Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Wszystko jest dobre" ;)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
13-04-2009 22:30Skymen (621 punktów)"Wszystko jest dobre" ;)
Ocena 1 na 1

>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
Niniejszym Więc go zakładam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamiak (36436 punktów)
>>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>Niniejszym Więc go zakładam

   Natychmiast subskrybuję - trzeba odpocząć od tych świąt.
Skymen (621 punktów)
>>>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>>Niniejszym Więc go zakładam
>   Natychmiast subskrybuję - trzeba odpocząć od tych świąt.
Czyli rozumiem że tak same święta jak i odpoczynek od nich również uznajesz za dobre "rzeczy"?
13-04-2009 22:56 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>>>Niniejszym Więc go zakładam
>>   Natychmiast subskrybuję - trzeba odpocząć od tych świąt.
>Czyli rozumiem że tak same święta jak i odpoczynek od nich również uznajesz za dobre "rzeczy"?

   Tak.

P.S. Pięć minut zastanawiałem się nad niuansami i ew. podtekstami tego pytania... znaczy, że naprawdę czas odpocząć.
13-04-2009 23:09 
 Ocena 1 na 1
Skymen (621 punktów)
>>>>>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>>>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>>>>Niniejszym Więc go zakładam
>>>   Natychmiast subskrybuję - trzeba odpocząć od tych świąt.
>>Czyli rozumiem że tak same święta jak i odpoczynek od nich również uznajesz za dobre "rzeczy"?
>   Tak.
>P.S. Pięć minut zastanawiałem się nad niuansami i ew. podtekstami tego pytania... znaczy, że naprawdę czas odpocząć.
>
Więc nie przeszkadzam [w odpoczynku]
Jak odpoczniesz zapraszam ponownie...
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
Niniejszym Więc go zakładam

A więc zło nie istnieje. Naprawdę warto dla tego zakładać nowy wątek?

Obij paszczę Bardzozłemu
14-04-2009 00:02 
 0 na 2
Skymen (621 punktów)
> Cytat:
>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>Niniejszym Więc go zakładam
>

>A więc zło nie istnieje.
Jak to nie istnieje? Przecież je nazwałeś a to co nazwane =zaistniałe
> Naprawdę warto dla tego zakładać nowy wątek?
Zależy czy uznasz zło za istniejące czy jednak nie...
14-04-2009 00:18 
 Ocena 6 na 6
Bardzozły (3161 punktów)
Cytat:
Jak to nie istnieje? Przecież je nazwałeś a to co nazwane =zaistniałe

Uważaj! dalkońmonter stoi za Tobą!
Cytat:
> Naprawdę warto dla tego zakładać nowy wątek?
Zależy czy uznasz zło za istniejące czy jednak nie...

Uznać zło za istniejące mógłbym tylko wtedy gdyby było dobre, bo podobno wszystko co istnieje jest dobre. Więc czy istnieje dobre zło?

Obij paszczę Bardzozłemu
lotrek (14275 punktów)
>Więc czy istnieje dobre zło?
Temat nie nowy, jednak nie do końca rozstrzygnięty. Wydaje mi się, że problem jest w "odcieniach" dobra i zła.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,58789

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
15-04-2009 11:28 
 Ocena 3 na 3
jad11 (18783 punktów)
> Więc czy istnieje dobre zło?

Obić paszczę Bardzozłemu?



"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Skymen (621 punktów)
>> Więc czy istnieje dobre zło?
>Obić paszczę Bardzozłemu?
>

Jeśli uznasz to za dobre...
jad11 (18783 punktów)
>>> Więc czy istnieje dobre zło?
>>Obić paszczę Bardzozłemu?
>>
>Jeśli uznasz to za dobre...

Tylko jeśli wygram. Ostatnio przegrałem więc uważam to za samo zło


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Skymen (621 punktów)
>>>> Więc czy istnieje dobre zło?
>>>Obić paszczę Bardzozłemu?
>>>
>>Jeśli uznasz to za dobre...
>Tylko jeśli wygram. Ostatnio przegrałem więc uważam to za samo zło

Ktoś kiedyś powiedział coś w stylu że tak jak porażki okazują się być naszymi największymi sukcesami tak nasze sukcesy okazują się największymi porażkami...a ponieważ sukces okazujący się porażką -jako porażka również jest sukcesem to tak sukcesy jak i porażki na równi są naszymi sukcesami, a ponieważ wszystko jest sukcesem więc "wszystko jest dobre"...c.n.d.
17-04-2009 23:40 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>Ktoś kiedyś powiedział coś w stylu że tak jak porażki okazują się być naszymi największymi sukcesami tak nasze sukcesy okazują się największymi porażkami...a ponieważ sukces okazujący się porażką -jako porażka również jest sukcesem to tak sukcesy jak i porażki na równi są naszymi sukcesami, a ponieważ wszystko jest sukcesem więc "wszystko jest dobre"...c.n.d.

Trzeba Ci przyznać, że masz talent do komplikowania prostych spraw.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
18-04-2009 20:37 
 Ocena 1 na 1
Skymen (621 punktów)
>>Ktoś kiedyś powiedział coś w stylu że tak jak porażki okazują się być naszymi największymi sukcesami tak nasze sukcesy okazują się największymi porażkami...a ponieważ sukces okazujący się porażką -jako porażka również jest sukcesem to tak sukcesy jak i porażki na równi są naszymi sukcesami, a ponieważ wszystko jest sukcesem więc "wszystko jest dobre"...c.n.d.
> Trzeba Ci przyznać, że masz talent do komplikowania prostych spraw.

Prawda? I jakże zgrabnie to robię!
Swoją drogą jak możesz mnie tak bezpodstawnie oskarżać o komplikowanie,
kiedy w 5 linijkach dowiodłem tak karkołomnej tezy jak Dobro Absolutne?!
19-04-2009 01:54 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)
>>>Ktoś kiedyś powiedział coś w stylu że tak jak porażki okazują się być naszymi największymi sukcesami tak nasze sukcesy okazują się największymi porażkami...a ponieważ sukces okazujący się porażką -jako porażka również jest sukcesem to tak sukcesy jak i porażki na równi są naszymi sukcesami, a ponieważ wszystko jest sukcesem więc "wszystko jest dobre"...c.n.d.
>> Trzeba Ci przyznać, że masz talent do komplikowania prostych spraw.
>Prawda? I jakże zgrabnie to robię!
>Swoją drogą jak możesz mnie tak bezpodstawnie oskarżać o komplikowanie,
>kiedy w 5 linijkach dowiodłem tak karkołomnej tezy jak Dobro Absolutne?!

No tak. Założenie miałeś dobre. A teraz załóżmy, że wszystko jest złe i korzystając z możliwości stawiania znaku "="
między sukcesem a porażką dochodzimy do wniosku, że wszystko jest złe

Ktoś kiedyś powiedział coś w stylu że tak jak porażki okazują się być naszymi największymi sukcesami tak nasze sukcesy okazują się największymi porażkami a ponieważ porażka okazująca się sukcesem- jako sukces również jest porażką to tak porażki i sukcesy są na równi z naszymi porażkami, a ponieważ wszystko jest porażką więc "wszystko jest złe"


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Skymen (621 punktów)
>>>>Ktoś kiedyś powiedział coś w stylu że tak jak porażki okazują się być naszymi największymi sukcesami tak nasze sukcesy okazują się największymi porażkami...a ponieważ sukces okazujący się porażką -jako porażka również jest sukcesem to tak sukcesy jak i porażki na równi są naszymi sukcesami, a ponieważ wszystko jest sukcesem więc "wszystko jest dobre"...c.n.d.
>>> Trzeba Ci przyznać, że masz talent do komplikowania prostych spraw.
>>Prawda? I jakże zgrabnie to robię!
>>Swoją drogą jak możesz mnie tak bezpodstawnie oskarżać o komplikowanie,
>>kiedy w 5 linijkach dowiodłem tak karkołomnej tezy jak Dobro Absolutne?!
>No tak. Założenie miałeś dobre. A teraz załóżmy, że wszystko jest złe i korzystając z możliwości stawiania znaku "="
>między sukcesem a porażką dochodzimy do wniosku, że wszystko jest złe
>Ktoś kiedyś powiedział coś w stylu że tak jak porażki okazują się być naszymi największymi sukcesami tak nasze sukcesy okazują się największymi porażkami a ponieważ porażka okazująca się sukcesem- jako sukces również jest porażką to tak porażki i sukcesy są na równi z naszymi porażkami, a ponieważ wszystko jest porażką więc "wszystko jest złe"

Wieeedziałem! Wiedziałem że nie umknie ci ta logiczna alternatywa i odwrócisz konsekwentnie kota ogonem! I za to cię kocham...
Oczywiście MOŻNA założyć że wszystko jest złe [jak kiedyś założył ponoć autor Kandyda] Tylko trzeba się zastanowić: czy się nam to opłaci? To że negacja jako zjawisko psycho-społeczne jest możliwa dla osoby ludzkiej -wiadomo z empirii. Ale również wiadomo do czego prowadzi. Więc niniejszym pozostaje mi tylko przytoczyć pewne mądre zdanie: "Wszystko można...ale nie wszystko przynosi korzyść".
Teraz zapytasz jakie większe korzyści przynosi afirmacja absolutna
ponad totalną negację?
20-04-2009 08:43 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>Wieeedziałem! Wiedziałem że nie umknie ci ta logiczna alternatywa i odwrócisz konsekwentnie kota ogonem! I za to cię kocham...

Sam nie wiem, co o tym myśleć.. Zostańmy przyjaciółmi

>Oczywiście MOŻNA założyć że wszystko jest złe [jak kiedyś założył ponoć autor Kandyda] Tylko trzeba się zastanowić: czy się nam to opłaci?
>To że negacja jako zjawisko psycho-społeczne jest możliwa dla osoby ludzkiej -wiadomo z empirii. Ale również wiadomo do czego prowadzi. Więc niniejszym pozostaje mi tylko przytoczyć pewne mądre zdanie: "Wszystko można...ale nie wszystko przynosi korzyść".
>Teraz zapytasz jakie większe korzyści przynosi afirmacja absolutna
>ponad totalną negację?

Raczej nie. Lepsze samopoczucie już jest jakimś powodem do bycia wiecznym optymistą choć taka postawa kojarzy mi się z błogim debilizmem.

Jestem zwolennikiem rozróżniania dobra od zła według ich umownych, przyjętych ogólnie znaczeń ale dobrze jest pamiętać, że każda porażka jest jeśli nie pełnym sukcesem to przynajmniej ważnym doświadczeniem dającym jakąś naukę na przyszłość.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Skymen (621 punktów)
>>Wieeedziałem! Wiedziałem że nie umknie ci ta logiczna alternatywa i odwrócisz konsekwentnie kota ogonem! I za to cię kocham...
>Sam nie wiem, co o tym myśleć.. Zostańmy przyjaciółmi
Nie musimy [zostawać]. Już dawno nimi jesteśmy...

>>Oczywiście MOŻNA założyć że wszystko jest złe [jak kiedyś założył ponoć autor Kandyda] Tylko trzeba się zastanowić: czy się nam to opłaci?
>>To że negacja jako zjawisko psycho-społeczne jest możliwa dla osoby ludzkiej -wiadomo z empirii. Ale również wiadomo do czego prowadzi. Więc niniejszym pozostaje mi tylko przytoczyć pewne mądre zdanie: "Wszystko można...ale nie wszystko przynosi korzyść".
>>Teraz zapytasz jakie większe korzyści przynosi afirmacja absolutna
>>ponad totalną negację?
>Raczej nie. Lepsze samopoczucie już jest jakimś powodem do bycia wiecznym optymistą choć taka postawa kojarzy mi się z błogim debilizmem.
Optymizm do afirmacji ma się jak debilizm do błogostanu
Debile też mają problem z przykrymi bodźcami[dlatego są zresztą debilami -że problemów tych nie umieją rozwiązywać]...afirmatywni natomiast tych problemów właśnie nie mają. Afirmacja to rozwiązanie.

>Jestem zwolennikiem rozróżniania dobra od zła według ich umownych, przyjętych ogólnie znaczeń
Mówisz jakby były dziś jakieś jasno i klarownie wytyczone normy!
Gdzie ty żyjesz?!

>ale dobrze jest pamiętać, że każda porażka jest jeśli nie pełnym sukcesem to przynajmniej ważnym doświadczeniem dającym jakąś naukę na przyszłość.
I to właśnie stanowi o sukcesie osiąganym dzięki porażce.
Nawet w Dziadach Mickiewicza już o tym mowa: "Kto nie zaznał goryczy ni razu..."
jad11 (18783 punktów)

>Optymizm do afirmacji ma się jak debilizm do błogostanu

Faktycznie. Trudne słówka mi się pomieszały.

>>Jestem zwolennikiem rozróżniania dobra od zła według ich umownych, przyjętych ogólnie znaczeń
>Mówisz jakby były dziś jakieś jasno i klarownie wytyczone normy!
>Gdzie ty żyjesz?!

Jak to zwykle bywa, nie ma jasno wytyczonych norm ale jest chociaż jakieś rozróżnienie a jeśli go nie ma, to nie może wszystko być dobre a tylko nijakie.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Skymen (621 punktów)
>>Optymizm do afirmacji ma się jak debilizm do błogostanu
>Faktycznie. Trudne słówka mi się pomieszały.

Mnie nie szło o wskazanie ci jakiegoś niezrozumienia słówek [jeśli już to o wskazanie manipulowania ich potocznymi konotacjami] ale zaproponowanie odkrycia realnych proporcji, porównania wzajemnego stosunku pojęć: optymizmu-i-afirmacji do zestawienia z duetem porównywania debilizmu-z-błogostanem. Znów sprawę pokomplikowałem...wiem

>>>Jestem zwolennikiem rozróżniania dobra od zła według ich umownych, przyjętych ogólnie znaczeń
>>Mówisz jakby były dziś jakieś jasno i klarownie wytyczone normy!
>>Gdzie ty żyjesz?!
>Jak to zwykle bywa, nie ma jasno wytyczonych norm ale jest chociaż jakieś rozróżnienie a jeśli go nie ma, to nie może wszystko być dobre a tylko nijakie.

Owa ewentualna zgoda: na "nijakość" [użyłeś ponownie celowo określenia pejoratywnego?] czyli [jeśli się zgodzisz na porównanie ze sobą kolejnych pojęć] "niedookreśloność" [domyślnie -samego siebie] jest wg mnie jak najbardziej poprawna i pożyteczna osobowościowo, daje bowiem przestrzeń do akceptacji szerokiego wachlarza własnych zachowań, co jest szczególnie zdrowe w kontekście prób podporządkowania sobie jednostki przez społeczność, za pomocą wyznaczania granic [ustalania normatywów] często do dziś niezgodnych z naturą osoby ludzkiej, a postrzeganych doraźnie jako szybkie rozwiązanie problemów które społeczność ma z konkretnymi indywidualnymi jednostek postawami. Chodzi o postawy jakie na danym etapie rozwoju tej społeczności nie są przez nią do końca [lub w ogóle] rozumiane, a więc i akceptowane. Społeczność nie wie skąd się właściwie biorą [błędna percepcja] nie potrafi na nie więc również zdrowo zareagować [przystosowawczym wychowaniem zamiast siłowym napiętnowaniem].
Skymen (621 punktów)
> Cytat:
Jak to nie istnieje? Przecież je nazwałeś a to co nazwane =zaistniałe

>Uważaj! dalkońmonter stoi za Tobą!
???!
> Cytat:
> Naprawdę warto dla tego zakładać nowy wątek?
>Zależy czy uznasz zło za istniejące czy jednak nie...

>Uznać zło za istniejące mógłbym tylko wtedy gdyby było dobre, bo podobno wszystko co istnieje jest dobre. Więc czy istnieje dobre zło?
Dla tych którzy potrafią z niego zrobić dobry użytek...
Sinus (12 punktów)
>> Cytat:
>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>>Niniejszym Więc go zakładam
>>

>>A więc zło nie istnieje.
>Jak to nie istnieje? Przecież je nazwałeś a to co nazwane =zaistniałe
>> Naprawdę warto dla tego zakładać nowy wątek?
>Zależy czy uznasz zło za istniejące czy jednak nie...
>
Dlaczego mówicie o złu jako kategorii albsolutnej? to jest byt relacyjny. Zło oczywiście istenieje ale tkwi w relacji a nie w samym bycie. Tkwi w potencji wyrażania się bytu. Gdybyście byli stworzeniami absolutnymi czyli takimi, które niczego do istnienia nie potrzebują, innymi słowem stworzeniami samowystarczalnymi pojęcie zła nie miało by żadnego sensu. Człowiek jest jednak wrzucony w wir życia, w którym się odnajduje, jest obrzucany z każdej strony wyzwaniami życia i zło jest rozumiane przeze mnie jako przeszkoda w osiąganiu pewnej doskonałości, należy to jednak rozumieć w kontekście szerszym niż jednostka, w kontekście społecznym , bo żyjemy w społeczeństwie. Oczywiście można wierzyć w gnozę, jendnak według mni ejest to demonizowanie rzeczywistości, bowiem nasze JA jest dla nas tak ważne, że czynniki uniemożliwiające nam osiąganie doskonałości rodzą tak silny dysonans poznawczy, że czujemy potrzebę obrazowania tego, co jest powodem tego dysonansu- czyli zła. Gnostycy to poprostu ludzie o potęznej wrażliwości. A wrażliwość rodzi radykalizm.
Skymen (621 punktów)
>>> Cytat:
>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>>>Niniejszym Więc go zakładam
>>>

>>>A więc zło nie istnieje.
>>Jak to nie istnieje? Przecież je nazwałeś a to co nazwane =zaistniałe
>>> Naprawdę warto dla tego zakładać nowy wątek?
>>Zależy czy uznasz zło za istniejące czy jednak nie...
>>
>Dlaczego mówicie o złu jako kategorii albsolutnej? to jest byt relacyjny. Zło oczywiście istenieje ale tkwi w relacji a nie w samym bycie. Tkwi w potencji wyrażania się bytu. Gdybyście byli stworzeniami absolutnymi czyli takimi, które niczego do istnienia nie potrzebują, innymi słowem stworzeniami samowystarczalnymi pojęcie zła nie miało by żadnego sensu.

Jeśli odkrywa się że faktycznie do szczęścia nie potrzeba człowiekowi tak naprawdę nic poza chęcią uznania siebie za byt zaspokojony samym swoim istnieniem to rzeczywiście jest się samowystarczalnym i jak to zauważyłeś wtedy pojęcie zła nie ma absolutnie żadnego sensu, no może poza uzyskiwaniem ciemnego kontekstowego "tła" dla własnej "wybujałej" świetlistej radości życia...

>Człowiek jest jednak wrzucony w wir życia, w którym się odnajduje, jest obrzucany z każdej strony wyzwaniami życia i zło jest rozumiane przeze mnie jako przeszkoda w osiąganiu pewnej doskonałości, należy to jednak rozumieć w kontekście szerszym niż jednostka, w kontekście społecznym , bo żyjemy w społeczeństwie. Oczywiście można wierzyć w gnozę, jendnak według mni ejest to demonizowanie rzeczywistości, bowiem nasze JA jest dla nas tak ważne, że czynniki uniemożliwiające nam osiąganie doskonałości rodzą tak silny dysonans poznawczy, że czujemy potrzebę obrazowania tego, co jest powodem tego dysonansu- czyli zła. Gnostycy to poprostu ludzie o potęznej wrażliwości. A wrażliwość rodzi radykalizm.

Wobec tego co napisałem powyżej wychodzi mi że ci twoi "gnostycy" czy owi surferzy próbujący utrzymać się na szczycie fali życiowej [szczury w wyścigu?] to po prostu wszystko jedynie zwykli malkontenci...
Głąbiński (3538 punktów)
>>A więc zło nie istnieje.
>Jak to nie istnieje? Przecież je nazwałeś a to co nazwane =zaistniałe
Jeżeli słowo "istnieć" pojmujesz w sensie materialnym, wówczas myślenie i jego produkty, w tym takie pojęcia jak dobro, zło i inne tzw. poswszechniki nie dają się określić ani jako istniejące, ani jako nieistniejące. Istnieć, lub nieistnieć może tylko jeden, konkretny: stołek, kamień, gwiazda, atom, lub inna rzecz Jeżeli jednak przypisujesz temu słowu jakiś sens metafizyczny, by rozważania podjęte w tym temacie miały sens, należało by jakoś je zdefiniować.

Stach M. G.
Skymen (621 punktów)
>>>A więc zło nie istnieje.
>>Jak to nie istnieje? Przecież je nazwałeś a to co nazwane =zaistniałe
>Jeżeli słowo "istnieć" pojmujesz w sensie materialnym, wówczas myślenie i jego produkty, w tym takie pojęcia jak dobro, zło i inne tzw. poswszechniki nie dają się określić ani jako istniejące, ani jako nieistniejące. Istnieć, lub nieistnieć może tylko jeden, konkretny: stołek, kamień, gwiazda, atom, lub inna rzecz Jeżeli jednak przypisujesz temu słowu jakiś sens metafizyczny, by rozważania podjęte w tym temacie miały sens, należało by jakoś je zdefiniować.
>
Stach M. G.


Informacja lub zjawiska informacyjne [jako takie] raczej istnieją -twoim zdaniem- czy raczej nie istnieją?
18-04-2009 13:46 
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)
>Informacja lub zjawiska informacyjne [jako takie] raczej istnieją -twoim zdaniem- czy raczej nie istnieją?
Słowa "istnieć" używam wyłącznie w sensie potocznym, czysto użytkowym, wykluczającym jakąkolwiek interpretację filozoficzną - moim zdaniem, w wypadku słowa "istnieć" - wyraźnie wchodzącą w zakres zagadnień zwanych "metafizyka", w której obszarze, ze względu na praktyczną niemożliwość falsyfikacji twierdzeń, bardzo łatwo jest zabrnąć w absurd. Potoczny sens słowa "istnienie" w konkretnym przekazie słownym (w zdaniu wyrażającym jakąś informację) wyraża, że opisywany w zdaniu przedmiot ma dla sensu tego zdania realne znaczenie. I nic ponad to.
Jeśli ktoś się uprze, by nie poprzestając na interpretacji słownikowej (lingwistycznej - czyli, jak nazwałem - użytkowej), na kanwie tego słowa snuć rozważania filozoficzne, to jak wspomniałem poprzednio, mamy dwie możliwości, z których jedną (znaczenie materialistyczne = rzeczowe) już opisałem w poprzednim postcie. Z twojego pytania wynika, że interesuje cię doszukiwanie się w istnieniu jakiegoś sensu absolutnego, czegoś w rodzaju opisu statusu kantowskiej "rzeczy samej w sobie". Przypomina to - zarzucone już dawno jako bezsensowne - rozważania nad realnością tzw. powszechników (uniwersalia).
Jako ciekawostkę dorzucę uwagę o "ślepej uliczce", do której prowadzi usilne dążenie do absolutyzacji wspomnianego rzeczowego rozumienia słowa "istnieć". Tak np. zwolennik metafizycznych dywagacji powie: nie można stwierdzić, że kamień "istnieje", gdyż w rzeczy samej istnieją jedynie atomy, których zgrupowanie tworzy bryłę, ta jest więc jakimś bytem wtórnym, jedynie umownym. Konsekwencją takiego postawienia sprawy jest konieczność uczynienia następnego kroku - przecież atom jest zbiorem cząstek m. in. elektronów. Z kolei elektron - wg jednego ze sposobów opisu jego natury - jest punktem osobliwym pola elektrycznego, które również nie stanowi końca w tym ciągu poszukiwania istnienia w sensie absolutnym, tyle że w sprawie pytania, z czego jest "zbudowane" owo pole, to na razie wiemy tyle, że prawdopodobnie ten łańcuch poszukiwań fundamentu wszystkiego, osiągalnego dla nas końca w ogóle nie posiada.


Stach M. G.
Skymen (621 punktów)
>>Informacja lub zjawiska informacyjne [jako takie] raczej istnieją -twoim zdaniem- czy raczej nie istnieją?
>Słowa "istnieć" używam wyłącznie w sensie potocznym, czysto użytkowym, wykluczającym jakąkolwiek interpretację filozoficzną - moim zdaniem, w wypadku słowa "istnieć" - wyraźnie wchodzącą w zakres zagadnień zwanych "metafizyka", w której obszarze, ze względu na praktyczną niemożliwość falsyfikacji twierdzeń, bardzo łatwo jest zabrnąć w absurd. Potoczny sens słowa "istnienie" w konkretnym przekazie słownym (w zdaniu wyrażającym jakąś informację) wyraża, że opisywany w zdaniu przedmiot ma dla sensu tego zdania realne znaczenie. I nic ponad to.
>Jeśli ktoś się uprze, by nie poprzestając na interpretacji słownikowej (lingwistycznej - czyli, jak nazwałem - użytkowej), na kanwie tego słowa snuć rozważania filozoficzne, to jak wspomniałem poprzednio, mamy dwie możliwości, z których jedną (znaczenie materialistyczne = rzeczowe) już opisałem w poprzednim postcie. Z twojego pytania wynika, że interesuje cię doszukiwanie się w istnieniu jakiegoś sensu absolutnego, czegoś w rodzaju opisu statusu kantowskiej "rzeczy samej w sobie". Przypomina to - zarzucone już dawno jako bezsensowne - rozważania nad realnością tzw. powszechników (uniwersalia).

Aleś się rozpisał -a wystarczyło napisać dwa słowa: "odrealnione brednie"
Zapominasz jednak że jakoś nikt nie porzuca rozważań [byc może nieuświadonionych]
nad odnalezieniem najprostszej osobistej "drogi do szczęścia" a to "uniwersalnik" jakich mało

>Jako ciekawostkę dorzucę uwagę o "ślepej uliczce", do której prowadzi usilne dążenie do absolutyzacji wspomnianego rzeczowego rozumienia słowa "istnieć". Tak np. zwolennik metafizycznych dywagacji powie: nie można stwierdzić, że kamień "istnieje", gdyż w rzeczy samej istnieją jedynie atomy, których zgrupowanie tworzy bryłę, ta jest więc jakimś bytem wtórnym, jedynie umownym. Konsekwencją takiego postawienia sprawy jest konieczność uczynienia następnego kroku - przecież atom jest zbiorem cząstek m. in. elektronów. Z kolei elektron - wg jednego ze sposobów opisu jego natury - jest punktem osobliwym pola elektrycznego, które również nie stanowi końca w tym ciągu poszukiwania istnienia w sensie absolutnym, tyle że w sprawie pytania, z czego jest "zbudowane" owo pole, to na razie wiemy tyle, że prawdopodobnie ten łańcuch poszukiwań fundamentu wszystkiego, osiągalnego dla nas końca w ogóle nie posiada.
>
Stach M. G.


Oj to ciekawe że uważasz że "na razie wiemy tyle, że prawdopodobnie ten łańcuch poszukiwań fundamentu wszystkiego, osiągalnego dla nas końca w ogóle nie posiada". A mógłbyś przytoczyć jakieś rzeczowe opinie skąd uważasz że to wiemy? Bo współczesna fizyka raczej za bardziej prawdopodobne uznaje że niezwykle bliskie są spore przełomowe odkrycia w temacie np "bozonu Higgsa" inaczej zwanego "boską cząstką" -co w dość wymierny sposób przybliżyłoby poznanie fundamentalnych praw rzeczywistości.
Skymen (621 punktów)

>>Jako ciekawostkę dorzucę uwagę o "ślepej uliczce", do której prowadzi usilne dążenie do absolutyzacji wspomnianego rzeczowego rozumienia słowa "istnieć". Tak np. zwolennik metafizycznych dywagacji powie: nie można stwierdzić, że kamień "istnieje", gdyż w rzeczy samej istnieją jedynie atomy, których zgrupowanie tworzy bryłę, ta jest więc jakimś bytem wtórnym, jedynie umownym. Konsekwencją takiego postawienia sprawy jest konieczność uczynienia następnego kroku - przecież atom jest zbiorem cząstek m. in. elektronów. Z kolei elektron - wg jednego ze sposobów opisu jego natury - jest punktem osobliwym pola elektrycznego, które również nie stanowi końca w tym ciągu poszukiwania istnienia w sensie absolutnym, tyle że w sprawie pytania, z czego jest "zbudowane" owo pole, to na razie wiemy tyle, że prawdopodobnie ten łańcuch poszukiwań fundamentu wszystkiego, osiągalnego dla nas końca w ogóle nie posiada.
>>
Stach M. G.

>Oj to ciekawe że uważasz że "na razie wiemy tyle, że prawdopodobnie ten łańcuch poszukiwań fundamentu wszystkiego, osiągalnego dla nas końca w ogóle nie posiada". A mógłbyś przytoczyć jakieś rzeczowe opinie skąd uważasz że to wiemy? Bo współczesna fizyka raczej za bardziej prawdopodobne uznaje że niezwykle bliskie są spore przełomowe odkrycia w temacie np "bozonu Higgsa" inaczej zwanego "boską cząstką" -co w dość wymierny sposób przybliżyłoby poznanie fundamentalnych praw rzeczywistości.

Żeby nie być gołosłownym [jak ty ]:
Tu masz coś na temat oceny prawdopodobieństwa wykrycia BH:
www.polskieradio.pl/nauka/tags/artykul88168.html
Głąbiński (3538 punktów)
>... uważasz że "na razie wiemy tyle, że prawdopodobnie ten łańcuch poszukiwań fundamentu wszystkiego, osiągalnego dla nas końca w ogóle nie posiada". A mógłbyś przytoczyć jakieś rzeczowe opinie skąd uważasz że to wiemy? Bo współczesna fizyka raczej za bardziej prawdopodobne uznaje że niezwykle bliskie są spore przełomowe odkrycia w temacie np "bozonu Higgsa" ...
To, że odkrycie ostatniej (chyba) cząstki przewidzianej przez tzw. "Model standardowy" może mieć duże znaczenie, wcale nie oznacza, że wytyczy ono kres poszukiwań sensu metafizycznie pojmowanego "istnienia", a z pewnością nikt takiej możliwości nie przewiduje. Przecież powstaje z kolei pytanie o to, czy owo absolutne istnienie ma tyle różnych postaci, ile ów model przewiduje, czy jest jednak jakaś jedna podstawowa forma istnienia, która w jakiś sposób przejawia się na kilka różnych sposobów? Zwracam uwagę, że użyte przeze mnie w poprzednim zdaniu słowa "postać", "forma" i "sposób" są substytutem określeń, których mowa nie posiada, gdyż dotyczą one spraw, o których nic nie wiemy. Powtarzam: te rozważania balansują na krawędzi absurdu!
Co do postulowanego cytatu ... Nie potrafię znaleźć wypowiedzi uczonego wyraźnie stwierdzającej, że dokonane/oczekiwane odkrycie nie jest/będzie kresem poszukiwań w jakiejkolwiek dziedzinie, gdyż przekonanie o permanentnym istnieniu dalszych perspektyw jest tak powszechne (jeszcze na początku XX wieku zdarzało się, że poważni ludzie ogłaszali bliski kres rozwoju wiedzy), tak oczywiste, że nikomu nie nasuwa się potrzeba udowadniania tego. Może usatysfakcjonuje cię następujący urywek z artykułu o RHIC - relatywistycznym zderzaczu ciężkich jonów w Brookhaven National Laboratory na Long Island:
"Kto wie, jakie mnóstwo fascynujących zjawisk możemy odkryć, nawet niewyobrażalnych dla teoretyków. Z pewnością niektóre z nich przybliżą gorące narodziny Wszechświata trochę bardziej do ludzkiego zasięgu". (Madhusree Mukerjee. "Mały Wielki Wybuch" ŚWIAT NAUKI Maj 1999)


Stach M. G.
Skymen (621 punktów)
>>... uważasz że "na razie wiemy tyle, że prawdopodobnie ten łańcuch poszukiwań fundamentu wszystkiego, osiągalnego dla nas końca w ogóle nie posiada". A mógłbyś przytoczyć jakieś rzeczowe opinie skąd uważasz że to wiemy? Bo współczesna fizyka raczej za bardziej prawdopodobne uznaje że niezwykle bliskie są spore przełomowe odkrycia w temacie np "bozonu Higgsa" ...
>To, że odkrycie ostatniej (chyba) cząstki przewidzianej przez tzw. "Model standardowy" może mieć duże znaczenie, wcale nie oznacza, że wytyczy ono kres poszukiwań sensu metafizycznie pojmowanego "istnienia", a z pewnością nikt takiej możliwości nie przewiduje.
Nie bądź pewny że nikt.
Ja np mogę [przewidywać -np jaki stan wiedzy może stanowić o braku potrzeby szukania sensu życia] Właściwie to wiem jaki...ale ćśśśś...niech to zostanie między nami
jad11 (18783 punktów)

>Jako ciekawostkę dorzucę uwagę o "ślepej uliczce", do której prowadzi usilne dążenie do absolutyzacji wspomnianego rzeczowego rozumienia słowa "istnieć". Tak np. zwolennik metafizycznych dywagacji powie: nie można stwierdzić, że kamień "istnieje", gdyż w rzeczy samej istnieją jedynie atomy, których zgrupowanie tworzy bryłę, ta jest więc jakimś bytem wtórnym, jedynie umownym.

Cóż z tego, że kamień jest bytem wtórnym? Istnieje, podobnie jak samochód składający się z różnych elementów.
Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.

Pozdrawiam.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Skymen (621 punktów)
>>Jako ciekawostkę dorzucę uwagę o "ślepej uliczce", do której prowadzi usilne dążenie do absolutyzacji wspomnianego rzeczowego rozumienia słowa "istnieć". Tak np. zwolennik metafizycznych dywagacji powie: nie można stwierdzić, że kamień "istnieje", gdyż w rzeczy samej istnieją jedynie atomy, których zgrupowanie tworzy bryłę, ta jest więc jakimś bytem wtórnym, jedynie umownym.
> Cóż z tego, że kamień jest bytem wtórnym? Istnieje, podobnie jak samochód składający się z różnych elementów.
>Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.

To co Jadzie? Upieramy się?
jad11 (18783 punktów)

>>Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.
>To co Jadzie? Upieramy się?

Apelowałem właśnie aby się nie upierać jeśli ma to prowadzić do absurdu. Jeśli nie prowadzi, to proszę bardzo.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Skymen (621 punktów)
>>>Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.
>>To co Jadzie? Upieramy się?
>Apelowałem właśnie aby się nie upierać jeśli ma to prowadzić do absurdu. Jeśli nie prowadzi, to proszę bardzo.
Znasz powiedzenie: "w tym szaleństwie jest metoda"?
Otóż śmiem twierdzić ze i w upieraniu się prowadzącym do absurdów jest metoda,
zresztą skoro wszystko jest dobre [wiedzie do lepszego] to i popadanie w absurdy może -co absurdalne- z innych absurdów kogoś wyleczyć. Ot: klin wybija się klinem!
jad11 (18783 punktów)
>>>>Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.
>>>To co Jadzie? Upieramy się?

>Otóż śmiem twierdzić ze i w upieraniu się prowadzącym do absurdów jest metoda,
>zresztą skoro wszystko jest dobre [wiedzie do lepszego] to i popadanie w absurdy może -co absurdalne- z innych absurdów kogoś wyleczyć. Ot: klin wybija się klinem!

Czyli wciąż chcesz mnie leczyć z absurdów?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Skymen (621 punktów)
>>>>>Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.
>>>>To co Jadzie? Upieramy się?
>>Otóż śmiem twierdzić ze i w upieraniu się prowadzącym do absurdów jest metoda,
>>zresztą skoro wszystko jest dobre [wiedzie do lepszego] to i popadanie w absurdy może -co absurdalne- z innych absurdów kogoś wyleczyć. Ot: klin wybija się klinem!
>Czyli wciąż chcesz mnie leczyć z absurdów?
Nie żebym czuł takie powołanie, ale:
Czy uważasz że ci to choć trochę może być potrzebne? [leczenie]

Już o tym mówiliśmy: najgorsze co się może przydarzyć rozumowi to przekonanie że jest wolny od defektów, lub że je świadomie kontroluje [co na jedno wychodzi].
Skymen (621 punktów)
>>>>>Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.
>>>>To co Jadzie? Upieramy się?
>>Otóż śmiem twierdzić ze i w upieraniu się prowadzącym do absurdów jest metoda,
>>zresztą skoro wszystko jest dobre [wiedzie do lepszego] to i popadanie w absurdy może -co absurdalne- z innych absurdów kogoś wyleczyć. Ot: klin wybija się klinem!
>Czyli wciąż chcesz mnie leczyć z absurdów?

2.wersja:
Nie. To było tylko podzielenie się spostrzeżeniem w temacie absurdów jak i zachętą do popadania w nie, w ramach afirmacji własnej -ludzkiej- natury...
Głąbiński (3538 punktów)
>Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.
Nieprawda! Np. wątpię, czy potrafisz - bez pogwałcenia zasad logiki - doprowadzić do absurdu rzeczowe, czyli słownikowe znaczenie wyrazu "istnieć"?

Stach M. G.
21-04-2009 14:09 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)
>>Jak się ktoś uprze to wszystkie drogi prowadzą do absurdu.
>Nieprawda! Np. wątpię, czy potrafisz - bez pogwałcenia zasad logiki - doprowadzić do absurdu rzeczowe, czyli słownikowe znaczenie wyrazu "istnieć"?
>
Stach M. G.


Mówiłem o uporze a nie o szacunku dla zasad logiki ale skoro rzucasz takie wyzwanie, to mogę chociaż spróbować.

Za sjp.pwn.pl/lista.php?co=istnieć :

istnieć- mieć miejsce w rzeczywistości

O taką czy inną definicję chodzi?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Vytautas (4394 punktów)
>>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>Niniejszym Więc go zakładam
   W XVII w. niemiecki filozof i matematyk, niejaki G. W. Leibniz opublikował krótkie, acz treściwe rozumowanko: Świat, w którym żyjemy, jest jedynym światem, jaki istnieje, zatem jest to najlepszy ze światów.
   Ten sofizmat tak rozbawił F.-M. Aroueta zwanego Voltairem, że napisał przez to rozbawienie natchniony świetną opowiastkę o optymistycznym młodzieniaszku, którego nazwał Kandydem.
   Morał z tej historii taki, że nie zawsze wygadywanie głupot musi mieć złe skutki.
17-04-2009 22:37 
 Ocena 1 na 1
Skymen (621 punktów)
>>>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>>Niniejszym Więc go zakładam
>   W XVII w. niemiecki filozof i matematyk, niejaki G. W. Leibniz opublikował krótkie, acz treściwe rozumowanko: Świat, w którym żyjemy, jest jedynym światem, jaki istnieje, zatem jest to najlepszy ze światów.
>   Ten sofizmat tak rozbawił F.-M. Aroueta zwanego Voltairem, że napisał przez to rozbawienie natchniony świetną opowiastkę o optymistycznym młodzieniaszku, którego nazwał Kandydem.
>   Morał z tej historii taki, że nie zawsze wygadywanie głupot musi mieć złe skutki.

Nie ma czegoś takiego jak "wygadywanie głupot", są tylko interpretacje określające pewne wypowiedzi jako "głupoty" [wygadywane], ale one [te interpretacje] raczej bardziej wskazują na poziom interpretatorów danych wypowiedzi niż ich autorów
Skymen (621 punktów)
>>>>Wszystko co istnieje jest dobre [skymen]
>>>Myśl godna kolejnego wątku [jad11]
>>Niniejszym Więc go zakładam
>   W XVII w. niemiecki filozof i matematyk, niejaki G. W. Leibniz opublikował krótkie, acz treściwe rozumowanko: Świat, w którym żyjemy, jest jedynym światem, jaki istnieje, zatem jest to najlepszy ze światów.
>   Ten sofizmat tak rozbawił F.-M. Aroueta zwanego Voltairem, że napisał przez to rozbawienie natchniony świetną opowiastkę o optymistycznym młodzieniaszku, którego nazwał Kandydem.

Wikipedia [wszak nie jest nieomylna] podaje inne okoliczności stanowiące ponoć natchnienie Kandyda:
"W 1755 roku w Lizbonie miało miejsce trzęsienie ziemi. Po tym zdarzeniu Wolter napisał poemat "Na ruinę Lizbony", w którym główne przesłanie opierało się na sądzie, że wszystko w świecie jest złe. Z tą myślą nie mógł zgodzić się Rousseau, który napisał do Woltera list. Kandyd stanowi odpowiedź na ten list."
pl.wikipedia.org/wiki/Kandyd_(powiastka_filozoficzna)

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365