Czołem,
Przyznam się bez bicia na samym wstępie, że o fenomenologii wiem z pewnością niewiele, być może nawet źle pojmuję jej założenia (jestem bardzo otwarty na wszelkie wskazówki), ale to co nasunęło mi się po przeczytaniu poniższej definicji tego kierunku to swego rodzaju niespełnialność założeń. W moim przekonaniu, nie ma żadnej możliwości wypełnienia podstawowego założenia fenomenologii... bo jakże można zawiesić czy wręcz pozbawić się przekonań i traktować świat takim jakim jest (czyli tak naprawdę jakim?) Jeśli dobrze rozumiem, fenomenologia nawołuje do jakiejś obiektywnej prawdy i obiektywnej metody jej znalezienia (co już samo w sobie jest zgoła nierealne) Wydaje mi się, że niemożliwym jest uciec od ideologii, oczyścić się z "filtrów" przez które widzimy świat, innymi słowy - mam wrażenie, że relatywne postrzeganie świata stanowi to jakim ten świat jest i nie można wstawić w nawias/zawiesić pewnych założeń... Bardzo prawdopodobnym jest, że się mylę, ale to nawet lepiej bo może ktoś życzliwy wyprowadzi mnie z błędu.
"Metoda fenomenologiczna polega na opisie i oglądzie tego, co bezpośrednio jest dane. Jest to metoda filozofowania, która odbiega od codziennych sposobów orientowania się w rzeczywistości. Podejście fenomenologiczne różni się od naturalnego nastawienia bezzałożeniowością. W nastawieniu naturalnym mamy na temat świata pewne założenia, domysły, teorie, spekulacje. Fenomenologia nawołuje do ich odrzucenia po to, by przyjrzeć się światu tak, jak się on jawi. Edmund Husserl postulował powrót do rzeczy samych. Ma temu służyć redukcja fenomenologiczna (epoche), która oznacza wzięcie w nawias, zawieszenie przekonania o realnym istnieniu świata i poznającego podmiotu. Epoche miała sprawić, że świadomość stanie się czysta (pozbawiona założeń), będzie traktować świat wyłącznie jako fenomeny, zjawiska."
|