Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zagadka.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
20-05-2009 22:22Cabbage (1821 punktów)Zagadka.
Ocena 1 na 1
Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?


Albrecht Dürer - Adam i Ewa, 1504.


Richard Hamilton- Co właściwie sprawia, że dzisiejsze mieszkania są tak odmienne, tak pociągające?, 1956.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)
>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?

Na pierwszym, bo prócz większej rozmaitości obiektów seksualnych dysponuje też znacznym asortymentem artykułów żywnościowych.

"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
dominika (258 punktów)

>
W błękitnych monochromach?


Przeciez widać od razu, ze drugi. Moze zmieniać tapety.
Adamiak (36436 punktów)
>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?

   Na pierwszym więcej - dla homo religious.
   Na drugim więcej - dla homo consumens.
   Na obu może wybrać wszystko - dla Homo sapiens sapiens.
21-05-2009 11:53 
 Ocena 2 na 2
dominika (258 punktów)
>>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?
>   Na pierwszym więcej - dla homo religious.
>   Na drugim więcej - dla homo consumens.
>   Na obu może wybrać wszystko - dla Homo sapiens sapiens.
>
Hmmm. Kiedys homo sapiens, no w kazdym razie erectus, zeby zmienic "tapety" czyli habitat, musial robic to, do czego dalej jest najlepiej ze wszystkich zwierzat przystosowany, do przebiegania dalekich dystansow w kazdych warunkach i kazdej temperaturze.Homo consumens ma wszystko bezpiecznie w zasiegu reki i najlepiej jak u Hamiltona w tzw. stolowym. Ergo, tyjemy i nudzimy sie jak mopsy. Jezdzimy neurotycznie na jakies organizowane wakacje, gdzie obiecuja "przebieganie dalekich dystansow" i wracamy czesto zmeczeni i rozczarowani. Zmiana tapet to nie jest przezycie spirytualne.

Co jest naprawde ciekawe to w mozgu przy pytaniach o uczucia religijne podswietla sie ta sama czesc jak o pytania o podanie kierunku.

Napisze wiecej przy okazji. U nas dzisiaj niby wolne, bo swieto religijne, (protestanckie, oni tu Marii nie uznaja), ale pogoda nieszczegolna i wole isc do pracowni.
Adamiak (36436 punktów)
>>   Na obu może wybrać wszystko - dla Homo sapiens sapiens.

>Hmmm. Kiedys homo sapiens, no w kazdym razie erectus, zeby zmienic "tapety" czyli habitat, musial robic to, do czego dalej jest najlepiej ze wszystkich zwierzat przystosowany...
   Czyli myśleć i niekoniecznie musiał, mógł chcieć.

>Ergo, tyjemy i nudzimy sie jak mopsy.
   Nie o mnie piszesz.

>Jezdzimy neurotycznie na jakies organizowane wakacje...
   To znowu nie o mnie.

>Zmiana tapet to nie jest przezycie spirytualne.
   Dla kogo?

>Co jest naprawde ciekawe to w mozgu przy pytaniach o uczucia religijne podswietla sie ta sama czesc jak o pytania o podanie kierunku.
   W czyim mózgu?

>Napisze wiecej przy okazji. U nas dzisiaj niby wolne, bo swieto religijne, (protestanckie, oni tu Marii nie uznaja), ale pogoda nieszczegolna i wole isc do pracowni.

   U mnie ładna pogoda - siedzę sobie, piję mocną herbatę, myślę i piszę, bo lubię - dlatego też ładna.
dominika (258 punktów)
>>>   Na obu może wybrać wszystko - dla Homo sapiens sapiens.
>>Hmmm. Kiedys homo sapiens, no w kazdym razie erectus, zeby zmienic "tapety" czyli habitat, musial robic to, do czego dalej jest najlepiej ze wszystkich zwierzat przystosowany...
>   Czyli myśleć i niekoniecznie musiał, mógł chcieć.
>>Ergo, tyjemy i nudzimy sie jak mopsy.
>   Nie o mnie piszesz.
>>Jezdzimy neurotycznie na jakies organizowane wakacje...
>   To znowu nie o mnie.
>>Zmiana tapet to nie jest przezycie spirytualne.
>   Dla kogo?
>>Co jest naprawde ciekawe to w mozgu przy pytaniach o uczucia religijne podswietla sie ta sama czesc jak o pytania o podanie kierunku.
>   W czyim mózgu?
>>Napisze wiecej przy okazji. U nas dzisiaj niby wolne, bo swieto religijne, (protestanckie, oni tu Marii nie uznaja), ale pogoda nieszczegolna i wole isc do pracowni.
>   U mnie ładna pogoda - siedzę sobie, piję mocną herbatę, myślę i piszę, bo lubię - dlatego też ładna.
Oh, czepiasz sie slow

W kazdym mozgu.
Przeczytaj A. Newberg i E D'Aquili "Why God won't go away". Czyli, czy mozg stworzyl Boga, czy Bog mozg. Jezeli popularna wersja cie brzydzi, to przeczytaj ich: The Mystical Mind: Probing the Biology of Religious Experience . Ale to inna rozmowa.

"Tyjemy" etc pisze in abstracto i nudzi mnie ciagle tlumacznie ewentualnych niescislosci jezykowych. Ok moze juz nie jestem pod tym wzgledem 100% Polka i prosze o wyrozumialosc.

A zmiana tapet dla mnie osobiscie nie jest przezyciem spirytualnym i jakiekolwiek zachwyty nad urzadzeniem mieszkan mnie nie ruszaja, horyzont tak.
Pamietasz "Scarface" Once I had it all, now I just have everything"? Ja mysle, ze u Durera wazne jest kim sa, a nie co maja, w bardzo wolnym tlumaczeniu.
Adamiak (36436 punktów)
>>   U mnie ładna pogoda - siedzę sobie, piję mocną herbatę, myślę i piszę, bo lubię - dlatego też ładna.
>Oh, czepiasz sie slow
   Nie czepiam się słów, tylko odczytuję ich znaczenie w tekście.

>W kazdym mozgu.
>Przeczytaj A. Newberg i E D'Aquili "Why God won't go away". Czyli, czy mozg stworzyl Boga, czy Bog mozg.
   W moim niekoniecznie i to nie tylko dlatego, że nie znam angielskiego.

>A zmiana tapet dla mnie osobiscie nie jest przezyciem spirytualnym i jakiekolwiek zachwyty nad urzadzeniem mieszkan mnie nie ruszaja, horyzont tak.

   Zmianę "tapety", czyli habitatu odczytałem jako metaforę, znaczy tak, jak mi te słowa w kontekście sugerowały - chęć rozszerzenia horyzontów realizowaną przez zmianę organizacji, pułapu myślenia.
dominika (258 punktów)
>>>   U mnie ładna pogoda - siedzę sobie, piję mocną herbatę, myślę i piszę, bo lubię - dlatego też ładna.
>>Oh, czepiasz sie slow
>   Nie czepiam się słów, tylko odczytuję ich znaczenie w tekście.
>>W kazdym mozgu.
>>Przeczytaj A. Newberg i E D'Aquili "Why God won't go away". Czyli, czy mozg stworzyl Boga, czy Bog mozg.
>   W moim niekoniecznie i to nie tylko dlatego, że nie znam angielskiego.
>>A zmiana tapet dla mnie osobiscie nie jest przezyciem spirytualnym i jakiekolwiek zachwyty nad urzadzeniem mieszkan mnie nie ruszaja, horyzont tak.
>   Zmianę "tapety", czyli habitatu odczytałem jako metaforę, znaczy tak, jak mi te słowa w kontekście sugerowały - chęć rozszerzenia horyzontów realizowaną przez zmianę organizacji, pułapu myślenia.
>
Przepraszam, nie wiem dlaczego uznalam, ze znasz angielski. Ksiazka w tlumaczeniu ma tytul "Dlaczego Bog nie odchodzi. Bez znaku zapytania. I jeszcze raz: W KAZDYM zdrowym mozgu. twierdzenie oparte jest na badaniach wykonanych przez ww specjalistow. Jest to czysta fizjologia i nie mozesz byc taki pewny, bo nie miales robionych badan, ale na wiekszosci badanych mozgow, oprocz patologicznych, podswietlalo sie wlasnie tak.
"zmiane tapet"uzylam w raz przenosni, raz doslownie, nie jest to takie w sumie wazne. Na przyszlosc bede sie wypowiadac precyzyjniej.
27-05-2009 06:54 
 Ocena-1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Przepraszam, nie wiem dlaczego uznalam, ze znasz angielski.
   To być może przez moją lingwistyczną urodę, choć niektórzy ją szeregują, jako rzymsko-katolicką, bo mam nos perkaty, jak Juliusz Cezar, a uszy konkretne, jak Józef Glemp.

>Ksiazka w tlumaczeniu ma tytul "Dlaczego Bog nie odchodzi. Bez znaku zapytania. I jeszcze raz: W KAZDYM zdrowym mozgu. twierdzenie oparte jest na badaniach wykonanych przez ww specjalistow. Jest to czysta fizjologia i nie mozesz byc taki pewny, bo nie miales robionych badan, ale na wiekszosci badanych mozgow, oprocz patologicznych, podswietlalo sie wlasnie tak.

   Nie czytałem książki więc nie wiem na jakiej populacji robione były badania i kto to jest "ww specjaliści".
   Mam też kłopot z Twoim kategorycznym stwierdzeniem: "W KAZDYM zdrowym mozgu", brakuje mi definicji "zdrowego mózgu", bo każdy rozumiem, jako "wszystkie".
   Jeszcze jedną wątpliwość mam z zaszeregowaniem "uczuć religijnych", jako elementu orientacji przestrzennej i nie ukrywam, że brzmi to głupio.
   Nawet jeśli masz na myśli szeroko pojęty "wybór drogi", to i tak uczucia religijne nijak mi się z fizjologią nie kojarzą.

>Na przyszlosc bede sie wypowiadac precyzyjniej.
   Fajnie by było - będzie mniej niedomówień, więc i rozmowa wygodniejsza.
dominika (258 punktów)
>>Przepraszam, nie wiem dlaczego uznalam, ze znasz angielski.
>   To być może przez moją lingwistyczną urodę, choć niektórzy ją szeregują, jako rzymsko-katolicką, bo mam nos perkaty, jak Juliusz Cezar, a uszy konkretne, jak Józef Glemp.
>Ksiazka w tlumaczeniu ma tytul "Dlaczego Bog nie odchodzi. Bez znaku zapytania. I jeszcze raz: W KAZDYM zdrowym mozgu. twierdzenie oparte jest na badaniach wykonanych przez ww specjalistow. Jest to czysta fizjologia i nie mozesz byc taki pewny, bo nie miales robionych badan, ale na wiekszosci badanych mozgow, oprocz patologicznych, podswietlalo sie wlasnie tak.
>   Nie czytałem książki więc nie wiem na jakiej populacji robione były badania i kto to jest "ww specjaliści".
>   Mam też kłopot z Twoim kategorycznym stwierdzeniem: ", brakuje mi definicji "zdrowego mózgu", bo każdy rozumiem, jako "wszystkie".
>   Jeszcze jedną wątpliwość mam z zaszeregowaniem "uczuć religijnych", jako elementu orientacji przestrzennej i nie ukrywam, że brzmi to głupio.
>   Nawet jeśli masz na myśli szeroko pojęty "wybór drogi", to i tak uczucia religijne nijak mi się z fizjologią nie kojarzą.
>>Na przyszlosc bede sie wypowiadac precyzyjniej.
>   Fajnie by było - będzie mniej niedomówień, więc i rozmowa wygodniejsza.
Trudno jest prowadzic rozmwe na temat ksiazki, czy jakiegos twierdzenia w niej zawartego, jezeli jedna strona ja czytala, a druga nie.
>Przepraszam, nie wiem dlaczego uznalam, ze znasz angielski.
To byla odpowidz dla P. Cabbage a nie ogolnie na forum, ksiazka nie jest tlumaczona na polski.
W KAZDYM zdrowym mozgu"
poniewaz z tego co przeczytalam badania wylaczaly patologie typu Down, Altzheimer, MS, Huntington, Parkinson czy inne uznane przez DSM (system diagnozy pl.wikipedia.org/wiki/DSM-IV)jako patologie. A tak nawiasem homoseksualizm jako choroba zostal zdjety z listy DSM dopiero w 1973.
Nie wypowiadam sie na temat wartosci merytorycznej ksiazki. Z Amerykanami nigdy nie wiadomo. Podalam raczej jako ciekawostke na forum, zagadke:

Czy Bog stworzyl mozg czy mozg Boga?

Newberg i D'Aquilli szukaja klucza do zrozumienia jak mozg rozpoznaje "rzeczywiste" w sensie prawdziwe, to co jest. Podczas CAT skanu mozgu w czasie modlitwy, medytacji lub innego porownywalnego doswiadczenia spirytualnego podswietla sie ta czesc mozgu jak podczas podawania instrukcji w pytaniu o droge. Prosto, przy pytaniu czy wierzysz w Boga cieplo robi sie w mozgu w tym samym miejscu jak kiedy turysta pyta jak dojsc do Rynku Starego Miasta. Ja uwazam to za ciekawe. Chcialabym to jeszcze gdzies zobaczyc oprocz Amerykanow, ale to na wakacjach
Cabbage (1821 punktów)

>Czy Bóg stworzył mózg czy mózg Boga?

Myślę, że jest to pytanie w stylu "co było pierwsze, jako czy kura?"
Zagadka mało ciekawa i z rozwiązania jej niewiele wyniknąć może (o ile w ogóle jest możliwe rozwiązanie).
Zagadka którą państwu zadałem nawiązuje do starej tradycji(np. zagadka Sfinksa)
Ten kto ją rozwiąże nie jest jednak prymitywnym mózgowcem zamkniętym w klatce oświecającego racjonalizmu. Osoba ta w takiej samej mierze jak z rozumu, korzysta ze swej intuicji. Studiuje naukę Tybetu, zajmuje się snami itp.

?/!
dominika (258 punktów)
>>Czy Bóg stworzył mózg czy mózg Boga?
>Myślę, że jest to pytanie w stylu "co było pierwsze, jako czy kura?"
>Zagadka mało ciekawa i z rozwiązania jej niewiele wyniknąć może (o ile w ogóle jest możliwe rozwiązanie).
>Zagadka którą państwu zadałem nawiązuje do starej tradycji(np. zagadka Sfinksa)
>Ten kto ją rozwiąże nie jest jednak prymitywnym mózgowcem zamkniętym w klatce oświecającego racjonalizmu. Osoba ta w takiej samej mierze jak z rozumu, korzysta ze swej intuicji. Studiuje naukę Tybetu, zajmuje się snami itp.
>
?/!

Troche tak. Odpowiedzi na to nie ma, to fakt.
Dlaczego jednak od razu obrazac mozgowca i kto powiedzial, ze jest on prymitywniejszy od... no wlasnie kogo? Wierzacego? Intuicyjniaka? Artyste? Misia Jogi?
Jakos po cos nam ten neocortex potrzebny.

Myslimy na szczescie przezciez roznie, tak jak i roznie snimy. Wolno nam.
Adamiak (36436 punktów)
>>Przepraszam, nie wiem dlaczego uznalam, ze znasz angielski.
>To byla odpowidz dla P. Cabbage a nie ogolnie na forum, ksiazka nie jest tlumaczona na polski.
   Jasne, choć wkleiłaś jako odpowiedź dla mnie bez tego (jw) wyjaśnienia.

>Podczas CAT skanu mozgu w czasie modlitwy, medytacji lub innego porownywalnego doswiadczenia spirytualnego podswietla sie ta czesc mozgu jak podczas podawania instrukcji w pytaniu o droge. Prosto, przy pytaniu czy wierzysz w Boga cieplo robi sie w mozgu w tym samym miejscu jak kiedy turysta pyta jak dojsc do Rynku Starego Miasta. Ja uwazam to za ciekawe.

   Może i odniósłbym się jak do ciekawostki, gdybym był przekonany o autentyczności tego, co opisujesz - na razie znam tylko Twoje słowa, choć wyglądają, jakbyś była tego pewna - ja nie mam podstaw.
dominika (258 punktów)
>>>Przepraszam, nie wiem dlaczego uznalam, ze znasz angielski.
>>To byla odpowidz dla P. Cabbage a nie ogolnie na forum, ksiazka nie jest tłumaczona na polski.
>   Jasne, choć wkleiłaś jako odpowiedź dla mnie bez tego (jw) wyjaśnienia.
>>Podczas CAT skanu mozgu w czasie modlitwy, medytacji lub innego porownywalnego doswiadczenia spirytualnego podswietla sie ta czesc mozgu jak podczas podawania instrukcji w pytaniu o droge. Prosto, przy pytaniu czy wierzysz w Boga cieplo robi sie w mozgu w tym samym miejscu jak kiedy turysta pyta jak dojsc do Rynku Starego Miasta. Ja uwazam to za ciekawe.
>   Może i odniósłbym się jak do ciekawostki, gdybym był przekonany o autentyczności tego, co opisujesz - na razie znam tylko Twoje słowa, choć wyglądają, jakbyś była tego pewna - ja nie mam podstaw.
>
Przepraszam, ze przez pomylke Panu odpowiedzialam. Czasem okienka sa blisko siebie i nie jestem oblatamna na forach. Dopiero sie ucze.
Jak mam udowodnic autentycznosc? pisalam, ze opieram sie na ksiazce. Nie bardzo rozumiem o co chodzi, podawalam tylul ksiazki i nazwiska prowadzacych badania. Przeciez nie bede tekstu tlumaczyc? Zrobilam co moglam robiac duzy skrot i dochadzac szybko do meritum, bo tylko o to chodzilo. Ale prosze samemu dokonac weryfikacji.

www.randomhouse.com/catalog/display.pperl?isbn=9780345440334

po angielsku. Po polsu nie ma.
Random House przyzwoite wydawnictwo, ale jak wspomnialam z Amerykanami nie wiadomo.
Moze jeszcze dodam, (bo widze, ze cos tu moj autorytet jest podawany w watpliwosc) ze moj, od niedawna niezyjacy, partner byl dosc wasko wyspecjalizowanym neuropsychiatra i dzieki niemu jestem troche oblatana w roznych nowosciach. Jak dlugo to jeszcze bedzie "blyszczec". A poza tym, sama sroce spod ogona nie wypadlam.

Ale moze jest to nieelegancko zajmowac tyle miejsca na watku, ktory zostal rozpoczety w wyraznym celu. Nie mialam zamiaru zaczynac nowej dyskusji, mozemy przeniesc sie gdzie indziej.
27-05-2009 21:29Nie na temat 
dominika (258 punktów)
>>>>Przepraszam, nie wiem dlaczego uznalam, ze znasz angielski.
>>>To byla odpowidz dla P. Cabbage a nie ogolnie na forum, ksiazka nie jest tłumaczona na polski.
>>   Jasne, choć wkleiłaś jako odpowiedź dla mnie bez tego (jw) wyjaśnienia.
>>>Podczas CAT skanu mozgu w czasie modlitwy, medytacji lub innego porownywalnego doswiadczenia spirytualnego podswietla sie ta czesc mozgu jak podczas podawania instrukcji w pytaniu o droge. Prosto, przy pytaniu czy wierzysz w Boga cieplo robi sie w mozgu w tym samym miejscu jak kiedy turysta pyta jak dojsc do Rynku Starego Miasta. Ja uwazam to za ciekawe.
>>   Może i odniósłbym się jak do ciekawostki, gdybym był przekonany o autentyczności tego, co opisujesz - na razie znam tylko Twoje słowa, choć wyglądają, jakbyś była tego pewna - ja nie mam podstaw.
>>
Sprawdzilam, podwojna pomylka, odpowiedzialam rzeczywiscie Panu, potem myslalam ze p. Cabbage, ale o obu myslalam ze znacie angielski.
28-05-2009 10:56 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>nie jestem oblatamna na forach. Dopiero sie ucze.
>Jak mam udowodnic autentycznosc? pisalam, ze opieram sie na ksiazce. Nie bardzo rozumiem o co chodzi, podawalam tylul ksiazki i nazwiska prowadzacych badania. Przeciez nie bede tekstu tlumaczyc? Zrobilam co moglam robiac duzy skrot i dochadzac szybko do meritum, bo tylko o to chodzilo. Ale prosze samemu dokonac weryfikacji.

Jak sama piszesz jesteś tu nowa i nie znasz naszego samorodka Adamiaka, on do wszystkiego dochodzi absolutnie sam, obrzydliwe są mu wszelkie formy przekazu cywilizacyjnego. Czego nie dotknie, tego nie uzna, dla niego cząstka elementarna to taka kulka jak z nosa, tylko mniejsza i dlatego mniej wiarygodna, bo jej nigdy w palcach nie ugniatał (tej elementarnej). Nota bibliograficzna jest Adamiakowi obcym zjawiskiem, dlatego nie dziw się, że nie rozumie, a co za tym idzie i nie uznaje przekazu. Ponieważ nigdy nie trzymał w ręku abstrakcji, więc abstrakcje dla niego nie istnieją, nie dają się ugniatać jak kulki z nosa, więc ich nie ma. Ponieważ we współczesnym świecie unifikowanym z wielkim wysiłkiem przez marketing, nie udało się jeszcze całkowicie wyeliminować pojęć abstrakcyjnych, to i Adamiak zmuszony jest, pomimo poczucia ogromnej do nich obrzydliwości, ich używać. Ponieważ jego umiłowanym audytorium jest magiel, to może sobie je definiować dowolnie, wedle własnego tylko sobie upodobania.
Aneta Dziwińska
28-05-2009 11:27 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)

>...nie dają się ugniatać jak kulki z nosa, więc...
>Aneta Dziwińska

   Jakaś ty malutka i zakompleksiona.
28-05-2009 11:40 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Jakaś ty malutka i zakompleksiona.

Już ci pisałam Adamiak, że masz fajnie, magiel bije ci brawo plusami i fajnie jest.
Aneta Dziwińska
09-06-2009 18:23 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Jakaś ty malutka i zakompleksiona.
>Już ci pisałam Adamiak, że masz fajnie, magiel bije ci brawo plusami i fajnie jest.

   Racja, magiel bije brawa swojej twórczyni i "Gwieździe Magielnej".

>>Jakaś ty malutka i zakompleksiona.
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Co jest naprawde ciekawe to w mozgu przy pytaniach o uczucia religijne podswietla sie ta sama czesc jak o pytania o podanie kierunku.
To się zgadza. U mnie jest to kierunek "byle dalej od kościoła".
21-05-2009 19:52 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)

>   Na pierwszym więcej - dla homo religious.
>   Na drugim więcej - dla homo consumens.
>   Na obu może wybrać wszystko - dla Homo sapiens sapiens.

Abstrahując od tematu zastanawiające jest to, czy Adam z Ewą byli religijni czy tylko pobożni.
Jung mówił także o postawie religijnej, czyli postawie kształtowanej przez wnikliwą obserwację (albo nawet troskę)i szacunek (albo nawet cześć) dla niewidzialnych sił i osobistego doświadczenia. Jest to coś, co mocno różni się od wiary związanej z jakimś konkretnym wyznaniem. Jest bardziej pierwotna forma doświadczenia, brak w nim kodów i dogmatów właściwych dla społeczeństw.
Gdybym malował obraz przedstawiający Adama i Ewę starałbym się przedstawić ich jako mających bardzo subiektywny stosunek do pewnych metafizycznych, zaświatowych czynników.

Celowo wybrałem przedstawienia z wieloma przedmiotami. Na każdym z obrazów przedmioty te pełnią rożne funkcje. Pan twierdzi, że te wycięte z czasopism i katalogów rzeczy to konsumowane towary (czy się nie mylę?) ale proszę zwrócić uwagę, na to co wisi na ścianie!Czyż to nie jest jakiś patriarcha? Ten element może bardzo wiele oznaczać a może także nie znaczyć nic lub niewiele. Mnie on wydaje się być pozostałością z tego co na obrazie Dürera wysuwa się na plan pierwszy.

?/!
Adamiak (36436 punktów)
>   Na drugim więcej - dla homo consumens.

>Abstrahując od tematu zastanawiające jest to, czy Adam z Ewą byli religijni czy tylko pobożni.
   Nie męczyły mnie dotąd takie wątpliwości, od swojego bagażu też nie mogę abstrahować, ale po chwili zastanowienia stawiałbym na niewierzących - bóg im bardziej "realny", tym mniej boski.

>Jung mówił także o postawie...

   Nie czytałem Junga, więc i odnieść się mogę tylko do powyższego.
   Nawet najpierwotniejsze umysły nie są zunifikowane, wszelkie standaryzacje psychiczne też niezbyt przyjaźnie traktuję, dlatego najbliższy mi sceptycyzm z akcentem osobistym, ale dostrzegam przesłanki, by przyjąć przemyślenia Junga za właściwe niektórym umysłom nonkonformistycznie wolnym, lecz mistycznie nastrojonym.
   Coś w rodzaju introwertyzmu może skutkować animistyczną wiarą w istnienie niezidentyfikowanej siły (sił) rządzących pozornym chaosem przyrody, lecz umiejscowionej w metafizycznych doznaniach a nie w jej formach fizycznych.

>Gdybym malował obraz przedstawiający Adama i Ewę starałbym się przedstawić ich jako mających bardzo subiektywny stosunek do pewnych metafizycznych, zaświatowych czynników.
   Byłby to moim zdaniem dość naturalistyczny obrazek.

>Celowo wybrałem przedstawienia z wieloma przedmiotami.
   Mam trochę impresjonistyczne postrzeganie rzeczywistości, więc i wiele tematów tak sobie przetwarzam, budując jakieś wrażenie ubierane następnie w myśli czy słowa na temat dominującej tonacji odczuć.

>...ale proszę zwrócić uwagę, na to co wisi na ścianie!
   Nie zwracałem uwagi na poszczególne przedmioty, lecz bogactwo i zgiełk tandetnej oferty skutkowały paradoksalnie obrazem konsumpcyjnego niedosytu, mimo tłoku na kolażu.
   Dlatego widzę tam większy wybór dla konsumenta - większy w sensie budzący większy apetyt.

>Mnie on wydaje się być pozostałością z tego co na obrazie Dürera wysuwa się na plan pierwszy.
   Moje oko ucieszyła żywcem przeniesiona komercja w symbolach tkwiących w prawicach mężczyzn - w obu rękach pop.
21-05-2009 22:09 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)

>   Moje oko ucieszyła żywcem przeniesiona komercja w symbolach tkwiących w prawicach mężczyzn - w obu rękach pop.
Ciekawe spostrzeżenie (wrażenie) ale:

Twórcy europejscy zaczęli podpisywać swe dzieła dopiero w okresie renesansu. Sztuka średniowieczna to - z nielicznymi wyjątkami - dzieła anonimowych artystów, nieoznaczone żadną sygnaturą. Tych bezimiennych twórców w historii sztuki nazywa się mistrzami, dodając nazwę regionu, w którym działali lub charakterystyczne cechy ich twórczości. I tak na przykład Mistrz z Flemalle to artysta, który tworzył w regionie Flemalle. W średniowieczu artysta miał status zwykłego rzemieślnika, takiego samego jak szewc, piekarz czy kowal. Ludzie tej epoki ewangeliczny nakaz rozwijania swych talentów rozumieli dosłownie. Oczywiste dla nich było, że talent, który jest darem od Boga, człowiek powinien wykorzystywać ku Bożej chwale. W pracy artysty - tak samo jak w każdej innej - liczyło się więc zaangażowanie, mistrzostwo wykonania, a nie osobowość twórcy. Cały splendor i tak spływał na Boga, twórca pozostawał anonimowy. Trudno powiedzieć, czy średniowieczni artyści nie mieli poczucia własnej wartości. W każdym razie postawa ta uległa całkowitej zmianie w dobie renesansu. Artyści tej epoki zdali sobie sprawę, że każde dzieło sztuki ma swój niepowtarzalny styl. A styl zależy od wykonawcy. Michał Anioł mógł więc napisać w swym sonecie: "Sztuka uczyniła mnie mistrzem i monarchą".

Gdy doceniono rolę sztuki i artystów, zaczęło rozwijać się kolekcjonerstwo. Ludzie zamożni kupowali i zamawiali obrazy u obdarzonych talentem mistrzów, by móc je podziwiać i ozdabiać nimi wnętrza swych pałaców. Dzieła sztuki stały się towarem, a co za tym idzie - zaczęły mieć określoną cenę i stało się ważne, kto był ich twórcą.
www.wiw.pl/sztuka/plastyka/granice/sygnatura.asp



?/!
Adamiak (36436 punktów)
>   "Albrecht Dürer z Norymbergii wykonał w X".

>   "POP".

         Ja bym na obu bez skrupułów napisał:

OPEN
22-05-2009 13:10 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
>
>   "Albrecht Dürer z Norymbergii wykonał w X".
>>   "POP".

>         Ja bym na obu bez skrupułów napisał:
>
OPEN
>

Jakoś pojąć nie mogę pańskiej myśli.
Więc napiszę również bez skrupułów, że jedyne podobieństwo pomiędzy popartem a twórczością Albrechta Dürera widzę w czymś innym. Tym mianowicie, że drzeworyty (a później także i miedzioryty) były popularne. Różnic jednak jest zbyt wiele by mówić o wielkim podobieństwie.
Jan Białostocki pisze:

    Drzeworyt pełnił w sztuce niemieckiej funkcję szczególną. Rycina drzeworytnicza, jako tania, łatwo dostępna, szybko popularyzowała się, wyrażając żywe, pasjonujące treści, uczuciowy stosunek do spraw religii, bezpośrednie przeżycie Ewangelii, typowe dla XV stulecia- prowadzące do reformacji, która odrzucała pośrednictwo Kościoła pomiędzy człowiekiem i Bogiem. Ta nowa postawa wobec tematu religijnego w krajach środkowej Europy znalazła wyraz w prostej sztuce drzeworytniczej, dostępnej, kameralnej, znajdującej drogę do każdego domu.
    Cykl Dürerowskiej Apokalipsy nie był przeznaczony dla kolekcjonerów- miał trafić do niskich izb mieszczańskich, do warsztatów rzemieślników i artystów. Miał przemówić do książąt i biskupów, wstrząsnąć wyobraźnia humanistów, zmusić do medytacji patrycjuszy i bankierów. Pojawienie się Dürerowskiej Apokalipsy związane było z dojrzewającą Reformacją, z nabrzmiałymi konfliktami społecznymi i religijnymi; wspaniała wizja artysty pokazana została światu północnemu, opanowanemu wrzeniem, lękiem, niepokojem; światu , który- bardziej dramatycznie, choć nieco podobnie jak we Włoszech- porzucał średniowieczną postawę podporządkowania i próbował sam stanowić o swym losie.

?/!
Adamiak (36436 punktów)
>>
>   "Albrecht Dürer z Norymbergii wykonał w X".
>>>   "POP".

>>         Ja bym na obu bez skrupułów napisał:
>>
OPEN
>>

> Jakoś pojąć nie mogę pańskiej myśli.
>Więc napiszę również bez skrupułów, że jedyne podobieństwo pomiędzy popartem a twórczością Albrechta Dürera widzę w czymś innym. Tym mianowicie, że drzeworyty (a później także i miedzioryty) były popularne. Różnic jednak jest zbyt wiele by mówić o wielkim podobieństwie.

   Tytuł wątku brzmi "Zagadka.".Tematem jest porównanie dzieł z naciskiem na skalę możliwości wyboru człowieka oraz wachlarz interpretacji + inne.

   Ja widzę identyczność w motywach do stworzenia tych obrazków, ich oglądania, komentowania, wklejeniu w wątek, wszystkich postów na temat w tym moje, oraz całej reszty: jest to zysk ujęty w poprzednim poście w symbolu napisu na drzwiach otwartego sklepu: OPEN.
xarion (917 punktów)
>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?
>Albrecht Dürer - Adam i Ewa, 1504.
>Richard Hamilton- Co właściwie sprawia, że dzisiejsze mieszkania są tak odmienne, tak pociągające?,
>1956.

    Na obu ma dokładnie ten sam wybór...
czyli może wybrać sobie żonę - z zastrzeżeniem oczywiście, że nie może zostać "starym kawalerem"...

"jeśli oddasz swoje prawa w ręce sędziów..." G.B.Shaw
27-05-2009 09:24 
 Ocena 1 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?
[...]
>     Na obu ma dokładnie ten sam wybór...
>czyli może wybrać sobie żonę - z zastrzeżeniem oczywiście, że nie może zostać "starym kawalerem"...
Ale też na każdym człowiek może wybrać sobie męża...

Sam człowiek nie czuje jak go ego krępuje.
.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Pierwszy raz nie zgaduję jaka frustracja stoi za postawionym tu minusem. Raczej spodziewałem się uznania wziętych w obronę pań.
.
27-05-2009 19:17 
 0 na 2
Cabbage (1821 punktów)
>Pierwszy raz nie zgaduję jaka frustracja stoi za postawionym tu minusem. Raczej spodziewałem się uznania wziętych w obronę pań.

A ja spodziewałem się ciekawszych wypowiedzi przybliżających do rozwiązania zagadki.


?/!
Cabbage (1821 punktów)Odp: Zagadka. Podpowiedź
Na obrazie drugim wszystkie przedmioty są najwyższej jakości ponieważ dzięki Szatanowi ludzkość wie już co dobre a co złe i byle czego nie kupi.


?/!
22-05-2009 15:57 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Na obrazie drugim wszystkie przedmioty są najwyższej jakości ponieważ dzięki Szatanowi ludzkość wie już co dobre a co złe i byle czego nie kupi.

Albo dzięki ludzkości Szatan dopracował metody kuszenia. Zaczynał od głupiego jabłka...
Cabbage (1821 punktów)Odp: Zagadka. Podpowiedź
Proszę też zwrócić uwagę na to, że półnaga kobieta i mężczyzna kulturalny Hamiltona nie patrzą na siebie czule ani w ogóle, nie są nawet zwróceni w swoim kierunku. Zupełnie inaczej niż postacie romansu reklamowanego plakatem wiszącym na ścianie oraz Adam (przybrany w doskonałe kształty Apollina Belwederskiego) i Ewa (w ciele medycejskiej Wenus)z ryciny Dürera.
Ważne są również liczne podobieństwa i różnice w tychże podobieństwach. Np. U mistrza Albrechta widzimy kusiciela w postaci węża kuszącego jabłkiem z drzewa poznania, natomiast Richard przedstawia nam pokusę w TV. Rolę jabłka spełnia w tym przypadku konserwa z porządnej fabryki mięsa. Zapewne gdyby Hamilton tworzył współcześnie role owocu drzewa wiadomości spełniła by puszka zupy pomidorowej z Tesco, a kusiła by promocja "dwie w cenie jednej"(Rys. 3).




Rys.3. Banksy Puszka zupy z Tesco



?/!
22-05-2009 15:04 
 Ocena 1 na 1
dominika (258 punktów)

>
"półnaga kobieta i mężczyzna kulturalny Hamiltona"

Ona była stripiserka wycięta z magazynu a on kulturysta o polskim nazwisku zresztą (poszukam, to jako trivia) i jak dobrze popatrzysz, to para na ścianie tez na siebie nie patrzy.
Prawda, ze ciekawe jak każdy inaczej interpretuje obraz

a teraz...przedstawiam:
Tesco Value po polsku:

www.youtube.com/watch?v=CIvfGPTJTgo

dominika (258 punktów)
Ach, wydaje mi sie, ze jezeli zgodzimy sie z zalozeniem, ze czlowiek ma wolna wole, to zawsze i od zawsze mial tyle samo wyboru, tyle samo go kusilo i mniej wiecej tyle samo, w zaleznosci od wymogow kulturowo-cywilizacyjnych, staral sie w sobie poskromic. Czyli, nie bierz w lape wszystkiego co ci w nia wskakuje (pops-up).
23-05-2009 22:40 
 Ocena-2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
No to ja też mam zagadkę*

Co to jest: Wielkie, okrągłe i nie lubi Żydów?

*Poprawność polityczna- 0. Nie jest to odpowiedź.
Cabbage (1821 punktów)Odp: Zagadka.
Myślę, że już czas na kolejna podpowiedź ponieważ zbaczamy z drogi.

Vance Packard, jeden z pierwszych krytyków społeczeństwa konsumpcyjnego w USA, zacytował w wydanej w roku 1960 książce The Waste Makers wypowiedź prezydenta Eisenhowera, który, zapytany podczas jakiejś konferencji prasowej, co ludzie powinni robić, aby walczyć z recesją, odpowiedział: "Kupować", a gdy padło pytanie "Kupować co?" dodał: "Cokolwiek". W tej samej książce Packard przytoczył też slogany skierowane w latach 50. do amerykańskiego społeczeństwa. Jeden z nich brzmiał: "Kupuj, kupuj, kupuj - to twój patriotyczny obowiązek!"

?/!
dominika (258 punktów)
>Myślę, że już czas na kolejna podpowiedź ponieważ zbaczamy z drogi.
>Vance Packard, jeden z pierwszych krytyków społeczeństwa konsumpcyjnego w USA, zacytował w wydanej w roku 1960 książce The Waste Makers wypowiedź prezydenta Eisenhowera, który, zapytany podczas jakiejś konferencji prasowej, co ludzie powinni robić, aby walczyć z recesją, odpowiedział: "Kupować", a gdy padło pytanie "Kupować co?" dodał: "Cokolwiek". W tej samej książce Packard przytoczył też slogany skierowane w latach 50. do amerykańskiego społeczeństwa. Jeden z nich brzmiał: "Kupuj, kupuj, kupuj - to twój patriotyczny obowiązek!"
>
?/!

Czy chodzi ci o roznice pomiedzy miec a moc kupic? Bo wtedy sprawa jest dla mnie oczywista. Na pierwszym zdjeciu maja wszystko, dopoki symboliczny waz zlego (szmalu) nie spowodowal wydalenia ich z raju niewinnosci i zeby miec, musz kupowac, co mocno ogranicza ich mozliwosci. (kryzys, kryzys!) Teraz (Hamilton) musza sprzedawac sie "diablu" i na dodatek kupowac nawet nie to co im potrzebne, tylko to co podszeptuje Zly (komercja=waz).
jkl; (5859 punktów)
>Teraz (Hamilton) muszą sprzedawać się "diabłu" i na dodatek kupować nawet nie to co im potrzebne, tylko to co podszeptuje Zły (komercja=wąż).

Dlaczego kupowanie niepotrzebnego ma być podszeptem Diabła?
Dla kupującego- przyjemność, dla społeczeństwa- korzyść.
Zły robi nam dobrze?
Cabbage (1821 punktów)
>>Teraz (Hamilton) muszą sprzedawać się "diabłu" i na dodatek kupować nawet nie to co im potrzebne, tylko to co podszeptuje Zły (komercja=wąż).
>Dlaczego kupowanie niepotrzebnego ma być podszeptem Diabła?
>Dla kupującego- przyjemność, dla społeczeństwa- korzyść.
>Zły robi nam dobrze?
>

Mieć czy być? (ang. To Have or to Be?) albo To be or not to be?

Nie wiem jak wy, ale ja widzę pewne pokrewieństwo pomiędzy lękami tych z obrazu pierwszego i drugiego.

?/!
jkl; (5859 punktów)
>Mieć czy być?
A czemu nie jedno i drugie?
>Nie wiem jak wy, ale ja widzę pewne pokrewieństwo pomiędzy lękami tych z obrazu pierwszego i drugiego.
Ja nie widzę tam lęków. Raczej dziecięco naiwną ciekawość świata.
Cabbage (1821 punktów)

>>Nie wiem jak wy, ale ja widzę pewne pokrewieństwo pomiędzy lękami tych z obrazu pierwszego i drugiego.
>Ja nie widzę tam lęków. Raczej dziecięco naiwną ciekawość świata.
>
Chodzi mi o światy w jakich żyją nasi bohaterowie. Z jednej strony ciemny,gęsty i nieprzenikniony nordycki las pełen dziwnych stworów a z drugiej dżungla www.youtub(*)v=E1WUMRgbPR0&feature=related.
Z jakiegoś powodu tło na którym stoją figury Dürera nie kojarzą mi się z rajskim ogrodem. Owszem dziecięco naiwną ciekawość świata tez da się zauważyć.

?/!
Cabbage (1821 punktów)

To co przeczytacie poniżej przyszło mi kiedyś do głowy gdym rozmyślał o tym, cóż mógł mieć na myśli Hamlet mówiąc w akcie III, scenie 1: To be, or not to be, that is the question? Niestety do dziś nie potrafię ubrać tego w odpowiednia formę. Będę wdzięczny za jakakolwiek pomoc.

   Nom. sg.: praesens

   Gen. sg.: praesentis

   Znaczenie: obecny, potężny, możny

   Rzeczownik: d.III


Moja najwyższa wolność polega na tym, iż w każdej sekundzie mogę postawić sobie hamletowskie pytanie być, albo nie być? - i swobodnie na nie odpowiedzieć.

Witold Gombrowicz


Aby BYĆ potrzeba wielkiej mocy. Z mocą związana jest wielka odpowiedzialność. Fromm wiedział jak żyć.

Człowiek, który jest obecny, zgodnie z łacińskim znaczeniem tego słowa, jest zarazem "silny". Ten, kto się zadręcza przyszłością, jest nieobecny, "bezsilny".
Jadwiga Wais


Not not be
to dziś znaczy mieć.

?/!
dominika (258 punktów)
>>Teraz (Hamilton) muszą sprzedawać się "diabłu" i na dodatek kupować nawet nie to co im potrzebne, tylko to co podszeptuje Zły (komercja=wąż).
>Dlaczego kupowanie niepotrzebnego ma być podszeptem Diabła?
>Dla kupującego- przyjemność, dla społeczeństwa- korzyść - kryzys!
>Zły robi nam dobrze?
>
Zly robil nam zawsze dobrze od tego on przeciez jest!
Wszystko zalezy od definicji potrzebnego niepotrzebnego zlego dobrego etc.
P. Cabbage: Byc czy miec: oto jest pytanie. A przeciez niepewnosc pozostaje...

PS. Nikomu nie jest potrzebne co 2 lata nowe auto a co 3 nowa kuchnia.
igrazka (303 punktów)
>>Teraz (Hamilton) muszą sprzedawać się "diabłu" i na dodatek kupować nawet nie to co im potrzebne, tylko to co podszeptuje Zły (komercja=wąż).
>Dlaczego kupowanie niepotrzebnego ma być podszeptem Diabła?
>Dla kupującego- przyjemność, dla społeczeństwa- korzyść.
>Zły robi nam dobrze?
>

Jeśli kupujesz coś co jest Ci niepotrzebne ale w tym momenci ten zakup sprawia Ci satysfakcje to jest to wybór jak najbardziej racjolany
Cabbage (1821 punktów)
>>>Teraz (Hamilton) muszą sprzedawać się "diabłu" i na dodatek kupować nawet nie to co im potrzebne, tylko to co podszeptuje Zły (komercja=wąż).
>>Dlaczego kupowanie niepotrzebnego ma być podszeptem Diabła?
>>Dla kupującego- przyjemność, dla społeczeństwa- korzyść.
>>Zły robi nam dobrze?
>>
>Jeśli kupujesz coś co jest Ci niepotrzebne ale w tym momenci ten zakup sprawia Ci satysfakcje to jest to wybór jak najbardziej racjolany

Powiedział bym raczej, że jest to wybór wbrew utylitarnej zasadzie użyteczności.

?/!
igrazka (303 punktów)
>>>>Teraz (Hamilton) muszą sprzedawać się "diabłu" i na dodatek kupować nawet nie to co im potrzebne, tylko to co podszeptuje Zły (komercja=wąż).
>>>Dlaczego kupowanie niepotrzebnego ma być podszeptem Diabła?
>>>Dla kupującego- przyjemność, dla społeczeństwa- korzyść.
>>>Zły robi nam dobrze?
>>>
>>Jeśli kupujesz coś co jest Ci niepotrzebne ale w tym momenci ten zakup sprawia Ci satysfakcje to jest to wybór jak najbardziej racjolany
>Powiedział bym raczej, że jest to wybór wbrew utylitarnej zasadzie użyteczności.
>
?/!


uzytecznosc to ( z ekonomicznego punktu widzenia) satysfakcja z konsumpcji...wiec jesli cos sprawia mi satysfakcje-jest uzyteczne przynajmniej dla mnie
jkl; (5859 punktów)
>>Jeśli kupujesz coś co jest Ci niepotrzebne ale w tym momenci ten zakup sprawia Ci satysfakcje to jest to wybór jak najbardziej racjolany
>Powiedział bym raczej, że jest to wybór wbrew utylitarnej zasadzie użyteczności.

Czy racjonalne jest kupowanie kompletnie nieużytecznej waty cukrowej?...
igrazka (303 punktów)
>>>Jeśli kupujesz coś co jest Ci niepotrzebne ale w tym momenci ten zakup sprawia Ci satysfakcje to jest to wybór jak najbardziej racjolany
>>Powiedział bym raczej, że jest to wybór wbrew utylitarnej zasadzie użyteczności.
>Czy racjonalne jest kupowanie kompletnie nieużytecznej waty cukrowej?...
>

jesli ja kupujesz to raczej dlatego ze chcesz, jesli chcesz to sprawia Ci to satysfakcje- a wiec Twoj wybor jest racjonalny
Cabbage (1821 punktów)
   Większość ludzi jest przekonana, ze póki nie są jawnie zmuszeni przez jakaś zewnętrzna siłę do zrobienia czegoś, ich decyzje nalezą do nich; jeśli chcą czegoś, to oni są tymi, którzy tego chcą. Jest to jednak jedno z wielkich złudzeń, jakie żywimy w odniesieniu do nas samych. Wiele naszych decyzji w rzeczywistości nie jest naszymi decyzjami, lecz sugestiami z zewnątrz; udało się nam przekonać siebie samych, ze to my podjęliśmy decyzje, kiedy faktycznie, powodowani strachem przed izolacja, a bardziej jeszcze bezpośrednim zagrożeniem naszego życia, wolności i wygody - spełniamy tylko oczekiwania innych.
[...]
   Moglibyśmy w nieskończoność przytaczać przylklady z życia codziennego, kiedy to ludziom wydaje się, ze podejmują decyzje i pragną czegoś; a tymczasem ulegają wewnętrznemu albo zewnętrznemu przymusowi, który każe im chcieć tego, co maja zrobić. W rzeczy samej, gdy obserwujemy zjawisko ludzkich decyzji, uderza nas, jak dalece ludzie się mylą, uważając za swoje decyzje to, co w istocie jest uleganiem konwencji, obowiązkom albo zwyczajnej presji. Wydaje się niemal, ze autentyczna decyzja jest stosunkowo rzadka rzeczą w społeczeństwie, które w decyzji indywidualnej chciałoby widzieć fundament swojej egzystencji.

Erich Fromm- Ucieczka od wolności

?/!
igrazka (303 punktów)
...udało się nam przekonać siebie samych, ze to my podjęliśmy decyzje, kiedy faktycznie, powodowani strachem przed izolacja, a bardziej jeszcze bezpośrednim zagrożeniem naszego życia, wolności i wygody - spełniamy tylko oczekiwania innych.
nie mniej jednak jezeli decyzja ta prowadzi do odczuwania przez nas satysfakcji (ktora moze byc chociazby zwalczenie strachu) to jest to decyzja jak najbardziej racjonalan. powtarzam tylko, bo chyba zostalam zle zrozumiana, ze jest to spostrzezenie czystko ekonomicze!!

POzdrawiam
Cabbage (1821 punktów)
> ...udało się nam przekonać siebie samych, ze to my podjęliśmy decyzje, kiedy faktycznie, powodowani strachem przed izolacja, a bardziej jeszcze bezpośrednim zagrożeniem naszego życia, wolności i wygody - spełniamy tylko oczekiwania innych.
> nie mniej jednak jeżeli decyzja ta prowadzi do odczuwania przez nas satysfakcji (która może być chociażby zwalczenie strachu) to jest to decyzja jak najbardziej racjonalna. powtarzam tylko, bo chyba zostałam źle zrozumiana, ze jest to spostrzeżenie czystko ekonomicznie!!

Myślisz, że jeżeli spostrzeżesz jak twój mózg zareagował na treść propagowaną przez reklamę danego produktu przez co nieświadomie dokonasz wyboru tego droższego proszku do prania i poczujesz z tego powodu satysfakcję, to nadal będziesz uważała swój wybór za racjonalny? Przecież to przeczy same sobie.


?/!
igrazka (303 punktów)

>Myślisz, że jeżeli spostrzeżesz jak twój mózg zareagował .....

a myslisz ze da sie cos takiego spostrzec? zreszta mniejsza z tym, nie chce mi sie juz konwersowac na ten temat .i nie chce mi sie po raz ktorys powtarzac ze to TEORIA EKONOMICZNA!!! nie musisz sie z nia zgadzac, ba nie musisz nawet o niej wiedziec nie mniej jednak teoria racjonalnego wyboru konsumenta istnieje i glosi ze racjonalny wybor to taki ktory sprawia w danym momenci satysfakcje, raczej watpie by ktos w trakcie zakupow zastanawial sie jaki wplyw na jego wybor miala reklama..ja bynajmniej sie nie zastanawiam

Cabbage (1821 punktów)
>>Myślisz, że jeżeli spostrzeżesz jak twój mózg zareagował .....
>a myslisz ze da sie cos takiego spostrzec? zreszta mniejsza z tym, nie chce mi sie juz konwersowac na ten temat .i nie chce mi sie po raz ktorys powtarzac ze to TEORIA EKONOMICZNA!!! nie musisz sie z nia zgadzac, ba nie musisz nawet o niej wiedziec nie mniej jednak teoria racjonalnego wyboru konsumenta istnieje i glosi ze racjonalny wybor to taki ktory sprawia w danym momenci satysfakcje, raczej watpie by ktos w trakcie zakupow zastanawial sie jaki wplyw na jego wybor miala reklama..ja bynajmniej sie nie zastanawiam
>


Myślę, że jak najbardziej, da się to spostrzec gdy jesteśmy świadomi jakimi mechanizmami operuje reklama. Wielokrotnie przyłapuje się na kupowaniu pod wpływem reklamy.
Teoria wyboru konsumenta która głosi że racjonalny wybór to taki który sprawia w danym momencie satysfakcje, nie wydaje mi się być racjonalna.
Jeśli nie zastanawiasz się nad swoja rolą jako rola konsumentki, to znaczy, że z powodzeniem można wkleić cie do obrazu nr.2

?/!
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?
   
Na pierwszym obrazie ludzie odkrywają swoją istotę, na drugim, wymieniają swoje człowieczeństwo. Na co? Cokolwiek by to nie było, to nie jest to na pewno wybór człowieka.
Aneta Dziwińska
Cabbage (1821 punktów)
>>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?
>   Na pierwszym obrazie ludzie odkrywają swoją istotę, na drugim, wymieniają swoje człowieczeństwo. Na co? Cokolwiek by to nie było, to nie jest to na pewno wybór człowieka.

Chcesz powiedzieć, że grzech przyczynił się do odkrycia istoty istoty człowieczeństwa a współczesne wybory istot ludzkich to raczej prowadzić mogą nas do Pana Złego?
(przepraszam, myślenie racjonalne i forma wypowiedzi pogarszają mi się z powodu choroby)


?/!
03-06-2009 09:50 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Chcesz powiedzieć, że grzech przyczynił się do odkrycia istoty istoty człowieczeństwa

Świadomość grzechu.

>a współczesne wybory istot ludzkich to raczej prowadzić mogą nas do Pana Złego?

Do bycia częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro, też potrzeba świadomości. Zachcianki nie są wyborami, a tylko świadomość wyboru czyni człowieka.
PS. igrazko, ekonomia jest narzędziem człowieka, narzędzia ekonomi to przedmioty, nie ludzie (Zwrot do igrazki jest pretekstem, nie zwracam się do przedmiotów.)
Aneta Dziwińska
Cabbage (1821 punktów)

Dokonywanie wyborów to, jak mniemam, uzasadnianie i sformalizowanie tego co już postanowione przez naszą podświadomość (nie mylić z determinizmem). Do takiego wniosku doszedłem nie ja pierwszy, lecz może jako pierwszy przeanalizowałem pod tym kontem Makbeta Szekspira (wątpliwe, ale warto się dowartościować). Proszę wybaczyć, ze refleksja nie jest zbyt głęboka. Dręczy mnie od niedzieli jaki wirus.

Niepokój, rozpacz i szaleństwo które spadło na dom Makbetów dowodzi (?) iż jesteśmy w pełni odpowiedzialnie za to, co robimy i prędzej czy później każdy odpowie za swe czyny. Za to kim się jest, co się robi.
Prawdopodobnie draństwo i okrutne rządzę tkwiły w Makbecie od dawna. Już sama relacja z bitwy pod Fores ukazuje go jako, mówiąc trywialnie, rzeźnika.

ŻOŁNIERZ
Wątpliwy,
Jak los dwóch burzą miotanych pływaków.
Którzy o siebie zwarci wysilają
Całą swą sztukę. Okrutny Makdonwald
(Godzien haniebnej nazwy buntownika,
Bo go natura mnóstwem wszelkich złości
Uposażyła), wsparty posiłkami
Kemów z zachodnich wysp i galloglasów.
Brał już nad nami górę i fortuna,
Jak nierządnica, zdała się uśmiechać
Przeklętej jego sprawie: gdy wtem Makbet,
Dzielny nasz Makbet, gardząc szalą szczęścia,
Mieczem, dymiącym się krwią jak kadzidłem,
Torując sobie drogę wśród zastępów,
Przedarł się aż do zdrajcy i dopóty
Nieubłagane zadawał mu cięcia,
Aż go rozrąbał od czaszki do szczęki
I głowę jego zatknął u blank naszych.

DUNKAN
O zacny mężu, waleczny Makbecie!

Mianowano go prawym i odważnym rycerzem a była to maska jedynie, skrywająca mnóstwem wszelkich złości.

(Czy to co powyżej napisałem ma jakiś sens?)


?/!
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>(Czy to co powyżej napisałem ma jakiś sens?)
Dla mnie nie jest to istotne(w tej chwili). Ważne, że wnosisz coś nowego/ożywczego na forum.
Jedność w różnorodności.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?

Zdecydowanie na drugim. Na obrazie pierwszym, wszystko już się dokonało. Stoją ostatni raz pod Drzewem Poznania i za chwilę opuszczą Eden. Ich nagość jest częściowo osłonięta. Poznali co to grzech.
Na obrazie drugim, ten sam Adam i ta sama Ewa szukają swego raju. Poznali już Dobro i Zło. Mają wybór.
Brakuje obrazu trzeciego.

Pozdrawiam.
04-06-2009 12:30 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Na obrazie drugim, ten sam Adam i ta sama Ewa szukają swego raju.

W pierwszym obrazie z raju wyszli, na drugim powrócili, więc, czego mają szukać, Witwosie?

>Poznali już Dobro i Zło. Mają wybór.

Nic nie musieli poznawać, nowy bóg im pokazał, co jest dobrem, a co złem. Wybierać nic nie muszą, bo powszechnie wiadomym jest, co wybrać należy.

>Brakuje obrazu trzeciego.

Na którym artysta namaluje Witwosa dokonującego w markecie "wyboru" napoju chłodzącego, a my będziemy dochodzić, co artysta miał na myśli, kiedy malował rękę Witwosa chwytającą Coca Colę.
Aneta Dziwińska
04-06-2009 18:48 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Na obrazie drugim, ten sam Adam i ta sama Ewa szukają swego raju.
>W pierwszym obrazie z raju wyszli, na drugim powrócili, więc, czego mają szukać, Witwosie?

Mówisz, lecz nie słuchasz. Skąd tyle w Tobie ironii (goryczy)?

Obraz pierwszy jest zrozumiały, a jego mój opis, taki taż powinien być. Drzewo Poznania stanowi centralne miejsce mitycznego Raju, a więc jeszcze w nim oboje są, Lecz muszą go opuścić, bo zgrzeszyli. Okrywają zawstydzeni swoją nagość i tak się rozpoczyna ich droga.

>>Poznali już Dobro i Zło. Mają wybór.
>Nic nie musieli poznawać, nowy bóg im pokazał, co jest dobrem, a co złem. Wybierać nic nie muszą, bo powszechnie wiadomym jest, co wybrać należy.

Nie, tu nie ma żadnego nowego boga. Na obrazie drugim jesteśmy my, tu i teraz. Jesteśmy w drodze. Codziennie dokonujemy niezliczonej ilości wyborów. Każdy z nich bezpowrotnie zmieni bieg rzeczy, zmieni nasz świat. Mamy do dyspozycji swoją konstrukcję mentalną, na której opiera się moralność, mamy cele, pragnienia i dążenia. Lepiej lub gorzej zdajemy sobie sprawę z tego, co to są pojęcia uczynków dobrych i złych. Tak uzbrojeni podejmujemy decyzje, których sens istotny, można zamknąć w pytaniu: "mieć, czy być?".

>>Brakuje obrazu trzeciego.
>Na którym artysta namaluje Witwosa dokonującego w markecie "wyboru" napoju chłodzącego, a my będziemy dochodzić, co artysta miał na myśli, kiedy malował rękę Witwosa chwytającą Coca Colę.

To może domalować na obrazie drugim.

Nie taki obraz miałem na myśli, nie to miał pokazać. Pisząc o trzecim obrazie, miałem na myśli kres owej wędrówki, a ten niechybnie nadejdzie. Na nim powinien ukazać się cel wędrówki, a może w nim dojrzymy i sens naszego bytu. Ale niech ten trzeci obraz każdy wyobrazi lub namaluje sobie sam, (jeżeli komuś się chce).

Pozdrawiam
05-06-2009 10:06 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Obraz pierwszy jest zrozumiały, a jego mój opis, taki taż powinien być. Drzewo Poznania stanowi centralne miejsce mitycznego Raju, a więc jeszcze w nim oboje są, Lecz muszą go opuścić, bo zgrzeszyli. Okrywają zawstydzeni swoją nagość i tak się rozpoczyna ich droga.

Brawo Witwosie, kiedy już wiesz, co autor miał na myśli, to cóż ci jeszcze potrzeba wiedzieć, nic. Szóstkę już masz, a przecież wiadomo, że wyższych stopni już nie ma, to i niczego więcej poza jedyną wiedzą być nie może, no bo jakżeby mogło.

>Nie, tu nie ma żadnego nowego boga.

Ależ oczywiście, że nie ma, przecież to nie on dokonał wyboru, a ty go dokonujesz wybierając pomiędzy Sprite a Fantą, pomiędzy Pumą a Adidasem, toż to są twoje człowiecze wybory. Jakie wybory, taki i człowiek.

>Mówisz, lecz nie słuchasz.

Mówię, bo jestem. Nie słucham, bo nie mam kogo. Cukierki sobie sama kupuję, więc nie muszę się starać o szóstki.
Aneta Dziwińska
05-06-2009 10:27 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ależ oczywiście, że nie ma, przecież to nie on dokonał wyboru, a ty go dokonujesz wybierając pomiędzy Sprite a Fantą, pomiędzy Pumą a Adidasem, toż to są twoje człowiecze wybory. Jakie wybory, taki i człowiek.

Taki człowiek, jakie jego wybory. Ja wolę pograć w brydża. Na gadki o cukierkach, Sprite i sportowych butach szkoda mi czasu.
06-06-2009 09:20 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Taki człowiek, jakie jego wybory.

Przekonaj się ile są warte twoje.

>Ja wolę pograć w brydża.

O nie. Zagraj w pokera, a przekonasz się ile jesteś w stanie zaryzykować za swój wybór.

>szkoda mi czasu.

Tak, szkoda czasu na analizę wyborów, które zostały dokonane za nas, one są takie miłe i na dodatek nic nie kosztują. Bycie przedmiotem jest takie lekkie, nie to co ciężar człowieczeństwa.
Aneta Dziwińska
Cabbage (1821 punktów)
Raczej nie brakuje trzeciego obrazu. Nie zauważyłem trzeciej epoki. W pierwszym obrazie z raju wyszli, na drugim powrócili (do raju sztucznego, urojonego), więc, czego mają szukać, Witwosie? Prawdy o tym, co dobre a co złe?
Belvedere twierdzi, że
>nic nie musieli poznawać, nowy bóg im pokazał, co jest dobrem, a co złem. Wybierać nic nie muszą, bo powszechnie wiadomym jest, co wybrać należy.
Tu należało by zadać pytanie trudne. Jeśli wiedzieli co dobre i złe to czy będąc w raju mogli doświadczyć dualizmu życia? Mnie wydaje się, że nie, ponieważ odróżniam to co jest wiedzą o danym przedmiocie od tego, co jest jego bezpośrednim doświadczeniem. Poznawanie danej rzeczy bez równego udziału doświadczenia i wiedzy tworzy fałszywy jej obraz.

A swoją drogą, obraz przedstawiający Witwosa dokonującego w markecie "wyboru" napoju chłodzącego, to świetny temat. A to z dwóch powodów.
Pierwszy jest taki: dla Witwosa obraz pierwszy jest zrozumiały, co stanowi niezwykły fenomen w dziejach kultury a więc Witwos jest niebanalna postacią którą warto uwiecznić na płótnie.
Drugi jest taki: sam akt wyboru sprowadzony do tak prozaicznej czynności domaga się artystycznego ujęcia.

?/!
06-06-2009 10:26 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Taki człowiek, jakie jego wybory.
>Przekonaj się ile są warte twoje.

Nie wiem ile są warte, wiem ile mnie kosztują.

>>Ja wolę pograć w brydża.
>O nie. Zagraj w pokera, a przekonasz się ile jesteś w stanie zaryzykować za swój wybór.

Zdecydowanie wolę brydża. Jest to gra parami. Składa się z dwóch części. Licytacji i rozgrywki. W części pierwszej następuje uzgodnienie posiadanych wartości. Dla precyzyjnego przekazu gracze stosują rożne konwencje. Ja chętnie grywam "wspólnym językiem". Na bazie przekazanych informacji ustala się wysokość kontraktu ( maksymalny efekt, jaki mogą osiągnąć na bazie tego co mają do dyspozycji). W części drugiej rozgrywający stara się udowodnić, że w części pierwszej, uzyskał ze swoim partnerem pełne i sensowne porozumienie i maksymalnie wykorzystali posiadane walory.

>>szkoda mi czasu.
>Tak, szkoda czasu na analizę wyborów,

Szkoda czasu, bo ja siadłem do brydża, a ty grasz w "chińczyka".
Cabbage (1821 punktów)

>Nie taki obraz miałem na myśli, nie to miał pokazać. Pisząc o trzecim obrazie, miałem na myśli kres owej wędrówki, a ten niechybnie nadejdzie. Na nim powinien ukazać się cel wędrówki, a może w nim dojrzymy i sens naszego bytu. Ale niech ten trzeci obraz każdy wyobrazi lub namaluje sobie sam, (jeżeli komuś się chce).

Masz na myśli jakiś eschatologiczny obraz?

?/!
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Ale niech ten trzeci obraz każdy wyobrazi lub namaluje sobie sam, (jeżeli komuś się chce).

>Masz na myśli jakiś eschatologiczny obraz?

Tak.
metsys (1088 punktów)
>Na którym z poniższych obrazów gatunek z rodzaju człowiek (Homo) ma większy wybór?

Na pierwszym. Wszystko, albo... nic?

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
exeqtor (359 punktów)
W efekcie końcowym każda z postaci dokona wyboru "najlepszego" wszystkie inne potencjalne możliwości nie będą miały już znaczenia, ich liczba jest nieważna o ile każda z mozliwości "przegrywa" z najlepszą w danym czasie, w końcu i tak ta najlepsza wygra. "Koszmarem" stają się natomiast w sytuacji nr.2 świadome potencjalne możliwości, które nie mogą zostać zrealizowane, bądz do ich realizacji potrzeba dużo poświęcenia. Myślę że tak naprawdę nie mamy wyboru, bo zawsze dokonujemy tego najlepszego które wedle naszego mniemania w danej chwili jest. Prowadzimy do sytuacji w której zwiększamy sobie potencjalnie ilość wyborów, ale przecież nie możemy inaczej, nie mamy wyboru z naszą stałą ludzką naturą.
Cabbage (1821 punktów)

Biblijny mit o wygnaniu człowieka z raju jest szczególnie wymownym przedstawieniem podstawowej relacji człowieka i wolności.
Mit ów utożsamia początek dziejów ludzkości z aktem wyboru, ale cały nacisk kładzie na grzeszność tego pierwszego aktu wolności i wynikłe stad cierpienia. Mężczyzna i kobieta żyją w rajskim ogrojcu w doskonalej harmonii ze sobą i z natura. Panuje spokój, nie trzeba pracować; nie istnieje wybór, wolność ani nawet myślenie. Człowiekowi wzbroniono spożywania z drzewa wiadomości dobrego i złego. Postępuje wbrew boskiemu nakazowi, narusza stan harmonii z przyroda, której jest częścią, dopóki poza nią nie wykracza. Z punktu widzenia Kościoła, reprezentującego tu władze, jest to nieuchronnie grzech. Z punktu jednak widzenia człowieka jest to początek ludzkiej wolności. Działać wbrew rozkazom Boga - znaczy uwolnić się od przymusu, wydźwignąć z nieświadomej przedczłowieczej egzystencji do poziomu człowieka. Działanie wbrew nakazom władzy, popełnienie grzechu, jest w swym pozytywnym ludzkim aspekcie pierwszym aktem wolności, tj. pierwszym ludzkim aktem. W micie grzech - od strony formalnej - jest postępowaniem przeciw boskiemu nakazowi; od strony materialnej jest spożyciem owocu z drzewa poznania. Akt nieposłuszeństwa jako akt wolności jest początkiem rozumu. Mit mówi tez o dalszych następstwach pierwszego aktu wolności. Naruszona została pierwotna harmonia miedzy człowiekiem a natura. Bóg ogłasza wojnę miedzy mężczyzną a kobieta i wojnę miedzy natura a człowiekiem. Człowiek oddzielił się od przyrody, stajać się jednostka zrobił pierwszy krok w kierunku uczłowieczenia. Dokonał pierwszego aktu wolności. Mit akcentuje spowodowane tym aktem cierpienia. Przekroczenie natury, wyobcowanie się od niej i od drugiej ludzkiej istoty sprawia, że człowiek staje nagi i zawstydzony. Jest sam i jest wolny, lecz zarazem bezsilny i przerażony. Świeżo zdobyta wolność wydaje mu się przekleństwem; uwolnił się ze słodkich więzów raju, lecz nie dość jest wolny, aby rządzić sobą i realizować swoja osobowość.

Erich Fromm Ucieczka od Wolności


?/!

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365