 |
Czy płód ludzki jest człowiekiem? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-05-2009 16:18 | Bożydar (2279 punktów) | Czy płód ludzki jest człowiekiem?
2 na 2 | Moim zdaniem zdecydowanie nie, a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | checkmate (1197 punktów) | Chyba troszkę zbyt ogólnie. Mamy pewien punkt wyjścia. Człowiek jest uznany za zmarłego gdy ustanie praca mózgu. Myślę, że płód z wykształconym mózgiem jest już człowiekiem. Problem w tym, że rozwój mózgu jest procesem liniowym i dlatego nie mam pojęcia jak daleko w tył - w etapie kształtowania mózgu - można się cofnąć, wciąż uważając płód za człowieka. Znalezienie tego miejsca rozwiąże sporo problemów związanych z aborcją.
|
|
 | 2 na 2 | Liss (2003 punktów) | >Chyba troszkę zbyt ogólnie. Mamy pewien punkt wyjścia. Człowiek jest uznany za zmarłego gdy ustanie praca mózgu. Myślę, że płód z wykształconym mózgiem jest już człowiekiem. Problem w tym, że rozwój mózgu jest procesem liniowym i dlatego nie mam pojęcia jak daleko w tył - w etapie kształtowania mózgu - można się cofnąć, wciąż uważając płód za człowieka. Znalezienie tego miejsca rozwiąże sporo problemów związanych z aborcją. W każdym razie do 4 tygodnia nie istnieje układ nerwowy -moze to jest dobry moment ?
|
|
 | 2 na 2 | Głąbiński (3538 punktów) | >... płód z wykształconym mózgiem jest już człowiekiem... Sądzę, że człowiekiem jako istotą rozumną stajemy się, gdy uzyskujemy pierwociny świadomości, co następuje chyba w 2-3-cim roku życia. Wcześniej jesteśmy (od momentu powstania układu nerwowego) jedynie istotami czującymi najpierw wrażenia dotykowe, a zarazem radość, strach i ból (przypuszczalnie ból odczuwany przez dziecko w czasie porodu jest silniej niż u rodzącej).
Stach M. G.
|
|
 | 1 na 1 | R. Grochala (970 punktów) | >Chyba troszkę zbyt ogólnie. Mamy pewien punkt wyjścia. Człowiek jest uznany za zmarłego gdy ustanie praca mózgu. Myślę, że płód z wykształconym mózgiem jest już człowiekiem. Problem w tym, że rozwój mózgu jest procesem liniowym i dlatego nie mam pojęcia jak daleko w tył - w etapie kształtowania mózgu - można się cofnąć, wciąż uważając płód za człowieka. Znalezienie tego miejsca rozwiąże sporo problemów związanych z aborcją.
Tak, ale zwróć uwagę na to, że mózg rośnie aż do etapu nastolatka. Nawet sześciolatek nie ma jeszcze w pełni wykształconego mózgu. Może więc pójść inną drogą: uznać za granicę wykształcenie pewnego obszaru (np. płatu)?
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
 | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) | Znalezienie tego miejsca rozwiąże sporo problemów związanych z aborcją. To woda na młyn gmatwaczom i komplikowaczom problemu, bo takiego momentu nie ma.
|
|
3 na 3 | Jankowski agnostyk (405 punktów) | Popieram, jeżeli płód ludzki w pewnym momencie spełniał by kategorię "człowiek" wtedy aborcja powinna być zabroniona. Ale płód, kilku tygodniowy nie jest człowiekiem i aborcja przy takim stanie rzeczy powinna być dozwolona. Denerwuje mnie paplanina przedstawicieli kościoła. Nie można dokonać aborcji ponieważ bóg tchnął "iskierkę" w życie człowieka. Co za bezsensowna teoria. To bóg wyczekuje może i chwilę przed rozpoczęciem stosunku kobiety z mężczyzną to faktycznie on zapładnia kobietę? Księża chyba nie uważali na lekcji biologi.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >...aborcja przy takim stanie rzeczy powinna być ... To już poza założonym tematem. Należało wyraźnie zaznaczyć, że to jest uwaga marginesowa, albo rozpocząć nowy osobny wątek.
Stach M. G.
|
|
 | 2 na 2 | jimmy_88gno (1653 punktów) | >Księża chyba nie uważali na lekcji biologi.
Księża realizują swoją politykę. Chcą, aby rodziły się w Polsce dzieci póki jeszcze większość osób jest w tym kraju wierząca. Wierzący rodzice oznaczają zwykle wierzące dzieci. Ponadto dzieci, które przychodzą w Polsce na świat częstokroć nie mają odpowiednich warunków życiowych. Ich rodzice są ubodzy. Co najmniej 33 proc. dzieci w Polsce jest niedożywionych. A patologia sprzyja wierze. Wiara to towar eksportowy księży. Bez wiary owiec księża pozostają bez zatrudnienia. Kapłani rozmaitych sekt są najczęściej niebywale prymitywnymi niedołęgami, ludźmi bez umiejętności i - przede wszystkim - sadystami, którzy, gdyby nie religia, nie znajdowaliby ujścia dla swoich przerażających atrybutów. Religie legitymizują ich antyludzkie skłonności. Ci sadyści zarabiają na patologach, a więc chcą je wytwarzać. Chcą zabronić ludziom wolności, bo sami nie potrafią sobie z nią poradzić.
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
|
|
4 na 4 | Liss (2003 punktów) | >Moim zdaniem zdecydowanie nie, a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych. Zdaniem największego świetego katolickiego -św. Tomasza z Akwinu ,również ,aborcje można wykonać do 40 dnia u zarodka płci męskiej i 80 żeńskiej . Biblia ,tak to zinterpretowałem ,do dnia 18 od chwili zapłodnienia .
|
|
 | 4 na 4 | Bożydar (2279 punktów) | >>Moim zdaniem zdecydowanie nie, a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych. >Zdaniem największego świetego katolickiego -św. Tomasza z Akwinu ,również ,aborcje można wykonać do 40 dnia u zarodka płci męskiej i 80 żeńskiej . Biblia ,tak to zinterpretowałem ,do dnia 18 od chwili zapłodnienia . Myślę, że płód z wykształconym mózgiem jest już człowiekiem.
Odpowiedź jest gdzie indziej, nie tędy droga. Rozwiązanie może być tylko arbitralne, ponieważ nie ma ostrej granicy. Nie da się zdefiniować człowieczeństwa szukając pracującego mózgu, albo serca i takie myślenie nie doprowadzi do znalezienie rozwiązania, ponieważ prawie sam mózg może w skrajnym wypadku stanowić zarodek.
Pytanie do zwolenników tezy, że człowiekiem jest zygota. Czy taki żyjący i doskonale funkcjonujący mózg na talerzu, połączony pępowiną z matką zasługiwałby na jakieś większe względy, niż jakiś futrzasty guz wycięty z jajnika kobiety?
Podobnie jak nasiono nie jest drzewem, kijanka nie jest żabą, larwa motylem, a dziecko nie jest starcem to płód nie jest człowiekiem.
Problem znika całkowicie w momencie, kiedy przyznaje się prawa obywatela człowiekowi w momencie urodzenia, a prawa człowieka krótko przed momentem uzyskania przez płód zdolności do samodzielnego życia w 6 miesiącu ciąży.
Pomyślcie ile problemów znika na raz przy takim podejściu, zanim prowadzić dyskusję w nieskończoność bez znalezienia sensownego rozwiązania?
|
|
|  | 2 na 2 | Liss (2003 punktów) |
>Nie da się zdefiniować człowieczeństwa szukając pracującego mózgu, albo serca i takie myślenie nie doprowadzi do znalezienie rozwiązania, ponieważ prawie sam mózg może w skrajnym wypadku stanowić zarodek. >Pytanie do zwolenników tezy, że człowiekiem jest zygota. Czy taki żyjący i doskonale funkcjonujący mózg na talerzu, połączony pępowiną z matką zasługiwałby na jakieś większe względy, niż jakiś futrzasty guz wycięty z jajnika kobiety? >Podobnie jak nasiono nie jest drzewem, kijanka nie jest żabą, larwa motylem, a dziecko nie jest starcem to płód nie jest człowiekiem. >Problem znika całkowicie w momencie, kiedy przyznaje się prawa obywatela człowiekowi w momencie urodzenia, a prawa człowieka krótko przed momentem uzyskania przez płód zdolności do samodzielnego życia w 6 miesiącu ciąży. >Pomyślcie ile problemów znika na raz przy takim podejściu, zanim prowadzić dyskusję w nieskończoność bez znalezienia sensownego rozwiązania? > To że układ nerwowy rozwija się od 4 tygodnia ,sprawia że aborcja do tego czasu jest z moralnego punktu widzenia bezpieczna -nikt nie moze zarzucić że płód cierpi czy odczuwa emocje itp. Wydaje mi sie że to dobry punkt wyjścia do dalszej dyskusji -do kiedy wolno zabić płód .
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Wydaje mi sie że to dobry punkt wyjścia do dalszej dyskusji -do kiedy wolno zabić płód. Ale to przecież nie dotyczy omawianego tematu!
Stach M. G.
|
|
| | |  | | Liss (2003 punktów) | >>Wydaje mi sie że to dobry punkt wyjścia do dalszej dyskusji -do kiedy wolno zabić płód. >Ale to przecież nie dotyczy omawianego tematu! > Stach M. G. Dotyczy ,zabić wolno tylko nieczłowieka .Prawo ochrony życia ,maja tylko ludzie .
|
|
|  | | atre (971 punktów) | Cytat:Problem znika całkowicie w momencie, kiedy przyznaje się prawa obywatela człowiekowi w momencie urodzenia, a prawa człowieka krótko przed momentem uzyskania przez płód zdolności do samodzielnego życia w 6 miesiącu ciąży. Skoro - z czym i ja się zgadzam - stwierdzasz iż "nie ma ostrej granicy", a w innym poście na tym wątku ostentacyjnie wykrzykujesz wręcz iż "taki moment nie istnieje" - z czym i ja się zgadzam, z pewnym uzupełnieniem - jakim cudem uznałeś nagle iż "płód zyskuje zdolność samodzielnego życia w 6 miesiącu ciąży? Wspomniane uzupełnienie: odpowiedzi na pytanie "Czy płód ludzki jest człowiekiem?" udzieliłeś formułując już samo pytanie. Jak myślisz, co to za odpowiedź? Popatrz: "Czy płód ludzki jest człowiekiem?" I taka jest też odpowiedź. Jeśli uważasz, że nie... zadaj to pytanie inaczej. (Znasz też zapewne taką przypowiastkę o Filarym i jego okularach) Poza tym pytanie "Czy płód ludzki jest człowiekiem?" nie implikuje od razu zapytania: kiedy. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie - Kiedy? - jest poszukiwaniem równoznacznym z poszukiwaniem eteru. Jest to jedno z wielu zagadnień którego rozwiązanie nie będzie jednak odpowiedzią na tak sformułowane pytanie... pozwoli jednak na osiągnięcie zrozumienia, będącego jednocześnie rozwiązaniem i dla niego.
|
|
 | 3 na 3 | Jay-G (178 punktów) | a w ogóle tak nawiasem, czytałeś, co w ogóle mój szacowny imiennik o tytule naukowym "święty" pisał o kobietach? No tak, tutaj sprowadza się to do 40 dni w możliwości aborcji, ale jak pewnie dobrze wiesz, kobieta ogólnie nie była uznawana przez niego za stworzenie równe mężczyźnie. Była na pewno bliższa czemuś pomiędzy ta białą, pieniącą się substancją, osadzającą się u ludzi na kacu na skrawkach warg a brudem za paznokciem weterynarza, który zapładniał krowę bez rękawicy ochronnej. Ale wybaczmy temu średniowiecznemu troglodycie  on opierał swoją wiedzę życiową o Biblię. Nie o dzieła Darwina, Hawkinga, Goulda, Friedmana, Paulinga, Einsteina czy Cobaina (  ). Swoja droga rozumiesz dzisiejszy kler, oni znają już te dzieła? A rozumiesz większość cywilizacji Zachodu, która zna te dzieła? No właśnie!! Czy zna?? bardzo problematyczne pytanie. Ja kiedy ich nie znałem, bałem się Buki z muminków.....O nie! dalej się jej boje  sorry  Pozdro...
Nothing in biology makes sense, except in the light of Evolution
|
|
|  | | Głąbiński (3538 punktów) | > ... co w ogóle mój szacowny imiennik o tytule naukowym "święty" pisał o kobietach? ...> Ale wybaczmy temu średniowiecznemu troglodycie on opierał swoją wiedzę życiową o Biblię. Nie o dzieła Darwina, Hawkinga, Goulda, Friedmana, Paulinga, Einsteina czy Cobaina ...Do tego, by poprawnie osądzić w kwestii godności kobiety, nie potrzeba żadnych dzieł. Wystarczy zwykły, współczujący rozum i zasada "nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe". A jeśli chodzi o św. Tomasza, to był on jednym z uczonych, który w warunkach swojej epoki istotnie przyczynił się do rozwoju wiedzy i do ogólnie rozumianego postępu. Oczywiście, tak jak wszystkim, choćby bardzo mądrym i zasłużonym ludziom, zdarzało mu się błądzenie. Zaś co do wspomnianego "tytułu naukowego", proponuję omówienie tej sprawy wątku pt. "co zrobić z dodatkiem św.?"
Stach M. G.
|
|
| |  | 3 na 3 | Jay-G (178 punktów) | > Do tego, by poprawnie osądzić w kwestii godności kobiety, nie potrzeba żadnych dzieł. Wystarczy zwykły, współczujący rozum i zasada "nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe".> A jeśli chodzi o św. Tomasza, to był on jednym z uczonych, który w warunkach swojej epoki istotnie przyczynił się do rozwoju wiedzy i do ogólnie rozumianego postępu. Oczywiście, tak jak wszystkim, choćby bardzo mądrym i zasłużonym ludziom, zdarzało mu się błądzenie.>....Zdarzało mu się błądzenie? No to pan jaśnie oświecony święty Tomasz błądził przez większość swojego życia. Trochę zdewaluowałeś jego imperatywne poglądy. Czyżby całe życie się mylił? To co mówił i pisał o kobietach, było zaiste jego poglądem na te kwestie, a nie wypadkową błędu, jaki popełnił w tej kwestii. Ale ja go i tak usprawiedliwiam - taki Zeitgeist jego czasów. Swoją drogą, dziwne że ten człowiek jest święty, bo to by oznaczało, że w jakimś stopniu oświecony przez ducha św. Czy ów duch natchnął go by mówił takie rzeczy o kobietach?? Spójrzmy co teraz mówi o kobietach kościół? Czy Bóg zmienił zdanie przez te kilkaset lat?? W sumie każdemu się zdarza, ale mając w świadomości omniscjencje Boga, pozostawię to pytanie retorycznym  Pozdrawiam.
Nothing in biology makes sense, except in the light of Evolution
|
|
| | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >....Zdarzało mu się błądzenie? No to pan jaśnie oświecony święty Tomasz błądził przez większość swojego życia. ... Wyrażając się lekceważąco o postaci uznawanej we wszystkich pracach poświęconych dziejom wiedzy, ośmieszasz się.
Stach M. G.
|
|
| | | |  | | Jay-G (178 punktów) |
> Wyrażając się lekceważąco o postaci uznawanej we wszystkich pracach poświęconych dziejom wiedzy, ośmieszasz się.Dziejom wiedzy powiadasz? W sumie to nie chcę teraz strzelić jakiejś gafy, ale według mojej, co by nie powiedzieć, mało humanistycznej wiedzy, św. Tomasz zajmował się teologią. Wszak uznawany dziś jest za doktora kościoła. Widzisz, wydaje mi się, że to jest kwestia podejścia. Bo jeśli rzeczywiście uznajesz teologię za dział wiedzy to pozdro dla Ciebie, ale jeśli nie, to jak on w ogóle uznany może być za uznawanego w kręgach wiedzy?? Kiedy jego wiedza pozwalała mu na określenia (Bóg chyba tylko jego wie jakimi metodami), że 40 dni dla mężczyzny i 80 dla kobiety. Fakt - nieprawdopodobny autorytet naukowy jak dla mnie z tego św. Tomasza. godny wszelkiego uznania mojego, jak i ludzkości. Aha, tak btw. ja nie zlekceważyłem nawet go  Mimo, że odpieram i tak takie zarzuty. Wierz mi, on naprawdę w kręgach kościelnych uznawany jest za jaśnie oświeconego, a przynajmniej oświeconego, niektórzy mówią "natchnionego". Pozdrawiam.
Nothing in biology makes sense, except in the light of Evolution
|
|
| | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... św. Tomasz zajmował się teologią. ... jeśli rzeczywiście uznajesz teologię za dział wiedzy ... jak on w ogóle uznany może być za uznawanego w kręgach wiedzy?? ... O to, jak św. T. "może być za uznawanego w kręgach wiedzy" powinieneś zapytać wszystkich po kolei - wierzących i ateuszy - historyków badających dzieje rozwoju cywilizacji europejskiej. Jeśli chodzi o "zajmowanie się teologią", to przyjmij do wiadomości, że zajmowali się nią np. twórcy podstaw mechaniki Leibniz i Newton. Czy wg ciebie ich także nie można uznać za zasłużonych dla nauki? W twoim rozumowaniu daje się zauważyć schematyzm bliski fundamentalizmowi. Spotkałeś się gdzieś z krytyką teologii (której rzeczywiście zdarzały się i zdarzają - zwłaszcza współcześnie - dziwne twierdzenia), dodatkowo dowiedziałeś się o tym, że św. Tomasz rozumował o różnicy płci w sposób obecnie przez europejskie kręgi elity kulturalnej odrzucany i te dwa spostrzeżenia przyjąłeś jako bezwzględny, negujący wszelkie inne względy fundament do osądzania. Św. Tomasz zajmował się nie tylko teologią, lecz również filozofią i przyrodoznawstwem, jednak w czasie jego życia te wszystkie dziedziny wiedzy były bardzo silnie ze sobą zespolone. Jego (i np. Rogera Bacona, Ockhama i in.) wymaganie racjonalności stworzyło grunt do późniejszego rozwoju wiedzy przyrodniczej i technologii. Znawcy dziejów tej epoki twierdzą, że bez ich wkładu postępy nauki w XVI - XIX ww. przebiegałyby u nas prawdopodobnie w równie powolnym tempie jak w Azji czy w Ameryce.
Stach M. G.
|
|
| | | | | |  | | Jay-G (178 punktów) | Jeśli chodzi o "zajmowanie się teologią", to przyjmij do wiadomości, że zajmowali się nią np. twórcy podstaw mechaniki Leibniz i Newton. Czy wg ciebie ich także nie można uznać za zasłużonych dla nauki? > Św. Tomasz zajmował się nie tylko teologią, lecz również filozofią i przyrodoznawstwem, jednak w czasie jego życia te wszystkie dziedziny wiedzy były bardzo silnie ze sobą zespolone.No fajnie, że Newton i Leibniz zajmowali się teologią. Ale dwie sprawy. Oni wnieśli bardzo dużo do rozwoju wiedzy i to nie miało nic wspólnego z teologią. Tego św. Tomaszowi zarzucić nie można niestety dla niego. I tego właśnie Newtona, tego właśnie Leibniza nie uważa się za doktorów kościoła. I doprawdy nie znam jakiś sensownych myśli sformułowanych przez św. Tomasz, które były aktualne jeszcze dziś. No może w kościelnych kręgach
Nothing in biology makes sense, except in the light of Evolution
|
|
1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Od momentu zapłodnienia powstaje zygota - komórka posiadająca komplet informacji genetycznych potrzebnych unikatowemu człowiekowi do rozwoju i życia aż po jego kres. Człowiek przechodzi przez różne fazy rozwoju, ale jest człowiekiem. Kwestią umowy społeczno-prawnej jest na jakim etapie rozwoju uznajemy to życie człowieka za na tyle małowartościowe, by dopuścić do jego unicestwienia w wyniku aborcji, wykonania wyroku śmierci czy eutanazji. Jestem świadom, że mój punkt widzenia może być dla niektórych kontrowersyjny, dlatego wklejam informację o fazach rozwoju motyla. pl.wikipedia.org/wiki/Motyl#Cykl_rozwojowy_motyliWiki:Cykl rozwojowy motyli
Jajo Jaja motyli w zależności od gatunku mają...
Gąsienica Z jaja wykluwa się gąsienica - larwa motyli...
Poczwarka Poczwarka to kolejne stadium rozwoju motyla...
Powstaje dorosły owad - imago... I jeszcze jedna ciekawostka Wiki:Nie wszystkie motyle swym wyglądem odpowiadają temu, co w powszechnej świadomości uchodzi za wizerunek motyla
|
|
 | 4 na 4 | Bożydar (2279 punktów) | Człowiek przechodzi przez różne fazy rozwoju, ale jest człowiekiem. Kwestią umowy społeczno-prawnej jest na jakim etapie rozwoju uznajemy to życie człowieka za na tyle małowartościowe, by dopuścić do jego unicestwienia w wyniku aborcji, wykonania wyroku śmierci czy eutanazji.
Kwestią umowy społeczno-prawnej jest na jakim etapie rozwoju uznajemy to życie człowieka...
(do tego momentu prawda, ale dalej już nie)
....za na tyle małowartościowe, by dopuścić do jego unicestwienia w wyniku aborcji, wykonania wyroku śmierci czy eutanazji. Druga część zdania to już nie jest prawda.
Zygota to nie tylko zarodek, w ok 50% powstaje z niej m.in łożysko, którego wśród lamentów ktokolwiek na cmentarzu jakoś chować nie chce. Zygota jest takim samym człowiekiem jak i łożysko!
Kto mówi o mordowaniu zygoty, nie rozumie czym jest życie i roli śmierci w nim.
Poza tym, argumentem za moim sposobem myślenia jest jasne i moralnie akceptowalne dla wszystkich rozgraniczenie, podczas gdy konsekwentnie traktowanie zarodka jako człowieka musi prowadzić do uznania za człowieka również tkanki rakowej, która ma jego pełną informację genetyczną i powinna mieć również prawo do życia, bo chęci do życia to jej ktokolwiek nie odmawia!
|
|
|  | 3 na 3 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Zygota to nie tylko zarodek, w ok 50% powstaje z niej m.in łożysko, którego wśród lamentów ktokolwiek na cmentarzu jakoś chować nie chce. Poczytaj o porodzie lotosowym.
>Kto mówi o mordowaniu zygoty, nie rozumie czym jest życie A czym jest życie?
>argumentem za moim sposobem myślenia jest jasne i moralnie akceptowalne dla wszystkich rozgraniczenie Nie dla wszystkich, bo choćby dla mnie nie.
>traktowanie zarodka jako człowieka musi prowadzić do uznania za człowieka również tkanki rakowej, która ma jego pełną informację genetyczną i powinna mieć również prawo do życia, bo chęci do życia to jej ktokolwiek nie odmawia! Pytanie do biologa lub genetyka, czy tkanka rakowa posiada identyczne geny z tkanką zdrową. Możesz się też domagać uznania za człowieka wypadającego włosa - jednak ani z tkanki rakowej, ani z włosa, w naturalny sposób dorosły człowiek się nie rozwinie, natomiast z zarodka i owszem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) | Pytanie do biologa lub genetyka, czy tkanka rakowa posiada identyczne geny z tkanką zdrową
Jasne że nie, ale ponieważ mutacje są nieuniknione znajdziesz również podobne różnice w różnych rodzajach tej samej absolutnie "zdrowej" tkanki.
Tak samo "zdrowy" jest sam zarodek, który bezmyślnie korzysta ze zdrowych i chorych informacji genetycznych.
|
|
| |  | 2 na 2 | Bożydar (2279 punktów) | Zycie jest procesem a nie rzeczą. Procesy życia są wytworem określonej struktury fizykochemicznej. Dlatego organizacja materii w określoną strukturę powoduje jej ożywienie i jakakolwiek siła życiowa nie istnieje, co oczywiście może być sprzeczne z intuicją, ale zostało udowodnione empirycznie. Definicji życia jest kilka, jedną z nich zaczął spełniać nieoczekiwanie wirus komputerowy po tym jak się pojawił. Uważam że życie można uznać za przejaw działania programu sterującego organizacją cząsteczek chemicznych.
|
|
|  | 6 na 6 | Bożydar (2279 punktów) | Pewnie nie unikniemy tu dyskusji na temat atrybutów człowiekowatości, ale z góry mówię że to droga do nikąd. Zygota ludzka jest jakościowo zupełnie czym innym niż człowiek, mimo że niektórzy chcieliby inaczej.
Podaję kilka właściwości struktur o wiele bardziej skomplikowanych niż zygota, które to właściwości zdecydowanie dyskredytują te twory do uznania ich za ludzi.
Morulę można kroić nożem, co czasem nie spowoduje jej śmierci lecz niezależny dalszy rozwój.
Można też zamrażać bez uśmiercenia jej, tzn to chyba jest nieprecyzyjne określenie, bo zamrożony embrion jest martwy. Powraca do życia w momencie kiedy pojawią się sprzyjające warunki, co uwidacznia sam charakter życia.
Zarodek ludzki z pewnością można by przekształcić w jakiś zwierzęcy, umiejętnym nockoutem genów, co tylko obecnie jest poza technicznymi możliwościami.
Jajo nie różni się jakościowo specjalnie od zygoty i sądzę że dość łatwo jest zmusić niezapłodnione jajo do dalszego rozwoju bez udziału plemnika, niewielką sztuczką techniczną, która u innych gatunków czasem samorzutnie zachodzi.
Pozdrawiam wszystkich
|
|
| |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Pewnie nie unikniemy tu dyskusji na temat atrybutów człowiekowatości, ale z góry mówię że to droga do nikąd. Jak dla mnie jedynym ścisłym kryterium jest posiadanie pełnego materiału genetycznego człowieka. W tej dyskusji pewnie nikt nikogo nie przekona, ale zwracam uwagę na pułapki kryteriów. Jeśli przyjmiesz kryterium "rozumności", to doprowadzi Cię to w rejony pomysłów z dziedziny eugeniki i eutanazji. Jeśli przyjmiesz kryterium "rozwojowe", to będziesz się musiał zmierzyć z różnymi przypadkami ludzi niepełnosprawnych. itd. Ta dyskusja jest ideologicznie obciążona, bo pytasz o początek człowieczeństwa, a myślisz o prawie do aborcji. Ja uważam, że człowiek jako gatunek biologiczny powstaje z chwilą zapłodnienia. Natomiast kwestia zabijania jest kwestią umowy społeczno-prawnej. Nie możesz stawiać znaków równości - jak ktoś postrzega człowieka od poczęcia, to jest kreacjonistycznym katolem odmawiającym jakiegokolwiek prawa do aborcji. To nieprawda. > Można też zamrażać bez uśmiercenia jej, tzn to chyba jest nieprecyzyjne określenie, bo zamrożony embrion jest martwy. Powraca do życia w momencie kiedy pojawią się sprzyjające warunki, co uwidacznia sam charakter życia. I powraca pytanie - czymże w swej istocie jest życie? Zamrożenie nie jest śmiercią bowiem jest... odwracalne (w założeniu). > Jajo nie różni się jakościowo specjalnie od zygoty i sądzę że dość łatwo jest zmusić niezapłodnione jajo do dalszego rozwoju bez udziału plemnika, niewielką sztuczką techniczną, która u innych gatunków czasem samorzutnie zachodzi. Nie jestem biologiem, ale chyba jak jest jajo, to i jakiś "plemnik" musi się znaleźć.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Bożydar (2279 punktów) | I powraca pytanie - czymże w swej istocie jest życie?
Zlituj się, nie odkrywaj Ameryki, to już wiadomo od 200lat. Zycie jest procesem, a nie rzeczą. Podobnie jest z ogniem i świadomością. Proste jasne i przede wszystkim spójne ! No ale nie wszyscy doceniają prostotę i budują zbędny labirynt moralnego niepokoju. Pozdrawiam i nie odejmuj punktów tylko dlatego że się z kimś nie zgadzasz.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Mówiąc szczerze, to trochę gubią Cię pewne schematy.  > Zycie jest procesem, a nie rzeczą. Podobnie jest z ogniem i świadomością. Jeśli życie jest procesem, to zarodek jest początkiem tego życia, a obumarcie jego kresem. Zatem homo sapiens trwa od zapłodnienia do śmierci. PS: Nie niepokojony jestem łagodny jak baranek.
|
|
| | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Jeśli życie jest procesem, to zarodek jest początkiem tego życia, a obumarcie jego kresem. Zatem homo sapiens trwa od zapłodnienia do śmierci.
To kompletny nonsens co piszesz, zapisz się do PIS, tam potrzebują takich.
Jest poza dyskusją, że życie jest procesem, bo to zostało udowodnione, a homo sapiens chwilowo w tym procesie życia tylko uczestniczy.
Plemnik i krwinka żyją takim samym życiem jak i homo sapiens, czy jakaś alga. Błagam, zastanów się zanim zaczniesz pisać takie bzdurki, zastanów się w ogóle, co chcesz komuś zakomunikować zanim napiszesz.
|
|
| | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
> >Jajo nie różni się jakościowo specjalnie od zygoty i sądzę że dość łatwo jest zmusić niezapłodnione jajo do dalszego rozwoju bez udziału plemnika, niewielką sztuczką techniczną, która u innych gatunków czasem samorzutnie zachodzi.> Nie jestem biologiem, ale chyba jak jest jajo, to i jakiś "plemnik" musi się znaleźć. Tylko, że plemnik do dalszego rozwoju nie jest potrzebny - w zasadzie to tylko "poprawia jakość" nowego organizmu. Jajo ( i plemnik też ) posiada komplet genów, więc teoretycznie może się z niego rozwinąć pełen organizm ( wiele owadów, np. pszczoły, mrówki, mogą się rozwijać z zarówno zapłodnionych jak i niezapłodnionych jaj ). Dorosły człowiek w większości komórek posiada dwa zestawy genów, w części pojedynczy zestaw, a z tego co pamiętam komórki wątroby mają potrójny. Tak samo, teoretycznie ( w zasadzie, to już prawie praktycznie też  ) można zmusić dowolną komórkę organizmu ( np. komórkę skóry ) aby się cofnęła do fazy embrionalnej i aby powstał z niej nowy organizm - klon. Ale to wszystko to tylko ciało - komórki rodzą się i umierają milionami i nikt po nich nie płacze. To co istotne, jest czystą informacją przechowywaną w mózgu. Ciało jest tylko nośnikiem tej informacji. I tak samo, jak nie ważna jest płyta CD tylko to, co jest na niej nagrane, tak samo ciało bez umysłu jest totalnie nieistotną kupą komórek. Oczywiście, embrion wykonuje swój program DNA i po wytworzeniu pojemnika na umysł ładuje do niego pierwotne dane, ale te dane są zakodowane w każdej komórce i nie są zbyt istotne - istotne jest dopiero to, co z nich powstaje - świadomość.
|
|
| | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | Generalnie zgadzam się, ale wciąż jest pewna nieścisłość. Otóż mózg jest ładowany pierwotnym zestawem informacji jak komputer systemem operacyjnym. Czy komputer bez systemu nie jest komputerem? W sensie gatunkowym rzecz jasna.
Świadomość. Czy człowiek dotknięty ciężką chorobą psychiczną, ciężką demencją starczą, śpiączką, itd., przestaje być człowiekiem?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > Generalnie zgadzam się, ale wciąż jest pewna nieścisłość. Otóż mózg jest ładowany pierwotnym zestawem informacji jak komputer systemem operacyjnym. Czy komputer bez systemu nie jest komputerem? W sensie gatunkowym rzecz jasna.To zależy jak zdefiniujesz komputer. Jeśli jako sam sprzęt, to komputer jest komputerem bez względu na obecność systemu. Jeśli jednak uwzględnisz system w definicji ( komputer z definicji jest urządzeniem służącym do przeprowadzania obliczeń, bez systemu żadnych obliczeń nie przeprowadzi ) to wtedy komputer bez systemu staje się ciekawie ułożoną kupą krzemu i miedzi  . > Świadomość. Czy człowiek dotknięty ciężką chorobą psychiczną, ciężką demencją starczą, śpiączką, itd., przestaje być człowiekiem?Jeśli ktoś straci pamięć, to dla mnie jest to równoważne z tym, jakby zmarł. Oczywiście, o ile ciało jeszcze żyje, być może powstanie tam nowa osoba, ale ta pierwsza jest martwa. W przypadku chorób psychicznych człowiek pozostaje człowiekiem, mamy tutaj po prostu do czynienia z uszkodzeniem sprzętu lub programu. Podsumowując - to co się liczy w człowieku, to jego umysł. Ciało jest nieistotne. A to, jak coś nazywamy, zależy tylko i wyłącznie od przyjętych ustaleń i definicji. Jeśli patrzymy tylko pod względem genetycznym, człowiek istnieje od momentu poczęcia aż do chwili, kiedy jego ostatnia komórka się rozłoży. Jeśli weźmiemy pod uwagę umysł, człowiek istnieje tak długo, jak długo istnieje jego świadomość. Pytanie - czy jeśli w przyszłości, będzie można przenieść swój umysł z mózgu do maszyny ( jakiś superkomputer ), to czy ta istota przestanie być człowiekiem? Wg pierwszego kryterium tak, wg drugiego - nie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > To zależy jak zdefiniujesz komputer W rzeczy samej.  Ostatnio często kupuje się komputery bez systemu, bo te najchętniej użytkowane systemy nie są tymi najchętniej sprzedawanymi przez korporacje. > Podsumowując - to co się liczy w człowieku, to jego umysł Pozostaje do zdefiniowania kim/czym jest kompletna urodzona istota ludzka, której umysł nie funkcjonuje, ale cały organizm funkcjonuje. Przestaje być homo sapiens? > Jeśli patrzymy tylko pod względem genetycznym, człowiek istnieje od momentu poczęcia aż do chwili, kiedy jego ostatnia komórka się rozłoży Właśnie, wg kryterium stricte biologicznego wydaje się to najbardziej prawidłowe. > Jeśli weźmiemy pod uwagę umysł, człowiek istnieje tak długo, jak długo istnieje jego świadomość. Wg tej definicji, jeśli w wypadku utracił świadomość, to stał się nowym człowiekiem. Jednak wciąż ma ten sam pakiet DNA, te same linie papilarne, mieszka w tym samym domu, posługuje się tym samym kontem i ubezpieczeniem... To nawet nie jest nowa tożsamość! Ledwie restart systemu z powrotem do punktu przywracania. > Pytanie - czy jeśli w przyszłości, będzie można przenieść swój umysł z mózgu do maszyny ( jakiś superkomputer ), to czy ta istota przestanie być człowiekiem? Wg pierwszego kryterium tak, wg drugiego - nie. Reinkarnacja stanie się ciałem. A ciało zostanie sprowadzone do nośnika. Przypomina to trochę film Wyspa. Nadludzie, którzy mogą żyć i rozwijać się w kolejnych ciałach i podludzie produkowani do bycia biologicznymi nośnikami światłych umysłów. Wizja trochę mrozi krew w żyłach, ale i pociąga "życie wieczne". PS: Wreszcie jakaś ciekawa dyskusja, bez ideologicznych podtekstów aborcyjnych.
|
|
| | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > >To zależy jak zdefiniujesz komputer> W rzeczy samej. Ostatnio często kupuje się komputery bez systemu, bo te najchętniej użytkowane systemy nie są tymi najchętniej sprzedawanymi przez korporacje.Serio? Jakoś nie zauważyłem tej wielkiej popularności linuksów czy innych systemów nie-z-korporacji  > >Podsumowując - to co się liczy w człowieku, to jego umysł> Pozostaje do zdefiniowania kim/czym jest kompletna urodzona istota ludzka, której umysł nie funkcjonuje, ale cały organizm funkcjonuje. Przestaje być homo sapiens?Tak jak napisałem - pod względem biologicznym - jak najbardziej. Tylko czemu wszyscy mówią na takich ludzi "warzywa" ? > >Jeśli patrzymy tylko pod względem genetycznym, człowiek istnieje od momentu poczęcia aż do chwili, kiedy jego ostatnia komórka się rozłoży> Właśnie, wg kryterium stricte biologicznego wydaje się to najbardziej prawidłowe.> >Jeśli weźmiemy pod uwagę umysł, człowiek istnieje tak długo, jak długo istnieje jego świadomość.> Wg tej definicji, jeśli w wypadku utracił świadomość, to stał się nowym człowiekiem. Jednak wciąż ma ten sam pakiet DNA, te same linie papilarne, mieszka w tym samym domu, posługuje się tym samym kontem i ubezpieczeniem... To nawet nie jest nowa tożsamość! Ledwie restart systemu z powrotem do punktu przywracania.Różne są uszkodzenia umysłu - przez analogie komputerową - czasem masz zwykły reset, czasem powrót do punktu przywracania, a czasem trzeba zainstalować system od nowa... W dodatku, system może funkcjonować poprawnie, a uszkodzeniu mogą ulec tylko dane użytkownika. > Wizja trochę mrozi krew w żyłach, ale i pociąga "życie wieczne".Niestety, nie oglądałęm tego filmu - ale wymienne ciała to kwestia niedalekiej przyszłości - już od wielu lat robi się przeszczepy organów i są prowadzone badania nad regeneracją tkanek i klonowaniem narządów pozaustrojowo. Naprawa całego organizmu znacznie wydłuży czas życia, które będzie ograniczone tylko i wyłącznie czasem życia mózgu. A za wyjątkiem chorób w stylu Alzheimera, ludzie nie umierają z powodu zużycia tej kupy neuronów  A co do samego transferu umysłu - czy jeśli stworzę gdzieś idealną kopię mojego, to czy to coś zmieni, skoro moje ciało z moim umysłem umiera? Co mi po tym, że gdzieś przeżyje kopia, skoro ja i tak umieram? Ale z drugiej strony, jeśli umysł jest tylko informacją, to nie ma znaczenia sposób jej przechowywania, więc taka kopia będzie mną. Brak ciągłości pracy umysłu może nie być problemem - w końcu taka ciągłość świadomości przerywa się codziennie kiedy idziemy spać... A skoro analogie komputerowe nam tak dobrze idą, to niech będzie i tutaj - czy po skasowaniu pliku i odtworzeniu go z kopii zapasowej dalej mamy ten sam plik? > PS: Wreszcie jakaś ciekawa dyskusja, bez ideologicznych podtekstów aborcyjnych. Cała przyjemność po mojej stronie
|
|
| | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Serio? Jakoś nie zauważyłem tej wielkiej popularności linuksów czy innych systemów nie-z-korporacji  Raczej już nie kupisz notebooka z XP, więc musisz kupić notebooka bez systemu, do tego dokupić XP i sobie zainstalować. Inaczej tylko Vista wio!  > Tylko czemu wszyscy mówią na takich ludzi "warzywa" ? Mam takie przeczucie, że te "warzywa" i to odmawianie człowieczeństwa przed urodzeniem ma głównie służyć pozbyciu się wyrzutów sumienia w przypadku unicestwienia. Taka swojska czysta racjonalizacja. > Niestety, nie oglądałęm tego filmu - ale wymienne ciała to kwestia niedalekiej przyszłości - już od wielu lat robi się przeszczepy organów i są prowadzone badania nad regeneracją tkanek i klonowaniem narządów pozaustrojowo. Naprawa całego organizmu znacznie wydłuży czas życia, które będzie ograniczone tylko i wyłącznie czasem życia mózgu. A za wyjątkiem chorób w stylu Alzheimera, ludzie nie umierają z powodu zużycia tej kupy neuronów  Skoro jeszcze nie oglądałeś, to polecam w kontekście dyskusji - The Island 2004. A ta nasza kupa neuronów miewa zadziwiające zdolności do zmian funkcjonalnych, jakby sama poszukiwała byepassów. > Ale z drugiej strony, jeśli umysł jest tylko informacją, to nie ma znaczenia sposób jej przechowywania, więc taka kopia będzie mną. Brak ciągłości pracy umysłu może nie być problemem - w końcu taka ciągłość świadomości przerywa się codziennie kiedy idziemy spać... I tak doszliśmy do tego, że będziemy istnieć tylko jako programy komputerowe uruchomione na jakimś serwerze. Tak chyba było w Matrixie? > A skoro analogie komputerowe nam tak dobrze idą, to niech będzie i tutaj - czy po skasowaniu pliku i odtworzeniu go z kopii zapasowej dalej mamy ten sam plik? Pewnie, że tak - w ten sposób do realnego życia zaimplementujemy kilka żyć rodem z gier komputerowych. No i czasem można by było "wgrać" żonę w jakieś młodsze ciało.
|
|
| | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Może i ciekawa droga, ale prowadząca do nikąd. Równie dobrze mógłbyś rozmyślać, jaki element uszkodzić w wyłączonym komputerze, żebyś już nie miał prawa nazwać tego co stoi na stole komputerem. Dla mnie to marnowanie czasu a nie rodzaj filozofii.
Próbując pociągnąć granicę, pakujecie się na własne życzenie w potencjalną nieskończoność możliwości, która jest w każdym punkcie, każdego bytu. Tą metodą biegnący Achilles kiedykolwiek nie przegania żółwia.
|
|
| | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > Może i ciekawa droga, ale prowadząca do nikąd. Równie dobrze mógłbyś rozmyślać, jaki element uszkodzić w wyłączonym komputerze, żebyś już nie miał prawa nazwać tego co stoi na stole komputerem.To proste, procesor. Komputer z definicji służy do wykonywania obliczeń a bez procesora nie jest ich w stanie wykonać. Wszystkie inne elementy (pamięć, chipset, dyski) są absolutnie opcjonalne. > Dla mnie to marnowanie czasu a nie rodzaj filozofii.Wszystkie dyskusje to marnowanie czasu.  Co my tu jeszcze robimy? > Próbując pociągnąć granicę, pakujecie się na własne życzenie w potencjalną nieskończoność możliwości, która jest w każdym punkcie, każdego bytu.A to nieskończoność możliwości nie jest dobrą rzeczą? > Tą metodą biegnący Achilles kiedykolwiek nie przegania żółwia.Tylko Achilles nie znający rachunku całkowego i różniczkowego tak robi.
|
|
|  | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | Istota danego bytu nie zależy od ustaleń prawnych. To, czy coś jest człowiekiem, jest całkowicie niezależne od jakiegokolwiek systemu prawnego. Bycie istotą ludzką jest wynikiem posiadania jednej albo wielu cech, które są dla niej charakterystyczne. Jest prawdą, że w wyniku ustaleń prawnych uznajemy płód na danym etapie rozwoju za człowieka. Jednak należy podkreślić, że te ustalenia mogą być oparte na błędnych podstawach. Z powyższego wynika, że jeśli ustalenia będą błędne, możemy dopuścić się aktu zabicia człowieka. Spór o dopuszczalność aborcji jest sporem o kwestie, które z etycznego punktu widzenia są fundamentalne. Są nimi: problem początku ludzkiego życia, jego wartości, problem granic wolności oraz problem odpowiedzialności za własne czyny. Kolejność wymienienia ma znaczenie. Jako że dyskusja ociera się o problem ludzkiego życia, a życie jest przecież "wartością ostateczną*", nie można rozstrzygać tego na zasadzie czystej konwencji.
Pisząc to, nie chce zajmować stanowiska za albo przeciw dopuszczalności aborcji. Chce tylko walczyć z konwencjonalizmem.
*Jeśli po zanegowaniu wszystkich wartości neguje się również życie jako wartość samą w sobie, konsekwentne postępowanie wymagałoby popełnienia samobójstwa.
|
|
| |  | 3 na 3 | Bożydar (2279 punktów) | To, czy coś jest człowiekiem, jest całkowicie niezależne od jakiegokolwiek systemu prawnego.
Nie jest tak, bo nie znajdzie się jakiejkolwiek innej wykładni. Nie ma naturalnej cechy pozwalającej na rozgraniczenia, a w przyszłości mając hybrydę człowieka i psa będzie jeszcze trudniej,
Bycie istotą ludzką jest wynikiem posiadania jednej albo wielu cech, które są dla niej charakterystyczne.
Też nie, natomiast łatwiej tę sytuację odwrócić, uznając jakąś cechę za dyskwalifikującą człowieczeństwo.
Jednak należy podkreślić, że te ustalenia mogą być oparte na błędnych podstawach. Z powyższego wynika, że jeśli ustalenia będą błędne, możemy dopuścić się aktu zabicia człowieka.
Teoretycznie tak, ale nie należy rozpaczać z tego powodu, bo jest duży zapas na popełnienie błędu i ten problem jest kompletnie marginalny. Natomiast każdy prawny zakaz zabijania embrionów ludzkich prowadzi do masowych, niewyobrażalnych ludzkich tragedii, przy których radość jakiejś kobiety z powodu uniemożliwienia jej aborcji, albo żal z powodu jej świadomego dokonania, są wręcz komiczne. Skutkiem zakazu jest też uszczerbek na godności ludzkiej i nieunikniona deprawacja, polegająca na rozbiegnięciu się ocen moralnych z prawem.
|
|
3 na 5 | Satyr (4285 punktów) | > Moim zdaniem zdecydowanie nie, a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych.To kuriozum sądzić tutaj coś zdecydowanie. To jest właśnie sprawa nierozstrzygalna, co moim zdaniem jest argumentem przeciwników aborcji. Pytanie o to, czy płód ma wartość życia ludzkiego jest pytaniem metafizycznym. Jako takie jest nierozwiązywalne w żaden znany nauce sposób. Można spekulować i stawiać tezy, że np. 1. Człowiek zaczyna się tam, gdzie zaczyna się świadomość. 2. Człowiek zaczyna się tam, gdzie powstaje układ nerwowy. 3. Człowiek powstaje z momentem powstania jego linii DNA. .. i wiele innych. Nie ma między nimi rozstrzygającego kryterium, bo nie ma możliwości zbadania tej kwestii - badanie wartości to nie jest zadanie biologii, fizyki i nauk eksperymentalnych. Zwolennicy aborcji stawiają tezę metafizyczną - negatywną tezę egzystencjalną o wartości życia płodu. Moim zdaniem jedyne racjonalne podejście to podejście sceptyka. Po prostu - nie ma kryterium. A co za tym idzie - ograniczenie przypadków aborcji do sytuacji, w których zagrożone jest zdrowie lub życie innego człowieka (czyli matki). Na koniec dodam, że światopogląd do jakiego przyznają się racjonaliści (w większości) to światopogląd scjentystyczny. Naturalizm, wedle którego zjawiska występujące w świecie są wyjaśnialne przy zastosowaniu metod nauk empirycznych (szczególnie fizyki). Taki światopogląd jest niekoherentny nie tylko z uznaniem obiektywnej wartości życia płodu, ale też z uznaniem wartości życia dorosłego człowieka za obiektywny (czyli niezależny od ustaleń jakie sobie przyjmiemy) fakt - tezy o wartościach są tu redukowane do tez o odpowiednich procesach mózgowych albo uznawane za wprost fałszywe lub pozbawione wartości logicznej (zależnie od przyjętej semantyki zdań o wartościach). Pozdrawiam P.S. Dorzucam link do artykułu i przemówienia kobiety, która przeżyła aborcję. To dość uderzające doświadczenie słuchać osoby, która opowiada o tym, jak bardzo cieszy się z tego, że nie udała się procedura legitymizowana prawnie... Co jej można powiedzieć? W końcu społeczeństwo do tego dopuściło, więc powinno spróbować spojrzeć jej w twarz. Tekst pochodzi ze strony Frondy, więc jest opatrzony pewną stylistyką językową, ale pokazuje fakty: fronda.pl/(*)szystko_by_ja_zabic_a_ona_zyje
|
|
 | 4 na 4 | Bożydar (2279 punktów) | To kuriozum sądzić tutaj coś zdecydowanie. To jest właśnie sprawa nierozstrzygalna, co moim zdaniem jest argumentem przeciwników aborcji.
Niestety chachmęcisz troszkę. To tylko ludzie chcą komplikować niepotrzebnie. To jest pytanie w rodzaju co było pierwsze jako czy kura , a takie pytania są trywialne i proste.
Lepiej się skoncentrować na tym, co jest naprawdę skomplikowane i niejednoznaczne.
Nazywanie zygoty ludzkiej człowiekiem prowadzi do nierozwiązywalnych sprzeczności i już dlatego należy takie myślenie odrzucić.
|
|
|  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
>Nazywanie zygoty ludzkiej człowiekiem prowadzi do nierozwiązywalnych sprzeczności i już dlatego należy takie myślenie odrzucić.
Do jakich sprzeczności? Ja tam nie widzę żadnych sprzeczności, tylko inny światopogląd.
|
|
 | 3 na 3 | Bożydar (2279 punktów) | Pytanie o to, czy płód ma wartość życia ludzkiego jest pytaniem metafizycznym. Jako takie jest nierozwiązywalne w żaden znany nauce sposób. Można spekulować i stawiać tezy, że np. 1. Człowiek zaczyna się tam, gdzie zaczyna się świadomość. 2. Człowiek zaczyna się tam, gdzie powstaje układ nerwowy. 3. Człowiek powstaje z momentem powstania jego linii DNA.
Nie , nie i jeszcze raz nie
1 mózg na talerzu to człowiek według ciebie 2 patrz punkt 1 3 Łożysko i rak to też człowiek, niezapłodnione jajo to też człowiek, bo z jaja można wyhodować człowieka przez dzieworództwo 4 Swiadomy w przyszłości komputer to też człowiek?
Sprawa jest jasna dlatego, że nie znam podejścia, które nadawałoby atrybuty pełnego człowieczeństwa ludzkiej zygocie i nie prowadziło do sprzeczności.
Taki światopogląd jest niekoherentny nie tylko z uznaniem obiektywnej wartości życia płodu, ale też z uznaniem wartości życia dorosłego człowieka za obiektywny (czyli niezależny od ustaleń jakie sobie przyjmiemy) fakt - tezy o wartościach są tu redukowane do tez o odpowiednich procesach mózgowych albo uznawane za wprost fałszywe lub pozbawione wartości logicznej (zależnie od przyjętej semantyki zdań o wartościach).
Obiektywna wartości życia płodu? Albo obiektywna wartość życia dorosłego człowieka?
Sorry, ale natura, ani ewolucja nie zna obiektywnej wartości czegokolwiek. Czy ewolucja też nie jest koherentna z twoimi poglądami?
Pozdrawiam
|
|
|  | | Satyr (4285 punktów) |
>Sprawa jest jasna dlatego, że nie znam podejścia, które nadawałoby atrybuty pełnego człowieczeństwa ludzkiej zygocie i nie prowadziło do sprzeczności. Znów pytam: do jakich sprzeczności?
>Sorry, ale natura, ani ewolucja nie zna obiektywnej wartości czegokolwiek. Ewolucja nie ma żadnych implikacji w dziedzinie metafizyki. Zarówno uznanie wartości życia jak i odmówienie wartości życiu jest logicznie niezależne od teorii ewolucji z tej prostej przyczyny, że metafizyka jest niezależna logicznie od biologii. To dlatego tezy metafizyczne nie są falsyfikowalne.
>Czy ewolucja też nie jest koherentna z twoimi poglądami? Jak najbardziej jest koherentna.
|
|
 | 6 na 6 | Bożydar (2279 punktów) | To dość uderzające doświadczenie słuchać osoby, która opowiada o tym, jak bardzo cieszy się z tego, że nie udała się procedura legitymizowana prawnie... Co jej można powiedzieć? W końcu społeczeństwo do tego dopuściło, więc powinno spróbować spojrzeć jej w twarz.
Bawisz mnie naprawdę, tak jakbyś nie wiedział, że normy moralne mają coś wspólnego z wiarą i własnym przeświadczeniem, ale to odrębny temat. Nieuczciwe w twojej aluzji jest to, że z prawa do aborcji robisz prawie jej obowiązek! W końcu społeczeństwo do tego dopuściło!!! To jest nieprawda i wywracanie kota ogonem, równie dobrze mógłbyś obwiniać społeczeństwo o to, że dało ci zapalić papierosa, albo jechać na motocyklu, który miał wypadek.
Jak chcesz to zakładaj sobie kaganiec, ale pozwól innym chodzić bez niego. Nie rozpaczaj też nad uśmierconymi embrionami, tak jak nie rozpaczasz nad niezapłodnionymi jajeczkami spływającymi w toaletach, a rozpaczaj raczej nad miliardami ludzi, którzy programowo są wychowywani w kompletnym zniewoleniu i ciemnocie.
Pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 3 | checkmate (1197 punktów) | Bożydar, jeżeli nie masz najmniejszych wątpliwości w tej kwestii, to po co założyłeś ten wątek? Starasz się (bardzo niezgrabnie) przekonać do swojego sposobu myślenia, więc może dlatego? O ile mi wiadomo jest to forum dyskusyjne, Ty natomiast nie dopuszczasz do dyskusji, co najwyżej do wyrażenia swojego zdania. Zamiast tego, mówisz (choć czytając Twe zdania słyszę krzyk zniecierpliwienia) jak jest na pewno. Zupełnie jak kilku słynnych, forumowych dyskutantów. Ale do rzeczy: Cytat:Nie da się zdefiniować człowieczeństwa szukając pracującego mózgu, albo serca i takie myślenie nie doprowadzi do znalezienie rozwiązania, ponieważ prawie sam mózg może w skrajnym wypadku stanowić zarodek. Czy mógłbyś nieco rozwinąć tę myśl? Cytat:Pomyślcie ile problemów znika na raz przy takim podejściu, zanim prowadzić dyskusję w nieskończoność bez znalezienia sensownego rozwiązania? Czy wiesz ile problemów i dyskusji znika gdy wprowadza się ustrój totalitarny lub chociażby monarchię? Cytat:Kwestią umowy społeczno-prawnej jest na jakim etapie rozwoju uznajemy to życie człowieka. A kto z kim się umówi, Rydzyk z Seneszyn? To chyba raczej na kawę. Cytat:Podaję kilka właściwości struktur o wiele bardziej skomplikowanych niż zygota, które to właściwości zdecydowanie dyskredytują te twory do uznania ich za ludzi. Wygląda na to, że Twoim kryterium jest stopień złożoności organizmu. Chodzi o ilość komórek czy...? A te zdania pozostawię bez komentarza (wytłuszczenia moje): Cytat:Zarodek ludzki z pewnością można by przekształcić w jakiś zwierzęcy, umiejętnym nockoutem genów, co tylko obecnie jest poza technicznymi możliwościami. Cytat:1 mózg na talerzu to człowiek według ciebie Cytat:4 Swiadomy w przyszłości komputer to też człowiek? Kilka innych wątpliwości zgłosili już inni, wiec nie będę powtarzał.
|
|
| |  | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) | > Bożydar, jeżeli nie masz najmniejszych wątpliwości w tej kwestii, to po co założyłeś ten wątek?> Starasz się (bardzo niezgrabnie) przekonać do swojego sposobu myślenia, więc może dlatego?> O ile mi wiadomo jest to forum dyskusyjne, Ty natomiast nie dopuszczasz do dyskusji, co najwyżej do wyrażenia swojego zdania. Zamiast tego, mówisz (choć czytając Twe zdania słyszę krzyk zniecierpliwienia) jak jest na pewno. Zupełnie jak kilku słynnych, forumowych dyskutantów. Ale do rzeczy:> Cytat:Nie da się zdefiniować człowieczeństwa szukając pracującego mózgu, albo serca i takie myślenie nie doprowadzi do znalezienie rozwiązania, ponieważ prawie sam mózg może w skrajnym wypadku stanowić zarodek. > Czy mógłbyś nieco rozwinąć tę myśl?> Cytat:Pomyślcie ile problemów znika na raz przy takim podejściu, zanim prowadzić dyskusję w nieskończoność bez znalezienia sensownego rozwiązania? > Czy wiesz ile problemów i dyskusji znika gdy wprowadza się ustrój totalitarny lub chociażby monarchię?> Cytat:Kwestią umowy społeczno-prawnej jest na jakim etapie rozwoju uznajemy to życie człowieka. > A kto z kim się umówi, Rydzyk z Seneszyn? To chyba raczej na kawę.> Cytat:Podaję kilka właściwości struktur o wiele bardziej skomplikowanych niż zygota, które to właściwości zdecydowanie dyskredytują te twory do uznania ich za ludzi. > Wygląda na to, że Twoim kryterium jest stopień złożoności organizmu. Chodzi o ilość komórek czy...?> A te zdania pozostawię bez komentarza (wytłuszczenia moje):> Cytat:Zarodek ludzki z pewnością można by przekształcić w jakiś zwierzęcy, umiejętnym nockoutem genów, co tylko obecnie jest poza technicznymi możliwościami. > Cytat:1 mózg na talerzu to człowiek według ciebie > Cytat:4 Swiadomy w przyszłości komputer to też człowiek? > Kilka innych wątpliwości zgłosili już inni, wiec nie będę powtarzał.> Cytat:Nie da się zdefiniować człowieczeństwa szukając pracującego mózgu, albo serca i takie myślenie nie doprowadzi do znalezienie rozwiązania, ponieważ prawie sam mózg może w skrajnym wypadku stanowić zarodek. > Czy mógłbyś nieco rozwinąć tę myśl?Rozwinąłem tę myśl w tej wypowiedzi. Ani mózg ani serce nie są atrybutami wyróżniająco ludzkimi. Mając żyjący urodzony mózg polączony pępowiną z organizmem matki będziesz utrzymywać, że to człowiek? Modelując skrajne sytuacje jestem w stanie udowodnić, że mam rację. Problemu w ogóle nie ma tak naprawdę. Został już dawno rozwiązany na fali francuskiego oświecenia i teraz powraca w wersji neośredniowiecznego straszydła. > A te zdania pozostawię bez komentarza (wytłuszczenia moje):> Cytat:Zarodek ludzki z pewnością można by przekształcić w jakiś zwierzęcy, umiejętnym nockoutem genów, co tylko obecnie jest poza technicznymi możliwościami. > Cytat:1 mózg na talerzu to człowiek według ciebie > Cytat:4 Swiadomy w przyszłości komputer to też człowiek? > Kilka innych wątpliwości zgłosili już inni, wiec nie będę powtarzał.Może jednak powinieneś pomyśleć o tych argumentach, bo są istotne i trzymają się kupy. Ilość wątpliwości nie jest argumentem, ale ich jakość. Jasne że jestem przekonany o własnej racji i w odwrotnej sytuacji nie wypowiadałbym się stanowczo. Nie jestem jakimś fanatykiem i dlatego wiem, że dobre argumenty mogłyby mnie przekonać. Otworzyłem tem wątek. żeby zaznajomić innych z moim punktem widzenia.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Bożydar (2279 punktów) |
>Wygląda na to, że Twoim kryterium jest stopień złożoności organizmu. Chodzi o ilość komórek czy...?Nie czytasz uważnie, może też pomyliłem końcówkę utrudniając zrozumienie. Podaję kilka właściwości struktur o wiele bardziej skomplikowanych niż zygota, których właściwości zdecydowanie dyskredytują te twory do uznania ich za ludzi. To znaczy że nawet dużo później niż po zapłodnieniu można z całą pewnością stwierdzić, że embrion człowiekiem nie jest, ponieważ wykazuje właściwości zdecydowanie sprzeczne z osobnikiem gatunku homo sapiens. Ilość komórek wpływa na stopień specjalizacji w embrionie co dopiero prowadzi do ukierunkowanego rozwoju. Aby nazwać embrion człowiekiem trzeba przenieść i przypisać mu cechy sprzeczne z jego istotą. Wyobraź sobie że możesz siebie przetelegrafować. Wchodzisz do telegrafu, skanują ciebie przesyłają informacje i odtwarzają atom po atomie w innym miejscu. Będziesz człowiekiem przed wysyłką i po odtworzeniu, ale nigdy w czasie przesyłania. Poczta będzie odpowiadać tylko za utratę informacji, ale nie za zabicie człowieka.  Ten przykład jest o tyle dobry, że daje do myślenia na temat życia, świadomości, własnej tożsamości i podminowuje stereotypowe i tradycyjne sposoby myślenia. Podobnie jak z przesyłanym telegraficznie człowiekiem jest z zygotą, z jej małej części może kiedyś powstanie człowiek, ale nazywanie człowiekiem np twojego kodu DNA jest chyba lekką głupotą? A zapewniam cie, że mając twoj kod DNA można z techniczengo punktu widzenia skonstruować człowieka, mając odpowiednie know how. Mało tego, nić DNA odwali sama kawał decydującej roboty, jeżeli znajdzie się we właściwych czytnikach zapisanej informacji. Mówisz że chcę uniknąć dyskusji w totalitarny sposób. Pokaż, że ma ona sens, bo na razie to wszystkie znane mi argumenty moich oponentów rozsypują się jak domek z kart. Wiem jak wygląda dyskusja w Polsce na tem temat i nasłuchałem się już bełkotu o metafizyce i rzekomej nierozwiązywalności problemu, nad którym natura się w ogóle nie zastanawia nie zauważając go w ogóle! Skoro natura nie zauważa tego problemu, to znaczy że jest on subiektywnym problemem świadomości ludzkiej, a problemy moralne rozwiązuje się regulacjami prawnymi, o czym od początku mówię. Pokaż mi proszę rysy na mojej konstrukcji zamiast proponować niespójne w sobie rozwiązania.
|
|
| | | |  | | checkmate (1197 punktów) | Dzięki za wyczerpującą odpowiedż. Zanim odpowiem, chciałbym się upewnić czy chodzi o pytanie będące tytułem wątku (czyli o płód), czy o zarodek, ponieważ temu ostatniemu poświęcasz większość uwagi.
|
|
|  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
>To jest nieprawda i wywracanie kota ogonem, równie dobrze mógłbyś obwiniać społeczeństwo o to, że dało ci zapalić papierosa, albo jechać na motocyklu, który miał wypadek. Fałszywa analogia. Społeczeństwo nie pozwala Ci na to, żebyś jadąc motocyklem zabił przechodnia. Podobnie jak nie pozwala na brawurową jazdę ze względu na Twoje własne bezpieczeństwo. Aborcja to przecież pozwolenie na zabicie płodu, a nie matki!
>Jak chcesz to zakładaj sobie kaganiec, ale pozwól innym chodzić bez niego. Wnioskuję z tego, że nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby na ulicy zastrzelił Cię jakiś psychopata. No bo przecież nie chciałbyś komuś "zakładać kagańca", hmm?
>Nie rozpaczaj też nad uśmierconymi embrionami, tak jak nie rozpaczasz nad niezapłodnionymi jajeczkami spływającymi w toaletach To ma być argument czy po prostu niemiła uwaga? Jeśli to pierwsze, to uważam, że beznadziejny, jeśli to drugie, to zbędę to milczeniem. Uważam, że z góry przesądzasz sprawę o tym, że zarodek nie ma wartości życia ludzkiego. Są argumenty za tym, jak i przeciw temu - żaden nie jest rozstrzygający. Ja proponuję stanowisko sceptyczne (czyli ostrożność i ograniczenie dopuszczalności aborcji do przypadków zagrożenia zdrowia i życia matki), a Ty dogmatyczne!
Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 3 | mancziz (1830 punktów) | >Pytanie o to, czy płód ma wartość życia ludzkiego jest pytaniem metafizycznym. Jako takie jest nierozwiązywalne w żaden znany nauce sposób.
W pełni się tu z Tobą zgadzam. Myślę, że nauka w ogóle nie powinna odpowiadać na tego typu pytania egzystencjalne. Jest to zadanie właśnie filozofii. W kontekście praw, jakie przysługują płodowi i narodzonemu człowiekowi ustalenia nauki nie mają żadnego znaczenia. Zresztą u podstaw każdej nauki leżą jakieś filozoficzne przesłanki, więc nauka może co najwyżej w takich sprawach udowadniać sobie swoje własne założenia. Natomiast konsekwentna filozoficzna analiza tego problemu (jak i każdego innego tego typu) powinna dać jednoznaczną odpowiedź. I tu myślę leży cały problem. Osobiście, pomimo początkowego znacznego oporu, uznałem jednak argumentację obiektywistów. Wywodzą oni pojęcie praw z kontekstu społecznego, czyli relacji międzyludzkich. Człowiek może posiadać prawa wyłącznie w takim kontekście. Czyli nie może ich posiadać np. człowiek żyjący samotnie na wyspie. Z powodu braku kontekstu społecznego zdanie, że on ma prawa jest wtedy tak naprawdę bez znaczenia. Jeśli połączyć to z kilkoma w sumie podstawowymi aksjomatami w logice to wychodzi, że człowiek nabiera praw w chwili powstania kontekstu społecznego w momencie narodzin. Wtedy też staje się odrębnym bytem, matka traci dziecko jako część siebie (płód) i powstaje człowiek posiadający prawa. Patrząc z punktu widzenia polityki, obiektywne prawo powinno tak naprawdę odebrać płodowi wszelkie prawa na rzecz matki aż do narodzin. Okazuje się to prawdą nawet jeśli uznać, że zabijanie płodu w którymś momencie ciąży jest już niemoralne. Wyznaczenie jakiejkolwiek innej granicy prawnej jest już subiektywne i całkowicie arbitralne.
|
|
|  | 5 na 5 | Bożydar (2279 punktów) | >>Pytanie o to, czy płód ma wartość życia ludzkiego jest pytaniem metafizycznym. Jest to zadanie właśnie filozofii. W kontekście praw, jakie przysługują płodowi i narodzonemu człowiekowi ustalenia nauki nie mają żadnego znaczenia.
Tak, zadumany filozof będzie tłumaczył kobiecie, że musi urodzić mimo zagrożenia własnego zdrowia, by poczuć moralną satysfakcję i prawdziwy orgazm intelektualny z powodu zjednoczenia się z jego wznioslą myślą. Naprawdę godne rozumu i racjonalne rozwiązanie.
|
|
| |  | | mancziz (1830 punktów) | > Tak, zadumany filozof będzie tłumaczył kobiecie, że musi urodzić mimo zagrożenia własnego zdrowia, by poczuć moralną satysfakcję i prawdziwy orgazm intelektualny z powodu zjednoczenia się z jego wznioslą myślą. Naprawdę godne rozumu i racjonalne rozwiązanie.Przecież napisałem, że wszystkie obecne nieobiektywne prawa płodu powinny zostać "przeniesione" a w zasadzie to "oddane" kobiecie. Czyli to kobieta powinna ostatecznie decydować co się dzieje z jej płodem. Z tym orgazmem to pojechałeś, dałem Ci  plusika
|
|
| | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Przecież napisałem, że wszystkie obecne nieobiektywne prawa płodu powinny zostać "przeniesione" a w zasadzie to "oddane" kobiecie. Czyli to kobieta powinna ostatecznie decydować co się dzieje z jej płodem. Z tym orgazmem to pojechałeś, dałem Ci plusika  > Ale inny filozof może dojść do diametralnie odmiennych wniosków, nieprawdaż?
|
|
| | | |  | | mancziz (1830 punktów) | >Ale inny filozof może dojść do diametralnie odmiennych wniosków, nieprawdaż?
I o czym to będzie wg Ciebie świadczyć ? Że filozofia nie da nam odpowiedzi na takie pytania ? Jeśli nie filozofia to co ? Nauka ? Każda jedna nauka, czy to ścisła czy humanistyczna ma jakieś filozoficzne podstawy. Musisz przecież wiedzieć jak interpretować naukowe fakty aby uzyskać jakąś teorię. To właśnie filozofia daje ci całą "ramę", w której dopiero ujmujesz np. wyniki jakiegoś eksperymentu tak aby nabrały znaczenia w kontekście obiektywnej ludzkiej wiedzy. Inaczej mówiąc badamy rzeczywistość poprzez indukcję, a dopiero potem poprzez dedukcję (a więc w oparciu o konkretne podstawy filozoficzne) te badania interpretujemy. Żadne badania naukowe kompletnie nic nie znaczą bez oparcia się na jakiejś filozofii. Dlatego jeśli ktoś szuka odpowiedzi w nauce to siłą rzeczy szuka ich w filozofii. A jeśli ktoś mówi, że nauka daje nam odpowiedź na pytania egzystencjalne (filozoficzne) typu "Czy powinno się zakazać aborcji ?" to mówi mniej więcej tyle:
"Medycyna (tu dowolna w sumie nauka, jak kto woli), w oparciu o konkretne przesłanki filozoficzne oraz niezliczone ostatnimi czasy badania udowadnia nam, że te przesłanki są prawdziwe".
Czyli tak na prawdę "udowadnia" się w ten sposób swoje własne założenia. Czysta tautologia. Zero wartości poznawczych poza stwierdzeniem oczywistych aksjomatów. Nie poznamy świata bez filozofii, przez samą tylko naukę - takie twierdzenia są po prostu błędnie sformułowane. Zrozum proszę że to filozofia leży u podstaw jakiejkolwiek w ogóle naszej wiedzy o świecie. Wskazanie na dowolną naukę jako odpowiedź jest równoznaczne ze wskazaniem konkretnej filozofii jako odpowiedź. Tak już działa nasz umysł, że musimy myśleć logicznie (filozoficznie) żeby poznać prawdę o czymkolwiek.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >>Ale inny filozof może dojść do diametralnie odmiennych wniosków, nieprawdaż? >I o czym to będzie wg Ciebie świadczyć ? Że filozofia nie da nam odpowiedzi na takie pytania?
Tak, właśnie o tym będzie świadczyć.
>Jeśli nie filozofia to co ? Nauka ? Każda jedna nauka, czy to ścisła czy humanistyczna ma jakieś filozoficzne podstawy. Musisz przecież wiedzieć jak interpretować naukowe fakty aby uzyskać jakąś teorię. To właśnie filozofia daje ci całą "ramę", w której dopiero ujmujesz np. wyniki jakiegoś eksperymentu tak aby nabrały znaczenia w kontekście obiektywnej ludzkiej wiedzy.
Tylko w takim zakresie, w jakim przyjmujemy założenie, że obserwowalne, "doświadczalne" dane rzeczywiście istnieją i da się oceniać związki przyczynowo-skutkowe pomiędzy nimi. Ale w takim pojęciu filozofii brukarz traktujący kamień i młotek jako byty rzeczywiste także jest filozofem.
|
|
| | | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | > >To właśnie filozofia daje ci całą "ramę", w której dopiero ujmujesz np. wyniki jakiegoś eksperymentu tak aby nabrały znaczenia w kontekście obiektywnej ludzkiej wiedzy.> Tylko w takim zakresie, w jakim przyjmujemy założenie, że obserwowalne, "doświadczalne" dane rzeczywiście istnieją i da się oceniać związki przyczynowo-skutkowe pomiędzy nimi.Właśnie wyraziłaś konkretne stanowisko filozoficzne. A dokładniej mówiąc przyjęłaś, że być może rzeczywistość nie istnieje i być może nie da się jej poznać. I takie podejście też ma zastosowanie w nauce a jego efektem są różne teorie, jak choćby ta o rzekomym dualizmie korpuskularno-falowym (co się sprowadza do filozoficznych podstaw, że rzeczywistość istnieje i nie istnieje jednocześnie). Cały problem, że taka teoria oparta jest na sprzeczności więc jeśli chcemy poznać prawdę to musimy ją odrzucić. Kryteria prawdy daje nam tylko i wyłącznie filozofia bo bez wstępnej ich definicji nauka po prostu nie wie, jak interpretować cokolwiek. Jeśli chcesz powiedzieć, że to co napisałaś jest prawdą musisz przyjąć jakieś filozoficzne założenia. Ale widać, że tak naprawdę zaprzeczyłaś sama sobie - z jednej strony dopuszczasz możliwość nieistnienia rzeczywistości (a więc możliwość, że być może nic w ogóle o niczym nie wiemy) a z drugiej twierdzisz że to co napisałaś jest prawdą. Czyli albo rzeczywistość istnieje i wiemy cokolwiek albo nie istnieje (być może nie istnieje, na jedno wychodzi) i nic nie wiemy na pewno. Jeśli to drugie ma być prawdą to żadna dyskusja na żaden temat nie ma zupełnie sensu. > Ale w takim pojęciu filozofii brukarz traktujący kamień i młotek jako byty rzeczywiste także jest filozofem.Może nie jest filozofem ale myśląc tak wyraża konkretne filozoficzne stanowisko  . Jak każdy inny mówiąc cokolwiek. Czy to ojciec Rydzyk czy Stephen Hawking.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Właśnie wyraziłaś konkretne stanowisko filozoficzne. A dokładniej mówiąc przyjęłaś, >że być może rzeczywistość nie istnieje i być może nie da się jej poznać. I takie >podejście też ma zastosowanie w nauce a jego efektem są różne teorie, jak choćby ta o >rzekomym dualizmie korpuskularno-falowym (co się sprowadza do filozoficznych podstaw, >że rzeczywistość istnieje i nie istnieje jednocześnie). Cały problem, że taka teoria >oparta jest na sprzeczności więc jeśli chcemy poznać prawdę to musimy ją >odrzucić. Kryteria prawdy daje nam tylko i wyłącznie filozofia bo bez wstępnej ich >definicji nauka po prostu nie wie, jak interpretować cokolwiek. Jeśli chcesz >powiedzieć, że to co napisałaś jest prawdą musisz przyjąć jakieś filozoficzne >założenia. Ale widać, że tak naprawdę zaprzeczyłaś sama sobie - z jednej strony >dopuszczasz możliwość nieistnienia rzeczywistości (a więc możliwość, że być może nic >w ogóle o niczym nie wiemy) a z drugiej twierdzisz że to co napisałaś jest prawdą. >Czyli >albo rzeczywistość istnieje i wiemy cokolwiek albo nie istnieje (być może nie >istnieje, na jedno wychodzi) i nic nie wiemy na pewno. Jeśli to drugie ma być prawdą >to żadna dyskusja na żaden temat nie ma zupełnie sensu.
Mów do mnie jeszcze... (...) Każde twoje słowo słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze - mów do mnie jeszcze...
Wydaje mi się, że tego typu dywagacje, jakkolwiek niekoniecznie całkowicie pozbawione uroku, nie wnoszą zbyt wiele do dyskusji.
|
|
| | | | | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | > Mów do mnie jeszcze... (...) Każde twoje słowo> słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze -> mów do mnie jeszcze... > Wydaje mi się, że tego typu dywagacje, jakkolwiek niekoniecznie całkowicie pozbawione uroku, nie wnoszą zbyt wiele do dyskusji.No wybacz jeśli wolisz wierszem to niespecjalnie chce mi się przekładać  . A Twoje ostatnie zdanie brzmi tak naprawdę "Wydaje mi się, że rozmowa o tym jak dojść do prawdy w sprawie aborcji niewiele wnosi do dyskusji o aborcji". Pozwolę sobie mieć inne zdanie
|
|
|  | | Satyr (4285 punktów) |
Cieszę się, że zauważyłeś iż w języku nauk empirycznych nie ma siatki pojęciowej dla rozstrzygania problemów filozoficznych. Zwolennicy aborcji często tego nie dostrzegają i próbują dowodzić jej bezwarunkowej zasadności na przykładach wyjętych z biologii.
>Człowiek może posiadać prawa wyłącznie w takim kontekście. Czyli nie może ich posiadać np. człowiek żyjący samotnie na wyspie.
To już jest kontrowersyjne. Chodzi mi o to, że podane rozwiązanie filozoficzne nie jest wcale czymś niepodważalnym. Można sformułować koncepcję, w myśl której owe prawa przysługują człowiekowi niezależnie od jakiegokolwiek innego podmiotu (bądź grupy podmiotów). To rodzaj absolutyzmu w kwestii wartości.
Moja teza: nie mamy kryterium, które nam powie, która z filozoficznych tez jest prawdziwa (w całej historii filozofii nie rozwiązano żadnego jej problemu), stąd wnioskuję, że nie należy ryzykować działania wedle zasad, które mogą być fałszywe.
|
|
| |  | | mancziz (1830 punktów) | >To już jest kontrowersyjne. Chodzi mi o to, że podane rozwiązanie filozoficzne nie jest wcale czymś niepodważalnym. Można sformułować koncepcję, w myśl której owe prawa przysługują człowiekowi niezależnie od jakiegokolwiek innego podmiotu (bądź grupy podmiotów). To rodzaj absolutyzmu w kwestii wartości.
Ale rozważanie problemu praw w sytuacji tego człowieka jest całkowicie oderwane od rzeczywistości. Dopóki nie pojawi się drugi człowiek, na wyspie panuje chcąc nie chcąc czysta anarchia. Nie można natomiast w żaden sposób układać swoich stosunków z bytem nieświadomym poza narzuceniem mu własnych warunków. Nie możesz więc logicznie powiedzieć, że sam na takiej wyspie nie masz prawa czegoś robić.
>Moja teza: nie mamy kryterium, które nam powie, która z filozoficznych tez jest prawdziwa (w całej historii filozofii nie rozwiązano żadnego jej problemu), stąd wnioskuję, że nie należy ryzykować działania wedle zasad, które mogą być fałszywe.
Uważam, że jeśli chcemy poznać prawdę w tej (lub jakiejkolwiek innej) sprawie to koniecznie musimy właśnie uznać, że jest jakiś sposób na dotarcie do niej i jednoznacznie ten sposób określić. Inaczej nie ma sensu zadawać takich pytań, skoro i tak nie poznamy odpowiedzi. Tylko że wtedy nie mamy absolutnie żadnego wyznacznika co do tego, jak działać w rzeczywistości w danej sprawie. Co do historii filozofii to czy chodzi Ci o to, że żadna z propozycji się nie sprawdziła w praktyce ?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) | >Co do historii filozofii to czy chodzi Ci o to, że żadna z propozycji się nie sprawdziła w praktyce ?
Nie. Chodzi mi o to, że przez 2,5 tys. lat europejskiej filozofii nie ma ani jednej tezy, którą uznano za prawdziwą. Spójrz jaka różnica w tej kwestii zachodzi między filozofią a matematyką! To jest przepaść. W filozofii cały czas dyskutowane są tezy, które w pierwotnej formie stawiali już starożytni. Cały czas powstają nowe stanowiska, które zaraz potem są obalane przez jeszcze nowsze. Filozofia jest kompletnie niekonkluzywna.
|
|
| | | |  | | mancziz (1830 punktów) | >Nie. Chodzi mi o to, że przez 2,5 tys. lat europejskiej filozofii nie ma ani jednej tezy, którą uznano za prawdziwą.
Znaczy chodzi Ci o to, że nie ma tezy którą cała filozofia europejska by jednogłośnie uznała za prawdziwą ? Jeśli tak to się zgadzam, ale skoro różne systemy filozoficzne opierają się na różnych, często sprzecznych wzajemnie przesłankach, założeniach itp. to taka sytuacja jaka panuje jest nieunikniona. Ale to nie znaczy, że nikt nie odkrył prawdy albo że jej odkryć nie można. W zasadzie twierdzenie, że nie można odkryć prawdy też jest konkretnym filozoficznym stanowiskiem, oczywiście sprzecznym z tym że jednak odkryć ją można. Pierwsze implikuje brak jakiejkolwiek możliwości poznania czegokolwiek, drugie odwrotnie. Jeśli szukamy prawdziwych, cokolwiek znaczących odpowiedzi powinniśmy pierwsze podejście odrzucić.
>Spójrz jaka różnica w tej kwestii zachodzi między filozofią a matematyką! To jest przepaść.
Ale co to znaczy różnica między filozofią a matematyką ? Matematyka to nauka mająca konkretne podstawy filozoficzne.
>Filozofia jest kompletnie niekonkluzywna.
Jeśli masz na myśli filozofię jako sumę wszystkich systemów to siłą rzeczy tak jest. Jeśli chodzi o poszczególne systemy to już niekoniecznie.
|
|
| | | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
> Jeśli masz na myśli filozofię jako sumę wszystkich systemów to siłą rzeczy tak jest. Jeśli chodzi o poszczególne systemy to już niekoniecznie.Mój wykładowca od ontologii powiedział kiedyś: "Proszę państwa, naprawdę dużą sztuką jest myśleć niesprzecznie".  Coś w tym jest. Myślę, że tyczy się to również konkretnych systemów - problemy filozofii opierają się głównie na tym, że kolejne systemy są nie tylko sprzeczne z innymi, ale również wewnętrznie niespójne. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | > Mój wykładowca od ontologii powiedział kiedyś: "Proszę państwa, naprawdę dużą sztuką jest myśleć niesprzecznie".  Bardzo mądrze powiedziane wg mnie  . Zawarty w tym jest aksjomat o niesprzeczności, jeden z podstawowych w logice. Wypowiedź tą odczytałbym jako sugestię, aby w poszukiwaniu prawdy kierować się właśnie logiką, rozumem (a nie np. intuicją czy objawieniem). > Coś w tym jest. Myślę, że tyczy się to również konkretnych systemów - problemy filozofii opierają się głównie na tym, że kolejne systemy są nie tylko sprzeczne z innymi, ale również wewnętrznie niespójne.Niestety jest to smutna prawda o współczesnej filozofii, która często już w samych swych założeniach jest tak naprawdę oderwana od rzeczywistości. Patrząc historycznie już Platon stwierdził, że tym co jest prawdziwe są idee a więc produkt naszej świadomości. Jeśli przyjmiemy w jakiejkolwiek postaci tego typu założenia to wtedy naprawdę nie jest możliwe stworzenie systemu, który nie będzie oderwany od rzeczywistości i w zasadzie jeśli jest spójny to całkowicie abstrakcyjny. Inaczej mówiąc jeśli przyjmiemy prymat świadomości nad rzeczywistością nigdy nie poznamy prawdy o świecie, nigdy przy pomocy filozofii nie "zejdziemy na Ziemię". Nie generalizowałbym więc na podstawie przytłaczającej większości systemów że żaden z nich nie jest do końca prawdziwy. Jeśli przyjmiemy konkretne, racjonalne kryteria i będziemy konsekwentni aż do bólu, jak np. obiektywiści, to myślę że prawdę odkryjemy. Również pozdrawiam  .
|
|
|  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Myślę, że nauka w ogóle nie powinna odpowiadać na tego typu pytania egzystencjalne. Jest to zadanie właśnie filozofii. >
Takie podejście do sprawy zdaje się być nieco absurdalne w kontekście istnienia tysięcy różnych systemów filozoficznych i religijnych.
|
|
2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >Moim zdaniem zdecydowanie nie, a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych.
Zauważ, że w prawie polskim jest sytuacja, kiedy zarodkowi przyznaje się prawo takie jak dorosłym, prawo do dziedziczenia, jest to sytuacja, kiedy ojciec dziecka umrze przed jego urodzinami. W takim przypadku płód posiada prawo do dziedziczenia a wg ciebie nie powinien posiadać prawa do urodzenia się i życia? Prawo zakłada, że zarodek jest już podmiotem prawa tak jak urodzony człowiek.
Wiadomo, że nie przyznajemy wszystkich praw człowiekowi w zależności od jego wieku, na przykład, nie ma prawa do głosowania ktoś niepełnoletni, a prawa bierne wyborcze mają jeszcze wyższe cenzusy wiekowe. Ale od którego miejsca w rozwoju człowieka przyznajesz mu prawo do życia, i dlaczego właśnie od tego momentu a nie innego?
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
 | 2 na 2 | Bożydar (2279 punktów) | Zauważ, że w prawie polskim jest sytuacja, kiedy zarodkowi przyznaje się prawo takie jak dorosłym, prawo do dziedziczenia, jest to sytuacja, kiedy ojciec dziecka umrze przed jego urodzinami. W takim przypadku płód posiada prawo do dziedziczenia a wg ciebie nie powinien posiadać prawa do urodzenia się i życia? Prawo zakłada, że zarodek jest już podmiotem prawa tak jak urodzony człowiek.
Sorry ale to bzdura. Prawo to przysługuje urodzonemu człowiekowi, a nie bezimiennemu embrionowi.
Ja odmawiam zarodkowi prawa do życia? Zarodek na szczęście nie ma w Polsce bezwzględnego prawa do życia i matka może zażądać uśmiercenia go, jeżeli ciąża będzie groziła jej uszczerbkiem na zdrowiu. Już z powyższego wynika, że zarodek w Polsce nie jest traktowany tak jakbyś sobie tego życzył.
Ale od którego miejsca w rozwoju człowieka przyznajesz mu prawo do życia, i dlaczego właśnie od tego momentu a nie innego?
Mówię od początku że to jest problem wyłączenie prawny. Problem znika całkowicie w momencie, kiedy przyznaje się prawa obywatela człowiekowi w momencie urodzenia, a prawa człowieka krótko przed momentem uzyskania przez płód zdolności do samodzielnego życia w 6 miesiącu ciąży.
Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
>Sorry ale to bzdura. >Prawo to przysługuje urodzonemu człowiekowi, a nie bezimiennemu embrionowi.
Zanim zaczniesz wytykać komuś mówienie bzdur, sprawdź najpierw swoje informacje. W tym miejscu to Ty palnąłeś niezłą bzdurę.
Kodeks Cywilny mówi w art. 4461: "Z chwilą urodzenia dziecko może żądać naprawienia szkód doznanych przed urodzeniem"
Wedle art. 927 paragraf 2 w zw. z art. 972 KC dziecko już poczęte w chwili otwarcia spadki może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe.
Dziecko w języku prawniczym nazywa się "nasciturusem", to znaczy: "mającym się urodzić".
|
|
| |  | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) | > >Sorry ale to bzdura.> >Prawo to przysługuje urodzonemu człowiekowi, a nie bezimiennemu embrionowi.> Zanim zaczniesz wytykać komuś mówienie bzdur, sprawdź najpierw swoje informacje. W tym miejscu to Ty palnąłeś niezłą bzdurę.> Kodeks Cywilny mówi w art. 4461:> "Z chwilą urodzenia dziecko może żądać naprawienia szkód doznanych przed urodzeniem"> Wedle art. 927 paragraf 2 w zw. z art. 972 KC dziecko już poczęte w chwili otwarcia spadki może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe.> Dziecko w języku prawniczym nazywa się "nasciturusem", to znaczy: "mającym się urodzić". Sam sobie przeczyszNapisałem że prawo to przysługuje urodzonemu człowiekowi, a nie bezimiennemu embrionowi i dokładnie tak jest! Poddaję to pod ocenę innych osób. art. 927 paragraf 2 w zw. z art. 972 KC dziecko już poczęte w chwili otwarcia spadki może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe. , ergo przed urodzeniem spadkobierca nie jest w art. 446 1: > " Z chwilą urodzenia dziecko może żądać naprawienia szkód doznanych przed urodzeniem"Nie wiem czy "nasciturusem" ma w ogóle jakieś prawa, ale te co przytoczyłeś, dotyczą urodzonego dziecka a nie "nasciturusa" "nasciturus" miałby prawo dziedziczenia, gdyby przed urodzeniem zyskiwał prawa do spadku, co zresztą byłoby teoretycznie wykonalne przez pełnomocnika.  Przestroga dla mamuś: skrobcie dokładnie, bo "nasciturus" upomni się o brakujące członki, jeżeli będzie miał tylko możliwość Pozdrawiam ciepło
|
|
| | |  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
> Sam sobie przeczysz Nie przeczę sobie. Po prostu źle interpretujesz przepisy prawa.
Dziecku nienarodzonemu przysługują roszczenia pod warunkiem zawieszającym. One temu dziecku przysługują i po urodzeniu może skorzystać z roszczeń, które już od poczęcia mu przysługują. Nie jest natomiast tak, że dziecko po urodzeniu dopiero nabywa owe roszczenia. Informacje podaję za podręcznikiem: "Prawo cywilne - część ogólna" Z. Radwańskiego.
Fakty dotyczące dziecka nienarodzonego mają konsekwencje prawne, gdy ono się urodzi, a to znaczy, że pomiędzy dzieckiem nienarodzonym a narodzonym istnieje ciągłość prawna (co jest wynikiem faktu, że chodzi tu o jeden i ten sam proces życiowy).
Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Zauważ, że w prawie polskim jest sytuacja, kiedy zarodkowi przyznaje się prawo takie jak dorosłym, prawo do dziedziczenia, jest to sytuacja, kiedy ojciec dziecka umrze przed jego urodzinami. W takim przypadku płód posiada prawo do dziedziczenia a wg ciebie nie powinien posiadać prawa do urodzenia się i życia? >Prawo zakłada, że zarodek jest już podmiotem prawa tak jak urodzony człowiek. >Sorry ale to bzdura. >Prawo to przysługuje urodzonemu człowiekowi, a nie bezimiennemu embrionowi. >Ja odmawiam zarodkowi prawa do życia? Zarodek na szczęście nie ma w Polsce bezwzględnego prawa do życia i matka może zażądać uśmiercenia go, jeżeli ciąża będzie groziła jej uszczerbkiem na zdrowiu. Już z powyższego wynika, że zarodek w Polsce nie jest traktowany tak jakbyś sobie tego życzył.
Nie napisałem nigdzie, jak bym sobie życzył aby był traktowany zarodek. Nie snuj bezpodstawnych domysłów. Uważam, że życie matki jest ważniejsze, kiedy ciąża zagraża zdrowiu matki.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Moim zdaniem zdecydowanie nie, a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych. Jest człowiekiem. Zadaj sobie pytanie, czy jesteś człowiekiem, jak śpisz. Zadaj sobie pytanie, czy jesteś człowiekiem, jak uległeś wypadkowi i poniosłeś duże obrażenia ( wariant pierwszy- paraliż prawie całkowity, możesz mrugać lewą powieką; wariant drugi- uraz mózgu, zachowania na poziomie psa; wariant trzeci- został 'kadłubek' podłączony do urządzeń podtrzymujących życie, świadomość pełna ale wypełniona bólem i cierpieniem ciała nie nadaje się w żaden sposób 'do pracy'). Bycie człowiekiem definiuje biologia, a nie przypadłości losu. Płód to człowiek na pewnym etapie swego życia. Pozdrawiam
|
|
 | 4 na 4 | Bożydar (2279 punktów) | Bycie człowiekiem definiuje biologia, a nie przypadłości losu. Płód to człowiek na pewnym etapie swego życia.
Zygota jest takim samym człowiekiem, jak nasiono drzewem, węgiel diamentem a cegła pałacem.
Sama ludzka ręka utrzymywana przy życiu to też człowiek? a sam mózg?
Czemu upieracie się, by włazić w sprzeczności bez rozwiązania, skoro jest poprawne i logicznie spójne rozwiązanie?
|
|
|  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Bycie człowiekiem definiuje biologia, a nie przypadłości losu. Płód to człowiek na pewnym etapie swego życia. >Zygota jest takim samym człowiekiem, jak nasiono drzewem, węgiel diamentem a cegła pałacem.
Co do nasiona to być może tak, ale węgiel i cegłą to nieprawidłowe analogie. Z nasiona wyrośnie roślina, a z cegły nie zbuduje się sam pałac. A diament to to samo co węgiel tylko inaczej upakowane z przestrzeni. Zupełnie nieprawidłowe analogie.
>Sama ludzka ręka utrzymywana przy życiu to też człowiek? >a sam mózg?
Z samego mózgu nie powstanie człowiek, z samej ręki też nie, z zarodka tak. Zarodek jest rozwijającym się organizmem, te rzeczy, które wymieniłeś, nie są nim.
>Czemu upieracie się, by włazić w sprzeczności bez rozwiązania, skoro jest poprawne i logicznie spójne rozwiązanie? >
Nikt się nie upiera a tego rozwiązania o którym piszesz nie ma.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Bycie człowiekiem definiuje biologia, a nie przypadłości losu. Płód to człowiek na pewnym etapie swego życia. >Zygota jest takim samym człowiekiem, jak nasiono drzewem, węgiel diamentem a cegła pałacem. >Sama ludzka ręka utrzymywana przy życiu to też człowiek? >a sam mózg? >Czemu upieracie się, by włazić w sprzeczności bez rozwiązania, skoro jest poprawne i logicznie spójne rozwiązanie? Proszę trzymać się tematu: Z Wikipedii
Płód - w embriologii zarodek ssaków od momentu, kiedy można rozpoznać cechy morfologiczne dla danego gatunku. U ludzi zarodek stadium płodu osiąga w 8 tygodniu ciąży.
Okres płodowy Płód jest to stadium rozwojowe zarodka, rozpoczynające się od ok. 6 tygodnia od chwili rozpoczęcia się ciąży.
Szósty tydzień W tym czasie zarodek jest już wyodrębniony z otaczających go błon płodowych i rozpoczyna się kształtowanie jego narządów zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Oczy są bardzo szeroko rozstawione i przykryte powiekami.
Trzeci miesiąc Jest to okres kiedy płód ma około 10 cm. Jego palce są w pełni wykształcone. Można określić jego płeć za pomocą badania USG. Zaczyna przypominać człowieka. Powieka zaczyna pokrywać oko a na palcach u nóg i rąk rosną już paznokcie. Płód ma nieproporcjonalnie dużą głowę w stosunku do tułowia. Słabo wykształcony nos.
Czwarty miesiąc Płód nadal się powiększa. Osiąga długość 15 cm i waży 120 g. Zaczyna wykonywać pierwsze ruchy. Zaczyna też ssać palec i połykać płyn owodniowy. Pojawia się u niego zmysł smaku. Płód potrafi już robić różne miny np. marszczy czoło, wydyma policzki. Posiada też linie papilarne - oznakę jego niepowtarzalności. W mózgu w ciągu minuty tworzy sie 250 tysięcy komórek nerwowych.
Piąty miesiąc Długość płodu wynosi 23 cm, waga to ok. 280 g. W tym okresie matka zaczyna wyczuwać ruchy płodu. Jest to okres kiedy jego skóra grubieje i pokrywa się delikatnymi włoskami, zwanymi meszkiem. Płód czuje kiedy jest podglądany za pomocą sondy USG[potrzebne źródło].
Szósty miesiąc Płód ma ok. 30 cm i waży 640 g. Ma delikatne brwi i rzęsy. Staje się podobny do noworodka - chociaż jest jeszcze dużo szczuplejszy, ponieważ dopiero teraz zaczęła się odkładać tkanka tłuszczowa. W tym miesiącu (22 tydzień) rodzą się najmłodsze wcześniaki które przeżywają.
Siódmy miesiąc Początek III trymestru ciąży - jest to bardzo ważny miesiąc, od którego zależy to, czy dziecko urodzi się pośladkowo. Powinno się jednak odwrócić głową na dół. Siódmy miesiąc to także czas intensywnego rozwoju mózgu i różnicowania osobowości. Dziecko powinno ważyć w granicach 1200g-1900g (odchyłki od normy nie są objawami patologii) i mieć ok. 35-40 cm długości. Urodzenie po 28 tygodniu ciąży daje duże szanse na przeżycie.
Ósmy miesiąc Dziecko przygotowane jest pozycją do porodu, zanika meszek płodowy, oczy są niebieskie. Waży ok 2,5 kg i mierzy 50 cm. Tkanka tłuszczowa osiąga już ostateczną grubość.
Dziewiąty miesiąc Jest to czas kiedy płód powinien ważyć ok. 3,5 kg, i mieć ok. 55 cm długości. Zanika meszek, skóra różowieje. Płód jest gotowy do przyjścia na świat.Jest już odwrócony główką w dół.Zaczyna coraz bardziej kopać, widać jak się przemieszcza.
Poród płodu o masie mniejszej niż 500 g przed 22 tygodniem ciąży (jest to uwarunkowane osiągnięciami medycyny na polu utrzymania wcześniaka przy życiu) traktowane jest jako poronienie, ze względu na skrajną niedojrzałość organizmu, uniemożliwiającą samodzielne życie poza organizmem matki. Poród po 22 tygodniu ciąży, przy masie noworodka powyżej 500 g, uznawany jest za poród przedwczesny wcześniaka o skrajnie niskiej masie urodzeniowej. Jednak obecny postęp medycyny pozwala na uratowanie już 21 tygodniowych wcześniaków czy też ważących jedynie 280 g[1].
Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Bycie człowiekiem definiuje biologia, a nie przypadłości losu.
Jeśli bliski Ci człowiek zamienia się w warzywo, kryterium biologiczne przynależności do rodzaju ludzkiego uwalnia Cię od wątpliwości. To powszechnie praktykowany sposób na ucieczkę od okrutnej rzeczywistości. Czasami jednak rzeczywistość potrafi upomnieć się o swoje prawa. Czy kopniesz psa, który wyjąc ze strachu kuli się do Twoich nóg, aby zamiast niego ratować z pożaru niczego nie świadomą osobę ludzką, której Alzheimer wyżarł już połowę mózgu?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Bycie człowiekiem definiuje biologia, a nie przypadłości losu. > Jeśli bliski Ci człowiek zamienia się w warzywo, kryterium biologiczne przynależności do rodzaju ludzkiego uwalnia Cię od wątpliwości. To powszechnie praktykowany sposób na ucieczkę od okrutnej rzeczywistości. Czasami jednak rzeczywistość potrafi upomnieć się o swoje prawa. Czy kopniesz psa, który wyjąc ze strachu kuli się do Twoich nóg, aby zamiast niego ratować z pożaru niczego nie świadomą osobę ludzką, której Alzheimer wyżarł już połowę mózgu? Nie uciekam od rzeczywistości. Jestem za aborcją i eutanazją w pewnych przypadkach. Nie mam zamiaru jednak wmawiać sobie, że zabijam kogoś/coś innego niż człowieka. Jeśli los sprawił, że powstała sytuacja krytyczna człowieka należy/można zabić. Pozdrawiam PS. Odwróciłbym argument. Zmiana nazwy,by uzasadnić dowolność postępowania, uciec od odpowiedzialności.
|
|
4 na 4 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Granica pomiędzy płodem a człowiekiem jest tylko umowna, ale to nie ma żadnego znaczenia - płód jest własnością kobiety, bo to ona musi dzielić się z nim substancjami odżywczymi i to ona będzie rodzić (jeśli się zdecyduje). Uważam za rozsądne to ograniczenie wykonywania aborcji, jakie przyjęto m.in. w Holandii - można dokonać aborcji wtedy, gdy płód nie miałby szans na przeżycie w wyniku naturalnego poronienia.
|
|
 | 5 na 5 | Bożydar (2279 punktów) | >Granica pomiędzy płodem a człowiekiem jest tylko umowna, ale to nie ma żadnego znaczenia - płód jest własnością kobiety, bo to ona musi dzielić się z nim substancjami odżywczymi i to ona będzie rodzić (jeśli się zdecyduje).
Dokładnie to stanowi istotę tego problemu i dlatego też barbarzyństwem jest ograniczanie suwerennych praw kobiety, zmuszaniem jej do porodu wbrew jej woli
|
|
|  | 1 na 1 | Jay-G (178 punktów) | Bardzo ciekawa dyskusja wyniknęła z tego wątku  Bożydar, natrzaskałem Ci kilka plusików, bo, nie będę ukrywał, zgadzam się z Tobą w większości tego co poruszyłeś. Tak więc nie będę wyczerpywał tematu, bo bronisz świetnie moich poglądów  Dodam tylko, że oczywiście wybitnie logiczne dla mnie jest to, że zygota bądź embrion nie jest człowiekiem. I dostaje paranoicznej cieczki, kiedy słyszę o duszy przenoszonej przez spermę, godności ludzkiej, którą niszczy aborcja czy o zabójstwie. Swoją drogą ciekawe, dlaczego w tej batalii o "życie dziecka", przestaje ono być tak atrakcyjną platformą wściekłej walki kościoła z racjonalnym myśleniem, kiedy się już ono urodzi. W końcu skoro już się urodziło, Co nas to obchodzi, zostawmy je matce  a może wcześniej o tym zaczniemy myśleć? To głównie do pana Terlikowskiego....którego serdecznie pozdrawiam..ale jak go widzę, intelekt wulgaryzuje. aha...bo ów embrion jest tylko możliwością człowieka..., tylko możliwościąTaką jaka, z prawdopodobieństwem dążącym do nieskończoności, już nigdy się nie trafi. Bowiem możliwości jest więcej niż ziaren piasku na Saharze  Cudowne przesłanie. Jakie to fenomenalne móc znaleźć się tu i teraz w tym miejscu. A wniosek dla dyskusji prosty. Każdy świadomy tego powinien dążyć do próby ochrony tej możliwości, która dopiero co zaistniała . Ale nie za cenę uznania jej za homo sapiens. Wyczujmy granice....
Nothing in biology makes sense, except in the light of Evolution
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Granica pomiędzy płodem a człowiekiem jest tylko umowna, ale to nie ma żadnego znaczenia - płód jest własnością kobiety, bo to ona musi dzielić się z nim substancjami odżywczymi i to ona będzie rodzić (jeśli się zdecyduje). > > Dokładnie to stanowi istotę tego problemu i dlatego też barbarzyństwem jest ograniczanie suwerennych praw kobiety, zmuszaniem jej do porodu wbrew jej woli Nikt jej nie zmusza. Jej własne ciało tak działa. Że wbrew jej woli? Zdaje się, że ciało ma inne zdanie niż osoba, która 'je nosi'. Żeby nie było, że jej ciało jest czymś odrębnym od jej woli, niech się skupi i własną wolą spowoduje poronienie. Nie wciągajmy w sprawy prawników, lekarzy, czy aptekarzy, dobrze? A tak na poważnie, co to są suwerenne prawa kobiety i z czego wynikają? Pozdrawiam
|
|
| |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Suwerenne prawa kobiety to prawo do decydowania o sobie. Prawo do decydowania czy ważniejszy jest zarodek rozwijający się w jej ciele czy jej zdrowie, życie, czy kariera. Wyobraź sobie, że budzisz się i jesteś podłączony do innego osobnika. Musisz z nim żyć przez 9 miesięcy, nie można go odłączyć bo umrze. Całe twoje życie legło w gruzach. Jeżeli się uczysz to nie masz szans na kontynuację, jeżeli pracujesz na awans, jeżeli jesteś biedny to brak możliwości pracy spycha cię w większą biedę. A jeżeli na dodatek wiesz , że będziesz go musiał utrzymywać przez co najmniej 20 lat? Dlatego prawo do wyboru odpowiedniego momentu w życiu kobiety na posiadanie potomka jest przynależnym jej prawem. Tego prawa nie chcą uznać religie. Wielcy święci kościoła katolickiego byli mizoginistami, ich nauki dalej są gloryfikowane przez chrześcijaństwo. Podobnie sprawa wygląda w islamie. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Suwerenne prawa kobiety to prawo do decydowania o sobie. Jesteśmy już na takim poziomie rozwoju, że można decydować stosując środki antykoncepcyjne. Pozostaje kwestia wpadki. >Prawo do decydowania czy ważniejszy jest zarodek rozwijający się w jej ciele czy jej zdrowie, życie, czy kariera. Biologia jest poniekąd ogranicznikiem. Jeśli jest już płód, to poza sytuacjami ekstremalnymi (gwałt, zagrożenie życia z powodu ciąży, uszkodzenie/kalectwo płodu, ciężka sytuacja ekonomiczna) byłbym przeciw przerywaniu ciąży. Uwzględnij tylko słowo płód. Bożydar przechodził od płodu do zygoty, gdy mu było wygodnie. Płód jest od 6-8 tygodnia. Nie dyskutuje o czasie wcześniejszym, bo rozumiem, że są środki, które spowodują poronienie i o których nie ma co dyskutować, bo są to tabletki poza kontrolą prawną właściwie. >Wyobraź sobie, że budzisz się i jesteś podłączony do innego osobnika. Musisz z nim żyć przez 9 miesięcy, nie można go odłączyć bo umrze. >Całe twoje życie legło w gruzach. Jestem zszokowany tym legnięciem w gruzach. Nastolatka mogłaby tak zareagować, dorosła osoba raczej mocniej stąpała by po ziemi. Ciąża u nastolatki to oddzielny temat, bo trzeba by uwzględniać sytuacje rodzinną i wiek. >Jeżeli się uczysz to nie masz szans na kontynuację, jeżeli pracujesz na awans, jeżeli jesteś biedny to brak możliwości pracy spycha cię w większą biedę. Zostają dwa problemy- bieda i młodość. Biedy nie stać na antykoncepcje, a młodości na odpowiedzialność. Na biedę nie znam dobrej odpowiedzi, nie wiem, czy ktokolwiek zna. W młodości rządzi rodzina, ich trzeba by uczyć, jak się zachować. >A jeżeli na dodatek wiesz , że będziesz go musiał utrzymywać przez co najmniej 20 lat? Nie musisz. Oddaj do adopcji- najlepiej wprost do jakiejś rodziny, nie do sierocińca. >Dlatego prawo do wyboru odpowiedniego momentu w życiu kobiety na posiadanie potomka jest przynależnym jej prawem. Prawo do wyboru czasu na posiadanie potomstwa nie daje Ci prawa do zabicia w dowolnym czasie potomka. >Tego prawa nie chcą uznać religie. Wielcy święci kościoła katolickiego byli mizoginistami, ich nauki dalej są gloryfikowane przez chrześcijaństwo. >Podobnie sprawa wygląda w islamie. Staram się wyrobić zdanie przez przemyślenie kwestii. Nie przez głupie słuchanie innych, którzy żyli 1000 lat temu.
Zatem porozmawiajmy o Twoim rozwiązaniu. Aborcja za darmo w dowolnym okresie ciąży? Biedni będą traktować to jak darmowe prezerwatywy. Lekarze się nie zgodzą, bo będą chcieli kasy za pracę i to ich racja będzie. Aborcja za pieniądze w dowolnym okresie ciąży? Biednych nie będzie stać. No może będzie na pierwszą i drugą, ale na trzecią już nie, a z antykoncepcją u nich krucho.
Ci, co mają pieniądze (klasa średnia) i tak sobie dziś radzą. Napisz mi, gdzie leży zysk Twojego rozwiązania. Chodzi mi o zysk w realnym świecie- kto zyska i w jaki sposób. Nie przemawia do mnie, że jest to w zgodzie z ideologią kościoła, feministek czy inną. Ideologie pożerają ludzi. Proszę więc o rachunek zysków i strat. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | TheNut (81 punktów) | > Suwerenne prawa kobiety to prawo do decydowania o sobie.i tylko sobie... > Prawo do decydowania czy ważniejszy jest zarodek rozwijający się w jej ciele czy jej zdrowie, życie, czy kariera.jeśli na jednej z szal stoi zycie lub zdrowie to faktycznie uprawomocnione jest podejmowanie decyzji Jesli to tylko kariera czy tez zwykla wygoda ... > Wyobraź sobie, że budzisz się i jesteś podłączony do innego osobnika. Musisz z nim żyć przez 9 miesięcy, nie można go odłączyć bo umrze.To sie nazywa ciąża i bywa czasem wynikiem podejmowania kontaktów seksualnych > Całe twoje życie legło w gruzach.a myślałem ze pojawiło sie nowe... > Jeżeli się uczysz to nie masz szans na kontynuacjębzdura > Tego prawa nie chcą uznać religie. Wielcy święci kościoła katolickiego byli mizoginistami, ich nauki dalej są gloryfikowane przez chrześcijaństwo.Zgadzam się prawo do podjęcia decyzji między własnym zdrowiem lub życiem a życiem płodu należy TYLKO do kobiety!!! Niestety póki co nie ma zgody co do tego kiedy zabijamy płod , a kiedy juz człowieka,więc wolność podejmowania takich decyzji nie gwarantuje satysfakcji z jej podjecia ...
|
|
| Agnostyk (3006 punktów) | >Moim zdaniem zdecydowanie nie, a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych.
A moim zdaniem zdecydowanie tak. Kwestia właśnie od którego dnia istnienia? Zygota to jednak jeszcze nie człowiek. Może rzeczywiście należałoby przyjąć jakiś punkt przełomowy... rozwinięty mózg i układ nerwowy...???
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości"
|
|
3 na 3 | R. Grochala (970 punktów) | A nuż przyjąć za granicę po prostu poród? Do czasu porodu, płód znajduje się w kobiecie, korzysta z jej płynów, jej jedzenia, to kobieta płód nosi i często miewa z tego powodu skutki uboczne jak na przykład nudności. Uważam, że to kobieta powinna mieć całkowity wybór w sprawie przerwania/kontynuowania ciąży. Księżom łatwo jest zmuszać do rodzenia, ponieważ sami nigdy nie będą mieli nawet fizycznej możliwości zasmakowania tego. W ogóle, co to za absurd, że faceci w czarnych sukienkach przymuszają do rzeczy, w których nie mają nic do powiedzenia. To tak, jakby ślepi zakazywali zdejmowania okularów. (Nie mówiąc już o in vitro, wyobraźcie sobie ślepców zakazujących kupowania okularów.)
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
1 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | Jestem przeciwny aborcji (nie z powodów religijnych, ale etycznych), obojętnie czy płód to już człowiek, czy nie. Jest to jakby nie było potencjalny człowiek.
Jako dowód wystarczy mi myśl, co bym sam wybrał dla siebie: dzieciństwo w domu dziecka, albo w trudnych warunkach z np. samotną matką, czy też zostać wyskrobanym w którymś tam tygodniu? Ja to pierwsze, ale może ktoś z Was myśli inaczej.
Jeśli jest zagrożenie życia lub zdrowia matki lub poważne uszkodzenie płodu, wtedy inna sprawa. Podobna sprawa - eutanazja. Moim zdaniem powinna być dopuszczalna prawnie. Bo zainteresowany sam decyduje o sobie. A w przypadku aborcji ktoś inny podejmuje decyzje o życiu lub nieżyciu.
|
|
 | 3 na 3 | Bożydar (2279 punktów) | > Jako dowód wystarczy mi myśl, co bym sam wybrał dla siebie: dzieciństwo w domu dziecka, albo w trudnych warunkach z np. samotną matką, czy też zostać wyskrobanym w którymś tam tygodniu? Ja to pierwsze, ale może ktoś z Was myśli inaczej.
Niestety takie zapatrywania nieuchronnie prowadzą do zamachu na wolności osobiste kobiety i integralność jej ciała.
Rozumiem, że wolałbyś żyć nawet za cenę życia matki, ale trudno takie stanowisko w ogóle nazwać dowodem. Chyba nie pomyślałeś o konsekwencjach twojego sposobu myślenia. Wyobraź sobie że cię porwano, wszczepiono ci siłą zarodek i wypuszczono chichocząc, w państwie, które zalegalizowało konsekwentnie prawem twoje poglądy? I powiedz mi tylko że to nieprawdopodobna sytuacja i prawo w tym wypadku nie musiało by być stosowane. Udowodnij że rozwijający się w twoim brzuchu zarodek nie ma prawa do życia. A może masz za małą wiedzę, żeby zdać sobie sprawę z całkowitej realności i wykonalności opisanej sytuacji?
Ludzie mają dziwną skłonność do ignorowania kompleksowych konsekwencji własnych pomysłów i nie doceniają walorów prostych i liberalnych regulacji prawnych. Czasem prostota i jasność mają większe znaczenie niz skomplikowany sens i zamierzona większa sprawiedliwość, ponieważ często efekt działania skomplikowanych regulacji prawnych jest wręcz żałosny.
|
|
|  | -1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) |
>Niestety takie zapatrywania nieuchronnie prowadzą do zamachu na wolności osobiste kobiety i integralność jej ciała.
Jeśli to nie był gwałt to kobieta podejmując współżycie zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji - gdzie tu zamach na wolność?
>Rozumiem, że wolałbyś żyć nawet za cenę życia matki, ale trudno takie stanowisko w ogóle nazwać dowodem.
Jeśli ciąża nie jest zagrożeniem dla matki to tylko za cenę ew. niedogodności przez 9 m-cy.
Jestem cały za liberalnym prawem - ale tutaj przeważa u mnie kwestia wolności do życia. Jeśli matka nie chce lub nie może utrzymać dziecka zawsze może je oddać. Bo np. zawali rok w szkole to powód do odbierania komuś szansy na życie? Zbyt cenię życie, aby się na to zgodzić.
|
|
| |  | 3 na 3 | Canon (433 punktów) | > Bo np. zawali rok w szkole to powód do odbierania komuś szansy na życie? Zbyt cenię życie, aby się na to zgodzić.
Nie masturbuj się, bo odbierasz szanse na życie milionom potencjalnych dzieci.
|
|
| | |  | -1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) |
> Nie masturbuj się, bo odbierasz szanse na życie milionom potencjalnych dzieci.O kurcze, jeśli przez masturbację mogę zajść w ciążę to przestaje jeszcze dziś
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Canon (433 punktów) | > >Nie masturbuj się, bo odbierasz szanse na życie milionom potencjalnych dzieci.> O kurcze, jeśli przez masturbację mogę zajść w ciążę to przestaje jeszcze dziś>  Proponowałbym też zakazać kobietom miesiączkowania, bo tyle jajeczek się marnuje...
|
|
| |  | 4 na 4 | Bożydar (2279 punktów) | Jeśli to nie był gwałt to kobieta podejmując współżycie zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji - gdzie tu zamach na wolność?
Założenie: jeśli to nie był gwałt, już komplikuje sprawę i ujawnia niespójności twojego podejścia.
Dla zarodka to jest bez znaczenia , czy gwałt, czy przypadek, czy zmiana decyzji.
podejmując współżycie zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji???
Konsekwencją jazdy na nartach może być złamanie, czy to znaczy że nie należy jeździć na nartach? Zaczniesz coś mówić o celowości, więc odpowiem że uprawianie sexu nie jest zawsze dla kobiety związane z chęcią prokreacji, tak jak dla narciarza jazda na nartach nie jest zawsze związana z chęcią łamania kości.
Zaczniesz mówić czemu ma służyć sex z punktu widzenia prawa naturalnego, a ja odpowiem że takie prawo jest bez znaczenia, bo prawo naturalne porzuciliśmy całkowicie w momencie kiedy zanegowaliśmy prawo siły, co moherowym beretom należałoby przypomnieć!
Reasumując, zmuszanie kogokolwiek do ponoszenia konsekwencji rozwoju zarodka w jego ciele wbrew jego woli, jest brutalnym pogwałceniem jego wolności osobistych. Jest to porównywalne ze zmuszaniem do życia we wszystkich okolicznościach, ze zmuszaniem do oddawania legalnej własności i owoców własnej pracy. Jest to racjonalne, proste, jasne, nieszkodliwe i akceptowalne podejście. Każda alternatywa będzie niespójną w sobie, skomplikowaną i nieszczelną gmatwaniną przepisów.
|
|
| | |  | -2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Konsekwencją jazdy na nartach może być złamanie, czy to znaczy że nie należy jeździć na nartach?
Należy, ze świadomością wszystkich możliwych skutków i należytą ostrożnością (dokładnie jak w przypadku seksu).
>Zaczniesz coś mówić o celowości, więc odpowiem że uprawianie sexu nie jest zawsze dla kobiety związane z chęcią prokreacji,
Zgadza się, gdyby celem była prokreacja, aborcja nie wchodziła by w grę, ale dlaczego to ma być argument za aborcją.
>Zaczniesz mówić czemu ma służyć sex z punktu widzenia prawa naturalnego, a ja odpowiem że takie prawo jest bez znaczenia, bo prawo naturalne porzuciliśmy całkowicie w momencie kiedy zanegowaliśmy prawo siły, co moherowym beretom należałoby przypomnieć!
Nie zacznę
>Reasumując, zmuszanie kogokolwiek do ponoszenia konsekwencji rozwoju zarodka w jego ciele wbrew jego woli, jest brutalnym pogwałceniem jego wolności osobistych.
Po prostu patrzę na sprawę ze strony "zarodka", którego widzę traktujesz jak potencjalnego pasożyta w ciele kobiety. Trochę mnie przeraża taka wizja.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Po prostu patrzę na sprawę ze strony "zarodka", którego widzę traktujesz jak potencjalnego pasożyta w ciele kobiety. Bo to jest pasożyt. I dla tego od kobiety powinno zależeć czy pozwoli mu żyć kosztem swojego organizmu. Wszelkie inne regulacje wynikają ze świadomego lub nieświadomego lekceważenia prawa kobiety do stanowienia o sobie. W Polsce kobieta nie ma prawa pozbyć się zarodka, który zagraża jej życiu i zdrowiu lub choćby planom rozwoju i kariery życiowej. Czy wiele się to różni od traktowania kobiet przez islam?
|
|
| | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Bo to jest pasożyt. I dla tego od kobiety powinno zależeć czy pozwoli mu żyć kosztem swojego organizmu.
Kwestia moralności i tzw. "bioetyki". Ciąża to nie wyniszczająca organizm choroba.
>Wszelkie inne regulacje wynikają ze świadomego lub nieświadomego lekceważenia prawa kobiety do stanowienia o sobie.
Wynikają z prawa do ochrony tych, którzy się sami nie obronią.
>W Polsce kobieta nie ma prawa pozbyć się zarodka, który zagraża jej życiu i zdrowiu
Przecież prawo dopuszcza aborcję w przypadku zagrożenia życia i zdrowia matki..
>lub choćby planom rozwoju i kariery życiowej.
Nie przesadzajmy, że te kilka miesięcy robi taką różnicę w porównaniu z całym nowym życiem.
>Czy wiele się to różni od traktowania kobiet przez islam?
Wiele
|
|
| | | | | |  | 5 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>>lub choćby planom rozwoju i kariery życiowej. >Nie przesadzajmy, że te kilka miesięcy robi taką różnicę w porównaniu z całym nowym życiem. >>Czy wiele się to różni od traktowania kobiet przez islam? >Wiele Wiele ?!? Z męskiego punktu widzenia oczywiście! Ciąża to przecież nic takiego! Mężczyźni wiedzą to przecież najlepiej. Co to jest nosić 15 kilo codziennie przez cały czas ? Przecież oni na siłowni więcej podnoszą, a że spać nie można ? Ileż to nocy przebalowali.A jak dziecko już jest to przecież baba jest od tego by uciszyć i nakarmić.
Jak to jest , że najwięcej do gadania na temat aborcji i jej koniecznego zakazu, porodów i środków znieczulających mają mężczyźni? Panowie ! Waszym obowiązkiem powinno być stworzenie kobietom takich warunków by kobiety chciały rodzić a nie wymyślać jak kobiety do tego zmusić. A sprawy aborcji, porodu zostawcie do uznania kobietom. To ich życie, ich brzuchy,. Jak wymyślicie inkubatory to sobie możecie chronić zarodki od poczęcia (jak wam jakaś kobieta jajeczko sprezentuje). Tak długo jak długo nie ma takich urządzeń to kobieta musi mieć prawo do decyzji czy chce czy nie chce być w ciąży.
|
|
| | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) |
> Jak to jest , że najwięcej do gadania na temat aborcji i jej koniecznego zakazu, porodów i środków znieczulających mają mężczyźni?Trudno polemizować z seksistowskimi opiniami > Panowie !> Waszym obowiązkiem powinno być stworzenie kobietom takich warunków by kobiety chciały rodzić.Zgadzam się (chociaż tu już się kończy równouprawnienie płci..?)  > A sprawy aborcji, porodu zostawcie do uznania kobietom.> To ich życie, ich brzuchy,.W momencie ciąży już nie tylko ich życie, w tym cały problem > Jak wymyślicie inkubatory to sobie możecie chronić zarodki od poczęcia (jak wam jakaś kobieta jajeczko sprezentuje).Może Wy wymyślicie, jeśli się Wam nie chce chodzić w ciąży?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) | Panowie ! >Waszym obowiązkiem powinno być stworzenie kobietom takich warunków by kobiety chciały rodzić a nie wymyślać jak kobiety do tego zmusić.
Dokładnie tak jest
|
|
| | | | | |  | 4 na 6 | słota (6553 punktów) | >Kwestia moralności i tzw. "bioetyki". Ciąża to nie wyniszczająca organizm choroba
Ależ to jest wyniszczająca organizm choroba. Płód jest pasożytem, którego organizm kobiety chce się pozbyć, widziałeś kiedyś wyniki rozmazu krwi kobiety w ciąży - tam się toczy walka, kto silniejszy, pewnie dlatego większość ciąż ulega samoistnej terminacji. Tak sie składa, że po ostatnim porodzie odczuwałam ból w okolicach pasa biodrowego przez osiem miesięcy i jakieś trzy miesiące przed - miałam problemy z chodzeniem. A włosy do tej pory (1,5 roku) wypadają mi garściami, wkrótce będę łysa. Więc nie mów, że to nie z powodu ciąży. Ale to był mój wybór, zgodziłabym się na wiele, by mieć to dziecko, chociaż wiele nie byłam w stanie przewidzieć. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że dzieci nie wystarczy urodzić, trzeba je jeszcze wychować. Co innego moralność i bioetyka, a co innego życie. Ja już mam wszystkie dzieci w domu. Do menopauzy jeszcze kilka lat, może kilkanaście. Tak się składa, że w razie czego stać mnie i posiadam niezbędną wiedzę.
|
|
| | | | | | |  | -3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | > Tak sie składa, że po ostatnim porodzie odczuwałam ból w okolicach pasa biodrowego przez osiem miesięcy i jakieś trzy miesiące przed - miałam problemy z chodzeniem. A włosy do tej pory (1,5 roku) wypadają mi garściami, wkrótce będę łysa.Trudno takie zaburzenia nazywać "wyniszczającą chorobą". Gdyby Ci włosy wypadały "garściami" od 1,5 roku to pewnie już dawno byś szamponu nie potrzebowała  . Aborcja też stwarza ryzyko różnych powikłań - somatycznych i przede wszystkim psychicznych. > Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że dzieci nie wystarczy urodzić, trzeba je jeszcze wychować.Jeśli ktoś nie może są ludzie, którzy się nim zajmą, niechciane dziecko można oddać beż żadnych konsekwencji. > Co innego moralność i bioetyka, a co innego życie.To jest właśnie problemem, że moralność się czasem nie przekłada na życie i trzeba rozwiązań prawnych.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | słota (6553 punktów) | >Jeśli ktoś nie może są ludzie, którzy się nim zajmą, niechciane dziecko można oddać beż żadnych konsekwencji.
To jest właśnie moralność obrońców życia. Wyłącznie poczętego. Niech się urodzi a potem gnije w domu dziecka.
|
|
| | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) |
>To jest właśnie moralność obrońców życia. Wyłącznie poczętego. Niech się urodzi a potem gnije w domu dziecka.
Wolałbyś "gnić" w domu dziecka, czy być wyskrobanym?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Być wyskrobanym. Nie miałbym żalu do nikogo, bo nie miałbym jeszcze organów potrzebnych do odczuwania żalu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | słota (6553 punktów) | >>To jest właśnie moralność obrońców życia. Wyłącznie poczętego. Niech się urodzi a potem gnije w domu dziecka. >Wolałbyś "gnić" w domu dziecka, czy być wyskrobanym? > Oczywiście, że być wyskrobanym.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | No proszę. A myślałem, że to pytanie retoryczne. Widać życie Wam się tak nie podoba, jak mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | słota (6553 punktów) | Może po prostu nie wiesz, jak wygląda życie w domu dziecka.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | Bożydar (2279 punktów) | To jest właśnie problemem, że moralność się czasem nie przekłada na życie i trzeba rozwiązań prawnych.
Masz rację i dlatego właśnie trzeba kobiecie zagwarantować prawem wolność wyboru i ewentualnego dokonania aborcji, żeby ją chronić przed twoją moralnością.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | bockxer (1165 punktów) |
> niechciane dziecko można oddać beż żadnych konsekwencji.
Jakbyś zaszedł w niechciana ciążę to oczywiście byś urodził i oddał. Dziwnym trafem ci to nie grozi i nigdy nie będzie grozilo...
Wyznawca ideologii Słońca Karpat się znalazł. Rumuńskie domy dziecka niczego nie nauczyły.
Chciałem dać minusa, ale widzę,że zostałem uprzedzony przez małą feministkę.
A dla idiotów, którym się wdaje,że ciąża i rodzenie to bułka z masłem pewna sześciocyfrowa liczba tegorocznych śmierci kobiet podczas porodu (deaths of mothers during birth this year. Wynosi ona na chwilę w której to piszę 212 041 (źródło to worldometers).
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Wyznawca ideologii Słońca Karpat się znalazł. Rumuńskie domy dziecka niczego nie nauczyły.
Przepraszam, nie nauczyły, bo nie miałem przyjemności w nich być.
>Chciałem dać minusa, ale widzę,że zostałem uprzedzony przez małą feministkę.
Przykro mi.
>A dla idiotów, którym się wdaje,że ciąża i rodzenie to bułka z masłem pewna sześciocyfrowa liczba tegorocznych śmierci kobiet podczas porodu (deaths of mothers during birth this year. Wynosi ona na chwilę w której to piszę 212 041 (źródło to worldometers).
To ilu trzeba wyskrobać, żeby ta liczba spadła? Nie mam danych ile wykonano aborcji w tym roku więc trudno mi się odnieść.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Gosia (9452 punktów) |
> Ciąża to nie wyniszczająca organizm choroba.
Czy nigdy nie spotkałeś się z wyrażeniem: "wyniszczona częstymi ciążami"?
Ciąża nie jest chorobą, ale gdybyś choć trochę zainteresował się tematem, dowiedziałbyś się, że jest poważnym obciążeniem dla organizmu kobiety, skutkującym bardzo często przewlekłymi schorzeniami.Dowiedziałbyś się jak ciąża wpływa na układ krążenia, nerki, wątrobę, stawy i zęby.I to ciąża fizjologiczna, bez powikłań, bo konsekwencje takowej są jeszcze poważniejsze, aż do zgonu włącznie. A gdybyś się już dowiedział, to być może powiedziałbyś jak mój znajomy ginekolog: Nigdy nie zrozumiem dlaczego kobiety chcą rodzić dzieci.Ja bym się bał
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >Dowiedziałbyś się jak ciąża wpływa na układ krążenia, nerki, wątrobę, stawy i zęby.
I kręgosłup.
|
|
| | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) |
>Czy nigdy nie spotkałeś się z wyrażeniem: "wyniszczona częstymi ciążami"?
Nie
>Ciąża nie jest chorobą, ale gdybyś choć trochę zainteresował się tematem, dowiedziałbyś się, że jest poważnym obciążeniem dla organizmu kobiety, skutkującym bardzo często przewlekłymi schorzeniami.
Jasne, więc aborcja jest koniecznością medyczną, zapomnijmy o uświadomieniu seksualnym, etyce, moralności i innych pierdołach...
>Dowiedziałbyś się jak ciąża wpływa na układ krążenia, nerki, wątrobę, stawy i zęby.I to ciąża fizjologiczna, bez powikłań, bo konsekwencje takowej są jeszcze poważniejsze, aż do zgonu włącznie.
I dobre samopoczucie. To już nie tylko "wyniszczająca organizm choroba"? To nawet śmiertelna choroba? Cholerna ewolucja co, tak pokrzywdziła kobiety. Pieprzyć Darwina!
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | Bożydar (2279 punktów) | finerbijk , mam wrażenie że rzeczywistość ci się nie podoba, więc probujesz ją zignorować?
|
|
| | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >finerbijk , mam wrażenie że rzeczywistość ci się nie podoba, więc probujesz ją zignorować?
dlaczego masz wrażenie, że mnie się nie podoba? Mnie się podoba tak sobie, ale nie ja chcę ją zmieniać dla dobrego samopoczucia jakichś feministek.
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Po prostu patrzę na sprawę ze strony "zarodka" [...]
Gdyby chociaż miał oczy. A matka ma.
>[...] ale dlaczego to ma być argument za aborcją.
Za aborcją nie ma żadnego argumentu. Argumenty są jedynie za słusznością pewnych jej uwarunkowań.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) |
>Gdyby chociaż miał oczy. A matka ma.
Oczy "wiście" - nie masz oczu. nie jesteś człowiekiem?
|
|
| | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Za aborcją nie ma żadnego argumentu. Argumenty są jedynie za słusznością pewnych jej uwarunkowań.
Druga część twojej wypowiedź znaczy to samo co stwierdzenie, że są istotne argumenty na rzecz prawa kobiety do dokonania aborcji w pewnych sytuacjach, co jest sprzeczne z jej pierwszą częscią.
Dałem ci niestety plusa zanim pomyślałem głębiej co naprawdę wypisujesz.
Podobnie durne konstrukcje:
1 Nie ma argumentu za teorią wielkiego wybuchu. Są argumetny jedynie potwierdzające możliwość wytłumaczenia rzeczywistości odwołując się do pewnych uwarunkowań wynikających z tej teorii.
2 Nie ma argumentu za karą śmierci, są jedynie argumenty za słusznością jej prawnych uwarunkowań.
3 Nie ma argumentu za kradzieżą, są jedynie argumenty za słusznością jej prawnych uwarunkowań.
4 Nie ma argumentu za zabijaniem, są jedynie argumenty za słusznością jego prawnych uwarunkowań.
5 Michał Aleksy Mentrak jest za, a nawet przeciw
|
|
| | | | | |  | 4 na 8 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Dałem ci niestety plusa zanim pomyślałem głębiej co naprawdę wypisujesz. >Podobnie durne konstrukcje: [...]
Przykro mi, że się aż tak strasznie pomyliłeś z tym plusem. Ale nie tylko z tym. Może niezbyt jasno się wyrazilem, zatem wyjaśniam: Nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie aborcji dobrem. I tylko w tym sensie twierdzę, że nie ma żadnego argumentu za aborcją, bo takiego argumentu zwyczajnie być nie może. Są jednak sytuacje, kiedy wybór aborcji jest wyborem mniejszego zła i wówczas argumentujemy za słusznością (lub nie) wszelkich uwarunkowań prowadzących do podjęcia takiej a nie innej decyzji.
Czy teraz jaśniej? Czy nadal uważasz, że użyta przeze mnie konstrukcja jest durna?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Bożydar (2279 punktów) | Dałem ci niestety plusa zanim pomyślałem głębiej co naprawdę wypisujesz. >>Podobnie durne konstrukcje: [...]
Brakuje ci uczciwości. Zasygnalizowałem, że nie jestem do ciebie uprzedzony, oceniłem pozytywnie twój komentarz, sugerując się jednym sensownym członem twojej wypowiedzi, ale ty próbujesz nawet taki fakt wykorzystać.
To nie jest sprzeczne, że dałem ci plusa, ponieważ niedokładnie przeczytałem twoją wypowiedz, o czym z resztą wspomniałem.
Przypatrzmy się teraz temu co masz do powiedzenia.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie aborcji dobrem Błędna wypowiedź, bo to, czy aborcja jest dobrem czy złem zależy od okoliczności.
nie ma żadnego argumentu za aborcją, bo takiego argumentu zwyczajnie być nie może To jest wypowiedz godna autentycznego fanatyka i do tego znowu błędna.
Podaje przykład: 14latka zgwałcona, rozwija się ciąża pozamaciczna, płód ma defekty genetyczne i będzie w ogóle niezdolny do samodzielnego życia.
Według twojego bzdurnego wnioskowania, nie ma jakiegokolwiek argumentu na rzecz samej aborcji w tym wypadku.
Przykładowo analogicznie durna wypowiedź: Usuwanie zęba kiedykolwiek nie jest dobrem, bo nie mogą istnieć argumenty na rzecz usuwania zęba.
Aborcja może uratować życie, ale dla ciebie to nie jest argument. Kogo chcesz właściwie oszukać, chyba ciebie samego?
Sorry że piszę ostro ale przegiąłeś, zastanów się zanim coś znowu zaczniesz udowadniać.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Bożydar (2279 punktów) | Po prostu patrzę na sprawę ze strony "zarodka", którego widzę traktujesz jak potencjalnego pasożyta w ciele kobiety. Trochę mnie przeraża taka wizja.
Mnie kiedyś też zaniepokoiła taka wizja, ale jest ona tylko niewygodna dla naszej zwyczajowej moralności. Empirycznie łatwo wykazać, że zarodek jest pasożytem i absolutnie obcym ciałem w organizmie matki(dlatego kiedyś uważano za bardziej stosowne składanie jaj), co nie znaczy, że jej ciało nie zostało częściowo ewolucyjnie do przyjęcia tego obcego ciała przygotowane. Ewolucja biegnie zaskakującymi ścieżkami, organizmy zaczynają używać trujących substancji, zjada się cudze potomstwo chroniąc własne, poświęca się życie dla potomstwa itd itd. Ewolucja nie zna moralności, dobra i zła. Dobre jest to co jest a niedobre to co ustępuje dobru. Patrzenie na sprawy od strony zarodka jest dlatego czymś wysoce niestosownym i doprowadziłoby do szybkiej zagłady całego gatunku, gdyby ewolucja wpadła na twój genialny pomysł.
|
|
| | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Empirycznie łatwo wykazać, że zarodek jest pasożytem i absolutnie obcym ciałem w organizmie matki(dlatego kiedyś uważano za bardziej stosowne składanie jaj),
Cóż, mody się zmieniają. Pasożyt to organizm innego gatunku. Dziecko nie jest pasożytem.
>co nie znaczy, że jej ciało nie zostało częściowo ewolucyjnie do przyjęcia tego obcego ciała przygotowane.
Chyba rozmnażanie to podstawowa funkcja życia. Jak to "częściowo"?
> Patrzenie na sprawy od strony zarodka jest dlatego czymś wysoce niestosownym i doprowadziłoby do szybkiej zagłady całego gatunku, gdyby ewolucja wpadła na twój genialny pomysł.
Nie rozumiem dlaczego. To mój "genialny pomysł" żeby rodzić dzieci?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | >Pasożyt to organizm innego gatunku.
Skąd wytrzasnąłeś taką definicję ?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >>Pasożyt to organizm innego gatunku. >Skąd wytrzasnąłeś taką definicję ?
Organizm cudzożywny, heterotrof - organizm odżywiający się cudzożywnie. Organizmy cudzożywne to bakterie saprofityczne i pasożytnicze, protisty zwierzęce i grzybopodobne, rośliny pasożytnicze, grzyby i zwierzęta. Heterotrofy takie jak bakterie i grzyby są zaliczane do reducentów, czyli organizmów rozkładających martwą materię organiczną do prostych związków mineralnych, niezbędnych dla organizmów samożywnych.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | mancziz (1830 punktów) | >Organizm cudzożywny, heterotrof - organizm odżywiający się cudzożywnie. Organizmy cudzożywne to (...) i zwierzęta.
Od kiedy to człowiek nie jest zwierzęciem ? Gdzie tam w ogóle masz napisane, że pasożyt musi być innego gatunku niż żywiciel ?
|
|
| | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>>Pasożyt to organizm innego gatunku. >>Skąd wytrzasnąłeś taką definicję ? >Organizm cudzożywny, heterotrof - organizm odżywiający się cudzożywnie.
To nie jest definicja pasożyta, tylko każdego organizmu, który nie foto- lub chemosyntezuje.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Bożydar (2279 punktów) | Chyba rozmnażanie to podstawowa funkcja życia. Jak to "częściowo"?
Zyworództwo jest późniejszym przystosowaniem ssaków. Same kobiety czują, że przystosowanie do żyworództwa ma swoją cenę i nie wydaje się być elegancko zakończonym ewolucyjnie procesem. Menstruacja, narażenie na infekcje, ryzyko porodu itd
Zarodek zagnieździłby się w innym organizmie gdyby miał tylko taką możliwość i bez problemu przełamałby barierę immunologiczną. Może jestem w błędzie, ale chyba dość łatwo wszczepić zarodek ludzki np. do macicy owcy. To będzie może niedługo codziennością. Definicja pasożyta nie wspomina o wymaganej różnicy gatunkowej o ile wiem. Takie przystosowanie do niewywoływania reakcji obrony immunologicznej u żywiciela jest cechą typowo pasożytniczą
Ktokolwiek kto próbuje widzieć świat czarno-biało, przez perspektywę rzekomego dobra i zła napotka na same sprzeczności i nie zbliży się nawet do zrozumienia natury rzeczywistości i procesów w niej zachodzących.
Historia ewolucji zna wiele przypadków, w których pasożyt związał się z żywicielem do tego stopnia. że stali się partnerami. Procesy takie nie wynikają jednak z jakiejkolwiek celowości działania, wynikają ze zwiększonej stabilności takiej sytuacji.
|
|
| | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Zyworództwo jest późniejszym przystosowaniem ssaków. Same kobiety czują, że przystosowanie do żyworództwa ma swoją cenę i nie wydaje się być elegancko zakończonym ewolucyjnie procesem.
To nieprawda. Są też żyworodne ryby, płazy i gady. To tak gwoli wiedzy, która tutaj i tak nic nie wnosi do dyskusji.
>Może jestem w błędzie, ale chyba dość łatwo wszczepić zarodek ludzki np. do macicy owcy. >To będzie może niedługo codziennością.
Mam nadzieję, że nie będzie.
>Ktokolwiek kto próbuje widzieć świat czarno-biało, przez perspektywę rzekomego dobra i zła napotka na same sprzeczności i nie zbliży się nawet do zrozumienia natury rzeczywistości i procesów w niej zachodzących.
Zrozumienie rzeczywistości i widzenie dobra i zła to dwie różne rzeczy.
>Historia ewolucji zna wiele przypadków, w których pasożyt związał się z żywicielem do tego stopnia. że stali się partnerami. Procesy takie nie wynikają jednak z jakiejkolwiek celowości działania, wynikają ze zwiększonej stabilności takiej sytuacji.
Pasożyt tym się różni od płodu, że przez większość okresu jego życia wykorzystuje nosiciela. A płód tylko czasowo korzysta z ustroju matki.
|
|
| | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > >Zyworództwo jest późniejszym przystosowaniem ssaków. Same kobiety czują, że przystosowanie do żyworództwa ma swoją cenę i nie wydaje się być elegancko zakończonym ewolucyjnie procesem.> To nieprawda. Są też żyworodne ryby, płazy i gady. To tak gwoli wiedzy, która tutaj i tak nic nie wnosi do dyskusji.A one przypadkiem nie są jajożyworodne? > >Może jestem w błędzie, ale chyba dość łatwo wszczepić zarodek ludzki np. do macicy owcy.> >To będzie może niedługo codziennością.> Mam nadzieję, że nie będzie.Ja mam nadzieję, że zostaną wkrótce wynalezione sztuczne macice ( niekoniecznie owcze  ) - w ten sposób problem z aborcją przestanie istnieć - ktoś nie chce nosić ciąży - przenosimy zarodek do sztucznej macicy i po problemie, wilk syty, owca (:>) cała. > >Historia ewolucji zna wiele przypadków, w których pasożyt związał się z żywicielem do tego stopnia. że stali się partnerami. Procesy takie nie wynikają jednak z jakiejkolwiek celowości działania, wynikają ze zwiększonej stabilności takiej sytuacji.> Pasożyt tym się różni od płodu, że przez większość okresu jego życia wykorzystuje nosiciela. A płód tylko czasowo korzysta z ustroju matki.Jakieś własne definicje wymyślasz. Są pasożyty, które pasożytują np. tylko w okresie larwalnym, a potem stają się samodzielnymi organizmami. A, jakby nie patrzeć, zarodek jest larwą ludzką.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > A one przypadkiem nie są jajożyworodne?Jajożyworodne i też są żyworodne. > Ja mam nadzieję, że zostaną wkrótce wynalezione sztuczne macice ( niekoniecznie owcze ) - w ten sposób problem z aborcją przestanie istnieć - ktoś nie chce nosić ciąży - przenosimy zarodek do sztucznej macicy i po problemie, wilk syty, owca (:>) cała.Dopóki te roboty nie zaczną się dopominać o swoje prawa do "wolnego wyboru"
|
|
4 na 4 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Czy weterynarz jest lekarzem? Jest, ino nieludzkim.
|
|
2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Moim zdaniem zdecydowanie nie, Moim zdecydowanie tak.
>a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych. Ale jaki problem? .
|
|
 | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) | Twoja wypowiedź jest lakoniczna, jest bo jest,bo tak uważasz?
>>a problem sprowadza się do regulacji prawnych, czyli arbitralnych. >Ale jaki problem?
to czy jest coś czy ktoś tzn. człowiek, zależy od obowiązującego prawa.
Płód człowiekiem nie jest, brakuje mu osobowości prawnej. Nawet prawo kanoniczne milczy dziwnie na temat sprawiania pogrzebu płodowi, chociaż wiem, że takie dziwolągi, podobnie jak chrzest łonowy miejsce mają.
|
|
|  | -1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Twoja wypowiedź jest lakonicznaJako i Twoje zagajenie.  > to czy jest coś czy ktoś tzn. człowiek, zależy od obowiązującego prawa.Człowiek to przede wszystkim kategoria biologiczna. Płód ludzki jest osobnikiem z gatunku człowiek, a takie coś jest człowiekiem i prawo nie ma na ten fakt wpływu. > Płód człowiekiem nie jest, brakuje mu osobowości prawnej.E tam, niektórym brakuje piątej klepki, innym znów lewej górnej jedynki, ale mimo tych braków wszyscy oni są ludźmi. .
|
|
| |  | | Bożydar (2279 punktów) | Płód ludzki jest osobnikiem z gatunku człowiekTo jest nieprawda, równą głupotą jest nazywanie jaja osobnikiem gatunku, a na pewnym etapie rozwoju jajo i płód jest absolutnie tym samym. Osobnikiem gatunku człowiek był homo erectus, homo habilis, a to czy byłby uznany dziś za człowieka w sensie prawa, zależałoby tylko od jego wykładni. Sądzę, że od faktu zdolności płodzenia dzieci z osobnikami homo sapiens, zależałaby bardziej ta kwalifikacja, niż od jego zdolności umysłowych. Ciekawe czy hybryda człowieka i szympansa byłaby dla ciebie człowiekiem? Człowiek to przede wszystkim kategoria biologiczna. Płód ludzki jest osobnikiem z gatunku człowiek, a takie coś jest człowiekiem i prawo nie ma na ten fakt wpływu.Pomyśl jeszcze raz nad bezsensem tej wypowiedzi. Człowiek to przede wszystkim kategoria biologiczna???? Na czym ta kategoria niby polega? Masz dość archaiczny sposób myślenia. Jaki jest koń każdy widziDo takich definicji chcesz sprowadzić naukę. Człowiek (łac. Homo) - rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae). Kliknąłem na link człowieka , jaki jest w twoim oknie wypowiedzi i zostałem odesłany w kierunku tej kategorii biologicznej, z którą chcesz utożsamić ludzki płod. Przy okazji przypadkowej wizyty na stronie pl.wikipedia.org/wiki/Człowiek natrafiłem na słynny rysunek przedstawiający ludzi, który został wysłany na pokładzie misji Pioneer, jako nasza wizytówka. Zauważcie, że my sami mamy problem z własnym wizerunkiem, ponieważ facet na tej rycinie wyszedł najwyraźniej prosto od fryzjera, ale nie przedstawiono człowieka w ubraniu, tak jak się go najczęściej spotyka. Nie oceniam negatywnie, tylko jest w tym wizerunku pewna niekonsekwencja, powodująca że nie został przedstawiony mężczyzna przypominający jakiegoś gołego ajatollaha z fiutem, a mam podejrzenie, że bezstronny obyczajowo rysunek tak powinien wyglądać. To mógłby być temat na nowy ciekawy wątek, dlaczego USA nie podpisało się wizerunkiem zarośniętego dzikusa?
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Płód ludzki jest osobnikiem z gatunku człowiek> To jest nieprawda"To" czyli co? > głupotą jest nazywanie jaja osobnikiem gatunkuA kto nazwał jajo osobnikiem? > na pewnym etapie rozwoju jajo i płód jest absolutnie tym samym.Na którym? > Osobnikiem gatunku człowiek był homo erectus, homo habilis, a to czy byłby uznany dziś za człowieka w sensie prawa, zależałoby tylko od jego wykładni.A co to ma do rzeczy, wszak w wątku chodzi o płód ludzki. > Ciekawe czy hybryda człowieka i szympansa byłaby dla ciebie człowiekiem?A to może najpierw ustalmy czy szympans może być szympansem, bo może on nie ma osobowości prawnej? > Człowiek to przede wszystkim kategoria biologiczna. Płód ludzki jest osobnikiem z gatunku człowiek, a takie coś jest człowiekiem i prawo nie ma na ten fakt wpływu.> Pomyśl jeszcze raz nad bezsensem tej wypowiedzi.Ostatni raz toleruję arogancję zamiast argumentów, skup się na meritum. Pyskówkami nie jestem zainteresowany. > Człowiek to przede wszystkim kategoria biologiczna???? Na czym ta kategoria niby polega?Na tym, że każdy osobnik ludzki jest organizmem o ludzkich cechach. > Kliknąłem na link człowieka, jaki jest w twoim oknie wypowiedzi i zostałem odesłany w kierunku tej kategorii biologicznej, z którą chcesz utożsamić ludzki płod.I - co?  .
|
|
| | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | >> Płód ludzki jest osobnikiem z gatunku człowiek >>To jest nieprawda >"To" czyli co?
Dziękuję za taką dyskusję, wole ze ścianą porozmawiać. W tym wątku jest już sporo argumentów, nie będę ich powtarzać. Nazywaj sobie płód osobnikiem gatunku, larwę motylem, a pustynię dnem przyszłego morza.
|
|
| | |  | | Autografka (10638 punktów) | >To jest nieprawda, równą głupotą jest nazywanie jaja osobnikiem gatunku, a na pewnym etapie rozwoju jajo i płód jest absolutnie tym samym.
Bożydar, jajo ma 23 chromosomy, a genotyp płodu zawiera ich 46. Z samego jaja przecież nie powstanie płód. W żadnym wypadku nie są to pojęcia tożsame.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) |
>>To jest nieprawda, równą głupotą jest nazywanie jaja osobnikiem gatunku, a na pewnym etapie rozwoju jajo i płód jest absolutnie tym samym. >Bożydar, jajo ma 23 chromosomy, a genotyp płodu zawiera ich 46. Z samego jaja przecież nie powstanie płód. W żadnym wypadku nie są to pojęcia tożsame.
Może powstać z samego jaja płód, jeżeli nastąpi spontaniczne podwojenie materiału genetycznego jaja. Tak chyba dzieworództwo funkcjonuje. Kto mówi że druga para chromosomów ma być różna od pierwszej? DNA powiela się z dziecinną łatwością. Nie ma jakiegoś zakazu formalnego dla którego jajo nie mogłoby się rozwinąć dalej, tylko ewolucja faworyzując płciowość postawiła kilka barier na tej drodze. U innych organizmów odbywa się to jednak bez problemu, nawet z przemianą pokoleń. Poza tym chyba zapłodnieniem nie nazwiesz wtargnięcia plemnika przez ściankę jaja? Wobec tego jajo z plemnikiem w środku jest nadal jajem, które w płód się przekształci. Wracamy do punktu wyjścia. Przyznając sobie prawo do nazywania płodu osobnikiem gatunku, masz prawo nazywania nasiona jakiejś rośliny tą rośliną na pewnym etapie jej rozwoju. Pytanie, po co ten kompletny bełkot?
Moja odpowiedź brzmi, że jest potrzebą wynikającą z chęci zatarcia sprzeczności logicznych, jakie się pojawiają w obserwacji świata. Osoby myślące twoimi kategoriami nie są skłonne podświadomie przyjąć istnienia jedności świata ożywionego i przypisują człowiekowi za wszelką cenę rolę i znaczenie, wzięte z sufitu. Sufitem tym jest jakiś, może nawet i ukryty światopogląd antropocentryczny. Z tego powodu pojawia się stronniczość i brak uczciwości w ocenie. Czy byłabyś skłonna kłócić się wytrwale o to, że kijanka też jest żabą?
PS
na pewnym etapie rozwoju jajo i płód jest absolutnie tym samym.
Wycofuję to stwierdzenie, bo jest błędne, ale z innych powodów niż te, o których mówimy. Szukając rozgraniczeń tam gdzie ich nie ma, musi się popaść w sprzeczności. Nazywanie jaja płodem jest błędem, argumentując przeciw twoim racjom, napisałem niezręcznie, że jajo jest przecież płodem na pewnym etapie rozwoju i sam się wmanewrowałem w pułapkę bez wyjścia, w której sama siedzisz.
|
|
| | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >>To jest nieprawda, równą głupotą jest nazywanie jaja osobnikiem gatunku, a na pewnym etapie rozwoju jajo i płód jest absolutnie tym samym. >>Bożydar, jajo ma 23 chromosomy, a genotyp płodu zawiera ich 46. Z samego jaja przecież nie powstanie płód. W żadnym wypadku nie są to pojęcia tożsame.> Może powstać z samego jaja płód, jeżeli nastąpi spontaniczne podwojenie materiału genetycznego jaja. Tak chyba dzieworództwo funkcjonuje. Kto mówi że druga para chromosomów ma być różna od pierwszej? DNA powiela się z dziecinną łatwością.Rozumiem, chodziło Ci w tym przypadku o dzieworództwo. Przyjmuję do wiadomości  > Poza tym chyba zapłodnieniem nie nazwiesz wtargnięcia plemnika przez ściankę jaja? Wobec tego jajo z plemnikiem w środku jest nadal jajem, które w płód się przekształci.Nie napisałam niczego na temat zapłodnienia. > Wracamy do punktu wyjścia.> Przyznając sobie prawo do nazywania płodu osobnikiem gatunku, masz prawo nazywania nasiona jakiejś rośliny tą rośliną na pewnym etapie jej rozwoju.Pytanie po co ten kompletny bełkot?Oczywiście, nasiona tak, ale już nie pyłku na przykład. Po co to? Chodzi o ścisłość w opisie świata. > Moja odpowiedź brzmi, że jest potrzebą wynikającą z chęci zatarcia sprzeczności logicznych, jakie się pojawiają w obserwacji świata. Osoby myślące twoimi kategoriami nie są skłonne podświadomie przyjąć istnienia jedności świata ożywionego i przypisują człowiekowi za wszelką cenę rolę i znaczenie, wzięte z sufitu. Sufitem tym jest jakiś, może nawet i ukryty światopogląd antropocentryczny.Skąd te kuriozalne wnioski na temat mojego światopoglądu?  > Z tego powodu pojawia się stronniczość i brak uczciwości w ocenie.Ja niczego nie oceniam. Myślisz, że swoim "chceniem" zatarcia sprzeczności logicznych zmienisz zasady genetyki? > Czy byłabyś skłonna kłócić się wytrwale o to, że kijanka też jest żabą?Kijanka jest postacią larwalną płazów, ale skrzek nie jest. Tu się nie ma o co kłócić. Oczywiście jeżeli chcesz, możesz tworzyć swoją nową biologię. Tylko po co?
|
|
| | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Myślisz, że swoim "chceniem" zatarcia sprzeczności logicznych zmienisz zasady genetyki?
co masz na myśli? pokaż te sprzeczności możesz tworzyć swoją nową biologię
Pytając się czy kłóciłabyś się o kijankę, tworzę nową biologię według ciebie?
|
|
| | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Przyznając sobie prawo do nazywania płodu osobnikiem gatunku, masz prawo nazywania nasiona jakiejś rośliny tą rośliną na pewnym etapie jej rozwoju.Pytanie po co ten kompletny bełkot? Oczywiście, nasiona tak, ale już nie pyłku na przykład.
Poddaję pod dyskusje
Nasiono jest drzewem. Ruda żelaza odważnikiem. Zygota człowiekiem. Dno morza górami. Planetoida planetą. Cegły są domem na pewnym etapie jego powstawania, gratuluję ścisłości naukowej.
|
|
| | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Przyznając sobie prawo do nazywania płodu osobnikiem gatunku, masz prawo nazywania nasiona jakiejś rośliny tą rośliną na pewnym etapie jej rozwoju.Pytanie po co ten kompletny bełkot?> >Oczywiście, nasiona tak, ale już nie pyłku na przykład.> Poddaję pod dyskusje> Nasiono jest drzewem.> Ruda żelaza odważnikiem.> Zygota człowiekiem.> Dno morza górami.> Planetoida planetą.> Cegły są domem na pewnym etapie jego powstawania, gratuluję ścisłości naukowej.Oj, coś Ty jesteś w gorącej wodzie kąpany. Nasiono nie jest drzewem, lecz jest drzewem na pewnym etapie rozwoju. W tym przypadku na etapie nasiona. Naprawdę nie widzisz różnicy, czy tylko udajesz? Prawdę mówiąc mam nadzieję, że udajesz  PS. Analogia związana z cegłami jest w tym przypadku chybiona. Wiesz o tym, prawda?
|
|
| | | | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Nasiono nie jest drzewem, lecz jest drzewem na pewnym etapie rozwoju.
to to samo co wyrażenia
Cegły nie są pałacem, ale są pałacem na pewnym etapie jego powstawania. Aminokwasy nie są białkiem, ale są białkiem na pewnym etapie jego powstawania.
Produkujesz bzdury Miła. Czemu nie chcesz pomyśleć, że możesz nie mieć racji? Dowodem są te sprzeczności, które się pojawiają, o czym wspomniałem na początku wątku.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > > Nasiono nie jest drzewem, lecz jest drzewem na pewnym etapie rozwoju.> to to samo co wyrażenia> Cegły nie są pałacem, ale są pałacem na pewnym etapie jego powstawania.> Aminokwasy nie są białkiem, ale są białkiem na pewnym etapie jego powstawania.> Produkujesz bzdury Miła.Bożydarze miły  Drzewo powstaje z jednego nasionka, które podlega przekształceniom. Pałac powstaje z wielu cegieł. Inaczej rzecz ujmując, drzewo nie powstaje z wielu nasion a pałac nie powstaje z jednej cegły Te dwa przypadki nie są analogiczne, bo w nasionku są "zakodowane" wszystkie dane potrzebne do zaistnienia drzewa, a z nasiona drzewa nie wyrośnie trawa - cegła może być wykorzystana do budowy różnych budynków, no i jedna nie wystarczy, no chyba, że w cudowny sposób uda Ci się tę cegłę rozmnożyć.
|
|
| | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Przyznając sobie prawo do nazywania płodu osobnikiem gatunku, masz prawo nazywania nasiona jakiejś rośliny tą rośliną na pewnym etapie jej rozwoju.Pytanie po co ten kompletny bełkot? > >Oczywiście, nasiona tak, ale już nie pyłku na przykład. >Poddaję pod dyskusje >Nasiono jest drzewem. >Ruda żelaza odważnikiem. >Zygota człowiekiem. >Dno morza górami. >Planetoida planetą. > Cegły są domem na pewnym etapie jego powstawania, gratuluję ścisłości naukowej.
Zapomniałeś jeszcze dodać:
Płód jest jajem
|
|
| | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Myślisz, że swoim "chceniem" zatarcia sprzeczności logicznych zmienisz zasady genetyki?> co masz na myśli? pokaż te sprzecznościTo, że nowy organizm (w przypadku organizmów rozmnażających się drogą płciową) powstaje po połączeniu gamet, męskiej i żeńskiej, polegającym na ustaleniu się nowego genomu (pomińmy tu dzieworództwo). Więc Twoje stwiedzenie, że jajo i płód są tym samym jest sprzeczne. Sprzeczne z zasadami genetyki. O żadnych innych zasadach nie pisałam, ale Ty tego nie zauważyłeś. Dla swoich potrzeb możesz mieć inne zdanie na ten temat. > >możesz tworzyć swoją nową biologię> Pytając się czy kłóciłabyś się o kijankę, tworzę nową biologię według ciebie?Bo ja nie widzę tu powodów do kłótni. Sprawa jest jasna. Jak by Ci to wyjaśnić najprościej? Wiele zwierząt przyjmuje w swoim rozwoju postać larwalną - kijanka jest larwą żaby - kijanka jest etapem rozwoju żaby. Krótko i węzłowato, wyrośnie z niej żaba. Jeśli chcesz się o to kłócić , to ja już nie wiem co
|
|
| | | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Twoje stwiedzenie, że jajo i płód są tym samym jest sprzeczne Wycofałem się z tego niefortunnego stwierdzenia zanim napisałaś ten tekst.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) | Bo ja nie widzę tu powodów do kłótni. Sprawa jest jasna. Jak by Ci to wyjaśnić najprościej? Wiele zwierząt przyjmuje w swoim rozwoju postać larwalną - kijanka jest larwą żaby - kijanka jest etapem rozwoju żaby. Krótko i węzłowato, wyrośnie z niej żaba.
Kłótnia wynika z nazywania kijanki żabą i z zawracania dyskusji do początku wątku.
Wsadź kijankę do terrarium i zobacz jak się w nim czuje i jak długo. Albo posadź ją na trawniku koło jeziora. Zaba będzie zadowolona, a kijanka mniej. Skąd ta różnica? Z budowy anatomicznej wynika. Zarówno żaba jak i kijanka są jakby "w pełni" ukształtowanym organizmem. To że kijanka jest stadium rozwojowym ma tu niewielkie znaczenie. Kijanka jest gorszym przykładem niż gąsienica motyli. Imago ma naprawdę mało wspólnego z gąsienicą, która uległa przepoczwarzeniu się. Zmiany, które nastąpiły są porównywalne z powstaniem całkiem nowego organizmu, o czym pewnie wiesz.
|
|
| | | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Twoje stwiedzenie, że jajo i płód są tym samym jest sprzeczne. Sprzeczne z zasadami genetyki.
Nie uważałem kiedykolwiek, że jajo i płód są tym samym. Ty natomiast uważałabyś, że są tym samym, gdyby jajo rozwijało się generalnie samo bez zaplodnienia dalej, co jest poważnym błędem w myśleniu.
W przyrodzie występują cykle rozwojowe, występuje przede wszystkim jednokierunkowy rozwój, którego poszczególne etapy mogą być niezwykle oddalone od siebie. Generalne nazywanie tych etapów rozwoju, albo któregoś z nich nazwą końcowego produktu jest absurdalnym nadużyciem logicznym.
|
|
| | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Twoje stwiedzenie, że jajo i płód są tym samym jest sprzeczne. Sprzeczne z zasadami genetyki. >Nie uważałem kiedykolwiek, że jajo i płód są tym samym. >Ty natomiast uważałabyś, że są tym samym, gdyby jajo rozwijało się generalnie samo bez zaplodnienia dalej, co jest poważnym błędem w myśleniu.
Za chwilę stwierdzisz, że to ja napisałam, że jajo i płód są tym samym.
Poza tym, jeżeli tak nie uważasz i skorygowałeś swoje stwiedzenie (czego, przyznaję nie zauważyłam), to po co wdajesz się ze mną w polemikę na ten temat? Zauważ ile różnych twierdzeń przypisałeś mi w swoich postach, a ja napisałam tylko, że jajo i płód to nie to samo, ponieważ różnią się ilością chromosomów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) |
Za chwilę stwierdzisz, że to ja napisałam, że jajo i płód są tym samym.
Twoje myślenie, generalnie się do tego sprowadza. Powołujesz się na zasady genetyki, uprawniające ciebie rzekomo do nazywania płodu ludzkiego człowiekiem na pewnym etapie rozwoju, a te same zasady genetyki nie uprawniają kogokolwiek do nazwania bakterii ssakami na pewnym etapie ich powstawania
Z płodu powstaje osobnik dorosły w ciągu kilku miesięcy, z bakterii ssak w ciągu miliarda lat. Zasady genetyki są te same. Powiesz że z płodu musi powstać określony osobnik dorosły. Nie jest to do końca takie jasne, bo u niektórych gatunków płeć jest determinowana w trakcie rozwoju zarodka. Z bakterii powstanie m.in. ssak,jeżeli będzie się rozwijała wystarczająco długo, więc porównanie jest uprawnione.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Za chwilę stwierdzisz, że to ja napisałam, że jajo i płód są tym samym. >Twoje myślenie, generalnie się do tego sprowadza. > Powołujesz się na zasady genetyki, uprawniające ciebie rzekomo do nazywania płodu ludzkiego człowiekiem na pewnym etapie rozwoju, a te same zasady genetyki nie uprawniają kogokolwiek do nazwania bakterii ssakami na pewnym etapie ich powstawaniaZ płodu powstaje osobnik dorosły w ciągu kilku miesięcy, z bakterii ssak w ciągu miliarda lat. >Zasady genetyki są te same. >Powiesz że z płodu musi powstać określony osobnik dorosły. Nie jest to do końca takie jasne, bo u niektórych gatunków płeć jest determinowana w trakcie rozwoju zarodka.
Co to ma do rzeczy, to tylko właściwość niektórych gatunków. Zresztą weźmy na przykład takie mutacje. One mogą zajść lub nie, ale rozwijający się osobnik, to cały czas ten sam osobnik - zmieniony, ale ten sam. Tak jak człowiek, któremu amputowano nogę pozostaje sobą.
>Z bakterii powstanie m.in. ssak,jeżeli będzie się rozwijała wystarczająco długo, więc porównanie jest uprawnione.
To bardzo daleka analogia. No i znowu - z jednej bakterii ssak nie powstał, a z jednego płodu tak.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | z jednej bakterii ssak nie powstał
Też tak myślę, napisałem: zasady genetyki nie uprawniają kogokolwiek do nazwania bakterii ssakami, mając na myśli ich liczbę mnogą.
Ale niby dlaczego jest to wykluczone, że z jednej? Bakterie mogą się rozmnażać bezpłciowo
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > z jednej bakterii ssak nie powstał >Też tak myślę, napisałem: zasady genetyki nie uprawniają kogokolwiek do nazwania bakterii ssakami, mając na myśli ich liczbę mnogą. >Ale niby dlaczego jest to wykluczone, że z jednej? Bakterie mogą się rozmnażać bezpłciowo
Ale wiesz, że tak nie było. po co tak gdybać?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | rozwijający się osobnik, to cały czas ten sam osobnik - zmieniony, ale ten sam
Zaczynasz inny problem filozoficzny, dotyczący tożsamości. Rozważania zaprowadzą do mechaniki kwantowej i wskażą, że się mylisz. Jeżeli można by ciebie zabić i odtworzyć, to odtworzona ty byłabyś tobą z momentu śmierci, natomiast ty jutrzejsza nie jesteś tobą dzisiejszą. Wiem , że to sprzeczne z intuicją, ale tak jest, bo empirycznie można to wykazać.
Sorry nie mam teraz czasu na dalsze pisanie. Miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > rozwijający się osobnik, to cały czas ten sam osobnik - zmieniony, ale ten sam> Zaczynasz inny problem filozoficzny, dotyczący tożsamości.> Rozważania zaprowadzą do mechaniki kwantowej i wskażą, że się mylisz.> Jeżeli można by ciebie zabić i odtworzyć, to odtworzona ty byłabyś tobą z momentu śmierci, natomiast ty jutrzejsza nie jesteś tobą dzisiejszą.> Wiem , że to sprzeczne z intuicją, ale tak jest, bo empirycznie można to wykazać.> Sorry nie mam teraz czasu na dalsze pisanie.> Miłego dniaGdyby mnie zabić, to mnie jutrzejszej by nie było. Ale jeżeli odtworzono by mnie kilka razy w różnym czasie, to faktycznie można by o tym pofilozofować. Również miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | |  | | Bożydar (2279 punktów) | Zauważ ile różnych twierdzeń przypisałeś mi w swoich postach, a ja napisałam tylko, że jajo i płód to nie to samo, ponieważ różnią się ilością chromosomów.
Twoje rozumowanie jest dalej błędne. Jajo z taką samą ilością chromosomów nie jest płodem, tylko jajem w trakcie albo po zapłodnieniu, tak samo jak nasiono nie jest drzewem, tylko nasionem. Nie przypisałem ci błędnych twierdzeń, sama sobie je przypisałaś.
Pisząc o tożsamości jaja i płodu zrobiłem błąd szukając przykładu, ale ten błąd nie przypisał ci twierdzenia czegoś czego nie twierdzisz.
Właściwa komórka jajowa składa się z żółtka stanowiącego materiał odżywczy dla rozwijającego się zarodka oraz tarczki zarodkowej zawierającej jądro. Po zapłodnieniu z tej właśnie tarczy rozwija się zarodek.
Po zapłodnieniu tarcza zarodkowa nie jest nawet zarodkiem.
Płód - w embriologii zarodek ssaków od momentu, kiedy można rozpoznać cechy morfologiczne dla danego gatunku. U ludzi zarodek stadium płodu osiąga w 8 tygodniu ciąży.
Dokonując aborcji wcześniej, nie zabija się nawet płodu.
Rozbiórki fundamentu, albo samego uprzątnięcia placu budowy nie można nazwać rozbiórką domu, do czego sprowadza się żądanie nazywania użycia tabletek wczesnoporonnych, aborcją człowieka.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Zauważ ile różnych twierdzeń przypisałeś mi w swoich postach, a ja napisałam tylko, że jajo i płód to nie to samo, ponieważ różnią się ilością chromosomów.> Twoje rozumowanie jest dalej błędne.> Jajo z taką samą ilością chromosomów nie jest płodem, tylko jajem w trakcie albo po zapłodnieniu, tak samo jak nasiono nie jest drzewem, tylko nasionem.Nie mam już do Ciebie siły  Gdzie napisałam, że zapłodnione jajo jest płodem. Zapłodnione jajo inaczej nazywamy zygotą. Kiedy ta zygota sie podzieli, powstaje zarodek - do płodu jeszcze daleko. > Nie przypisałem ci błędnych twierdzeń, sama sobie je przypisałaś.Nie będę tego komentować. > Pisząc o tożsamości jaja i płodu zrobiłem błąd szukając przykładu, ale ten błąd nie przypisał ci twierdzenia czegoś czego nie twierdzisz.> Właściwa komórka jajowa składa się z żółtka stanowiącego materiał odżywczy dla rozwijającego się zarodka oraz tarczki zarodkowej zawierającej jądro. Po zapłodnieniu z tej właśnie tarczy rozwija się zarodek.> Po zapłodnieniu tarcza zarodkowa nie jest nawet zarodkiem.Zgadzam się w zupełności. Napisałam, że jest? Sam sobie to dopowiedziałeś. > Płód - w embriologii zarodek ssaków od momentu, kiedy można rozpoznać cechy morfologiczne dla danego gatunku. U ludzi zarodek stadium płodu osiąga w 8 tygodniu ciąży.> Dokonując aborcji wcześniej nie zabija się nawet płodu.Dokonanie aborcji zanim zarodek przekształci się w płód nie powoduje zabicia płodu - inaczej być nie może  . Ale powtarzam, nie zauważyłeś nawet, że ja się wcale nie odnosiłam do aborcji, ani nawet do tematu tego wątku. Odniosłam się tylko do jednego Twojego zdania, które jak sam przyznałeś było błędne.
|
|
1 na 1 | gohna (5585 punktów) | Tak samo jak jajko nie jest kurą, tak płód nie jest człowiekiem. Jest to pewien etap rozwoju niezbędy do zostania istotą żywą. Wydaje mi się, że spór o to od kiedy zaczyna się być człowiekiem jest trudny do rozwiązania i jedni utożsamiają go a rozpoczęciem pracy mózgu, inni z ukształtowaniem się ciała, porodem, bądź nabyciem świadomości.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
 | | Bożydar (2279 punktów) | Wydaje mi się, że spór o to od kiedy zaczyna się być człowiekiem jest trudny do rozwiązania i jedni utożsamiają go a rozpoczęciem pracy mózgu, inni z ukształtowaniem się ciała, porodem, bądź nabyciem świadomości. A jedynym możliwym do przyjęcia bez sprzeczności kryterium, jest zajrzenie do odpowiednich kodeksów z którymi się można zgadzać albo nie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|