Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co to jest podmiot?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
13-01-2009 16:16dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Co to jest podmiot?
Ocena 1 na 1
Ponieważ usilnie proszono mnie o wyjaśnienie znaczenia tego pojęcia w wątku na nieco inny temat, spełniam tę prośbę w osobnym wątku. Skupię się na trzech ostatnich spośród sześciu znanych mi znaczeń.
1. (jęz.) Nadrzędna część zdania.
2. (lit.) Narrator (domyślny) fabuły w literaturze (filmie) - jednocześnie podglądacz i prezenter fikcyjnego świata, podsuwający czytelnikowi (widzowi) interpretacje - jest to zwykle autor (reżyser), ale czasem podmiotem jest wydawca (producent) a nawet jakiś dalszy sponsor.
3. (prawn.) Osoba lub organizacja, której prawo przypisuje zdolność do odnoszenia korzyści lub ponoszenia odpowiedzialności.
4. (pot.) Aktywny uczestnik.
5. (fil.) Nosiciel cechy.
6. (pozn.) Autor oceny.

Trzy pierwsze znaczenia są prostymi pojęciami, które mogą a nawet muszą być w każdym przypadku formalnie wskazane, zadeklarowane, zarejestrowane i uznane. Skupię się więc na trzech ostatnich znaczeniach.

Zacznę od przywołania spostrzeżenia Kanta, że jedną z kategorii myślenia jest dualizm podmiot/przedmiot. Wychodząc z tego założenia należałoby formalnie podejść do zagadnienia w taki sposób, żeby pojęcia "podmiot" o "przedmiot" uznać za tzw. pojęcia pierwotne, tak jak w matematyce za pojęcia pierwotne uznaje się "zbiór" i "element zbioru". Pojęcia pierwotne "definiuje" się przez przykłady i synonimy. Zastanówmy się, czy to podejście możemy zastosować każdego z tych trzech (ostatnich) znaczeń. Zauważmy od razu, że synonimem podmiotu jest subiekt a przedmiotu - obiekt.

4. Niebanalnym przykładem jest społeczne zjawisko manipulacji. O osobie dokonującej manipulacji na nieświadomych frajerach możemy powiedzieć, ze jest podmiotem wydarzeń, podczas gdy inni uczestnicy wydarzeń są tylko obiektami manipulacji.

Ogólnie mamy jakiś rodzaj aktywności, więc sprawcę nazywamy podmiotem, a cele i narzędzia sprawcy nazywamy przedmiotami.

5. Jeżeli za przykład weźmiemy kamień, a za jego cechę uznamy twardość, to mamy obowiązek powiedzieć, że kamień jest podmiotem twardości. Widać, że znaczenie to nie pasuje do tego, o czym myślał Kant - absurdem byłoby stwierdzenie, że "twardość" jest przedmiotem w przeciwieństwie do "kamienia", który nie jest przedmiotem, ale jest podmiotem.

Po głębszym namyśle znaczenie to też odrzucamy z naszych rozważań, jako zbyt formalne i banalne, tak jak odrzuciliśmy trzy pierwsze.

6. Klasycznym przykładem jest tutaj obserwator fizyczny lub myśliciel matematyczny (metajęzyk) jako podmiot, a przedmioty oceniane są pod kątem adekwatności lub prawdziwości. Warto zwrócić uwagę, że przedmiotami nie są realne materialne obiekty, ale dane zmysłowe lub wytwory umysłu, poddane procesom poznawczym.

Innym przykładem tego znaczenia jest podmiot etyczny i obiekt wartościowany. Jeżeli Kowalski mówi, że Nowak jest złym człowiekiem, to Kowalski jest podmiotem tej oceny, a Nowak jej przedmiotem.

4+6. Pozostało nam więc skupić się już tylko na znaczeniach 4. i 6. Spróbujmy najpierw zastanowić się, czy nie można tych znaczeń połączyć w jedno. Skoro ocenianie jest rodzajem aktywności, to może można uznać, że to jest to samo znaczenie. Można skupić się na różnych aspektach, pewnie w różnych gałązkach wątku tak się stanie. Tutaj przywołam tylko jeden aspekt - aspekt wzajemności i partnerstwa.

Jeżeli postawimy naprzeciwko siebie dwóch obserwatorów, np. psychologów, jest jasne, że każdy z nich może obserwować drugiego i badać jego zachowanie (i jego słowa) jako przedmiot badania psychologicznego - każdy z nich może wystąpić jednocześnie w dwóch rolach: przedmiotu i podmiotu. Jednak gdy zaczną oni swoje słowa traktować jak element prywatnej, przyjacielskiej rozmowy, wtedy przestają być w relacji (wzajemnej) podmiot/przedmiot i stają się partnerami.

Zastanówmy się, czy w wypadku manipulacji lub innej aktywności możemy uzyskać to samo zjawisko wzajemności. Weźmy np. żonę, która metodą kar i nagród (jedzenie i seks) manipuluje mężem, żeby on więcej zarabiał i więcej pracował, i żeby unikał degradacji. Wyobraźmy sobie, że on tego nie wie, traktuje zmienność względów żony jako objaw zmiennego humoru, a sam manipuluje żoną, żeby gotowała mu to, co lubi i dawała mu seks wg jego upodobań, metodą preparowania informacji o niespodziewanych premiach, karach, awansach i degradacjach.

Jest dla mnie widoczne, że podmiot aktywności jest innym znaczeniem niż podmiot poznawczy, gdyż w relacji aktywności nie może być wzajemności. Jeśli żona i mąż zorientują się, że są obiektami manipulacji, przynajmniej jedna z dwóch manipulacji naturalnie ustanie - gdyż co najwyżej jedno z nich może zgodzić się na rolę obiektu manipulacji. Jeszcze wyraźniej widać to na przykładzie niewolnictwa.

Porównajmy teraz istotność znaczeń 4. o 6. Weźmy w tym celu przykład artysty, który czyni z innego człowieka (jego skóry, włosów, ubrania) dzieło sztuki. Mamy więc artystę (4.), który jest podmiotem aktywności i mamy przedmiot tej aktywności - dzieło sztuki w postaci człowieka, który siedzi lub stoi przed lustrem i ocenia (6.) wartość tej sztuki, tak jak widz czy krytyk ocenia wartość rzeźby lub obrazu artysty.

Kogo w tym układzie nazwiemy "prawdziwym" (lub istotnym) podmiotem - czy artystę rzeźbiącego swoje dzieło, czy klienta oceniającego wartość dzieła sztuki? Które znaczenie - 4. czy 6. - przyjmiemy jako bardziej interesujące do dyskusji - o objaśnienie którego znaczenia zostałem poproszony? Moim zdaniem ciekawe jest znaczenie 6. i tylko o nim warto dalej dyskutować.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MichaQ (1056 punktów)
Z trzema pierwszymi definicjami nie ma co dyskutować, bo są one dobre. Co do reszty, to miałbym pewne drobne uwagi.
Punkt czwarty. Szczerze mówiąc nie spotakałem się mediach z takim użyciem słowa "podmiot". Co najwyżej w etyce występują pojęcie "podmiotu", które jest bliskie pojęciu osoby ludzkiej. Ma tu ono znaczenie "wykonawcy czynu, który podlega wartościowaniu moralnemu". A i jeszcze ważna uwaga: należy położyć duży nacisk na słowo "bliskie" w zdaniu o osobie ludzkiej. Bliskie nie znaczy, broń Bóg, tożsame. Pojęcie "osoby" ma w przeciwieństwie do pojęcia "podmiotu" silne związki z chrześcijaństwem, a w szczególności z personalizmem chrześcijańskim, gdzie pełni role kluczową.

Punkt piąty. To ujęcie jest chyba również Pana wymysłem. Pierwszy semestr ontologii na studiach mi się kończy, a nigdy w literaturze przedmiotu nie spotkałem się z określeniem "podmiot" w odniesieniu do cech. Zawsze mówi się o przysługiwaniu cech, a sam przedmiot definiuje się jako coś, co posiada przynajmniej jedną cechę. Oczywiście tutaj dochodzą dwie interpretacje pojęcia "przedmiotu": egzystencjalna i nieegzystencjalna. To jednak inna kwestia.

Punkt szósty. Generalnie tak się w epistemologii definiuje podmiot. Jednak wciąż pozostaje etyczna interpretacja pojęcia "podmiotu". Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, aby (jeśli używać sensu epistemologicznego) drugiego człowieka (jakże realnego i materialnego) określić jako przedmiot (w tym znaczeniu przedmiot mojego poznania, np. spostrzegania). Jednak jeśli będzie się Pan upierać przy ostatnim zdaniu szóstego punktu, to należy zaznaczyć, że stawia Pan bardzo silną tezę filozoficzną, która jest mocno kontrowersyjna. Mówiąc bardziej wprost i nieco kolokwialnie, wieje Berkeleyem. To, co Pan napisał w ostatnim zdaniu szóstego punktu ("Warto zwrócić uwagę, że przedmiotami nie są realne materialne obiekty, ale dane zmysłowe lub wytwory umysłu, poddane procesom poznawczym") może sygerować pewną odmianę solipsyzmu. Bo skoro tylko nasze wrażenia mogą być przedmiotami naszego poznania (dał Pan tam uwagę, że punkt szósty kręci się wokół epistemologii), to nie mamy żadnego prawa do wnoszenia, że tzw. "świat rzeczywisty" istnieje. Prawie berkeley'owskie esse est percipi.

"Jeżeli postawimy naprzeciwko siebie dwóch obserwatorów, np. psychologów, jest jasne, że każdy z nich może obserwować drugiego i badać jego zachowanie (i jego słowa) jako przedmiot badania psychologicznego - każdy z nich może wystąpić jednocześnie w dwóch rolach: przedmiotu i podmiotu. Jednak gdy zaczną oni swoje słowa traktować jak element prywatnej, przyjacielskiej rozmowy, wtedy przestają być w relacji (wzajemnej) podmiot/przedmiot i stają się partnerami."

Partnerstwo nie wyklucza pojęć "podmiotu" i "przedmiotu". Oczywiście należy dodać, że te dwa ostatnie interpretujemy tutaj w ich etycznym sensie. Ludzie mają skłonności do traktowania tylko i wyłącznie siebie jako podmiotu, odmawiając przy tym podmiotowości innym i traktowania bliźnich jako przedmioty. Partnerstwo oznaczałoby tutaj raczej przyznanie drugiemu człowiekowi prawa do bycia "podmiotem". Zresztą to, co napisał Pan tutaj koliduje z ostatnim zdaniem punktu szóstego: "Warto zwrócić uwagę, że przedmiotami nie są realne materialne obiekty, ale dane zmysłowe lub wytwory umysłu, poddane procesom poznawczym". Chodzi mi konkretnie o fragment: "Jeżeli postawimy naprzeciwko siebie dwóch obserwatorów, np. psychologów, jest jasne, że każdy z nich może obserwować drugiego i badać jego zachowanie (i jego słowa) jako przedmiot badania psychologicznego". Tutaj jednen z psychologów może występować jako przedmiot. Psycholog jest czyms jak najbardziej realnym i materialnym. Ale w punkcie szóstym wyraźnie napisał Pan, że coś, co posiada takie cechy, nie może być określone mianem "przedmiotu" (przy interpretacji epistemologicznej).
W dalszej części miesza Pan pojęcia. Raz używa Pan sensu etycznego pojęcia "podmiotu", a raz epistemologicznego. Przypominam moją uwagę, że "podmiot" w ujęciu czwartym na gruncie języka filozoficznego, jak również jezyka potocznego, nie występuje. Chyba, że chce pan formułować własne definicje.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Punkt czwarty. Szczerze mówiąc nie spotakałem się mediach z takim użyciem słowa "podmiot". Co najwyżej w etyce występują pojęcie "podmiotu", które jest bliskie pojęciu osoby ludzkiej.

Niedokładnie. Jeżeli potraktuję innego człowieka jako narzędzie, np. upiję go i użyję jego dłoni jako klucza do otwarcia biometrycznego zamka, to ja będę podmiotem a on przedmiotem. Jeśli jakiś robot w fabryce podczas montażu samochodu bierze w swoją "rękę" narzędzie, np. do spryskiwania, to jest on podmiotem tej czynności a spryskiwarka jest przedmiotem.

>Ma tu ono znaczenie "wykonawcy czynu, który podlega wartościowaniu moralnemu".

W tym znaczeniu możliwość wartościowania moralnego jest bez znaczenia.

>Punkt piąty. To ujęcie jest chyba również Pana wymysłem. Pierwszy semestr ontologii na studiach mi się kończy, a nigdy w literaturze przedmiotu nie spotkałem się z określeniem "podmiot" w odniesieniu do cech.

i też napisałem wyraźnie, że podmiotem nie jest cecha, ale jej nosiciel - proszę o więcej uwagi

>Punkt szósty. Generalnie tak się w epistemologii definiuje podmiot. Jednak wciąż pozostaje etyczna interpretacja pojęcia "podmiotu". Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, aby (jeśli używać sensu epistemologicznego) drugiego człowieka (jakże realnego i materialnego) określić jako przedmiot (w tym znaczeniu przedmiot mojego poznania, np. spostrzegania). Jednak jeśli będzie się Pan upierać przy ostatnim zdaniu szóstego punktu, to należy zaznaczyć, że stawia Pan bardzo silną tezę filozoficzną, która jest mocno kontrowersyjna. Mówiąc bardziej wprost i nieco kolokwialnie, wieje Berkeleyem.

Wiedziałem, że tak będzie, dlatego dość ostrożnie formułowałem myśli. Pamięta Pan klasyczną zagadkę: bociana dziobał szpak, potem była zmiana, szpak dziobał bociana; były jeszcze dwie takie zmiany - ile razy był bocian dziobany?

Na takie zagadki jest jedna rada: czytać uważnie.

>To, co Pan napisał w ostatnim zdaniu szóstego punktu ("Warto zwrócić uwagę, że przedmiotami nie są realne materialne obiekty, ale dane zmysłowe lub wytwory umysłu, poddane procesom poznawczym") może sygerować pewną odmianę solipsyzmu.

Oj może. Ale przecież ja nie formułuję żadnej tego rodzaju tezy, jak się dobrze przyjrzeć. Opisuję tylko czym są "przedmioty" w znaczeniu 6. Tymczasem, proszę zauważyć, w znaczeniu 4. "przedmiotami" są byty istniejące realnie.

>Partnerstwo nie wyklucza pojęć "podmiotu" i "przedmiotu". Oczywiście należy dodać, że te dwa ostatnie interpretujemy tutaj w ich etycznym sensie. Ludzie mają skłonności do traktowania tylko i wyłącznie siebie jako podmiotu, odmawiając przy tym podmiotowości innym

Wtedy nazywam takich ludzi niezdolnymi do partnerstwa (przyjaźni, miłości). Jeżeli jednak są zdolni do tego, to potrafią przestać być (choćby na krótko nie oceniać drugiej osoby) podmiotami w znaczeniu 6. i stać się partnerami.

>to, co napisał Pan tutaj koliduje z ostatnim zdaniem punktu szóstego: "Warto zwrócić uwagę, że przedmiotami nie są realne materialne obiekty, ale dane zmysłowe lub wytwory umysłu, poddane procesom poznawczym".

Nie można cały czas prowadzić wywodu w języku formalnym, szczególnie na takim forum. Jeżeli widzę kolorowy kwiatek i mówię, że jest on kolorowy, to jest to powszechnie przyjęte uproszczenie, mimo że formalnie nie opisuję kwiatka, ale obraz kwiatka, który powstał w moim mózgu na końcach nerwów wzrokowych. Pszczoła może widzieć ten kwiatek jako bezbarwny, choć też jak ja jest podmiotem w znaczeniu 6. I na odwrót, ja widzę kwiatek bezbarwny, a pszczoła widzi kwiatek kolorowy, bo ona widzi kolory w nadfiolecie, a ja nie. Gdy patrzę na człowieka, nie muszę wciąż powtarzać: "widzę obraz tego człowieka, powstały w moim mózgu, i oceniam adekwatność tego obrazu" - mówię w skrócie: "patrzę na tego człowieka". Takie skróty myślowe nie są "kolizjami", używają ich naukowcy i filozofowie.

>jednen z psychologów może występować jako przedmiot.

Formalnie "przedmiotem" w znaczeniu 6. jest jego gestalt powstały u obserwatora.

>W dalszej części miesza Pan pojęcia.

Łączę je inteligentnie. Sześć różnych znaczeń, to i tak dużo.

>Raz używa Pan sensu etycznego pojęcia "podmiotu", a raz epistemologicznego.

Proszę zauważyć, że w 6. połączyłem aż cztery pojęcia (w jedno pojęcie "podmiotu oceny"):

61. podmiot oceniający adekwatność swojego postrzegania,
62. podmiot oceniający prawdziwość zdań,
63. podmiot oceniający, czy coś jest dobrem czy złem,
64. podmiot oceniający, czy coś jest piękne;

a jest jeszcze jedno, kontrowersyjne, znaczenie:

65? podmiot oceniający podmiot jako artystę. Jednak to wymaga osobnego wątku - estetyka jest najbardziej złożoną i najtrudniejszą dyscypliną filozofii.

>Przypominam moją uwagę, że "podmiot" w ujęciu czwartym na gruncie języka filozoficznego, jak również jezyka potocznego, nie występuje. Chyba, że chce pan formułować własne definicje.

Ze sjp PWN: «osoba aktywna, uczestnicząca w czymś».

Nigdy nie należy być pewnym, że się już ma pełną wiedzę. Dowiedział się Pan czegoś nowego, bo jak rozumiem nie znał Pan znaczenia "podmiot aktywności" czy "podmiot uczestnictwa". Cieszę się, że mogłem wzbogacić Pana wiedzę.


doku

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365