 |
Związki zawodowe - zdelegalizować? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-05-2009 23:15 | Zyga (1539 punktów) | Związki zawodowe - zdelegalizować?
13 na 13 | Młody jeszcze jestem, pojęcia o pewnych rzeczach nie mam i pojąć nie mogę. Jak to jest, że pracodawca nie może wywalić pracownika, który zamiast pracować, bunt w firmie urządza, działając ewidentnie na jej szkodę poprzez obniżanie morale?
Jak to działa, że co chwilę w TV pojawiają się osoby, które "żądają". Grożą, nie jedzą (na złość mamie odmrożę uszy) i zajmują biura? Skoro im się praca/wynagrodzenie nie podoba, to proszę się zwolnić. Jeżeli pracodawca faktycznie oferuje tak straszne warunki, to nie znajdzie nowych (dobrych) pracowników.
Niech mi ktoś wytłumaczy czemu kilkanaście osób tworzących związek, może z aprobatą aparatu represji (państwa) terroryzować pracodawcę, u którego pracować nikt ich nie zmusza? Czemu pracodawca musi liczyć się z głosem idiotów, którzy w tłumie krzyczą najgłośniej?
Żeby nie było. Nie jestem jedną z "kapitalistycznych świń wyzyskujących klasę robotniczą". Jestem pracownikiem, nie zawsze zadowolonym z warunków, na które się zgodziłem, ale zgodziłem się na nie. Gdy przestaną mi całkiem odpowiadać to się zwolnię zamiast organizować strajki.
Czyżby strajkujący myśli, że poniewierając żonę i obniżając całkowicie jej poczucie bezpieczeństwa utwierdzą ją w przekonaniu, że nie znajdzie nikogo równie wspaniałego? Czemu nie można ich najnormalniej zwolnić za niewykonanie obowiązków i działanie na szkodę firmy? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Jak to działa, że co chwilę w TV pojawiają się osoby, które "żądają".
A pracodawca to cichcem nie żąda? Nie kłamie, nie oszukuje, nie wymusza? Jak cię wydoją z jednej strony, to nadstawisz drugą?
|
|
 | 2 na 2 | Zyga (1539 punktów) | >A pracodawca to cichcem nie żąda? Nie kłamie, nie oszukuje, nie wymusza? Jak cię wydoją z jednej strony, to nadstawisz drugą?
Poszukaj innej pracy.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>A pracodawca to cichcem nie żąda? Nie kłamie, nie oszukuje, nie wymusza? Jak cię wydoją z jednej strony, to nadstawisz drugą?
>Poszukaj innej pracy.
Jeśli pracodawcę stać tylko na taką filozofię rynku pracy, to prędzej czy później pracy szukać będzie zbyt wielu, a i jemu ktoś obije gębę.
|
|
| |  | | Zyga (1539 punktów) | >Jeśli pracodawcę stać tylko na taką filozofię rynku pracy, to prędzej czy później pracy szukać będzie zbyt wielu, a i jemu ktoś obije gębę.
Taką filozofię powinien stosować pracownik.
|
|
| |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Nie bardzo nadążam za Tobą - umowa o pracę jest dobrowolną umową między pracodawcą a pracownikiem, która określa zakres pracy i przysługujące wynagrodzenie. Jedna i druga strona musi się z tej umowy wywiązać. Pracownik w tym zakresie traktowany jest łaskawiej, a przeciwko pracodawcy czyha cały aparat instytucjonalny, typu PIP, ZUS, sądownictwo pracy.
Jeżeli którejś ze stron umowa nie odpowiada, to ma prawo ją wypowiedzieć. Pomijam tu karygodne regulacje, np. w energetyce, gwarantujące na 10 lat zatrudnienie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >umowa o pracę jest dobrowolną umową między pracodawcą a pracownikiem, która określa zakres pracy i przysługujące wynagrodzenie. Jedna i druga strona musi się z tej umowy wywiązać.
Za niby dobrowolną umową kryje się instynkt przetrwania, tak pracownika, jak i pracodawcy. Opisując w miarę stabilny rynek pracy - wszsytko jest z grubsza OK. Ale wiemy, że tak być nie musi: wtedy płoną opony przed parlamentami, potem parlamenty, a umowy nie znaczą nic.
>przeciwko pracodawcy czyha cały aparat instytucjonalny, typu PIP, ZUS, sądownictwo pracy.
Dlaczego? Dlaczego niektórym do twarzy jest w kagańcu? Co by się działo, gdyby nie czyhało? Czy zyski pracodawcy byłyby tak wielkie, że wzrosłyby pensje?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >wtedy płoną opony przed parlamentami Akurat palący opony należeli i należą do najlepiej opłacanych, w pewnej części kosztem innych pracujących.
>Dlaczego? Dlaczego niektórym do twarzy jest w kagańcu? Komu?
>Czy zyski pracodawcy byłyby tak wielkie, że wzrosłyby pensje? Skoro czekają wielkie zyski, to czas przestać być wykorzystywanym pracownikiem, a zostać pracodawcą liczącym wielkie zyski, nieprawdaż?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Skoro czekają wielkie zyski, to czas przestać być wykorzystywanym pracownikiem, a zostać pracodawcą liczącym wielkie zyski, nieprawdaż? Typowa, prymitywna demagogia pracodawcy, której sens jest następujący:
Nie podoba ci się w MOJEJ firmie? Nie podoba ci się, że uzurpuję sobie prawo do traktowania cię gorzej niż malucha z kratką, bo dzięki tej kratce nie płacę VAT-u, a przez ciebie mam koszty stałe? TO WYP... i załóż sobie własną firmę, zobaczymy jaki z ciebie kozak!
Dla takich pracodawców mam równie demagogiczną propozycję: Wyp... z Polski, załóż sobie firmę w kraju, gdzie bezrobocie jest jednocyfrowe, a socjal dla bezrobotnych 5x wyższy niż ochłapy, które płacisz swoim pracownikom w Polsce. Chętnie zobaczę jaki z ciebie kozak.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Zupełnie nie rozumiem dlaczego każesz mi "wyp..." z mojego kraju, skora ja niczego takiego Tobie nie proponuję? Uważasz się za "lepszego" Polaka, czy co?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Zupełnie nie rozumiem dlaczego moje uwagi o demagogicznych pracodawcach wziąłeś do siebie.
Uderzyłem w stół. Czyżby nożyce się odezwały?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Robert Zawecki (4718 punktów) | > [color=#660000]Zupełnie nie rozumiem dlaczego moje uwagi o demagogicznych pracodawcach wziąłeś do siebie Mam rozumieć, że zagubiłeś się w strukturze wątku i przypadkiem odpowiadałeś na mój post?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Satyr (4285 punktów) |
>Typowa, prymitywna demagogia pracodawcy
Też uciąłeś rozmowę dość typową gadką (typowa dla pewnego typu osób). W Polsce funkcjonuje mnóstwo maleńkich firm - często 1,2-osobowych. Czytałem kiedyś o pomyśle bezdomnych, którzy założyli firmę zajmującą się staniem w kolejkach do urzędów. Ludzie podpisywali z nimi umowy o zleceniu wykonania pewnej czynności urzędowej, bo sami nie mieli czasu stać w kolejce. Wystarczy chcieć i ruszyć głową.
Tak czy siak, skoro przedsiębiorca ryzykuje swoim majątkiem, bierze na siebie trud zarządzania, stara się o nowe pomysły, to czemu nie może być panem we własnej firmie, choćby była gigantyczna?
Pozdrawiam!
|
|
| | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Typowa, prymitywna demagogia pracodawcy >Też uciąłeś rozmowę dość typową gadką (typowa dla pewnego typu osób). Niczego nie uciąłem, to mój adwersarz nie podjął dyskusji, ale tego nie chcesz przyznać, bo masz równie demagogiczne poglądy jak on.
>Wystarczy chcieć i ruszyć głową. Kolejny, stały punkt demagogii pracodawców: nie masz pracy, bo ci się nie chce pracować.
>Tak czy siak, skoro przedsiębiorca ryzykuje swoim majątkiem, bierze na siebie trud zarządzania, stara się o nowe pomysły, to czemu nie może być panem we własnej firmie, choćby była gigantyczna? Tak, tak... Przedsiębiorcy to po prostu elita nadludzi, a te swoje firmy zakładają dla dobra ludzkości.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Zyga (1539 punktów) | >Kolejny, stały punkt demagogii pracodawców: nie masz pracy, bo ci się nie chce pracować.
Jako pracownik, a nie pracodawca twierdzę, że w wielu przypadkach tak właśnie jest. Dodałbym jeszcze - lub nie masz umiejętności.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Kolejny, stały punkt demagogii pracodawców: nie masz pracy, bo ci się nie chce pracować. >Jako pracownik, a nie pracodawca twierdzę, że w wielu przypadkach tak właśnie jest. Dodałbym jeszcze - lub nie masz umiejętności. OK, zdarzają się takie przypadki, ale nie o tym jest ta dyskusja, a o demagogicznych komunałach wygłaszanych przez pracodawców, którzy pracowników traktują jak sprzęt biurowy.
Do tego co pisałem wcześniej dodam kolejną bzdurę propagowaną przez bezmózgów, a może hipokrytów: Polacy są za mało mobilni. Poziom bezrobocia byłby o wiele mniejszy, gdyby Polacy nie ograniczali się do poszukiwania pracy wyłącznie w najbliższym otoczeniu miejsca zamieszkania. W USA normalne jest, że zamieszkuje się tam, gdzie się znalazło pracę - nawet kilka tysięcy km od obecnego domu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | >Do tego co pisałem wcześniej dodam kolejną bzdurę propagowaną przez bezmózgów, a może hipokrytów: >Polacy są za mało mobilni. Poziom bezrobocia byłby o wiele mniejszy, gdyby Polacy nie ograniczali się do poszukiwania pracy wyłącznie w najbliższym otoczeniu miejsca zamieszkania. W USA normalne jest, że zamieszkuje się tam, gdzie się znalazło pracę - nawet kilka tysięcy km od obecnego domu.[/color]
Z tym, że to bzdura, akurat się zgadzam całkowicie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >nie o tym jest ta dyskusja, a o demagogicznych komunałach wygłaszanych przez pracodawców, którzy pracowników traktują jak sprzęt biurowy. Nie, dyskusja jest o karygodnych zachowaniach związków zawodowych.
>Do tego co pisałem wcześniej dodam kolejną bzdurę propagowaną przez bezmózgów, a może hipokrytów: >Polacy są za mało mobilni. Poziom bezrobocia byłby o wiele mniejszy, gdyby Polacy nie ograniczali się do poszukiwania pracy wyłącznie w najbliższym otoczeniu miejsca zamieszkania. W USA normalne jest, że zamieszkuje się tam, gdzie się znalazło pracę - nawet kilka tysięcy km od obecnego domu Bzdura? Bzdurą jest niewolnicze przywiązanie Polaków do swojego miejsca zamieszkania. Wolą być bez pracy i korzystać z pomocy społecznej, niż ruszyć się w poszukiwaniu czegoś lepszego. Mój sąsiad pracuje w Warszawie. Wyjeżdża w poniedziałek rano i wraca w piątek. Szuka chętnych do bycia przedstawicielami w rejonie Warszawy, oferuje 2-3 krotną krajową i nie ma chętnych do pracy, bo nie ma chętnych na zmianę miejsca pracy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > Bzdura? Bzdurą jest niewolnicze przywiązanie Polaków do swojego miejsca zamieszkania. Wolą być bez pracy i korzystać z pomocy społecznej, niż ruszyć się w poszukiwaniu czegoś lepszego. > Mój sąsiad pracuje w Warszawie. Wyjeżdża w poniedziałek rano i wraca w piątek. Szuka chętnych do bycia przedstawicielami w rejonie Warszawy, oferuje 2-3 krotną krajową i nie ma chętnych do pracy, bo nie ma chętnych na zmianę miejsca pracy.
Musi mieć bardzo dobry kontakt z rodziną.
|
|
| | | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>nie o tym jest ta dyskusja, a o demagogicznych komunałach wygłaszanych przez pracodawców, którzy pracowników traktują jak sprzęt biurowy. > Nie, dyskusja jest o karygodnych zachowaniach związków zawodowych. Mylisz temat postu otwierającego ten wątek z dyskusją, którą ja prowadzę.
> Bzdura? Bzdurą jest niewolnicze przywiązanie Polaków do swojego miejsca zamieszkania. Wolą być bez pracy i korzystać z pomocy społecznej, niż ruszyć się w poszukiwaniu czegoś lepszego. Łatwo było zgadnąć, że jesteś wyznawcą także i tego składnika "demagogii polskiego pracodawcy".
> Mój sąsiad pracuje w Warszawie. Wyjeżdża w poniedziałek rano i wraca w piątek. Szuka chętnych do bycia przedstawicielami w rejonie Warszawy, oferuje 2-3 krotną krajową i nie ma chętnych do pracy, bo nie ma chętnych na zmianę miejsca pracy. A dlaczego nie zatrudni mieszkańca Warszawy?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Mylisz temat postu otwierającego ten wątek z dyskusją, którą ja prowadzę No pewnie, nie ma to jak dyskusja nie na temat.
>jesteś wyznawcą także i tego składnika "demagogii polskiego pracodawcy" Niektórym wiara nie pozwala na otwarcie oczu.
>A dlaczego nie zatrudni mieszkańca Warszawy? A myślałem, że dla racjonalistów będzie to oczywiste. W okolicach Wawy nie ma już wolnych pracowników w tej branży.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Mylisz temat postu otwierającego ten wątek z dyskusją, którą ja prowadzę > No pewnie, nie ma to jak dyskusja nie na temat. To dlaczego bierzesz w niej udział?
>>jesteś wyznawcą także i tego składnika "demagogii polskiego pracodawcy" > Niektórym wiara nie pozwala na otwarcie oczu. Czego jesteś klasycznym przykładem.
>>A dlaczego nie zatrudni mieszkańca Warszawy? > A myślałem, że dla racjonalistów będzie to oczywiste. W okolicach Wawy nie ma już wolnych pracowników w tej branży. Czyli twój znajomy postępuje nieracjonalnie poszukując elementów pustego zbioru.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Zyga (1539 punktów) | > Tak czy siak, skoro przedsiębiorca... stara się o nowe pomysłySzef jest mądry mądrością swoich pracowników
|
|
8 na 8 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Może inaczej byłoby, gdyby szefowie związkowi musieli pracować jak pozostali a funkcje związkowe wypełniać społecznie.
|
|
 | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Może inaczej byłoby, gdyby szefowie związkowi musieli pracować jak pozostali a funkcje związkowe wypełniać społecznie. Lub gdyby wynagrodzenie szefów nie mogło być wyższe niż ustawowo określona krotność najniższego pracowniczego. Chociaż to ograniczanie lepiej jest uzasadnione dla relacji władza - obywatele. .
|
|
10 na 10 | Satyr (4285 punktów) |
Szefowie związków to wiecznie pazerne na kasę kreatury. Chodzi im tylko o pieniądze. Za ich hasłami idą ludzie, którzy kwestii ekonomicznych nie zauważyliby nawet jakby ich walnęły w czoło. Bawią mnie uwagi naiwniaków wierzących w dobre chęci związkowców. Oni to robią by ludzie pracy pieniądze mieli - ale w kieszeniach przedstawicieli, ot co. W samej Kampanii Węglowej (w zeszłym roku na działalność związków wydała 20 mln zł!) działa około 180 (słownie: sto osiemdziesiąt) związków. Wynagrodzenia szefów polskich związków sięgają 13 tys. zł miesięcznie, a jest ich wielu i mają wielu pomagierów, którzy też biorą forsę. Niech sobie mają te związki, ale niech sami je finansują! Zobaczymy ilu wówczas będzie tych wszystkich "szefów", "prezesów" i innych dusigroszy. Dorzucam artykuł o zarobkach szefów NSZZ "Solidarność": www.tarnow(*)ntent&task=view&id=68&Itemid=1
|
|
10 na 10 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Mam tylko jeden postulat - cała działalność związków zawodowych, wliczając w to płace, transport, biura i obsługę, powinna być pokrywana wyłącznie ze składek związkowych. I po sprawie. Jak jeden z drugim związkowiec będzie musiał złożyć się na płacę przewodniczącego, to wnet zrobią sami ze sobą porządek.
Dodatkowo, dla równowagi stron, powinien być wprowadzony lockout.
|
|
5 na 5 | Robert Zawecki (4718 punktów) | GW:Guzikiewicz dziś jest wiceprzewodniczącym stoczniowej "S" i uważa się za osobę nietykalną.
Gdy kierowana przez niego grupa związkowców obrzuciła jajami policjantów chroniących świadka podczas rozprawy sądowej - kilka jaj rozbiło się na sali - prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa przeciwko wandalom.
Guzikiewicz i przewodniczący stoczniowej "S" Roman Gałęzewski doskonale się uzupełniają. Gałęzewski to polityk, negocjator, Guzikiewicz jest jego zbrojnym ramieniem. Na demonstracje wkłada specjalny uniform - kask i jasny kombinezon, którego zresztą zwykli stoczniowcy nigdy nie noszą.
Jest tajemnicą poliszynela, że udział w demonstracjach jest płatny. Dniówka wynosi 100 zł plus darmowy przejazd, który przed prywatyzacją fundował zarząd stoczni. Zawodowymi demonstrantami Guzikiewicza są zwykle robotnicy niżej kwalifikowani. Przyciąga ich tanimi pożyczkami z kasy zapomogowo-pożyczkowej. Zawodowi zadymiarze opłacani z przymusu przez własne zakłady. To jest zupełnie chore. GW:Związkowcy z KGHM wyzwiskami, petardami i bójką z ochroniarzami wywalczyli na swoich podszytych zającem prezesach po 5 tys. zł premii.
To przykład związkokracji pleniącej się w spółkach kontrolowanych przez państwo. Związkowcy mają prawo walczyć o wyższe pensje, ale powinien je z nimi negocjować silny właściciel, który liczy pieniądze. KGHM silnego właściciela nie ma. Łatwo dawać premie z nie swoich pieniędzy.
W takich spółkach jak KGHM liczą się nie pieniądze, lecz święty spokój. Prezesom śni się po nocach wywózka na taczkach. Kupują sobie związkowców kosztem firmy. A rząd przymyka oko, bo boi się zadym w Warszawie.
Zarabiają związkowcy, zarabiają prezesi, stratne jest państwo, czyli my. Dywidendy do budżetu są niższe, firmy przejadają zyski, a potem nie mają na inwestycje. Na końcu wyciągają ręce po pomoc państwa. Szok przychodzi dopiero, gdy zakład bankrutuje, jest zamykany jak stocznie.
Cztery lata temu pod Sejmem podchmieleni górnicy za pomocą płyt chodnikowych i oskardów załatwili sobie nie tylko krótszy czas pracy (co im się należało), ale specjalne, najwyższe w kraju emerytury, na które składają się podatnicy (4 mld zł rocznie). Politycy walczący wtedy o prezydenturę prześcigali się w umizgach, kto da górnikom więcej.
|
|
7 na 7 | lotrek (14275 punktów) | Czy zdelegalizować związki zawodowe? Zdecydowanie tak, gdyż to co wyprawiają w naszym kraju, to istna paranoją. Szczególnie widać to w dużych zakładach pracy, gdzie przywódcy związkowi mając poparcie licznych pracowników-związkowców wymuszają na pracodawcy niczym nieuzasadnione podwyżki, nie licząc się z sytuacją finansową firmy. Szefowie związków robią tak, by pokazać swojemu związkowemu elektoratowi, że działają, że są potrzebni, gdyż od tego zależny, czy wybiorą ich na następną kadencje. A z tym wiążą się niezłe płatne etaty, oczywiście na koszt pracodawcy. Szokujące, przynajmniej dla mnie, jest palenie opon w czasie manifestacji związkowych w centrum miast. Spróbowałbym spalić oponę na własnej działce, policja, albo straż miejska zaraz by mnie dopadła i drogo by mnie to kosztowało a oni robią to bezkarnie. Niesprawiedliwe są też wysokie odprawy wypłacane zwalnianym pracownikom, pod naciskiem związków zawodowych, oczywiście w dużych zakładach pracy, jak stocznie. W małych upadających firmach, pracownicy lądują na bruku i pies z kulawą nogą się o nich nie upomni. Niestety, nie widzę by ktokolwiek chciał położyć kres tej chorej sytuacji, gdyż rządzący, bez względu na opcje panicznie boją się zadzierać ze związkami zawodowymi. I nie ma najmniejsze możliwości, nie tylko na delegalizacje związków zawodowych, ale też jakieś rozsądne ograniczenie ich destruktywnej działalności.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
 | 5 na 5 | Madzikowa (120 punktów) |
"W małych upadających firmach, pracownicy lądują na bruku i pies z kulawą nogą się o nich nie upomni."Niestety to przykra prawda.  Krew mnie zalewa, kiedy widzę te "manifestacje" związkowców, które w rzeczywistości zamieniają się w burdy.  Wygląda na to, że tylko ci silni i bezczelni mogą na coś liczyć, w dodatku często za nasze - podatników- pieniądze. A odwołanie uroczystości rocznicowych w Gdańsku związane z groźbami - o ile się nie mylę - Solidarności 80? Przecież to niedorzeczność, żeby nie można było jakośc temu przeciwdziałać. Niedługo sterroryzują nas zupełnie.  Poza tym używanie nazwy "Solidarność" do tych wszystkich egoistycznych i aroganckich związków zawodowych powinna być zakazana. Nie mają one przecież nic wspólnego z tamtymi ideami. Wręcz przeciwnie.
|
|
 | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Zaimportować Żelazną Damę , wiekowa to już kobiecina ale ma doświadczenie w robieniu porządków ze związkowcami  .
|
|
6 na 6 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Dziennik:Polskie kopalnie liczą sobie za czarne paliwo o 40 procent więcej niż rok temu. Tona węgla w polskiej kopalni kosztuje 280 złotych, a w europejskich portach przeładunkowych o jedną trzecią mniej. Nic więc dziwnego, że firmy wolą sprowadzać tańsze paliwo z Europy, niż przepłacać u nas.
Wyniki spółek węglowych są niepokojące. Kompania Węglowa, największy producent węgla w Europie, miała 10,3 miliona złotych zysku, czyli o 70 procent mniej niż przed rokiem. Kilka lat temu Kompania przynosiła 200 milionów zysku rocznie. Natomiast Jastrzębska Spółka Węglowa w pierwszym kwartalne odnotowała 80 milionów złotych straty, a przed rokiem zarobiła 670 milionów złotych. Sprzedaż węgla przez spółkę zniżkowała o jedną piąta.
Do odbiorców, którzy zmniejszają skalę zamówień w polskich kopalniach zalicza się koncern energetyczny Vatenfall. "Kupujemy surowiec z różnych źródeł, po cenach rynkowych - mówi "Parkietowi" Łukasz Zimnoch, rzecznik Vattenfall Polska. Szczegółów jednak nie podał. Tylko patrzeć jak związkowcy z kopalń zaczną nas terroryzować, byśmy dopłacali do ich strat. Przecież żaden z nich nie wpadnie na pomysł, że w kryzysie zarobki powyżej 10 tys. nie mają uzasadnienia ekonomicznego.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Jaka idea przyświeca człowiekowi, który postanawia od kogoś, kto zarobił na własnym biznesie 2000 zł ściągnąć różnego rodzaju haracze. Po to aby oddawać mu to poprzez różnego rodzaju systemy pomocy społecznej? Po kiego, jeśli ten człowiek sam sobie pomaga natychmiast, pracując dba o siebie. Dlaczego zabiera mu się owoce jego pracy i sprawia, że przestaje ona być opłacalna, że grozi mu pułapka zadłużenia? Dlaczego muszę najpierw nabyć prawa do tego, by zarobić na własne życie? Moim podstawowym prawem powinna być taka właśnie możliwość, nie powinienem nabywać praw do czegoś, do czego zmusza mnie natura życia, od czego zależy fizyczne przetrwanie.
Niestety, ktoś niezrównoważony lub chciwy sprawił, że musimy najpierw spełniać pewne kryteria, by wykonywać najprostsze rzeczy pod słońcem, dokonał zamachu na nasze życie, postawił w bardzo niewygodnym położeniu a potem dziwią nas patologiczne zjawiska związane ze związkami zawodowymi lub pracodawcami. Delegalizacja związków sprawi jedynie, że inne patologiczne zjawisko zyska na sile, Iks i tak nie będzie mógł rzucić roboty, bo w nowym miejscu spotka się dokładnie z tym samym i wiele zaryzykuje, jeśli spróbuje działać na własną rękę. Oczywiście komuś się uda, ktoś się nieźle ustawi, ale nie chodzi o to, aby tylko ktoś, lecz wszyscy mogli zapracować na siebie.
Jeśli zdelegalizuje się związki, w ich miejsce będzie musiało powstać coś innego, powstanie siłą rzeczy, podobnie jak zanieczyszczona rzeka wymusimy działania zaradcze. Ktoś chce oddać pełnię władzy wielkim firmom, bo uważa, że te zadbają o nas lepiej niż związki, ale mamy już dosyć bogatą historię i wiemy, czym to się skończy.
Według mnie potrzebujemy wyegzekwować, jako społeczeństwo, byśmy nie musieli nabywać praw do zarabiania na własne życie. To zlikwiduje związki w ich obecnej formie i w dużej mierze rozwiąże problem z pracodawcami.
|
|
 | 1 na 1 | Zyga (1539 punktów) | >Jaka idea przyświeca człowiekowi, który postanawia od kogoś, kto zarobił na własnym biznesie 2000 zł ściągnąć różnego rodzaju haracze. Po to aby oddawać mu to poprzez różnego rodzaju systemy pomocy społecznej? Po kiego, jeśli ten człowiek sam sobie pomaga natychmiast, pracując dba o siebie. Dlaczego zabiera mu się owoce jego pracy i sprawia, że przestaje ona być opłacalna, że grozi mu pułapka zadłużenia? Dlaczego muszę najpierw nabyć prawa do tego, by zarobić na własne życie? Moim podstawowym prawem powinna być taka właśnie możliwość, nie powinienem nabywać praw do czegoś, do czego zmusza mnie natura życia, od czego zależy fizyczne przetrwanie.
Kiedyś Pan i władca zabierał rolnikom część plonów. Dziś taka danina wydaje się złodziejstwem. Dziś zabiera się gotówkę (sporą część)i większość myśli, że to normalne. Oficjalnie nazwa zmieniła się na podatki choć to nadal danina.
>Niestety, ktoś niezrównoważony lub chciwy sprawił, że musimy najpierw spełniać pewne kryteria, by wykonywać najprostsze rzeczy pod słońcem, dokonał zamachu na nasze życie, postawił w bardzo niewygodnym położeniu a potem dziwią nas patologiczne zjawiska związane ze związkami zawodowymi lub pracodawcami. Delegalizacja związków sprawi jedynie, że inne patologiczne zjawisko zyska na sile, Iks i tak nie będzie mógł rzucić roboty, bo w nowym miejscu spotka się dokładnie z tym samym i wiele zaryzykuje, jeśli spróbuje działać na własną rękę. Oczywiście komuś się uda, ktoś się nieźle ustawi, ale nie chodzi o to, aby tylko ktoś, lecz wszyscy mogli zapracować na siebie.
Tak to jest, że ktoś musi niemieć, aby ktoś mógł mieć. Nie mogą wmieć wszyscy po równo. Ludzka natura na to nie pozwala.
>Jeśli zdelegalizuje się związki, w ich miejsce będzie musiało powstać coś innego, powstanie siłą rzeczy, podobnie jak zanieczyszczona rzeka wymusimy działania zaradcze.
Może wystarczą pewne regulacje prawne. Może wystarczy świadomość pracownika, że nie ma przymusu pracy dla złodzieja i oszusta. Może wystarczy świadomość pracodawcy że nic nie działa tak dobrze jak starem nagród. Może wystarczy świadomość obojga, że jaka praca taka płaca, A NIE ODWROTNIE. Może wystarczy odebrać władzę chamowi, który myśli, że wymachując sztachetą zmusi pracodawcę do płacenia 2x tyle za robienie 3x mniej.
>Ktoś chce oddać pełnię władzy wielkim firmom, bo uważa, że te zadbają o nas lepiej niż związki, ale mamy już dosyć bogatą historię i wiemy, czym to się skończy.
Czym?
>Według mnie potrzebujemy wyegzekwować, jako społeczeństwo, byśmy nie musieli nabywać praw do zarabiania na własne życie. To zlikwiduje związki w ich obecnej formie i w dużej mierze rozwiąże problem z pracodawcami.
Obawiam się, że nie da się tego wyegzekwować. Potrzeba do tego kontrpolicji, kontrwięzień i kontrarmi. Aby bronić się przed kradzieżą części zarobków potrzeba kontraparatu represji. Gdy już to się uda, kontraparat będzie trzeba za coś utrzymać... i zaczniemy okradać obywateli.
|
|
2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Generalnie zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Lecz likwidacja związków zawodowych to też rozwiązanie nie tegos. Pracodawcy mają swoje organizacje to i pracownicy też muszą. Równowaga sił musi być w przyrodzie jak i w mocy  . Widzę tu jednak inną rolę związków niż walka o zatrudnienie w upadających zakładach takich jak np stocznie. Związki powinny działać na polu walczenia o prawa pracownicze ale w przepisach kodeksu pracy, a nie walkę o podwyżki czy też o niezwalnianie kogoś tam. Poza tym zgadzam się z Tobą całkowicie. Sam dwa razy w życiu się zwalniałem, bo przestało mi się podobać w danej firmie, przy czym w obu mnie proszono żebym się nie zwalniał i jeszcze się zastanowił i raz zwolniono mnie  ale nie mam żalu ani pretensji, raz też znikło mi stanowisko pracy poprzez upadek firmy, także przerobiłem już w życiu różne formy zatrudniania i zwalniania  . Raz też cofnięto mnie z zagranicznej delegacji, ponieważ uznałem, że nie jestem niewolnikiem i w soboty do pracy nie będę przychodzić. Z doświadczeń moich wynika, że istotna jest treść umowy zawieranej pomiędzy pracodawcą i pracownikiem to raz ale najważniejsze jest aby nie było bezrobocia, bo wtedy zarówno pracownik jak i pracodawca zasiadając do stołu negocjacyjnego mają równe szanse. Więc istotne jest żeby pracy było dużo, a wtedy i związki zawodowe staną się zbyteczne.
|
|
 | 1 na 1 | Zyga (1539 punktów) | > Generalnie zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Lecz likwidacja związków zawodowych to też rozwiązanie nie tegos. Pracodawcy mają swoje organizacje to i pracownicy też muszą. Równowaga sił musi być w przyrodzie jak i w mocy .Państwowa inspekcja pracy powinna wystarczyć.  > Widzę tu jednak inną rolę związków niż walka o zatrudnienie w upadających zakładach takich jak np stocznie. Związki powinny działać na polu walczenia o prawa pracownicze ale w przepisach kodeksu pracy, a nie walkę o podwyżki czy też o niezwalnianie kogoś tam.O to właśnie powinien dbać PIP. > Raz też cofnięto mnie z zagranicznej delegacji, ponieważ uznałem, że nie jestem niewolnikiem i w soboty do pracy nie będę przychodzić.Ja jestem niestety niewolnikiem. Zgodziłem się przychodzić w soboty. Latem coraz bardziej mi to przeszkadza. > Z doświadczeń moich wynika, że istotna jest treść umowy zawieranej pomiędzy pracodawcą i pracownikiem to raz ale najważniejsze jest aby nie było bezrobocia, bo wtedy zarówno pracownik jak i pracodawca zasiadając do stołu negocjacyjnego mają równe szanse. Więc istotne jest żeby pracy było dużo, a wtedy i związki zawodowe staną się zbyteczne.> Bezrobocie jest sprawą troszkę naciąganą. Utwierdzam się w tym za każdym razem, gdy słyszę - "zamieść ogłoszenie, że poszukujemy pracownika". I poszukujemy... i poszukujemy... i poszukujemy... i przychodzą cv'ki, a zdjęcia załączone przedstawiają kilka osób na imprezce piwnej z podpisem "ja to ten po prawo w niebieskim".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|