Racjonalista - Strona głównaDo treści
Powraca to jak bumerang...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-04-2009 19:42darlove (2804 punktów)Powraca to jak bumerang...
Ocena 2 na 2
Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamiak (36436 punktów)
> Powraca to jak bumerang...
>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie...
   Jasne.

>Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.

   Za moich czasów bumerang wracał do miotacza - to nie było głupie.
09-04-2009 20:20 
 Ocena 3 na 3
darlove (2804 punktów)
>> Powraca to jak bumerang...
>>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie...
>   Jasne.
>>Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.
>   Za moich czasów bumerang wracał do miotacza - to nie było głupie.

A wise man says something because they have something to say. A fool says something because they have to say something.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
09-04-2009 20:59 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Za moich czasów bumerang wracał do miotacza - to nie było głupie.
>A wise man says something because they have something to say. A fool says something because they have to say something.

   A potrafisz to samo napisać po Polsku?
09-04-2009 21:23 
 Ocena 5 na 5
zolv (1640 punktów)
>>A wise man says something because they have something to say. A fool says something because they have to say something.
>   A potrafisz to samo napisać po Polsku?

Gdyby to jeszcze było poprawnie po angielsku
Powinno być chyba tak:

Wise men talk because they have something to say; fools, because they have to say something

co w wolnym tłumaczeniu:

Mądrzy ludzie mówią, bo mają coś do powiedzenia, głupi, bo muszą coś powiedzieć.

Ale takie tłumaczenie na polski jest średnie. W angielskiej wersji chodzi o grę (kolejności) słów:

they have to say something

i

they have something to say


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
darlove (2804 punktów)
>Gdyby to jeszcze było poprawnie po angielsku

Synu marnotrawny, to jest poprawnie po angielsku, ale Ty nie mozesz o tym wiedziec. Jako Polak - niestety.

>Powinno być chyba tak:
>Wise men talk because they have something to say; fools, because they have to say
something


Widac po tym, cos zaprezentowal, ze nie powinienes pouczac innych. Ale czy Ty w ogole sobie z tego zdajesz sprawe? Watpie.

>Mądrzy ludzie mówią, bo mają coś do powiedzenia, głupi, bo muszą coś powiedzieć.
>Ale takie tłumaczenie na polski jest średnie. W angielskiej wersji chodzi o grę (kolejności) słów:
>they have to say somethingi
>they have something to say

Nawet tlumaczenie Ci nie wychodzi... Zamilcz, bo to, com napisal, i Tobie przypisane byc moze.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
jad11 (18783 punktów)

>Synu marnotrawny, to jest poprawnie po angielsku, ale Ty nie mozesz o tym wiedziec. Jako Polak - niestety.

Nie jest poprawnie:

Cytat:
A wise man says something because they have something to say


A wracając do tematu, post Adamiaka wcale nie jest głupi.
Czy Ty spróbujesz odpowiedzieć na swoje pytanie?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
darlove (2804 punktów)
>>Synu marnotrawny, to jest poprawnie po angielsku, ale Ty nie mozesz o tym wiedziec. Jako Polak - niestety.
>Nie jest poprawnie:
> Cytat:
A wise man says something because they have something to say


Oczywiscie, ze jest poprawnie, ale skad Ty mozesz o tym wiedziec... Smiesza mnie tacy jak Ty. Zapytaj jakiegos wyksztalconego rodowitego Anglika, to Ci wyjasni, dlaczego jest to poprawnie. I niech Ci wytlumaczy, dlaczego uzylem "they" zamiast "he". Szkoda na was slow... Zacznijcie wreszcie sie UCZYC. Nie tylko tego, co wam na lekcjach nauczyciel wyosli, ale troche samodzielnej pracy... z ksiazkami... z ludzmi... Okazcie choc odrobine zainteresowania tym, czego sie uczycie.

>A wracając do tematu, post Adamiaka wcale nie jest głupi.

...

Nie po to zadaje pytanie, aby na nie odpowiadac. Czyz nie byloby to glupie? Skoro znam odpowiedz, to po co pytam? Chyba ze mam czas na bzdury. Odpowiadam: Nie, nie mam.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 01:02 
 Ocena 4 na 4
jad11 (18783 punktów)
>>>Synu marnotrawny, to jest poprawnie po angielsku, ale Ty nie mozesz o tym wiedziec. Jako Polak - niestety.
>>Nie jest poprawnie:
>> Cytat:
A wise man says something because they have something to say

>Oczywiscie, ze jest poprawnie, ale skad Ty mozesz o tym wiedziec...
Np od Ciebie gdybyś okazał się na tyle grzeczny i pomocny aby wytłumaczyć.
W podobnym duchu mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie w tym wątku- zacznij się uczyć.
Chyba nie uznasz tego za satysfakcjonującą odpowiedź.

>Smiesza mnie tacy jak Ty.
Wzajemnie więc poprawiamy sobie humor

>Zapytaj jakiegos wyksztalconego rodowitego Anglika, to Ci wyjasni, dlaczego jest to poprawnie.
Nie znam żadnego a nawet gdyby to mogę go nie zrozumieć jeśli będzie mi wyjaśniał poprawnie.

>I niech Ci wytlumaczy, dlaczego uzylem "they" zamiast "he".
Ale czemu Ty nie możesz?

>Szkoda na was slow...
Aha, już wiem.
Jestem tu sam a nie w jedenastu, co może sugerować mój nick.

>Nie po to zadaje pytanie, aby na nie odpowiadac. Czyz nie byloby to glupie? Skoro znam odpowiedz, to po co pytam?
Niekoniecznie musi to być głupie. Zadajesz pytanie i mówisz, co o tym sądzisz czyli przedstawiasz jakąś, najbliższą Ci teorię poddając ją pod rozwagę innym. Możesz liczyć na to, że inni podzielą się z Tobą swoimi albo usłyszeć celne uwagi o Twojej.
Prawda?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
10-04-2009 01:37 
 Ocena 3 na 3
darlove (2804 punktów)
Dobra. Przekonales mnie. Widze, ze niekoniecznie jestes typowym Polakiem (a o tych mam jak najgorsze zdanie). Przekonal mnie Twoj brak agresji, mimo iz sam wypowiadalem sie raczej agresywnie.

>>Oczywiscie, ze jest poprawnie, ale skad Ty mozesz o tym wiedziec...
>Np od Ciebie gdybyś okazał się na tyle grzeczny i pomocny aby wytłumaczyć.

Ok. W jezyku angielskim w dobrym tonie jest, aby nie wyrozniac zadnej plci. Slowo "man" ma oznaczac nie tylko mezczyzne (choc moze), ale czlowieka ogolnie. Jesli sie mowi po angielsku na co dzien, przebywa sie z Anglikami, to szybko sie czlowiek przyzwyczaja do tego, ze zamiast form gramatycznie poprawnych uzywa sie form "bezplciowych", ze tak powiem. Dlatego, zamiast uzyc "he" (co byloby poprawnie gramatycznie), uzywa sie "they", co nie jest do konca poprawne gramatycznie (choc juz zdania wsrod jezykoznawcow sa podzielone), ale przyjete w angielskim jako cos naturalnego. Jesli wezmiesz dobra ksiazke traktujaca o gramatyce angielskiej (po angielsku!), to zauwazysz, ze uzycie slow "someone", "somebody" implikuje uzycie "they", mimo iz poprawniej byloby uzyc zaimkow "he"/"she"/"it". Uwaza sie zatem, ze zdanie "If someone asks you for a drink, they must be thirsty." jest poprawne. I tak wlasnie mowia wyksztalceni Anglicy. Nie tylko oni zreszta.

>W podobnym duchu mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie w tym wątku - zacznij się uczyć.
>Chyba nie uznasz tego za satysfakcjonującą odpowiedź.

Nie, bowiem nie wiem, dlaczego mialbym sie zaczac uczyc. Zreszta, Nauke uczynilem w zasadzie sensem mojego zycia, wiec nawolywanie mnie do nauki jest jak "carrying coals to Newcastle".

>>Smiesza mnie tacy jak Ty.
>Wzajemnie więc poprawiamy sobie humor.

No, moze niekoniecznie.

>>Zapytaj jakiegos wyksztalconego rodowitego Anglika, to Ci wyjasni, dlaczego jest to poprawnie.
>Nie znam żadnego a nawet gdyby to mogę go nie zrozumieć jeśli będzie mi wyjaśniał poprawnie.

Fair enough. Noted.

>>I niech Ci wytlumaczy, dlaczego uzylem "they" zamiast "he".
>Ale czemu Ty nie możesz?

Moglem.

>>Szkoda na was slow...
>Aha, już wiem.
>Jestem tu sam a nie w jedenastu, co może sugerować mój nick.

Taaa... Prawie mnie to rozbawilo. Nie chodzi o Twoj nick. Dalej nie bede rozwijal. Zakladam, ze wiesz, o co chodzi.

>>Nie po to zadaje pytanie, aby na nie odpowiadac. Czyz nie byloby to glupie? Skoro znam odpowiedz, to po co pytam?
>Niekoniecznie musi to być głupie. Zadajesz pytanie i mówisz, co o tym sądzisz czyli przedstawiasz jakąś, najbliższą Ci teorię poddając ją pod rozwagę innym. Możesz liczyć na to, że inni podzielą się z Tobą swoimi albo usłyszeć celne uwagi o Twojej.
>Prawda?

Coz, powtorze: Nie zadaje pytan, na ktore znam odpowiedzi. Niewiele jest pytan, na ktore znam w 100% poprawne odpowiedzi, ale pare by sie znalazlo.

Jestem dzisiaj troche szorstki w obejsciu. Wiem.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 06:16 
 Ocena 8 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>Widze, ze niekoniecznie jestes typowym Polakiem (a o tych mam jak najgorsze zdanie).
>...mimo iz sam wypowiadalem sie raczej agresywnie.
>I tak wlasnie mowia wyksztalceni Anglicy. Nie tylko oni zreszta.
>...bowiem nie wiem, dlaczego mialbym sie zaczac uczyc.

>Jestem dzisiaj troche szorstki w obejsciu. Wiem.

   Bez większego kłopotu potrafię odróżnić ludzi wykształconych od tych z wykształceniem. Często potrafię odróżnić wiedzę od mądrości, ale najmniej kłopotu sprawia mi identyfikacja różnicy między sympatyczną szorstkością w obejściu a zwykłym, pospolitym, choć starannie wyuczonym chamstwem z premedytacją.

   Otóż widzę, że u ciebie, mądrość i szorstkość w obejściu są cechami, których rozpaczliwie potrzebujesz, poszukujesz być może - na razie są w stosunku dokładnie odwrotnie proporcjonalnym do cech, jakie w tym wątku, skrupulatnie choć mało finezyjnie, wyeksponowałeś.

   Życzę miłego dnia, bumerang manie.
darlove (2804 punktów)
Ulzylo Ci? Ciesze sie. Naucz sie stawiac celne diagnozy. Nie bede Ci mowil, czego Ty potrzebujesz, bo sam wiesz najlepiej.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 08:33 
 Ocena 3 na 3
zolv (1640 punktów)
2 kwestie. Pierwsza.

Pierwsza.
Popatrz na swoją wypowiedź mówiącej o poprawności użycia they, która próbuje mnie przekonać, że masz rację:

>[...] zamiast form gramatycznie poprawnych [...] "he" (co byloby poprawnie gramatycznie), uzywa sie "they", co nie jest do konca poprawne gramatycznie [...] mimo iz poprawniej byloby uzyc zaimkow "he"/"she"/"it". [...]

Kilka razy napisałeś o poprawności użycia jednak odpowiedniej formy. Jednocześnie zmieniłeś miejsce błędu w twoim zdaniu. Można je poprawić na 2 sposoby: użyć zaimka osobowego "he" zamiast "they" (na czym się skupiłeś) w odpowiednim miejscu albo zmienić "man" na "men" i zostawić "they". Za drugim podejściem przemawia już wspomniany fakt, że brak jest jakiejkolwiek wzmianki o Twojej wersji powiedzenia (może podasz literaturę, linka? Naprawdę Google'owi nie można ufać? Wszystko jest, ale twojej wersji powiedzenia jakoś nie ma?).

Twoje próby przekonywania do "niepoprawnej ale używanej" konstrukcji "he...they" nasuwa analogię do polskiego "przyszedłem" (poprawnie) i "przyszłem" (często używane), nie sądzisz? Wyobraź sobie, że na angielskojęzycznym forum pojawia się jakiś cytat po polsku z "przyszłem" zamiast "przyszedłem", następnie taki zolv mówi, że nie jest to poprawnie po polsku a użytkownik darlove tryska jadem (jad11 - nie mam Ciebie na myśli) na prawo i lewo twierdząc, żeby się wszyscy dokształcili tylko nie On.
Podobno prof. Miodek miał wykład nt używania "przyszłem" gdzie mówił, że w mowie potocznej jest to poprawne. Poprawne z punktu widzenia powszechności i ewolucji języka, ale napisałbyś tak w pracy dyplomowej?

I druga kwestia.
Widzę również analogię między "he - they" do naszego "ty - wy". Ale ten okres kiedy się tak mówiło już minął . Nie uważacie tak darlove? A pomożecie? ...

Oczywiście, że rozumiem, że język angielski tak jak każdy inny język ewoluuje. Prof. Miodek jest dla mnie autorytetem w sprawach językowych, ale nie będę pisał "przyszłem". Może za kilka pokoleń ludzi mówiących "przyszłem", forma "przyszedłem" stanie się staropolska . Ale jeszcze nie teraz.

>>>Zapytaj jakiegos wyksztalconego rodowitego Anglika, to Ci wyjasni, dlaczego jest to poprawnie.

(Wprawdzie niewykształconym) rodowitym Polakiem jest rolnik z Zagacia (bez obrazy dla zainteresowanego)...który mówi "przyszłem".


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
darlove (2804 punktów)
Nie mam zamiaru sie klocic. Nie podoba Ci sie, co napisalem - nie czytaj. Mam lepsze rzeczy do roboty. Jeszcze raz odsylam Cie do ksiazek traktujacych o angielskim (po angielsku). Naprawde, nie chce mi sie tlumaczyc raz jeszcze, dlaczego to, co napisalem, jest POPRAWNE.

Jeszcze jedno. Nie tylko napisalbym tak w pracy dyplomowej (mowie o uzyciu "they" zamiast "he"), ale uwazam wrecz, ze napisanie inaczej byloby potraktowane jako nietakt. Zreszta... Powinienes sie o tym sam przekonac, na wlasnej skorze. Niestety, w Polsce pewnie zaden nauczyciel-Polak by Ci uwagi nie zwrocil, chociaz... kto wie...

Nie chce mi sie wiecej na ten temat dywagowac. Odsylam do literatury. Anglojezycznej.

Jesli chodzi o Twoja analogie - kompletnie nietrafiona.

I jeszcze jedno. Zadnych "men"-ow nie mialem na mysli. Napisalem "man" i to wlasnie tak ma byc. Tam, czlowieku, nie ma ani jednego z Twoich wyimaginowanych bledow. Polactwo...
10-04-2009 21:18 
 Ocena 2 na 2
zolv (1640 punktów)
>Nie mam zamiaru sie klocic. Nie podoba Ci sie, co napisalem - nie czytaj.

Nie tyle "nie podoba mi się" co "nie przekonałeś mnie.

> [...] Jeszcze raz odsylam Cie do ksiazek traktujacych o angielskim (po angielsku).
> [...] Odsylam do literatury. Anglojezycznej.

Tyle mówisz o tych książkach o angielskim po angielsku. Wspomniałeś je chyba już 3-krotnie. Rozumiem, że je widziałeś, czytałeś, studiowałeś, uczyłeś się z nich i nie potrafisz podać ani jednej? W jednym z poprzednich postów prosiłem Cię o cokolwiek co potwierdzałoby twoje słowa - link, ksiązkę, cokolwiek! Nic w zamian.

Podasz, przekonasz mnie, a mogę Ci obiecać, że przyznam Ci rację! Nie należę do osób, które kłócą się, choć racja nie jest po ich stronie, o to możesz być pewny.

Do jednego mam tylko zastrzeżenie - formy twoich wypowiedzi do osób, co do których uważasz, że się mylą.

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
darlove (2804 punktów)
Gdybym mial pamietac autorow wszystkich ksiazek, ktore czytalem... Przepraszam, nie mam takich zdolnosci. Proponuje Ci cos znacznie lepszego. Spytaj jakiegos native speakera (ale nie zwyklego robola), zeby Ci wyjasnil kwestie. Poslalem zapytanie na temat Twojego problemu na linguistlist.org/. Jak dostane odpowiedz, to ja zamieszcze. Moze Ci ulzy.

Dowod:

Your question "Sex-neutral use of 'they' instead of 'he/she/it'" has been sent to Ask-A-Linguist. It will be forwarded to the panel for review within 48 hours.

Zatem... poczekajmy.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 22:26 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>Ok. W jezyku angielskim w dobrym tonie jest, aby nie wyrozniac zadnej plci. Slowo "man" ma oznaczac nie tylko mezczyzne (choc moze), ale czlowieka ogolnie. Jesli sie mowi po angielsku na co dzien, przebywa sie z Anglikami, to szybko sie czlowiek przyzwyczaja do tego, ze zamiast form gramatycznie poprawnych uzywa sie form "bezplciowych", ze tak powiem. Dlatego, zamiast uzyc "he" (co byloby poprawnie gramatycznie), uzywa sie "they", co nie jest do konca poprawne gramatycznie (choc juz zdania wsrod jezykoznawcow sa podzielone), ale przyjete w angielskim jako cos naturalnego. Jesli wezmiesz dobra ksiazke traktujaca o gramatyce angielskiej (po angielsku!), to zauwazysz, ze uzycie slow "someone", "somebody" implikuje uzycie "they", mimo iz poprawniej byloby uzyc zaimkow "he"/"she"/"it". Uwaza sie zatem, ze zdanie "If someone asks you for a drink, they must be thirsty." jest poprawne. I tak wlasnie mowia wyksztalceni Anglicy. Nie tylko oni zreszta.

Hm. W moim odczuciu brzmi to dość dziwacznie ale rozumiem o co chodzi. Nie wiedziałem o tym. Nie będę mówił Anglikom mówił jak mają mówić swoim językiem ale po mojemu lepiej by już było zrezygnować z tego "they" i nie zastępować w ogóle "If someone asks you for a drink, must be thirsty."

>Jestem dzisiaj troche szorstki w obejsciu. Wiem.
Nie obrażam się.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Adamiak (36436 punktów)
>Nie obrażam się.

   Jestem pełen podziwu, jad11... poproszę przepis na tę nerwomiksturę.
11-04-2009 00:14 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)
>>Nie obrażam się.
>   Jestem pełen podziwu, jad11... poproszę przepis na tę nerwomiksturę.

Mój ojciec bardzo dobrze grał w ping-ponga Był kilkukrotnym mistrzem Polski i chyba nawet raz Europy w tenisie stołowym, niestety w kategorii inwalidów. Gdy miałem ok. 10 lat, był trenerem sekcji w moim mieście, siłą rzeczy ja też trenowałem. Jedna z pierwszych wskazówek, jaką od niego dostałem była taka:

Gdy przeciwnik uderza mocno, ty odbijasz lekko, inaczej piłka spadnie poza stołem. Gdy on odbija lekko wtedy ty próbujesz atakować mocno. Gdy się z tym oswoisz i będziesz dobrze stosował tą zasadę to pokażę ci jak można dobrze odpowiadać atakiem na atak.

Zdaje się, że zasada ta jest bardzo uniwersalna Swoją grzecznością można zawstydzić oponenta (nie każdego, to prawda) i nie jest to z mojej strony jakiś flegmatyzm czy pacyfizm tylko racjonalne działanie. Dzięki temu dowiedziałem się u źródła dlaczego to zdanie nie jest błędem a darlove poczuł się chyba trochę głupio. Mimo, że jest niegrzeczny, nie uważam go za głupiego i dlatego właśnie tak myślę.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
jarcio (1198 punktów)
>Dzięki temu dowiedziałem się u źródła dlaczego to zdanie nie jest błędem a darlove poczuł się chyba trochę głupio.

Darlove'owskie ego tak poniosło tego człowieka w chmury, że wszystko mu się pomieszało i z wyjątku w gramatyce angielskiej uczynił zasadę powszechną. Te zdanie, z którego Darlove uczynił obronę Częstochowy, jest gramatycznie błędne.
jad11 (18783 punktów)
>>Dzięki temu dowiedziałem się u źródła dlaczego to zdanie nie jest błędem a darlove poczuł się chyba trochę głupio.
>Darlove'owskie ego tak poniosło tego człowieka w chmury, że wszystko mu się pomieszało i z wyjątku w gramatyce angielskiej uczynił zasadę powszechną. Te zdanie, z którego Darlove uczynił obronę Częstochowy, jest gramatycznie błędne.
>
Widzę po Twoim poprzednim poście, że masz pojęcie o omawianej sprawie. Przyjmuję Twoje wytłumaczenie o ile darlove jakoś sensownie go nie podważy.
Pozdrawiam.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
darlove (2804 punktów)
>>Dzięki temu dowiedziałem się u źródła dlaczego to zdanie nie jest błędem a darlove poczuł się chyba trochę głupio.
>Darlove'owskie ego tak poniosło tego człowieka w chmury, że wszystko mu się pomieszało i z wyjątku w gramatyce angielskiej uczynił zasadę powszechną. Te zdanie, z którego Darlove uczynił obronę Częstochowy, jest gramatycznie błędne.

Jestes w bledzie, moj drogi. To, co podalem, jest REGULA, nie wyjatkiem. Polactwo... znowu. Nie wie, ale bedzie sie zarzekal. Czlowieku, wez sie troche poucz, a potem dyskutuj, ok?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
13-04-2009 01:58 
 Ocena 1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>Jestes w bledzie, moj drogi. To, co podalem, jest REGULA, nie wyjatkiem. Polactwo... znowu. Czlowieku, wez sie troche poucz, a potem dyskutuj, ok?

Regułą to jest tzw. subject-verb concord, a nie traktowanie zaimka liczby mnogiej jako zaimka liczby pojedynczej. Poczytaj trochę to się dowiesz, że są różne szkoły, które bądź uznają, i to w róznych zakresach, bądź i w ogóle nie uznają "they" jako zaimka trzeciej osoby liczby pojedynczej. Co właśnie świadczy o tym, że to już nie jest kwestia gramatyki, a czegoś co wykracza poza językoznawstwo. Jakbyś wszedł na egzamin w instytucie filologii angielskiej i puścił taki tekst o regule, a nie wyjątku, traktowania "they" jako "he" lub "she" to, przy dużej wyrozumiałości egzaminatorów, wróciłbyś we wrześniu na popraweczkę, oczywiście jeślibyś zmądrzał. Aha i jeszcze jedno angielski pozerze - zastanawiałeś się kiedyś dlaczego prywatne szkoły języka angielskiego, w Polsce, zatrudniając native speakerów (na których "mądrość" gramatyczną tak się powołujesz) nigdy nie powierzają im zadania tłumaczenia gramatyki angielskiej ? No wysil mózgownicę - myślenie podobno ma kolosalną przyszłość ...
darlove (2804 punktów)
Nie mam sily. Jak to zwykle bywa (to nie tylko Twoja przypadlosc), sugerujesz cos, czego ja nigdy nie mowilem, ani nie napisalem. Tych zaimkow nie uzywa sie wymiennie. Poza tym, angielski jest bardziej... gietki niz Tobie, i niejednemu filologowi, sie wydaje. Ten jezyk jest zywy, znow - bardziej niz Ci sie wydaje. A o tym, ze nauczyciele tego jezyka, zwlaszcza Polacy, nie znaja go tak dobrze, jak sie im wydaje, mialem okazje w zyciu nieraz sie przekonac. Wiec nie pieprz mi tutaj, za przeproszeniem, glodnych kawalkow. Fakt pozostaje faktem: com napisal, napisalem POPRAWNIE. I zadne krakania tego nie zmienia. Mysle, ze dosc jasno sie wyrazilem. Nazywanie mnie pozerem (hehe) tego nie zmienia.

Nawet, biedaku, w swoim zacietrzewieniu nie zrozumiales o jakiej regule mowilem. I kiedy sie ja stosuje... Ale wiecej na ten temat nie bede pisal, bo nie ma sensu. Jesli chcesz dyskutowac, dyskutuj. Najlepiej sam ze soba.
13-04-2009 02:18 
 Ocena 1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>Fakt pozostaje faktem: com napisal, napisalem POPRAWNIE.

Palnąłeś bzdurę, że to jest zdanie gramatycznie poprawne, ale jak ktoś się spytał na czym polega ta gramatyczna poprawność to zacząłeś, jak typowy politruk, pseudonaukowo gaworzyć, iż tutaj chodzi o to by druga osoba nie poczuła się obrażona czy dotknięta zaimikiem "he". Naucz się najpierw odróżniać poprawność gramatyczną od poprawności politycznej zanim zaczniesz pozować na retora co to polskich filologów po kątach poustawia. Być może i owi "wykształceni" Anglicy, na których się powołujesz, znają zasadę głoszącą iż zasadność reguł gramatycznych, jest wprost proporcjonalna do stopnia wrażliwości adresata, ale do nas te "naukowe" rewelacje jeszcze nie dotarły.
darlove (2804 punktów)
Juz powiedzialem: nie mam zamiaru sie z Toba klocic. Jesli naprawde chcesz wiedziec, czy to jest poprawnie, czy nie, zapytaj u zrodla, czyli Anglika. Zapewne oni wiedza. Chyba ze uwazasz, ze Ty wiesz lepiej niz oni. Ich gramatyka niekoniecznie jest tozsama z polska. Krzyczysz, krzyczysz, a w gruncie rzeczy klapki na oczach... Rozgladnij sie.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
11-04-2009 06:46 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... poproszę przepis na tę nerwomiksturę.
>Mój ojciec bardzo dobrze grał w ping-ponga Był kilkukrotnym mistrzem Polski i chyba nawet raz Europy w tenisie stołowym, niestety w kategorii inwalidów.
   Dla ojca to też było "niestety"? 14.pl/niestety

> Gdy przeciwnik uderza mocno, ty odbijasz lekko ... Gdy on odbija lekko wtedy ty próbujesz atakować mocno. Zdaje się, że zasada ta jest bardzo uniwersalna
   Znam skądinąd i czasami stosuję tę zasadę, ale proszę o przepis na to, jak pamiętać o niej zawsze.
11-04-2009 18:14 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)
>>>   ... poproszę przepis na tę nerwomiksturę.
>>Mój ojciec bardzo dobrze grał w ping-ponga Był kilkukrotnym mistrzem Polski i chyba nawet raz Europy w tenisie stołowym, niestety w kategorii inwalidów.
>   Dla ojca to też było "niestety"? 14.pl/niestety

Sądzę, że tak, choć nigdy nie słyszałem słowa skargi a stopień niepełnosprawności jest niewielki.
Kategoria była "niestety" a nie same mistrzostwa

>> Gdy przeciwnik uderza mocno, ty odbijasz lekko ... Gdy on odbija lekko wtedy ty próbujesz atakować mocno. Zdaje się, że zasada ta jest bardzo uniwersalna
>   Znam skądinąd i czasami stosuję tę zasadę, ale proszę o przepis na to, jak pamiętać o niej zawsze.

E tam, po co Ci to? Nie byłbyś sobą
Ja też nie zawsze chcę pamiętać zresztą.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
12-04-2009 23:26 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
Cytat:

...ale po mojemu lepiej by już było zrezygnować z tego "they" i nie zastępować w ogóle "If someone asks you for a drink, must be thirsty."

Otoz, formalnie nie moze tak byc, bowiem w angielskim nie ma form fleksyjnych i dlatego wlasnie trzeba powtarzac podmiot zdania... aby wiedziec, do czego orzeczenie sie odnosi. W tak prostych zdaniach, jak to, ktore rozwazamy, nie ma to az takiego znaczenia, ale w zdaniach wielokrotnie zlozonych jest to absolutnie konieczne. Oczywiscie, mozna czasami opuscic podmiot, ale tylko wowczas, gdy jest absolutnie oczywistym do czego odnosic sie bedzie orzeczenie. Nie robi sie tego w zdaniach pojedynczo zlozonych (choc regula ta jest gwalcona w pismach nieformalnych , takich jak email, list, fax...). Regula gramatyczna jest jednak zelazna: kazde zdanie musi miec podmiot wyrazony explicite.


Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
11-04-2009 00:36 
 Ocena 1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>Jesli wezmiesz dobra ksiazke traktujaca o gramatyce angielskiej (po angielsku!), to zauwazysz, ze uzycie slow "someone", "somebody" implikuje uzycie "they". Uwaza sie zatem, ze zdanie "If someone asks you for a drink, they must be thirsty." jest poprawne. W podobnym duchu mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie w tym wątku - zacznij się uczyć.

Zamiast pouczać innych to sam lepiej zacznij czytać ze zrozumieniem teksty o których z tak mało wyszukaną wyższością się wypowiadasz. Napisałeś, że 'someone', 'somebody' implikuje uzycie 'they' dodając, że zdanie 'If someone asks you for a drink, they must be thirsty' jest poprawne - co jest po części prawdą. Podałeś to jako wytłumaczenie poprawności gramatycznej tekstu A wise man says something because they have something to say. A fool says something because they have to say something. To czego już nie doczytałeś w książce to drobna i jakże ulotna różnica między zamikami nieokreślonymi do których "they" odnosi się w podanych przykładach, a rzeczownikami do których jakoby "they" powinno się odnosić również i w tym tekście. Teraz uważaj i czytaj powoli to co napisałem: zaimek "they", jest używany jako zaimek trzeciej osoby liczby pojedyńczej wtedy, gdy odnosi się do zaimków nieokreślonych, a nie do dowolnych rzeczowników.

Dlatego zdanie If someone asks you for a drink, they must be thirsty, jest poprawne bowiem 'they' odnosi się do zaimka nieokreślonego 'someone'. Jednakże zdanie A fool says something because they have to say something nie ma już nic wspólnego z prawidłami gramatyki angielskiej bowiem nie tylko rzeczownik 'fool' wskazuje na liczbę pojedynczą, ale i przedimek nieokreślony stoi przed tym podmiotem zdania. Niby to od kiedy przedimek nieokreślony stawiamy przed liczbą mnogą ?? Zaimek 'they' w tym zdaniu wziąłeś zupełnie z kosmosu i to pewnie dlatego by błysnąć swoją wyuzdaną ignorancją. Skoro użyłeś rzeczowników to należy sformułować je w liczbie mnogiej tak by zaszła reguła "grammatical concord" i wtedy masz poprawne zdanie Fools say something because they have to say something.

Poniższe zdania są poprawne:

Every student has to hand in their paper today

Every student has to hand in his or her paper today

All students have to hand in their paper today

Naucz się tej zależności najpierw sam zanim zabierzesz się do pouczania innych.
darlove (2804 punktów)
Nie mam juz sily tlumaczyc oczywistosci dla kogos, kto nie uzywa jezyka na codzien. Przykro mi.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
11-04-2009 02:14 
 Ocena 2 na 2
jarcio (1198 punktów)
Choć z drugiej strony patrząc to próba gramatycznego wytłumaczenia o co tutaj chodzi, jest zupełnie do chrzanu. I dlatego muszę zrewidować to co napisałem powyżej. No, ale tak to jest jak polityka ze swoimi brudnymi buciorami wbiega na pole języka, a ktoś stara się to naukowo wytłumaczyć tak by być zrozumianym. Te zmiany językowe są motywowane politycznie i dlatego to tak wygląda. Wszelkie gramatyczne tłumaczenie tych wygibasów, jest bez sensu bo ani "a fool" ani "someone" nie wskazują na użycie liczby mnogiej - z gramatycznego punktu widzenia takie zależności w ogóle nie zachodzą. Tylko co z tego skoro gramatyczne "róbta co chceta" jest politycznie poprawne ? Nie mój język i mogą sobie z nim robić co chcą. Wniosek nasuwa mi się jeden: tutaj chodzi o politykę, a nie gramatykę. To zdanie nie jest gramatycznie poprawne - to zdanie jest politycznie poprawne. To taka lekcja na przyszłości by nauczać tego języka mówią uczniom "róbta co chceta". Akurat w tym przypadku ten slogan nabiera coraz większego znaczenia, niestety.

Przypomina mi się teraz "literaturoznawstwo" za czasów ZSRR, gdzie brylował między innymi Karol Kautski ze swoimi rewelacjami o komunistycznym przesłaniu Utopii Tomasza Morusa. I co nie mówiono wówczas o naukowości i poprawnych wnioskach owego krytyka literackiego ? A mówiono i traktowano to zupełnie serio jako głos nauki ...
darlove (2804 punktów)
I znow... Nie mam sily tlumaczyc rzeczy oczywistych. A Tobie by sie przydala pogawedka z jezykoznawca. Nativem.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
zolv (1640 punktów)
>>Gdyby to jeszcze było poprawnie po angielsku
>Synu marnotrawny, to jest poprawnie po angielsku, ale Ty nie mozesz o tym wiedziec. Jako Polak - niestety.

Chybam, że to forma poezji gdzie formami osobowymi można się bawić (podałbym kilka przykładów). Niemniej jednak:
- przeczytaj proszę post jad11
- zapodaj sobie Twoją angielską wersję w googleach (wkleiłbym link, ale źle się wyświetla bo jest zbyt długi) i zobacz czy znalazł jakikolwiek wynik z Twoją wersją. Ja widzę wszędzie Wise men....
- tłumacząc Twoją wersję na polski brzmiałoby to mniej więcej tak: Mądry człowiek mówi coś, bo oni mają coś do powiedzenia... - wybacz, ale dla mnie to nie brzmi poprawnie. Uważasz inaczej? Przetłumacz.

>>Powinno być chyba tak:
>>Wise men talk because they have something to say; fools, because they have to say something
>Widac po tym, cos zaprezentowal, ze nie powinienes pouczac innych. Ale czy Ty w ogole sobie z tego zdajesz sprawe? Watpie.

Polecam jeszcze raz zapytać wujka Google. 0 (zero) wyników z twoją wersją powiedzenia, a Google pokazuje we wszystkich wynikach coś innego niż to co podałeś.

>Nawet tlumaczenie Ci nie wychodzi... Zamilcz, bo to, com napisal, i Tobie przypisane byc moze.

Dlaczego więc nie napiszesz swojego tłumaczenia jako kontrę skoro uważasz, że moje jest nie do zaakceptowania? Uważasz, że nie chodzi w tym powiedzeniu o grę słów? A o co więc?


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
darlove (2804 punktów)
Masz doskonaly przyklad na to, ze nie zawsze nalezy ufac Google'owi... A jesli chcesz wiedziec, dlaczego nie masz racji, to wysil sie. Nic w zyciu nie przychodzi latwo. Zwlaszcza prawdziwa Wiedza.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
zolv (1640 punktów)
>Masz doskonaly przyklad na to, ze nie zawsze nalezy ufac Google'owi...[...]

Gdy mam wybór: zaufać Twojej argumentacji, w której nie podajesz żadnych źródeł a Google'owi, w którym jest duża liczba innej wersji Twojego powiedzenia, to z całym uznaniem, ale ufam Google'owi

Podaj literaturę, linka...a zaufam w tej kwestii Tobie.

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
liliac (147340 punktów)
>>Masz doskonaly przyklad na to, ze nie zawsze nalezy ufac Google'owi...[...]
>Gdy mam wybór: zaufać Twojej argumentacji, w której nie podajesz żadnych źródeł a Google'owi, w którym jest duża liczba innej wersji Twojego powiedzenia, to z całym uznaniem, ale ufam Google'owi
>Podaj literaturę, linka...a zaufam w tej kwestii Tobie.
>
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"


Hej! Cytat prawidłowy nie jest, bo oryginał używał liczby mnogiej, ale forma gramatyczna jest poprawna.
darlove (2804 punktów)
I tak jak to w zyciu (i - niestety! - demokracji tez) bywa: mniejszosc ma racje (ale wiekszosc ma sile...).

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Elka (7473 punktów)
>>Powinno być chyba tak:
>>Wise men talk because they have something to say; fools, because they have to say
>something


Ja też się skłaniam ku wersji "men". Jeśli w drugiej części zdania mamy "they", to sugeruje liczbę mnogą. Liczba mnoga "man" to "men".

Gra słów jest w zasadzie nie do przetłumaczenia, ale powiedzenie świetne Jak dla mnie to mogłoby być "Mądrzy mówią, kiedy mają coś do powiedzenia, głupi kiedy mają ochotę mówić" Ja wiem, że to nie tłumaczenie dosłowne, ale tak to bywa z językiem.
Nie da się przetłumaczyć wszystkiego słowo w słowo, prawda?

and that's it.
13-04-2009 14:11 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>Gra słów jest w zasadzie nie do przetłumaczenia, ale powiedzenie świetne Jak dla mnie to mogłoby być "Mądrzy mówią, kiedy mają coś do powiedzenia, głupi kiedy mają ochotę mówić" Ja wiem, że to nie tłumaczenie dosłowne, ale tak to bywa z językiem.

Mądry mówi, bo ma coś do powiedzenie a głupi mówi, bo chce- powiedziałbym.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
13-04-2009 14:21 
 Ocena 1 na 1
Elka (7473 punktów)
>>Gra słów jest w zasadzie nie do przetłumaczenia, ale powiedzenie świetne Jak dla mnie to mogłoby być "Mądrzy mówią, kiedy mają coś do powiedzenia, głupi kiedy mają ochotę mówić" Ja wiem, że to nie tłumaczenie dosłowne, ale tak to bywa z językiem.
>Mądry mówi, bo ma coś do powiedzenie a głupi mówi, bo chce- powiedziałbym.

O, tyż piknie!

and that's it.
09-04-2009 23:04 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>>A wise man says something because they have something to say. A fool says something because they have to say something.
>>   A potrafisz to samo napisać po Polsku?
>Gdyby to jeszcze było poprawnie po angielsku
>Powinno być chyba tak:
>Wise men talk because they have something to say; fools, because they have to say somethingco w wolnym tłumaczeniu:
>Mądrzy ludzie mówią, bo mają coś do powiedzenia, głupi, bo muszą coś powiedzieć.
>Ale takie tłumaczenie na polski jest średnie. W angielskiej wersji chodzi o grę (kolejności) słów:
>they have to say somethingi
>they have something to say
"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"


To jest poprawnie po angielsku.
jad11 (18783 punktów)

>To jest poprawnie po angielsku.

Zacytowałaś tyle z poprzednich, że nie wiem w końcu co jest poprawnie.



"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
liliac (147340 punktów)
>>To jest poprawnie po angielsku.
>Zacytowałaś tyle z poprzednich, że nie wiem w końcu co jest poprawnie.

Ta pierwotna wersja jest poprawna poprawna językowo (choć cytatem poprawnym nie jest)- "they" wrzuca miast liczby pojedynczej w takim miejscu, żeby nie podkreślać formy płciowej- to "uniwersalizuje" (tak, wiem, nie ma takiego słowa) płciowo wyrażenie.
Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów)
>Ale takie tłumaczenie na polski jest średnie. W angielskiej wersji chodzi o grę (kolejności) słów:
>they have to say somethingi
>they have something to say

Mądry mówi, bo ma coś do powiedzenia, głupi, żeby powiedzieć cośkolwiek.
13-04-2009 10:15 
 Ocena 4 na 4
Vytautas (4394 punktów)
>   A potrafisz to samo napisać po Polsku?
   A nie lepiej byłoby po polsku?
13-04-2009 12:00 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   A potrafisz to samo napisać po Polsku?
>   A nie lepiej byłoby po polsku?
>
   Masz rację, po polsku jest dużo lepiej niż po Angielsku.
14-04-2009 00:17 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>> Powraca to jak bumerang...
>>>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie...
>>   Jasne.
>>>Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>>>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.
>>   Za moich czasów bumerang wracał do miotacza - to nie było głupie.
>A wise man says something because they have something to say. A fool says something because they have to say something.
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


Postanowiłem jednak przyjrzeć się bliżej Twojej sentencji wyspiarskiej, bo kilka postów niżej stwierdziłeś, że jesteś pewien poprawności tej sentencji. Nie to żebym był jakimś znawcą no i na dodatek jestem Polakiem jak to komuś zarzuciłeś ale coś tu nie gra moim zdaniem.

A wise man says - czyli liczba pojedyńcza, trzecia osoba , w tym samym zdaniu używasz liczby mnogiej po przecinku they have someting to say . Czyli jakby to przetłumaczyć na nasze Mądry człowiek mówi cós ponieważ oni mają coś do powiedzenia . W przypadku drugiego zdania popełniłeś dokładnie to samo co w pierwszym zdaniu.

Można by było jeszcze wybraniać się, że całe zdanie ma być w liczbie mnogiej ale w tym przypadku niepoprawne będzie : man says, bo ani man to liczba mnoga, ani say+s nijak nie pasi do liczby mnogiej. To samo tyczy się oczywiście i drugiego zdania .

Przypuszczać mogę, że na zmywaku rodzimi wyspiarze mówią tak jak większość Polaków, poszłem, wzięlem, wziąść stąd może ta Twoja wielka ufność we własną moc . Ale może się mylę ja. Jeśli tak to udowodnij to, a przepraszać Cię będę po wsze czasy.
darlove (2804 punktów)
Czy ja przypadkiem nie pisalem, ze te forme stosuja WYKSZTALCENI Anglicy? Nie mam naprawde do Was sily. Jestescie typowymi Polaczkami...

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
14-04-2009 13:04 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>Czy ja przypadkiem nie pisalem, ze te forme stosuja WYKSZTALCENI Anglicy? Nie mam naprawde do Was sily. Jestescie typowymi Polaczkami...
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


Drogi anglosasie, mistrzu zmywaka. Zamiast opowieści o Polaczkach i wykształconych anglikach, ustosunkuj się do nieścisłości gramatycznych, które opisałem. Całego topicu nie czytałem ale z tego co zdążyłem przeczytać jedyny Twój argument, to to, że to jest prawidłowo, bo Anglicy tak mówią. Wyjaśnij mi jakie to zasady gramatyki angielskiego mówią o tym, że to jest prawidłowo ? Ja Ci napisałem co wedle mnie jest nieprawidłowo i dlaczego i nawet przyjąłem kilka opcji na wypadek jakbyś chciał napisać coś innego ale Ci się rypło. I te inne opcje też oceniłem, że też byłoby nieprawidłowo. Więc powiedz mi jaka to zasada j. angielskiego mówi, że w zdaniu złożonym odnoszącym się do jednego podmiotu, podmiot ten występują jako liczba pojedyncza i liczba mnoga zarazem.

Zaczynasz mi przypominać Miłującego prawdę. Bóg istnieje bo tak w biblii jest napisane. Biblia to słowo boże , bo tak w biblii jest napisane. Rozumiem jednak, że większość czasu spędzasz na zmywaku i jedyny angielski jaki słyszysz to szum i plusk angielskiej wody płynącej z kranu .

I zamiast tracić siły na wyrażanie swoich opinii o Polakach strać trochę siły na gramatyczne uzasadnienie swojej teorii.
Madman (7811 punktów)
>DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC?
Z tej prostej przyczyny, że gdyby niczego nie było, to nie miałby kto zadać takiego pytania.
09-04-2009 20:21 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>>DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC?
>Z tej prostej przyczyny, że gdyby niczego nie było, to nie miałby kto zadać takiego pytania.

Czy nie czujesz, ze Twoja odpowiedz, choc nie jest glupia, to jednak jest troszeczke - jakby to powiedziec... jalowa?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
09-04-2009 23:35 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>Czy nie czujesz, ze Twoja odpowiedz, choc nie jest glupia, to jednak jest troszeczke - jakby to powiedziec... jalowa?
Jest taka z pełną premedytacją.
"Byt jest, a niebytu nie ma". Parmenides
Autografka (10638 punktów)
>>>DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC?
>>Z tej prostej przyczyny, że gdyby niczego nie było, to nie miałby kto zadać takiego pytania.
>Czy nie czujesz, ze Twoja odpowiedz, choc nie jest glupia, to jednak jest troszeczke - jakby to powiedziec... jalowa?
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


No właśnie, nie jest jałowa. A wręcz jest kwintesencją poruszonego przez Ciebie tematu. Jest samym sednem.
darlove (2804 punktów)
>No właśnie, nie jest jałowa. A wręcz jest kwintesencją poruszonego przez Ciebie tematu. Jest samym sednem.

Pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba. Dla mnie nie jest zadna kwintesencja. Czy wydaje Ci sie, ze gdyby nie bylo niczego, to 2+2 nie byloby 4?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 01:30 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>No właśnie, nie jest jałowa. A wręcz jest kwintesencją poruszonego przez Ciebie tematu. Jest samym sednem.
>Pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba. Dla mnie nie jest zadna kwintesencja. Czy wydaje Ci sie, ze gdyby nie bylo niczego, to 2+2 nie byloby 4?
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


To kwestia podejścia do spraw fundamentalnych. Gdyby mnie nie było to, nomen omen nnie byłoby też dla mnie sprawy. Ale to jest kwestia określenia spraw fundamentalnych Pewnie Twoje prawdy są inne niż moje. I nic w tym złego
10-04-2009 01:53 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
> To kwestia podejścia do spraw fundamentalnych. Gdyby mnie nie było to, nomen omen nnie byłoby też dla mnie sprawy. Ale to jest kwestia określenia spraw fundamentalnych Pewnie Twoje prawdy są inne niż moje. I nic w tym złego

Prawdy matematyczne jednakie sa dla kazdego, tak jak i prawa fizyki. To raz. Druga sprawa jest taka, ze chyba nie do konca wiesz, kiedy i jak uzywac slow "nomen omen"...

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Autografka (10638 punktów)
>> To kwestia podejścia do spraw fundamentalnych. Gdyby mnie nie było to, nomen omen nnie byłoby też dla mnie sprawy. Ale to jest kwestia określenia spraw fundamentalnych Pewnie Twoje prawdy są inne niż moje. I nic w tym złego
>Prawdy matematyczne jednakie sa dla kazdego, tak jak i prawa fizyki. To raz. Druga sprawa jest taka, ze chyba nie do konca wiesz, kiedy i jak uzywac slow "nomen omen"...
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


Przy nomen omen chodziło mi o słowo sprawa. Spraw fundamentalnych - nie ma sprawy. OK?
10-04-2009 17:44 
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>Spraw fundamentalnych - nie ma sprawy. OK?

Pewnie zaraz się dowiesz, że żle użyłaś "OK".

10-04-2009 22:52 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)
>>>Spraw fundamentalnych - nie ma sprawy. OK?
>Pewnie zaraz się dowiesz, że żle użyłaś "OK".
>
A to z pewnością. Jest kilka teorii wyjaśniających skąd wziął się ten skrót

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
13-04-2009 10:34 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>Prawdy matematyczne jednakie sa dla kazdego, tak jak i prawa fizyki. To raz.
   Twierdzenia matematyki są faktycznie bezwzględnie prawdziwe, ale są poznawczo puste. Nie głoszą żadnych prawd o świecie, a tylko uświadamiają związki między zdaniami. To raz.
   Twierdzenia nauk przyrodniczych (w tym fizyki) nie są bezwzględnie prawdziwe. Ich tezy są bezustannie kwestionowane i zastępowane nowymi, bardziej przystającymi do doświadczeń. To dwa.
   Nomen omen, jak cała łacina posiada wielką moc magiczną -- w tym języku rozmawiano przez wieki z Bogiem. Sens łacińskich słów jest nieważny, sam ten język jest święty. To trzy.
10-04-2009 08:14 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba. Dla mnie nie jest zadna kwintesencja. Czy wydaje Ci sie, ze gdyby nie bylo niczego, to 2+2 nie byloby 4?

Niewątpliwie nie byłoby.

Zapewne słyszałeś o zasadzie antropicznej. I zapewne - tak jak większość ludzi co o niej po raz pierwszy o niej usłyszała - zbyłeś ją wzruszeniem ramion. Ale jeżeli na serio szukasz odpowiedzi na pytanie, które zadałeś, to polecam zapoznać się z nią bliżej. I to nie tylko z pobieżnego opisu w wiki, ale także ze źródeł tam obficie cytowanych. Nie gwarantuję, że znajdziesz tam odpowiedź na Twoje pytanie, ale na pewno ujrzysz głębię problemu z nowego punktu widzenia.
darlove (2804 punktów)
>> Pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba. Dla mnie nie jest zadna kwintesencja. Czy wydaje Ci sie, ze gdyby nie bylo niczego, to 2+2 nie byloby 4?
>Niewątpliwie nie byłoby.
>Zapewne słyszałeś o zasadzie antropicznej. I zapewne - tak jak większość ludzi co o niej po raz pierwszy o niej usłyszała - zbyłeś ją wzruszeniem ramion. Ale jeżeli na serio szukasz odpowiedzi na pytanie, które zadałeś, to polecam zapoznać się z nią bliżej. I to nie tylko z pobieżnego opisu w wiki, ale także ze źródeł tam obficie cytowanych. Nie gwarantuję, że znajdziesz tam odpowiedź na Twoje pytanie, ale na pewno ujrzysz głębię problemu z nowego punktu widzenia.

Niewatpliwie byloby, musze Cie zmartwic. Znam zasade antropiczna. Nie odrozniasz, jak sie wydaje, swiata idei od fizycznego.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
11-04-2009 16:36 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>>> Czy wydaje Ci sie, ze gdyby nie bylo niczego, to 2+2 nie byloby 4?
>> Niewątpliwie nie byłoby.
> Niewatpliwie byloby, musze Cie zmartwic. Nie odrozniasz, jak sie wydaje, swiata idei od fizycznego.

No wiesz, już poprzednim razem brzydko Cię podejrzewałem, ale skoro teraz powiedziałeś to jasno...

Twój problem wynika z Twojego platonizmu. Bo platonizm, jak każdy dualizm, jest połączony z ontologiczną schizofrenią, która prowadzi do fikcyjnych problemów takich jak w tym wątku.

Czy naprawdę wyobrażasz sobie, że świat fizyczny może nie istnieć, a świat idei takich jak 2+2=4 może wciąż być? Zauważ, że 2+2=4 nie jest uniwersalną prawdą a jedynie częstą: regułka ta poprawnie funkcjonuje przy liczeniu pieniędzy lub ziemniaków, ale jak zmieszasz 2 litry spirytusu i 2 litry wody to otrzymasz mniej niż 4 litry wódki. To co uważasz za odrębny świat idei jest w rzeczywistości jedynie konstrukcją umysłową Twojego mózgu idealizującego zawiłości świata fizycznego. Nieistnienie mózgu pociąga nieistnienie tych idealizacji.

> Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.

Niewątpliwie. Zwłaszcza gdy chodzi o błędne wyobrażenia.
11-04-2009 18:30 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Bo platonizm, jak każdy dualizm, jest połączony z ontologiczną schizofrenią, która prowadzi do fikcyjnych problemów takich jak w tym wątku.
>To co uważasz za odrębny świat idei jest w rzeczywistości jedynie konstrukcją umysłową Twojego mózgu idealizującego zawiłości świata fizycznego.

   Jest taki stary dowcip:
- mój znajomy zwariował.
- z jakiej przyczyny?
- chciał wyrzucić bumerang.
darlove (2804 punktów)
Interpretacja czestosciowa matematyki... A to bardzo ciekawe. Zaprawde, tylko niematematyk (czyli matematyczny ignorant) moze sobie na to (glupstwo) pozwolic...

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej
>odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.

Ja ośmielę się postawić na potrzeby tego wątku taką hipotezę: Tak naprawdę nic nie istnieje. Wszystko nam się wydaje że istnieje.
To że nam się wydaje, też nam się wydaje. Wydaje nam się też, że jesteśmy.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
darlove (2804 punktów)
>>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej
>>odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.

>Ja ośmielę się postawić na potrzeby tego wątku taką hipotezę: Tak naprawdę nic nie istnieje. Wszystko nam się wydaje że istnieje.

Jakies dowody?

>To że nam się wydaje, też nam się wydaje.

Jakies dowody?

>Wydaje nam się też, że jesteśmy.

Jakies dowody?

>
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.


Patrz wyzej.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
09-04-2009 20:38 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Ale ja nie twierdzę, że to się da udowodnić. Dlatego napisałem że to hipoteza.
Poza tym sformułowana na potrzeby tego wątku a nie na codzienny światopogląd.
Jeśli ktoś ci tutaj przyjdzie i powie, że zna odpowiedź na to pytanie i jest pewny jej na 100% to będzie kłamcą.

Dlatego ja dla zabawy mogę twierdzić, że jest tylko NIC i że nie ma żadnego COŚ.

Poza tym gdyby były dowody, że wszystko jest iluzją, to ta iluzja nie byłaby doskonała.

A.
darlove (2804 punktów)
Wierzysz w te hipoteze? Czy ta iluzja jest tym, w co wierzysz?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
09-04-2009 21:58 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Wierzysz w te hipoteze? Czy ta iluzja jest tym, w co wierzysz?
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


Ja w nic nie wierzę. Albo coś wiem albo nie wiem.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
darlove (2804 punktów)
>>Wierzysz w te hipoteze? Czy ta iluzja jest tym, w co wierzysz?
>>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.

>Ja w nic nie wierzę. Albo coś wiem albo nie wiem.

To dobra odpowiedz, choc pozostawia pewien niedosyt.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej
>odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.

Jeszcze jedno mi się nasunęło.
Dlaczego uważasz, że mogłoby istnieć jakieś NIC zamiast CZEGOŚ?
Twoje pytanie sugeruje, że zanim zaistniało COŚ, była jakaś możliwość wyboru czy ma zaistnieć to COŚ czy nie. A może wcale nie było takiego momentu. Może prawdziwe NIC jest niemożliwe po prostu i zawsze było tak jak jest czyli COŚ. Może NIC to tylko konstrukcja myślowa która nie istnieje. Czy potrafisz pokazać że NIC może istnieć zamiast CZEGOŚ?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
09-04-2009 22:02 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
>Jeszcze jedno mi się nasunęło.
>Dlaczego uważasz, że mogłoby istnieć jakieś NIC zamiast CZEGOŚ?

Ja nic nie uwazam. Jest tylko rzecza zastanawiajaca dla myslacego stworzenia, jak mi sie wydaje, ze jest to, co jest. Bo przeciez do tego, aby nie bylo nic, nie potrzeba nic. Czy potrzeba np. Stworzyciela, aby nic nie bylo? Stan najnizszej energii jest wowczas, gdy nic nie ma. W zasadzie nie ma wowczas nawet energii. A jesli energia jest (czyli potencjalna zdolnosc wykonania fizycznej pracy), to... dlaczego jest?

>Twoje pytanie sugeruje, że zanim zaistniało COŚ, była jakaś możliwość wyboru czy ma zaistnieć to COŚ czy nie.

Ja tam takiej sugestii nie widze. Nie wiem, czy byla mozliwosc wyboru i kto mialby/co mialoby ja zrealizowac.

>A może wcale nie było takiego momentu. Może prawdziwe NIC jest niemożliwe po prostu i zawsze było tak jak jest czyli COŚ.

Zawsze bylo cos... To ciekawe stwierdzenie. Bardziej filozoficzne niz jakiekolwiek inne. Chyba nie bedzie nam nigdy dane dowiedziec sie, czy moglbys miec racje. Ale - jak to mowia - nadzieja powinna umierac ostatnia.

>Może NIC to tylko konstrukcja myślowa która nie istnieje.

Odwolam sie do matematyki. Zero oznacza, ze czegos nie ma. Jesli masz koszyk z jablkami, to mozesz powiedziec, ze jest tam "nicosc jablek". W pewnym sensie nicosc moze istniec. Z drugiej strony ktos moze podniesc argument, ze 'nic' i 'nicosc' to dwie rozne rzeczy/pojecia...

>Czy potrafisz pokazać że NIC może istnieć zamiast CZEGOŚ?

Mozna sprawic, aby w danej objetosci nie bylo np. ani jednej czastki elementarnej. Wydaje mi sie, ze jest to najblizsze nicosci... Choc z drugiej strony, fluktuacje kwantowe prozni... Nie wiem, czy w swiecie fizycznym, ktory znamy, pojecie nicosci mozna zrealizowac. W swiecie idei - jak najbardziej: przyklad z jablkami.


Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
MichaQ (1056 punktów)
Najchętniej skwitowałbym to pytanie odpowiedzą: "Bo jakoś tak wyszło". Niestety nasze myślenie jest bardzo zantropomorfizowane. Wiele osób, gdy zapytać ich o przczynę np. przewrócenia drzewa, przed oczyma wyobraźni staje im brotaty siwy Pan, który ma symbolizować wiatr. Bardzo często nasze myśli biegną od przedmiotu do jego rzekomego konstruktora, bo trudno niektórym wyobrazić sobie, że to materia tak sama z siebie się pomieszała i coś powstało. Wciąż dopatrujemy się konieczności i celowości w przyrodzie zamiast skonstatować wreszcie, że jesteśmy wynikiem przypadku, szczęśliwym wynikiem absurdalnie małego matematycznie prawdopodobieństwa.
darlove (2804 punktów)
Czy chcesz mi powiedziec, ze sa rzeczy, ktorych nie bedziemy wiedziec nigdy i odpowiedz na (nie)moje pytanie jest jedna z nich?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
09-04-2009 22:39 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Czy chcesz mi powiedziec, ze sa rzeczy, ktorych nie bedziemy wiedziec nigdy i odpowiedz na (nie)moje pytanie jest jedna z nich?

   Za moich czasów bumerang wracał do miotacza - to nie było głupie.
darlove (2804 punktów)
>>Czy chcesz mi powiedziec, ze sa rzeczy, ktorych nie bedziemy wiedziec nigdy i odpowiedz na (nie)moje pytanie jest jedna z nich?
>   Za moich czasów bumerang wracał do miotacza - to nie było głupie.

Nie tylko za Twoich czasow. A poza tym nie ma tam niczego glupiego, ani tez madrego. Po prostu fizyka.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
09-04-2009 23:00 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>>Czy chcesz mi powiedziec, ze sa rzeczy, ktorych nie bedziemy wiedziec nigdy i odpowiedz na (nie)moje pytanie jest jedna z nich?
>>   Za moich czasów bumerang wracał do miotacza - to nie było głupie.
>Nie tylko za Twoich czasow. A poza tym nie ma tam niczego glupiego, ani tez madrego. Po prostu fizyka.

   Pytania bez odpowiedzi też wracają jak bumerang, chyba, że się ich nie rzuci. Jak w fizyce.
darlove (2804 punktów)
Ach... Zeby te Twoje komentarze jeszcze cos wnosily do dyskusji. Niestety, nie wnosza NIC (dla niektorych, a my wiemy ktorych, prawda?: wnosza NIC).

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
13-04-2009 08:07 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Ach... Zeby te Twoje komentarze jeszcze cos wnosily do dyskusji. Niestety, nie wnosza NIC (dla niektorych, a my wiemy ktorych, prawda?: wnosza NIC).

   Wiem, że nie wnoszą nic wg ciebie - bo podstawą jest ich zrozumienie.

   Spytam cię o coś, czego też nie zrozumiesz, więc nie musisz odpowiadać: zgadnij, kto będzie miał ostatnie słowo w tym... wewnętrznym dialogu?

   Miłego dnia, bumerang manie.
darlove (2804 punktów)
Zaloze sie, ze Adamiak bedzie mial... Jak zwykle zreszta.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 21:22 
 Ocena 1 na 1
MichaQ (1056 punktów)
>Czy chcesz mi powiedziec, ze sa rzeczy, ktorych nie bedziemy wiedziec nigdy i odpowiedz na (nie)moje pytanie jest jedna z nich?

Nie. Twierdzę, że pewne pytania są technicznie możliwe do postawienia, ale z epistemologicznego punktu widzenia, nie ma po co ich stawiać.
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.

   Hmmm... A skąd takie pytanie? I skąd mocne założenie , że jest raczej coś niż nic?
   Ale, jeśli nie czepiać się "szczegółów" - jedna z możliwych odpowiedzi:
Jest raczej coś niż nic, ponieważ nasz język nie przewiduje bycia niczego i zdanie "jest nic" czy "jest raczej nic" jest zwyczajnie bezsensowne.

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
darlove (2804 punktów)
> Cytat:
Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.

>   Hmmm... A skąd takie pytanie? I skąd mocne założenie , że jest raczej coś niż nic?
>   Ale, jeśli nie czepiać się "szczegółów" - jedna z możliwych odpowiedzi:
>Jest raczej coś niż nic, ponieważ nasz język nie przewiduje bycia niczego i zdanie "jest nic" czy "jest raczej nic" jest zwyczajnie bezsensowne.

Moj drogi Rozmowco, chcialbym zauwazyc, ze w jezyku np. angielskim, a takze niemieckim, poprawne jest pojedyncze przeczenie, w odroznieniu od polskiego podwojnego przeczenia. Zatem w jezyku polskim mowimy "nie ma niczego", natomiast w angielskim - "(There) is nothing.", oraz niemieckim - "(Es) gibt nichts." (ten przyklad jest troszke bardziej skomplikowany ze wzgledu na specyfike gramatyki niemieckiej, ale duch jest ten sam). Nasz jezyk moze i nie przewiduje, ale to nie znaczy, ze cos takiego nie jest mozliwe. Goethe powiedzial kiedys, a moze i napisal, ze "jestes tyle razy czlowiekiem, ile znasz jezykow." A ja dodam od siebie, ze znajomosc jezykow takze poszerza horyzonty... JAK WIDAC.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 08:01 
 Ocena 2 na 2
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Moj drogi Rozmowco, chcialbym zauwazyc, ze w jezyku np. angielskim, a takze niemieckim, poprawne jest pojedyncze przeczenie, w odroznieniu od polskiego podwojnego przeczenia.

No to mają problem
Cytat:
Zatem w jezyku polskim mowimy "nie ma niczego", natomiast w angielskim - "(There) is nothing.", oraz niemieckim - "(Es) gibt nichts." (ten przyklad jest troszke bardziej skomplikowany ze wzgledu na specyfike gramatyki niemieckiej, ale duch jest ten sam).

W takim razie powinieneś zadać to pytanie na forum angielskim i niemieckim...
Cytat:
Nasz jezyk moze i nie przewiduje, ale to nie znaczy, ze cos takiego nie jest mozliwe. Goethe powiedzial kiedys, a moze i napisal, ze "jestes tyle razy czlowiekiem, ile znasz jezykow."

Wystarczy mi jeden raz, nie pożądam schizofrenii, reinkarnacja też mnie nie kręci.
Cytat:
A ja dodam od siebie, ze znajomosc jezykow takze poszerza horyzonty... JAK WIDAC.

Co kto lubi - ja wolę patrzyć pod nogi.

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
darlove (2804 punktów)
To patrz uwaznie, abys nie upadl.

Druga sprawa. To nie oni maja problem, a raczej Ty go masz, tylko jestes na tyle ignorantem, ze nawet go nie rozpoznajesz. Podwojne przeczenie jest nielogiczne. Dokladniej: podwojne przeczenie nie oznacza formalnie tego samego, o czym myslisz, gdy je wypowiadasz w jezyku naturalnym. Sprobuj pomyslec. To nie boli. Przynajmniej sprobuj, czy Ciebie nie boli...


Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
To patrz uwaznie, abys nie upadl.

A tego się tak bardzo nie boję - zauważyłem, że łatwiej upaść temu co się rozgląda niż temu co patrzy pod nogi.
Cytat:
Druga sprawa. To nie oni maja problem, a raczej Ty go masz, tylko jestes na tyle ignorantem, ze nawet go nie rozpoznajesz.

Ich język - Ich problem. Jeżeli chcą twierdzić, że jest nic, to niech twierdzą.
Cytat:
Podwojne przeczenie jest nielogiczne. Dokladniej: podwojne przeczenie nie oznacza formalnie tego samego, o czym myslisz, gdy je wypowiadasz w jezyku naturalnym.

Mógłbyś to jakoś przystępniej wyjaśnić? Co to znaczy formalnie i czym się różni coś co jest w moim języku formalne od tego co jest w nim naturalne?
Cytat:
Sprobuj pomyslec. To nie boli.

Nie wierzę!
Cytat:
Przynajmniej sprobuj, czy Ciebie nie boli...

Tiaa, dentysta też tak mówił...

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
darlove (2804 punktów)
Odpowiedz sobie na pytanie, co to znaczy, ze "nie ma niczego". Potrafisz w zgodzie z logika powiedziec, co to oznacza?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Bardzozły (3161 punktów)
Że Nicze umarł(chyba powinieneś napisać Nietzschego)? Zdanie "nie ma niczego" to jest to samo co "cofnąć się do tyłu", błąd językowy - pleonazm

Obij paszczę Bardzozłemu
darlove (2804 punktów)
Napisz mi zatem, madry Polaku, jak mowi sie w polszczyznie, ze... no wlasnie, "niczego nie ma"? Albo jestes glupi do reszty odpowiadajac na moj post w sposob, w ktory odpowiedziales, albo niepowazny... Mam nadzieje, ze to ostatnie.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
12-04-2009 23:50 
 Ocena 1 na 1
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Napisz mi zatem, madry Polaku,

Po pierwsze - nie jestem Polakiem, po drugie - co do mądrości też można mieć wątpliwości.
Cytat:
jak mowi sie w polszczyznie, ze... no wlasnie, "niczego nie ma"?

Ano dokładnie w ten sam sposób jak mówi się "masło maślane" albo "cofnij się do tyłu".
"Niczego" i "nie ma" to dwa gołe przeczenia, może nie być banana, ogórka, ale powiedzenia, że nie ma niczego to albo przenośnia(mówimy "nic", a myślimy banan) albo pleonazm - bo jedyną cechą niczego jest niebycie.
Cytat:
Albo jestes glupi do reszty odpowiadajac na moj post w sposob, w ktory odpowiedziales, albo niepowazny... Mam nadzieje, ze to ostatnie.

Nadzieja matką - nie, nie zniżę się do tego poziomu. Poczekam aż użyjesz jakichś argumentów i wtedy pogadamy.

A kiedy przyjdzie Jezus
pokażemy mu tabliczkę
z kierunkiem na Wieliczkę!
darlove (2804 punktów)
> Cytat:
Napisz mi zatem, madry Polaku,

>Po pierwsze - nie jestem Polakiem, po drugie - co do mądrości też można mieć wątpliwości.
>Cytat:
jak mowi sie w polszczyznie, ze... no wlasnie, "niczego nie ma"?

>Ano dokładnie w ten sam sposób jak mówi się "masło maślane" albo "cofnij się do tyłu".
>"Niczego" i "nie ma" to dwa gołe przeczenia, może nie być banana, ogórka, ale

Teraz widac, ze mozesz nie byc Polakiem.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
13-04-2009 15:46 
 Ocena 3 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Ja wiem ja wiem. Nie ma niczego to nie ma czasu, nie ma przestrzeni nie ma materii i nie ma pytania co to znaczy, że nic nie ma .

To była opcja pierwsza.

Opcja druga, jeżeli chcesz się dowiedzieć co to znaczy, że nie ma niczego, w najbliższych wyborach parlamentarnych zagłosuj na Kononowicza. Jeżeli chłopina dotrzyma słowa to nie będzie niczego
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC?
> Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia jest najwazniejsza.

Wrażenie mylne, z pragmatycznego punktu widzenia ważniejsze jest "co jutro na obiad?".
Tu na marginesie nadmienię, iż mam cholerną nadzieję, że będzie to raczej coś niż nic.

A w ogóle to zalecam ostrożność przy używaniu słowa "dlaczego" - niebezpiecznie sugeruje ono jakąś "celowość", jakieś "intencje". Aż się chce zapytać, czyjeż to intencje i któż to może mieć jakiś cel w tym, żeby było "raczej coś". Oczywiście wskazanie takiego "Ktosia" niczego nie wyjaśni, spowoduje tylko przeformułowanie pytania do postaci "dlaczego jest raczej Ktoś niż Niktoś?".

Ja to widzę w taki sposób:
1. Istnieje coś (trywialny dowód pozostawiam Czytelnikowi).
2. Rozważanie możliwości creatio ex nihilo obraża mój (chłopski) rozum.
3. Ergo: coś istniało zawsze.

I tyle. "Zawsze", czyli: bez Początku, bez Przyczyny, bez Dlaczego.
Polecam przetrawić, zaakceptować, zająć się czymś pożyteczniejszym.
darlove (2804 punktów)
>Polecam przetrawić, zaakceptować, zająć się czymś pożyteczniejszym.

Proste, prawda? Nie ma to jak chlopski rozum... Tymczasem geometria Wszechswiata tez nie jest na chlopski rozum, a juz nieeuklidesowa kompletnie. Idz jesc, bo Ci wystygnie.


Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 09:22 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>>Polecam przetrawić, zaakceptować, zająć się czymś pożyteczniejszym.
>Proste, prawda? Nie ma to jak chlopski rozum... Tymczasem geometria Wszechswiata tez nie jest na chlopski rozum, a juz nieeuklidesowa kompletnie. Idz jesc, bo Ci wystygnie.
Jak już jesteśmy przy kulinariach, to spytam tak: co Cię ugryzło?
10-04-2009 10:03 
 Ocena 2 na 2
zolv (1640 punktów)
>Jak już jesteśmy przy kulinariach, to spytam tak: co Cię ugryzło?

Nie przejmuj się. Ja też ubolewam nad ludźmi, którzy zamiast siły argumentu posiadają jedynie argument siły. Argumentem siły na forum jest chamstwo a kolega darlove zaprezentował już je kilka razy choćby w tym wątku.

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
darlove (2804 punktów)
Rozumiem, ze jestes urazony, bo nie miales racji z angielskim i wylewasz teraz cala zolc. Ale bym sie nie przejmowal na Twoim miejscu. Angielski znam zapewne dluzej od Ciebie, a dodatkowo byl ten jezyk zawsze moim hobby... wiec nie powinienes czuc sie urazony.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 21:07 
 Ocena 1 na 1
zolv (1640 punktów)
>Rozumiem, ze jestes urazony, bo nie miales racji z angielskim i wylewasz teraz cala zolc. [...]

Śmieszne co mówisz Nie jestem nieomylny niczym papież. Natomiast sposób w jaki argumentujesz - jeśli w ogóle argumentujesz - swoje racje wymaga jeszcze wiele do życzenia.

"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
12-04-2009 23:03 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>...argumentujesz - jeśli w ogóle argumentujesz - swoje racje wymaga jeszcze wiele do życzenia .

Hm... Polski tez nie za bardzo...

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
13-04-2009 15:55 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Z tym angielskim to bym nie był taki pewny czy coś jest prawidłowo czy też nie. Wielokrotnie czytając książkę do gramatyki angielskiego znajdowałem przypadki gdzie wydawało mi się, że dana forma jest nieprawidłowa natomiast okazywało się, że w jakiś tam okolicznościach jest prawidłowa. Jeden przykładzik jaki teraz mi do głowy przyszedł. Powiedzenie : I'm loving you. generalnie jest nieprawidłowe bo to odczucia,zmysły itd to się tego czasu nie używa. Ale można tak powiedzieć, jeżeli chce się podkreślić i zaakcentować to wyznanie. Przypadków podobnych w angielskim jak i pewnie w każdym języku jest skolka i mnoga.

Pewne na świecie to są tylko śmierć i podatki, no i matematyka. Prawdziwość reszty jest generalnie funkcją czasu.
darlove (2804 punktów)
>Z tym angielskim to bym nie był taki pewny czy coś jest prawidłowo czy też nie.

A ja jestem pewny. Tym sie roznimy.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
13-04-2009 21:16 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Z tym angielskim to bym nie był taki pewny czy coś jest prawidłowo czy też nie.
>A ja jestem pewny. Tym sie roznimy.
>
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.


Rozumiem, że na zmywaku w Londynie podłapałeś swoją pewność . I domniemam, że Twoja znajomość języka angielskiego jest tak wielka jak przeciętnego Polaka polskiego. Biorąc pod uwagę fakt, że aby z taką pewnością się wypowiadać jak Ty na temat języka angielskiego to musisz być takim angielskim Miodkiem o co Cię nie posądzam ale może i jesteś takim Miodkiem brytyjskim, kto Cię tam wie.

Pewność bierze się zawsze z niewiedzy, bo im więcej człowiek wie, tym bardziej się przekonuje, że niewiele jest pewnego. Tobie oczywiście gratuluję i pytam gdzie i za ile można nabyć tak ogromną wiedzę na temat języka angielskiego.

Życzę oczywiście dalszych sukcesów (nie na zmywaku tylko w poznawaniu tajników języka angielskiego)
darlove (2804 punktów)
Bredzisz, czlowieku, bredzisz. Nie chcialo mi sie tego pisac, ale widze, ze musze. Nigdy na zmywaku nie pracowalem. To raz. Druga sprawa. Uzywam angielskiego od ok. 20 lat. W pracy, w zyciu i Nauce. Nie rozumiem, dlaczego pewnosc kojarzy Ci sie od razu ze zmywakiem... Masz jakies wlasne doswiadczenia?

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
darlove (2804 punktów)
>>>Polecam przetrawić, zaakceptować, zająć się czymś pożyteczniejszym.
>>Proste, prawda? Nie ma to jak chlopski rozum... Tymczasem geometria Wszechswiata tez nie jest na chlopski rozum, a juz nieeuklidesowa kompletnie. Idz jesc, bo Ci wystygnie.
>Jak już jesteśmy przy kulinariach, to spytam tak: co Cię ugryzło?

Chodzilo mi o to, zeby poszedl zrobic cos bardziej pozytecznego niz wdawac sie ze mna w kompletnie nieuzyteczna dyskusje.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
piromanus (66 punktów)
>A w ogóle to zalecam ostrożność przy używaniu słowa "dlaczego" - niebezpiecznie sugeruje ono jakąś "celowość", jakieś "intencje". Aż się chce zapytać, czyjeż to intencje i któż to może mieć jakiś cel w tym, żeby było "raczej coś". Oczywiście wskazanie takiego "Ktosia" niczego nie wyjaśni, spowoduje tylko przeformułowanie pytania do postaci "dlaczego jest raczej Ktoś niż Niktoś?".
Można by zalecić również ostrożność przy czytaniu pańskich postów.
Dlaczego sugeruje pan całkowity brak jakiejkolwiek celowości...?

>Ja to widzę w taki sposób:
>1. Istnieje coś (trywialny dowód pozostawiam Czytelnikowi).
>2. Rozważanie możliwości creatio ex nihilo obraża mój (chłopski) rozum.
>3. Ergo: coś istniało zawsze.
>I tyle. "Zawsze", czyli: bez Początku, bez Przyczyny, bez Dlaczego
>Polecam przetrawić, zaakceptować, zająć się czymś pożyteczniejszym.
Dlaczego każe pan akceptować komuś swoje hipotezy nie poparte ani jednym dowodem? nie jest to racjonalne zachowanie...co ma pan na myśli myśląc pożyteczniejsze?

Widze na tym forum wiele osób które głoszą wszem i wobec że Boga nie ma, sami do siebie nie dopuszczają innej myśli i jeszcze zachowują się agresywnie wobec osób które myślą inaczej. Są też osoby wierzące pełne agresji które również mówią jak jest na 100% nie posiadając żadnych dowodów...

czy takie postawy można nazwać racjonalnymi? czy człowiek odrzucający jakąś hipotezę tylko dlatego że wydaje mu się inaczej jest racjonalistą? to forum jest przepełnione takimi ludźmi...
pozdrawiam
10-04-2009 12:11 
 Ocena 3 na 3
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Dlaczego sugeruje pan całkowity brak jakiejkolwiek celowości...?

Bo z naukowego punktu widzenia nie udało się tej celowości poprawnie uzasadnić.

>Dlaczego każe pan akceptować komuś swoje hipotezy nie poparte ani jednym dowodem? nie jest to racjonalne zachowanie...

Znów to samo ... udowodnij, że boga nie ma - odwracanie kota ogonem. Jeśli wierzysz, że ktoś biegał po wodzie, uzdrawiał innych itp to Ty musisz to należycie udowodnić. Zasada brzytwy Ockhama jest racjonalna.

>Widze na tym forum wiele osób które głoszą wszem i wobec że Boga nie ma,

Kto tak głosi? Większość mówi istnienie boga jest skrajnie nieprawdopodobne. Przedstaw racjonalne dowody na istnienie Allaha, Jednorożca czy Chrystusa to uwierzymy.

>... zachowują się agresywnie wobec osób które myślą inaczej.
>Są też osoby wierzące pełne agresji które również mówią jak jest na 100% nie posiadając żadnych dowodów...
>czy takie postawy można nazwać racjonalnymi?

Debaty bywają burzliwe i emocjonalne, to często ogranicza ich racjonalność.

>czy człowiek odrzucający jakąś hipotezę tylko dlatego że wydaje mu się inaczej jest racjonalistą?

A jak Ci się wydaje?

>to forum jest przepełnione takimi ludźmi...

Kto na przykład?

"Sensem świata jest oddzielenie życzenia od faktu" K. Gödel
piromanus (66 punktów)
>>Dlaczego sugeruje pan całkowity brak jakiejkolwiek celowości...?
>Bo z naukowego punktu widzenia nie udało się tej celowości poprawnie uzasadnić.
rozbawiło mnie to strasznie, myślisz tak serio? W takim razie proponuje ułożyć się już wygodnie do snu na cmentarzu.

>>Dlaczego każe pan akceptować komuś swoje hipotezy nie poparte ani jednym dowodem? nie jest to racjonalne zachowanie...
>Znów to samo ... udowodnij, że boga nie ma - odwracanie kota ogonem. Jeśli wierzysz, że ktoś biegał po wodzie, uzdrawiał innych itp to Ty musisz to należycie udowodnić. Zasada brzytwy Ockhama jest racjonalna.
Ja tu pisze o hipotezach i ogólnie o braku dowodów a ty mi coś o ludziach biegających po wodzie...

>>Widze na tym forum wiele osób które głoszą wszem i wobec że Boga nie ma,
>Kto tak głosi? Większość mówi istnienie boga jest skrajnie nieprawdopodobne. Przedstaw racjonalne dowody na istnienie Allaha, Jednorożca czy Chrystusa to uwierzymy.
Coś się tak uczepił i koniecznie chcesz żebym ci coś udowadniał? Nigdzie wcześniej nie pisałem że znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Jeżeli chcecie dowodów na jednorożca to sobie poszukajcie.

>Debaty bywają burzliwe i emocjonalne, to często ogranicza ich racjonalność.
Mylisz się emocje nie ograniczają racjonalności, bo niby w jaki sposób. Racjonalność tutaj ogranicza raczej to że niektóre osoby nie są stworzone do dyskusji. I nie zwracają uwagi na argumenty innych osób.

>>czy człowiek odrzucający jakąś hipotezę tylko dlatego że wydaje mu się inaczej jest racjonalistą?
>A jak Ci się wydaje?
To było pytanie retoryczne.
pozdrawiam
10-04-2009 12:55 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Można by zalecić również ostrożność przy czytaniu pańskich postów.
Jak i w ogóle przy czytaniu czegokolwiek.

> Dlaczego sugeruje pan całkowity brak jakiejkolwiek celowości...?
Ależ nie całkowity, przecież dyskutujemy "tylko" o istnieniu raczej czegoś niż niczego.

>> Polecam przetrawić, zaakceptować, zająć się czymś pożyteczniejszym.
> Dlaczego każe pan akceptować komuś swoje hipotezy nie poparte ani jednym dowodem?
Nie każę, a polecam.

A co konkretnie powinienem udowodnić? Ja rozumiem, że dyskutowane tutaj pojęcie "nic" oznacza "totalny brak czegokolwiek" - a nie tylko "brak materii". Wiem, że potocznie creatio ex nihilo rozumie się tak, że jakiś creator stwarza sobie materię z braku materii. Ale nie o tym tu rozmawiamy, bo ów hipotetyczny creator (gdyby istniał) zdecydowanie kwalifikowałby się jakoś "coś", a nie "nic".

> (...) co ma pan na myśli myśląc pożyteczniejsze?
To, że na dyskutowane pytanie nie ma odpowiedzi. Co wykazawszy, sugeruję dać mu spokój.

> czy człowiek odrzucający jakąś hipotezę tylko dlatego że wydaje mu się inaczej jest racjonalistą?
Owszem, jeżeli hipoteza nie jest poparta dowodami (kłania się onus probandi).

> to forum jest przepełnione takimi ludźmi...
Tak, to Racjonalista.pl, witamy serdecznie.
darlove (2804 punktów)
> (...) co ma pan na myśli myśląc pożyteczniejsze?
To, że na dyskutowane pytanie nie ma odpowiedzi. Co wykazawszy, sugeruję dać mu spokój.

Jedna rzecz: Twoja odpowiedz jest tak glupia, ze glupiej juz chyba nie mozna. Nawet nie bede uzasadnial dlaczego. Ten, kto mysli, bedzie wiedzial dlaczego, a ten, co nie mysli, i tak nie zrozumie...

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 18:18 
 Ocena 5 na 5
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Jedna rzecz: Twoja odpowiedz jest tak glupia, ze glupiej juz chyba nie mozna. Nawet nie bede uzasadnial dlaczego. Ten, kto mysli, bedzie wiedzial dlaczego, a ten, co nie mysli, i tak nie zrozumie...

Druga rzecz: Jest to stary jak świat zabieg retoryczny stosowany przez osoby, które nie mają wiedzy, argumentów lub po prostu ochoty na dalszą dyskusję. Nie wnoszą niczego do rozmowy, a mają na celu zdenerwowanie (zdekoncentrowanie) rozmówcy lub samodowartościowanie wypowiadającego te słowa. W pierwszym przypadku czasami daje przewagę jednej ze stron sporu, w drugim świadczy o... no właśnie, mądry już wie, a głupiemu nie ma po co tłumaczyć.

darlove (2804 punktów)
Lucynko, nie oceniaj tekstow wedlug sztampy. Czasami jeszcze trzeba sie zastanowic, zanim sie czlowiek pochwali tym, ze przeczytal cos na temat retoryki... Wiedza i doswiadczenie nie zawsze ida ze soba w parze.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
10-04-2009 22:52 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Twoja odpowiedz jest tak glupia, ze glupiej juz chyba nie mozna.
> Nawet nie bede uzasadnial dlaczego.

A to wielka szkoda, bo ja chętnie bym się dał oświecić - i mam niejasne przeczucie, że nie tylko ja.
No daaaj się skusić, rzuć wieprzowi perełkę.

Może ja rzeczywiście jakiś tępy jestem, ale moje rozumowanie pomimo Twojej krytyki nadal wydaje mi się poprawne. "Coś" istnieje - tu chyba nie będziemy się kłócić. Teraz pytanie: od jak dawna? Mój chłopski rozum mówi, że albo istniało zawsze, albo było tak, że kiedyś mieliśmy "nic", a w pewnym momencie, zupełnie ex nihilo, pojawiło się "coś". Tertium non datur - no chyba że jestem bardziej ograniczony niż podejrzewam.

Obie koncepcje lekko gwałcą tzw. zdrowy rozsądek, choć na mój (plebejski) gust druga bardziej. Jeżeli w danym momencie istnieje "coś" - nieważne czy to materia, czy energia, czy jakaś inna (choćby i boska) substancja, no w każdym razie "coś" - to jakoś łatwiej jest mi zaakceptować możliwość, że moment wcześniej także było "coś", chociaż rozumowanie to skutkuje regresem ad infinitum. A (jak już pisałem wcześniej) jeżeli coś istnieje zawsze, to nie tylko nie potrzebuje, ale i nie ma przyczyny.

Drugą koncepcję, tę że "coś" pojawia się nagle z kompletnego niebytu, uważam za jakiś magiczny bełkot. Toż nawet kreacjoniści nie twierdzą, że ich bozia wyskoczyła sobie znikąd. Bozia była zawsze i już, "nigdy tak nie było, że bozi nie było". Ale nawet jeżeli dam się zgwałcić na umyśle i przyjmę takie spontaniczne wytworzenie się "czegoś" z Nicości - to zauważ, że i tak nie dostaniesz żadnej odpowiedzi na swoje "dlaczego". A to z tego prostego powodu, że w Nicości/Pustce/Niebycie ex definitione nie ma niczego - w szczególności zaś Intencji ani Przyczyn.

Wskaż proszę, w którym konkretnie miejscu plotę bzdury.
Ja zapewne nie zrozumiem, ale może komuś innemu przy okazji pomożesz?
darlove (2804 punktów)
Odnioslem sie do tego:

Cytat:

> (...) co ma pan na myśli myśląc pożyteczniejsze?
To, że na dyskutowane pytanie nie ma odpowiedzi. Co wykazawszy, sugeruję dać mu spokój.


Dlaczego w ten sposob? Ano dlatego, ze jesli nawet dzisiaj na to pytanie nie ma odpowiedzi, to przeciez szukanie odpowiedzi (chocby i subiektywnie uzasadnianych) wcale nie jest marnotrawieniem czasu. Przyklady na to, ze szukanie odpowiedzi na pytania zgola "nie do ugryzienia" jest pozyteczne, mozna mnozyc (patrz: cala historia techniki i Nauki). Dlatego wstrzymalbym sie z sugerowaniem zaprzestania poszukiwan, nawet jesli wydaja Ci sie beznadziejne.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Nie czytasz dłuższych partii tekstu? To skrócę:

1. "Coś" istniało zawsze -> nie ma Przyczyny
2. "Coś" wyskoczyło nagle z "Niczegoś" -> trochę głupie, ale też bez Przyczyny

O co konkretnie chciałbyś zaczepić swoje "Dlaczego"?

> (...) jesli nawet dzisiaj na to pytanie nie ma odpowiedzi, to przeciez szukanie odpowiedzi (chocby i subiektywnie uzasadnianych) wcale nie jest marnotrawieniem czasu.

Ile diabłów mieści się na główce szpilki?
darlove (2804 punktów)
>Ile diabłów mieści się na główce szpilki?

Jasne. Szkoda tylko, ze nie jestem katolikiem, bo pewnie bym to rozwazal. Jesli dla Ciebie teologia i filozofia to jedno i to samo, to przepraszam.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej
>odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.
Nie wiem.
Niebytu nie potrafię sobie wyobrazić.
Jeszcze trudniej jest z wyobrażeniem sobie czegoś pierwotniejszego niż byt/niebyt, gdzie miałby pojawić się powód, by byt zaistniał.
Pozdrawiam
jad11 (18783 punktów)
>DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC?
Nie daje mi tu spokoju słowo "raczej". Powiedziałbym, że coś jest z pewnością.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Meretseger (61860 punktów)
>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej
>odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.
Sądzę, że z tym pytaniem powinieneś zwrócić się do damy imieniem Fizyka. Skoro to ona "zmalowała" ten świat, to powinna wiedzieć, dlaczego stworzyła "coś", a nie "nic". Ja się nie ośmielę odpowiedzieć na pytanie "dlaczego tak, a nie inaczej". W ludzkim rozumieniu słowo "nic" oznacza brak czegokolwiek. Doświadczenie uczy, że jest "coś" (a nie "raczej coś"). Nauka wciąż bada proces powstania "czegoś" i skąd się owo "coś" wzięło, ale wątpię, by udało się dociec, "dlaczego". Obawiam się, że dla człowieka to pytanie pozostanie retoryczne.
erypis (92 punktów)
>>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej
>>odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.
>Sądzę, że z tym pytaniem powinieneś zwrócić się do damy imieniem Fizyka. Skoro to ona "zmalowała" ten świat, to powinna wiedzieć, dlaczego stworzyła "coś", a nie "nic". Ja się nie ośmielę odpowiedzieć na pytanie "dlaczego tak, a nie inaczej". W ludzkim rozumieniu słowo "nic" oznacza brak czegokolwiek. Doświadczenie uczy, że jest "coś" (a nie "raczej coś"). Nauka wciąż bada proces powstania "czegoś" i skąd się owo "coś" wzięło, ale wątpię, by udało się dociec, "dlaczego". Obawiam się, że dla człowieka to pytanie pozostanie retoryczne.
>

Zanim powiesz coś to jesteś tym ktoś co powiedział coś lub nic. Czy ktoś to nic. Myśląc zawsze złapiesz coś, bo myśl to myśliwy, który chwyta coś, nawet nic to jakieś coś, marny łup. Spytaj kota nie odpowie ci coś, nie odpowie ci nic. On inaczej musi żyć.
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>Czy ma ktos smialosc probowac dac odpowiedz na pytanie, ktore jest podstawa wszystkiego... a raczej
>odpowiedz na nie: DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC? Mam takie nieodparte wrazenie, ze ta kwestia
>jest najwazniejsza. Kazde inne pytanie jest cieniem tegoz.

Wydaje mi się, że jeśli coś jest, to albo powstało z niczego, albo istniało od zawsze, innych rozwiązań mój umysł nie obejmuje lub po prostu nie poznał. Obie możliwości są dla mnie mało przekonujące, więc mogę chyba uznać, że nie ma niczego.
erypis (92 punktów)

>Wydaje mi się, że jeśli coś jest, to albo powstało z niczego, albo istniało od zawsze, innych rozwiązań mój umysł nie obejmuje lub po prostu nie poznał. Obie możliwości są dla mnie mało przekonujące, więc mogę chyba uznać, że nie ma niczego.
>
Najpierw poznaj swój umysł to nauczysz się stawiać pytania i poznasz kim jest je stawiający. Poznając siebie poznasz też świat i mógłbyś się zdziwić jak wielkim byłeś niewolnikiem dotychczasowych wyobrażeń.
Z czego powstaje myśl? Czy z niczego? A więc jej nie ma albo powstała z tego co jest jej zaprzeczeniem, z wyobrażonego przez myśl ruchu atomów.
diogenes (42753 punktów)
>DLACZEGO JEST RACZEJ COS NIZ NIC?

Owo coś rozważyłbym w dwóch co najmniej znaczeniach.
Jako elementy uniwersum, tzn. rzeczy, zdarzenia, procesy.
Wówczas istnienie czegoś byłoby wyjaśniane w oparciu o coś innego, jedna rzecz lub zdarzenie w oparciu o inne. Np. dom istnieje dzięki budowniczym. Tego rodzaju procedury można by określić jako wewnątrzświatowe. Są typowe dla zdrowego rozsądku, nauki, ale nie wiary.
Kłopot pojawia się wtedy, kiedy coś z owego pytania potraktować jako uniwersum, jako całość istniejącego. Wtedy trudno przyjąć, że całość ta istnieje dzięki elementom. Zdrowy rozsądek odrzuci zdania typu Świat istnieje dzięki tej oto róży, tamtej gwiazdy czy nawet galaktyki.
Drugą możliwością jest stwierdzenie, że uniwersum (w powyższym sensie) istnieje dzięki sobie. Ta opcja wydaje się być rozsądniejsza i podejrzewam, że można by znaleźć jej zwolenników.
Trzecia możliwość to wyjście poza całość istniejącego, a więc odwołanie się do czegoś, co nie jest żadnym jego elementem (z absolutem w sensie metafizycznym włacznie). Czymś takim może być tylko - nicość. Oczywiście teza ta dla wielu będzie na tyle paradoksalna, że ją kategorycznie odrzucą. Ilustruje ją dobrze powiedzenie, że z pustego i Salomon nie naleje. Zasada ta ma różne wersje.
Ale nie musi tak być: Byt i Niebyt wzajemnie się rodzą. Taką dialektykę przyjął między innymi Lao-Tse. Otwiera ona drogę do dialektyki owego coś i nic, które zawarte są w pytaniu.
Jest też odpowiedzią na to zawrotne pytanie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365