Racjonalista - Strona głównaDo treści
Szukam argumentów za istnieniem człowieka

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
04-04-2009 11:54pustka (7 punktów)Szukam argumentów za istnieniem człowieka
Z pewnością będzie to śmieszne pytanie dla normalnie czującego człowieka. Jestem laikiem w historii filozofii , chciałem spytać czy są jakieś logiczne argumenty za tym że drugi człowiek istnieje, fakt że porusza się mówi nie jest chyba dowodem że istnieje. Jeżeli nie wiem kto istnieje, a kto nie to wszelki sensowny altruizm jest niemożliwy. Mógłbym równie dobrze szukać porozumienia z drzewem by mu sie z zapytać czy mu czegoś nie potrzeba, kto wie może by mi sie udało, hehe. Co prawda nawet gdybym sie porozumiał to i tak kontakt ten będzie na poziomie zaawansowania kontaktu z człowiekiem czyli i tak nie będzie wiadomo kogo istnienie jako innej świadomości jest bardziej prawdopodobne człowieka czy drzewa. Pytanie jest takie czy człowiek który jest pozbawiony uczuć do ludzi i czegokolwiek a chce robić coś altruistycznie może znaleźć argument rozsądkowy przemawiający za przeważającym prawdopodobieńtwem istnienia jako świadomości czegoś konkretnego, najlepiej człowieka. Czy też istnienie wszystkiego co można sobie wyobrazić jako odrębnej od mojej świadomosci jest równie prawdopodobne ?
W tym wypadku pozostaje tylko pytanie bez odpowiedzi kto jest oprócz mnie i egoizm czyli robienie czegoś dla ludzi, boga by coś dostać w zamian, pieniądze, życie wieczne itd.

pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

NieIstniejesz (1137 punktów)Odp: szukam argumentów za istnieniem człowieka
W żaden sposób nie da się udowodnić istnienia czegokolwiek oprócz mojego umysłu. Pogląd, który mówi, że tylko mój umysł istnieje, nazywa się solipsyzmem. Jednak trzeba pamiętać, że w żaden sposób nie da się także udowodnić tego, że świat jest tylko moim wyobrażeniem, czyli jedno i drugie stanowisko jest niepotwierdzalne. Jednak którekolwiek byłoby prawdziwe, musisz zachowywać się tak, jakby świat istniał, po pierwsze dlatego, że nie wiesz, czy masz rację (jako solipsysta), po drugie nawet jeśli świat byłby moim snem, niczego to nie zmienia. Nawet jeśli rzeczywistości nie ma realnie, istnieje dla ciebie, a przy tym jest od ciebie niezależna. Kierujesz w swym śnie bezpośrednio tylko swoją osobą. Ponadto jakkolwiek by było, znów zaznaczę, niczego to nie zmienia, musisz przyjąć istnienie obiektywnego świata i musisz żyć, jakby istniał, tak więc takiej perspektywie roztrząsanie realności świata jest w zasadzie zupełnie niepotrzebne. Jakkolwiek jest, nie mamy żadnego wyboru, więc nierozwiązywalne dyskusje o solipsyzmie są puste i pozbawione znaczenia, bo żadna z opcji tak naprawdę nie zmienia absolutne niczego.
Mam nadzieję, że nie pogmatwałem za bardzo mojego toku myślenia
pustka (7 punktów)
Solipsyzm jest jakimś założeniem i jest dla mnie nie przyjemny dlatego odrzucam go. Mnie potrzebne do działania zamiast solipsyzmu który skazuje na samotność, jest poczucie że istnieje człowiek badź jakakolwiek inna świadomość od mojej. Niestety nie mam takiego poczucia. Wobec tego potrzeba mi chociaż argumentu za tym : co jest bardziej prawdopodobne że istnieje jako świdomość, jakiś człowiek czy źdźbło trawy czy wiatr czy jakiś duch cokolwiek ? Bo jeżeli wszystko jest równie prawdopodobne co można sobie wyobrazić to się nawet odechciewa być dobrym człowiekiem . Skąd mam wiedzieć że powienienem człowiekowi pomóc jeżeli nie wiem czy jest realny, w tym czasie mógłbym np szukać komunikcji z rurą od odkurzacza lub czymkolwiek. Po prostu czy ktokolwiek wykonał 178 obrotów wokół własnej osi i powiedział tereferekukuneneme. Wtedy może przemówi rura od odkurzacza.
Z mojego punktu widzenia człowieka wypranego z uczuć jest równe prawdopodobieństwo wszystkiego, świat może być wynikiem kreacji szalonego, złośliwej, dowcipnego, jakiegoś znudzonego boga.

Piszesz tak "musisz zachowywać się tak, jakby świat istniał, po pierwsze dlatego, że nie wiesz, czy masz rację".
Ale dlaczego ? nie umiem żyć wyobrażeniem i być altruistą . Mogę tak żyć, owszem ale tylko jako egoista. Przynajmniej w ramach tej rzeczywistości wyjdę lepiej na tym jeżeli będę liczył sie z istnieniem innych ludzi. Ale ja chce działać bezinteresownie, bo tego pragnę. Przecież to jest prawdziwe dobro. Okazuje się jednak że dobrzy mogą być tylko ci którzy czują jak cierpią inni, bądź mają satysfakcję z robienia dobrze innym. Ja nic nie czuje jak spada samolot i giną setki ludzi , radości nie mam też z pomagania, czy to znaczy że nie mogę działać bezinteresownie dla dobra innych bo dlaczego niby dla innych ludzi a nie dla rury od okurzacza, hehe ?

"roztrząsanie realności świata jest w zasadzie zupełnie niepotrzebne"

Ale dla Ciebie gdyż ty pewnie masz uczucia proludzkie która od dzieciństwa kierują Tobą. Ja ich nie mam, na to wpłynąć nie można, ale daj mi argument że istniejesz i że lepiej w razie potrzeby pomóc tobie niż szukać ducha Władysława Łokietka. Na tym etapie mogę robić to i tamto i taki jest właśnie problem że jest mi to obojętne. Moja tęsknota za istnieniem innej świadomości mogła by znaleźć ukojenie w jakimś argumencie za tym że coś jest bardziej a nie równie prawdopodobne, bo na razie istnienie Ciebie, rury od odkurzacza czy ducha W.Łokietka jest dla mnie na równi pradopodobne. Choć nie odrzucam Twego istnienia i nie jestem solipsystom.

pozdrawiam
04-04-2009 14:24 
 Ocena 1 na 1
NieIstniejesz (1137 punktów)
Popadasz w klasyczny nihilizm. Jeśli chodzi o odpowiedzi na twoje pytania, polecam głębsze zainteresowanie się egzystencjalizmem ateistycznym, tzn. Sartre i Camus. Każdy człowiek myślący będzie się zastanawiał nad sensem tego wszystkiego, zwłaszcza ateista. Ja także, chociaż czuję się nietzscheanisto-egzystencjalistą mam okresy zwątpienia. Jednak egzystencjalizm skupia się właśnie na odpowiedzi na pytania dotyczące sensu, traktuje o wolności, sensie, celu. Założenia tej filozofii są mniej więcej takie:
1. Egzystencja poprzedza esencję - Człowiek jest istotą wolną, nie jest niczym zdeterminowany, esencją człowieka jest jego życie, jego "stawanie się".
2. Świat sam w sobie jest absurdalny i bezsensowny, ludzkie życie nei ma z góry nałożonego celu, sensu wartości. To sprawia, że sens i cel musisz nadać sobie sam. Stanąć w obliczu absurdu i wtoczyć swój kamień pod górę. Nie masz innego wyjścia. "Człowiek jest skazany na wolność".
I pamiętaj, zawsze pamiętaj, że nihilizm do niczego nie prowadzi,
nihilizm = śmierć. Masz swoje życie, możesz zrobić z nim co zechcesz, jesteś wolny. Jednak głupio by było marnować posiadane życie, w istocie wszystko, tylko dlatego, że to wszystko jest absurdalne. Historia świata, historia każdego człowieka, historia czegokolwiek, to historia absurdu. Jednak w tym absurdzie można odnaleźć swoje szczęście, ba, należy to zrobić, należy uczynić swoje stawanie się sensem swego życia. "Trzeba zobaczyć Syzyfa szczęśliwym."
Piszesz, że nie wiesz czy inni istnieją. Ależ istnieją. Daj mi dowód, że nie istnieją. Widzisz ich, czujesz ich, możesz się z nimi porozumieć. Czy to nie wystarcza? MUSISZ żyć tak, jak gdyby świat istniał niezależnie, chociażby tak nie było. Jesteś skazany na wolność, na życie. Nie zmarnuj ich.
"Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem."

PS: Zapomniałem, do egzystencjalizmu wypadałoby dorzucić jeszcze Heideggera, a jeszcze jeden nurt filozofii pewien sposób sensu - filozofia życia, czyli Nietzsche, Bergson, Diltheya i chociaż on był w pewien sposób teistyczny - Jaspers. Jaspers mówi o sytuacjach granicznych, jest w zasadzie koniecznym uzupełnieniem egzystencjalizmu.
pustka (7 punktów)
Człowiek nadaje sens życiu ? Na tak ogólne stwierdzenie i do tego kiedy trzeba kierować się tylko wolą trudno się zgodzić. Po co by było dążenie do prawdy gdyby człowiek mógł nadawać sens życiu zgodnie tylko ze swoją wolą. Zresztą czy człowiek chce ? Nie ma znaczenia czy w lewo czy w prawo, pójdźmy w lewo, i bądźmy happy.
Tam gdzie ludzie kierują sie uczuciami, wiedzą, tam znowu trudno o wolną wolę, każdy robi co mu podpowiada uczucie, rozsądek jakaś wypadkowa .
Zresztą egzystencjalizm tak mi się zdaje jest stworzony dla ludzi którzy czują tylko uważają się za indywidualistów, nie chcą być spętani jakimiś zasadami, ale czują.
Ja jestem w przypadku tej osoby bez uczuć, nie bardzo mnie satysfakcjonuje życie w oparciu o założenie że inni są. "czujesz ich" właśnie to nie prawda, widzę tylko i słyszę podobne do mnie twory. Nie mogę powiedzieć że ich nie ma ale co mi to daje. Nic o nikim nie mogę powiedzieć a czas muszę zapełnić. Z tym że mogę robić coś zakładając że jest pozytywne , w stosunku do czegokolwiek.... a to jest paskudne. Tak jestem skazany na wolność ale nie taką jak egzystcjaliści , tylko jak ten co rzuca kostką do gry.

Ale nie jest moim celem żal nad sobą tylko to pytanie które zadałem na końcu poprzedniego postu. Jesteś w stanie, czy może ktokolwiek dać argument że człowiek jest bardziej prawdopodobny niż jakakolwiek inna świadomość której można szukać ? Jak nie można to jestem skazany faktycznie na wtaczanie tego kamienia, żadna myśl o sensie kierunku mnie przy tym nie orzeźwi.
NieIstniejesz (1137 punktów)
Odpowiedziałem ci na to pytanie: Nikt nigdy nie da ci żadnej pewności. Nikt ci nie udowodni, że istnieje, nikt ci nie może niczego obiecać. Nie "poczujesz" też nigdy żadnego człowieka, jeśli tego nie zechcesz. Jak powiedziałeś, ty rzucasz kostką. Każdy rzuca swoją kostką. A jeśli szukasz sensu, wiedz, ze on nie istnieje sam z siebie.
Powiedziałbym, że bardzo wygodnie jest usiąść na dupie, powiedzieć: "Nic nie istnieje, świat jest bez sensu, wynoszę się z tej piaskownicy." Powiedziałbym, gdybym sam czasami nie miał takich odczuć. Jednak masz wybór: Załamać się, odizolować, stanąć w miejscu, umrzeć za życia, pogodzić się z własną małością, albo przyłączyć sie do chocholego tańca absurdu i w nim odnaleźć szczęście, próbować wydobyć się z rozpaczy. Wybór jest prosty.

Garść cytatów (kocham cytaty )
"Człowiek jest jedynym stworzeniem, które nie zgadza się być tym, czym jest."

"Każdy nosi w sobie dżumę, nikt bowiem nie jest od niej wolny. I trzeba czuwać nad sobą nieustannie, żeby w chwili roztargnienia nie tchnąć dżumy w twarz drugiego człowieka."

"Przyzwyczajenie się do rozpaczy jest gorsze niż sama rozpacz."

"Odnosiłem wrażenie, że żądają ode mnie, bym tkał przez dnie i noce w piwnicy czekając, aż dzicz przyjdzie mnie wyrzucić, zniszczy wpierw moją tkaninę, po czym zaciągnie mnie do innej piwnicy, by zatłuc na śmierć."

"Gdy się zobaczyło tylko raz piękno szczęścia na twarzy ukochanej osoby, wiadomo już, że dla człowieka nie może być innego powołania, jak wzbudzanie tego światła na twarzach otaczających nas ludzi."

"Wolność to nic więcej, niż szansa na bycie lepszym."

"Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek."

"Czy potrafisz sam dać sobie własne zło i własne dobro, i swoją wolę zawiesić nad sobą jako prawo?"

Się rozpędziłem

PS: Przypomniały mi się jeszcze dwie książki o podobnej tematyce. "Nieznośna lekkość bytu" Kundery, jeśli chodzi o sens, cierpienie, miłość itd., oraz "Rok 1984" Orwella. Większość ludzi traktuje tę książkę czysto politycznie, dla mnie ta warstwa jest mało ważna. W "Roku 1984" odnalazłem wątki egzystencjalistyczne, rozważanie o istnieniu prawdy, o szaleństwie, o życiu w społeczeństwie, o wolności. Polecam.

"To wielka ulga zrozumieć, że jesteś wolny, że nie masz żadnego powołania."
diogenes (42753 punktów)Odp: Szukam argumentów za istnieniem człowieka
>chciałem spytać czy są jakieś logiczne argumenty za tym że drugi człowiek istnieje,...

Na dobrą sprawę nawet twoje istnienie jest bardziej kruche, niż ci się wydaje.
Skymen (621 punktów)
>... chciałem spytać czy są jakieś logiczne argumenty za tym że drugi człowiek istnieje,

Abstrahując od kontekstu w jakim zadałeś tytułowe pytanie mnie się ono skojarzyło z tematem "wystepowania humanizmu" jako zjawiska -czyli mówiąc krótko: skąd właściwie wiemy że występuje coś takiego jak człowiek -w sensie humanistycznym- czyli skąd wiadomo że nie jesteśmy niczym innym jak zwierzętami które kreują na swój temat przeróżne idee-pomysły, w tym pomysł iż jesteśmy gatunkiem "zhumanizowanym" -więc niejako czymś więcej niż tylko zwierzątkami ulegającymi popędom? Może każdy gatunek zwierząt [lub wiele z nich] coś takiego sam o sobie "myśli"? Np kaczki mają swój "kaczyzm", foki "foczyzm", słonie "elefantanizm", a już na pewno koty mają "kocizm"!

Niniejszym stawiam tezę że nie jesteśmy niczym wyjątkowym w świecie istot żywych!

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365