Racjonalista - Strona głównaDo treści
Lekarstwo na wiarę w bogów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
20-03-2009 00:26Autografka (10638 punktów)Lekarstwo na wiarę w bogów
Ocena 2 na 2
Wyobraźmy sobie, że naukowcom udaje się znaleźć w ludzkim organizmie czynnik (gen, ośrodek w mózgu, specyficzny rodzaj białka itp.) odpowiedzialny za powstawanie wiary w byty nadprzyrodzone. I, że ci naukowcy opracowują antidotum neutralizujące ten czynnik. Takie lekarstwo wprowadzamy do do ujęć wody pitnej (zakładamy, że chemicy w stacjach uzdatniania wody go nie wykrywają). Co się dzieje, jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób? Zapraszam do dyskusji
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

20-03-2009 00:38
 Ocena 10 na 10
Kowalskaaa (113 punktów)

Emeryci mają za co żyć, ponieważ za należne im pieniądze nie buduje się kolejnych świątyń tzw. opatrzności bożej (ergo moherowa część owych emerytów nie zostawia w nich 2/3 miesięcznej kasy).

F_CK all I need is U
20-03-2009 00:50 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Emeryci mają za co żyć, ponieważ za należne im pieniądze nie buduje się kolejnych świątyń tzw. opatrzności bożej (ergo moherowa część owych emerytów nie zostawia w nich 2/3 miesięcznej kasy).
>
F_CK all I need is U


Podoba mi się takie pragmatyczne podejście Przyznam, ża ja nie brałam tego pod uwagę.
20-03-2009 08:48 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)
>Emeryci mają za co żyć, ponieważ za należne im pieniądze nie buduje się kolejnych świątyń tzw. opatrzności bożej (ergo moherowa część owych emerytów nie zostawia w nich 2/3 miesięcznej kasy).

Bez obawy. Tę kasę, jeśli nie pójdzie na Kościół, wysępią inni. Dzieci, wnuki, domokrążcy czy kto tam jeszcze zdąży.

>
F_CK all I need is U


A to, w zamyśle, to do kogo? Bo w efekcie jest do wszystkich.

Pozdrawiam.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Kowalskaaa (113 punktów)
Zamysł niech pozostanie tajemnicą. A w efekcie różnie bywa...


F_CK all I need is U
20-03-2009 00:54
 Ocena-6 na 10
Sakowicz (285 punktów)
>Wyobraźmy sobie, że naukowcom udaje się znaleźć w ludzkim organizmie czynnik (gen, ośrodek w mózgu,
>specyficzny rodzaj białka itp.) odpowiedzialny za powstawanie wiary w byty nadprzyrodzone. I, że ci
>naukowcy opracowują antidotum neutralizujące ten czynnik. Takie lekarstwo wprowadzamy do do ujęć
>wody pitnej (zakładamy, że chemicy w stacjach uzdatniania wody go nie wykrywają). Co się dzieje,
>jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób? Zapraszam
>do dyskusji

Pojawi się cała masa niemiłych, wręcz wrednych, zadufanych w sobie i niemiłosiernie przemądrzałych ateistów. Ta cała masa ateistów zacznie kombinować z neokomunizmem i innymi tego typu wynalazkami w celu uszczęśliwienia ludzkości, bo przecież ateista wie wszystko najlepiej, nawet lepiej niż inny ateista.
Oczywiście organizmy państwowe długo tego nie wytrzymają i dojdzie do masowego mordobicia. Ateiści wszystkich krajów połączą siły w umysłowym wysiłku i zaserwują naszej planecie jakiś nuklearny czy inny kataklizm. Jako, że ateiści nie mają smykałki do bitki zwycięsko z tej pożogi wyjdą zahartowane w bojach zastępy parafialnych bojowników w jedynie słusznej sprawie. Na koniec, gdy opadnie bitewny pył, a słońce wyjrzy zza atomowych chmur na świecie nastanie spokój i harmonia, a ocalałe resztki ludzkości będą żyć długo i szczęśliwie.
20-03-2009 09:07 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

> Pojawi się cała masa niemiłych, wręcz wrednych, zadufanych w sobie i niemiłosiernie przemądrzałych ateistów.

No
Ci co już są, nie tacy nam straszni ale ci co się dopiero po wypiciu wody pojawią.... ci mogą być straszni.

>....
>Oczywiście organizmy państwowe długo tego nie wytrzymają i dojdzie do masowego mordobicia. Ateiści wszystkich krajów połączą siły w umysłowym wysiłku i zaserwują naszej planecie jakiś nuklearny czy inny kataklizm. Jako, że ateiści nie mają smykałki do bitki

>zwycięsko z tej pożogi wyjdą zahartowane w bojach
Ale cholernie spragnione

>zastępy parafialnych bojowników w jedynie słusznej sprawie. Na koniec, gdy opadnie bitewny pył, a słońce wyjrzy zza atomowych chmur na świecie nastanie spokój i harmonia, a ocalałe resztki ludzkości będą żyć długo i szczęśliwie.

Życzę długiego i szczęśliwego życia. Byle bez tych chmur atomowych byśmy się obeszli.
Pozdrawiam.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
liliac (147340 punktów)
Jako, że ateiści nie mają smykałki do bitki zwycięsko z tej pożogi wyjdą zahartowane w bojach zastępy parafialnych bojowników w jedynie słusznej sprawie.

Dlaczego uważasz, że ateista nie ma "smykałki do bitki"?
checkmate (1197 punktów)
>Pojawi się cała masa niemiłych, wręcz wrednych, zadufanych w sobie i niemiłosiernie przemądrzałych ateistów. Ta cała masa ateistów zacznie kombinować z neokomunizmem i innymi tego typu wynalazkami w celu uszczęśliwienia ludzkości, bo przecież ateista wie wszystko najlepiej, nawet lepiej niż inny ateista.
>Oczywiście organizmy państwowe długo tego nie wytrzymają i dojdzie do masowego mordobicia. Ateiści wszystkich krajów połączą siły w umysłowym wysiłku i zaserwują naszej planecie jakiś nuklearny czy inny kataklizm. Jako, że ateiści nie mają smykałki do bitki zwycięsko z tej pożogi wyjdą zahartowane w bojach zastępy parafialnych bojowników w jedynie słusznej sprawie. Na koniec, gdy opadnie bitewny pył, a słońce wyjrzy zza atomowych chmur na świecie nastanie spokój i harmonia, a ocalałe resztki ludzkości będą żyć długo i szczęśliwie.
Nie wiem dlaczego, ale jestem przekonany, ze moglbys napisac cos bardziej z sensem. Jednakze warunkiem koniecznym (choc nie jedynym) jest odnalezienie na swym ciele guzika z napisem "emocje" i ustawienie opcji "power off".
Fizyk (17637 punktów)
> ... Takie lekarstwo wprowadzamy do do ujęć wody pitnej...

W Czechach już to zrobili.
Adamiak (36436 punktów)
>Takie lekarstwo wprowadzamy do do ujęć
>wody pitnej...
Wystarczy do wody termalnej.

>...(zakładamy, że chemicy w stacjach uzdatniania wody go nie wykrywają).
Nie będzie czego wykrywać.

>Co się dzieje,
>jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym...
Nuuudy...

>...i w zachowaniu poszczególnych osób?
Rydzyk na Prezesa PSR!
jad11 (18783 punktów)

>>...i w zachowaniu poszczególnych osób?
>Rydzyk na Prezesa PSR!



To by miało sens!

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>antidotum neutralizujące ten czynnik
Czyli eliksir mądrości.

>Co się dzieje, jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób?
Żadne. Nikogo eliksir nie odczaruje, bo wierzący to różnej maści religianci, hipokryci, i bigoci, którzy jak udawali, tak dalej udawać będą.

A my, ateiści jawni, pozostaniemy czarnymi owcami tego rozmodlonego społeczeństwa.
.
szperacz (2861 punktów)
>Wyobraźmy sobie, że naukowcom udaje się znaleźć w ludzkim organizmie czynnik (gen, ośrodek w mózgu,
>specyficzny rodzaj białka itp.) odpowiedzialny za powstawanie wiary w byty nadprzyrodzone. I, że ci
>naukowcy opracowują antidotum neutralizujące ten czynnik.

Chciałbym zauważyć, że byty nadprzyrodzone to nie tylko bogowie.
Wydaje mi się, że będzie wtedy bardzo smutno, gdy zniknie cały świat bajek. Co będzie się wtedy opowiadać lub czytać dzieciom na dobranoc jeśli znikną krasnale, elfy, jednorożce, wiedźmy, sabaty, Harry Potter albo Bolek i Lolek? Przecież chyba nie Manifest Komunistyczny? Zwycięstwo leśniczego nad wilkiem, który zjadł babcię budowało poczucie sprawiedliwości u dzieci. A teraz? Czy będziemy opowiadać jak Dobry Tusk pokonał Złego Kaczora w wyborach prezydenckich? A cała Fantastyka, pełna potworów z innych galaktyk? Ich też by zabrakło. Nie zabierajmy dzieciom fantastycznych przygód!
20-03-2009 09:39 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Co będzie się wtedy opowiadać lub czytać dzieciom na dobranoc jeśli znikną krasnale...
To Ty dziecku chcesz do picia wodę dawać?
.
szperacz (2861 punktów)
>>Co będzie się wtedy opowiadać lub czytać dzieciom na dobranoc jeśli znikną krasnale...
>To Ty dziecku chcesz do picia wodę dawać?

Wodę też.
Na bajkach wychowało się wielu racjonalistów i ateistów.
20-03-2009 19:13 
 Ocena 4 na 4
R. Grochala (970 punktów)
>Wydaje mi się, że będzie wtedy bardzo smutno, gdy zniknie cały świat bajek. Co będzie się wtedy opowiadać lub czytać dzieciom na dobranoc jeśli znikną krasnale, elfy, jednorożce, wiedźmy, sabaty, Harry Potter albo Bolek i Lolek? Przecież chyba nie Manifest Komunistyczny? Zwycięstwo leśniczego nad wilkiem, który zjadł babcię budowało poczucie sprawiedliwości u dzieci. A teraz? Czy będziemy opowiadać jak Dobry Tusk pokonał Złego Kaczora w wyborach prezydenckich? A cała Fantastyka, pełna potworów z innych galaktyk? Ich też by zabrakło. Nie zabierajmy dzieciom fantastycznych przygód!

Wcale nie będzie smutno. Ludzie mogą się zachwycać, bawić, interesować Gwiezdnymi Wojnami mimo wiedzy, że to całkowita fikcja. Dzieci także to potrafią - w końcu, czy celując kijem do liścia (i wyobrażając sobie strzelanie do tarczy) dziecko się nie bawi, mimo świadomości, że to tylko kij i liść?

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
30-03-2009 00:27 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Wyobraźmy sobie, że naukowcom udaje się znaleźć w ludzkim organizmie czynnik (gen, ośrodek w mózgu,
>>specyficzny rodzaj białka itp.) odpowiedzialny za powstawanie wiary w byty nadprzyrodzone. I, że ci
>>naukowcy opracowują antidotum neutralizujące ten czynnik.
>Chciałbym zauważyć, że byty nadprzyrodzone to nie tylko bogowie.
>Wydaje mi się, że będzie wtedy bardzo smutno, gdy zniknie cały świat bajek. Co będzie się wtedy opowiadać lub czytać dzieciom na dobranoc jeśli znikną krasnale, elfy, jednorożce, wiedźmy, sabaty, Harry Potter albo Bolek i Lolek? Przecież chyba nie Manifest Komunistyczny? Zwycięstwo leśniczego nad wilkiem, który zjadł babcię budowało poczucie sprawiedliwości u dzieci. A teraz? Czy będziemy opowiadać jak Dobry Tusk pokonał Złego Kaczora w wyborach prezydenckich? A cała Fantastyka, pełna potworów z innych galaktyk? Ich też by zabrakło. Nie zabierajmy dzieciom fantastycznych przygód!
>
Napisałam o WIERZE w byty nadprzyrodzone. Przyznam, że w dzieciństwie opowiadano mi bajki. Jednak nawet wtedy zdawałam sobie sprawę, z tego że byty te są nieprawdziwe tj krasnale, elfy itp. Wiedziałam, że sa bajkowe i tak naprawdę nie wierzyłam w ich faktyczne istnienie, podobnie jak większość z nas.
plodzien (7378 punktów)
> Takie lekarstwo wprowadzamy do do ujęć wody pitnej (zakładamy, że chemicy w stacjach uzdatniania wody go nie wykrywają). Co się dzieje, jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób? >
Żadne.
Poza tym, że wredni teiści staną się wrednymi ateistami.
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób?

Zmiany będą takie, że ludzie chcący przeprowadzić czystki etniczne, wprowadzić jakieś bezsensowne prawo, ograniczyć swobody obywatelskie będą musieli trochę pomyśleć aby uzasadnić swoje racje. Teraz mają sprawę ułatwioną - powołują się na tzw. pismo śnięte i wyższy niebiański autorytet. W ateistycznym świecie będą musiali prowadzić dyskusje i przekonywać do swoich pomysłów innych.
20-03-2009 22:54 
 Ocena 5 na 5
-=DrzouannA=- (199 punktów)
>>jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób?
>Zmiany będą takie, że ludzie chcący przeprowadzić czystki etniczne, wprowadzić jakieś bezsensowne prawo, ograniczyć swobody obywatelskie będą musieli trochę pomyśleć aby uzasadnić swoje racje. Teraz mają sprawę ułatwioną - powołują się na tzw. pismo śnięte i wyższy niebiański autorytet. W ateistycznym świecie będą musiali prowadzić dyskusje i przekonywać do swoich pomysłów innych.
>

Zgadzam się z Tobą w ogromnej mierze, ale dla formalności muszę dodać...: nie przypisujmy od razu arbitralnie wszystkim ateistom (i ateistycznemu światu) wrodzonej mądrości, słuszności i racjonalności postępowania i myślenia. W dużym uproszczeniu: jeśli niezbyt racjonalny ateista powie, że jego pomysł jest dobry i odwoła się do starego argumentu "bo tak" albo do wartości dobra wspólnego i paru innych niezbyt rozgarniętych ateistów z jego otoczenia mu przyklaśnie, to efekty mogą być te same co skutki powoływania się na pismo śnięte .
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Jeśli kiedykolwiek miałoby to nastąpić, to ja chyba chcę się zamrozić...


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
20-03-2009 20:45 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Jeśli kiedykolwiek miałoby to nastąpić, to ja chyba chcę się zamrozić...

Też chciałbym tego doczekać - nie ma jak mrożonki z Ojców Dyrektorów, ale Twoje "chyba" mnie trochę zmroziło...
-=DrzouannA=- (199 punktów)
zostawcie nam Rydzyka,
nie zamrażajcie go
21-03-2009 17:13 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>zostawcie nam Rydzyka,
>nie zamrażajcie go

Spox, Rydzyk się nie da, skutecznie podgrzewany termalnym kagankiem swych fanów.

Chociaż, nie wiedzieć czemu, Rydzyk kojarzy mi się z Konserwą Wiecznie Nieświeżą.
Madman (7811 punktów)
>Co się dzieje, jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób? Zapraszam do dyskusji
Pewnie niewiele by się zmieniło. Przy takim stężeniu hipokryzji fakt wiary bądź niewiary nie ma znaczenia.

Pamiętacie motyw Podróży 11. z "Dzienników Gwiazdowych" Lema, gdzie na pewnej planecie wszyscy ludzie byli przebrani za roboty? Każdy myślał, że wszyscy pozostali są prawdziwymi robotami i bał się zdemaskowania, więc zabawa ciągnęła się w nieskończoność, z coraz silniejszymi deklaracjami niechęci wobec białkowców.

Pomysł z lekarstwem na transcendencję jest dobry, ale nie wystarczający.
Musiałby się jeszcze znaleźć ktoś, kto głośno powie, że król jest nagi.
Lion King (1 punktów)
>Wyobraźmy sobie, że naukowcom udaje się znaleźć w ludzkim organizmie czynnik (gen, ośrodek w mózgu,
>specyficzny rodzaj białka itp.) odpowiedzialny za powstawanie wiary w byty nadprzyrodzone. I, że ci
>naukowcy opracowują antidotum neutralizujące ten czynnik. Takie lekarstwo wprowadzamy do do ujęć
>wody pitnej (zakładamy, że chemicy w stacjach uzdatniania wody go nie wykrywają). Co się dzieje,
>jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób? Zapraszam
>do dyskusji

Od tak od razu się nie da zmienić społeczeństwa przez genetykę. Geny są bardzo sile powiązane w chromosomach. Nawet silna presja na odłamanie choć jednej cząstki w organizmie laboratoryjnym zaszczepionym nie będzie miała żadnych skutków dopiero pokolenie ze zmutowanym genotypem będzie przejawiało pożądane cechy. Choćby ogromną niechęć do kościoła i próbę wszelkiej jego niwelacji. Poprzez wszelkiego ruchy społeczne manifestacje, ataki zbrojne, doszłoby do załamania kościoła. Niestety władza w państwie nie będzie dopuszczać do takich form agresji. Zakończy się więzieniami, skazaniami itd. Bądź będzie to forma calkowicie obojętna wobec zachowań kościoła. Po prostu mieliby to gdzieś a społeczeństwo przekształciłoby się do tego stopnia po dłuższym czasie, że wiara upadłaby do końca.
30-03-2009 00:33 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>Wyobraźmy sobie, że naukowcom udaje się znaleźć w ludzkim organizmie czynnik (gen, ośrodek w mózgu,
>>specyficzny rodzaj białka itp.) odpowiedzialny za powstawanie wiary w byty nadprzyrodzone. I, że ci
>>naukowcy opracowują antidotum neutralizujące ten czynnik. Takie lekarstwo wprowadzamy do do ujęć
>>wody pitnej (zakładamy, że chemicy w stacjach uzdatniania wody go nie wykrywają). Co się dzieje,
>>jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób? Zapraszam
>>do dyskusji
>Od tak od razu się nie da zmienić społeczeństwa przez genetykę. Geny są bardzo sile powiązane w chromosomach. Nawet silna presja na odłamanie choć jednej cząstki w organizmie laboratoryjnym zaszczepionym nie będzie miała żadnych skutków dopiero pokolenie ze zmutowanym genotypem będzie przejawiało pożądane cechy. Choćby ogromną niechęć do kościoła i próbę wszelkiej jego niwelacji. Poprzez wszelkiego ruchy społeczne manifestacje, ataki zbrojne, doszłoby do załamania kościoła. Niestety władza w państwie nie będzie dopuszczać do takich form agresji. Zakończy się więzieniami, skazaniami itd. Bądź będzie to forma calkowicie obojętna wobec zachowań kościoła. Po prostu mieliby to gdzieś a społeczeństwo przekształciłoby się do tego stopnia po dłuższym czasie, że wiara upadłaby do końca.
>
Ale własnie o to mi chodzi, jak zmieniłoby się dzięki temu społeczeństwo. Czy byłaby to zmiana na plus czy na minus. Czy fakt, że religie cały czas mają się dobrze nie świadczy o tym ,że spełniają jakąś pozytywną społeczną rolę (inaczej - patrząc ewolucyjnie, dawno by już wyginęły)?
checkmate (1197 punktów)
>Ale własnie o to mi chodzi, jak zmieniłoby się dzięki temu społeczeństwo. Czy byłaby to zmiana na plus czy na minus. Czy fakt, że religie cały czas mają się dobrze nie świadczy o tym ,że spełniają jakąś pozytywną społeczną rolę (inaczej - patrząc ewolucyjnie, dawno by już wyginęły)?
Widze "jakas pozytywna spoleczna role" w religiach, ale czy kupisz swojemu dziecku zestaw p.t. "Maly pirat drogowy" z mysla, zeby nauczylo sie prawidlowych reakcji na kretynizm innych uczestnikow ruchu drogowego?
Albo prosciej - czy narkotyki nie maja w sobie "jakiegos pozytywnego dzialania"?
30-03-2009 22:17 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>Ale własnie o to mi chodzi, jak zmieniłoby się dzięki temu społeczeństwo. Czy byłaby to zmiana na plus czy na minus. Czy fakt, że religie cały czas mają się dobrze nie świadczy o tym ,że spełniają jakąś pozytywną społeczną rolę (inaczej - patrząc ewolucyjnie, dawno by już wyginęły)?
>Widze "jakas pozytywna spoleczna role" w religiach, ale czy kupisz swojemu dziecku zestaw p.t. "Maly pirat drogowy" z mysla, zeby nauczylo sie prawidlowych reakcji na kretynizm innych uczestnikow ruchu drogowego?
>Albo prosciej - czy narkotyki nie maja w sobie "jakiegos pozytywnego dzialania"?

Nie chodzi o to co bym chciała, żeby było. Chodzi mi o to, że istnienie religii jest faktem. Więc dlaczego istnieją?
Może na tym etapie rozwoju, człowiek (czytaj większość ludzi) potrzebuje wsparcia w postaci istoty wyższej. I, że być może dlatego właśnie religie istnieją, że bilans ich działania jest jednak dodatni? Nie twierdzę, że tak jest w rzeczywistości, ale czy nie warto tego rozważyć z czysto ewolucyjnego punktu widzenia, zakładając, że "organ" nieużywany ulega zanikowi? A religie nie zanikają.
03-04-2009 01:52 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
>>>Ale własnie o to mi chodzi, jak zmieniłoby się dzięki temu społeczeństwo. Czy byłaby to zmiana na plus czy na minus. Czy fakt, że religie cały czas mają się dobrze nie świadczy o tym ,że spełniają jakąś pozytywną społeczną rolę (inaczej - patrząc ewolucyjnie, dawno by już wyginęły)?
Religie nie są wytworem ewolucyjnym. Zawód złodzieja też ma się dobrze i jest nawet starszy niż najstarsza religia. Nie świadczy to jednak o pozytywnej roli kradzieży?

>Nie chodzi o to co bym chciała, żeby było. Chodzi mi o to, że istnienie religii jest faktem. Więc dlaczego istnieją?
Dopóki istnieją ludzie wystarczająco zainteresowani by istniała - to tak będzie.

>Może na tym etapie rozwoju, człowiek (czytaj większość ludzi) potrzebuje wsparcia w postaci istoty wyższej.
Może, a dlaczego ateiści tego nie potrzebują?

>I, że być może dlatego właśnie religie istnieją, że bilans ich działania jest jednak dodatni? Nie twierdzę, że tak jest w rzeczywistości, ale czy nie warto tego rozważyć z czysto ewolucyjnego punktu widzenia, zakładając, że "organ" nieużywany ulega zanikowi? A religie nie zanikają.
Nie warto. Religie nie są wytworem ewolucyjnym. Religie nie są obszarem zainteresowania natury.
" Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych. Nie bądźmy peweksami." (Miś)
03-04-2009 15:47 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Religie nie są wytworem ewolucyjnym. Zawód złodzieja też ma się dobrze i jest nawet starszy niż najstarsza religia. Nie świadczy to jednak o pozytywnej roli kradzieży?

Skąd pewność, że nie są?

>>Nie chodzi o to co bym chciała, żeby było. Chodzi mi o to, że istnienie religii jest faktem. Więc dlaczego istnieją?
>Dopóki istnieją ludzie wystarczająco zainteresowani by istniała - to tak będzie.

No i to właśnie jest ciekawe. Dlaczego ciągle jest tylu zainteresowanych. Może wiara w istoty wyższe jest jednak uwarunkowana biologicznie.

>>Może na tym etapie rozwoju, człowiek (czytaj większość ludzi) potrzebuje wsparcia w postaci istoty wyższej.
>Może, a dlaczego ateiści tego nie potrzebują?

Otóż to, dlaczego ? Może jesteśmy jakimiś mutantami Sama chciałabym to wiedzieć.

>
03-04-2009 23:27 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
>Nie chodzi o to co bym chciała, żeby było. Chodzi mi o to, że istnienie religii jest faktem. Więc dlaczego istnieją?
>Dopóki istnieją ludzie wystarczająco zainteresowani by istniała - to tak będzie.
>No i to właśnie jest ciekawe. Dlaczego ciągle jest tylu zainteresowanych.
Nie miałem na myśli wierzących, wprost przeciwnie - chodziło mi o jednostki czerpiące z tego korzyści.

>Może wiara w istoty wyższe jest jednak uwarunkowana biologicznie.
Czy mam rozumieć, że ewolucja stworzyła np Islam, a Arabowie maja gen wiary w Allaha?
To raczej nie ten wątek, gdzieś widziałem odpowiedni wątek zatytułowany: kawały
Autografka (10638 punktów)

>>Może wiara w istoty wyższe jest jednak uwarunkowana biologicznie.
>Czy mam rozumieć, że ewolucja stworzyła np Islam, a Arabowie maja gen wiary w Allaha?
>To raczej nie ten wątek, gdzieś widziałem odpowiedni wątek zatytułowany: kawały
>
Nie odrzucam takiej hipotezy. W końcu naukowcy doszukują się fenomenu wiary w bogów w specyficznym działaniu płatów skroniowych mózgu. Może coś w tym jest? Wtedy bylibyśmi tymi z wadliwie działającymi mózgami chyba
03-04-2009 23:37 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>>Może wiara w istoty wyższe jest jednak uwarunkowana biologicznie.
>Czy mam rozumieć, że ewolucja stworzyła np Islam, a Arabowie maja gen wiary w Allaha?
>To raczej nie ten wątek, gdzieś widziałem odpowiedni wątek zatytułowany: kawały
>
Zresztą są przykłady osób z uszkodzeniem mózgu (np. po wypadkach), u których zaczęła się objawiać ponadprzeciętna religijność, wręcz religijny fanatyzm.
04-04-2009 00:15 
 Ocena 2 na 2
checkmate (1197 punktów)
Autografka, właśnie natchnęłaś mnie. Kiełkuje mi w głowie pewna teoria.
Głównym założeniem jest wykazanie, że wszystkie osobniki odbiegające w jakikolwiek sposób od normy, są nienormalne.
Normalni ludzie w genach mają wszystko to, co jest potrzebne do zachowania porządku na świecie. Natomiast ateiści, homoseksualiści, niepełnosprawni umysłowo itd są ludźmi upośledzonymi z powodu złego działania grupy genów odpowiedzialnych za normalność.
Główny Kreator decyduje o jakości tych genów, ale żeby uniknąć pomówień - wybiera losowo tych, którzy są nienormalni.
To, że tych genów (jeszcze) nie znaleziono, rzecz jasna nie dowodzi ich nieistnienia.
Fakt, że normalni mieli ze sobą kilka nieporozumień w przeszłości też niczego nie dowodzi. To, że nazywają Głównego Kreatora różnymi imionami jest normalne.
Nienormalnym jest, że normalni są odciągani od zrozumienia powyższego. Odciągającymi musza więc być nienormalni.
Muszę przemyśleć jeszcze parę szczegółów, ale "najtrudniejszy pierwszy krok"
04-04-2009 00:39 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Autografka, właśnie natchnęłaś mnie. Kiełkuje mi w głowie pewna teoria.
Miło być dla kogoś natchnieniem

>Głównym założeniem jest wykazanie, że wszystkie osobniki odbiegające w jakikolwiek sposób od normy, są nienormalne.

To jest definicja nienormalności

>Główny Kreator decyduje o jakości tych genów, ale żeby uniknąć pomówień - wybiera losowo tych, którzy są nienormalni.

Z tym, że ja akurat wątpię w istnienie głównego kreatora

>Fakt, że normalni mieli ze sobą kilka nieporozumień w przeszłości też niczego nie dowodzi. To, że nazywają Głównego Kreatora różnymi imionami jest normalne.

Imię kreatora nie ma chyba większego znaczenia. Chodzi o specyficzne działanie mózgu

>Nienormalnym jest, że normalni są odciągani od zrozumienia powyższego. Odciągającymi musza więc być
nienormalni.

Normalni nigdy nie zrozumieją nienormalnych, biologicznie nie mają takiej mozliwości
>
checkmate (1197 punktów)
>Z tym, że ja akurat wątpię w istnienie głównego kreatora
Cierpliwości, nie tworzy się poważnych i spójnych teorii w 15min.

>Normalni nigdy nie zrozumieją nienormalnych, biologicznie nie mają takiej mozliwości.
Amen
Autografka (10638 punktów)
>>Z tym, że ja akurat wątpię w istnienie głównego kreatora
>Cierpliwości, nie tworzy się poważnych i spójnych teorii w 15min.

a w 20 lat?
checkmate (1197 punktów)
>>>Z tym, że ja akurat wątpię w istnienie głównego kreatora
>>Cierpliwości, nie tworzy się poważnych i spójnych teorii w 15min.
>a w 20 lat?

www.youtube.com/watch?v=mXbvJ3uavW0
Autografka (10638 punktów)
>>>>Z tym, że ja akurat wątpię w istnienie głównego kreatora
>>>Cierpliwości, nie tworzy się poważnych i spójnych teorii w 15min.
>>a w 20 lat?
>www.youtube.com/watch?v=mXbvJ3uavW0

ładne animacje
06-04-2009 16:01 
 Ocena 2 na 2
Bartek Górecki (1514 punktów)
>>Może wiara w istoty wyższe jest jednak uwarunkowana biologicznie.
>Czy mam rozumieć, że ewolucja stworzyła np Islam, a Arabowie maja gen wiary w Allaha?
>To raczej nie ten wątek, gdzieś widziałem odpowiedni wątek zatytułowany: kawały

Myślę, że wiara w boga była na pewnym etapie premiowana na zasadzie doboru naturalnego, plemiona wierzące w życie po śmierci zapewne były waleczniejsze i odważniejsze od plemion niewierzących i stąd ich sukces reprodukcyjny (zdobyczne kobiety). Tak jak dzieci wierzące rodzicom w wiele rzeczy "na słowo" miały większą przeżywalność, bo nie próbowały sprawdzić empirycznie czy lew jest niebezpieczny. Te dzieci w konsekwencji pozwalały sobie wbijać wiarę ojców do głowy. I tak powstał produkt uboczny ewolucji - religia. Gen wiary w Allaha to żart, ale genetyczne predyspozycje dzieci do "wdrukowywania" wiary w mózg to fakt. Na tym forum można spotkać b. inteligentnych i racjonalnych teistów, którzy jednak na słowo bóg w niepojęty sposób "wyłączają myślenie".

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
Vytautas (4394 punktów)
>>>>Ale własnie o to mi chodzi, jak zmieniłoby się dzięki temu społeczeństwo. Czy byłaby to zmiana na plus czy na minus. Czy fakt, że religie cały czas mają się dobrze nie świadczy o tym ,że spełniają jakąś pozytywną społeczną rolę (inaczej - patrząc ewolucyjnie, dawno by już wyginęły)?
>Religie nie są wytworem ewolucyjnym. Zawód złodzieja też ma się dobrze i jest nawet starszy niż najstarsza religia. Nie świadczy to jednak o pozytywnej roli kradzieży?
>
   Kiedy ludzie zaczęli wytwarzać więcej, niż mogli od razu skonsumować, pojawił się towar i pojawiła się potrzeba wymiany. Pierwotną formą wymiany był rabunek, który przekształcił się w kradzież. Później wymyślono handel, ale kradzież wcale nie znikła.
   Od kiedy ludzie zaczęli dostrzegać na świecie związki przyczynowo-skutkowe, próbowano jakoś wpływać na bieg zdarzeń i pojawiła się magia, która przekształciła się w religię. Później wymyślono naukę, ale religia wcale nie znikła.
Tuman (10 punktów)
>Wyobraźmy sobie, że naukowcom udaje się znaleźć w ludzkim organizmie czynnik (gen, ośrodek w mózgu,
>specyficzny rodzaj białka itp.) odpowiedzialny za powstawanie wiary w byty nadprzyrodzone.

I wyobraźmy sobie dalej, że ci sami naukowcy zostali porwani
przez fundamentalistów
i zmuszono ich
teraz do pracy nad odkryciem genu odpowiedzialnego za ateizm.
Vytautas (4394 punktów)
>Wyobraźmy sobie, że naukowcom udaje się znaleźć w ludzkim organizmie czynnik (gen, ośrodek w mózgu,
>specyficzny rodzaj białka itp.) odpowiedzialny za powstawanie wiary w byty nadprzyrodzone. I, że ci
>naukowcy opracowują antidotum neutralizujące ten czynnik. Takie lekarstwo wprowadzamy do do ujęć
>wody pitnej (zakładamy, że chemicy w stacjach uzdatniania wody go nie wykrywają). Co się dzieje,
>jakie zmiany Waszym zdaniem zajdą w życiu społecznym i w zachowaniu poszczególnych osób? Zapraszam
>do dyskusji
   Myślenie pojawia się wtedy, gdy trzeba rozwiązać nowy problem, a składa się z dwóch procesów: Najpierw trzeba mieć pomysł na rozwiązanie problemu, a następnie trzeba umieć ocenić ten pomysł, a jeżeli uznamy go za zły -- odrzucić i mieć inny pomysł.
   Źródłem poglądów nieracjonalnych jest nieumiejętność odrzucania pomysłów złych. Z ostrożności lub braku odwagi. To prowadzi do mnożenia bytów ponad konieczność, a na gruncie religii -- do herezji.
   Co właściwie miałby robić ten twój lek antyreligijny? Pozbawić możliwości miewania pomysłów -- ależ znaczy to tyle, co zamienić ludzkość w bandę idiotów.
   Jeżeli ma się pomysły, to ma się dobre i złe. Z dobrych wyrasta nauka, ze złych rozmaite religie, sekty i zabobony. Wolność, a zwłaszcza wolność słowa doprowadzi do takiego namnożenia sekt, że ich absurdalność stanie się widoczna nawet dla ludzi moherowego typu. Nauka nie rozmnoży się ponad konieczność, bo dysponuje metodą naukową.
   Możesz zatem przestać marzyć o antyreligijnym leku, on już jest, tyle, że działa powoli.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365