 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-02-2009 14:21 | Kocur (65 punktów) | Prawo naturalne | Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co to jest "prawo naturalne"? Nie pytam, czy coś takiego istnieje czy nie - chodzi mi o definicję. Tezy, że Bóg wyposażył każdego człowieka - niezależnie od kultury z której ten człowiek się wywodzi - w zdolność rozróżniania dobra od zła, raczej nie da się obronić. Artykuły na temat tego prawa są dość mętne. A przecież zrozumienie tego terminu jest istotne dla zrozumienia fundamentalnego pojęcia religii chrześcijańskich - pojęcia grzechu. Kocur | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 8 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Prawo naturalne, to to, co aktualnie głoszą hierarchowie kościoła. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Prawo naturalne, to to, co aktualnie głoszą hierarchowie kościoła. Jakie to klechy dają ci minusy za tę wypowiedź?!
Ciekaw jestem czy mimo istnienia wielu systemów etycznych udałoby się wyodrębnić z nich "X przykazań" (gdzie X oznacza liczbę naturalną)? Innymi słowy - czy ewolucja wyposażyła człowieka w zasady obowiązujące w dowolnej kulturze?
|
|
4 na 4 | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | >Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co to jest "prawo naturalne"? Nie pytam, czy coś takiego istnieje czy >nie - chodzi mi o definicję. Tezy, że Bóg wyposażył każdego człowieka - niezależnie od kultury z >której ten człowiek się wywodzi - w zdolność rozróżniania dobra od zła
Według tej teorii można śmiało stwierdzić, że coś takiego, jak "prawo naturalne" nie istnieje. Popatrzmy głębiej. Dla pewnych plemion afrykańskich obcowanie z czyjąś żoną to nic złego,, jeśli ten ktoś wyrazi na to zgodę. Jeśli nie wyrazi, a mimo to ktoś z nią będzie obcował musi ponieść karę - 10 krów. Dla nas, taka sytuacja jest dziwna i oburzająca. Nie widzę konsekwencji w "równym" rozdzielaniu umiejętności odróżniania dobra od zła. Prawda jest taka, że są to pojęcia obiektywne, zależne od kultury i położenia geograficznego jednostki, która się to owego prawa odnosi.
>Artykuły na temat tego prawa są dość mętne. A przecież zrozumienie tego terminu jest istotne dla >zrozumienia fundamentalnego pojęcia religii chrześcijańskich - pojęcia grzechu.
No i tutaj dochodzimy do wniosku, że kościół i logika nie maja ze sobą zbyt wiele wspólnego. Kiedy 19 - letnia dziewczyna i 19 - letni chłopak chcą poczuć miłość fizyczną, do której dążą ich ciała a nie są po ślubie, to grzech śmiertelny. Jeśli ksiądz molestuje seksualnie młodych ministrantów czy siostry zakonne wystarczy, że przeniosą go do innej parafii i wszystko jest ok. Zauważasz analogię do naszego afrykańskiego przyjaciela?
Pozdrawiam.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | |
|
 | | Kocur (65 punktów) | > >Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co to jest "prawo naturalne"?> Mówisz - masz: www.kns.gower.pl/filozofia/prawo_naturalne.htm> Wypowiedź tam zamieszczona jest ciekawa, ale nie bardzo trzyma się kupy - jak pisałem i jak zauważyli inni uczestnicy panelu, pojęcie dobra i zła zależy od kultury. Czyżby Bóg zaopatrywał różne ludy w różne prawa naturalne? Jestem jednak przekonany, że Kościół katolicki ma to pojęcie dobrze zdefiniowane - odbieram doktrynę katolicką jako dość logiczną, choć czasami jej aksjomaty są trudne do przyjęcia. Dlatego jestem ciekaw właśnie logicznej, dopracowanej przez specjalistów od doktryny wiary definicji. Definicja, że są to wskazania moralne, drzemiące w każdym człowieku, które Kościół pomógł właściwie odczytać - a do tego sprowadza się artykuł zamieszczony pod podanym linkiem - nie jest metodologicznie poprawna. Kocur
|
|
|  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Dlatego jestem ciekaw właśnie logicznej, dopracowanej przez specjalistów od doktryny wiary definicji. No to zwróć się do tych speców. Oczywiście nie uzyskasz żadnej innej definicji oprócz tej ogólnikowej o moralności wszczepionej człowiekowi przez Boga bla, bla, bla...
Przecież to o to chodzi, żeby żadnej definicji nie było. To tak jak z "uczuciami religijnymi" - nie ma żadnej definicji tego czegoś, ale wsadzono to do przepisów prawa i skazuje się ludzi za obrażanie tych uczuć. Obrażone uczucia - toż to Mrożek w czystej postaci!
|
|
|  | 1 na 1 | Kowalski (762 punktów) | > >>Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co to jest "prawo naturalne"?> >Mówisz - masz: www.kns.gower.pl/filozofia/prawo_naturalne.htm> > Wypowiedź tam zamieszczona jest ciekawa, ale nie bardzo trzyma się kupyAle jeśli chodzi o definicję, to możesz lepszej nie znaleźć. W swoim czasie czytałem książkę profesora z KUL (już namiarów nie pamiętam). Dowodził on, że istnieje dość powszechne 'prawo naturalne' zdefiniowane jako mniej więcej 'nie czyń drugiemu co tobie niemiłe'. A potem przeskakiwał do nauki św. Tomasza z Akwinu, który dowodził rozumowości i naturalności nauki Kościoła, co (moim zdaniem) było nieuprawnionym przeskokiem.
|
|
1 na 1 |
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >co to jest "prawo naturalne"?
To termin z filozofii prawa. Obok prawa stanowionego przez ludzi niektórzy są zdania, że istnieje prawo niezależne od ludzkich konwencji. Jego źródła bywały i bywają określane różnie: bóg, boskość, logos, zapisane w człowieku prawa moralne(sumienie), natura, rozum. Trudno pominąć jego problematykę przy refleksji nad prawami człowieka. Kwestia ich boskiego pochodzenia dla mnie nie wchodzi w rachubę.
|
|
 | 1 na 1 | Kocur (65 punktów) | >>co to jest "prawo naturalne"? >To termin z filozofii prawa. Obok prawa stanowionego przez ludzi niektórzy są zdania, że istnieje prawo niezależne od ludzkich konwencji. Jego źródła bywały i bywają określane różnie: bóg, boskość, logos, zapisane w człowieku prawa moralne(sumienie), natura, rozum. Trudno pominąć jego problematykę przy refleksji nad prawami człowieka. Kwestia ich boskiego pochodzenia dla mnie nie wchodzi w rachubę.
Prawo naturalne jest niewątpliwie pewnym terminem, może istnieć lub nie, ale mi chodzi o jego definicję - tzn. metodologiczne narzędzie, które pozwoli mi odróżnić ten obiekt od czegoś, co tym obiektem nie jest. Obiekt nie musi istnieć, aby być dobrze zdefiniowany. Dobrze zdefiniowane jest na przykład perpetuum mobile, choć wielu ludzi ma wątpliwości, co do jego istnienia. Kocur
|
|
1 na 1 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Dla mnie termin "Prawo naturalne" jest co najmniej dziwny, jakie, lub też które to by miało być? To człowiek chce mieć opisy do wszystkiego co go wokół otacza, fizyka, biologia... Poza tym: gdyby nie było sformułowane prawo grawitacji czy mimo wszystko unosilibyśmy się w powietrzu? Wątpię...
A jeśli chodzi o grzech: nigdzie oprócz chrześcijaństwa nie spotkałam się z tym terminem, tak samo, jak z pojęciem "tao" można się spotkać tylko w taoizmie. "Nie zabijaj", hym... zwierzęta nie znają dekalogu i pomimo tego nie zabijają, jeśli nie ma jakieś większej potrzeby. Lew zabije, by żyć, oprócz tego przypadku rzadko zdarza mu się zabijać "ot tak sobie" i dla uciechy.
Pewnie księża specjalnie tak zamotali z tym grzechem i prawem naturalnym, by nikt nie mógł im nic wytknąć i by podporządkować sobie tłumy...
|
|
| Totus (1201 punktów) | >Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co to jest "prawo naturalne"? >Nie pytam, czy coś takiego istnieje czy nie - chodzi mi o definicję.
Prawo naturalne - ogół praw natury uwzględniający prawa, którym mimowolnie podlega człowiek będący jej częścią.
>Tezy, że Bóg wyposażył każdego człowieka - niezależnie od kultury, z której ten człowiek się wywodzi - w zdolność rozróżniania dobra od zła, raczej nie da się obronić.
Oczywiście, że tak jeżeli słowa "potencjalną zdolność" zastępuje się słowem "zdolność" jak wyżej. To ewidentny błąd. Zdolnoiść o której mowa nabywana jest w momencie poznania i zrozumienia praw, którym podlega człowiek przez niego samego.
>Artykuły na temat tego prawa są dość mętne.
Czy ktoś te prawa zna i rozumie? Religia może podać propozycję tego segmentu praw jako WIARY_GODNYCH i pozostać otwarta na wszelką logiczną krytykę i dyskurs, chcąc być też nazywana uczciwą.
>A przecież zrozumienie tego terminu jest istotne dla zrozumienia fundamentalnego pojęcia religii chrześcijańskich - pojęcia grzechu.
Zgadza się. Grzesznikiem jest każdy kto nie ogarnia praw naturalnych, którym podlega. .
|
|
 | | Kocur (65 punktów) | > Prawo naturalne - ogół praw natury uwzględniający prawa, którym mimowolnie podlega człowiek będący jej częścią. Czy mógłby Pan te wypowiedź rozwinąć? Moje wątpliwości budzi termin "prawa natury". To termin z 19-wiecznego przyrodoznawstwa. Osobiście reprezentuję pogląd, że prawa przyrody są mniej lub bardziej udaną próbą porządkowania rzeczywistości - pewnym przybliżonym modelem rzeczywistości, który budujemy zależnie od potrzeb na podstawie nabytego doświadczenia. Takie są prawa termodynamiki, prawa zachowania itd. Nie jestem w swoich poglądach odosobniony, choć są one dyskusyjne. "Prawo naturalne" natomiast dotyczy "natury" - czyli przyrody - jedynie pośrednio. O ile zdołałem się zorientować, powinno ono zawierać jakieś wskazówki dotyczące zachowania się człowieka w społeczeństwie. > >Tezy, że Bóg wyposażył każdego człowieka - niezależnie od kultury, z której ten człowiek się wywodzi - w zdolność rozróżniania dobra od zła, raczej nie da się obronić.> Oczywiście, że tak jeżeli słowa "potencjalną zdolność" zastępuje się słowem "zdolność" jak wyżej. To ewidentny błąd. Kłopot polega na tym, że przedstawiciele tych kultur są często przekonani, że taką zdolność już posiadają - i to przekonani tak mocno, że nie jestem pewien, czy potencjalnie są zdolni przyjąć inny system wartości. Zresztą przy kontaktach z nimi często zadaję sobie pytanie - "Kimże jestem, by im swój system wartości narzucać?". > Zdolnoiść o której mowa nabywana jest w momencie poznania i zrozumienia praw, którym podlega człowiek przez niego samego. A ponieważ otaczający świat i rządzące nim prawa dadzą się prawdopodobnie poznać jedynie w przybliżeniu, zdolność ta pozostanie dla nas na zawsze nieosiągalna.  > >A przecież zrozumienie tego terminu jest istotne dla zrozumienia fundamentalnego pojęcia religii chrześcijańskich - pojęcia grzechu.> Zgadza się. Grzesznikiem jest każdy kto nie ogarnia praw naturalnych, którym podlega. Tych praw nie ogarnia nikt. Ja miałem tutaj na myśli definicję bardziej formalną: "Grzech to świadome przeciwstawienie się woli Bożej wyrażonej w pismach i w prawie naturalnym". Oczywiście, ta definicja nie jest jedyna, ale wynika z niej, że kto nie zna prawa naturalnego, jest właściwie bezgrzeszny, bo jeśli człowiek nie zna jakichś zasad, może je łamać jedynie nieświadomie. Dlatego właśnie brak wyraźnej definicji tych praw mnie niepokoi. Kocur
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|