Dawno temu, kiedy patentów ani praw autorskich nie było ( jakieś lekko ponad 100 lat temu  ) twórcy, którzy robili różne rzeczy, specjalnie komplikowali ich konstrukcję a i tajniki jakiegoś procesu trzymali w największej tajemnicy. Hamowało to rozwój i zawyżało ceny, bo firma mogła utrzymywać w tajemnicy swoje procesy przez dziesiątki czy setki lat a inni chcąc wejść na dany rynek musieli odkrywać koło od nowa... Dlatego też wprowadzono patenty - w zamian za monopol na coś przez pewien czas twórca miał upublicznić całą dokumentację, tak aby po wygaśnięciu patentu wszyscy mogli z niego skorzystać. Podobna idea przyświecała ustanowieniu praw autorskich. I to się sprawdzało w XIX w. Obecnie idea patentów została wypaczona a i nie pasuje zbytnio do szybkiego rozwoju techniki - 10 lat dla informatyki to nie jedna a kilka epok - porównajcie sobie dzisiejsze komputery czy telefony komórkowe do tych z 1999 roku - ja miałem Celerona 300  a komórki nie posiadał nikt ze znajomych. Podobnie jest z prawami autorskimi - czemu chronią one dzieła jeszcze prawie wiek po śmierci twórcy? Żeby wnukowie mogli czerpać z dorobku dziadków? Żeby wytwórnia Disneya nie wypuściła z rąk Myszki Miki? ( en.wikipedia.org/wiki/Steamboat_Willy ) IMHO idea patentów czy praw autorskich nie jest zła, ale obecny system - jest.
|