Racjonalista - Strona głównaDo treści
Eutanazja, za i przeciw.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-02-2009 10:08Ojciec Dyrektor (1704 punktów)Eutanazja, za i przeciw.
Ocena 7 na 9
Natrafiłem na następującą wiadomość i zacząłem się zastanawiać, jaki cel mają Tacy ludzie jak Jarosław Gowin. Czy są kompetentni na tyle, by decydować o czyimś życiu, a raczej wegetacji?

www.tvn24.(*)tanzji-dla-syna,wiadomosc.html

Choroba, o której mowa nosi polską nazwę "podostre stwardniające zapalenie mózgu". Jest to bardzo ciężkie powikłanie po odrze, które pojawia się po około 7 latach od choroby. Przebiega od 1 do 2 lat, ale spotyka się także tzw. przebieg powolny, do lat 10. Mówi się, że u około 10% chorych można zaobserwować samoistną poprawę, lecz w tym wypadku, opisanym powyżej, jest to niemożliwe, ponieważ nieodwracalne procesy degradacyjne w mózgu są zbyt głębokie. Szans nie ma żadnych, ponieważ, póki co, medycyna nie potrafi zrekonstruować mózgu oraz móżdżku. Jednym słowem - koleś jest roślinką (wiem, że nie wypada tak mówić, ale to słowo najlepiej charakteryzuje jego stan).

Chciałbym nakłonić do refleksji i dyskusji na temat powyższy, oraz tego, kto w naszym chorym kraju powinien mieć prawo decydowania o mękach takiej osoby lub jego rodziny. Osobiście wolałbym, aby podano mi jakąś szybką i bezbolesną truciznę, jeśli nie miałbym dość poważnej części mózgu i najmniejszych, nawet śladowych szans na wyzdrowienie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

23-02-2009 12:07
 Ocena 16 na 18
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)Odp: Eutanacja, za i przeciw.

>Chciałbym nakłonić do refleksji i dyskusji na temat powyższy, oraz tego, kto w naszym chorym kraju powinien mieć prawo decydowania o mękach takiej osoby lub jego rodziny. Osobiście wolałbym, aby podano mi jakąś szybką i bezbolesną truciznę, jeśli nie miałbym dość poważnej części mózgu i najmniejszych, nawet śladowych szans na wyzdrowienie.

Moim zdaniem nikt nie powinien mieć prawa do decydowania o eutanazji poza samą osobą, która decyduje się skorzystać z tego rozwiązania (może to i niezręczne określenie, ale trudno mi znaleźć inne). Czyli o MNIE decyduję JA. Ja w takiej wybrałabym dla siebie eutanazję. Piszę oczywiście o sytuacji, gdy świadome wyrażenie woli jest możliwe, a często już nie jest (jak u opisanego p. Krzysztofa, jak u Eluany). Dlatego najlepszym i w moim odczuciu najbezpieczniejszym wyjściem jest wprowadzenie tzw. testamentu życia, kiedy będąc jeszcze w pełni świadomą osobą, mogę wyrazić wolę, co ma się ze mną stać w sytuacji, gdy do wyrażenia tej woli nie będę już dolna. Nie uzurpuję sobie prawa do decydowania za kogoś innego, ale chciałabym mieć wpływ na swój własny los - dlatego mimo wszystkich wątpliwości popieram prawo (!!!! właśnie prawo - o czym zapominają przeciwnicy eutanazji, a nie obowiązek) do eutanazji. MOJE prawo, bo wszak jeśli ktoś wybierze inaczej, może pozostawić inny testament życia z innymi dyspozycjami.

Potworna wydaje mi się wizja, gdy leżę, nie jestem w stanie się poruszyć, zamrugać, nic powiedzieć, tylko patrzeć w sufit i tak latami, latami, latami, bo ktoś zabrania mi umrzeć. Po prostu przerażające. Nie chcę tak. To jest oczywiście argument emocjonalny, ale czy przez to mniej istotny? Poza tym - mam prawo decydować o swoim życiu. Więc i o swojej śmierci. Dlatego testament życia postrzegam jako wyjście najwłaściwsze i najbezpieczniejsze dla MNIE (mam oczywiście nadzieję, że moją wolę by uszanowano).

Jednak przyznam się, że poruszyła mnie metoda zastosowana w przypadku Eluany. Sądzę, że można zrobić to jakoś inaczej, niż przez zagłodzenie, na przykład przez podanie odpowiednich środków farmakologicznych.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
sukulent (2309 punktów)
Twoja wizja jest spójna, brak w niej tylko jednej kwestii - czy przemyślałaś co, kto i jak ma zadecydować, kiedy w grę wchodzi dziecko?

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Twoja wizja jest spójna, brak w niej tylko jednej kwestii - czy przemyślałaś co, kto i jak ma zadecydować, kiedy w grę wchodzi dziecko?

Nie przemyślałam, bo ta kwestia mnie nie dotyczy - nie mam dzieci. Ja postuluję rozwiązania, które mogłyby (chciałabym) być zastosowane do mnie. Nie wiem, jak byłoby z dziećmi i nie chcę się za nie domyślać; może warto porozmawiać z umierającymi dziećmi w hospicjach? Jak by chciały w tak dramatycznej sytuacji? Może to dałoby jakiś obraz ich potrzeb?


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
23-02-2009 19:31 
 Ocena 4 na 4
sukulent (2309 punktów)

>Nie przemyślałam, bo ta kwestia mnie nie dotyczy

Mnie dotyczy, aż za bardzo
Stąd o niej myślę, oraz wyraźnie widzę tę lukę w każdej dyskusji o eutanazji na jaką napotykam. Ale dzieci też chorują ciężko i nieuleczalnie, czasem potwornie boleśnie, topią się "nie całkiem" w zbiornikach wodnych i szambach, mają wrodzone zwyrodnieniowe choroby układu nerwowego - a do tego potwornie silny organizm.

>Nie wiem, jak byłoby z dziećmi i nie chcę się za nie domyślać; może warto porozmawiać z umierającymi dziećmi w hospicjach? Jak by chciały w tak dramatycznej sytuacji? Może to dałoby jakiś obraz ich potrzeb?

Nie takie proste. Umierać w potwornych cierpieniach może już najmniejsze dziecko, z którym nie porozmawiasz, bo jeszcze nie mówi. Wersja porozmawiania z 3-latkiem odpada, bo poziom percepcji nie ten. Do tego w naszym durnym... pfu! ukochanym kraju śmierć jest tematem tabu, o którym się z dzieckiem (nawet jak dziecko ma dajmy na to 15 lat) nie rozmawia. I rzadko które dziecko wie, jaka jest naprawdę jego sytuacja - nawet te dzieci w hospicjach. Co do potrzeb - dzieci chcą być zdrowe, chcą, zeby ich nie bolało i chcą żyć. Człowiek dorosły z trudem akceptuje nieuchronne, dziecko - tym bardziej. Nie rozumie, że dorosły po prostu juz nie potrafi mu pomóc, i że stwierdzenie "wszystko będzie dobrze" nie ma zastosowania. Co nie znaczy, ze dzieci nie mają takiego samego prawa do godnej śmierci, jak dorośli.
Napisałam dlaczego sprawa nie jest prosta i - prawdę mówiąc - nie widzę dobrego rozwiazania, na miarę tego, które mozna zaproponować dorosłym. Ale coś wymyśleć trzeba...

Pozdrawiam


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Stąd o niej myślę, oraz wyraźnie widzę tę lukę w każdej dyskusji o eutanazji na jaką napotykam. Ale dzieci też chorują ciężko i nieuleczalnie, czasem potwornie boleśnie, topią się "nie całkiem" w zbiornikach wodnych i szambach, mają wrodzone zwyrodnieniowe choroby układu nerwowego - a do tego potwornie silny organizm.

>Nie takie proste. Umierać w potwornych cierpieniach może już najmniejsze dziecko, z którym nie porozmawiasz, bo jeszcze nie mówi. Wersja porozmawiania z 3-latkiem odpada, bo poziom percepcji nie ten. Do tego w naszym durnym... pfu! ukochanym kraju śmierć jest tematem tabu, o którym się z dzieckiem (nawet jak dziecko ma dajmy na to 15 lat) nie rozmawia. I rzadko które dziecko wie, jaka jest na prawdę jego sytuacja.

> Co nie znaczy, ze dzieci nie mają takiego samego prawa do godnej śmierci, jak dorośli.
>Napisałam dlaczego sprawa nie jest prosta i - prawdę mówiąc - nie widzę dobrego rozwiazania, na miarę tego, które mozna zaproponować dorosłym. Ale coś wymyśleć trzeba...

Masz rację, to jest luka...O wiele trudniejsza do mądrego rozstrzygnięcia niż w przypadku osób dorosłych, które mogą już o sobie decydować. Jeśli kontrowersje wobec dorosłych są tak wielkie, co dopiero w takich sytuacjach...
Ale może zmieniajmy po kawałku? Niech zacznie się od zapewnienia prawa do dobrej śmierci dla dorosłych? To zawsze dramatyczne wybory...

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
23-02-2009 20:30 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>Ale może zmieniajmy po kawałku? Niech zacznie się od zapewnienia prawa do dobrej śmierci dla dorosłych? To zawsze dramatyczne wybory...

Boję się, że "po kawałku" może sie nie dać z dwóch względów. Pierwszy wzgląd jest natury prawnej - nie można zaproponować czegoś "dla wybranych" - tu: dorosłych, zdolnych do wyrażenia swojej woli i dyskryminować resztę. Trybunał Konstytucyjny ukręci temu głowę raz dwa pięć i będzie miał rację. Po drugie - opiekunowie takich dzieci będą mieli słuszną podstawę do wyjścia "na ulicę" (chociaż oni raczej na ulicę nie chodzą, bo nie mają siły).

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
23-02-2009 20:19 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Poruszyłeś bardzo trudny temat. Sytuacja z dzieckiem jest jeszcze nie rozwiązanym problemem etycznym. Jak wiadomo, rodzic (najczęściej) w takiej sytuacji liczy na coś, co często nazywa się cudem.
Jednak Twoja przedmówczyni ujęła problem (?) bardzo trafnie. O nas samych decydujemy właśnie my sami. Prawo dopuszcza dokument, który nazywa się "Testamentem woli". Każdy lekarz jest zobowiązany przez Prawa Pacjenta do uszanowania tego postanowienia.
Jednak i tutaj etyka pozostawia małą furtkę. Chodzi o osoby, które dokonują aktu zamachu samobójczego.
Wiem, że nie dyskusja dotyczy małego fragmentu rzeczywistości, ale warto czasem wiedzieć nieco więcej.
Wracając do meritum, to jestem jak najbardziej za tym, żebym mogła sama podejmować decyzje... zwłaszcza, gdy jestem świadoma siebie i swojego ciała.
Istnieje coś takiego, jak OŚWIADCZENIE WOLI, którego używam zawsze, gdy czeka mnie stół operacyjny. Osobą, która jest upoważniona do wszelkich decyzji w tym względzie jest moja córka, której wytłumaczyłam moje zdanie w tym temacie, i która rozumie moje pobudki. Może zacznijmy od uświadamiania najbliższych?
Zawsze to jakiś początek...
sukulent (2309 punktów)
>Poruszyłeś ...

łaś

>...bardzo trudny temat. Sytuacja z dzieckiem jest jeszcze nie rozwiązanym problemem etycznym. Jak wiadomo, rodzic (najczęściej) w takiej sytuacji liczy na coś, co często nazywa się cudem.

Tak. Bywa, że nie chce się zgodzić na podanie dziecku np. morfiny, bo to dla rodzica oznacza "ostatni etap". Są też rodzice, którzy mają to juz za sobą i zaczynają myśleć o tym, ze ich dziecko strasznie cierpi i że jest to cierpienie, które nie prowadzi juz do niczego. I chcą temu cierpieniu ulżyć.

>Jednak Twoja przedmówczyni ujęła problem (?) bardzo trafnie. O nas samych decydujemy właśnie my sami. Prawo dopuszcza dokument, który nazywa się "Testamentem woli". Każdy lekarz jest zobowiązany przez Prawa Pacjenta do uszanowania tego postanowienia

Tak. Ale dotyczy to dorosłego pacjenta. Od 16 lat obowiązuje u nas "zgoda równoległa", czyli dziecko wyraża zgodę, bądź niezgodę na proponowane czynności równolegle z rodzicami. Jeżeli istnieje rozbierzność (dziecko-sobie, rodzice- sobie) - kwestię roztrzyga sąd rodzinny.

>Jednak i tutaj etyka pozostawia małą furtkę. Chodzi o osoby, które dokonują aktu zamachu samobójczego.

Co więc na ten temat wg Ciebie etyka i prawo?

>Wiem, że nie dyskusja dotyczy małego fragmentu rzeczywistości, ale warto czasem wiedzieć nieco więcej.

Oczywiście. Mam wrażenie (moze mylne), że na temat sytuacji prawnej dziecka w obliczu choroby i śmierci (w naszym kraju) wiem , no jakby tu elegancko... wszystko?

>Wracając do meritum, to jestem jak najbardziej za tym, żebym mogła sama podejmować decyzje... zwłaszcza, gdy jestem świadoma siebie i swojego ciała.
>Istnieje coś takiego, jak OŚWIADCZENIE WOLI, którego używam zawsze, gdy czeka mnie stół operacyjny. Osobą, która jest upoważniona do wszelkich decyzji w tym względzie jest moja córka, której wytłumaczyłam moje zdanie w tym temacie, i która rozumie moje pobudki. Może zacznijmy od uświadamiania najbliższych?

Jestem jak najbardziej za . Niestety - jak pisałam powyżej - nie dotyczy to dzieci do 16 lat.

Serdecznie pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
24-02-2009 09:13 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)
>>Poruszyłeś ...
>łaś

- Faktycznie. Przepraszam. Dawno mnie nie było, więc czujność na niuanse jakby lekko nadwątlona.

>Tak. Ale dotyczy to dorosłego pacjenta. Od 16 lat obowiązuje u nas "zgoda równoległa", czyli dziecko wyraża zgodę, bądź niezgodę na proponowane czynności równolegle z rodzicami. Jeżeli istnieje rozbierzność (dziecko-sobie, rodzice- sobie) - kwestię roztrzyga sąd rodzinny.

Owszem, "zgoda równoległa" obowiązuje i często korzysta się z niej w momencie nieobecności rodzica, czy opiekuna.
Jeśli chodzi o maluchy, które są zdane na decyzje rodziców, to sytuacja faktycznie jest skomplikowana. Mówisz, że morfina jest postrzegana jako początek końca? Nie do końca się z Tobą zgodzę, choć nie podeprę się żadnymi danymi statystycznymi. Jedynie wnioskami z obserwacji. Trudno wymagać od ludzi wychowanych w naszej kulturze, zeby przechodzili obojętnie nad umieraniem i śmiercią dzieci. Spartański model nie miał w tym względzie takich rozterek. Nie chciałabym jednak być traktowana według tamtego modelu. Myślę, że prawo do "dobrej śmierci" należy się każdej istocie żywej, czującej ból. Według mnie bólu nie powinno być. Kiedyś, pewien starszy pan, anestezjolog, powiedział, że miarą wielkości lekarza jest stopień odczuwanego bólu przez pacjenta. Im więcej bólu, tym gorszy lekarz. Chyba coś w tym jest...

>>Jednak i tutaj etyka pozostawia małą furtkę. Chodzi o osoby, które dokonują aktu zamachu samobójczego.
>Co więc na ten temat wg Ciebie etyka i prawo?

W tym przypadku etycy dopuszczają możliwość odejścia od oświadczenia woli. Nawet, jeśli pacjent zdecydowanie domaga się odstąpienia od czynności ratowniczych.
Przyjmuje się ( za J. Bujnym), że dokonując aktu samobójczego, człowiek może mieć zaburzoną percepcję rzeczywistości w związku z traumatycznym przeżyciem emocjonalnym. Do podpisania oświadczenia woli potrzebna jest pełna świadomość. Skądinąd wiadomo, że prób samobójczych dokonuje się najczęściej (!) pod wpływem silnych emocji.

>Jestem jak najbardziej za . Niestety - jak pisałam powyżej - nie dotyczy to dzieci do 16 lat.

Owszem. Masz rację. Dlatego też zawsze postuluję, żeby tak trudne sytuacje zawsze omawiać "od dołu", w rodzinach, szkołach... żeby dawać ludziom możliwość poznania problemu, wysłuchania głosów na ten temat... a w końcu, do wyrobienia sobie osobistego poglądu. Temat nigdy nie będzie łatwy, więc tym bardziej powinno się o nim mówić szczerze i otwarcie.
Podejrzewam, że wiele osób nie ma pojęcia o braku uregulowań prawnych w tym względzie. Jeśli już wiedzą, to i tak nie mają odwagi z tego prawa skorzystać.

Pozdrawiam ciepło z mglistych Pałuk.
24-02-2009 10:07 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)

>- Faktycznie. Przepraszam. Dawno mnie nie było, więc czujność na niuanse jakby lekko nadwątlona.

Ano nie było Cię. Mam nadzieję, że wracasz z nowymi siłami

>Owszem, "zgoda równoległa" obowiązuje i często korzysta się z niej w momencie nieobecności rodzica, czy opiekuna.

Nie, to nie tak. Na czynności przy dziecku (czyli osobie do 18-tego r.ż) musi zawsze wyarazić zgodę opiekun prawny. Ale 16-sto latek musi taką zgodę wyrazić również - stąd "równoległa". Do podjęcia działań, np. leczenia, konieczne są obydwa składniki tej zgody. Kiedy nie ma rodziców, jak piszesz, a 16-sto latek wyraża zgodę - i tak trzeba prosić o zgodę na leczenie Sąd Rodzinny.

>Jeśli chodzi o maluchy, które są zdane na decyzje rodziców, to sytuacja faktycznie jest skomplikowana. Mówisz, że morfina jest postrzegana jako początek końca? Nie do końca się z Tobą zgodzę, choć nie podeprę się żadnymi danymi statystycznymi. Jedynie wnioskami z obserwacji. Trudno wymagać od ludzi wychowanych w naszej kulturze, zeby przechodzili obojętnie nad umieraniem i śmiercią dzieci. Spartański model nie miał w tym względzie takich rozterek.

No cóż, ja także mówię z obserwacji. I muszę powiedzieć, że te obserwacje niestety niejednokrotnie potwierdzają angielskie powiedzenie, ze najłatwiej nam znieść cudze cierpienie. Co oczywiście nie znaczy, że to jakaś reguła - na szczęście.

>Kiedyś, pewien starszy pan, anestezjolog, powiedział, że miarą wielkości lekarza jest stopień odczuwanego bólu przez pacjenta. Im więcej bólu, tym gorszy lekarz. Chyba coś w tym jest...

Absolutnie się z nim zgadzam.

>>Co więc na ten temat wg Ciebie etyka i prawo?
>W tym przypadku etycy dopuszczają możliwość odejścia od oświadczenia woli. Nawet, jeśli pacjent zdecydowanie domaga się odstąpienia od czynności ratowniczych.

Ano widzisz, to taka furteczka, którą może przemknąć się także wyratowanie beznadziejnie chorego, który postanowił skrócić swoje cierpienie, póki jeszcze sam mógł to zrobić i przywrócenie mu tych cierpień.
W 2003 roku zapadł wyrok SN w sprawie przetoczenia Świadkowi Jehowy krwi w celu ratowania życia po wypadku, pomimo, ze w jego portfelu znajdowało się oświadczenie, podpisane w obliczu świadków, że takiego ratowania życia sobie nie życzy. Ów człowiek oskarżył szpital o działanie wbrew jego woli i SN przyznał mu rację (przedtem sądy niższej instancji przyznawały rację szpitalowi). Od tego orzeczenia SN przetoczenie krwi w celu ratowania życia ŚJ, jeżeli istnieje jego jasne oświadczenie, aby tego nie robić, uważa się za bezprawne.

>Pozdrawiam ciepło z mglistych Pałuk.
Pozdrawiam mokro z warszawskich roztopów


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Pozdrawiam ciepło z mglistych Pałuk.

????????


fides ex necessitate esse non debet
J.Szulc (5723 punktów)

No co?
Pałuki dziś mgliste są okrutnie...
Nie zaciemnia to w żadnym razie ostrości spojrzenia na sprawę.

Pozdrawiam
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Pałuki dziś mgliste są okrutnie...

To gdzieś już poza mapą?

>Pozdrawiam

Ja też.


fides ex necessitate esse non debet
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Takich odpowiedzi oczekiwałem. Dziękuje.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
J.Szulc (5723 punktów)

Jeśli "wgryziesz się" w temat, dowiesz się, że jest kilka metod "odchodzenia".
Zagłodzenie nie jest trafnym terminem. Raczej gra na naszej świadomości i postrzeganiu życia przez zdrowych... Jednak masz rację. To mało humanitarne.
Pabloss (4221 punktów)
Ja może powiem tak - osobiście jestem zwolennikiem eutanazji na życzenie w sytuacji kiedy osoba chcąca jej dokonać wyraża taką chęć, bądź też członek rodziny najbliższy osobie będącej w stanie wegetatywnym (z pominięciem głosu całej rodziny, która nieraz całe życie sie kłóci a w sytuacji kryzysowej doznaje nawrotu miłości), a więc znający najlepiej poglądy pacjenta prosi o skrócenie jej życia lekarzy. O ile kumam to katolicki bóg i inne pokrewne mu bóstwa dały człowiekowi coś takiego jak wolną wolę, dlaczego więc zwykły człowiek a zwłaszcza sukienkowi robią wszystko aby ją ograniczyć. Czy nie jest to stawianie się w roli boga na ziemi?
Mam nadzieję, że dożyje tych czasów, gdzie to ja i moja najbliższa osoba żyjąca ze mną - żona (olewam całą rodzinę bo ma do mnie tyle co ja do papieża) będziemy decydować o tym co dla mnie jest lepsze - życie czy śmierć i żaden klecha i żaden nawiedzony katol nie stanie mi na drodze. Ważnym jest jednak aby poinformować otoczenie, a najlepiej napisać stosowną wolę na papierze (czekam aż wprowadzą kartę życia), aby potem rodzinka i inne życzliwe osoby (nie pomagające na co dzień w pielęgnacji) nie zaczęły kwestionować woli osoby chcącej poddać się eutanazji.
Chore jest w polskim systemie to, że nieraz osoba nieuleczalnie chora prosi o to, żeby najbliższa osoba skróciła mu mękę bez szukania pomocy w sądach itp., nawet mimo tego że jest to uznane za morderstwo. W mediach mieliśmy nie tak dawno przykład jak staruszek zabił swoją żonę na jej prośbę bo kobiecina miała dość męki. Osobiście także pochwalam cos takiego mimo tej całej tragedii i liczę na to, że jak znajdę się w podobnej sytuacji to osoba którą poproszę pomoże mi zakończyć mękę, zwłaszcza że sposoby na skrócenie życia są dość proste i bezbolesne w wykonaniu, no chyba że będę na tyle jeszcze silny to sam dokonam samobójstwa - w kazdym bądź razie każdy co mnie zna dobrze, zna mój pogląd więc zdziwienia nie będzie, a tym bardziej insynuacji, że potencjalna nieuleczalna choroba odebrała mi rozsądek. Zawczasu staram się jasno nakreślić i wtłuc do głowy moim przyszłym decydentom (głównie rodzinie), że mam taki a nie inny pogląd.
Życie to największy dar, ale życie w bólu, cierpieniu, bądź też wegetowanie i czekanie aż serce przestanie bić to dla wielu chorych ludzi katorga, a także problem dla niektórych rodzin, którzy muszą się nimi zajmować. W tym wszystkim zapomina sie o chorym człowieku a do głosu dochodzą jakieś bzdury o Chrystusowej męce, o tym, że on cierpiał za grzechy, że życie to dar boży i tylko bóg może go odebrać itd..., które dla mnie są zwykłym bełkotem nie wnoszącym nic sensownego w rozstrzygnięcie danej sytuacji.
Kto nie chce eutanazji to jego problem - nikt tu nic na siłę nie robi, a sianie bzdur przez media (m.in Fakt, Super, Express, Niedzielę i Nasz Dziennik), że dojdzie do tego że wszyscy ludzie starsi np: powyżej 70-tki będą straceni w szpitalach poprzez eutanazję zalatuje hitleryzmem.
23-02-2009 12:37
 Ocena-16 na 20
Heniutek (-22 punktów)
Eutanazja to krok do cywilizacji śmierci, gdzie każdy każdego bedzie mordował w białych rekawiczkach z byle jakiego powodu. Ci co pochwalają eutanazje, niczym sie nie róznia od faszystów, którzy w podobny sposób zgładzali miliony istnień. mamy co prawda inne czasy ale styl działania pozostał taki sam - zniszczyć słabsze jednostki.
Nie trzeba byc wierzącym aby nie pochwalać eutanazji, aborcji i innych ukrytych metod zabijania ludzi, gdyż środowiska ateistyczne w wielu krajach ostro walczą z wrogami życia, przyłaczając sie tym samym do osób wierzących., taki front konieczny jest w Polsce, gdyz zalewa nas jakas wielka, czarna, masońsa siła, która chce nas Polaków wytłuc w pień żeby przejąc władze nad państwem. Nie wolno do tego dopuścic!!!, a kto popiera zabijanie pod jakimkolwiek wzgledem nie jest godzien nazywać sie człowiekiem. Tak czynią ziwerzata, które nie mają świadomości i rozumu.
23-02-2009 12:44 
 Ocena 5 na 5
KAGANOW (109 punktów)
Oczywiście, że jestem za prawem do eutanazji. Argumenty były już wiele razy wałkowane, więc powtarzać nie będę. Żądam takiego prawa dla siebie.Jak ktos nie chce to nie - niech się męczy jako roślinka.

carramba!!
23-02-2009 13:12 
 Ocena-5 na 9
Heniutek (-22 punktów)
pan mnie nie zrozumial, gdyż jak podaje wiekszość specjalistów, profesorów, prawników, sędziów eutanazja to moderstwo na zyczenie. jak chce pan sie zabić to pana sprawa, nawet moze pan zrobić do dzisiaj ale bedzie to samodzielne targniecie sie na własne życie. Eutanazja angazuje już osoby trzecie i jest to z punktu prawnego i moralnego zabójstwo, które w dodatku powinno być surowo karane, nawet bardziej niż tradycyjne morderstwo. To ze duchowni i osoby myślące zdrowo walczą o zakaz eutanazji w Polsce to oznaka, że wiedza co robią, gdyz zwolennikow jest garstka i wymagają raczej pomocy psychologa a nie dawki leku zabijającego.
23-02-2009 14:20 
 Ocena 12 na 12
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] i jest to z punktu prawnego [...] zabójstwo,

Proszę o przytoczenie konkretnego paragrafu mówiącego o tym, że eutanazja jest zabójstwem.

>[...] i moralnego [...]

A to już zależy od przyjętego systemu norm etycznych. Nie w każdym systemie jest zabójstwem.

>[...] które w dodatku powinno być surowo karane, nawet bardziej niż tradycyjne morderstwo.

Proszę o uzasadnienie, dlaczego bardziej i o definicję "tradycyjnego morderstwa".

>To że duchowni i osoby myślące zdrowo [...]

Czy należy przez to rozumieć, że duchowni nie myślą zdrowo? Być może jest to słuszne spostrzeżenie...

>[...] walczą o zakaz eutanazji w Polsce to oznaka, że wiedza co robią, [...]

W świetle poprzedniego zdania, można wątpić w tę "wiedzę".

>[...] gdyz zwolennikow jest garstka i wymagają raczej pomocy psychologa a nie dawki leku zabijającego.

Niewątpliwie wymagają pomocy. Czyjej? To już inna sprawa.

PS. Czasem warto pomyśleć zanim się coś napisze...


fides ex necessitate esse non debet
23-02-2009 14:46 
 Ocena-4 na 10
Heniutek (-22 punktów)
>PS. Czasem warto pomyśleć zanim się coś napisze...

Prosze to powiedziec założycielowi tego wątku, który nawet nie wie jak się pisze eutanazja, wiec nie dziwie sie że o bzdurach rozprawia.
23-02-2009 16:29 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Po pierwsze termin eutanazja obrósł już w tyle złych konotacji, że chyba powinno się zacząć dyskutować zamiast o eutanazji np. o prawie do godnej śmierci.
Po wtóre temat będzie lawinowo narastać gdyż medycyna robi ogromne postępy i niedługo będzie można utrzymywać funkcje życiowe człowieka omal bez końca.
Ja jestem za prawem do godnej śmierci. Najlepiej, żebym mógł sam o tym zdecydować. Jeśli nie będzie to możliwe, to powinien istnieć jakiś przewidziany prawem dokument w tej sprawie (czyli własnej śmierci), który ludzie będą sporządzać kiedy tylko zechcą. Czy Gowin taki dokument opracuje? Wątpię. Za bardzo jest uwikłany w związki z Kościołem, którego stanowisko jest doktrynalnie nieprzejednane. .
23-02-2009 18:37 
 Ocena 4 na 4
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Po pierwsze termin eutanazja obrósł już w tyle złych konotacji, że chyba powinno się zacząć dyskutować zamiast o eutanazji np. o prawie do godnej śmierci.

Przecież termin "eutanazja" to w dosłownym znaczeniu "dobra śmierć". Niestety, został wypaczony przez tych, którzy prawa do niej odmawiają. Więc jestem za prawem do eutanazji, prawem do dobrej śmierci, do godnej śmierci. To wszak to samo. Ale może rzeczywiście konsekwentne używanie polskiego odpowiednika zmniejszy możliwość wypaczeń? Choćby na poziomie języka...

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Przecież termin "eutanazja" to w dosłownym znaczeniu "dobra śmierć". Niestety, został wypaczony przez tych, którzy prawa do niej odmawiają. Więc jestem za prawem do eutanazji, prawem do dobrej śmierci, do godnej śmierci.
>
Wiem Elu, ale chyba niewiele osób to wie . Dlatego świadomie użyłem pojęcia "godnej śmierci". Eutanazję kojarzy się (jest w tym spora zasługa KRK) zbyt często z zabijaniem na życzenie, a nawet z mordowaniem.
23-02-2009 17:05 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>Prosze to powiedziec założycielowi tego wątku, który nawet nie wie jak się pisze eutanazja, wiec nie dziwie sie że o bzdurach rozprawia.

Nie wie jak się pisze słowo więc nie wie o czym mówi? Wobec tego z Twoim zdaniem również nie należy się liczyć. Temu:

Cytat:
Tak czynią ziwerzata , które nie mają świadomości i rozumu.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Prosze to powiedziec założycielowi tego wątku, który nawet nie wie jak się pisze eutanazja, wiec nie dziwie sie że o bzdurach rozprawia.

Czy mam to traktować jako odpowiedź na kilka postawionych pytań i wątpliwości?


fides ex necessitate esse non debet
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>PS. Czasem warto pomyśleć zanim się coś napisze...
>Prosze to powiedziec założycielowi tego wątku, który nawet nie wie jak się pisze eutanazja, wiec nie dziwie sie że o bzdurach rozprawia.

Powiedz, co uważasz za bzdury, a chętnie z tobą porozmawiam. Czepianie się ewidentnej literówki jest głupotą i przejawem braku argumentów.


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>>[...] i jest to z punktu prawnego [...] zabójstwo,
>Proszę o przytoczenie konkretnego paragrafu mówiącego o tym, że eutanazja jest zabójstwem.
Artykuł 150 Kodeksu karnego.

A tak w ogóle , życzę wszystkim zajadłym przeciwnikom eutanazji a by umierali w męczarniach i niech w momencie silnego bólu powtórzą te swoje wszystkie argumenty o morderstwie, nienaruszalnosci zycia itp. Może wtedy zrozumieją?
Uważam, że niemoralnuym jest zmuszanie kogoś do cierpienia a do tego się sprowadza odmowa eutanazji.
24-02-2009 16:13 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>A tak w ogóle , życzę wszystkim zajadłym przeciwnikom eutanazji a by umierali w męczarniach i niech w momencie silnego bólu powtórzą te swoje wszystkie argumenty o morderstwie, nienaruszalnosci zycia itp. Może wtedy zrozumieją?
>Uważam, że niemoralnuym jest zmuszanie kogoś do cierpienia a do tego się sprowadza odmowa eutanazji.

Cóż, ja nikomu tego nie życzę. Mogę tylko mieć nadzieję, że nikogo z nas to nie spotka, że nie znajdziemy się w takiej sytuacji, że prawo do dobrej śmierci, o którym tu piszemy stanie się naszym prawem, ale nie będziemy musieli z niego skorzystać.

Nawet, jesli to prawo zostanie mi zagwarantowane, wcale nie będę chciała, aby przydarzyła mi się możliwość wykorzystania go. Chcę je jednak mieć - w zanadrzu.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
23-02-2009 20:46 
 Ocena 3 na 3
Władek Lichacz (2050 punktów)
>To ze duchowni i osoby myślące zdrowo walczą o zakaz eutanazji w Polsce to oznaka, że wiedza co robią, gdyz zwolennikow jest garstka i wymagają raczej pomocy psychologa a nie dawki leku zabijającego.

Walczyć nie wystarczy, oni powinni także się opiekować takimi osobami, najlepiej na własny koszt. Mogą przerobić kurie i inne pałace na hospicja, zamienić skarbce na leki, itp. - i to będzie najlepszy dowód na to, że faktycznie im zależy na życiu takich ludzi.
24-02-2009 11:16 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>pan mnie nie zrozumial, gdyż jak podaje wiekszość specjalistów, profesorów, prawników, sędziów eutanazja to moderstwo na zyczenie.

Których profesorów, specjalistów, prawników i sędziów? Możesz podać przykład tej większości? Większej bzdury nie słyszałem...

>jak chce pan sie zabić to pana sprawa, nawet moze pan zrobić do dzisiaj ale bedzie to samodzielne targniecie sie na własne życie. Eutanazja angazuje już osoby trzecie i jest to z punktu prawnego i moralnego zabójstwo, które w dodatku powinno być surowo karane, nawet bardziej niż tradycyjne morderstwo.

Zabójstwo... Gorsze niż morderstwo... Hmm.... Wiesz, o czym gadasz? Nie wiem co bierzesz, ale odstaw to, albo się podziel. Zarówno zabójstwo jak i morderstwo jest czynem pozbawienia życia, póki co wszystko się zgadza. Eutanazja, to po prostu odłączenie wtyczki od maszyny, pompującej powietrze do warzywka.Powiem więcej, udział osób trzecich jest wymuszony tylko tym, że owo warzywko nie rusza rączkami, więc samo wtyczki sobie nie wyciągnie.

Wyobraź sobie, że leżysz 6 lat w łóżku. Nie możesz mówić, samodzielnie oddychać, nie możesz się ruszać, ponieważ jesteś sparaliżowany. Ledwo kontaktujesz ze światem. Chciałbyś tak żyć? Jak zna tych wszystkich obrońców życia pewnie powiesz, że ty pewnie byś chciał, ponieważ trzeba o życie walczyć. Nie, nie trzeba. Nie, kiedy właściciel tego życia sobie tego nie życzy, albo kiedy tego życia praktycznie w nim nie ma.

Czy eutanaZja to bawienie się w boga? Takie samo jak medycyna i ratowanie życia.

>To ze duchowni i osoby myślące zdrowo walczą o zakaz eutanazji w Polsce to oznaka, że wiedza co robią, gdyz zwolennikow jest garstka i wymagają raczej pomocy psychologa a nie dawki leku zabijającego.

Myślisz, że człowiek, dla którego nie ma najmniejszych szans na wyzdrowienie, którego całe ciało jest opanowane przez niewyobrażalny ból, który cierpi 24 godziny na dobę i ma już najnormalniej w świecie dość tego bólu, cierpienia i tej męki, ponieważ i tak go nie uleczą, on i tak będzie dalej cierpiał bo nie ma nadziei, naprawdę myślisz, że taki człowiek potrzebuje psychologa? Czytając te słowa dochodzę do wniosku, że kto inny go potrzebuje.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Gdy pokazała się wiadomość o prośbie o eutanazję w Polsce, pojawiły się w internecie sondy o akceptację eutanazji ( widziałam dwie). Wyniki mnie zaskoczyły bo aż 75-85 było za dopuszczalnością eutanazji. Teraz chciałam je odszukać ale mi się nie udało. Albo jestem taka nieporadna albo zadziałała cenzura.
24-02-2009 12:16 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>To ze duchowni i osoby myślące zdrowo walczą o zakaz eutanazji w Polsce to oznaka, że wiedza co robią, gdyz zwolennikow jest garstka i wymagają raczej pomocy psychologa a nie dawki leku zabijającego.
>Myślisz, że człowiek, dla którego nie ma najmniejszych szans na wyzdrowienie, którego całe ciało jest opanowane przez niewyobrażalny ból, który cierpi 24 godziny na dobę i ma już najnormalniej w świecie dość tego bólu, cierpienia i tej męki, ponieważ i tak go nie uleczą, on i tak będzie dalej cierpiał bo nie ma nadziei, naprawdę myślisz, że taki człowiek potrzebuje psychologa? Czytając te słowa dochodzę do wniosku, że kto inny go potrzebuje.

Tym ludziom nie trzeba psychologa. Ty ludziom trzeba zmniejszenia, zlikwidowania bólu i cierpienia. Lekami dopóki się da. A jeśli sobie życzą, należy im dać prawo do tego by odeszli, gdy bólu już nie są w stanie znieść.

Ps. Proponuję zatem z każdym bólem do psychologa. Jak sobie Heniutku złamiesz nogę, a złamianie będzie otwarte - też. Jak będziesz miała zapalenie wyrostka - nie do chirurga, tylko do psychologa. Cóż za bzdury....

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
23-02-2009 17:10 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>Eutanazja to krok do cywilizacji śmierci,
Ktoś tu niedawno dobrze radził... .nie karmić trolli.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
23-02-2009 18:04 
 Ocena 4 na 4
Pandorra (1289 punktów)

>Ktoś tu niedawno dobrze radził... .nie karmić trolli.

To ja radziłam. Ja. Jarząbek

Nie pytaj co rząd może zrobić dla ciebie. Pytaj jak możesz temu zapobiec
23-02-2009 19:03 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Ci co pochwalają eutanazje, niczym sie nie róznia od faszystów, którzy w podobny sposób zgładzali miliony istnień.

   Nie zgodzę się z tobą. Eutanazja nie może być przyrównywana do ludobójstwa. Tu nie chodzi o eliminację osobników według jakiś kryteriów słabych lub nieprzydatnych. Chodzi o prawo do godnej śmierci.

   Uważam, że eutanazja może stanowić wyjściową do nadużyć oraz rozwinąć się na niekontrolowana skalę. Zasady jej dopuszczalności powinny być szczegółowo ustalone przez prawników. Nie może pozostać choćby margines na samowolę lekarzy czy rodziny.
   
jad11 (18783 punktów)
>>Ci co pochwalają eutanazje, niczym sie nie róznia od faszystów, którzy w podobny sposób zgładzali miliony istnień.
>
Cytat:
   Nie zgodzę się z tobą.


To ci dopiero.....


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
23-02-2009 21:05 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Ci co pochwalają eutanazje, niczym sie nie róznia od faszystów, którzy w podobny sposób zgładzali miliony istnień.

Ja nie jestem milionem istnień. A chcę prawa do dobrej śmierci dla siebie. Jedna jestem i moja śmierć z pewnością milionów istnień nie uśmierci tylko jedno. Niech każdy decyduje za SIEBIE, powtarzam.

(a dla zmniejszenia ciężaru dyskusji skojarzenie, które naszło mnie podczas pisania tego posta: "Moja śmierć milionów istnień nie uśmierci? Hm... A bakterie? Grzyby? I inny drobiazg we mnie mieszkający? Czyżby o te bezbronne istoty martwił się Heniutek?? Hm.... No to faktycznie, muszę to jeszcze raz przemyśleć"

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
sukulent (2309 punktów)
>(a dla zmniejszenia ciężaru dyskusji skojarzenie, które naszło mnie podczas pisania tego posta: "Moja śmierć milionów istnień nie uśmierci? Hm... A bakterie? Grzyby? I inny drobiazg we mnie mieszkający? Czyżby o te bezbronne istoty martwił się Heniutek?? Hm.... No to faktycznie, muszę to jeszcze raz przemyśleć"

No to niech się nie martwi. Dopiero po Twojej śmierci to one się będą dobrze miały
Ups! Mam nadzieję, że nie jesz własnie kolacji...

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>(a dla zmniejszenia ciężaru dyskusji skojarzenie, które naszło mnie podczas pisania tego posta: "Moja śmierć milionów istnień nie uśmierci? Hm... A bakterie? Grzyby? I inny drobiazg we mnie mieszkający? Czyżby o te bezbronne istoty martwił się Heniutek?? Hm.... No to faktycznie, muszę to jeszcze raz przemyśleć"
>No to niech się nie martwi. Dopiero po Twojej śmierci to one się będą dobrze miały
>Ups! Mam nadzieję, że nie jesz własnie kolacji...
>Pozdrawiam

Ja nie jem, a co do nich to nie wiem, pewnie podjadają

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Żywica (20 punktów)
>Eutanazja to krok do cywilizacji śmierci, gdzie każdy każdego bedzie mordował w białych rekawiczkach z byle jakiego powodu. Ci co pochwalają eutanazje, niczym sie nie róznia od faszystów, którzy w podobny sposób zgładzali miliony istnień. mamy co prawda inne czasy ale styl działania pozostał taki sam - zniszczyć słabsze jednostki.
>Nie trzeba byc wierzącym aby nie pochwalać eutanazji, aborcji i innych ukrytych metod zabijania ludzi, gdyż środowiska ateistyczne w wielu krajach ostro walczą z wrogami życia, przyłaczając sie tym samym do osób wierzących., taki front konieczny jest w Polsce, gdyz zalewa nas jakas wielka, czarna, masońsa siła, która chce nas Polaków wytłuc w pień żeby przejąc władze nad państwem. Nie wolno do tego dopuścic!!!, a kto popiera zabijanie pod jakimkolwiek wzgledem nie jest godzien nazywać sie człowiekiem. Tak czynią ziwerzata, które nie mają świadomości i rozumu.
>

Jest to prawo do decydowania o swoim życiu - ergo - o sobie samym. Stanowi prawne usankcjowanie czegoś, co dzieje się w cieniu sal operacyjnych polskich szpitali - można tutaj przytoczyć przypadki, kiedy pacjent w wielkim cierpieniu prosi lekarza i rodzinę o odstąpienie od "okrutnego", uciążliwego i bezcelowego "leczenia" - właściwie podtrzemywania życia - wegetacji, a w rzeczywistości męczarnia trwa latami, bo "każdy człwiek ma prawo żyć". Racja - każdy człowiek ma prawo do godnego zycia, ale także do godnej śmierci. Nie chciałbym tutaj rozpętać kolejnej dyskusji, ale czy kościół katolicki nie tworzy istnej hipokryzji?
23-02-2009 12:46
 Ocena 14 na 16
(Alicja)Duda (25557 punktów)Odp: Eutanazja, za i przeciw.
Stanowisko kościoła katolickiego pełne jest takich frazesów jak "godność człowieka". Katolicy na ogół nie potrafią zdefiniować tego pojęcia.
W moim przekonaniu stanowisko kościoła katolickiego zarówno gdy mowa o aborcji jak i eutanazji świadczy o bezprzykładnej pogardzie dla człowieka.
Kler katolicki przypisuje sobie prawo do decyzji lekceważąc zdanie osób, które bezpośrednio te decyzje dotyczą.
Jan Paweł II sam zadecydował, że nie chce "uporczywej terapii" i jego zdanie zostało uszanowane. Czytałam wypowiedzi na ten temat i wynika z nich, że na własne żądanie skrócił sobie życie od 8 miesięcy do 2 lat. Jemu wolno?
Po tej śmierci kościół zmienił jakby swoje stanowisko w tej kwestii i rzekomo dopuścił prawo do rezygnacji z "uporczywej terapii".
Już w tej chwili wyraźnie widać, że się z tego wycofuje.
Na razie stosuje kłamliwą taktykę wmawiając opinii publicznej, że przypadek JP2 był inny niż ten który akurat opisywany jest w prasie.
Tak było w przypadku sparaliżowanego Włocha oraz ostatnio Eleny.
Katolicyzm gloryfikuje cierpienie. Bóg katolicki to bóg, który z cierpienia człowieka czerpie przyjemność.
Dlatego też kościół nie chce się zgodzić na skrócenie cierpień.
Zgodnie z przyjętą definicją, śmierć człowieka następuje w momencie śmierci mózgu.
Ten mężczyzna z artykułu umarł w momencie gdy jego mózg przestał pracować.
Utrzymywanie ciała tego mężczyzny ( nie wiem jak to nazwać "przy życiu" "sztuczne konserwowanie trupa") jest moim zdaniem torturą dla najbliższych.
Jako oznaką człowieczeństwa ludzie szczycą się humanitarnym traktowaniem zwierząt.
Zwierzęta mają prawo do humanitarnej i bezbolesnej śmierci.
W katolicyzmie nie ma miejsca na humanitarne potraktowanie człowieka.
Nie wiem jak jest w tej chwili w polskich szpitalach ale jeszcze kilka lat temu ograniczano ludziom środki uśmierzające ból bo mogłyby się przyczynić do skrócenia agonii. W ubiegłym roku było w Polsce kilka przypadków gdzie chorzy popełniali samobójstwo, gdyż nie mogli wytrzymać bólu. Było tez zabójstwo (i próba samobójstwa sprawcy) dokonane z pobudek humanitarnych. Nie wiem jak te sprawy się skończyły, w każdym razie pani Kopacz obiecała, że nie będzie już oszczędzać na lekach przeciwbólowych.
Tyko ktoś zupełnie wyzuty z ludzkich uczuć jest w stanie żądać by cierpienie i agonia trwały jak najdłużej. A takie stanowisko reprezentuje kościół katolicki.
Jest to stanowisko niewyobrażalnej pogardy dla człowieka.
Podobne stanowisko kościół reprezentuje usiłując całkowicie zakazać aborcji. Ustawa którą pod auspicjami kleru usiłował wprowadzić Marek Jurek a która obowiązuje w np. Nikaragui, Chile.
Ustawa taka stawia życie zarodka ponad prawem do życia kobiety.
Odmawia się w tych krajach ratowania życia i zdrowia kobietom jeżeli to mogłoby przyspieszyć śmierć zarodka nawet wtedy gdy zarodek nie ma szans na przeżycie.
Bodajże dwa lata temu zmarła na stole operacyjnym kobieta z ciążą pozamaciczną gdyż lekarze czekali na śmierć płodu by móc go usunąć. Płód o kilka minut przeżył śmierć swojej matki.
Ile trzeba mieć pogardy dla życia ludzkiego by wymuszać takie prawa.
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)Odp: Eutanacja, za i przeciw.
A z aktualnych spraw:

www.pardon(*)azje_dla_syna_popierasz_glosuj

Dotyczy wspomnianego przeze mnie p. Krzysztofa.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
lotrek (14275 punktów)
>Natrafiłem na następującą wiadomość i zacząłem się zastanawiać, jaki cel mają Tacy ludzie jak
>Jarosław Gowin. Czy są kompetentni na tyle, by decydować o czyimś życiu, a raczej wegetacji?
Nie jest to kwestia kompetencji, czy jej braku. Gowin w Krakowie znany jest z tego, że chodzi na "pasku" kleru katolickiego i nigdy nic nie zrobi, ani też się nie wypowie, jeśli wcześniej nie uzgodni tego z przedstawicielami Kościoła Katolickiego. Odkąd w Krakowie odszedł na emeryturę wspaniały człowiek i pełen charyzmy kardynał Franciszek Macharski i zastąpił go wieloletni "kapciowy" Wojtyły Dziwisz, krakowska Kuria rządzi miastem, wszędzie wtyka nos, wszędzie ma swoich ludzi a Gowin jest jest jednym z nich. Klechy nie mogąc zasiadać w Parlamencie, mają tam swoich ludzi i to w rożnych ugrupowaniach, którzy prezentują stanowisko kościoła jako swoje i reprezentują kleru interesy. Mało to razy Giertych, czy Jarek Kaczyński najeździli się do Torunia po "wytyczne"? Tak samo i Gowin lata na Franciszkańską po instrukcje...chyba, że dostaję polecenia telefonicznie...coby się za bardzo nie rzucać w oczy i by krakowianie się z niego nie śmiali. Dobrze wiecie, jaki jest kardynał Dziwisz, chociażby z jego wypowiedzi na temat lustracji księży, czy metody in vitro, jakie więc poglądy ma mieć jego człowiek w sejmie?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Satyr (4285 punktów)Odp: Eutanazja, za i przeciw.

Dla mnie sprawa jest dość prosta. Jestem liberałem, sądzę, że państwo nie może bronić człowieka przed nim samym, ani decydować o sprawach, które jego samego dotyczą - uważam więc, że eutanazja powinna być legalnie dostępnym środkiem.

Inna sprawa, to pewne regulacje, które muszą istnieć, żeby się nie zdarzyła sytuacja, w której najpierw np. ubezwłasnowolnimy babcię/dziadka, a potem decydujemy, że mu się należy eutanazja. O moim życiu decyduję ja, jak trafnie zauważyła w tym wątku jedna z forumowiczek. Coś na wzór proponowanego "testamentu życia" byłoby pomocne.

Jeden z forumowiczów wyraził powątpiewanie w to, czy eutanazja jest zabójstwem w świetle Kodeksu karnego. Otóż jest. Zabójstwo to świadome, zamierzone zachowanie skutkujące śmiercią innej osoby. Takim czynem jest eutanazja (regulowana w art. 150 kk). Nie jest natomiast morderstwem (czyli zabójstwem kwalifikowanym), którego typy są wymienione w art. 148 kk. Żeby zalegalizować eutanazję, należy wyrzucić art. 150, natomiast do art.148 dodać $5, brzmiący mniej więcej tak: "Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego nie podlega odpowiedzialności karnej". Można ten paragraf uściślić, dodając np. "warunki w/w czynu ustala ustawa" i tworząc regulację prawną eutanazji w osobnym akcie prawnym, który określałby kto i w jakich okolicznościach oraz warunkach może dokonać eutanazji. Tak czy siak eutanazja pozostała by zabójstwem, bo jest czynem zmierzającym do uśmiercenia człowieka.

Pozdrawiam
MichaQ (1056 punktów)
Eutanazja tak, ale tylko pod warunkiem, że decyduje o tym osoba chora, a nie ktoś z zewnątrz. Ogólnie uwarzam samobójstwo jako kapitulację wobec życia, ale jestem całkowicie świadomy, że nie każdy jest aż tak odporny psychicznie, aby wytrzymać każdą trudność. Jeśli ktoś będzie walczył do końca, to tylko pogratulować. Natomiast nie mam zamiaru środkami prawnymi zmuszać wszystkich do "jedynego słusznego postępowania".
Żywica (20 punktów)
>Choroba, o której mowa nosi polską nazwę "podostre stwardniające zapalenie mózgu". Jest to bardzo
>ciężkie powikłanie po odrze, które pojawia się po około 7 latach od choroby. Przebiega od 1 do 2
>lat, ale spotyka się także tzw. przebieg powolny, do lat 10. Mówi się, że u około 10% chorych można
>zaobserwować samoistną poprawę, lecz w tym wypadku, opisanym powyżej, jest to niemożliwe, ponieważ
>nieodwracalne procesy degradacyjne w mózgu są zbyt głębokie. Szans nie ma żadnych, ponieważ, póki
>co, medycyna nie potrafi zrekonstruować mózgu oraz móżdżku.
Wiem, że może się to wydawać naiwne, ale każda możliwość jest w takich przypadkach brana pod uwagę: Jeśli dzień po dokonaniu eutanazji ktoś odkryje sposób uratowania życie takiemu człowiekowi (np. dużą nadzieje niosą ze sobą przeszczepy komórek mózgowych - neuronów)?
>Jednym słowem - koleś jest roślinką
>(wiem, że nie wypada tak mówić, ale to słowo najlepiej charakteryzuje jego stan).
>Chciałbym nakłonić do refleksji i dyskusji na temat powyższy, oraz tego, kto w naszym chorym kraju
>powinien mieć prawo decydowania o mękach takiej osoby lub jego rodziny. Osobiście wolałbym, aby
>podano mi jakąś szybką i bezbolesną truciznę, jeśli nie miałbym dość poważnej części mózgu i
>najmniejszych, nawet śladowych szans na wyzdrowienie.
Moim zdaniem każdy człowiek - kiedy tylko będzie pełnoletni - powinien składać oświadczenie, np.w formie testamentu, w którym wyrazi swoją decyzję. W przypadku dzieci, osób nieletnich - takie decyzje powinny podejmować ich rodziny (lepszej możliwości - w zapisie prawnym - nie ma). Eutanazja powinna być dopuszczana, ale tylko za przyzwoleniem takiej osoby - przecież (prawdopodobnie) gdyby była w stanie - sama popełniłaby samobójstwo. Nikt poza tą osobą, albo poza jej rodziną nie ma prawa podejmować decyzji w sprawie czyjegoś istnienia. Chociaż zawsze znajdą się przypadki skrajne (także - czy uwzględnić osoby trwale kalekie, psychicznie chore...), trzeba pamiętać o tym, że czyjeś życie to prywatna sprawa. Wyraziłem się tutaj ogólnikowo i może - zbyt ogólnikowo, ale rozpisywanie się w takich sprawach trzeba zostawić ludziom, których to bezpośrednio dotyczy (I tu znowu - może nas do będzie dotyczyć?). Są to sprawy delikatne, a wyrażenie jednoznacznej opinii nigdy nie doprowadzi tutaj do porozumienia.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365