 |
Łóżkowy przyjaciel lepszy od małżonka Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-04-2009 15:48 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Łóżkowy przyjaciel lepszy od małżonka | Coraz trudniej żyć w tradycyjnych związkach. Rozwody są stresujące, więc coraz częściej chcemy żyć indywidualnie. Pozostaje problem seksu - przypadkowe kontakty są ryzykowne, a metody mechaniczne nie zawsze dają pełnię przyjemności. Coraz bardziej upowszechnia się relacja typu "przyjaciel z bonusem łóżkowym", czyli ktoś, z kim można porozmawiać, kto czasem pomoże, z kim można bezpiecznie pofiglować w łóżku, ale z kim nie wiążemy się zanadto. Jakby to przewrotnie nie brzmiało, to małżeństwo coraz częściej zaczyna kojarzyć się z niewolnictwem. kobieta.ga(*)jaciel_z_lozkowym_bonusem.htmlJak Wam się to podoba? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Satyr (4285 punktów) | >Jakby to przewrotnie nie brzmiało, to małżeństwo coraz częściej zaczyna kojarzyć się z niewolnictwem.
Czy życie z kobietą, którą kochasz może być odczuwalne jako niewolnictwo? - pytanie retoryczne.
Szczerze mówiąc, to żal mi kogoś, kto nie buduje szczerej relacji emocjonalnej, lecz szuka powierzchownych związków - nawet nie wie, co traci. Oczywiście to moja subiektywna opinia.
Pozdrawiam
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Czy życie z kobietą, którą kochasz może być odczuwalne jako niewolnictwo?A życie z kobietą, którą nie kochasz?
|
|
|  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> >Czy życie z kobietą, którą kochasz może być odczuwalne jako niewolnictwo?> A życie z kobietą, którą nie kochasz?  Nie należy wiązać się z kimś, kogo się nie kocha( inna sprawa, że niektórzy nie wiedzą, co to miłość...) Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Czy życie z kobietą, którą kochasz może być odczuwalne jako niewolnictwo?> >A życie z kobietą, którą nie kochasz?  > Nie należy wiązać się z kimś, kogo się nie kocha( inna sprawa, że niektórzy nie wiedzą, co to miłość...) Jeśli od jutra wprowadzimy Twoją "radę" w życie, Zbyszku, to liczba zawieranych małżeństw spadnie co najmniej o połowę, a zakładając, że już istniejące bez miłości mają się rozwieść i 1.000 sądów będzie pracowało z wydajnością jeden rozwód co 5 minut, 10h dziennie przez 300 dni w roku... to (zakładając, że jest 10mln. małżeństw) ostatni wyrok rozwodowy będzie wydany za 222 lata. Pozdrawiam. P.S. Aha, zapomniałem dodać, że nie zalecam nowych ślubów przez te 222 latka, co by mi ślicznych obliczeń nie paskudzić.
|
|
 | 7 na 7 | stilgar (7322 punktów) | >>Jakby to przewrotnie nie brzmiało, to małżeństwo coraz częściej zaczyna kojarzyć się z niewolnictwem. >Czy życie z kobietą, którą kochasz może być odczuwalne jako niewolnictwo? - pytanie retoryczne.
Żyć można, tylko po co do tego małżeństwo?
>Szczerze mówiąc, to żal mi kogoś, kto nie buduje szczerej relacji emocjonalnej, lecz szuka powierzchownych związków - nawet nie wie, co traci. Oczywiście to moja subiektywna opinia.
Pytanie jest tylko czy więcej się traci (uwaga, słowo KLUCZ) wiążąc się z kimś, czy tego nie robiąc...
|
|
8 na 8 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Doskonały pomysł moim zdaniem. W ogóle uważam, że można "być ze sobą" na wiele sposobów i w różnym stopniu intensywności a "tradycyjne" małżeństwo jest tylko jedną z możliwości. Ważne jest tylko jedno. Obie strony (lub ew. wszystkie strony) powinny znać i akceptować warunki układu. W opisanej sytuacji tak jest, więc wszystko w porządku.
|
|
14 na 14 | Vytautas (4394 punktów) | > Coraz trudniej żyć w tradycyjnych związkach. Rozwody są stresujące, więc coraz częściej >chcemy żyć indywidualnie. Pozostaje problem seksu - przypadkowe kontakty są ryzykowne, a metody >mechaniczne nie zawsze dają pełnię przyjemności. > Coraz bardziej upowszechnia się relacja typu "przyjaciel z bonusem łóżkowym", czyli ktoś, z >kim można porozmawiać, kto czasem pomoże, z kim można bezpiecznie pofiglować w łóżku, ale z kim nie >wiążemy się zanadto. Jakby to przewrotnie nie brzmiało, to małżeństwo coraz częściej zaczyna >kojarzyć się z niewolnictwem. 97% gatunków ssaków nie tworzy stałych związków. Rola samca sprowadza się przeważnie do zapłodnienia samicy, ponieważ większość młodych jest bardzo samodzielna, samica nie staje się niedołężna po porodzie, więc daje sobie radę z wychowaniem dziecka bez pomocy samca, lub z nieznaczną pomocą samca, ewentualnie innych samic, lub całego stada. Samica gatunku homo sapiens, czyli kobieta nie potrafi zaraz po porodzie stanąć do pracy, lub innych czynności życiowych, dziecko przez bardzo długi czas jest niedołężne, wymaga opieki znacznie więcej niż np. cielę. Kobiecie, która urodziła dziecko potrzebny jest opiekun. Tej opieki spodziewa się ze strony partnera. Kobieta rozumie miłość jako wieczną gotowość do wspierania jej w jej potrzebach. Stąd skłonność kobiet do monogamii. Mężczyzna psychicznie bardziej przypomina np. jelenia. Dla niego najważniejszy jest seks, bo tego wymaga od niego samolubny gen. Nawet wtedy, gdy mężczyzna jest zakochany tak, że mu fenyloetyloamina uszami wycieka, to jednak zostawia trochę miejsca 'w sercu' dla pięknej sąsiadki, lub miłej koleżanki z pracy. Urodziny dziecka to dla mężczyzny sytuacja ambiwalentna. To radość z tego, że ma potomka, coś takiego nieporadnego, na widok czego serce mięknie, ale także klęska, to małe absorbuje do końca i bez reszty jego ukochaną. Jeśli kobieta da sobą zawładnąć bez reszty miłości rodzicielskiej, jej partner będzie musiał znaleźć sposób na sąsiadkę lub koleżankę. Pogodzić sprzeczne interesy kobiety i mężczyzny może tylko zdrowy rozsądek obojga i wzajemne rozumienie swoich potrzeb.
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | To piękne i mądre słowa. Jednak nie do końca zgodne z tematem wątku. Przyjacielskie kontakty okraszane seksem nie mają na celu prokreacji, a jedynie przyjemne życie, najkrócej mówiąc.
|
|
|  | | Vytautas (4394 punktów) | > To piękne i mądre słowa. Jednak nie do końca zgodne z tematem wątku. Przyjacielskie kontakty okraszane seksem nie mają na celu prokreacji, a jedynie przyjemne życie, najkrócej mówiąc. > Źle mnie zrozumiałeś. Dla człowieka i szympansa bonobo seks to faktycznie głównie uprzyjemnienie życia, ale geneza psychiki związanej z seksem wyewoluowała w związku z jego prokreacyjną rolą. Seksem w dużej mierze rządzi jeszcze nawet gadzia część naszego mózgu.
|
|
 | | NdwZ (265 punktów) |
> Nawet wtedy, gdy mężczyzna jest zakochany tak, że mu fenyloetyloamina uszami wycieka, to jednak zostawia trochę miejsca 'w sercu' dla pięknej sąsiadki, lub miłej koleżanki z pracy.
Dementuje!! Uogólniasz i to za bardzo. Nie wiem jak inni ale ja do tego opisu sie nie kwalifikuje. Może mi natura poskąpiła jakiegoś genu czy co?
|
|
 | 3 na 3 | Beatus (2528 punktów) | > Pogodzić sprzeczne interesy kobiety i mężczyzny może tylko zdrowy rozsądek obojga i wzajemne rozumienie swoich potrzeb. Nie do końca tak jest. Ludzie są dość wyjątkowym gatunkiem, ale nie jedynym. Strategia przetrwania naszego gatunku doprowadziła do preferowania związków monogamicznych wielokrotnych. Oznacza to, że normalny homo sapiens jest w stanie z powodzeniem i wszystkimi zaletami tej sytuacji wiązać się z drugim homo sapiens'em wielokrotnie. Preferuje jednak 1 na 1. Kochanki i kochankowie rzadko są wynikiem potrzeby posiadania haremu. Zazwyczaj chodzi o to, że związek obecny jest w stanie rozpadu, ale kulturowe zasady nie pozwalają mu w sposób naturalny się zakończyć. Jednym z biologicznych "wspomagaczy" długotrwałych związków jest seksualność człowieka. Ewidentnie ma ona inne funkcje poza prokreacją. Człowiek nie ma rui, ma ochotę i przyjemność z sexu również wówczas gdy na pewno dzieci z tego nie będzie. I chyba nie zaprzeczysz, że jest najbardziej pomysłowym stworzeniem w tej materii. Podsumowując, to prawda, że ludzie tak jak zwierzęta szukają najlepszego partnera i robią to w jakiejś mierze bezustannie. Nie jest jednak prawdą, że przenoszenie genów jest podstawową, a już na pewno nie jedyną inspiracją tych działań. Za bardzo uogólniłeś. Pozdrawiam
|
|
8 na 8 | stilgar (7322 punktów) | > Coraz trudniej żyć w tradycyjnych związkach. Rozwody są stresujące, więc coraz częściej> chcemy żyć indywidualnie. Pozostaje problem seksu - przypadkowe kontakty są ryzykowne, a metody> mechaniczne nie zawsze dają pełnię przyjemności.Od tego jest postęp technologiczny, żeby maszyny dawały coraz więcej przyjemności  W USA sprzedają np. lalki, tak realistyczne jak się tylko da: realdoll.com/ i wielu to wystarcza ( mowa jest tu o obu płciach). W Japonii poszli o krok dalej i takie laleczki tak naładowali elektroniką, że chodzą i nawet pogadać z nimi można (nie, obawiam się, że testu Turinga jeszcze nie przechodzą...). A jako, że technika idzie cały czas do przodu, za kilka czy kilkanaście lat (góra kilkadziesiąt) takie androidy będą w stanie wykonywać wszelkie domowe prace i zaspokajać właściciela na wszystkie możliwe fizyczne i intelektualne sposoby ( może się nawet będą udzielać na forum racjonalisty?  ). I kto wtedy będzie potrzebował "drugiej połówki" ? Wiadomo, w każdym związku są dobre i złe chwile, czasem partner(ka) jest wkurzający(a), chce nie wiadomo czego czy też nie chce zrobić tego co akurat by sie chciało... A z maszynką? Żaden problem  Same przyjemności, zero zmartwień (no, chyba, że sie bateria wyczerpie), zero kłótni czy bezsensownych dyskusji. Przy takich opcjach do wyboru, chyba tylko straszni tradycjonaliści będą się wiązać w pary... A jeśli chodzi o dzieci, to pewnie homoseksualiści się nimi zaopiekują
|
|
 | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Od tego jest postęp technologiczny, żeby maszyny dawały coraz więcej przyjemności Za to jedno zdanie masz u mnie superplusa! Swoją drogą rozbawiły mnie te męskie lalki, którym można dobierać kształty i wielkości członków. I do tego futerko gratis!
|
|
 | 1 na 1 | Aleksandra Stolc (550 punktów) | > W USA sprzedają np. lalki, tak realistyczne jak się tylko da: realdoll.com/ i wielu to wystarcza ( mowa jest tu o obu płciach).Jestem w SZOKU! Swoją drogą, ciekawa jestem jak się czuje facet/kobieta uprawiający seks (?) z tworzywem sztucznym. Osobiście byłoby mi wstyd przed samą sobą
|
|
|  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > >W USA sprzedają np. lalki, tak realistyczne jak się tylko da: realdoll.com/ i wielu to wystarcza ( mowa jest tu o obu płciach).> Jestem w SZOKU! Swoją drogą, ciekawa jestem jak się czuje facet/kobieta uprawiający seks (?) z tworzywem sztucznym. Osobiście byłoby mi wstyd przed samą sobą  O ile dobrze pamiętam, to na tamtej stronie jest dział z opiniami użytkowników  Albo te opinie gdzieś są wspomniane, nie pamietam, dawno nie czytałem  A co do tego tworzywa sztucznego - znacznie lepiej sprzedają się nadmuchiwane sexlalki - to nawet w najmniejszym stopniu nie przypomina człowieka, taki balonik z dziurką w odpowiednim miejscu. Co do Real Dolls, to jedyna rzecz, jaka mnie tam szokuje, to cena - za te 6000$ możnaby przecież zamówić wiele prostytutek  Swego czasu czytałem artykuł w jakimś Focusie (tam była podana ta strona), gdzie opisywali ludzi, którzy traktują taką lalkę jak członka rodziny, tylko sparaliżowanego... Ubierają, wychodzą na spacery, oglądają razem telewizję. Większość wychowana w tradycyjnym modelu automatycznie odrzuca wszystkie "inne" rzeczy (patrz: dyskryminacja), jednak wydaje mi się, że taka jest przyszłość seksu - taka lalka będzie bez zająknięcia spełniać wszystkie, nawet najdziwniejsze, fantazje seksualne, o którym małżonkowie wstydziliby sobie nawzajem powiedzieć...
|
|
2 na 2 |
 | 5 na 5 | Robert Zawecki (4718 punktów) | U mnie to wygląda nieco inaczej - 16 lat w związku formalnym, z czego 12 bardzo udanych. Pozostałe w wolnych związkach, zwanych partnerskimi - bardzo udane, mniam, mniam. Wolne związki mają tę zaletę, że ludzie w nich są bo... tego chcą!
|
|
|  | | Adamiak (36436 punktów) | > Wolne związki mają tę zaletę, że ludzie w nich są bo... tego chcą!
Nic ująć, nic dodać, no... plusika.
|
|
5 na 5 | Matix (5786 punktów) | Obecna tendencja wskazuje na to, że coraz więcej ludzi nie wie czym jest miłość i że wymaga ona wyrzeczeń. Jeżeli ktoś po 5 latach związku nagle wielce odkrywa, że nie kocha swej żony (męża) to bić brawo za szybką reakcję... nic więcej.
|
|
 | 8 na 8 | Adamiak (36436 punktów) | >Obecna tendencja wskazuje na to, że coraz więcej ludzi nie wie czym jest miłość... Definicji miłości jest wiele i każda prawdziwa. Z tego co sam przeżyłem, to o miłości się "dlatego wie, że się ją czuje", a przypuszczam, że każdy czuje po swojemu.
>... wymaga ona wyrzeczeń. Uważam, że każdy związek, by być udanym, potrzebuje dbałości o równowagę emocjonalną, a nie wyrzeczeń. Samo słowo "wyrzeczenie" jest lekko pejoratywne, więc bezużyteczne na dłuższą metę w relacjach interpersonalnych.
W kontekście wątku można uznać, że wyrzeczenia są bardziej domeną związków sformalizowanych, gdzie sama perspektywa ich rozwiązania jest niedogodnością, więc częste są związki ogólnie uważane i postrzegane przez otoczenie jako "zgodne i udane", lecz trwające tylko z przyzwyczajenia, lenistwa, trudności w ich rozwiązaniu, powiązań majątkowych, mieszkaniowych, itd, etc., czyli trwające niejako siłą inercji i brakiem cywilnej odwagi do rozejścia.
|
|
 | 4 na 4 | stilgar (7322 punktów) | >Obecna tendencja wskazuje na to, że coraz więcej ludzi nie wie czym jest miłość i że wymaga ona wyrzeczeń. Jeżeli ktoś po 5 latach związku nagle wielce odkrywa, że nie kocha swej żony (męża) to bić brawo za szybką reakcję... nic więcej.
W przypadku "miłości" wystarczy przeprowadzić prosty bilans zysków i strat - czy chwile przyjemności ( nie ograniczam teraz do seksu, mówię ogólnie o przyjemności z przebywania z drugą osobą ) są więcej warte od nieuniknionych nerwów i chwil nieprzyjemności.
Co do tych 5 lat - miłość jest ( nie powiem, że prostą, ale za skomplikowaną też nie ) reakcją hormonalną organizmu. Kiedy ustaje początkowa burza chemiczna w mózgu, ludzie zwykle zostają ze sobą z przyzwyczajenia, przyjaźni czy innych tego typu rzeczy. Wystawiana na piedestał miłość która wymaga wyrzeczeń, cierpień i FSM wie czego jeszcze, to zwykła iluzja ( w tym momencie zwykle rozmówca usiłuje mnie przekonać, że skoro tak mówię, to widać nigdy nie czułem prawdziwej miłości - miło byłoby ominąć tę część, jest nudna i niczego nie wnosi do dyskusji).
|
|
2 na 2 | Aleksandra Stolc (550 punktów) | > Coraz trudniej żyć w tradycyjnych związkach. Rozwody są stresujące, więc coraz częściej chcemy żyć indywidualnie. Dzisiaj ciężko nazwać jakiekolwiek małżeństwo małżeństwem idealnym (takich wszak nawet nie ma), albo choćby dobrze dobranym, tym bardziej wśród ludzi młodych (a raczej przede wszystkim). Pary teraz biorą ślub, bo mają wpadki; bo "rodzice nie chcą, żeby żyli bez ślubu". To jednak, nawiasem pisząc, typowo katolickie. W Polsce model Friend With Benefits nie jest modny, bo to kościelny kraj, w którym małżeństwo stanowi mus, jeśli chce się stworzyć związek partnerski obfitujący również w zabawy łóżkowe. Ten luźny model w naszym kraju jest i przez wiele lat jeszcze będzie, jak myślę, niedopuszczalny. Żyjemy w świecie pełnym fikcji; Na każdym kanale możemy oglądać mało ambitne seriale, gdzie każdy z bohaterów żyje idealnie, ma obfite w sukcesy życie i- przede wszystkim- księcia/księżniczkę na białym rumaku. Im bardziej człowiek tą fikcją żyje, tym większą stawia sobie poprzeczkę, jeśli chodzi o związek partnerski. Wyobraźnia kreuje wizję idealnego, filmowego partnera, która na stałe koduje się w mózgu. W takim stanie ciężko znaleźć kogoś, kto mógłby spełnić "warunki" tego wyśnionego, wyrysowanego przez fantazję partnera. To jest po prostu niemożliwe. Szczerze pisząc, taki model FWB wcale nie jest zły. Według mnie jest to zdecydowanie lepsze wyjście od nieuzasadnionego, bezpodstawnego zawierania małżeństwa bez miłości. Jeśli człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest gotów żyć w małżeństwie nie tylko ze względu na swoje własne dobro, ale i dobro drugiej osoby (lub po prostu nie chce tego małżeństwa), po prostu angażuje się w luźniejszy związek. Z tego zawsze można "wyjść" o każdej porze, bez większych konsekwencji. Jeśli o mnie jednak chodzi, to nie wyobrażam sobie żyć akurat w takim modelu związku. To zupełnie nie dla mnie. Jeśli ma to jednak poprawić w jakiś sposób dotychczasowo nieudane życie towarzyskie i łóżkowe kogokolwiek innego, to czemu by tego nie spróbować? Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|