Wspomniany Rzeczownik Polskich Oligarchów jest zwyczajnie niesamowity w braku uzasadnienia odmowy własnej interwencji, odpowiada nie na temat zasłaniając się niezawisłością, którą rozumie jako samowolę, machając do tego immunitetem gwarantującym mu bezkarność. Oczywiście przypadkowe późniejsze orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego wykazujące sprzeczności w ustawach, które Rzeczownik uznał prawdopodobnie za korzystne dla wypychającej go na stanowisko kliki, nie implikują jakiejkolwiek późniejszej odpowiedzialności. Problem odpowiedzialności w Polsce, jego braku w wyniku zmasowanej manipulacji prawem karnym jest chyba jedną z najpoważniejszych bolączek Kartoflanej Republiki. Spróbujcie wykazać urzędnikowi błąd i naruszenie prawa w sądzie, o co bardzo łatwo, bo polski urzędnik w ogóle tylko czasem prawo stosuje i z tym wyrokiem potwierdzającym złamanie prawa, spróbujcie kogokolwiek pociągnąć do odpowiedzialności. Tu następuje schizofreniczne rozdwojenie interpretacji wymiaru bezprawia, i natrafia się na mur pod tytułem, brak przekonujących dowodów winy, niezależnie od tego jakie one by nie były. Wskazując na lekką niekonsekwencję dostajemy wykład na temat niezawisłości i domniemania poprawności decyzji oraz na fakt, że decyzja została sądownie cofnięta, więc naruszenia prawa nie ma i pan urzędnik spokojnie przygotowuję następną decyzję, która może być słowo w słowo identyczna z tą sądownie cofniętą, bo prawo tego nie zabrania! Skarżenie się do prokuratury, do urzędu wyższego rangą, szybko prowadzi do kontaktu z głównym urzędem i Prokuratorem Generalnym, gdzie dowiadujemy się, że Kartoflana działa wyłącznie na podstawie i w granicach prawa i jakakolwiek dyskusja na temat prawa jest bezprzedmiotowa, a wszystko jest w najlepszym porządku prawnym. W tym momencie można sobie odpuścić, wstąpić do regionalnego oddziału Al Kaidy, udać sie do sanatorium dla chorych psychicznie, albo kontynuować podskakiwanie, które doprowadzi prędzej czy później do wniesienia oskarżenia i skazania osoby zgłaszającej pretensje, pod wynalezionym sprytnie powodem. Myślę czy nie założyć następnego wątku na temat sposobów łamania prawa przez państwo, bo zaobserwowałem sam kilka takich powracających metod używanych od zarania dziejów przez wszystkie "praworządne" instytucje, którymi Niemcy faszystowskie i ZSRR też oczywiście były. Znajomość sposobów manipulacji i stosowanych sztuczek, może czasem utrudnić oprawcom życie, przez pokazanie im ich własnej twarzy, przez rzeczowe wypunktowanie stosowanych przez nich przekrętów, co przynajmniej ich skutecznie rozwścieczy i zmusi do galopu, dając jakąkolwiek chociaż dość drogą satysfakcję.
Szkoda że nie ma tu na forum jakiegoś prawnika, chętnego do zdrady własnego środowiska, który znając doskonale tę śmietnikową wiedzę i interpretację, by nas uświadomił trochę w naszej nieświadomości.
|