>A czasami KK hehe uzyskuje efekt wręcz przeciwny. Mianowicie robi darmową reklamę jakiemuś przedsięwzięciu. Tyle że chyba co najmniej równie często udaje im się osiągnąć cel. I to podejrzewam do tego stopnia, że z części projektów (projektów szeroko rozumianych - może to być zarówno spektakl teatralny, jak i wystawa, czy projekcja filmu w kinie) rezygnuje się już w zarodku, więc oczywiście nikt nie pisze o tym artykułu (a może wartoby się o taki artykuł pokusić?). Miałem nadzieję, że szczyty absurdu podobnych pomysłów (zarówno w wykonaniu polityków, jak i hierarchów) przeminęły wraz z IV RP, ale z każdym tygodniem rządów PO wychodzi na to, że jak zwykle chodziło o to, aby dużo pozmieniać po wierzchu, a to co ważne pozostało jakie było.
Z trochę innej beczki - przypominają się znowu reportaże Boya-Żeleńskiego. Zwłaszcza ten, w którym księża z góry potępiali jego serię odczytów i zabraniali uczestnictwa w nich wiernym. To że odczyty dotyczyły tylko literatury (twórczości Villona) nie miało oczywiście znaczenia (jak zresztą większość merytorycznych argumentów w tego typu dyskusjach). Ciekawe czy pomysły zabraniających i sposoby nacisku również okażą się podobne. Jak nie pomoże "ojcowskie napomnienie" z ambony, to może burmistrz przypomni dyrektorowi teatru że mu się kontrakt kończy za parę miesięcy i nie wiadomo czy będzie odnowiony... itp.
Edit: przeczytałem do końca artykuł i widzę że problem już rozwiązany. Nawet w stylu który sugerowałem.
|