Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nasze polskie piekiełko... tfu, betlejemki.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
19-02-2009 10:17Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)Nasze polskie piekiełko... tfu, betlejemki.
Ocena 5 na 5

"Radość ogniska rodzinnego znajdują w nim dzieci, które nie zaznały miłości, w którym pokątny płacz przygarniętego dziecka zamienia się w uśmiech. Uśmiech ten w naszych umysłach i na naszych twarzach niech pozostawia trwały niezapomniany obraz, że to właśnie Wy drodzy przyjaciele pragniecie tym dzieciom pomóc żyć i się uśmiechać".

To fragment tekstu zachęcającego samotne matki do skorzystania z usług ośrodka "Betlejemka", który znajduje się w Rostarzewie. W tekście znajdziemy również informację, że jest to organizacja pożytku publicznego. Nic, tylko wpłacić ten 1%...
A jaka jest rzeczywistość?
Proponuję zerknąć:
gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/961181.html

Zachęcam również do wysłuchania audycji w radiowej "Jedynce", dziś po godzinie 18.30, a następnie do dyskusji o "wylewaniu dzieci z kąpielą" w Polsce.


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>"Radość ogniska rodzinnego znajdują w nim dzieci, które nie zaznały miłości, w którym pokątny płacz
>przygarniętego dziecka zamienia się w uśmiech. Uśmiech ten w naszych umysłach i na naszych twarzach
>niech pozostawia trwały niezapomniany obraz, że to właśnie Wy drodzy przyjaciele pragniecie tym
>dzieciom pomóc żyć i się uśmiechać".
>To fragment tekstu zachęcającego samotne matki do skorzystania z usług ośrodka "Betlejemka", który
>znajduje się w Rostarzewie. W tekście znajdziemy również informację, że jest to organizacja pożytku
>publicznego. Nic, tylko wpłacić ten 1%...
>A jaka jest rzeczywistość?
>Proponuję zerknąć:
>gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/961181.html
>Zachęcam również do wysłuchania audycji w radiowej "Jedynce", dziś po godzinie 18.30, a
>następnie do dyskusji o "wylewaniu dzieci z kąpielą" w Polsce.


Nie dość, że KK chce decydować o sposobach i celach seksu, nie dość, że chce narzucić rozmnażanie się, albo nierozmnażanie się (patrz przykład Włoszki, która chce plemników od męża w śpiączce), to jeszcze potem chce te dzieci sobie brać?....
Niechże się sami i same wezmą do prokreacji, jesli chcą miec na nia taki wpływ!

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
19-02-2009 12:35 
 Ocena 2 na 2
atre (971 punktów)
Cytat:
Nie dość, że KK chce decydować o sposobach i celach seksu, nie dość, że chce narzucić rozmnażanie się, albo nierozmnażanie się (patrz przykład Włoszki, która chce plemników od męża w śpiączce), to jeszcze potem chce te dzieci sobie brać?....
Niechże się sami i same wezmą do prokreacji, jesli chcą miec na nia taki wpływ!


Co ma do tej sprawy KK???
19-02-2009 12:41 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

> Co ma do tej sprawy KK???

Chyba mnie po prostu poniosło...

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Satyr (4285 punktów)

Nie ma to jak racjonalizm, ateizm i chłodna rozwaga
19-02-2009 13:02 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Nie dość, że KK chce decydować o sposobach i celach seksu

   Na kogo może liczyć bezdomna matka w tym okrutnym, opanowanym przez cywilizację śmierci, świecie ? Tylko na Kościół! Kościelni szpece od marketingu mogą sobie pogratulować. Skutecznie wbili nam do głów to nieprawdziwe przekonanie.

   Tymczasem Kościół jest w Betlejemce obecny tylko (aż?) duchem. Poprzez swoich wyznawców - rodzinę Michnikowskich, która zakasała rękawy, wzięła swój los we własne ręce i daje świadectwo. Miejmy nadzieję, że już niedługo.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-02-2009 13:19 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Nie dość, że KK chce decydować o sposobach i celach seksu
>   Na kogo może liczyć bezdomna matka w tym okrutnym, opanowanym przez cywilizację śmierci, świecie ? Tylko na Kościół! Kościelni szpece od marketingu mogą sobie pogratulować. Skutecznie wbili nam do głów to nieprawdziwe przekonanie.
>   Tymczasem Kościół jest w Betlejemce obecny tylko (aż?) duchem. Poprzez swoich wyznawców - rodzinę Michnikowskich, która zakasała rękawy, wzięła swój los we własne ręce i daje świadectwo. Miejmy nadzieję, że już niedługo.

Po prostu schemat skojarzeniowy mi się uruchomił: dzieci -> nieprawidłowości -> nadużycie-> wykorzystanie -> KK ....

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
19-02-2009 13:22 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Co ma do tej sprawy KK??? (atre)
>Na kogo może liczyć bezdomna matka w tym okrutnym, opanowanym przez cywilizację śmierci, świecie ? Tylko na Kościół! (placownik)

   Brawo placowniku! Bylibyście świetnym rzecznikiem. I jeszcze lepszym czekistą, bo czujni jesteście, że aż strach.

   Gdzieś tu na forum wyczytałam, że jesteś urzędnikiem samorządowym. Poinformuj mnie, proszę, komu i na jakich zasadach powierza się prowadzenie tego typu instytucji.
   
Edycja: Do diaska! Znowu zestawiłam cytaty dwu uczestników.
placownik (17853 punktów)

>Poinformuj mnie, proszę, komu i na jakich zasadach powierza się prowadzenie tego typu instytucji.

   Zazwyczaj rozstrzyga to otwarty konkurs ofert na realizację zadania publicznego. Wyniki mogą być różne, gdyż kościelna dobroczynność kosztuje coraz więcej i nie każda gmina może sobie na nią pozwolić.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-02-2009 15:15 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>   Zazwyczaj rozstrzyga to otwarty konkurs ofert na realizację zadania publicznego.

   Powiedz mi, proszę, czy organizacje stające do takich konkursów są poddawane jakiejś weryfikacji? Mnie najbardziej interesuje jak to się dzieje, że Domy Spokojnej Starości lub Domy Samotnej Matki może w naszym kraju prowadzić osoba, która okazuje się nie mieć wykształcenia związanego z tego typu działalnością. Próbowałam poczytać coś na ten temat w Internecie, ale nie mam głowy do pism urzędowych i przepisów.
   
placownik (17853 punktów)
>>   Zazwyczaj rozstrzyga to otwarty konkurs ofert na realizację zadania publicznego.
>   Powiedz mi, proszę, czy organizacje stające do takich konkursów są poddawane jakiejś weryfikacji? Mnie najbardziej interesuje jak to się dzieje, że Domy Spokojnej Starości lub Domy Samotnej Matki może w naszym kraju prowadzić osoba, która okazuje się nie mieć wykształcenia związanego z tego typu działalnością. Próbowałam poczytać coś na ten temat w Internecie, ale nie mam głowy do pism urzędowych i przepisów.

      Tu masz przykład który może dać Ci pojęcie na czym to polega.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
HIPOKRYZJA, nic nowego w temacie kościoła. Szkoda tylko, że niewinne dzieci i często niewinne matki są krzywdzone.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>"Dom dla Bezdomnych Dzieci "Betlejemka" w Rostarzewie prowadzi rodzina Michnikowskich. O Wojciechu Michnikowskim wiadomo tyle, że przez wiele lat był behapowcem w mleczarni i firmie Lisner w pobliskim Wolsztynie."

   Ja się pytam: jaka urzędnicza łajza wydała pozwolenie behapowcowi z mleczarni na prowadzenie takiej instytucji?
   
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Dziękuję za wypowiedzi.

Moja wersja.
Kto jest na etacie w ośrodku? Oczywiście pan dyrektor i jego żona. Wymyślili sobie sposób na zarobienie niezłych pieniędzy.
Oczywiście odbywa się tu indoktrynacja religijna(patrz link z postu placownika).
Znając polskie realia nie czarujmy się, że osoby o innym światopoglądzie miałyby szanse na pozostanie w ośrodku. Zawsze znalazłby się jakiś powód, by je usunąć...
Oczywiście udział Kościoła sprzyja urzędniczej uległości i wiarygodności takiej placówki. Wszystko idzie jak po maśle, nie muszą obawiać się żadnych kontroli. Dopiero w ekstremalnej sytuacji wychodzą na światło dzienne takie drastyczne szczegóły.
Kobiety, które wiele przeszły w swoim życiu (z pewnością często były poniewierane przez swoich partnerów), dla których dobro dziecka było ponad wszystkim sądziły, że znalazły oazę spokoju. Jakże się myliły!
Zwierzały się panu prezesowi ze swoich problemów, opowiadały o swoim życiu. A później ten powiernik, przy nadarzającej się okazji bez skrupułów wykorzystywał tę wiedzę do swoich potrzeb, kiedy trzeba było nie miał skrupułów, by dzielić się nią z innymi osobami, by piętnować te kobiety za ich życiowe wybory.
Uważam, że ten człowiek powinien zostać zbadany przez psychiatrę.
Jemu się chyba wydawało, że jest Bogiem, tymczasem można by przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że to Szatan wykorzystał go do swoich celów.
A gdzie był Bóg? - pytam. Przecież Bóg jest wszędzie i według osób wierzących może wpłynąć na bieg spraw.
Czy Szatan okazuje się być potężniejszy od Boga?
Czy ktoś mi to wytłumaczy?
Proszę osoby wierzące o analizę tego przypadku z ich punktu widzenia.

Inny przykład z okolic Koszalina:
wiadomosci(*)_znecania_sie_nad_dziecmi.html
Okazuje się, że ci ludzie znaleźli sobie źródło dochodów i sposób na spłacenie długów.
A, że nie mieli cierpliwości do dzieci, że byli troszkę nerwowi?

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>A gdzie był Bóg? - pytam. Przecież Bóg jest wszędzie i według osób wierzących może wpłynąć na bieg spraw.
>Proszę osoby wierzące o analizę tego przypadku z ich punktu widzenia.

   Jako osoba wierząca odpowiadam: nie wiem.
Nie wiem gdzie jest Bóg, gdy mężowie katują swoje żony oraz dzieci, które spłodzili.
Nie wiem czy czuje się zażenowany, gdy te kobiety i dzieci dziękują Mu za dach nad głową i spokój, gdy już znajdą się w bezpiecznym miejscu, a zażenowany z tego powodu, że może wcale im nie pomógł, że ona same sobie pomogły.
Nie wiem, gdzie jest Bóg, gdy okazuje się, że te matki zdają sobie sprawę, że trafiły w ręce oszustów, a dzieci są bite już nie przez swoich ojców, a przez ludzi, którzy mieli im z założenia pomóc.
Nie wiem czy ingeruje w losy świata, który stworzył.

   W jednym z opowiadań Wojciech Kuczoka jest wiersz, mówiący o tym, że po tym jak Bóg stworzył Wszechświat, Ziemia wypadła Mu z rąk, a On nie może jej podnieść, bo nie ma gdzie odłożyć Wszechświata. Oczywiście ktoś może od razu powiedzieć, że z wiersza tego wynika, że Bóg to niezdara i do tego wcale nie jest wszechmogący, skoro nie może Ziemi podnieść. To tylko jest przykład na to, jak próbuje się tłumaczyć to, czego przy całej swojej wierze się nie rozumie..
   
20-02-2009 15:04 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>   Jako osoba wierząca odpowiadam: nie wiem.
>Nie wiem gdzie jest Bóg, gdy mężowie katują swoje żony oraz dzieci, które spłodzili.
>Nie wiem czy czuje się zażenowany, gdy te kobiety i dzieci dziękują Mu za dach nad głową i spokój, gdy już znajdą się w bezpiecznym miejscu, a zażenowany z tego powodu, że może wcale im nie pomógł, że ona same sobie pomogły.
>Nie wiem, gdzie jest Bóg, gdy okazuje się, że te matki zdają sobie sprawę, że trafiły w ręce oszustów, a dzieci są bite już nie przez swoich ojców, a przez ludzi, którzy mieli im z założenia pomóc.

Ja wiem. NIE MA GO!! Dziękuję za uwagę.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nie wiem czy ingeruje w losy świata, który stworzył.
O, to jest istotne.
Mój kolega, o którym już wielokrotnie pisałem na naszym forum, jest ŚJ. I on właśnie twierdzi, że Bóg nie ingeruje w sprawy ziemskie. Chrześcijanie uważają, że wręcz przeciwnie. Jaka jest prawda?
Z mojego punktu widzenia, jako ateisty, zakładając, że Bóg istnieje, logiczne wydaje się stanowisko Świadków Jehowy. Nie ma sensu przytaczać argumentów na poparcie tej tezy. Każdy człowiek przykładów znajdzie aż nadto wokół siebie.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
21-02-2009 03:58 
 Ocena 2 na 2
atre (971 punktów)
Cytat:
Kobiety, które wiele przeszły w swoim życiu (z pewnością często były poniewierane przez swoich partnerów), dla których dobro dziecka było ponad wszystkim sądziły, że znalazły oazę spokoju. Jakże się myliły!
Zwierzały się panu prezesowi ze swoich problemów, opowiadały o swoim życiu. A później ten powiernik, przy nadarzającej się okazji bez skrupułów wykorzystywał tę wiedzę do swoich potrzeb , kiedy trzeba było nie miał skrupułów, by dzielić się nią z innymi osobami, by piętnować te kobiety za ich życiowe wybory .
Uważam, że ten człowiek powinien zostać zbadany przez psychiatrę.
Jemu się chyba wydawało, że jest Bogiem,


Celowo podkreśliłem niektóre istotne pod pewnym względem słowa w cytowanym fragmencie twojej wypowiedzi, następnie urwałem cytat na słowach: "Jemu się chyba wydawało, że jest Bogiem".
A więc...

Człowiek ów założył, czy też nim kierował, ośrodek pomocy dla kobiet z dziećmi mających problemy pewne problemy rodzinne itd.
Kobiety te postanowiły zerwać z dotychczasowym życiem i zamieszkały w jego ośrodku razem z dziećmi.
Człowiek ten jednak wykorzystał te kobiety i ich problemy do osiągnięcia jakichś swoich prywatnych celów. Wykorzystał wiedzę o nich i ich sytuację aby je terroryzować, piętnować, potępić itd. a co - mówiąc ogólnie - prowadziło do ich ubezwłasnowolnienia .
Kobiety te miały otrzymać pomoc w rozpoczęciu nowego życia, zamiast tego jednak uległy kolejnemu, być może nawet bardziej drastycznemu terrorowi, potępieniu i ubezwłasnowolnieniu.
Dlaczego jednak "Jemu się chyba wydawało, że jest Bogiem"? Mówiąc tak niechcący dotknąłeś sedna problemu. Czasami wyciągając nawet pochopne wnioski, ale w trakcie podejmowanej w miarę uczciwie próby jakiejś analizy, jesteśmy bliżej rozwiązania, czy też prawidłowego zrozumienia, niż w przypadku, gdy brak wątpliwości nie pochodzi z żadnych uczciwych prób zrozumienia... a to już jest jedno ze źródeł fanatyzmu.
Czemu więc temu człowiekowi mogłoby się wydawać iż "jest Bogiem"? Miałoby mu się wydawać iż "jest Bogiem" ponieważ osaczył te kobiety wykorzystując jakąś wiedzę o nich i ich sytuację (z której - paradoksalnie - miał im pomóc się uwolnić)do ich piętnowania, ubezwłasnowolnienia itd. Ponieważ - krótko mówiąc - uznał iż może i ma prawo, czy też przesłanki do tego, aby decydować za nie. Czy dlatego jemu się mogło wydawać iż "jest Bogiem"? Bo stworzył sobie jakieś pozory władzy? Władał czymkolwiek skoro musiał używać terroru? zastraszania, piętnowania? Czy na tym polega władanie? A jak inaczej władać - nie decydując za innych, nie wykluczając autonomicznej decyzji drugiego człowieka? Na czym to miałoby polegać? Władca który nie rozkazuje, którego zdanie nie jest decydujące, który nie może decydować czy jego podwładny ma żyć, czy umrzeć? Generał, który nie wydaje rozkazów?
Nie. Nie ma takiej władzy w rękach człowieka. I dlatego właśnie jest "władza" w rękach człowieka.

Cytat:
gdzie był Bóg? - pytam. Przecież Bóg jest wszędzie i według osób wierzących może wpłynąć na bieg spraw.


Zadajemy słuszne pytania, ale refleksja nie kończy się na nich. Dla niektórych takie pytania stają się już same w sobie jakimś argumentem. Jest to bezmyślny sposób dochodzenia do odpowiedzi. Dobitny przykład tego nawet na tym wątku dostaliśmy: gdzie był wtedy Bóg? - - - www.racjonalista.pl/forum.php/s,184468#w184892 W ten sposób udziela się odpowiedzi - nie udzielając odpowiedzi. Wszystko o co apeluję, jako wierzący na tym portalu, to o rozumny/krytyczny ateizm, tak jak ateista apeluje o rozumne/krytyczne podejście wierzącego do wiary. Ależ właśnie ja, wierzący, rozumnie i krytycznie podchodzę do wiary. Jestem przecież człowiekiem. To samo pytanie i ja kiedyś sobie zadałem świadomie po raz pierwszy: gdzie był wtedy Bóg? Przecież Bóg jest wszędzie i może wpłynąć na bieg spraw. Ale skoro zadaję już rozumne pytanie, to apeluję tym samym, przynajmniej do samego siebie, o rozumną odpowiedź.
A więc... gdzie dla mnie był wtedy Bóg? Dlaczego nie wpłynął na bieg spraw? ...Wkrótce podejmę kolejną próbę zainicjowania dyskusji na forum. Tematem wątku będzie właśnie władza, jak i ta "władza" w związku z powyższym pytaniem, które implikuje właśnie tę tematykę. Wątek zatytułuję: Analiza władzy. Będzie to w dziale Filozofia i światopogląd.

Cytat:
Proszę osoby wierzące o analizę tego przypadku z ich punktu widzenia.


Niewielu prosi a analizy na forum, a jeszcze mniej osób samych je robi. Próby analizy, nawet jak już są podejmowane, najczęściej kończą się wyłuszczeniem "mego zdania" z "mego punktu widzenia" itd. Rzecz w tym iż jest tylko jeden punkt widzenia: rozumne podejście do zagadnienia. Jakiż to jest "punkt widzenia niewierzących"? Rozumiem iż "punktem widzenia niewierzących" w sprawach o konotacjach religijnych jest: Bóg nie istnieje. Wątpię jednak iż to przed założenie będzie jakoś przydatne w analizie tegoż zagadnienia: "A gdzie był Bóg? - pytam. Przecież Bóg jest wszędzie i według osób wierzących może wpłynąć na bieg spraw. Czy Szatan okazuje się być potężniejszy od Boga?" Pytając dalej: "Czy ktoś mi to wytłumaczy?" ujawniłeś bynajmniej jakąś bezsilność w stosunku do tego zagadnienia, które jest przecież stare jak świat. Inną nasuwającą się konotacją zadanego przez ciebie pytania: "Czy ktoś mi to wytłumaczy?" jest to iż próba refleksji nad tym zagadnieniem rozwiązuje się, jak rozumiem, stwierdzeniem: Boga nie ma. Rozumiem jednak iż jest tajemnicą poliszynela jak się do tego dochodzi. Ludzkie mózgi się pod tym względem jednak nie różnią, abym mnie coś zobowiązywało do krytycznego spojrzenia na swój pogląd, a innych już nie, bo pogląd jest przeciwny. Chciałem tylko abyś to zauważył.
21-02-2009 06:50 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
> Zadajemy słuszne pytania...

Kapral:
- Szeregowy, ilolita jest lufa?

>...skoro zadaję już rozumne pytanie, to apeluję tym samym, przynajmniej do samego siebie, o rozumną odpowiedź.

Szeregowy:
- Jednolita.

>...próba refleksji nad tym zagadnieniem rozwiązuje się, jak rozumiem, stwierdzeniem: Boga nie ma.
>Chciałem tylko abyś to zauważył.

Kapral:
- Zaliczone.

Miłego weekendu.
21-02-2009 20:08 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Inną nasuwającą się konotacją zadanego przez ciebie pytania: "Czy ktoś mi to wytłumaczy?" jest to iż próba refleksji nad tym zagadnieniem rozwiązuje się, jak rozumiem, stwierdzeniem: Boga nie ma. Rozumiem jednak iż jest tajemnicą poliszynela jak się do tego dochodzi. Ludzkie mózgi się pod tym względem jednak nie różnią, abym mnie coś zobowiązywało do krytycznego spojrzenia na swój pogląd, a innych już nie, bo pogląd jest przeciwny. Chciałem tylko abyś to zauważył.
Świetny tekst.
Odpowiem, nawiązując do dzisiejszej rozmowy z moim kolegą, ŚJ.
Otóż okazało się, że oczywiste fakty są według niego interpretowane już z uwzględnieniem istnienia Jehowy. Kiedy mówiłem mu o tym, że Żydzi przyjęli monoteizm, kopiując rozwiązania wprowadzone przez Echnatona(AmenhotepaIV) w Egipcie, on natychmiast stwierdził, że to Jehowa wyprowadził ich z Egiptu.
Analizując fakty historyczne, nie możemy wprowadzać zamieszania. Należy zupełnie ignorować możliwość istnienia jakiegokolwiek bóstwa, jakkolwiek by go nie zwać.
Należy twardo stać na ziemi.
Wprowadza to porządek i nie zakłóca toku rozumowania. Naukowe hipotezy, dowody na ich potwierdzenie, zdrowy rozsądek, logiczne myślenie, chłodny i spokojny umysł, bezstronna ocena.
Przekonałem się, że kolega patrzy na wszystko co miało miejsce, przez pryzmat treści Biblii.
Założenie a priori istnienia Boga wprowadza zamęt i prowadzi do fałszywych wniosków. To tak, jak z zanieczyszczeniami przy próbach odtworzenia DNA dawno wymarłych gatunków.

Słabością ludzi religijnych jest to, że nie potrafią spojrzeć z zewnątrz, jak to nazywam z boskiej perspektywy. Są zbyt przywiązani do tej swojej subiektywnej prawdy. Religii jest mnóstwo, nawet w obrębie chrześcijaństwa są różne prawdy, różne interpretacje Słowa Bożego.
A prawda jest jedna. Nie można jej ujrzeć od wewnątrz - tak, jak nie można być sędzią we własnej sprawie.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
atre (971 punktów)
Cytat:
Kiedy mówiłem mu o tym, że Żydzi przyjęli monoteizm, kopiując rozwiązania wprowadzone przez Echnatona(AmenhotepaIV) w Egipcie, on natychmiast stwierdził, że to Jehowa wyprowadził ich z Egiptu. Analizując fakty historyczne, nie możemy wprowadzać zamieszania. Należy zupełnie ignorować możliwość istnienia jakiegokolwiek bóstwa, jakkolwiek by go nie zwać.


No cóż, co do Echnatona, to mógłbyś uczciwie zaznaczyć w rozmowie z ŚJ, iż monoteizm, który Echnaton próbował wprowadzić za swych rządów w Egipcie nie trwał dłużej niż jego rządy. Poza tym nie ma żadnej jednoznacznie potwierdzonej hipotezy iż to Echnaton zainspirował hebrajczyków, a nie na odwrót. Próba reformy religijnej przeprowadzona przez Echnatona, mogła być z równym powodzeniem i prawdopodobieństwem zainspirowana monoteistycznym charakterem wierzeń hebrajczyków. Jest dla mnie zwyczajnie podejrzane iż jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności ów faraon wpadł nagle na pomysł iż od dzisiaj będziemy czcić jednego Boga, którego zakazał robić również wizerunki, mniej więcej w czasach na które datowane jest również przebywanie w Egipcie hebrajczyków. Według mnie jest równie prawdopodobne iż Echnaton zainspirował się Mojżeszem, niż miałoby być to na odwrót. Tym bardziej iż od razu po śmierci Echnatona potępiono monoteizm wprowadzony przez niego, zburzono pobudowane przez niego świątynie i wrócono do dawnych wierzeń próbując niemal zbyć dziwnym milczeniem wybryk Echnatona... gdyż nie można tego inaczej nazwać jak tylko wybrykiem rozkapryszonego syna faraona, który wprawdzie miał otwarty umysł na wszelkie nowości i prawdopodobnie przejął się wierzeniami hebrajczyków.
Dlatego, jak sam rozumiesz, wypada znowu zaapelować o "Naukowe hipotezy, dowody na ich potwierdzenie, zdrowy rozsądek, logiczne myślenie, chłodny i spokojny umysł, bezstronna ocena.".
Idea Stwórcy była obecna od zarania dziejów, gdyż jest zgodna z przesłankami bytowymi i historycznymi. Analizą bytu w ścisłym sensie zajmuje się metafizyka od czasów Arystotelesa (jako dziedzina), zdeklarowanego ateisty (odrzucił politeizm, refleksyjnie doszedł już jednak do monoteizmu, co w sensie historycznym jest kolejnym dowodem na to iż monoteizm, wiara w Boga-Stwórcę jest i była zawsze spontanicznie potwierdzalna przez refleksję, nawet w przypadku myśliciela, który nie miał nic wspólnego z wierzeniami hebrajczyków - skoro do historycznych przesłanek się już odnosimy)
Przestańmy więc wreszcie mówić o słabościach ludzi religijnych itd., gdyż ja te same słabości mógłbym zarzucać dalej ludziom niewierzącym i znalazłbym wiele (oprócz tych, o których już wspominałem w wielu innych moich wypowiedziach świadom właśnie takiego stosunku ludzi niewierzących do wierzących jaki sam teraz potwierdziłeś mówiąc o "ich słabościach"). Czy dalej mamy to kontynuować?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365