 |
Aborcja - racjonalizm czy apoteoza głupoty? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-04-2009 02:03 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Aborcja - racjonalizm czy apoteoza głupoty?
-1 na 1 | Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: a) jest w pełni racjonalna? b) jest apoteozą głupoty?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
15 na 15 | Satyr (4285 punktów) |
To chyba źle postawione pytanie.
Wydaje mi się, że czyn może być racjonalny/głupi ze względu na zamierzony cel. Racjonalnym jest wypicie 10 piw jeśli masz ochotę zrobić układowi nerwowemu konkretny "reset", ale to samo nie jest racjonalne, jeśli chcesz bezpiecznie jechać samochodem.
Pytanie o racjonalność przeprowadzania aborcji jest pytaniem o jej cel.
Pozdrawiam
|
|
 | 4 na 4 | Matix (5786 punktów) | No właśnie więc wracając do pytania Roberta, jeżeli chcesz zabić dziecko to dokonaj aborcji i to jest racjonalne, jeżeli nie chcesz zabić dziecka, a dokonasz aborcji to nie jest racjonalne.
|
|
|  | 9 na 11 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >No właśnie więc wracając do pytania Roberta, jeżeli chcesz zabić dziecko to dokonaj aborcji i to jest racjonalne, jeżeli nie chcesz zabić dziecka, a dokonasz aborcji to nie jest racjonalne.
Nieracjonalne jest nazywanie dzieckiem embrion lub płód. Jak już stosować tego typu nazewnictwo to mówmy o aborcji człowieka.
|
|
| |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>No właśnie więc wracając do pytania Roberta, jeżeli chcesz zabić dziecko to dokonaj aborcji i to jest racjonalne, jeżeli nie chcesz zabić dziecka, a dokonasz aborcji to nie jest racjonalne. >Nieracjonalne jest nazywanie dzieckiem embrion lub płód. >Jak już stosować tego typu nazewnictwo to mówmy o aborcji człowieka. >
Dobrze, mówmy zatem o aborcji człowieka.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| |  | 3 na 3 | Matix (5786 punktów) | >Nieracjonalne jest nazywanie dzieckiem embrion lub płód.
Aha czyli płód w ósmym miesiącu to nie człowiek?
|
|
| | |  | 9 na 11 Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | > Aha czyli płód w ósmym miesiącu to nie człowiek? Ciekawe pytanie, na które nie umiem udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Zamiast tego zadam zatem dodatkowe pytania. Osobiście uważam, że nawet nie każdy płód (nie wspominając o zarodku) to człowiek. Tak się składa, że 80% procent zarodków, podlega spontanicznej aborcji. Niektóre są tak obciążone genetycznie, że nie są w stanie się wszczepić w śluzówkę macicy. Właściwie do 20 tygodnia ciąży (ludzkiej) natura potrafi się "rozmyślić" i stwierdzić, że ten nowy osobnik się nie nadaje i zarzucić dalszą inkubację jako marnotrawstwo energii. Rzeczywisty problem z aborcją powinien dotyczyć prawidłowo rozwijających się płodów. Uważam, że zaawansowana ciąża (od 9. tygodnia) to musztarda po obiedzie. Natomiast jeśli taka ciąża zagraża życiu matki, powinniśmy postępować zgodnie z naturą, czyli dokonać aborcji. Tak to wygląda u wszystkich żyworodnych.
"Chcą żywych dzieci, by wychować je na martwych żołnierzy." -- George Carlin
|
|
| | | | |  | 12 na 14 Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | > Dzięki za info, ale błagam nie dyskutujmy w tym wątku o problemach filozoficznych typu - od którego momentu poczęcie skutkuje powstaniem człowieka.  Nie zgadzam się z Tobą. To jest bardzo istotne zagadnienie. Odpowiadając zaś na Twoje pytanie postawione niżej, o możliwy racjonalny cel dokonania aborcji zdrowego hm... człowieka: jest taki racjonalny cel. A nawet kilka. - zapobiaganie przeludnieniu
- uniknięcie cierpienia potencjalnego dziecka, kiedy potencjalni rodzic(e) nie są w stanie zapewnić odpowiednich warunków życiowych (to również ma miejsce u innych zwierząt, kiedy nie ma dostatecznej ilości pożywienia, ba! dzieci są nawet zabijane przez własne matki)
- usunięcie genotypu konkurenta partnera kobiety lub słabego samca - w \\"naturze\\" zwykle samiec morduje narodzone już dzieci (przed okresem rozrodczym) byłego partnera samicy
Można znaleźć jeszcze kilka innych racjonalnych motywacji dokonania aborcji zdrowego płodu. Jeśli zaś ktoś czuje się oburzony pierwszymi dwiema motywacjami i ma ochotę podsunąć pomysł adopcji, oddania do domu dziecka itp itd... niech się walnie w pusty łeb, bo dopóki system adopcji nie będzie działał sprawnie/poprawnie takie rozwiązanie jest fikcją. Piękną idealistyczną fikcją. Natomiast jeśli ktoś uważa, że człowiek jest ponad konkurencję genetyczną - przykro mi niezmiernie, ale to nieprawda. Wie o tym każdy, a przynajmniej każdy mężczyzna, który miał partnerkę seksualną. Nie wiem jak z zazdrością u kobiet, bo nie jesteśmy równi.
|
|
| | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >zapobiaganie przeludnieniu[/li] Akurat udział Polaków, i szerzej Europejczyków, w populacji świata wyraźnie się zmniejsza.
>uniknięcie cierpienia potencjalnego dziecka, kiedy potencjalni rodzic(e) nie są w stanie zapewnić odpowiednich warunków życiowych (to również ma miejsce u innych zwierząt, kiedy nie ma dostatecznej ilości pożywienia, ba! dzieci są nawet zabijane przez własne matki)[/li] Przecież to wiadomo jeszcze przed dokonaniem poczęcia, prawda?
>usunięcie genotypu konkurenta partnera kobiety lub słabego samca - w "naturze" zwykle samiec morduje narodzone już dzieci (przed okresem rozrodczym) byłego partnera samicy[/li] To ciekawy argument, trudno mu odmówić racji. Jednak chciałbym, aby nasz poziom cywilizacji umożliwiał powstrzymywanie się od mordów.
> Natomiast jeśli ktoś uważa, że człowiek jest ponad konkurencję genetyczną - przykro mi niezmiernie, ale to nieprawda Zgadza się.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | >Akurat udział Polaków, i szerzej Europejczyków, w populacji świata wyraźnie się zmniejsza. Po pierwsze, nie zauważyłem w Twoim pytaniu takiego rozróżnienia. Po drugie, czy ten udział zmniejsza się z powodu ujemnego wzrostu naturalnego we wspomnianym regionie, czy też dlatego, że populacja w obszarach już przeludnionych rośnie lawinowo? Obie te sprawy czynią powyższy argument nieistotnym.
>>uniknięcie cierpienia potencjalnego dziecka [...] >Przecież to wiadomo jeszcze przed dokonaniem poczęcia, prawda? Nie zawsze. Czasem zawodzi antykoncepcja. Poza tym sytuacja materialna lub społeczna matki może się zmienić po poczęciu. No i kwestia gwałtu. Czasem owocem gwałtu jest zdrowy embrion. Dlaczego zmuszać kobietę do urodzenia czegoś, co jest rezultatem najbardziej traumatycznego przeżycia?
>chciałbym, aby nasz poziom cywilizacji umożliwiał powstrzymywanie się od mordów. To niemożliwe. Na poziomie fundamentalnym nadal jesteśmy dzikimi zwierzętami i za dużo nas. Za ciasno. Konkurujemy już o podstawowe zasoby naturalne. Mamy wojny. Wojny OK, kara śmierci OK, aborcja be, eutanazja be?
|
|
| | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Po pierwsze, nie zauważyłem w Twoim pytaniu takiego rozróżnienia. Po drugie, czy ten udział zmniejsza się z powodu ujemnego wzrostu naturalnego we wspomnianym regionie, czy też dlatego, że populacja w obszarach już przeludnionych rośnie lawinowo? Obie te sprawy czynią powyższy argument nieistotnym.Jestem innego zdania - liczebność narodu to ważna rzecz. Jeśli będzie nas ubywać, to inni zaczną wypierać nas z naszego kraju, jak to się dzieje w zachodnich krajach. Oczywiście zakaz aborcji nie jest polityką prokreacyjną - to tylko OT. > Nie zawsze. Czasem zawodzi antykoncepcja. Poza tym sytuacja materialna lub społeczna matki może się zmienić po poczęciu.Zawodność antykoncepcji jest chyba najistotniejszym argumentem merytorycznym. Natomiast zmiana statusu materialnego jest nieco demonizowana, ale zawsze można przekazać noworodka do szybkiej adopcji. > No i kwestia gwałtu. Czasem owocem gwałtu jest zdrowy embrion. Dlaczego zmuszać kobietę do urodzenia czegoś, co jest rezultatem najbardziej traumatycznego przeżycia?Gwałt i przesłanki medyczne zostały wykluczone w preambule dyskusji. > Wojny OK, kara śmierci OK, aborcja be, eutanazja be?A do tych wojen to Polacy nie potrzebują żołnierzy?
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | > Jestem innego zdania - liczebność narodu to ważna rzecz. Powtarzam: nie ująłeś tego rozróżnienia/ograniczenia terytorialnego/etnicznego "w preambule dyskusji," dlatego nie zamierzam kontynuować tego wątku. > zmiana statusu materialnego jest nieco demonizowanaScenariusz: Jest sobie konkubinat. Kobieta zachodzi w ciążę. Ponieważ mężczyzna stosował antykoncepcję, jest podejrzliwy i badania prenatalne wykazują, że nie jest on ojcem. Odchodzi od kobiety. Ona następnie traci pracę. Teoretycznie może wystąpić o alimenty ale ojciec biologiczny zbankrutował (kryzys) i się powiesił. Rodzice kobiety są bardzo wierzący i w związku z sytuacją (cudzołożnictwo) ją wydziedziczają. Po urodzeniu okazuje się, że dziecko ma translokację niezrównoważoną chromosomu 21 (jest zdrowe, ale każdy potomek będzie miał zespół Downa). Ponadto jest chore na fenyloketonurię, alkaptonurię i mukowiscydozę. Ma także zespół FAS, bo matka zaczęła w ciąży ostro pić z powodu problemów materialnych. To jest demoniczny scenariusz, ale okrojona jego wersja jest całkiem prawdopodobna. > zawsze można przekazać noworodka do szybkiej adopcji. Nie zawsze. > > Wojny OK, kara śmierci OK, aborcja be, eutanazja be?> A do tych wojen to Polacy nie potrzebują żołnierzy?  Albo dyskutujemy poważnie i na temat, albo wcale.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Scenariusz: Jest sobie konkubinat. Kobieta zachodzi w ciążę. Ponieważ mężczyzna stosował antykoncepcję, jest podejrzliwy i badania prenatalne wykazują, że nie jest on ojcem. Odchodzi od kobiety. Ona następnie traci pracę. Teoretycznie może wystąpić o alimenty ale ojciec biologiczny zbankrutował (kryzys) i się powiesił. Rodzice kobiety są bardzo wierzący i w związku z sytuacją (cudzołożnictwo) ją wydziedziczają. Po urodzeniu okazuje się, że dziecko ma translokację niezrównoważoną chromosomu 21 (jest zdrowe, ale każdy potomek będzie miał zespół Downa). Ponadto jest chore na fenyloketonurię, alkaptonurię i mukowiscydozę. Ma także zespół FAS, bo matka zaczęła w ciąży ostro pić z powodu problemów materialnych. Pudło! Przecież aborcja z przesłanek zdrowotnych jest poza dyskusją - patrz preambuła.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Po urodzeniu okazuje się, że dziecko ma translokację niezrównoważoną chromosomu 21 (jest zdrowe, ale każdy potomek będzie miał zespół Downa). Ponadto jest chore na fenyloketonurię, alkaptonurię i mukowiscydozę. Ma także zespół FAS, bo matka zaczęła w ciąży ostro pić z powodu problemów materialnych.[/cytat] >Pudło! Przecież aborcja z przesłanek zdrowotnych jest poza dyskusją - patrz preambuła. >
Nie pudło- żaden z problemów zdrowotnych wymienionych w poście nie jest w świetle prawa polskiego wystarczający do przeprowadzenia legalnej aborcji. Przesłanki zdrowotne to nazbyt obszerne i nieprecyzyjne określenie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Nie pudło- żaden z problemów zdrowotnych wymienionych w poście nie jest w świetle prawa polskiego wystarczający do przeprowadzenia legalnej aborcji. Przesłanki zdrowotne to nazbyt obszerne i nieprecyzyjne określenie. Nie zawężamy się w dyskusji do aktualnego stanu prawnego, bo w takim przypadku byłaby bezprzedmiotowa, prawda? Moja definicja w tym zakresie brzmiała: "jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki. Jeżeli są realne przesłanki do zaistnienia nieszczęścia, to sprawa jest dla mnie oczywista. Debatujemy głównie o aborcji "na życzenie".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | Niechcący nacisnąłem plusa. A powinien być minus. Za wtórny analfabetyzm, między innymi.
Przede wszystkim cały scenariusz zawęziłeś do problemu zdrowia płodu, podczas gdy po pierwsze, główny nacisk w scenariuszu położyłem na sytuację materialną i społeczną matki, po drugie, choroby genetyczne były tylko na dokładkę wymienionych schorzeń, nie stwierdza się ich w badaniach prenatalnych i nie ujawniają się one w życiu płodowym, więc nie mogą być nawet teoretycznie przyczyną świadomej decyzji o aborcji, po trzecie, podkreśliłem, że istotnie jest to scenariusz demoniczny i przerysowany (głównie z powodu wymienionych chorób).
Nic to, przynajmniej przekonałem się, że nie warto Ci niczego tłumaczyć i wyjaśniać, bo znajdziesz wśród 12 zdań 3 słowa, które Ci się nie spodobają i na tej podstawie będziesz próbował obalić cały argument. Jeśli chcesz uprawiać erystykę/dialektykę (to tak naprawdę sztuka dowodzenia własnej racji, kiedy się jej nie ma - odsyłam do Schopenhauera), to proszę bardzo. Ja za "dyskusję" szanownemu panu uprzejmie dziękuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Ja za "dyskusję" szanownemu panu uprzejmie dziękuję.
Ja uważam, że na forum takim jak to, pewne przerysowanie poglądów jest na miejscu i nie ma się co obrażać. Jestem pewien że Robert nie jest taki ostry w życiu pod tym względem i postawiony w konkretnej sytuacji nie stosowałby się dogmatycznie do przedstawionych tutaj poglądów. Ale co ty byłaby dyskusja gdyby wszyscy na forum tak grzecznie stępili wszystkie swoje ostre rogi poglądów? Ja jestem przeciwnikiem aborcji ale nie jestem przekonany, że jej penalizacja to dobre rozwiązanie, a każdy napotkany przypadek rozpatrywałbym od nowa i osobno, za każdym razem.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | >Jestem pewien że Robert nie jest taki ostry w życiu pod tym względem i postawiony w konkretnej sytuacji nie stosowałby się dogmatycznie do przedstawionych tutaj poglądów. Chodzi o zwracanie uwagi na treść wypowiedzi rozmówców. Pomijając kwestię odrzucenia całego scenariusza na podstawie wymienionych chorób wrodzonych, Pan Robert wysunął tezę, jakoby "zawsze można oddać noworodka do szybkiej adopcji." Otóż nie zawsze, bo wątpię, żeby ludzie walili drzwiami i oknami, by zaadoptować nieuleczalnie chore dziecko, wymagające stałej, trudnej opieki przy kiepskim rokowaniu. Owszem, zdarzają się altruiści ale to taka sama kazuistyka, jak przedstawiony scenariusz. Zaś co do zdrowia przyszłego dziecka, nie zdrowia płodu, istnieją przypadki, w których nie ma możliwości stwierdzenia upośledzenia przed narodzeniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Skoro już rozmowa o mnie, to pozwolę się wtrącić. Jest we wprowadzeniu i parę razy w dyskusji moje stwierdzenie o tym, że aborcja z powodów zdrowotnych nie podlega dyskusji - nie ulegajmy ortodoksom. Istota dość dużej dyskusji sprowadziła się do dylematu - pozwolić na powszechną aborcję "na życzenie", czy też nie?
Adam ma rację - staram się nie ulegać dogmatom i we wprowadzeniu do dyskusji nie przesądziłem o żadnym poglądzie, choć postawiłem zagadnienie nieco prowokacyjnie. Poza tym, nawet jak się nie zgadzamy, to mówmy sobie po imieniu.
Napisałeś: "Po urodzeniu okazuje się..." - szanując chronologię zdarzeń, wtedy dyskusja o aborcji jest już bezprzedmiotowa, więc nie bardzo rozumiem skąd Twój uraz.
>Robert wysunął tezę, jakoby "zawsze można oddać noworodka do szybkiej adopcji." Wg doświadczeń moich znajomych, raptem sprzed kilku lat, mimo pełnej akceptacji ich wniosku, musieli czekać na odpowiedniego noworodka przez wiele miesięcy. Nawet jak taki się pojawiał, to zwykle przez dłuższy czas nie miał zakończonego stanu prawnego. Jeśli kobieta zostawiając dziecko podpisze jakieś tam "papiery", to wszystko jest ok, inaczej noworodek ginie w kazamatach naszego systemu prawnego. Moim zdaniem przydałaby się zmiana prawa - np. po 7 dniach od pozostawienia matka traci definitywnie prawo do noworodka i koniec, ale już słyszę ten wrzask różnych humanistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Moim zdaniem przydałaby się zmiana prawa - np. po 7 dniach od pozostawienia matka traci definitywnie prawo do noworodka i koniec, ale już słyszę ten wrzask różnych humanistów. >
Ten koncept zdaje mi się akurat sensowny- nie wiem czy nie lepszy będzie miesiąc (bo to jednak huśtawka hormonalna i różne takie), ale zdecydowanie należałoby wprowadzić jakiś nie za długi okres, po którym decyzja stawałaby się nieodwołalna. Widać za mało we mnie humanizmu.
|
|
| | | | | |  | | jimmy_88gno (1653 punktów) | > Nie zgadzam się z Tobą. To jest bardzo istotne zagadnienie.> Odpowiadając zaś na Twoje pytanie postawione niżej, o możliwy racjonalny cel dokonania aborcji zdrowego hm... człowieka: jest taki racjonalny cel. A nawet kilka.> > zapobiaganie przeludnieniu> uniknięcie cierpienia potencjalnego dziecka, kiedy potencjalni rodzic(e) nie są w stanie zapewnić odpowiednich warunków życiowych (to również ma miejsce u innych zwierząt, kiedy nie ma dostatecznej ilości pożywienia, ba! dzieci są nawet zabijane przez własne matki)> usunięcie genotypu konkurenta partnera kobiety lub słabego samca - w \\"naturze\\" zwykle samiec morduje narodzone już dzieci (przed okresem rozrodczym) byłego partnera samicy> > Można znaleźć jeszcze kilka innych racjonalnych motywacji dokonania aborcji zdrowego płodu. Jeśli zaś ktoś czuje się oburzony pierwszymi dwiema motywacjami i ma ochotę podsunąć pomysł adopcji, oddania do domu dziecka itp itd... niech się walnie w pusty łeb, bo dopóki system adopcji nie będzie działał sprawnie/poprawnie takie rozwiązanie jest fikcją. Piękną idealistyczną fikcją.  Ogromny plus. Zgadzam się w pełni.
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
|
|
| | |  | -1 na 1 Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Aha czyli płód w ósmym miesiącu to nie człowiek? To jest demagogicznie postawione pytanie. Aborcja człowieka jest konsekwencją takiego myślenia. Odpowiedź radykalna brzmi, że nie jest człowiekiem, co dość łatwo uzasadnić.
Odpowiedź bardziej wyczerpująca wymaga założenia nowego wątku
|
|
| |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Nieracjonalne jest nazywanie dzieckiem embrion lub płód. Dlaczego? Czy w warstwie genetycznej brakuje mu czegoś, co pozwala zidentyfikować go jako dziecko określonej pary rodziców?
>Jak już stosować tego typu nazewnictwo to mówmy o aborcji człowieka. Zatem, czy dokonanie aborcji człowieka, w powyższej sytuacji, jest racjonalne, czy raczej stanowi pochwałę głupoty?
|
|
|  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >No właśnie więc wracając do pytania Roberta, jeżeli chcesz zabić dziecko to dokonaj aborcji i to jest racjonalne, jeżeli nie chcesz zabić dziecka, a dokonasz aborcji to nie jest racjonalne. Czy zabicie dziecka jest racjonalne?
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Wydaje mi się, że czyn może być racjonalny/głupi ze względu na zamierzony cel. Zatem zwracasz uwagę na relatywizm racjonalizmu. Dobrze, czy w powyżej opisanej sytuacji istnieje "cel" usprawiedliwiający dokonanie aborcji (nazywanej aborcją "na życzenie")?
|
|
8 na 8 | jad11 (18783 punktów) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało >poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: >a) jest w pełni racjonalna? >b) jest apoteozą głupoty? >
Moim zdaniem, nie ma znaczenia w jakich okolicznościach doszło do poczęcia. Ważne czy rodzice albo choć jeden z nich chcą i są w stanie to dziecko wychowywać.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
 | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Ważne czy rodzice albo choć jeden z nich chcą i są w stanie to dziecko wychowywać. 1. Chcą? A jak im się po trzech miesiącach "odechce", to aborcja dziecka będzie racjonalna czy będzie pochwałą braku rozwagi?
2. Czy są możliwości, to wiadomo przed - prawda?
|
|
|  | 3 na 3 | jad11 (18783 punktów) | >>Ważne czy rodzice albo choć jeden z nich chcą i są w stanie to dziecko wychowywać. >1. Chcą? A jak im się po trzech miesiącach "odechce", to aborcja dziecka będzie racjonalna czy będzie pochwałą braku rozwagi? To drugie. To już zależy od ludzi. Jedni potrafią decydować rozważnie a inni nie. Nic na to nie poradzimy.
>2. Czy są możliwości, to wiadomo przed - prawda? Przed czym?
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Nic na to nie poradzimy.Możemy i powinniśmy edukować, a na aborcję się nie zgadzać. Jeśli już, to usprawnić proces zrzeczenia się dziecka w szpitalu. > Przed czym?Przed poczęciem rzecz jasna.
|
|
| | |  | 10 na 10 | jad11 (18783 punktów) | > >Nic na to nie poradzimy.> Możemy i powinniśmy edukować, a na aborcję się nie zgadzać. Jeśli już, to usprawnić proces zrzeczenia się dziecka w szpitalu.Co do edukacji to zgadzam się. Ale czasem antykoncepcja nie wystarcza, żadna metoda nie daje 100% pewności. Wiem coś o tym, bo właśnie mam dziecko z takiej niemożliwej, zdawałoby się, wpadki. Z tego co wiem, zrzeczenie się dziecka w szpitalu nie jest skomplikowanym procesem ale co się później dzieje z tym dzieckiem? Należałoby usprawnić proces adopcji tak żeby dzieci nie trafiały do bidulów. Wtedy ma to sens. Zwracam jednak uwagę na jeszcze jedną sprawę. Ciąża jest kłopotliwa, tym bardziej im bardziej matka traktuje płód jako balast. Co z narkomankami czy alkoholiczkami? Jak sprawić by w ciąży nie ćpały czy nie chlały? Czy w ogóle mamy prawo komuś to narzucać? Jeśli nie to jest duże prawdopodobieństwo, że urodzą chore dzieci, które będą miały mniejsze szanse przy adopcji i może ogólnie skopane życie. Czy stanie się coś złego, jeśli taka kobieta podda się aborcji? Płód we wczesnym stadium rozwoju to jeszcze nie dziecko więc chyba żadne hamulce moralne nie powinny działać w takim przypadku. > >Przed czym?> Przed poczęciem rzecz jasna.  No tak. Wszystko wiadomo, gdy się dziecko planuje ale gdy doszło do zapłodnienia w wyniku gwałtu czy wpadki to raczej nie było to brane pod uwagę. Dlatego teraz trzeba się nad tym zastanowić.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Ale czasem antykoncepcja nie wystarcza, żadna metoda nie daje 100% pewności Owszem, ale te "dary losu" to poziom ułamka procenta, więc nie twórzmy z nich reguły. Jeśli plemnik czuł aż taki pociąg do jajeczka, że zdołał pokonać antykoncepcyjne bariery, to może warto dać szansę tej parze?  > Z tego co wiem, zrzeczenie się dziecka w szpitalu nie jest skomplikowanym procesem ale co się później dzieje z tym dzieckiem? Należałoby usprawnić proces adopcji tak żeby dzieci nie trafiały do bidulów Przepisy wymagają niewątpliwie usprawnienia, ale z tego co słyszałem, to największym problemem jest uzyskanie świadomego podpisu matki na "zrzeczeniu". Takie "zrzeczenie" skutkuje tym, że dziecko może od razu trafić do nowych rodziców, a chętnych na noworodki są tysiące. > Co z narkomankami czy alkoholiczkami? Jak sprawić by w ciąży nie ćpały czy nie chlały? To są kwestie zdrowotne do rozpatrzenia przez sąd przy współudziale biegłych lekarzy. Nie jestem zwolennikiem absolutnego zakazu aborcji, a jedynie przeciwnikiem aborcji na bezmyślne "życzenie", jako forma "antykoncepcji". > >Przed poczęciem rzecz jasna.  > No tak. Wszystko wiadomo, gdy się dziecko planuje ale gdy doszło do zapłodnienia w wyniku gwałtu czy wpadki to raczej nie było to brane pod uwagę Gwałt wykluczyliśmy z obszaru dyskusji - to sprawa ofiary i współdziałającego z nią psychologa. Wpadkę, jako ułamkowy odsetek niedoskonałości antykoncepcji omówiłem wyżej. A wpadkę, jako wynik zignorowania konsekwencji spółkowania zaliczam do bezmyślności. Aby jej zaradzić powinny być legalnie dostępne środki wczesnoporonne, których pewnie niesłusznie nie zaliczam do aborcji.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | jad11 (18783 punktów) |
> Owszem, ale te "dary losu" to poziom ułamka procenta, więc nie twórzmy z nich reguły. Jeśli plemnik czuł aż taki pociąg do jajeczka, że zdołał pokonać antykoncepcyjne bariery, to może warto dać szansę tej parze?  Cios poniżej pasa. Patrząc na moją małą, warto! Ale jest to jednak przymuszanie ciężarnej do rodzenia dziecka czego może sobie nie życzyć, bo przecież nie po to się zabezpieczała. Nie można jej nawet powiedzieć, że sama sobie jest winna. Dlaczego ma znosić wszystkie niedogodności bycia ciężarną jeśli łatwo można temu zaradzić? > >Co z narkomankami czy alkoholiczkami? Jak sprawić by w ciąży nie ćpały czy nie chlały?> To są kwestie zdrowotne do rozpatrzenia przez sąd przy współudziale biegłych lekarzy. Nie jestem zwolennikiem absolutnego zakazu aborcji, a jedynie przeciwnikiem aborcji na bezmyślne "życzenie", jako forma "antykoncepcji".A ja, mimo wszystko, nie. Sądzę, że nikt nie rozumuje tak, że się nie zabezpiecza, bo w razie czego może się wyskrobać. Jak już ktoś tu wspomniał, aborcja jest o wiele droższa, bardziej inwazyjna i bolesna niż nowoczesna antykoncepcja. Jeśli jakaś kobieta myśli w ten sposób to jest kompletną idiotką i przy okazji znikomym ułamkiem procenta, o który wspomniałeś, że nie ma co dla niego tworzyć reguły. Większość wpadających po prostu w ogóle nie myśli o antykoncepcji i tu jest problem. Czy można takiej durnej babie kazać być w ciąży? Jakby za karę? > A wpadkę, jako wynik zignorowania konsekwencji spółkowania zaliczam do bezmyślności. Aby jej zaradzić powinny być legalnie dostępne środki wczesnoporonne, których pewnie niesłusznie nie zaliczam do aborcji.Pewnie niesłusznie ale nazewnictwo nie ma większego znaczenia. Co do tych środków to jestem jak najbardziej za. Jednak ich też nie można łykać co chwilę a jeśli kobieta zabezpieczała się w inny sposób to nie ma powodu myśleć, że mogło dojść do zapłodnienia i nieraz o tym, że jest w ciąży, dowiaduje się zbyt późno, by taki środek bezpiecznie zastosować.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Owszem, ale te "dary losu" to poziom ułamka procenta, więc nie twórzmy z nich reguły.No niestety nie taki ułamek- zależnie od metody ten "ułamek" może sięgać kilkunastu procent i wyżej. Względnie niewielki ułamek zapewnia antykoncepcja hormonalna, ale- primo- nie każdy może ją stosować, secundo- wciąż liczne czynniki "życiowe" mogą wpływać negatywnie na jej skuteczność. > >Co z narkomankami czy alkoholiczkami? Jak sprawić by w ciąży nie ćpały czy nie chlały?> To są kwestie zdrowotne do rozpatrzenia przez sąd przy współudziale biegłych lekarzy. Nie jestem zwolennikiem absolutnego zakazu aborcji, a jedynie przeciwnikiem aborcji na bezmyślne "życzenie", jako forma "antykoncepcji".Koncept aborcji jako formy "antykoncepcji" w rzeczy samej jest nieco idiotyczna, ale trudno chyba prawnie odróżnić go od przypadków choćby "pękniętej gumki". A co właściwie zamierzasz sądownie rozpatrywać w przypadku tych obywatelek? Prawo do aborcji? Zamknięcie dostępu do używek? Pytam bez sarkazmu- po prostu nie jestem pewna, do czego dążysz. > A wpadkę, jako wynik zignorowania konsekwencji spółkowania zaliczam do bezmyślności. Aby jej zaradzić powinny być legalnie dostępne środki wczesnoporonne, których pewnie niesłusznie nie zaliczam do aborcji.Zakładam, że niejaka hipokryzja zawarta w postulacie ułatwienia dostępu do środków wczesnoporonnych nie wkradła się tam celowo  Jeśli mówisz o tzw. "pigułkach po stosunku" (Postinor, Escapelle), ich działanie jest dwojakie- utrudniają zapłodnienie (i tu rzeczywiście aborcji jeszcze nie ma) i utrudniają zagnieżdżenie się już powstałej zygoty w błonie śluzowej macicy- i to już nie jest zapobieganie, więc nie powinno się mieścić w twoich postulatach, skoro "dziecko" jest dzieckiem niezależnie od fazy rozwoju wewnątrzmacicznego. Jeśli chodzi ci o "wczesną" (do 8-10 tygodnia bodajże zalecaną) aborcję farmakologiczną (w Polsce nielegalna), to jest to już aborcja "pełną gębą" (powoduje obumarcie płodu i silne skurcze macicy "wyrzucające" tenże ze środka), ale chyba nie o nią ci chodziło. Tyle, że Postinor to właśnie można zastosować, jak gumka pęknie, bo jak pigułki zawiodą, to zdecydowanie za późno już będzie, kiedy się ten smutny fakt zauważy.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > secundo- wciąż liczne czynniki "życiowe" mogą wpływać negatywnie na jej skuteczność.Nie ma idealnych środków antykoncepcyjnych. Aczkolwiek dobre środki zapewniają wysoką skuteczność. Jeśli dobrze wyczytałem, to w czasie roku stosowania w ciążę zachodzą trzy kobiety na 1000. Z różnych powodów, w tym z powodu oszustwa wobec partnera.  > Pytam bez sarkazmu- po prostu nie jestem pewna, do czego dążysz.Dążę do upowszechnienia myślenia przed poczęciem i nie traktowania aborcji jako formy antykoncepcji. > Zakładam, że niejaka hipokryzja zawarta w postulacie ułatwienia dostępu do środków wczesnoporonnych nie wkradła się tam celowoNie podchodzę do tego doktrynalnie i nie ma dla mnie większej różnicy, czy przeciwdziałanie nastąpi w czasie pierwszych 10h, czy też 100h. Generalnie w zakresie tych środków problem zaczyna być nieostry. > Tyle, że Postinor to właśnie można zastosować, jak gumka pęknie, bo jak pigułki zawiodą, to zdecydowanie za późno już będzie, kiedy się ten smutny fakt zauważy.Byłem już bliski ogłoszenia "kapitulacji", ale... przecież fakt stosowania pigułek czy użycia wkładki odnotowywany jest na karcie pacjenta. Na tej podstawie można wydawać zgodę na aborcję "wpadkową". Jestem świadom nieszczelności takiego systemu, ale w połączeniu z powszechną edukacją, dawałoby szansę na wzrost poziomu świadomości.
|
|
| | |  | 5 na 5 | jkl; (5859 punktów) | >Możemy i powinniśmy edukować, a na aborcję się nie zgadzać. Jeśli już, to usprawnić proces zrzeczenia się dziecka w szpitalu.
A wziąłeś pod uwagę jakie są psychiczne konsekwencje aborcji a jakie zrzeczenia się dziecka? Przy wczesnej aborcji kobieta pozbywa się "problemu","katastrofy","cholerstwa" bo tak właśnie myśli o tym co nosi w sobie. I raczej poczuje ulgę niż stratę (chyba, że katolicka propaganda zrobi jej wodę z mózgu). Przy zrzeczeniu się, traci dziecko po miesiącach przyzwyczajania się do niego, po czuciu jego ruchów, być może nawet zobaczenia go i trzymania na rękach. To jest dopiero trauma!
Druga sprawa, to możliwość utrzymania samego faktu zajścia w ciążę w tajemnicy- praktycznie możliwa tylko przy aborcji. Jeśli kobieta zdecyduje się urodzić i oddać, to nie ominie jej poczucie wstydu, upokorzenia, bycia obgadywaną i wyśmiewaną i na koniec napiętnowaną jako wyrodna matka. No chyba, że się na parę miesięcy zaszyje w jakieś norze, żyjąc w strachu, że ktoś się domyśli.
Życie kobiety musi być stawiane ponad życie nienarodzonego. A jej życie to nie tylko życie fizyczne. Nieplanowa ciąża może wprost niszczyć jej dobrobyt, przyszłość, marzenia, poczucie wartości i w końcu pozycję społeczną.
Jak dla mnie można nazywać aborcję zabiciem człowieka. Ale w obronie własnej.
|
|
| | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Nieplanowa ciąża może wprost niszczyć jej dobrobyt >Jak dla mnie można nazywać aborcję zabiciem człowieka. Trudno mi oceniać czyjąś hierarchię wartości, zatem pogrążę się w zadumie...
|
|
|  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) |
>1. Chcą? A jak im się po trzech miesiącach "odechce",
to udowodnili właśnie, że są niedojrzałymi idiotami i powinni używać lepszych gumek
|
|
|  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | >>Ważne czy rodzice albo choć jeden z nich chcą i są w stanie to dziecko wychowywać. >1. Chcą? A jak im się po trzech miesiącach "odechce", to aborcja dziecka będzie racjonalna czy będzie pochwałą braku rozwagi?
No będzie racjonalna, bo im się odechciało, więc już nie chcą. Wielokrotnie coś chciałem ale potem się rozmyśliłem i już nie chciałem.
>2. Czy są możliwości, to wiadomo przed - prawda? >
Możliwości są funkcją czasu. Dzisiaj są jutro nie ma lub odwrotnie jak kto woli.
|
|
| |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Tak, to wszystko prawda. Dlatego do zostania dobrym rodzicem nie wystarczy racjonalne działanie. Potrzeba jeszcze... odpowiedzialności.
|
|
| | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > Tak, to wszystko prawda. Dlatego do zostania dobrym rodzicem nie wystarczy racjonalne działanie. Potrzeba jeszcze... odpowiedzialności.> Wszystko się zgadza
|
|
4 na 4 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało >poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: >a) jest w pełni racjonalna? >b) jest apoteozą głupoty? >
Nie odpowiem wprost na tak postawione pytanie, napiszę tylko, że moim zdaniem w takiej sytuacji aborcja jest zupełnie niepotrzebna. Jeśli dziecko jest jednak niechciane w takiej sytuacji, można je oddać do adopcji, mnóstwo ludzi nie może mieć dzieci i czeka na adopcję dziecka.
Moim zdaniem problemem jest natomiast, problem prawny jakim jest kwestia penalizacji aborcji w zależności od jej okoliczności.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
 | 10 na 14 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Moim zdaniem problemem jest natomiast, problem prawny jakim jest kwestia penalizacji aborcji w zależności od jej okoliczności.
Z punktu widzenia państwa penalizacja i zakaz aborcji jest nieracjonalny. Ingeruje bezpośrednio w życie obywatela. Ale z punktu widzenia państwa nie jest to tak istotne mimo , że penalizacja aborcji powoduje podziemie i narażanie życia przez zdesperowane kobiety i państwo z tego tytułu ponosi koszty.
Zakaz aborcji i brak dofinansowania środków antykoncepcyjnych powoduje podział społeczeństwa na tych których stać i na tych, których nie stać na aborcję i muszą urodzić dziecko. Usunąć ciążę dla kobiety dobrze sytuowanej nie jest żadnym problemem. Stać taką kobietę nie tylko na środki antykoncepcyjne ale też na środki wczesnoporonne, które można sprowadzić bez problemy w kilka dni stać ją też na aborcję do 6 miesiąca ciąży w komfortowych warunkach.
Natomiast kobieta biedna nie ma takich możliwości. Poczynając od tego , że nie stać jej na środki antykoncepcyjne a o reszcie lepiej nie mówić. Biedna kobieta to najczęściej kobieta niewykształcona, mało zaradna. Nie stać jej na środki antykoncepcyjne ale musi ją być stać na dziecko (często kolejne).
Zwiększa się ilość rodzin ( samotnych kobiet z dziećmi) wymagających pomocy społecznej. Zwiększa się ilość głodnych i niedożywionych dzieci. Każde kolejne dziecko to pogłębianie biedy. To powoduje wzrost wydatków państwa na zasiłki, mieszkania socjalne, na opiekę zdrowotną.
Spychanie biednych i mało zaradnych kobiet w jeszcze głębszą biedę powoduje wzrost patologii. Dzieci z takich rodzin kończą na ogół wykształcenie na najniższym poziomie i od początku zasilają rzesze trwale bezrobotnych. Wyjście z biedy będzie coraz trudniejsze a nawet niemożliwe. Obszary biedy będą się zwiększać bo dzieci wychowane w takim środowisku będą powielać styl życia środowiska z którego się wywodzą a będzie ich coraz więcej. Z tych środowisk wywodzi się większość przestępców. Państwo będzie musiało zwiększyć wydatki na policję i więzienia.
Budynek, który spłonął w Kamieniu Pomorskim był budynkiem socjalnym. W budynkach takich na niewielkiej powierzchni gnieździ się bardzo dużo ludzi.(Ustawa mówi o 5 metrach kwadratowych na osobę.) W takim budynku zgrupowani są ludzie wysiedlani z mieszkań z powodu zaległości czynszowych, kobiety niepracujące z małymi dziećmi, alkoholicy(obojga płci).... Nikt nie chce mieszkać w pobliżu takiego budynku. Bogatsi wyprowadzą się pozostają ci których na wyprowadzkę nie stać. Coraz więcej osiedli zacznie zamieniać się w slamsy.Na takich osiedlach pojawią się gangi. Ilość ludzi znajdujących po ciemniejszej stronie będzie coraz większa. Zwiększone zagrożenie spowoduje wyjazd zdolnych ludzi do krajów ościennych gdzie bieda i zagrożenie nie będzie takie duże. Pozostanie biedna ciemna niepiśmienna ale katolicka Polska.
|
|
|  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Z punktu widzenia państwa penalizacja i zakaz aborcji jest nieracjonalny. Jestem innego zdania: państwu zależy na zwiększaniu liczby obywateli - więcej podatników, większe znaczenie międzynarodowe.
>narażanie życia przez zdesperowane kobiety Czy aborcja nie naraża zdrowia i życia kobiety?
Pozostała część Twojej wypowiedzi nie jest na temat. Nie rozmawiamy o tym, czy dzieci obniżają poziom życia czy też nie, nie rozmawiamy też o tym, czy kogoś stać na dziecko, bowiem to jest wiadome PRZED! Rozmawiamy o tym, czy dokonanie aborcji człowieka jest racjonalne, odpowiedzialne, czy raczej jest wspieraniem głupoty?
|
|
| |  | 4 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Rozmawiamy o tym, czy dokonanie aborcji człowieka jest racjonalne, odpowiedzialne, czy raczej jest wspieraniem głupoty? Napisałam o nieracjonalności zakazu aborcji z pozycji państwa. Jako społeczeństwo ponosimy konsekwencje tej nieracjonalności. Natomiast z punktu widzenia konkretnego osobnika, aborcja gdy ktoś chce mieć dziecko jest nieracjonalna a jeżeli nie chce dziecka jest jak najbardziej racjonalna. Nie można też mówić o głupocie bo głupotą może być albo może nie być . Wszystko zależy od okoliczności.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >jeżeli nie chce dziecka jest jak najbardziej racjonalna A doszła do tego wniosku w 6. miesiącu ciąży, bo wcześniej trudno było jej pomyśleć? To jest ta Twoja "racjonalność"?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >>jeżeli nie chce dziecka jest jak najbardziej racjonalna >A doszła do tego wniosku w 6. miesiącu ciąży, bo wcześniej trudno było jej pomyśleć? To jest ta Twoja "racjonalność"? Może nie miała czasu. Albo musiała odpowiednio długo przebywać w Anglii. Jeżeli nie chciała mieć dziecka to takie zachowanie z punktu widzenia racjonalności jest bez znaczenia. Nie mylcie moralności z racjonalnością. Skoro spytałeś w tytule czy aborcja jest racjonalna to odpowiedź może być tylko taka: w pewnych przypadkach tak w innych nie. Oceniając zakaz i penalizację aborcji czy jest racjonalny czy nie należy wziąć wszystkie aspekty tej sprawy pod uwagę. Zarówno ekonomiczne, społeczne, zdrowotne jak i moralne. Z punktu widzenia katolickiego jest głupotą bo gwarantuje ognie piekielne w życiu wiecznym.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Może nie miała czasu. Albo musiała odpowiednio długo przebywać w Anglii. To faktycznie argument powalający. Zgódźmy się na powszechną aborcję, bo kobietom brak czasu na pomyślenie.
>Jeżeli nie chciała mieć dziecka to takie zachowanie z punktu widzenia racjonalności jest bez znaczenia. Jak nie chcę mieć wody w wannie, to nie odkręcam pokrętła, a niektórzy chcą mieć zgodę na zalewanie sąsiadów.
>Skoro spytałeś w tytule czy aborcja jest racjonalna to odpowiedź może być tylko taka: w pewnych przypadkach tak w innych nie. Wskaż sytuację, w której aborcja jest bardziej racjonalna od antykoncepcji.
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >>Może nie miała czasu. Albo musiała odpowiednio długo przebywać w Anglii. > To faktycznie argument powalający. Zgódźmy się na powszechną aborcję , bo kobietom brak czasu na pomyślenie. >>Jeżeli nie chciała mieć dziecka to takie zachowanie z punktu widzenia racjonalności jest bez znaczenia. > Jak nie chcę mieć wody w wannie, to nie odkręcam pokrętła, a niektórzy chcą mieć zgodę na zalewanie sąsiadów. >>Skoro spytałeś w tytule czy aborcja jest racjonalna to odpowiedź może być tylko taka: w pewnych przypadkach tak w innych nie. > Wskaż sytuację, w której aborcja jest bardziej racjonalna od antykoncepcji.
Aborcja nie jest antykoncepcją Aborcja jest racjonalna gdy badania wykazują zagrożenie życia i zdrowia (w tym psychicznego)kobiety. Aborcja jest racjonalna gdy badania prenatalne wykazują uszkodzenie płodu. Aborcja jest racjonalna gdy ciąża została na kobiecie wymuszona. Aborcja jest racjonalna gdy kobieta nie ma warunków by wychować dziecko. Aborcja jest racjonalna gdy ciąża niszczy życie kobiecie w każdym aspekcie.
Podniecanie się aborcją z pominięciem wszystkich uwarunkowań medycznych, społecznych prawnych i czego tam jeszcze jest apoteozą głupoty.
Do moich poprzednich rozważań na temat skutków polityki państwa a tej sprawie należy jeszcze dodać, że dzięki tej polityce mamy najwyższą ilość urodzeń dzieci niepełnosprawnych w Europie. Dzieci te nigdy nie będą pracować ani płacić podatków.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Aborcja nie jest antykoncepcją I chwała Ci za te słowa!  > Aborcja jest racjonalna gdy badania wykazują zagrożenie życia i zdrowia (w tym psychicznego)kobiety.Nie o tym dyskutujemy w tym wątku. > Aborcja jest racjonalna gdy badania prenatalne wykazują uszkodzenie płodu.Nie o tym dyskutujemy w tym wątku. > Aborcja jest racjonalna gdy ciąża została na kobiecie wymuszona.Nie o tym dyskutujemy w tym wątku. > Aborcja jest racjonalna gdy kobieta nie ma warunków by wychować dziecko.Czyli pewne działanie staje się racjonalne, z powodu braku wcześniejszych racjonalnych działań? Świetny relatywizm, strach myśleć, gdzie nas może doprowadzić jego rozwinięcie. W psychologii zdaje się nazywają to racjonalizacją. > Aborcja jest racjonalna gdy ciąża niszczy życie kobiecie w każdym aspekcie.Nie o tym dyskutujemy w tym wątku. > Podniecanie się aborcją z pominięciem wszystkich uwarunkowań medycznych, społecznych prawnych i czego tam jeszcze jest apoteozą głupoty.Przecież nie dyskutujemy tu o Alicji Tysiąc. > Do moich poprzednich rozważań na temat skutków polityki państwa a tej sprawie należy jeszcze dodać, że dzięki tej polityce mamy najwyższą ilość urodzeń dzieci niepełnosprawnych w Europie. Dzieci te nigdy nie będą pracować ani płacić podatków.Polska jest rekordzistką w dziedzinie niepełnosprawności, bowiem przepisy są w tym zakresie zbyt łagodne.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
. >>Aborcja jest racjonalna gdy kobieta nie ma warunków by wychować dziecko. >Czyli pewne działanie staje się racjonalne, z powodu braku wcześniejszych racjonalnych działań? Świetny relatywizm, strach myśleć, gdzie nas może doprowadzić jego rozwinięcie. W psychologii zdaje się nazywają to racjonalizacją.
Wcześniejsze nieracjonalne zachowania nie wykluczają racjonalności późniejszych. (Jeżeli nie zapnę pasów w samochodzie nie oznacza, ze nieracjonalne będzie hamowanie przed przeszkodą.)
|
|
| | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >A doszła do tego wniosku w 6. miesiącu ciąży, bo wcześniej trudno było jej pomyśleć? To jest ta Twoja "racjonalność"?
Czyli co, najpierw chciała mieć dziecko i się z niego cieszyła, a w 6 miesiącu zmieniła zdanie? Obawiam się, że to psychologicznie niemożliwe, z wyjątkiem może przypadków wykrycia ciężkich wad płodu.
|
|
| |  | 10 na 10 | diogenes (42753 punktów) | >państwu zależy na zwiększaniu liczby obywateli...
Ale nie może to odbywać się ich kosztem. Jeśli ktoś traktuje mnie przedmiotowo jako środek do celu (inaczej: jako frajera) - mam prawo do sprzeciwu i tylko ode mnie zależy, jaki z niego zrobię użytek. Przy czym nie interesuje mnie, czy prawo to jest gdziekolwiek zapisane.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Ale nie może to odbywać się ich kosztem. Jeśli ktoś traktuje mnie przedmiotowo jako środek do celu (inaczej: jako frajera) - mam prawo do sprzeciwu i tylko ode mnie zależy, jaki z niego zrobię użytek. Przy czym nie interesuje mnie, czy prawo to jest gdziekolwiek zapisane. Zapytam nieco proforma - a czy państwo zmusza Cię do płodzenia i rodzenia dzieci? Sam stajesz się "frajerem" na własne życzenie.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >czy państwo zmusza Cię do płodzenia i rodzenia dzieci?
Formy przymusu czy nacisku bywają różne. Wystarczy przestudiować tzw. politykę (pro)rodzinną różnych państw, aby przekonać się, że to, co np. młodym małżonkom wydaje się wolnością i miłością, jest sprytnie ukartowaną manipulacją.
|
|
| | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Formy przymusu czy nacisku bywają różne. Wystarczy przestudiować tzw. politykę (pro)rodzinną różnych państw, aby przekonać się, że to, co np. młodym małżonkom wydaje się wolnością i miłością, jest sprytnie ukartowaną manipulacją. Ale jak już przestudiujesz te techniki manipulacji, to stajesz się wobec nich uodporniony, prawda?  A swoją drogą - czy masz jakieś konkretne przykłady takich manipulacyjnych polityk prorodzinnych?
|
|
| | | | | |  | 9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | >czy masz jakieś konkretne przykłady takich manipulacyjnych polityk prorodzinnych?
Zerknij do Państwa Platona. To klasyka. Potem różne (świadome lub nie) modyfikacje koncepcji sterowania prokreacją. Z nowszych przykładów np. Mein Kampf, rozdział o armii jako ostatecznej i najwyższej szkole życia (mężczyzna zredukowany do trepa i samca a kobieta do matki). Dalej - Chiny, wiele enuncjacji zwierzchników KK (małżeństwo i rodzina jako rzeczywistość uświęcona). Niektórym wydaje się, że stworzenie odpowiednich warunków socjalnych doprowadzi do tego, że człowiek rozmnażać się będzie jak dmuchawiec. Niedawno żałosną wersją tej sprawy było becikowe.
|
|
| |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Jestem innego zdania: państwu zależy na zwiększaniu liczby obywateli - więcej podatników, większe znaczenie międzynarodowe.
Państwu powinno zależeć na większych wpływach z podatków a nie na większej ilości podatników. Znaczenie międzynarodowe w niewielkim stopniu zależy od ilości obywateli.
> Pozostała część Twojej wypowiedzi nie jest na temat. Nie rozmawiamy o tym, czy dzieci obniżają poziom życia czy też nie, nie rozmawiamy też o tym, czy kogoś stać na dziecko, bowiem to jest wiadome PRZED!
Jeżeli ktoś jest jasnowidzem.
> Rozmawiamy o tym, czy dokonanie aborcji człowieka jest racjonalne, odpowiedzialne, czy raczej jest wspieraniem głupoty?
Jeżeli po rozważeniu argumentów za i przeciw wychodzi, że lepiej aborcji dokonać, to jest ona racjonalna.Jeżeli wychodzi, że nie, to jest ona nieracjonalna. Decydować powinni zainteresowani. Pomysł że o sprawach osobistych może decydować państwo jest nieracjonalny
|
|
| | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Państwu powinno zależeć na większych wpływach z podatków a nie na większej ilości podatników. Większa liczba podatników daje większe wpływy z podatków.
>Znaczenie międzynarodowe w niewielkim stopniu zależy od ilości obywateli. A liczba posłów PE?
>Jeżeli ktoś jest jasnowidzem. Nie trzeba być jasnowidzem. Koszty posiadania dziecka, przy założonym poziomie opieki, są jak najbardziej policzalne.
>Jeżeli po rozważeniu argumentów za i przeciw wychodzi, że lepiej aborcji dokonać, to jest ona racjonalna. Jeżeli wychodzi, że nie, to jest ona nieracjonalna. Oczywiście tak, ale jeśli tej oceny dokonują zainteresowani, to najczęściej racjonalizm zamienia się w racjonalizację.
>Decydować powinni zainteresowani. >Pomysł że o sprawach osobistych może decydować państwo jest nieracjonalny Zgoda, choć decyzje dotyczące potomstwa lepiej podejmować przed jego poczęciem niż po.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Większa liczba podatników daje większe wpływy z podatków.
Większa liczba podatników daje też większe koszty.
>A liczba posłów PE?
Szwecja ma większe znaczenie niż Polska.
>Nie trzeba być jasnowidzem. Koszty posiadania dziecka, przy założonym poziomie opieki, są jak najbardziej policzalne.
Jestem przedsiębiorcą.Gdybym miesiąc temu wiedział jakie będą dziś koszty moje decyzje byłyby inne.Zakładałem , że mogą się zmienić o 10%.Zmieniły się o 60. Byłem nieracjonalny? . >Oczywiście tak, ale jeśli tej oceny dokonują zainteresowani, to najczęściej racjonalizm zamienia się w racjonalizację.
A czym się to różni?
>Zgoda, choć decyzje dotyczące potomstwa lepiej podejmować przed jego poczęciem niż po.
Zgoda,choć decyzję o aborcji podejmujemy po poczęciu , a nie przed.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > >Większa liczba podatników daje większe wpływy z podatków.> Większa liczba podatników daje też większe koszty.Tylko w modelu socjalnym koszty przewyższają wpływy. > >A liczba posłów PE?> Szwecja ma większe znaczenie niż Polska.Szwecja 18 europosłów, Polska 50. > Jestem przedsiębiorcą.Gdybym miesiąc temu wiedział jakie będą dziś koszty moje decyzje byłyby inne.Zakładałem , że mogą się zmienić o 10%.Zmieniły się o 60.> Byłem nieracjonalny?A jakie to koszty zmieniają się w miesiąc o 60%? Oświeć mnie, bo od czasu reform Balcerowicza nie widziałem takich zjawisk. > >Oczywiście tak, ale jeśli tej oceny dokonują zainteresowani, to najczęściej racjonalizm zamienia się w racjonalizację.> A czym się to różni?Wiki:Racjonalizacja - w psychologii jeden z mechanizmów obronnych - pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Tylko w modelu socjalnym koszty przewyższają wpływy.Taki system mamy. > >Szwecja ma większe znaczenie niż Polska.> Szwecja 18 europosłów, Polska 50.I to pokazuje, że ilość nie przechodzi w jakość. > A jakie to koszty zmieniają się w miesiąc o 60%? Oświeć mnie, bo od czasu reform Balcerowicza nie widziałem takich zjawisk.Ostatnio tak skakały ceny brylantów. > >>Oczywiście tak, ale jeśli tej oceny dokonują zainteresowani, to najczęściej racjonalizm zamienia się w racjonalizację.> >A czym się to różni?> Wiki:Racjonalizacja - w psychologii jeden z mechanizmów obronnych - pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością. Masz rację.Ale decyzję o aborcji podejmujemy przed zabiegiem i jeżeli jest racjonalna to nie może się zmienić po fakcie w nieracjonalną.
|
|
|  | 6 na 6 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | Całą twoją wypowiedź zrozumiałem jako apel:
biedni przestańcie się rozmnażać bo mnożycie biedę, bogaci rozmnażajcie się.
Jest dosyć dobry sposób aby to rozwiązać, ale na razie niedopracowany technicznie:
wszystkim ludziom na świecie zaaplikować przymusowo antykoncepcję, na przykład dodać do wody środek antykoncepcyjny (oczywiście takiego który się do tego nadaje, jeszcze nie ma, niestety). Następnie ludziom, którzy chcieliby mieć dziecko wprowadzić pewne kryteria: IQ powyżej 110, dochody powyżej iluśtam, zaliczona szkoła rodzenia, zaliczony kurs rodzicielstwa zakończony egzaminem. I dopiero po spełnieniu tych warunków dawać antidotum na ten środek antykoncepcyjny.
Jak Ci się podoba?
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Adam, Twoja propozycja to czystej wody eugenika. Nie jestem jej zwolennikiem, choć administracyjna kontrola urodzin w Chinach się sprawdziła. Jeśli miałbym sformułować apel, to brzmiałby: MYŚLCIE PRZED!
|
|
| | |  | 3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Adam, Twoja propozycja to czystej wody eugenika. Nie jestem jej zwolennikiem, choć administracyjna kontrola urodzin w Chinach się sprawdziła. Jeśli miałbym sformułować apel, to brzmiałby:> MYŚLCIE PRZED! > Ja oczywiście przesadziłem celowo. Ale jestem zdania, że powszechny i łatwo dostępny środek antykoncepcyjny oraz edukacja wystarczyłyby w dużym stopniu. Niestety są ludzie tak głupi że nawet te rzeczy nie spełniłyby swojego zadania. Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > powszechny i łatwo dostępny środek antykoncepcyjny oraz edukacja wystarczyłyby w dużym stopniu. Przy odrobinie zainteresowania antykoncepcja jest powszechnie dostępna. W dziedzinie edukacji jest katastrofa. Dlatego pytałem, czy zgoda na życzeniową aborcję nie jest czasem "apoteozą głupoty"? > Niestety są ludzie tak głupi że nawet te rzeczy nie spełniłyby swojego zadania. Dla nich pozostają dwa wyjścia: sterylizacja na życzenie i szybka adopcja urodzonego dziecka. Aborcja nie jest żadnym wyjściem. No chyba, że ma to być domowa aborcja w funkcji sterylizacji.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >>Niestety są ludzie tak głupi że nawet te rzeczy nie spełniłyby swojego zadania. > Dla nich pozostają dwa wyjścia: sterylizacja na życzenie i szybka adopcja urodzonego dziecka.
A wiesz, w tym podpunkcie nawet się z tobą częściowo zgadzam. Tylko nasz dbające o obywatela państwo nie dopuszcza sterylizacji na życzenie z bliżej niezrozumiałych dla mnie przyczyn.
|
|
| | |  | 10 na 10 | diogenes (42753 punktów) | > MYŚLCIE PRZED! Rasowy racjonalista robi to nawet w trakcie.
|
|
| | | |  | | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | > >MYŚLCIE PRZED! > Rasowy racjonalista robi to nawet w trakcie.  hihi
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
| |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >wszystkim ludziom na świecie zaaplikować przymusowo antykoncepcję, na przykład dodać do wody środek antykoncepcyjny (oczywiście takiego który się do tego nadaje, jeszcze nie ma, niestety). Następnie ludziom, którzy chcieliby mieć dziecko wprowadzić pewne kryteria: IQ powyżej 110, dochody powyżej iluśtam, zaliczona szkoła rodzenia, zaliczony kurs rodzicielstwa zakończony egzaminem. >I dopiero po spełnieniu tych warunków dawać antidotum na ten środek antykoncepcyjny. >Jak Ci się podoba?
Każda ingerencja państwa jest moim zdaniem szkodliwa. Państwo nie powinno ingerować w sprawę płodności. Na zachowania powinno wpływać poprzez uświadamianie i odpowiednią pomoc społeczną a nie przymusem. Pisząc o konsekwencjach ekonomicznych zakazu aborcji nie postuluję przegięcia w drugą stronę. Ale z racjonalnego punktu widzenia ekonomia jest ważnym czynnikiem rozwoju społeczeństwa.
|
|
|  | 1 na 1 | jimmy_88gno (1653 punktów) | > >Moim zdaniem problemem jest natomiast, problem prawny jakim jest kwestia penalizacji aborcji w zależności od jej okoliczności.> Z punktu widzenia państwa penalizacja i zakaz aborcji jest nieracjonalny.> Ingeruje bezpośrednio w życie obywatela.> Ale z punktu widzenia państwa nie jest to tak istotne mimo , że penalizacja aborcji powoduje podziemie i narażanie życia przez zdesperowane kobiety i państwo z tego tytułu ponosi koszty.> Zakaz aborcji i brak dofinansowania środków antykoncepcyjnych powoduje podział społeczeństwa na tych których stać i na tych, których nie stać na aborcję i muszą urodzić dziecko.> Usunąć ciążę dla kobiety dobrze sytuowanej nie jest żadnym problemem.> Stać taką kobietę nie tylko na środki antykoncepcyjne ale też na środki wczesnoporonne, które można sprowadzić bez problemy w kilka dni stać ją też na aborcję do 6 miesiąca ciąży w komfortowych warunkach.> Natomiast kobieta biedna nie ma takich możliwości.> Poczynając od tego , że nie stać jej na środki antykoncepcyjne a o reszcie lepiej nie mówić.> Biedna kobieta to najczęściej kobieta niewykształcona, mało zaradna.> Nie stać jej na środki antykoncepcyjne ale musi ją być stać na dziecko (często kolejne).> Zwiększa się ilość rodzin ( samotnych kobiet z dziećmi) wymagających pomocy społecznej. Zwiększa się ilość głodnych i niedożywionych dzieci.> Każde kolejne dziecko to pogłębianie biedy.> To powoduje wzrost wydatków państwa na zasiłki, mieszkania socjalne, na opiekę zdrowotną.> Spychanie biednych i mało zaradnych kobiet w jeszcze głębszą biedę powoduje wzrost patologii.> Dzieci z takich rodzin kończą na ogół wykształcenie na najniższym poziomie i od początku zasilają rzesze trwale bezrobotnych.> Wyjście z biedy będzie coraz trudniejsze a nawet niemożliwe.> Obszary biedy będą się zwiększać bo dzieci wychowane w takim środowisku będą powielać styl życia środowiska z którego się wywodzą a będzie ich coraz więcej.> Z tych środowisk wywodzi się większość przestępców.> Państwo będzie musiało zwiększyć wydatki na policję i więzienia.> Budynek, który spłonął w Kamieniu Pomorskim był budynkiem socjalnym.> W budynkach takich na niewielkiej powierzchni gnieździ się bardzo dużo ludzi.(Ustawa mówi o 5 metrach kwadratowych na osobę.)> W takim budynku zgrupowani są ludzie wysiedlani z mieszkań z powodu zaległości czynszowych, kobiety niepracujące z małymi dziećmi, alkoholicy(obojga płci)....> Nikt nie chce mieszkać w pobliżu takiego budynku. Bogatsi wyprowadzą się pozostają ci których na wyprowadzkę nie stać.> Coraz więcej osiedli zacznie zamieniać się w slamsy.Na takich osiedlach pojawią się gangi.> Ilość ludzi znajdujących po ciemniejszej stronie będzie coraz większa.> Zwiększone zagrożenie spowoduje wyjazd zdolnych ludzi do krajów ościennych gdzie bieda i zagrożenie nie będzie takie duże.> Pozostanie biedna ciemna niepiśmienna ale katolicka Polska.  Nic dodać, nic ująć. Ta wypowiedź to jedna z najlepszych wypowiedzi na całym Racjonaliście.
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
|
|
 | 8 na 8 | Bardzozły (3161 punktów) | Cytat:Nie odpowiem wprost na tak postawione pytanie, napiszę tylko, że moim zdaniem w takiej sytuacji aborcja jest zupełnie niepotrzebna. Jeśli dziecko jest jednak niechciane w takiej sytuacji, można je oddać do adopcji, mnóstwo ludzi nie może mieć dzieci i czeka na adopcję dziecka. I tu widzę problem który się pojawia kiedy ludzie zamiast "płód" mówią "dziecko". Dziecko owszem - można oddać, ale co z 9 miesiącami życia? Zanim powstanie dziecko które można oddać kobieta jest na prawie rok "wyłączona" - i nie chodzi tylko o to, że pod koniec ciąży brzuch wszystko utrudnia, ale przez całą ciążę - żadnych używek, najlepiej żadnych stresów, chodzenie na badania, ograniczenia w wykonywaniu zawodu, żadnych wypadów do knajpy, bo dym szkodzi. A na koniec jeszcze poród - dosyć bolesna sprawa która może trwać nawet kilkanaście - kilkadziesiąt godzin. Byłbyś taki chętny poświęcić prawie rok życia na bycie żywym inkubatorem, żeby potem ot, tak sobie oddać za free wynik ciężkiej, naprawdę wyczerpującej i niechcianej pracy? Czy to racjonalne? Nadal tak łatwo widzieć dziecko jako gotowy produkt do oddania? Obij paszczę Bardzozłemu
|
|
|  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Byłbyś taki chętny poświęcić prawie rok życia na bycie żywym inkubatorem, żeby potem ot, tak sobie oddać za free wynik ciężkiej, naprawdę wyczerpującej i niechcianej pracy? >Czy to racjonalne? >Nadal tak łatwo widzieć dziecko jako gotowy produkt do oddania?
Nie, dlatego wolałbym aby ta mama zachowała to dziecko.
A co do mnie, to chciałbym urodzić dziecko ale to niemożliwe (jak na razie).
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| |  | 6 na 6 | Bardzozły (3161 punktów) | Cytat:Nie, dlatego wolałbym aby ta mama zachowała to dziecko. No to mamusia jest "wyłączona z obiegu" na kolejne kilka lat na karmienie i przewijanie, wychowywanie + 18 lat wydatków na ubrania, podręczniki, szkoły, zabawki. Nie potrafię nikogo skazać na coś takiego to musi być wolny wybór kogoś kto się na to decyduje, niefart z pękniętą gumą to za dla mnie za małe przewinienie. Cytat:A co do mnie, to chciałbym urodzić dziecko ale to niemożliwe (jak na razie). Urodzić i poświęcić mu kilkanaście lat życia, czy tylko urodzić i oddać? Obij paszczę Bardzozłemu
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Cytat:Nie, dlatego wolałbym aby ta mama zachowała to dziecko. > No to mamusia jest "wyłączona z obiegu" na kolejne kilka lat na karmienie i przewijanie, wychowywanie + 18 lat wydatków na ubrania, podręczniki, szkoły, zabawki.Piszesz jakby wychowywanie dziecka było pasmem udręki. Czy twoja mama też tak to odbiera? A miłość rodzicielska nie istnieje? > Nie potrafię nikogo skazać na coś takiego to musi być wolny wybór kogoś kto się na to decyduje, niefart z pękniętą gumą to za dla mnie za małe przewinienie.Tak to musi być wolny wybór. Niefart z gumą - zdarza się, są pewne środki legalne w takich wypadkach. > Cytat:A co do mnie, to chciałbym urodzić dziecko ale to niemożliwe (jak na razie). > Urodzić i poświęcić mu kilkanaście lat życia, czy tylko urodzić i oddać?To pierwsze oczywiście. Po co miałbym zachodzić w ciążę w przeciwnym razie? Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Bardzozły (3161 punktów) | Cytat:Piszesz jakby wychowywanie dziecka było pasmem udręki. Czy twoja mama też tak to odbiera? Nie pasmem udręki, ale to jedna z rzeczy które, żeby być porządnie wykonane wymaga wielu wyrzeczeń i narzucenia sobie dyscypliny i to nie na chwilę, ale na ¼ życia. Cytat:A miłość rodzicielska nie istnieje? Nie wiem. Cytat:Tak to musi być wolny wybór. Niefart z gumą - zdarza się, są pewne środki legalne w takich wypadkach. Podobnie jak guma i pigułka - te środki nie zawsze działają, a oprócz tego są szkodliwe. Obij paszczę Bardzozłemu
|
|
| | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >>No to mamusia jest "wyłączona z obiegu" na kolejne kilka lat na karmienie i przewijanie, wychowywanie + 18 lat wydatków na ubrania, podręczniki, szkoły, zabawki. >Piszesz jakby wychowywanie dziecka było pasmem udręki. Czy twoja mama też tak to odbiera?
Dla kogoś, kto tego dziecka nie chce, zarówno ciąża, jak i wychowywanie mogą być pasmem udręki.
>A miłość rodzicielska nie istnieje? >>Nie potrafię nikogo skazać na coś takiego to musi być wolny wybór kogoś kto się na to decyduje, niefart z pękniętą gumą to za dla mnie za małe przewinienie. >Tak to musi być wolny wybór. Niefart z gumą - zdarza się, są pewne środki legalne w takich wypadkach.
Ależ oczywiście, że są. Tyle, że w tym momencie wszyscy przeciwnicy prawa do aborcji powinni się zaangażować w publiczną batalię o ułatwienie dostępu do tych legalnych środków.
W tej chwili są one drogie (ok. 70zł za jednorazową wpadkę) i trudno dostępne- li i jedynie na receptę, którą lekarze dużo chętniej wypisują w prywatnym aniżeli publicznym gabinecie (doświadczenie kilku znajomych- moje zalecanie asertywności niestety przegrywało z presją czasu- te środki należy zażyć szybko, a ja wtedy jeszcze pieczątki nie miałam).
A co polecisz tym, którzy zaliczyli "niefarta" z pigułką? Bo to widać dopiero po paru tygodniach.
|
|
| | | | |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>>No to mamusia jest "wyłączona z obiegu" na kolejne kilka lat na karmienie i przewijanie, wychowywanie + 18 lat wydatków na ubrania, podręczniki, szkoły, zabawki. >>Piszesz jakby wychowywanie dziecka było pasmem udręki. Czy twoja mama też tak to odbiera? >Dla kogoś, kto tego dziecka nie chce, zarówno ciąża, jak i wychowywanie mogą być pasmem udręki.
Przyznam, że nie umiem się postawić w takiej sytuacji, dla mnie to niewyobrażalne. Zapewne każdy przypadek jest inny. Mogę mieć tylko nadzieję, że początkowa wpadka stanie się jednak źródłem szczęścia, znam takie przypadki, że mama zakochiwała się w dziecku, mimo, że nie zdecydowała świadomie o jego poczęciu.
>Ależ oczywiście, że są. Tyle, że w tym momencie wszyscy przeciwnicy prawa do aborcji powinni się zaangażować w publiczną batalię o ułatwienie dostępu do tych legalnych środków.
Jestem za.
>W tej chwili są one drogie (ok. 70zł za jednorazową wpadkę) i trudno dostępne- li i jedynie na receptę, którą lekarze dużo chętniej wypisują w prywatnym aniżeli publicznym gabinecie (doświadczenie kilku znajomych- moje zalecanie asertywności niestety przegrywało z presją czasu- te środki należy zażyć szybko, a ja wtedy jeszcze pieczątki nie miałam).
To jest inny temat, patologii służy zdrowia.
>A co polecisz tym, którzy zaliczyli "niefarta" z pigułką? Bo to widać dopiero po paru tygodniach. >
Nie jestem omnibusem, nie wiem, to zależy od konkretnej sytuacji. Mogę mówić tylko o sobie, że cieszyłbym się z takiego niefarta. Kiedy widzę moje obecne dziecko to chciałbym mieć więcej.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Nie jestem omnibusem, nie wiem, to zależy od konkretnej sytuacji. Mogę mówić tylko o sobie, że cieszyłbym się z takiego niefarta. Kiedy widzę moje obecne dziecko to chciałbym mieć więcej.
To twoje prawo. Ja na przykład obecnie nie cieszyłabym się i wszelkimi środkami dążyłabym do tego, by mnie taki problem nie dotknął. Jako człowiek z branży medycznej miałabym w takim przypadku nieco szersze pole manewru, ale czuję pewną solidarność z ludźmi, którzy takimi możliwościami nie dysponują.
|
|
|  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Czytając Twój post odniosłem wrażenie, że poczęcia dokonuje się na odległość, poprzez wylosowanie takiej matki z puli kobiet dostępnych w społeczeństwie. I tak biedna kobieta staje się matką całkowicie bez swojego udziału. Zastanawiające, ale czy racjonalne?
|
|
| |  | 5 na 5 | Bardzozły (3161 punktów) | Cytat: Czytając Twój post odniosłem wrażenie, że poczęcia dokonuje się na odległość, poprzez wylosowanie takiej matki z puli kobiet dostępnych w społeczeństwie. I tak biedna kobieta staje się matką całkowicie bez swojego udziału. Zastanawiające, ale czy racjonalne? Czasami rzeczywiście tak jest - pęknięta guma, zaburzenia hormonalne niwelujące działanie pigułek - to naprawdę zdarzenia losowe. I żeby pewną ścisłość terminologiczną zachować - matką zostaje się tylko i wyłącznie z własnej woli, ktoś kto nie chce być matką jest tylko inkubatorem, a później prawnym opiekunem. Obij paszczę Bardzozłemu
|
|
|  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
> I tu widzę problem który się pojawia kiedy ludzie zamiast "płód" mówią "dziecko". > Dziecko owszem - można oddać, ale co z 9 miesiącami życia? Zanim powstanie dziecko które można oddać kobieta jest na prawie rok "wyłączona" - i nie chodzi tylko o to, że pod koniec ciąży brzuch wszystko utrudnia, ale przez całą ciążę - żadnych używek, najlepiej żadnych stresów, chodzenie na badania, ograniczenia w wykonywaniu zawodu, żadnych wypadów do knajpy, bo dym szkodzi. A na koniec jeszcze poród - dosyć bolesna sprawa która może trwać nawet kilkanaście - kilkadziesiąt godzin. > Byłbyś taki chętny poświęcić prawie rok życia na bycie żywym inkubatorem, żeby potem ot, tak sobie oddać za free wynik ciężkiej, naprawdę wyczerpującej i niechcianej pracy?
"A kto by się babą przejmował "
|
|
4 na 4 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało >poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: >a) jest w pełni racjonalna? >b) jest apoteozą głupoty?
A niby po co dokonywać aborcji dziecka poczętego bez przymusu? Jeśli ktoś chciał począć to jaki miałby być cel aborcji?
Oczywiście to uproszczenie, jednak zwracam uwagę na wzięcie osobistej odpowiedzialności za swoje zachowania (także seksualne) - jeśli ktoś nie zamierza poczynać, a chce uprawiać seks - niech się zabezpieczy. Jeśli natomiast liczy na łut szczęścia, że nie pocznie - to jest to zachowanie kompletnie nieodpowiedzialne i nieracjonalne, nieliczące się z konsekwencjami podjętych działań... Są lepsze i zdrowsze metody antykoncepcyjne niż aborcja, więc jej zastosowanie w celu antykoncepcyjnym (nie mieć dziecka) jest nieracjonalne.
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
 | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>Oczywiście to uproszczenie, jednak zwracam uwagę na wzięcie osobistej odpowiedzialności za swoje zachowania (także seksualne) - jeśli ktoś nie zamierza poczynać, a chce uprawiać seks - niech się zabezpieczy.
Mówisz tak z pozycji kobiety która stać na zabezpieczenie i ma wiedzę jak to robić. Jak ma zabezpieczyć się kobieta której nie stać na środki antykoncepcyjne? Jak może uchronić się od niepożądanej ciąży skoro sterylizacja na życzenie jest zakazana. Jak może uchronić się przed niepożądaną ciążą kobieta którą gwałci pijany (lub i nie) partner. Osobista odpowiedzialność za "swoje czyny" to dla dużej ilości kobiet luksus na który je nie stać.
|
|
|  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Uważasz, że aborcja jest tańszą formą "antykoncepcji" i dlatego jest "racjonalna"?
|
|
|  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Oczywiście to uproszczenie, jednak zwracam uwagę na wzięcie osobistej odpowiedzialności za swoje zachowania (także seksualne) - jeśli ktoś nie zamierza poczynać, a chce uprawiać seks - niech się zabezpieczy. >Mówisz tak z pozycji kobiety która stać na zabezpieczenie i ma wiedzę jak to robić. >Jak ma zabezpieczyć się kobieta której nie stać na środki antykoncepcyjne? >Jak może uchronić się od niepożądanej ciąży skoro sterylizacja na życzenie jest zakazana. Jak może uchronić się przed niepożądaną ciążą kobieta którą gwałci pijany (lub i nie) partner. >Osobista odpowiedzialność za "swoje czyny" to dla dużej ilości kobiet luksus na który je nie stać.
Ale jakie rozwiązanie tej sytuacji patologicznej proponujesz? Aborcja dla każdego za darmo? A nie lepiej antykoncepcja za darmo dla każdego?
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| |  | 6 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Ale jakie rozwiązanie tej sytuacji patologicznej proponujesz? Aborcja dla każdego za darmo? >A nie lepiej antykoncepcja za darmo dla każdego? Oczywiście , że w zależności od sytuacji kobiety powinna być dobrana odpowiednia antykoncepcja. Darmowa gdy jej na nią nie stać. Bo chyba zgodzisz się ze mną , że jak nie stać kobiety na środki antykoncepcyjne to nie stać jej na dziecko. Powinna być też dopuszczona sterylizacja i to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Ktoś kto nie chce mieć dzieci lub ma ich tyle na ile go stać powinien móc się trwale zabezpieczyć przed niechcianą ciążą. Zwracam równocześnie wszystkim uwagę, że aborcji nie robi się dla przyjemności. To nie jest przyjemny zabieg a często bardzo bolesny i szkodliwy dla zdrowia, więc nie można go rozpatrywać w kategorii.Chce nie chce. Tylko musi lub nie musi.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Ale jakie rozwiązanie tej sytuacji patologicznej proponujesz? Aborcja dla każdego za darmo? >>A nie lepiej antykoncepcja za darmo dla każdego? >Oczywiście , że w zależności od sytuacji kobiety powinna być dobrana odpowiednia antykoncepcja. Darmowa gdy jej na nią nie stać. >Bo chyba zgodzisz się ze mną , że jak nie stać kobiety na środki antykoncepcyjne to nie stać jej na dziecko.
Ja też myślałem że mnie nie stać na dziecko, ale jak już się na nie zdecydowałem i je mam to dostałem potężny impuls mobilizacyjny aby utrzymać rodzinę i nagle mnie stać. Bywają ludzie nawet bardzo zamożni, którzy uważają, że ich nie stać na dziecko. Niektórym ciągle mało.
>Powinna być też dopuszczona sterylizacja i to zarówno kobiet jak i mężczyzn.
Jest dopuszczalna wazektomia, ale lekarze niektórzy nie chcą jej wykonywać, przepisy nie są jasne. Ale nie jest zabroniona.
>Ktoś kto nie chce mieć dzieci lub ma ich tyle na ile go stać powinien móc się trwale zabezpieczyć przed niechcianą ciążą. >Zwracam równocześnie wszystkim uwagę, że aborcji nie robi się dla przyjemności. >To nie jest przyjemny zabieg a często bardzo bolesny i szkodliwy dla zdrowia, więc nie można go rozpatrywać w kategorii.Chce nie chce. Tylko musi lub nie musi.
Moim zdaniem prawie nikt nie musi, jak już pisałem można oddać dziecko do adopcji, chętnych jest więcej niż dzieci. Aborcja jest moim zdaniem bez sensu. Ekonomicznie też, bo jest stratą potencjalnie produktywnych obywateli państwa. Może być też stratą ekonomiczną ze względu na powikłania zdrowotne.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Bo chyba zgodzisz się ze mną , że jak nie stać kobiety na środki antykoncepcyjne to nie stać jej na dziecko. Nie przesadzajmy z tym "nie staniem".  Znalazłem w Internecie pięcioletnie wkładki w cenie około 100zł, co daje koszt antykoncepcji na poziomie 2zł miesięcznie. Aborcja wychodzi taniej?
|
|
| | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > >Bo chyba zgodzisz się ze mną , że jak nie stać kobiety na środki antykoncepcyjne to nie stać jej na dziecko.> Nie przesadzajmy z tym "nie staniem". Znalazłem w Internecie pięcioletnie wkładki w cenie około 100zł, co daje koszt antykoncepcji na poziomie 2zł miesięcznie. Aborcja wychodzi taniej?Dodaj jeszcze koszt wizyty u ginekologa i jej koszt. Czy zdajesz sobie sprawę , że wydanie jednorazowo takiej sumy jest dla wielu niemożliwe. Gdy 200-300 zł musi starczyć na jedzenie dla kilku osób przez miesiąc.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >>Bo chyba zgodzisz się ze mną , że jak nie stać kobiety na środki antykoncepcyjne to nie stać jej na dziecko.> > Nie przesadzajmy z tym "nie staniem". Znalazłem w Internecie pięcioletnie wkładki w cenie około 100zł, co daje koszt antykoncepcji na poziomie 2zł miesięcznie. Aborcja wychodzi taniej?> Dodaj jeszcze koszt wizyty u ginekologa i jej koszt.> Czy zdajesz sobie sprawę , że wydanie jednorazowo takiej sumy jest dla wielu niemożliwe. Gdy 200-300 zł musi starczyć na jedzenie dla kilku osób przez miesiąc.> A zajrzyj do tej rodziny i zorientuj się czy: Mają antenę satelitarną? Mają magnetowid? telewizor? Czy palą papierosy? koszt papierosów to minimum 100pln na miesiąc na osobę. Ile wydali na alkohol przed świętami? I nagle co się okazuje? Jak mnie szlag trafia jak widzę reportaż o biednej rodzinie wielodzietnej a tato w najlepsze popija piwko i ćmi papieroska skarżąc się jak to źle mu jest bo MOPS nie dał tyle co wcześniej dawał. Po prostu aż ręce opadają. Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Czy zdajesz sobie sprawę , że wydanie jednorazowo takiej sumy jest dla wielu niemożliwe. Gdy 200-300 zł musi starczyć na jedzenie dla kilku osób przez miesiąc. Nie twórz reguł z ekstremalnych sytuacji. Osoby o małych dochodach dostają pomoc społeczną i dodatki, o czym nie chce się pamiętać. Lepiej się napędzać jakimiś lipnymi danymi. Jak ktoś nie potrafi utrzymać samego siebie, to nie powinien jeszcze się rozmnażać. Aborcja nie jest tu żadnym rozwiązaniem, jedynie tuszuje ludzką głupotę.
|
|
| | | | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> Nie twórz reguł z ekstremalnych sytuacji. Osoby o małych dochodach dostają pomoc społeczną i dodatki, o czym nie chce się pamiętać. Lepiej się napędzać jakimiś lipnymi danymi. Jak ktoś nie potrafi utrzymać samego siebie, to nie powinien jeszcze się rozmnażać. Aborcja nie jest tu żadnym rozwiązaniem, jedynie tuszuje ludzką głupotę. > Kogoś kogo nie stać na środki antykoncepcyjne nie stać na aborcję więc zmuszony zostaje do rodzenia kolejnego dziecka.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >zmuszony zostaje do rodzenia kolejnego dziecka. I to dziecko powinna przekazać rodzinie, którą tym uszczęśliwi. A takich rodzin jest sporo. Czyńmy dobro, a nie zło w postaci aborcji.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> I to dziecko powinna przekazać rodzinie, którą tym uszczęśliwi. A takich rodzin jest sporo. Czyńmy dobro, a nie zło w postaci aborcji.
Trzeba jeszcze wykazać,że aborcja to zło.
|
|
| | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Trzeba jeszcze wykazać,że aborcja to zło. Obojętna to ona dla organizmu kobiety nie jest.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>Obojętna to ona dla organizmu kobiety nie jest. Ciąża pod tym względem bywa gorsza.
|
|
| | | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Obojętna to ona dla organizmu kobiety nie jest.
To że coś jest nieobojętne dla organizmu nie świadczy że jest złem.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | > >Czy zdajesz sobie sprawę , że wydanie jednorazowo takiej sumy jest dla wielu niemożliwe. Gdy 200-300 zł musi starczyć na jedzenie dla kilku osób przez miesiąc.> Nie twórz reguł z ekstremalnych sytuacji. Osoby o małych dochodach dostają pomoc społeczną i dodatki, o czym nie chce się pamiętać. Lepiej się napędzać jakimiś lipnymi danymi. Jak ktoś nie potrafi utrzymać samego siebie, to nie powinien jeszcze się rozmnażać. Aborcja nie jest tu żadnym rozwiązaniem, jedynie tuszuje ludzką głupotę.Jeszcze raz: 9 złotych miesięcznie za jednofazowe tabletki hormonalne... Nazwę podałam w innym poście, tu juz nie powtarzam, żeby nie być posądzona o nachalną reklamę. A zresztą  To reklama w dobrej sprawie.
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Jeszcze raz: 9 złotych miesięcznie za jednofazowe tabletki hormonalne... Nazwę podałam w innym poście, tu juz nie powtarzam, żeby nie być posądzona o nachalną reklamę. A zresztą To reklama w dobrej sprawie.> postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnymNie neguję absolutnie całokształtu twoich wypowiedzi, ale jednak założyłabym ok. 20zł- te za 9zł są zdaje się primo- zasadniczo szkodliwsze (starsze, z wyższą zawartością hormonów), secundo- refundowane i kosztują 9zł tylko w przypadku zaburzeń hormonalnych- zapisywanie ich w takiej cenie tylko ze wskazaniem na antykoncepcję jest nielegalne. Ale popraw mnie, jeśli się mylę.
|
|
| | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | >Nie neguję absolutnie całokształtu twoich wypowiedzi, ale jednak założyłabym ok. 20zł- te za 9zł są zdaje się primo- zasadniczo szkodliwsze (starsze, z wyższą zawartością hormonów), secundo- refundowane i kosztują 9zł tylko w przypadku zaburzeń hormonalnych- zapisywanie ich w takiej cenie tylko ze wskazaniem na antykoncepcję jest nielegalne. Ale popraw mnie, jeśli się mylę.
No sprawdziłam- bez refundacji ok. 14zł (Rigevidon), czyli dramatycznie nie jest. Po prostu przypominam, że taka refundacja to do końca zgodna z prawem nie jest.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | > >Nie neguję absolutnie całokształtu twoich wypowiedzi, ale jednak założyłabym ok. 20zł- te za 9zł są zdaje się primo- zasadniczo szkodliwsze (starsze, z wyższą zawartością hormonów), secundo- refundowane i kosztują 9zł tylko w przypadku zaburzeń hormonalnych- zapisywanie ich w takiej cenie tylko ze wskazaniem na antykoncepcję jest nielegalne. Ale popraw mnie, jeśli się mylę.> No sprawdziłam- bez refundacji ok. 14zł (Rigevidon), czyli dramatycznie nie jest.> Po prostu przypominam, że taka refundacja to do końca zgodna z prawem nie jest.Poprawiam - w celu antykoncepcyjnym też są refundowane. I nie sa szkodliwsze, chociaż oczywiście trzeba dobierać indywidualnie. Statystyk dotyczących podwyższonej szkodliwości nie znam, ale mogę pouprawiac kazuistykę  Ja jestem przykładem kobiety kupującej za 9 złotych miesięcznie (z refundacją) w celach wyłącznie antykoncepcyjnych, bez efektów ubocznych 
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Poprawiam - w celu antykoncepcyjnym też są refundowane.W praktyce tak, w teorii i założeniach- nie. Oficjalnie są refundowane w leczeniu bolesnych miesiączek, endometriozy, etc. Podejrzewam, że ginekolog w tym momencie wpisuje gdzieś w karcie pacjentki "długotrwałe, bolesne menstruacje" i voila! Refundacja uzasadniona  To taka refundacja tylnymi drzwiami jest. "Leczenie czynnościowych zaburzeń miesiączkowania i bolesnego miesiączkowania oraz leczenie endometriozy metodami zachowawczymi prowadzone jest za pomocą terapii hormonalnej. W wykazach leków refundowanych znajdują się następujące refundowane preparaty hormonalne: progestageny - z tej grupy w wykazie leków uzupełniających wymieniony jest lek p.n. orgametril - refundowany w 70%; medroxyprogesteronum - refundowane są następujące preparaty: provera, depo-provera, gestomikron - refundowane w 50%; hormonalne środki antykoncepcyjne - rigevidon i stediril, refundowane w 70% i microgynon w 50%" (to z wypowiedzi podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia) "Obecnie NFZ refundujhttp://www.racjonalista.pl/forum.php/s,198944/k,199150e pięć hormonalnych środków antykoncepcyjnych, które powinny być stosowane wyłącznie w leczeniu. Są to: Cypress, Diane-35, Microgynon 21, Rigevidon oraz Stedril 30. - Te środki stosowane są jako leki, które służą tylko w leczeniu zaburzeń hormonalnych" (to Michał Rabikowski z biura prasowego Centrali NFZ w Warszawie) i jeszcze jeden cytat " W obecnie obowiązujących wykazach leków refundowanych opublikowanych rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 26 marca 2002 roku (DzU nr 28, z późn. zm.) znajdują się preparaty hormonalne, których podstawowym zarejestrowanym wskazaniem jest zapobieganie lub leczenie chorób. Wprawdzie niektóre leki hormonalne objęte obecnie refundacją posiadają również działanie zapobiegające ciąży, jednakże nie jest to wskazanie podstawowe. Obecnie są refundowane następujące preparaty hormonalne: Diane 35 tbl (odpłatność 50%), Rigevidon tbl. (odpłatność 30%), Stediril 30 draż. (odpłatność 30%), Microgynon 21 tabl. (odpłatność 30%). Podkreślam, że preparaty te są objęte refundacją, ponieważ są stosowane w terapii hormonalnej. Dopłaty do wymienionych preparatów hormonalnych ponosi Narodowy Fundusz Zdrowia." (to też z Ministerstwa Zdrowia" > I nie sa szkodliwsze, chociaż oczywiście trzeba dobierać indywidualnie.No dobra- szkodliwsze to może przesada- mają po prostu pewien potencjał działania androgennego, co może wywoływać obfitsze skutki uboczne u niektórych pań. Zresztą co tam  9zł czy 15zł to już nie jest różnica, o którą warto "drzeć koty".
|
|
| | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Wydaje mi się, że długoterminowe wkładki wychodzą taniej, ale to szczegóły techniczne.
|
|
| | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | >Wydaje mi się, że długoterminowe wkładki wychodzą taniej, ale to szczegóły techniczne.
Wychodzą faktycznie (no, ale to już tylko różnice kosmetyczne), ale nie zaleca się ich kobietom, które jeszcze nie rodziły- istnieje ryzyko, że związane z wkładką stany zapalne utrudnią donoszenie późniejszej ciąży.
Ale pamiętaj- ja naprawdę nie postuluję aborcji jako środka antykoncepcyjnego.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Pamiętam, pamiętam!  Moja żona po trzech latach wkładki urodziła dwóch zdrowych synów, więc z tymi zaleceniami też nie przesadzajmy. Zamiast najtańszej za kilkadziesiąt zł czasem warto szarpnąć się na taką za np. 300zł. To i tak taniocha i wygoda.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Pamiętam, pamiętam!  > Moja żona po trzech latach wkładki urodziła dwóch zdrowych synów, więc z tymi zaleceniami też nie przesadzajmy. Zamiast najtańszej za kilkadziesiąt zł czasem warto szarpnąć się na taką za np. 300zł. To i tak taniocha i wygoda.> No przecież nie mówię, że każda będzie mieć powikłania, tylko, że jest większe ryzyko  Ale prawda- drogo nie jest.
|
|
| | | | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > Nie neguję absolutnie całokształtu twoich wypowiedzi, ale jednak założyłabym ok. 20zł-...Hmmmmmmm 20 lub 9zł za gumowy karnet na 3 wejścia  Nie widzę tu problemu finansowego, a raczej mentalny. Prawda jest taka, że (pomijając przypadki) mnoży się biedota. Ludzie majętni najczęściej zwlekają z poczęciem potomka jak najdłużej. Usuwać czy nie usuwać? Oczywiście - jeżeli tylko rodzice chcą. Po co mnożyć patologię i pogłębiać biedotę oraz zmuszać ludzi do posiadania niechcianych dzieci. Możemy w tym wszystkim całkiem pominąć jednak aspekt finansowy i społeczny, bo nie są one najważniejsze. Usuwajmy niechciane dzieci bo... W całej dyskusji, pomija się bardzo ważną rzecz. Po co usuwać płód skoro dziecko można dziecko oddać? Jak to oddać?! To nie zabawka. Po porodzie to jest dziecko - mały człowiek. Reagujmy wcześniej i nie twórzmy takich sytuacji. Najpierw antykoncepcja, a jak coś się nie uda to aborcja.
|
|
| | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > >Nie neguję absolutnie całokształtu twoich wypowiedzi, ale jednak założyłabym ok. 20zł-...> Hmmmmmmm 20 lub 9zł za gumowy karnet na 3 wejścia  Nie nie nie. Gumowy karnet to co najwyżej jako dodatkowe zabezpieczenie zdrowotne- jego skuteczność antykoncepcyjna mnie nie satysfakcjonuje. Jak już to "piguły", karnet to można, kiedy hormonów nie wolno  > Nie widzę tu problemu finansowego, a raczej mentalny. Prawda jest taka, że (pomijając przypadki) mnoży się biedota. Ludzie majętni najczęściej zwlekają z poczęciem potomka jak najdłużej.No prawda niestety. Finansowo tak znowuż tragicznie to nie wychodzi. > Usuwać czy nie usuwać? Oczywiście - jeżeli tylko rodzice chcą.> Po co mnożyć patologię i pogłębiać biedotę oraz zmuszać ludzi do posiadania niechcianych dzieci.Generalnie się zgadzam z tym zastrzeżeniem, że jednak zdrowotniej i bardziej ekonomicznie jest promować antykoncepcję przed faktem, miast aborcji po. > Po co usuwać płód skoro dziecko można dziecko oddać?> Jak to oddać?! To nie zabawka. Po porodzie to jest dziecko - mały człowiek. Reagujmy wcześniej i nie twórzmy takich sytuacji.Nie ma mowy, by oddawać- nie zamierzam inwestować w coś 9 miesięcy życia i zdrowia, by komuś to potem za darmo oddawać. Takim problemom należy zapobiegać, a gdy się nie udało- szybko terminować.
|
|
| | |  | 10 na 10 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Oczywiście , że w zależności od sytuacji kobiety powinna być dobrana odpowiednia antykoncepcja. Darmowa gdy jej na nią nie stać.
Po pierwsze i najważniejsze: edukacja seksualna, dofinansowanie środków antykoncepcyjnych. Darmowa owszem, zgadzam się z Tobą. Ale cała reszta - razem.
>Bo chyba zgodzisz się ze mną , że jak nie stać kobiety na środki antykoncepcyjne to nie stać jej na dziecko.
Dokładnie. Szczególnie w tej sytuacji aborcja powinna być traktowana jako część opieki zdrowotnej.
>Powinna być też dopuszczona sterylizacja i to zarówno kobiet jak i mężczyzn. >Ktoś kto nie chce mieć dzieci lub ma ich tyle na ile go stać powinien móc się trwale zabezpieczyć przed niechcianą ciążą.
Właśnie, z tym mamy problem w Polsce. Sterylizacja jest u nas zabroniona jako część prawa do reprodukcji. Ja tylko nie mogę zrozumieć, jak to się niby łączy... Nie chcę mieć dzieci, więc jakie prawo do reprodukcji niby łamię podwiązując sobie jajowody???
>Zwracam równocześnie wszystkim uwagę, że aborcji nie robi się dla przyjemności. >To nie jest przyjemny zabieg a często bardzo bolesny i szkodliwy dla zdrowia, więc nie można go rozpatrywać w kategorii.Chce nie chce. Tylko musi lub nie musi.
Fakt, że aborcji nie robi się w ramach przyjemności, ale z tą bolesnością i szkodliwością bym się nie rozpędzała. Ból i powikłania mamy w przypadku pokątnego zabiegu w wątpliwej jakości gabinecie. Klinika, znieczulenie i fachowa opieka medyczna praktycznie wykluczają takie przypadki. Przed zabiegiem robi się standardowy wywiad, jak przed każdą inną procedurą medyczną, ocenia się zagrożenia i możliwość powikłań, ustala się przebieg zabiegu i opiekę po nim. Ciąża też jest zagrożeniem dla życia kobiety. W takim samym ułamku, w jakim jest nim aborcja. O wiele bardziej niebezpieczne są operacje serca, przeszczepy nerek czy wątroby, a robimy je, kiedy tylko możemy. Na poziomie niebezpieczeństwa dla zdrowia nie ma o czym mówić.
A co do "płaszczyzny genetycznej" wspólnej dla rodziców i embriona z postu pana Zawadzkiego, o ile się nie mylę - proszę mi nie mówić, że kilkutygodniowy zarodek ma jakieś ogromne szanse na stanie się produktywnym obywatelem. Raz: każda kobieta mnóstwo razy w życiu roni - nawet nie wiedząc, że była w ciąży, naturalny mechanizm. Nie mówiąc już o ciążach niedonoszonych, naturalnych poronieniach w późnych etapach ciąży, ciążach pozamacicznych, płodach zdeformowanych, niezdolnych do przeżycia, martwych, odrzuceniach płodu przez organizm matki itd. Dwa: nie ma stuprocentowej pewności, że każda zygota przekształci się w zdrowy płód, a nawet jeśli, że urodzi się dziecko będące później wzorowym obywatelem dokładającym do budżetu, więc to nie argument. Jeśli takie argumenty stosujemy, to ja twierdzę, że jest przeludnienie na świecie. Też mi powód, żeby ktoś podjął/nie podjął decyzji o aborcji...
Ale to wszystko jest w sumie pusta dyskusja. Podstawowym problemem jest: kobieta jest w ciąży, której nie chce. Nie chodzi o to, że nie chce mieć dziecka - nie chce być w ciąży, nie chce mieć pękniętej miednicy, szycia w przypadku pęknięcia krocza w trakcie porodu czy brzucha w przypadku cesarki. Nie chce rodzić. I to jest jej sprawa. Nie rządu, nie jakiegoś kościoła, nie grupy etyków, nie prolajfowców. Bo to nie oni będą mieli zaburzenia hormonalne, szyte krocze czy brzuch, bóle porodowe, tylko ona.
Ktoś napisał, że gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę, aborcja byłaby sakramentem. Mocno powiedziane, ale niestety może mieć w sobie coś z prawdy.
and that's it.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Dokładnie. Szczególnie w tej sytuacji aborcja powinna być traktowana jako część opieki zdrowotnej. Czyli aborcja jako forma późnej "antykoncepcji", czyli pochwała bezmyślności.
>A co do "płaszczyzny genetycznej" wspólnej dla rodziców i embriona z postu pana Zawadzkiego, o ile się nie mylę - proszę mi nie mówić, że kilkutygodniowy zarodek ma jakieś ogromne szanse na stanie się produktywnym obywatelem. Oczywiście, że ma ogromne szanse - dominującej części udaje się stanie produktywnym obywatelem.
>Dwa: nie ma stuprocentowej pewności, że każda zygota przekształci się w zdrowy płód, a nawet jeśli, że urodzi się dziecko będące później wzorowym obywatelem dokładającym do budżetu, więc to nie argument Skoro - wg Ciebie - proces jest tak wątpliwy, to może całkowicie zaprzestać rozmnażania?
>Ale to wszystko jest w sumie pusta dyskusja. Podstawowym problemem jest: kobieta jest w ciąży, której nie chce. Nie chodzi o to, że nie chce mieć dziecka - nie chce być w ciąży, nie chce mieć pękniętej miednicy, szycia w przypadku pęknięcia krocza w trakcie porodu czy brzucha w przypadku cesarki. Nie chce rodzić. I dowiedziała się o tym wszystkim np. w 5. miesiącu ciąży? Przed pójściem do łóżka była tak ciemna, że nie wiedziała do czego to prowadzi?
>I to jest jej sprawa Tradycyjnie mężczyzna jest traktowany instrumentalnie.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Czyli aborcja jako forma późnej "antykoncepcji", czyli pochwała bezmyślności.
Nie. Zignorowałeś co napisałam wcześniej, czy tylko nie przeczytałeś? Kompleksowo - edukacja, dofinansowanie antykoncepcji, pomoc w jej wykupieniu dla biedniejszych. No nie powiesz mi, że jeśli prawidłowo stosowana tabletka antykoncepcyjna nie zadziała, to było się bezmyślnym? A w tym przypadku ciążę można odkryć (jeśli wcześniej nie nastąpi poronienie w skutek używania następnych dawek) nawet kilka miesięcy później, podczas badania ginekologicznego (na które nie chodzi się co miesiąc...) albo dopiero kiedy zacznie być minimalnie widoczna. I co? Bezmyślność? Nie, pech.
> Oczywiście, że ma ogromne szanse - dominującej części udaje się stanie produktywnym obywatelem.
Tak, oczywiście... każda kobieta, ze swoich kilkudziesięciu tysięcy komórek jajowych, jakie ma do dyspozycji w okresie reprodukcyjnym, używa praktycznie wszystkich do urodzenia produktywnych obywateli. A, no i zapomniałabym - praktycznie każde urodzone dziecko zawsze staje się produktywnym obywatelem, zdrowym, zaradnym i dobre zarabiającym... zawsze i wszędzie. No błagam Cię...
> Skoro - wg Ciebie - proces jest tak wątpliwy, to może całkowicie zaprzestać rozmnażania?
Ci, którzy nie chcą mieć dzieci - jak najbardziej. Ci, którzy czują głęboką potrzebę posiadania dziecka, bo nie wyobrażają sobie bez niego życia, bo czują, że to będzie dopełnienie ich szczęścia i widzą, że mogą mu zapewnić spełnienie potrzeb - niech się rozmnażają.
Jestem tylko przeciw rozmnażaniu "bo tak się robi", "no, jak już zaszłam, to trudno", "bo jakoś tak". To jest dopiero głupota! A "bo nie mam innego wyjścia", to jest tragedia.
> I dowiedziała się o tym wszystkim np. w 5. miesiącu ciąży? Przed pójściem do łóżka była tak ciemna, że nie wiedziała do czego to prowadzi?
Nie, mogło się okazać, że facet postanowił zniknąć, a kobieta nie wyobraża sobie tego wszystkiego sama, albo nie ma środków na utrzymanie się samej. Albo, że właśnie zawaliła się sytuacja ekonomiczna rodziny i nie da rady dziecka utrzymać. Albo - jak napisałam wyżej - pech. Zabezpieczyłam się, brałam tabsy cały czas, a tu nagle w trakcie kontrolnego usg okazuje się, że jestem w ciąży. I tu mamy przypadki, kiedy aborcja na życzenie jest jak najbardziej potrzebna. Widzisz różnicę? Po to jest edukacja seksualna, po to w klinikach są procedury badań psychologicznych i pracownicy społeczni. Żeby się nie okazało, że decyzja o aborcji to tylko panika w sytuacji, kiedy nie jest tak źle. Po to każda kobieta w ciąży może iść i przeanalizować sytuację z kimś obiektywnym. Wtedy aborcja odbywa się tylko w przypadkach potrzeby, a nie totalnej głupoty, kiedy pańcia zapomniała o istnieniu antykoncepcji. Rozwiązanie całościowe, nie częściowe. Pakiet.
>>I to jest jej sprawa > Tradycyjnie mężczyzna jest traktowany instrumentalnie.
Facet może być traktowany instrumentalnie, kiedy sobie na to zasłużył albo kiedy odsunął się od decydowania. Mąż, wymagający "posługi małżeńskiej" bez względu na konsekwencje, zasłużył sobie na odsunięcie od decyzji. Facet, podejmujący decyzję o zniknięciu już przy "Jestem w c..", sam odsuwa się od decydowania.
I wybacz, ale zakładając, że jestem z facetem, przypadkiem zachodzę w ciążę (mało prawdopodobne, ale załóżmy) i nie widzę sensu w posiadaniu dziecka teraz, zakładam, że mogę tą ciążę usunąć, z opieką medyczną profesjonalnego personelu medycznego i mieć dzieci, kiedy będę je chciała mieć i kochać. Po kiego grzyba mam potem mieć pretensje do dziecka, że mi zniszczyło plany życiowe? I facet albo to rozumie, albo może spadać. To nie on będzie rodził, nie on będzie miał powikłania i problemy, nie on będzie karmił, może co najwyżej pójść na tacieżyńskie i pomagać. Więc - tak, decyzję o zajściu w ciążę można podejmować wspólnie, decyzja o pozbyciu się ciąży jest w dużej mierze decyzją kobiety, bo to jej głównie dotyczą konsekwencje.
and that's it.
|
|
| | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Nie. Zignorowałeś co napisałam wcześniej, czy tylko nie przeczytałeś?Czytam wszystko, nawet plusa Ci dałem - nie zauważyłaś? > Kompleksowo - edukacja, dofinansowanie antykoncepcji, pomoc w jej wykupieniu dla biedniejszychEdukacja jak najbardziej tak, natomiast niech sobie każdy używa na swój rachunek, a nie mój. > No nie powiesz mi, że jeśli prawidłowo stosowana tabletka antykoncepcyjna nie zadziała, to było się bezmyślnym? A w tym przypadku ciążę można odkryć (jeśli wcześniej nie nastąpi poronienie w skutek używania następnych dawek) nawet kilka miesięcy później, podczas badania ginekologicznego (na które nie chodzi się co miesiąc...) albo dopiero kiedy zacznie być minimalnie widoczna. I co? Bezmyślność? Nie, pech.Zgadza się, ale to jest odsetek w granicach błędu pomiaru. Wyjątek nie tworzy reguły, tylko ją potwierdza. > Tak, oczywiście... każda kobieta, ze swoich kilkudziesięciu tysięcy komórek jajowych, jakie ma do dyspozycji w okresie reprodukcyjnym, używa praktycznie wszystkich do urodzenia produktywnych obywateli.Czystej wody manipulacja - sama pisałaś o "kilkutygodniowym zarodku", a tych chyba każda kobieta nie ma zbyt wielu, prawda? > A, no i zapomniałabym - praktycznie każde urodzone dziecko zawsze staje się produktywnym obywatelem, zdrowym, zaradnym i dobre zarabiającym...Nie każdy może dobrze zarabiać, ale czy to jest powód do racjonalizacji aborcji? > Ci, którzy nie chcą mieć dzieci - jak najbardziej. Ci, którzy czują głęboką potrzebę posiadania dziecka, bo nie wyobrażają sobie bez niego życia, bo czują, że to będzie dopełnienie ich szczęścia i widzą, że mogą mu zapewnić spełnienie potrzeb - niech się rozmnażają.Zgoda, ale aborcja nie jest metodą antykoncepcyjną. > Jestem tylko przeciw rozmnażaniu "bo tak się robi", "no, jak już zaszłam, to trudno", "bo jakoś tak". To jest dopiero głupota! A "bo nie mam innego wyjścia", to jest tragedia.Jestem jak najbardziej za rozwagą przed poczęciem a nie dopiero po tym. > Nie, mogło się okazać, że facet postanowił zniknąć, a kobieta nie wyobraża sobie tego wszystkiego sama, albo nie ma środków na utrzymanie się samej. Albo, że właśnie zawaliła się sytuacja ekonomiczna rodziny i nie da rady dziecka utrzymać. Albo - jak napisałam wyżej - pech. Zabezpieczyłam się, brałam tabsy cały czas, a tu nagle w trakcie kontrolnego usg okazuje się, że jestem w ciąży. I tu mamy przypadki, kiedy aborcja na życzenie jest jak najbardziej potrzebna.Przecież zniknięcie faceta nie unieważnia jego ojcostwa. No chyba, że delikwentka nie bardzo kojarzy, kto jest ojcem jej dziecka, jak w głośnej sprawie bodajże z Łodzi. Żaden z 10. wskazanych facetów nie okazał się ojcem. > Widzisz różnicę? Po to jest edukacja seksualna, po to w klinikach są procedury badań psychologicznych i pracownicy społeczni. Żeby się nie okazało, że decyzja o aborcji to tylko panika w sytuacji, kiedy nie jest tak źle. Po to każda kobieta w ciąży może iść i przeanalizować sytuację z kimś obiektywnym. Wtedy aborcja odbywa się tylko w przypadkach potrzeby, a nie totalnej głupoty, kiedy pańcia zapomniała o istnieniu antykoncepcji. Rozwiązanie całościowe, nie częściowe. Pakiet.Praktyka była i jest taka, że dokonuje się aborcji "na życzenie". Opinie są tylko formalną podkładką - wystarczy z premedytacją wypowiedzieć jedno magiczne zdanie: " jak nie pozwolicie mi na aborcję, to się zabiję". > Facet może być traktowany instrumentalnie, kiedy sobie na to zasłużył albo kiedy odsunął się od decydowaniaNie bawmy się w eufemizmy - facet zawsze może być traktowany instrumentalnie, to kobieta o wszystkim decyduje.  > I wybacz, ale zakładając, że jestem z facetem, przypadkiem zachodzę w ciążę (mało prawdopodobne, ale załóżmy) i nie widzę sensu w posiadaniu dziecka teraz, zakładam, że mogę tą ciążę usunąć, z opieką medyczną profesjonalnego personelu medycznego i mieć dzieci, kiedy będę je chciała mieć i kochać. Po kiego grzyba mam potem mieć pretensje do dziecka, że mi zniszczyło plany życiowe? I facet albo to rozumie, albo może spadać. To nie on będzie rodził, nie on będzie miał powikłania i problemy, nie on będzie karmił, może co najwyżej pójść na tacieżyńskie i pomagać. Więc - tak, decyzję o zajściu w ciążę można podejmować wspólnie, decyzja o pozbyciu się ciąży jest w dużej mierze decyzją kobiety, bo to jej głównie dotyczą konsekwencje.Klasyczny pogląd traktujący aborcję jako formę antykoncepcji, na którą wszyscy mamy się zgadzać i za którą wszyscy mamy płacić. To jest właśnie wg mnie apoteoza głupoty - najpierw seks z kim popadnie, a później refleksja "szkoda kariery", więc zrobię sobie skrobankę, a co tam! Postawa godna racjonalisty.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Nie. Zignorowałeś co napisałam wcześniej, czy tylko nie przeczytałeś?> Czytam wszystko, nawet plusa Ci dałem - nie zauważyłaś?Hem, hem, miałam wrażenie, że nie... a za plusa dziękuję, miło mi. > >Kompleksowo - edukacja, dofinansowanie antykoncepcji, pomoc w jej wykupieniu dla biedniejszych> Edukacja jak najbardziej tak, natomiast niech sobie każdy używa na swój rachunek, a nie mój.Hm, leki hormonalne też są przez to niedofinansowane, a są drogie jak cholera, co utrudnia życie wymagającym leczenia. A inne leki refundujemy jak leci - ale to taka dygresja, własne przemyślonko... W każdym razie - lepiej zafundować biednej kobiecie tabletki, niż potem płacić za leczenie, szkolenie i utrzymywanie jej pozaplanowych dzieci. Rachunek oszczędności  > Zgadza się, ale to jest odsetek w granicach błędu pomiaru. Wyjątek nie tworzy reguły, tylko ją potwierdza.Dane znajomych ginekologów mówią inaczej  Pęknięte prezerwatywy, nieskuteczne spirale, niewchłonięte tabletki... setki dzieci niechcianych. > >Tak, oczywiście... każda kobieta, ze swoich kilkudziesięciu tysięcy komórek jajowych, jakie ma do dyspozycji w okresie reprodukcyjnym, używa praktycznie wszystkich do urodzenia produktywnych obywateli.> Czystej wody manipulacja - sama pisałaś o "kilkutygodniowym zarodku", a tych chyba każda kobieta nie ma zbyt wielu, prawda?Zdziwiłbyś się. Pisałam o samoistnych poronieniach? Pisałam. Przepraszam za szczegóły, ale każda niespodziewanie obfita miesiączka u kobiety współżyjącej bez dostatecznego zabezpieczenia może być poronieniem. To raz. Dwa - kilkutygodniowy zarodek może być tak samo potraktowany przez organizm matki. Co się zdarza. Na tym etapie nie ma większej różnicy. Nie masz żadnej pewności, że rozwinie się prawidłowo, jak zdrowe będzie dziecko, czy przeżyje i ile. > >A, no i zapomniałabym - praktycznie każde urodzone dziecko zawsze staje się produktywnym obywatelem, zdrowym, zaradnym i dobre zarabiającym...> Nie każdy może dobrze zarabiać, ale czy to jest powód do racjonalizacji aborcji?Nie, ale nie można też mówić, że praktycznie każda ciąża to szansa na produktywnego obywatela  > >Ci, którzy nie chcą mieć dzieci - jak najbardziej. Ci, którzy czują głęboką potrzebę posiadania dziecka, bo nie wyobrażają sobie bez niego życia, bo czują, że to będzie dopełnienie ich szczęścia i widzą, że mogą mu zapewnić spełnienie potrzeb - niech się rozmnażają.> Zgoda, ale aborcja nie jest metodą antykoncepcyjną.Nie jest. Jest metodą zaradczą na trudne sytuacje życiowe. > Jestem jak najbardziej za rozwagą przed poczęciem a nie dopiero po tym.Dokładnie. Tyle, że trudno powiedzieć babce, która dopiero się czegoś dorabia w życiu i nie chce tego stracić, żeby się opanowała, wzięła w garść i zajęła dzieckiem. No nie wolno... Tak samo osobie, która z założenia nie chce mieć dzieci raczej trudno powiedzieć "No trudno, będziesz rodzicem". To trochę jak powiedzieć katolikowi, że się go wywala z kościoła i niech sobie jakoś radzi.. > Przecież zniknięcie faceta nie unieważnia jego ojcostwa. No chyba, że delikwentka nie bardzo kojarzy, kto jest ojcem jej dziecka, jak w głośnej sprawie bodajże z Łodzi. Żaden z 10. wskazanych facetów nie okazał się ojcem.Nie unieważnia, ale kobieta ma prawo do poczucia, że samotne macierzyństwo odpada. Drugiego przypadku nie znam, ale z tego co piszesz, to jakaś masakra... O_o > Praktyka była i jest taka, że dokonuje się aborcji "na życzenie". Opinie są tylko formalną podkładką - wystarczy z premedytacją wypowiedzieć jedno magiczne zdanie: "jak nie pozwolicie mi na aborcję, to się zabiję".I tu wchodzi Psycholog i robi wywiad... przy okazji uspokaja kobietę i tłumaczy co się dzieje, omawiają problem. I dopiero wtedy, po ewentualnej konsultacji psychiatry (tego samego dnia, na miejscu), pacjentka podejmuje decyzję. Proste. > >Facet może być traktowany instrumentalnie, kiedy sobie na to zasłużył albo kiedy odsunął się od decydowania> Nie bawmy się w eufemizmy - facet zawsze może być traktowany instrumentalnie, to kobieta o wszystkim decyduje.  No nie, podejrzewam, że jeśli faceta interesuje związek z kobietą, a nie z jej macicą, to powinien zauważyć wagę problemu i to przedyskutować chociaż... > Klasyczny pogląd traktujący aborcję jako formę antykoncepcji, na którą wszyscy mamy się zgadzać i za którą wszyscy mamy płacić. To jest właśnie wg mnie apoteoza głupoty - najpierw seks z kim popadnie, a później refleksja "szkoda kariery", więc zrobię sobie skrobankę, a co tam! Postawa godna racjonalisty.Nie bardzo.. Widzisz, po prostu nie wszyscy na świecie stawiają rozmnażanie na pierwszym miejscu listy celów życiowych. No co? Mam teraz urodzić dziecko i spaprać sobie szansę na lepsze życie, czy teraz usunąć embrion, dorobić się czegoś i móc sobie pozwolić na trójkę? I skąd wziąłeś to "z kim popadnie"? Ja nic takiego w moim poście nie widzę... A teraz przepraszam, ale muszę się na chwilę oddalić, na ewentualny ciąg dalszy odpowiem wieczorem 
and that's it.
|
|
| | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > W każdym razie - lepiej zafundować biednej kobiecie tabletki, niż potem płacić za leczenie, szkolenie i utrzymywanie jej pozaplanowych dzieci. Rachunek oszczędnościUważaj! Może to nas - poprzez kontrolę urodzin i eugenikę - doprowadzić do eutanazji jako metody tworzenia "lepszego" społeczeństwa.  > Dane znajomych ginekologów mówią inaczej Pęknięte prezerwatywy, nieskuteczne spirale, niewchłonięte tabletki... setki dzieci niechcianych.Gumka nigdy nie była moim fetyszem. Preferuję wkładki, bowiem są skuteczne, praktyczne i tanie w przeliczeniu na czas używania. > Zdziwiłbyś się. Pisałam o samoistnych poronieniach? Pisałam. Przepraszam za szczegóły, ale każda niespodziewanie obfita miesiączka u kobiety współżyjącej bez dostatecznego zabezpieczenia może być poronieniem. To raz.> Dwa - kilkutygodniowy zarodek może być tak samo potraktowany przez organizm matki. Co się zdarza. Na tym etapie nie ma większej różnicy. Nie masz żadnej pewności, że rozwinie się prawidłowo, jak zdrowe będzie dziecko, czy przeżyje i ile.Wskazania zdrowotne są oczywiście poza dyskusją. > Nie, ale nie można też mówić, że praktycznie każda ciąża to szansa na produktywnego obywatela  Znów to niebezpieczne segregowanie.  > Nie jest. Jest metodą zaradczą na trudne sytuacje życiowe.I tu będziemy się różnić. > Dokładnie. Tyle, że trudno powiedzieć babce, która dopiero się czegoś dorabia w życiu i nie chce tego stracić, żeby się opanowała, wzięła w garść i zajęła dzieckiem. No nie wolno...To bardzo instrumentalne traktowanie nowego życia - nie sądzisz? > Tak samo osobie, która z założenia nie chce mieć dzieci raczej trudno powiedzieć "No trudno, będziesz rodzicem". To trochę jak powiedzieć katolikowi, że się go wywala z kościoła i niech sobie jakoś radzi..To akurat jest proste - sterylizacja, brr...  > Nie unieważnia, ale kobieta ma prawo do poczucia, że samotne macierzyństwo odpada.Myśleć przed! > I tu wchodzi Psycholog i robi wywiad... przy okazji uspokaja kobietę i tłumaczy co się dzieje, omawiają problem. I dopiero wtedy, po ewentualnej konsultacji psychiatry (tego samego dnia, na miejscu), pacjentka podejmuje decyzję. Proste.Wybacz, ale to kompletna fikcja i wiem to od zaprzyjaźnionej psychoterapeutki. Nikt przy zdrowych zmysłach nie odmówi zgody na aborcję, której kobieta się domaga, nawet jeśli widać, że jej groźby to lipa. Nawet jeśli tylko 1/100 spełni groźbę, to za taką odmowę byłby kryminał. Nie idealizujmy. Psycholog pełni tylko rolę "chwili na zastanowienie", niczego nie jest w stanie realnie ocenić. > No nie, podejrzewam, że jeśli faceta interesuje związek z kobietą, a nie z jej macicą, to powinien zauważyć wagę problemu i to przedyskutować chociaż...Gorzej, jak z tej rozmowy wynikają zdania odmienne. Wtedy każda decyzja jest zła. > Nie bardzo.. Widzisz, po prostu nie wszyscy na świecie stawiają rozmnażanie na pierwszym miejscu listy celów życiowychJestem przeciw przymuszaniu do rozmnażania. Ale aborcja nie jest metodą na zapobieganie rozmnażania - wystarczy pomyśleć przed!
|
|
| | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >W każdym razie - lepiej zafundować biednej kobiecie tabletki, niż potem płacić za leczenie, szkolenie i utrzymywanie jej pozaplanowych dzieci. Rachunek oszczędności> Uważaj! Może to nas - poprzez kontrolę urodzin i eugenikę - doprowadzić do eutanazji jako metody tworzenia "lepszego" społeczeństwa. Tylko bez histerii, dobrze? Równie dobrze można powiedzieć, żebyśmy na wszelki wypadek zlikwidowali oddziały chirurgii plastycznej, bo się tam brzydcy ludzie operują, a to może prowadzić do niezdrowego upiększania i masowej wizji, żeby wszyscy wyglądali wg jakiegoś kanonu piękna. A swoją droga - że niby pomoc biednej kobiecie/dziewczynie, jak ją już nauczyliśmy o tej antykoncepcji - jest zła?? No to ma myśleć przed seksem i się zabezpieczać, czy nie, nosz kwa... :/ > Gumka nigdy nie była moim fetyszem. Preferuję wkładki, bowiem są skuteczne, praktyczne i tanie w przeliczeniu na czas używania.A jaką mają procedurę użycia i skuteczność antykoncepcyjną? > >Nie, ale nie można też mówić, że praktycznie każda ciąża to szansa na produktywnego obywatela  > Znów to niebezpieczne segregowanie.  Żadne segregowanie - napisałeś, że mnóstwo zarodków ma szanse stać się obywatelem, i to produktywnym. Ja twierdzę, że to mało prawdopodobne. Ta część o "mnóstwo"  > >Nie jest. Jest metodą zaradczą na trudne sytuacje życiowe.> I tu będziemy się różnić.Ale pokojowo!  > >Dokładnie. Tyle, że trudno powiedzieć babce, która dopiero się czegoś dorabia w życiu i nie chce tego stracić, żeby się opanowała, wzięła w garść i zajęła dzieckiem. No nie wolno...> To bardzo instrumentalne traktowanie nowego życia - nie sądzisz?Nie sądzisz, że skazywanie matki i dziecka na wzajemne wyrzuty sumienia, a nawet nienawiść - to trochę okrutne? > >Tak samo osobie, która z założenia nie chce mieć dzieci raczej trudno powiedzieć "No trudno, będziesz rodzicem". To trochę jak powiedzieć katolikowi, że się go wywala z kościoła i niech sobie jakoś radzi..> To akurat jest proste - sterylizacja, brr...  Ba, ale w Polsce tylko dla mężczyzn. Mało który się decyduje. Kobieta musi kombinować z wyjazdem, żeby mieć spokój. > >Nie unieważnia, ale kobieta ma prawo do poczucia, że samotne macierzyństwo odpada.> Myśleć przed!Przed czym? Przed zniknięciem Tatusia? I co, najpierw go spić, wszczepić nadajnik GPS i dopiero wtedy mówić, że jest się w ciąży? > Wybacz, ale to kompletna fikcja i wiem to od zaprzyjaźnionej psychoterapeutki. Nikt przy zdrowych zmysłach nie odmówi zgody na aborcję, której kobieta się domaga, nawet jeśli widać, że jej groźby to lipa. Nawet jeśli tylko 1/100 spełni groźbę, to za taką odmowę byłby kryminał. Nie idealizujmy. Psycholog pełni tylko rolę "chwili na zastanowienie", niczego nie jest w stanie realnie ocenić.Tak, ale ta chwila jest, istnieje. To nie jak procedura polaroida, tylko jak zabiegu. I o to chodzi! > >No nie, podejrzewam, że jeśli faceta interesuje związek z kobietą, a nie z jej macicą, to powinien zauważyć wagę problemu i to przedyskutować chociaż...> Gorzej, jak z tej rozmowy wynikają zdania odmienne. Wtedy każda decyzja jest zła.I tego to ja nigdy nie zrozumiem, niestety...  > >Nie bardzo.. Widzisz, po prostu nie wszyscy na świecie stawiają rozmnażanie na pierwszym miejscu listy celów życiowych> Jestem przeciw przymuszaniu do rozmnażania. Ale aborcja nie jest metodą na zapobieganie rozmnażania - wystarczy pomyśleć przed!Zgadzamy się. Aborcja to nie antykoncepcja. Ale kiedy antykoncepcja zawiedzie... no właśnie.
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > A swoją droga - że niby pomoc biednej kobiecie/dziewczynie, jak ją już nauczyliśmy o tej antykoncepcji - jest zła?? No to ma myśleć przed seksem i się zabezpieczać, czy nie, nosz kwa... :/Nie jestem przekonany do tego, bym miał sponsorować komuś ekscesy seksualne. Chcesz brykać, to zabezpiecz się na swój koszt. > A jaką mają procedurę użycia i skuteczność antykoncepcyjną?pl.wikipedia.org/wiki/Wkładka_domacicznapl.wikipedia.org/wiki/Wskaźnik_Pearla> Nie sądzisz, że skazywanie matki i dziecka na wzajemne wyrzuty sumienia, a nawet nienawiść - to trochę okrutne?Stary już jestem i wciąż słabo dopuszczam istnienie nienawiści matki do swojego własnego dziecka. Matki się mocno wyemancypowały i wcale nie jestem przekonany, czy w dobrą stronę. > Przed czym? Przed zniknięciem Tatusia? I co, najpierw go spić, wszczepić nadajnik GPS i dopiero wtedy mówić, że jest się w ciąży?Po pierwsze, zadbać by tatusiowi było dobrze, to nie będzie chętny do ucieczki. Po drugie, zachodzić w ciążę tylko wtedy, kiedy tatuś jej pragnie. > I tego to ja nigdy nie zrozumiem, niestety...  To proste - inne natury, inne języki, i brak zgody gotowy. > Zgadzamy się. Aborcja to nie antykoncepcja. Ale kiedy antykoncepcja zawiedzie... no właśnie.Pewnie się przed tym nie ucieknie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >A swoją droga - że niby pomoc biednej kobiecie/dziewczynie, jak ją już nauczyliśmy o tej antykoncepcji - jest zła?? No to ma myśleć przed seksem i się zabezpieczać, czy nie, nosz kwa... :/> Nie jestem przekonany do tego, bym miał sponsorować komuś ekscesy seksualne. Chcesz brykać, to zabezpiecz się na swój koszt.Acha, czyli zapomogi i zasiłki też są do skasowania. Ok, nie ma problemu. > >A jaką mają procedurę użycia i skuteczność antykoncepcyjną?> pl.wikipedia.org/wiki/Wkładka_domaciczna> pl.wikipedia.org/wiki/Wskaźnik_PearlaO fu, dziękuję. Z takim czymś zarośniętym w macicy urodziła moja znajoma. To ja wolę antykoncepcję hormonalną... *shivers* > Stary już jestem i wciąż słabo dopuszczam istnienie nienawiści matki do swojego własnego dziecka. Matki się mocno wyemancypowały i wcale nie jestem przekonany, czy w dobrą stronę.> Po pierwsze, zadbać by tatusiowi było dobrze, to nie będzie chętny do ucieczki.> Po drugie, zachodzić w ciążę tylko wtedy, kiedy tatuś jej pragnie.Dobra, to już wróćmy do czasów sprzed emancypacji, zamknijmy samice rozpłodowo - użytkowo - ozdobne w domach i będzie luzik. Jeszcze lepiej przeskoczmy w fundamentalistyczny islamski ogląd świata i zawróćmy kobietę do poziomu przed psem, ale za koniem. Będzie jeszcze łatwiej.  Ty chyba nie mówisz poważnie... > >Zgadzamy się. Aborcja to nie antykoncepcja. Ale kiedy antykoncepcja zawiedzie... no właśnie.> Pewnie się przed tym nie ucieknie.Uciec chwilowo nie da się przed śmiercią, bo z tymi podatkami to już nie wiadomo. 
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Acha, czyli zapomogi i zasiłki też są do skasowania. Ok, nie ma problemu.W większości tak i cieszy mnie Twoja zgoda.  > Dobra, to już wróćmy do czasów sprzed emancypacji, zamknijmy samice rozpłodowo - użytkowo - ozdobne w domach i będzie luzik. Jeszcze lepiej przeskoczmy w fundamentalistyczny islamski ogląd świata i zawróćmy kobietę do poziomu przed psem, ale za koniem. Będzie jeszcze łatwiej.  A fuj, ale zapodałaś feministyczną papkę. Jeśli mógłbym coś doradzić, to wywal to feministyczne badziewie w cholerę i przyjmij do wiadomości, że stabilny i udany związek może istnieć tylko wtedy, kiedy i kobiecie będzie w nim dobrze, i mężczyźnie. Zatem jeśli nie zadbasz o to, by facetowi było z Tobą dobrze, to na dłuższą metę nic z tego dobrego nie będzie. Reszta to propaganda.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Acha, czyli zapomogi i zasiłki też są do skasowania. Ok, nie ma problemu.> W większości tak i cieszy mnie Twoja zgoda. Nie no, wszystkie. Jak wszyscy, to wszyscy, babcia też. > A fuj, ale zapodałaś feministyczną papkę. Jeśli mógłbym coś doradzić, to wywal to feministyczne badziewie w cholerę i przyjmij do wiadomości, że stabilny i udany związek może istnieć tylko wtedy, kiedy i kobiecie będzie w nim dobrze, i mężczyźnie. Zatem jeśli nie zadbasz o to, by facetowi było z Tobą dobrze, to na dłuższą metę nic z tego dobrego nie będzie. Reszta to propaganda.  Uoj, feministyczna papka.. ja tak po prostu czuję. Nie podoba mi się, że sugerujesz, że kobieta ma grzecznie dbać o dobrostan faceta i nie mieć nic do gadania. Albo to działa w obie strony, albo w ogóle. Nie ma możliwości, żeby babka bez przerwy skakała wokół Pana i Władcy, i żeby to był normalny związek. I wybacz, ale ja do tej pory nie miałam problemów z decyzjami co do rozrodczości - po prostu nie zachodziłam w ciążę. Za to musiałam przegonić kilku facetów, bo ich zaczęło męczyć, że jestem coraz lepiej wykształcona i coraz mniej domowo nastawiona (czytaj - nie rzucam się na gotowanie i pranie zaraz po powrocie z zajęć i pracy), że nie mówię o dzieciach. Jednego po prostu wywaliłam z mojego mieszkania razem z jego rzeczami. Postanowił mi wyłożyć swoją teorię życia pt.: "Ja myślałem, że to taki etap przejściowy, kobiety nie powinny się za bardzo wypowiadać i być inteligentne. I nie powinny zarabiać więcej, niż ich mężczyzna. Kobiety powinny rodzić i zajmować się domem, w ostateczności pracą poza nim". Zakompleksiony, biedny prostaczek. Źle trafił, okraszając to krzykiem i machaniem łapami. Myślisz, że takie potraktowanie sprawy to ostry feminizm? Nie, to zdrowy rozsądek. Zresztą, jeśli piszesz, że dziecko ma się urodzić, kiedy Tatuś chce, to co robimy, jeśli ciąża zdarza się wcześniej, bo Tatuś "jeszcze nie jest gotowy na ojcostwo", ale do łóżka to chciał? Hmmm...? 
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > sugerujesz, że kobieta ma grzecznie dbać o dobrostan faceta i nie mieć nic do gadaniaGrube nadużycie! > Za to musiałam przegonić kilku facetówWidać proces selekcji Ci szwankuje.  > Myślisz, że takie potraktowanie sprawy to ostry feminizm? Nie, to zdrowy rozsądekA gdzież ten rozsądek przysnął jak faceta instalowałaś w swoim domu? > Zresztą, jeśli piszesz, że dziecko ma się urodzić, kiedy Tatuś chce, to co robimy, jeśli ciąża zdarza się wcześniej, bo Tatuś "jeszcze nie jest gotowy na ojcostwo", ale do łóżka to chciał?Jak dziecko... 1. Nie kiedy tatuś chce, tylko kiedy oboje chcecie. Nie chcesz mieć wroga w partnerze - szanuj jego zdanie. 2. A co robimy żeby ciąża nie zdarzała się wcześniej? No pomyśl!  3. Jak nie jest gotowy, to nie jest gotowy. Umiejętność życia w związku jest pewną sztuką. 4. Seks to seks, a prokreacja to inny ciężar gatunkowy. Nie każdy gwarantujący dobry seks, gwarantuje dobre tatusiowanie. To inny zestaw umiejętności. A poza tym, to jeszcze za młoda laska z Ciebie na bycie żoną i matką - pozostań kochanką. No to się powymądrzałem...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >sugerujesz, że kobieta ma grzecznie dbać o dobrostan faceta i nie mieć nic do gadania> Grube nadużycie!Wyrażaj się precyzyjnie, nie wyjdziesz na szowinistę ;P > >Za to musiałam przegonić kilku facetów> Widać proces selekcji Ci szwankuje. > >Myślisz, że takie potraktowanie sprawy to ostry feminizm? Nie, to zdrowy rozsądek> A gdzież ten rozsądek przysnął jak faceta instalowałaś w swoim domu?Hm, nie nazwałam tego instalacją - bluza, parę płyt, komórka, szczoteczka do zębów na wszelki wypadek. Żadnego jeszcze nie zainstalowałam, bo żadne jeszcze na to nie zasłużył  > >Zresztą, jeśli piszesz, że dziecko ma się urodzić, kiedy Tatuś chce, to co robimy, jeśli ciąża zdarza się wcześniej, bo Tatuś "jeszcze nie jest gotowy na ojcostwo", ale do łóżka to chciał?> Jak dziecko...> 1. Nie kiedy tatuś chce, tylko kiedy oboje chcecie. Nie chcesz mieć wroga w partnerze - szanuj jego zdanie.Przed chwilą napisałeś, że kiedy Tatuś chce. (Dokładnie: "Po drugie, zachodzić w ciążę tylko wtedy, kiedy tatuś jej pragnie.")To tak, albo tak. > 2. A co robimy żeby ciąża nie zdarzała się wcześniej? No pomyśl!  Zabezpieczamy się, to już ustaliliśmy. Ja się pytam co robimy, jak zabezpieczenie zawiedzie, a Tatuś nadal niegotowy. > 3. Jak nie jest gotowy, to nie jest gotowy. Umiejętność życia w związku jest pewną sztuką.No właśnie. A kobieta nie ma obowiązku być gotowa za przyjęcie konsekwencji jego niedojrzałości lub zmiennego charakteru. Dziękuję bardzo. > 4. Seks to seks, a prokreacja to inny ciężar gatunkowy. Nie każdy gwarantujący dobry seks, gwarantuje dobre tatusiowanie. To inny zestaw umiejętności.Banał. Zgodny z biologią, ale niestety - zdolności prorocze to głównie w Biblii. W życiu nigdy nie wiadomo. Dlatego istnieje zapotrzebowanie na aborcję. > A poza tym, to jeszcze za młoda laska z Ciebie na bycie żoną i matką - pozostań kochanką. No to się powymądrzałem...  Na szczęście nie Ty będziesz to ustalał...  Chociaż, wiesz, jesteś w opozycji - wg wielu ludzi jestem już stara, dziecko powinnam mieć jakieś dwuletnie. Ciekawostka. Tak czy śmak, na szczęście sama ustalę kiedy i czy w ogóle będę się rozmnażać. A laski używa doktor House. Ja jestem kobietą, względnie dla niektórych przyjaciół dziewczyną.
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Wyrażaj się precyzyjnie, nie wyjdziesz na szowinistę ;PAleż ja uwielbiam wychodzić na szowinistę! To dodaje fajnej pikanterii w dyskusji. > Hm, nie nazwałam tego instalacją - bluza, parę płyt, komórka, szczoteczka do zębów na wszelki wypadek. Żadnego jeszcze nie zainstalowałam, bo żadne jeszcze na to nie zasłużył  A pewnie, pewnie - musi przynajmniej zdać cosmotest na dobrego kochanka. > Przed chwilą napisałeś, że kiedy Tatuś chce. (Dokładnie: "Po drugie, zachodzić w ciążę tylko wtedy, kiedy tatuś jej pragnie.")To tak, albo tak.Jak najbardziej - kiedy oboje dojrzeli do chęci posiadania, nie wcześniej. > Zabezpieczamy się, to już ustaliliśmy. Ja się pytam co robimy, jak zabezpieczenie zawiedzie, a Tatuś nadal niegotowy.Wtedy dzwonimy do Huston i mówimy - mamy problem! A poważniej, to są wtedy trzy złe alternatywy: 1. Skrobać i żyć w stresie. 2. Urodzić i chować samodzielnie. 3. Urodzić i próbować chować z przymuszonym facetem, a po porażce powrót do wariantu 2. > No właśnie. A kobieta nie ma obowiązku być gotowa za przyjęcie konsekwencji jego niedojrzałości lub zmiennego charakteru. Dziękuję bardzo.No właśnie. Prywatnie uważam, że kobiety tak mocno dojrzewają, że w ogóle nie powinny się wiązać z facetami.  > Banał. Zgodny z biologią, ale niestety - zdolności prorocze to głównie w Biblii. W życiu nigdy nie wiadomo. Dlatego istnieje zapotrzebowanie na aborcję.Może i banał, któż to wie? Ale reszta to nieprawda. Istnieją pewne przesłanki pomocne w stwierdzeniu czy delikwent ma predyspozycje. Aborcja nie jest metodą na niedojrzałego tatusia, bo to właśnie wymagałoby proroctwa. > Na szczęście nie Ty będziesz to ustalał...  A pewnie, pewnie... > Chociaż, wiesz, jesteś w opozycji - wg wielu ludzi jestem już stara, dziecko powinnam mieć jakieś dwuletnie. Ciekawostka. Tak czy śmak, na szczęście sama ustalę kiedy i czy w ogóle będę się rozmnażać.Uwielbiam być w opozycji. A koalicja nie ma racji. Z wiciem gniazdka współczesnej kobiecie warto dać czas do wieku 30-32 lat, kiedy to lepiej skruszeje i stanie się bardziej spolegliwa. No chyba, że ktoś lubi zabawy w stylu "poskramiania".  > A laski używa doktor House. Ja jestem kobietą, względnie dla niektórych przyjaciół dziewczyną.No popatrz, zupełnie nie wiedziałem. Ale sądzę, że nie jest tak źle i jak się postarasz, to chłopcy będą kręcić głową z zachwytem nucąc - Ale laska!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | No trudno... argumenty się skończyły, lecisz w stronę wmówienia mi, jaki to jesteś dorosły i mądry, a ja młodziutka i głupiutka, więc Ty masz rację, a ja nie.
A ponadto - jest późno, a ja mam jutro gości.
Ja tylko jedno jeszcze muszę wiedzieć: co to jest "cosmotest"? Ale to sobie sprawdzę już jutro.
and that's it.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > No trudno... argumenty się skończyły, lecisz w stronę wmówienia mi, jaki to jesteś dorosły i mądry, a ja młodziutka i głupiutka, więc Ty masz rację, a ja nie.Nie popadaj w przesadę - lekuchno sobie dworuję.  > Ja tylko jedno jeszcze muszę wiedzieć: co to jest "cosmotest"?Porządny kochanek musi zaspokoić kobietę 4x dziennie, inaczej się nie nadaje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >No trudno... argumenty się skończyły, lecisz w stronę wmówienia mi, jaki to jesteś dorosły i mądry, a ja młodziutka i głupiutka, więc Ty masz rację, a ja nie.> Nie popadaj w przesadę - lekuchno sobie dworuję. Tak, oczywiście.  > >Ja tylko jedno jeszcze muszę wiedzieć: co to jest "cosmotest"?> Porządny kochanek musi zaspokoić kobietę 4x dziennie, inaczej się nie nadaje.  Cztery razy to chyba lekka przesada, przynajmniej jak dla mnie. Ale cholera wie, są różne temperamenty.
and that's it.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>>I to jest jej sprawa > Tradycyjnie mężczyzna jest traktowany instrumentalnie. > Powiedzmy w takim razie - to jest jej sprawa i jej partnera. Ale nie gromady obcych ludzi (mężczyzn czy kobiet, to nie ma znaczenia). Jasne, że najlepiej, żeby każdy wiedział wszystko o antykoncepcji i miał nieograniczony dostęp do stuprocentowo pewnych środków antykoncepcyjnych, ale dopóki się tak nie stanie, musimy pozostawić pewien margines na aborcję z przyczyn - nazwijmy to - losowych. Na pękniętą prezerwatywę (przecież para nie wykazała się bezmyślnością - spotkał ich tylko pech), na brak wiedzy (wiedza o antykoncepcji sama z siebie nie przychodzi, ktoś ją musi przekazać - kto? w domu tabu lub kompletna ignorancja, w szkole tabu, co taka dziewczyna ma zrobić?). Dopóki powszechna edukacja seksualna i powszechna antykoncepcja (w tym legalizacja sterylizacji na życzenie) nie stanie się faktem, na aborcję jako "apoteozę głupoty" musimy przymknąć oko, niestety. Nie jestem przesadną zwolenniczką aborcji jako metody antykoncepcji, ale metoda "urodź i oddaj" to też nie jest zawsze dobre wyjście.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >>I to jest jej sprawa> > Tradycyjnie mężczyzna jest traktowany instrumentalnie.> >> Powiedzmy w takim razie - to jest jej sprawa i jej partnera. Ale nie gromady obcych ludzi (mężczyzn czy kobiet, to nie ma znaczenia). Jasne, że najlepiej, żeby każdy wiedział wszystko o antykoncepcji i miał nieograniczony dostęp do stuprocentowo pewnych środków antykoncepcyjnych, ale dopóki się tak nie stanie, musimy pozostawić pewien margines na aborcję z przyczyn - nazwijmy to - losowych. Na pękniętą prezerwatywę (przecież para nie wykazała się bezmyślnością - spotkał ich tylko pech), na brak wiedzy (wiedza o antykoncepcji sama z siebie nie przychodzi, ktoś ją musi przekazać - kto? w domu tabu lub kompletna ignorancja, w szkole tabu, co taka dziewczyna ma zrobić?). Dopóki powszechna edukacja seksualna i powszechna antykoncepcja (w tym legalizacja sterylizacji na życzenie) nie stanie się faktem, na aborcję jako "apoteozę głupoty" musimy przymknąć oko, niestety. Nie jestem przesadną zwolenniczką aborcji jako metody antykoncepcji, ale metoda "urodź i oddaj" to też nie jest zawsze dobre wyjście.> Jestem skłonny ulec twojej argumentacji. Co do wazektomii - jest w Polsce legalna: www.wazektomia.com/Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Co do wazektomii - jest w Polsce legalna: www.wazektomia.com/> AdamAle jajowody podwiązać można tylko poza Polską, albo tu, ale tylko po którejś z kolei ciąży. Ja nie widzę różnicy, ale jakaś najwyraźniej musi być - dla prawodawcy. 
and that's it.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Jestem skłonny ulec twojej argumentacji.  > Co do wazektomii - jest w Polsce legalna: www.wazektomia.com/> AdamOczywiście. Ale zastanawiam się, dla ilu mężczyzn w Polsce będzie to świadomym zabiegiem, zabezpieczającym żonę przed niepożądaną ciążą, a dla ilu "utratą męskości". Bo nie oszukujmy się, ale tak mądrych mężczyzn, jak i mądrych kobiet (w sensie stosowania antykoncepcji) zbyt wielu nie ma... Zwyczajnie nie wyobrażam sobie ojca wielodzietnej, z trudem wiążącej koniec z końcem (albo nie) rodziny, pijaczyny i damskiego boksera, który dobrowolnie poddaje się wazektomii, żeby nie zapłodnić nieszczęsnej żony po raz siódmy czy ósmy  Cóż to będzie dla niego za dyshonor!
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >Jestem skłonny ulec twojej argumentacji.>  > >Co do wazektomii - jest w Polsce legalna: www.wazektomia.com/> >Adam> Oczywiście. Ale zastanawiam się, dla ilu mężczyzn w Polsce będzie to świadomym zabiegiem, zabezpieczającym żonę przed niepożądaną ciążą, a dla ilu "utratą męskości". Bo nie oszukujmy się, ale tak mądrych mężczyzn, jak i mądrych kobiet (w sensie stosowania antykoncepcji) zbyt wielu nie ma... Zwyczajnie nie wyobrażam sobie ojca wielodzietnej, z trudem wiążącej koniec z końcem (albo nie) rodziny, pijaczyny i damskiego boksera, który dobrowolnie poddaje się wazektomii, żeby nie zapłodnić nieszczęsnej żony po raz siódmy czy ósmy Cóż to będzie dla niego za dyshonor!> Owszem tak myśli wielu mężczyzn. Sam bardzo bym się wahał, bo np. kto wie czy mi palma nie odbiję i nie zechcę w wieku 60 lat związać się z młodą kobietą, a ona mi powie: chce mieć z Tobą dziecko. A tu klops. Ach, marzenia  Co do tego ojca o którym piszesz, pozostaje mi mieć nadzieję, że jego dzieci nie wezmą z niego przykładu. Często tak bywa, że osoby wartościowe osiągają coś w życiu mając za negatywny przykład swoich rodziców. Szczególnie ojca. Pozdrawiam Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > >>Jestem skłonny ulec twojej argumentacji.> >  > >>Co do wazektomii - jest w Polsce legalna: www.wazektomia.com/> >>Adam> >Oczywiście. Ale zastanawiam się, dla ilu mężczyzn w Polsce będzie to świadomym zabiegiem, zabezpieczającym żonę przed niepożądaną ciążą, a dla ilu "utratą męskości". Bo nie oszukujmy się, ale tak mądrych mężczyzn, jak i mądrych kobiet (w sensie stosowania antykoncepcji) zbyt wielu nie ma... Zwyczajnie nie wyobrażam sobie ojca wielodzietnej, z trudem wiążącej koniec z końcem (albo nie) rodziny, pijaczyny i damskiego boksera, który dobrowolnie poddaje się wazektomii, żeby nie zapłodnić nieszczęsnej żony po raz siódmy czy ósmy Cóż to będzie dla niego za dyshonor!Właśnie jak inną miarę stosuje się do mężczyzn a inną dla kobiet. Gdyby w ciążę zachodzili mężczyźni aborcja byłaby na życzenie, nieodpłatna i "z dostawą do domu" > Owszem tak myśli wielu mężczyzn. Sam bardzo bym się wahał, bo np. kto wie czy mi palma nie odbiję i nie zechcę w wieku 60 lat związać się z młodą kobietą, a ona mi powie: chce mieć z Tobą dziecko. A tu klops.> Ach, marzenia  Mógłbyś się zgodzić na zapłodnienie panienki obcymi plemnikami. Albo dać zamrozić swoje plemniki. A po za tym 60 letni facet nie powinien już płodzić dzieci bo wiek ojca wpływa bodajże na zwiększoną zachorowalność na padaczkę i jeszcze na jakieś inne choroby , już nie pamiętam.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Gdyby w ciążę zachodzili mężczyźni aborcja byłaby na życzenie, nieodpłatna i "z dostawą do domu" To tylko taka feministyczna teza. Wbrew pozorom, wielu mężczyzn chce mieć dzieci, aczkolwiek daleko nie wszyscy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >>Gdyby w ciążę zachodzili mężczyźni aborcja byłaby na życzenie, nieodpłatna i "z dostawą do domu" >To tylko taka feministyczna teza. Wbrew pozorom, wielu mężczyzn chce mieć dzieci, aczkolwiek daleko nie wszyscy. > To niby kobiety nie chcą mieć dzieci? Nie żartuj! Większość kobiet chce mieć dzieci i dla ich posiadania gotowe są dużo poświęcić. Tylko czasem zdarza się, że mają już dość dzieci, że nie jest to najlepszy moment na posiadanie dziecka,albo nie powinny go mieć. Nie byłoby dużej przesady w zdaniu, że tyle samo kobiet chce dziecka ilu mężczyzn nie chce.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Tylko czasem zdarza się, że mają już dość dzieci, że nie jest to najlepszy moment na posiadanie dziecka,albo nie powinny go mieć. Ja to wszystko rozumiem. Ale jestem za świadomym działaniem PRZED, a przeciw beztroskiej aborcji PO.
|
|
| | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Powiedzmy w takim razie - to jest jej sprawa i jej partnera. Ale nie gromady obcych ludzi (mężczyzn czy kobiet, to nie ma znaczenia). Jasne, że najlepiej, żeby każdy wiedział wszystko o antykoncepcji i miał nieograniczony dostęp do stuprocentowo pewnych środków antykoncepcyjnych, ale dopóki się tak nie stanie, musimy pozostawić pewien margines na aborcję z przyczyn - nazwijmy to - losowych. Na pękniętą prezerwatywę (przecież para nie wykazała się bezmyślnością - spotkał ich tylko pech), na brak wiedzy (wiedza o antykoncepcji sama z siebie nie przychodzi, ktoś ją musi przekazać - kto? w domu tabu lub kompletna ignorancja, w szkole tabu, co taka dziewczyna ma zrobić?). Dopóki powszechna edukacja seksualna i powszechna antykoncepcja (w tym legalizacja sterylizacji na życzenie) nie stanie się faktem, na aborcję jako "apoteozę głupoty" musimy przymknąć oko, niestety. Nie jestem przesadną zwolenniczką aborcji jako metody antykoncepcji, ale metoda "urodź i oddaj" to też nie jest zawsze dobre wyjście.1. Edukacja od najmłodszych lat jak najbardziej tak. Prezerwatywy dostępne w szkołach, itd. Jednak zastępowanie braku edukacji aborcją jest dla mnie wyjątkowo nieracjonalne. 2. Syndrom "pękniętej gumki" coraz mocniej staje się obecny w tym wątku. Nie mam tu sprecyzowanego poglądu, ale otwarcie ścieżki na tę okoliczność spowoduje wypłynięcie całego morza.  Masz jakieś racjonalne rozwiązanie? Czy posiadanie dziecka jest dla współczesnych kobiet aż taką tragedią?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> 2. Syndrom "pękniętej gumki" coraz mocniej staje się obecny w tym wątku. Nie mam tu sprecyzowanego poglądu, ale otwarcie ścieżki na tę okoliczność spowoduje wypłynięcie całego morza. Masz jakieś racjonalne rozwiązanie? Czy posiadanie dziecka jest dla współczesnych kobiet aż taką tragedią?> Jest obecny, bo jest to częste zjawisko. Pęka czy jakoś tam inaczej nie chroni - w każdym razie prezerwatywa, aczkolwiek tania i powszechnie dostępna, to jednak jest mocno zawodna. Racjonalnym rozwiązaniem byłyby inne metody, nie obciążone takim ryzykiem (za moich młodych lat mówiło się, że prezerwatywa chroni w 70%, nie wiem jak teraz, ale nie wydaje mi się, by ten procent był o wiele większy). Czy mówimy o wykształconych młodych kobietach, mających zapewniony byt i coś więcej, oczekujących narodzin pierwszego lub drugiego dziecka, czy o udręczonych matkach ósemki, znów zgwałconych przez męża - pijaka? W tym drugim przypadku - tak, to tragedia.
|
|
| | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Byłem i jestem zwolennikiem wkładek. U nas się sprawdziła, ma bardzo dobrą sprawność. W mojej młodości starczała na 2-3 lata, teraz standardem jest 5 lat, a w "dobrych aptekach" można nabyć wkładki na... 12 lat. Standardowe pięcioletnie wkładki kosztują około 100zł, co daje koszt w przeliczeniu na stosunek mniejszy od kosztu jednego dymka z papierosa. Dlatego argumenty o braku środków na antykoncepcję zupełnie do mnie nie trafiają. Uważam, że wszystko odbywa się w sferze świadomości, a raczej jej braku.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Byłem i jestem zwolennikiem wkładek.Ciekawe czy byś dał sobie założyć gdyby wymyślili takie dla mężczyzn.  Są kobiety które nie tolerują wkładek. Bywają przypadki zajścia w "ciążę z wkładką" Dlatego kolejny raz powtarzam państwo powinno stworzyć warunki do posiadania dzieci. A kobieta powinna mieć ostateczne słowo czy chce być w ciąży. A polityka państwa polskiego w zakresie prokreacji i zapobiegania ciąży jest skrajnie nieracjonalna.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Ciekawe czy byś dał sobie założyć gdyby wymyślili takie dla mężczyzn.  No pewnie, to strasznie praktyczne - żadna kobitka nie wkręciłaby mnie "na dziecko". > Są kobiety które nie tolerują wkładek.> Bywają przypadki zajścia w "ciążę z wkładką""Przypadki" są i będą, ale bez nich nie byłoby rozwoju świata. Jednak to nie "przypadki" tworzą reguły. Akurat w takiej sytuacji łatwo udowodnić stosowanie antykoncepcji i udzielić wyjątkowej zgody na aborcję. Doceń moją spolegliwość!  > Dlatego kolejny raz powtarzam państwo powinno stworzyć warunki do posiadania dzieci.Wystarczy by państwo nie utrudniało. To obywatele mają zadbać o swoje warunki. > A kobieta powinna mieć ostateczne słowo czy chce być w ciąży.Jak najbardziej, jestem przeciwnikiem gwałtów.  > A polityka państwa polskiego w zakresie prokreacji i zapobiegania ciąży jest skrajnie nieracjonalna.Żeby tylko w tym zakresie!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>>A polityka państwa polskiego w zakresie prokreacji i zapobiegania ciąży jest skrajnie nieracjonalna. >Żeby tylko w tym zakresie! > A jest jakiś zakres, w którym jest racjonalna?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Byłem i jestem zwolennikiem wkładek. U nas się sprawdziła, ma bardzo dobrą sprawność. W mojej młodości starczała na 2-3 lata, teraz standardem jest 5 lat, a w "dobrych aptekach" można nabyć wkładki na... 12 lat. Standardowe pięcioletnie wkładki kosztują około 100zł, co daje koszt w przeliczeniu na stosunek mniejszy od kosztu jednego dymka z papierosa. Dlatego argumenty o braku środków na antykoncepcję zupełnie do mnie nie trafiają. Uważam, że wszystko odbywa się w sferze świadomości, a raczej jej braku.
Jesteś szczęściarzem.U nas się nie sprawdziła. I o takich wypadkach rozmawiamy.Nikt chyba nie decyduje się na aborcję kiedy nie jest w ciąży.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | > Byłem i jestem zwolennikiem wkładek. A wiesz jak działają? Nie pozwalają na zagnieżdżenie się zygoty w ścianie macicy. Ot, wczesna aborcja.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Nie pozwalają na zagnieżdżenie się zygoty w ścianie macicy. >Ot, wczesna aborcja. Nie podchodzę do zagadnienia doktrynalnie. Taka aborcja praktycznie nie rodzi skutków medycznych czy psychologicznych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | > Nie podchodzę do zagadnienia doktrynalnie. Taka aborcja praktycznie nie rodzi skutków medycznych czy psychologicznych. O, to teraz interesuje Cię psychika kobiety? Jesteś niekonsekwentny. Albo stawiasz na pierwszym miejscu kobietę i wtedy dopuszczasz wkładki, środki wczesnoporonne i aborcję, albo na pierwszym miejscu jest poczęty człowiek i wtedy odrzucasz to wszystko.
W końcu "dziecku" bez różnicy czy zabije się je w ciągu kilku dni czy w ciągu kilku tygodni, prawda? A weź jeszcze pod uwagę, że aborcji dokonuje się rzadko i w sytuacji przymusu, a a taka wkładka morduje seryjnie nawet co miesiąc...
W momencie gdy Twoje stanowisko to "aborcja-nie", "wkładka-tak" tracisz wszystkie argumenty o szacunku dla człowieczeństwa zarodka.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Ale szarża!  Tylko czy na pewno na moje pozycje pozycje światopoglądowe? > O, to teraz interesuje Cię psychika kobiety?> Jesteś niekonsekwentny.A gdzie napisałem, że psychika kobiet jest mi obojętna? > Albo stawiasz na pierwszym miejscu kobietę i wtedy dopuszczasz wkładki, środki wczesnoporonne i aborcję, albo na pierwszym miejscu jest poczęty człowiek i wtedy odrzucasz to wszystko.A dopuszczasz istnienie jakichś rozwiązań pośrednich, kompromisowych? > W końcu "dziecku" bez różnicy czy zabije się je w ciągu kilku dni czy w ciągu kilku tygodni, prawda? Oczywista nieprawda. Pomijając kwestie doktrynalne, to jest dla mnie fundamentalna różnica między aborcją zarodka, którego nie da się dostrzec bez mikroskopu a aborcją istoty z bijącym własnym sercem, uśmiechającej się i robiącej nóżką swojej mamie "puk" "puk". > A weź jeszcze pod uwagę, że aborcji dokonuje się rzadko i w sytuacji przymusu, a a taka wkładka morduje seryjnie nawet co miesiąc...Chyba dostałaś jakiś etat w ruchu obrony życia. Idź jeszcze dalej - każde niezapłodnione kobiece jajeczko to działanie przeciw życiu! > W momencie gdy Twoje stanowisko to "aborcja-nie", "wkładka-tak" tracisz wszystkie argumenty o szacunku dla człowieczeństwa zarodka.Spychasz mnie w kierunku ideologii KK. Przeciwdziałanie niechcianemu zapłodnieniu - tak, aborcja - w zasadzie nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> Spychasz mnie w kierunku ideologii KK. Przeciwdziałanie niechcianemu zapłodnieniu - tak, aborcja - w zasadzie nie.No to możesz się już zapisać do feministek one też tak właśnie uważają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > No to możesz się już zapisać do feministek one też tak właśnie uważają.  No co Ty?! Byłbym koniem trojańskim Waszego ruchu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >A gdzie napisałem, że psychika kobiet jest mi obojętna? Kiedy napisałam, że aborcję można traktować jako obronę przed szkodami psychicznymi i niszczeniem dobrobytu (w szerokim znaczeniu tego słowa) to ironizowałeś o mojej hierarchii wartości. A cóż innego stoi za używaniem wkładek jeśli nie dbałość o dobrobyt i niechęć do macierzyństwa w nieodpowiedniej chwili?
>>Albo stawiasz na pierwszym miejscu kobietę i wtedy dopuszczasz wkładki, środki wczesnoporonne i aborcję, albo na pierwszym miejscu jest poczęty człowiek i wtedy odrzucasz to wszystko. >A dopuszczasz istnienie jakichś rozwiązań pośrednich, kompromisowych? Rozwiązania pośrednie są nielogiczne z punktu widzenia "obrony życia poczętego". A ja jestem za tym, by kobieta podejmowała decyzję o sobie w każdych okolicznościach.
>>W końcu "dziecku" bez różnicy czy zabije się je w ciągu kilku dni czy w ciągu kilku tygodni, prawda? > Oczywista nieprawda. Pomijając kwestie doktrynalne, to jest dla mnie fundamentalna różnica między aborcją zarodka, którego nie da się dostrzec bez mikroskopu a aborcją istoty z bijącym własnym sercem, uśmiechającej się i robiącej nóżką swojej mamie "puk" "puk". Ależ z tego zarodka też będzie człowiek, nic innego! Nie znasz tego argumentu? Zresztą uważnie słucham do którego momentu kobiecie wolno myśleć wyłącznie o sobie, a od którego powinna poświęcać się dla nowego obywatela. 6 dzień? 6 miesiąc?
>>A weź jeszcze pod uwagę, że aborcji dokonuje się rzadko i w sytuacji przymusu, a a taka wkładka morduje seryjnie nawet co miesiąc... >Chyba dostałaś jakiś etat w ruchu obrony życia. Idź jeszcze dalej - każde niezapłodnione kobiece jajeczko to działanie przeciw życiu! Ależ ja tylko wyciągam wnioski z tego co sam piszesz. Dlaczegoż używać wkładek, skoro zamiast zabijać można urodzić i oddać?
>>W momencie gdy Twoje stanowisko to "aborcja-nie", "wkładka-tak" tracisz wszystkie argumenty o szacunku dla człowieczeństwa zarodka. >Spychasz mnie w kierunku ideologii KK. Przeciwdziałanie niechcianemu zapłodnieniu - tak, aborcja - w zasadzie nie. Sam się tam zepchnąłeś, uzasadniając odrzucenie aborcji troską o nienarodzone. Co to znaczy "w zasadzie"? Tak jak czujesz? A jeśli ktoś czuje inaczej- zakazywać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | 1. Nie interesują mnie doktrynerskie wizje. Ani ortodoksów zabraniających aborcji od chwili wniknięcia plemnika do jajeczka, ani ortodoksów zezwalających na aborcję aż do odcięcia pępowiny.
2. Czym później dokonuje się aborcji tym gorzej. W każdym przypadku aborcja jest gorszym rozwiązaniem niż wcześniejsza skuteczna antykoncepcja.
3. Każdy w swoim sumieniu, w oparciu o swój system wartości, musi odpowiedzieć sobie na pytanie, w którym momencie potomek osiąga poziom rozwoju wykluczający dokonanie aborcji. Dla jednej osoby będzie to samo zapłodnienie, dla drugiej moment rozpoczęcia pracy serca, dla trzeciej moment pierwszego wyczuwalnego ruchu, a dla ostatniej czas po urodzeniu będzie zupełnie dobry, aby dziecko utopić i schować w beczce. Czy każdy moment jest dla nas akceptowalny, bo to "własność" kobiety?
4. Pewnie podniosą się zarzuty o "handel żywym towarem", ale uważam, że w wielu przypadkach, zwłaszcza w biedniejszych środowiskach, zamiast aborcji zaawansowanej ciąży, lepiej byłoby przyznać takiej kobiecie zasiłek ciążowy finansowany przez bezpłodne pary i umożliwić natychmiastowe oddanie dziecka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > 1. Nie interesują mnie doktrynerskie wizje. Ani ortodoksów zabraniających aborcji od chwili wniknięcia plemnika do jajeczka, ani ortodoksów zezwalających na aborcję aż do odcięcia pępowiny.A ja uważam, że utrzymanie lub usunięcie ciąży to nie jest coś na co można "zezwalać" lub "zakazywać". > 2. Czym później dokonuje się aborcji tym gorzej.Dla kobiety tak, dla dziecka niespecjalnie... Zresztą, jeśli jakaś kobieta zechce później,świadoma konsekwencji, to co? Odmówić "dla jej dobra"? Znowu decydowanie za nią. > W każdym przypadku aborcja jest gorszym rozwiązaniem niż wcześniejsza skuteczna antykoncepcja.Tu się zgadzamy, więc pominę  > 3. Każdy w swoim sumieniu, w oparciu o swój system wartości, musi odpowiedzieć sobie na pytanie, w którym momencie potomek osiąga poziom rozwoju wykluczający dokonanie aborcji. Dla jednej osoby będzie to samo zapłodnienie, dla drugiej moment rozpoczęcia pracy serca, dla trzeciej moment pierwszego wyczuwalnego ruchu, a dla ostatniej czas po urodzeniu będzie zupełnie dobry, aby dziecko utopić i schować w beczce. Czy każdy moment jest dla nas akceptowalny, bo to "własność" kobiety?Wybacz, ale to czysta fantazja. Kobieta która zajdzie w nieplanowaną i niechcianą ciążę -jeśli chce ją usunąć, to chce ją usunąć jak najszybciej. Czyli jak tylko się dowie. Są dwa mity dotyczące zniesienia zakazu aborcji: 1. Kobiety natychmiast rzucą się do klinik by się wyskrobywać na potęgę z samej radości, że mogą. 2. (Temu ulegasz) Kobiety, gdyby im pozwolić, będą sobie chodzić z brzuszkiem miesiącami by pod wpływem kaprysu pójść i usunąć. Tymczasem cały sens aborcji to "nie być" w ciąży, i najlepiej wszystko utrzymać w tajemnicy. O tym, jak ciężka psychologicznie była by taka decyzja w 9 miesiącu to szkoda mówić. > Pewnie podniosą się zarzuty o "handel żywym towarem", ale uważam, że w wielu przypadkach, zwłaszcza w biedniejszych środowiskach, zamiast aborcji zaawansowanej ciąży, lepiej byłoby przyznać takiej kobiecie zasiłek ciążowy finansowany przez bezpłodne pary i umożliwić natychmiastowe oddanie dziecka.A ja uważam, że nie powinno się pozwolić by ciąża była zaawansowana, jeśli kobieta matką być nie chce.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | . > 1. Edukacja od najmłodszych lat jak najbardziej tak. Prezerwatywy dostępne w szkołach, itd. Jednak zastępowanie braku edukacji aborcją jest dla mnie wyjątkowo nieracjonalne.> 2. Syndrom "pękniętej gumki" coraz mocniej staje się obecny w tym wątku. Nie mam tu sprecyzowanego poglądu, ale otwarcie ścieżki na tę okoliczność spowoduje wypłynięcie całego morza. Masz jakieś racjonalne rozwiązanie? Czy posiadanie dziecka jest dla współczesnych kobiet aż taką tragedią?Dla mnie byłoby kłopotem i być może tragedią (skazywać dzieciaka na życie z poczuciem, że dla mamy jest problemem, że wolałaby go nie mieć? - po co?). Nie chcę mieć dzieci. Dlatego i sama stosuję antykoncepcję i nawołuję do stosowania innych. To właśnie rozumiem jako odpowiedzialne i racjonalne podejście do swojego życia seksualnego. Zakładam zatem, że dorosłe osoby, które antykoncepcji nie stosują dopuszczają możliwość poczęcia dziecka, bo wiedza o tym skąd się te dzieci biora jest powszechna. I tu akurat nawet edukacji seksualnej w szkole nie trzeba.
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
> Zakładam zatem, że dorosłe osoby, które antykoncepcji nie stosują dopuszczają możliwość poczęcia dziecka, bo wiedza o tym skąd się te dzieci biora jest powszechna. I tu akurat nawet edukacji seksualnej w szkole nie trzeba.Z tego co mi wiadomo, to nie istnieje 100% metoda zapobiegania ciąży. Więc nawet jeśli nie zakładasz możliwości i żyjesz w przekonaniu o niemożliwości tej możliwości to jeszcze nie znaczy, że Ci się ta możliwość nie przytrafi  .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | > >Zakładam zatem, że dorosłe osoby, które antykoncepcji nie stosują dopuszczają możliwość poczęcia dziecka, bo wiedza o tym skąd się te dzieci biora jest powszechna. I tu akurat nawet edukacji seksualnej w szkole nie trzeba.> Z tego co mi wiadomo, to nie istnieje 100% metoda zapobiegania ciąży. Więc nawet jeśli nie zakładasz możliwości i żyjesz w przekonaniu o niemożliwości tej możliwości to jeszcze nie znaczy, że Ci się ta możliwość nie przytrafi .Niemniej jednak prawdopodobieństwo przytrafienia będzie znacząco mniejsze niż w przypadku osób niezabezpieczającyh się.
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | >Zakładam zatem, że dorosłe osoby, które antykoncepcji nie stosują dopuszczają możliwość poczęcia dziecka, bo wiedza o tym skąd się te dzieci biora jest powszechna. I tu akurat nawet edukacji seksualnej w szkole nie trzeba.
I tu się chyba mylisz.Czytałem o badaniach z których wynikało, że 8% osób w Polsce nie łączy uprawiania seksu z możliwością zajścia w ciążę.(nie potrafię w tej chwili podać źródła).
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >I tu się chyba mylisz.Czytałem o badaniach z których wynikało, że 8% osób w Polsce nie łączy uprawiania seksu z możliwością zajścia w ciążę.(nie potrafię w tej chwili podać źródła). >
...jeszcze trochę takich informacji i trwale emigruję. Pierdzielę! >_<
and that's it.
|
|
|  | 1 na 1 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) |
>Mówisz tak z pozycji kobiety która stać na zabezpieczenie i ma wiedzę jak to robić. >Jak ma zabezpieczyć się kobieta której nie stać na środki antykoncepcyjne? >Jak może uchronić się od niepożądanej ciąży skoro sterylizacja na życzenie jest zakazana. Jak może uchronić się przed niepożądaną ciążą kobieta którą gwałci pijany (lub i nie) partner. >Osobista odpowiedzialność za "swoje czyny" to dla dużej ilości kobiet luksus na który je nie stać.
Na przykład zakupując jednofazowe hormonalne środki antykoncepcyjne w cenie 9 złotych na miesiąc (mogę podać nazwę handlową: Rigevidon, kiedys był jeszcze Stediril). To nie jest wydatek na który kogoś nie stać, gdy alternatywą jest niechciana ciąża (i wydatki obliczone na co najmniej 18lat wychowywania). Czy stać go będzie na to wychowanie? Wysoka cena skutecznych środków antykoncepcyjnych jest MITEM.
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
| |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Na przykład zakupując jednofazowe hormonalne środki antykoncepcyjne w cenie 9 złotych na miesiąc (mogę podać nazwę handlową: Rigevidon, kiedys był jeszcze Stediril). Środków antykoncepcyjnych jest mnóstwo, z różną zawartością hormonów. Przypuszczalnie większość kobiet może ich używać (oczywiście muszą być dobrane indywidualnie przez lekarza, po przeprowadzeniu badań). Przyjmowanie ich wymaga jednak systematyczności. I niekiedy ukrycia tabletek przed partnerem/mężem... Co do wkładek domacicznych - są różne, faktem jest, że część kobiet nie może ich stosować, ale myślę, że i tu coś by się dobrało. W sumie odsetek kobiet, które nie mogą z powodów zdrowotnych używać środków antykoncepcyjnych nie jest duży. Przy refundacji odpadnie też problem "stać mnie czy nie stać". Kwestię edukacji też da się załatwić, wystarczy kilka uczciwych lekcji biologii, poświęconych rozmnażaniu się człowieka (późna podstawówka lub wczesne gimnazjum, stawiałabym raczej na to pierwsze). Największym problemem jest chyba jednak ludzka psychika. Nie chciałabym być nieuprzejma, ale dużą część winy za niestosowanie antykoncepcji ponosi wychowanie religijne. W przeszłości, nie tak bardzo dalekiej, stykałam się z kobietami - klientkami pomocy społecznej. Przychodziły, skarżyły się, że mąż niedobry, bo pije i bije, a ona jest w szóstej ciąży, co ona ma zrobić, ratunku. Z rozmowy wynikało, że antykoncepcja nie, bo grzech, rozwód nie, bo grzech, o aborcji oczywiście mowy nie było, rodziło się kolejne dziecko i brudne, głodne, zaniedbane błąkało się po podwórku, a matka była w siódmej ciąży... Pytałam wtedy "a skazywanie dzieci na poniewierkę to nie grzech?" Nie rozumiały, co do nich mówię... Ale to zupełnie inna sprawa, zboczyłam z tematu, jakim jest racjonalność aborcji. W przypadku, gdy dziecko jest poczęte w normalnym związku (niekoniecznie małżeńskim), chciane, zdrowe i w niczym nie zagraża zdrowiu matki aborcja jest wybitnie nieracjonalna. Jeśli chociaż jeden z powyższych warunków nie zachodzi, należy sprawę rozważyć, bo konsekwencje zaniechania mogą być nomen omen brzemienne w skutki. Przeważnie niepożądane skutki. No i nie każdy musi przecież zawsze postępować racjonalnie...
|
|
|  | 1 na 1 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) |
>Osobista odpowiedzialność za "swoje czyny" to dla dużej ilości kobiet luksus na który je nie stać.
Czyli odpowiedzialność jest luksusem? Według mnie jest sprawą podstawową.
O ile pamiętam, wypowiadam się na forum racjonalistów. Pytanie założyciela wątku dotyczyło tego, czy aborcja jest racjonalna w sytacji gdy poczęcie NIE dokonało się pod przymusem. Odpowiadałam na to pytanie. Nie jest racjonalna. Jest przejawem nieodpowiedzialności. Bo według mnie racjonalizm oznacza również odpowiedzialnośc za swoje czyny i liczenie się z ich konsekwencjami, przemyślenie ich skutków.
Poza tym, jeśli kobieta nie ma wiedzy o antykoncepcji, skąd niby dowie się o aborcji i sterylizacji? Antykoncepcja jest i tańsza i prostsza (przypominam: koszt to 9 złotych za miesiąc, czyli jeden cykl, hormonalnych tabletek jednofazowych).
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >racjonalizm oznacza również odpowiedzialnośc za swoje czyny i liczenie się z ich konsekwencjami, przemyślenie ich skutków.
Czy racjonalnym jest czyn popełniony z pełna świadomością odpowiedzialności i czekającej za niego kary np. śmierci czy dożywocia?
|
|
| | |  | | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | >>racjonalizm oznacza również odpowiedzialnośc za swoje czyny i liczenie się z ich konsekwencjami, przemyślenie ich skutków. >Czy racjonalnym jest czyn popełniony z pełna świadomością odpowiedzialności i czekającej za niego kary np. śmierci czy dożywocia?
To czyn przestępczy i okrutny, a o racjonalności wypowiadać się nie mogę bo nie znam motywów sprawcy, byc może był to właśni jego cel?
A w tym wątku już się na ten temat wypowiedział Satyr (sam początek wątku):
>To chyba źle postawione pytanie.
>Wydaje mi się, że czyn może być racjonalny/głupi ze względu na zamierzony cel. >Racjonalnym jest wypicie 10 piw jeśli masz ochotę zrobić układowi nerwowemu konkretny "reset", ale to samo nie jest racjonalne, jeśli chcesz bezpiecznie jechać samochodem.
>Pytanie o racjonalność przeprowadzania aborcji jest pytaniem o jej cel.
postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
|
|
1 na 3 | MichaQ (1056 punktów) | Abstrahując od poprawności pytania, odpowiadam, że aborcja w takich okolicznościach jest, jak to Pan ujął, apoteozą głupoty. Czyjś brak odpowiedzialności nie usprawiedliwia dokonania czynu, który w późniejszych miesiącach ciąży można bez zawahania nazwać morderstwem.
|
|
 | 2 na 4 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Apoteozą głupoty jest nazywanie aborcji morderstwem.
|
|
|  | 2 na 2 | MichaQ (1056 punktów) | >Apoteozą głupoty jest nazywanie aborcji morderstwem.
Rozumiem kontrowersje, które mają miejsce w pierwszych tygodniach ciaży. Tu istnieje duże pole do dyskusji. Rozumiem również i całkowicie się zgadzam z tymi wyjątkami dla usuwania ciąży, o których stanowi polskie prawo. Jednak nie do przyjęcia jest sytuacja, która ma miejsce w Holandii, gdzie o byciu człowiekiem decyduje dosłownie moment. Aborcja płodu na dzień przed porodem to zabieg. Zabicie jednodniowego noworodka to zbrodnia. Absurd!
|
|
| |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Aborcja płodu na dzień przed porodem to zabieg. Zabicie jednodniowego noworodka to zbrodnia. Absurd! Aborcja płodu na dzień przed porodem odbywa się za pomocą cesarskiego cięcia i nazywa się porodem. Nie wymyślajmy bzdur. Płód zdolny do życia poza ustrojem matki jest dzieckiem/ wcześniakiem. W większości krajów aborcję wykonuje się do 12-14 tygodnia ciąży. ( w Anglii ten okres jest dłuższy) Później jedynie gdy wymaga tego dobro matki (wskazania medyczne).
|
|
| |  | 6 na 6 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | >Jednak nie do przyjęcia jest sytuacja, która ma miejsce w Holandii, gdzie o byciu człowiekiem decyduje dosłownie moment. Aborcja płodu na dzień przed porodem to zabieg. Zabicie jednodniowego noworodka to zbrodnia. Absurd!
W Holandii aborcja jest legalna do 24 tygodnia ciąży. Teraz przyznaj się, kłamałeś czy powtarzałeś te brednie w dobrej wierze?
|
|
| | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Oglądałem w zeszłym roku film dokumentalny o aborcjach w Hiszpanii. Tam też jest niby jakiś tam zakaz ale są kliniki, które ją dokonują nawet w 8 miesiącu ciąży i mają jakieś obejście prawne na to. Więc jak ktoś wspomniał o Holandii domyślam się, że są sposoby obejścia tego i w Holandii.
Sprawa generalnie jest prosta. Przychodzisz do kliniki, dają Ci jakiś tam zastrzyk, zabijają dziecko i albo rodzi się martwe albo cesarka. Co z tego, że aborcja może być zabroniona. Udowodnij, że ktoś zabił takie dziecko, w szczególności gdy kobieta i klinika współpracują ze sobą.
Chciałem przez to powiedzieć, że jeżeli prawo czegoś tam zabrania nie znaczy to automatycznie, że tego się nie robi. Zresztą osobiście popieram takie postępowanie, co mnie obchodzi prawo ? Dlaczego niby mam się podporządkowywać czemuś co ktoś wymyślił, szczególnie gdy to postępowanie nikomu nie szkodzi.
|
|
| | | |  | 3 na 3 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | > Oglądałem w zeszłym roku film dokumentalny o aborcjach w Hiszpanii. Tam też jest niby jakiś tam zakaz ale są kliniki, które ją dokonują nawet w 8 miesiącu ciąży i mają jakieś obejście prawne na to. Więc jak ktoś wspomniał o Holandii domyślam się, że są sposoby obejścia tego i w Holandii.Zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, iż fakt, że w Hiszpanii da się obchodzić przepisy w żaden sposób nie jest dowodem na to, że w Holandii da się dokonać aborcji na dzień przed porodem. > Sprawa generalnie jest prosta. Przychodzisz do kliniki, dają Ci jakiś tam zastrzyk, zabijają dziecko i albo rodzi się martwe albo cesarka. Co z tego, że aborcja może być zabroniona. Udowodnij, że ktoś zabił takie dziecko, w szczególności gdy kobieta i klinika współpracują ze sobą.Płód to nie dziecko, tak jak żołądź nie jest dębem a jabłko jabłonią. To nawet dobrze, że da się obejść przepisy i zrobić wszystko bezpiecznie w klinice, a nie ryzykować śmiercią podczas wdychania naparu z cisu. > Chciałem przez to powiedzieć, że jeżeli prawo czegoś tam zabrania nie znaczy to automatycznie, że tego się nie robi. Zresztą osobiście popieram takie postępowanie, co mnie obchodzi prawo ? Dlaczego niby mam się podporządkowywać czemuś co ktoś wymyślił, szczególnie gdy to postępowanie nikomu nie szkodzi.To znaczy, że popierasz bezwarunkową aborcję na życzenie, czy nie?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >To nawet dobrze, że da się obejść przepisy i zrobić wszystko bezpiecznie w klinice, a nie ryzykować śmiercią podczas wdychania naparu z cisu.
To sporyszem się raczej robiło- skurcze macicy wywołuje.
|
|
| | | | | |  | siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Nie wiem, aż tak bardzo się tematem nie interesowałem. Natknąłem się gdzieś na wzmiankę o kobiecie, która zatruła się podczas wdychania naparu z cisu w celu dokonania aborcji.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Nie wiem, aż tak bardzo się tematem nie interesowałem. Natknąłem się gdzieś na wzmiankę o kobiecie, która zatruła się podczas wdychania naparu z cisu w celu dokonania aborcji.> O cisie nie słyszałam. O sporyszu tak. Ale jak polska tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie wskazuje w tym celu w Polsce panny rutę i rozmaryn siały.  Bo i po cóż innego śpiewałyby "O mój rozmarynie rozwijaj się...."
|
|
| | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >co mnie obchodzi prawo ? Dlaczego niby mam się podporządkowywać czemuś co ktoś wymyślił Takie podejście, to chyba anarchia? Dlaczego masz się podporządkować? A choćby dlatego, iż państwo posiada aparat przymusu.
Przede wszystkim ponawiam pytanie ze wstępu - czy dokonanie aborcji człowieka poczętego bez przymusu, zdrowego i nie zagrażającego zdrowiu matki, w sytuacji dostępności antykoncepcji, jest racjonalne? Zwłaszcza w tak zaawansowanej ciąży.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >co mnie obchodzi prawo ? Dlaczego niby mam się podporządkowywać czemuś co ktoś wymyślił> Takie podejście, to chyba anarchia? Dlaczego masz się podporządkować? A choćby dlatego, iż państwo posiada aparat przymusu.A niech sobie ma aparat. Staram się być po prostu cwańszy od apartu  > Przede wszystkim ponawiam pytanie ze wstępu - czy dokonanie aborcji człowieka poczętego bez przymusu, zdrowego i nie zagrażającego zdrowiu matki, w sytuacji dostępności antykoncepcji, jest racjonalne? Zwłaszcza w tak zaawansowanej ciąży.> Każdy ma swoją racjonalność. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Więc racjonalność to pojęcie uzależnione od położenia i punktu siedzenia. Matematycznie funkcja w pseudojęzuku programowania wygląda tak : boolean Racjonalnosc(położenie, punkt_widzenia) { ...// Ciało funkcji  return racjonalnosc; } Wynik funkcji boolowski czyli jest albo nie ma, choć nie wiem czy nie należałoby użyć tu logiki rozmytej  .
|
|
| | | | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | > A niech sobie ma aparat. Staram się być po prostu cwańszy od apartu Prawo zostało narzucone w celu utrzymania porządku publicznego, a w szczególności dla ochrony ludzkiego życia, bezpieczeństwa i mienia. Wyznacza ono minimum moralności, chociaż nie zawsze jest ono tożsame z obiektywnym porząkiem moralnym (przykładem jest prawo III Rzeszy). Prawu należy być posłusznym na mocy tautologii. W przeciwnym wypadku państwo dysponuje środkami, aby to posłuszeństwo wyegzekwować. Chodzi o wspomniany wyżej aparat przymusu. Ponadto nieposłuszeństwo wobec prawa podkopuje jego autorytet, co prowadzi do anarchii i bezprawia. Z kolei taki stan jest niebezpieczny również dla osoby, która odmawia posłuszeństwa prawu. Sytuacje taką dobrze opisał Hobbes jako wojnę wszystkich przeciw wszystkim. Po trzecie, godząc się na życie w danym panstwie wyraża się również zgodę na prawo, które w nim obowiązuje. Jeśli nie zgadzamy sie z systemem prawnym państwa x, naturalną koleją rzeczy powinno być przeprowadzenie się do innego państwa. Mówiąc jeszcze inaczej, zgadzając się na życie w Polsce, zawiązujemy pewien rodzaj umowy społecznej, w której zobowiązujemy się być posłuszni prawu tu obowiązującemu. Po czwarte, nieprzestrzeganie prawa może w wielu wypadkach pociągnać ostracyzm społeczny. > Każdy ma swoją racjonalność. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Więc racjonalność to pojęcie uzależnione od położenia i punktu siedzenia.Racjonalizm zakłada, że każdy z nas jest obdarzony taką samą zdolnością do rozróżniania prawdy i fałszu. To już zakłada tezę absolutyzmu epistemologicznego. Różnice w wynikach, do jakich dochodzą racjonaliści, są - według racjonalizmu - spowodowane różnicą doświadczeń. Mając kompletną wiedzę na dany temat i będąc racjonalistą, nie można dojść do innych wniosków niż druga osoba, której również przysługują te dwie wcześniej wymienione cechy. To stanowi racjonalizm. Relatywizacja racjonalizmu, której Pan dokonał, jest uzasadniona tu uzasadniona, gdyż na tym forum notorycznie myli się racjonalizm ze zdrowym rozsądkiem, a ten drugi faktycznie jest względny. Jednakowoż relatywizacja samego racjonalizmu jest sprzeczna z tym, co on głosi. Co do tezy relatywizmu epistemologicznego, którą Pan wygłosił, to jest ona oczywistą bzdurą. To stanowisko nie tylko mówi, że istnieje wiele opinii na dany temat, co samo w sobie wydaje się naturalne, ale stwierdza również, że wszystkie te opinie są równie prawdziwe. Na gruncie prawa sprzeczności jest niemożliwe, aby dwie sprzeczne opinie były równie prawdziwe. Jak to mówił Arystoteles: "Niepodobna, aby coś mogło być i nie-być zarazem". Dodam tylko, że można sobie głosić różne formy relatywizmu poznawczego i subiektywizmu, tylko potem wypadałoby wyjaśnić, jakim cudem udaje sie naukowcom ustalać prawa rządzące przyrodą i w oparciu o nie budować wynalazki, które (o dziwo!) działają.
|
|
| | | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Dzięki za wykład z prawa ale dalej mam je gdzieś. Jestem wolnym człowiekiem i postępuje tak jak mi się chce. Godzisz się na to aby inni pociągali za Twoje sznurki Twoja sprawa i Twój wybór. Ja lubię osobiście ciągać za sznurki. Co do wykładu na temat racjonalizmu i relatywizmu. Wykład całkiem ciekawy  aczkolwiek operujący na zdobyczach filozofii starożytnej i nie wiem czemu służący. Ja lubię jak to mówię konkretny beat, więc powiem krótko i na temat. Nie ma prawdy są tylko interpretacje faktów w szczególności tyczy się to prawa, etyki, filozofii, światopoglądów, w mniejszym stopniu nauk przyrodniczych.
|
|
| | | | | | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | > Dzięki za wykład z prawa ale dalej mam je gdzieś. Jestem wolnym człowiekiem i postępuje tak jak mi się chce. Godzisz się na to aby inni pociągali za Twoje sznurki Twoja sprawa i Twój wybór. Ja lubię osobiście ciągać za sznurki. Być posłusznym prawu nie oznacza rezygnacji ze swojej wolności. "Wolność" zawiera w sobie "wybór", a wybranie posłuszeństwa jest dokonaniem pewnego wyboru, ergo realizacją swojej wolności. Co więcej, nie jest to wybór ostateczny, jakim wydawałoby się np. zrezygnowanie z własnej wolności. Zawsze można na powrót być względem prawa nieposłusznym. To, co Panu napisałem, to nie był wykład z prawa, lecz właściwie wykład z dialogu "Kriton" Platona. Chciałem po prostu pokazać, że posłuszeństwo prawu jest w interesie każdego z nas. > Co do wykładu na temat racjonalizmu i relatywizmu. Wykład całkiem ciekawy aczkolwiek operujący na zdobyczach filozofii starożytnej i nie wiem czemu służący. Ja lubię jak to mówię konkretny beat, więc powiem krótko i na temat. Nie ma prawdy są tylko interpretacje faktów w szczególności tyczy się to prawa, etyki, filozofii, światopoglądów, w mniejszym stopniu nauk przyrodniczych.Po pierwsze, podana przeze mnie charakterystyka racjonalizmu pochodzi od Kartezjusza, twórcy tego prądu umysłowego. Po drugie, co z tego, że prawo sprzeczności zostało sformułowane już w starożytności? To, co wymyślili filozofowie starozytni niekoniecznie musi sie przedawnić. Wiele z ich pomysłów wciaż ma swoją wartość. W szczególności są to te idee, które dotyczą etyki, polityki i filozofii społecznej. Filozofa Platona i Arystotelesa wcale nie stała się nieprawdziwa i przedawniona. Co do samego prawa sprzeczności, to jest to tautologia logiczna. Taotologią nazywamy zdanie, które jest bezwzględnie prawdziwe w każdym świecie możliwym. Relatywizm, jak już pisałem, głosi, że w każdym temacie istnieje wiele równouprawnionych punktów widzenia. Taka teza koliduje z prawem sprzeczności, zgodnie z którym nie może tak być, że dwie sprzeczne opinie są jednocześnie prawdziwe. Zresztą, jeśli chce Pan być takim przekonanym relatywistą i głosić, że wszystko jest względne, to proszę mi powiedzieć, w jakim sensie względne jest zdanie "p=p". Moim zadaniem jest wykazanie, że istnieje chociaż jedno zdanie, które jest bezwzględnie prawdziwe zawsze i wszędzie. Muszę również dodać, że zdanie "prawda nie istnieje" znosi się samo. Jeśli nie ma prawdy, to zdanie to również nie może być prawdziwe, a więc prawda istnieje. Zgodnie z prawem podwójnej negacji: "- - p -> p" Co do relatywizmu epistemologicznego w etyce, to informuje Pana, że takowy nie istnieje. Można być w etyce relatywistą moralnym, ale nie poznawczym. O zdaniach zawierających osąd moralny (np. zabójstwo jest złem, aborcja jest złem, sprawiedliwość jest czymś dobrym) nie orzeka się predykatu prawdziwości.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
> To, co Panu napisałem, to nie był wykład z prawa, lecz właściwie wykład z dialogu "Kriton" Platona. Chciałem po prostu pokazać, że posłuszeństwo prawu jest w interesie każdego z nas. Wolę sformułowanie "przestrzeganie prawa". Słowo posłuszeństwo ma jakiś taki brzydki wydźwięk i budzi skojarzenie z tresowanym psem...
|
|
| | |  | | MichaQ (1056 punktów) | To drugie. Po prostu nie wiedziałem. Co nie zmienia faktu, że jeśli uznać to, co matka od momentu poczecia nosi w macicy za istote ludzką, to jest to zabicie człowieka.
|
|
| | | |  | 2 na 2 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Zacytuję siebie: Płód to nie dziecko, tak jak żołądź nie jest dębem a jabłko jabłonią.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | Oczywiściem, jednak istnieje argument z potecjalności: Co z tego, że zarodek nie jest człowiekiem? Przecież będzie to człowiek. Poza tym, dlaczego płód nie jest człowiekiem? Napisał Pan, że w Holandii aborcja jest legalna do 24 tygodnia ciąży: "W Holandii aborcja jest legalna do 24 tygodnia ciąży". To daje nam około szóstego miesiąca. Tutaj jest artykuł na Wikipedii na temat wcześniactwa: pl.wikipedia.org/wiki/WcześniactwoZ tego, co jest tam napisane, wynika, że dziecko w 24 tygodniu jest w stanie skrajnego wcześniactwa. Oczywiście życie takiego dziecka z powodu swojego niedorozwoju jest poważnie zagrożone. Jednak szansa na przeżycie istnieje. Poza tym pod względem kształtu płód w 24 tygodniu jak najbardziej przypomina człowieka. Powstaje więc pytanie, co decyduje o byciu człowiekiem i tym samym o moralnej dopuszczalności pewnych zachowań? Dlaczego płodu po 24 tygodniu nie można usunąć, a przed jeszcze tak? Umowność nie jest tutaj argumentem.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | >Oczywiściem, jednak istnieje argument z potecjalności: Co z tego, że zarodek nie jest człowiekiem? Przecież będzie to człowiek.
W takim razie zgodzisz się ze mną, że za rozgniatanie żołędzi powinny być identyczne kary jak za nielegalne ścinanie dębów.
>Poza tym pod względem kształtu płód w 24 tygodniu jak najbardziej przypomina człowieka.
Figurka z gliny też może przypominać kształtem człowieka. I co z tego? Mamy jej dać jakieś prawa, bo komuś coś przypomina?
>Powstaje więc pytanie, co decyduje o byciu człowiekiem i tym samym o moralnej dopuszczalności pewnych zachowań? Dlaczego płodu po 24 tygodniu nie można usunąć, a przed jeszcze tak? Umowność nie jest tutaj argumentem.
Z moich skromnych informacji wynika, że granicą jest czas po jakim płód w przypadku naturalnego poronienia będzie w stanie przeżyć (jeśli się mylę to proszę mnie poprawić).
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | MichaQ (1056 punktów) | >W takim razie zgodzisz się ze mną, że za rozgniatanie żołędzi powinny być identyczne kary jak za nielegalne ścinanie dębów.
Na ten argument zgoda.
>Figurka z gliny też może przypominać kształtem człowieka. I co z tego? Mamy jej dać jakieś prawa, bo komuś coś przypomina?
Analogia jest niekompletna. Figurka z gliny nie dość, że nie jest czymś żywym, to w dodatku nie jest podmiotem moralnym. Powinienem był powiedzieć, że płód jest podobny do człowieka w tym sensie, że przysługują mu wszystkie główne cechy charakterystyczne dla istoty ludzkiej.
>Z moich skromnych informacji wynika, że granicą jest czas po jakim płód w przypadku naturalnego poronienia będzie w stanie przeżyć (jeśli się mylę to proszę mnie poprawić).
Od kiedy to zdolność do przeżycia, czyni nas ludźmi? Żadne żywe stworzenie nie jest tym, czym jest tylko ze wzgędu na to, że jest zdolne do przetrwania. Człowiek z czterdziestostopniową gorączką, silnym krwawieniem z tętnicy, ukąszony przez jakiegoś bardzo jadowitego weża i zostawiony w takim stanie w środku amazońskiej dżungli, nie ma najmniejszych szans przeżycia. Czy w zwiazku z tym nie jest człowiekiem?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | >Analogia jest niekompletna. Figurka z gliny nie dość, że nie jest czymś żywym, to w dodatku nie jest podmiotem moralnym.
Dla mnie jest podmiotem moralnym (cokolwiek to znaczy). No i co teraz?
>Powinienem był powiedzieć, że płód jest podobny do człowieka w tym sensie, że przysługują mu wszystkie główne cechy charakterystyczne dla istoty ludzkiej.
Jakie to cechy i kto ustalił, że akurat one są głównymi cechami?
>Od kiedy to zdolność do przeżycia, czyni nas ludźmi?
Wybacz, odpowiadałem jedynie na tą część: "Dlaczego płodu po 24 tygodniu nie można usunąć, a przed jeszcze tak?". Kiedy żołądź przestaje być żołędziem, a staje się dębem?
|
|
7 na 7 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Zwane aborcją zabijanie dzieci poczętych powinno być dozwolone na życzenie kobiet.
W przyrodzie nierzadkie jest zjawisko odrzucania potomstwa przez matkę lub oboje rodziców, zwykle po narodzeniu, więc widocznie taka regulacja jest naturalna i potrzebna. Możliwe, że matce, a możliwe, że nawet całej populacji. Zamiast się oburzać, lepiej się dowiedzieć jakie faktycznie są przyczyny tego zjawiska. Dlaczego by nie zaufać kobietom rezygnującym nawet i w tym spóźnionym terminie z macierzyństwa? Czyżbyśmy chcieli by wygasł w kobietach instynkt macierzyński i w przyszłości wszystkie rodziły wyłącznie z przymusu? .
|
|
 | 2 na 2 | MichaQ (1056 punktów) | W przyrodzie jest również częsty kanibalizm. Czy wynika z tego, że mamy przyjąć to zjawisko, jako normę moralną w celach kontroli wciąż rosnącej populacji? Doprawdy nie mam pojęcia, jak zachowania mające miejsce w świecie zwierząt mają się przekładać na ludzką moralność.
|
|
|  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>W przyrodzie jest również częsty kanibalizm. Czy wynika z tego, że mamy przyjąć to zjawisko Nie, to uruchomiłoby rynkowy mechanizm podaż - popyt i stalibyśmy się towarem.
>jak zachowania mające miejsce w świecie zwierząt mają się przekładać na ludzką moralność. Z uwzględnieniem zasady mniejszego zła. .
|
|
| |  | | MichaQ (1056 punktów) | Zasada mniejszego zła nie występuje w prawie naturalnym, traktowanym jako kryterium dobra i zła, lecz w etyce utylitarystycznej.
Każde prawo ma prawodawce (ewentualnie źródło prawa) i instancje, która to prawo egzekwuje. Prawodawcą/ źródłem może być Bóg, sumienie, natura, umowa społeczna itd. Niekiedy źródło prawa jest tożsame z instytucją egzekwującą jego wykonanie. Egzekucja może być odroczona w czasie, jak na przykład sąd boży po śmierci cżłowieka, lub natychmiastowa, przykładowo w postaci wyrzutów sumienia. Zostawiam na boku nietzscheańską krytykę prób ufundowania moralności w sumieniu i imperatywie kategorycznym, która to krytyka zostałą wyrażona w aforyzmie 335 w "Wiedzy radosnej".
Mówiąc o prawie naturalnym, rozumie się przez to: 1) Zespół norm nadanych ludziom przez Boga, który jest stwórcą świata, czyli natury również. Na tym polu działanie zgodne z prawem naturalnym oznacza działanie zgodne z zasadami, na których Bóg oparł funkcjonowanie świata. Przykładem może być tutaj sprzeciw wobec antykoncepcji, gdyż uprawianie seksu tylko i wyłącznie dla przyjemności jest niezgodne z celem, do jakiego winny być używane narządy płciowe. Naturalnym, czyli zgodnym z nakazami Boga, celem jest rzecz jasna prokreacja. 2) W drugim przypadku źródłem prawa naturalnego jest sama natura. Człowiek poprzez oberwacje natury odkrywa w niej jej celowość i stała zasady nią rzadzące. Z takiego oto świeckiego ujęcia prawa naturalnego ma źródło wiele praw człowieka, takich jak prawo do życia.
Uwaga: Prawo naturalne ma charakter obiektywny i niezmienny. Rozbieżności w stosowaniu mogą być wywołane błędnymi jego interpretacjami przez ludzi lub tym, że pełni owego prawa ludzkość jeszcze nie poznała.
Metody krytyki: W pierwszym wypadku elementem koniecznym do funkcjonowania prawa naturalnego w tym ujęciu jest oczywiście uznawanie istnienia Boga. Jeśli usuwa się Boga, prawo naturalne traci całkowicie swoje uzasadnienie. W drugim wypadku najczulszym elementem jest problem, czy prawo naturalne jest tożsame z porządkiem moralnym. Nietrudno zauważyć, że w przyrodzie występuje wiele zachowań, które współcześnie zostałyby odrzucone, jako barbarzyńskie.
Uwaga druga: Stosowanie zasady mniejszego zła ma w miejsce tylko w etykach konsekwencjonalistycznych, czyli takich, gdzie ważniejsze są konsekwencje czyny. Prawo naturalne jest ze swojej istoty bezwzględne.
|
|
| | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
Dobra, ale sformułuj swój zarzut. .
|
|
| | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | Już to zrobiłem, ale powtórzę jeszcze raz: Prawo naturalne nie ma przełożenia na to, co jest dobre lub złe. Opisując, czym jest prawo naturalne, chciałem: 1) Zdefiniować przedmiot sporu 2) Wyjaśnić, dlaczego napisałem: "Doprawdy nie mam pojęcia, jak zachowania mające miejsce w świecie zwierząt mają się przekładać na ludzką moralność." 3) Pokazać Panu, że Pana kontrargument z "zasady mniejszego zła" kompletnie mija sie z istotą prawa naturalnego; ergo nie broni go.
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>kontrargument z "zasady mniejszego zła" kompletnie mija sie z istotą prawa naturalnego; ergo nie broni go. A powinien? .
|
|
| | | | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | >>kontrargument z "zasady mniejszego zła" kompletnie mija sie z istotą prawa naturalnego; ergo nie broni go. >A powinien?
Odniosłem wrażenie, że Pana argument jest odpowiedzią na moją analogie (tę, że w przyrodzie występuje kanibalizm). Widać się pomyliłem. Ta wymiana zdań na temat prawa naturalnego zaczeła sie przecież od tego, że zaczął Pan czynić analogie między przyrodą a moralną dopuszczalnością pewnych zachować u ludzi:
"W przyrodzie nierzadkie jest zjawisko odrzucania potomstwa przez matkę lub oboje rodziców, zwykle po narodzeniu, więc widocznie taka regulacja jest naturalna i potrzebna. Możliwe, że matce, a możliwe, że nawet całej populacji. Zamiast się oburzać, lepiej się dowiedzieć jakie faktycznie są przyczyny tego zjawiska. Dlaczego by nie zaufać kobietom rezygnującym nawet i w tym spóźnionym terminie z macierzyństwa? Czyżbyśmy chcieli by wygasł w kobietach instynkt macierzyński i w przyszłości wszystkie rodziły wyłącznie z przymusu?"
Chciałem wykazać nieporawność tego sposobu myślenia. Oto w tym wszystkim chodziło.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Odniosłem wrażenie, że Pana argument jest odpowiedzią na moją analogie (tę, że w przyrodzie występuje kanibalizm). Zasadę "mniejszego zła" przywołałem nie w odpowiedzi na podaną analogię - bo tę obaliłem, lecz - zgodnie z zasadami forum - na zacytowane przed tą odpowiedzą pytanie.
Nawiasem mówiąc, to w tej sprawie wszyscy jesteśmy obok tematu - autor wątku nie pyta przecież o etyczny aspekt aborcji, głupota i racjonalizm nie są wszak kategoriami etycznymi.
>Chciałem wykazać nieporawność tego sposobu myślenia. To akurat jest jasne. .
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Doprawdy nie mam pojęcia, jak zachowania mające miejsce w świecie zwierząt mają się przekładać na ludzką moralność.
Poprzez współczucie dla życia w ogóle.
|
|
| |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Doprawdy nie mam pojęcia, jak zachowania mające miejsce w świecie zwierząt mają się przekładać na ludzką moralność. >Poprzez współczucie dla życia w ogóle. >
Czy mógłbyś szerzej wyjaśnić ten pogląd bo nie zrozumiałem. Na razie brzmi on w sumie tak:
"Zachowania mające miejsce w świecie zwierząt mają się przekładać na ludzką moralność przez współczucie dla życia w ogóle."
???
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | |  | | MichaQ (1056 punktów) | Prosze zobaczyć moją odpowiedź dla Osnowy zamieszczoną wyżej.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >Prosze zobaczyć moją odpowiedź dla Osnowy zamieszczoną wyżej. >
Dziękuję ale trochę dla mnie trudny język, mimo tego wydaje mi się, że zrozumiałem. Ja nie wierzę w Boga, ale wierzę w taką zasadę etyczną "Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe". Wobec tego nie dokonałbym aborcji, ponieważ nie chciałbym aby na mnie jej dokonano, kiedy byłem jeszcze płodem. Tylko tyle.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czy mógłbyś szerzej wyjaśnić ten pogląd bo nie zrozumiałem.
Lepiej ode mnie zrobi to pies lub kot, np. w schronisku lub zoo.
|
|
| | | |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Czy mógłbyś szerzej wyjaśnić ten pogląd bo nie zrozumiałem. >Lepiej ode mnie zrobi to pies lub kot, np. w schronisku lub zoo. >
Chyba nie bo nie zna polskiego. Albo jestem za tępy.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| |  | | MichaQ (1056 punktów) | >Poprzez współczucie dla życia w ogóle.
A jak to ma się do prawa naturalnego?
|
|
8 na 8 | Canon (433 punktów) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało >poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: >a) jest w pełni racjonalna? >b) jest apoteozą głupoty? >
Nikt chyba prócz samych zainteresowanych nie jest w stanie stwierdzić jednoznacznie czy decyzja o aborcji była wynikiem czy też przejawem totalnej głupoty, bądź jednak miała za sobą podłoże czysto racjonalnego,a co może bardziej na miejscu logicznego rozumowania. Moje zdanie od zawsze pozostaje niezmienne w tej płaszczyźnie- to nie sąd, rząd, czy też rodzina powinna podejmować taką decyzję, lecz sami rodzice przyszli bądź niedoszli. Ocena "poziomu logiczności" ich decyzji powinna zostać wykonana jedynie przez ich samych, bo zbyt wiele czynników ukrytych i tych pozornie widocznych ma wpływ na ten krok.
|
|
10 na 10 | diogenes (42753 punktów) | >Jeżeli dziecko zostało poczęte bez przymusu...
Czy popęd płciowy nie jest formą przymusu?
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Czy popęd płciowy nie jest formą przymusu? Ciekawe pytanie. Wymaga definicji "przymusu" - jest przymus państwowy i przymus prawny, raczej nie pasują do popędu. Popęd płciowy jest raczej formą nacisku, któremu możemy ulec albo i nie.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Ciekawe pytanie. Wymaga definicji "przymusu"
To niebezpieczny proceder. Możesz bowiem zdefiniować popęd tak, że będzie lub nie będzie przymusem. Wydaje mi się, że należałoby go najpierw precyzyjnie opisać, a następnie porównać z innymi formami przymusu/nacisku, np. państwa czy innej organizacji.
|
|
|  | | MichaQ (1056 punktów) | Prawu państwowemu również można nie ulec. Co najwyżej poniesie się tego konsekwencje, które prawo na takie wypadki przewiduje.
Diogenes ma tutaj rację. Popęd seksualny jest pewną formą przymusu.
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Prawu państwowemu również można nie ulec. Co najwyżej poniesie się tego konsekwencje, które prawo na takie wypadki przewiduje.I tu przeszarżowałeś - uzasadnienie przeczy tezie.  Jedzenia też można się oduczyć, prawda?
|
|
| | |  | | MichaQ (1056 punktów) | > >Prawu państwowemu również można nie ulec. Co najwyżej poniesie się tego konsekwencje, które prawo na takie wypadki przewiduje.> I tu przeszarżowałeś - uzasadnienie przeczy tezie.  Tylko przez użycie złego słowa. Powinienem napisać "prawa można nie posłuchać". Co do jedzenia, to jego faktycznie można się oduczyć. Problem polega na tym, że można umrzeć. Podobnie seksu można nie uprawiać. Jednak z tego, co obiło (podkreślam obiło. Nie piszę nic na pewno) o uszy ma to swoje negatywne konsekwencje.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | SJP PWN:Posłuchać = wypełnić czyjeś polecenie lub życzenie >Prawa można nie posłuchać. Co najwyżej poniesie się tego konsekwencje, które prawo na takie wypadki przewiduje. Sam sobie odpowiedz na pytanie - czy w wypowiedzi po poprawce uzasadnienie jest zgodne z tezą.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | > SJP PWN:Posłuchać = wypełnić czyjeś polecenie lub życzenie >Prawa można nie posłuchać. Co najwyżej poniesie się tego konsekwencje, które prawo na takie wypadki przewiduje.> Sam sobie odpowiedz na pytanie - czy w wypowiedzi po poprawce uzasadnienie jest zgodne z tezą. Zgadzam się i cofam
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Diogenes ma tutaj rację. Popęd seksualny jest pewną formą przymusu.
Diogenes tylko postawił pytanie. Opcji jest wiele.
|
|
| | |  | 1 na 1 | jad11 (18783 punktów) | >>Diogenes ma tutaj rację. Popęd seksualny jest pewną formą przymusu. >Diogenes tylko postawił pytanie. >Opcji jest wiele.
Ja znajduję tylko dwie- jest formą przymusu albo nie jest.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Ja znajduję tylko dwie- jest formą przymusu albo nie jest.
Może pytanie jest źle postawione lub w ogóle pozbawione sensu? Może odpowiedź zależy od przyjętej definicji (tzn. od aparatury językowej)? Może od aspektu?
A odpowiedź nie jest pozbawiona praktycznego znaczenia. Co począć np. z gwałtem, z molestowaniem? Czy to działanie pod przymusem popędu seksualnego? Czy tego rodzaju przymus byłby czymś innym niż wymuszenie bronią np. podpisu? Na czym polegałaby różnica?
|
|
| | | | |  | | jad11 (18783 punktów) | > >Ja znajduję tylko dwie- jest formą przymusu albo nie jest.> Może pytanie jest źle postawione lub w ogóle pozbawione sensu?No faktycznie. O tym nie pomyślałem, bo pytanie wydało mi się nie pozbawione sensu ale rzeczywiście należy to wziąć pod uwagę licząc różne opcje. > Może odpowiedź zależy od przyjętej definicji (tzn. od aparatury językowej)?Ale odpowiedź wciąż może brzmieć tylko tak lub nie. Wszystkie "tak ale" itp. będą tylko pochodnymi tych dwóch. > Może od aspektu?Poddaję się  > A odpowiedź nie jest pozbawiona praktycznego znaczenia. Co począć np. z gwałtem, z molestowaniem? Czy to działanie pod przymusem popędu seksualnego?Pod przymusem lub pod wielkim naciskiem tego popędu. Id okazało się silniejsze od superego. > Czy tego rodzaju przymus byłby czymś innym niż wymuszenie bronią np. podpisu? Na czym polegałaby różnica?Podstawowa, moim zdaniem, różnica polega na tym, że bronią grozi człowiek a popęd to mechanizm, nad którym teoretycznie można panować. Można zwalić konia, że się tak brzydko wyrażę i w ten sposób napięcie seksualne rozładować. Nie powinniśmy chyba winić samego popędu, ten jest jedynie współwinny. Kto lub co może zostać wobec tego naszym kozłem ofiarnym? Ten kto nie umie swojego popędu opanować lub ukierunkować w taki sposób, by nie robić krzywdy innym? To też pewne uproszczenie. Brakuje mi sensownych pomysłów, może Tobie jakieś przychodzą do głowy?
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
3 na 3 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Pytanie źle postawione z przyczyny o której wspomniał Satyr. Po drugie co to znaczy zgoda ? I kto ma wyrażać na to zgodę ? Przecież chyba ani ja ani Ty, ponieważ to nie nas ta sprawa bezpośrednio dotyczy.
Jako zwolennik tezy, że własne ciało to "własność właściciela" zatem aborcja czy czy też jej brak jest sprawą wyłącznie właścicielki ciąży. Amen.
|
|
 | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >to nie nas ta sprawa bezpośrednio dotyczy. >Jako zwolennik tezy, że własne ciało to "własność właściciela" zatem aborcja czy czy też jej brak jest sprawą wyłącznie właścicielki ciąży. Amen. Dostrzegam w tym pewien dysonans. Pozostawiasz sprawę w całości "właścicielce ciąży", ale czy jest ona jedyną właścicielką? Każda komórka jest w połowie zbudowana z Twoich genów - nie poczuwasz się do nich? Prawo czyni Cię odpowiedzialnym za ten "produkt genowy".
|
|
|  | 7 na 7 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >to nie nas ta sprawa bezpośrednio dotyczy.> >Jako zwolennik tezy, że własne ciało to "własność właściciela" zatem aborcja czy czy też jej brak jest sprawą wyłącznie właścicielki ciąży. Amen.> Dostrzegam w tym pewien dysonans. Pozostawiasz sprawę w całości "właścicielce ciąży", ale czy jest ona jedyną właścicielką? Każda komórka jest w połowie zbudowana z Twoich genów - nie poczuwasz się do nich? Prawo czyni Cię odpowiedzialnym za ten "produkt genowy".> Oczywiście, że z genetycznego punktu widzenia jest to i mój produkt, jestem że tak powiem ojcem założycielem ale to nie ja hoduję w sobie ten produkt potem, nie ja poświęcam moje ciało, nie mnie potem na porodówce będzie oblatywać dziesiątki studentów  , i nie mnie będą potem bolały cycki, więc decyzję pozostawiam właścicielce ciąży, choćbym się nawet z nią nie zgadzał. Gdybym to ja nosił ciąże to ja bym decydował ale że nie grozi mi to, więc to nie do mnie należy decyzja. Porównując ciążę do firmy, a matkę i ojca do udziałowców, to matka posiada więcej udziałów zatem do niej należy decydujący głos  . Tak to widzę.
|
|
|  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Dostrzegam w tym pewien dysonans. Pozostawiasz sprawę w całości "właścicielce ciąży", ale czy jest ona jedyną właścicielką? Każda komórka jest w połowie zbudowana z Twoich genów - nie poczuwasz się do nich? Prawo czyni Cię odpowiedzialnym za ten "produkt genowy".
Nie ma niczego takiego jak moje czy twoje geny.W 99,9 % masz "moje" geny, ale nie oznacza to, że jesteś moją własnością.
|
|
| |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Nie ma niczego takiego jak moje czy twoje geny.Eee tam, moje geny są moje, a Twoje geny są Twoje. > W 99,9 % masz "moje" geny, ale nie oznacza to, że jesteś moją własnością.Prawda! Mamy do czynienia ze "współwłasnością", w której - zgodnie z opinią Kanika - matka ma istotną większość udziałów.
|
|
6 na 6 | placownik (17853 punktów) |
Ona miała 18, on 19. W zaistniałej sytuacji rodzice obojga solidarnie zrzucili się na wycieczkę na Słowację. Wycieczka przebiegła bez komplikacji. Po jakimś czasie młodzi pobrali się. Zamieszkali razem. Ukończyli studia. I przyszła pora na dzieci. Chciane dzieci. Mieli ich dwoje i żyli długo i szczęśliwie.
Racjonalna ta bajka?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Jako ekonomista powiem - tańsza byłaby profilaktyka, ale za naukę trzeba płacić. Z drugiej strony, słowackie Tatry warte są każdego poświęcenia.  Relatywizm racjonalizmu bywa zgoła zaskakujący...
|
|
|  | 6 na 6 | placownik (17853 punktów) |
Większość niechcianych ciąż to efekt działań nieracjonalnych. Nie widzę żadnego powodu dla którego ich utrzymywanie wbrew woli bezpośrednio zainteresowanych miało być uznane za działanie racjonalne. Wiem, że odwracam tu nieco kota ogonem, ale przecież przez to kot nie przestaje być kotem. A relatywizm? Jest chyba lepszy od konsekwentnego unikania działań racjonalnych.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Większość niechcianych ciąż to efekt działań nieracjonalnych. Nie widzę żadnego powodu dla którego ich utrzymywanie wbrew woli bezpośrednio zainteresowanych miało być uznane za działanie racjonalneTrudno się z tym nie zgodzić. > A relatywizm? Jest chyba lepszy od konsekwentnego unikania działań racjonalnych.Święte słowa, święte słowa.
|
|
 | | lukaszewicz (5674 punktów) | > Ona miała 18, on 19. W zaistniałej sytuacji rodzice obojga solidarnie zrzucili się na wycieczkę na Słowację. Wycieczka przebiegła bez komplikacji. Po jakimś czasie młodzi pobrali się. Zamieszkali razem. Ukończyli studia. I przyszła pora na dzieci. Chciane dzieci. Mieli ich dwoje i żyli długo i szczęśliwie. > Racjonalna ta bajka?
Jeżeli potem żyli długo, to wycieczka była do Czechosłowacji.
|
|
| Tronicki (280 punktów) | > Nieracjonalne jest nazywanie dzieckiem embrion lub płód.Jak już stosować tego typu nazewnictwo to mówmy o aborcji człowieka. Nieracjonalnie jest że nie mamy do czynienia z rozwijającym sie ludzkim organizmem które to jest człowiekiem tylko we wczesnej fazie rozwoju, życie ludzkie przezywa wiele faz i jakoś do dziś żaden naukowiec nie wskazał że istnieją jakies jakościowe i nagłe przeskoki, życie człowieka jest procesem ciągłym. > Oczywiście , że w zależności od sytuacji kobiety powinna być dobrana odpowiednia antykoncepcja. Darmowa gdy jej na nią nie stać.Słowo "Darmowa" mnie rozbawiło najbardziej  Jeżeli kobieta chce używać środków antykoncepcyjnych to niech oszczędza na nie, nikt człowieka do seksu nie zmusza a nie jest on tak potrzebny do życia jak chłeb czy woda, nie widze tez powodów aby jedne kobiety finansowąły innym antykoncepcje (np dziwkom) gdy same z niej aktualnie nie korzystają ze względu na brak męzczyzny czy sceptyczne podejscie co do ich skuteczności.
|
|
 | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Skuteczność skutecznością ale skutki uboczne to ciekawa tematyka
|
|
 | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) | . > Jak już stosować tego typu nazewnictwo to mówmy o aborcji człowieka.To zależy od definicji słowa "człowiek" > Nieracjonalnie jest że nie mamy do czynienia z rozwijającym sie ludzkim organizmem które to jest człowiekiem tylko we wczesnej fazie rozwoju, życie ludzkie przezywa wiele faz i jakoś do dziś żaden naukowiec nie wskazał że istnieją jakies jakościowe i nagłe przeskoki, życie człowieka jest procesem ciągłym.Życie powstało 3,5 miliarda lat temu i jest procesem ciągłym.I do dziś żaden naukowiec nie wykazał, ze istnieją żadne jakościowe i nagłe przeskoki. > Słowo "Darmowa" mnie rozbawiło najbardziej > Jeżeli kobieta chce używać środków antykoncepcyjnych to niech oszczędza na nie, nikt człowieka do seksu nie zmusza a nie jest on tak potrzebny do życia jak chłeb czy woda, nie widze tez powodów aby jedne kobiety finansowąły innym antykoncepcje (np dziwkom) gdy same z niej aktualnie nie korzystają ze względu na brak męzczyzny czy sceptyczne podejscie co do ich skuteczności.Jeżeli ktoś chce jeździć samochodem to niech sobie zbuduje drogi.Nie widzę powodu żeby kobiety finansowały innym drogi (np.Tirówkom)gdy same z nich aktualnie nie korzystają ze względu na brak samochodu czy sceptyczne podejście na sens jego posiadania. Ps.Używaj funkcji "podgląd"
|
|
 | 3 na 3 | jad11 (18783 punktów) | > nikt człowieka do seksu nie zmuszaale czy nic go nie zmusza?
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
 | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Nieracjonalnie jest że nie mamy do czynienia z rozwijającym sie ludzkim organizmem> Słowo "Darmowa" mnie rozbawiło najbardziej > Jeżeli kobieta chce używać środków antykoncepcyjnych to niech oszczędza na nie, nikt człowieka do seksu nie zmusza a nie jest on tak potrzebny do życia jak chleb czy woda,No tak. Radź sobie sama, a jak nie możesz, to urodź, bo jak nie, to zostaniesz ukarana za zabójstwo. Oto cała filozofia pana Tronickiego. A w ogóle to idź, kobieto, do klasztoru, bo seks ci niepotrzebny. Ty, mężczyzno, też idź. > nie widze tez powodów aby jedne kobiety finansowały innym antykoncepcjeA ja chętnie coś sfinansuję, byle nie widzieć tego morza nieszczęścia, jakie jest udziałem niechcianych dzieci. Myślę, że wiele kobiet ma takie samo nastawienie. > gdy same z niej aktualnie nie korzystają ze względu na brak męzczyzny czy sceptyczne podejscie co do ich skuteczności.Jest jeszcze trzeci powód niekorzystania "aktualnie" z antykoncepcji - wiek  Ale fakt, że ja nie korzystam to nie powód, żeby ktoś inny też nie mógł.
|
|
7 na 7 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Pierwsza doba od założenia wątku i prawie 200 postów. Nie wiem, czy są tu jakieś statystyki i tabele rekordów, ale mam już dość - jutro robię sobie wolne od skrobanek.  Zajrzałem na chwilę do wątku religijnego, a tam krew polała się obficie i paru wyeliminowano z akcji, choć byli weteranami. Dlatego dziękuję Wam za zachowanie kultury dyskusji i trzymanie się meritum oraz unikanie sporów ideologicznych. Wstępne moje konkluzje są takie: 1. Antykoncepcja nie jest pewna, więc mimo racjonalnego działania dochodzi do wpadek, które mają usprawiedliwiać konieczność aborcji. 2. Nawet w przypadku nieracjonalnego działania, aborcja może stać się racjonalnym rozwiązaniem problemu. 3. Polski naród czeka wymarcie.
|
|
 | 2 na 2 | jad11 (18783 punktów) | > Zajrzałem na chwilę do wątku religijnego, a tam krew polała się obficie i paru wyeliminowano z akcji, choć byli weteranami. Dlatego dziękuję Wam za zachowanie kultury dyskusji i trzymanie się meritum oraz unikanie sporów ideologicznych.Faktycznie- godne pochwały  > Wstępne moje konkluzje są takie:> ..> 3. Polski naród czeka wymarcie.  Polskich racjonalistów a nie cały naród 
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
 | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | > Pierwsza doba od założenia wątku i prawie 200 postów.No właśnie. A opozycja twierdzi, że to "temat zastępczy"  Jak widać, to temat żywo interesujący wszystkich (nawet bezpośrednio niezainteresowanych  )). > Nie wiem, czy są tu jakieś statystyki i tabele rekordów, ale mam już dość - jutro robię sobie wolne od skrobanek.  Szkoda  > Zajrzałem na chwilę do wątku religijnego, a tam krew polała się obficie i paru wyeliminowano z akcji, choć byli weteranami. Dlatego dziękuję Wam za zachowanie kultury dyskusji i trzymanie się meritum oraz unikanie sporów ideologicznych.Zawsze do usług  > Wstępne moje konkluzje są takie:> 1. Antykoncepcja nie jest pewna, więc mimo racjonalnego działania dochodzi do wpadek, które mają usprawiedliwiać konieczność aborcji.Na to wygląda... > 2. Nawet w przypadku nieracjonalnego działania, aborcja może stać się racjonalnym rozwiązaniem problemu.Też na to wygląda... > 3. Polski naród czeka wymarcie.  > Nie będzie tak źle
|
|
2 na 2 | piątek (1035 punktów) | Aborcja jest racjonalną bądź nie, w zależności od okoliczności i jak kolega wcześniej dodał, celu jej przeprowadzenia. Sam zabieg jest neutralny.
"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Sam zabieg jest neutralny. Zabieg ma charakter jak najbardziej inwazyjny, na dodatek wydatnie zwiększa ryzyko niepłodności i powikłań.
|
|
|  | 1 na 1 | piątek (1035 punktów) | >>Sam zabieg jest neutralny. > Zabieg ma charakter jak najbardziej inwazyjny, na dodatek wydatnie zwiększa ryzyko niepłodności i powikłań. > Kłania się czytanie ze zrozumieniem... Neutralny w sensie moralnym - zależy co nas skłania do aborcji.
"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Kłania się czytanie ze zrozumieniem... >Neutralny w sensie moralnym - zależy co nas skłania do aborcji. 1. A gdzież to przedmówca raczył zaznaczyć, że o "neutralność moralną" chodzi?
2. Aborcja neutralna w sensie moralnym... Hm, jasne, wyrwać chwasta...
|
|
| | |  | | piątek (1035 punktów) | >>Kłania się czytanie ze zrozumieniem... >>Neutralny w sensie moralnym - zależy co nas skłania do aborcji. >1. A gdzież to przedmówca raczył zaznaczyć, że o "neutralność moralną" chodzi? Było to wyraźnie zrozumiałem w kontekście wypowiedzi. >2. Aborcja neutralna w sensie moralnym... Hm, jasne, wyrwać chwasta... W zasadzie, logicznie, tak to może wyglądać, lepiej by brzmiało Hm... usunąć problem? >
"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
|
|
| rudyment (3233 punktów) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało >poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: >a) jest w pełni racjonalna? >b) jest apoteozą głupoty? >
c) - czyli trzecia odpowiedź
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie... > Czy aborcja jest racjonalna czy nie z punktu widzenia jednostek, zależy od czasu oraz okoliczności i uwzględniając, to nie można na to pytanie odpowiedzieć w sposób racjonalny. Nie wiem czy w ogóle racjonalizm ma tutaj szansę! Czy kobieta będąc w 2 miesiącu ciąży, nie postępuje z jej punktu widzenia racjonalnie usuwając ją, jeśli wie, że te nowe okoliczności pozbawią ją pozycji społecznej, stanowiska, szczęścia...? Czy pijak nie postępuje racjonalnie ze swego punktu widzenia kradnąc wódkę ze sklepu? Czy przywódca państwa nie postępuje racjonalnie mordując kilka tysięcy swoich obywateli wiedząc, że będą opozycją, która prawdopodobnie pozbawi go tego stanowiska? Itd... Można jednak podyskutować i wygłosić swój pogląd. 1. Czy ktoś wie, od kiedy organizm rozwijający się w łonie kobiety staje się człowiekiem? Ze znanych mi źródeł wynika, że brak ugruntowanych opinii. Skoro tak, dość rozsądnym (niekoniecznie racjonalnym) jest nie zabijać tego organizmu, jeśli nie wiadomo, czy człowiekiem jest czy też nie. Z drugiej strony dość racjonalny, bo za pomocą zmysłów ogląd np. 3-miesięcznego płodu wskazuje wyraźnie, że to "taki mały" człowiek. 2. Argumenty zwolenników aborcji opierają się na ocenie okoliczności medycznych, społecznych, ekonomicznych i wolności wyboru jednostki. Jednak tylko na wybranym etapie życia osobnika. Skoro kobieta może zdecydować o aborcji na życzenie, bo nie wychowa dziecka: trudne warunki, ojciec pijak... To także taką decyzję powinna móc podjąć matka 8 dzieci i np. 4 utopić. Gdy podejmowała decyzję o urodzeniu, chciała mieć 8, miała pozycję społeczną i pieniążki oraz potrzebę posiadania dużej rodzinki (wybór racjonalny). Ale przyszedł kryzys i teraz wie, że nie utrzyma 8, ale 4 uda się! Czemu jej nie pozwolić na utopienie 4? Argumenty są te same! (wybór racjonalny). Do adopcji raczej nie oddawać - źle działa system! 3. Częsty argument zwolenników aborcji: pozwolić ludziom decydować, nie wtrącać się w prywatne sprawy! Ale dlaczego? Cóż to jakaś nowa religia? A może skrzywienie po katolickie w nowym opakowaniu? Tam jest "nie mieszaj się w sprawy rodzinne", tutaj to samo tylko w węższym zakresie! Państwo powinno ingerować rozsądnie tam, gdzie zjawiska są ważne społecznie. Dziecka bić nie wolno! Klapsa nie wolno dać! Aborcję na życzenie wolno wykonać? Bicie dzieci i aborcja są poważnym problemem społecznym z ogromnymi konsekwencjami dla pojedynczych ludzi i całego społeczeństwa. Skoro regulujemy jedno i uważamy to za rozsądne (niekoniecznie racjonalne), to dlaczego w drugim przypadku pozostawić swobodę? I tak dotarłem z mozołem do próby odpowiedzi na postawione w poście inicjującym pytanie, ale nie z jednostkowego punktu widzenia (co, uważam że jest niemożliwe), tylko ze względu na rozwój cywilizacji w ogóle? Uważam, że wprowadzenie powszechnej zgody (stosownych uregulowań prawnych) na aborcję na życzenie jest nieracjonalne. Argumenty:
1.Wiadomo, że tam gdzie szansa na przeżycie jest mniejsza rodzi się więcej potomstwa. To naturalne zjawisko. W biednych rodzinach więcej, w majętniejszych mniej. Niech życie zweryfikuje ich przydatność i szanse. Racjonalnym jest pozostawienie tego procesu ewolucji. 2.Przeludnienie? To dobrze. Będą wojny, przeżyją lepsi! 3.Relatywizacja życia ludzkiego: my usuwamy 2, 3 a u nich, 5 lub szósty miesiąc. A siódmy to jeszcze chyba też można? A co tam! A babcia stara jest! Skoro zabijamy 6-miesięczny płód to i bezproduktywną babcię można! Płód to przynajmniej potencjalność rosnącego PKB, a babcia? I ci łysi to też tylko rozróby robią! Więźniowie? Trzeba na nich płacić! Gdybyśmy kasę wydaną na nich zainwestowali w nowe technologie stworzylibyśmy kilka tysięcy nowych miejsc pracy w sektorze BiR! Na koniec dodam: 1.Jestem zwolennikiem takiego prawa w temacie aborcji, jak obowiązuje aktualnie w Polsce, pomijam fakt niedoskonałości jego stosowania. 2.Uważam, że zarówno radykalni przeciwnicy jak i zwolennicy aborcji nie dbają o rzeczywiste rozwiązanie problemów społecznych związanych z tym zagadnieniem. Uważam, że wiele problemów można rozwiązać i załagodzić gdyby zamiast ideologicznej walki pochylić się nad wszystkimi problemami, które występują w tym obszarze.
|
|
 | 3 na 3 | darlove (2804 punktów) | Panie Brzostowski. Umyka Panu jeden punkt. I nie rozumiem, dlaczego od razu aborcja kojarzy sie Panu z usmiercaniem babc (czyzby skrzywienie katolickie?)... Ale wracajac do punktu. Aborcja nie jest przymusem - czy to zrozumiale? Kazdy czlowiek ma prawo do wlasnego ciala, no plote truizmy, a Pan mnie do tego zmusza. To, co sobie tam kto w brzuchu wyhoduje, jest tego kogos prywatna sprawa. Jesli sobie we dwojke wyhoduja - to ich sprawa. Czy to jasne? Dano ludziom wolna wole? Dano. Inaczej: ma czlowiek rozum? Ma. Czy kobieta abortujac plod szkodzi w pelni rozwinietemu czlowiekowi, ktory juz na swiecie jest i moze samodzielnie zyc? Nie (Dobra, pojde Panu na reke: umowmy sie, ze dopoki plod nie ma wyksztalconego ukladu nerwowego, mozna uwazac, ze to nie jest czlowiek).
Sprawa podstawowa: czlowiek, kobieta, w normalnych warunkach nie bedzie chciala usunac ciazy, bo nie lezy to w jej naturze. To powinno byc jasne. Jesli chce, to cos jest nie tak. Albo jest glupia i/lub puszczalska. Jej prawo. Albo pochodzi ciaza z gwaltu. Albo, albo, albo... Jakiekolwiek by to "albo" nie bylo - czlowiek ma wolna wole i - co jak co, ale - nalezy do siebie, ma prawo zrobic ze swoim cialem, co mu sie podoba. Moze zatem kobieta usunac ciaze, bo MA TAKIE ZAKICHANE PRAWO. Jesli cos niszczy, to siebie - nikogo innego. Nie niszczy innego czlowieka, bo go jeszcze nie ma (moge isc tutaj na wspomniane wyzej ustepstwo).
Czy to, co jest we mnie (w sposob naturalny - zeby nie bylo sie do czego glupkowato przyczepic), nie nalezy do mnie? Niech sie Pan dobrze zastanowi. Czy Pan nie nalezy do siebie wraz z wszystkim, co Pana tworzy? Nie badzmy hipokrytami.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | > Nie (Dobra, pojde Panu na reke: umowmy sie, ze dopoki plod nie ma wyksztalconego ukladu nerwowego, mozna uwazac, ze to nie jest czlowiek). A skąd Pan to wie? Takie założenie? To trochę za mało. JEśli nawet! Który to miesiąc? Czwarty czy piąty? A np w Holnadii aborcja jest dopuszczalna do 24 tygodnia! >Sprawa podstawowa: czlowiek, kobieta, w normalnych warunkach nie bedzie chciala usunac ciazy, bo nie lezy to w jej naturze. Pięknie! To czy nie lepiej jest skupić się na działaniach ograsniczających problem niż ustanowić hurtem prawo przeciw naturze?
>Czy to, co jest we mnie (w sposob naturalny - zeby nie bylo sie do czego glupkowato przyczepic), nie nalezy do mnie? Niech sie Pan dobrze zastanowi. Czy Pan nie nalezy do siebie wraz z wszystkim, co Pana tworzy? Nie badzmy hipokrytami. Owszem, ale jednocześnie próbujemy jako społęczeństwo ratować potencjalnego samobójcę, czyż nie? Czemu zatem nie podejmować takiej próby w przypadku płodu? Nie badzmy hipokrytami.
|
|
| |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | >> Nie (Dobra, pojde Panu na reke: umowmy sie, ze dopoki plod nie ma wyksztalconego ukladu nerwowego, mozna uwazac, ze to nie jest czlowiek). >A skąd Pan to wie? Takie założenie? To trochę za mało. JEśli nawet! Który to miesiąc? Czwarty czy piąty? A np w Holnadii aborcja jest dopuszczalna do 24 tygodnia!
Czy ja powiedzialem, ze wiem? Powiedzialem "umowmy sie", a to nie to samo. Moge sie tez nie umawiac (tak byloby zdecydowanie lepiej) i obstawac przy swej oryginalnej wersji. A tego by Pan chyba nie chcial? Jeszcze raz powtorze - to jest indywidualna sprawa tych ludzi, ktorzy cos tam zmajstowali. Niczyja inna.
>>Sprawa podstawowa: czlowiek, kobieta, w normalnych warunkach nie bedzie chciala usunac ciazy, bo nie lezy to w jej naturze. >Pięknie! To czy nie lepiej jest skupić się na działaniach ograsniczających problem niż ustanowić hurtem prawo przeciw naturze?
Alez oczywiscie! Niech policja dziala sprawnie, ale nie tylko w stosunku do pijaczkow lezacych w rowie. I nie rozumiem, dlaczego "prawo przeciw naturze"? Przeciez, ratowanie zycia zaawansowana technika tez jest przeciw naturze (a przeciez lekarz ma obowiazek wynikajacy z mocy prawa, no, chyba ze sie myle)... Amputowanie konczyn tez jest przeciw naturze. Wiele rzeczy, ktore robimy jest przeciw naturze, a jednak je robimy. Nie lamentowalbym nad tym zanadto. Dla mnie jasnym jak slonce jest, ze czlowiek ma do siebie prawo. Co jak co, ale do siebie prawo po prostu ma (troche Kononowiczem zajechalo, ale nie ma co z tego powodu rwac wlosow z glowy). Nie moge zrozumiec, dlaczego mialby ktos temu przeczyc.
>>Czy to, co jest we mnie (w sposob naturalny - zeby nie bylo sie do czego glupkowato przyczepic), nie nalezy do mnie? Niech sie Pan dobrze zastanowi. Czy Pan nie nalezy do siebie wraz z wszystkim, co Pana tworzy? Nie badzmy hipokrytami. >Owszem, ale jednocześnie próbujemy jako społęczeństwo ratować potencjalnego samobójcę, czyż nie?
??? Ratowac potencjalnego samobojce? Po pierwsze, prosze Pana, radze nie uzywac slowa potencjalnie, gdy w gre wchodzi prawo. Potencjalnie bowiem, kazdy jest zlodziejem, zabojca, itd, itp. Po drugie... nie rozumiem. Kto tutaj jest potencjalnym samobojca?
>Czemu zatem nie podejmować takiej próby w przypadku płodu? Nie badzmy hipokrytami. ???? Moze Pan rozjasnic?
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >> Nie (Dobra, pojde Panu na reke: umowmy sie, ze dopoki plod nie ma wyksztalconego ukladu nerwowego, mozna uwazac, ze to nie jest czlowiek).> >A skąd Pan to wie? Takie założenie? To trochę za mało. JEśli nawet! Który to miesiąc? Czwarty czy piąty? A np w Holnadii aborcja jest dopuszczalna do 24 tygodnia!> Czy ja powiedzialem, ze wiem? Powiedzialem "umowmy sie", a to nie to samo. Moge sie tez nie umawiac (tak byloby zdecydowanie lepiej) i obstawac przy swej oryginalnej wersji.> Jeszcze raz powtorze - to jest indywidualna sprawa tych ludzi, ktorzy cos tam zmajstowali. Niczyja inna.No właśnie o tym dyskutujemy! JEśli umówimy się że od 4 miesiąca płód jest człowiekiem, to przestaje to być indywidualna sprawa tych ludzi, a płód powinien być chroniony jak człowiek niezaleznie od tego czy jest w brzuchu czy w inkubatorze! A umowienie się czy założenie, że jest człowiekiem od jakiegoś momentu wymaga wiedzy lub przynajmniej wysokiego prawdopodobienstwa, bo decydujemy o życiu lub nie prawdopodobnie czowieka! Skoro nie wiemy czy płód jest człowiekiem czy nie to nie można go niszczyć. Czy uważa Pan, że nawet jeśli nie wiemy czy to człowiek możemy dowolnie niszczyć/zabijać? Wg mnie wiedza na ten temat powinna być rozstrzygajaca dla tej sprawy, zwłaszcza dla racjonalistów. Tymczasem właśnie w przywoływanej Holandii aborcji można dokonać do 24 tygodnia. Kto udowodni że 24 tygodniowy płód nie jest człowiekiem? Akurat nauka tutaj określa taki płód już mianem wcześniaka, płód taki ma sny, odczuwa, uśmiecha się, rosną włosy i brwi, ma wykszatłcony układ nerwowy! Czy zatem nie jest tak że Holandia w imię wolności daje możliwośc zabijania? > >>Czy to, co jest we mnie (w sposob naturalny - zeby nie bylo sie do czego glupkowato przyczepic), nie nalezy do mnie? Niech sie Pan dobrze zastanowi. Czy Pan nie nalezy do siebie wraz z wszystkim, co Pana tworzy? Nie badzmy hipokrytami.> >Owszem, ale jednocześnie próbujemy jako społęczeństwo ratować potencjalnego samobójcę, czyż nie?> ??? Ratowac potencjalnego samobojce? Po pierwsze, prosze Pana, radze nie uzywac slowa potencjalnie, gdy w gre wchodzi prawo. Potencjalnie bowiem, kazdy jest zlodziejem, zabojca, itd, itp. Po drugie... nie rozumiem. Kto tutaj jest potencjalnym samobojca?Chodziło mi oto, że samobojca też ma prawo zrobić co chce ze swoim ciałem, ale jak ktoś stoi na dachu, to zlatują się psychologowie, policjanci i przekonują, nie skacz! Dlaczego? Chce niech skacze! To jego sprawa! > >Czemu zatem nie podejmować takiej próby w przypadku płodu? Nie badzmy hipokrytami.> ???? Moze Pan rozjasnic?A no właśnie rozjaśniam (patrz akapit powyżej). Skoro aby uratować samobójcę, którego ciało należy do niego, wykonujemy jako społeczeństwo wysiłek (tzn przekonujemy go aby tego nie robił) to dlaczego w przypadku kobiety, która przecież mimo, że to jej ciało, nosi jednak potencjalność człowieka, a od 4 miesiąca myślę, że można powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że ma w sobie drugiego człowieka, mamy pozwolić na swobodę decydowania bez próby ratowania? Powalająca jest tutaj opinia jkl, która przyznaje, że aborcję może uznać za zabicie człowieka, ale jest to w obronie własnej!  Co do natury to ma Pan rację, ingerujemy w nią dla naszego dobra. Uważam jednak, że tam gdzie nie jest wiadome czy zabijamy człowieka czy nie, nie powinniśmy tego robić! Czy jest to pogląd racjonalny?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | Prosze szanownego Pana, jasne jest dla mnie, ze jesli od 4 miesiaca umawiamy sie traktowac plod jako czlowieka (choc cos we mnie sie temu sprzeciwia), to podlega on ochronie prawnej. Jednakoz, kobieta juz wowczas musi byc uznana za matke z wszystkimi tego konsekwencjami, prawnymi i ekonomicznymi. Jesli zdarzy sie, a nie jestem prawnikiem, ze powstanie z tego powodu gdziekolwiek logiczna niespojnosc, sprzecznosc, to trzeba - niestety - zrewidowac prawo. Jest takze dla mnie oczywistym, ze kobieta ma wieksze prawo do przetrwania tego stanu niz to, co w sobie nosi, choc - oczywiscie - kobieta podejmuje suwerenna decyzje. Jesli jest uzasadnione podejrzenie uszczerbku na zdrowiu lub utraty zycia, kobieta ma prawo do tego, aby usunac ciaze, nawet jesli jest to 9 miesiac. Dla mnie jest to prawo absolutne. Dokladnie w ten sam sposob w jaki dziecko nie ma nic sensownego do powiedzenia do pewnego momentu po przyjsciu na swiat, w ten sam sposob nie ma nic do powiedzenia przed tym momentem. Decyduje za nie matka. I nie ma znaczenia, ze jest glupia, czy madra. Matka decyduje.
>A umowienie się czy założenie, że jest człowiekiem od jakiegoś momentu wymaga wiedzy lub przynajmniej wysokiego prawdopodobienstwa, bo decydujemy o życiu lub nie prawdopodobnie czowieka!
Ustalmy zatem. Ja nie mam z tym problemu. Mam problem, gdy ludzie zaczynaja mowic, ze zlepek 1000 komorek to czlowiek, taki jak oni.
>Skoro nie wiemy czy płód jest człowiekiem czy nie to nie można go niszczyć.
Prosze Pana. Uwaza Pan, ze twor, ktory nie posiada ukladu nerwowego jest czlowiekiem? Bo ja nie. I nie zamierzam tego zdania zmieniac.
>Czy uważa Pan, że nawet jeśli nie wiemy czy to człowiek możemy dowolnie niszczyć/zabijać? Wg mnie wiedza na ten temat powinna być rozstrzygajaca dla tej sprawy, zwłaszcza dla racjonalistów.
Prosze Pana, uwazam, ze to co jest w srodku czlowieka (w sposob naturalny) nalezy do tego czlowieka i nikomu nic do tego.
>Tymczasem właśnie w przywoływanej Holandii aborcji można dokonać do 24 tygodnia.
Ja nie mam z tym problemu. Po prostu madry narod zdecydowal sie w koncu na jakies uregulowanie sprawy. Lepsze to niz polskie piekielko. Zreszta, jak juz mowilem, normalna kobieta w normalnych warunkach bedzie chciala urodzic. To jest oczywiste.
>Kto udowodni że 24 tygodniowy płód nie jest człowiekiem?
Kto udowodni, ze jest? Wszystko zalezy od definicji. Jak zawsze.
>Akurat nauka tutaj określa taki płód już mianem wcześniaka, płód taki ma sny, odczuwa, uśmiecha się, rosną włosy i brwi, ma wykszatłcony układ nerwowy!
Przeciez zna Pan moje zdanie.
>Czy zatem nie jest tak że Holandia w imię wolności daje możliwośc zabijania?
Moze tak, a moze nie. Wie Pan, lepiej - moim zdaniem - dac ludziom wiecej praw, niz mniej. W koncu ubezwlasnowolnienie przerabialismy na przestrzeni dziejow i nic dobrego z tego nie wyszlo: niewolnictwo, ciemnota, ucisk... Nie mamy dzisiaj tak naprawde pojecia, jak zylo sie chlopowi panszczyznianemu, ktorego biskup sprzedawal innemu katabasowi razem z cala wsia... W kazdym razie, obstaje przy tym, aby wolnosc ograniczac tylko jesli jest to niezbednie konieczne.
Kontynuacja na dole...
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | >>>>Czy to, co jest we mnie (w sposob naturalny - zeby nie bylo sie do czego glupkowato przyczepic), nie nalezy do mnie? Niech sie Pan dobrze zastanowi. Czy Pan nie nalezy do siebie wraz z wszystkim, co Pana tworzy? Nie badzmy hipokrytami. >>>Owszem, ale jednocześnie próbujemy jako społęczeństwo ratować potencjalnego samobójcę, czyż nie?
Rozbawil mnie Pan troszke. A po co? Chce Pan ratowac samobojce? Prosze bardzo, nikt Panu nie zabrania, aby go namawiac, co by tego nie robil. NAMAWIAC! Namawiac, a wymagac prawnie to kompletnie nie to samo! Nikt nie ma obowiazku ratowac samobojcy. To jest co najwyzej dobra wola innych, jesli to robia.
>Chodziło mi oto, że samobojca też ma prawo zrobić co chce ze swoim ciałem, ale jak ktoś stoi na dachu, to zlatują się psychologowie, policjanci i przekonują, nie skacz! Dlaczego? Chce niech skacze! To jego sprawa!
Slowo klucz: przekonuja. Wlasnie przekonuja, a nie wymuszaja prawem. To roznica.
>>>Czemu zatem nie podejmować takiej próby w przypadku płodu? Nie badzmy hipokrytami.
Alez... Moze Pan, jesli Panu matka pozwoli przekonywac, ze to zle. Jesli Pan przekona - nie ma sprawy, zlego slowa nie powiem. A nie powiem dlatego, ze nie ma tutaj nic z przymusu. Kobieta ma prawo wysluchac wszystkich stron i podjac decyzje. To chyba oczywiste.
>A no właśnie rozjaśniam (patrz akapit powyżej). Skoro aby uratować samobójcę, którego ciało należy do niego, wykonujemy jako społeczeństwo wysiłek (tzn przekonujemy go aby tego nie robił) to dlaczego w przypadku kobiety, która przecież mimo, że to jej ciało, nosi jednak potencjalność człowieka, a od 4 miesiąca myślę, że można powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że ma w sobie drugiego człowieka, mamy pozwolić na swobodę decydowania bez próby ratowania?
Patrz akapit wyzej.
>Powalająca jest tutaj opinia jkl, która przyznaje, że aborcję może uznać za zabicie człowieka, ale jest to w obronie własnej!
Jesli urodzenie, czy tez donoszenie, zagraza zyciu kobiety, to zgodze sie z taka interpretacja.
>Co do natury to ma Pan rację, ingerujemy w nią dla naszego dobra. Uważam jednak, że tam gdzie nie jest wiadome czy zabijamy człowieka czy nie, nie powinniśmy tego robić! Czy jest to pogląd racjonalny?
Czasami ingerujemy tez dla naszego zla, ale nie bede sie nad tym zatrzymywal. To jest indywidualna sprawa kazdego czlowieka. Tak jak nie mozna nikogo zmusic do tego, aby sie leczyl, tak nie mozna zmuszac kobiety do tego, aby urodzila. To jej sprawa - jej cialo, a plod to wytwor jej ciala, do ktorego ma pelne prawo. Racjonalny poglad... A co to jest? Z jakiego punktu widzenia? Jesli kobieta czuje dyskomfort z jakiegos wzgledu, to dla niej racjonalnym byc moze usuniecie plodu... Nie rozwazalbym tego w kategoriach racjonalnosci. W ogole uwazam, ze do rodzenia dzieci nie za bardzo mozna przykladac miare racjonalnosci...
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | Jest zasadnicza różnica między naszym patrzeniem na te sprawy. Ja patrzę z punktu widzenia grupy ludzi - społeczności, Pan głównie z jednostkowego punktu widzenia. To tak jak przy ratowaniu samobójców, ja mam na myśli to że w społeczeństwie istnieje pewien rodzaj nacisku na ratowanie samobójców, Pan mi pisze, że jak chcę to mogę ratować. JEst wiele takich przykładów w naszej krótkiej dyskusji, ale to tylko tak na marginesie. Wróćmy do tematu. Pan uważa, jak sądzę, że człowiekiem płód staje się gdy ma już układ nerwowy. Ja też mógłbym się z tym zgodzić. Oznacza to jednak że od tego momentu płód należy traktować jak człowieka, ze wszystkimi prawami. I gdybyśmy to my decydowali o prawie już byłoby rozwiązanie. Ale jest wiele głosów, etyków, filozofów, medyków, biologów, itd ludzi których trudno podejrzewać o brak rozumu. A zdania na temat tego od kiedy płód jest człowiekiem są podzielone. Skoro tak jest, to tworząc prawo musimy brać pod uwagę wszystkie opinie. Materia jest niezwykle istotna - decydujemy o śmierci człowieka lub płodu. Dobrze jest zatem zachować daleko idącą ostrożność. Wyznaczając granice "stania się człowiekiem" należałoby przyjąć poglądy tych, którzy są bardziej konserwatywni i jest ich wielu, albo przynajmniej są znaczącą grupą. Oczywiście jest kłopot, ilu to wielu: 5, 10%?
Podobną ostrożność wykazujemy np w systemie prawnym, jeśli brak pewności (oczywiście nie w sensie filozoficznym) nie podejmuje się decyzji rozstrzygajacych na niekorzyść.
Chciałbym przedstawić także Panu moje zdanie ogólne, na całą problematykę. Staram się postrzegać swiat całościowo, zauważać ciągłość, procesowość zjawisk. Z tego wywodzę, że zarodek/płód powinien być pod ochroną od możliwie najwcześniejszego stadium rozwoju, jako jeszcze być może nie człowiek, ale już potencjalność człowieka. Takie stanowisko napotyka problemy natury filozoficznej, ale co ważniejsze przede wszystkim praktycznej. Należy zatem iść na kompromis, bo w przeciwnym wypadku pozostanie tylko gadanina, i choćby była na poziomie, nic nie wskóramy. Ze względu na to, że o ugruntowanej, przyjętej przez przytłaczającą większość świata naukowego definicji człowieka nie słyszałem, z tego wywodzę że trzeba być bardzo ostrożnym we wprowadzaniu regulacji prawnych umożliwiających ludziom niszczenie płodu, który być może jest człowiekiem. Większość argumentów zwolenników aborcji to sprawy ekonomiczne, pozycji społecznej, wygody życia, itp. Są to rzeczy ważne, ale biorąc pod uwagę wrażliwość materii wydaje się że są drugorzędne, zwłaszcza, że nawet 9 miesięcy ciąży i no rok "dochodzenia do siebie" nie oznacza od razu że kobieta straci pracę, pozycję społeczną, itd. Tymczasem dokonując aborcji zniszczenie płodu jest definitywne. Kolejny, ważny argument zwolenników aborcji to wolność wyboru. Ale są chyba jej granice prawda? Skoro np uznajemy że 8 miesieczny płód jest chroniony (czytaj - jest człowiekiem zapewne) to tej wolności już nie ma prawda? I tutaj większość się zgadza, że to jest OK. JEst zatem pytanie o granice tej wolności i definicję człowieka, i jesteśmy w punkcie wyjścia. Jak widać jest potrzebny kompromis. Lepiej zatem go poszukiwać, razem z katolikami, ateistami i kimkolwiek, zamiast wzajemnie wyzywać się od ciemnogrodu, szatanów, itd. Bo i tak kompromis jest nieunikniony.
Ja uważam, że należy dokonać takich zmian prawnych i organizacyjnych, aby: zagwarantować kobietom faktyczne prawo badań prenatalnych, kobietom które zamierzają urodzić i wychowywać lub oddać do adopcji, zagwarantować godne warunki życia i pomoc psychologiczną, na samców co spłodzili i mają w nosie nałożyć realne obowiązki, gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety dopuszczać jej usunięcie w dowolnym okresie rozwoju płodu, zakazać aborcji na życzenie.
Powie Pan, że to niemożliwe, na pewno trudne. Myślę jednak, że to rozwiązałoby wiele problemów w tym obszarze i dla tego warto wspólnie z ateistami, katolikami, różnymi organizacjami wspólnie przekonywać i naciskać na rząd aby tak to zorganizować, zamiast urządzać intelektualne i pseudointelektualne jatki. Dzisiaj dyksusja w mediach, czyli tam, gdzie kształtują się postawy społeczne jest taka: przeciwnicy aborcji krzyczą: mordercy, szatani, zwolennicy: moja dupa jest moja, ciemni katole.
A problem dalej istnieje...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | Musze powiedziec, ze bardzo rozsadnie Pan mowi. Jesli jest Pan katolikiem, to szczere gratulacje, bo nieczesto zdarza sie wsrod nich czlowiek myslacy. Tak, to jest komplement. Rzadko je rozdaje, ale zasluzyl Pan sobie. Gdybyz wiecej takich ludzi... Zostaje mi tylko dopowiedziec pare rzeczy.
Rozumiem koniecznosc kompromisu. Prosze nie myslec, ze nie jestem do niego zdolny. Chcialbym jednej rzeczy. Chcialbym, aby wszystkie kobiety, ktore sa w odpowiednim przedziale wiekowym, sie wypowiedzialy na ten temat. Mysle, ze one powinny miec tutaj glos, jesli nie decydujacy, to jeden z najwazniejszych. To nie my, mezczyzni, ponosimy koszty ciazy. Decydowanie za kogos, kto ponosi najwieksza odpowiedzialnosc i ciezar byloby, wg mnie, hipokryzja. Nic o nas bez nas. Mysle, ze powinien sie Pan z tym zgodzic.
Po drugie. Jesli ustanowimy jakies definicje, to powinny one byc bezwzglednie przestrzegane. Dzisiaj prawo kobiet do aborcji jest gwalcone. Sam Pan o tym dobrze wie. Nie bede przytaczal przykladow, bo zapewne je Pan pamieta.
Po trzecie wreszcie, prawo powinno byc w tej kwestii rewidowane w sposob ciagly. Oznacza to, ze wraz z osiagnieciem pelnoletnosci nastepnego pokolenia badanie opinii trzeba powtarzac i odpowiednio dostosowywac prawo. Prawo nie musi i uwazam, ze nie powinno, byc statyczne. Oczywiscie, pociaga to za soba odpowiedni, uczciwy, system edukacji. To jednak watek na inna pewnie rozmowe...
Pozdrawiam
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Pierwsza część Twojej wypowiedzi zasługuje na poparcie i pochwałę, ale z drugą częścią trudniej się zgodzić.
>Chcialbym, aby wszystkie kobiety, ktore sa w odpowiednim przedziale wiekowym, sie wypowiedzialy na ten temat. Mysle, ze one powinny miec tutaj glos, jesli nie decydujacy, to jeden z najwazniejszych. To nie my, mezczyzni, ponosimy koszty ciazy. Decydowanie za kogos, kto ponosi najwieksza odpowiedzialnosc i ciezar byloby, wg mnie, hipokryzja. Nic o nas bez nas I tak, i nie. Potomek powstały w wyniku zapłodnienia ma matkę i ojca. Nie można ojca wykluczać z procesu decyzyjnego, choć niewątpliwie większy ciężar spoczywa na matce. Również stanowienie prawa w formie plebiscytu przeprowadzanego wśród bezpośrednio zainteresowanych może zaprowadzić nas na niebezpieczne manowce, typu: przestępcy sami ustalają kary dla siebie. Zatem z tym plebiscytem to ostrożnie.
>Jesli ustanowimy jakies definicje, to powinny one byc bezwzglednie przestrzegane >prawo powinno byc w tej kwestii rewidowane w sposob ciagly Dostrzegam w tych stwierdzeniach pewien konflikt logiczny, a zwłaszcza praktyczny.
>wraz z osiagnieciem pelnoletnosci nastepnego pokolenia badanie opinii trzeba powtarzac i odpowiednio dostosowywac prawo. Prawo nie musi i uwazam, ze nie powinno, byc statyczne Stabilność prawa, z wielu powodów, jest wartością wprost nie do przecenienia. Oczywiście pewna ewolucja jest wskazana, ale zmiany prawa dokonywane co 4 lata są koszmarem.
|
|
|  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | . Czy kobieta abortujac plod szkodzi w pelni rozwinietemu czlowiekowi, ktory juz na swiecie jest i moze samodzielnie zyc? Nie (Dobra, pojde Panu na reke: umowmy sie, ze dopoki plod nie ma wyksztalconego ukladu nerwowego, mozna uwazac, ze to nie jest czlowiek). >Sprawa podstawowa: czlowiek, kobieta, w normalnych warunkach nie bedzie chciala usunac ciazy, bo nie lezy to w jej naturze. To powinno byc jasne. Jesli chce, to cos jest nie tak. Albo jest glupia i/lub puszczalska. Jej prawo. Albo pochodzi ciaza z gwaltu. Albo, albo, albo... Jakiekolwiek by to "albo" nie bylo - czlowiek ma wolna wole i - co jak co, ale - nalezy do siebie, ma prawo zrobic ze swoim cialem, co mu sie podoba. Moze zatem kobieta usunac ciaze, bo MA TAKIE ZAKICHANE PRAWO. Jesli cos niszczy, to siebie - nikogo innego. Nie niszczy innego czlowieka, bo go jeszcze nie ma (moge isc tutaj na wspomniane wyzej ustepstwo).
Oczywiście, człowiek ma prawo decydować o swoim ciele, ale czy to nie jest trochę płytkie rozumowanie? Moim zdaniem istnieje tu moralny dylemat i to związany właśnie z tym rowijającym się w ciele kobiety nowym życiem. Nie jest to w pełni wykształcony człowiek, to prawda, ale jest to człowiek potencjalny. I to nie jakiś tam, ale bardzo konkretny, jedyny w swoim rodzaju, który już po raz drugi nie zaistnieje. Aborcja odbiera mu szansę na zaistnienie. Można się tym nie przejmować, ale można tez się pokusić o pewną zadumę nad życiem i tym, jak to jest, że jednym udaje się zaistnieć a innym nie. Myślę, że decydując się na przeprowadzenie aborcji kobieta (zapewne z jakimiś nielicznymi wyjątkami) staje przed naprawdę dramatycznym wyborem, bo to wszystko nie jest takie proste.
|
|
| |  | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | >Oczywiście, człowiek ma prawo decydować o swoim ciele, ale czy to nie jest trochę płytkie rozumowanie?
Nie. To jest bardzo glebokie rozumowanie. Co jest plytkiego w prawie czlowieka do swojego ciala, bo nie za bardzo rozumiem?
>Moim zdaniem istnieje tu moralny dylemat i to związany właśnie z tym rowijającym się w ciele kobiety nowym życiem.
Byc moze istnieje, co nie znaczy, ze nie daje sie go rozwiazac na podstawie rozumnej umowy.
>Nie jest to w pełni wykształcony człowiek, to prawda, ale jest to człowiek potencjalny.
Zjadasz jajka? Potencjalne kurczaczki. Potencjalnie kazdy z moich plemnikow tez jest czlwiekiem, a i twoja komorka jajowa by sie nim stac mogla... No i co z tego? Natura marnuje przy zaplodnieniu tysiace potencjalnych zyc, a to Cie jakos nie martwi.
>I to nie jakiś tam, ale bardzo konkretny, jedyny w swoim rodzaju, który już po raz drugi nie zaistnieje. Aborcja odbiera mu szansę na zaistnienie.
A coz to jest za argument? Czy czlowiek powinien zamartwiac sie z powodu wszystkiego, co moglo potencjalnie zaistniec, a nie zaistnialo z jakiegos powodu? Przeciez to absurd.
>Można się tym nie przejmować, ale można tez się pokusić o pewną zadumę nad życiem i tym, jak to jest, że jednym udaje się zaistnieć a innym nie.
Coz, oczywiscie, mozna. Ale ja tego nie robie. Dosc problemow jest z zyciem, ktore zaistnialo, aby jeszcze rozwazac to, ktore mialo potencjalna szanse na zaistnienie. Pomysl. Czy zastanawiasz sie nad tym, co by bylo, gdyby to nie ten plemnik, z ktorego powstalas, byl pierwszy? Pomysl.
>Myślę, że decydując się na przeprowadzenie aborcji kobieta (zapewne z jakimiś nielicznymi wyjątkami) staje przed naprawdę dramatycznym wyborem, bo to wszystko nie jest takie proste.
Jedyne zdanie, ktore nie budzi zastrzezen. Ma jeden jednakze feler: jest dla myslacego czlowieka truizmem.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Oczywiście, człowiek ma prawo decydować o swoim ciele, ale czy to nie jest trochę płytkie rozumowanie?> Nie. To jest bardzo glebokie rozumowanie. Co jest plytkiego w prawie czlowieka do swojego ciala, bo nie za bardzo rozumiem?Może rzeczywiście źle się wyraziłam. Może nie płytkie, a wąskie - bo ograniczone tylko do samego siebie. > >Moim zdaniem istnieje tu moralny dylemat i to związany właśnie z tym rowijającym się w ciele kobiety nowym życiem.> Byc moze istnieje, co nie znaczy, ze nie daje sie go rozwiazac na podstawie rozumnej umowy.I też wcale nie twierdzę, że znam rozwiązanie. > >Nie jest to w pełni wykształcony człowiek, to prawda, ale jest to człowiek potencjalny.> Zjadasz jajka? Potencjalne kurczaczki. Potencjalnie kazdy z moich plemnikow tez jest czlwiekiem, a i twoja komorka jajowa by sie nim stac mogla... No i co z tego? Natura marnuje przy zaplodnieniu tysiace potencjalnych zyc, a to Cie jakos nie martwi.Moje myślenie też jest wąskie - kurczaczkami się nie martwię, bo wredna jestem  Jeżeli chodzi o plemniki i jaja, to nie są one (każde z osobna) konkretnym, potencjalnym człowiekem. Konkretny potencjalny człowiek powstaje dopiero po połączeniu się gamet. Owszem, z pojedynczego plemnika może powstać człowiek, ale jeszcze nieskonkretyzowany. > >I to nie jakiś tam, ale bardzo konkretny, jedyny w swoim rodzaju, który już po raz drugi nie zaistnieje. Aborcja odbiera mu szansę na zaistnienie.> A coz to jest za argument? Czy czlowiek powinien zamartwiac sie z powodu wszystkiego, co moglo potencjalnie zaistniec, a nie zaistnialo z jakiegos powodu? Przeciez to absurd.Może człowiek w ogóle nie powinien się niczym przejmować? Może powinien się tylko najeść, wyspać i pofiglować i nie zastanawiać sie nad niczym. Uważasz moje poglądy za absurdalne dlatego, że nie są spójne z twoimi? Przecież to absurd  > >Można się tym nie przejmować, ale można tez się pokusić o pewną zadumę nad życiem i tym, jak to jest, że jednym udaje się zaistnieć a innym nie.> Coz, oczywiscie, mozna. Ale ja tego nie robie. Dosc problemow jest z zyciem, ktore zaistnialo, aby jeszcze rozwazac to, ktore mialo potencjalna szanse na zaistnienie. Pomysl. Czy zastanawiasz sie nad tym, co by bylo, gdyby to nie ten plemnik, z ktorego powstalas, byl pierwszy? Pomysl.Tak, pomyśl, że istnieją tacy ludzie, którzy się nad takimi rzeczami zastanawiają, niezależnie od tego za jak absurdalne to uznajesz. > >Myślę, że decydując się na przeprowadzenie aborcji kobieta (zapewne z jakimiś nielicznymi wyjątkami) staje przed naprawdę dramatycznym wyborem, bo to wszystko nie jest takie proste.> Jedyne zdanie, ktore nie budzi zastrzezen. Ma jeden jednakze feler: jest dla myslacego czlowieka truizmem.Widać, potrafię wypisywać wyłącznie absurdy i truizmy
|
|
| | | |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | > Może rzeczywiście źle się wyraziłam. Może nie płytkie, a wąskie - bo ograniczone tylko do samego siebie.Nie rozumiesz. Czlowiek ma prawo, nie nakaz. Jesli ktos uwaza, ze powinien robic to i to, to niech to robi (w ramach - oczywiscie - wolnosci, ktora nie narusza prawa innych doroslych ludzi do wolnosci). Dlaczego chcesz zmuszac ludzi do robienia pewnych rzeczy, bo Tobie wydaje sie, ze tak powinno byc? Prawo do aborcji dla kobiety jest niezbywalne. Zauwaz, jaka jest roznica pomiedzy mna a Toba. Ja chce, aby czlowiek mial prawo. Ty chcialabys na czlowieku wymusic. > >>Moim zdaniem istnieje tu moralny dylemat i to związany właśnie z tym rowijającym się w ciele kobiety nowym życiem.> >Byc moze istnieje, co nie znaczy, ze nie daje sie go rozwiazac na podstawie rozumnej umowy.Jesli jest dylemat, to niech same zainteresowane go rozwiaza. Niech kobiety i tylko one sie wypowiedza za tym, czego by chcialy. Ok? Czy tez sie temu sprzeciwiasz? Skoro jest demokracja, to niech wiekszosc zadecyduje. > Moje myślenie też jest wąskie - kurczaczkami się nie martwię, bo wredna jestem Jeżeli chodzi o plemniki i jaja, to nie są one (każde z osobna) konkretnym, potencjalnym człowiekem.Ale demagogia: nie sa one konkretnym, potencjalnym czlowiekiem. A mi sie jednak wydaje, ze sa. Bo z nich rozwinie sie w przyszlosci, potencjalnie, czlowiek z tym, a nie innym zestawem genow. Sa, jakby na to nie patrzyc, nosnikami zycia. > Konkretny potencjalny człowiek powstaje dopiero po połączeniu się gamet.Ja tak nie uwazam. Patrz wyzej. > Owszem, z pojedynczego plemnika może powstać człowiek, ale jeszcze nieskonkretyzowany.??? Nieskonkretyzowany... Troche smieszna argumentacja. Tak jakby zygota byla skonkretyzowana. W jakim sensie? Zreszta, takie dywagacje do niczego nie prowadza. Zaczynasz wyciagac jakies dziwactwa na poparcie swoich tez. Ale to sa dziwactwa. > >>I to nie jakiś tam, ale bardzo konkretny, jedyny w swoim rodzaju, który już po raz drugi nie zaistnieje. Aborcja odbiera mu szansę na zaistnienie.Poronienie tez odbiera, a zdarza sie bardzo czesto. Moze trzeba by Nature zmusic do tego, aby przestrzegala ludzkiego prawa... Mam takie przekonanie, graniczace z pewnoscia, ze to sie nie uda. Ale mozna probowac. > Może człowiek w ogóle nie powinien się niczym przejmować? Może powinien się tylko najeść, wyspać i pofiglować i nie zastanawiać sie nad niczym. Uważasz moje poglądy za absurdalne dlatego, że nie są spójne z twoimi? Przecież to absurd  Nie zalapalas, o co chodzi, dlatego zaczynasz uogolniac. Absurdem jest rozwazac, co by bylo, gdyby babcia byla dziadkiem. Tak wlasnie uwazam. Dlatego, ze to nigdy do niczego nie doprowadzi. > Tak, pomyśl, że istnieją tacy ludzie, którzy się nad takimi rzeczami zastanawiają, niezależnie od tego za jak absurdalne to uznajesz.Niech sie zastanawiaja. Nic nigdy z tego nie wyniknie, ale maja rozrywke przynajmniej. > >>Myślę, że decydując się na przeprowadzenie aborcji kobieta (zapewne z jakimiś nielicznymi wyjątkami) staje przed naprawdę dramatycznym wyborem, bo to wszystko nie jest takie proste.> >Jedyne zdanie, ktore nie budzi zastrzezen. Ma jeden jednakze feler: jest dla myslacego czlowieka truizmem.> Widać, potrafię wypisywać wyłącznie absurdy i truizmy  Nie wiem, czy widac, bo nie znam wszystkich Twoich mysli. Przypuszczam, ze jestes jeszcze bardzo mloda osoba. Nie martw sie, wszystko Ci sie zmieni, gdy bedziesz szla przez zycie. Wszystko sie zmienia, a poglady czlowieka krystalizuja sie bardzo dlugo, w miare jak nabiera on doswiadczenia.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Może rzeczywiście źle się wyraziłam. Może nie płytkie, a wąskie - bo ograniczone tylko do samego siebie.> Nie rozumiesz. Czlowiek ma prawo, nie nakaz. Jesli ktos uwaza, ze powinien robic to i to, to niech to robi (w ramach - oczywiscie - wolnosci, ktora nie narusza prawa innych doroslych ludzi do wolnosci). Dlaczego chcesz zmuszac ludzi do robienia pewnych rzeczy, bo Tobie wydaje sie, ze tak powinno byc? Prawo do aborcji dla kobiety jest niezbywalne. Zauwaz, jaka jest roznica pomiedzy mna a Toba. Ja chce, aby czlowiek mial prawo. Ty chcialabys na czlowieku wymusic.Nie napisałam nic o wymuszaniu. Przedstawiłam tylko swoją opinię. Daleka jestem od wskazywania komuś jak ma rozwiązywać swoje problemy, więcej - cieszę się, że nie są to moje problemy. > >>>Moim zdaniem istnieje tu moralny dylemat i to związany właśnie z tym rowijającym się w ciele kobiety nowym życiem.> >>Byc moze istnieje, co nie znaczy, ze nie daje sie go rozwiazac na podstawie rozumnej umowy.> Jesli jest dylemat, to niech same zainteresowane go rozwiaza. Niech kobiety i tylko one sie wypowiedza za tym, czego by chcialy. Ok? Czy tez sie temu sprzeciwiasz? Skoro jest demokracja, to niech wiekszosc zadecyduje.Nie zauważyłeś, że się nie sprzeciwiam  No i jako kobieta wyraziłam po prostu swoje zdanie. Takie mam, i gdybym stanęła przed takim dylematem, to musiałabym przejść przez te wszystkie wspomniane przeze mnie przemyślenia. Ja musiałabym przez nie przejść, a jakaś inna kobieta pewnie przez jakieś inne, swoje. I wcale nie jestem pewna jaką podjęłabym decyzję. > >Moje myślenie też jest wąskie - kurczaczkami się nie martwię, bo wredna jestem Jeżeli chodzi o plemniki i jaja, to nie są one (każde z osobna) konkretnym, potencjalnym człowiekem.> Ale demagogia: nie sa one konkretnym, potencjalnym czlowiekiem. A mi sie jednak wydaje, ze sa. Bo z nich rozwinie sie w przyszlosci, potencjalnie, czlowiek z tym, a nie innym zestawem genow. Sa, jakby na to nie patrzyc, nosnikami zycia.> >Konkretny potencjalny człowiek powstaje dopiero po połączeniu się gamet.> Ja tak nie uwazam. Patrz wyzej.No to mamy różnicę poglądów. I nie widzę w tym nic zdrożnego  > >Owszem, z pojedynczego plemnika może powstać człowiek, ale jeszcze nieskonkretyzowany.> ??? Nieskonkretyzowany... Troche smieszna argumentacja. Tak jakby zygota byla skonkretyzowana. W jakim sensie?W sensie genetycznym i tylko w takim. Po połączeniu komórek rozrodczych ustala się unikalny genom (pomijając bliźnięta jednojajowe) Zreszta, takie dywagacje do niczego nie prowadza. Zaczynasz wyciagac jakies dziwactwa na poparcie swoich tez. Ale to sa dziwactwa. > >>>I to nie jakiś tam, ale bardzo konkretny, jedyny w swoim rodzaju, który już po raz drugi nie zaistnieje. Aborcja odbiera mu szansę na zaistnienie.> Poronienie tez odbiera, a zdarza sie bardzo czesto. Moze trzeba by Nature zmusic do tego, aby przestrzegalaludzkiego prawa... Trochę demagogii  Jeżeli natura zabija całkiem ukształtowanych ludzi np. za pomocą trzęsienia ziemi, to czy to znaczy, że na tej podstawie mogę sobie rościć prawo do zabijania innych?  > >Może człowiek w ogóle nie powinien się niczym przejmować? Może powinien się tylko najeść, wyspać i pofiglować i nie zastanawiać sie nad niczym. Uważasz moje poglądy za absurdalne dlatego, że nie są spójne z twoimi? Przecież to absurd  > Nie zalapalas, o co chodzi, dlatego zaczynasz uogolniac. Absurdem jest rozwazac, co by bylo, gdyby babcia byla dziadkiem. Tak wlasnie uwazam. Dlatego, ze to nigdy do niczego nie doprowadzi.> >Tak, pomyśl, że istnieją tacy ludzie, którzy się nad takimi rzeczami zastanawiają, niezależnie od tego za jak absurdalne to uznajesz.> Niech sie zastanawiaja. Nic nigdy z tego nie wyniknie, ale maja rozrywke przynajmniej.> >>>Myślę, że decydując się na przeprowadzenie aborcji kobieta (zapewne z jakimiś nielicznymi wyjątkami) staje przed naprawdę dramatycznym wyborem, bo to wszystko nie jest takie proste.> >>Jedyne zdanie, ktore nie budzi zastrzezen. Ma jeden jednakze feler: jest dla myslacego czlowieka truizmem.> >Widać, potrafię wypisywać wyłącznie absurdy i truizmy  > Nie wiem, czy widac, bo nie znam wszystkich Twoich mysli. Przypuszczam, ze jestes jeszcze bardzo mloda osoba.Całkiem nietrafione przypuszczenie. Wiem jedno, im dłużej idę przez życie, tym więcej widzę w świecie odcieni szarości
|
|
| Kelly (2051 punktów) | Myślę, że to nie ten typ forum, na którym trzeba tolerować sondy z wyborem między dwiema tendenycyjnymi odpowiedziami. "Prowokacja to też sztuka", i wcale nie taka prosta.
|
|
 | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Myślę, że to nie ten typ forum, na którym trzeba tolerować sondy z wyborem między dwiema tendenycyjnymi odpowiedziami. "Prowokacja to też sztuka", i wcale nie taka prosta. Udział w forum jest jak najbardziej dobrowolny i niczego nie trzeba "tolerować", a otwarty umysł dostrzeże otwartą przestrzeń do dyskusji.
|
|
2 na 2 | Grzegorz (5685 punktów) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało> poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji:> a) jest w pełni racjonalna?> b) jest apoteozą głupoty?A może jakieś dodatkowe opcje poza czarnym i białym? Chyba większość naszych wyborów życiowych sytuuje się gdzieś pomiędzy a i b, więc sądzę że (poza niektórymi ewidentnymi sytuacjami) tak samo będzie i tutaj. Kolejnym odwołującym się do emocji uproszczeniem jest np. użycie pojęcia "dziecko" na określenie zarówno parunastokomórkowego zarodka jak i 8-miesięcznego płodu, bo żadnych ograniczeń nie wprowadziłeś. Ogólnie za mało danych aby cokolwiek wyrokować. Natomiast (odpowiadając na nieco inne pytanie niż zadałeś) jest wg mnie z wielu względów racjonalne prawne dopuszczenie aborcji (zwłaszcza w wersji nieco okrojonej, czyli do któregoś tam tygodnia, itd.). Bo niestety, przy takim stanie edukacji seksualnej jaką mamy w ciąże często zachodzi się nie tyle "bez przymusu" co po prostu przypadkiem i ta sytuacja raczej nie ulegnie szybkiej zmianie. Podejrzewam że wg Ciebie najlepszym wyborem jest zaciśnięcie zębów i urodzenie dziecka, tyle że trzeba być realistą i zdawać sobie sprawę że równie dobrze kobieta ma do wyboru np. wyjazd w celu aborcji za granicę albo zrobienie zabiegu pokątnie bez żadnej opieki lekarskiej (albo nawet i z opieką, czyli wychodzi na to samo, plus robienie z prawa fikcji). Ogólnie jak zwykle chodzi o to aby "te plusy nie przysłoniły nam minusów"
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > A może jakieś dodatkowe opcje poza czarnym i białym? Chyba większość naszych wyborów życiowych sytuuje się gdzieś pomiędzy a i b, więc sądzę że (poza niektórymi ewidentnymi sytuacjami) tak samo będzie i tutaj Dokładnie. Odchodząc od motywacji doktrynalnych inteligentni ludzie często potrafią znaleźć wspólny punkt równowagi między "zyskami" i "stratami". Czasem jednak się to nie udaje i tak chyba jest z aborcją. > Kolejnym odwołującym się do emocji uproszczeniem jest np. użycie pojęcia "dziecko" na określenie zarówno parunastokomórkowego zarodka jak i 8-miesięcznego płodu, bo żadnych ograniczeń nie wprowadziłeś Albowiem dziecko to też: " bezpośredni potomek, niezależnie od jego aktualnego wieku i stopnia dojrzałości". Ponadto, zgodnie z opublikowanym w D.U. tekstem "Konwencji o prawach dziecka": " dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed jak i po urodzeniu". > po prostu przypadkiem i ta sytuacja raczej nie ulegnie szybkiej zmianie. Przypadek definiujesz jako poczęcie bez stosowania antykoncepcji czy poczęcie mimo stosowania antykoncepcji? W pierwszym przypadku jest to działanie nieco bezmyślne a w drugim pech/szczęście. > Podejrzewam że wg Ciebie najlepszym wyborem jest zaciśnięcie zębów i urodzenie dziecka Nie podejrzewaj, nie będziesz podejrzanym.  > kobieta ma do wyboru np. wyjazd w celu aborcji za granicę albo zrobienie zabiegu pokątnie bez żadnej opieki lekarskiej (albo nawet i z opieką, czyli wychodzi na to samo, plus robienie z prawa fikcji). Ogólnie jak zwykle chodzi o to aby "te plusy nie przysłoniły nam minusów" Jak dla mnie, cały problem w tym, że istnieje pewien katalog sytuacji, w których aborcję można uznać za dopuszczalną. Jednak jak sprawić, aby aborcja nie stała się powszechną "późną antykoncepcją", promującą bezmyślność i brak odpowiedzialności?
|
|
|  | 4 na 4 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> jak sprawić, aby aborcja nie stała się powszechną "późną antykoncepcją", promującą bezmyślność i brak odpowiedzialności?Ewangelizować?  .
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >Jednak jak sprawić, aby aborcja nie stała się powszechną "późną antykoncepcją", promującą bezmyślność i brak odpowiedzialności? Nigdy taką nie była, nie jest i nie będzie. Wbrew obiegowej opinii jest to bardzo poważny zabieg. Poważniejszy niż poprawienie sobie nosa. Nikt nie decyduje się na aborcję ot tak sobie, z łaski na uciechę. Musi istnieć po temu naprawdę poważny powód (pomijam przypadki skrajnej niefrasobliwości, bo to margines problemu). Wynika z tego, że należałoby wyeliminować powody, które zdesperowane kobiety skłaniają do aborcji. Wszyscy je znamy i nie widzę możliwości ich wyeliminowania w ciągu, powiedzmy dwóch lat. Może w ciągu dwóch pokoleń... Rozwiązania "na dziś" widzę dwa: 1. Edukacja - powszechna, dostępna, czasem, jak trzeba, "na siłę". Powtarzać do znudzenia wszystkim, co robić, by nie zajść w ciążę. Uczyć odpowiedzialności i poszanowania drugiego człowieka, bo nie każdemu dane to jest z natury. Uczyć mężczyzn (chłopców), że dziewczyna/żona to nie zabawka do spełniania zachcianek ani worek treningowy, a gwałt małżeński to przestępstwo. Uczyć kobiety (dziewczęta), że należy czasem mówić "nie", że nie muszą znosić bicia i kolejnych ciąż, "bo Bóg tak chce", a tabletka antykoncepcyjna wcale nie powoduje raka. W jakimś stopniu z pewnością poskutkuje. 2. Nieograniczona dostępność środków, zwanych "antykoncepcją po". Jak już się przytrafiło niezabezpieczone współżycie (albo zabezpieczenie nie zadziałało), to lepiej w ciągu 48 czy 72 godzin połknąć tabletkę, niż potem dokonywać aborcji w 3 miesiącu ciąży. Niech to będzie traktowane jako rodzaj "podwójnego zabezpieczenia", a nie jak wczesna aborcja. Zapewne będzie to trochę kosztować. Ale się opłaci. Wszystkich aborcji i tak nie da się zlikwidować, co do tego nie mam wątpliwości. Może jednak chociaż części da się uniknąć na drodze pokojowej, nie uciekając się do zakazów i penalizacji zjawiska. Naiwna optymistka ze mnie... Takie rzeczy w Polsce? Chyba się zagalopowałam...
|
|
| |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Do tego jeszcze można dorzucić instytucjonalną pomoc finansową w utrzymaniu dziecka. By kobieta miała pewność, że nawet jak straci pracę (np z powodu częstych chorób dziecka) to nie znajdzie się bez środków do życia. By żłobki i przedszkola były dostępne.I to zarówno pod względem finansowym jak i ilości miejsc.
Ale przecież najważniejsza w Polsce jest ochrona od poczęcia do urodzenia a po urodzeniu już nikogo to nie obchodzi w jakich warunkach dziecko żyje.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Do tego jeszcze można dorzucić instytucjonalną pomoc finansową w utrzymaniu dziecka. Nie, nie - dzieci nie są państwa, czyli nas wszystkich, a są konkretnych rodziców.
>By kobieta miała pewność, że nawet jak straci pracę (np z powodu częstych chorób dziecka) to nie znajdzie się bez środków do życia. To czysty komunizm - gwarancja pełnego zatrudnienia i dostępność środków "wg potrzeb".
>By żłobki i przedszkola były dostępne.I to zarówno pod względem finansowym jak i ilości miejsc. Jak kogoś nie stać na przedszkole, to niech wychowuje w domu, a jak kogoś na nic nie stać, to niech nie płodzi dzieci.
>Ale przecież najważniejsza w Polsce jest ochrona od poczęcia do urodzenia a po urodzeniu już nikogo to nie obchodzi w jakich warunkach dziecko żyje. To bardzo przykre, że rodziców nie obchodzą warunki życia ich dzieci.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>Nie, nie - dzieci nie są państwa, czyli nas wszystkich, a są konkretnych rodziców. A czym według Ciebie jest ubezwłasnowolnienie kobiety i pozbawienie jej prawa o decydowaniu o swoim ciele? Jak liberalizm to konsekwentnie, a nie liberalizm częściowy tam gdzie nam wygodnie. Jeżeli kobieta ma odpowiadać za skutki to musi mieć swobodę decyzji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >A czym według Ciebie jest ubezwłasnowolnienie kobiety i pozbawienie jej prawa o decydowaniu o swoim ciele? >Jak liberalizm to konsekwentnie, a nie liberalizm częściowy tam gdzie nam wygodnie. >Jeżeli kobieta ma odpowiadać za skutki to musi mieć swobodę decyzji. Jestem jak najbardziej za pełną swobodą wyboru dla każdego, dla kobiet i dla mężczyzn. I żeby ta swoboda była pełna, to postuluję edukację i stosowanie antykoncepcji zawsze wtedy, kiedy nie chcemy posiadać potomstwa. Natomiast aborcja nie jest swobodą wyboru, tylko racjonalizacją wyboru "mniejszego zła".
|
|
| | | |  | | jad11 (18783 punktów) |
>>By żłobki i przedszkola były dostępne.I to zarówno pod względem finansowym jak i ilości miejsc. >Jak kogoś nie stać na przedszkole, to niech wychowuje w domu, a jak kogoś na nic nie stać, to niech nie płodzi dzieci.
Jeśli dwoje rodziców pracuje to oddawanie dziecka do żłobka czy przedszkola wychodzi znacznie taniej niż zostawanie z nim w domu.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Jeśli dwoje rodziców pracuje to oddawanie dziecka do żłobka czy przedszkola wychodzi znacznie taniej niż zostawanie z nim w domu. Mnie, przy dwójce dzieci, taniej wyszła niania. Zwłaszcza po doliczeniu kosztów dowożenia i odwożenia, a także uwzględniając koszty dodatkowej opieki w czasie notorycznych epidemii zachorowań.
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Nigdy taką nie była, nie jest i nie będzie No nie wiem, jak ulegniemy feministycznym hasłom - darmowa aborcja dla każdej! To taniej będzie się co jakiś czas wyskrobać, niż zawracać sobie głowę antykoncepcją.  > Wbrew obiegowej opinii jest to bardzo poważny zabieg. Poważniejszy niż poprawienie sobie nosa. Nikt nie decyduje się na aborcję ot tak sobie, z łaski na uciechę. Musi istnieć po temu naprawdę poważny powód (pomijam przypadki skrajnej niefrasobliwości, bo to margines problemu) Tak, ta obiegowa opinia jest obecna też na tym forum - niby aborcja jest neutralna zdrowotnie i/lub moralnie, co wprawiło mnie w konfuzję. > 1. Edukacja - powszechna, dostępna, czasem, jak trzeba, "na siłę". Powtarzać do znudzenia wszystkim, co robić, by nie zajść w ciążę. Uczyć odpowiedzialności i poszanowania drugiego człowieka, bo nie każdemu dane to jest z natury. Uczyć mężczyzn (chłopców), że dziewczyna/żona to nie zabawka do spełniania zachcianek ani worek treningowy, a gwałt małżeński to przestępstwo. Uczyć kobiety (dziewczęta), że należy czasem mówić "nie", że nie muszą znosić bicia i kolejnych ciąż, "bo Bóg tak chce", a tabletka antykoncepcyjna wcale nie powoduje raka. W jakimś stopniu z pewnością poskutkuje. Edukacja zawsze i wszędzie, ale zawęziłaś jej zakres. Uczyć też dziewczęta, że: - warto ograniczyć zmienność partnerów na tyle, by w razie ciąży móc wskazać potencjalnego ojca z grupy mniej licznej niż 10. chłopców (vide Aneta Krawczyk); - nie warto naciągać chłopca "na dziecko", bo wcale nie musi tego dziecka pokochać, a może znienawidzić matkę dziecka i zostawić ją samą. Natomiast warto decydować się na dziecko dopiero wtedy, kiedy partnerzy są zgodni co do jego posiadania. > 2. Nieograniczona dostępność środków, zwanych "antykoncepcją po". Jak już się przytrafiło niezabezpieczone współżycie (albo zabezpieczenie nie zadziałało), to lepiej w ciągu 48 czy 72 godzin połknąć tabletkę, niż potem dokonywać aborcji w 3 miesiącu ciąży. Niech to będzie traktowane jako rodzaj "podwójnego zabezpieczenia", a nie jak wczesna aborcja.> Zapewne będzie to trochę kosztować. Ale się opłaci. Jak najbardziej jestem za. A koszty i zyski pozostawiam w pełni samym zainteresowanym.  > Wszystkich aborcji i tak nie da się zlikwidować, co do tego nie mam wątpliwości. Może jednak chociaż części da się uniknąć na drodze pokojowej, nie uciekając się do zakazów i penalizacji zjawiska. Jestem za! > Naiwna optymistka ze mnie... Takie rzeczy w Polsce? Chyba się zagalopowałam... Polacy mają żenująco niski poziom świadomości obywatelskiej, balast komuny wciąż nas mentalnie przydusza. Musimy się głośno i konsekwentnie domagać swoich praw i realizacji naszych postulatów. Siedząc cicho pozostawiamy wszystko w rękach polityków i KK.
|
|
| | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> No nie wiem, jak ulegniemy feministycznym hasłom - darmowa aborcja dla każdej! To taniej będzie się co jakiś czas wyskrobać, niż zawracać sobie głowę antykoncepcją. Wyraźnie widać , że nie wiesz o czym piszesz. Żadna kobieta nie wykonuje aborcji dla przyjemności. To nie jest zabieg przyjemny. Powoduje zakłócenia w gospodarce hormonalnej... lekarze potrafili by Ci wymienić całą masę konsekwencji.. > Tak, ta obiegowa opinia jest obecna też na tym forum - niby aborcja jest neutralna zdrowotnie i/lub moralnie, co wprawiło mnie w konfuzję.O neutralności zdrowotnej nie było a jedynie o neutralności moralnej. Czasem zabieg aborcji jest mniejszym złem niż ciąża (pod względem zdrowotnym) to fakt. \ > Edukacja zawsze i wszędzie, ale zawęziłaś jej zakres. Uczyć też dziewczęta, że:> - warto ograniczyć zmienność partnerów na tyle, by w razie ciąży móc wskazać potencjalnego ojca z grupy mniej licznej niż 10. chłopców (vide Aneta Krawczyk);> - nie warto naciągać chłopca "na dziecko", bo wcale nie musi tego dziecka pokochać, a może znienawidzić matkę dziecka i zostawić ją samą. Natomiast warto decydować się na dziecko dopiero wtedy, kiedy partnerzy są zgodni co do jego posiadania.A ty zawęziłeś do wymagań w stosunku do dziewcząt a pominąłeś chłopców.  > Polacy mają żenująco niski poziom świadomości obywatelskiej, balast komuny wciąż nas mentalnie przydusza. Musimy się głośno i konsekwentnie domagać swoich praw i realizacji naszych postulatów. Siedząc cicho pozostawiamy wszystko w rękach polityków i KK.> Za komuny prawa kobiet były większe. Więc nie zwalajmy wszystkiego na komunę.
|
|
| | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Powoduje zakłócenia w gospodarce hormonalnej... lekarze potrafili by Ci wymienić całą masę konsekwencji..Dużo produktywniej byłoby, gdyby to uświadamiali kobietom. > Czasem zabieg aborcji jest mniejszym złem niż ciąża (pod względem zdrowotnym) to fakt.Czasem można też wygrać 10mln w totka, to fakt.  > A ty zawęziłeś do wymagań w stosunku do dziewcząt a pominąłeś chłopców.  Formułowanie zadań dla chłopców pozostawiłem feministkom.  > Za komuny prawa kobiet były większe. Więc nie zwalajmy wszystkiego na komunę.Czy dla Ciebie prawa kobiet sprowadzają się wyłącznie do prawa do skrobanki?
|
|
|  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
> Ponadto, zgodnie z opublikowanym w D.U. tekstem "Konwencji o prawach dziecka": "dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed jak i po urodzeniu". Kobieta w ciąży, która pali i/lub pije w trakcie ciąży w sposób ewidentny działa na szkodę "dziecka przed urodzeniem". Czy w związku z tym zaaprobowałbyś regulacje prawne zmierzające do zapewnienia płodowi właściwej ochrony prawnej również i w tym zakresie? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Kobieta w ciąży, która pali i/lub pije w trakcie ciąży w sposób ewidentny działa na szkodę "dziecka przed urodzeniem". Czy w związku z tym zaaprobowałbyś regulacje prawne zmierzające do zapewnienia płodowi właściwej ochrony prawnej również i w tym zakresie? Generalnie jestem przeciw regulacjom prawnym, jeśli dotyczyć mają regulacji życia prywatnego osób nie ingerujących w sferę innych osób. Jestem za edukacją ustawiczną w tym zakresie, szkolną i pozaszkolną.
|
|
| | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>> Kobieta w ciąży, która pali i/lub pije w trakcie ciąży w sposób ewidentny działa na szkodę "dziecka przed urodzeniem". Czy w związku z tym zaaprobowałbyś regulacje prawne zmierzające do zapewnienia płodowi właściwej ochrony prawnej również i w tym zakresie? > Generalnie jestem przeciw regulacjom prawnym, jeśli dotyczyć mają regulacji życia prywatnego osób nie ingerujących w sferę innych osób.
W tym wypadku tak nie jest. Palenie i picie ingeruje w sferę innych osób. O ile oczywiście uznamy płód za osobę. Niekonsekwencja uregulowań prawnych zakazujących "zabijania" tych "osób" i jednocześnie tolerujących możliwość ich okaleczania jest uderzająca. Wypada tylko mieć nadzieję, że wszyscy ci, którzy traktują kobiety jak inkubatory, nie zapragną usunięcia tej niekonsekwencji.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > W tym wypadku tak nie jest. Palenie i picie ingeruje w sferę innych osób. Czynione jest to w sferze prywatnej, więc cokolwiek formalnie zakażemy, niestety pozostanie fikcją. > O ile oczywiście uznamy płód za osobę. Niekonsekwencja uregulowań prawnych zakazujących "zabijania" tych "osób" i jednocześnie tolerujących możliwość ich okaleczania jest uderzająca Najpełniej ustosunkowałem się do tego tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,198944#w199620
|
|
1 na 1 | Piotr Kostrzewa (307 punktów) | twój brzuch - twoja i twojego partnera sprawa. Możesz egzystować - lub wydaje Ci się że możesz - ze świadomością że wyeliminowałeś własne potomstwo - twoja i tylko twoja i twojego partnera sprawa.
Nie rozumiem o co tyle zachodu.
|
|
5 na 7 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało >poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: >a) jest w pełni racjonalna? >b) jest apoteozą głupoty? > Ba, dziecko zostało poczęte nie tylko bez przymusu ale na dodatek z przyjemnością! Niech się teraz bździągwa męczy! Do zafajdanej śmierci. W dyskusji o aborcji co raz pojawiają się podobne argumenty. Radzi się urodzić i oddać do adopcji. Bo urodzić - jak splunąć. Oddać dziecko do adopcji - jak wyrzucić śmieci. W całej tej dyskusji jakoś nikt nie myśli o kobiecie, która musi przejść ciążę, bo to embrion jest człowiekiem a nie ona. Zresztą najbardziej ochoczo do rodzenia niechcianych dzieci nakłaniają mężczyźni, którym nie grozą konsekwencje nadania ich wymysłom sankcji prawnych. Kobieta w tym ujęciu zostaje ponownie sprowadzona do "pustego naczynia" w którym mężczyzna składa nasienie, z którego rozwija się człowiek. Zresztą sama dyskusja o aborcji powoduje przecież problem aborcji (podobnie jak dyskusja o homoseksualizmie - homoseksualizm, polecam blog JKM). Kiedyś tego nie było! Za obie rzeczy miłosiernie wieszano i szlus! Czy ktoś z szanownych tzw. obrońców życia próbował się choćby przez chwilę zastanowić dlaczego kobieta decyduje się na aborcję? Co powoduje, że kobiety decydowały się na aborcję nawet wtedy gdy groziła za to okrutna śmierć w mękach? Może nasze "chrześcijańskie" społeczeństwo odstręcza kobiety od rodzenia dzieci? Może wizja życia z piętnem "dzieciorobów", urodzenia "bękarta", ostracyzm społeczny, nędza, perspektywa wyrzucenia z pracy przez szefa zasiadającego w pierwszej ławce w kościele, niemożność znalezienia pracy, bo kto przyjmie do pracy kobietę z bachorami, może po prostu koszmar życia w społeczeństwie walczącym o prawo do życia od poczęcia jest tak przerażający, że aborcja w każdych warunkach staje się decyzją racjonalną? Ba, ona JEST racjonalna. Zwróćcie też uwagę, że im bardziej bigoteryjne środowisko, tym trudniej niechcianym dzieciom i ich matkom. Tym łatwiej wytykać je palcami. A może kościół, matka wyrodna nasza, sprawiłby, żeby nie było niechcianych dzieci? Może zamiast mówić z taką łatwością o "oknach życia", adopcji i tym podobnych, wziąłby na swoje utrzymanie matkę z kilkorgiem dzieci? Sprzedałby trochę majątku i, jak proponował to kiedyś jeden rabin, rozdał potrzebującym? Pomógłby im i sobie, bo przez to ucho igielne może być ciężko się przecisnąć. Może popiętnowałby z ambon tych co wyrzucają matki na bruk, tych co wytykają samotne matki jako "patologie", rodziców wyrzucających ciężarne córki z domów? Wydaje mi się, że poprawa warunków życia (nie tylko materialna) pozwoliłaby rozwiązać problem aborcji i niżu demograficznego jednocześnie. I mam jeszcze takie pytanie do obrońców moralności wszelkiej maści: Czy nazywanie aborcji morderstwem i żądanie za nią jedynie 3 lat nie jest przejawem relatywizmu, z którym tak ochoczo walczycie? No i jeszcze cała gromada katolickich ginekologów walczących z aborcją w państwowym szpitalu tylko po to, żeby zbijać na niej pieniądze w prywatnej praktyce. Czy ci obrońcy moralności zostali zmuszeni do wyboru specjalizacji? Wybierali ją w czasach, gdy aborcja była dopuszczana i wiedzieli co wchodzi w zakres ich obowiązków. Czy katolik w ogóle może zostać ginekologiem? Chyba jako dywersant, bo czyż kościół nie walczył z ginekologią jako taką? Gdyby katolicy trzymali się sami nauczania swojego kościoła, zamiast narzucać je innym jako prawo państwowe, to nie mielibyśmy dziś kłopotu z nawiedzonymi ginekologami hipokrytami. No i uwaga na koniec: najbardziej bawi mnie jak katolicy mówią o mordowaniu niewinnych istoto ludzkich. Nie wiedziałem, że w Polsce schizma ma taki szeroki zasięg (no Pospieszalskiego o schizmę bym nigdy nie podejrzewał).
|
|
 | 1 na 1 | jad11 (18783 punktów) |
>Co powoduje, że kobiety decydowały się na aborcję nawet wtedy gdy groziła za to okrutna śmierć w mękach? Może nasze "chrześcijańskie" społeczeństwo odstręcza kobiety od rodzenia dzieci? Może wizja życia z piętnem "dzieciorobów", urodzenia "bękarta", ostracyzm społeczny, nędza, perspektywa wyrzucenia z pracy przez szefa zasiadającego w pierwszej ławce w kościele, niemożność znalezienia pracy, bo kto przyjmie do pracy kobietę z bachorami, może po prostu koszmar życia w społeczeństwie walczącym o prawo do życia od poczęcia jest tak przerażający, że aborcja w każdych warunkach staje się decyzją racjonalną?
A może po prostu wygoda. Niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci i już. Pomimo tego, że stać je na utrzymanie dziecka, nikt ich nie będzie wyrzucał z pracy a piętnowanie mają gdzieś.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
|  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
>A może po prostu wygoda. Niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci i już. Pomimo tego, że stać je na utrzymanie dziecka, nikt ich nie będzie wyrzucał z pracy a piętnowanie mają gdzieś. Tego rodzaju kobiety zazwyczaj nie zachodzą w niechcianą ciążę, chyba że zabezpieczenie zawiedzie.
|
|
| |  | 2 na 2 | jad11 (18783 punktów) |
>Tego rodzaju kobiety zazwyczaj nie zachodzą w niechcianą ciążę, chyba że zabezpieczenie zawiedzie.
Niekoniecznie. Wygodnictwo i dobre zarobki nie muszą iść w parze z rozsądkiem. Wiem, że takie sytuacje się zdarzają, może faktycznie niezbyt często ale jednak.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
|  | | jkl; (5859 punktów) | >A może po prostu wygoda.
A wtedy nie jest racjonalnie?
|
|
| |  | | jad11 (18783 punktów) | > >A może po prostu wygoda.> A wtedy nie jest racjonalnie?Tego nie powiedziałem  Ani nie pomyślałem nawet.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
|  | -1 na 1 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | >>Co powoduje, że kobiety decydowały się na aborcję nawet wtedy gdy groziła za to okrutna śmierć w mękach? Może nasze "chrześcijańskie" społeczeństwo odstręcza kobiety od rodzenia dzieci? Może wizja życia z piętnem "dzieciorobów", urodzenia "bękarta", ostracyzm społeczny, nędza, perspektywa wyrzucenia z pracy przez szefa zasiadającego w pierwszej ławce w kościele, niemożność znalezienia pracy, bo kto przyjmie do pracy kobietę z bachorami, może po prostu koszmar życia w społeczeństwie walczącym o prawo do życia od poczęcia jest tak przerażający, że aborcja w każdych warunkach staje się decyzją racjonalną? >A może po prostu wygoda. Niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci i już. Pomimo tego, że stać je na utrzymanie dziecka, nikt ich nie będzie wyrzucał z pracy a piętnowanie mają gdzieś. > "Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch. Kobiety zwykle spędzają płód dla sportu. Między fryzjerem a plotkami z koleżankami. Kolegi opinia tylko potwierdza moją tezę, że najwięcej o ciąży i aborcji do powiedzenia mają mężczyźni.
|
|
| |  | | jad11 (18783 punktów) |
>>A może po prostu wygoda. Niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci i już. Pomimo tego, że stać je na utrzymanie dziecka, nikt ich nie będzie wyrzucał z pracy a piętnowanie mają gdzieś. >> "Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch. >Kobiety zwykle spędzają płód dla sportu. Między fryzjerem a plotkami z koleżankami. >Kolegi opinia tylko potwierdza moją tezę, że najwięcej o ciąży i aborcji do powiedzenia mają mężczyźni.
Zdaje się, że mojej opinii nie znasz. Sądzę, że gdybyś ją znał, to byś tego nie powiedział.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | |  | -1 na 1 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | >>>A może po prostu wygoda. Niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci i już. Pomimo tego, że stać je na utrzymanie dziecka, nikt ich nie będzie wyrzucał z pracy a piętnowanie mają gdzieś. >>> "Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch. >>Kobiety zwykle spędzają płód dla sportu. Między fryzjerem a plotkami z koleżankami. >>Kolegi opinia tylko potwierdza moją tezę, że najwięcej o ciąży i aborcji do powiedzenia mają mężczyźni. >Zdaje się, że mojej opinii nie znasz. Sądzę, że gdybyś ją znał, to byś tego nie powiedział. Chętnie ją poznam.
|
|
| | | |  | | jad11 (18783 punktów) |
> >Zdaje się, że mojej opinii nie znasz. Sądzę, że gdybyś ją znał, to byś tego nie powiedział.> Chętnie ją poznam.Nic prostszego. Wypowiadałem się kilka razy w tym wątku (raczej wyżej niż niżej  ). Chyba najłatwiej znaleźć te wypowiedzi przez mój profil.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało >poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: >a) jest w pełni racjonalna? >b) jest apoteozą głupoty?
Za mało danych
doku
|
|
3 na 3 | Itarilde (149 punktów) | > Jeżeli dziecko zostało> poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji:> a) jest w pełni racjonalna?> b) jest apoteozą głupoty?Wydaje mi się, że ani a), ani b). Jeżeli potencjalna matka wychodzi z założenia "szkoda kasy na gumki, najwyżej się wyskrobie" lub "prezerwatywy to grzech" i traktuje aborcję jako antykoncepcję, to jest zwyczajnie głupia. Jeśli jest to sytuacja, w której "tatuś" nagle znika i zostawia partnerkę bez środków do życia lub nieplanowana wpadka, to usunięcie ciąży jest wg mnie usprawiedliwione. Byle jak najwcześniej. Jest jedno pytanie, które dręczy mnie od dawna - skoro zygota wg niektórych ma duszę, to czy Lech i Jarosław Kaczyńscy mają po pół duszy? Czy może jest to jedna dusza w dwóch osobach?
|
|
 | -1 na 1 Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Jest jedno pytanie, które dręczy mnie od dawna - skoro zygota wg niektórych ma duszę, to czy Lech i Jarosław Kaczyńscy mają po pół duszy? Czy może jest to jedna dusza w dwóch osobach?  Chyba tylko Watykan mógłby się wypowiedzieć, ale ich trudno będzie zmusić do tego aktu, bo zbierają oddech do komentowania urodzenia dziecka kompletnie bez udziału ojca, co tylko jest kwestią czasu.
|
|
-1 na 1 Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Zle i głupio postawione pytanie. Podobnie można by dywagować czy warto żyć, skoro jest się skazanym na śmierć, można by podobnie rozważać, czy decyzja o urodzeniu dziecka nie jest aktem głupoty, skoro dziecko to może stać się mordercą. Jaka jest biologiczna różnica między dzieckiem poczętym w wyniku gwałtu, a dzieckiem poczętym w wyniku aktu miłości? Istotna różnica dotyczy tylko doboru naturalnego i jest tak głęboko ukryta przed świadomością osoby zadającej takie pytania, że mogłoby się w wyniku badań okazać, że należy dawać z ewolucyjnego punktu widzenia preferencje dla urodzenia dzieciom poczętym w wyniku gwałtu, ale pomińmy ten fakt dokonując uproszczenia oceny. Wiąkszość ludzi powie zgodnie, że nie ma różnicy między takimi dziećmi, a skoro jej nie ma to decyzja o tym czy urodzić, czy jest wyłącznie aktem subiektywnej oceny wynikającej z okoliczności i jakakolwiek decyzja jest akceptowalna.
Aborcja bez dyskusji powinna być prawem kobiety, pozbawienie jej tego prawa, jest jedną z największych kryminalnych przestępstw społeczeństwa, przeciwko wolności osobistej i w gruncie rzeczy integralności cielesnej.
|
|
 | -1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Zle i głupio postawione pytanie. To po co odpowiadasz?
>Jaka jest biologiczna różnica między dzieckiem poczętym w wyniku gwałtu, a dzieckiem poczętym w wyniku aktu miłości? Różny jest pakiet genów i inne jest nastawienie matki do "owocu".
>Wiąkszość ludzi powie zgodnie, że nie ma różnicy między takimi dziećmi Zatem - wg Ciebie - należę do mniejszości. Hurra!
>jakakolwiek decyzja jest akceptowalna Zależy jak dla kogo i zależy jaka. Trudno mi zaakceptować decyzję o topieniu noworodków i chowaniu ich w beczce po kapuście.
|
|
|  | Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | >Zle i głupio postawione pytanie. To po co odpowiadasz?
Właśnie dlatego odpowiedziałem i dlatego odjąłem ci punkt, ponieważ pytanie jest postawione w nieuczciwy sposób, co zasygnalizowałem.
Drugi punkt odjąłem ci, ponieważ sam odjąłeś mi punkt z powodu czystego odwetu zarzucając mi sam fakt odpowiedzi i złą krytykę jaką zamieściłem.
Trafnie spostrzegłeś, że konserwowanie dzieci w beczce jest patologią, ale już nie widzisz, że pozbawienie kobiety prawa do decydowania o własnym ciele takim efektom sprzyjać może. W ogóle według mnie powiązanie prawa do aborcji z dziećmi znalezionymi w beczce nie świadczy dobrze o twoich zdolnościach dedukcji.
Masz prawo do twoich przekonań, ale jeżeli z premedytacją zamieszczasz pytanie skonstruowane w sposób uniemożliwiający racjonalną odpowiedź, musisz liczyć się ze zbieraniem minusów i z dezaprobatą.
|
|
| |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Trafnie spostrzegłeś, że konserwowanie dzieci w beczce jest patologią, ale już nie widzisz, że pozbawienie kobiety prawa do decydowania o własnym ciele takim efektom sprzyjać może A gdzież to jestem przeciw odbieraniu kobietom jakichś praw?
|
|
| | |  | Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | >>Trafnie spostrzegłeś, że konserwowanie dzieci w beczce jest patologią, ale już nie widzisz, że pozbawienie kobiety prawa do decydowania o własnym ciele takim efektom sprzyjać może > A gdzież to jestem przeciw odbieraniu kobietom jakichś praw? >
Czy nie jesteś zwolennikiem odebrania kobiecie prawa do dokonania aborcji?
Zatem - wg Ciebie - należę do mniejszości. Hurra! Nie powiedziałem tego i nie uważam też przynależności do większości za argumentu w sprawie. Nie uważam, że ilość mózgów wyznająca jakiś pogląd zmienia jego jakość, chociaż ilość ta może być przesłanką do dokładniejszych badań.
|
|
| | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Czy nie jesteś zwolennikiem odebrania kobiecie prawa do dokonania aborcji? Wbrew pozorom nie prawo do aborcji było przedmiotem dyskusji, a możliwość racjonalnego zapobieżenia konieczności aborcji - wstępne podsumowanie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,198944#w199273
|
|
| | | | |  | Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Wbrew pozorom nie prawo do aborcji było przedmiotem dyskusji, a możliwość racjonalnego zapobieżenia konieczności aborcji
To chyba nie jest prawda, zobacz ile postów w dyskusji dotyczyło pośrednio głównie prawa do dokonania aborcji. Przyjrzyj się postawionemu przez ciebie pytaniu, które wywołało tę dyskusję.
Chciałbym poznać Wasze zdanie w jednym aspekcie problemu aborcji. Jeżeli dziecko zostało poczęte bez przymusu, jest zdrowe i nie zagraża zdrowiu matki, to zgoda na dokonanie aborcji: a) jest w pełni racjonalna? b) jest apoteozą głupoty?
Tak postawione pytanie musiało doprowadzić do pewnego rozdrażnienia odpowiadających i musiało doprowadzić do dyskusji nie na temat, której zresztą nie hamowałeś, utwierdzając innych w przekonaniu, że twoim celem była stronnicza prowokacja.
Właściwa odpowiedź na tak głupio postawione pytanie pytanie powinna brzmieć:
dotyczy punktu a) nie wiadomo dotyczy punktu b) nie jest
i powinno zamknąć się ten wątek zamiast podskakiwać.
Sugerowanie możliwych odpowiedzi w formie testowej samo w sobie nie jest głupie i ma służyć szybszej i łatwiejszej analizie wyników. W momencie jednak gdy ta forma testowa odbierana jest zasadnie jako próba nieuczciwej manipulacji, przez usiłowanie włożenia do ust respondenta nieakceptowalnej dla niego wypowiedzi, robi się zadyma jaka miała miejsce.
Zamiast przyznać się do błędu w sformułowaniu pytania, pozwoliłeś na dyskusję, zarzucając później że była nie na temat, gratuluję szybkości reakcji.
|
|
| | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Jak prawie w każdym wątku część dyskusji była na temat a część nie. Ideologów anty i proaborcyjnych nic nie powstrzyma. Jednak przynajmniej kilkadziesiąt postów dotyczyło spraw antykoncepcji, czyli odpowiedzi na pytanie, czy można wykluczyć aborcję i zastąpić ją antykoncepcją.
Jako wolnościowiec akceptuję fakt, że spora część ludzi ma inne poglądy i nie zabraniam im tego. Spróbuj też zaakceptować fakt, że nie wszyscy się z Tobą zgodzą.
|
|
| | | | |  | Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | >>Czy nie jesteś zwolennikiem odebrania kobiecie prawa do dokonania aborcji? > Wbrew pozorom nie prawo do aborcji było przedmiotem dyskusji, a możliwość racjonalnego zapobieżenia konieczności aborcji - wstępne podsumowanie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,198944#w199273 >
Czy mógłbyś odpowiedzieć na to proste pytanie? a) jestem zwolennikiem przyznania kobiecie prawa do dokonania aborcji w pierwszych tygodniach ciąży b) nie jestem zwolennikiem przyznania kobiecie prawa do dokonania aborcji c) inne Jeżeli uznasz za stosowne , to uzasadnij proszę
|
|
| | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >a) jestem zwolennikiem przyznania kobiecie prawa do dokonania aborcji w pierwszych tygodniach ciąży Jestem za świadomym i roztropnym układaniem sobie życia. Nie ma 100% antykoncepcji, zatem istnieje możliwość, że w łonie matki powstanie człowiek. Jeśli nie chcemy, aby los kierował naszym życiem, tylko my sami, to musimy dopuścić zabójstwo człowieka we wczesnym okresie rozwoju. Jednak aborcja jest zawsze szkodliwa, więc należy zrobić wszystko, aby do niej nie dochodziło (edukacja, antykoncepcja).
Człowiek istnieje od poczęcia. Dopuszczam sytuacje, kiedy jego zabicie wydaje się z jakichś powodów wskazane. Nie potrzebuję do tego racjonalizacji w postaci całej ekwilibrystyki mającej na celu udowodnienie, że człowiek nie jest człowiekiem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|