Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nasi ulubieńcy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
24-06-2009 18:06Meretseger (61860 punktów)Nasi ulubieńcy
Ocena 5 na 5
W wątku "Pij mleko, będziesz stary" zeszliśmy nieco na manowce zasadniczego tematu, a Zbyszek Bryłowski zaproponował założenie wątku o kotach www.racjonalista.pl/forum.php/s,220568#w220881 . Pomysł doskonały, a ja chciałabym go rozszerzyć, bo rzeczywiście jest nas tu spore grono "zwierzolubów", nie tylko kocich. W zamierzchłej przeszłości w telewizji nadawano program (w poniedziałki, o ile mnie zamglona nieco pamięć nie myli) pod tytułem Zwierzyniec. Prowadził go Michał Sumiński i był to mój ulubiony program A zatem
I kudłate, i łaciate,
Pręgowane i skrzydlate,
Te co skaczą i fruwają
Do nowego wątku zapraszają
Piszcie o swoich domowych ulubieńcach. Fotki mile widziane
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

24-06-2009 18:30
 Ocena 10 na 10
Gosia (9452 punktów)
Oto moja Banda Czworga:

Miłościwie (dobre sobie!)nam panująca Bazylissa I Nadobna


Capo di tutti capi Wasyl pseudonim Kiburcon


Consigliere Borys o szatańskim spojrzeniu


I facet od czarnej roboty cyngiel Griszka

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Oto moja Banda Czworga:
>Miłościwie (dobre sobie!)nam panująca Bazylissa I Nadobna
>Capo di tutti capi Wasyl pseudonim Kiburcon
>Consigliere Borys o szatańskim spojrzeniu
>I facet od czarnej roboty cyngiel Griszka
A które z nich jest na awatarze? Czy może się zmieniają pod maseczką?
.
Gosia (9452 punktów)

>A które z nich jest na awatarze? Czy może się zmieniają pod maseczką?
Żaden z nich, ale to ich wtyczka, szpieg w krainie szopów praczy.
14-07-2009 23:50 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
Konrad Lorenz swego czasu postawił tezę, że zwierzęta domowe praktykują swego rodzaju pasożytnictwo emocjonalne.Wygląda na to, że miał rację.
Choć to i tak lepsze (dla człowieka) od tej metody...
Meretseger (61860 punktów)
Mój Smilodon, którego już nie ma między żywymi

Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
> Fotki mile widziane

A czym tu się chwalic...?

fides ex necessitate esse non debet
24-06-2009 19:08 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>> Fotki mile widziane
>A czym tu się chwalic...?
Jeśli nie masz zwierzaka, to sobą Jestem pewna, że żaden, nawet najpiękniejszy kot nie dorasta Ci do pięt
24-06-2009 21:11 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>> Fotki mile widziane
>>A czym tu się chwalic...?
>Jeśli nie masz zwierzaka, to sobą Jestem pewna, że żaden, nawet najpiękniejszy kot nie dorasta Ci do pięt

Mam pytanie. Czy każda racjonalistka ma kota?
24-06-2009 21:28 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Mam pytanie. Czy każda racjonalistka ma kota?<

Nie. Ale każda Czarownica tak.
06-07-2009 22:24 
 Ocena 6 na 6
spray (5875 punktów)
>>Mam pytanie. Czy każda racjonalistka ma kota?<
>Nie. Ale każda Czarownica tak.
Czy zbior Czarownic jest podzbiorem racjonalistek ?
Bo jesli tak... jestem zachwycona !
Potrojnie.
Jako Czarownica, jako racjonalistka i jako kociamama dziewietnastu pociech.
Nie jednoczesnie ! Na przestrzeni wiekow, ze tak powiem. Dwoch wiekow. Albowiem proceder zaczynalam w wieku XX. i z uporem kontynuowalam w XXI. Popadlam w recydywe, znaczy sie.
I wcale sie tego nie wstydze. A nawet tak sie rozbestwilam, ze do wspolnictwa naklonilam metoda lagodnej perswazji wlasna progeniture. Co zreszta kotom na zdrowie poszlo, bo gdy ja ciagle w rozjazdach...
A tutaj portret Alfy, protoplastki rodu:

Portret zrobilam niedawno, ze zdjecia, a zdjecie pochodzi z ubieglego wieku.
Kowalska (14008 punktów)
>Co zreszta kotom na zdrowie poszlo, bo gdy ja ciagle w rozjazdach...

Ha! Wróciłaś! Witaj w Europie! Choć pewnie nie na długo, Latawico jedna
Titinek piękny. Zresztą wiesz, że podobają mi się Twoje grafiki.
24-06-2009 21:39 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>>> Fotki mile widziane
>>>A czym tu się chwalic...?
>>Jeśli nie masz zwierzaka, to sobą Jestem pewna, że żaden, nawet najpiękniejszy kot nie dorasta Ci do pięt
>Mam pytanie. Czy każda racjonalistka ma kota?
>

Ja miałam patyczaki
25-06-2009 00:42 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Mam pytanie. Czy każda racjonalistka ma kota?
To raczej pytanie do psychiatry...
25-06-2009 16:11 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Nie myślę racjonalnie... bo to nudne
Wniosek z tego - nie jestem racjonalistką.
Mam jednak kota

witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Nie myślę racjonalnie... bo to nudne
>Wniosek z tego - nie jestem racjonalistką.
>Mam jednak kota

Jak na moim punkcie to jest w porządku. Racjonalne to jest i pozbawione racjonalności, absolutnie.

Serdeczności ślę
25-06-2009 18:45 
 Ocena 1 na 1
Zella (1321 punktów)
>
>Mam pytanie. Czy każda racjonalistka ma kota?<

Witam!
Ma! Widać to po obecności w tym wątku i nie tylko!Ja mam , bo odpowiadam na takie i "prostsze" pytania!!Hej! Zella
24-06-2009 22:06 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Jeśli nie masz zwierzaka, to sobą Jestem pewna, że żaden, nawet najpiękniejszy kot nie dorasta Ci do pięt

Dzięki za komplement nie całkiem zasłużony , ale wystąpił błąd techniczny i się nie wkleiło.
A chodziło mi o to:

To jest Ciotka Funia

A to Tosia z dziećmi (Tosia z Funią nie są spokrewnione)

A to same dzieciaki w całej okazałości.

Swojego widoku oszczędzę Tobie i innym.

Pozdrawiam.


fides ex necessitate esse non debet
24-06-2009 22:17 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
Ej.. też mam yorka, ale innego (inne kolory i fryzura) i nazywa się Feluś.
Jak znajdę kabel od aparatu to wkleję.

Lubię udawać, że jestem na niego zły i go gonię, a potem on mnie goni i tak się bawimy. Albo mu rzucam małpę (taką zabawkę) i przynosi, może tak w nieskończoność.
24-06-2009 22:49 
 Ocena 6 na 6
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Swojego widoku oszczędzę Tobie i innym.

Słusznie.

Miałem przecudowną amstawkę. Miłość na czterech łapach. Nigdy nie chodziłem z nią na spacery na smyczy i w kagańcu. Była zaprzyjaźniona ze wszystkimi. Wszyscy na osiedlu ja znali i kochali, a ona ich. Mało kto wiedział kim jest właściciel, ją znali wszyscy. Była pięknym i fizycznie i charakterem stworzeniem. Czasem zastanawiałem się, czy nie jest dowodem na reinkarnację. Rzadko użyła swojej siły i niesamowitej sprawności. Tylko wtedy, gdy była zaatakowana przez inną sukę. Nigdy nie zaatakował jej pies. Wtedy ożywał jej wrodzony instynkt, to widać było po oczach. Z tego stanu mogłem ją wyprowadzić tylko ja. Musiałem ją uśpić pod koniec tamtego roku. Jeszcze do dzisiaj, czasami jak wchodzę do mieszkania, to jestem przez chwile zdziwiony, że mnie nie wita. Zostało po niej kilka medali i tytułów upoważniających do miana najlepszego psa tej rasy w Europie. Siedzowie, jak ją oceniali, też byli zachwyceni jej pięknym, pogodnym charakterem.

Eh... tak na poważnie
pozdrawiam.
Kowalska (14008 punktów)
> Była pięknym i fizycznie i charakterem stworzeniem. Czasem zastanawiałem się, czy nie jest dowodem na reinkarnację>Eh... tak na poważnie
>

Nie przepadam za psami.
Ale wielki plus dla Ciebie Witwos za uczucie i szacunek z jakim piszesz o swoim Przyjacielu
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Musiałem ją uśpić
Może nie musiałeś?
.
25-06-2009 01:56 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)
>>Musiałem ją uśpić
>Może nie musiałeś?
Mógłbyś nie drążyć już tematu? Tak ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości?
Śmierć psa boli, niewiele się to różni od bólu po stracie bliskiej osoby.
25-06-2009 13:22 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mógłbyś nie drążyć już tematu? Tak ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości?
Drążę z poczucia przyzwoitości. Widać moja przyzwoitość inna.

>Śmierć psa boli, niewiele się to różni od bólu po stracie bliskiej osoby.
Wiele. Bliskiej osoby nie można kupić. Zwierzę tak, a potem tresować je, sterylizować lub kryć wyselekcjonowanym reproduktorem, "kochać jak członka rodziny" by w końcu uśpić. Chociaż oczywiście boli, i ból ten oczywiście niewiele się różni od bólu po stracie bliskiej osoby.
.
25-06-2009 13:32 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Bliskiej osoby nie można kupić. Zwierzę tak, a potem tresować je, sterylizować lub kryć wyselekcjonowanym reproduktorem, "kochać jak członka rodziny" by w końcu uśpić. Chociaż oczywiście boli, i ból ten oczywiście niewiele się różni od bólu po stracie bliskiej osoby.
Oczywiście można też nigdy nie przygarnąć żadnego zwierzęcia. Zaprzestać hodowli psów, kotów, świnek morskich, chomików dżungarskich i kanarków, czyli dopuścić do wyginięcia udomowionego gatunku. Można...
25-06-2009 14:07 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Oczywiście można też nigdy nie przygarnąć żadnego zwierzęcia. Zaprzestać hodowli psów, kotów, świnek morskich, chomików dżungarskich i kanarków, czyli dopuścić do wyginięcia udomowionego gatunku. Można...
Można też udomawiać coraz to nowe gatunki i odgrywać przed nimi Pana Boga. Bo tamagotchi nie sprawdziło się...

Chyba z naszego boskiego punku widzenia tamagotchi jest ateistą.
.
Gosia (9452 punktów)
Empatia najwidoczniej jest Ci obca.W każdym razie wobec odczuć ludzi, bo dla zwierząt ją masz.
Chcesz, to żyj sobie w betonowej pustyni, otoczony wyłącznie ludźmi, wolna wola.Rozdrapuj każdą sekundę swej egzystencji na atomy, doszukując się jej sensu, skoro Cię to bawi, nie zmusisz mnie jednak bym przyjęła twój punkt widzenia, nie jest dla mnie atrakcyjny w najmniejszym stopniu.
Ja wolę żyć w symbiozie z większością tego, co żyje. W symbiozie, coś za coś z obopólną korzyścią.

>Bliskiej osoby nie można kupić. Zwierzę tak, a potem tresować je, sterylizować lub kryć wyselekcjonowanym reproduktorem, "kochać jak członka rodziny" by w końcu uśpić.

Tu też się różnimy. Nie mam złudzeń.Kupić można wszystkich, to tylko kwestia ceny.
Tak na marginesie, to w życiu nie kupiłam żadnego żywego zwierzęcia.
26-06-2009 02:22 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Empatia najwidoczniej jest Ci obca.W każdym razie wobec odczuć ludzi...
A Ty nie masz jej dla mnie, więc też jest Ci obca wobec odczuć ludzi.

>Ja wolę żyć w symbiozie z większością tego, co żyje.
Każdy tak woli, ale każdy inaczej taką symbiozę widzi.

>w życiu nie kupiłam żadnego żywego zwierzęcia.
Kupując mięso płacimy za zwierzę i zabicie go.
.
26-06-2009 10:43 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>A Ty nie masz jej dla mnie, więc też jest Ci obca wobec odczuć ludzi.
Jasne, ze tak.Moja empatia jest wybiórcza.Nie uważam, że wszyscy musimy się kochać, albo że "wszystkie dzieci są nasze".
>>Ja wolę żyć w symbiozie z większością tego, co żyje.
>Każdy tak woli, ale każdy inaczej taką symbiozę widzi.
Tyż prawda, dla mnie ważny jest mój punkt widzenia, z natury egoistka jestem.
>>w życiu nie kupiłam żadnego żywego zwierzęcia.
>Kupując mięso płacimy za zwierzę i zabicie go.
Oczywiście, jednak jesteśmy społecznością wyspecjalizowaną i raczej nie wrócimy do pierwocin ludzkiej kultury.Trudno bym ganiała z dzidą za obiadem (tylko nie wyjeżdżaj mi z wegetarianizmem, człowiekiem jestem, więc jestem wszystkożerna) tkała samodziały czy wyplatała obuwie z łyka. Ktoś robi to lepiej, tak jak ja w szpitalu radzę sobie lepiej niż rzeźnik, tkacz czy szewc.
26-06-2009 12:04 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Moja empatia jest wybiórcza.
Więc mnie nie czyń zarzutów z wybiórczości mojej.

>dla mnie ważny jest mój punkt widzenia, z natury egoistka jestem.
Lecz na to jest forum, by własne egoizmy przekuwać w słuszne idee.

>Trudno bym ganiała z dzidą za obiadem.
Toż mówiłem, że płacisz, by za Ciebie z dzidą poganiano za wieprzkiem. W tym sensie żywe zwierzę kupujesz. A zabija wieprza Twój apetyt, który zaspokajasz: zarobkując, kupując, czasem gotując, a na końcu - zjadając. Golonkę na przykład.

Albo sajgonki z bezdomnego burka.
.
Gosia (9452 punktów)
>>Moja empatia jest wybiórcza.
>Więc mnie nie czyń zarzutów z wybiórczości mojej.
Nie wiem czemu odebrałeś to jako zarzut? To stwierdzenie, nie będę kruszyć kopii czy prawdziwe.
>>dla mnie ważny jest mój punkt widzenia, z natury egoistka jestem.
>Lecz na to jest forum, by własne egoizmy przekuwać w słuszne idee.
To też Twoje zdanie, z którym też się nie zgadzam.Z reguły unikam wszystkiego co zawiera "idee"
>>Trudno bym ganiała z dzidą za obiadem.
>Toż mówiłem, że płacisz, by za Ciebie z dzidą poganiano za wieprzkiem. W tym sensie żywe zwierzę kupujesz. A zabija wieprza Twój apetyt, który zaspokajasz: zarobkując, kupując, czasem gotując, a na końcu - zjadając. Golonkę na przykład.
>Albo sajgonki z bezdomnego burka.
Pudło, akurat tego nie jadam, ale nie zarzekam się, ze gdyby mnie życie przycisnęło, to nie zjadłabym psa albo kota. Mój dziadek w obozie jenieckim jadł dżdżownice, bynajmniej nie dlatego, że miał takie kulinarne upodobania.
Głód to szalonego brat.
26-06-2009 13:45 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie wiem czemu odebrałeś to jako zarzut? To stwierdzenie
Stwierdzenie to wyszło od apelowania do mnie o przyzwoitość.

>Z reguły unikam wszystkiego co zawiera "idee"
Niesłusznie, idea to myśl przewodnia wyznaczająca cel i kierunek działania, było nie było podstawa wszelkiej racjonalności.

>>sajgonki z bezdomnego burka.
> akurat tego nie jadam
Nie lubisz burka? No proszę...
.
26-06-2009 16:37 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Niesłusznie, idea to myśl przewodnia wyznaczająca cel i kierunek działania, było nie było podstawa wszelkiej racjonalności.

Akurat taka ze mnie racjonalistka, jak z Ciebie zwolennik trzymania domowych zwierzaków.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Musiałem ją uśpić
>Może nie musiałeś?

Te psy, sztuczne, wyspecjalizowane rasy żyją krótko. Moja suczka przekroczyła średnią wieku dla swojej rasy o dwa lata. Do ostatniego dnia była w doskonałej kondycji. Późną nocą, leżała z łbem na moich kolanach i dostała napadu, przypominającego padaczkę. W nocy jeszcze kilka takich. Rano weterynarz stwierdził, że nie ma już kontaktu z otoczeniem, nie widzi, nie słyszy. Utraciła funkcje niezbędne do życia. Nie odnajdywała miski z wodą.

Pozdrawiam.
06-07-2009 23:07 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
(...)
>Miałem przecudowną amstawkę. Miłość na czterech łapach.(...)
Wprawdzie jestem kociamama, ale kiedys ... mialam... nie! miala mnie... nie! zaszczycila mnie swoja wieloletnia obecnoscia w moim domu przecudowna wilczyca o imieniu Maja. Nie mam przy sobie jej portretu. Jesli nie zapomne, przy okazji wkleje.
Witwosie ! U nas bylo tak samo, z taka roznica, ze Maja nie miala zadnych medali. Bo sie nigdy po nie nie wybralysmy.
Jedna z najbardziej ujmujacych cech Maji bylo to, ze nigdy geby nie darla po proznicy. Za to gdy sie odezwala swoim obracajacym w proch basem... O! To bylo cos ! I to znaczylo, ze dzieje sie rzecz w najwyzszym stopniu naganna. Naprawde. I nigdy sie nie mylila w ocenie. I oczami potrafila powiedziec tyle, ile ja nigdy slowami nie potrafilam.
25-06-2009 02:08 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>Swojego widoku oszczędzę Tobie i innym.

Nie bądź taki oszczędny. Ukaż się!
Na wszelki wypadek:

Witaj na Ziemi!
25-06-2009 01:16 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

> Jestem pewna, że żaden, nawet najpiękniejszy kot nie dorasta Ci do pięt

Czy mogłabyś uchylić rąbka tajemnicy na temat szczególnej anatomii MAM'a? Wiadomo Ci może z jakiej planety pochodzi? Zaintrygowała mnie informacja, że kot ( średnio 30 cm w kłębie) mu do pięt nie dorasta.
25-06-2009 08:03 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>> Jestem pewna, że żaden, nawet najpiękniejszy kot nie dorasta Ci do pięt
>Czy mogłabyś uchylić rąbka tajemnicy na temat szczególnej anatomii MAM'a? Wiadomo Ci może z jakiej planety pochodzi? Zaintrygowała mnie informacja, że kot ( średnio 30 cm w kłębie) mu do pięt nie dorasta.
>
Przykro mi, ale bez zgody Michała nie pisnę ani słowa *

*bo i tak o niczym nie mam bladego pojęcia
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Przykro mi, ale bez zgody Michała nie pisnę ani słowa *
>*bo i tak o niczym nie mam bladego pojęcia

A ja mam. MAM to wielki lew...salonowy.
>
Meretseger (61860 punktów)

>MAM to wielki lew...salonowy.
Aaaa, to już rozumiem, skąd się wzięła moja odruchowa sympatia do MAM'a. Wszak lew to też kot
25-06-2009 15:01 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
W każdym razie zdjęcie w profilu cokolwiek nieaktualne.
24-06-2009 19:09
 Ocena 11 na 11
Kowalska (14008 punktów)
O boziuniu najmilsza! O kotach to ja mogę w nieskończoność!

A teraz oficjalne oświadczenie:
Nie ma cudniejszego, milszego, mądrzejszego i bardziej wdzięcznego kotka niż mój Fidelek.
Znalazłam go w sierpniu '96 roku. Siedział pod krzakiem i kichał. Był tak maleńki, że mieścił się w dłoni.
Zanim doniosłam go na rękach do domu, całą bluzkę miałam w zielonych smarkach.
Był tak chory, że nawet miauczeć nie potrafił. Jak człowiek, który w czasie przeziębienia traci głos.
Zaraz na drugi dzień zabrałam Fideleczka mojego ukochanego KingKongowskiego Noska do weterynarza.
Serio, on ma taki nosek jak King Kong
I tak przez tydzień, dzień w dzień, jeździłam z nim na zastrzyki. Antybiotyk i witaminy.
Opiekowałam się nim w domu dzień i noc. W nocy Fideluś spał w moich włosach na poduszce. Ja prawie wcale nie spałam. Bałam się poruszyć, żeby mu krzywdy nie zrobić jak zasnę.
Lekarz nie dawał mu żadnych szans. Wprost nawet powiedział, że wyrzucam pieniądze w błoto.
Ale Fidelek przeżył. Jest najmądrzejszym stworzeniem jakie widziałam. Cudownym domownikiem.
Czasem nachodzi nas myśl, że on przecież ma już 13 lat i....
Obiecałam Fidelkowi, że gdy przyjdzie jego czas i odejdzie, znajdę w imię jego pamięci, innego zasmarkańca, któremu trzeba będzie pomóc
25-06-2009 18:04 
 Ocena 1 na 1
Zella (1321 punktów)
>! O kotach to ja mogę w nieskończoność!
Jest najmądrzejszym stworzeniem jakie widziałam. Cudownym domownikiem.<
>Czasem nachodzi nas myśl, że on przecież ma już 13 lat i....
>Obiecałam Fidelkowi, że gdy przyjdzie jego czas i odejdzie, znajdę w imię jego pamięci, innego zasmarkańca, któremu trzeba będzie pomóc :<

Witaj Kocia Mamo!(Piszę w ramach KomĘtatorni!Sza!)

Ja też "byłam" z Drapkiem- syjamem! "Kocia mama" jest to , zresztą określenie przemiłe!
Dlaczego - "Drapek" nie trudno zgadnąć! Żaden wilczur , na wczasach na Mazurach w tzw. domkach, nie zbliżył się do niego. Jeden nosił długona pysku ślady kociej odwagi!! Ja w rękawiczkach płaciłam pieniędzmi!Tylko nosa nie dało się mocniej zapudrować i coś prześwitało! " Pewnie ją stary..."!!
Jeździł z nami na moich kolanach. Baba na wsi , pod sklepem, gdzie mąż kupował sól ( do pomidorów na łąkę-piknik)powiedziała do drugiej:"patrz jaki pies podobny do kota"! A bo widział to "któś", kota z obróżką i na kolanach pańci?!
Odetchnęłam komĘtując kocie wybryki, a nie czemu Tusk nie zbratał się z SLD a z PSL !!
Chwała mu za to,że nie z PIS-em! "I to by było na tyle!" Zella
Zella (1321 punktów)
>>! O kotach to ja mogę w nieskończoność!
> Jest najmądrzejszym stworzeniem jakie widziałam. Cudownym domownikiem.<
>>Czasem nachodzi nas myśl, że on przecież ma już 13 lat i....
>>Obiecałam Fidelkowi, że gdy przyjdzie jego czas i odejdzie, znajdę w imię jego pamięci, innego zasmarkańca, któremu trzeba będzie pomóc :<
>Witaj Kocia Mamo!(Piszę w ramach KomĘtatorni!Sza!)
> Ja też "byłam" z Drapkiem- syjamem! "Kocia mama" jest to , zresztą określenie przemiłe!
> Dlaczego - "Drapek" nie trudno zgadnąć! Żaden wilczur , na wczasach na Mazurach w tzw. domkach, nie zbliżył się do niego. Jeden nosił długona pysku ślady kociej odwagi!! Ja w rękawiczkach płaciłam pieniędzmi!Tylko nosa nie dało się mocniej zapudrować i coś prześwitało! " Pewnie ją stary..."!!
>Jeździł z nami na moich kolanach. Baba na wsi , pod sklepem, gdzie mąż kupował sól ( do pomidorów na łąkę-piknik)powiedziała do drugiej:"patrz jaki pies podobny do kota"! A bo widział to "któś", kota z obróżką i na kolanach pańci?!
> Odetchnęłam komĘtując kocie wybryki, a nie czemu Tusk nie zbratał się z SLD a z PSL !!
> Chwała mu za to,że nie z PIS-em! "I to by było na tyle!" Zella

>>! O kotach to ja mogę w nieskończoność!
> Jest najmądrzejszym stworzeniem jakie widziałam. Cudownym domownikiem.<
>>Czasem nachodzi nas myśl, że on przecież ma już 13 lat i....
>>Obiecałam Fidelkowi, że gdy przyjdzie jego czas i odejdzie, znajdę w imię jego pamięci, innego zasmarkańca, któremu trzeba będzie pomóc :<

>Witaj Kocia Mamo!(Piszę w ramach KomĘtatorni!Sza!)
Ja też "byłam" z Drapkiem- syjamem! "Kocia mama" jest to , zresztą określenie przemiłe!
Dlaczego - "Drapek" nie trudno zgadnąć! Żaden wilczur , na wczasach na Mazurach w tzw. domkach, nie zbliżył się do niego. Jeden nosił długona pysku ślady kociej odwagi!! Ja w rękawiczkach płaciłam pieniędzmi!Tylko nosa nie dało się mocniej zapudrować i coś prześwitało! " Pewnie ją stary..."!!
Jeździł z nami na moich kolanach. Baba na wsi , pod sklepem, gdzie mąż kupował sól ( do pomidorów na łąkę-piknik)powiedziała do drugiej:"patrz jaki pies podobny do kota"! A bo widział to "któś", kota z obróżką i na kolanach pańci?!
Odetchnęłam komĘtując kocie wybryki, a nie czemu Tusk nie zbratał się z SLD a z PSL !!
Chwała mu za to,że nie z PIS-em! "I to by było na tyle!" Zella
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>jest nas tu spore grono "zwierzolubów" [...] Piszcie o swoich domowych ulubieńcach.
Po łącznie dwóch psach i dwóch kotach mam refleksję, że zwierzęta pod opieką człowieka bezsprzecznie są niewolnikami. Fotki uroczych pupilków proponuję wzbogacić rozważaniami skąd się bierze w nas to pragnienie ich niewolenia.
.
25-06-2009 00:14 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Po łącznie dwóch psach i dwóch kotach mam refleksję, że zwierzęta pod opieką człowieka bezsprzecznie są niewolnikami. Fotki uroczych pupilków proponuję wzbogacić rozważaniami skąd się bierze w nas to pragnienie ich niewolenia.
>.

No tak... Miałam zostawić Fidela pod tym krzakiem w '96.
A co... Niech się zakicha na śmierć. Ale za to umarłby wolny.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>No tak... Miałam zostawić Fidela pod tym krzakiem w '96.
>A co... Niech się zakicha na śmierć. Ale za to umarłby wolny.
W sprawie zabiedzonych znajd nasuwa się pytanie dlaczego był to kotek, a nie np. borsuk. Odpowiedź: bo dzikie borsuki mają się lepiej od domowych kotów.
.
25-06-2009 00:44 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>W sprawie zabiedzonych znajd nasuwa się pytanie dlaczego był to kotek, a nie np. borsuk. Odpowiedź: bo dzikie borsuki mają się lepiej od domowych kotów.
>.

Gdyby to borsuk kichał w '96 pod tym krzakiem, to też bym go wzięła do domu żeby ratować.

I skończ już tą prowokację
25-06-2009 00:59 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>Gdyby to borsuk kichał w '96 pod tym krzakiem, to też bym go wzięła do domu żeby ratować.

Tak na marginesie, powstrzymaj swe samarytańskie zapędy przynajmniej jeśli chodzi o borsuka. Kichanie może być jego najmniejszym problemem, za to ty możesz stracić palce i zarazić się wścieklizną.
25-06-2009 01:11 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>Gdyby to borsuk kichał w '96 pod tym krzakiem, to też bym go wzięła do domu żeby ratować.
>Tak na marginesie, powstrzymaj swe samarytańskie zapędy przynajmniej jeśli chodzi o borsuka. Kichanie może być jego najmniejszym problemem, za to ty możesz stracić palce i zarazić się wścieklizną.
>

Bardzo dziękuję za radę. Powstrzymam swe samarytańskie zapędy.
Przynajmniej jeśli chodzi o borsuki.
25-06-2009 01:13 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Gdyby to borsuk kichał w '96 pod tym krzakiem, to też bym go wzięła do domu żeby ratować.
Gdyby zwyczajowo trzymano w domach borsuki, pod krzakiem czekałby jakiś zasmarkany borsuk.

>I skończ już tą prowokację
Ty skończ z czułostkowością.
.
25-06-2009 08:55 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Gdyby to borsuk kichał w '96 pod tym krzakiem, to też bym go wzięła do domu żeby ratować.
A gdyby to był hipopotam obsmarkany do pasa?

Chyba nie dyskryminujesz hipopotamów?
25-06-2009 15:06 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>A gdyby to był hipopotam obsmarkany do pasa?
To się dzwoni do prasy, radia i telewizji
28-06-2009 17:21 
 Ocena 1 na 1
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>>A gdyby to był hipopotam obsmarkany do pasa?
>To się dzwoni do prasy, radia i telewizji
Dzwoni sie tez do doktora Dolittle i krola Juliana.
25-06-2009 07:58 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>No tak... Miałam zostawić Fidela pod tym krzakiem w '96.
>>A co... Niech się zakicha na śmierć. Ale za to umarłby wolny.
>W sprawie zabiedzonych znajd nasuwa się pytanie dlaczego był to kotek, a nie np. borsuk. Odpowiedź: bo dzikie borsuki mają się lepiej od domowych kotów.
>.
Jakoś jeszcze nigdy nie zetknęłam się z zabiedzonym borsukiem w środku miasta, pewnie dlatego większość ludzi bierze koty, nie borsuki. Natomiast widywałam lisy - mają nory pod wiaduktem przy dwupasmówce pomiędzy osiedlami na skraju miasta, pod lasem. Na szczęście radzą sobie. Do lasu niedaleko, pewnie tam polują, a i śmietniki blisko, więc konkurują o dodatkowe pożywienie z dzikimi osiedlowymi kotami.
Natomiast na wsi ludzie (zdarza się) zabierają do domu osierocone sarny, kalekie bociany, które nie mogą latać, różne jeże, wiewiórki... Bo mają dwie możliwości - albo je zostawić w stanie dzikim własnemu losowi, albo wziąć do domu, zaopiekować się, wyleczyć, wykarmić, co w większości wypadków łączy się z oswojeniem, przynajmniej częściowym.
25-06-2009 11:35 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Natomiast na wsi ludzie (zdarza się) zabierają do domu osierocone sarny, kalekie bociany, które nie mogą latać, różne jeże, wiewiórki... Bo mają dwie możliwości - albo je zostawić w stanie dzikim własnemu losowi, albo wziąć do domu, zaopiekować się, wyleczyć, wykarmić, co w większości wypadków łączy się z oswojeniem, przynajmniej częściowym.

O, potwierdzam. Mam w rodzinie leśnika, notorycznie ratuje jakieś zabiedzone jeże i lisy, likwiduje sidła i wyciąga z nich jeszcze żywe zwierzęta, leczy i wypuszcza.

Od dzieciństwa pamiętam, jak zimą nad ranem trzeba było pójść uzupełnić paśnik, a czasem nawet pofatygować się nocą do płotu, bo przychodziło stado saren po siano i marchewki. A dziki przychodziły po buraki. Stołóweczka - klient sobie życzy, klient dostaje
I nie mów mi, że to jest "niewolenie". Jak w Góry Świętokrzyskie wróciła parę lat temu mała wataha wilków to trzy wsie pomagały naukowcom szukać, gdzie chodzą i mają nory. Dzięki wbijaniu ludziom do głowy, że wilków już nie wolno zabijać (prędzej dokarmiać, nie gniewać się za jedną zjedzoną owcę, tylko pilnować swojego), obserwacji i zaleczaniu z przedostatniego miotu zginął tylko jeden szczeniak, wygląda na to, że po prostu był za słaby i zdechł niedługo po porodzie. Znów będą wilki w Polsce

and that's it.
25-06-2009 13:52 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jakoś jeszcze nigdy nie zetknęłam się z zabiedzonym borsukiem w środku miasta, pewnie dlatego większość ludzi bierze koty, nie borsuki.
Nie ma w miastach zabiedzonych borsuków, bo nie zostały udomowione i jako wolni mieszkańcy lasów mają się dobrze. To miałem na myśli.

>Natomiast na wsi ludzie (zdarza się) zabierają do domu osierocone sarny,
Saren podobno nie należy brać, bo wbrew pozorom nie są porzucone i to jest częsty błąd wielkomiejskich wycieczkowiczów.

>wyleczyć, wykarmić, co w większości wypadków łączy się z oswojeniem, przynajmniej częściowym.
Takie skutki gdy ludzi przybywa, a lasów ubywa, dla zwierząt ogólnie to nic dobrego.
.
25-06-2009 14:17 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Takie skutki gdy ludzi przybywa, a lasów ubywa, dla zwierząt ogólnie to nic dobrego.

   Niektóre zwierzaki się przystosowują do dżungli miejskiej, dla niektórych zwierząt lepszym byłoby wyginięcie, lecz są ludziom potrzebne, by cieszyć oko...
25-06-2009 14:22 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Takie skutki gdy ludzi przybywa, a lasów ubywa, dla zwierząt ogólnie to nic dobrego.
Też uważam, że to nie jest dobre. Dzika zwierzyna powinna żyć dziko, po swojemu, na swoim terytorium. Niestety, drogi zwierząt i ludzi zbyt często się krzyżują. Nawet dosłownie drogi. Kolega mi dziś opowiedział, że w drodze do pracy (dojeżdża 50 km) widział na szosie co najmniej 10 rozjechanych jeży
Ale zwierzęta domowe to co innego. One od tysięcy lat żyją u boku człowieka. Takie już są. Nie ma nic złego w tym, że zabiera się do domu kota czy psa. Trzeba zwierzaka traktować z szacunkiem, nie jak rzecz czy pluszową maskotkę, a wtedy wszystko jest w porządku.
25-06-2009 16:24 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ale zwierzęta domowe to co innego. One od tysięcy lat żyją u boku człowieka. Takie już są.
Nie oszukujmy się, bo muchy domowe też takie są, a jakoś dla nich zabrakło nam "serca".

>Nie ma nic złego w tym, że zabiera się do domu kota czy psa.
Faktyczny cel takiego zabierania jest zwykle zły.

> Trzeba zwierzaka traktować z szacunkiem, nie jak rzecz czy pluszową maskotkę
Lecz traktowane są zgodnie z zamysłem właściciela, czyli jako maskotki właśnie.
.
finerbijk (17282 punktów)
>>Nie ma nic złego w tym, że zabiera się do domu kota czy psa.
>Faktyczny cel takiego zabierania jest zwykle zły.
Myślę, że gdyby zapytać takiego psa czy kota, co woli, życie na wolności, czy z człowiekiem, na pewno wybrałby to drugie.
Szczególnie psy, to zwierzęta trwale związane z ludźmi i nie nadają się już do dzikiego życia, przystosowały się do człowieka i zwykle źle na tym nie wyszły.
Może hodowcy czasem przesadzają z kreowaniem ras, przez co zwierzęta cierpią na różne przypadłości, ale w życiu na wolności zagrożeń by miały o wiele więcej.
Hasła typu uwolnić rybki akwaryjne, to absurd. Podobnie jak twierdzenie, że psy są w niewoli u człowieka.
25-06-2009 18:49 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Myślę, że gdyby zapytać takiego psa czy kota, co woli, życie na wolności, czy z człowiekiem, na pewno wybrałby to drugie [...] w życiu na wolności zagrożeń by miały o wiele więcej.
W takim razie powinniśmy dążyć do oswajania coraz większej ilości gatunków, aż oswoimy wszystkie. Będziemy im stwarzać warunki lepsze niż na wolności... Tak to widzisz?

>Hasła typu uwolnić rybki akwaryjne, to absurd. Podobnie jak twierdzenie, że psy są w niewoli u człowieka.
Rybki tudzież patyczaki userki liliac możemy sobie darować. Ale pies jest niewolony bezsprzecznie, tyle, że zwykle dobrze w tej niewoli traktowany.
.
25-06-2009 19:03 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Rybki tudzież patyczaki userki liliac możemy sobie darować.
O, nie. Albo wszystko, albo nic. Bądźmy konsekwentni. Jak uwalniamy zwierzęta, to wszystkie. Patyczaki Liliac też.
25-06-2009 19:10 
 Ocena 6 na 6
finerbijk (17282 punktów)
>O, nie. Albo wszystko, albo nic. Bądźmy konsekwentni. Jak uwalniamy zwierzęta, to wszystkie. Patyczaki Liliac też.
Liliac pisała, że "miała" patyczaki. Czyli pewnie się już załapały na osnowową abolicję, albo po prostu wyciągnęły te patykowate odnóża i są w patyczakowatym niebie.
25-06-2009 19:16 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>prostu wyciągnęły te patykowate odnóża
Ciekawe: same, czy maczała w tym palce.
.
25-06-2009 20:31 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>prostu wyciągnęły te patykowate odnóża
>Ciekawe: same, czy maczała w tym palce.
>.

Tak, zapewne utopiła je w chlorze i zachowała sobie w formalinie. Zabarwione na niebiesko, żeby pasowały do łazienki.

Zaczynasz chyba niebezpiecznie odchylać się w stronę paranoi...


and that's it.
liliac (147340 punktów)
>>O, nie. Albo wszystko, albo nic. Bądźmy konsekwentni. Jak uwalniamy zwierzęta, to wszystkie. Patyczaki Liliac też.
>Liliac pisała, że "miała" patyczaki. Czyli pewnie się już załapały na osnowową abolicję, albo po prostu wyciągnęły te patykowate odnóża i są w patyczakowatym niebie.

Nic o mnie beze mnie
Patyczak był pierwotnie jeden. Miał imię i kiwał się radośnie na widok właścicielki

Potem się rozmnożył, a następnie zdechł ze starości. Dzieci patyczaka pożyły krótko i przeniosły się na niebiańską trzykrotkę jakoś podejrzanie szybko, acz bez mojej ingerencji
finerbijk (17282 punktów)
>W takim razie powinniśmy dążyć do oswajania coraz większej ilości gatunków, aż oswoimy wszystkie. Będziemy im stwarzać warunki lepsze niż na wolności... Tak to widzisz?
Po pierwsze, nie wszystkie zwierzęta się nadają do oswojenia lub udomowienia.
A po drugie, nie ma celu oswajać kolejnych gatunków.
Pies traktuje ludzi jako swoje stado. On się nie czuje zniewolony, bo się urodził w takich warunkach i to jest jego środowisko. Mam mieszane uczucia co do kotów, przez to kastrowanie głównie, ale kot jest też tak długo z człowiekiem, że już się nie da rozdzielić.
Jestem przeciwny trzymaniu ptaków w klatkach, bo ptaki są od latania, a nie siedzenia na kiju całe życie.
Rybki i patyczaki są tak głupie, że zanim dotrą do przeciwnej ściany akwarium to zapominają gdzie była pierwsza, więc im wszystko jedno pewnie.
P.S. Ciekawy artykuł o psach na wolności: wyborcza.p(*)ne_psy_terroryzuja_Moskwe.html
25-06-2009 20:27 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nie ma celu oswajać kolejnych gatunków.
Pisałeś coś o zagrożeniach na wolności. By się usunęło te zagrożenia, hodowałoby się wołowinę dla wilków, a sarna byłaby spokojna. Nie?

>Mam mieszane uczucia co do kotów, przez to kastrowanie
Uff, ulga, że tu się zgadzasz.

>Jestem przeciwny trzymaniu ptaków w klatkach
Uff uff.

>Rybki i patyczaki są tak głupie, że zanim dotrą do przeciwnej ściany akwarium to zapominają gdzie była pierwsza, więc im wszystko jedno pewnie.
Na to mniej więcej wygląda, nie jestem obrońcą patyczaków, rybek też nie.
Chociaż...

>P.S. Ciekawy artykuł o psach na wolności: wyborcza.p(*)ne_psy_terroryzuja_Moskwe.html
No ale jednak potwierdza to moją tezę, bo przecież to nie są dzikie np. wilki, lecz zdziczałe psy.
.
25-06-2009 22:11 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Pisałeś coś o zagrożeniach na wolności. By się usunęło te zagrożenia, hodowałoby się wołowinę dla wilków, a sarna byłaby spokojna. Nie?
Pisałem o psach i kotach, nie chcę karmić wilków hamburgerami. Poza tym w czym krowa gorsza od sarny?
Przyszło mi do głowy, że niektórzy dochodzą do wniosków podobnych jak ty z tą niewolą i uwalniają swoich pupilków gdzieś w lesie, stąd przepełnione schroniska dla zwierząt.
Widzisz jedni uwalniają, żeby drudzy zaraz zniewolili i jeszcze mówią, że to humanitarne. I komu tu wierzyć?
26-06-2009 01:42 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Pisałem o psach i kotach, nie chcę karmić wilków hamburgerami. Poza tym w czym krowa gorsza od sarny?
Zwierzę to zwierzę, drwię z twierdzenia, że poza cywilizacją jakieś zwierzę może być zagrożone.

>Przyszło mi do głowy, że niektórzy dochodzą do wniosków podobnych jak ty z tą niewolą i uwalniają swoich pupilków gdzieś w lesie, stąd przepełnione schroniska dla zwierząt.
No a gdyby od początku ich nie mieli, nie porzucaliby ich.

>jedni uwalniają, żeby drudzy zaraz zniewolili i jeszcze mówią, że to humanitarne.
W wypadku konkretnego oswojonego zwierzaka to oczywiście, że mu niemiło być porzuconym. Ale ja przecież nie popieram porzucania, lecz zachęcam do niehodowania. A gdy gatunki pies i kot domowy uda się ograniczyć ilościowo, będzie można zacząć je przystosowywać do życia w warunkach dzikiej przyrody - o ile coś takiego jak dzika przyroda uda się zachować.
.
26-06-2009 09:15 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
Jakość życia człowieka by dużo straciła, gdyby nie było w nim psów, kotów, koni, rybek, itd. Udowodniono nie raz, że przebywanie ze zwierzętami dobrze wpływa na psychikę i zdrowie człowieka, szczególnie u dzieci.
A i zwierzęta w ogromnej większości przypadków mają lepsze warunki, niż kiedykolwiek by miały na wolności.
Miejsc przyrodniczo naturalnych zostało niewiele. Nie ma nic złego, że część gatunków nauczyła się żyć w cywilizacji.
26-06-2009 10:54 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>A i zwierzęta w ogromnej większości przypadków mają lepsze warunki, niż kiedykolwiek by miały na wolności.
W przypadku kotów skutkuje to m.in. dziesięciokrotnym wydłużeniem życia osobniczego.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W przypadku kotów skutkuje to m.in. dziesięciokrotnym wydłużeniem życia osobniczego.
Chociaż być może korzystający na takiej opinii weterynarze nie policzyli usypianych przez się - a też za kasę - kocich miotów.
.
26-06-2009 12:56 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
>>W przypadku kotów skutkuje to m.in. dziesięciokrotnym wydłużeniem życia osobniczego.
>Chociaż być może korzystający na takiej opinii weterynarze nie policzyli usypianych przez się - a też za kasę - kocich miotów.
Teraz rozpoczynasz batalię ze spiskiem weterynarzy, którzy propagują symbiozę ludzi i puszystych zwierzaczków, powodowani li tylko i wyłącznie pragnieniem dobrania się do naszej kasy?*
Po to sterylizujemy zwierzaki, by niechcianych miotów nie było.Tak więc zwalczamy pazerność chciwych wetów żądnych krwi kociąt.

Nie wiem jakich znasz weterynarzy, ale ten który od lat opiekuje się moimi zwierzakami przejmuje niechciane mioty i upycha je po znajomych na wsi, prosił też by chętnych do nieodpłatnej adopcji kota kierować do jego lecznicy.

*pytanie retoryczne
26-06-2009 13:55 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie wiem jakich znasz weterynarzy, ale ten który od lat opiekuje się moimi zwierzakami przejmuje niechciane mioty i upycha je po znajomych na wsi, prosił też by chętnych do nieodpłatnej adopcji kota kierować do jego lecznicy.
No czy nie cwaniak?* Ten dopiero zakoci i zapsi świat cały. I wkrótce nie będzie nawet wypadało nie mieć zwierzaka. Zwłaszcza, że niczym ludowe mądrości krążą hasełka, że "ludzie lubiący psy do dobrzy ludzie", że "kogo pies lubi ten jest dobrym człowiekiem" itp bzdety.
___________________________
*Retoryczne - sam odpowiadam.
.
26-06-2009 11:41 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jakość życia człowieka by dużo straciła, gdyby nie było w nim psów, kotów, koni, rybek, itd. Udowodniono nie raz, że przebywanie ze zwierzętami dobrze wpływa na psychikę i zdrowie człowieka, szczególnie u dzieci.
To mit. Bo też pytanie czy udowodniono takie pożytki w warunkach eksperymentu naukowego, czy może "dowody" o których piszesz znaleziono pod wpływem oczekiwań zainteresowanych grup, mianowicie właścicieli odpłatnie udostępniających zwierzęta, i samych dzieci, dla których kontakt ze zwierzętami jest atrakcyjny. Niewykluczone, że do uzyskania efektu owych "odzwierzęcych pożytków" zwierzęta wcale nie są potrzebne, bo wystarczyłby same ich "psychofizyczne odpowiedniki" jak kontakt fizyczny z opiekunami czy większe poczucie bezpieczeństwa oraz poczucie wyższości i dominacji. Z tym dobroczynnym działaniem zwierząt na ludzi jest jak z religią: wierzący mają się za lepszych, bo ksiądz mówi im, że są lepsi. Od ateistów oczywiście.

Praktyka zaś jest taka, że konia z rzędem temu, kto nie znając światopoglądowych preferencji, po samym tylko postępowaniu odróżni katolika od ateisty. Podobnie jest z właścicielami zwierząt - nijak po nich nie widać, by zwierzęta łagodziły im charaktery.

>A i zwierzęta w ogromnej większości przypadków mają lepsze warunki, niż kiedykolwiek by miały na wolności.
Nie żartuj, kanarkowi do szczęścia złota klatka nie potrzebna.

Zaś co do "ogromnej większości" to lepiej, by wszystkie zwierzaki miały średnio na wolności, niż żeby cierpiały "ludzkie" nierówności społeczne. Bo nieliczne mają może i lepiej (a i to pewnie głównie te wykastrowane, bo mniej kłopotliwe ze swoją natrętną biologią), ale większość właścicieli jest swoimi pupilami mniej lub bardziej zmęczona i znudzona.

>Miejsc przyrodniczo naturalnych zostało niewiele. Nie ma nic złego, że część gatunków nauczyła się żyć w cywilizacji.
Gdy zwierzęta same uznają warunki w sąsiedztwie ludzi za korzystniejsze, to jest tak z całą pewnością. Sami zainteresowani zawsze wiedzą najlepiej co jest dla nich dobre.
.
26-06-2009 11:59 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>To mit. Bo też pytanie czy udowodniono takie pożytki w warunkach eksperymentu naukowego, czy może "dowody" o których piszesz znaleziono pod wpływem oczekiwań zainteresowanych grup, mianowicie właścicieli odpłatnie udostępniających zwierzęta, i samych dzieci, dla których kontakt ze zwierzętami jest atrakcyjny.
Nie chodzi tylko o chore dzieci. Jest wiele osób dorosłych, szczególnie starszych, samotnych, dla których pies, czy kot to istota wypełniająca im życie, jak członek rodziny. Więzi takie potrafią być bardzo silne. Takie jak pomiędzy ludźmi prawie. Nie trzeba badań, żeby to dostrzec.
Nie wspomnę już o psach przewodnikach niewidomych, czy pomocnikach niepełnosprawnych.

>Zaś co do "ogromnej większości" to lepiej, by wszystkie zwierzaki miały średnio na wolności, niż żeby cierpiały "ludzkie" nierówności społeczne. Bo nieliczne mają może i lepiej (a i to pewnie głównie te wykastrowane, bo mniej kłopotliwe ze swoją natrętną biologią), ale większość właścicieli jest swoimi pupilami mniej lub bardziej zmęczona i znudzona.
Może Ciebie nudziły i męczyły zwierzęta (wspomniałeś, że miałeś jakieś), ale większość właścicieli traktuje je jak domowników i by do głowy im nie przyszło, że to tylko obiekt do zabawy.

>Gdy zwierzęta same uznają warunki w sąsiedztwie ludzi za korzystniejsze, to jest tak z całą pewnością.
Mówimy o tych gatunkach, które tak uznały (psy, koty) już dawno, nie jestem za hodowaniem dzikich zwierząt wyrwanych z naturalnego środowiska.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jest wiele osób dorosłych, szczególnie starszych, samotnych, dla których pies, czy kot to istota wypełniająca im życie, jak członek rodziny.
Tu się zgadzam, że zwierzę do towarzystwa jest skutecznym erzacem członka rodziny, gdy takiego brak. I że zwierzę również odnosi korzyści ze wspólnoty. Ale partnerstwo ze zwierzęciem i tak jest pozorne, lub w najlepszym wypadku - fragmentaryczne.

>Nie wspomnę już o psach przewodnikach niewidomych, czy pomocnikach niepełnosprawnych.
To są zwierzęta z definicji użytkowe. Ich użyteczność nie zależy od walorów towarzyskich, choć oczywiście na taki bonus od psa zawsze liczymy.

>Może Ciebie nudziły i męczyły zwierzęta (wspomniałeś, że miałeś jakieś)
Zmilczę tę prowokację, bo personalnym atakom trudno potem łeb ukręcić.

>ale większość właścicieli traktuje je jak domowników
Tylko co to właściwie znaczy? W czym traktowanie psa różni się od traktowania ulubionego fotela?

>>zwierzęta same uznają warunki w sąsiedztwie ludzi
>Mówimy o tych gatunkach, które tak uznały (psy, koty) już dawno
Oczywiście psy same z czasem wynalazły obroże, łańcuchy przy budach, kagańce, w końcu wpadły na pomysł przycinania ogonów i kopiowania uszu. Aż pewnego dnia, już pospołu z kotami, wykombinowały sobie sterylizację jako antidotum na dręczące je miłosne rozterki.
.
26-06-2009 13:51 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Tylko co to właściwie znaczy? W czym traktowanie psa różni się od traktowania ulubionego fotela?
O rany, Osnowa... Czepliwy jesteś jak rzep. W tym samym, w czym różni się traktowanie dziecka albo męża od traktowania ulubionego fotela. Ani mąż, ani kot to nie mebel. A prawdę mówiąc, traktowałam lepiej kota niż męża.
26-06-2009 14:41 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Czepliwy jesteś jak rzep.
A może jak fotel? Albo kot z nieusuniętymi pazurkami?

>W tym samym, w czym różni się traktowanie dziecka albo męża od traktowania ulubionego fotela.
Mąż czy dziecko może się sam wyprowadzić do kochanki lub partnerki/ra i nie uchronisz się przed tym sterylizacją.
.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>A może jak fotel? Albo kot z nieusuniętymi pazurkami?

Kotu nie usuwa się pazurów. Pazury się przycina. Najczęściej wtedy, kiedy ich długość przeszkadza Kotu w poruszaniu.


and that's it.
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>A może jak fotel? Albo kot z nieusuniętymi pazurkami?
>Kotu nie usuwa się pazurów. Pazury się przycina. Najczęściej wtedy, kiedy ich długość przeszkadza Kotu w poruszaniu.
Niestety, muszę Cię zmartwić: usuwa się... W Europie jest to zabronione, ale w USA bardzo popularne jest przycinanie kotom pierwszych członów palca (tam wyrastają pazury) po to, żeby nie drapały czy też nie wspinały się na meble, drzewa itd. Barbarzyństwo, ale w Stanach jest tego znacznie więcej.
26-06-2009 18:18 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Niestety, muszę Cię zmartwić: usuwa się... W Europie jest to zabronione, ale w USA bardzo popularne jest przycinanie kotom pierwszych członów palca (tam wyrastają pazury) po to, żeby nie drapały czy też nie wspinały się na meble, drzewa itd. Barbarzyństwo, ale w Stanach jest tego znacznie więcej.
Dzięki za wsparcie, dodam jeszcze link do artykułu, w którym jest o tym i podobnych barbarzyństwach.
.
26-06-2009 18:32 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Dzięki za wsparcie, dodam jeszcze link do artykułu, w którym jest o tym i podobnych barbarzyństwach.
Przeciwko takim rzeczom jestem i ja, i Elka, i wszyscy normalni ludzie. Obcinanie kawałka łapy to nie to samo, co sterylizacja.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Przeciwko takim rzeczom jestem i ja, i Elka, i wszyscy normalni ludzie. Obcinanie kawałka łapy to nie to samo, co sterylizacja.
Ten artykuł jest i o sterylizacji.
.
26-06-2009 19:53 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Niestety, muszę Cię zmartwić: usuwa się... W Europie jest to zabronione, ale w USA bardzo popularne jest przycinanie kotom pierwszych członów palca (tam wyrastają pazury) po to, żeby nie drapały czy też nie wspinały się na meble, drzewa itd. Barbarzyństwo, ale w Stanach jest tego znacznie więcej.

Wiesz, w USA żyją tysiące ludzi wierzących w płaską Ziemię.
W Polsce niedawno jakiś [cenzura] zagłodził stado koni na śmierć.

To, że gdzieś, jakoś, jakiś kretyn praktykuje bestialstwo wobec zwierząt (czy ludzi), nie znaczy, że każdy człowiek mieszkający ze zwierzętami (bądź ludźmi) tak samo się zachowuje.


and that's it.
28-06-2009 20:22 
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Wiesz, w USA żyją tysiące ludzi wierzących w płaską Ziemię.
>W Polsce niedawno jakiś [cenzura] zagłodził stado koni na śmierć.
>To, że gdzieś, jakoś, jakiś kretyn praktykuje bestialstwo wobec zwierząt (czy ludzi), nie znaczy, że każdy człowiek mieszkający ze zwierzętami (bądź ludźmi) tak samo się zachowuje.
Przecież tego nie powiedziałam. Uważam jedynie, że trzymanie zwierzęcia w domu to taka sama odpowiedzialność jak wychowanie dziecka. Niektórzy powinni sie sto razy zastanowić zanim się zdecydują.
29-06-2009 14:22 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Przecież tego nie powiedziałam.

A to przepraszam, jakoś kontekst wypowiedzi na wątku mnie zmylił..

>Uważam jedynie, że trzymanie zwierzęcia w domu to taka sama odpowiedzialność jak wychowanie dziecka. Niektórzy powinni sie sto razy zastanowić zanim się zdecydują.

I to jest prawda absolutna. To jest zupełnie tak samo jak z dzieckiem...
Kota w rui jest nieznośna jak niemowlak, Kot swego czasu uznał, że zwykły drapak to nie na jego jaśniepańskie pazury, będzie używał mojego autentycznie antycznego fotela... Ale co tam, kocham je ponad wszystko. Kotę ignoruję poduszką, a fotel odda się do tapicera - i tak kolor obicia nie pasuje do nowego mieszkania.
I kupiłam lepszy drapak

and that's it.
26-06-2009 20:58 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> Ale partnerstwo ze zwierzęciem i tak jest pozorne, lub w najlepszym wypadku - fragmentaryczne.
Niektórzy tak mówią o partnerach ludzkich .

>>Może Ciebie nudziły i męczyły zwierzęta (wspomniałeś, że miałeś jakieś)
>Zmilczę tę prowokację, bo personalnym atakom trudno potem łeb ukręcić.
To nie jest żadna prowokacja, nie każdy musi być miłośnikiem zwierząt. Że do nich nie należysz to nic uwłaczającego.

>Oczywiście psy same z czasem wynalazły obroże, łańcuchy przy budach, kagańce, w końcu wpadły na pomysł przycinania ogonów i kopiowania uszu. Aż pewnego dnia, już pospołu z kotami, wykombinowały sobie sterylizację jako antidotum na dręczące je miłosne rozterki.
Obcinanie uszu i ogona jest już zabronione. Człowiek człowieka czasem gorzej traktował jak popatrzeć w historię, więc co się dziwić, że psu wymyślono łańcuch i kaganiec. Sterylizacja może jest rozsądna, ale budzi we mnie też niesmak, dlatego nigdy bym nie chciał kota.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>> Ale partnerstwo ze zwierzęciem i tak jest pozorne, lub w najlepszym wypadku - fragmentaryczne.
>Niektórzy tak mówią o partnerach ludzkich .
Bo pewnie tak bywa, ale zwierzętom od tego wcale nie lepiej.

>nie każdy musi być miłośnikiem zwierząt. Że do nich nie należysz to nic uwłaczającego.
Akurat należę, dlatego mam Ci za złe, obronę ich bezdusznego eksploatowania.

>Obcinanie uszu i ogona jest już zabronione.
To dobry kierunek, ale do ideału daleko. Powtórzę link, który już w tym wątku podawałem.

>Człowiek człowieka czasem gorzej traktował
Nadal barbarzyńcy z nas wielcy, ale może kiedyś wreszcie skończy się to niewolnictwo zwierząt.
.
26-06-2009 23:40 
 Ocena 1 na 1
Marzenka (546 punktów)
Oj nie przesadzajmy z tym niewolnictwem, myślę że ta symbioza wszystkim służy.
Różne dziwne rzeczy dzieją się w naturze np. Lwica adoptuje antylopkę:

www.youtub(*)xt=1&playnext_from=PL&index=16
25-06-2009 00:48 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Po łącznie dwóch psach i dwóch kotach mam refleksję, że zwierzęta pod opieką człowieka bezsprzecznie są niewolnikami. Fotki uroczych pupilków proponuję wzbogacić rozważaniami skąd się bierze w nas to pragnienie ich niewolenia.

W przypadku psów i kotów trudno o jednoznaczną odpowiedź. Ostatecznie oba te gatunki udomowiły się niejako same.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W przypadku psów i kotów trudno o jednoznaczną odpowiedź. Ostatecznie oba te gatunki udomowiły się niejako same.
Udomowienie nie równa się zniewoleniu. A większość psów i kotów to nasi niewolnicy. Do tego część przechodzi sterylizacje, wycinanie pazurów i chirurgię plastyczną... Brrr.
.
25-06-2009 01:48 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)

>Udomowienie nie równa się zniewoleniu. A większość psów i kotów to nasi niewolnicy.
Psy nie potrafią żyć z dala od ludzi, zdziczałe watahy nie szukają siedlisk "na łonie natury", trzymają się człowieków.
Nie bardzo natomiast wiem, jak można zniewolić kota?
Trzy z moich kotów to śmietnikowce (czwartego odziedziczyłam) które uznały, że raczą zamieszkać u mnie. Moje zdanie niewiele ich obchodziło, stąd mam głębokie przekonanie, że jeśli kot postanowi się gdzieś wprowadzić, to nie ma na niego siły.Postawi na swoim. Sterylizacja była koniecznością, inaczej padłabym od smrodu, a one od ciągłych infekcji po kocurzych walkach.Wychodzą kiedy chcą, pazury nie są obcinane by w razie czego mogły się bronić, wracają - bo chcą.
Siłą kota do kolaboracji nie zmuszam
Jeśli chodzi o farbowanie futra, idiotyczne przebieranki i fryzjerskie stylizacje, obcinanie uszu i ogonów, to potępiam takie praktyki i nigdy ich nie stosowałam, nie przygniata mnie jednak poczucie winy za innych.Odpowiadam tylko za siebie.
25-06-2009 10:03 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Udomowienie nie równa się zniewoleniu. A większość psów i kotów to nasi niewolnicy.
>Psy nie potrafią żyć z dala od ludzi, zdziczałe watahy nie szukają siedlisk "na łonie natury", trzymają się człowieków.
>Nie bardzo natomiast wiem, jak można zniewolić kota?

Wielkim miłośnikiem kotów, był Waldemar Łysiak. Często w swych książkach o kotach pisał, stąd moja wiedza. Koty zachowują niezależność. To raczej dla wygody tolerują obecność ludzi. W wypadku ich nieobecności dają sobie rade.
Z psami jest inaczej. Podlegają, w odróżnieniu od kotów tresurze. W rozmowie z psem, zwłaszcza dużym i silnym nie ma demokracji. Mają silny instynkt stadny, a przewodnikiem stada domowników nie może być pies. Jak ktoś nie ma należytego doświadczenia, to odradzam posiadanie psów o skłonnościach do dominacji. Psy, jak i inne zwierzęta udomowione dziczeją. Mogą być bardzo groźne. Zastanawiałem sie kiedyś, co by było gdyby taka mieszanka ras, jaką była moja suczka, zdziczała. Rasa specjalnie wyhodowana do zabijania. Połączenie siły buldoga z szybkością teriera. Absolutna dominacja walki. Kilka takich psów rozerwie lwa na strzępy. Do zabijania pum wyhodowano doga argentyńskiego, boksery do zaduszenia byków, itd
25-06-2009 11:55 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Z psami jest inaczej. Podlegają, w odróżnieniu od kotów tresurze. W rozmowie z psem, zwłaszcza dużym i silnym nie ma demokracji. Mają silny instynkt stadny, a przewodnikiem stada domowników nie może być pies. Jak ktoś nie ma należytego doświadczenia, to odradzam posiadanie psów o skłonnościach do dominacji.

Dokładnie!
Kupi kretyn takiego psa, w ogóle się nim nie zajmuje, pies głupieje. A potem pretensje - pies pogryzł, pies zniszczył, pies jest agresywny. A co ma robić? Ludzie nawet nie wiedzą, że taki pies cierpi, bo czuje się zobowiązany przewodzić stadu, a wcale nie chce, nie wie, jak dokładnie tymi ludźmi kierować. Niby musi, a jak próbuje, to mają do niego pretensje... Pies coraz bardziej się miota i jest coraz bardziej agresywny. I potem się takie biedactwo usypia, bo "zły" był.

Moja przyjaciółka ma dwa takie psiaki, obie suczki - pitbulla czystej krwi i mieszankę amstaffa i pita. Oba wzięte z adopcji "niechcianych, bo niebezpiecznych". One, niebezpieczne? Fakt, jedna z nich potrafi człowieka bezczelnie i z premedytacją zepchnąć z kanapy. Jak się jej nie głaszcze. Kilka razy obie "dziamdziały" mi rękę, ale obie wiedzą, że nie mogą tego robić mocno, dla zabawy potrafią uszczypnąć zębami w tyłek. Ale znają granice - obie są po tresurze, wykonują komendy, wiedzą co wolno. Takie wielkie pieszczochy.

Największy problem psów to zdecydowanie głupi właściciele, nie uważasz?

and that's it.
25-06-2009 12:35 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Największy problem psów to zdecydowanie głupi właściciele, nie uważasz?

Tak właśnie jest. Każdego psa można ułożyć. Psem niebezpiecznym może być dowolny kundel, byleby silny. Wszystko zależy od wychowania i własnego stosunku do zwierzęcia. Siostra mojej suczki zdominowała dom. Właściciele się jej bali. U mnie nie do pomyślenia. Mój pies był kochany za pogodę i miłość, którą obdarzał innych. Ja byłem przewodnikiem, innych tolerowała, bo ja ich tolerowałem. Cechy niechciane eliminuje się także poprzez dobór naturalny. Temu służą wystawy. Amstaw agresywny, niebezpieczny, nie jest kwalifikowany. Odpada z dalszej hodowli.

Pozdrawiam.
25-06-2009 12:54 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Tak właśnie jest. Każdego psa można ułożyć. Psem niebezpiecznym może być dowolny kundel, byleby silny. Wszystko zależy od wychowania i własnego stosunku do zwierzęcia.

Dokładnie. Czasem sobie myślę, że na psa powinno się dostawać pozwolenie... Najpierw krótkie szkolenie na właściciela, dopiero potem bierzemy psa...


and that's it.
25-06-2009 13:14 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Psy nie potrafią żyć z dala od ludzi
Mimo to mamy zjawisko dziczenia. A bytowanie zdziczałych psów w pobliżu człowieka wynika z dostępności pokarmu i braku poczucia zagrożenia.

>Sterylizacja
Tu chyba największa krzywda domowych zwierząt, dla których, w odróżnieniu od ludzi, całym sensem życia jest uczestniczenie w procesie przekazywania genów. Sterylizacja robi z nich żywe maskotki.
.
26-06-2009 01:10 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Mimo to mamy zjawisko dziczenia. A bytowanie zdziczałych psów w pobliżu człowieka wynika z dostępności pokarmu i braku poczucia zagrożenia.
Nie zmienia to faktu, że są to zwierzęta występujące wyłącznie w sąsiedztwie człowieka.
>Tu chyba największa krzywda domowych zwierząt, dla których, w odróżnieniu od ludzi, całym sensem życia jest uczestniczenie w procesie przekazywania genów.
Wybacz, ale to już wierutna bzdura.Taki sens TY nadajesz życiu zwierząt, one po prostu żyją: jedzą gdy są głodne, śpią gdy zmęczone, rozmnażają się gdy zmuszają je do tego hormony, umierają.
>Sterylizacja robi z nich żywe maskotki.
To Twoje zdanie.Moje jest takie, ze należy kontrolować rozrodczość zwierząt, tak samo jak ludzi.
Zdziczałe psy też nie rozmnażają się jak popadnie.Tylko para alfa ma prawo do potomstwa.Miot innej suki zostanie przez dominującą samicę zagryziony.
26-06-2009 02:06 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>są to zwierzęta występujące wyłącznie w sąsiedztwie człowieka.
To zapewne przejściowy stan. Odeszły od ludzi tylko trochę, ale zapewne po kilku - kilkunastu pokoleniach odeszłyby całkiem. Jeśli trzymają się blisko, to głównie dlatego, że watahy zasilane są osobnikami z domowego chowu, które podtrzymują stare więzi.

>>całym sensem życia jest uczestniczenie w procesie przekazywania genów.
>Wybacz, ale to już wierutna bzdura.Taki sens TY nadajesz życiu zwierząt, one po prostu żyją...
Faktyczny sens życia, a świadome przeżywanie go to dwie różne sprawy. Życie wysterylizowanego osobnika na dłuższą metę nie ma dla przyrody znaczenia. I ten stan rzeczy nie zależy od tego czy jesteśmy go świadomi, czy nie.

>należy kontrolować rozrodczość zwierząt...
>Zdziczałe psy też nie rozmnażają się jak popadnie....
Sama widzisz, jest naturalna kontrola, więc po co my mamy kontrolować?

Tu mi błysnęła refleksja, że wściekamy się gdy kler katolicki chce za nam narzucać sposób kontrolowania płodności, ale z drugiej strony sami też chcemy czyjąś płodnością "porządzić". Hm.
.
26-06-2009 02:11 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Tu mi błysnęła refleksja, że wściekamy się gdy kler katolicki chce za nam narzucać sposób kontrolowania płodności, ale z drugiej strony sami też chcemy czyjąś płodnością "porządzić". Hm.

W innym miejscu mówiłam, że jestem zwolenniczką symbiozy " coś za coś", kler w zamian nie daje niczego, tylko puste gadanie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W innym miejscu mówiłam, że jestem zwolenniczką symbiozy " coś za coś", kler w zamian nie daje niczego, tylko puste gadanie.
Także słucha spowiedzi. Takie szeptane forum.
.
26-06-2009 10:44 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)
>>W innym miejscu mówiłam, że jestem zwolenniczką symbiozy " coś za coś", kler w zamian nie daje niczego, tylko puste gadanie.
>Także słucha spowiedzi. Takie szeptane forum.

Nadal pozostaje pasożytem.
25-06-2009 07:48 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Udomowienie nie równa się zniewoleniu. A większość psów i kotów to nasi niewolnicy. Do tego część przechodzi sterylizacje, wycinanie pazurów i chirurgię plastyczną... Brrr.
Moje koty nie były niewolnikami, robiły, co chciały w ramach warunków, jakie miały. Ja miałam te same warunki, więc mieszkaliśmy sobie na równych prawach. Z wyjątkiem jednego - faktycznie je wysterylizowałam. Trudno, nie dysponuję pałacem z rozległym parkiem, tylko mieszkaniem w mieście i nigdy inaczej nie było, a mieszkanie w jednym lokalu z pełnosprawnym kocurem nie należy do przyjemnych, doznania węchowe mogą być upojne. Koty (oba) przetrzymały operację śpiewająco i nie zauważyłam, żeby któryś miał o to pretensję. Innych zabiegów, poza czesaniem sierści, nie stosowałam, bo ich nie aprobuję. Nawet przycinania pazurów - i nie było to konieczne, żaden niczego nie zniszczył, nie podrapał.
Co do niewolnictwa, rzadko się zdarza, żeby pani musiała wynosić się wieczorem na kanapę z zapasową pościelą, bo na łóżku w poprzek leży kot-niewolnik i ani myśli zejść...
Od półtora roku nie ma mnie żaden kot dlatego, że prowadzę ruchliwy tryb życia i często i na długo wyjeżdżam. Dopóki córka prowadziła w miarę uregulowany tryb życia (szkoła, studia), wyjeżdżałyśmy na zmianę, teraz praktycznie do opieki nad kotem byłabym sama, komuś obcemu, nawet zaprzyjaźnionej sąsiadce go nie zostawię, do zwierzęcego hotelu za żadne skarby bym go nie oddała (oddałbyś członka rodziny do przechowalni? na pewno nie), rodzice nie są młodzi i nie chcę ich tym obarczać. Więc z żalem, ale zrezygnowałam z codziennego towarzystwa kota.
25-06-2009 12:08 
 Ocena 2 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
U mnie jedyne niewolnictwo jakie występuje, to moje. Jestem w zaawansowanej "kociozie" - to już etap, kiedy dostosowujesz mieszkanie pod potrzeby Kota. Pazury mają obcinane, kiedy zaczynają im przeszkadzać w chodzeniu, kąpana jest tylko Ona, bo tego potrzebuje. Ona jest reksem kornwalijskim, więc muszę ją myć i czyścić uszy. On jest skrajcowanym syberianem, więc.. spróbowałabym go wykąpać..

To jest On.



A to jest Ona.




and that's it.
25-06-2009 14:02 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Strasznie zabawne są te reksy Mają nieproporcjonalnie wielkie uszy, wyglądają jak nietoperze. Ślicznoty są.
Chodzisz z nią na wystawy? E, chyba nie... Smilodona nie narażałam na stres. Dziki trochę był i nieufny do ludzi od małego. Namawiano mnie, żeby go zgłaszać, bo rasowy był, ale nie chciałam. Widziałam, jak ci ludzie męczą te biedne wystawiane koty. Sumienia trzeba nie mieć. Tabuny dzieci wtykały palce do klatek, piszczały, domagały się prawa pogłaskania kotka, koty znękane, właściciele znękani, nie wiem, po co te imprezy z udziałem publiki. Aha, no i przede wszystkim koty w ciasnych klatkach. Zgroza.
25-06-2009 14:23 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Strasznie zabawne są te reksy Mają nieproporcjonalnie wielkie uszy, wyglądają jak nietoperze. Ślicznoty są.

Mój znajomy nazwał moje Koty Bat-Kot i Fat-Kot. Bo On waży ponad 9 kg, ale to na szczęście nie otyłość, ale spadek po tatusiu-syberianie. Samce syberianów dochodzą do 14 kilogramów... O_o
No i standardowe przywitanie z Oną w wykonaniu jednego z przyjaciół:
"No, powiedz, powiedz kto Cię napromieniował? Kto prowadził na Tobie eksperymenty? Znajdziemy, zemścimy się. Taaakim byłaś ładnym nietoperzem..."
A widziałaś kiedyś małego reksa? Tona cukierków, takie są słodkie...

>Chodzisz z nią na wystawy? E, chyba nie... Smilodona nie narażałam na stres. Dziki trochę był i nieufny do ludzi od małego. Namawiano mnie, żeby go zgłaszać, bo rasowy był, ale nie chciałam. Widziałam, jak ci ludzie męczą te biedne wystawiane koty. Sumienia trzeba nie mieć. Tabuny dzieci wtykały palce do klatek, piszczały, domagały się prawa pogłaskania kotka, koty znękane, właściciele znękani, nie wiem, po co te imprezy z udziałem publiki. Aha, no i przede wszystkim koty w ciasnych klatkach. Zgroza.

W życiu!!! Siedziałabym już w mamrze, zatłukłabym kogoś... Mała jest drażliwa, gadatliwa i bardzo łatwo dostaje fochów (taka rasa..), wykończyłaby się na takim czymś. W ogóle to jakieś takie niezdrowe jest... Wystawianie, jakby to zwierzęta były...


and that's it.
lotrek (14275 punktów)
Jezus Maria....z niedopatrzenia zamiast plusa postawiłem minus
Nigdy sobie tego nie wybaczę, ale postaram się to nadrobić....

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
25-06-2009 15:47 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Jezus Maria....z niedopatrzenia zamiast plusa postawiłem minus
>Nigdy sobie tego nie wybaczę, ale postaram się to nadrobić....

*rotfl*

Nie przejmuj się, nic się nie stało

and that's it.
25-06-2009 22:37 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Jestem w zaawansowanej "kociozie" - to już etap, kiedy dostosowujesz mieszkanie...

   I nie tylko mieszkanie, jakieś wczasy by się przydały:


   ... no i urodę poprawić, oczywiście wyłącznie dla dobra zwierzaka:


   Później tylko trochę biżuterii, by się pieseczek nie wstydził na spacerze:


   No i koniecznie łóżeczko w usypiających kolorkach:


   I tak uszczęśliwiony wyłącznie dla swego dobra zwierzaczek odwzajemnia miłość własną swojej "Pańci", merdając... jeśli jeszcze ma czym.
26-06-2009 00:05 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Jestem w zaawansowanej "kociozie" - to już etap, kiedy dostosowujesz mieszkanie...

A co Ty mi tu za szkaradztwa pokazujesz? A fu!
Nie wiem, kto zrobił to zdjęcie tym biednym psom, ale powinny go pogryźć.
Żaden szanujący się Kot nie nosi peruk, wypraszam sobie.
Zawieszka do kluczy - brzydka, aż piszczy.

I to jest miejsce odpoczynku dla Kota!


PS: Obcinanie ogonów jest ohydne, mimo iż nie mam psa. Mimo wszystko wolę Koty

and that's it.
Meretseger (61860 punktów)
A jak się zapatrujesz na taką kanapę w stylu Ludwika Filipa?



Myślę, że Ich Wysokościom by pasowała
27-06-2009 00:14 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Myślę, że Ich Wysokościom by pasowała
   Jasne, Ich Grubościom też:

   ... ten się nie zmieścił:


   A ich Pańciom proponuję w nagrodę wycieczkę z serii "Na łono":


27-06-2009 00:22 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>A jak się zapatrujesz na taką kanapę w stylu Ludwika Filipa?
>Myślę, że Ich Wysokościom by pasowała

To powyżej to naprawdę jest posłanie dla Kotów...

Rozmiary: 73x49x44. Pokrowiec jest z bawełny, zdejmowany, żeby można go było prać (jaki Kot położy się na czymś brudnym.. ). Mam go zamiar kupić moim Jaśniepaństwu


and that's it.
25-06-2009 13:40 
 Ocena 2 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>faktycznie je wysterylizowałam.
Tu o sterylizacji zwierząt.

>Co do niewolnictwa, rzadko się zdarza, żeby pani musiała wynosić się wieczorem na kanapę z zapasową pościelą, bo na łóżku w poprzek leży kot-niewolnik
Wydaje się, że tu jest właśnie sedno sprawy. Właściciele zwierząt lubią myśleć o sobie jako o "dobrych panach", często przedstawiają się jako niemal służący swoich zwierzaków. Taka postawa zaspokaja jakieś nasze potrzeby, jako opozycja w tym miłym wątku twierdzę, że warto przeanalizować jakie.

Jak to jest z tym społeczeństwem, że np. sieroty trafiają do domów dziecka, a zwierzętom poświęca się tak wiele troski (choć dowodzę, że także "troski"). Dlaczego zabijamy krowę by karmić kota? I co każe nam dostrzegać, że Boga nie ma, a nie dostrzegać, że wobec zwierząt sami się na Boga kreujemy?

>zrezygnowałam z codziennego towarzystwa kota.
A co na to kot, bardzo jest zrezygnowany?
.
Meretseger (61860 punktów)

>Taka postawa zaspokaja jakieś nasze potrzeby, jako opozycja w tym miłym wątku twierdzę, że warto przeanalizować jakie.
Żadne. Po co dorabiasz ideologię do zupełnie prostej sytuacji? Nie chciał zleźć, zdjęty - natychmiast wracał - nie będę się drapać z kotem (odpowiednik kopania z koniem).
>Jak to jest z tym społeczeństwem, że np. sieroty trafiają do domów dziecka, a zwierzętom poświęca się tak wiele troski (choć dowodzę, że także "troski").
Nie wiem. Pytaj społeczeństwa.
>Dlaczego zabijamy krowę by karmić kota?
Specjalnie zabijamy krowę dla kota? Kot jadłby jedną krowę przez całe swoje życie... Jest mięsożercą, to co ma jeść, trawę?
>I co każe nam dostrzegać, że Boga nie ma, a nie dostrzegać, że wobec zwierząt sami się na Boga kreujemy?
Kto się kreuje, ten się kreuje. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że rodzice kreują się na Boga wobec dziecka, które prowadzą do szczepienia, posyłają do szkoły i każą jeść owsiankę. Ma to dokładnie taki sam sens.
>>zrezygnowałam z codziennego towarzystwa kota.
>A co na to kot, bardzo jest zrezygnowany?
Odpowiedzi szukaj w wątku "Kawały".
25-06-2009 15:40 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Po co dorabiasz ideologię do zupełnie prostej sytuacji?
Nie dorabiam ideologii, lecz szukam przyczyn. Bo myślę.

>Pytaj społeczeństwa.
No to właśnie pytam.

>Specjalnie zabijamy krowę dla kota?
A specjalnie dajemy kotu jego karmę?

>>wobec zwierząt sami się na Boga kreujemy
>Kto się kreuje, ten się kreuje.
Ten, kto kota "ratuje" a potem go sterylizuje, bo mu cuchnie.

>Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że rodzice kreują się na Boga wobec dziecka
I często tak jest.

>Odpowiedzi szukaj w wątku "Kawały".
Tam jest "chrzest kotka", a tu pewnie chodziłoby o "kotka ostatnie namaszczenie".
.
25-06-2009 14:07 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>faktycznie je wysterylizowałam.
>Tu o sterylizacji zwierząt.

Sterylizacja psa, który bywa agresywny jest dla niego zdrowa. Sterylizacja kotki, która rodziła, a więcej potomstwa mieć nie będzie, jest wręcz wymagana dla zachowania jej życia i zdrowia. Sterylizacja zwierząt bezdomnych zapobiega kolejnym nieszczęściom na ulicy.
Ty zdaje się nigdy nie miałeś zwierząt... czy się mylę? Ile zwierząt utrzymujesz, kilka, kilkanaście? Do ilu schronisk dostarczasz karmę, posłania, dopłacasz za szczepienia? Nie opowiadaj mi bajek, że dzika kotka z trzecim miotem w roku, przymierająca głodem i chora na kilka infekcji to takie dobrodziejstwo natury. Cholera i kiła to też dobrodziejstwo natury

> Wydaje się, że tu jest właśnie sedno sprawy. Właściciele zwierząt lubią myśleć o sobie jako o "dobrych panach", często przedstawiają się jako niemal służący swoich zwierzaków. Taka postawa zaspokaja jakieś nasze potrzeby, jako opozycja w tym miłym wątku twierdzę, że warto przeanalizować jakie.Jak to jest z tym społeczeństwem, że np. sieroty trafiają do domów dziecka, a zwierzętom poświęca się tak wiele troski (choć dowodzę, że także "troski"). Dlaczego zabijamy krowę by karmić kota? I co każe nam dostrzegać, że Boga nie ma, a nie dostrzegać, że wobec zwierząt sami się na Boga kreujemy?

Zwierzęta łagodzą obyczaje Uczą cierpliwości, są świetnymi towarzyszami - często lepszymi od ludzi, chociaż zdarza się, że złośliwszymi Potrafią ucieszyć, pocieszyć, zdenerwować, uspokoić. To tacy futrzaści członkowie rodziny. Gdzieś Ty tu boga znalazł?

Dzieci są krzywdzone i trafiają do domu dziecka, bo mają marnych rodziców, a zwierzęta są krzywdzone i do schronisk, bo mają marnych właścicieli.
Jeśli ktoś kiedyś wynajdzie lek na głupotę, będzie najbogatszym człowiekiem w historii, ale chwilowo możemy tylko łagodzić skutki głupoty. Nic na to nie poradzisz, w obu przypadkach. I nie ma co porównywać, tylko pomagać jeśli się może i samemu być dobrym dla w/w.

>>zrezygnowałam z codziennego towarzystwa kota.
>A co na to kot, bardzo jest zrezygnowany?
>.

A to jest bezsensowne wyzłośliwianie się..

and that's it.
25-06-2009 16:07 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Sterylizacja psa, który bywa agresywny jest dla niego zdrowa.
Tak marketingowo mówi Twój weterynarz, Ty to ochoczo kupujesz.

>Ty zdaje się nigdy nie miałeś zwierząt...
Chyba potrzebne Ci inne forum, co?

>dzika kotka z trzecim miotem...
A skąd się biorą "dzikie kotki"?

>Zwierzęta łagodzą obyczaje
Czy chodzi Ci o walki psów?

>To tacy futrzaści członkowie rodziny. Gdzieś Ty tu boga znalazł?
Kto uważa, że mu wolno zwierzę okaleczyć i zabić ma się za Boga.

>bezsensowne wyzłośliwianie się.
Gra słów, czemu się denerwujesz?
.
25-06-2009 16:35 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Sterylizacja psa, który bywa agresywny jest dla niego zdrowa.
>Tak marketingowo mówi Twój weterynarz, Ty to ochoczo kupujesz.

Bwehehehehe... Szkoda, że nie miałeś okazji obejrzeć amstaffa moich znajomych przed i po sterylizacji. Napięcie seksualne (mimo iż był rasowym reproduktorem) i instynkt obrony terytorium doprowadziły go do stanu, w którym robił sobie sam krzywdę, prawie nie jadł. Po sterylizacji to był inny pies.. Szczęśliwy, radosny, spokojny. Ty jednak nie miałeś zwierząt...

>>Ty zdaje się nigdy nie miałeś zwierząt...
>Chyba potrzebne Ci inne forum, co?

Odstosunkuj się, mój drogi, od tego na jakim forum piszę.

>>dzika kotka z trzecim miotem...
>A skąd się biorą "dzikie kotki"?

Ach, zapomniałam. Przecież wszyscy właściciele zwierząt specjalnie chowają rocznie kilkanaście Kotów, żeby je wyrzucić. I tak od setek lat.
Mnożą się, same. U moich dziadków, na wsi, mieszka cała rodzina Kotów - gdzieś tak od 1946 sami potomkowie Kota, który się tam przyplątał do stodoły. W mieście jest mniej więcej tak samo plus Koty, które uciekły od właścicieli, plus te wyrzucone.

Ty zdaje się chcesz zasugerować, że to wszystko wina ludzi biorących małe Kotki i wyrzucające je, kiedy tylko dorosną. Jasne, że tacy są. Ludzie wyrzucają Koty, psy, myszy, swoje dzieci, rodziców. Uważasz, że wszyscy tacy są? I w związku z tym co? Nie mieć zwierząt, dzieci i rodziców?

Nie, czekaj, jeśli tak, to już lecimy po całości! Uwolnijmy wszystkie zwierzęta hodowlane - kij z tym, ze też dawno udomowione, mają prawo do wolności i rozmnażania jak chcą! - świnie, krowy, owce, konie, kury... Nie zapominajmy też o ogrodach zoologicznych! Lwy i zebry do Afryki, niedźwiedzie polarne na Antarktydę!

I co dalej, obrońco praw reprodukcyjnych?

>>Zwierzęta łagodzą obyczaje
>Czy chodzi Ci o walki psów?

Acha.. wszystkie psy, które przygarnęłam i szukałam dla nich domu, wcześniej w ramach odpracowania mojej dobroci przechodziły szkolenie i minimum dwa lata walczyły.

Co Ty za bzdury wymyślasz, człowieku! Zacznij propagować wybicie rodzaju ludzkiego - mnóstwo spośród nas poluje, prowadzi wojny, zabija swój i inne gatunki za pieniądze, wycina lasy i zanieczyszcza rzeki. Na pierwszy rzut proponuję wędkarzy - notoryczni mordercy ryb, recydywa...

Stosujesz tak szerokie uogólnienie, że jeszcze chwila, a powinieneś popełnić powodowane wyrzutami sumienia harakiri za grzechy ludzkości wobec flory i fauny, wcześniej wypominając całemu forum, że mordują i gwałcą, bo przecież to często spotykana ludzka działalność.

>>To tacy futrzaści członkowie rodziny. Gdzieś Ty tu boga znalazł?
>Kto uważa, że mu wolno zwierzę okaleczyć i zabić ma się za Boga.

Hm... znaczy dla siebie też jestem bogiem, bo mam przebite uszy i piłuję paznokcie?
I gdzieś Ty znów znalazł to zabijanie?!

>>bezsensowne wyzłośliwianie się.
>Gra słów, czemu się denerwujesz?

Nie denerwuję się, stwierdzam fakt


and that's it.
25-06-2009 18:35 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nie miałeś okazji obejrzeć amstaffa
Amsfaff to efekt hodowli, także pod względem temperamentu. Wiec to ludzie zgotowali mu egzystencję kastrata.

>Ty jednak nie miałeś zwierząt...
>>>Ty zdaje się nigdy nie miałeś zwierząt...
>>Chyba potrzebne Ci inne forum, co?
>Odstosunkuj się
Więc może i Ty nie wnikaj czy miałem zwierzęta... Wytworna damo.

>Ty zdaje się chcesz zasugerować, że to wszystko wina ludzi biorących małe Kotki i wyrzucające je
A nie? Borsuków ludzie nie biorą to i borsuki żyją normalnie.

>świnie, krowy, owce, konie, kury...
Tych nie trzymamy dla kaprysu.

>niedźwiedzie polarne na Antarktydę!
>I co dalej, obrońco praw reprodukcyjnych?
Dalej proponuję: syjoniści do Syjamu, a pingwiny - na Madagaskar?

>Zacznij propagować wybicie rodzaju ludzkiego
Twój pomysł, Ty realizuj.

>Stosujesz tak szerokie uogólnienie
W gronie piszących w tym wątku moje uogólnienie jest uzasadnione.
.
25-06-2009 20:14 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>nie miałeś okazji obejrzeć amstaffa
>Amsfaff to efekt hodowli, także pod względem temperamentu. Wiec to ludzie zgotowali mu egzystencję kastrata.

W takim wypadku chcesz odwrócenia udomowienia? Pierwsze psy hodowano zdaje się właśnie do obrony i polowań. Amstaffa - podobnie.
"Although the early ancestors of this breed came from England, the development of the American Staffordshire Terrier is the story of a truly American breed. This type of dog was instrumental in the success of farmers and settlers who developed this country. They were used for general farm work, hunting wild pigs, bears, and other large game, guarding the homestead, and general companionship."

(Staffordshire Terrier Club of America)

Owszem, były używane do walk. Tak samo jak mnóstwo innych ras - husky, pb teriery, różne owczarki itd. Ludzie durni i okrutni. Na szczęście nie wszyscy.

>>Odstosunkuj się
>Więc może i Ty nie wnikaj czy miałem zwierzęta... Wytworna damo.

Kabaret OTTO, powiedzonka.
Jak możesz się wymądrzać, jak to zwierzęta cierpią? Mieszkałeś chociaż chwilę ze zwierzęciem, którego właściciel świata poza nim nie widzi? Równie dobrze ja mogę uznać, że do bliskich jesteś niemiluch i złośliwiec, przyczepiasz się do byle czego, więc nikt Cię nie kocha. Równie irracjonalny wniosek jak to, że zwierzęta cierpią u ludzi. Tak generalnie.

>>Ty zdaje się chcesz zasugerować, że to wszystko wina ludzi biorących małe Kotki i wyrzucające je
>A nie? Borsuków ludzie nie biorą to i borsuki żyją normalnie.

A kiedy ostatnio w historii udamawiano borsuki i w jakim celu, hm?

>>świnie, krowy, owce, konie, kury...
>Tych nie trzymamy dla kaprysu.

Psów i Kotów też nie trzymaliśmy początkowo dla kaprysu! Psy miały pomagać ludziom i chronić ich dobytek, a Koty zabezpieczać przed szkodnikami. Teraz nadal to robią, ale w tzw mitycznym międzyczasie powstały krzyżówki hodowane dla ich piękna. Reksy powstały przypadkiem i zachwyciły ludzi. I co, źle, że ktoś pomyślał, żeby je zatrzymać? Może lepiej było utopić? Ani to łowne, gołe jakieś, zimy w stodole nie przetrzyma...

Zresztą, wiesz, a może to jest kaprys? Soi i innych strączkowych więcej można hodować, metanu będzie mniej, my będziemy szczuplejsi, a krówki, kurki i świnki będą mogły brykać wolno... W końcu dieta wegańska podobno najzdrowsza na świecie.

>>niedźwiedzie polarne na Antarktydę!
>>I co dalej, obrońco praw reprodukcyjnych?
>Dalej proponuję: syjoniści do Syjamu, a pingwiny - na Madagaskar?

Odwróć, nomen omen, kota ogonem, powycinaj, ale i tak Ci to nie pomoże. Jest na świecie mnóstwo zwierząt, które trzymamy w warunkach "nienaturalnych" i nie robi im to krzywdy. O ile oczywiście myślimy o "trzymanych" zwierzętach, zamiast tylko załatwiać sobie "ozdobę" czy chore ambicje. Wolność o której tak tokujesz to dla większości z nich warunki nienaturalne, w których część z nich by nawet nie przeżyła. Moja Kota zostawiona sama sobie, nawet w obecnej - nie najgorszej - pogodzie, nie przeżyłaby tygodnia. To co, powinnam wywalić ją na dwór, hm? Takie to słuszne i miłosierne? Zastanów się, co Ty opowiadasz...

>>Zacznij propagować wybicie rodzaju ludzkiego
>Twój pomysł, Ty realizuj.

Kto tu zaczął krzyczeć o straszliwych ludziach, krzywdzących biedne zwierzęta???
Ja?!

>>Stosujesz tak szerokie uogólnienie
>W gronie piszących w tym wątku moje uogólnienie jest uzasadnione.
>.

W gronie piszących w tym wątku chcieliśmy porozmawiać o naszych zwierzakach, które kochamy i są dla nas równie bliskie jak ludzka rodzina. Nikomu nie przyszłyby do głowy kretyńskie pomysły typu farbowanie futra czy manicure dla Kota. Nie mówiąc o krzywdzeniu zwierząt..
Nudzi Ci się w życiu, że kombinujesz takie prowokacje? Weź sobie psa ze schroniska, uszczęśliwisz go, a spacery na świeżym powietrzu dobrze robią Poważnie.


and that's it.
25-06-2009 21:21 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>chcesz odwrócenia udomowienia?
Stopniowego odchodzenia od udomowienia.

>Mieszkałeś chociaż chwilę ze zwierzęciem, którego właściciel świata poza nim nie widzi?
Każdy mieszkał, ale po co przywoływać własne doświadczenia, czy to piaskownica?

>przyczepiasz się do byle czego, więc nikt Cię nie kocha.
Cóż, tym razem zaproponuję Ci forum randka albo sympatia.

>A kiedy ostatnio w historii udamawiano borsuki i w jakim celu, hm?
No właśnie, kiedy, hm?

>Psów i Kotów też nie trzymaliśmy początkowo dla kaprysu!
Się jednakże pozmieniało.

>I co, źle, że ktoś pomyślał, żeby je zatrzymać?
Ogólnie źle. Co to za zwierzę, które bez pomocy człowieka zginie? Urodzony kaleka.

>Jest na świecie mnóstwo zwierząt, które trzymamy w warunkach "nienaturalnych" i nie robi im to krzywdy.
Jakieś przykłady?

>Wolność o której tak tokujesz to dla większości z nich warunki nienaturalne, w których część z nich by nawet nie przeżyła. Moja Kota zostawiona sama sobie, nawet w obecnej - nie najgorszej - pogodzie, nie przeżyłaby tygodnia. To co, powinnam wywalić ją na dwór, hm?
Masz nie brać sobie więcej żadnych zwierząt do "trzymania w domu", bo stwarzasz popyt, przez co takie potworki są produkowane. Generalnie kalekie rasy nie powinny być rozmnażane, to hodowlane okrucieństwo.

>W gronie piszących w tym wątku chcieliśmy porozmawiać o naszych zwierzakach, które kochamy i są dla nas równie bliskie jak ludzka rodzina. Nikomu nie przyszłyby do głowy kretyńskie pomysły typu farbowanie futra czy manicure dla Kota. Nie mówiąc o krzywdzeniu
Z wyjątkiem ich kastrowania, usypiania i jakich tam jeszcze przyjemności - bo po mojej interwencji nikt nie przyzna.

>Nudzi Ci się w życiu, że kombinujesz takie prowokacje?
Nudzi Ci się w życiu, że trzymasz w niewoli dwa Bogu ducha winne koty?

>Weź sobie psa ze schroniska, uszczęśliwisz go
Takie przyjemności mam za już sobą. Tylko że takie postępowanie to błąd, bo posiadanie psa powoduje modę na psy. I tak się to psiarstwo szerzy jak epidemia, a efektem jest stan, w którym na każdego rasowego i w miarę zadbanego psa czy kota przypada kilka zwierząt bezdomnych, oddanych do schroniska, uśpionych jako nadmiarowe szczenięta czy w jakikolwiek inny sposób zamordowanych.

Psia krew!
.
25-06-2009 22:12 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>chcesz odwrócenia udomowienia?
>Stopniowego odchodzenia od udomowienia.

Nie ma sprawy, ale jak wszyscy to wszyscy. Wiesz, jak cierpią świnie w przepełnionych chlewniach? Masakra!

>>przyczepiasz się do byle czego, więc nikt Cię nie kocha.
>Cóż, tym razem zaproponuję Ci forum randka albo sympatia.

Głupawe teksty w zamian za przykład. Brawo. Moje życie uczuciowe kwitnie, więc - niestety - na próżno.
Czego się denerwujesz, w sumie? To tylko przykład...

>>A kiedy ostatnio w historii udamawiano borsuki i w jakim celu, hm?
>No właśnie, kiedy, hm?

Nigdy, bo nie nadawały się do hodowli, nie były potrzebne. Psy, owszem. Koty, jak najbardziej. Stąd borsuki są nadal gatunkiem dzikim. Na który się poluje. Z psami.

>>Psów i Kotów też nie trzymaliśmy początkowo dla kaprysu!
>Się jednakże pozmieniało.

Jasne! Na wsiach szczególnie Koty nie są już w ogóle potrzebne...

>>I co, źle, że ktoś pomyślał, żeby je zatrzymać?
>Ogólnie źle. Co to za zwierzę, które bez pomocy człowieka zginie? Urodzony kaleka.
>>Jest na świecie mnóstwo zwierząt, które trzymamy w warunkach "nienaturalnych" i nie robi im to krzywdy.
>Jakieś przykłady?

Hm, niech pomyślę... Wszystko powyżej kategorii "Conservation Dependent" włącznie, wg kategoryzacji IUCN??

>>Wolność o której tak tokujesz to dla większości z nich warunki nienaturalne, w których część z nich by nawet nie przeżyła. Moja Kota zostawiona sama sobie, nawet w obecnej - nie najgorszej - pogodzie, nie przeżyłaby tygodnia. To co, powinnam wywalić ją na dwór, hm?
>Masz nie brać sobie więcej żadnych zwierząt do "trzymania w domu", bo stwarzasz popyt, przez co takie potworki są produkowane. Generalnie kalekie rasy nie powinny być rozmnażane, to hodowlane okrucieństwo.

Kalekie! Ty jednak jesteś zdrowo szurnięty.. Wspomniane Reksy powstały bez hodowli (później tylko zachowano cechy rasy), mają krótką sierść. Nie są w stanie przeżyć w zimnym klimacie. Może w kraju typu Maroko by sobie poradziły. Koty dostałam w spadku, bo nie miały gdzie mieszkać. Nie popieram masowych hodowli. Koty i psy powinny być głównie brane ze schronisk, sterylizowane, żeby nie namnażać kolejnych klientów i dożywać swoich dni u kochających właścicieli. Stan idealny. Hodowla? Jasne, ludzie lubią Koty i psy. Pozwolenie na posiadanie, już o tym pisaliśmy gdzieś na górze. To wcale nie jest śmieszne, to jest jak najbardziej dobry pomysł.

Ciekawe, swoją drogą... Mnie też byś pewnie chętnie uśpił albo "ograniczył", bo nie radzę sobie bez opieki lekarskiej, co?

>Z wyjątkiem ich kastrowania, usypiania i jakich tam jeszcze przyjemności - bo po mojej interwencji nikt nie przyzna.

Ja wykastrowałam dwa kocury. Żyje im się lepiej. Widzę to, bo widziałam jak żyły wcześniej. Kity możesz wciskać tym, co to w życiu nie mieli w domu zwierzaka.

Usypia się zwierzęta chore i cierpiące. Każdy normalny człowiek Ci to powie. Możesz sobie nawet toczyć pianę, "że są inni, co robią źle!", ale to jest proceder. Coś odchylonego od normy. Widzisz różnicę, czy nie bardzo?
A nie, zapomniałam. Ja też jestem straszny zbrodzień. Bo mam Koty. Sorry.

>>Nudzi Ci się w życiu, że kombinujesz takie prowokacje?
>Nudzi Ci się w życiu, że trzymasz w niewoli dwa Bogu ducha winne koty?

Cztery, w sumie. Dwa u mnie, dwa u rodziców.
So sue me..

>>Weź sobie psa ze schroniska, uszczęśliwisz go
>Takie przyjemności mam za już sobą. Tylko że takie postępowanie to błąd, bo posiadanie psa powoduje modę na psy. I tak się to psiarstwo szerzy jak epidemia, a efektem jest stan, w którym na każdego rasowego i w miarę zadbanego psa czy kota przypada kilka zwierząt bezdomnych, oddanych do schroniska, uśpionych jako nadmiarowe szczenięta czy w jakikolwiek inny sposób zamordowanych.
>Psia krew!

Wiesz co.. najwyraźniej mocno się różnimy. Jak widać powyżej, jak dla mnie masz jakieś chore spojrzenie na posiadanie zwierząt. Może źle trafiłeś na ludzi, jakieś przejścia z takimi typami molestującymi zwierzęta? Moi znajomi mają psy ze schronisk, również rasowe. Jedni znajomi - psa z hodowli, który był "niewystawowy", więc go uratowali. Da się.
Ja rozumiem dobór naturalny i wszystko co dalej z tym związane, ale Ty masz wypaczoną wizję świata. Z jednej strony kastracja to zło absolutne, ale te rasy, które są dla Ciebie be, powinno się eliminować. Te, które są cacy, mogą sobie jeszcze pobyć, "stopniowo" odzwyczajane od opieki człowieka.

Jeśli tego jeszcze nie wiesz, na świecie są ludzie normalni, mili i ci nie do końca normalni, niemili. Ci drudzy robią różne złe rzeczy. Agitką, wkurzającą i obrażającą tych pierwszych nic tym drugim nie zrobisz. Więc możesz sobie darować. Nie mam zamiaru się tłumaczyć komuś takiemu z kochania moich Kotów. Nie rozumiesz, nie masz, może i dobrze. Nie narzucaj tylko innym swojej wizji świata, w której będą nieszczęśliwi.
I nie wykręcaj mi teraz na odwrót, że to zwierzęta cierpią pod moją opieką. Jak dla mnie EOT, nie lubię pokręconych, nierealnych teorii wymyślonych żeby kogoś obrazić. Dzięki.

and that's it.
25-06-2009 23:31 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>chcesz odwrócenia udomowienia?
>>Stopniowego odchodzenia od udomowienia.
>Nie ma sprawy, ale jak wszyscy to wszyscy. Wiesz, jak cierpią świnie w przepełnionych chlewniach? Masakra!

Nie wiem czy się orientujesz, ale świnia na wolności zaczyna po trzech tygodniach ulegać przeobrażeniu, Rośnie jej długa sierść, powiększają się kły. Wraca do pierwotnej formy, dzika

Człowiek nie zrezygnuje z obecności zwierząt udomowionych bo nie może. Część z nich otaczamy przyjaźnią i miłością. Nie tylko przecież. Widok biegnącego jelenia przez las jest widokiem pięknym. Zdziczałe zwierzęta musiałyby ulec zagładzie.
26-06-2009 00:29 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nie wiem czy się orientujesz, ale świnia na wolności zaczyna po trzech tygodniach ulegać przeobrażeniu, Rośnie jej długa sierść, powiększają się kły. Wraca do pierwotnej formy, dzika

Świetnie (chociaż chwilowo nie jestem przekonana, ale to się da załatwić), więc tym bardziej Osnowa powinien zrezygnować ze schabowych i smalcu, a zaraz potem skrzyknąć brygadę do wyswabadzania świń. Będą szczęśliwe.
Z krowami może być trudniej, biorąc pod uwagę hodowlę pod mleczność, ale pewnie też jakoś dadzą radę. Co nie zmienia faktu, że pomysł jest pomylony. Przynajmniej jak dla mnie.

>Człowiek nie zrezygnuje z obecności zwierząt udomowionych bo nie może. Część z nich otaczamy przyjaźnią i miłością. Nie tylko przecież. Widok biegnącego jelenia przez las jest widokiem pięknym. Zdziczałe zwierzęta musiałyby ulec zagładzie.

Nie, nie - nie widzisz co jest naprawdę słuszne? Koło jelenia powinna pomykać stopniowo zdziczała mućka.. A za nimi powinien biec świeżo "oddomowiony" burek, właśnie w trakcie próby zdobycia obiadu.

Niektóre psy by sobie poradziły bez problemu, podejrzewam, jako iż :
"There are some dogs which, when you meet them, remind you that, despite thousands of years of manmade evolution, every dog is still only two meals away from being a wolf..."
[Pratchett & Gaiman, Good Omens]

Ale szczerze wątpię w jakąkolwiek możliwość tej ekologiczno-ewolucyjno-hodowlanej rewolucji.

and that's it.
26-06-2009 01:44 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)
Daj spokój.
W filmie "Poszukiwany, poszukiwana" pewna pani mówi te słowa:
Mój mąż jest z zawodu dyrektorem

Osnowa jest z zawodu opozycjonistą.
26-06-2009 02:15 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Daj spokój.
>W filmie "Poszukiwany, poszukiwana" pewna pani mówi te słowa:
> Mój mąż jest z zawodu dyrektoremOsnowa jest z zawodu opozycjonistą.

Z tego co widzę, Osnowa jest zawodowym bajkopisarzem, a utopistą z powołania.
Idź, misiu, pisz dalej. :*

[to oczywiście do Osnowy, żeby nie było ]


and that's it.
Gosia (9452 punktów)
>[to oczywiście do Osnowy, żeby nie było ]
Szanowna Elko I Ponura
Prawdę powiedziawszy, odczułam ten łopatologiczny dopisek boleśnie i dogłębnie.Zraniłaś mnie na wskroś
Ani przez chwilę nie wzięłam tego "Misiu" do siebie. Jakże musisz mieć niskie mniemanie o mojej zdolności rozumienia tekstu pisanego. Jak mam dalej żyć z tą krwawiącą raną w sercu i skopanym poczuciem własnej wartości?

Lecę poszukać Witwosa, pomogę mu zbierać chrust na podpałkę...*

Żegnaj okrutny świecie
* zastrzegam sobie prawo do zmiany decyzji przed wejściem na stos
Elka I Ponura (7473 punktów)
Napisałam, "żeby nie było"..!!!
Pisać nie pisałaś, pomyślałam - poszła i się obraziła, to może coś napiszę, czy cuś..

A Ty mi tak...!

and that's it.
Gosia (9452 punktów)

>A Ty mi tak...!
Nie rycz, Mała, nie rycz
dobrze jest
Nie należę do specjalnie obrażalskich, z tych co to duchowi memu dała w pysk i poszła, ino ciut jestem wrażliwa na punkcie ( przerośniętej, przyznaję - ale nie bezpodstawnie!) miłości własnej.
Gdyby Witwos dopytywał się a propos tego stosu...
to ja już muszę lecieć, robota czeka.
Meretseger (61860 punktów)

>Gdyby Witwos dopytywał się a propos tego stosu...
>to ja już muszę lecieć, robota czeka.

O, ja już skończyłam, jeszcze tylko kilka ostatnich zamieszań...


i trzeba będzie lecieć, bo późno, księżyc się pokazał



Osobiście wolę podróżować za dnia

witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Sterylizacja psa, który bywa agresywny jest dla niego zdrowa.
>>Tak marketingowo mówi Twój weterynarz, Ty to ochoczo kupujesz.
>Bwehehehehe... Szkoda, że nie miałeś okazji obejrzeć amstaffa moich znajomych przed i po sterylizacji.

Weterynarz proponował sterylizację mojego amstaffa. Nie wyobrażam sobie, bym mógł. Żądnej ingerencji lancetem w naturę, chyba, że w obronie życia, nigdy dla czyjejś wygody.

To zasada twarda.

Pozdrawiam.
>
25-06-2009 20:32 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Weterynarz proponował sterylizację mojego amstaffa. Nie wyobrażam sobie, bym mógł. Żądnej ingerencji lancetem w naturę, chyba, że w obronie życia, nigdy dla czyjejś wygody.
>To zasada twarda.
>Pozdrawiam.

To była suczka, o ile pamiętam? Była zdrowa, nie groziło jej nic, tak?
Temu konkretnemu amstaffowi hormony rzucały się na głowę, potrafił próbować się przegryzać przez płot, bo chciał zaatakować psa sąsiadów, raniąc sobie dziąsła tak, że wymagał interwencji chirurga. Próbując się dostać do suki z cieczką chciał się przebić przez siatkę - szycie głowy. Potem przeszło mu na samookaleczenia - gryzł sobie łapy, boki, kaleczył ryjek.. Nie jadł, chudł aż wyglądał jak skóra i kości
Po sterylizacji wróciła mu waga, sierść miał znów piękną, błysk w oku, zaczął się znów bawić z rodziną. Żeby nie było - nadal regularnie przetrzebia lokalną populację zajęcy i wszystkiego innego, co mu się nawinie, biega za ptakami, lubi "poczuć wiatr w uszach".

Sterylizacja to zabieg taki sam jak każdy inny - stosuje się go, kiedy jest potrzebny. Spokojny, zdrowy pies go nie potrzebuje.

and that's it.
25-06-2009 21:42 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>To zasada twarda.

Każdy z nas opowiada o kotku, piesku czy innym patyczaku.
Mam znajomą, była mija podopieczna, sybiraczka, gdzie straciła całą rodzinę, maż lotnik zginął w walkach w 39'. Przez ponad 50 lat była pielęgniarką. obecnie ma 97 lat
Jest maluteńka, pochylona, w syberyjskiej kopalni zawał połamał jej kręgosłup. Ma chorobę sybiracką, nędzarzy, zbiera wszystko.
Co dzień, w każdy jeden, a upał, czy mróz, czy słońce świeci, czy leje deszcz, jedzie przez całe miasto, dźwigając wielkie siaty, które waż niewiele mniej, niż ona sama, dokarmiać stado dzikich kotów. Przemierza dwadzieścia kilometrów w jedną stronę. Po drodze, albo zbaczając tu tu, to tam gdzieś wstąpi. Kiedy jeszcze miałem psa, przychodziła regularnie, przynosząc dla niego smakołyk. Często zimą jeździła dokarmiać zimujące tu łabędzie i kaczki, a w Szczecinie tego moc.
Razu pewnego wody gwałtownie zamarzły, ptaki poprzekomarzały. Zaczęły, nie mogąc się uwolnić, zdychać. Weszła na ten kruchy lód, wykuła jednego zamarzniętego, padłego łabędzia, wzięła pod pachę i poszła. Poszła do Urzędu Wojewódzkiego, mimo, że próbowano ją zatrzymać, nie dała się, zresztą nikt nie śmiał użyć siły w stosunku do tak kruchej i starej kobiety. Weszła z hukiem do gabinetu wojewody, rzuciła mu truchło na biurko i powiedziała, że jak jeszcze jeden łabędź zamarznie to zrobi awanturę na całe miasto i nie tylko. Mogła to zrobić, nie żartowała. Jeszcze tego samego dnia, straż pożarna i inne zmobilizowane siły. wykuwały i przewoziły do schroniska dla zwierząt półżywe ptaki.
A ona do tej pory, pewnie i dziś była dokarmia te koty. Nigdy nie spotkałem kogoś tak malutkiego i kruchutkiego i takiej wielkiej siły ducha i miłości.

To są zasady twarde
Pozdrawiam.
Elka I Ponura (7473 punktów)
Brawo dla tej Pani. Też takie znam, są niemożliwe, po prostu nie da się ich nie lubić.

Szkoda, że w bloku obok mojego mieszkają diametralnie inne..

and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>miałem psa, przychodziła regularnie, przynosząc dla niego smakołyk.

Który mu zjadałeś. Bo skąd byś wiedział, że to był smakołyk?

P.S. Mumio - zawołania psów, jak ktoś nie widział www.youtube.com/watch?v=VEkt0JTp7Mw
25-06-2009 23:35 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>miałem psa, przychodziła regularnie, przynosząc dla niego smakołyk.
>Który mu zjadałeś. Bo skąd byś wiedział, że to był smakołyk?

Jak to skąd? Pies mi o tym mówił.
25-06-2009 14:11 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>I co każe nam dostrzegać, że Boga nie ma, a nie dostrzegać, że wobec zwierząt sami się na Boga kreujemy?
   Wierzący też lubią być bogami, choć nie każdy ma kota, prócz władzy.
14.pl/kot_jaroslawa
25-06-2009 18:13 
 Ocena 1 na 1
Zella (1321 punktów)
>I co każe nam dostrzegać, że Boga nie ma, a nie dostrzegać, że wobec zwierząt sami się na Boga kreujemy?
>   Wierzący też lubią być bogami, choć nie każdy ma kota, prócz władzy.
>14.pl/kot_jaroslawa<

Witam!

Brrr! Nawet kot tu nie pomoże!Zella
25-06-2009 20:34 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Brrr! Nawet kot tu nie pomoże!Zella
   Ale i kotu też nic.
25-06-2009 15:37 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>I co każe nam dostrzegać, że Boga nie ma, a nie dostrzegać, że wobec zwierząt sami się na Boga kreujemy?

A dlaczego moje rybki nie dostrzegają, że Bóg jest?
Spełniam wobec nich wszystkie kryteria.

Osnowo, żeby być niewolnikiem trzeba czuć się niewolnikiem.
Tymczasem dla kota jesteśmy hotelem i stołówką a dla psa jego stadem.
25-06-2009 15:54 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Osnowo, żeby być niewolnikiem trzeba czuć się niewolnikiem.
>Tymczasem dla kota jesteśmy hotelem i stołówką a dla psa jego stadem.

Rozrywka, nie zapominaj o rozrywce. Nie ma nic zabawniejszego, niż śpiący człowiek.


and that's it.
25-06-2009 16:49 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A dlaczego moje rybki nie dostrzegają, że Bóg jest?
Bo nie mają roweru?

>Spełniam wobec nich wszystkie kryteria.
Prócz roweru.

>żeby być niewolnikiem trzeba czuć się niewolnikiem.
To pies nie czuje kagańca obroży i smyczy?

>Tymczasem dla kota jesteśmy hotelem i stołówką a dla psa jego stadem.
Takim, które kastruje, usypia itd.
.
jkl; (5859 punktów)
>>A dlaczego moje rybki nie dostrzegają, że Bóg jest?
>Bo nie mają roweru?
Też Oraz kolan...

>>żeby być niewolnikiem trzeba czuć się niewolnikiem.
>To pies nie czuje kagańca obroży i smyczy?
Czuje. Może mu nawet niewygodnie. Ale czym to jest w porównaniu z "niewygodą" głodu i zimna dzikich zwierząt? Czemu im nie współczujesz?

Jakoś mi się nie chce wierzyć, byś naprawdę był tak naiwny, by przekładać ludzkie odczucia na odczucia zwierząt.
Psy nie czują się "zniewolone" obrożą, a koty nie uważają płodności za szczególną wartość.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>"niewygodą" głodu i zimna dzikich zwierząt? Czemu im nie współczujesz?
Współczuję, ale nie myślę by wszelką faunę zabierać sobie do domu.

>Psy nie czują się "zniewolone" obrożą, a koty nie uważają płodności za szczególną wartość.
Jak koty cenią płodność widać w okresie rui, a jak pies nie lubi obroży widać gdy zakładać ją nienawykłemu.
.
25-06-2009 18:11 
 Ocena 1 na 1
Zella (1321 punktów)
>>jest nas tu spore grono "zwierzolubów" [...] Piszcie o swoich domowych ulubieńcach.
>Po łącznie dwóch psach i dwóch kotach mam refleksję, że zwierzęta pod opieką człowieka bezsprzecznie są niewolnikami. Fotki uroczych pupilków proponuję wzbogacić rozważaniami skąd się bierze w nas to pragnienie ich niewolenia<
>.
Witam!
Ech! Kto kogo zniewala!!A pragnienie bierze się z "braterstwa ssakowego"!A też z inteligencji pupilów!Bezwarunkowej miłośći!! Wystarczy miska czegoś tam i polegiwanie na ciepłych kolanach i takie miłe głaskanie! Mnie nie głaszcze się! A jestem zniewolona! Zella
25-06-2009 19:10 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> Ech! Kto kogo zniewala!!
Nas zniewalają "biedactwa"": zwierzęta udomowione porzucone, skrzywdzone lub młode.

>A pragnienie bierze się z "braterstwa ssakowego"!
Więc dziwne, że bez wzajemności.

>Wystarczy miska czegoś tam i polegiwanie na ciepłych kolanach
Może więc to w nich lubimy, że dają nam tanio wykreować się na Boga?
.
Marzenka (546 punktów)
W "posiadaniu mam" 2 koty, i z tym niewolnictwem to się do końca nie zgodzę. Obydwa miały wolność (to znaczy wychodziły i wracały kiedy chciały), ale zeszłego roku na wiosnę, starsza franca - Klara przytargała do domu dwa małe zajączki, no i teraz za podwójne morderstwo niestety ma karę dożywocia, no ale cóż ja już zajączków nie zamierzam grzebać. Natomiast młody kot to tchórz nie z tej ziemi wystarczy boooo zrobić, a podskakuje jak piłeczka, łazi za mną jak pies - jak ja jestem na dworze to owszem, ale jak tylko wejdę do domu to już mordę drze żeby go wpuścić, to jest dupa a nie kot - jak bym go na "wolność" puściła to by się zamiauczał pod oknem.
Zella (1321 punktów)

>Piszcie o swoich domowych ulubieńcach. Fotki mile widziane <

Witaj!

Napisałam na twój nick, podałam adres mailowy. Scenki! Zella
Meretseger (61860 punktów)
To zdjęcie (znalezione w Internecie) niniejszym dedykuję Osnowie
Kot wyraził chyba wszystko

26-06-2009 14:31 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>To zdjęcie (znalezione w Internecie) niniejszym dedykuję Osnowie
Na przyszłość zważ, że mogłem się na to nie natknąć, bo nie wszystko czytam.

>Kot wyraził chyba wszystko
Znalazłem wyjaśnienie, że u kota wystający język oznacza brak zębów. Więc jeśli bezzębny kot mówi wszystko, odczytuję to jako brak argumentów z Twojej strony.
.
Meretseger (61860 punktów)

>Na przyszłość zważ, że mogłem się na to nie natknąć, bo nie wszystko czytam.
Ale się natknąłeś
>Znalazłem wyjaśnienie, że u kota wystający język oznacza brak zębów.
Niekoniecznie. Mój często pokazywał mi język. Oznaczało to "możesz sobie gadać, a ja i tak wiem swoje".
>Więc jeśli bezzębny kot mówi wszystko, odczytuję to jako brak argumentów z Twojej strony.
Nie muszę powtarzać wszystkiego po przedmówcach
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mój często pokazywał mi język. Oznaczało to "możesz sobie gadać, a ja i tak wiem swoje".
No proszę, jakie bystre zwierzątko. A i Właścicielka jak rozgarnięta!
.
Marzenka (546 punktów)
No to ja też się może pochwalę moimi futrzakami

Klarcia i Miał
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Klarcia i Miał
Czy Klarcia jest mamą Miała?

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Początkowo myślałem, że powinno być Miau(a powinno?), później doszedłem do wniosku, że Miał, bo czarny.
Nasz kocurek(dwulatek) jest czarny i ma na imię Koks(Cox).


Prawda jest jedna.
Marzenka (546 punktów)
Obydwa kotki są wzięte ze schroniska i nie są ze sobą spokrewnione, za to mają ten sam kolor futra grafitowy z białymi skarpetkami i krawatem. Z wyglądu są do siebie podobne ale charakter zupełnie inny. Miał do dupa a nie kot tylko zrobi się buuu i już do ucieczki godowy, drugi raz buu i kota nie ma, łazi za mną jak pies ale głaskać się nie lubi. Natomiast Klarcia to prawdziwa kotka, łasi się kiedy jedzenia mało w misce albo kiedy jej się chce, w zeszłym roku puszczałam je na dwór ale Klara przyniosła mi w "podzięce" dwa małe zajączki, no i teraz ma dożywocie za podwójne morderstwo, po niej to widzę że tygrys się w odzywa bo non stop miauczy, że chce wyjść, natomiast Miałowi to w ogóle nie przeszkadza, tylko jak ja jestem za oknem to by chętnie za mną połaził. Co do imienia Miała (ł piszę bo tak jakoś mi bardziej do niego pasuje), a w papierach ma Meow (z racji miejsca zamieszania), ale my wołamy do niego po polskiemu Miał - z tym imieniem to w ogóle był strzał w dziesiątkę, rozdarciuch z niego okropny.
finerbijk (17282 punktów)


Feluś pies zabójca
27-06-2009 20:39 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)
>Feluś pies zabójca
Mnie to bardziej wygląda na niemowlę Wookieech
finerbijk (17282 punktów)
Faktycznie kolorki się zgadzają, już się boję co z niego wyrośnie
Elka I Ponura (7473 punktów)
O matko, jaki piękny!!! ^_^

Jak już wyrośnie, to zmienisz mu imię na Chewbacca? Albo Kallabow?


and that's it.
finerbijk (17282 punktów)
>Jak już wyrośnie, to zmienisz mu imię na Chewbacca? Albo Kallabow?

Eee... tak właściwie to on już jest wyrośnięty. Jak już to by mu bardziej pasowało Lowbacca może, ze względu na wzrost.
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Eee... tak właściwie to on już jest wyrośnięty. Jak już to by mu bardziej pasowało Lowbacca może, ze względu na wzrost.

Coś Ty... jeszcze kilka lat i zobaczysz, będziesz głowę zadzierać

[Am I in discussion with a human who has a functioning brain?]
What does a functioning brain have to do with the Bible?
SloniSko (1109 punktów)
   George Carlin Mówi O Kotach

"Never assume anything" - A. Milne
Aleksandra Stolc (550 punktów)
Ja przez 13 lat miałam Jamniczkę Długowłosą, ale umarła mi na raka rok temu

To moje zdjęcia z nią sprzed 2 lat:





Szkoda, że już jej nie ma... Smutno bez niej. Na koniec roku jednak planujemy z narzeczonym zakup kota rasy Sfinks.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>To moje zdjęcia z nią sprzed 2 lat:
Świetne zdjęcia. Gdzie takie robią?
A ten klimat na pierwszym - trudno wprost wzrok oderwać. Zauważyłem podobieństwo spojrzeń, czułość i melancholię.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Świetne zdjęcia. Gdzie takie robią?

Dziękuję, Zbyszku. A robić to robię je sama sobie; fotografia i jej obróbka to taka moja mała pasja

>A ten klimat na pierwszym - trudno wprost wzrok oderwać. Zauważyłem podobieństwo spojrzeń, czułość i melancholię.

Dziękuję. Uwielbiam to zdjęcie; przede wszystkim uwielbiam na tym zdjęciu moją Tinkę Ma taki słodki pychol tutaj.

> Pozdrawiam - Zbyszek

Pozdrawiam również!
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Dziękuję, Zbyszku. A robić to robię je sama sobie; fotografia i jej obróbka to taka moja mała pasja
W takim razie Ty jesteś artystką a to, co robisz, to Sztuka.
I nie jest to żart ani komplement.
To fakt.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>W takim razie Ty jesteś artystką a to, co robisz, to Sztuka.
>I nie jest to żart ani komplement.
>To fakt.

Za fakty się ponoć nie dziękuję, ale mi nie wypada nie podziękować Dziękuję po raz kolejny

Pozdrawiam!
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>I nie jest to żart ani komplement.
>To fakt.

Się dołączam.
01-07-2009 23:25 
 Ocena 2 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Dziękuję, Zbyszku. A robić to robię je sama sobie; fotografia i jej obróbka to taka moja mała pasja
>W takim razie Ty jesteś artystką a to, co robisz, to Sztuka.
>I nie jest to żart ani komplement.
>To fakt.
> Pozdrawiam - Zbyszek
>
Prawda jest jedna.


Grubo przesadzasz pan panie Zbyszku. Ładne to to jest, ładna jest kobitka i piesek, ale żeby sztuką to nazywać? Miliony takich zdjęć można obecnie podziwiać w witrynach zakładów fotograficznych.

?/!
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Grubo przesadzasz pan panie Zbyszku. Ładne to to jest, ładna jest kobitka i piesek, ale żeby sztuką to nazywać? Miliony takich zdjęć można obecnie podziwiać w witrynach zakładów fotograficznych.
Nie zgadzam się.
Po pierwsze "Zbyszku". Napisałem "podobieństwo spojrzeń"(zadziwiające!) - spójrz na oświetlone oko jednej i drugiej. Zwróć uwagę na autentyzm gestu, jakim jest przytulenie psa, na czułość gestu i spojrzenia. Moja żona na jednym ze zdjęć również patrzała podobnie(jak znajdę to wkleję...). Ona mówi - "nie oddam jej Wieczności - nie chcę, by odeszła". Spokój i melancholia spojrzenia psa również są znamienne - tym bardziej, że to "tylko" pies. Ona wie, że jej czas dobiega końca/przemija i przyjmuje to jako nieuchronną konieczność.
Nie będę się rozpisywał o otoczeniu/scenografii/klimacie. Wystarczy spojrzeć i mieć wrażliwość...
Mnie to wzruszyło - dla mnie jest to Sztuka.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Daj to zdjęcie na dwa konkursy. W jednym jurorami będą profesjonaliści(teoretycy i praktycy. Zaczną się wymądrzać nad oświetleniem, technikami i innymi bzdurami.
W drugim będą oceniać zwykli ludzie.
Czyją ocenę należy uznać za wiarygodną? Pytanie - dla kogo jest Sztuka?

Prawda jest jedna.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

Żeby nie zaczynać tutaj innego tematu powiem krótko. Można dzielić na ładne i piękne. To uważam za ładne (rzecz gustu). Piękno natomiast uważam, może rozpoznać ten jeno co ma wyrobiony smak, tak jak dobre wino od zwykłego szato de jabol odróżniają nieliczni, podobnie jak kundla od rasowego psa odróżni hodowca itp. itd.
chętnie podyskutuje na ten temat, jeśli pojawi się stosowny wątek w dziale kulturalnym.

?/!
02-07-2009 11:09 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Piękno natomiast uważam, może rozpoznać ten jeno co ma wyrobiony smak, tak jak dobre wino od zwykłego szato de jabol odróżniają nieliczni, podobnie jak kundla od rasowego psa odróżni hodowca itp. itd.
I ja krótko. W którymś z wątków dominika napisała coś, z czego wynikało, że ludzie nie obeznani ze sztuką, laicy potrafili na wystawie bezbłędnie wybrać najlepsze dzieło(obraz).

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
02-07-2009 14:59 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>I ja krótko. W którymś z wątków dominika napisała coś, z czego wynikało, że ludzie nie obeznani ze sztuką, laicy potrafili na wystawie bezbłędnie wybrać najlepsze dzieło(obraz).

To się zdarza. Intuicja, podświadomość i takie tam. Wyjątek potwierdza regułę. Zazwyczaj są to dzieła które są zarazem i ładne i piękne.

?/!
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Fajnie, że założyłaś ten wątek . Ponieważ nie chciałbym, by mój post z wątku o mleku przepadł, pozwolę sobie go wkleić (i uzupełnić).
Cytat:
>Nasza kotka ma na imię Tola i została przyniesiona przez córkę z trawnika. Kilka lat temu usłyszałem jakieś miauczenie na trawniku po drugiej stronie ulicy. Ponieważ służby miejskie nie koszą go zbyt często można nazwać go również łąką. Otóż na tej łące, wśród traw miauczał jakiś kot. Wysłałem córkę i przyniosła go do domu. Kotka miała problemy z tylnymi nogami, jakiś rodzaj bezwładu(nie wiadomo z jakiego powodu). Nie radziła sobie nawet ze wskoczeniem na wersalkę. Z czasem jednak wszystko wróciło do normy.
>Tola jest bardzo łowna, mógłbym śmiało powiedzieć, że natura wyposażyła ją wyjątkowo hojnie. Nawet jak na kota(a mam porównanie) posiada wyjątkowo ostre pazury i kły. Ponieważ mieszkamy w starym poniemieckim domu i w sąsiedztwie również są podobne domy z ogrodami, więc koty mają gdzie chodzić na polowania. Jedynym problemem są psy(prawie wszyscy sąsiedzi je posiadają). Skoro jednak do tej pory Tola żyje, znaczy to, że zorientowała się , gdzie trzeba uważać. Otóż Tola często przynosi jakąś zdobycz. A to gryzonia(mysz, szczur, kret) a to ptaka(gołąb, wróbel czy inny "kanarek"). Niestety, zdarzyło się również, że przyniosła rybkę z oczka sąsiada(przepraszam Marku).
>Tola ma najpiękniejsze oczy na świecie(jak każdy kot zresztą).
>Tola często sypia z nami. Kiedy kładę się do łóżka zawsze znajduje sobie właściwe miejsce, najczęściej w zgięciu nóg w kolanach. kiedy zdarza mi się po południu zdrzemnąć na wznak, zazwyczaj kładzie się na klatce piersiowej, składa łapy i mruczy jakieś modlitwy za mnie.
>Tak mi się przynajmniej wydaje...


Jeszcze o Toli. Tola ma pięć lat, po kilku latach zastrzyków zdecydowaliśmy się na sterylizację. Pani Dorota Sumińska twierdziła w swoich audycjach, że to dobre rozwiązanie, że zastrzyki hormonalne często skutkują nowotworami. Nie za bardzo podobało mi się to rozwiązanie - szczególnie, że uważam Tolę za wyjątkowo dobrze przystosowaną i potomstwo z pewnością odziedziczyło by te cenne cechy, które ona posiada. Trudno jednak byłoby
znaleźć chętnych na te kociaki. A dać komukolwiek, jako zabawkę na kilka miesięcy? Nie warto/szkoda. Topić bądź usypiać też nie bardzo by mi pasowało

Dzisiaj Tola zjadła na śniadanie wróbla. Według zeznań żony Tola kręciła się po kuchni, wskoczyła na szafkę a później wyszła przed dom. Robiłem coś na ogrodzie, kiedy usłyszałem jakieś chrupanie. Patrzę, a tu Tola zjada ze smakiem wróbla. Dopiero co musiała go upolować, bo jeszcze przed chwilą była w kuchni. Wina żony - trzeba było dać kotu jeść...
Zdążyłem jeszcze zrobić zdjęcie, zanim z wróbla pozostało jedynie skrzydełko i kilka piórek.


> Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Następnym razem napiszę o naszym kocurze a raczej kocurku, bo wątłej budowy.
>
Prawda jest jedna.



Prawda jest jedna.
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Kiedys mialem dwa psy i dwa koty, Pimpek, kundelek bezgranicznie oddany dzieciom, one traktowaly go jak kolege, sznaucer olbrzym bezposredni potomek pierwszych sznaucerow sprowadzonych do Polski, nazywal sie tak jak ja, kotka Iskra wdzieczne malenstwo pozniej wyrosla na wstretna wydre. Na wszystkie oznaki poufalosci prychala i drapala, znikala na tygodnie, wracala resztkami sil po przejsciach i rodzila potem pol tuzina futrzastych kulek i byla wspaniala matka. Kot Gruby, byl kotem mojego psa, gdy przywiozlem go do domu pierwszy raz byl mniejszy od dloni, pokazalem go Kirylowi i zaczalem mowic: "to jest nasz nowy kot..." wtedy on myslac ze przywoiozlem mu cos smacznego klapnal i zamknal Grubego w paszczy, sila otworzylem mu szczeki i wyciagnalem zmamlanego kota ktory nie wygladal na jakkolwiek przestraszonego, musialem pilnowac ich jeszcze przez pare dni, pozniej byli nierozlaczni.Gruby dlatego byl gruby ze jako kocie byl bardzo gruby, wyrosl na drobnego kotka ale ze stalowym charakterem, dla rozrywki chodzil do sasiada i bil jego wielkiego kocura o czym pol wsi wtedy wiedzialo. Ulubionym zajeciem Grubego bylo brodzenie po brudnych kaluzach zanuzonym do polowy, potem bralem go i mylem gabka pod bieżaca woda, co znosil stoicko. Bylo setki roznych sytuacji z psami i kotami, wiem jedno: potrzebujemy sie nawzajem.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Pięknie piszesz.
Chciałbym umieć pisać podobnie.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Dziekuje
Meretseger (61860 punktów)
A tu znalazłam taką koszmarną wiadomość:
fakty.inte(*)tow-uniknelo-smierci,1330861,4

Osnowo, i Ty mówisz, że u nas kotom jest źle?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>A tu znalazłam taką koszmarną wiadomość:
>fakty.inte(*)tow-uniknelo-smierci,1330861,4
>
>Osnowo, i Ty mówisz, że u nas kotom jest źle?

Bardzo dobrze, ale nie tym, które przez nieuwagę przechodziły w pobliżu wietnamskiej restauracji. Psom zresztą też nie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A tu znalazłam taką koszmarną wiadomość:
>fakty.inte(*)tow-uniknelo-smierci,1330861,4
>
>Osnowo, i Ty mówisz, że u nas kotom jest źle?
No to po koszmarnej, pora na dobrą wiadomość: będzie dla tych kotków papu!

Tu widać jak Ręka Dobrego Pana robi mięsko dla kotków.

.
04-07-2009 10:15 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Aha. Nie wiedziałam, że jesteś wegetarianinem. Może weganinem nawet.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>Osnowo, i Ty mówisz, że u nas kotom jest źle?
>No to po koszmarnej, pora na dobrą wiadomość: będzie dla tych kotków papu!
>Tu widać jak Ręka Dobrego Pana robi mięsko dla kotków.

Osnowo! W naszych realiach z rozłożonej na elementy pierwsze sztuki trzody, czy bydła, dla piesków i kotków niewiele zostaje. Mocno reklamowane karmy, produkowane w naszym kraju, według specjalistów, są mało wartościowe, niekiedy szkodliwe. Produkowane często ze zwierząt padłych i bezwartościowych odpadów poprodukcyjnych. Hodowcy psów i kotów twierdzą, że karmy dla psów i kotów znacznie skracają im życie. Inaczej jest w krajach, w których ludzie wykorzystują najlepsze gatunki mięs, a reszta trafia do przerobu na karmę.
06-07-2009 18:41 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>z rozłożonej na elementy pierwsze sztuki trzody, czy bydła, dla piesków i kotków niewiele zostaje.
Czyli jako miłośnik zwierząt uważasz, że dla dobra kotów należy zarzynać więcej krów, tak?
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>z rozłożonej na elementy pierwsze sztuki trzody, czy bydła, dla piesków i kotków niewiele zostaje.
>Czyli jako miłośnik zwierząt uważasz, że dla dobra kotów należy zarzynać więcej krów, tak?

Czy więcej, czy mniej, to dla kotów i psów niewiele u nas zostaje.

Pozdrawiam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Czy więcej, czy mniej, to dla kotów i psów niewiele u nas zostaje.
Więc nie ma z nas pożytku nawet pokarmowego, sama kastracja i głód.
.
04-07-2009 11:11 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>No to po koszmarnej, pora na dobrą wiadomość: będzie dla tych kotków papu!
>

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że karmy dla zwierząt produkuje się z rzeźniczych odpadów.Z tej krowy dla kotów będzie niewiele. Tylko to, czego nie zechce zjeść człowiek.
Pokazałbyś to zdjęcie w przedszkolu z komentarzem:
Tu widać jak Ręka Dobrej Mamusi/ Dobrego Tatusia* robi mięsko dla was na obiadek?

* niepotrzebne skreślić
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Pokazałbyś to zdjęcie w przedszkolu z komentarzem:
>Tu widać jak Ręka Dobrej Mamusi/ Dobrego Tatusia* robi mięsko dla was na obiadek
Po co, przecież to nie dzieci decydują o trzymaniu w niewoli kotka, pieska, czy innej tchórzofretki.
.
Gosia (9452 punktów)
>Po co, przecież to nie dzieci decydują o trzymaniu w niewoli kotka, pieska, czy innej tchórzofretki.

Kotki, pieski ani inne tchórzofretki nie decydują o liczbie zarzynanych zwierząt hodowlanych. O tym decydują wyłącznie ludzie, a liczba posiadanego przez nich potomstwa ma niebagatelny, wprost proporcjonalny wpływ na liczbę zarżniętego bydła, tudzież nierogacizny.
06-07-2009 22:44 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Kotki, pieski ani inne tchórzofretki nie decydują o liczbie zarzynanych zwierząt hodowlanych.
Jako konsumenci decydują, ale tu chodzi mi nie tyle o samo ich zarzynanie, co o dualizm moralny naszego stosunku do zwierząt. W tym o nielogiczne pretensje do zabijających i jadających psy.
.
06-07-2009 23:23 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>(...) ale tu chodzi mi nie tyle o samo ich zarzynanie, co o dualizm moralny naszego stosunku do zwierząt. W tym o nielogiczne pretensje do zabijających i jadających psy.
>.
>
Dualizm moralny narzucila nam lajdaczka Natura.
Wlasnie niezgrabnie sie probujemy z tego szamba wygrzebac. Poniewaz praktyka czyni mistrza, to pewnie juz za jakichs pare ladnych stuleci odnotujemy znaczace sukcesy.
Wegetarianizm i veganizm w obecnym wydaniu, niestety, jeszcze nimi nie sa.
*Dowody na lajdactwa Natury wylozone zostaly wystarczajaco przez Lema. Stanislawa zreszta. Polecam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Wegetarianizm i veganizm
Nie chodzi mi o jadanie mięsa, lecz o zbędne niewolenie psów i kotów. Hodowanie zwierząt na potrzeby pokarmowe jest uzasadnione, psy do towarzystwa to najczęściej kaprys. Więc zamiast bez sensu zagłaskiwać koty i psy, lepiej zatroszczyć się o humanitarne traktowanie zwierząt które hodować i zabijać musimy. Poza tym karmienie mięsożernych pupilów zwiększa obrót mięsem, co zwykle pogarsza warunki uboju.
.
07-07-2009 18:09 
 0 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)

>Nie chodzi mi o jadanie mięsa, lecz o zbędne niewolenie psów i kotów.

Czy komuś udało się zniewolić kota (poza Kargulem)? Miałem kilka kotów i zawsze bydlęta własnymi drogami chadzały. A kocurki wiosną to raz na kilka dni przychodziły się najeść (poobijane zresztą niemiłosiernie). Możecie się domyślić co robiły w tym czasie.
Ciekawe, kto w tym układzie był bardziej zniewolony?
07-07-2009 20:37 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Czy komuś udało się zniewolić kota (poza Kargulem)?
Koty wiejskie mają stosunkowo z górki, tyle, że mioty tradycyjnie się zatapiało lub zakopywało. Więc dzisiejsze pokojowe dla większego humanitaryzmu są kastrowane. Dla ochrony dóbr osobistych właścicieli usuwa im się pazury. Legalnie, lub nie.
.
07-07-2009 21:10 
 0 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Czy komuś udało się zniewolić kota (poza Kargulem)?
>Koty wiejskie mają stosunkowo z górki, tyle, że mioty tradycyjnie się zatapiało lub zakopywało. Więc dzisiejsze pokojowe dla większego humanitaryzmu są kastrowane. Dla ochrony dóbr osobistych właścicieli usuwa im się pazury. Legalnie, lub nie.
>.
>
Miasto zabija człowieczeństwo.
Jak można kotu pazury usunąć? To po co trzymać biedne zwierzę? Lepiej je wypuścić (kot da radę, nawet w mieście!). I wszystko z miłości do zwierząt pewnie.

Oczywiście, że kocięta się topiło, ale tylko wtedy, gdy udało się je zlokalizować przed otwarciem oczu. Moja kotka zrozumieć zasady gry, bo często udawało jej się ukryć miot skutecznie i przyprowadzić kocięta odchowane. I trzeba było znajomym obtykać.
Ciężko przeżywałem każdy miot (jeżeli znalazłem odpowiednią liczbę chętnych na kocięta, to były ocalone).
Potem nauczyłem się rozróżniać płeć kocią i wybierałem kocurki. Ale niekastrowane i drapiące.
07-07-2009 22:00 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> I trzeba było znajomym obtykać.
Właśnie - obtykać. Najlepiej nie trzymać zwierząt i nie dawać przykładu. Oswojone zwierzęta wydają się atrakcyjne i natychmiast stają się "przedmiotem pożądania", zwłaszcza dzieciom trudno wyperswadować chęć posiadania zwierzaka. I tak się szerzy ta zooepidemia.
.
07-07-2009 22:24 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>> I trzeba było znajomym obtykać.
>Właśnie - obtykać. Najlepiej nie trzymać zwierząt i nie dawać przykładu. Oswojone zwierzęta wydają się atrakcyjne i natychmiast stają się "przedmiotem pożądania", zwłaszcza dzieciom trudno wyperswadować chęć posiadania zwierzaka. I tak się szerzy ta zooepidemia.
>.
>
Na wsi kot jest szczęśliwym, wolnym zwierzęciem. Potrzebnym w każdym domu. Tylko że na wiosnę kociąt wysyp i stąd forma "obtykać".
Za to trzymanie psa rasy "bydlę" w mieście, w bloku na 5 piętrze to 5 lat bez prokuratora.
Zresztą kota też w takich warunkach nie da się trzymać.
Ja mam chomika. Czuję się usprawiedliwiony, bo chomiki syryjskie istnieją już tylko jako zwierzęta laboratoryjne lub domowe. Myślę, że Emil woli być u mnie niż w laboratorium. Wydaje mi się, że źle u mnie nie ma. (Ma nawet profesjonalną opiekę medyczną.)
Pozdrawiam
07-07-2009 23:13 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Myślę, że Emil woli być u mnie niż w laboratorium.
Najlepiej Emila rozmnóż, a rozmnożonego wypuść w tej jego Syrii, niech nie będzie pretekstu do chomikowania chomików po domach.
.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Myślę, że Emil woli być u mnie niż w laboratorium.
>Najlepiej Emila rozmnóż, a rozmnożonego wypuść w tej jego Syrii, niech nie będzie pretekstu do chomikowania chomików po domach.
>.
>
Musiało nie być tym chomikom na pustyni tak dobrze, skoro wyginęły (wszystkie dostępne publikacje podają, że chomiki hodowlane pochodzą od ostatniej znalezionej samicy z młodymi). U mnie mu lepiej.
A na podwórko go nie wypuszczę, bo to i zima może być ciężka i kotów na podwórku dużo.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Musiało nie być tym chomikom na pustyni tak dobrze, skoro wyginęły (wszystkie dostępne publikacje podają, że chomiki hodowlane pochodzą od ostatniej znalezionej samicy z młodymi).
A w Wikipedii nie piszą, że wyginęły.

>U mnie mu lepiej.
Ale pewnie jest prawiczkiem, co?

>A na podwórko go nie wypuszczę, bo to i zima może być ciężka i kotów na podwórku dużo.
Nie lubisz kotów?
.
08-07-2009 11:43 
 Ocena-1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Musiało nie być tym chomikom na pustyni tak dobrze, skoro wyginęły (wszystkie dostępne publikacje podają, że chomiki hodowlane pochodzą od ostatniej znalezionej samicy z młodymi).
>A w Wikipedii nie piszą, że wyginęły.
Jako świadomy hodowca mam trochę literatury. Sprawdzę i porównam. Może jacyś Syryjczycy zareagowali na twój apel?

>>U mnie mu lepiej.
>Ale pewnie jest prawiczkiem, co?
Ma dopiero 2 lata. A seks to nie wszystko.

>>A na podwórko go nie wypuszczę, bo to i zima może być ciężka i kotów na podwórku dużo.
>Nie lubisz kotów?
>.
Lubię, ba uwielbiam. Problem polega na tym, że koty lubią chomiki. Miałem raz i chomika i kota. Chomik próbował "wybrać wolność"...
Oczywiście nie lubię kotów tak jak koty chomiki.
08-07-2009 13:40 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>seks to nie wszystko.
Tako rzecze chomik Emil?

>Problem polega na tym, że koty lubią chomiki.
A czyj to problem: kotów, chomików czy Twój?

>Miałem raz i chomika i kota. Chomik próbował "wybrać wolność"...
Rozumiem, że wg Ciebie chomik sam sobie winien, dobrze mu tak.
.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>seks to nie wszystko.
>Tako rzecze chomik Emil?
Tako rzecze Kościół, Matka Nasza. Ale Emil ma naturę eremity.

>>Problem polega na tym, że koty lubią chomiki.
>A czyj to problem: kotów, chomików czy Twój?
>>Miałem raz i chomika i kota. Chomik próbował "wybrać wolność"...
>Rozumiem, że wg Ciebie chomik sam sobie winien, dobrze mu tak.
>.

To jest mój problem, bo chomik, jako niepełnoletni jest pod moją opieką. I zapewniam mu brak kontaktów z kotami.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Emil ma naturę eremity.
Tylko jak to ustaliłeś?

>To jest mój problem, bo chomik, jako niepełnoletni jest pod moją opieką. I zapewniam mu brak kontaktów z kotami.
Tylko zapewniasz, że zapewniasz.

A naprawdę, Twoja opieka tylko przeniosła problem na chomika, który w efekcie musiał walczyć o życie, oraz na kota, który musi coś jadać, choćby to były Twoje "domowe chomiki".
.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Emil ma naturę eremity.
>Tylko jak to ustaliłeś?
Doświadczalnie. Miał tyle okazji, żeby "wybrać wolność" i nie skorzystał.

>>To jest mój problem, bo chomik, jako niepełnoletni jest pod moją opieką. I zapewniam mu brak kontaktów z kotami.
>Tylko zapewniasz, że zapewniasz.
>A naprawdę, Twoja opieka tylko przeniosła problem na chomika, który w efekcie musiał walczyć o życie, oraz na kota, który musi coś jadać, choćby to były Twoje "domowe chomiki".
>.
Nie ja doprowadziłem do konfrontacji chomika z kotem (1:0 dla kota). Miałem 6 lat.
Kot był dobrze odżywiony. Tylko kocia natura jet nieokiełznana. A propos tego kota (a właściwi kotki) to chyba jej się z nami podobało, skoro bez problemu się z nami przeprowadziła do nowego domu.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Miał tyle okazji, żeby "wybrać wolność" i nie skorzystał.
Po prostu nie wiedział czym to się je.

>Nie ja doprowadziłem do konfrontacji chomika z kotem
Ktoś doprowadził.

>chyba jej się z nami podobało
To częste. Tylko czemu naprawdę służy taka wspólnota?
.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Nie ja doprowadziłem do konfrontacji chomika z kotem
>Ktoś doprowadził.
Nieświadomie, do dziś żałuje. Tym bardziej, że jej dziecko ciężko to przeżyło. Ale nie napiszę kto...

>>chyba jej się z nami podobało
>To częste. Tylko czemu naprawdę służy taka wspólnota?
Skoro to częste, a koty są indywidualistami, to może masz zbyt zasadnicze podejście?

My nie mieliśmy problemu z myszami, kotka miała ciepłe miejsce do spania (moje łóżko).
Tak w uproszczeniu.

Miałeś kota?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>do dziś żałuje.
W takich przypadkach widać, że błędem jest branie sobie ot, tak istoty, która będzie niby "członkiem rodziny", ale jednak drugiej kategorii.

>może masz zbyt zasadnicze podejście?
Uważam że każde zwierzę, podobnie jak człowiek, jest niepowtarzalnym osobnikiem, bo tak jak człowiek ma tylko jedno życie. I nie widzę powodu, by poświęcać to życie dla kaprysu człowieka. Zwierzęta mają swoją prywatność i odbieranie im tego bez ważnego powodu jest nikczemnością.

>My nie mieliśmy problemu z myszami, kotka miała ciepłe miejsce do spania (moje łóżko).
Zwierzęta użytkowe są ok, spanie z nimi - już nie.

>Miałeś kota?
A jakie to ma dla tej dyskusji znaczenie?
.
09-07-2009 07:53 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>do dziś żałuje.
>W takich przypadkach widać, że błędem jest branie sobie ot, tak istoty, która będzie niby "członkiem rodziny", ale jednak drugiej kategorii.
Na czym polega bycie członkiem "drugiej kategorii"?
Dlaczego uważasz, że chomik albo kot jest członkiem rodziny "drugiej kategorii"?
To, że nie wysyłam mojego chomika do liceum wynika tylko z tego, że nie ma gwarancji, że będzie żył dostatecznie długo by zrobić maturę. Ministerstwo ze swojej strony zrobiło wszystko, żeby "nowa matura" była w zasięgu intelektualnym Emila.

>>może masz zbyt zasadnicze podejście?
>Uważam że każde zwierzę, podobnie jak człowiek, jest niepowtarzalnym osobnikiem, bo tak jak człowiek ma tylko jedno życie. I nie widzę powodu, by poświęcać to życie dla kaprysu człowieka. Zwierzęta mają swoją prywatność i odbieranie im tego bez ważnego powodu jest nikczemnością.
Uważam, że nie każde. Podobno test z lustrem świadczy o samoświadomości. Kot go oblewa.

>>My nie mieliśmy problemu z myszami, kotka miała ciepłe miejsce do spania (moje łóżko).
>Zwierzęta użytkowe są ok, spanie z nimi - już nie.
Lepiej, żeby całe życie wóz ciągnęło i skończyło w puszce z klejem niż chadzało własnymi ścieżkami mając zawsze miejsce, do którego może wrócić a na starość zapewniony wikt i opiekę medyczną zamiast naturalnej śmierci głodowej?

>>Miałeś kota?
>A jakie to ma dla tej dyskusji znaczenie?
>.
Ma. Nie wiem, czy masz jakieś doświadczenie z kotem "w rodzinie". Nie chciałbym pisać rzeczy oczywistych.
Na przykład o tym, że kot uwielbia wygrzewać się w zagrzanym przez człowieka łóżku (kota nie zmusisz do spania tam gdzie ty chcesz, albo o tym jak reaguje kot na lustro.
09-07-2009 12:31 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Na czym polega bycie członkiem "drugiej kategorii"?
Zauważ, że ja nie "drugą kategorię" lecz "członka rodziny" wziąłem w cudzysłów. Tu Twoja manipulacja.

>Dlaczego uważasz, że chomik albo kot jest członkiem rodziny "drugiej kategorii"?
Tu mamy wzorcowy przykład takiej hipokryzji.Cytat:
Od półtora roku nie ma mnie żaden kot dlatego, że prowadzę ruchliwy tryb życia i często i na długo wyjeżdżam. Dopóki córka prowadziła w miarę uregulowany tryb życia (szkoła, studia), wyjeżdżałyśmy na zmianę, teraz praktycznie do opieki nad kotem byłabym sama, komuś obcemu, nawet zaprzyjaźnionej sąsiadce go nie zostawię, do zwierzęcego hotelu za żadne skarby bym go nie oddała (oddałbyś członka rodziny do przechowalni? na pewno nie), rodzice nie są młodzi i nie chcę ich tym obarczać. Więc z żalem, ale zrezygnowałam z codziennego towarzystwa kota.


Bycie członkiem rodziny drugiej kategorii polega umieraniu dla wygody członka kategorii pierwszej.

>To, że nie wysyłam mojego chomika do liceum wynika tylko z tego, że nie ma gwarancji, że będzie żył dostatecznie długo by zrobić maturę.
A może po prostu chomik nie skończył jeszcze gimnazjum?

>>Uważam że każde zwierzę, podobnie jak człowiek, jest niepowtarzalnym osobnikiem
>Uważam, że nie każde.
Więc które jest?

>Lepiej, żeby całe życie wóz ciągnęło i skończyło w puszce z klejem niż chadzało własnymi ścieżkami mając zawsze miejsce, do którego może wrócić a na starość zapewniony wikt i opiekę medyczną zamiast naturalnej śmierci głodowej?
Kto tak twierdzi?

>Nie wiem, czy masz jakieś doświadczenie z kotem "w rodzinie". Nie chciałbym pisać rzeczy oczywistych.
Kot jaki jest każdy widzi. Skup się na argumentowaniu, a inwigilację sobie odpuść.
.
09-07-2009 12:59 
 0 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Myślałem, że prowadzimy lekką rozmowę o zwierzakach...

>>Na czym polega bycie członkiem "drugiej kategorii"?
>Zauważ, że ja nie "drugą kategorię" lecz "członka rodziny" wziąłem w cudzysłów. Tu Twoja manipulacja.
Jaka manipulacja? Możesz jaśniej? Cudzysłów podkreślał określenie, o które pytam. Bynajmniej nie sugerował, że "druga kategoria" (ta sama kategoria cudzysłowu) jest poddawana w wątpliwość. To zwykłe pytanie było. Bez podtekstów. Bez sugestii. Ja wiedzieć chciałem. Wiesz, ja lubię zapytać jak czegoś nie jestem pewien.
Dokładniej chciałem wiedzieć skąd ci się wzięło przekonanie, że traktuję zwierzęta domowe jak członków rodziny drugiej kategorii.
No ale zamiast odpowiedzieć jasno trzeba wyskoczyć z czymś takim:
>Tu mamy wzorcowy przykład takiej hipokryzji.Cytat:
Od półtora roku nie ma mnie żaden kot dlatego, że prowadzę ruchliwy tryb życia i często i na długo wyjeżdżam. Dopóki córka prowadziła w miarę uregulowany tryb życia (szkoła, studia), wyjeżdżałyśmy na zmianę, teraz praktycznie do opieki nad kotem byłabym sama, komuś obcemu, nawet zaprzyjaźnionej sąsiadce go nie zostawię, do zwierzęcego hotelu za żadne skarby bym go nie oddała (oddałbyś członka rodziny do przechowalni? na pewno nie), rodzice nie są młodzi i nie chcę ich tym obarczać. Więc z żalem, ale zrezygnowałam z codziennego towarzystwa kota.

Co to ma wspólnego z rozmową, którą prowadziliśmy? Co to ma wspólnego ze mną?

>Bycie członkiem rodziny drugiej kategorii polega umieraniu dla wygody członka kategorii pierwszej.
Czy któreś z moich zwierząt domowych umarło dla mojej wygody? Nie przypominam sobie.
A wiesz ile zwierząt umarło dla twojej wygody?

>>>Uważam że każde zwierzę, podobnie jak człowiek, jest niepowtarzalnym osobnikiem
>>Uważam, że nie każde.
>Więc które jest?
Jeżeli chodzi o test z lustrem, to szympans na pewno. Jeżeli chodzi o chomiki to dla mnie Emil jest niepowtarzalny, dla swoich potomków byłby jeszcze jednym chomikiem, z którym trzeba walczyć o terytorium. Akurat ten chomik nie miał potomstwa. Inne miały.
Antropomorfizujesz wszystkie zwierzęta.
Dżdżownice też są niepowtarzalne? Każdy przecież pamięta Magdę.

>>Lepiej, żeby całe życie wóz ciągnęło i skończyło w puszce z klejem niż chadzało własnymi ścieżkami mając zawsze miejsce, do którego może wrócić a na starość zapewniony wikt i opiekę medyczną zamiast naturalnej śmierci głodowej?
>Kto tak twierdzi?
Wycinanki łowickie...

>>Nie wiem, czy masz jakieś doświadczenie z kotem "w rodzinie". Nie chciałbym pisać rzeczy oczywistych.
>Kot jaki jest każdy widzi. Skup się na argumentowaniu, a inwigilację sobie odpuść.
Permanentna inwigilacja!

Argumentowaniu?! W lekkiej dyskusji. Na bazgrołach?!
Padłem ofiarą swojej wiary w ludzi. Po tym jak życzyłeś mi śmierci i po twoim dalszym zachowaniu w owym wątku nie powinienem był zakładać, że będziesz zdolny do lekkiej rozmowy na bazgrołach.
Jako prowadzący obóz koncentracyjny dla chomików czuję się winny i osądzony i nie mam nic więcej do dodania.
09-07-2009 14:36 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Myślałem, że prowadzimy lekką rozmowę o zwierzakach...
Takie było moje zamierzenie przy zakładaniu wątku. Opowiadamy sobie o swoich zwierzętach, dzielimy się doświadczeniem i radościami z obcowania z nimi. A tymczasem dowiaduję się, że jestem mordercą kotów, bo mi niewygodnie...
Szok.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Myślałem, że prowadzimy lekką rozmowę o zwierzakach...
>Takie było moje zamierzenie przy zakładaniu wątku. Opowiadamy sobie o swoich zwierzętach, dzielimy się doświadczeniem i radościami z obcowania z nimi. A tymczasem dowiaduję się, że jestem mordercą kotów, bo mi niewygodnie...
>Szok.
I czym to się różni od zachowania "religiantów" na tym forum?
09-07-2009 18:40 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
Niestety, dzięki osnowie chyba musisz poprosić teraz moderację o zmianę tytułu wątku na "Ulubieńcy swoich oprawców"
09-07-2009 18:24 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Myślałem, że prowadzimy lekką rozmowę o zwierzakach...
Ale zwierzętom może jest ciężko umierać z błahych przyczyn.

>Cudzysłów podkreślał określenie, o które pytam.
Czyli pytałeś o "członka drugiej kategorii".

>skąd ci się wzięło przekonanie, że traktuję zwierzęta domowe jak członków rodziny drugiej kategorii.
Generalnie niekoniecznie Ty (zresztą nie wskazywałem na Ciebie), ogólnie właściciele zwierząt powszechnie deklarują, że ich zwierzak jest niczym członek rodziny.

>Co to ma wspólnego z rozmową, którą prowadziliśmy? Co to ma wspólnego ze mną?
To przykład typowej hipokryzji właścicieli zwierząt, których tu jesteś przedstawicielem.

>A wiesz ile zwierząt umarło dla twojej wygody?
W przybliżeniu tyle, ile dla Twojej.

>Jeżeli chodzi o test z lustrem, to szympans na pewno.
Który szympans?
Mówię o osobnikach, nie gatunkach.

>dla mnie Emil jest niepowtarzalny, dla swoich potomków byłby jeszcze jednym..
Dla przechodniów Ty również dla przechodniów jesteś tylko przechodniem. Więc?

>Antropomorfizujesz wszystkie zwierzęta.
Kręgowce. No i nie antropomorfizuję, tylko zauważam ich osobniczą niepowtarzalność.

>Wycinanki łowickie...
Bajki z mchu i paproci.

>Argumentowaniu?! W lekkiej dyskusji. Na bazgrołach?!
Więc o co się tak trzepiesz? Luuuzik, człowieku.

>Jako prowadzący obóz koncentracyjny dla chomików czuję się winny i osądzony i nie mam nic więcej do dodania.
Ważne, że kumasz.

Norymberga 2009.
.
09-07-2009 14:32 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Bycie członkiem rodziny drugiej kategorii polega umieraniu dla wygody członka kategorii pierwszej.
To było pod moim adresem?
No wybacz, ale chyba nie wiesz, co mówisz. Proponuję Ci zastanowienie się nad swoimi słowami.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Proponuję Ci zastanowienie się nad swoimi słowami.
A ja Tobie - nad argumentami. Wymyślże jakieś.
.
Meretseger (61860 punktów)
>>Miał tyle okazji, żeby "wybrać wolność" i nie skorzystał.
>Po prostu nie wiedział czym to się je.
Otóż to. Kot domowy, jak sama nazwa wskazuje, to zwierzę domowe.
Takoż chomik syryjski.
>>chyba jej się z nami podobało
>To częste. Tylko czemu naprawdę służy taka wspólnota?
W lipcowym numerze Świata Nauki jest artykuł o udomowieniu kota. Bardzo ciekawe. Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, pierwsze ślady udomowienia kota nie pochodzą z Egiptu, lecz z Bliskiego Wschodu.
Pozdrawiam
09-07-2009 12:58 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Kot domowy, jak sama nazwa wskazuje, to zwierzę domowe.
Coś słabo przystosowany. Jakby koty, zwane domowymi, naprawdę były przystosowane do życia z ludźmi, rodziłyby się wykastrowane.

>Takoż chomik syryjski.
Opisany po raz pierwszy w XIX wieku i już domowy? Ekspresowo wyewoluował.

>W lipcowym numerze Świata Nauki jest artykuł
Dziękuję. Jeśli natrafię, to doczytam.

Jeszcze jedno. W zapowiedzi artykułu użyto znamiennego sformułowania dzikie koty pozwoliły się obłaskawić... "Pozwoliły", a zatem zabiegano o to. Czyli koty nie "wyewoluowały na domowe", lecz wskutek zabiegów ludzi zostały oswojone. Mimo to artykuł nosi tytuł "Domownik z wyboru". Tacy to naukowcy. Chyba jednak nie skończę tej lektury, szkoda czasu na bajki.
.
08-07-2009 00:41 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Koty wiejskie mają stosunkowo z górki, tyle, że mioty tradycyjnie się zatapiało lub zakopywało. Więc dzisiejsze pokojowe dla większego humanitaryzmu są kastrowane. Dla ochrony dóbr osobistych właścicieli usuwa im się pazury. Legalnie, lub nie.

Niektórzy ludzie (jak słychać, wcale liczni) maltretują dzieci, czy jest to powód by wszyscy wyrzekli się posiadania potomstwa?
08-07-2009 01:18 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Niektórzy ludzie (jak słychać, wcale liczni) maltretują dzieci, czy jest to powód by wszyscy wyrzekli się posiadania potomstwa?
Miejsce potomstwa jest przy rodzicach, a zwierząt w dzikiej przyrodzie. Bo nawet dobrze traktowane zwierzę u człowieka jest w niewoli.
.
08-07-2009 06:12 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Bo nawet dobrze traktowane zwierzę u człowieka jest w niewoli.

   Ale w nagrodę wykastrowane.
08-07-2009 06:24 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Miejsce potomstwa jest przy rodzicach, a zwierząt w dzikiej przyrodzie. Bo nawet dobrze traktowane zwierzę u człowieka jest w niewoli.

No nie. Miejsce zwierząt w przyrodzie? Jest tak, tylko dlatego, że nikt się tych zwierząt o zdanie nie pytał. Nieprzypadkowo nawet mające często różne wady wrodzone psy rasowe żyją znacznie dłużej od wilków o doskonałym garniturze genetycznym - po prostu w porównaniu do ludzkiej niewoli życie na łonie natury to koszmar, który bardzo szybko zabija najodporniejsze i najsilniejsze nawet zwierzęta.
08-07-2009 07:05 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Nieprzypadkowo nawet mające często różne wady wrodzone psy rasowe żyją znacznie dłużej od wilków o doskonałym garniturze genetycznym...
   Jest na to rada - można robić leśniczym szkolenia na temat: "Nicowanie wilczych garniturów" albo "Jak z wilczej jesionki zrobić bikini z pożytkiem dla przyrody, a z resztek apaszki dla borsuków".
   Najdłużej w tym procesie ulepszania potrwa zmiana nazwy zawodu leśniczego na "leśny krawiec" albo "krojczy dżungli", w Centralnym Urzędzie Klasyfikacji Zawodów.

>... życie na łonie natury to koszmar...
   No, bo tam podstępny lew zdradziecko atakuje złośliwą hienę w zemście za ohydne morderstwo małego i niewinnego lewka oraz jego przystojnego braciszka.

>... który bardzo szybko zabija najodporniejsze i najsilniejsze nawet zwierzęta.
   Bo zwierzęta na ohydnym łonie umierają z tęsknoty za modyfikowanym genetycznie pożywieniem, spotęgowanym brakiem teleranka i aromatu spalin.
Sylwek (15472 punktów)
Panie Adamiak, zzuj pan swój strój, opuść cywilizację, zamiast do biedronki po jedzenie ruszaj pan na łowy, odstaw leki, alkohol, marihuanę czy co tam akurat pan używa dla polepszenia samopoczucia i wzmocnienia ciała i zamieszkaj pan na łonie natury, obojętnej. Jak mniemam przywrócenie do stanu natury usunie cierpienie i negatywne emocje, bo choćby robaki zjadały panu wnętrzności, to wie pan, że natura jest doskonale obojętna, a mówienie o tym jakoby co tam mogło mieć negatywny charakter jest żałosna antropomorfizacją.

BTW, czy brakiem elementarnego rzeczowego odnoszenia się do cudzych wypowiedzi dołącza pan do (niezbyt)zacnego towarzystwa kwilących trolli? Gdy czyjeś odpowiedzi wydają mi się równie śmieszne jak panu moje po prostu je ignoruję. Ale ktoś ostatnio mnie uprzedzał, ze pan chorobliwie potrzebuje mieć ostatnie słowo w każdej sprawie, choćby zupełnie nie wiedział o czym pisze.

PS. Garnitur genetyczny to trudne słowo? Postaram się ich unikać.
Zestaw genów? Geny o wysokim dostosowaniu? To lepiej? Może jakiś opis z wielbionej przez pana teorii gier w wersji evo? Nawisem mówiąc może zechce pan nam pokazać kolejny produkt swego wielkiego intelektu i przewrócić współczesna refleksje etyczną dowodząc, ze natura jako obojętna pozbawiona jest cierpienia i negatywnych odczuć. To byłoby lepsze niż pana ostatnie teorie psychologiczne. Że zwierzątka to maszynki które się tak tylko zachowują jakby wyły z bólu. Taki retro-kartezjanizm. Wyjątkiem są oczywiście zwierzęta trzymane w domach - te cierpią duchowe katusze z racji niewoli.
08-07-2009 07:30 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>... odstaw leki, alkohol, marihuanę czy co tam akurat pan używa dla polepszenia samopoczucia...
   Dla polepszenia samopoczucia używam ostatniego słowa.

>Ale ktoś ostatnio mnie uprzedzał...
   Nawet wiem kto.

>... ze pan chorobliwie potrzebuje mieć ostatnie słowo w każdej sprawie...
   Każdy czegoś chorobliwie potrzebuje, "Sylwek".

>... choćby zupełnie nie wiedział o czym pisze.
   No, o tym piszę.

>PS. Garnitur genetyczny to trudne słowo?
   To dwa trudne słowa, "Sylwek".

>Postaram się ich unikać.
   Staraj się, "Sylwek".
09-07-2009 10:37 
 Ocena 1 na 1
Szymańska (191 punktów)

>>Ale ktoś ostatnio mnie uprzedzał...
>   Nawet wiem kto.

wiedziałeś, żeś taki "sławny" ?
Dzielny chłopiec
09-07-2009 11:37 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Ale ktoś ostatnio mnie uprzedzał...
>>   Nawet wiem kto.
> wiedziałeś, żeś taki "sławny" ?

   Kokieteryjna skromność mi podpowiadała, by się do tego nie przyznawać.

>Dzielny chłopiec
   Wiem... [rumieniec]
08-07-2009 10:25 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Miejsce zwierząt w przyrodzie? Jest tak, tylko dlatego, że nikt się tych zwierząt o zdanie nie pytał.
To może zapytaj jakiego kota na ile mu odpowiada żywot otyłego eunucha na kanapie.

>Nieprzypadkowo nawet mające często różne wady wrodzone psy rasowe żyją znacznie dłużej od wilków o doskonałym garniturze genetycznym
Ale co to za życie, którego jedynym walorem jest długość? Zresztą ta zachwalana długość życia dotyczy, zdaje się, pojedynczych osobników, a nie całej populacji.

>w porównaniu do ludzkiej niewoli życie na łonie natury to koszmar, który bardzo szybko zabija najodporniejsze i najsilniejsze nawet zwierzęta.
Czasem zabija (zwłaszcza ze sztucera).

Koszmarne życie dzikich kotów na łonie natury.

.
Sylwek (15472 punktów)
Oczywiście możemy używać "takich" argumentów.

kot udręczony domową niewolą


lwiątko korzystające z uroków wolności.


Wymienimy się jeszcze jakimiś pouczającymi fotkami?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

lwiątko korzystające z uroków wolności.
[...]
A z czego Ci wyszło, że wolność to same uroki? Nie pisałem tak, bo tak nie jest. Ale w naturze zwierzęta zawsze są na uczciwych zasadach.

Wymienimy się jeszcze jakimiś pouczającymi fotkami?
Jak masz duże parcie na pouczanie, to dawaj.
.
08-07-2009 20:50 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>A z czego Ci wyszło, że wolność to same uroki?

09-07-2009 01:20 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Wreszcie wiadomo skąd powiedzenie "tyle, co kot napłakał".
.
Sylwek (15472 punktów)

>A z czego Ci wyszło, że wolność to same uroki? Nie pisałem tak, bo tak nie jest. Ale w naturze zwierzęta zawsze są na uczciwych zasadach.

"Uczciwe zasady"? Co to są te uczciwe zasady?

Nawiasem mówiąc, zastanawiam się jak dziwaczne podejście masz ty rozróżniając życie zwierząt w naturze i "niewoli" i wartościując jako właściwsze to pierwsze.
Nie wiem czy bierzesz pod uwagę, że samo udomowienie jest skutkiem ewolucji i dostosowaniem do określonego środowiska tworzonego przez podatne na manipulację ludzkie umysły. Przecież z punktu widzenie ewolucji psy są jak kukułki - podrzucają swoje młode na wychowanie innemu gatunkowi, który następnie ochoczo inwestuje w ich wychowanie.
Nim zaczniesz pisać jaką to katastrofą dla psich genów jest sterylizacja i inne tortury, weź pod uwagę (o czym zapominasz chyba), że dla ewolucji nie liczą się osobniki, ale geny i statystyczne szanse przeżycia. Może i geny niektórych psów maja pecha - statystycznie rzecz biorąc jednak jest wygraną na loterii dla wilczych genów znajdować się w ciele udomowionego wilka.
Najzabawniejsze, że psów bezdomnych pędzących życie zbliżone do psów nieudomowionych (wilków) jest i tak znacznie więcej niż tych ostatnich. Najwyraźniej, samo pobliże człowieka stwarza korzystne warunki.
W każdym razie - co do zasad, psy żyją między ludźmi dokładnie na tych samych zasadach co w naturze, udręka psów, które tracą wolność jest porównywana z udręką tasiemców, które też uległy uwstecznieniu w porównaniu do wirków zamieszkując w brzuchach innych zwierząt i tracąc swoje proste oczka i upraszczając swój prosty układ nerwowy. Nie wiem jakie inne zasady w naturze są bardziej uczciwe od dosyć bezlitosnych zasad ewolucji.
Można jednak próbować argumentować (co zdaję się ty czynisz implicite), że interes osobniczy niekoniecznie zbieżny jest z "interesem" genowym. I choć wilczym genom lepiej jest w psich ciałach, to psim ciałom gorzej się żyje u ludzi niż w naturze.
To jednak wątpliwe. Nie przypadkiem wilków jest tak mało. Większość jest zabijana na etapie szczenięctwa przez różne choroby - nie sądzę by te szczeniaki umierały w sposób komfortowy jaki może to zapewnić weterynarz. Potem tez wilki żyją krótko - zwykle chyba do około 10 lat. Taki wiek osiągają nawet najbardziej upośledzone rasy psa (basset), psy nierasowe, lub mniej zniszczone genetycznie bez problemu dożywają 15, czy w porywach do 20 lat.

Jest tak, bo żyją w komfortowych warunkach, otoczone opieką, wolne od pasożytów i chorób. Jeśli coś jest naiwnością, to wiara, że psu brakuj e wolności ( nie mówię oczywiście o skrajnościach jak hodowla na łańcuchu). Ale przeciętny pies - z miską jadła i wody, wyprowadzany na spacerki i zawożony w razie potrzeby do lekarza, żyje w Raju w porównaniu do wilków.
09-07-2009 17:34 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>> w naturze zwierzęta zawsze są na uczciwych zasadach.
>"Uczciwe zasady"? Co to są te uczciwe zasady?
Niemarnowanie życia innych istot dla kaprysu. Większość zwierząt do towarzystwa i zwierząt dekoracyjnych jest niewolonych właśnie z takiego "powodu".

>dziwaczne podejście masz ty
Skup się lepiej na argumentowaniu.

>rozróżniając życie zwierząt w naturze i "niewoli" i wartościując jako właściwsze to pierwsze
Dziwactwem ma być moja uwaga, że niewola różni się od wolności, czy uznanie że wolność lepsza?

>Nie wiem czy bierzesz pod uwagę, że samo udomowienie jest skutkiem ewolucji
Żadne celowe działanie człowieka nie jest częścią ewolucji. Gdyby tak było, wszystko co człowiek czyni należałoby uznać za efekt ewolucji i wykluczyć z kwalifikacji etycznej.

>psów bezdomnych pędzących życie zbliżone do psów nieudomowionych (wilków) jest i tak znacznie więcej niż tych ostatnich. Najwyraźniej, samo pobliże człowieka stwarza korzystne warunki.
Lub po prostu istnieje już tylko pobliże człowieka.

>psy żyją między ludźmi dokładnie na tych samych zasadach co w naturze
A czy człowiek zniewolony przez inteligentnych kosmitów, wg ich upodobań kastrowany bądź głupio rozpieszczany też żyłby na tych samych zasadach co na wolności?

>choć wilczym genom lepiej jest w psich ciałach, to psim ciałom gorzej się żyje u ludzi niż w naturze.
Zarówno "powodzenie" psa jak i niepowodzenie wilka sprawił człowiek, ale osobnymi działaniami. Inne zagrożone gatunki jakoś nie ulokowały swoich genów na zapiecku ludzkiej izby.

>wilki żyją krótko - zwykle chyba do około 10 lat.
Wg wiki do 16 lat na wolności i do 20 w niewoli.

>Ale przeciętny pies - z miską jadła i wody, wyprowadzany na spacerki i zawożony w razie potrzeby do lekarza, żyje w Raju w porównaniu do wilków.
Rozumiem, że ochoczo zamieniłbyś swoją egzystencję wolnego człowieka na łańcuch i ewentualną kastrację u inteligentniejszych kosmitów. Zwłaszcza, że jako istota nie w ciemię bita potrafiłbyś i genetyczne pożytki tej niewoli docenić.
.
09-07-2009 18:20 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Niemarnowanie życia innych istot dla kaprysu. Większość zwierząt do towarzystwa i zwierząt dekoracyjnych jest niewolonych właśnie z takiego "powodu".
Cóż, na wolności życie większości istoto ulega zmarnowaniu i kończy się w męczarniach z przypadku, a nie z kaprysu. Może to rzeczywiście lepiej, nie wiem (choć być może zagłaskiwany piesek nie ma najlepiej, to jednak lepiej niż wilk umierający z głodu lub infekcji).

>>rozróżniając życie zwierząt w naturze i "niewoli" i wartościując jako właściwsze to pierwsze
>Dziwactwem ma być moja uwaga, że niewola różni się od wolności, czy uznanie że wolność lepsza?
Dziwactwem jest sądzić, że dla zwierząt "wolność" może mieć inne znaczenie niż posiadanie przestrzeni niezbędnej dla zachowania zdrowia psychofizycznego. A takowe zapewnia każdy dobry właściciel swojemu podopiecznemu.
Zwierzę można zadręczyć zamykając je w klatce czy wiążąc na łańcuchu. Nie można mu uczynić krzywdy samym "zniewoleniem" rozumianym jako stosunek zależności egzystencjalnej.

>>Nie wiem czy bierzesz pod uwagę, że samo udomowienie jest skutkiem ewolucji
>Żadne celowe działanie człowieka nie jest częścią ewolucji. Gdyby tak było, wszystko co człowiek czyni należałoby uznać za efekt ewolucji i wykluczyć z kwalifikacji etycznej.
Większość celowych działań człowieka jest częścią ewolucji. W końcu nasze mózgi jak wszystko inne po to powstały by zapewnić przetrwanie naszym genom. Ale rzeczywiście są urządzeniami bardzo złożonymi i potrafią dziwnie działać. Na przykład mogły być zmanipulowane przez szczeniaki wilków i skłonione do roztoczenia opieki nad nimi. Bardzo naiwną jest wizja, że człowiek w pełni świadomie i dobrowolnie udomowił psa. I nie ma to nic do kwalifikacji etycznej. Nieetycznie byłoby skazywać jakiekolwiek zwierzę na życie w naturze, jeśli można by mu zapewnić opiekę.

>>psów bezdomnych pędzących życie zbliżone do psów nieudomowionych (wilków) jest i tak znacznie więcej niż tych ostatnich. Najwyraźniej, samo pobliże człowieka stwarza korzystne warunki.
>Lub po prostu istnieje już tylko pobliże człowieka.
Nie. Są wilki dzikie i jest ich mało z racji tępienia. Ale mamy powody sądzić, że nawet przed pojawieniem się człowieka wilków było mniej niż teraz, gdy większość z nich żyje w ludzkich miastach jako bezdomne psy (nawiasem mówiąc, mam nadzieję, że jesteś świadom, że pies to też wilk).

>>psy żyją między ludźmi dokładnie na tych samych zasadach co w naturze
>A czy człowiek zniewolony przez inteligentnych kosmitów, wg ich upodobań kastrowany bądź głupio rozpieszczany też żyłby na tych samych zasadach co na wolności?
Nie, bo człowiek ma nader abstrakcyjne pojęcie o sobie, i w interakcje ze światem wchodzi przy pomocy języka i tworzonych za jego pomocą bytów teoretycznych takich jak godność, samostanowienie itp. Porównywanie sytuacji psa otoczonego dobra opieką z sytuacją hodowanego człowieka jest nieporozumieniem, które świadczy że niewiele wiesz o psach i o ludziach.

>>choć wilczym genom lepiej jest w psich ciałach, to psim ciałom gorzej się żyje u ludzi niż w naturze.
>Zarówno "powodzenie" psa jak i niepowodzenie wilka sprawił człowiek, ale osobnymi działaniami. Inne zagrożone gatunki jakoś nie ulokowały swoich genów na zapiecku ludzkiej izby.
Lisy tez ulokowały. I nie potrzebowały do tego wchodzić w domestykacyjne stosunki z ludźmi. Można zaryzykować, że jeśli nie zniszczymy życia na Ziemi, to za parę milionów lat cała fauna (i flora) będzie składać się z gatunków w ten czy inny sposób zdolnych do radzenia sobie z ludzkim środowiskiem. To ewolucyjny truizm.

>>wilki żyją krótko - zwykle chyba do około 10 lat.
>Wg wiki do 16 lat na wolności i do 20 w niewoli.
Owszem. Pamiętaj też, że wilk w niewoli to nie tylko ten dziki wilk, ale też pies właśnie. Ja podawałem wartości średnie i do tego z pamięci więc mogłem się pomylić, ale jak widzę nie pomyliłem się z górną granica "zniewolonego wilka". No ale i wartość 16 dla "wolnego" wilka to jak rozumiem wg wiki wartość maksymalna.

>>Ale przeciętny pies - z miską jadła i wody, wyprowadzany na spacerki i zawożony w razie potrzeby do lekarza, żyje w Raju w porównaniu do wilków.
>Rozumiem, że ochoczo zamieniłbyś swoją egzystencję wolnego człowieka na łańcuch i ewentualną kastrację u inteligentniejszych kosmitów. Zwłaszcza, że jako istota nie w ciemię bita potrafiłbyś i genetyczne pożytki tej niewoli docenić.

JW, pomijasz różnice w budowie i zdolnościach mózgu tych gatunków.
09-07-2009 22:33 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>na wolności życie większości istoto ulega zmarnowaniu
Na wolności to nie jest marnowanie, ale dla hecy - tak.

>posiadanie przestrzeni niezbędnej dla zachowania zdrowia psychofizycznego. A takowe zapewnia każdy dobry właściciel swojemu podopiecznemu.
Złota klatka to jednak nadal klatka.

>Nie można mu uczynić krzywdy samym "zniewoleniem" rozumianym jako stosunek zależności
To tylko Twoje przypuszczenie. Ale na pewno upowszechniając posiadanie zwierząt jako styl życia jesteśmy sprawcami niewolenia zwierząt przez tych, którzy nas będą naśladować. Zdrowo jest mieć świadomość, że pozazdroszczą nam ładnego psa, i sprawią sobie podobnego. Mody na trzymanie określonych ras czy gatunków to potwierdzają.

>nasze mózgi jak wszystko inne po to powstały by zapewnić przetrwanie naszym genom.
Więc także mój mózg i moja myśl wypowiadana w tym wątku. Pomyśl o tym.

>Porównywanie sytuacji psa otoczonego dobra opieką z sytuacją hodowanego człowieka jest nieporozumieniem, które świadczy że niewiele wiesz o psach i o ludziach.
Skoro sądzisz, że nie zauważę, że w miejsce argumentu kolejny raz deprecjonujesz moje kwalifikacje do dyskusji, to chyba sam niewiele wiesz o ludziach. Otóż ludzie w odróżnieniu od psów, których hodowania tak zaciekle bronisz, zauważają kiedy "zapominasz" o meritum. Czy dlatego jesteś zwolennikiem hodowania psów? Masz psa i z nim "rozmawiasz"?

>Lisy tez ulokowały. I nie potrzebowały do tego wchodzić w domestykacyjne stosunki z ludźmi.
Sam widzisz, że trzymanie zwierząt nie jest dla nich konieczne, bo i tak sobie poradzą.

>pomijasz różnice w budowie i zdolnościach mózgu tych gatunków.
A co Ty wiesz o budowie i zdolnościach mózgu gatunku kosmici, że udało Ci się ich nie pominąć?

Największa w tym ciekawostka dlaczego w ogóle chcemy posiadać zwierzęta. A tamagotchi jakby mniej. Czy lubimy się bawić się w Boga?
.
09-07-2009 23:48 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)
Dlaczego ograniczasz się do zwierząt? Żywa istota to żywa istota. Czy paprotka w doniczce nie jest zniewolona?! Drzewom w parkach i na ulicach ludzie nie pozwalają się rozrastać bez ograniczeń, na dodatek dla kaprysu obcinają im gałęzie, a trawniki strzygą w idiotyczne wzorki! Rośliny kwiatowe nie mają szans na swobodny rozwój bo ludzie bezlitośnie je kastrują przedwcześnie obcinając ich organa rozrodcze, na dodatek czerpią z tego zyski, handlując nimi w trupiarniach zwanych kwiaciarniami!
Uwolnić rośliny doniczkowe, drzewa do lasów a trawniki na step!
Beton, szkło i stal - żadnych zwierząt i roślin, których nie chcemy zeżreć - środowisko człowieka tylko dla człowieka!

Uff...Raczej podziękuję za taką wizję świata...
10-07-2009 00:34 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Beton, szkło i stal - żadnych zwierząt



Prawdziwa kociara zawsze coś przemyci.

.
goląka (95 punktów)
zwierzat domowych nie mam, za to mam jeże w ogródku i dokarmiam ptaszki zimą... kotow juz nie dokarmiam, bo wchodzily do domu przez okna.
Kowalska (14008 punktów)
   Mówiłam, że o Titinkach kotkach mogę w nieskończoność

   Moja Perełeczka Kinkonkongowski Nosek nawet muchy się boi. Za drzwi domowe nie wyjdzie.Taki "odważny".
Kilka dni temu moja mama przed snem, powiedziała mu, żeby upolował ćmę bo lata i duża jest. W sumie dla żartu.
I Fidelek przez pół nocy walczył, a nad ranem przyniósł ją mamie pod łóżko. Naprawdę była wielka.

   Mówcie co chcecie, ale mój Fidelek rozumie każde słowo, spojrzenie, gest.

Kiedyś napiszę jak wypadł przez okno. Z radości, gópek gópi wypadł, bo ja z pracy wróciłam.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365