 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-01-2009 10:21 | pawel (112 punktów) | Sens i cel Wszechswiata
1 na 1 | Witam. Czy Wszechswiat ma sens i cel? Czy wg Panstwa zasada antropiczna (w jej silnej lub slabej postaci i innych wersjach) stanowi satysfakcjonujace wyjasnienie? Czy Wszechswiat mial swoj poczatek w Big Bangu, a moze Fred Hoyle byl blizszy prawdzie twierdzac, ze Kosmos nie mial poczatku, a materia powstaje ciagle z niczego? Co myslicie Panstwo o inflacji i koncepcjach Alana Gutha,Andrieja Lindego i innych? Wartosci fundamentalnych stalych fizycznych tj. predkosc swiatla, stala Plancka, stala grawitacji, ladunek elektronu i masa protonu - czy to zestrojenie faktycznie jest tylko po to by zycie moglo zaistniec? Czy teorie wielu swiatow (a w nich inne wartosci stalych fizycznych), powtarzajacych sie w nieskonczonosc wielkich wybuchow, trwania Kosmosu i tworzenia materii z niczego naprawde do Panstwa przemawiaja, czy po prostu dzieje sie tak z braku innego, do tej pory nieuchwtnego wytlumaczenia Wszechswiata? Jakie sa PRYWATNE (na podstawie zgromadzonej wiedzy i wiadomosci) opinie i przemyslenia w tym temacie?
pollux | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | rudyment (3233 punktów) | To, co myślę na w/w tematy, zajęłoby zbyt dużo miejsca, by dało się tutaj upchnąć. Podejrzewam jednak, że oczekujesz wyrażonej w kilku zdaniach Ogólnej Teorii Wszystkiego. Takiej nie ma. Są wprawdzie liczne gdybologiczne kandydatki, ale żadna nie ma na swoje poparcie dość dowodów, by dało się obronić jej słuszność.
nauka nie ulega hybris
|
|
1 na 3 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | Cytat:>Czy Wszechswiat ma sens i cel? O jaki "sens i cel" Tobie chodzi, powinieneś doprecyzować_ dla kogo_ ma mieć "sens i cel" ? Z jakiego punktu widzenia? Jeśli pytasz o sens dla człowieka, to pytanie jest błędne logicznie, bo człowiek jako "zjawisko późniejsze" i "wpisane we wszechświat", nie ma prawa pytać o "sens i cel Wszechświata", który to w stosunku do człowieka jest nieporównywalnie większy i starszy (choć to nie do końca takie oczywiste). Pytanie nabiera sensu jeśli pytasz o to: czy człowiek nadaje się jako "odpowiedź na cel i sens istnienia Wszechświata". Wtedy jednak należy zadać sobie pytanie:" sens dla kogo?Dla czego". Jeśli wyjdziesz z założeń ateistyczno-ewolucyjnych, to odpowiedź dostajesz zanim zadasz jakiekolwiek pytanie, czyli Wszechświat nie ma celu ani sensu, bo nie ma dla kogo ich mieć. "Sens i cel", to określenia właściwe jedynie dla istot inteligentnych, które w jakikolwiek sposób są zdolne do planowych działań. Czy pytasz więc o to: "Czy zakładając, iż istnieje Inteligentna Siła Sprawcza zdolna zapoczątkować istnienie Wszechświata zrobiła to w sposób sensowny i mądry według naszych ludzkich kryteriów?"
Wtedy moja odpowiedź brzmi: bezwzględnie TAK . Istnieją bardzo logiczne i sensowne powody dla których nieznana inteligencja mając odpowiednie możliwości techniczne i wystarczający zasób energii pod kontrolą, powinna była taki świat uczynić i jako zwieńczenie swego dzieła umieścić w nim człowieka. Cytat:> Czy wg Panstwa zasada antropiczna (w jej silnej lub slabej postaci i >innych wersjach) stanowi satysfakcjonujace wyjasnienie? Tylko silna zasada antropiczna stanowi materiał do dalszych rozważań o sensie i celu czegokolwiek przed inteligentnym działaniem człowieka. Zarówno słaba zasada antropiczna jak i wszelkie inne koncepcje powstania Wszechświata oparte są o przypadek i zdarzenia losowe, nie wyjaśniają więc niczego pod kątem celu i sensu i na dobrą sprawę, możemy o nich zapomnieć. Cytat:> Czy Wszechswiat mial swoj poczatek w Big Bangu Moim zdaniem absolutnie NIE . Koronnym argumentem, który rzekomo ma wskazywać na to, że początkiem Wszechświata był "BB", jest zaobserwowane zjawisko rozszerzania się Wszechświata. Tylko przez pychę naukowców, którzy odrzucają silną zasadę antropiczną i teorię zaprojektowania Wsz., wpadają w to niedorzeczne założenie o początku Wsz. w osobliwości BB. Gdyby uznali za równoprawną teorię o " zaprojektowanie Wsz".i zaczęli ją obiektywnie i naukowo zgłębiać, promieniowanie tła można by wyjaśnić o wiele prościej. Do tego wszystkie pozostałe problemy fizyki teoretycznej znajdują rozwiązanie. I to równie łatwo wyjaśniliby powstawanie masy, działanie grawitacji, ciemną energię, i wszelkie inne dzisiaj nie wyjaśnione problemy fizyczne. Cytat:>..., a moze Fred Hoyle byl blizszy prawdzie twierdzac, ze Kosmos nie mial poczatku, a materia >powstaje ciagle z niczego? To, że materia cały czas powstaje, jest dla mnie oczywiste, przy założeniu, że świat jest zaprojektowany. Według mnie zarówno materia cały czas powstaje z energii dostarczanej przez odpowiednie urządzenia, i cały czas jest z powrotem "odzyskiwana" i zmieniana w energię, dzięki czemu nasz świat ma charakter perpetuum mobile. Raz dostarczona energia początkowa cały czas krąży przyłożona w jednym miejscu (np. u podstawy leja jakim jest kształt Wsz.) wytwarza materię, ruch, grawitację.... potem odzyskiwana (np. przez czarne dziury) wraca do punktu wyjścia, gdzie rozpoczyna od nowa swą drogę przez "przestrzeń naszego świata". Nie uznaję więc jakiegokolwiek powstawania z niczego. Przed powstaniem naszego Wsz. musiała istnieć zarówno energia, jak i przestrzeń i czas(najprawdopodobniej nieskończone). Powstanie czasu w BB uważam za bzdurę. Na razie tyle  Pozdr.
|
|
1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | >Witam. >Czy Wszechswiat ma sens i cel? A co to kogo obchodzi? Jest i już. My żyjemy i już. O wiele lepiej będzie, jeśli zamiast się zastanawiać dlaczego, po co, zaczniemy poświęcać tą energię na życie, żyjąc tu i teraz, gdzie jest nasz czas i miejsce. Za chwilę nas nie będzie, więc czy warto zmarnować ten czas na jałowe rozmyślania? Kiedyś naukowcy podadzą odpowiedź na to pytanie. Do tej pory zajmujmy się pytaniami na które odpowiedzi znaleźliśmy, lub jesteśmy bliscy znalezienia. Taka jest moja filozofia, jeśli o to pytałeś. >ze Kosmos nie mial poczatku, a materia powstaje ciagle z niczego? Coś nie może powstać z niczego. A gdzie fizyczne zasady zachowania? >? Wartosci fundamentalnych stalych fizycznych tj. predkosc swiatla, stala Plancka, stala >grawitacji, ladunek elektronu i masa protonu - czy to zestrojenie faktycznie jest tylko po to by >zycie moglo zaistniec? Nie, są w takiej a nie innej postaci, bo widocznie to jest postać optymalna, zapewniająca że ten cały wielki cyrk się nie rozpadnie. Ale to jest pytanie do działu Nauka, a nie do Filozofii >Czy teorie wielu swiatow (a w nich inne wartosci stalych fizycznych), >powtarzajacych sie w nieskonczonosc wielkich wybuchow, trwania Kosmosu i tworzenia materii z niczego Szczerze mówiąc to nie słyszałem żadnych teorii wielu światów. Słyszałem o teorii wielu wymiarów, teorii strun, mówiącej że nasza przestrzeń nie jest trójwymiarowa, nie jest nawet czterowymiarowa, tylko posiada znacznie więcej wymiarów. Trudno to sobie wyobrazić, ale do mnie przemawia. Może za parę lat okaże się że ta teoria jest nic nie warta i ludzie ją głoszący się ośmieszą. Może kiedyś powstanie Ogólna Teoria Wszystkiego, ale póki co lepiej nie tracić czasu na gdybanie, tylko uczyć się do egzaminu.
Pozdrawiam.
|
|
3 na 3 youzwiak (20202 punktów) (zablokowany) | > Witam.> Czy Wszechswiat ma sens i cel?Moim zadaniem nie. > Czy wg Panstwa zasada antropiczna (w jej silnej lub slabej postaci i> innych wersjach) stanowi satysfakcjonujace wyjasnienie?Uważam, że niczego nie wyjaśnia. > Czy Wszechswiat mial swoj poczatek w Big> Bangu, a moze Fred Hoyle byl blizszy prawdzie twierdzac, ze Kosmos nie mial poczatku, a materia> powstaje ciagle z niczego?Moja koncepcja jest taka, że Wszechświat który obserwujemy powstał z niczego w analogii do 0=1-1 gdzie 1 to to co obserwujemy, a -1 to "coś" o czym na razie nic nie wiemy. Czas nie istniał przed BB, ale być może takie zjawiska zachodziły wielokrotnie (nieskończenie wiele razy) i kończyły się powrotem do stanu 0. > Co myslicie Panstwo o inflacji i koncepcjach Alana Gutha,Andrieja Lindego> i innych?Inflacja jest niepotwierdzoną obserwacyjnie teorią i tak jak np. teoria strun, może i sporo tłumaczy ale nie musi być prawdziwa. (alternatywą jest np. zmienna prędkość rozchodzenia się fal elektromagnetycznych wraz z "dorastaniem" Wszechświata) > Wartosci fundamentalnych stalych fizycznych tj. predkosc swiatla, stala Plancka, stala> grawitacji, ladunek elektronu i masa protonu - czy to zestrojenie faktycznie jest tylko po to by> zycie moglo zaistniec?Nie jest po to. Te stałe być może da się wyprowadzić z jakiejś przyszłej teorii, że takie właśnie muszą być. Albo jest to po prostu przypadek, w którymś spontanicznie wyłonionym Wszechświecie (teoria Multiwersum) > Czy teorie wielu swiatow (a w nich inne wartosci stalych fizycznych),> powtarzajacych sie w nieskonczonosc wielkich wybuchow, trwania Kosmosu i tworzenia materii z niczego> naprawde do Panstwa przemawiaja, czy po prostu dzieje sie tak z braku innego, do tej pory> nieuchwtnego wytlumaczenia Wszechswiata?Może tak być, głębsze wytłumaczenie dadzą nowe koncepcje fizyczne. > Jakie sa PRYWATNE (na podstawie zgromadzonej wiedzy i> wiadomosci) opinie i przemyslenia w tym temacie?> polluxNajbardziej przemawia do mnie "0=1-1" gdzie "my" to np. ta 1, albo wręcz jej fragment; np. 1= (sin(e^x))^2 + (cos(e^x))^2, a "my" to np. znaczek "^"  (my = wszystko o czym wiemy) Pozdrawiam
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
|
|
 | | Adam Gilniewski (399 punktów) | Bardzo interesujący koncept z tym 0=1-1. Plusik za pobudzenie mnie do myślenia  .
Be the change you want to see in the world.
|
|
 | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
Cytat:>>Czy Wszechswiat ma sens i cel? > Moim zadaniem nie.[...] Cytat: >>.. a materia powstaje ciagle z niczego? > Moja koncepcja jest taka, że Wszechświat który obserwujemy powstał z niczego w analogii do 0=1-1 gdzie 1 to to co obserwujemy, a -1 to "coś" o czym na razie nic nie wiemy. ....Podejrzewam, że Twoje przekonania biorą się z fascynacji dla zjawiska wzajemnego unicestwiania się cząstek w spotkaniu z jej antycząstką i z tego, że pozornie z niczego w próżni może powstać np. para elektron-pozyton. Moim zdaniem pominąłeś ważny drobiazg  , cząstki po anihilacji zamieniają się w energię, a z kolei gdyby nie energia w miejscu pojawienia się par antycząstek nie mogłyby one powstać. W związku z tym zawsze istnieje energia, nigdy nie masz "stanu zero". "Twórcze zero", to zwykły mit, Twoje "-1", tak samo jak i "1" realnie istnieje, ich suma nie daje "0", daje energię. Jest jedynie e=mc2, coś materialnego dającego się zaobserwować przez nasze zmysły tylko pozornie znika i pozornie powstaje z niczego. Zmienia jedynie postać z materii na energię i odwrotnie. Nie dziwię się więc, że źle rozumiany przez Ciebie Wszechświat nie ma sensu  (...) > Nie jest po to. Te stałe być może da się wyprowadzić z jakiejś przyszłej teorii, że takie właśnie muszą być. Albo jest to po prostu przypadek, w którymś spontanicznie wyłonionym Wszechświecie (teoria Multiwersum)Wiara w "być może się da" ma jedynie sens w świecie inteligentnego działania. Człowiekowi owszem może się coś udać albo nie, ale nie Wszechświatu, czy Multiwszechświatom. Tego czego najbardziej się boją fizycy teoretycy, to pojawienie się we wzorach i teoriach nieskończoności. Nieskończona liczba potencjalnych zdarzeń, tylko pozornie gwarantuje zajście zdarzenia oczekiwanego . Działania na nieskończoności są niewykonalne, można ją jedynie "skrócić" z inną nieskończonością. Nieskończona liczba wszechświatów nie będzie mniej nieskończona bez naszego wszechświata. Np. miedzy liczbą 1 a liczbą dwa jest nieskończenie wiele liczb pośrednich, ale wśród tych pośrednich nie ma liczby 3. Tak samo z multiświatami, istnienie ich nieskończenie wielu w nieskończenie wielkiej przestrzeni i przez nieskończenie długi czas nie gwarantuje ani odrobinę, że pojawi się nasz świat z naszymi parametrami. Droga logiczna do zrozumienia początku naszego wszechświata, przez teorie multiświatów, to zwykła ściema dla maluczkich. Nic kompletnie nie wyjaśnia, ani nie tłumaczy. Prawda jest taka, że nie ma żadnego sensu zajmować się taką koncepcją. Jedyna rozsądna droga badań dla współczesnej nauki i filozofii to zgłębianie teorii projektowania. Ona ma tą przewagę, że jest prawdopodobna i może mieć jakieś eksperymentalne przewidywania, cała reszta koncepcji, to zwykła głupota, tak samo jak zgłębianie teorii strun w kilkunastu wymiarach, których nigdy nie uda nam się zaobserwować. Powiedz mi np. jak Ty sobie tłumaczysz w umyśle to "powstawanie z zera", albo istnienie obok siebie(po sobie, lub w każdej innej dowolnej konfiguracji) nieskończonej ilości materialnych wszechświatów. Gdzie one się mieszczą i jak mogły powstać i "mnożyć się" z niczego. Pozdr.
|
|
|  | youzwiak (20202 punktów) (zablokowany) | >Podejrzewam, że Twoje przekonania biorą się z fascynacji dla zjawiska wzajemnego unicestwiania się cząstek w spotkaniu z jej antycząstką i z tego, że pozornie z niczego w próżni może powstać np. para elektron-pozyton. Tak sądziłem, że ktoś może tak pomyśleć. Nie chodzi mi oczywiści o anihilację typu cząstka-antycząstka. "-1" wyobrażam sobie jako rodzaj "ujemnej energii" (a nie przeciwnego ładunku) czymkolwiek ona by miała być.
>Wiara w "być może się da" ma jedynie sens w świecie inteligentnego działania. Absolutnie nie. Być może da się dzięki jakiejś przyszłej teorii wyjaśnić dlaczego gwiazdy na krańcach galaktyk nie obiegają ich względem środka masy z prędkością z jaką "powinny". Być może "ciemna materia" rozlokowana jako galaktyczne halo nie stanowi prawidłowej odpowiedzi. "Być może" - ale wszystko opiera się na "bezmyślnych" prawach fizyki.
> Prawda jest taka, że nie ma żadnego sensu zajmować się taką koncepcją. Jedyna rozsądna droga badań dla współczesnej nauki i filozofii to zgłębianie teorii projektowania. Ona ma tą przewagę, że jest prawdopodobna i może mieć jakieś eksperymentalne przewidywania, cała reszta koncepcji, to zwykła głupota, tak samo jak zgłębianie teorii strun w kilkunastu wymiarach, których nigdy nie uda nam się zaobserwować.
"ATLAS (toroidalny detektor LHC) to jeden z dwóch detektorów ogólnego przeznaczenia. W tym eksperymencie, podobnie jak w CMS, badania będą dotyczyły poszukiwań cząstki Higgsa, dodatkowych wymiarów, cząstek tworzących ciemną materię (np. cząstek supersymetrycznych) itp."
Natomiast nie rozumiem jakie "eksperymentalne" przewidywania mogłaby mieć teoria kreacji... Kreacji z niczego na zasadzie 0=1-1 ;p Czy kreacji z "czystej" energii? Ten drugi proces już wstępnie poznaliśmy...
>Powiedz mi np. jak Ty sobie tłumaczysz w umyśle to "powstawanie z zera", albo istnienie obok siebie(po sobie, lub w każdej innej dowolnej konfiguracji) nieskończonej ilości materialnych wszechświatów. Gdzie one się mieszczą i jak mogły powstać i "mnożyć się" z niczego.
Pytanie "gdzie one się mieszczą?" ma taki sam sens jak "Gdzie miał miejsce Wielki Wybuch?" ...
Dla ludzkiego umysłu niewyobrażalne jest pojęcie zarówno nieskończoności jak i nicości. Ponieważ Wszechświat istnieje, czego doświadczamy, jedno z tych pojęć (a najpewniej obydwa) musi odgrywać kluczową rolę w jego istnieniu. Dla mnie łatwiej "wyobrazić" sobie nicość ale nie odrzucam koncepcji nieskończoności (np. w odniesieniu do liczby ewoluujących Wszechświatów, czasu (lub analogicznego, niewyobrażalnego dla nas wymiaru ala 'czas urojony'))
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
|
|
| |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> ... Nie chodzi mi oczywiści o anihilację typu cząstka-antycząstka. "-1" wyobrażam sobie jako rodzaj "ujemnej energii" (a nie przeciwnego ładunku) czymkolwiek ona by miała być.No właśnie to Twoje sformułowania: -"ujemna energia"; -"czymkolwiek ona by być miała" dobitnie pokazują, że bujasz sobie w obłokach.Tworzysz puste, nic nie znaczące określenia.Cóż to niby ma być ta ujemna energia? Skąd miałaby się wziąć? Energia zawsze jest energią, mogą się "znieść" dwa przeciwstawne ładunki, mogą się wyzerować dwie fale gdy grzbiet spotka się z doliną, ale energia zawsze pozostaje energią, ona nie znika ani nie pojawia się z niczego, najwyżej zmienia postać. NIE MA UJEMNEJ ENERGII , która może powstać z niczego (i to według Ciebie jeszcze w parze z dodatnią energią)- wierzysz w jakieś bajki i jeszcze tych bajek próbujesz bronić. Poddaj tę koncepcję, to moja rada  . > >Wiara w "być może się da" ma jedynie sens w świecie inteligentnego działania.> Absolutnie nie. Być może da się dzięki jakiejś przyszłej teorii wyjaśnić dlaczego gwiazdy na krańcach galaktyk nie obiegają ich względem środka masy z prędkością z jaką "powinny". Być może "ciemna materia" rozlokowana jako galaktyczne halo nie stanowi prawidłowej odpowiedzi. "Być może" - ale wszystko opiera się na "bezmyślnych" prawach fizyki. Ktoś kto wierzy, że wszystko co nie wyjaśniają obecnie "ślepe siły natury"-będzie wyjaśnione w przyszłości wierzy w mitycznego "bożka przypadku". To dokładnie tak samo, jak się racjonaliści wyśmiewają z wierzących w Boga, że ich Bóg jest "od luk", albo "zapchajdziurą". Mimo, że cała empiria i wiedza wskazują, że zarówno Wszechświat jak i życie biologiczne są tak złożone w uporządkowany sposób, że powstanie tego w drodze przypadku, lub jak Ty to nazwałeś "bezmyślnych praw fizyki" nie można nazwać inaczej jak "cudem nieprawdopodobieństwa". To tworzy się karkołomne teorie fizyczne i biologiczne po to tylko by obronić istnienie swojego uwielbianego bóstwa "Przypadku". Każda rzecz w oczywisty sposób wskazującą na to iż została inteligentnie zaprojektowana, jest obecnie przez naukę owinięta jakimiś bezrozumnymi teoriami w których pełno najróżniejszych luk i wciska się wierzącym, że te luki da się wypełnić "bożkiem przypadku", tylko trzeba im dać więcej czasu i pieniędzy z naszych podatków. Bajki, mity, opowiastki, oto czym jest Twoja wiara w "być może się da bez inteligencji" - ale broń jej, z pewnością inni Ci pomogą, wszak to forum to "gniazdo wierzących w sprawczą moc bezmyślnych praw fizyki". > "ATLAS (toroidalny detektor LHC) to jeden z dwóch detektorów ogólnego przeznaczenia. W tym eksperymencie, podobnie jak w CMS, badania będą dotyczyły poszukiwań cząstki Higgsa, dodatkowych wymiarów, cząstek tworzących ciemną materię (np. cząstek supersymetrycznych) itp."W takim razie poczekajmy, stawiam tezę, że znajdą "wielkie gówno", a nie cząstkę Higgsa, czy inne wymiary. Nasz wszechświat, owszem jest w pewnym sensie "ziarnisty", ale tym tłem dla wszystkich innych cząstek nadającym im różną masę, nie może być pole Higgsa. Tylko istnienie "pierwotnych włókien nieskończonej przestrzeni", mogło dać obecny wszechświat, po włączeniu odpowiednich generatorów energii, a nie jakieś urojone cząstki, powstałe w wyniku jeszcze bardziej urojonego Wielkiego Wybuchu, który miał swój początek w już kompletnie absurdalnej osobliwości. > ... Kreacji z niczego na zasadzie 0=1-1 ;p Czy kreacji z "czystej" energii? Ten drugi proces już wstępnie poznaliśmy...Przecież wyraźnie napisałem zaraz w pierwszym tu poście : "Nie uznaję więc jakiegokolwiek powstawania z niczego." Jestem przekonany, że nasz świat materialny jest światem o charakterze wtórnym, całkowicie zaprojektowanym i wykonanym na bazie istniejących wcześniej co najmniej nieskończonej przestrzeni i energii. > >Powiedz mi np. jak Ty sobie tłumaczysz w umyśle to "powstawanie z zera", albo istnienie obok siebie(po sobie, lub w każdej innej dowolnej konfiguracji) nieskończonej ilości materialnych wszechświatów. Gdzie one się mieszczą i jak mogły powstać i "mnożyć się" z niczego.> Pytanie "gdzie one się mieszczą?" ma taki sam sens jak "Gdzie miał miejsce Wielki Wybuch?" ...No właśnie, niechcący sam doszedłeś do tego, że wiara nauki w Wielki Wybuch jest bez sensu. Tak samo jak w jakiejś już istniejącej wcześniej przestrzeni muszą pojawiać się nowe światy, tak samo i WW mógłby mieć miejsce jedynie w już istniejącej wcześniej przestrzeni i czasie. Jakiekolwiek rozważania logiczne w tym kierunku prowadzą do nieuchronnego wniosku, że nasz materialny świat jest tylko "światem wtórnym", nie mógł powstać ani jako pierwszy, ani jako wieczny. > Dla ludzkiego umysłu niewyobrażalne jest pojęcie zarówno nieskończoności jak i nicości. Ponieważ Wszechświat istnieje, czego doświadczamy, jedno z tych pojęć (a najpewniej obydwa) musi odgrywać kluczową rolę w jego istnieniu. Dla mnie łatwiej "wyobrazić" sobie nicość ale nie odrzucam koncepcji nieskończoności (np. w odniesieniu do liczby ewoluujących Wszechświatów, czasu(lub analogicznego, niewyobrażalnego dla nas wymiaru ala 'czas urojony'))Bajki, bajki i to przekonanie, że nasz ludzki umysł nie jest w stanie ogarnąć nieskończoności lub prawdziwej natury świata. Nie obronisz tej tezy. Umysł ludzki z pewnością potrafi zrozumieć rzeczywisty świat, to tylko bzdur, które wymyślają "apologeci religii ateistycznej" nie da się pojąć, tak jak osobliwości, strun w kilkunastu wymiarach, elektronów przechodzących jednocześnie przez dwie szczeliny i będących jednocześnie teoretycznie wszędzie, a nigdzie z pewnością. Naukowcy a zwłaszcza fizycy teoretyczni przegonili religię w wymyślaniu mitów i dziwolągów rozumowych takich jak "w Trójcy jedyny". Cytat:>Natomiast nie rozumiem jakie "eksperymentalne" przewidywania mogłaby mieć teoria kreacji... Na to napiszę w oddzielnym poście. Pozdr.
|
|
| | |  | youzwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Ok, miałem długiego posta ale kluczowe pytanie do Ciebie jest takie: Dlaczego odrzucasz koncepcje ewolucji układu od mniej złożonego do bardziej złożonego (na co wskazuje WSZYSTKO o czym wiemy oraz zdrowy rozsądek  ) Jakim wyjaśnieniem jest hipoteza istnienia 'siły sprawczej' - inteligentnego projektu, którego istnienie musiałoby być wyjaśnione czymś jeszcze bardziej złożonym ? Nie podążaj tą drogą ;p - prowadzi donikąd.
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
|
|
| | | |  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> Ok, miałem długiego posta ale kluczowe pytanie do Ciebie jest takie:> Dlaczego odrzucasz koncepcje ewolucji układu od mniej złożonego do bardziej złożonego (na co wskazuje WSZYSTKO o czym wiemy oraz zdrowy rozsądek )W skrócie: Bo jestem prawdziwym racjonalistą, opieram swoje przekonania co do rzeczy niewidzialnych i niemierzalnych na prawdopodobieństwie, nie na wierze. Ty natomiast, od razu pokazałeś, że wierzysz w pewne poglądy i wypowiedzi, a inne nie, że ufasz w prawdomówność jednych, a z góry zakładasz że drudzy się mylą lub są niedouczeni. A przecież zobacz jakie są fakty: Ty jesteś inteligentny,ale ja także, wiele osób wierzy w ewolucję, ale jeszcze więcej w nią nie wierzy. Wypowiadanie się w stylu "wszystko o czym wiemy wskazuje na...", gdy istnieje kilku-miliardowa grupa ludzi, dla których" wszystko o czym wiemy" wskazuje na coś przeciwnego-jest zwyczajnie błędne, to rodzaj zaślepienia i jednostronnej wiary w jedną opcję światopoglądową. Powinieneś swą odpowiedź wyrazić inaczej, by nadać jej formę bardziej osobistą, że to Ty tak uważasz, że to Ciebie przekonuje to czy tamto, za teorią o ewolucji, nie możesz odbierać innym prawa do zdrowego rozsądku. Właściwie to Ty powinieneś najpierw pokazać, co dla Ciebie oznacza to "wszystko o czym wiemy", ale będę miły i nie będę odpowiadał pytaniem na pytanie. Dlaczego odrzucam..? -to dość proste. Już podkreślałem to w poprzednich postach. "Uporządkowana złożoność życia biologicznego i budowy Wszechświata"- to dla inteligentnego człowieka, który zapoznał się z obecnie poznanymi stopniami tej złożoności zupełnie dobry i zgodny ze zdrowym rozsądkiem powód do odrzucenia teorii o "samopowstaniu" wszystkiego. Jak się nad tym głębiej zastanowisz, to sam dojdziesz do tego, że nie istnieje żaden empiryczny dowód na to, że uporządkowany funkcjonalny układ mniej złożony, może bez udziału inteligentnego działania zmienić się w układ bardziej złożony,bardziej uporządkowany i bardziej funkcjonalny.Po prostu uwierzyłeś w ewolucyjną propagandę, a ja nie i to cała różnica. Ty pozory i hipotezy uznałeś za fakty, a ja nie. Ja sam oceniam przedstawiane dowody, sprawdzam i osądzam logicznie wypowiedzi autorytetów naukowych, nie wierzę nikomu w to co mówi dlatego że ma tytuły i pozycję naukowca, ja sam sprawdzam logikę ich wypowiedzi i oceniam wiarygodność ich wniosków z badań, które przeprowadzają. Cytat:>Jakim wyjaśnieniem jest hipoteza istnienia 'siły sprawczej' - inteligentnego projektu, którego istnienie musiałoby być wyjaśnione czymś jeszcze bardziej złożonym ? Nie podążaj tą drogą ;p - prowadzi donikąd. Pomyłka !!! Znowu propagandę wziąłeś za fakty. Nigdzie nie znajdziesz dowodu na to, że jeśli uznamy Nieznaną Inteligencję, za odpowiedzialną za zaprojektowanie i powstanie naszego wszechświata materialnego, to potęga i złożoność tej inteligencji wskazuje że za jej powstaniem musi stać kolejna jeszcze większa i jeszcze inteligentniejsza inteligencja  Naczytałeś się Dawkinsa i nasłuchałeś sloganów, rzeczywistość to nie jakieś "ruskie matrioszki" . Przede wszystkim cechą inteligencji jest uczenie się. Nie mamy dowodów na to że nasze umysły, to jedyna możliwa postać inteligencji. My potrzebujemy biologicznych mózgów, które są złożone z materii, a ta z kolei jest związaną postacią energii, ale jeśli mam rację, to "inteligencja przedludzka" mogła powstać i rozwijać się na bazie samej energii, od zupełnie prostej "gry zero-jedynkowej". A skoro jak zakładam gra ta toczyła się w bezmiarze chaotycznej energii pierwotnej, gdzie przemieszczające się z prędkością co najmniej światła impulsy energii mogły wypróbować nieskończoną ilość układów i kombinacji. To tam nie obowiązywała żadna zasada od materii do jednokomórkowców, od nich do wielo... itd itd na końcu do inteligencji ludzkiej. Energia była wszędzie w nieskończonej ilości, inteligencja "rosnąc w siłę" zaczynała się tą energią "bawić" stopniowo zaczynając nad nią panować i przekształcać ją w inną postać. Wcale nie musiała być bardziej złożona niż obecnie człowiek. Nie słuchaj propagandy zacznij myśleć samodzielnie. Co prawda, nie dorośliśmy jeszcze do obserwacji energii w pierwotnej postaci, nie potrafimy jej nawet wyizolować, ale moja koncepcja wyewoluowania inteligencji w świecie energii pierwotnej, jest daleko bardziej prawdopodobna, że teoria o tym, iż na skutek jakiegoś wybuchu (nawet WW  i nawet po miliardach lat) powstała inteligencja. Od razu uprzedzam Twoje pytanie: Dobra jeśli nawet inteligencja nie potrzebowała materii tylko wystarczyła jej energia, to skąd ta energia? Świat rzeczywisty musi mieć jakąś postać, która nie podlega już analizowaniu z naszego poziomu. Przyzwyczajeni jesteśmy do tego że rzeczywistość zastaliśmy, nie powstała na naszych oczach. Moja teoria o tym że nasz materialny świat, jest częścią istniejącego wiecznie świata właściwego w niczym nie jest gorsza od domniemań fizyków o jakiejś "osobliwości początkowej". Nawet jeśli nie można jej na razie udowodnić jest to, tak samo naukowa teoria, jak inne teorie, a do tego wszelkie obserwacje empiryczne, można zinterpretować na korzyść teorii zaprojektowania, a to wielki plus dla mnie. Teoria samodziejstwa, ma za to "same luki probabilistyczne" i żadnej przewagi jeśli chodzi o stan przed naszym wszechświatem. Ja przynajmniej cofam się o jeden poziom dalej, a dzisiejsi naukowcy na pytanie o to co przed WW, tylko rozkładają ręce. > ... Nie podążaj tą drogą ;p - prowadzi donikąd.Może spróbuj logicznie wykazać, to co napisałeś. Polegniesz na rozum i logikę. Ja swoją teorię obronię, Ty Twojej wiary nie.  Pozdr.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 youzwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Kończąc dyskusję (to ostatni mój post w tym temacie) mam do Ciebie pewną prośbę: 12 lutego mamy dzień Darwina (150 lecie od ogłoszenia "O powstaniu gatunków...") Chociaż domyślam się, że kształtując swój światopogląd, nie odrzucałeś z góry żadnych koncepcji (zwłaszcza tych mainstreamowych) to spróbuj jeszcze raz spojrzeć na teorię ewolucji i przytłaczające dowody o niej świadczące. Na pewno sam znajdziesz odpowiednie materiały; ale polecam z pewnością lutowy "Świat Nauki" oraz materiały z: www.dziendarwina.pl/Naprawdę polecam (jeszcze raz) na to wszystko spokojnie spojrzeć bez uprzedzeń i z 'otwartym' umysłem. Wtedy też inaczej zapewne spojrzysz na koncepcje dotyczące 'powstania' Wszechświata. Pozdrawiam
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> No właśnie to Twoje sformułowania:> -"ujemna energia";> -"czymkolwiek ona by być miała"> dobitnie pokazują, że bujasz sobie w obłokach.Tworzysz puste, nic nie znaczące określenia.Cóż to niby ma być ta ujemna energia? Skąd miałaby się wziąć? Energia zawsze jest energią, mogą się "znieść" dwa przeciwstawne ładunki, mogą się wyzerować dwie fale gdy grzbiet spotka się z doliną, ale energia zawsze pozostaje energią, ona nie znika ani nie pojawia się z niczego, najwyżej zmienia postać. NIE MA UJEMNEJ ENERGII , która może powstać z niczego (i to według Ciebie jeszcze w parze z dodatnią energią)- wierzysz w jakieś bajki i jeszcze tych bajek próbujesz bronić. Poddaj tę koncepcję, to moja rada .Po pierwsze, co do ujemnej energii - doucz się. Po drugie, nie rzucaj obelgami na innych o bujaniu w obłokach jeśli sam wypisujesz bajdoły wyssane z palca o tajemniczym Kreatorze i jego Maszynach Wiecznie Ruchomych zajętych recyklingiem wszechświata. Ponadto walczysz z wiatrakami, jako, że uczeni nie zakładają, iż Big Bang to początek wszystkiego co istnieje, a jedynie, że to początek znanego nam wszechświata.
|
|
1 na 1 | jad11 (18783 punktów) | Cytat:>Witam. >Czy Wszechswiat ma sens i cel? Witam. Zdaje mi się, że nie. Sądzę, że celowość jako taka jest we wszechświecie pojęciem abstrakcyjnym wymyślonym tylko na potrzeby organizmów żywych. Trudno pogodzić się z tą myślą ale wiele wskazuje na to, że tak właśnie jest. Cytat:Czy wg Panstwa zasada antropiczna (w jej silnej lub slabej postaci i innych wersjach) stanowi satysfakcjonujace wyjasnienie? Dla mnie ani trochę. Raczej to my istniejemy dzięki zasadom a nie one dzięki nam. Cytat: Czy Wszechswiat miał swoj poczatek w Big Bangu Raczej nie. Sądzę, że ten znany nam wszechświat to tylko mały fragment multiwersum. Cytat: a moze Fred Hoyle byl blizszy prawdzie twierdzac, ze Kosmos nie miał poczatku, a materia powstaje ciagle z niczego? Nie miał początku i nie będzie miał końca a co do materii to chyba nie powstaje z niczego. Może coś się w nią przekształca a ta z kolei przekształca się w coś innego. Cytat: Co myslicie Panstwo o inflacji i koncepcjach Alana Gutha,Andrieja Lindego >i innych? Wartosci fundamentalnych stalych fizycznych tj. predkosc swiatla, stala Plancka, stala >grawitacji, ladunek elektronu i masa protonu - czy to zestrojenie faktycznie jest tylko po to by >zycie moglo zaistniec? Czy teorie wielu swiatow (a w nich inne wartosci stalych fizycznych), >powtarzajacych sie w nieskonczonosc wielkich wybuchow, trwania Kosmosu i tworzenia materii z niczego >naprawde do Panstwa przemawiaja, czy po prostu dzieje sie tak z braku innego, do tej pory >nieuchwtnego wytlumaczenia Wszechswiata? Raczej to drugie. Cytat:Jakie sa PRYWATNE (na podstawie zgromadzonej wiedzy i >wiadomosci) opinie i przemyslenia w tym temacie? Wiem, że nic nie wiem.
|
|
2 na 2 | a.szubert (411 punktów) | >Witam. >Czy Wszechswiat ma sens i cel? Czy wg Panstwa zasada antropiczna (w jej silnej lub slabej postaci i >innych wersjach) stanowi satysfakcjonujace wyjasnienie?
Zadaniem nauki nie jest szukanie odpowiedzi o sens i cel wszechświata. Fizyka, kosmologia szuka odpowiedzi na pytania: jak to działa, jak funkcjonuje? Jak jest zbudowana materia i jaki siły wpływają na jej zachowanie? Jak powstał wszechświat, jak powstały galaktyki, planety? Inne nauki szukają odpowiedzi na to, jak powstało "życie" a nawet - czym owo życie jest. Natomiast pytanie o sens i cel wszechświata to raczej dziedzina filozofii. Nie wyobrażam sobie doświadczenia fizyków, w którym można udowodnić lub zaprzeczyć istnienia sensu i celu wszechświata. Pytanie o sens i cel to po prostu dziedzina wiary, przekonania. Dla jednych ma to cel i sens, dla innych nie. Udowodnić własnych przekonań - w sensie dowodu naukowego - nie mogą ani jedni, ani drudzy.
Zasada antropiczna jest - w moim przekonaniu - pozostałością myślenia antropocentrycznego. Kiedyś Ziemia była uważana za centrum (pępek) wszechświata, a my byliśmy w tej wersji "stworzeni na obraz i podobieństwo..." Heliocentryzm podważył naszą centralną rolę we wszechświecie, ale na pocieszenie pozostała (na parę wieków) świadomość, że nasza planeta krąży wokół nowego pępka wszechświata, naszego słońca. Później i to okazało się uzurpacją. Słońce to jedna z (tuzinkowych) miliardów gwiazd w jednej z miliardów galaktyk. Także "stworzenie na obraz i podobieństwo..." okazało się bardzo mało prawdopodobne. Wyznawców tej tezy nie zastanawia fakt, że jeśli jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, to nie może to być dla niego powodem do dumy. No, ale jak tutaj żyć ze świadomością, że tak naprawdę to jesteśmy wszechświatowi po prostu niepotrzebni, że doskonale obejdzie się on bez nas. Aby poczuć się jakoś dowartościowanym wymyślono zasadę antropiczną. A więc że to wszystko istnieje tylko po to, abyśmy mogli zaistnieć. Jeśli już nie jesteśmy koroną stworzenia, to przynajmniej jesteśmy koroną praw fizyki i ewolucji.
Odpowiedzi na resztę pytań i wątpliwości podam w następnym poście.
|
|
 | 2 na 2 | jad11 (18783 punktów) |
>Kiedyś Ziemia była uważana za centrum (pępek) wszechświata,
Nietrudno dociec przyczyny takiego myślenia. Właściwie z naszej perspektywy Ziemia wciąż jest centrum wszechświata podobnie jak każdy z nas, z własnej perspektywy, jest pępkiem świata.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
 | | Kocur (65 punktów) |
>>Kiedyś Ziemia była uważana za centrum (pępek) wszechświata, a my byliśmy w tej wersji "stworzeni na obraz i podobieństwo..." >Heliocentryzm podważył naszą centralną rolę we wszechświecie, ale na pocieszenie pozostała (na parę wieków) świadomość, że nasza planeta krąży wokół nowego pępka wszechświata, naszego słońca. Później i to okazało się uzurpacją. Słońce to jedna z (tuzinkowych) miliardów gwiazd w jednej z miliardów galaktyk. A tutaj ocieramy się o poczucie estetyki fizyków. Estetyka taka niewątpliwie istnieje, choć dla mnie nie jest bardzo zrozumiała. Dlaczego nie założyć, że Ziemia sterczy nieruchomo w centrum wszechświata? Mamy do czynienia z obiektami poruszającymi się względem siebie, dlaczego nie możemy uznać jednego z tych obiektów za nieruchomy i budować teorie na tej podstawie? Argumentem za przyjęciem modelu Kopernika-Keplera (wiem, że upraszczam, ale proszę o wybaczenie) były trudności z wyznaczaniem przyszłego położenia planet w modelu geocentrycznym. Ale teraz mamy komputery i te trudności można by było pokonać. Istnieją również zjawiska dynamiczne - np. siły Coriolisa - które łatwiej opisywać przy założeniu, że Ziemia się porusza. Ale czy opisy dynamiki różnych zjawisk na naszej planecie nie byłyby ciekawsze a teorie wyjaśniające te zjawiska bardziej ambitne? Oczywiście, model K-K. jest prostszy. Ale czy zawsze prostsza teoria musi być piękniejsza? Kocur
|
|
3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >Witam. >Czy Wszechswiat ma sens i cel?
Nie, ale też nie nie. Sens i cel to tylko wymyślone pojęcia, myślisz że wszechświat o nich wie?
|
|
2 na 2 | a.szubert (411 punktów) | > Witam.> Czy Wszechswiat ma sens i cel? Czy wg Panstwa zasada antropiczna (w jej silnej lub slabej postaci i> innych wersjach) stanowi satysfakcjonujace wyjasnienie? Czy Wszechswiat mial swoj poczatek w Big> Bangu, a moze Fred Hoyle byl blizszy prawdzie twierdzac, ze Kosmos nie mial poczatku, a materia> powstaje ciagle z niczego? Co myslicie Panstwo o inflacji i koncepcjach Alana Gutha,Andrieja Lindego> i innych? Wartosci fundamentalnych stalych fizycznych tj. predkosc swiatla, stala Plancka, stala> grawitacji, ladunek elektronu i masa protonu - czy to zestrojenie faktycznie jest tylko po to by> zycie moglo zaistniec? Czy teorie wielu swiatow (a w nich inne wartosci stalych fizycznych),> powtarzajacych sie w nieskonczonosc wielkich wybuchow, trwania Kosmosu i tworzenia materii z niczego> naprawde do Panstwa przemawiaja, czy po prostu dzieje sie tak z braku innego, do tej pory> nieuchwtnego wytlumaczenia Wszechswiata? Jakie sa PRYWATNE (na podstawie zgromadzonej wiedzy i> wiadomosci) opinie i przemyslenia w tym temacie?Wszystkie te teorie biorą się z rozpaczliwej próby zrozumienia wszechświata, w którym przyszło nam żyć. Człowiek to taka dziwna istota, że często sama siebie zadręcza postawionymi przez Ciebie pytaniami. Ktoś nazwał to "bólem istnienia". No cóż, dokąd nie zbudujemy wechikułu czasu, aby udać się w podróż w przeszłość i sprawdzić, jak to było przed kilkunastoma miliardami lat, pewności mieć nie będziemy. Choć koncepcja, że w BB powstała nawet sama przestrzeń (czyli że wcześniej była absolutna nicość - nie było nawet pustej przestrzeni) jest dla mnie zbyt abstrakcyjna. W teorii inflacji uderza mnie sprzeczność z teorią względności. Według Einsteina nic nie może przekroczyć prędkości światła. W Inflacji prędkość rozszerzania się wszechświata wielokrotnie tę prędkość przekracza. Być może był to pomysł ad hoc, aby dane obserwacyjne lepiej dopasować do teorii BB. almukantarat.pl/wiedza/01inflacja/Przy szukaniu odpowiedzi na pytania dotyczące praw fizycznych należy jednak liczyć się z następującą możliwością. Poznamy i zrozumiemy powstanie materialnego wszechświata, poznamy wszystkie prawa rządzące materią, a nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, czy wszechświat ma sens i cel. Przy czym już dzisiaj raczej wiadome jest, że pewne zjawiska w mikrokosmosie, już poznane i odkryte, wymykają się naszemu zrozumieniu. Pojedynczy elektron przechodzi równocześnie przez dwie szczeliny w przegrodzie. Zjawisko to opisane jest przy pomocy matematycznego formalizmu. Nie ma wątpliwości, że faktycznie zachodzi. Tylko jak pojąć, że konkretna, pojedyncza cząstka materialna równocześnie znajduje się w dwóch różnych miejscach czasoprzestrzeni. Osobiście uważam, że gdy stoi się na gruncie wyłącznie materialistycznym (a więc że rzeczywista jest tylko znana nam czasoprzestrzeń, istnieje tylko materia, a świadomość ludzka jest tylko przejawem aktywności materii i ginie w momencie śmierci) jakiekolwiek rozważania sensu i celu wszechświata są stratą czasu. Z drugiej strony zastanawiam się, czy pojęcie "racjonalizm" musi koniecznie implikować w sobie materializm. Racjonalista to człowiek z definicji kierujący się rozumem. Ale czy można w sposób nie podlegający dyskusji udowodnić, że istnieje tylko rzeczywistość fizyczna? Czy nie jest to tylko "racjonalistyczny" dogmat? W moim przekonaniu rzeczywistość fizyczna jest tylko częścią - i to nie najważniejszą - znacznie obszerniejszej rzeczywistości. Blady i zniekształcony jej obraz można dostrzec w systemach religijnych i parapsychologii. Wspólna wszystkim religiom świadomość istnienia wyższej rzeczywistości dla mnie osobiście nie podlega dyskusji. Wymyślone "szczegóły" - Bóg, piekło, niebo to nieudolne próby wyobrażenia czegoś, co jest dla naszych biologicznych komputerów (ukrytych pod czaszką) niepojęte. To tylko niewydarzone, uproszczone atrapy wyższej rzeczywistości. Jak jest naprawdę - nie wiem. Jedyne co mogę zrobić, to nadal szukać. Samo szukanie nadaje już mojej egzystencji jakiś sens. Nawet, gdyby to wszystko było bez sensu.
|
|
3 na 3 | Sadek (57 punktów) | > Witam.> Czy Wszechswiat ma sens i cel? Czy wg Panstwa zasada antropiczna (w jej silnej lub >slabej postaci i innych wersjach) stanowi satysfakcjonujace wyjasnienie? Czy >Wszechswiat mial swoj poczatek w Big Bangu, a moze Fred Hoyle byl blizszy prawdzie >twierdzac, ze Kosmos nie mial poczatku, a materia powstaje ciagle z niczego? Co >myslicie Panstwo o inflacji i koncepcjach Alana Gutha,Andrieja Lindego i innych? >Wartosci fundamentalnych stalych fizycznych tj. predkosc swiatla, stala Plancka, >stala grawitacji, ladunek elektronu i masa protonu - czy to zestrojenie faktycznie >jest tylko po to by zycie moglo zaistniec? Czy teorie wielu swiatow (a w nich inne >wartosci stalych fizycznych), powtarzajacych sie w nieskonczonosc wielkich >wybuchow, >trwania Kosmosu i tworzenia materii z niczego naprawde do Panstwa >przemawiaja, czy po prostu dzieje sie tak z braku innego, do tej pory nieuchwtnego >wytlumaczenia >Wszechswiata? Jakie sa PRYWATNE (na podstawie zgromadzonej wiedzy i >wiadomosci) opinie i przemyslenia w tym temacie?> polluxMoim zdaniem Wszechświat nie miał początku, nie będzie miał też końca. Nie rozszerza się ani nie zwęża. Jest nieskończenie wielki i nie ma celu ponieważ nie ma możliwości myślenia. Człowiek jest co prawda cząstką Wszechświata i potrafi myśleć ale również nie zna celu ani sensu swego bytu. Człowiek niechybnie zakończy swoją egzystencję razem z Ziemią... kiedyś i co najgorsze, nic z tego nie wynika. Chciałeś poznać moje zdanie, oto ono  pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | Robson696 (379 punktów) | > Człowiek niechybnie zakończy swoją egzystencję razem z Ziemią...No wiesz, Ziemia przestanie istnieć gdy pochłonie ją Słońce zamieniając się w czerwonego olbrzyma, a to nastąpi za około 6 miliardów lat, więc myślę że do tego czasu ludzie przeniosą się na choćby Marsa, ale to nie rozwiąże problemu, bo Słońce będzie rosło dalej, aż pochłonie Marsa i w końcu wybuchnie jako supernowa i przed tym trzeba będzie gdzieś uciekać, tylko nie będzie gdzie bo reszta planet to gazowe olbrzymy nie nadające się do życia. Ludzkość będzie zmuszona szukać nowych planet i długo by o tym opowiadać.  Mnie osobiście ciekawi co jest poza wszechświatem, bo skoro się rozszerza to musi to robić w "czymś" tylko co to jest to "coś"? Czytałem na wikipedii, że rozmiar wszechświata to co najmniej 93 miliardy lat świetlnych, pytanie brzmi: co jest poza wszechświatem? Próżnia?
|
|
| |  | | jad11 (18783 punktów) | Cytat:, myślę że ludzie sami siebie zniszczą gdy zrozumieją "bezcel" swojej egzystencji  Wątpię w to. Póki co chęć ( lub instynkt) przetrwania jest wystarczająco silna aby większość ludzi trzymać przy życiu niezależnie od tego jak celowe czy bezcelowe ono im się wydaje.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
|  | | jad11 (18783 punktów) | Cytat:pytanie brzmi: co jest poza wszechświatem? Próżnia?  To jest o tyle ciekawe, że ciężko wysnuć nawet jakąś sensowną hipotezę. Próżnia raczej nie. Czy może panować próżnia bez przestrzeni?
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
|  | | Kocur (65 punktów) | > >pytanie brzmi: co jest poza wszechświatem? Próżnia?  > To akurat wyobrazić sobie dość łatwo. Wyobraź sobie na przykład następujący twór geometryczny - prostopadłościenny pokój, w którym "skleiłeś" przeciwległe ściany i sufit z podłogą (oczywiście to nie R^n, ale wszyscy się zgadzają, że wszechświat, to nie R^n, a co najwyżej jakaś rozmaitość różniczkowalna). Kiedy, chcąc się wydostać, przebijasz ścianę, wpadasz do tego samego pokoju przez ścianę przeciwległą, kiedy przebijasz podłogę wpadasz przez sufit i odwrotnie. Poza pokojem nie ma nic - nawet próżni. Kocur
|
|
1 na 1 | Mariusz Pracki (436 punktów) | Czy świat ma sens? Czy życie ma sens? Jeśli kogoś moje zdanie obchodzi to daje link www.moherowo.pl/artykuly/sens_zycia_wg_manka.htmA w skrócie - zamiast się nad tym zastanawiać, wolę sens życia odnaleźć w życiu i podziwianiu piękna. Rozważania zostawiam naukowcom, mi one życia nie ułatwią, nie muszę znać szczegółów, wzorów, stałych i wszelkich argumentów. Nauka udowodniła, że bóg osobowy, bóg stwórca nie istnieje lub z naszego poziomu wiedzy jest niepoznawalny, co dla mnie jest wystarczające by stwierdzić że go po prostu nie ma. Tak jak ten sławny imbryczek... Może i BB nie jest idealną odpowiedzią, ale chyba najlepszą jaką mamy. Też jestem przekonany, że nic nie mogło stać się czymś, ale wiem, że możliwości poznania przez naukę kończą się na tym wydarzeniu. Dalej się sprawdzić nie da, bo nie ma żadnych dowodów, można tylko dumać... A stąd tylko krok do kolejnej religii, bo gdzie już nic się udowodnić nie da, a pozostają tylko teorie, tam pojawiają się ci, którzy każą nam coś brać tylko na wiarę...
www.moherowo.pl
|
|
| Kocur (65 punktów) | >Witam. >Czy Wszechswiat ma sens i cel? Czy wg Panstwa zasada antropiczna (w jej silnej lub slabej postaci i >innych wersjach) stanowi satysfakcjonujace wyjasnienie? Zawsze wydawało mi się, że zasada antropiczna polega na nieporozumieniu. Nauki przyrodnicze - w szczególności fizyka - nie są rozwijane po to, aby odkrywać jakieś odwieczne prawdy. One tworzą modele, dzięki którym możemy w takim czy innym zakresie przewidywać przyszłość (np. Gdzie będzie planeta Saturn za 5 lat? Czy nie spóźnię się na pociąg? Czy jabłka z tego sklepu będą mi smakowały? itp.). Jako ludzie obserwujemy jedynie pewne ograniczone widmo fal elektromagnetycznych i pewne zmiany ruchu. Wszystko inne - masa, siła, energia, indukcja magnetyczna, prawa termodynamiki - to wszystko są elementy modeli rzeczywistości, modeli mniej lub bardziej zmatematyzowanych i dostosowanych do naszych potrzeb. Gdyby fizykę tworzyły rozumne dżdżownice, jej prawa i rozpatrywane obiekty byłyby inne. Niektórzy filozofowie uważają te nasze modele nie za narzędzie, a za samą rzeczywistość. A ponieważ modele te zostały stworzone na potrzeby człowieka, uważają, że to sama rzeczywistość jest dostosowana do potrzeb człowieka. Człowiek stoi w centrum wszechrzeczy. Nie sądzę, żeby był to pogląd właściwy. Kocur
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|