 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-03-2009 12:36 | Heretic013 (19 punktów) | Próżnia, Materia itd. | Moja wiedza jest na ten temat znikoma i chcialbym zasiegnac troche informacji nie przedzierajac sie przez stosy ksiazek (tym bardziej ze czasu na to brak). Wszechswiat ma podobno granice: Jaka i co jest poza granica? Co z rozszerzaniem wszechswiata - granica sie zmienia? Spotkalem sie z teoria, wedlug ktorej dalej nic nie moze istniec czyli granica jest niczym 'sciana' blokujaca - rozszerzajaca sie jednak pod wplywem Wielkiego Wybuchu. Inna teoria, wedlug ktorej dalej istnieje 'pustka/proznia' probujaca nas zassac a ktorej wszechswiat poddaje sie (i przyspiesza). Zakonczyc sie to moze na 2 sposoby: - materia przestanie istniec gdyz zostanie pochlonieta przez niekonczaca sie przestrzen - masa (ciagle narastajaca) czarnych dziur spowoduje ponowne odwrocenie tego procesu i ponowne zassanie 'do srodka' i ponowny wielki wybuch Jestem laikiem w tych kwestiach. Wiem, ze istnieja tez inne teorie. Moglby ktos wyjasnic mi troche z tych spraw na prosty, 'chlopski' rozum? Jest duzo publikacji i wyjasnien jednak nie sa one napisane przystepnym jezykiem, ktorego laik, kiepski z matematyki i nie majacy specjalnego pojecia o fizyce moglby zrozumiec. Dzieki z gory za odpowiedz. Mam pare pytan ale wszystko w swoim czasie  Moja percepcja swiata jest bardzie obrazowa, wizualna - cyfry do mnie nie dociaraja. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Bogdanowicz (193 punktów) | Nie tyle ma granice, co jest ograniczony. Trochę podobna sytuacja jest z powierzchnią kuli - nie jest nieskończona, ale nie można ustalić sensownej granicy. Na zewnątrz nic nie ma, nawet próżni - nie ma przestrzeni. Jeśli rozważamy figury na płaszczyźnie, to nie zastanawiamy się, co jest poza nią. Podobnie jest z Wszechświatem, tylko więcej wymiarów.
|
|
 | | Heretic013 (19 punktów) | >Nie tyle ma granice, co jest ograniczony. Trochę podobna sytuacja jest z powierzchnią kuli - nie jest nieskończona, ale nie można ustalić sensownej granicy. >Na zewnątrz nic nie ma, nawet próżni - nie ma przestrzeni. Jeśli rozważamy figury na płaszczyźnie, to nie zastanawiamy się, co jest poza nią. Podobnie jest z Wszechświatem, tylko więcej wymiarów.
Ok twierdzisz ze ma kres. Na czym opiera sie ta wiedza? Moze jakies ciekawe linki? Co jest tym kresem? Tam gdzie konczy sie 'materia' rozprzestrzeniajaca sie po wielkim wybuchu? A co poza? Bam - wale lbem w bariere (gdybym mogl teoretycznie dojsc do konca)? Taka jest teoria, wiem. Ale slyszalem tez o takiej wedlug ktorej nie ma takiej granicy - poza materia jest pustka, ktora jak napisalem wyzej zasysa ta materie. Wszechswiat osadzony w nicosci a granica wedlug niej nie istnieje (nie podam zrodla niestety). Wszechswiat wedlug niej jest rozrywany - tak jak w prozni - ktora dazy do tego aby wyrownac nierownowage materi z jej brakiem ( z tym ze tu nie ma granicy wiec rozszerzanie ma trwac w nieskonczonosc - wyjatkiem ma byc masa skumulowana za posrednictwem wzajemnego oddzialywania na siebie materii i czarnych dziur majaca doprowadzic do ponownego zapadniecia i kolejnego, po osiagnieciu punktu krytycznego, Big Bangu )
|
|
|  | 2 na 2 | Bogdanowicz (193 punktów) | > Ok twierdzisz ze ma kres. Na czym opiera sie ta wiedza? Moze jakies ciekawe linki?Na razie możesz zobaczyć chociażby en.wikipedia.org/wiki/Shape_of_the_Universe, może w weekend znajdę cos lepszego. > Co jest tym kresem? Tam gdzie konczy sie 'materia' rozprzestrzeniajaca sie po wielkim wybuchu? A co poza? Bam - wale lbem w bariere (gdybym mogl teoretycznie dojsc do konca)?Nie zrozumiałeś. Wyobraź sobie, że jesteś płaszczakiem żyjącym na powierzchni kuli. Nie możesz poruszać się w dół ani w górę. Dla takiego płaszczaka nie istnieje kres powierzchni, po której się porusza. Nie istnieje żadna granica, ale jego "wszechświat" ma skończoną powierzchnię. > Taka jest teoria, wiem. Ale slyszalem tez o takiej wedlug ktorej nie ma takiej granicy - poza materia jest pustka, ktora jak napisalem wyzej zasysa ta materie. Wszechswiat osadzony w nicosci a granica wedlug niej nie istnieje (nie podam zrodla niestety).> Wszechswiat wedlug niej jest rozrywany - tak jak w prozni - ktora dazy do tego aby wyrownac nierownowage materi z jej brakiem ( z tym ze tu nie ma granicy wiec rozszerzanie ma trwac w nieskonczonosc - wyjatkiem ma byc masa skumulowana za posrednictwem wzajemnego oddzialywania na siebie materii i czarnych dziur majaca doprowadzic do ponownego zapadniecia i kolejnego, po osiagnieciu punktu krytycznego, Big Bangu )To ja też poproszę o źródło. Po różne teorie końca znów tymczasowo odeslę do Wikipedii ( en.wikiped(*)/Ultimate_fate_of_the_universe). Nie widziałem jednak żadnej, która zakładałaby istnienie próżni poza Wszechświatem. Rozszerza się nie tyle materia, co przestrzeń.
|
|
| |  | | jad11 (18783 punktów) |
>Nie zrozumiałeś. Wyobraź sobie, że jesteś płaszczakiem żyjącym na powierzchni kuli. Nie możesz poruszać się w dół ani w górę. Dla takiego płaszczaka nie istnieje kres powierzchni, po której się porusza. Nie istnieje żadna granica, ale jego "wszechświat" ma skończoną powierzchnię. To trochę jak ludzie na ziemi. Nie latający i nie kopiący zbyt głęboko. Gdyby nie woda i inne przeszkody to idąc ciągle w tym samym kierunku powinienem dojść do punktu początkowego z przeciwnej strony. Gdybym mógł lecieć w kosmosie ciągle w tym samym kierunku to również wróciłbym z drugiej strony? Zakładając, że wyznaczenie jakiegoś stałego punktu w kosmosie jest w ogóle możliwe.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adam Michalik (153 punktów) | > To trochę jak ludzie na ziemi. Nie latający i nie kopiący zbyt głęboko. Gdyby nie woda i inne przeszkody to idąc ciągle w tym samym kierunku powinienem dojść do punktu początkowego z przeciwnej strony.No nie całkiem - płaszczak nie kopie i nie lata, bo dla niego to są pojęcia kompletnie bezsensowne - to tak jakby się zastanawiać, co się dzieje po drugiej stronie wstęgi Mobiusa. Płaszczak nie może nawet spojrzeć w górę lub w dół, bo nie istnieje dla niego coś takiego jak góra lub dół. Dla płaszczaka kopanie byłoby mniej więcej tym, co dla nas włożenie ręki w czwarty wymiar - podnosisz rękę, machasz w lewo, a ona znika - nie widać jej, bo jest w jeszcze innym wymiarze. Bez sensu, prawda? Nasza przestrzeń też jest trójwymiarowa tylko w przybliżeniu - tak naprawdę, wedle obowiązujących teorii, jest zakrzywiona przez umieszczone w niej masy. Potrafimy sobie wyobrazić zakrzywioną powierzchnię dwuwymiarową - na przykład powierzchnię kuli. Ciężko jednak sobie wyobrazić zakrzywioną przestrzeń trójwymiarową. Dzieje się tak, ponieważ zakrzywioną powierzchnię 2D widzimy w trzech wymiarach, a przestrzeń 3D musielibyśmy widzieć w czterech, co jest niemożliwe ze względu na to, że nasze mózgi są przystosowane do postrzegania jedynie 3 wymiarów. Problemy z wyobrażeniem sobie kształtu tej przestrzeni nie są jednak zbyt wielką przeszkodą, bo mamy do tego aparat matematyczny i jeżeli będziemy stosować ścisłe rozumowanie, to jakoś sobie poradzimy. Był taki dowcip, że matematyk może sobie wyobrazić dowolną liczbę wymiarów - wyobrazić sobie jeden wymiar jest łatwo, a dalej to już przez indukcję  > Gdybym mógł lecieć w kosmosie ciągle w tym samym kierunku to również wróciłbym z drugiej strony? Zakładając, że wyznaczenie jakiegoś stałego punktu w kosmosie jest w ogóle możliwe.Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, może. Kształt wszechświata nie jest całkiem znany.
|
|
| | | |  | | jad11 (18783 punktów) | > Kształt wszechświata nie jest całkiem znany. Zdaje mi się, że jest zupełnie nieznany, istnieją tylko różne teorie. Może się mylę. Czy jest pewność co do tego, że istnieją jakieś inne, poza nam znanymi, wymiary? To chyba też tylko domysły?
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adam Michalik (153 punktów) | > Zdaje mi się, że jest zupełnie nieznany, istnieją tylko różne teorie. Może się mylę. Czy jest pewność co do tego, że istnieją jakieś inne, poza nam znanymi, wymiary? To chyba też tylko domysły?Jeżeli tak podchodzimy do sprawy, to właściwie o całym wszechświecie nic nie wiemy - są tylko różne opisujące go teorie. Wymiar to pojęcie stworzone przez człowieka i odnoszące się do pewnych obiektów matematycznych. Możemy więc co najwyżej mówić o wymiarowości teorii i modeli opisujących wszechświat, a nie o wymiarowości wszechświata samego w sobie. Istnieją modele fizyczne opisujące wszechświat za pomocą większej liczby wymiarów, niż standardowe 3 + 1 na czas (teoria strun, superstrun, M-teoria itd). Czy te teorie są aktualnie uznawane za obowiązujące? Nie. Czy są ciekawe? Jak najbardziej
|
|
| | | | | |  | | jad11 (18783 punktów) |
> Istnieją modele fizyczne opisujące wszechświat za pomocą większej liczby wymiarów, niż standardowe 3 + 1 na czas (teoria strun, superstrun, M-teoria itd). Czy te teorie są aktualnie uznawane za obowiązujące? Nie. Czy są ciekawe? Jak najbardziej  Dla mnie najciekawsza jest teoria fraktali. Czy jest obowiązująca? Nie mam pojęcia 
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| |  | | Heretic013 (19 punktów) | > Nie widziałem jednak żadnej, która zakładałaby istnienie próżni poza Wszechświatem. Rozszerza się nie tyle materia, co przestrzeń.Ok. Zle to ujalem. Uklad materi w przestrzeni. Opisuje to po prostu obrazowo. Wszystko zalezy od tego co pojmowane jest jako materia. Sa jakies czastki elementarne z ktorych wszystko sie sklada. Zrodel nie podam bo nie jestem w tej chwili w stanie. Stan o ktorym mowa to wymarcie. Niekonczace rozszerzanie. Materia sie nie rozszerza bo jest stala - za to odleglosci miedzy najdrobnieszymi czastkami daza do nieskonczonosci. Poza swiatem jaki znamy - materii - nie ma nic. Prozni uzylem tu jako opisu. Chodzilo mi o obrazowe oddanie tego. Przyspieszanie rozszerzenia wszechswiata tlumaczone jest tam przez zwiekszenie odleglosci galaktyk (i ich skupisk) miedzy soba. Mniejsze oddzialywanie na siebie powoduje iz sily zewnetrzne (dazace do 'zassania') dzialaja z wiekza sila. Cholernie ciezko mi to wyjasnic. Mam nadzieje ze wyrazam sie zrozumiale. Wiadomo ze nie ma tam nic wiec nie wiem czy sily zewnetrzne to dobra nazwa. Wogole zawile sie wyrazam wiec nie wiem na jak szybko temat ten sie nie zakonczy
|
|
| | |  | | Bogdanowicz (193 punktów) | >Przyspieszanie rozszerzenia wszechswiata tlumaczone jest tam przez zwiekszenie odleglosci galaktyk (i ich skupisk) miedzy soba. Mniejsze oddzialywanie na siebie powoduje iz sily zewnetrzne (dazace do 'zassania') dzialaja z wiekza sila. Sił zewnętrznych nie ma, bo na zewnątrz nic nie ma. >Cholernie ciezko mi to wyjasnic. Mam nadzieje ze wyrazam sie zrozumiale. Wiadomo ze nie ma tam nic wiec nie wiem czy sily zewnetrzne to dobra nazwa. Faktycznie ciężko nam idzie ta komunikacja, ale poradzimy sobie. Mam tylko jedną prośbę: polskie znaki.
|
|
| | | |  | | Heretic013 (19 punktów) | > Faktycznie ciężko nam idzie ta komunikacja, ale poradzimy sobie. Mam tylko jedną prośbę: polskie znaki.OK musiałem naprawić Windę - teraz już są. Będzie za to trochę dyslekcji ale cóż.  > Sił zewnętrznych nie ma, bo na zewnątrz nic nie ma.No więc czym jest próżnia i jakie siły działają na nią? Z tego co kojarzę to nie ona oddziaływuje na materię ale to materia usiłuje ją wypełnić. Więc co byśmy mieli poza znanym wszechświatem jeśli nie próżnię? Można się odwoływać do różnych wymiarów itd. nie zadowala mnie to. Za dużo teoretyzowania. Bardziej to co wiemy mnie interesuje. Na tej podstawie można wyciągać wnioski a nie przytaczanie 'teorii jakiegoś Albrechta z 1916 roku'  na której się bazują współczesne przypuszczenia. OK. Jeśli nie ma nic to co jest? Nazwałem to próżnią. Określenie może być błędne ale nie wiem jak inaczej to określić. Od tego punktu chce zacząć a pozostałe kwestie można omówić później. 'Lot w jedną stronę to powrót z drugiej' czy istnienie tam 4,5,6...13 wymiaru to abstrakcja której nie zamierzam na razie poruszać. Czas a materia też jest kwestią oddzielną. Albo teorie mówiące o tym, że najmniejsza cząstka elementarna jaką możemy spotkać po przybliżeniu będzie po prostu naszym wszechświatem i koło się zamknie  Jeśli nie będę używał właściwych określeń na jakieś zjawiska to przepraszam ale nie jestem Fizykiem. Założyłem ten temat tutaj po to aby co nie co poszerzyć swoją wiedzę - tym bardziej że z tego działu powinni korzystać ludzie mający chociażby jako takie pojęcie w tej dziedzinie. Odpowiedzi typu poczytaj sobie są bezsensowne ponieważ fora służą właśnie wymianie wiedzy i korzysta się z nich w celu nabycia pewnych podstaw i jako takiego ogarnięcia tematu. Książki owszem ale trzeba też wiedzieć za co się zabrać a nie studiować wszystko od przyrody dla przedszkolaków przez Fizykę z Astronomią dla gimnazjów po teorie kwantowe jak leci po kolei - wszystkich autorów i tytuły. O tym też trzeba mieć pojęcie. Dzięki z góry dla wszystkich, którzy chcą w ogóle poruszyć ten temat.
|
|
4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | > Jestem laikiem w tych kwestiach. Wiem, ze istnieja tez inne teorie. Moglby ktos wyjasnic mi troche> z tych spraw na prosty, 'chlopski' rozum?> Jest duzo publikacji i wyjasnien jednak nie sa one napisane przystepnym jezykiem, ktorego laik,> kiepski z matematyki i nie majacy specjalnego pojecia o fizyce moglby zrozumiec.> Dzieki z gory za odpowiedz. Mam pare pytan ale wszystko w swoim czasie  > Moja percepcja swiata jest bardzie obrazowa, wizualna - cyfry do mnie nie dociaraja.> Niemcy mają taką bajkę, a w niej nuernberger Trichter -- lejek norymberski. Przykłada się taki do głowy i nalewa wiedzę zmieszaną z rozumem. My tu takiego lejka nie mamy, takie lejki mają księża, oni wyjaśniają wszystko tak, że się to da zrozumieć nawet na chłopski rozum. Do zrozumienia zagadnień współczesnej astrofizyki chłopski rozum już nie wystarcza, ani nawet robotniczy.
|
|
 | 1 na 1 | Heretic013 (19 punktów) | > Niemcy mają taką bajkę, a w niej nuernberger Trichter -- lejek norymberski. Przykłada się taki do głowy i nalewa wiedzę zmieszaną z rozumem. > My tu takiego lejka nie mamy, takie lejki mają księża, oni wyjaśniają wszystko tak, że się to da zrozumieć nawet na chłopski rozum. Do zrozumienia zagadnień współczesnej astrofizyki chłopski rozum już nie wystarcza, ani nawet robotniczy.
Widzisz - ksiazki ladnie pieknie ale nie kazdy ma czas jak pracuje zawziecie i ma rodzine na glowie do tego. Co do wspolczesnej astrofizyki z tego co wiem to polega ona na teoriach ktore sa nie do udowodnienia. Poza tym wszystko da sie wyjasnic w sposob bardziej przystepny dla normalnego, 'pojetnego' czlowieka chocazby obrazowo.
|
|
 | 1 na 1 | Heretic013 (19 punktów) | Sa tez bajki o ocenianiu i patrzeniu z gory. Jak bys nie wiedzial czegos w dziedzinie w ktorej ja jestem dobry udzielil bym ci takiej odpowiedzi a nie kierowal do zrodel (na poczatku przynajmniej). Moglbym ci co najwyzej podac linki do szczegolowych informacji po uprzednim zapoznaniu oglednym.
|
|
1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Wszechswiat ma podobno granice: >Jaka i co jest poza granica? Co z rozszerzaniem wszechswiata - granica sie zmienia?
Wszechświat nie jest obiektem fizycznym, to tylko takie zbiorowe określenie wszelkich ciał, pojęć, obiektów, bytów, które istnieją lub mogłyby istnieć. Takie zbiorowe pojęcie nie może mieć żadnych ograniczeń - z logicznej konieczności.
>Spotkalem sie z teoria, wedlug ktorej dalej nic nie moze istniec czyli granica jest niczym 'sciana' blokujaca - rozszerzajaca sie jednak pod wplywem Wielkiego Wybuchu.
Naiwny przekład ksiąg Mojżeszowych: na początku było światło, itd.
>Inna teoria, wedlug ktorej dalej istnieje 'pustka/proznia' probujaca nas zassac a ktorej wszechswiat poddaje sie (i przyspiesza).
Wszechświat nie jest obiektem fizycznym, a tylko takie podlegają ewolucji - zmieniają się, reagują, itd.
|
|
 | | Heretic013 (19 punktów) | >Wszechświat nie jest obiektem fizycznym, to tylko takie zbiorowe określenie wszelkich ciał, pojęć, obiektów, bytów, które istnieją lub mogłyby istnieć. >Takie zbiorowe pojęcie nie może mieć żadnych ograniczeń - z logicznej konieczności.
>Wszechświat nie jest obiektem fizycznym, a tylko takie podlegają ewolucji - zmieniają się, reagują, itd.
Co wiec jest obiektem fizycznym a co nie jest? OK moze dla ciebie nie ale ja nie mam powodow aby go tak nie nazywac, wszelkie oddzialywanie, energia, obiekty, ciala to kwestie fizyczne. Czemu nie mozna uznac zbiorowosci za obiekt fizyczny? Komorki istnieja oddzielnie ale tworza tez wspolne cialo i zyja tam we wzajemym oddzialywaniu na siebie. Gdyby odleglosci pomiedzy poszczegolnymi elementami we wszechswiecie byly wystarczajaco duze wygasl by i ustaly wszelkie oddzialywania czyz nie?
|
|
|  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Czemu nie mozna uznac zbiorowosci za obiekt fizyczny?
Możesz ale takie realne obiekty fizyczne zawsze będą ograniczone: chmura, łąka, galaktyka.
>Komorki istnieja oddzielnie ale tworza tez wspolne cialo i zyja tam we wzajemym oddzialywaniu na siebie. Gdyby odleglosci pomiedzy poszczegolnymi elementami we wszechswiecie byly wystarczajaco duze wygasl by i ustaly wszelkie oddzialywania czyz nie?
Oczywiście, że oddziaływania wygasają i dlatego w nocy jest ciemno, pomimo nieskończonej liczby gwiazd i galaktyk we Wszechświecie. Wszystko co fizyczne jest skończone.
Wszechświat człowieka jest dokładnie taki jaki zdołał zaobserwować.
Świat niemowlaka ma zaledwie kilkaset metrów. Potem gdy trochę podrośnie - kilkadziesiąt km (kiedyś zwykle do horyzontu - TV wtedy nie było...). Kilkunastolatek zazwyczaj już wie, że Ziemia jest kulista, a Słońce nie krąży wokół Ziemi. Ale i tak nie potrafi sobie wyobrazić nawet wielkości Ziemi, a co dopiero rozmiarów Słońca, i Układu Słonecznego.
Zaledwie od 100 lat niektórzy dorośli wiedzą już, że obserwowane gwiazdy należą do Drogi Mlecznej - jednej galaktyki. Galaktyk jest więcej i tworzą znowu grupy, gromady, supergromady, itd.
100 lat temu Wszechświat miał kilka milionów jednostek astronomicznych (1j.a. = odległość do Słońca = 500 sekund drogi dla światła). Dzisiaj mamy lepsze teleskopy i ustawione na orbicie, więc widzimy trochę dalej i dlatego Wszechświat ma prawie 100 mld lat światła.
|
|
| |  | | Vytautas (4394 punktów) | >100 lat temu Wszechświat miał kilka milionów jednostek astronomicznych (1j.a. = odległość do Słońca = 500 sekund drogi dla światła). >Dzisiaj mamy lepsze teleskopy i ustawione na orbicie, więc widzimy trochę dalej i dlatego Wszechświat ma prawie 100 mld lat światła. > To nie jest sprawa dobrych teleskopów. Nasz Wszechświat powstał 13,6 miliarda lat temu wraz z Wielkim Wybuchem. Gdyby jakiś obiekt był odległy o 100 miliardów lat świetlnych, to musiałby powstać wcześniej.
|
|
| | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > To nie jest sprawa dobrych teleskopów. Nasz Wszechświat powstał 13,6 miliarda lat temu wraz z Wielkim Wybuchem. Gdyby jakiś obiekt był odległy o 100 miliardów lat świetlnych, to musiałby powstać wcześniej.Kosmos obserwowalny ma około 70 mld ly, a te 13 mld wychodzi z prostych wyliczeń. Stała Hubble'a: H = 71 km/s/Mpc = ~2.3*10-18 [1/s]. Zakładając stałe rozszerzanie z prędkością światła, otrzymujemy czas: T = 1/H = 4.35*10^17 s = 13.8 mld lat, czyli promień kosmosu: R = cT = 13.8 mld ly. -------- Faktycznie jest tak: T = 1/H - zwyczajna stała czasowa znana ze szkolnej fizyki - tłumienie, ekranowanie promieniowania, itp. E(t) = E(0)*e^(tH), wstawiamy: E = hf, wzór na przesunięcie Dopplera: z = (f0 - f)/f, i stąd: z = exp[tH] - 1, ale: t = r/c, więc: z = exp(rH/c) - 1. Dla małych r przybliżamy exp szeregiem: e^x ~ 1 + x, czyli: z = rH/c, mnożymy to sobie przez c, i mamy jakąś wirtualną prędkość ucieczki: v = zc = rH. Jak daleko możemy zajrzeć w kosmos? z = kilka tysięcy, i światło będzie nieodróżnialne od tła - scali się z tłem. r = c/H * ln(z+1), przyjmujemy: z = 10000 r = c/H * ln(10001) = ~9 R = 9*13 mld ly. Raczej nie zobaczymy galaktyk odległych na 500 mld ly, ale one tam są... i nie uciekają.  Tak wychodzi z założenia jednorodności medium międzygalaktycznego (kilka atomy na m3), czyli stałości H. Jednak obserwacje pokazują, że to wcale nie jest jednorodne. Jedynie galaktyki są otoczone gazem i plazmą (niekiedy bardzo gęsto - np. kwazary), a pomiędzy nimi występuje coś rodzaju rzadkiej sieci komórkowej. en.wikipedia.org/wiki/Galaxy_filamentOdległości są oczywiście liczone standardowo - zgodnie z założeniem ekspansji, zatem rozmieszczenie w przestrzeni, kształt i rozmiary tych zgrupowań galaktyk są faktycznie zupełnie inne.
|
|
| Jurek (430 punktów) |
1. Wszechświat jest skończony,ale nieograniczony.Chodzi tu o 4 wymiar,który z pozycji człowieka jest niewyobrażalny,łatwo to zrozumieć w 3. wymiarze na przykładzie kuli,która jest skończona,ale nie ma granic. 2.Polecam "Dzieci wszechświata","Na początku był wodór","Duch nie spadł z nieba" autorstwa Hoimara von Ditfurtha. Pozycje, mimo że wydane dosyć dawno,zachowują świeżość i w bardzo,bardzo przystępny sposób wyjaśniają skomplikowaną rzeczywistość- myślę,że przypadną ci do gustu. Jak nie masz zbyt wiele czasu przeczytaj tylko tę pierwszą ("Dzieci wszechświata").
|
|
1 na 1 | smelig (435 punktów) | > Moja wiedza jest na ten temat znikoma i chcialbym zasiegnac troche informacji nie przedzierajac sie> przez stosy ksiazek (tym bardziej ze czasu na to brak).Fundamentalną podstawą do zrozumienia zasad funkcjonowania Wszechświata jest zrozumienie natury czasu. Równania Teorii Einsteina to jedno a ich zrozumienie to coś zupełnie innego. Wielu już łamało sobie głowy, nad tym, jak to się dzieje, że czas upływa i czy istniał on przed Wielkim Początkiem, czy też zaczął się wraz z nim. Być może jest to pytanie po prostu źle postawione i należałoby zadać zupełnie inne. Jeśli przyjmiemy, że Wszechświat ma budowę czysto geometryczną, może nam się okazać, że wszystko jest niezwykle proste i z łatwością będziemy mogli odpowiedzieć na wiele pytań na które obecnie nie ma odpowiedzi a między innymi: - skąd wzięła się materia i energia we Wszechświecie? - jak doszło do Wielkiego Początku? - co jest poza przestrzenią? - w jaki sposób działa Wszechświat? - co to jest i skąd wziął się czas? - co sprawia, że materia ma masę spoczynkową? - jakie jest pochodzenie podstawowych stałych fizycznych? Niestety fizyka poszła w inną stronę przez co znalazła się w ślepym zaułku. Na mojej stronie: smelig.republika.plprezentuję dosyć nowatorskie podejście do tych zagadnień ale w końcu każdy może sam ocenić. smelig -- Prawda jest prosta, fałsz jest powikłany, niepewny w swoim rozwoju i pełen wybiegów. Głos natury jest jasny, głos kłamstwa - dwuznaczny, zagadkowy, tajemniczy. [Jan Meslier]
|
|
 | 1 na 1 | Heretic013 (19 punktów) | >Fundamentalną podstawą do zrozumienia zasad funkcjonowania Wszechświata jest zrozumienie natury czasu. Równania Teorii Einsteina to jedno a ich zrozumienie to coś zupełnie innego. Wielu już łamało sobie głowy, nad tym, jak to się dzieje, że czas upływa i czy istniał on przed Wielkim Początkiem, czy też zaczął się wraz z nim. Być może jest to pytanie po prostu źle postawione i należałoby zadać zupełnie inne. >Jeśli przyjmiemy, że Wszechświat ma budowę czysto geometryczną, może nam się okazać, że wszystko jest niezwykle proste i z łatwością będziemy mogli odpowiedzieć na wiele pytań na które obecnie nie ma odpowiedzi a między innymi: > - skąd wzięła się materia i energia we Wszechświecie? > - jak doszło do Wielkiego Początku? > - co jest poza przestrzenią? > - w jaki sposób działa Wszechświat? > - co to jest i skąd wziął się czas? > - co sprawia, że materia ma masę spoczynkową? > - jakie jest pochodzenie podstawowych stałych fizycznych? >Niestety fizyka poszła w inną stronę przez co znalazła się w ślepym zaułku.
Faktem jest, że fizyka poszła w kierunku filozofii zamiast trzymać sie danych i czysto matematycznego podejścia. Staje się wręcz czymś podobnym do religii gdzie zakłada się coś przez wzgląd na przypuszczenia, że tak mogło by być. Przypomina mi to wiarę w Boga itp kwestie.
|
|
 | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | smelig.republika.pl/inter.htmObecne teorie nie są zdroworozsądkowe. Tam występuje mnóstwo błędnej logiki, niejawnych założeń, pętli logicznych, itd. Np. QM zakłada nieoznaczoność stanów, a potem wychodzi normalna sprzeczność, która uzasadnia tę nieoznaczoność... i teoria nie sprzeczna? Jest sprzeczna, ale tylko z regułami poprawnej logiki, czyli ze zdrowym rozsądkiem. Teoria Względności podobnie. Tzw. geometria nieeuklidesowa: pojęcie prostej i krzywej definiujemy tu nadal normalnie, tj. zgodnie z postulatami geometrii Euklidesa, bo przecież inaczej nie można! Długość krzywej mierzymy nadal metryką Euklidesową, czyli odmierzamy liczbę jednostek wzdłuż tej krzywej, bo niby jak inaczej to zmierzyć? Albo promień krzywizny przestrzeni - wzdłuż jakiej prostej go mierzymy: tej leżącej w przestrzeni euklidesowej, czy tej krzywej?
|
|
| Meretseger (61860 punktów) | >Moja wiedza jest na ten temat znikoma i chcialbym zasiegnac troche informacji nie przedzierajac sie >przez stosy ksiazek (tym bardziej ze czasu na to brak). Jeśli pozwolisz coś sobie zasugerować - zacznij od Hawkinga, od "Krótkiej historii czasu". Godny polecenia jest też "Wszechświat w skorupce orzecha". Podrzucę potem jeszcze kilka tytułów, jeżeli zechcesz. Rozumiem, że zależy Ci na książkach możliwie syntetycznych i napisanych językiem zrozumiałym także dla laików? Więc polecę Ci te, które sama czytałam jako laik.
|
|
 | | Meretseger (61860 punktów) | > Więc polecę Ci te, które sama czytałam jako laik.O, na przykład to: Martin Rees "Przed początkiem", Warszawa 1999 I może jeszcze Gordon Fraser "Antymateria", Warszawa 2001. Szalenie ciekawe - dla niefizyka, ma się rozumieć
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|