etapu. Dla bardziej ciekawskich będzie to jedynie niekonieczny etap. Pierwszych słów uczyłeś się, jak rozumiem, z encyklopedii PWN, a nie przez zabawę?
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | |  | | rudyment (3233 punktów) | >>Ciekawość jest jak licho - nie śpi. >Bardzo często śpi, ponieważ nie wie, że są rzeczy warte uaktywnienia. >>Ideę "świecidełek" uważam za przydatną dla tych, którym ciekawości starczy tylko do tego etapu. Dla bardziej ciekawskich będzie to jedynie niekonieczny etap. >Pierwszych słów uczyłeś się, jak rozumiem, z encyklopedii PWN, a nie przez zabawę? >Pozdrawiam > ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Zabawa zabawie nierówna.
Głupi mówi, co wie, mądry wie, co mówi
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >>Otóż to - tylko że na ten brak ciekawości nie pomoże ani kij, ani marchewka. >Na brak ciekawości nic nie poradzisz, ale możesz rozbudzić uśpioną.
A uśpioną ciekawość da się rozbudzić tylko marchewką, kijem się nie da. W procesie nauczania znacznie ważniejsza od ciekawości, która pomaga zapamiętywać fakty jest kształcenie nawyków myślenia. To słowo pełni rolę wytrycha, jest przez różnych ludzi różnie używane. Ja je będę rozumiał jako wychodzenie z sytuacji trudnych, czyli rozwiązywanie problemów, a to się robi tak: 1) Trzeba rozpoznać problem, zrozumieć, co mi przeszkadza i czego właściwie chcę. 2) Znaleźć pomysł, jak wyjść z problemu. 3) Ocenić ten pomysł, wyobrazić jak zadziała i czy rzeczywiście będzie skutkował. 4) Jeśli ocena wypadnie pozytywnie -- realizować pomysł, jeśli negatywnie, => punkt 2) Na dobrą sprawę nauczanie fizyki to bezustanne rozwiązywanie problemów. Uczeń uczący się fizyki powinien postępować jak fizyk, tak jak on myśleć i mieć takie same problemy.
A morał z tej bajki taki, że nauczanie fizyki przestało już w naszych szkołach być możliwe. Nie ma czasu na budzenie zainteresowań (marchewkę), ani na myślenie, a więc uczenie myślenia, ani na to, żeby umożliwić uczniowi jakąkolwiek pracę laboratoryjną. Nauczyciele postępują w dwojaki sposób. Pierwszy, to taki, że przekrzykując szum trzydziestki rozmawiających sobie o zupełnie czym innym młodych ludzi -- mówi to, co według niego należy do tematu i jest zadowolony z siebie, bo zrealizował program. Na to, że nikt go nie słucha ani on, ani nikt inny nic poradzić nie może -- beznadzieja. Drugi sposób, to taki, że poleca uczniom, żeby sami przed lekcją czytali z podręcznika 'odtąd dotąd', a na lekcjach usiłuje rozwiązywać zadania. Sposób lepszy, ale skutkuje rozstrojem nerwowym. Na normalne nauczanie nie ma czasu i już.
Na szczęście rację ma Richard Feinman: Nasze wysiłki, żeby kogoś czegoś nauczyć są przeważnie nieskuteczne, wyjąwszy te szczęśliwe przypadki, gdy są niepotrzebne.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|