Racjonalista - Strona głównaDo treści
Chrzest oraz inne sytuacje doprowadzające do nieszczęść.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-02-2009 18:26jimmy's girl (817 punktów)Chrzest oraz inne sytuacje doprowadzające do nieszczęść.
Ocena 7 na 7
Od lat dzieci jako niemowlęta były już chrzczone.
Od lat nie zmieniła się taktyka religijnych błaznów.
Można by zapytać dlaczego (?), odpowiedź jest jasna - dla KORZYŚCI uzyskiwanych kosztem nieszczęścia ludzkości.
Słudzy kościoła katolickiego w obawie przed masą groźnych pytań dla swych uszu, odpowiednio się zaasekurowali.
Zabezpieczenie to dotyczy jednak tylko osób wierzących. Stwierdzenia kierowane ze strony ateistów; rzucane rześką myślą oczywistości mogą być odpierane. Oczywiście kontratak ten ma swą postać w osobach wierzących.
Na pierwszy rzut oka nie byłoby to takie groźne, ale gdyby się zjawisku przyjrzeć - można zebrać sporą kupkę konserwatywnych fanatyków.

Myślałam wielokrotnie czy można coś zmienić w prawie, aby dzieci nie były chrzczone, a także by rodzic nie miał tak ogromnej kontroli nad rozwojem dziecka (chodzi mi tylko o wiarę). Z tego co wiem i obserwuję, na razie nie można tego zmienić, bo według prawa dziecko jest traktowane jak własność rodzica.
Można powiedzieć, że wpajanie od młodości religijnych bajek, uczenia monotonnych modlitw i śpiewów to ze strony rodziców popychanie w ciągu początkowego rozwoju dziecka - jego umysłu, elementów poznawczych, jakiejkolwiek analizy w stan atrofii.

Wyżej pisałam o "asekuracji". Konkretnie chciałam się odnieść do formy jaką mają: ceremonia, okoliczności i przygotowania do chrztu. Aby zobrazować tę przebiegłość i obłudę jakiej ofiarami stają się nawet ateiści pozwolę sobie przytoczyć sytuację z jaką się zetknęłam jakieś 7 lub 8 lat temu.

Niedaleko mojego miejsca zamieszkania, na osiedlu mieszkała para. Młoda dziewczyna (około 19 lat miała) i trochę starszy od niej chłopak. Jak to bywa na osiedlach każdy sąsiad zainteresowany bardziej życiem innych niż własnym. Tak więc informacje płynnie przepływały między blokami. Dziewczyna ta była w ciąży. Nie mieli oni żadnego ślubu i w dodatku urodziło im się za miesiąc od przeprowadzki dziecko. Według mnie byli niewierzący. Ludzie mówili, że byli wierzący - niepraktykujący. Elementy składowe sytuacji tym bardziej wzbudziły zainteresowanie blokowych babć siedzących całe dnie w oknach lub za pryzmatem wizjera na wycieraczce dźwiękoszczelnej. Żwawo kontrolowały jak toczy się życie młodej pary z dzieckiem. Z pilnych sprawozdań na klatkach schodowych można było usłyszeć oburzenie w sprawie postanowienia pary. "Chrztu nie będzie!" - mówiła przerażonym głosem największa pierduśnica z 5- tego piętra.
Przejdźmy do sedna. Przychodzi moment, gdy dziecko ma 3 miesiące. Rodzice parki nakłaniają ich, aby ochrzcili swoje dziecko. Od proboszcza wystosowane zostają naciski na parę. Młodzi rodzice decydują się na chrzest, gdyż zostali nasączeni gadką proboszcza i swoich rodziców, konkretnie: jeśli nie ochrzczą dziecka będzie ono momentalnie skazane na smażenie się w piekle i nigdy nie będzie oczyszczone z "grzechu pierworodnego"(?!!).
Przerażeni rodzice pakują więc 600zł w kopertę dla księdza, przekonani, że wszystko od tego momentu będzie cudowne dla ich dziecka.
Każdy coś zyskał lub stracił:
- ksiądz gotówkę i to nie jednorazowo;
- kościół katolicki kolejną owieczkę więcej;
- dziadkowie dziecka zadowolenie i prestiż wśród upudrowanego grona znajomych;
- rodzice dziecka pozorną radość;
- DZIECKO nieszczęście na całe życie, chyba że byłoby bystre, to do pewnego czasu.

Niestety ta mała dziewczynka nie pocieszyła się życiem zbyt długo.
Miesiąc po chrzcie zadławiła się przywieszką umieszczaną wewnątrz wózka jako "OPATRZNOŚĆ".
Zawieszony medalik tuż nad głową dziecka tzw." MATKA BOSKA Z DZIECIĄTKIEM JEZUS" spowodował krztuszenie w wyniku, którego dziecko nie mogło oddychać i zmarło.
Do czego znowu doprowadziła religia?
Rodzina rodziców dziecka oczywiście nie miała sobie nic do zarzucenia. Nikt tym młodym osobom nie wróci już szczęścia danego od natury.
Dziś jest to para ateistów. Mieszkają w Szwecji i pewnie mają się dobrze z dala od tej zakłamanej POLSKI. Nie wiem jak można żyć spokojnie z taką świadomością jak okrutna jest religia, tym bardziej gdy straciło się dziecko w wyniku jej istnienia? Niektórzy tu na forum zarzucali mi zbyt radykalny ateizm, ale sami widzicie jak strasznie manipuluje się ludźmi w niemalże każdej dziedzinie życia. To jest przykład jeden z tysiąca. Jestem pewna, że każdy choć raz słyszał o jakiejś tragedii wynikłej z obecności religii w jego otoczeniu. Chciałabym poznać opinie i jeśli ktoś zna jakieś sytuacje podobne to o przytoczenie proszę, ponieważ warto byłoby zebrać je w jednym miejscu i pomyśleć nad rozwiązaniami.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Horror. Wiesz co, myślę, że z tej historii byłby niezły film.
Nie pamiętam teraz podobnej, ale temat który poruszyłaś co rusz wyłazi wszędzie.
Prawo polskie nie zawsze traktuje dzieci jak własność rodziców (ku ubolewaniu niektórych konserwatystów). Są sytuacje, gdy prawo nakazuje coś rodzicom wobec dzieci, np: obowiązek szkolny, albo alimenty. Na dodatek (ku ubolewaniu konserwatystów), są przymiarki aby zakazać karania dzieci nawet klapsami. Podstawa programowa nauczania w szkołach też jest ustalana odgórnie przez państwo (znowu napiszę - ku ubolewaniu konserwatystów).
Państwo nie ingeruje (niestety? na szczęście?) w religię, jaką rodzice przekazują dziecku. Mówi o tym konstytucja, zaraz dodając, że wychowanie ma uwzględniać wolność sumienia dziecka i jego stopień rozwoju. Trudno o bardziej mglisty przepis.
Jak to rozwiązać, tego nie wiem, ale wiem, że gdyby próbować zakazać zapisywania dzieci do kościołów (co już na tym forum postulowałem w innym wątku), to zaraz larum konserw by się podniosło (a jest tych konserw sporo) - "moje dziecko i nikt mi nie będzie mówił w jakiej religii mam je wychować!".
Trudno byłoby to przeforsować.

W ogóle przepisy prawa dotyczące dzieci i ich praw, są bardzo skomplikowane, a granice jakie tam się znajdują (13, 16, 18 lat), są bardzo arbitralnie ustalone i na pewno nie są już adekwatne do stopnia rzeczywistej dojrzałości dzisiejszych nastolatków.
Od wielu lat obserwuje się przyspieszone dojrzewanie dzieci, prawdopodobnie biorące się z obecności w środowisku wielkiej ilości chemikaliów imitujących hormony żeńskie. (Ten temat to jest ostatnio moja obsesja).

Nie wiem czy jest państwo gdzie ten temat suwerenności rodziców w opiece nad dziećmi jest dobrze rozwiązany.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
24-02-2009 11:33 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>W ogóle przepisy prawa dotyczące dzieci i ich praw, są bardzo skomplikowane, a granice jakie tam się znajdują (13, 16, 18 lat), są bardzo arbitralnie ustalone i na pewno nie są już adekwatne do stopnia rzeczywistej dojrzałości dzisiejszych nastolatków.

Fizyczną, jak i owszem. Niestety psychicznie dzisiejsi 18- latkowie nie koniecznie doganiają tych sprzed paru lat, niestety.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>W ogóle przepisy prawa dotyczące dzieci i ich praw, są bardzo skomplikowane, a granice jakie tam się znajdują (13, 16, 18 lat), są bardzo arbitralnie ustalone i na pewno nie są już adekwatne do stopnia rzeczywistej dojrzałości dzisiejszych nastolatków.
>Fizyczną, jak i owszem. Niestety psychicznie dzisiejsi 18- latkowie nie koniecznie doganiają tych sprzed paru lat, niestety.
>Pozdrawiam.
>
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.


Niestety, ale są wyjątki,
na tym forum pojawiają się niekiedy pewne 15-latki i poziom ich wypowiedzi przewyższa niekiedy poziom osób o wiele od nich starszych.

Pozdrawiam
Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Niestety, ale są wyjątki,
>na tym forum pojawiają się niekiedy pewne 15-latki i poziom ich wypowiedzi przewyższa niekiedy poziom osób o wiele od nich starszych.
>Pozdrawiam
>Adam
>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


Napawa to optymizmem, czyż nie?

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
stilgar (7322 punktów)

>Niestety ta mała dziewczynka nie pocieszyła się życiem zbyt długo.
>Miesiąc po chrzcie zadławiła się przywieszką umieszczaną wewnątrz wózka jako "OPATRZNOŚĆ".
>Zawieszony medalik tuż nad głową dziecka tzw." MATKA BOSKA Z DZIECIĄTKIEM JEZUS" spowodował
>krztuszenie w wyniku, którego dziecko nie mogło oddychać i zmarło.
>Do czego znowu doprowadziła religia?

To nie religia zabiła dziecko, tylko głupota rodziców. Na wielu zabawkach i rzeczach jest informacja, żeby trzymać z dala od dzieci do lat 3, bo mogą się tym zakrztusić. Wszystkie małe dzieci mają tendencję do wkładania sobie wszystkiego co dostaną do rąk - do buzi. I nieważne, czy to jest klocek, medalik, pomponik czy inne cudo - jak jest małe, to z daleka od dziecka.

No, ale w ten sposób działa ewolucja...

Owszem, można zarzucać wiele złego religii, Kościołowi czy jakiemuś księdzu - ale to co uprawiasz w tym wątku to demagogia i granie na uczuciach.
23-02-2009 20:19 
 Ocena 3 na 3
jimmy's girl (817 punktów)
>To nie religia zabiła dziecko, tylko głupota rodziców. Na wielu zabawkach i rzeczach jest informacja, żeby trzymać z dala od dzieci do lat 3, bo mogą się tym zakrztusić.
Medalik to nie zabawka, dla mnie to kawałek blaszki, ale dla ludzi wierzących ma to inne znaczenie. Nawet jak by mieli ostrzeżenie, to nie skorzystaliby, bo zalecenia księży wbiły się im w te głowy zbyt dobitnie. Poza tym, żaden z tych kościelnych drani nie dopuściłby do umieszczenia ostrzeżenia.

>Owszem, można zarzucać wiele złego religii, Kościołowi czy jakiemuś księdzu - ale to co uprawiasz w tym wątku to demagogia i granie na uczuciach.
To nie granie na uczuciach. To prawda, której widocznie nie możesz dopuścić do siebie. Poczytaj może w takim razie lżejszy watek.

"Być nietzscheanistą nie oznacza myśleć tak samo jak Nietzsche, ale myśleć wraz z nim, zakorzenić własną refleksję w krajobrazie intelektualnym radykalnie przeobrażonym dzięki filozofii Nietzschego" - Michel Onfray.
natalka_88gno
23-02-2009 20:53 
 Ocena 3 na 3
jad11 (18783 punktów)

>Medalik to nie zabawka, dla mnie to kawałek blaszki, ale dla ludzi wierzących ma to inne znaczenie. Nawet jak by mieli ostrzeżenie, to nie skorzystaliby, bo zalecenia księży wbiły się im w te głowy zbyt dobitnie. Poza tym, żaden z tych kościelnych drani nie dopuściłby do umieszczenia ostrzeżenia.

Ostrzeżenie na zabawce to tylko formalność (kto nie wie, że małe dzieci biorą do ust wszystko, co popadnie??). Jeśli się nie mylę, to wymóg prawny. Dodatkowo producent chroni się w ten sposób przed ewentualną odpowiedzialnością za głupotę rodziców właśnie. I jeśli ci rodzice dali sobie wmówić, że medalik musi wisieć to niestety oni ponoszą winę. Wiem, że wypadki się zdarzają a zmęczonym rodzicom bardzo trudno jest wszystkiego dopilnować ale obwinianie księdza o ten tragiczny wypadek to przesada nawet jeśli głupio radził.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
23-02-2009 22:22 
 Ocena 4 na 4
jimmy's girl (817 punktów)
>>Medalik to nie zabawka, dla mnie to kawałek blaszki, ale dla ludzi wierzących ma to inne znaczenie. Nawet jak by mieli ostrzeżenie, to nie skorzystaliby, bo zalecenia księży wbiły się im w te głowy zbyt dobitnie. Poza tym, żaden z tych kościelnych drani nie dopuściłby do umieszczenia ostrzeżenia.
>Ostrzeżenie na zabawce to tylko formalność (kto nie wie, że małe dzieci biorą do ust wszystko, co popadnie??). Jeśli się nie mylę, to wymóg prawny. Dodatkowo producent chroni się w ten sposób przed ewentualną odpowiedzialnością za głupotę rodziców właśnie. I jeśli ci rodzice dali sobie wmówić, że medalik musi wisieć to niestety oni ponoszą winę. Wiem, że wypadki się zdarzają a zmęczonym rodzicom bardzo trudno jest wszystkiego dopilnować ale obwinianie księdza o ten tragiczny wypadek to przesada nawet jeśli głupio radził.
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.

>
Do medalików wytwarzanych na potrzeby utrzymywania się sekty taki wymóg nie jest przypisywany. Ciekawe dlaczego. Ksiądz sobie nie życzy?
Rodzice nie są niczemu winni.
To Kościół produkuje ułomnych ludzi to nie dziwmy się później, że ułomnie myślą, albo nie myślą wcale, bo ich tego nie nauczono. Myślenie jest jawnie zabraniane przez kościelnych hierarchów. Gdzie jest to konstruktywne myślenie?


"Być nietzscheanistą nie oznacza myśleć tak samo jak Nietzsche, ale myśleć wraz z nim, zakorzenić własną refleksję w krajobrazie intelektualnym radykalnie przeobrażonym dzięki filozofii Nietzschego" - Michel Onfray.
natalka_88gno
23-02-2009 22:33 
 Ocena 4 na 4
stilgar (7322 punktów)
>Rodzice nie są niczemu winni.
Oczywiście że są. Nie dopilnowali dziecka.

>To Kościół produkuje ułomnych ludzi to nie dziwmy się później, że ułomnie myślą, albo nie myślą wcale, bo ich tego nie nauczono. Myślenie jest jawnie zabraniane przez kościelnych hierarchów. Gdzie jest to konstruktywne myślenie?

Ludzie nie stają się idiotami przez religię. To działa w drugą stronę - idiotów łatwiej "nawrócić" na takie bzdury.

To, że ludzie wierzą w to, że noszenie medalika czy innych rekwizytów na coś pomoże, to tylko efekt powszechnej wiary w magię. I też nie jest tak, że wszystkie magiczne przedmioty ogłupiają ludzi, tylko to głupi ludzie wierzą w ich moc.
23-02-2009 23:24 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>Rodzice nie są niczemu winni.
Rodzice są odpowiedzialni za swoje dziecko. Dlaczego inni nie dają medalików? Ja nie dawałem. Dlaczego? Bo mój ksiądz mi nie kazał? Czy mnie sąsiadki nie obgadywały? Ciekawi mnie jakie zdanie na ten temat mają sami rodzice. Czy czują się winni czy przeklinają księdza.

>To Kościół produkuje ułomnych ludzi
Nie zgadzam się. Ludzie są ułomni albo nie, pewnie zależy to od różnych czynników i kościół może być ewentualnie jednym z wielu. Czemu nie wszyscy, którzy chodzili do kościoła są ułomni?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
23-02-2009 21:01 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>To nie religia zabiła dziecko, tylko głupota rodziców. Na wielu zabawkach i rzeczach jest informacja, żeby trzymać z dala od dzieci do lat 3, bo mogą się tym zakrztusić.
>Medalik to nie zabawka, dla mnie to kawałek blaszki, ale dla ludzi wierzących ma to inne znaczenie. Nawet jak by mieli ostrzeżenie, to nie skorzystaliby, bo zalecenia księży wbiły się im w te głowy zbyt dobitnie. Poza tym, żaden z tych kościelnych drani nie dopuściłby do umieszczenia ostrzeżenia.

To oznacza, że są głupi. Różni ludzie mówią różne rzeczy i człowiek sam powinien osądzić jak ma robić i nie zwalać potem winy "a bo on mi źle powiedziedział".

>>Owszem, można zarzucać wiele złego religii, Kościołowi czy jakiemuś księdzu - ale to co uprawiasz w tym wątku to demagogia i granie na uczuciach.
> To nie granie na uczuciach. To prawda, której widocznie nie możesz dopuścić do siebie. Poczytaj może w takim razie lżejszy watek.

Ja nie mówię o samym fakcie tego, że dziecku się coś stało i o całej tej historii, w jej prawdziwość nie wątpię, bo nie mam powodu. Jednak styl w jakim to przedstawiasz jest rodem z "Super Expressu" czy "Faktu" i do tego piję.
23-02-2009 22:11 
 Ocena 3 na 3
jimmy's girl (817 punktów)
>Ja nie mówię o samym fakcie tego, że dziecku się coś stało i o całej tej historii, w jej prawdziwość nie wątpię, bo nie mam powodu. Jednak styl w jakim to przedstawiasz jest rodem z "Super Expressu" czy "Faktu" i do tego piję.
Dla Ciebie wersja specjalna, napisana sztywno.

Jest parka z dzieckiem. Nie chcą go ochrzcić, pod naciskiem proboszcza i fanatycznej rodzinki jednak to robią. Dzidziuś od chrzestnej dostaje w podarunku BOZINKĘ wyrytą w okrągłym złotym kawałku. Dzidziuś jeździ we wózku z BOZINKĄ. BOZINKA chciała być bliżej dzidziusia i wpadła mu do buźki. Dzidziuś się zadławił i DEATH. Wszystko to za sprawą religii.
Jeśli wolisz wersję bezuczuciową to bardzo proszę


"Być nietzscheanistą nie oznacza myśleć tak samo jak Nietzsche, ale myśleć wraz z nim, zakorzenić własną refleksję w krajobrazie intelektualnym radykalnie przeobrażonym dzięki filozofii Nietzschego" - Michel Onfray.
natalka_88gno
stilgar (7322 punktów)

>Jest parka z dzieckiem. Nie chcą go ochrzcić, pod naciskiem proboszcza i fanatycznej rodzinki jednak to robią. Dzidziuś od chrzestnej dostaje w podarunku BOZINKĘ wyrytą w okrągłym złotym kawałku. Dzidziuś jeździ we wózku z BOZINKĄ. BOZINKA chciała być bliżej dzidziusia i wpadła mu do buźki. Dzidziuś się zadławił i DEATH. Wszystko to za sprawą religii.
Chyba jednak producent wózka też miał swój udział.
Pabloss (4221 punktów)
No ale jedno katolikom trzeba przyznać, a może nie tyle katolikom co ich duszpasterzom bowiem potrafili tak zmanipulować życie swoich owieczek, iż nawet Ci co mają kościół daleko gdzieś i nawet niekoniecznie wierzą w istnienie boga to jednak odczuwają strach przed tym, że jak sie okaże że jednak coś tam po śmierci istnieje to oni ugrzęzną w jakis mękach piekielnych. Mamy XXI wiek, nasza cywilizacja ruszyła z kopyta tak mocno, że nie można nawet przyrównywać rozwoju do minionych stuleci, to jednak strach wpajany dzieciom a później dorosłym postaci piekła, sztatana, ognia, smoły, cierpienia, bólu itd... jest potwornie ugruntowany w świadomości ludzi. Nie chciałbym przesolić ale czasem zastanawiam się, czy nie jest to już coś postaci reguły epigenetycznej, gdyż cytując Wilsona tak jak człowiek boi się od urodzenia węży, tak może się okazać, że wyrobiliśmy w sobie obawę przed piekłem będąc narażeni na ciągłe psychomanipulacje prowadzone przez kler.
Chrzest oczywiście jest początkiem tego koszmaru, i z chwilą jego przyjęcia ruszamy w życie z obawą, że jak coś przeskrobiemy to wisząca nad naszymi głowami "boża siekiera" roztrzaska nam czaszkę.
Nawet jeśli pomijamy ceremonie kościelne i żyjemy jako osoby wolne to i tak nie mamy spokoju, bowiem w tym kraju, gdzie miłość do bliźniego jest przedkładana ponad wszystko co poniektóre jednostki wysoce zarażone wiarą zrobią wszystko aby skutecznie nas zewangelizować, nawet sięgając po tzw. "zło".
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Do czego znowu doprowadziła religia?

   Natalko, ja cię bardzo lubię i chociaż mi z tobą nie po drodze (jestem wierząca), to podziwiam twój rewolucyjny ateistyczny zapał. Niemniej jednak zmuszona jestem zadać tobie takie oto pytanie: czy założyłabyś ten wątek, gdyby maleństwo zadławiło się koralikami powieszonymi dla ozdoby?

   Natalio, daleka jestem od obrony religii, a już katolicyzmu w szczególności, ale dla mnie zakrawa to na paranoję doszukiwania się w tego typu przypadkach uzasadnienia dla swoich krytycznych poglądów na religię.
Dziecko zadławiłoby się czymkolwiek, co zostałoby w wózku powieszone dla ozdoby.
   
23-02-2009 20:06 
 Ocena 5 na 5
jimmy's girl (817 punktów)
>>Do czego znowu doprowadziła religia?
>   Natalko, ja cię bardzo lubię i chociaż mi z tobą nie po drodze (jestem wierząca), to podziwiam twój rewolucyjny ateistyczny zapał. Niemniej jednak zmuszona jestem zadać tobie takie oto pytanie: czy założyłabyś ten wątek, gdyby maleństwo zadławiło się koralikami powieszonymi dla ozdoby?
Ja też Ciebie lubię, choć bardzo rzadko zgadzam się z tym co piszesz
Ten portal jest od tego, by krytykować religię. Jeśli zadławiłoby się dziecko koralikami założyłabym wątek gdzie indziej. Myślę jednak, że rozważna osoba nie przywiesi dziecku nic niebezpiecznego nad głową. Niestety ludzie wierzący takie polecenia wykonują bardzo potulnie dlatego nie są rozważnymi ludźmi.

>   Natalio, daleka jestem od obrony religii, a już katolicyzmu w szczególności, ale dla mnie zakrawa to na paranoję doszukiwania się w tego typu przypadkach uzasadnienia dla swoich krytycznych poglądów na religię.
Krytyczne podejście do religii mogłabym uzasadnić wieloma rzeczami, tylko lichy ateista doszukiwałby się w takim przypadku jedynego uzasadnienia, takiej brzytwy, którą mógłby obwinić, że kiedy się topił - ona na złość wyrosła za daleko.

>Dziecko zadławiłoby się czymkolwiek, co zostałoby w wózku powieszone dla ozdoby.
Oczywiście, że tak, tylko, że 99% POLAKÓW zawiesza te cholerne medaliki, jakby one miały w czymś uchronić dziecko.. więc jestem stanowcza i przyczepiam się do religii, bo to ona tutaj zawiniła, bzdurne wymysły apologetów.
Wątpię żeby osoba przy zdrowych zmysłach wymyśliła jako powszechną zasadę przywieszania w wózkach np: trzynastu igieł z różowym piórkiem i jeśli ktoś tego nie przywiesi, jego dziecko będzie skazane na SMAŻENIE SIĘ W WYIMAGINOWANYM PIEKLE.

"Być nietzscheanistą nie oznacza myśleć tak samo jak Nietzsche, ale myśleć wraz z nim, zakorzenić własną refleksję w krajobrazie intelektualnym radykalnie przeobrażonym dzięki filozofii Nietzschego" - Michel Onfray.
natalka_88gno
23-02-2009 20:50 
 Ocena 8 na 10
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli zadławiłoby się dziecko koralikami założyłabym wątek gdzie indziej.

   Czy założyłabyś gdzie indziej podobny wątek, gdyby dziecku na głowę spadł "Bóg urojony" w twardej oprawie? Taki przypadek wywróciłby przecież racjonalizm do góry nogami.
   
23-02-2009 22:05 
 Ocena 3 na 3
jimmy's girl (817 punktów)
>>Jeśli zadławiłoby się dziecko koralikami założyłabym wątek gdzie indziej.
>   Czy założyłabyś gdzie indziej podobny wątek, gdyby dziecku na głowę spadł "Bóg urojony" w twardej oprawie? Taki przypadek wywróciłby przecież racjonalizm do góry nogami.
Tak, założyłabym, bo to też stałoby się za sprawą religii. Jeśli nie byłoby religii - nie byłoby potrzeby pisania takich książek, ponieważ każdy miałby łatwy dostęp i przede wszystkim predyspozycje umysłowe do zapoznania się z taką wiedzą. Gdyby nie było religii cały świat pełen byłby takich Richardów Dawkinsów : )


"Być nietzscheanistą nie oznacza myśleć tak samo jak Nietzsche, ale myśleć wraz z nim, zakorzenić własną refleksję w krajobrazie intelektualnym radykalnie przeobrażonym dzięki filozofii Nietzschego" - Michel Onfray.
natalka_88gno
23-02-2009 22:35 
 Ocena 3 na 5
stilgar (7322 punktów)
>>>Jeśli zadławiłoby się dziecko koralikami założyłabym wątek gdzie indziej.
>>   Czy założyłabyś gdzie indziej podobny wątek, gdyby dziecku na głowę spadł "Bóg urojony" w twardej oprawie? Taki przypadek wywróciłby przecież racjonalizm do góry nogami.
>Tak, założyłabym, bo to też stałoby się za sprawą religii. Jeśli nie byłoby religii - nie byłoby potrzeby pisania takich książek, ponieważ każdy miałby łatwy dostęp i przede wszystkim predyspozycje umysłowe do zapoznania się z taką wiedzą. Gdyby nie było religii cały świat pełen byłby takich Richardów Dawkinsów : )

A jakby spadł podręcznik do fizyki? To wtedy wszystkiemu winny ten cały Newton (i to podwójnie, w końcu kto odkrył prawo grawitacji?) ?
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>Niestety ta mała dziewczynka nie pocieszyła się życiem zbyt długo.
>Miesiąc po chrzcie zadławiła się przywieszką umieszczaną wewnątrz wózka jako "OPATRZNOŚĆ".
>Zawieszony medalik tuż nad głową dziecka tzw." MATKA BOSKA Z DZIECIĄTKIEM JEZUS" spowodował
>krztuszenie w wyniku, którego dziecko nie mogło oddychać i zmarło.
>Do czego znowu doprowadziła religia?
Religia? No w tym wypadku, to chyba jednak głupota rodziców? Przecież zamiast medalika mogło tam wisieć cokolwiek. Skąd wzięłaś tą historyjkę? Z jakiejś Anty-Strażnicy? Jakaś taka ckliwa
Mnie np. śmieszą różańce, czy medaliki z tzw. św. Krzysztofem wieszane w samochodach, ale nie powiedziałbym, że do wypadku, w którym zginęli ci, którzy mieli takie "ozdóbki", przyczyniła się religia. Raczej również wskazałbym na głupotę, która przejawia się taką naiwną wiarą, że talizman może uratować życie, uchronić od nieszczęścia etc.

Stilgar, sorry, że ta wypowiedź jest podobna, ale to niezamierzone. Odpisałeś w czasie, kiedy pisałem tę odpowiedź.
23-02-2009 20:11 
 Ocena 3 na 3
jimmy's girl (817 punktów)
>Religia? No w tym wypadku, to chyba jednak głupota rodziców? Przecież zamiast medalika mogło tam wisieć cokolwiek. Skąd wzięłaś tą historyjkę? Z jakiejś Anty-Strażnicy? Jakaś taka ckliwa
To było w Gnieźnie jeśli nie ufasz mi.

>Mnie np. śmieszą różańce, czy medaliki z tzw. św. Krzysztofem wieszane w samochodach, ale nie powiedziałbym, że do wypadku, w którym zginęli ci, którzy mieli takie "ozdóbki", przyczyniła się religia. Raczej również wskazałbym na głupotę, która przejawia się taką naiwną wiarą, że talizman może uratować życie, uchronić od nieszczęścia etc.

Dobrze. Jeśli uważasz, że to głupota tych ludzi, to proszę odpowiedz mi kto produkuje tych wołów???
Odpowiedź jest jedna, bo prawdziwa : RELIGIA.

Tak więc podsumowując, religia jest przyczyną.


"Być nietzscheanistą nie oznacza myśleć tak samo jak Nietzsche, ale myśleć wraz z nim, zakorzenić własną refleksję w krajobrazie intelektualnym radykalnie przeobrażonym dzięki filozofii Nietzschego" - Michel Onfray.
natalka_88gno
lotrek (14275 punktów)

>Do czego znowu doprowadziła religia?

Jestem ateistą i "wojującym" antyklerykałem, jednak wszystkie "spiskowe teorie" kłócą się z moim sceptycyzmem. Są jakieś irracjonalne...

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
jimmy_88gno (1653 punktów)
Jak miałem pół roczku, połknąłem pinezkę.
Z pinezką spadło zdjątko matki boskiej.
Ksiądz polecił wcześniej mojej matce przywiesić "blisko łóżeczka" święty obrazek.
O mało co się nie zadławiłem.

Sprawę znam oczywiście z opowiadań. W opowiadaniach padały oczywiście słowa, że "przeżyłem dzięki bogu"; "bóg tak chciał"; "matka boska jednak czuwała" itd... Gdybym umarł, mówiono by zapewne: "bóg tak chciał"; "tak miało być"; "nic nie można było zrobić"; "taka była wola boska" itd... Z punktu widzenia znającego okoliczności obserwatora byłaby to - jak sądzę - tragikomedia.

Oczywiście ksiądz nie musiał mieć na celu uśmiercenia mnie. Ale nie o to chodzi.

"Kapitan (...) odpowiedział: "nie cieszcie się za wcześnie, moi panowie. Właśnie na samym wstępie do portu znajduje się hak morski. Ten się co dzień przez niedbalstwo w czyszczeniu portu pomnaża , a przy tej czarnej chmurze i mocnym wietrze, który się coraz więcej wzmaga, jest nader niebezpieczny. Jeżeli więc nie potrafimy tak manewrować, byśmy na ciasny przesmyk trafili, który jest jedynym do portu wejściem, co przy mocnym wietrze, który nas pędzi, jest prawie niepodobnym, najmniejsze zło, jakie się nam trafić może, będzie, że osiądziemy na piasku, i daj Boże, by się na tym skończyło ". Gdy to mówił, wzmagała się burza, a czarna chmura, którą z dala ledwie znać było, wiatrem, już w wicher zmienionym, na okręt pędzona, rozszerzyła się nad nim i ciemną okryła go pomroką. Bujał nasz okręt po spienionych bałwanach, wśród błyskania, grzmotów, piorunów i bijącego nań zewsząd gradu. W tym stanie rzeczy, ile gdy głowę - zacząwszy od kapitana - wszyscy stracili, radosne okrzyki w smutne zamieniły się jęki, a nawet i w konających pacierze, które kapitan rozpocząć kapelanowi kazał, bo w podobnych przypadkach Ciemnogrodzianie nie znają innego zaradzenia. " Jakżeż - rzekł do mnie Wacław - pod tym Oślim portem my, jak osły, utonąć mamy? Pono dlatego jedynie, że ten okręt jest ich pełny. Do mnie, James! Weźmy się do roboty! Ja tu odtąd kapitanem, a ty - sternikiem". Natychmiast spędziwszy od steru na pół umarłego od strachu sternika, stanąć przy nim Jamesowi rozkazał i pędzącej opierać się burzy, a sam pierwszy na najwyższy maszt wylazłszy zachęcił zatrwożonych Ciemnogrodzian do szybkiego żagli zwinięcia, czego wśród panującego zamieszania zaniedbali uczynić. Zwolniał natychmiast pochód ku lądowi okrętu, a James, korzystając z chwilowej zmiany wiatru, zwrócił go bokiem, ku pełnemu morzu i tym zręcznym kierunkiem wybawił nas z tej toni . Oddaliliśmy się od lądu za pomocą ciągnącej na sznurach nasz okręt szalupy, którą za poradą Jamesa rzucić Wacław na morze kazał, a sam pierwszy na nią skoczywszy zachęcił majtków swym przykładem. Tak przecie wyszedłszy z przestworu, który zajmowała chmura, rzuciliśmy pod pogodnym niebem nie bez trudności kotwicę, jak nam tylko dozwoliło mniej głębokie dno morza (...) Gdy rzucono w porcie kotwicę, a Wacław z szalupy wrócił do okrętu, kapitan, majtkowie, pielgrzymi i co tylko było ludzi na okręcie, pozdrowili zbawiciela swego; on im Jamesa jako towarzysza swej pracy przedstawił , potem wróciwszy do izby rzucił się na pierwsze, które spotkał, łóżko, mówiąc do mnie: "Przyjacielu, spocząć muszę, bo nigdym w życiu nie był tak zmęczony. Daj 20 dukatów Jamesowi; wart on większej nagrody, która się znajdzie za powrotem naszym do ojczyzny, co, jak się spodziewam, będzie szczęśliwym, kiedy nas opatrzność ocaliła od tak srogiej burzy i wybawiła nas z rąk niebezpieczniejszych od niej osłów" (...) Naczelnik celników powiedział (już w Porcie Oślim): "muszę o tym zdarzeniu jak najprędzej uwiadomić gubernatora, bo gdyby go doszło oficjalnie, nim temu zaradzi, byłby przymuszony surowo ukarać kapitana za to, że odstępując od wiecznej ciemnogrodzkiej morskiej manewry, dał się wkraść obcej na okręt Najciemniejszego Pana". "Jużci, prawdę mówiąc - rzekł Wacław - wart on wisieć, lecz za to, że będąc tylko osłem, podjął się być kapitanem".

Iluzja za człowieka nie podejmie działania; nie pomyśli.

Religie sprzyjają patologiom, zwłaszcza te związane z państwowością, mające ogromny wpływ na polityki państw, a także - na finanse. Chodzi tutaj o patologie zarówno duże (wojny), jak i "małe" (biedne rodziny, tatuś pije, mamę bije, co niedziela do kościółka i od pierwszego do pierwszego). Kapłani narzucili swoim owcom granicę intelektualną - i to jest prawdziwe siedlisko nieszczęść. Nikt racjonalny nie przyczepi do wózika dziecka małej przywieszki, którą dziecko mogłoby się zadławić. Jeżeli jednak manipulant zaleca ludziom takie praktyki i zgoła uchodzi on za moralnego przywódcę, to racjonalizm umiera. Kapłani żywią się ludzkimi nieszczęściami, niekoniecznie ich świadomie pożądając (fanatycy). Jednak większość z nich, a przynajmniej grupa najbardziej wpływowych, doskonale zdaje sobie sprawę, co czyni.


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
Głąbiński (3538 punktów)
>... Myślałam wielokrotnie czy można coś zmienić w prawie, aby dzieci nie były chrzczone, a także by
>rodzic nie miał tak ogromnej kontroli nad rozwojem dziecka (chodzi mi tylko o wiarę)....
Próby wychowywania dzieci zdala od wpływu ciemnych rodziców, lub przy zdecydowanym ograniczeniu ich praw, były już wypróbowane praktycznie, jednak wynik zawsze był fatalny.

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365