 |
Kryzys? Ja nie widzę kryzysu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-02-2009 16:23 | placownik (17853 punktów) | Kryzys? Ja nie widzę kryzysu
3 na 3 | | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| jad11 (18783 punktów) |
Pamiętam. Nie tylko Balcerowicz gadał bzdury zresztą. Różni "inni" też nie widzieli albo powtarzali za Balcerowiczem. Niedaleko szukając, na tym portalu ktoś mi powiedział, że żadnego kryzysu nie widać. Ciekawe gdzie się teraz podziewa...
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
2 na 2 | Grzegorz (2117 punktów) | > Czy ktoś jeszcze pamięta?> Balcerowicz wielkim ekonomistą jest.> I basta.> A że tak często niedowidzi?Placowniku wielce szanowny: 1) Od kiedy to racjonalista wymaga od ludzi nieomylności? Zresztą jak może wiesz Balcerowicz nie zmienił co do zasady zdania nadal Należy pamiętać o kontekście a jest nim powtarzana przez wiele mediów brednia o kryzysie kapitalizmu i o rzekomym podobieństwie do Kryzysu lat 30-tych. Polecam jeszcze ten tekst 2) ekonomista to nie prorok, zresztą jeśli przeczytałeś ten wywiad i kilka następnych zauważysz, że teza Balcerka nie do końca odpowiada krzykliwym tytułom i wyrwanym z całości fragmentom wypowiedzi, co więcej w wielu miejscach ma sporo racji nawet w tym pierwszym tekście z 2008 r. Generalnie większość fachowców zajmujących się ocenami gospodarczymi albo zawiodła albo wręcz zwyczajnie pisała pod zlecenie spekulantów. Wskażę choćby na dziwne "pomyłki" J.P.Morgana który jak się okazało jest największym beneficjentem opcji walutowych naszych firm, drugi to oczywiście UniCredito warto popatrzeć na opinie i rekomendacje specjalistów Pekao publikowane np. w Rzepie dotyczące polskiej waluty tak z okresu wakacyjnego. 3) jako że nie podejrzewam Cię o wiarę w prorocze zdolności, zastanów się dlaczego niektórzy panowie (Soros, Greenspan, J.Attali) już od 2007 r. "wieszczą" kryzys i jakimś cudem znają nawet jego skalę lepiej, niż w końcu nieźle usadowiony w strukturach międzynarodowych Balcerowicz? Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
W swojej wypowiedzi z 2008 roku Balcerowicz nie dostrzegł narastania największego od lat 30 ubiegłego wieku kryzysu finansowego (na razie tylko finansowego). Wręcz mu zaprzeczał. Po roku już go widzi. Brawo! A co ma do powiedzenia na temat jego przyczyn? Obfitość taniego pieniądza i polityczne naciski na jak najszersze udzielanie kredytów hipotecznych. Żałośnie mało. Nadal nie zauważa, że rynki finansowe (po raz kolejny) oderwały się od sfery tzw. realnej gospodarki, że ceny papierów wartościowych w coraz dłuższych okresach tracą związek z wartością wynikającą z analizy fundamentalnej, że właśnie dzięki temu Ameryka mogła przez długie lata konsumować więcej niż sama wytwarzała. Czy trzeba być prorokiem, aby to dostrzec?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | > W swojej wypowiedzi z 2008 roku Balcerowicz nie dostrzegł narastania największego od lat 30 ubiegłego wieku kryzysu finansowegoPokaż mi, poza ludźmi, którzy sami za tym kryzysem stoją, więc musieli więcej wiedzieć (np. Greenspan) ekonomistów, którzy przewidzieli skalę kryzysu finansowego. Np. kto wiedział, ba kto teraz wie, jaka jest faktyczna skala strat na opcjach skoro nasze giełdowe spółki, vide Duda, zwyczajnie je ukrywały. Balcerowicz nigdzie nie twierdzi, że nie ma problemu, dystansuje się od stwierdzeń Sorosa o największym kryzysie od czasów II WŚ (możliwe, że zbyt optymistycznie) i stwierdza: "natomiast jeżeli pani zapyta, czy widzę jakieś analogie między sytuacją dziś a kryzysem w 1929 r. - to odpowiem, że słabe. I sięganie do takich analogii jest bardzo naciągane"
i słusznie - przecież ogólne jęki dotyczą w większości faktu zatrzymania tempa wzrostu gospodarczego, ale nawet u nas ma on szanse wynieść 1-1,7% czyli tyle ile wzrost w krajach starej unii w czasach prosperity. Zresztą poczytaj: www.finans(*)mi,wid,10873447,wiadomosc.htmlcyt.: "To nie był taki zły rok, mimo kryzysu. Giełdowe spółki z naszego regionu ogłosiły właśnie wyniki za cztery kwartały 2008 r. Większość trzyma się na plusie..." > Wręcz mu zaprzeczał.Fakt, że lekceważy w tej swojej wypowiedzi skalę zjawiska, przypuszczał, jak wielu innych, że mamy do czynienia z głęboką korektą na rynku finansowym i nieruchomości. Inna sprawa, że przenoszenie się kryzysu na inne branże, opiera się głównie na takich dość dziwnych mechanizmach które podzieliłbym na: 1) pozorny czyli podczepiają się pod kryzys branże od lat mające problemy (motoryzacja) 2) w związku z brakiem kredytowania - tzw. kryzys zaufania (to jest opisane w jednym z moich linków wyżej) 3) w naszej części Europy - w związku z trzęsieniem ziemi na walutach, Reszta to emocjonalna nadbudowa i krzykliwe tytuły nie całkiem odpowiadające rzeczywistości. Przy okazji - Balcerowicz to też człowiek "funkcyjny", mam wrażenie że podobnie jak Buffet próbuje nieco uspokoić atmosferę, stosuje coś na kształt interwencji słownej. > A co ma do powiedzenia na temat jego przyczyn? Obfitość taniego pieniądza i polityczne naciski na jak najszersze udzielanie kredytów hipotecznych. Żałośnie mało.Podziel się zatem jakąś głębsza wiedzą, bo jak dotąd ja przynajmniej uważam, że kryzys finansowy jest skutkiem państwowego interwencjonizmu z jednej strony i nieuczciwych praktyk banków działających w porozumieniu z publiczno-prywatnymi instytucjami ratingowymi. To w końcu jest wywiad, a nie opracowanie naukowe. > Nadal nie zauważa, że rynki finansowe (po raz kolejny) oderwały się od sfery tzw. realnej gospodarki,One są permanentnie oderwane i zawsze w mniejszym lub większym stopniu będą, dlatego też zawsze rynki finansowe będą areną spektakularnych wzlotów i upadków. Momenty kryzysowe takie jak ten to bodaj jedyne, kiedy następuje albo powrót do owych fundamentów, albo jeszcze częściej - przegięcie w drugą stronę. Poza tym rynki finansowe, to nie tylko akcje, ale przede wszystkim rynek długu publicznego, zależności walutowe i rynek instrumentów pochodnych. Jak Twoim zdaniem ma wyglądać związek powiedzmy kontraktów terminowych z realną gospodarką ? Podstawową prawidłowością na rynkach finansowych jest zasadniczy na nie wpływ, nie tyle zjawisk w realnej gospodarce, ile oczekiwań jakie w związku z nimi mają posiadacze walorów lub zainteresowani ich kupnem. Znasz na pewno zasadę "kupuj plotki sprzedawaj fakty". Rynek finansowy to rynek emocji, gdzie rośnie (lub spada) wartość walorów w oczekiwaniu na zdarzenia, a spada (lub rośnie) po ich zajściu - dlatego właśnie jest i będzie on zawsze w jakimś stopniu oderwany. Nawet ci najbardziej fundamentalni inwestorzy poszukują papierów niedowartościowanych, nie byłoby takich, gdyby rynek finansowy nie był oderwany od fundamentów. > Czy trzeba być prorokiem, aby to dostrzec?W zasadzie to nawet teraz, Ty, ja i wszyscy coś widzimy, ale co widzimy, to się dopiero okaże. Zbyt wiele czynników z czasem dołączało do tej całej lawiny. Widzimy te najbardziej oczywiste przyczyny i zapalniki, które rozsadziły ładunek ale jak dotąd, kiedy wydawało się że docieramy do dna, zwykle jeszcze coś spod niego wyłaziło. Może okazać się coś znacznie gorszego niż w tej chwili to oceniamy, albo coś wręcz przeciwnego. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Przy okazji - Balcerowicz to też człowiek "funkcyjny", mam wrażenie że podobnie jak Buffet próbuje nieco uspokoić atmosferę, stosuje coś na kształt interwencji słownej. Innymi słowy, wtedy, kiedy wypowiada się publicznie jest niewiarogodny. Bardziej przekonuje mnie Paul Volcker. Światowy system finansowy coraz bardziej upodabnia się do kasyna gry, nad którym nikt już nie panuje. Po kątach rozkładają się specjaliści od gry w trzy (sekurytyzowane) karty, a ruletka wychodzi z mody. Kręci się zbyt wolno. Nasze opcje walutowe, to tylko drobny odprysk tego szaleństwa. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | Grzegorz (2117 punktów) | > Innymi słowy, wtedy, kiedy wypowiada się publicznie jest niewiarogodny.Każda publiczna wypowiedź, każdej publicznej osoby służy jakimś celom. Kiedy prezes NBP mówi, że konieczne są interwencje na rynku w celu umocnienia złotówki, to chyba dobrze, że rynek reaguje na takie zapowiedzi, nawet jeśli są one przedstawiane właśnie w celu wywołania reakcji. Kiedy Balcerowicz usiłuje w swoich wypowiedziach przekonać świat, że polska gospodarka, mimo bzdur jakie wygadywali liczni specjaliści od spekulacji walutowych, może okazać się na tle innych tygrysem to w przeciwieństwie od owych zagranicznych fachowców on jest niewiarygodny. Ciekawe jakim celom mają służyć minorowe, a czasem wręcz katastroficzne wypowiedzi przedstawicieli amerykańskiej administracji takich jak Volcker. Jako żywo po raz pierwszy widzę jak przedstawiciele władzy zamiast uspokajać nastroje jeszcze pogłębiają pesymizm. > Bardziej przekonuje mnie Paul Volcker.Tylko co on głosi, co uznać za wiarygodne: Nagłówek Reuters: Cytat:Crisis may be worse than Depression: Volcker cytat zawarty w serwisie: Cytat: I don't remember any time, maybe even in the Great Depression, when things went down quite so fast, quite so uniformly around the world Czy może wystąpienie w TorontoCytat:I have never, in my lifetime, seen a financial problem of this sort. It has the makings of something much more serious than an ordinary recession where you go down for a while and then you bounce up and it's partly a monetary - but a self-correcting - phenomenon. The ordinary recession does not bring into question the stability and the solidity of the whole financial system. Why is it that this is so much more profound a crisis? I'm not saying it's going to get anywhere as serious as the Great Depression, but that was not an ordinary business cycle either . Zapewne znowu media "nieco uprościły wypowiedź" podobnie jak w przypadku Balcerowicza - nigdzie nie mówi że nie widzi kryzysu, ale co tam. BTW ciekawa analogia - Volcker odszedł ze stanowiska, tłumacząc to przyczynami rodzinnymi, w 1987 roku tuż przed krachem na Wall Street, jego następca Greenspan odszedł tuż przed obecnym kryzysem. > Światowy system finansowy coraz bardziej upodabnia się do kasyna gry, nad którym nikt już nie panuje.To fakt - dlatego pora przestać się użalać nad hazardzistami i ładować do ich kiesy środki pomocowe, a zacząć ich traktować tak jak hazardzistów właśnie - w pierwszej kolejności odsunąć od zarządzania cudzą gotówką > Nasze opcje walutowe, to tylko drobny odprysk tego szaleństwa.Jaki rynek, taki odprysk, dla naszych firm i naszej gospodarki to jest realny problem, a nie sytuacja amerykańskich banków hipotecznych. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Ciekawe jakim celom mają służyć minorowe, a czasem wręcz katastroficzne wypowiedzi przedstawicieli amerykańskiej administracji takich jak Volcker. Jako żywo po raz pierwszy widzę jak przedstawiciele władzy zamiast uspokajać nastroje jeszcze pogłębiają pesymizm. Volcker prawdopodobnie chciał mocno wstrząsnąć towarzystwem i oczyścić nieco grunt Obamie przed wprowadzaniem koniecznych reform. A te reformy to regulacja, regulacja i jeszcze raz regulacja. Tu masz link do konkluzji raportu Grupy 30, o którym mówił w Toronto. Nota bene Balcerowicz jest członkiem tej grupy, ale nie udało mi się natrafić na ślady jego aktywności. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | Grzegorz (2117 punktów) | > Volcker prawdopodobnie chciał mocno wstrząsnąć towarzystwem i oczyścić nieco grunt Obamie przed wprowadzaniem koniecznych reform. A te reformy to regulacja, regulacja i jeszcze raz regulacja. Tu masz link do konkluzji raportu Grupy 30, o którym mówił w Toronto.Trochę to zajęło ale przerzuciłem te rekomendacje. Ze swej strony polecam link do krytycznej oceny owego dokumentu. Nie ma chyba sensu dyskutować z poszczególnymi propozycjami natomiast warto zwrócić uwagę na to, na co na początku, zwraca ją autor krytyki (pogrubienie moje): Cytat:The current regulatory regime for commercial banks and savings and loans (S&Ls) was substantially tightened after the S&L debacle in the late 1980s, in which the S&L industry collapsed and 1,600 commercial banks also failed. This gave rise to the Federal Deposit Insurance Corporation Improvement Act of 1991 (FDICIA), which significantly increased the powers of bank and S&L regulators. FDICIA was adopted to make sure, as is always said, "this won't happen again." Yet, only a few weeks ago, the federal government had to commit several hundred billion dollars for a guarantee of Citigroup's assets, despite the fact that examiners from the Office of the Comptroller of the Currency (OCC) have been inside the bank full-time for years, supervising the operations of this giant institution under the broad powers granted by FDICIA to bank supervisors.
Często spotykam się ze stwierdzeniem, że przyczyną kryzysu, a przynajmniej jedną z nich był brak regulacji i kontroli. Moim zdaniem jest to przekonanie nie do końca uprawnione - czym innym jest bowiem istnienie mechanizmów regulacji i kontroli a czym innym skuteczne ich działanie . Same mechanizmy nic nie zrobią jeśli kontrolerzy będą się "obcyndalać" albo wręcz współpracować z bankami w celu obejścia systemów gwarantujących jakaś dozę bezpieczeństwa tak jak to miało miejsce w przypadku przekształcania aktywów w papiery dłużne. Jak pracowali kontrolerzy OCC siedzący latami w Citigroup o których mowa w cytacie bo chyba jakby mało skutecznie. Czy zacieśnienie kontroli i zwiekszenie regulacji w 1991 zapobiegło temu co dzieje się dziś? Obawiam się, że tak można w nieskończoność. > Nota bene Balcerowicz jest członkiem tej grupy, ale nie udało mi się natrafić na ślady jego aktywności.Ech Ty chyba po prostu Balcerowicza nie lubisz  BTW Może to i lepiej patrząc na ten dokument  Pozdrawiam
|
|
 | | MarcinK (9189 punktów) | > drugi to oczywiście UniCredito
Najlepsze, że teraz namawiają ludzi na przewalutowanie kredytów z franka na złotego i mocno rekomendują kredyty w złotych.
Pozdrawiam
|
|
|  | | Grzegorz (2117 punktów) | > Najlepsze, że teraz namawiają ludzi na przewalutowanie kredytów z franka na złotegoZa coś takiego normalnie bym karał, to jest absolutnie oszukańcze wykorzystywanie ludzkiej niewiedzy i lęku. Wyobrażam sobie, że ktoś mógł wziąć kredyt przy kursie poniżej 2 zł., a teraz przewalutować powyżej 3 dla kredytu 100 tys. CHF w kilka miesięcy straci ponad 100 tys. zł.  Mam nadzieję szczerze że ludzie posłuchają raczej tych którzy nawołują do cierpliwości. Pozdrawiam
|
|
| |  | | MarcinK (9189 punktów) | > >Najlepsze, że teraz namawiają ludzi na przewalutowanie kredytów z franka na złotego> Za coś takiego normalnie bym karał, to jest absolutnie oszukańcze wykorzystywanie ludzkiej niewiedzy i lęku. Wyobrażam sobie, że ktoś mógł wziąć kredyt przy kursie poniżej 2 zł., a teraz przewalutować powyżej 3 dla kredytu 100 tys. CHF w kilka miesięcy straci ponad 100 tys. zł.  > Mam nadzieję szczerze że ludzie posłuchają raczej tych którzy nawołują do cierpliwości.> PozdrawiamTak też na forach giełdowych został oceniony ten pomysł, są również radykalniejsze odmiany. Jakbym miał taki kredyt i facet by mi coś takiego proponował to zastanowiłbym się nad zawiadomieniem KNFu. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Grzegorz (2117 punktów) | > Jakbym miał taki kredyt i facet by mi coś takiego proponował to zastanowiłbym się nad zawiadomieniem KNFu.
KNF-u to raz, a po za tym gdyby istniał dowód na to, że faktycznie ktoś namawia na takie działania w imieniu banku, innej instytucji finansowej, pośrednika lub doradcy, to można, ba nawet należałoby, powiadomić prokuraturę no i nie od rzeczy byłoby wyjść z powództwem cywilnym - myślę, że nie byłaby to sprawa nie do wygrania. Szkoda że nasze sądy tak ostrożnie zasądzają odszkodowania - po kilka milionów dla każdego poszkodowanego i odechciałoby się manipulowania.
Pozdrawiam
|
|
 | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > Należy pamiętać o kontekście a jest nim powtarzana przez wiele mediów brednia o kryzysie kapitalizmu >jako że nie podejrzewam Cię o wiarę w prorocze zdolności, zastanów się dlaczego niektórzy panowie (Soros, Greenspan, J.Attali) już od 2007 r. "wieszczą" kryzys i jakimś cudem znają nawet jego skalę lepiej, niż w końcu nieźle usadowiony w strukturach międzynarodowych Balcerowicz? > To nie takie znowu brednie, bo kapitalizm w neoliberalnym wydaniu ma dużo na sumieniu. Jego niekwestionowany guru, Milton Friedman, jest coraz powszechniej krytykowany. Zaś co do wieszczy kryzysu, to oni reprezentują najnowszą odmianę kapitalizmu, którą Naomi Klein nazwała disaster capitalism Ich modły się spełniają. Kryzys mamy. Balcerowicz, choć pilny uczeń Miltona Friedmana (terapia szokowa), jednak nie przyłączył się do tych drugich i nie podsyca nastrojów kryzysowych w Polsce. Pomiędzy obecną sytuacja i Wielkim Kryzysem jest spora różnica. Teraz istnieją na świecie siły, które ten kryzys zmajstrowały i które mogą go zakończyć kiedy zechcą. Naturalnie nie mam pojęcia jaki jest cel tej gry.
|
|
|  | | Matix (5786 punktów) | >Naturalnie nie mam pojęcia jaki jest cel tej gry.
Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi.
|
|
|  | 2 na 2 | Grzegorz (2117 punktów) | > To nie takie znowu brednie, bo kapitalizm w neoliberalnym wydaniu ma dużo na sumieniu.Moim zdaniem "dużo na sumieniu" mają prowadzące nieczysta grę korporacje i instytucje finansowe oraz sterujące rynkiem rządy. Z kapitalizmu i liberalizmu zrobiono po prostu słomianą kukłę tak jak z wolnego rynku. Nie chce się powtarzać do znudzenia pamiętasz na pewno naszą wcześniejszą wymiana zdań. Wiele działań jakie podejmowano przez ostatnie lata w oparciu o keynesistowski model interwencji ma tyle wspólnego z wolnym rynkiem i liberalizmem co diabeł ze święcona wodą  > Zaś co do wieszczy kryzysu, to oni reprezentują najnowszą odmianę kapitalizmu, którą Naomi Klein nazwała disaster capitalismTo zwykłe cwaniaki, a to co prezentują to chęć zysku za wszelką cenę i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności. W tym sensie są mniej więcej tak samo liberalni i kapitalistyczni jak teorie W.I.Lenina > Balcerowicz, choć pilny uczeń Miltona Friedmana (terapia szokowa), jednak nie przyłączył się do tych drugich i nie podsyca nastrojów kryzysowych w Polsce.Balcerowicz nie jest dla mnie jakąś ikona liberalizmu choć w tym wątku akurat go bronię choćby z tego powodu, o którym piszesz. > Pomiędzy obecną sytuacja i Wielkim Kryzysem jest spora różnica. Teraz istnieją na świecie siły, które ten kryzys zmajstrowały i które mogą go zakończyć kiedy zechcą. Naturalnie nie mam pojęcia jaki jest cel tej gry.Jestem ostrożny w formułowaniu jakichś wniosków choć są czynniki tak niezrozumiałe, że faktycznie przemawiają w jakimś stopniu za działaniami celowymi. Jeden z tych czynników wskazała Beatus - jak to jest że skrajnie pragmatyczni Amerykanie zdając sobie z całą pewnością sprawę ze szkodliwości tego typu donacji nagle uznali je za jedyne lekarstwo. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) |
>Moim zdaniem "dużo na sumieniu" mają prowadzące nieczysta grę korporacje i instytucje finansowe oraz sterujące rynkiem rządy. Z kapitalizmu i liberalizmu zrobiono po prostu słomianą kukłę tak jak z wolnego rynku. > Ależ to właśnie korporacje grają teraz pierwsze skrzypce. Dlatego też zaczyna się nazywać współczesny kapitalizm korporacyjnym. Wielka trójka, o której piszesz, to teraz ta sama elita; zbyt wielu amerykańskich polityków przyszło do Białego Domu prosto z zarządów wielkich korporacji. Myślę, że wolny rynek oznacza dla nich wyłącznie zapewnienie sobie wolnego dostępu do planetarnej gospodarki i jej zasobów. Tyle, że to jest praktycznie dostęp jednokierunkowy; z północy na południe, z krajów najbogatszych do "rynków wschodzących" (to teraz taka elegancka nazwa dla dawnego "trzeciego świata").
|
|
|  | | Konowal (6291 punktów) | >To nie takie znowu brednie, bo kapitalizm w neoliberalnym wydaniu ma dużo na sumieniu. Jego niekwestionowany guru, Milton Friedman, jest coraz powszechniej krytykowany.
to są dopiero brednie. to tak jakby Castro oskarżał kapitalizm o spowodowanie załamania gospodarczego na Cubie. Greespany i inne opierali się na naukach Keynesa a nie Friedmana, a że teraz szukają kozła ofiarnego i padło na jakiś neoliberalizm to już szczyt hipokryzji.
>Zaś co do wieszczy kryzysu, to oni reprezentują najnowszą odmianę kapitalizmu, którą Naomi Klein nazwała disaster capitalism Ich modły się spełniają. Kryzys mamy. >Balcerowicz, choć pilny uczeń Miltona Friedmana (terapia szokowa),
albo nie wiesz co Friedman wyznaje albo co Balcerowicz zrobił
> jednak nie przyłączył się do tych drugich i nie podsyca nastrojów kryzysowych w Polsce. >Pomiędzy obecną sytuacja i Wielkim Kryzysem jest spora różnica. Teraz istnieją na świecie siły, które ten kryzys zmajstrowały i które mogą go zakończyć kiedy zechcą. Naturalnie nie mam pojęcia jaki jest cel tej gry.
Nie wiem czy wiesz że np. Rockefeller uniknął kryzysu wycofując z giełdy swoje papiery jak też i bodajże dwóch innych kombinatorów co zlikwidowało oparcie waluty amerykańskiej o parytet złota
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) |
>to są dopiero brednie.... >albo nie wiesz co Friedman wyznaje albo co Balcerowicz zrobił... > A ja myślałem, że te brednie, to są moje poglądy. Popatrz, popatrz, jaki dureń ze mnie. Pokornie liczę na dalsze oświecanie mojego tępego umysłu.
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | > >to są dopiero brednie....> >albo nie wiesz co Friedman wyznaje albo co Balcerowicz zrobił...> >> A ja myślałem, że te brednie, to są moje poglądy. Popatrz, popatrz, jaki dureń ze mnie. Pokornie liczę na dalsze oświecanie mojego tępego umysłu.po ustawie Wilczka było 3 (słownie trzy) koncesje w gospodarce, po Balcerowiczu wszelkiej maści regulacji było chyba ze dwieście nie mówiąc o popiwkach i innych parapodatkach - jeżeli to jest szkoła Friedmana to faktycznie Balcerowicz był wielkim liberałem, zas Castro superliberałem 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
1 na 3 | Matix (5786 punktów) | Leszek po prostu chciał uspokoić, czyli to co wszyscy. Rząd uspokaja też. Bo tak już jest w gospodarce kapitalistycznej, że im większy popyt tym lepiej się ludziom żyje, tylko zapomina się o ważnej rzeczy, w takim tempie rozgrabimy Ziemię dość szybko. O przyrodzie nie bardzo kto pamięta. Człowiek oderwał się od natury już chyba na stałe i zapomniał, że to dzięki niej istnieje. Konsumujmy dalej w najlepsze, przecież oszczędność doprowadzi gospodarkę światową do upadku. Oszczędności mówimy dzisiaj nie. Oczywiście się ze mną nie zgadzacie, bowiem skąd bym miał swój komputer, telefon itd. gdyby nie rozwój... Cóż za chory system.
|
|
| Konowal (6291 punktów) | > Czy ktoś jeszcze pamięta?> Balcerowicz wielkim ekonomistą jest.> I basta.> A że tak często niedowidzi?Balcerowicz musi odejść
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
 | 4 na 4 | Grzegorz (2117 punktów) | > Balcerowicz musi odejśćNo właśnie, a jako że już w sumie odszedł, to powinien wrócić, aby mógł odejść jeszcze raz, a jak to nie wystarczy to się jeszcze tę akcję kilka razy powtórzy  Pozdrawiam
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Balcerowicz musi odejść
"Wszędzie tam, gdzie jest wzrost, musi nastąpić odreagowanie, czyli spadek"
Balcerowicz musi spadać.
|
|
| Matix (5786 punktów) | Swoją drogą ja też bym kryzysu nie widział, gdybym miał tyle na koncie...
|
|
2 na 2 | farod (132 punktów) | > Czy ktoś jeszcze pamięta?> Balcerowicz wielkim ekonomistą jest.> I basta.> A że tak często niedowidzi?A może problem jest, że nie krzyczy ? Że się nie posługuje ideologicznymi zaklęciami jak: - mamy kryzys, wszyscy zginiemy - wszystko jest w porządku, przejdziemy suchą nogą - precz z liberalizmem - precz z socjalizmem - spalić banki - nie narażać się bankom - wejść do euro - nie wchodzić do euro - itp.
|
|
3 na 3 | Zawecki (4718 punktów) | Kryzys? Tu i ówdzie jest, ale u nas nie jest tak źle... 1. PKB wciąż rośnie, choć w większości krajów UE spada. 2. Sprzedaż samochodów wzrosła w lutym o >7% w stosunku do poprzedniego roku i o >13% w stosunku do stycznia, a w niektórych krajach spadła o 70%. 3. Wreszcie można bez łaski i taniej zlecić prace remontowo-budowlane! 4. Sprzedaż na terenach przygranicznych wzrosła tak bardzo, że dostawcy nie nadążają z dowozem towarów. 5. Oprocentowanie kredytów w PLN spadło do niespotykanie niskiego poziomu - 5.3% dla dobrych klientów. Zatem nie popadajmy w defetyzm i do przodu!
|
|
 | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Kolejna próbka obrazująca głębię analiz Pana Profesora ( kwiecień 2008) : Negatywny wpływ tego, co się dzieje obecnie w USA na polską gospodarkę, będzie słaby, ponieważ nasze powiązania gospodarcze z USA są słabe. Pan Profesor, oceniając pozytywnie stan polskiej gospodarki (cały czas kwiecień 2008) nie omieszkał także odtworzyć swojej ulubionej płyty: Kondycja polskiej gospodarki jest dobra. Istnieją jednak dwa zagrożenia - inflacja znacznie powyżej określonego na 2,5% celu inflacyjnego oraz wysoki wzrost płac. Ten obrzydliwy wzrost płac spowodował, że dzięki wysokiemu popytowi wewnętrznemu nasza gospodarka jeszcze się kręci. Zobaczymy jak długo. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Zawecki (4718 punktów) | Trochę faktów, bez emocjonalnego komentarza. 1. Dane za I-XI'08r. pokazują, że: - nasz eksport do USA, to 1,44% ogółu; - nasz import z USA, to 2,15% ogółu. Wymiana handlowa na poziomie <2% dowodzi bardzo słabych powiązań gospodarczych. Dla porównania, nasza wymiana handlowa z Niemcami wynosi 24% i to jest b.duże powiązanie gospodarcze.
2. Inflacja wskazuje na przewagę popytu nad podażą. Nasza inflacja wciąż wyraźnie przekracza poziom konwergencji, więc jest zagrożeniem dla stabilności.
3. Wzrost płac był nadmierny w stosunku do wzrostu wydajności, co obniżało poziom konkurencyjności naszej gospodarki.
4. Wzrost płac wcale nie musi przekładać się na wzrost popytu! Może przekładać się na: - wzrost oszczędności / spadek zadłużenia; - wzrost inflacji; - wzrost popytu. W przypadku zagrożenia kryzysem i obawami z tym związanymi, najbardziej typową psychologicznie reakcją jest wzrost oszczędności, czyli powstrzymywanie się od wydatków. Zatem wzrost płac w sytuacji kryzysu minimalnie przekłada się na wzrost popytu.
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
> Dane za I-XI'08r. pokazują, że:> - nasz eksport do USA, to 1,44% ogółu;> - nasz import z USA, to 2,15% ogółu.> Wymiana handlowa na poziomie <2% dowodzi bardzo słabych powiązań gospodarczych. Nie żartuj! Nie widzisz związku pomiędzy kondycją General Motors, a losami załogi fabryki Opla w Gliwicach? To tylko najprostsze powiązanie. Nie wierzysz w globalizację? > Inflacja wskazuje na przewagę popytu nad podażą. Popytowa. Ukochana przez Balcerowicza. Nam grozi głównie kosztowa, i to nie tyle ta spowodowana wzrostem płac, ile wzrostem cen w imporcie spowodowanym wysokim kursem złotego. > Wzrost płac był nadmierny w stosunku do wzrostu wydajności, co obniżało poziom konkurencyjności naszej gospodarki. Równie dobrze można powiedzieć, że wzrost wydajności był zbyt mały na skutek niskiego poziomu inwestycji w unowocześnienie procesów produkcyjnych. Na taniej sile roboczej to teraz jeżdżą Chińczycy. Ich na pewno nie przebijemy. > Wzrost płac wcale nie musi przekładać się na wzrost popytu! Jasne, że nie musi. Ale w naszym przypadku się przekładał (przynajmniej w części) W grudniu 2008 sprzedaż detaliczna wzrosła o 6,6% przy wzroście średniego wynagrodzenia o 5,4% !, chociaż już w styczniu 2009 tylko o 1,3% przy wzroście średniego wynagrodzenia o 8,1%. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | Zawecki (4718 punktów) | > Nie żartuj! Nie widzisz związku pomiędzy kondycją General Motors, a losami załogi fabryki Opla w Gliwicach? To tylko najprostsze powiązanie. Nie wierzysz w globalizację?Nie żartuj! Jedna fabryka nie decyduje o kierunku zmian gospodarczych. Opel może i osłabnie, ale Włosi z nawiązką zwiększają swoją obecność. Kryzys działa ozdrowieńczo - likwiduje słabych i zwiększa przestrzeń do rozwoju dla silnych. Skoro import samochodów gwałtownie spadł, a sprzedaż w kraju wzrosła, to widać wyraźnie jakie jest saldo tych zmian - rozwojowe! > Popytowa. Ukochana przez Balcerowicza. Nam grozi głównie kosztowa, i to nie tyle ta spowodowana wzrostem płac, ile wzrostem cen w imporcie spowodowanym wysokim kursem złotego.Nie bądź niekonsekwentny! Wzrost cen w imporcie spowoduje ograniczenie konsumpcji towarów z importu na rzecz towarów krajowych, zatem produkcja krajowa i zatrudnienie na tym zyskują. Ponadto spadek cen w eksporcie zwiększa nasz eksport, zwiększa krajową produkcję, a tym samym zatrudnienie. Reasumując, słaby złoty jest w tej chwili błogosławieństwem dla naszej gospodarki i rynku pracy. Należy jedynie przetrwać okres największego zastoju. Na zmianę trendu gospodarczego potrzeba miesięcy. > Równie dobrze można powiedzieć, że wzrost wydajności był zbyt mały na skutek niskiego poziomu inwestycji w unowocześnienie procesów produkcyjnych. Na taniej sile roboczej to teraz jeżdżą Chińczycy. Ich na pewno nie przebijemy.Nie wierzysz w globalizację? Jeśli nie będziemy konkurencyjni wobec Chin, to miejsc pracy będzie w Polsce ubywać, a przybywać będzie w Chinach. Pora to zrozumieć, a nie krzyczeć tylko więcej i więcej płac, a pracować coraz mniej. > Jasne, że nie musi. Ale w naszym przypadku się przekładał (przynajmniej w części)> W grudniu 2008 sprzedaż detaliczna wzrosła o 6,6% przy wzroście średniego wynagrodzenia o 5,4% !, chociaż już w styczniu 2009 tylko o 1,3% przy wzroście średniego wynagrodzenia o 8,1%.Porównywanie sprzedaży świątecznego grudnia do sprzedaży stycznia jest wyjątkowo niereprezentatywne. Niestety, te dane nie podają sprzedaży w cenach stałych, zatem nie wiemy ile z tego wzrostu jest wynikiem wzrostu realnej sprzedaży, a ile jest wynikiem wzrostu cen. Jednak wzrost płac dokonywany równocześnie ze spadkiem produkcji (>20%) spowoduje, że firmy mają alternatywę - albo będą masowo zwalniać, albo będą się staczać ku upadłości. Bardzo niewielu jest świadomych ekonomicznie pracowników, którzy zdecydują się przejściowo zmniejszyć płace, aby utrzymać miejsca pracy. Najważniejsze, że u nas konsumpcja wewnętrzna nie tylko nie spada, ale nawet rośnie. To dowodzi, że o kryzysie na tę chwilę można mówić w branży finansowej i w części firm eksportowych (przejściowo). Zatem, głowa do góry i na zakupy! Zrobimy tym dobrze sobie, gospodarce i budżetowi.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Nie żartuj! Jedna fabryka nie decyduje o kierunku zmian gospodarczych. Przecież to był tylko przykład. Najprostszy. > Nie bądź niekonsekwentny! Wzrost cen w imporcie spowoduje ograniczenie konsumpcji towarów z importu na rzecz towarów krajowych, Ropy, telewizorów plazmowych, podzespołów elektronicznych, itp. itd.? > Ponadto spadek cen w eksporcie zwiększa nasz eksport, zwiększa krajową produkcję, a tym samym zatrudnienie. Zwiększa opłacalność eksportu, pod warunkiem, że będzie rynek zbytu, a z tym są kłopoty. Stąd waga popytu krajowego, o którym przecież dyskutujemy. > Pora to zrozumieć, a nie krzyczeć tylko więcej i więcej płac, a pracować coraz mniej. Mylisz wydajność pracy z jej intensywnością. Niska wydajność pracy to nie wynik lenistwa pracowników, ale kiepskiej organizacji i przede wszystkim zapóźnień technologicznych. > Porównywanie sprzedaży świątecznego grudnia do sprzedaży stycznia jest wyjątkowo niereprezentatywne. Grudzień porównywałem do grudnia, a styczeń do stycznia. > Niestety, te dane nie podają sprzedaży w cenach stałych, zatem nie wiemy ile z tego wzrostu jest wynikiem wzrostu realnej sprzedaży, a ile jest wynikiem wzrostu cen. To prawda. > Jednak wzrost płac dokonywany równocześnie ze spadkiem produkcji (>20%) spowoduje, że firmy mają alternatywę - albo będą masowo zwalniać, albo będą się staczać ku upadłości. Bardzo niewielu jest świadomych ekonomicznie pracowników, którzy zdecydują się przejściowo zmniejszyć płace, aby utrzymać miejsca pracy. I to też.  > Najważniejsze, że u nas konsumpcja wewnętrzna nie tylko nie spada, ale nawet rośnie. Otóż to. Tylko, że przyhamowanie wzrostu płac i wzrost bezrobocia sprawią, że to się skończy. A wtedy zrobi się naprawdę ciężko. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > Ropy, telewizorów plazmowych, podzespołów elektronicznych, itp. itd.? Cena ropy, a w ślad za nią gazu, spadła z 200$ do 40$, natomiast kurs wzrósł z 2PLN/USD do 3,7PLN/USD, czyli zeszłoroczna cena to 400PLN a tegoroczna to 111PLN, więc ropa kosztuje nas kilkakrotnie mniej niż w zeszłym roku! Skoro jest kryzys to naprawdę można odsunąć decyzję o zakupie nowego telewizora plazmowego lub wieży stereo, prawda?
> Zwiększa opłacalność eksportu, pod warunkiem, że będzie rynek zbytu, a z tym są kłopoty. Ale jak już popyt za granicą zacznie się budzić, to chętniej będą sięgać po nasze produkty, niż po inne droższe. Widać to już wyraźnie w przypadku samochodów. Z biegiem czasu sprzedaż innych produktów też się ożywi.
> Mylisz wydajność pracy z jej intensywnością. Niska wydajność pracy to nie wynik lenistwa pracowników, ale kiepskiej organizacji i przede wszystkim zapóźnień technologicznych. Aby firmy miały środki na rozwój technologiczny nie mogą wszystkiego wydawać na wzrost wynagrodzeń. Jak to jest np. w spółkach węglowych - nie mają środków na przygotowanie frontu pracy, ale związkowcy w kryzysie chcą podwyżek płac i grożą strajkiem. W efekcie z odwiecznego eksportera węgla staliśmy się importerem. Może to i dobrze - niech elektrownie kupują tańszy węgiel z Ukrainy. Tylko niech zachłanni górnicy nie przychodzą więcej po zapomogi. Już spawacze w stoczniowi zarżnęli swoje zakłady pracy. Ale jakoś nie wpłynęło to na rozsądek związkowców.
> Grudzień porównywałem do grudnia, a styczeń do stycznia. Faktycznie, choć nie zaznaczyłeś r/r. Nie zmienia to faktu, że z naszą konsumpcją jest naprawdę dobrze!
> Otóż to. Tylko, że przyhamowanie wzrostu płac i wzrost bezrobocia sprawią, że to się skończy. A wtedy zrobi się naprawdę ciężko. Oczywiście, "dołek" jeszcze przed nami. Tylko, że nasz "dołek" to od +1% do +2% PKB, a w Unii "dołek" to -3% PKB. Chyba dostrzegasz różnicę jakościową.
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > 3. Wreszcie można bez łaski i taniej zlecić prace remontowo-budowlane!Przy tym bym się nie upierał. Po 90 roku namnożyło się sporo firm "budowlanych". Powody były różne, ale wspomnę tylko o rolnikach po upadku PGR-ów. W pegeerze zajmowali się wszystkim więc i na wszystkim się znali, od koszenia trawy po montaż instalacji wod-kan oraz układaniu hiszpańskiej glazury. Facet sprzedawał krowę lub 2 świnie, kupował betoniarkę, kielnię, dwa wiadra, palnik do papy termozgrzewalnej i... otwierał Zakład Ogólnobudowlany. Nie czepiam się ludzi, którzy nie mieli (lub nie widzieli) innego wyjścia, powiem tylko, że do dziś robię po nich poprawki. Często przychodzę do klienta na taki... "prototypowy" dach i pierwsze słowa jakie słyszę to: żeby było tanio, szybko i solidnie. Więc ja z kolei się pytam: czy remontuje pan tę chałupę na sprzedaż? Standardowa odpowiedź: no coś pan!!! To ma służyć ze 100 lat!!! Więc mówię, że tanio i szybko, to on już ma zrobione, więc po co do mnie dzwonił? Teraz "czasy" i warunki rynkowe są/będą podobne, choć z trochę innych przyczyn. Konkluzja: > Zatem nie popadajmy w defetyzm i do przodu! ......ale przy zachowaniu zdrowego rozsądku w wyborze dobrego (więc drogiego) dekarza...  Przepraszam za stricte "budowlaną" wcinkę
|
|
|  | | Zawecki (4718 punktów) | Witam "budowlańca". Na 100lat, to się buduje pierwszy dom. Później człowiek się leczy i buduje "na sprzedaż".  Nie wiem jak jest w całej Polsce, ale w rejonie Szczecina jest tak: 1. W zeszłym roku jak wiosną dzwoniłem w sprawie budowy domu, to mówili: "Panie, zarobieni jesteśmy, w 2008r. nie da rady." Ale od jesieni sami oddzwaniają, że chcą, że mogą. A ostatnio zakłady remontowo-budowlane zaczęły masowo wkładać ulotki do skrzynek na zwykłych blokowiskach. Tak się porobiło... 2. Robiłem kosztorys budowy rok temu i teraz - jest 18% taniej + dowóz gratis, ale to jeszcze nie jest ostatnie słowo, ani moje, ani ich.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Witam "budowlańca". Na 100lat, to się buduje pierwszy dom. Później człowiek się leczy i buduje "na sprzedaż".  Fakt  > Nie wiem jak jest w całej Polsce, ale w rejonie Szczecina jest tak:Piszę o ok. 3miasta. > 2. Robiłem kosztorys budowy rok temu i teraz - jest 18% taniej + dowóz gratis, ale to jeszcze nie jest ostatnie słowo, ani moje, ani ich.  Życzę Ci jak najtan..., tfu, jak najlepiej, ale życzę również, by nie były to koszty zaniżone wirtualnie lub klasą materiałów, co czasami na jedno wychodzi, bo wiem z doświadczenia, że na budowie nie ma "tanio i dobrze" - najczęściej jeśli "tanio" to relatywnie dobrze
|
|
| | |  | | Zawecki (4718 punktów) | Spokojnie, pierwszą chatkę postawiłem w 1996r. i nie leniłem się od tamtego czasu.  Materiały są w większości standaryzowane, a hurtownie boleśnie odczuwają spadek sprzedaży. Największy zysk jest na spadku wynagrodzeń. W zeszłym roku robol na budowie mówił: " za mniej niż 4tys. na rękę, to ja robił nie będę, pojadę sobie do Norwegii i już". A teraz to on sobie może jechać, ale do Australii! Ze Skandynawii więcej wraca niż wyjeżdża i nagle okazało się, że by mieć pracę, to nawet za nędzne 3tys. jest gotów popracować.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Materiały są w większości standaryzowane...Jak sięgnę pamięcią, to były...  > ...hurtownie boleśnie odczuwają spadek sprzedaży.Tu jest większe pole manewru. > Największy zysk jest na spadku wynagrodzeń.Intuicja mi podpowiada, że spadek wynagrodzeń łączy się ze spadkiem jakości. > Ze Skandynawii więcej wraca niż wyjeżdża i nagle okazało się, że by mieć pracę, to nawet za nędzne 3tys. jest gotów popracować.Nie chcę być zawsze w "poprzek", choć jestem sceptykiem, więc tylko powiem: po spadku musi być wzrost, ale śpieszyć się też nie musisz, bo nie lubię słowa "mus" i wcale nie mam na myśli przecieru
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Ze Skandynawii więcej wraca niż wyjeżdża...Słyszałem niegłupi głos w tv, że część tych, co wracają z kasą też będzie chciała coś sobie wybudować... nie tylko komuś.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zawecki (4718 punktów) | > >Ze Skandynawii więcej wraca niż wyjeżdża...> Słyszałem niegłupi głos w tv, że część tych, co wracają z kasą też będzie chciała coś sobie wybudować... nie tylko komuś. I tych nam jak najwięcej trzeba.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|