Racjonalista - Strona głównaDo treści
Z ręką w nocniku

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-03-2009 19:22Piotr Patucha (2279 punktów)Z ręką w nocniku
Ocena 1 na 1
Wątek dla myślicieli

Jak dokładnie działa mechanizm wtrącania ludzi w poczucie winy z powodu ich seksualności?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jad11 (18783 punktów)
>Wątek dla myślicieli

To sorry, że się wtrącam

>Jak dokładnie działa mechanizm wtrącania ludzi w poczucie winy z powodu ich seksualności?

Zdaje mi się, że pierwszym i najważniejszym czynnikiem jest wstyd własnego ciała. Im bardziej coś odstające od czegoś uważanego za normę tym bardziej wstydliwe. Odpowiednie wykorzystanie tej zależności, wmawianie komuś, co jest normą a co nią nie jest powoduje irracjonalne poczucie winy za coś, na co faktycznie nikt nie ma wpływu czyli np. preferencje seksualne. Następuje połączenie wstydu za własne ciało i wstydu za swoje pragnienia seksualne. Samą seksualność czyni się tematem tabu tym samym dając do zrozumienia, że sama w sobie już jest czymś niesmacznym, złem koniecznym, które jest do przyjęcia tylko na jakichś sztywnych, ustalonych zasadach. Jednocześnie wmawianie komuś, że nad swym popędem każdy może zapanować, nawet na dłuższą metę; trzeba tylko chcieć. Innym przecież się udaje, tylko Ty nie potrafisz. Jesteś inny, zły, niesmaczny, nienormalny.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
12-03-2009 15:07 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>>Jak dokładnie działa mechanizm wtrącania ludzi w poczucie winy z powodu ich seksualności?
>pierwszym i najważniejszym czynnikiem jest wstyd własnego ciała.

Coś w tym jest. Sądząc po ilości zużywanych przez homo sapiens kosmetyków, jesteśmy gatunkiem najbardziej brzydzącym się własnego ciała. Maskujemy je niemalże tak skrupulatnie, jak zapach trupa.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
To temat dla psychologów a nie dla myślicieli

Mechanizm wydaje mi się prosty i niekoniecznie musi dotyczyć tylko seksualności.
Wybierasz jakiś instynkt i powtarzasz człowiekowi, najlepiej młodemu, czyli bardzo uległemu głosom tzw. autorytetów, że uleganie temu instynktowi jest złe, bo wywołuje gniew/smutek autorytetu. Najlepiej jeśli owym autorytetem jest bóstwo - wcześniej trzeba oczywiście urabianego delikwenta zapoznać z podstawowymi informacjami na temat bóstwa.

Najlepiej działa połączenie smutek autorytetu plus gniew bóstwa, czyli zasmucona mamusia/tatuś i zagniewane bóstwo.

W efekcie otrzymujesz osobnika przepełnionego poczuciem winy za każdym razem, gdy się skończył onanizować albo pozwolił sobie na seks "nie po bożemu".

W ekstremalnych przypadkach dostajesz osobnika niezdolnego do współżycia, który napięcie seksualne rozładowuje mordując - Francisa Dolarhyde albo inszego św. Pawła

   
Piotr Patucha (2279 punktów)
Właśnie kombinuję czy aby czasem psycholodzy nie parają się teorią.

A wracając do tematu. Jak ten mechanizm działa w skali całego społeczeństwa?


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie rozumiem pytania.
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Nie rozumiem pytania.

Do tej pory rozmawialiśmy o jednostce. A mnie interesuje jak to działa w skali społecznej. Cóż takiego dzieje się pomiędzy ludźmi, którzy odczuwają wstyd z powodu seksualności?


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Cóż takiego dzieje się pomiędzy ludźmi, którzy odczuwają wstyd z powodu seksualności?
A co ma się dziać między tym, co nic ten teges?
   
Piotr Patucha (2279 punktów)
Teges, teges przyjacielu, ale myśl należy wyrazić jasno i dosadnie.

Co się pomiędzy nimi dzieje?


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Ich spytaj.
   
17-03-2009 21:06 
 Ocena 2 na 2
Piotr Patucha (2279 punktów)
Znalazłem dobry cytat.

"Kiedyś było łatwiej... Pogubiony elektorat, wychowany na ograniczonej wolności, świadomości i wyborze, odnalazł wreszcie swe rozczarowanie i... I odkrył w sobie pokusę nie do odparcia - ludzką żądzę obwiniania, czyli syndrom agresywnej ofiary.

Pokrzywdzony niewolnik, nie po raz pierwszy w naszej historii, pokonał najpierw swoją inteligencję, potem podeptał wiedzę historyczną, by ostatecznie miejsce rozsądku zapchać patriotycznym i religijnym, ale bardzo medialnym, spektaklem dla biednych, pogubionych osłów lub żerujących na nich cwaniakach.

Teatr ten nasuwa mi na myśl zasłonę dymną, iluzję, obliczoną na tumanienie umysłów w sumie normalnych ludzi. Tylko pogubionych. Wynikiem tego jest powszechna tendencja do trwonienia własnej wolności na rzecz pozornej akumulacji zysków, jaką jest skrzętnie promowane poczucie krzywdy. A zatem i jednoczesne poszukiwanie wroga, kata, winnego wszystkiemu oprawcy, najlpepiej włożonego w "szatańskie ramy". Niewolnicza, święta walka o bycie pokrzywdzonym za wszelką cenę, trwa więc dalej..."

Robert Krool, "Wolni i zniewoleni"



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
-=DrzouannA=- (199 punktów)
>Wątek dla myślicieli
>Jak dokładnie działa mechanizm wtrącania ludzi w poczucie winy z powodu ich seksualności?

A mnie się wydaje, że osoby, które wstydzą się/krępują się/mają problem z własną seksualnością (wskutek czego i z seksualnością innych) to osoby albo jeszcze nie w pełni do niej dojrzałe i świadome wszystkiego, co się z nią wiąże, albo konserwatywne, którym wpojone zostały "wyższe", "antycielesne" wartości. To nie powoduje, że są szczęśliwe ze sobą, ponieważ seksualność jest zupełnie naturalną, wręcz konieczną sferą życia zwierzęcia, jakim jest człowiek, więc tłumienie jej, nie realizowanie się w niej, oddziałuje niekorzystnie. To poczucie braku pełni - w pewnym sensie - realizacji powoduje, że takie osoby, niejako próbując usankcjonować swoje poglądy, usiłują doprowadzić do stłumienia tej seksualności także u innych. Mój prywatny pogląd, ciekawam reakcji
Piotr Patucha (2279 punktów)
> więc tłumienie jej, nie realizowanie się w niej, oddziałuje niekorzystnie. To poczucie braku pełni - w pewnym sensie - realizacji powoduje, że takie osoby, niejako próbując usankcjonować swoje poglądy, usiłują doprowadzić do stłumienia tej seksualności także u innych. Mój prywatny pogląd, ciekawam reakcji

Myślę, ża masz dużo racji. Seksuolodzy od dawna pieją, iż ograniczanie własnej seksualności, prowadzi do nerwic seksualnych, a także uruchamia mechanizm zemsty. Dlatego właśnie konserwatyzm obyczajowy jest kiepskim pomysłem dla ludzi pragnących dynamicznego rozwoju życiowego. To samo dzieje się w przypadku zaniechania rozwijania i praktykowania swoich wrodzonych talentów. Każdy człowiek ma ich kilka, ale tylko nieliczni dbają o wykształcenie ich wszystkich. Myśl ową w ciekawy sposób rozwinął Alfred Adler(brak ekspresji talentu=zaburzniom osobowości), jeden z uczniów Freuda, który tworzył przeciwko wiktoriańskiej epoce.

Moim zdaniem, w naszej wiktoriańskiej Polsce (uwzględniwszy nawet różnice pomiędzy ludźmi mieszkającymi w dużych miastach a ludźmi żyjącymi w mniejszych miejscowościach - jest ona pogrążona w epoce wiktoriańskiej) tylko potężna promocja liberalizmu obyczajowego jest w stanie pchnąć społeczeństwo w dobrym kierunku. Ale na to trzeba odwagi...

Pozdrawiam i zapraszam do Ogrodu Wolności.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365