Oczywiście, że nie piszę nic odkrywczego. Opisuję jedynie kolejne symptomy powszechnego zjawiska, minimalizacji wysiłku nie tylko fizycznego (naturalne zjawisko), ale i intelektualnego. Rozumiem ludzi pobocznych. Oni nie mają czasu na wgłębianie się w temat, ale o osoby interesujące się dziedziną, wypowiadające się na jej temat:
Portal na którym posiadam skrzynkę pocztową na pierwszej stronie podał link do "artykułu" będącego w rzeczywistości "kopiuj-wklej" z jakiejś strony WWW o teorii spiskowej dotyczącej regulacji żywieniowych "Codex Alimentarius". Najwięcej emocji dotyczyło (odrzuconej) propozycji wprowadzenia zakazu wzbogacania produktów spożywczych witaminami. Propozycja ta została przedstawiona jako... wprowadzenie zakazu stosowania naturalnych witamin. W komentarzach wiało grozą,padło sporo oskarżeń (tradycyjnie pod adresem żydów, masonów, Rockefelerów). Jednak nikt z komentujących nie zadał sobie trudu intelektualnego by zastanowić się, czy przypadkiem przepis ten nie miał na celu ochronić nas przed nieświadomym przedawkowaniem witamin. Nikt nie zauważył, że "Codex Alimentarius" to zestaw wskazań, nie regulacji, oraz że istnieje od prawie pół wieku (jednym z jego przejawów jest jodowana sól spożywcza), i jeszcze nas do tej pory ani nie wytruli, ani nie zagłodzili. |