Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gdy Słońce sobie beknie...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
02-04-2009 15:11Matix (5786 punktów)Gdy Słońce sobie beknie...
Ocena 2 na 2
Witam, nawiązując do aktywności termojądrowej na Słońcu, zastanawiam się ostatnio, czy tzw. "burze słoneczne" (pl.wikipedia.org/wiki/Burze_słoneczne) mogą być dla naszej technologii i urządzeń elektronicznych realnym zagrożeniem. Obecnie w Słoneczko wycelowane jest dużo teleskopów i są systemy, które mogą nas ostrzec na około dobę przed dotarciem zupy cząsteczek na Ziemię. Tu rodzi się jednak moje pierwsze pytanie. Owszem są takie systemy alarmujące, ale czy są one po to żeby NASA powyłączało sobie w porę swoje satelitki, czy po to żeby ostrzec prostych ludzi przed ewentualnymi brakami zasilania, awariami urządzeń elektronicznych i innymi ewentualnymi awariami? Nie znalazłem oficjalnych informacji o tym, że systemy alarmowe są właśnie w celu szybkiego poinformowania ludzi, czy to tylko dla naukowców. Chciałbym wiedzieć. Drugie pytanie to właśnie o skutki mocniejszego beknięcia Słońca. Czy wyjątkowo silna burza słoneczna (chodzi mi o dużo silniejszą niż ta z 4 listopada 2003) może spowodować trwałe uszkodzenie np. satelitów, komputera, komórki, zegarka, tv, itp.? Wiem, że jak na razie takiej nie było, tzn. przynajmniej w czasach nowożytnych, ale to nie powód żeby mówić, że to się nie stanie. Ze Słoneczkiem nigdy nic nie wiadomo na 100% kiedyś może mu się nazbierać więcej niż zwykle i pierdnie mocno jak nigdy wcześniej. Co wtedy?


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
Ziemska magnetosfera całowicie nas chroni przed takim niegrzecznym zachowaniem naszej gwiazdy, więc nie ma powodów do obaw.

A co do tych wszystkich rzeczy na orbicie, NASA, ESA czy inna agencja kosmiczna pracuje nad elektromagnetycznymi osłonami, prawie jak z filmów science-fiction, które odbijają większość takich zjonizowanych cząstek. Pewnie za kilkanascie lat bedzie to seryjnie montowane we wszystkich urządzeniach latających w kosmos.
Matix (5786 punktów)
>Ziemska magnetosfera całowicie nas chroni przed takim niegrzecznym zachowaniem naszej gwiazdy, więc nie ma powodów do obaw.

Całkowicie?

Do najsilniejszego w historii badań Słońca rozbłysku promieniowania rentgenowskiego, który powstaje przy wybuchu plamy, doszło 4 listopada 2003 roku o godzinie 20:44 czasu polskiego. Rozbłysk wówczas miał siłę X45 i nastąpił z plamy 486, jednej z tria obecnie znajdujących się na powierzchni Słońca gigantycznych plam. Wybuch był tak potężny, że zostały przekroczone skale w urządzeniach monitorujących powierzchnię Słońca. Naukowcy wówczas nie wiedzieli co powoduje tak olbrzymie i niespotykane nigdy dotąd eksplozje aż 3 lata po maksimum aktywności Słońca. W tym okresie Słońce powinno było być spokojne, tymczasem wstrząsały nim ogromne erupcje. Nigdy jeszcze za ludzkiej pamięci nasza gwiazda nie była tak aktywna jak owej jesieni 2003 roku. "To nie powinno się zdarzyć. W kontekście tego, co wiemy o Słońcu, to po prostu niesłychane", powiedział Scott Young, dyrektor kanadyjskiego Planetarium Manitoba. Astrofizycy non stop obserwujący powierzchnię Słońca uderzyli na alarm. Właściciele satelitów, w tym Europejska Agencja Kosmiczna ESA, wyłączyli czułą elektronikę pokładową lub sprowadzili sputniki z kursu fali uderzeniowej. Astronauci na pokładzie międzynarodowej stacji orbitalnej ISS spędzili najgorętszy czas w specjalnej rosyjskiej kapsule, będącej swego rodzaju bunkrem przeciwsłonecznym. Amerykańskie koncerny energetyczne zmniejszyły obciążenie linii przesyłowych, zaś samoloty latały na niższym pułapie, aby uniknąć promieniowania. Przez wiele dni można było podziwiać tańczące, wielokolorowe zorze polarne między innymi w całej Europie a także w północnej Afryce.

www.twojapogoda.pl/encyklopedia/zorzapolarna.htm
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Witam, nawiązując do aktywności termojądrowej na Słońcu Ze Słoneczkiem...

Aktywność nie ma nic wspólnego z reakcjami termojądrowymi, a zwłaszcza z tą hipotetyczną w samym środku Słońca - taka byłaby supersabilna: zmiany można by obserwować w skali grubych milionów lat, a nie w cyklu kilkunastoletnim.

>się nazbierać więcej niż zwykle i pierdnie mocno jak nigdy wcześniej. Co wtedy?

Wtedy pewnie Księżyc spadnie.
03-04-2009 14:54 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Wtedy pewnie Księżyc spadnie.

   Z czego spadnie? Zapewne uważasz, że jest nanizany na obręcz zwaną orbitą, która w sytuacji wielkiego wybuchu na Słońcu ulegnie przerwaniu.

   Jeżeli rzucisz kamień ukośnie, to pod wpływem ciężaru będzie zmieniać się zarówno wartość prędkości (najpierw maleć, potem rosnąć), jak i kierunek prędkości (coraz bardziej w dół). Tak spada kamień.
   Kamień by nie spadał, gdyby nie działał ciężar, mianowicie wtedy poruszałby się z prędkością stałą co do wartości i kierunku.
   Na Księżyc też działa grawitacja ziemska, więc on ciągle spada. Spadanie to polega niemal wyłącznie na zmianie tylko kierunku prędkości (ruch zbliżony do jednostajnego po okręgu). Księżyc spadał, spada i spadał będzie. Gdyby nie spadał, toby odleciał od Ziemi po prostej i tyle byśmy go widzieli.
Matix (5786 punktów)
Jako że Księżyc powoli oddala się od Ziemi, jego wielkość kątowa maleje. Oznacza to, że setki milionów lat temu mógł on zawsze pokrywać całą tarczę słoneczną i zaćmienia obrączkowe nie występowały. Analogicznie, za 600 milionów lat Księżyc nie będzie w stanie zakryć całego Słońca i zjawisko zaćmienia całkowitego nie będzie więcej zachodzić.

pl.wikipedia.org/wiki/Księżyc
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Jako że Księżyc powoli oddala się od Ziemi, jego wielkość kątowa maleje. Oznacza to, że setki milionów lat temu mógł on zawsze pokrywać całą tarczę słoneczną i zaćmienia obrączkowe nie występowały. Analogicznie, za 600 milionów lat Księżyc nie będzie w stanie zakryć całego Słońca i zjawisko zaćmienia całkowitego nie będzie więcej zachodzić.
Fantastyka.
Nie można zmierzyć odległości oscylującej jakoś nieregularnie pomiędzy około 360 i 405 tyś km z dokładnością do kilku cm.

Może grunt pod tym teleskopem osiada, lub prędkość światła zmalała akurat podczas pomiarów, albo zwalnia zegar, którym mierzono czas.

Ta sfabrykowana 'precesja lunisolarna' również systematycznie rośnie, a przyczyny nie są znane, więc nawet by pasowało.
04-04-2009 16:21 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>Fantastyka.
>Nie można zmierzyć odległości oscylującej jakoś nieregularnie pomiędzy około 360 i 405 tyś km z dokładnością do kilku cm.

Ale:

Przyciąganie Księżyca powoduje wybrzuszenie Ziemi w kierunku Księżyca. Ponieważ Ziemia się dość szybko obraca, wybrzuszenie nie jest dokładnie pod Księżycem, tylko przesunięte nieco w kierunku obrotu Ziemi. Wybrzuszenie to powoduje, ze grawitacja Ziemi nie oddziałuje na Księżyc dokładnie po linii łączącej ich środki mas, tylko nieco "w bok" - w kierunku obrotu Ziemi. Powstaje wiec składowa tego przyciągania działająca prostopadle do kierunku Ziemia-Księżyc, w kierunku obrotu Ziemi. Umieszczenie flagi USA na Księżycu, ponieważ akurat Księżyc obiega Ziemie w tym samym kierunku, powoduje to przyspieszanie go na orbicie, w rezultacie czego oddala się od Ziemi. (Gdyby Księżyc obiegał Ziemie w kierunku przeciwnym do obrotu Ziemi, ten sam efekt powodowałby jego zbliżanie się do Ziemi.) Oddalając się od Ziemi, Księżyc dodatkowo na orbicie zwalnia (taki mały paradoksik mechaniki orbitalnej - jak ciało przyspiesza, to zwalnia [i odwrotnie...]).

Ponieważ akcja równa się reakcji, ta sama siła, co przyspiesza (i zwalnia...) Księżyc, powoduje zwalnianie ruchu obrotowego Ziemi (tu efekt jest niezależny od kierunku obiegu Ziemi przez Księżyc). W granicy, czas obrotu Ziemi wyrówna się z obiegiem Księżyca wokół Ziemi (jak to się już stało w przypadku Księżyca - wcześniej, bo to ciało jest sporo mniejsze od Ziemi...)

adk.astronet.pl/ksiezyc3.shtml
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Znam te rewelacyjne hipotezy.

1. drugie i nieco mniejsze wybrzuszenie powinno stać symetrycznie po przeciwnej stronie Ziemi, czyli hamuje Księżyc, więc on przyspiesza spadając.
2. Ziemia deformuje się w niejednorodnej grawitacji i środek ciężkości jest bliżej Księżyca, i tym sposobem momenty sił z tych dwóch wybrzuszeń równoważą się, więc prędkość rotacji Ziemi nie może się zmieniać. Zatem i Księżyc nie może się oddalać.

Z precesją lunisolarną osi Ziemi jest tak samo: zero momentu sił z Księżyca = zero precesji.
Są tylko drobne wahania z okresem 433 dni - Chandler Woble, ale to dzieło Jowisza i Słońca, może jeszcze Wenus.
Matix (5786 punktów)
kombi nadal mam wątpliwości, dlatego że tak twierdzi wielu naukowców (tzn. że księżyc się oddala) przynajmniej tak wynika z programów naukowych które oglądałem w tv
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>kombi nadal mam wątpliwości, dlatego że tak twierdzi wielu naukowców (tzn. że księżyc się oddala) przynajmniej tak wynika z programów naukowych które oglądałem w tv

Być może obecnie faktycznie trochę się oddala, ale to raczej nie doprowadzi do pełnej synchronizacji, czyli wydłużenia naszej doby do kilku miesięcy... czyli zatrzymania Księżyca w jednym punkcie na niebie.
Wkrótce pewnie zacznie się zbliżać, i tak sobie oscyluje - pod wpływem innych planet, np. Jowisza i Wenus, które stabilizują jego orbitę... być może stąd ta dziwna synchronizacja Wenus z Ziemią: spotykają się zawsze na pięciokącie, a w tych zbliżeniach widzimy zawsze tę samą stronę Wenus (pewnie nas obserwuje ).

Precesja osi Ziemi też jest świetnie wyliczona z siły pływowych Księżyca i Słońca.

Z powodu tej precesji rok słoneczny powinien skracać się o 20 minut, czyli Ziemia obiega Słońce po łuku: 359stopni 59'10'', a pozostałe 50'' załatwia precesja osi, i wtedy oś Ziemi stoi tak samo względem Słońca (gwiazdy widzimy przesunięte o te 50'').

A gdy policzymy z obrotów Księżyca wychodzi, że Księżyc robi całe koło = 360 stopni dookoła Słońca w czasie tego skróconego o 50'' roku słonecznego.

Wiec jak to się dzieje?
Ziemia zakreśla łuk krótszy o 50'' od 360 stopni wokół Słońca, a w tym samym czasie Księżyc robi całe koło?

Przeliczymy te 50'' na długość łuku:
L = a.R = 2pi/360/72 * 150 mln km = 36.36 tyś km.
Różnice się kumulują, i np. już po 72 latach Księżyc powinien wyprzedzić Ziemię ponad 2.6 mln km.
03-04-2009 22:59 
 0 na 2
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>   Z czego spadnie? Zapewne uważasz, że jest nanizany na obręcz zwaną orbitą, która w sytuacji wielkiego wybuchu na Słońcu ulegnie przerwaniu.
>   Jeżeli rzucisz kamień ukośnie, to pod wpływem ciężaru będzie zmieniać się zarówno wartość prędkości (najpierw maleć, potem rosnąć), jak i kierunek prędkości (coraz bardziej w dół). Tak spada kamień.

Księżyc spada sobie troszeczkę: maksymalnie z 40 tyś km na pół miesiąca...
ale kiedyś może spaść zupełnie, czyli całe 400 tyś km.

>   Kamień by nie spadał, gdyby nie działał ciężar, mianowicie wtedy poruszałby się z prędkością stałą co do wartości i kierunku.
>   Na Księżyc też działa grawitacja ziemska, więc on ciągle spada. Spadanie to polega niemal wyłącznie na zmianie tylko kierunku prędkości (ruch zbliżony do jednostajnego po okręgu). Księżyc spadał, spada i spadał będzie. Gdyby nie spadał, toby odleciał od Ziemi po prostej i tyle byśmy go widzieli.

On odlatuje ostro cały czas - aż orbita mu się przekręca! No, ale Ziemia i tak go dogania.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365