Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozsądnie o in vitro.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
16-02-2009 18:17Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)Rozsądnie o in vitro.
Ocena 3 na 5
Polecam rozmowę z o. Marcinem Lisakiem, dominikaninem i doktorem socjologii na temat in vitro, która ukazała się w dzisiejszej Wyborczej:

wyborcza.p(*)owki_tez_jest_darem_bozym.html

Cenny, bo rzadki głos rozsądku i szacunku w kontrowersyjnej sprawie. Swoją drogą, o. Lisak jest dość odważny, prezentując poglądy tak otwarte w sytuacji, gdy oficjalne stanowisko KK jest tak betonowe.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Swoją drogą, o. Lisak jest
>dość odważny, prezentując poglądy tak otwarte w sytuacji, gdy oficjalne stanowisko KK jest tak
>betonowe.
Długo się nie utrzyma. Dostanie zakaz wypowiadania się i nauczania jak wielu przed nim.
Beton nie puści tego płazem.
16-02-2009 19:06 
 Ocena 3 na 5
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Długo się nie utrzyma. Dostanie zakaz wypowiadania się i nauczania jak wielu przed nim.
>Beton nie puści tego płazem.

A byłoby bardzo szkoda, bo tacy księża otwierają i pokazują możliwość rozmowy...

Od trzech lat mieszka w Dublinie. Może stamtąd łatwiej, bezpieczniej mówić? Czyżby Irlandia, tak przeciez stereotypowo katolicka, jednak była bardziej otwarta od polskiego zaścianka?

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
16-02-2009 19:24 
 Ocena 1 na 1
Terebint (795 punktów)
>Polecam rozmowę z o. Marcinem Lisakiem, dominikaninem i doktorem socjologii na temat in vitro,
>która ukazała się w dzisiejszej Wyborczej:
>wyborcza.p(*)owki_tez_jest_darem_bozym.html
>Cenny, bo rzadki głos rozsądku i szacunku w kontrowersyjnej sprawie. Swoją drogą, o. Lisak jest
>dość odważny, prezentując poglądy tak otwarte w sytuacji, gdy oficjalne stanowisko KK jest tak
>betonowe.
Fajny artykuł. Dowiedziałem się też z niego, że Kościół nie akceptował kiedyś transplantacji. Wie ktoś dlaczego? Świadkowie Jehowy przyrównywali transplantacje do ludożerstwa, Krk chyba nie był aż taki infantylny?

>>Swoją drogą, o. Lisak jest
>>dość odważny, prezentując poglądy tak otwarte w sytuacji, gdy oficjalne stanowisko KK jest tak
>>betonowe.
>Długo się nie utrzyma. Dostanie zakaz wypowiadania się i nauczania jak wielu przed nim.
>Beton nie puści tego płazem.
Być może za 2, 3 lata, jak dłużej i częściej będzie zastanawiał się nad naukami Kościoła to sam zrezygnuje z kapłaństwa?
16-02-2009 19:40 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Długo się nie utrzyma. Dostanie zakaz wypowiadania się i nauczania jak wielu przed nim.
>Beton nie puści tego płazem.
Być może nie bez powodu jest w Irlandii, a nie w Polsce.
   
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>Polecam rozmowę z o. Marcinem Lisakiem, dominikaninem i doktorem socjologii na temat in vitro,
>
Nie jestem biegły w wewnętrznej organizacji KK. Może zakony mają jakąś autonomię, także w głoszeniu sądów? Sądząc po redemptorystach o. Rydzyka "wiszą" im połajanki władz Kościoła. Może powinniśmy (my, czyli ateiści racjonaliści)zauważać mądrych ludzi Kościoła i nie potępiać wszystkich w czambuł?
16-02-2009 22:07 
 Ocena 1 na 5
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Może powinniśmy (my, czyli ateiści racjonaliści)zauważać mądrych ludzi Kościoła i nie potępiać wszystkich w czambuł?

Zauważam i cenię: Kłoczowski, Prusak, Lisak, Sadkiewicz. Jednostki. Nieco w poprzek instytucji.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
17-02-2009 20:17 
 Ocena 6 na 6
jimmy_88gno (1653 punktów)
Jaki jest Pani cel tak w ogóle?

Czy "Wyborcza" to przypadkiem nie nihilistyczna gazetka do odwracania uwagi?
Ci ludzie piszą pod dyktando. Też mają swoją interesy w propagowaniu gockiego sposobu myślenia.
Nie pokazują alternatywy dla Kowalskiego, tylko taplają go w tym całym bagnie złudnych pojęć i relatywizmu.

Jak Pani to sobie wyobraża, połowicznie szanować kogoś czy może szanować za jego połowiczność?
Nie cofajmy się w rozwoju, nauka mówi, że in vitro jest ok, kobieta in vitro chce i żaden, kulturalny nawet, mafioso nie ma tu nic do gadania.

Może mamy się rozkoszować tym, że raz na tysiąc wypowiedzi mafioso nie w pełni bełkocze?


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
17-02-2009 21:06 
 Ocena 3 na 9
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Jaki jest Pani cel tak w ogóle?

Pytasz w ogóle czy w szczególe? W szczególe: Moim celem na tym forum było założenie wątku, w którym chciałam zaprezentować stanowisko sensownego dominikanina. Natomiast w ogóle: przeżyć sensowne i radosne życie z dala od jakichkolwiek (kościelnych i ateistycznych) fanatyków.

>Jak Pani to sobie wyobraża, połowicznie szanować kogoś czy może szanować za jego połowiczność?

Postawę i poglądy Kłoczowskiego szanuję w zasadzie w całości. Sadkiewicza też. Bo ich znam. Dwóch pozostałych nie znam osobiście, więc nie wiem, czy w całości, czy połowicznie.

>Nie cofajmy się w rozwoju, nauka mówi, że in vitro jest ok, kobieta in vitro chce i żaden, kulturalny nawet, mafioso nie ma tu nic do gadania.

No nie ma nic do gadania. Zwłaszcza w zakresie nakazywania jej jakichkolwiek wyborów. Ale swoje stanowisko ma prawo wypowiadać. Jak i Ty.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
17-02-2009 21:12 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

> Natomiast w ogóle: przeżyć sensowne i radosne życie z dala od jakichkolwiek (kościelnych i ateistycznych) fanatyków.
>
Chciałoby się zakrzyknąć: przeżyjmy tak razem.
17-02-2009 01:28 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Nie jestem biegły w wewnętrznej organizacji KK. Może zakony mają jakąś autonomię
Mają i od stuleci bronią jej jak lwy.Kler zakonny podlega bezpośrednio papieżowi, jest niezależny od episkopatu i co istotniejsze jest od kleru diecezjalnego o wiele bogatszy, przynajmniej w Polsce.
17-02-2009 15:46 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>>Nie jestem biegły w wewnętrznej organizacji KK. Może zakony mają jakąś autonomię
>Mają i od stuleci bronią jej jak lwy.Kler zakonny podlega bezpośrednio papieżowi, jest niezależny od episkopatu i co istotniejsze jest od kleru diecezjalnego o wiele bogatszy, przynajmniej w Polsce.
>
Ale B16 jest chyba strasznym ortodoksą. Cy ta bezpośrednia podległość papieżowi nie wyjdzie zakonom bokiem?
Gosia (9452 punktów)

>Ale B16 jest chyba strasznym ortodoksą. Cy ta bezpośrednia podległość papieżowi nie wyjdzie zakonom bokiem?

Sądzisz, że miałyby się lepiej, gdyby każdy biskup wtrącał im się "do garów"?
Niektóre zakony istnieją ponad 1000 lat.Ilu w tym czasie było papieży?
17-02-2009 20:46 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>>Ale B16 jest chyba strasznym ortodoksą. Cy ta bezpośrednia podległość papieżowi nie wyjdzie zakonom bokiem?
>Sądzisz, że miałyby się lepiej, gdyby każdy biskup wtrącał im się "do garów"?
>Niektóre zakony istnieją ponad 1000 lat.Ilu w tym czasie było papieży?
>
Chyba nie miałyby lepiej. Ja się tak dopytuję na okoliczność, na ile ów zakonnik z tego wątku jest niezależny w swoich sądach, bo akurat gada do rzeczy. Nie podzielam tezy, że wszyscy "sukienkowi" z definicji są zero warci.
natalka_88gno (817 punktów)
>Polecam rozmowę z o. Marcinem Lisakiem, dominikaninem i doktorem socjologii na temat in vitro,
>która ukazała się w dzisiejszej Wyborczej:
>wyborcza.p(*)owki_tez_jest_darem_bozym.html
>Cenny, bo rzadki głos rozsądku i szacunku w kontrowersyjnej sprawie. Swoją drogą, o. Lisak jest
>dość odważny, prezentując poglądy tak otwarte w sytuacji, gdy oficjalne stanowisko KK jest tak
>betonowe.

To chyba nie tak...

o.Lisak nie jest dość odważny, o.Lisak jest co najwyżej w dobrej komitywie z polskimi oddziałami anihilacji.

Taka informacja, wywiad z zagranicy nie bez celu jest nagłaśniany...
KK jest tak przebiegłą instytucją, że ma czelność do wzbudzania szacunku dla co niektórych księży ze strony ateistów.
Ta podła sekta musi mieć wysłanników w innych krajach po to, by utrzymać pozycję na możliwie największym obszarze. Taki ojciec przebywający za granicą jest nie tylko zagrywką w stronę wiernych, lecz także chwytem mającym na celu - zmierzać ku prężnie rozwijającym się grupom ateistów.
Czują zagrożenie ze strony nawet wiernych (sporo katolików odeszło chociażby od praktyk religijnych poprzez "in vitro", a im mniej wiernych tym mniej na tacy, chodzi również o chrzty), dlatego wplatają w wypowiedzi niektórych księży słowa popierające "in vitro". Oczywiście na fałszywe obszary swej grzeczności pragną zagonić ludzi myślących takich jak my i z tego co widzę niestety po części im się to udaje.

Żaden portal internetowy typu Onet.pl, Interia.pl itp., a tym bardziej strona gazety WYBORCZEJ nie zamieściłyby takiego artykułu, gdyby gra nie toczyła się w porozumieniu od wewnątrz!

Trochę więcej analizy RACJONALIŚCI : )


Che tempo fa? Ci sono temporali..
natalka_88gno
17-02-2009 00:22 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

> Żaden portal internetowy typu Onet.pl, Interia.pl itp., a tym bardziej strona gazety WYBORCZEJ nie zamieściłyby takiego artykułu, gdyby gra nie toczyła się w porozumieniu od wewnątrz!
>Trochę więcej analizy RACJONALIŚCI : )
>

O jakim wnętrzu piszesz?
17-02-2009 21:00 
 Ocena 4 na 4
natalka_88gno (817 punktów)
>> Żaden portal internetowy typu Onet.pl, Interia.pl itp., a tym bardziej strona gazety WYBORCZEJ nie zamieściłyby takiego artykułu, gdyby gra nie toczyła się w porozumieniu od wewnątrz!
>>Trochę więcej analizy RACJONALIŚCI : )
>>
>
>O jakim wnętrzu piszesz?
O układzie wśród księży, o którym oficjalnie nic nie wiadomo, a od jego istnienia uwagę odwraca się właśnie rozmowami z takimi księżmi rzekomo sprzeczającymi sie z większą grupą przygłupów, rzecz jasna siorbających z jednego koryta.


Che tempo fa? Ci sono temporali..
natalka_88gno
17-02-2009 21:10 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>>O jakim wnętrzu piszesz?
>O układzie wśród księży, o którym oficjalnie nic nie wiadomo, a od jego istnienia uwagę odwraca się właśnie rozmowami z takimi księżmi rzekomo sprzeczającymi sie z większą grupą przygłupów, rzecz jasna siorbających z jednego koryta.
>
Trochę to wygląda na teorię spiskową.
17-02-2009 21:12 
 Ocena-1 na 5
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>O układzie wśród księży, o którym oficjalnie nic nie wiadomo, a od jego istnienia uwagę odwraca się właśnie rozmowami z takimi księżmi rzekomo sprzeczającymi sie z większą grupą przygłupów, rzecz jasna siorbających z jednego koryta.

Hm...... skoro o tym układzie oficjalnie nic nie wiadomo, ale Ty o nim wiesz, to powstaje pytanie skąd wiesz? Może też jesteś w tym układzie? Bo inaczej skąd?

ps. Słowo "układ" zostało tak skompromitowane za poprzedniego rządu, że mam na nie alergię. Bo powoływanie się na układ to albo przykład spiskowej teorii dziejów (w lżejszym przypadku), albo niezwykle dziś rzadko spotykanej, ale bardzo malowniczej choroby psychicznej - paranoi.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
18-02-2009 00:13 
 Ocena 1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>Bo powoływanie się na układ to albo przykład spiskowej teorii dziejów (w lżejszym przypadku), albo niezwykle dziś rzadko spotykanej, ale bardzo malowniczej choroby psychicznej - paranoi.

Zapewne to choroba psychiczna roztrzaskała Trockiemu czaszkę - bo ten wariat, nie wiedząc czemu, uciekał po całym świecie w chorym przekonaniu, że KGB chce go ukatrupić. No wariat jakowyś. Istnieją również pewni chorzy ludzie, którzy twierdzą, że Gerhard Schroeder specjalnie lobbował na rzecz gazociągu omijającego Polskę bo miał w tym jakiś interes - słowem układ za tym stał. Obecnie się mówi, że nie tylko Schroeder, ale i polityka niemiecka dąży do tego by porozumieć się w tej kwestii z Rosją, ponad głowami Polaków, bo akurat istnieje tutaj lepszy układ. Z kolei inny ciężki przypadek z historii to, przykładowo, książka Jamesa Burnhama, z ubiegłego wieku, o nowym systemie w którym nowa klasa ludzi będzie lobbować na rzecz wzmocnienia biurokracji by chronić swoich interesów - znowu układ. Jak ciężki był to przypadek niech świadczy osoba George'a Orwella, no kompletnego świra z Anglii, który w części oparł swoją wizję Roku 1984 na wariactwie tego wcześniejszego jegomościa. A niejaki Edwin Black, również w zaawansowanym stadium choroby, starał się wykazać, że bardzo znana dziś firma komputerowa IBM w czasach drugiej wojny światowej zawarła specjalny układ z III Rzeszą oparty na wymianie handlowej: IBM dostarczał technologii wykorzystywanej w obozach zagłady, a III Rzesza płaciła za tę usługę w walucie. Tego typu świrów na świecie jest znacznie więcej. Jest ich na tyle dużo, że sam już nie wiem kto jest wariatem - Ty czy oni.
18-02-2009 21:14 
 Ocena 4 na 4
natalka_88gno (817 punktów)
>>O układzie wśród księży, o którym oficjalnie nic nie wiadomo, a od jego istnienia uwagę odwraca się właśnie rozmowami z takimi księżmi rzekomo sprzeczającymi sie z większą grupą przygłupów, rzecz jasna siorbających z jednego koryta.
>Hm...... skoro o tym układzie oficjalnie nic nie wiadomo, ale Ty o nim wiesz, to powstaje pytanie skąd wiesz? Może też jesteś w tym układzie? Bo inaczej skąd?
Panienko wiem, bo jestem bystra To Pani zna się z księżmi OSOBIŚCIE, nie ja

>
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym

Ten cytat nie pasuje do Pani postępowania

Che tempo fa? Ci sono temporali..
natalka_88gno
19-02-2009 11:31 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>>O układzie wśród księży, o którym oficjalnie nic nie wiadomo, a od jego istnienia uwagę odwraca się właśnie rozmowami z takimi księżmi rzekomo sprzeczającymi sie z większą grupą przygłupów, rzecz jasna siorbających z jednego koryta.
>>Hm...... skoro o tym układzie oficjalnie nic nie wiadomo, ale Ty o nim wiesz, to powstaje pytanie skąd wiesz? Może też jesteś w tym układzie? Bo inaczej skąd?
>Panienko wiem, bo jestem bystra To Pani zna się z księżmi OSOBIŚCIE, nie ja

Ale to ty masz jakieś informacje o układzie, w którym uczestniczy o. Lisak, nie ja

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
23-02-2009 01:29 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Panienko wiem, bo jestem bystra To Pani zna się z księżmi OSOBIŚCIE, nie ja

Po kolei pozwolę sobie odnieść się do obu zdań:
Ad 1) Miałam wiele wątpliwości, jak rozumieć określenie "panienko". Czy jako niezamierzony komplement? Czy wyraz lekceważenia? Nadal tego nie wiem, jednak muszę wyjaśnić, że owo określenie w stosunku do mnie jest całkowicie niezgodne z prawdą z wielu powodów i w wielu możliwych swoich znaczeniach:
- panienka jako nazwa osoby młodej, młodszej od rozmówcy: miłe to, że tak mnie postrzegasz, tylko że ja mam lat 35, a Ty natalka_88gno - 20, więc właściwe byłoby, gdybym to ja użyła go wobec ciebie, ale odwrotnie juz nie jest zwyczajowo przyjęte;
- panienka jako określenie stanu cywilnego: również nietrafione, bom mężatka (cywilna) od dłuższego czasu;
- panienka jako określenie stanu fizjologicznego, potocznie zwanego również dziewictwem: nie dotyczy, od czasu nawet dłuższego niż w punkcie poprzednim;
- panienka, jako zdrobniałe określenie znaku zodiaku Panna (ale nie posądzam o użycie takiego znaczenia na portalu racjonalistów, niemniej jednak i to dementuję: jakby co, to Bliźnięta.
Więcej znaczeń nie pamiętam, za pominięte serdecznie żałuję i dopraszam się o zweryfikowanie poglądów na mnie w tym zakresie.

Ad 2) Znam się OSOBIŚCIE. Czy to zarzut? Jeśli tak, nie rozumiem jego logiki.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
17-02-2009 00:33 
 Ocena 8 na 10
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>KK jest tak przebiegłą instytucją, że ma czelność do wzbudzania szacunku dla co niektórych księży ze strony ateistów.
>Ta podła sekta musi mieć wysłanników w innych krajach po to, by utrzymać pozycję na możliwie największym obszarze. Taki ojciec przebywający za granicą jest nie tylko zagrywką w stronę wiernych, lecz także chwytem mającym na celu - zmierzać ku prężnie rozwijającym się grupom ateistów.
>Czują zagrożenie ze strony nawet wiernych (sporo katolików odeszło chociażby od praktyk religijnych poprzez "in vitro", a im mniej wiernych tym mniej na tacy, chodzi również o chrzty), dlatego wplatają w wypowiedzi niektórych księży słowa popierające "in vitro". Oczywiście na fałszywe obszary swej grzeczności pragną zagonić ludzi myślących takich jak my i z tego co widzę niestety po części im się to udaje.
> Żaden portal internetowy typu Onet.pl, Interia.pl itp., a tym bardziej strona gazety WYBORCZEJ nie zamieściłyby takiego artykułu, gdyby gra nie toczyła się w porozumieniu od wewnątrz!

Mojego szacunku nie wzbudza KK, tylko niektórzy księża. Podobnie, jak lubię niektórych ateistów, a niektórych nie. Podobnie, jak lubię niektórych Niemców, a niektórych nie, niektórych wegetarian, a niektórych nie. Indywidualnie, nie grupami. Nie lubię takich zbiorówek, w sensie zbiorowej oceny ludzi, dokonywanej wyłącznie na podstawie przynależności do JAKIEJKOLWIEK instytucji (pomijając rasistów i wszelkiej maści fundamentalistów religijnych). Takie uogólnianie trąci mi odpowiedzialnością zbiorową. Zły bo jest księdzem? Zbyt zbliżasz się do metod podsumowywania i oceny stosowanych przez fanatyków (zły, bo jest ateistą - to ten sam dyskryminujący sposób myślenia). Są księża mądrzy i księża idioci. Są ateiści mądrzy i ateiści idioci. Są otwarci księża i zapiekli w swej zawziętości ateiści. Więc: indywidualnie - nie zbiorowo.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
17-02-2009 21:23 
 Ocena 4 na 4
natalka_88gno (817 punktów)
>>KK jest tak przebiegłą instytucją, że ma czelność do wzbudzania szacunku dla co niektórych księży ze strony ateistów.
>>Ta podła sekta musi mieć wysłanników w innych krajach po to, by utrzymać pozycję na możliwie największym obszarze. Taki ojciec przebywający za granicą jest nie tylko zagrywką w stronę wiernych, lecz także chwytem mającym na celu - zmierzać ku prężnie rozwijającym się grupom ateistów.
>>Czują zagrożenie ze strony nawet wiernych (sporo katolików odeszło chociażby od praktyk religijnych poprzez "in vitro", a im mniej wiernych tym mniej na tacy, chodzi również o chrzty), dlatego wplatają w wypowiedzi niektórych księży słowa popierające "in vitro". Oczywiście na fałszywe obszary swej grzeczności pragną zagonić ludzi myślących takich jak my i z tego co widzę niestety po części im się to udaje.
>> Żaden portal internetowy typu Onet.pl, Interia.pl itp., a tym bardziej strona gazety WYBORCZEJ nie zamieściłyby takiego artykułu, gdyby gra nie toczyła się w porozumieniu od wewnątrz!

>Mojego szacunku nie wzbudza KK, tylko niektórzy księża.
Ja nie napisałam, że KK wzbudza u Pani szacunek tylko, że KK jest pośrednikiem w drodze do wzbudzania szacunku u Pani wobec niektórych księży. Proszę uważniej czytać

>Podobnie, jak lubię niektórych ateistów, a niektórych nie. Podobnie, jak lubię niektórych Niemców, a niektórych nie, niektórych wegetarian, a niektórych nie. Indywidualnie, nie grupami.
Niestety to nie jest tylko kwestia lubienia lub nielubienia. Przykłady jakie Pani podała można lubić i nie lubić. Z członkami sekty jest jednak inaczej. W obieg nie może już wchodzić forma "nielubienia" (zakładam, że każdy ateista na starcie skreśliłby formę "lubić" - nie wiem jak Pani). "Nielubienie" nie ma tu miejsca, a co dopiero szacunek, podziw za odwagę...

>Nie lubię takich zbiorówek, w sensie zbiorowej oceny ludzi, dokonywanej wyłącznie na podstawie przynależności do JAKIEJKOLWIEK instytucji (pomijając rasistów i wszelkiej maści fundamentalistów religijnych). Takie uogólnianie trąci mi odpowiedzialnością zbiorową.
Wszystkich tak nie oceniam, jedynie członków sekt.

>Zły bo jest księdzem?
Dokładnie. Albo fanatyk, albo zakłamany ateista.

>Zbyt zbliżasz się do metod podsumowywania i oceny stosowanych przez fanatyków (zły, bo jest ateistą - to ten sam dyskryminujący sposób myślenia).
Różnica jest taka, że ja jako ateistka mogę się stosować do takiej metody, wierzący już nie. Znam różnicę między prawdą i fałszem, wierzący nie mogą mieć takiej możliwości, ponieważ gdyby się temu przyjrzeć trzeba byłoby podsumować to tak: niewierzący zna różnicę między prawdą, a fałszem, zaś wierzący zna różnicę między fałszem, a fałszem, bo nie powie mi chyba Pani, że religia potrafi pokazać prawdę skoro sama utrzymuje się przy życiu za pomocą fałszu?

>Są księża mądrzy i księża idioci.
Księża są idiotami co do joty, dlaczego wymieniłam dwie opcje wyżej.

>Są ateiści mądrzy i ateiści idioci.
Tak, ateiści mądrzy i ateiści idioci czyli księża na wyższych stanowiskach, zgadza się.

>Są otwarci księża i zapiekli w swej zawziętości ateiści.
Tego porównania nie rozumiem...
Otwarci księża? A co Pani przez to rozumie?
Zapiekli w swej zawziętości ateiści, tak i to są prawdziwi ateiści, mający szczere fundamenty swej egzystencji.


Che tempo fa? Ci sono temporali..
natalka_88gno
17-02-2009 21:33 
 Ocena 3 na 7
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Ja nie napisałam, że KK wzbudza u Pani szacunek tylko, że KK jest pośrednikiem w drodze do wzbudzania szacunku u Pani wobec niektórych księży. Proszę uważniej czytać

O ile pamiętam, KK nie wzbudził mojego szacunku do Kłoczowskiego, tylko jego wykłady, książki i egzaminy u niego, które w zasadzie były rozmowami. A do Sadkiewicza jego propagowanie idei krwiodawstwa w małej dziurze na Podbeskidziu... Proszę uwazniej myśleć

>>Podobnie, jak lubię niektórych ateistów, a niektórych nie. Podobnie, jak lubię niektórych Niemców, a niektórych nie, niektórych wegetarian, a niektórych nie. Indywidualnie, nie grupami.
>Niestety to nie jest tylko kwestia lubienia lub nielubienia. Przykłady jakie Pani podała można lubić i nie lubić. Z członkami sekty jest jednak inaczej. W obieg nie może już wchodzić forma "nielubienia" (zakładam, że każdy ateista na starcie skreśliłby formę "lubić" - nie wiem jak Pani). "Nielubienie" nie ma tu miejsca, a co dopiero szacunek, podziw za odwagę...

Widać mamy inaczej. Wolałabym nie spotykać na swojej drodze takich ludzi, którzy skreślają formę "lubić" , szacunek, podziw. Obojętnie z której strony barykady.

>Różnica jest taka, że ja jako ateistka mogę się stosować do takiej metody, wierzący już nie.

Wierzący ma takie samo prawo do oceny. Do mylenia się. I do wypowiadania swoich poglądów.

>Księża są idiotami co do jednostki, dlaczego wymieniłam dwie opcje wyżej.
>>Są ateiści mądrzy i ateiści idioci.
>Tak, ateiści mądrzy i ateiści idioci czyli księża na wyższych stanowiskach, zgadza się.
>>Są otwarci księża i zapiekli w swej zawziętości ateiści.
>Tego porównania nie rozumiem...
>Otwarci księża? A co Pani przez to rozumie?
>Zapiekli w swej zawziętości ateiści, tak i to są prawdziwi ateiści, mający szczere fundamenty swej egzystencji.

Ta wypowiedź to, moim zdaniem, przykład fundamentalnego fanatyzmu. Obojętnie czy taka postawę ma wierzący, czy ateista. Pozwolę sobie użyć formy, której jednak nie skresliłam: nie lubię fanatyków

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
18-02-2009 23:04 
 Ocena 3 na 3
jimmy_88gno (1653 punktów)
>>O ile pamiętam, KK nie wzbudził mojego szacunku do Kłoczowskiego, tylko jego wykłady, książki i egzaminy u niego, które w zasadzie były rozmowami. A do Sadkiewicza jego propagowanie idei krwiodawstwa w małej dziurze na Podbeskidziu... Proszę uważniej myśleć

Egzaminował Panią ksiądz? A to nicpoń. Jak się Pani czuje?
Krwiodastwo ideą przewodnią superksiędza. Porzućmy wszystko i klękajmy.

>Wierzący ma takie samo prawo do oceny. Do mylenia się. I do wypowiadania swoich poglądów.

Wierzący ma nawet patent na mylenie się. Można mieć inne gusta, ale na pewne pytania odpowiedzi są jednoznaczne. Do takich właśnie pytań należy np. pytanie o istnienie boga albo o to, czy w określonym czasie zaistniało konkretne zdarzenie. Jest bóg, albo go nie ma. Coś miało miejsce, albo nie miało miejsca w precyzyjnie określonej czasoprzestrzeni.

Wiara sama w sobie stanowi irracjonalizm. Racjonalizm sam w sobie irracjonalizm wyklucza. Posuwamy się naprzód jedynie dzięki rozwojowi. Żaden ksiądz nie przyczynia się do rozwoju. Posiada on interesy w tym, żeby ludzi utrzymywać na klęczkach; w poniżeniu; w obdarciu z cnót i pieniędzy. Owca to zaprojektowany wirus do szerzenia patologicznego stanu. Raz jeszcze zmuszony jestem przytoczyć Michela Onfray'a ("Traktat ateologiczny"):

"Relatywizm jest wyjątkowo szkodliwy. Pod pretekstem obrony laickości proklamuje się, że wszystkie dyskursy mają jednakową wartość: błąd i słuszność, prawda i fałsz, wywód logiczny i fantazjowanie. Mit i bajki znaczą tyle samo, co rozum. Magia waży tyle co nauka, a marzenia senne - co rzeczywistość. Otóż dyskursy nie mają jednakowej wartości: dyskurs nerwicy, histerii i mistycyzmu wywodzi się z innego porządku niż dyskurs pozytywizmu. Podobnie jak nie można podciągać pod jeden strychulec kata i ofiary, dobra i zła, nie można też dobrotliwie akceptować wszystkich porządków dyskursu, również tych, które wyrastają z pnia myślenia magicznego. Czy winniśmy zachować neutralność? Czy stać nas na taki luksus? Nie sądzę..."

Paweł Koperski w swoim artykule na Racjonaliście ("Dlaczego trzeba bać się Michela Onfray'a?") stwierdza w pewnym momencie, że go książka Michela Onfray'a doprowadza do furii. Myślę, że niezrozumienie Pawła Koperskiego (sam się do tego przyznaje w artykule, pytając, o co w ogóle chodzi) oraz jego niechęć przełknięcia gorzkiej prawdy na temat karygodnego oddziaływania religii wzięły po prostu górę. I nie dziwię się wcale, bo trzeba się w ten temat zagłębić, a niekoniecznie pojawiające się myśli będą należały do przyjemnych. Tak, czy siak opiniotwórczy materiał Pana Koperskiego wyraźnie forumowiczom dał się we znaki i wielu "racjonalistów" lichemu materiałowi zawierzyło. Może też dla świętego spokoju, by się zbytnio nie paplać w zbrodniach i taktykach kościoła, bo przecież wiedza na ten temat mogłaby uchodzić za... tworzenie teorii spiskowych. Wcześniej Nietzsche, dziś Onfray mają nam do zaproponowania nowy świat. W tym świecie wiele pojęć jest przedefiniowanych, a - co za tym idzie - wiele z nich nabiera w końcu sens. Onfray i Nietzsche postulują świat harmonii i szczęścia w miejsce świata chaosu i cierpienia.

Portal Racjonalista.pl współpracuje, jak wiemy doskonale, m.in. z Richardem Dawkinsem oraz Danielem Dennettem. Panowie ci, zwłaszcza ten drugi, w pewien sposób, dość nieuważnie uzasadniają zbrodnie religijne oraz całkowicie niemalże pomijają metafizyków taktyki na przetrwanie. Pan Koperski, który rzucił się na filozofa Onfray'a, to... doktor biologii specjalizujący się w ekologii, hydrobiologii, ewolucjonizmie, biologii środowiskowa, zoologii, statystyce i metodologii nauki... Dawkins w "Bogu urojonym" stwierdza nawet, że niemożliwe są ścisłe związki polityków z innymi religiantami (!). Może zatem włączmy wiadomości na TVP1 albo TVP2. Zobaczymy, kto rządzi w Polsce mediami rzekomo "publicznymi". Albo zauważmy, że polskie szkoły to w 99 proc. gmachy dewastacji, o których księża zaszczytnie wypowiadają się, że: "religii katolickiej w polskich szkołach pełno".

Kościół katolicki wpływa na relacje między ludźmi, techniki zarządzania, polityki państw; widoczny jest niemalże na każdym kroku i stara się wpełznąć w każdy aspekt ludzkiego życia. Żywi się spotwarzaniem i spotwarza, by zaspokoić sadyzm szarlatanów-księży. Trudno tutaj mówić o nieistnieniu paranoi, trudno legitymizować niebezpieczną subiektywność, trudno sugerować, że paranoikiem jest ten, kto to zauważa oraz być chętnym do błądzenia, kiedy mroki można rozświetlić.

Stanisław Kostka Potocki: "by to pojąć, by innych oświecać, trzeba być samemu oświeconym, inaczej zadawnione przesądy biorą tak szanowny charakter w oczach ludzi uprzedzonych, że <ludzie> im sprzyjają, choć im <przesądy> są szkodliwe".


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
19-02-2009 11:29 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Egzaminował Panią ksiądz? A to nicpoń. Jak się Pani czuje?

Czuję się dobrze dziękuję Ba, powiem, że waliliśmy na wykłady Kłoczowskiego z historii mysli filozoficznej i religioznawstwa z zapałem, chociaż nie były obowiązkowe, tylko ze względu na ich poziom i format Kłocza. Świetnie sprawdzał się w sytuacjach prowokacji, kiedy ktoś z sali zadawał podchwytliwe pytania Pytał wtedy: "A czy ja mam państwu odpowiedzieć jako filozof i wykładowca, czy jako kapłan? Jako wykładowca odpowiadam:.... I tu następowała część wykładu. A jako kapłan? To już nie tutaj, prosze państwa, jeśli kogos to interesuje - zapraszam na moje kazania"

>Krwiodastwo ideą przewodnią superksiędza. Porzućmy wszystko i klękajmy.

Rzucajcie i klękajcie. Ja oddaję krew na przeznaczonym do tego fotelu. Szanuję go za to, że udało mu się namówić do tego dośc zamknięte lokalne środdowisko. I sądzę, że swoje księżostwo wykorzystał do dobrej sprawy. Poza tym to ten akurat ksiądz towarzyszył mojemu odchodzeniu od kościoła, kiedy jeszcze był księdzem w moim rodzinnym mieście. Z szacunkiem dla mojej decyzji. Działo się to wiele lat temu, kiedy apostazja nie była tak ugłośniona i oczywista. I owszem - za to go szanuję. A kiedy po latach dowiedziałam się, że w tej swojej Leśnej robi kawał dobrej roboty, to po prostu go polubiłam (chociaż śmieszą mnie jego zapędy do tworzenia muzeum relikwii, bo jak mają nie smieszyć

>>Wierzący ma takie samo prawo do oceny. Do mylenia się. I do wypowiadania swoich poglądów.
>Wierzący ma nawet patent na mylenie się. Można mieć inne gusta, ale na pewne pytania odpowiedzi są jednoznaczne. Do takich właśnie pytań należy np. pytanie o istnienie boga albo o to, czy w określonym czasie zaistniało konkretne zdarzenie. Jest bóg, albo go nie ma. Coś miało miejsce, albo nie miało miejsca w precyzyjnie określonej czasoprzestrzeni.

Jasne - w tych sprawac nie ma dyskusji. Bo to sprawa nauki i już. Ale w sprawach wyborów życiowych, które każdy dokonuje zgodnie z własnym systemem wartości - już ma takie prawo. Po prostu jak każdy z nas ma prawo do swoich poglądów i swoich wyborów. Opartych na innych przesłankach. Ale dopóki jego wybory nie stają się prawem dla mnie (a do tego, niestety, chce doprowadzic polski KK), to nie dzieje się nic, o co sama bym nie walczyła, czyli wolnośc do wyrażania swojej opinii.

>Kościół katolicki wpływa na relacje między ludźmi, techniki zarządzania, polityki państw; widoczny jest niemalże na każdym kroku i stara się wpełznąć w każdy aspekt ludzkiego życia. Żywi się spotwarzaniem i spotwarza, by zaspokoić sadyzm szarlatanów-księży.
I to jest przerażające, oczywiście, tu się zgadzamy i tu możemy nawet zewrzeć szeregi Bo to jest uzurpowanie sobie prawa do czegoś, do czego kościół prawa NIE MA. Do decydowania za mnie.

>Stanisław Kostka Potocki: "by to pojąć, by innych oświecać, trzeba być samemu oświeconym, inaczej zadawnione przesądy biorą tak szanowny charakter w oczach ludzi uprzedzonych, że <ludzie> im sprzyjają, choć im <przesądy> są szkodliwe".

ładne Cytat podoba mi sie i do mnie przemawia. Jednak zauważę, że Lisak nie propagował w swym wywiadze zadawnionych przesądów, tylko sensownie wypowiedział się na tle kościelnego betonu


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
17-02-2009 23:42 
 Ocena 1 na 3
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
taaak... Chyba rozumiem ten tok myślenia. Kościół katolicki chce mi mówić, jak z kim i po co powinnam uprawiać seks. Ty chcesz mi mówić, za co i kogo powinnam szanować, a kogo nie. Rozumiem. I dlatego jeszcze raz powtórzę, jakikolwiek fanatyzm budzi mój sprzeciw: czy to katolicki fanatyzm religijny, czy ateistyczny fanatyzm antyreligijny.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
18-02-2009 21:18 
 Ocena 3 na 3
natalka_88gno (817 punktów)
>taaak... Chyba rozumiem ten tok myślenia. Kościół katolicki chce mi mówić, jak z kim i po co powinnam uprawiać seks. Ty chcesz mi mówić, za co i kogo powinnam szanować, a kogo nie. Rozumiem. I dlatego jeszcze raz powtórzę, jakikolwiek fanatyzm budzi mój sprzeciw: czy to katolicki fanatyzm religijny, czy ateistyczny fanatyzm antyreligijny.
>
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym


Bunt?
A niech Pani szanuje sobie KOGO CHCE. Nie mam zamiaru docierać do osoby, która z tego co piszę i tak nic nie rozumie, albo udaje, bo jest stronniczką kościoła albo ma sentyment do jakiegoś księdza...

Che tempo fa? Ci sono temporali..
natalka_88gno
23-02-2009 01:42 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>>Są otwarci księża i zapiekli w swej zawziętości ateiści.
>Tego porównania nie rozumiem...
>Otwarci księża? A co Pani przez to rozumie?

Oto ilustracja, co rozumiem przez sformułowanie otwarty ksiądz: to fragmenty z wywiadu z Lisakiem:
"
- Przedstawiłbym oficjalne nauczanie Kościoła w tej materii, bo ma prawo to wiedzieć. W tę argumentację trzeba się katolikom wsłuchać, bo wskazuje na pewne niebezpieczeństwa, choć pewnie nie jest doskonała. Oprócz znajomości ogólnych zasad moralnych, które wytycza Kościół, każdy człowiek musi jednak samodzielnie rozpoznawać złożoność sytuacji i podjąć decyzję we własnym sumieniu. Może być to decyzja dramatyczna, gdy dostrzegamy konflikt wartości: spłodzenie dziecka i miłość do niego, a z drugiej strony możliwość zniszczenia embrionów czy wyraźny zakaz władz Kościoła. Wydaje mi się, że Kościół chciałby ludzi pozbawić tego ważnego doświadczenia dramatu i wymusić jedyne rozwiązanie.
Pamiętam trafną wypowiedź abp. Henryka Hosera z dyskusji o in vitro, że Kościół nie jest policjantem sumienia, tylko wychowawcą sumienia. Powinien zatem przedstawiać swoje racje, ale nie może zastępować sumienia i narzucać czegokolwiek siłą.

Warto przy tym zauważyć, że kościelna argumentacja w sprawie in vitro jest skierowana do ludzi wierzących. Dla ludzi o innym światopoglądzie przestrzeń dopuszczalnej dyskusji na ten temat jest o wiele szersza. Gorzej, jeśli stanowisko Kościoła nie zostanie przyjęte przez samych wiernych, jak w dużej mierze stało się w sprawie zakazu antykoncepcji.

- Przedstawiciele Kościoła mają prawo do prezentowania swoich poglądów w debacie publicznej i obowiązek wskazywania wartości. Należy jednak uszanować to, że żyjemy w społeczeństwie pluralistycznym. Stanowisko katolickie jest jednym z wielu głosów w publicznej debacie zmierzającej do uregulowań prawnych, ale nie jedynym. Prawodawstwo, polityka, życie społeczne jest sferą kompromisów. Nie można narzucać argumentacji etycznej w sposób doktrynerski. Nie można też absolutyzować pewnych zagadnień etycznych i czynić z nich najważniejszego kryterium oceny politycznej. Ten błąd widać choćby w dyskusji o Baracku Obamie. Wiele środowisk katolickich zawęża postrzeganie jego programu do wprowadzenia pakietu rozszerzającego prawo kobiet do aborcji, tak jakby był to jedyny miernik jego wartości jako polityka.

- Uważam, że prawo może zezwalać na zapłodnienie pozaustrojowe parom, które żyją w trwałym, choć nieformalnym związku. To rozsądny zakres kompromisu w tej sprawie."
.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jimmy_88gno (1653 punktów)
Nie róbmy z członków sekty ludzi wielkich tylko dlatego, że raczą oni pisnąć słówko.

Nawet krytyka im nie przystoi, skoro pozostają w strukturach sekty.

Nie potrzebujemy tych nikczemników, a tak często podejmowane są próby usilnego wmówienia im wyśmienitości. Po co takie próby podejmować? One nie są racjonalne.

Sekty, jeśli chodzi o hierarchie, zawsze składają się z rozmaitych trzpiotów, ateistów, którym odbiło, fanatyków oraz zgoła ludzi nierozwiniętych. Nie kontentujmy ich złego stanu, ani nie aprobujmy nieszczęść, jakie hierarchie sekt przynoszą. Ten, który pozostaje w szeregach sił ciemności, zawsze będzie przeciwnikiem światła! Przez swoje błądzenie co najwyżej albo niełatwo dostrzegalne dla obserwatora dyrektywy wyższych rangą mogą co niektórzy z sekty paplać bzdury w innym kształcie. Na każdym froncie bitwa przebiega inaczej. Gdzieniegdzie zaleca się procent szczerości do 99 procent kłamstwa i w efekcie uzyskuje się, wraz z innymi przewidzianymi przez sektę okolicznościami, produkt mniej zgniły niż tam, gdzie zaleca się 0,1 proc. szczerości i resztę kłamstwa. Siła rażenia może być niewidoczna.
17-02-2009 00:35 
 Ocena 2 na 4
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Nie róbmy z członków sekty ludzi wielkich tylko dlatego, że raczą oni pisnąć słówko.
>Nawet krytyka im nie przystoi, skoro pozostają w strukturach sekty.
>Nie potrzebujemy tych nikczemników, a tak często podejmowane są próby usilnego wmówienia im wyśmienitości. Po co takie próby podejmować? One nie są racjonalne.
>Sekty, jeśli chodzi o hierarchie, zawsze składają się z rozmaitych trzpiotów, ateistów, którym odbiło, fanatyków oraz zgoła ludzi nierozwiniętych. Nie kontentujmy ich złego stanu, ani nie aprobujmy nieszczęść, jakie hierarchie sekt przynoszą. Ten, który pozostaje w szeregach sił ciemności, zawsze będzie przeciwnikiem światła! Przez swoje błądzenie co najwyżej albo niełatwo dostrzegalne dla obserwatora dyrektywy wyższych rangą mogą co niektórzy z sekty paplać bzdury w innym kształcie. Na każdym froncie bitwa przebiega inaczej. Gdzieniegdzie zaleca się procent szczerości do 99 procent kłamstwa i w efekcie uzyskuje się, wraz z innymi przewidzianymi przez sektę okolicznościami, produkt mniej zgniły niż tam, gdzie zaleca się 0,1 proc. szczerości i resztę kłamstwa. Siła rażenia może być niewidoczna.

Proponuję również mniej spiskowego myślenia.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
17-02-2009 08:55 
 Ocena 4 na 4
jimmy_88gno (1653 punktów)
Nie widzę nic pozytywnego w tym, aby dopatrywać się u sekciarza wiedzy.

Niech wystąpi, wtedy będzie miał prawo krytykować struktury, w których go już nie ma. Niech sobie znajdzie pracę, aby być pożytecznym, a nie ludziom szkodliwym.

Pani najwidoczniej chce mieć przewodnika i usilnie stara się go znaleźć.

Moim przewodnikiem pozostanie jednak rozum.

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
17-02-2009 09:45 
 Ocena 3 na 5
placownik (17853 punktów)

>Moim przewodnikiem pozostanie jednak rozum.

   Twój przewodnik najwyraźniej olewa swoją robotę. Powinieneś wziąć go do galopu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-02-2009 11:01 
 Ocena 4 na 4
jimmy_88gno (1653 punktów)
Ciemność zastąpię przesądem, a światło - nauką.
Gdy będzie mniej szarlatańsko brzmiało, mój przewodnik będzie uchodził za wypoczętego.

Faktem jest, że ze zmieszania prawdy z kłamstwem powstaje kłamstwo.
Kościół katolicki sprzyja, rzecz jasna, wyłącznie swoim interesom. Odpuszcza dopiero wtedy, gdy mógłby na popieraniu czegoś wyjść w ogólnym rozrachunku niekorzystnie. Tak sytuacja ma się m.in. z homoseksualistami. Gdy już stanowią pewną siłę, kościół obchodzi się z nimi mniej brutalnie.

Nie widzę sensu w tym, abyśmy mieli wychowywać kapłanów. To wychowywanie mogłoby trwać setki tysięcy lat i przez cały ten okres pchalibyśmy księży do postępu. Szybciej będzie nie upatrywać w nich na siłę, wbrew logice potencjału. Co to za chęć, by pozostawić stan kapłański w ogóle przy życiu? Według mnie to legitymizowanie religii.


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
23-02-2009 01:39 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Pani najwidoczniej chce mieć przewodnika i usilnie stara się go znaleźć.
>Moim przewodnikiem pozostanie jednak rozum.
>
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.


Strzelasz sobie w stopę tym argumentem:
1) O kimś, kto tak jak ty, jest zafascynowany myślą pewnego filozofa, cytuje go, parafrazuje, umieszcza jako motto w stopce (również, tym bardziej, tak samo?) można stwierdzić, iż chce mieć przewodnika. Oczywiście, jest to argument ad personam, ale czuję się usprawiedliwiona stosując metodę, którą wobec mnie zastosowano.

2)W moim rozumieniu, w ten sposób "przewodnika" ma każdy. Bo każdy czyta książki (a książki maja konkretnych autorów), arykuły w gazetach, słucha audycji, rozmawia z ludźmi, miewa w szkole nauczycieli a na uczelni wykładówców, których poglądy lub postawa wydaje sie godna zainteresowania albo i szacunku. Nasze lektury, obejrzane filmy i ważni ludzie, których spotykamy i z którymi wymieniamy się poglądami, dyskutujemy, zawsze nas w jakimś stopniu kształtują. Nikt nie żyje na pustyni, mam nadzieję, że czerpie inspiracje z wielu napotkanych po drodze źródeł. Czy wszystkie te źródła to "przewodnicy"? Może i tak, ale w tym znaczeniu - można się tym tylko cieszyć. Może i nie, ale to wtedy dyskusja na inny temat: co to jest przewodnik, co autorytet, co inspiracja...


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jimmy_88gno (1653 punktów)
>1) O kimś, kto tak jak ty, jest zafascynowany myślą pewnego filozofa, cytuje go, parafrazuje, umieszcza jako motto w stopce (również, tym bardziej, tak samo?) można stwierdzić, iż chce mieć przewodnika. Oczywiście, jest to argument ad personam, ale czuję się usprawiedliwiona stosując metodę, którą wobec mnie zastosowano.

Nie jestem zafascynowany myślą Nietzschego. "Podziw jest zawsze dzieckiem niewiedzy" - Jan Meslier. Po prostu zgadzam się z Nietzsche. Mógłby on być moim przyjacielem, ale nigdy przewodnikiem. Relacje równorzędności - nigdy podległość. Przewodnikiem zawsze powinien być własny rozum.

>2)W moim rozumieniu, w ten sposób "przewodnika" ma każdy. Bo każdy czyta książki (a książki maja konkretnych autorów), artykuły w gazetach, słucha audycji, rozmawia z ludźmi, miewa w szkole nauczycieli a na uczelni wykładowców, których poglądy lub postawa wydaje sie godna zainteresowania albo i szacunku. Nasze lektury, obejrzane filmy i ważni ludzie, których spotykamy i z którymi wymieniamy się poglądami, dyskutujemy, zawsze nas w jakimś stopniu kształtują. Nikt nie żyje na pustyni, mam nadzieję, że czerpie inspiracje z wielu napotkanych po drodze źródeł. Czy wszystkie te źródła to "przewodnicy"? Może i tak, ale w tym znaczeniu - można się tym tylko cieszyć. Może i nie, ale to wtedy dyskusja na inny temat: co to jest przewodnik, co autorytet, co inspiracja...

"Wszelkie osamotnienie jest winą" - tak mówi stado" - Nietzsche. Najwidoczniej mamy inne źródła poznawania. Nie rzucam się w wir przypadków. Taki wir przynosi zgniłe owoce. Moim zaufanym źródłem poznawania są własne obserwacje oraz krytycyzm. Nie utożsamiam się, nie potrzebuję substytutów. Moja najwyższa myśl mogłaby jedynie służyć za wzór. I ona kształtowana oraz weryfikowana jest przez własne obserwacje.

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
23-02-2009 01:47 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Niech wystąpi, wtedy będzie miał prawo krytykować struktury, w których go już nie ma. Niech sobie znajdzie pracę, aby być pożytecznym, a nie ludziom szkodliwym.

Czy ktoś, kto nie wystąpił z KK nie ma prawa krytykować jego stanowiska? Nie ma prawa odnosić się krytycznie do jego "nauk"? Twoim zdaniem najwyraźniej nie. Moim zdaniem tak, inaczej trzeba by odebrać prawo do krytycznego głosu każdemu na tym forum, kto nie dokonał apostazji... A chyba nie wszystcy dokonali.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jimmy_88gno (1653 punktów)
>Czy ktoś, kto nie wystąpił z KK nie ma prawa krytykować jego stanowiska? Nie ma prawa odnosić się krytycznie do jego "nauk"? Twoim zdaniem najwyraźniej nie. Moim zdaniem tak, inaczej trzeba by odebrać prawo do krytycznego głosu każdemu na tym forum, kto nie dokonał apostazji... A chyba nie wszyscy dokonali.

Ktoś, kto świadomie i z pożytkiem dla siebie tkwi w strukturach, z którymi się nie zgadza, nie ma szczerych intencji. Jego niby krytyka to jedynie sprzymierzeniec całej organizacji, której łatwiej udawać, że nad sprawą trzeba się zastanowić. Księża zastanawiają się - ale nad tym, w jaki sposób mają dywagować, by wyciągnąć jak najwięcej mamony od swoich poddanych oraz tych, którzy się opierają.

A czy trzymiesięczne dziecko ma w ogóle możliwość jakiegokolwiek głosu? Nie bądźmy śmieszni.
Poza tym, wielu ludzi przeciwnych kościołowi katolickiemu nie dokonało apostazji choćby z tego powodu, że nie wiedzą, iż kościół katolicki posługuje się metrykami w celu bogacenia się.


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
17-02-2009 21:14 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Ależ Ty pięknie piszesz. To robi wrażenie - aż ciarki przechodzą!
Podobnie mam, kiedy czytam Nietzschego...

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
17-02-2009 21:17 
 0 na 6
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Ależ Ty pięknie piszesz. To robi wrażenie - aż ciarki przechodzą!
>Podobnie mam, kiedy czytam Nietzschego...

A mnie kiedy czytam "Gościa niedzielnego". Podobna siła własnego przekonania, podobna zaciętość, lustrzany fanatyzm

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
jimmy_88gno (1653 punktów)
"Podróż do Ciemnogrodu", Stanisław Kostka Potocki:

"Wyczerpawszy pro i contra sprawę bonzów, zapytaliśmy się przewodnika naszego, czyli prócz nich byli w tym kraju inni duchowni i czy ich stan był równie jak pierwszych pomyślnym. "A jakże - odpowie - mamy ich mnóstwo, lecz nierówno podzielonych, bo są między nimi zbyt bogaci i nader ubodzy. W liczbie pierwszych mieszczą się wyżsi duchowni i ich naczelnicy, arcykapłani, którzy w pewnych obrębach rządzą duchowieństwem, a w drugich - duchowni po większej części szczupło uposażeni, co po wioskach odbywają powinność kapłaństwa i są prawdziwymi opiekunami ludzi. Niektórzy z pierwszych liczą krociami intraty swoje, drugim często zbywa na chlebie". - "Stąd ja wnoszę - rzecze Wacław - że pierwsi sprzyjać nieoświeceniu przynajmniej tyle, ile bonzowie powinni i do uwiecznienia go być niemałą pomocą. Nie mają wprawdzie drudzy żadnego w tym interesu, owszem, przeciwny, liczna więc ich klasa mogłażby ustanowić niejaką mniemań równowagę i stać się pomocą oświacie? Lecz by to pojąć, by innych oświecać, trzeba być samemu oświeconym, inaczej zadawnione przesądy biorą tak szanowny charakter w oczach ludzi uprzedzonych, że im sprzyjają, choć im są szkodliwe".

Pozdrawiam.

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Akurat znalazłem coś na temat na wp.pl
Cytat:
40-letnia Włoszka chce mieć dziecko z będącym w stanie śpiączki, ciężko chorym na raka mężem. Sprawa wywołała falę komentarzy i sprzeciw Watykanu.
40-letnia kobieta z miasta Vigevano na północy Włoch zwróciła się z prośbą o możliwość pobrania nasienia męża do zajmującego się tego typu zabiegami ośrodka w Padwie. Jednocześnie poprosiła o pomoc prawną w przypadku, gdyby odpowiedź była odmowna.
W poniedziałek otrzymała zgodę dyrekcji szpitala w mieście Pavia, w którym przebywa jej mąż. Materiał biologiczny od 35-letniego mężczyzny pobrał znany włoski ginekolog i położnik Severino Antinori
Przeciwny tego typu praktykom jest Watykan. Przewodniczący Papieskiej Akademii Życia arcybiskup Rino Fisichella oświadczył niedawno, odnosząc się do dyskusji na temat tego przypadku, że dziecko ma być owocem miłości, a nie "produktem eksperymentów laboratoryjnych".
Poprzedni przewodniczący Akademii biskup Elio Sgreccia powiedział, że to, co się stało, to "poważny czyn niedozwolony". Stwierdził, że obowiązujące we Włoszech prawo wymaga "zgody obojga przyszłych rodziców".
Sylwia Wysocka


Szczerze mówiąc, zaczyna mi być szkoda watykańskich rzeczników. Powoli zaczynają gubić się w tych sprawach. Z jednej strony presja ludzi, którzy w oczywisty sposób identyfikują się z naturalną przecież potrzebą kobiety, z drugiej strony dogmaty religijne. Ciekawy jestem, jak z tego wybrną...
Podobnie było z odłączeniem Eluany Englaro. Minął tydzień i Watykan ma kolejny orzech do zgryzienia.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365