Po raz bodaj pierwszy całkowicie i do końca zgadzam się z wypowiedziami Satyra i jarcia w wątku "Eurosceptycy chcą referendum". Obu panów zdecydowanie pozwalałem sobie wcześniej nie doceniać, biję się więc dudniąco w zapadłą już pierś.
Swych dotychczasowych faworytów, na których zawiodłem się - nie wymieniam.
Satyr i jarcio w niezmiernie jasny i przekonujący sposób uzasadnili swój eurosceptycyzm, lecz argumentacja ich została przez tych faworytów kompletnie zignorowana i wyśmiana w trybie przynoszącym szczególną ujmę.
Zwyczajnie, wydaje się argumentacja ta leżeć całkowicie poza granicami pojmowania tych moich faworytów, niestety.
Pozwolę sobie zacytować fragment blogu prof. Joanny Senyszyn (lewicowcy także mogą mieć w czymś rację) -
"...Problem polega na tym, że coraz więcej ludzi ma trudności ze zrozumieniem czegokolwiek. Także najprostszych rzeczy. Czytają, oglądają i nic. Połowa widzów nie rozumie nawet prognozy pogody, choć są tam wyłącznie rysunki: słońce, chmury, deszcz, śnieg. Ponad 70 proc. dorosłych mieszkańców RP rozpoznaje wprawdzie litery, łączy je w słowa, a te w zdania, ale nie koduje sensu. W konsekwencji w głowach zostaje im tylko "coś tam, coś tam".
Nie jest to kwestia braku wykształcenia, a przynajmniej nie tylko. Wśród studentów pojmowanie prostego tekstu popularnonaukowego, bezpośrednio po przeczytaniu, oscyluje między 40 a 80 proc. Naturalnie nikomu nie psuje to dobrego samopoczucia ani nie przeszkadza w wysokiej samoocenie. Poniekąd dobrze, bo najgorsi są frustraci."
Aż trudno mi się powstrzymać przed smętnymi brawami. .
|