Racjonalista - Strona głównaDo treści
Świadomość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-06-2009 10:37janina (44 punktów)Świadomość
Ocena 2 na 2
Czytając wiele wypowiedzi na tym forum wiem że dyskutują tu ludzie bardzo świadomi siebie, swojego istnienia i swoich poglądów. Od jakiegoś czasu nurtuje mnie jednak pytanie:
"Jak bardzo świadomi jesteśmy swojego zachowania w stosunku do innych ludzi??"

Chciałabym dowiedzieć się od każdego kogo to zagadnienie zainteresuje ile w codziennym życiu jest zachowań wpojonych, odruchowych i niekontrolowanych umysłem w odniesieniu do osób bliskich, przyjaciół i znajomych, współpracowników, obcych ludzi spotkanych na ulicy czy w sklepie, i tych których tylko mijamy. Kiedy nasze zachowanie do w/w osób zaczyna być zachowaniem świadomym, gdy np. prośba, skłania nas do przemyślenia swojej wypowiedzi i zachowania oraz roztrząsania możliwych zachowań drugiej osoby?? I Jeszcze jedno może dziwne pytanie... Jak często zdajemy sobie sprawę z naszych zachowań i relacji z innymi osobami, czy zauważamy granice gdy nieświadome (odruchowe) zachowanie przechodzi w świadome?????

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Smith (10069 punktów)
Proporcjonalnie do tego jak świadomi jesteśmy własnych ograniczeń i uwarunkowań
Skymen (621 punktów)
>Proporcjonalnie do tego jak świadomi jesteśmy własnych ograniczeń i uwarunkowań
...i o ironio wykładniczo do świadomości możliwości ich [ograniczeń i uwarunkowań] bezwysiłkowego przekroczenia
Smith (10069 punktów)
>...i o ironio wykładniczo do świadomości możliwości ich [ograniczeń i uwarunkowań] bezwysiłkowego przekroczenia
Kto Ci powiedział, że bez wysiłku obojętnie czy z ironią wykładniczo, czy bardzo powoli bez ?
Skymen (621 punktów)
>>...i o ironio wykładniczo do świadomości możliwości ich [ograniczeń i uwarunkowań] bezwysiłkowego przekroczenia
>Kto Ci powiedział, że bez wysiłku obojętnie czy z ironią wykładniczo, czy bardzo powoli bez ?

Nie tyle kto lecz co.
Praktyka.

Tomek Bogusiak (170 punktów)
>Jak często zdajemy sobie sprawę z naszych zachowań i relacji z innymi osobami, czy zauważamy granice gdy nieświadome (odruchowe) zachowanie przechodzi w świadome?????

Nieświadome zachowanie ma to do tego, że nie jesteśmy go świadomi, czyli go nie zauważamy. Jeśli przechodzi w świadome, to możemy zauważyć tę granicę, powiedzmy. Tak mi się wydaje. Ale wtedy jesteśmy jakby świadomi tego nieświadomego zachowania, przez co staje się ono świadome i granica znika, bo wszystko jest takie same i nie ma czego rozgraniczać.
sztejkat (4743 punktów)
>Czytając wiele wypowiedzi na tym forum wiem że dyskutują tu (...)
>"Jak bardzo świadomi jesteśmy swojego zachowania w stosunku do innych ludzi??"
>(...)
>zachowań drugiej osoby?? I Jeszcze jedno może dziwne pytanie... Jak często zdajemy sobie sprawę z
>naszych zachowań i relacji z innymi osobami, czy zauważamy granice gdy nieświadome (odruchowe)
>zachowanie przechodzi w świadome?????


Moim zdaniem - w 90% polegamy na odruchach. A, że większość ludzi wielce obraźliwa nie jest, ewentualne uchybienia pomijamy częstokroć milczeniem.

A odruchy to typówki wykreowane przez środowisko w którym żyjemy.

W życiu zdarzało mi się wchodzić parę razy w odmienne, nowe środowiska. Oczywiście często kontaktuję się w życiu z obcymi ludźmi, ludźmi z innych środowisk. Jednak, póki jest to kontakt powierzchowny, póty obowiązuje zasada: uchybienia ignorować, zachowywać się w zgodzie z ogólnym standardem.

Z czasem jednak nowe środowisko staje się bardziej, że tak powiem, własne. I wówczas nierzadko odkrywałem jak inne obowiązują w nim "typówki" i jak różnie, sprzecznie z intencjami, odbierane są zachowania typowe dla mnie. I jak ja sprzecznie odbieram ich zachowania.

Po takich doświadczeniach jestem bardziej ostrożny, mniej drażliwy i przez dłuższy okres stosuję "standard ogólny" zamiast własnego, typowego dla mnie zachowania.

W zasadzie w kwestii świadomego sterowania zachowaniem wobec innych wyróżniam trzy etapy w relacjach między mną a innymi osobami:
- osoba obca, która jest mi obojętna. Nie ma powodów by cokolwiek analizować, jako że zupełnie nie interesuje mnie jak odbiera i ocenia moje zachowanie. Zachowuję się więc zgodnie z własną typówką lub z modelem ogólnym, w zależności od celu. Na tym etapie traktuję kontakty stricte zadaniowo;
- "docieranie się" - gdy reakcje drugiej strony są dla mnie ważne, ale jeszcze nie utarła się wspólna "typówka". Jest to moment w którym najczęściej popełniam błędy i muszę najszybciej uczyć się drugiej osoby;
- bliska znajomość - gdy w relacji ustalił się już szablon typowych, akceptowanych przez obie strony i prawidłowo rozumianych zachowań. Zwykle następuje po paru latach znajomości i nie wymaga już żadnej auto-analizy. Podobnie, jak w rodzinie, doskonale wychodzi porozumiewanie się bez słów.

Jest jeszcze oczywiście jedno miejsce, gdzie stosuje się świadome kształtowanie zachowania: marketing. Ale chyba nie o to Ci chodzi?

Pozdrawiam,

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
janina (44 punktów)
bardzo mi się spodobała ta wypowiedz, dlatego chciałabym jeszcze coś poruszyć. Czy właśnie takie typowe zachowanie jest dobre?? Okazuje sie że właśnie na ludzi z którymi "dotarliśmy" się w stosunkach międzyludzkich najbardziej reagujemy najostrzej. Często brak zastanowienia się nad własnym zachowaniem pokazuje nasze najgorsze cechy i wady. Czy więc nie warto czasami trochę więcej czasu poświęcić na powiedzmy samokontrole, chociażby po to żeby stawać się bardziej ludzcy???

list jest duszą... jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatrze skarby miłości...
H. Balzac
sztejkat (4743 punktów)
>bardzo mi się spodobała ta wypowiedz, dlatego chciałabym jeszcze coś poruszyć. Czy właśnie takie typowe zachowanie jest dobre?? Okazuje sie że właśnie na ludzi z którymi "dotarliśmy" się w stosunkach międzyludzkich najbardziej reagujemy najostrzej.(...)

Jak rozumiem, chodzi Ci tu o spory w rodzinie, kłótnie między kochankami, przyjaciółmi itp.

Moim zdaniem dużo większa dynamika emocji nie wynika tu z tego, że zachowujemy się bezmyślnie, ale z dwu innych przyczyn:
- tego, że relacja z tą osobą ma dla nas duże znaczenie, przez co wszelkie zaburzenia odbieramy jako mocne zagrożenie. Coś w stylu: jeśli łepek na przystanku nazwie mnie gnojem to mi co najwyżej adrenalina skoczy. Jeśli zaś usłyszę to (nie w żartach) od, no powiedzmy, narzeczonej - to już insza inszość;
- tego, że w tej relacji nie nakładamy "masek" (Gombrowiczowska "gęba");

Istnieje moim zdaniem bardzo cienka granica między samokontrolą a maską. Bo według jakich kryteriów kontrolować samego siebie? Jeśli według własnej oceny, to czymże będzie się to różniło od zachowania ot, tak wprost, bez refleksji? Przecież będąc sobą w sposób naturalny zachowuję się ... no... jak ja. Głupio wyszło, ale chyba wiesz co mam na myśli.

Jeśli zaś swoje zachowanie będę kontrolować podług reakcji otoczenia, wówczas czymże innym będzie to, niż wykuciem pasującej na się maski która ukryje mnie i dopasuje do innych? Istnieje moim zdaniem bardzo cienka granica między samokontrolą a fałszywą maską.

Owszem, maski są wygodne - pomagają w integracji, w osiąganiu sukcesu, pięciu się w hierarchii grupy. Mają jednak jeden wielki pragmatyczny mankament: każde środowisko w którym przebywasz wymaga innej maski. I jeśli zdarzy się tak, że dwa środowiska zmieszają się przez przypadek, wówczas żadna wypracowana maska nie pasuje.

Tak więc wydaje mi się, że ostre emocjonalnie reakcje w bliskich związkach nie są czymś strasznym. Wydaje mi się też, że lepiej by w takim związku ludzie byli sobą, niż by ukrywali swoje Ja za maskami. Bo nawet jeśli, jak piszesz, wychodzą z nasz wówczas najgorsze cechy, to czy nie są one właśnie jednym z elementów Ja? Czyż zupełne ukrycie tych cech nie będzie najzwyczajniejszym oszustwem? Przecież mówimy tu o dobrze "dotartym" związku - czyli o ludziach, którzy są dla siebie ważni i którzy nie powinni się nawzajem oszukiwać.

>(...) Czy więc nie warto czasami trochę więcej czasu poświęcić na powiedzmy samokontrole, chociażby po to żeby stawać się bardziej ludzcy???

Podsumowując: warto, ale nie do przesady. Warto, po to by zbytecznie nie krzywdzić, lecz nie warto po to, by znaleźć akceptację.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Madman (7811 punktów)
>"Jak bardzo świadomi jesteśmy swojego zachowania w stosunku do innych ludzi??"
Funkcjonowanie w społeczeństwie w dużej mierze opiera się na czymś takim jak umowa społeczna, która reguluje wiele aspektów, także nasze zachowanie wobec innych jednostek. Istnieją pewne założenia, które przyjmujemy głównie automatycznie, które w trakcie socjalizacji są nam przedstawiane jako "normalne". Są to pewne podstawy, które pozwalają nam wskoczyć od razu na wyższy poziom interakcji, bez żmudnego analizowania wszystkich aspektów danej sytuacji komunikacyjnej. Impulsem do zastanawiania się nad szczegółami najczęściej jest dysonans poznawczy.
22-06-2009 02:32 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Funkcjonowanie w społeczeństwie w dużej mierze opiera się na czymś takim jak umowa społeczna, która reguluje wiele aspektów, także nasze zachowanie wobec innych jednostek.
Konwenanse
>Istnieją pewne założenia, które przyjmujemy głównie automatycznie, które w trakcie socjalizacji są nam przedstawiane jako "normalne". Są to pewne podstawy, które pozwalają nam wskoczyć od razu na wyższy poziom interakcji, bez żmudnego analizowania wszystkich aspektów danej sytuacji komunikacyjnej.
Odruchy warunkowe czyli pies Pawłowa
>Impulsem do zastanawiania się nad szczegółami najczęściej jest dysonans poznawczy.
Ktoś łamie konwenanse i nasz pies nie wie jak zareagować
To są ograniczenia i sposób w jaki możemy je sobie uświadomić
pozwoliłem sobie dodać celem jasności większej, gdyż sam lepiej nie ujął bym tego
pozdrawiam
lontri (16088 punktów)
W wielu koncepcjach psychologicznych świadomość, rozumiana czasami również jako ja lub self, pełni określoną funkcję, utożsamianą z przetwarzaniem kontrolowanym.
Rzeczywiście jest wiele reakcji i złożonych zachowań, które mają podłoże odruchowe lub nawykowe i w bezpiecznym, względnie stałym otoczeniu przyrodniczym i społecznym mogą one nawet dominować w repertuarze zachowań, o ile mają wystarczającą wartość funkcjonalną, czyli są w stanie realizować określone cele.
W momencie, w którym dotychczasowy sposób funkcjonowania okazuje się nieprzydatny, wówczas włącza się świadomy proces przetwarzania informacji, mający charakter kontrolny. Wymaga on natężenia uwagi.
Odpowiedź na postawione w wątku pytanie nie jest jednak prosta. Dzieje się tak dlatego, że potencjalnie każdy człowiek dysponuje własnym, indywidualnym zasobem schematów poznawczych, czyli - upraszczając - własnym obrazem świata, uzależnionym od wrodzonego potencjału, wychowania i zebranego doświadczenia życiowego. Każdy strukturyzuje świat w mniejszym lub większym stopniu po swojemu.
Może to w bardzo dużym stopniu wpływać na zdolności spostrzegania, zapamiętywania, rozumienia i korzystania ze zgromadzonej wiedzy w różnych sytuacjach.
Jedną z ważnych struktur poznawczych jest samoświadomość - nie każdy człowiek posiada ją w jednakowym stopniu. Istnieją badania świadczące np. że osoby pochodzące z cywilizacji zachodu cechują się wyższym poziomem samoświadomości niż ludzie pochodzący ze środowisk tradycyjnych; podobnie jeżeli chodzi o porównanie środowisk wiejskich i zurbanizowanych.
Można to wytłumaczyć w ten sposób: do radzenia sobie w społeczeństwie przemysłowym i poprzemysłowym bardzo ważna jest samowiedza na temat własnych predyspozycji i kompetencji, bardziej zróżnicowana niż w przypadku warunków panujących w społecznościach tradycyjnych, w których proste skrypty mogą być wystarczające.
janina (44 punktów)
więc dlaczego zachowujemy sie świadomie dopiero dążąc do jakiegoś celu?? Czy człowiek dałby rade zachowywać sie w każdej sytuacji świadomie??? Czy właśnie brak świadomości naszych zachowań nie prowadzi często do różnego rodzaju sporów i konfliktów????

list jest duszą... jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatrze skarby miłości...
H. Balzac
lontri (16088 punktów)
Na pewno niektóre zachowania celowe mogą być jednym z przykładów zachowania świadomego, o ile ten cel działania pojawia się w świadomości czy pamięci jako pewne reprezentacja pożądanego stanu rzeczy.
Zachowanie świadome często pojawia się również jako następstwo pomyłki czy niepowodzenia. Takie sytuacje wymagają uważnej analizy sytuacji.
Smith (10069 punktów)
>... Istnieją badania świadczące np. że osoby pochodzące z CYWILIZACJI ZACHODU cechują się wyższym poziomem samoświadomości niż ludzie pochodzący ze ŚRODOWISK TRADYCYJNYCH; ...
Jak mam rozumieć takie zestawienie?
lontri (16088 punktów)
Jest to rzeczywiście nieporadność leksykalno-stylistyczna. Chodziło o społeczeństwa tradycyjne, a nie o środowiska tradycyjne. Dlaczego takie zestawienie? Bo tak to mniej więcej przedstawiają źródła, które znam.
Dzięki za czujność.
Smith (10069 punktów)
>Jest to rzeczywiście nieporadność leksykalno-stylistyczna. Chodziło o społeczeństwa tradycyjne, a nie o środowiska tradycyjne. Dlaczego takie zestawienie? Bo tak to mniej więcej przedstawiają źródła, które znam.
Czyli społeczeństwa "pochodzące z CYWILIZACJI ZACHODU" są nowoczesne a te z innej to są "społeczeństwa tradycyjne."?
>Dzięki za czujność.
No problem. Tyko nie bardzo rozumiem pojęcia: tradycja i nowoczesność w odniesieniu do cywilizacji Zachodu tym bardziej w kontekście świadomości.
piromanus (66 punktów)
>Jedną z ważnych struktur poznawczych jest samoświadomość - nie każdy człowiek posiada ją w jednakowym stopniu.

co to w ogóle jet ta samoświadomość? bo jak dla mnie jest to termin stworzony w nieokreślonym celu... i swobodnie można go zastąpić samokontrolą

Istnieją badania świadczące np. że osoby pochodzące z cywilizacji zachodu cechują się wyższym poziomem samoświadomości niż ludzie pochodzący ze środowisk tradycyjnych; podobnie jeżeli chodzi o porównanie środowisk wiejskich i zurbanizowanych.

ciekawe...toż to brednie jakieś są

>Można to wytłumaczyć w ten sposób: do radzenia sobie w społeczeństwie przemysłowym i poprzemysłowym bardzo ważna jest samowiedza na temat własnych predyspozycji i kompetencji, bardziej zróżnicowana niż w przypadku warunków panujących w społecznościach tradycyjnych, w których proste skrypty mogą być wystarczające.

no nie wierzę w to co czytam teraz jakaś samowiedza czyli wiedza którą wiemy zanim się jej nauczymy.
lontri (16088 punktów)
Słowo 'samowiedza' i 'samoświadomość' mają podobną konstrukcję jak 'samokontrola', więc przynajmniej na poziomie słowotwórstwa nie powinny budzić kontrowersji.
Jako pojęcia odnoszą się do pewnych struktur poznawczych: samowiedza to wiedza, czyli wiadomości, jakie posiadamy na temat samych siebie. Każdy z nas potrafi powiedzieć, że jest taki to a taki, ma takie a nie inne cechy. Nie chodzi więc tutaj o żadną wiedzę wrodzoną, wręcz przeciwnie - samowiedza rozwija się w toku doświadczenia i wychowania.
Samoświadomość jest pojęciem kontrowersyjnym, ale pojawia się niekiedy na gruncie psychologii, etyki, socjologii. Że istnieje konieczność wyodrębnienia takiego pojęcia wynika z badań, wskazujących że w ontogenezie samoświadomość pojawia się później niż świadomość. Samoświadomość to świadomość, że jest się odrębną jednostką. Jej początek zaczyna się w momencie, w którym dziecko rozpoznaje w odbiciu lustrzanym nie inne dziecko, ale siebie. Chodzi więc o jakościową różnicę w poznawczym funkcjonowaniu, uzasadniającą wprowadzenie pojęcia 'samoświadomości'.
Samokontrola jest natomiast dopiero konsekwencją samowiedzy i samoświadomości. Samokontrola polega bowiem na sterowaniu własnymi procesami psychicznymi i wymaga zarówno samoświadomości (czyli np. świadomości siebie, jako podejmującego decyzję podmiotu), jak też samowiedzy.
Zdaję sobie sprawę, że wyniki badań wskazujących na wyższą samowiedzę ludzi z cywilizacji zachodniej mogą być kontrowersyjne. Grupą odniesienia w badaniach były społeczności pierwotne a nie inne cywilizacje.
Dla chcących drążyć temat proponuję zapoznać się na początek np. z: Kozielecki, Psychologiczna teoria samowiedzy.
janina (44 punktów)
co do samoświadomości, czy można to określić, że czasami czuje się, że ja to "ja", a nie jakaś inna osoba w innym miejscu i czasie i nagle potrafi się "stanąć obok" i obaczyć siebie z perspektywy "oni", a nie "ja"?????????????




list jest duszą... jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatrze skarby miłości...
H. Balzac
29-06-2009 00:55 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)
Wiem, że może zabrzmieć okrutnie , ale warto wprowadzić w tym miejscu jeszcze jedno pojęcie - obraz własnej osoby. Na pewno będzie on elementem samowiedzy, a samoświadomości? Tu moje kompetencje się kończą. Temat jest naprawdę złożony.
W samoświadomości na pewno chodzi o pewne wrażenie istnienia i odrębności własnego ja. To wrażenie naprawdę może być stopniowane...
Natomiast jeśli chodzi o to, o czym wspomniałaś, to przydatne może być jeszcze jedno pojęcie: teoria umysłu.
Teoria umysłu jest to nasze przekonanie na temat tego, jak funkcjonują umysły innych osób, jak spostrzegają, jak myślą. Np. jeśli dziewczyna myśli: 'nawet jeżeli nie pomaluję sobie dziś paznokci, to Piotrek i tak tego nie zauważy' to posługuje się jakąś tam teorią umysłu Piotrka. Czyli relacje społeczne mogą przebiegać na poziomie wyobraźni. Nasze wyobrażenia na temat nas samych i innych, fantazje, uprzedzenia często decydują o sposobie wchodzenia w relacje społeczne z innymi.

jkl; (5859 punktów)
>"Jak bardzo świadomi jesteśmy swojego zachowania w stosunku do innych ludzi
>Jak często zdajemy sobie sprawę z naszych zachowań i relacji z innymi osobami, czy zauważamy granice gdy nieświadome (odruchowe) zachowanie przechodzi w świadome?????

Odruchowe, nieświadome zachowanie? To chyba tylko odruchowe powiedzenie "Dzień dobry".
Ale generalnie jesteśmy w pełni świadomi swoich zachowań w stosunku do innych ludzi. Oczywiście, są one podporządkowane pewnym schematom kulturowym.
Natomiast różnimy się chęcią do nawiązywania kontaktów i umiejętnością przewidywania skutków naszych zachowań.
To pierwsze zależy chociażby od tego, czy jesteśmy intro- czy ekstrawertykami, a to drugie od inteligencji i wrażliwości.
janina (44 punktów)
>Odruchowe, nieświadome zachowanie? To chyba tylko odruchowe powiedzenie "Dzień dobry".
>Ale generalnie jesteśmy w pełni świadomi swoich zachowań w stosunku do innych ludzi.

Jakoś nie chce mi się wierzyć w to że przez cały czas działamy przemyślanie. Czy nigdy nie zdarzyło Ci się np. powiedzieć coś nieprzemyślanego, by po chwili stwierdzić że było to całkiem nie na miejscu?? czy nigdy idąc do jakiegoś miejsca nie zdarzyło Ci się nagle "ocknąć" z zamyślenia już u celu???? Czy zawsze przebywając z najbliższymi osobami wobec których czujesz się swobodnie kontrolujesz swoje emocje, nie złościsz się o byle szczegół nie cieszysz z głupot??? Wydaje mi się że takie zachowania są właśnie bardziej kierowane przez naszą podświadomość a nie świadomość. Robimy rzeczy myśląc przy tym o zupełnie innych rzeczach, lub bez zastanowienia i zagłębiania się w temat śmiejemy się gdy inni się śmieją, czujemy zdenerwowanie gdy ktoś powie coś zwykłego a jednak doprowadza nas to do szału. będąc w takich sytuacjach świadomi zastanowilibyśmy się nad śmiesznością i uznali że nie jest (lub jest) to warte uśmiechu, lub jak w drugim przykładzie nie denerwowalibyśmy się tylko np. przeszli do dyskusji. Myślę że nasze emocje odgrywają jakąś role w tym czy świadomie postępujemy, dlatego często nie zauważamy że postępujemy odruchowo, bo jak można uchwycić coś czego nie kontrolujemy????

list jest duszą... jest tak wiernym obrazem żywego głosu, iż delikatne natury liczą go między najbogatrze skarby miłości...
H. Balzac
diogenes (42753 punktów)
>"Jak bardzo świadomi jesteśmy swojego zachowania w stosunku do innych ludzi??"

Myślę, że to zależy od kontekstu (podobnie jak znaczenie słów w grach językowych, o których pisał Wittgenstein). Porównaj poziom czy tez zakres świadomości w stosunku do osoby, która na ulicy pyta cię o czas lub ulicę (badania pokazały, że większość ludzi nawet nie rejestruje wyglądu tych osób), z poziomem świadomości dyskutujących ze sobą ludzi, graczy w karty czy walczących bokserów. Myślę, że poziom świadomości w stosunku do samego siebie podlega tej samej zasadzie: od braku świadomości, do dokładnej analizy jej stanów i staników.
lipschitz (1674 punktów)
Świadomość dystansu jaki zachowujemy względem innej osoby, świadomość tego, że nas nudzi lub drażni, ale odgrywamy męczącą rolę zainteresowanych, świadomość zaciekawienia inną osobą, tym co mówi lub robi i stłumionej wylewności, która mogłaby zdradzić to zaciekawienie, świadomość udawania, świadomość niechęci, świadomość radości, świadomość szacunku przed jednym człowiekiem i jego brakiem przed innym. Świadomość własnej zazdrości, niepewności, wspaniałomyślności, użalania się, złośliwości, plotkarskich skłonności. To i wiele innych rzeczy zdarza się w nas kiedy spotykamy innego człowieka, część z nich uniemożliwia nawiązanie dialogu, tworzenie bardziej zażyłych relacji, czego także można być świadomym.

Możemy być świadomi tylko części rzeczy, możemy być świadomi ich wszystkich. Świadomość jest jak doskonały teleskop, można zerkać przez niego i widzieć wszystko, co ukazuje, ale można także spoglądać wybiórczo, obserwować jedynie wybrane obiekty i za każdym razem tylko na nie zwracać uwagę. Ale nie można zobaczyć tego, na co nie zwróciło się uwagi w chwili, kiedy zdarzenie miało miejsce, podobnie jak nie można już wypatrzeć gwiazd, na które nie padła uwaga gdy stało się przed teleskopem. Nie można rozmyślać o tym, czego się nie ujrzało.

Przewidywanie zachowań innych nie jest świadomością lecz rozmyślaniem i zazwyczaj prowadzi do interpretowania zachowań wedle przewidywanych wcześniej wzorców, nawet jeśli te zachowania zupełnie im nie odpowiadały i tego także można być świadomym, że tworzy się wzorce, że przewiduje się, że jest się przez te przewidywania w dużym stopniu uwarunkowanym, podobnie jak uwarunkowany jest uczeń, kiedy spotyka swojego nauczyciela.

Jeśli nie jesteśmy świadomi tego, co się wydarza w nas, nie jednej czy dwóch rzeczy, ale wszystkich, emocji, niechęci, akceptacji, respektu, to według mnie nie nawiązujemy żadnej relacji. Kontakt z innym człowiekiem z pewnością wymaga nie lada wysiłku, energii i uwagi. Trudne jak diabli
simon_2 (-31 punktów)
(zablokowany)
Zachowanie człowieka wynika z wielu czynników. Z własnego doświadczenia muszę przyznać, że człowiek w nowych sytuacjach niestety potrafi sam się zaskoczyć i to do tego stopnia, że potem nie poznaje siebie i jest mu wstyd swojego zachowania.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365