Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religioznawstwo

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
05-01-2009 14:20MociumPan (744 punktów)Religioznawstwo
Ocena 2 na 2

Często oglądając TV bądz czytając artykuły księży i jednocześnie religioznawców nasuwa mi się pytanie, mianowicie: czy wyznawca jakiejś konkretnej religii może być religioznawcą ?? - w moim odczuciu osoba interesująca się aspektami i historią współczesnych wierzeń i praktyk religijnych powinna być sceptycznie nastawiona do jakiejkolwiek wiary zważywszy na fakt iż posiada ogromną wiedzę na ten temat...

Jak to z tym jest, wyznawanie jakiejś religii i zarazem religioznawstwo może ze sobą iść w parze ? czy może księża którzy się uważają za wierzących religioznawców są hipokrytami ?? - bo albo tak naprawdę nie wierzą w to co głoszą, albo wierzą lecz z religioznawstwem niewiele mają wspólnego...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kuri23 (183 punktów)
>Często oglądając TV bądz czytając artykuły księży i jednocześnie religioznawców nasuwa mi się
>pytanie, mianowicie: czy wyznawca jakiejś konkretnej religii może być religioznawcą ?? - w moim
>odczuciu osoba interesująca się aspektami i historią współczesnych wierzeń i praktyk religijnych
>powinna być sceptycznie nastawiona do jakiejkolwiek wiary zważywszy na fakt iż posiada ogromną
>wiedzę na ten temat...
>Jak to z tym jest, wyznawanie jakiejś religii i zarazem religioznawstwo może ze sobą iść w parze ?
>czy może księża którzy się uważają za wierzących religioznawców są hipokrytami ?? - bo albo tak
>naprawdę nie wierzą w to co głoszą, albo wierzą lecz z religioznawstwem niewiele mają wspólnego...
Jeśli religioznawcami, mieli by być ateiści, to obalali by sens istnienia religii, tłumacząc że to absurd. Szukali by dowodów na istnienie boga tego czy tamtego, niez najdując ich krytykowali by ją i tyle. A wierzący są zawsze subiektywni , ale w odróżnieniu od ateistów wychodzą z założenia, że bog istnieje, zastanawiają się natomiast , która religia jest lepsza, a raczej prawdziwa.Zawsze będą promować to wyznanie, w duchu którego, zostali wychowani, lub które przyjęli. Ateista by to oceniał obiektywnie, jednocześnie uważając to za bezsens.
05-01-2009 17:13 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Wcale nie. Religia może pełnić bardzo ważne funkcje społeczne, przejawia się w niej kulturowo określona podświadomość jakiegoś społeczeństwa, mity są bogatym opisem różnic kulturowych itp. Wiara lub nie wiara badacza nie ma większego znaczenia. Pozdrawiam.


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Kuri23 (183 punktów)
Jeżeli mówimy o wymarłych religiach, np.starożytnego Rzymu, to wiara badacza nie ma znaczenia, ale w dzisiejszych badaniach istniejących religii wiara i podejście badacza ma spore znaczenie.
05-01-2009 18:23 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
> ale w dzisiejszych badaniach istniejących religii wiara i podejście badacza ma spore znaczenie.

Nie - funkcje społeczne danej instytucji można opisywać i odkrywać bez względu na poglądy.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Kuri23 (183 punktów)
>> ale w dzisiejszych badaniach istniejących religii wiara i podejście badacza ma spore znaczenie.
>Nie - funkcje społeczne danej instytucji można opisywać i odkrywać bez względu na poglądy.
>
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin

Tak, opisywać funkcje, owszem, ale nie obędzie się bez jakiegoś porównania, czy też osobistego komentarza. Nie ma czegoś takiego , jak niezależny obserwator, czy badacz.
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Ale ideologiczne zapatrywania autora, w ramach nauk społecznych, zawsze rzutują na wynik jego badań. Ta wartość jest constans. Spójrz na socjologów i politologów - jeśli tymi naukami miel by się zajmować ludzie pozbawieni wyobrażeń społecznych czy afiliacji politycznych dziedziny te wymarły by śmiercią naturalną. Tak samo ma się z religioznawstwem. Choć osobiście wszyscy dwaj z poznanych przeze mnie przedstawicieli tej nauki nie byli związani z żadną zinstytucjonalizowaną religią, a jeden chwalił się na zajęciach, iż pewien biskup oskarżył go o działalność szpiegowską Pozdrawiam.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ale ideologiczne zapatrywania autora, w ramach nauk społecznych, zawsze rzutują na wynik jego badań.

Tu muszę kategorycznie zaprzeczyć.

Mogą rzutować, ale nie muszą. I po tym właśnie możemy rozpoznać rzetelność naukową autorów prac i opracowań.

Przykład: Powiedz jakie poglądy na kwestie społeczne, etyczne, kulturowe mieli Maria i Stanisław Ossowscy (prywatnie małżeństwo) na podstawie lektury ich dzieł. Jeśli Ci się to uda, stawiam piwo (a nawet dwa!).

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
A tu mi zadałeś ćwieka! Dalej twierdzę, że jak najbardziej, da się zdekonstruować poglądy społeczno - polityczne socjologów i innych przedstawicieli nauk społecznych. Trzeba prześledzić jak autor konstruuje pojęcia, w jaki sposób opisuje to co racjonalne (jak racjonalność definiuje), w ramy jakiej teorii się wpisuje itp. Problem z Państwem Ossowskimi jest taki, iż zwyczajnie nie czytałem wiele, nie mam aktualnie dostępu do ich dzieł (z Marią Ossowską jest jeszcze gorzej - czytałem tylko "Socjologię Moralności"). Ale zakład przyjmuję, jak tylko uda mi się dotrzeć do ich dzieł, to przedstawię Ci odpowiedni esej na ten temat - szykuj kaskę na piwko Pozdrawiam.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Kuri23 (183 punktów)
>Ale ideologiczne zapatrywania autora, w ramach nauk społecznych, zawsze rzutują na wynik jego badań. Ta wartość jest constans. Spójrz na socjologów i politologów - jeśli tymi naukami miel by się zajmować ludzie pozbawieni wyobrażeń społecznych czy afiliacji politycznych dziedziny te wymarły by śmiercią naturalną. Tak samo ma się z religioznawstwem. Choć osobiście wszyscy dwaj z poznanych przeze mnie przedstawicieli tej nauki nie byli związani z żadną zinstytucjonalizowaną religią, a jeden chwalił się na zajęciach, iż pewien biskup oskarżył go o działalność szpiegowską
Studiuje politologię, mam swoje poglądy, często konfrontuje je z poglądami innych, przyznam że nieraz ciężko mi jest być obiektywnym.
06-01-2009 07:52 
 Ocena 4 na 4
matragon (2557 punktów)

>Jeśli religioznawcami, mieli by być ateiści, to obalali by sens istnienia religii, tłumacząc że to absurd. Szukali by dowodów na istnienie boga tego czy tamtego, nie znajdując ich krytykowali by ją i tyle.>

Mylisz się - tak twierdząc. Religioznawstwo jak sama nazwa wskazuje, jest kierunkiem służącym POZNANiU RELIGii. Poznaniu mechanizmów ich powstawania, zasad nimi rządzącymi itd. i nie ma nic wspólnego z dywagacjami na temat istnienia bądź nie istnienia jakiegokolwiek bóstwa. Religioznawca interesuje się przede wszystkim człowiekiem i jego kulturą - w której skład, w historii świata, wchodziły przeróżne religie.

Wbrew pozorom na moim roku (religioznawstwo UJ, 1996) większość studentów była agnostykami bądź ateistami.

>A wierzący są zawsze subiektywni , ale w odróżnieniu od ateistów wychodzą z założenia, że bog istnieje, zastanawiają się natomiast , która religia jest lepsza, a raczej prawdziwa.>

I to już nie jest postawa religioznawcza !

Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>czy wyznawca jakiejś konkretnej religii może być religioznawcą ??
Nie, przecież z uwagi na antropologiczne ujęcie przedmiotu badań musiałby ocenić własny światopogląd.
.
MociumPan (744 punktów)
>>czy wyznawca jakiejś konkretnej religii może być religioznawcą ??
>Nie, przecież z uwagi na antropologiczne ujęcie przedmiotu badań musiałby ocenić własny światopogląd.

To powiedz mi teraz jak należy interpretować księdza katolickiego
który również jest religioznawcą ??
Czy interpretacja/opinia/informacja którą taki człowiek głosi na temat historii np: religii chrześcijańskiej będzie rzetelna i prawdziwa?
06-01-2009 09:30 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>To powiedz mi teraz jak należy interpretować księdza katolickiego
>który również jest religioznawcą ??
To albo bigot, który świadomie zakłamuje naukę pod wymogi dogmatów, albo zakłamujący naukę w "dobrej wierze" (he he) pseudonaukowiec. Więc to albo wyrachowany hipokryta, albo naiwny prostaczek.

>Czy interpretacja/opinia/informacja którą taki człowiek głosi na temat historii np: religii chrześcijańskiej będzie rzetelna i prawdziwa?
Taka interpretacja prawdziwą może bywać, wszak głoszenie prawdy może się przytrafić każdemu. Ale naukowa rzetelność polega właśnie na wykluczeniu przypadkowości.
.
diogenes (42753 punktów)
>czy wyznawca jakiejś konkretnej religii może być religioznawcą ??

To stały motyw konfliktu wiary i rozumu, Jerozolimy i Aten, jak to niegdyś formułowano. To rozdarcie w konkretnej osobie klasycznie wyraził Pascal.
Odpowiedziałbym: i tak, i nie.
Tak, jeśli pielgrzymujący profesor odnajdzie gdzies w bibliotece zaginione dzieło jakiegoś mistyka, wyda je, skomentuje wedle kanonów właściwych dla źródeł - chwała mu za to.
Nie, jeśli treść tego dzieła posłuży mu jako kolejny argument za istnieniem boga: w tym momencie nie przemawia głosem nauki.
Problem ma naturę ogólniejszą. Jeśli logik użyje swego narzędzia do dociekań teologicznych nie uczyni ich przez to bardziej naukowymi. Dlatego metalogiczne tezy dowiedzione przez Gödla uważam za genialne, natomiast jego dowody istnienia boga - za paranoidalną pomyłkę (w sensie obowiązywania, a nie w sensie przyczynku do badań nad jego osobowością, rzecz jasna).
MociumPan (744 punktów)
>>czy wyznawca jakiejś konkretnej religii może być religioznawcą ??
>To stały motyw konfliktu wiary i rozumu, Jerozolimy i Aten, jak to niegdyś formułowano. To rozdarcie w konkretnej osobie klasycznie wyraził Pascal.
>Odpowiedziałbym: i tak, i nie.
>Tak, jeśli pielgrzymujący profesor odnajdzie gdzies w bibliotece zaginione dzieło jakiegoś mistyka, wyda je, skomentuje wedle kanonów właściwych dla źródeł - chwała mu za to.
>Nie, jeśli treść tego dzieła posłuży mu jako kolejny argument za istnieniem boga: w tym momencie nie przemawia głosem nauki.
>Problem ma naturę ogólniejszą. Jeśli logik użyje swego narzędzia do dociekań teologicznych nie uczyni ich przez to bardziej naukowymi. Dlatego metalogiczne tezy dowiedzione przez Gödla uważam za genialne, natomiast jego dowody istnienia boga - za paranoidalną pomyłkę (w sensie obowiązywania, a nie w sensie przyczynku do badań nad jego osobowością, rzecz jasna).
>

Czyli z twojej wypowiedzi wynika że prawdziwy religioznawca powinien być kimś kto stoi mniej więcej po środku i nie wytacza argumentów za ani przeciw, tylko obiektywnie spogląda, relacjonując dane zagadnienie...
Niestety w Polsce sprawa wygląda nieco inaczej.... księża/religioznawcy przedstawiając dany aspekt religijny w swojej relacji opowiadają się jednoznacznie za zasadami i doktryną swojej wiary, argumentując wszystko tak że jest to potwierdzenie racji wspólnoty do której przynależą... czyli Kościoła Rzymsko-Katolickiego...

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365