Racjonalista - Strona głównaDo treści
Seks a kościół katolicki

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-07-2009 08:23Racjonalistka (711 punktów)Seks a kościół katolicki
Ocena 17 na 17
Seks jest cudowny.
Łączy partnerów, jest uzupełnieniem miłości, może być beztroski, radosny, perwersyjny. Może niestety być też nałogiem. Ale jako taki jest pozbawiony wad. Uprawiając seks doznajemy uniesień, zbliżeń, wyrażamy swoją miłość. Zabezpieczając się odpowiednio pozbawiamy go także zagrożeń w postaci chorób czy też niechcianych ciąż. Przyjemność płynąca z seksu i umiejętność korzystania z niej (bez nakazu prokreacyjnego) jest wyrazem naszego człowieczeństwa. Nasze zwycięstwo nad samolubnym genem wyraża się właśnie w beztrosce prokreacyjnej naszego seksu.
I tego wszystkiego chce nas pozbawić kościół katolicki.
Stosunek do seksu kościoła jest wszystkim znany ale pozwolę go sobie podsumować.

1. Zakaz stosunków przedślubnych – czyli brak możliwości sprawdzenia konotacji w tak ważnej sprawie jak seks.

2. Zakaz antykoncepcji – czyli zapomnij człowieku o beztroskim seksie – strach przed kolejną ciążą może po prostu paraliżować

3. Szczególny zakaz używania prezerwatyw – co może skutkować rozprzestrzenianiem się chorób.

4. Negatywny stosunek do seksualności jako takiej

5. Całkowity zakaz aborcji (pod aborcją kryje się tabletka 72 godziny po)

6. Negatywny stosunek do edukacji seksualnej

7. Negatywny stosunek do mniejszości seksualnej

Można złośliwie założyć, że kościół katolicki ma pozytywny stosunek tylko do molestowania nieletnich. I nie dowcipkuję sobie tutaj bo ogrom nieszczęść wywołanych molestowaniem dzieci przez księży jest niewyobrażalny.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lontri (16088 punktów)

Oczywiście, nic nie rozumiesz! Błądzisz!
Nie rozumiesz, że Bóg po to stworzył singli, ponieważ powołał ich do pełnienia na Ziemi specjalnej misji! Chodzi głównie o to, by zachować możliwość odprawiania mszy świętej! Tak przynajmniej uczą w katolickich seminariach w Kalifornii (stan o jednym z najniższych wskaźniku księdza na liczbę ludności; 1/13000):

www.latime(*)009jul22,0,623262.story?page=1

Ignorancja DUCHOWA na tym portalu woła o pomstę do NIEBIOS!
Sami kręcicie na siebie bicz w Dniu Sądu!


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Smith (10069 punktów)
>Można złośliwie założyć, że kościół katolicki ma pozytywny stosunek tylko do molestowania nieletnich. I nie dowcipkuję sobie tutaj bo ogrom nieszczęść wywołanych molestowaniem dzieci przez księży jest niewyobrażalny.
Cóż to widocznie przejaw postępującej w zawrotnym tempie humanizacji Kościoła Katolickiego. Jeszcze ze dwa tysiąclecia i kto wie.
"Oddajcie... Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga" (Mateusz 22:21).
"Mateusz Lewi (gr.: Ματθαίος - według Nowego Testamentu celnik z Kafarnaum, później apostoł Jezusa. Tradycyjnie przypisuje mu się autorstwo pierwszej Ewangelii.(...) Mateusz pochodził z Galilei. Był poborcą ceł i podatków w Kafarnaum, jednym z większych handlowych miasteczek nad jeziorem Genezaret. Żydzi pogardzali celnikami, ponieważ ściągali oni opłaty na rzecz Rzymian." pl.wikipedia.org/wiki/Mateusz_Ewangelista
Zostawcie sobie piekący policzek.
Konstantyn powybierał sobie co najlepsze fragmenty z ewangelii, żeby sklecić te kanoniczne a ludzie dopatrują się w tym boskiego objawienia.
22-07-2009 09:03
 Ocena 16 na 16
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Seks jest cudowny.

>4. Negatywny stosunek do seksualności jako takiej
>6. Negatywny stosunek do edukacji seksualnej

Wiecznie wpajam synowi to, że seks jest cudowny. Mówię mu:" Kochaj się z dziewczyną ile sił starczy, kochaj duszą i ciałem. Kochaj namiętnie i spontanicznie, kochaj znudzony i zmęczony, zawsze. Dostaniesz w zamian dużo, a może więcej niż się spodziewasz. Niczym się nie przejmuj, to co wam obojgu sprawia przyjemność i co akceptujecie, jest dozwolone, bo najbardziej przeszkadza w radosnym i dobrym seksie, tak jak i przy jedzeniu, stress."

Tak mu mówię i jeszcze, "nie rób mnie za szybko dziadkiem", a on do mnie, żebym się brał do roboty, bo chce mieć braciszka, wesołek taki Co za młodzież panie tego... Po czym leci do Hani.
27-07-2009 12:48 
 Ocena 1 na 1
thermin (6 punktów)
>Wiecznie wpajam synowi to, że seks jest cudowny. Mówię mu:" Kochaj się z dziewczyną ile sił starczy, kochaj duszą i ciałem. Kochaj namiętnie i spontanicznie, kochaj znudzony i zmęczony, zawsze. Dostaniesz w zamian dużo, a może więcej niż się spodziewasz. Niczym się nie przejmuj, to co wam obojgu sprawia przyjemność i co akceptujecie, jest dozwolone, bo najbardziej przeszkadza w radosnym i dobrym seksie, tak jak i przy jedzeniu, stress."
>Tak mu mówię i jeszcze, "nie rób mnie za szybko dziadkiem", a on do mnie, żebym się brał do roboty, bo chce mieć braciszka, wesołek taki Co za młodzież panie tego... Po czym leci do Hani.

- i chyba nie można tego lepiej ubrać w słowa.....

Irek
dstr (1474 punktów)
>1. Zakaz stosunków przedślubnych - czyli brak możliwości sprawdzenia konotacji w tak ważnej sprawie jak seks.

Przesadzasz... To nie takie ważne. Ważne jest przecież tylko spłodzenie potomstwa, a we współżyciu należy upatrywać nawiązywania relacji małżonków ze sobą nawzajem, ale i z Bogiem...

>Można złośliwie założyć, że kościół katolicki ma pozytywny stosunek tylko do molestowania
>nieletnich. I nie dowcipkuję sobie tutaj bo ogrom nieszczęść wywołanych molestowaniem dzieci przez
>księży jest niewyobrażalny.

Hmm... Ciekawe, jak tu znaleźli miejsce na kontakt z Bogiem...

>2. Zakaz antykoncepcji - czyli zapomnij człowieku o beztroskim seksie - strach przed
>kolejną ciążą może po prostu paraliżować

Nie tylko antykoncepcji, ale też i naturalnego planowania rodziny. Wbrew ogólnemu poglądowi, naturalne metody są dozwolone tylko w pewnych przypadkach.

>3. Szczególny zakaz używania prezerwatyw - co może skutkować rozprzestrzenianiem się
>chorób.

Podnoszą się ostatnio głosy, że można z niej korzystać, jak małżonek ma np. AIDS, ale nie jest to takie oczywiste. Właściwie po co o tym wogóle rozmawiać, skoro mamy tu do czynienia jedynie z rozprzestrzenieniem się choroby tylko na jeszcze jedną osobę, prawda?

>4. Negatywny stosunek do seksualności jako takiej

Co może czasem skutkować mniejszym rozprzestrzenianiem się chorób... Hurra.

>5. Całkowity zakaz aborcji (pod aborcją kryje się tabletka 72 godziny po)

Ja bym ten zakaz rozszerzył na zakaz doprowadzania do poczęcia w przypadku, w którym istnieje możliwość nieprawidłowej implantacji... Ale zaraz... Czy to by nie oznaczało, że in vitro czasami jest dobre?

>6. Negatywny stosunek do edukacji seksualnej

Nie do końca. Społecznie jest po prostu lepiej, żeby niedouczeni rodzice przekazali swój brak wiedzy dzieciom w domu, niż żeby ktoś wyszkolony przekazał dotychczasowy stan wiedzy uczniom w sposób neutralny.

>7. Negatywny stosunek do mniejszości seksualnej

Nie do każdej, bo czy kler nie jest mniejszością seksualną? Ich praktyki seksualne są w końcu inne... a nawet jak są fizycznie podobne, to na pewno umysł człowieka zobowiązanego do celibatu rejestruje wówczas zwiększoną dawkę poczucia winy i/lub hipokryzji...
waldeck77 (4307 punktów)
Pamiętam ze szkoły średniej (było to już jakiś czas temu) , jak ksiądz (całkiem sympatyczny jak na swoją profesję) zaznajamiał nas z nauką kościelną o seksie. Twierdził, że z katolickiego punktu widzenia dopuszczalne jest tylko współżycie (małżeńskie oczywiście) w łóżku, co najwyżej w 2 pozycjach: na misjonarza, a jeżeli małżonce taka pozycja kojarzyłaby się z gwałtem [sic!] to bokiem (nie sprecyzował, o który bok dokładnie chodzi) Kamasutra na całego. Czy ktoś się orientuje, czy te przepisy nadal obowiązują? Jeśli tak, to wyrazy współczucia dla katolików.
23-07-2009 15:20 
 Ocena 1 na 1
guerilla (63 punktów)
>Pamiętam ze szkoły średniej (było to już jakiś czas temu) , jak ksiądz (całkiem sympatyczny jak na swoją profesję) zaznajamiał nas z nauką kościelną o seksie. Twierdził, że z katolickiego punktu widzenia dopuszczalne jest tylko współżycie (małżeńskie oczywiście) w łóżku, co najwyżej w 2 pozycjach: na misjonarza, a jeżeli małżonce taka pozycja kojarzyłaby się z gwałtem [sic!] to bokiem (nie sprecyzował, o który bok dokładnie chodzi) Kamasutra na całego. Czy ktoś się orientuje, czy te przepisy nadal obowiązują? Jeśli tak, to wyrazy współczucia dla katolików.
>
Cóż, niestety obowiązuje chodziłam do szkoły katolickiej i tam nadal tak uważają. W końcu seks ma służyć tylko do rozmnażania, wszelkie czerpanie przyjemności z seksu jest "wbrew" naturze. Życie, taki lajf i tyle.
25-08-2009 11:20 
 Ocena 1 na 1
dragomeda (100 punktów)
>>Pamiętam ze szkoły średniej (było to już jakiś czas temu) , jak ksiądz (całkiem sympatyczny jak na swoją profesję) zaznajamiał nas z nauką kościelną o seksie. Twierdził, że z katolickiego punktu widzenia dopuszczalne jest tylko współżycie (małżeńskie oczywiście) w łóżku, co najwyżej w 2 pozycjach: na misjonarza, a jeżeli małżonce taka pozycja kojarzyłaby się z gwałtem [sic!] to bokiem (nie sprecyzował, o który bok dokładnie chodzi) Kamasutra na całego. Czy ktoś się orientuje, czy te przepisy nadal obowiązują? Jeśli tak, to wyrazy współczucia dla katolików.
>>
>Cóż, niestety obowiązuje chodziłam do szkoły katolickiej i tam nadal tak uważają. W końcu seks ma służyć tylko do rozmnażania, wszelkie czerpanie przyjemności z seksu jest "wbrew" naturze. Życie, taki lajf i tyle.

Jasne.......wszystko co ma grzech gwarantowany jest wykorzystywane przez kosciol.

Grzech jest fundamentem kociola.......niezmiennym od wiekow. W dalszym ciagu wierni sa traktowani jak ciemnota
( po czesci pewnie tacy sa ). I nie tylko seksualnosc zostala nazwana grzechem. Ale takze, chec posiadania, zdobywania, wyjatkowosci. KK szufladkuje czlowieka, ogranicza i definiuje pojmowanie rzeczy, nie pozwalajac myslec indywidualnie, wpaja bezsensowne poczucie winy, ukazuje rzczy takimi jakimi on chce aby byly widziane, dowodzi o tym ukrywanie faktow, i to , ze w wielu aspektach dziala sprzecznie z wlasnymi prawami.
Jednym slowem hamuje rozwoj. Ktokolwiek potrafi sobie wyobrazic zycie bez jakichkolwiek wyznan, bojazni......smyczy? Czy panowalby chaos? Czy kazdy czlowiek kreowalby sie ze zdrowym , nie zmanierowanym umyslem?
Uwazam, ze wierzacy w cokolwiek innego niz w samego siebie sa po prostu niezdolni do wlasnego osadu nie tylko samego siebie a takze tego co go otacza, a co moglby wykorzystac by wykorzystac swoje "piec minut" w szczesciu i satysfakcji. A nie zyc nadzieja na lepsze zycie po zyciu. Alternatywa dla nieudacznikow.
Ja bede odchodzic z usmiechem na twarzy...A Wy? I do konca bede wierzyc w siebie, wlasne mozliwosci i to co Tu i Teraz. moglabym gruba ksiazke napisac o tego rodzaju psychozie jak wiara.
KK jako misjonarz powinien zajac sie niesieniem pomocy krajom Trzeciego Świata. Z ich mozliwosciami Afryka powinna dorownywac innym kontynentom juz wieki temu, gdyby nie zajmowali sie poskramianiem przeciwnikow. A tymczasem , przecietny dobry , wierzacy KK Afrykanin - szczesciarz zaznaczam, zarabia okolo 20£ okolo 100 PLN misiecznie. uprawia seks malzenski i ma minimum 5 dzieci, poniewaz nie uzywa srodkow antykoncepcyjnych. Dlaczego KK, sie dla nich nie poswieca? Nie moge tego zrozumiec..tworza tylko jakies smieszne akcje z ktorych wiecej wydaja na jej reklame. Modla sie , nie wiedzac wlasciwie do kogo, albo ktorego z wcielen. Siejac propagande ze modlac sie za nich, mozna pomoc. jednoczesnie zrzucajac kamien z serca. Pomodlilem sie , i juz moge isc do domu. Afryka ocalona!!!!
Ogolno i szeroko pojeta "fizycznie namacalna" pomoc przsporzylaby im zwolennikow, nawet w gronie nie wierzacych.....gdyby ( wszyscy wiedza...)
Ale niestety, jak kazdy inny biznes ,otoczka finansowej pozycji spolecznej musi byc zachowana. I sami tym grzesza. "Pycha" "pożądanie"Caly czas chca i chca i maja wiecej, a owieczki beda jesc ochlapy z biskupiego stolu, karmione nadzieja. Oni zlota poniewaz sa poslancami, a one wierne, zmuszone pod grozba potapienia do poswiecenia ofiary i wyrzeczonia sie wszelkiego bogacta, pożadania i wlasnego racjonalnego punktu widzenia, dokanczajac zywota, z pochylona glowa, wnikna przez bramy "nieba" w lepsze zycie. Moze beda tam baranami? nikt tego nie wie.
Ja biletu nie mam a i na zaproszenie nie licze. Przezyje tu sobie , zycie tak jak chce a co bedzie potem? Nic.

A propos
Jesli kosciol pozwolilby na antykoncepcje, oznaczaloby to przezwolenie popelniania grzechu.
W gumce to nie bylby grzech..tak?
Bzdura..nigdy nie zmienia stanowiska. Chyba ze, Watykan przenisa do Indii. Tam rzadzi kamasutra.
Powiedzialas ...taki laif ......jak mozna sie godzic z czyms, co jest totalna herezja i poddanie zarazem.

Pozrawiam wszystkich niewiernych i wiernych.....poniewz tolerancja to rzecz indywidualna i racjonalna. Prawda?
26-08-2009 16:50 
 Ocena 1 na 1
Climber (3006 punktów)
>Pamiętam ze szkoły średniej (było to już jakiś czas temu) , jak ksiądz (całkiem sympatyczny jak na swoją profesję) zaznajamiał nas z nauką kościelną o seksie. Twierdził, że z katolickiego punktu widzenia dopuszczalne jest tylko współżycie (małżeńskie oczywiście) w łóżku, co najwyżej w 2 pozycjach: na misjonarza, a jeżeli małżonce taka pozycja kojarzyłaby się z gwałtem [sic!] to bokiem (nie sprecyzował, o który bok dokładnie chodzi) Kamasutra na całego. Czy ktoś się orientuje, czy te przepisy nadal obowiązują? Jeśli tak, to wyrazy współczucia dla katolików.

Moja sąsiadka powiedziała ostatnio, że zaufany ksiądz pozwolił jej i jej mężowi na używanie gumek! Muszę zapytać czy będzie się musiała z tego grzechu spowiadać.


Szamani wciąż działają
Sakowicz (285 punktów)
>Seks jest cudowny.
>Łączy partnerów, jest uzupełnieniem miłości, może być beztroski, radosny, perwersyjny. Może
>niestety być też nałogiem. Ale jako taki jest pozbawiony wad. Uprawiając seks doznajemy uniesień,
>zbliżeń, wyrażamy swoją miłość. Zabezpieczając się odpowiednio pozbawiamy go także zagrożeń w
>postaci chorób czy też niechcianych ciąż. Przyjemność płynąca z seksu i umiejętność korzystania z
>niej (bez nakazu prokreacyjnego) jest wyrazem naszego człowieczeństwa.

Brednie, brednie i jeszcze raz brednie. Nawet nie masz pojęcia jak małe masz pojęcie o sobie. Seks służy tylko jednemu-rozmanażaniu. Reszta to tylko fanaberie ludzkiego umysłu. I żebym Ja, katol, musiał to tłumaczyć ewolucjoniście! Koniec świata. A co ze zmniejszoną aktywnością u młodych ojców, ze zmienną zależnie od cyklu miesięcznego aktywnością kobiet. Seks to czysta biochemia, a nie miłość czy łącznik międzyludzki(ewentualnie w relacji prostytutka-klient). Jasne, jest przyjemny. Gdyby nie był ludzie by się nie rozmnażali.
22-07-2009 13:43 
 Ocena 1 na 1
Racjonalistka (711 punktów)
>>Seks jest cudowny.
>>Łączy partnerów, jest uzupełnieniem miłości, może być beztroski, radosny, perwersyjny. Może
>>niestety być też nałogiem. Ale jako taki jest pozbawiony wad. Uprawiając seks doznajemy uniesień,
>>zbliżeń, wyrażamy swoją miłość. Zabezpieczając się odpowiednio pozbawiamy go także zagrożeń w
>>postaci chorób czy też niechcianych ciąż. Przyjemność płynąca z seksu i umiejętność korzystania z
>>niej (bez nakazu prokreacyjnego) jest wyrazem naszego człowieczeństwa.
>Brednie, brednie i jeszcze raz brednie. Nawet nie masz pojęcia jak małe masz pojęcie o sobie. Seks służy tylko jednemu-rozmanażaniu. Reszta to tylko fanaberie ludzkiego umysłu. I żebym Ja, katol, musiał to tłumaczyć ewolucjoniście! Koniec świata. A co ze zmniejszoną aktywnością u młodych ojców, ze zmienną zależnie od cyklu miesięcznego aktywnością kobiet. Seks to czysta biochemia, a nie miłość czy łącznik międzyludzki(ewentualnie w relacji prostytutka-klient). Jasne, jest przyjemny. Gdyby nie był ludzie by się nie rozmnażali.
>

To o czym piszesz jest tak straszne że raczej traktuje to jako ostra ironia. Po prostu nie mogę uwierzyć że ktoś tak może myśleć. Zostawie to więc bez komentarza.


Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.
22-07-2009 14:00 
 Ocena 2 na 2
Sakowicz (285 punktów)
>To o czym piszesz jest tak straszne że raczej traktuje to jako ostra ironia. Po prostu nie mogę uwierzyć że ktoś tak może myśleć. Zostawie to więc bez komentarza.

Dlaczego straszne? Przecież tak jest. Nie powiesz mi, że wierzysz w miłość i inne podobne historie.
Co jakiś czas przewija sie wątek jaki to seks jest fajny i ile ma potrzebnych funkcji poza rozmnażaniem. Seks jest przyjemny lub mniej przyjemny( zależy co kto umie), ale funkcję ma jedną i niezmienną od lat-pchać wózek zwany ewolucja człowieka do przodu. A użytkownicy forum sie oburzają, żem kiep i prymityw. Jakby się części swojej ewolucji brzydzili. Nie rozumiem.
22-07-2009 14:38 
 Ocena 2 na 2
Racjonalistka (711 punktów)
>>To o czym piszesz jest tak straszne że raczej traktuje to jako ostra ironia. Po prostu nie mogę uwierzyć że ktoś tak może myśleć. Zostawie to więc bez komentarza.
>Dlaczego straszne? Przecież tak jest. Nie powiesz mi, że wierzysz w miłość i inne podobne historie.
>Co jakiś czas przewija sie wątek jaki to seks jest fajny i ile ma potrzebnych funkcji poza rozmnażaniem. Seks jest przyjemny lub mniej przyjemny( zależy co kto umie), ale funkcję ma jedną i niezmienną od lat-pchać wózek zwany ewolucja człowieka do przodu. A użytkownicy forum sie oburzają, żem kiep i prymityw. Jakby się części swojej ewolucji brzydzili. Nie rozumiem.

Jako ewolucjonistka czuję się częścią natury. Ale mam też świadomość że człowiek wyzwolil się spod dyktatu przyrodu (nie zawsze jednak z pozytywnym skutkiem). I właśnie beztroski seks jest tego przykładem. Miłość jest pięknym uczuciem, którego doświadczam i seks jest jego nieodlącznym elementem. A Tobie mogę po prostu współczuć i poprosić Cię o zastanowienie, że być może trochę racji mają inni, żeś kiep i prymityw. Ale jeszcze możesz coś zmienić w swoim życiu - do śmierci wszystko (no prawie wszystko) zależy od Ciebie.


Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.
22-07-2009 14:52 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
> Miłość jest pięknym uczuciem, którego doświadczam i seks jest jego nieodlącznym elementem.
>
Nie sztuką jest zgasić pożar, sztuką jest mu zapobiec.

Ten opis to w tym kontekście?
22-07-2009 15:00 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Jako ewolucjonistka czuję się częścią natury. Ale mam też świadomość że człowiek wyzwolił się spod dyktatu przyrody (nie zawsze jednak z pozytywnym skutkiem). I właśnie beztroski seks jest tego przykładem. Miłość jest pięknym uczuciem, którego doświadczam i seks jest jego nieodłącznym elementem.

Racjonalistko ewolucyjna, a niech cię. Jesteś tak wyzwolona spod tego dyktatu przyrody, że i ja zapragnąłem się wyzwolić. Krzyknę więc: "Racjonaliści i Racjonalistki wszystkich krajów, kochajcie się!!!"

Tylko radosnego życzę.
22-07-2009 15:16 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Racjonalistko ewolucyjna, a niech cię. Jesteś tak wyzwolona spod tego dyktatu przyrody, że i ja zapragnąłem się wyzwolić. Krzyknę więc: "Racjonaliści i Racjonalistki wszystkich krajów, kochajcie się!!!"
a ja dodam: doświadczajcie i seksu bo jest jego nieodłącznym elementem.
Tylko radosnego życzę.
PS. Nareszcie zrozumiałem skąd się bierze przemoc na tle religijnym. "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego"
22-07-2009 14:56 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Co jakiś czas przewija sie wątek jaki to seks jest fajny i ile ma potrzebnych funkcji poza rozmnażaniem. Seks jest przyjemny lub mniej przyjemny( zależy co kto umie), ale funkcję ma jedną i niezmienną od lat-pchać wózek zwany ewolucja człowieka do przodu. A użytkownicy forum sie oburzają, żem kiep i prymityw. Jakby się części swojej ewolucji brzydzili. Nie rozumiem.

Błąd.
W dziejach ewolucji powszechne są adaptacje, tj. sytuacje, gdy organ lub zachowanie, które wyewoluowały dla osiągania określonych celów, są wykorzystywane w celach całkiem nowych, a stare często odchodzą w zapomnienie. Tak np. ręce wyewoluowały jako narzędzie do chwytania się gałęzi. Jak często wykorzystujemy je dziś w tej funkcji?
Podobnie z seksem. Prawda, że pierwotnie służył rozmnażaniu, dziś pełni jednak wiele innych funkcji, przy zepchnięciu funkcji pierwotnej na margines. Jak czesto ludzie przystepują do aktu seksualnego z intencją "rozmnóżmy się"? W jednym procencie przypadków? Pewnie nawet i to nie.
22-07-2009 16:58 
 Ocena 3 na 3
Sakowicz (285 punktów)
>Tak np. ręce wyewoluowały jako narzędzie do chwytania się gałęzi. Jak często wykorzystujemy je dziś w tej funkcji?

Ręce jak były tak i są kończynami chwytnymi.

>Jak często ludzie przystępują do aktu seksualnego z intencją "rozmnóżmy się"? W jednym procencie przypadków? Pewnie nawet i to nie.

A co z podświadomością? Jasne, że bardzo rzadko ludzie uprawiają seks z świadomą intencją rozmnażania. Natomiast jest kwestia popędów podświadomych. Ja uważam, że choćby nie wiem co sobie człowiek myślał to w seksie i tak kieruje nim pierwotny zwierzak. Przecież wszystkie nasze działania są uwarunkowane ewolucyjnie. Dlaczego w XX miałoby się to zmienić?
22-07-2009 20:19 
 Ocena 2 na 2
dnak (1340 punktów)
>A co z podświadomością? Jasne, że bardzo rzadko ludzie uprawiają seks z świadomą intencją rozmnażania. Natomiast jest kwestia popędów podświadomych. Ja uważam, że choćby nie wiem co sobie człowiek myślał to w seksie i tak kieruje nim pierwotny zwierzak. Przecież wszystkie nasze działania są uwarunkowane ewolucyjnie. Dlaczego w XX miałoby się to zmienić?

Nikt nie twierdzi, że umknęliśmy ewolucji. Dalej podlegamy jej prawom, a jednym z nich jest to, co zostało ci już powiedziane: zastosowanie starych narządów i zachowań do osięgnięcia nowych celów.

Seks przestał być jedynie sposobem na rozmnażanie. Stał się narzędziem podnoszenia swojej pozycji społecznej, przyjemności i wielu innych rzeczy. Po wynalezieniu przez ludzi antykoncepcji idea seksu została całkowicie odwrócona. Prokreacja stała się celem drugorzędnym, nawet jeśli poped do seksu wynika z pierwotnych pobudek, tj. chęci rozmnażania to straciły one swoją ważność. Seks stał się elementem kultury, sposobem rozerwania się, pracą zarobkową i uzależnieniem, a nie aktem prowadzącym do stworzenia nowego życia.
Nie można patrzeć na zjawiska tylko poprzez pryzmat ich pierwotnego znaczenia i sensu ewolucyjnego, kiedy mowa o ludziach, którzy uzyskując samoświadomość (w drodze ewolucji) przestali być częścią otaczającego świata, a stali się jedynymi jego podmiotami uprzedmiotowiając wszystko dookoła. O ile dalej podlegamy ewolucji i z niej wynikamy to otrzymaliśmy możliwość czynnego wpływania na świat i od tej pory do nas stosują się troszkę inne zasady (zwłaszcza współcześnie, kiedy jesteśmy w stanie całkowicie sztucznie manipulować każdą sferą naszego życia poprzez chociażby leki i różnego rodzaju eksperymenty).
23-07-2009 14:07 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Ręce jak były tak i są kończynami chwytnymi.

Owszem, wiele rzeczy, które rękami wykonujemy, można ostatecznie sprowadzić do chwytania ( trzymanie długopisu czy widelca chociażby ). Ale jest i wiele innych ( pływanie, gra w siatkówkę czy stukanie w klawiaturę ), które poza "pierwotną chwytność" wykraczają. Patrząc z tej perspektywy, to i seks przez miliony lat zmienił się niewiele - wciąż polega głównie na wkładaniu "czegoś" w "coś".

>A co z podświadomością? Jasne, że bardzo rzadko ludzie uprawiają seks z świadomą intencją rozmnażania. Natomiast jest kwestia popędów podświadomych. Ja uważam, że choćby nie wiem co sobie człowiek myślał to w seksie i tak kieruje nim pierwotny zwierzak. Przecież wszystkie nasze działania są uwarunkowane ewolucyjnie. Dlaczego w XX miałoby się to zmienić?

Dobrą analogią jest czynność jedzenia. Jako pierwotny popęd służy dostarczeniu organizmowi budulca oraz energii i właściwie tyle. Ostatecznie stoi za tym ewolucja i pierwotny zwierzak. Ale ileż innych funkcji pełni poza tym u ludzi! - czysta przyjemność smakowa, umacnianie więzi społecznych ( każda niemal umowa dla "przyklepania" wymaga wspólnego zjedzenia czegoś - czy to wesele, czy business-lunch ), walka o status ( imponowanie kulinarnym wyrafinowaniem ), pozyskiwanie partnera seksualnego ( zaproszenie na kolację ) etc., etc. . Funkcje ewolucyjnie pierwotne niemal się gubią pod tym, co na nich przez tysiąclecia narosło. Podobnie i z seksem.
22-07-2009 13:57 
 Ocena 4 na 4
dstr (1474 punktów)
>Brednie, brednie i jeszcze raz brednie. Nawet nie masz pojęcia jak małe masz pojęcie o sobie. Seks służy tylko jednemu-rozmnażaniu. Reszta to tylko fanaberie ludzkiego umysłu. I żebym Ja, katol, musiał to tłumaczyć ewolucjoniście! Koniec świata.

Czy Tobie służy tylko do rozmnażania? Dopuszczasz się nieczystości małżeńskiej gardząc zjednoczeniem dwojga małżonków? Nieładnie.

>A co ze zmniejszoną aktywnością u młodych ojców, ze zmienną zależnie od cyklu miesięcznego aktywnością kobiet. Seks to czysta biochemia, a nie miłość czy łącznik międzyludzki(ewentualnie w relacji prostytutka-klient). Jasne, jest przyjemny. Gdyby nie był ludzie by się nie rozmnażali.

Współżycie płciowe (w małżeństwie, rzecz jasna) wiąże się nierozerwalnie z jednością dwojga małżonków i przekazywaniem życia. Co... Spało się na lekcji religii? Wprawdzie niektórzy twierdzą, że umacnia więzi, ale co tu umacniać, skoro małżeństwo jest związkiem nierozerwalnym? Koniec świata!
22-07-2009 14:25 
 Ocena 3 na 3
dnak (1340 punktów)
>Brednie, brednie i jeszcze raz brednie. Nawet nie masz pojęcia jak małe masz pojęcie o sobie. Seks służy tylko jednemu-rozmanażaniu. Reszta to tylko fanaberie ludzkiego umysłu. I żebym Ja, katol, musiał to tłumaczyć ewolucjoniście! Koniec świata. A co ze zmniejszoną aktywnością u młodych ojców, ze zmienną zależnie od cyklu miesięcznego aktywnością kobiet. Seks to czysta biochemia, a nie miłość czy łącznik międzyludzki(ewentualnie w relacji prostytutka-klient). Jasne, jest przyjemny. Gdyby nie był ludzie by się nie rozmnażali.

Bardzo podoba mi się to, z jaką beztroską przekreśliłeś setki, jeśli nie tysiące, tomów badań psychologów, biologów, chemików, zoologów, seksuologów, etnologów, antropologów i prawdopodobnie jeszcze kilkunastu cośtam-logów dotyczących seksu. Jednym postem przekreśliłeś rozprawy i eksperymenty dowodzące istnienia uczuć związanych z seksem popełniając przy tym infantylny i bezmyślny błąd, przed którym sam kogoś przestrzegałeś. Bardzo niesłusznie założyłeś, że sfera uczuciowa, w związku z tym, że jest regulowana przez biochemię organizmu nie istnieje, mimo że nikt, kto szanuje się w środowisku naukowym nie stwierdziłby takiej bzdury.
23-07-2009 17:03 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Brednie, brednie i jeszcze raz brednie.
Pewnie jest ci bliższe: "Marność nad marnościami, wszystko marność", bo "z prochu powstałeś i w proch się obrócisz"....ale zanim to nastąpi, to wiedz....że:
Cytat:
Na początku była chuć. Nic prócz niej, a wszystko w niej.

...jako rzecze Stasiu Przybyszewski.
univ.gda.pl/~literat/stachp/002.htm

>Seks służy tylko jednemu-rozmanażaniu.
Obawiam się, że mylisz pojęcia....rozmnażanie, to prokreacja a seks...to jest radość życia, coś dla czego warto tkwić na tym najpiękniejszym ze światów.

>Reszta to tylko fanaberie ludzkiego umysłu.
Masz racje...ludzki umysł płata nam różne figle, jak wiara w jakieś nieistniejące byty, czy chociażby krasnoludki.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
dnak (1340 punktów)
Kontrola nad seksem jest bardzo ważna z punktu widzenia ideologii, którym zależy na kontroli w jak największym stopniu ludzkich żyć. Kiedy ma się kontrolę nad seksem - o wiele łatwiej decydować o życiach ludzi za nich. W żadnym wypadku nie chcę porównywać koscioła do nazizmu, czy komunizmu, ale proszę zwrócić uwagę jak te dwie ideologie silnie wpływały na najintymniejszą sferę życia.
Pomijając już wojskowe burdele, w których były regulaminy w jaki sposób należy uprawiać seks (2 dopuszczone pozycje, wyliczanka czynności po i przed seksem) wystarczy spojrzeć na organizacje młodzieżowe i kobiece, które lansowały wręcz hodowlany tryb prokreacji.

Kościół nie ma takiej władzy i od bardzo długiego czasu już sobie nie rości do niej prawa - nie zmienia to faktu, że nadal chce wpływać na życie ludzi. Nie wynika to jednak ze złej woli jako takiej, a chęci zachowania pozycji, która kiedyś była o wiele bardziej znacząca. To bardzo typowe zachowanie, konserwatyzm jest elementem każdej ideologii, a kiedy dołącza do niego sentyment za starymi, dobrymi czasami to przyjmuje on często wręcz groteskowe formy.
I dlatego: kościelne zasady związane z seksem są cały czas coraz bardziej liberalne, bo kościół musi godzić swoje dążności do przeszłości z exodusem wiernych, którzy szybko podążają za cywilizacją Zachodu i często wybierają sobie hipermarketowe złote cielce zamiast krucyfiksu podążając za trendami ułatwiania sobie życia. Już dziś widać w kościele rozłam kiedy mówi się o prezerwatywach. Młodzi, postępowi księża uważają za szkodliwe zakazy dotyczące antykoncepcji, wiele misji w Afryce wbrew Watykanowi rozdaje w miejscach dotkniętych AIDS prezerwatywy. W najbliższym czasie nieuniknione będzie dobrowolne dopuszczenie antykoncepcji wg. prawa kościelnego - jeśli tak się nie stanie to odpływ wiernych będzie na tyle duży, że zmiany zostaną wymuszone.

Kościół - tak jak wszystkie inne instytucje tradycyjne - cały czas ewoluuje, ale istnieją w nim bardzo silne tendencje konserwatywne i ewolucja ta jest zawsze o kilka kroków za cywilizacją świecką (ale co warto zauważyć - nie jest wolniejsza, a jedynie daleko z tyłu). Chcąc zachować pozycję stosuje metody, które odpowiednie były dla czasów przeszłych, ale w momencie, kiedy zastosowane środki nie dają efektów następuje szybkie kilka kroków do przodu (w postaci wielkich soborów). Problem w tym, że kiedy sobór skończy obradować i podgoni Świat to świat jest już kilka kroków do przodu.

Zaznaczę jeszcze jedną rzecz: konserwatyzm nie jest z natury niczym złym, wręcz przecwnie. Działając jako przeciwwaga do (czasami zbyt) szybkiego postępu jest przysłowiowym kubłem zimnej wody, który czeka w zapasie, aby ostudzić czasami zbyt gorące głowy
22-07-2009 17:43 
 Ocena 1 na 1
Testral (166 punktów)
Ludzie, wszystko co mówicie (może poza racjonalistką- ewolucjonistką) jest prawdą, ale seks nie jest od tego, żeby o nim gadać, tylko po to, aby go uprawiać
Tak więc do roboty, wiara was chyba nie powstrzymuje??
Pzdr
22-07-2009 18:29 
 Ocena 3 na 3
Degre (752 punktów)
> tylko po to, aby go uprawiać
Na ilu hektarach ??
I czy się opłaci?
22-07-2009 19:43 
 Ocena 2 na 2
Testral (166 punktów)

>Na ilu hektarach ??
>I czy się opłaci?
>
Można go uprawiać na dowolnej ilości hektarów, na pewno się opłaci

A poważnie, to nie sądzę, aby Kościół ewoluował w kierunku liberalizacji podejścia do kwestii seksualności, raczej będzie się okopywał na swoich skostniałych stnowiskach i stawał się coraz bardziej anachroniczny.
22-07-2009 20:32 
 Ocena 2 na 2
dnak (1340 punktów)
>A poważnie, to nie sądzę, aby Kościół ewoluował w kierunku liberalizacji podejścia do kwestii seksualności, raczej będzie się okopywał na swoich skostniałych stnowiskach i stawał się coraz bardziej anachroniczny.

Bzdura. Prześledź stosunek do seksu na przestrzeni wieków. To, co kościół głosił kiedyś nijak się ma do tego, co ma miejsce dziś. Jak wspomniałem - kościół (albo raczej: kościoły) ewoluuje o kilka kroków za światem świeckim. Tradycyjne instytucje religijne zawsze były i będą bastionami konserwatyzmu, ale tak jak wszystko dookoła - muszą się zmieniać.
Przede wszystkim dlatego, że nie zmieniając się stracą wyznawców, a przez to wpływy. W końcu zawsze trzeba dostosować się do głównego nurtu zmian, aby nie zniknąć - przecież właśnie to było podstawą kontrreformacji, która mimo negatywnych skojarzeń z nazwą była tak naprawdę ogromnym ruchem reformatorskim na łonie krk, z takiego myślenia wyniknął np. II sobór watykański. Zawsze wydaje się, że ruchy takie jedynie zatwierdzały 'stare drogi życia', ale tak naprawde były krokami naprzód.

Poza tym sam stosunek do prezerwatyw jest w kościele dość ambiwalentny - o czym pisałem. Watykan swoje, ale ludzie niżej i na miejscu swoje. Kościół przeżywa teraz głębokie rozdarcie na swoim łonie, a hitlerpapież, który obecnie sprawuje urząd w niczym nie pomaga, podobnie jak nie pomagał poprzedni, który był stanowczym zwolennikiem zakazu wszelkiej antykoncepcji. Zmiany na łonie kościoła są bardzo wolne, ale podejrzewam, że za następnego, albo za dwóch papieży będzie miała miejsce zmiana podejścia do prezerwatyw i antykoncepcji.
22-07-2009 21:48 
 Ocena 1 na 1
Testral (166 punktów)
>>A poważnie, to nie sądzę, aby Kościół ewoluował w kierunku liberalizacji podejścia do kwestii seksualności, raczej będzie się okopywał na swoich skostniałych stnowiskach i stawał się coraz bardziej anachroniczny.
>Bzdura. Prześledź stosunek do seksu na przestrzeni wieków.

No właśnie. Na przestrzeni wieków, a zauważ jak bardzo przyspieszyły przemiany społeczno-obyczajowe w ostatnim czasie, to są raptem dziesięciolecia. Nie jestem aż tak wielkim optymistą, aby wierzyć, że Kościół za tym nadąży. Nawet jeśli za kolejnych 2 -3 papieży nastąpią zmiany w stosunku do antykoncepcji to doprawdy nie sądzę, aby były one rewolucyjne, a w porównaniu z dalszą ewolucją w obyczajowości i strukturze społecznej może to być nie postęp, ale wręcz wstecznictwo.
22-07-2009 23:12 
 Ocena 4 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nie jestem aż tak wielkim optymistą, aby wierzyć, że Kościół za tym nadąży.
Kościół musi nadążyć, to szczwany lis. Alternatywą jest jego śmierć. Instynkt samozachowawczy i zdrowy rozsądek/racjonalizm po raz kolejny weźmie górę. Jak w przypadku stosunku do ewolucji.

Pozdrawiam - Zbyszek

Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne' (2 Koryntian 4:18).
23-07-2009 00:17 
 Ocena 1 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Nie jestem aż tak wielkim optymistą, aby wierzyć, że Kościół za tym nadąży.
>Kościół musi nadążyć, to szczwany lis. Alternatywą jest jego śmierć. Instynkt samozachowawczy i zdrowy rozsądek/racjonalizm po raz kolejny weźmie górę. Jak w przypadku stosunku do ewolucji.

Że o stosunku do pożyczek na procent nie wspomnę...
23-07-2009 10:08 
 Ocena 2 na 2
dnak (1340 punktów)
>No właśnie. Na przestrzeni wieków, a zauważ jak bardzo przyspieszyły przemiany społeczno-obyczajowe w ostatnim czasie, to są raptem dziesięciolecia. Nie jestem aż tak wielkim optymistą, aby wierzyć, że Kościół za tym nadąży. Nawet jeśli za kolejnych 2 -3 papieży nastąpią zmiany w stosunku do antykoncepcji to doprawdy nie sądzę, aby były one rewolucyjne, a w porównaniu z dalszą ewolucją w obyczajowości i strukturze społecznej może to być nie postęp, ale wręcz wstecznictwo.

Od pierwszego posta w tym temacie to tłumaczę: kościół będzie MUSIAŁ nadążyć. Nie ma innej opcji, zwłaszcza, że już na hroyzoncie pojawiają się nowe przeszkody do przeskoczenia. Antykoncepcja zostanie zaaprobowana, ponieważ niedługo podobny atak jak dziś z gumkami nastąpi z aborcją i eutanazją, które jeszcze w większości państw są objęte surowymi ograniczeniami.
Jak ktoś wspomniał poniżej: zmieniło się podejście do pożyczek na procent, zmieniło do ewolucji, zmieni do wszystkiego. Kiedy zabrakło bankierów żydowskich i funkcję instytucji finansowych musieli przejąć katolicy - był napór na Watykan, aż w końcu ten się zgodził. Kiedy powstała teoria ewolucji i została silnie poparta dowodami naukowymi - napierano na Watykan, aż ten ustąpił. Od kilkudziesięciou lat mamy rewolucję seksualną - jest napór na kościół, a ten wkrótce ustąpi. Za x lat klonowanie okaże się niezbędne i wygodne - będzie napór na kosciół, a ten ustąpi. Tak to zawsze działało i działać będzie, bo kościół, aby się utrzymac musi prowadzić ekspansję, a ta nie będzie możliwa, jeśli kościół będzie zbyt zacietrzewiony.
KRK (ale nie tylko, bo tyczy się to większości instytucji religijnych) musi utrzymać umiarkowany stopień zacofania, żeby dalej być konkurencyjną siłą wśród nowych ideologii.
23-07-2009 11:24 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Masz rację. Będzie musiał. Tylko pytanie o czas. Za 400 lat za 100 lat czy za 10.
Kościół ma czas. A to że robi krzywdę ludziom wcale go nie powstrzyma. Jeżeli zgodzi się na antykoncepcję, im vitro itd. straci pretekst do wytwarzania poczucia winy.
A przecież z jednej strony niemożliwe do spełnienia wymagania a z drugiej piekło i potępienie utrzymują rację bytu kościoła.
23-07-2009 13:07 
 Ocena 3 na 3
dnak (1340 punktów)
>Masz rację. Będzie musiał. Tylko pytanie o czas. Za 400 lat za 100 lat czy za 10.
>Kościół ma czas. A to że robi krzywdę ludziom wcale go nie powstrzyma. Jeżeli zgodzi się na antykoncepcję, im vitro itd. straci pretekst do wytwarzania poczucia winy.
>A przecież z jednej strony niemożliwe do spełnienia wymagania a z drugiej piekło i potępienie utrzymują rację bytu kościoła.

Wiele razy to podkreslałem - kościół nie robi niczego w złej woli. Tradycyjne instytucje religijne są w każdym społeczeństwie bastionem konserwatyzmu (na co zresztą wskazuje przymiotnik 'tradycyjne'). Jest taka fajna zasada historiograficzna: jeśli częściej wydawane są dekrety zabraniające czegoś to oznacza, że ludzie musieli bardzo nie przykładać wagi do tych zakazów. To tak a propos uwagi, że kościół straci pretekst do powodowania winy, bo pretekstem tym zawsze będzie najważniejsza w danej chwili dla społeczeństw świeckich kwestia. Przeżywamy rewolucję seksualną - kościół musi (albo inaczej: siły konserwatywne) ustawić się w opozycji do niej. Nie ze złej woli, a ze szczerego przekonania, że ludziom kiedyś było lepiej i lepiej będzie, jeśli wróca do starych przyzwyczajeń.
Postęp jest jednak nieunikniony i walka kościoła z seksem jest z góry skazana na niepowodzenie - przewaga świeckich będzie niedługo na tyle duża (a ja uważam, że już jest - najbogatsze państwa chrześcijańskie, a zwłaszcza katolickie już dotują środki antykoncepcyjne, miliony idą na kampanie promujące higieniczny tryb życia seksualnego), a oderwanie kościoła od ludzi tak wielkie, że będzie trzeba gwałtownie zasypać przepaść (czego podwaliny widzimy już dzisiaj, patrz: mój post trochę wyżej), aby nie zostać wyrzuconym na smietnik historii.
Zwłaszcza, że nowe spojrzenie na seksualność człowieka niedługo stanie się tak powszechne wśród wszystkich ludzi, że przestanie budzić jakiekolwiek emocje, tak jak emocji nie budzi już fakt, że kobiety otrzymały prawo głosu. Wtedy kościół skupi się na kolejnej palącej kwestii, która rozpala ludzi i koło się kręci.
To, czego kościół w danym momencie zabrania nie jest zależne od niego, a od postępującego świeckiego świata (masło maślane) dookoła. Jeśli dziś w nocy wydarzyłby się cud i wszyscy ludzie świata zaakceptowaliby prezerwatywy jako zgodne z tradycyjną moralnością to z samego rana kościół porzuciłby kwestię, bo trzeba być głupcem, żeby iść na wojnę ze wszystkimi, a kościołowi głupoty jeśli chodzi o zachowanie władzy nie można zarzucić. Będzie on więc dreptał kilka kroków za postępem identyfikując się z mainstreamem konserwatystów (którzy też przecież przyjmują postęp, chociaż wolniej) odskakując w którąś ze skrajności od czasu do czasu. Tak było zawsze i prawdopodobnie tak będzie dalej.
dajmonion (3663 punktów)
>A poważnie, to nie sądzę, aby Kościół ewoluował w kierunku liberalizacji podejścia do kwestii seksualności.

Ja również tak uważam. Kościół prawdopodobnie zawsze będzie się opowiadał za wewnętrzną wolnością człowieka przejawiającą się między innymi w panowaniu nad popędem seksualnym. Jest to ważne w odniesieniu do sakramentu małżeństwa. Domaga się tego dobro rodziny. Związek małżeński zawiera się w Kościele na całe życie, a w życiu różnie bywa. Jeśli małżeństwo ma trwać i pomyślnie się rozwijać, to zanim zostanie zawarte dobrze jest uczyć się panowania nad swoją seksualnością.

dajmonion
zachaj (5239 punktów)
Co kościół czy ksiądz czy nawet papiez moze wiedziec o seksie skoro nigdy tego nie robił?Jestem za zniesieniem celibatu.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ludzie, wszystko co mówicie (może poza racjonalistką- ewolucjonistką) jest prawdą, ale sex nie jest od tego, żeby o nim gadać, tylko po to, aby go uprawiać
> Tak więc do roboty, wiara was chyba nie powstrzymuje??

Samo gadanie też podnieca .
xarion (917 punktów)
>Seks jest cudowny.

>Można złośliwie założyć, że kościół katolicki ma pozytywny stosunek tylko do molestowania nieletnich.

   Chyba nie tylko...trzech papieży będących synami papieży...i cała plejada innych, będących - bądź potomkami, bądź ojcami - wysokich dostojników kościelnych...dowodzi, że mieli normalne podejście do sprawy...


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
Kuri23 (183 punktów)
>Można złośliwie założyć, że kościół katolicki ma pozytywny stosunek tylko do molestowania
>nieletnich. I nie dowcipkuję sobie tutaj bo ogrom nieszczęść wywołanych molestowaniem dzieci przez
>księży jest niewyobrażalny.
Taki żarcik wiecie że zmniejszyła się liczba księży mających kochanki, a to przez to że proporcjonalnie wzrosła liczba księży pedofili. A na poważnie to z tego co się słyszy to seminaria aż Roja się od facetów mających problemy w relacjach z kobietami i dlatego zabierają się za dzieci.
Koraszewski (82900 punktów)
>Seks jest cudowny.<
Prawda. A dalej Sakowicz powiada, że służy rozmnażaniu się, też prawda. Ma jednak Sakowicz wyobrażenie, że jego (seksu) jedyną funkcją w naturze jest rozmnażanie się. Ciekawe. Pewnie mu mamusia opowiadała o seksie na przykładzie pszczółki. Seks roślin zapewne dostarcza im mniej przyjemności niż ludziom, pyłek przenoszony przez owady przy okazji je karmi. Śmierć pszczół byłaby katastrofą ludzkości. Seks wśród zwierząt nie odbywa się z myślą o rozmnażaniu, jest raczej dążeniem do przyjemności. Natura jest okrutna, zmusza do produkcji nadmiaru potomstwa, bo tylko nieliczne mają szanse przetrwania. Człowiek radykalnie zwiększył szanse przetrwania swojego potomstwa i nauczył się korzystania z rozkoszy seksu bez zwiększania liczby potomstwa skazanego na przedwczesną śmierć. Wspaniale, tylko czemu służą katole? Motorem ewolucji jest dobór naturalny, ale również dobór płciowy. Ten nie jest tak prosty jak się to może ubogim duchem wydawać. Seks jest cudowny właśnie dlatego, że nie ogranicza się do kilku ruchów i aktu zapłodnienia. Z chwilą gdy ku rozpaczy Kościoła nie musimy produkować nadmiaru potomstwa, żeby jedno czy dwoje dzieci dożyło do pełnoletności, możemy czas na modlitwy przeznaczyć na ciekawsze rzeczy.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Stosunek do seksu kościoła jest wszystkim znany ale pozwolę go sobie podsumować.
>1. Zakaz stosunków przedślubnych - czyli brak możliwości sprawdzenia konotacji w tak ważnej
>sprawie jak seks.
>2. Zakaz antykoncepcji - czyli zapomnij człowieku o beztroskim seksie - strach przed
>kolejną ciążą może po prostu paraliżować
>3. Szczególny zakaz używania prezerwatyw - co może skutkować rozprzestrzenianiem się
>chorób.
>4. Negatywny stosunek do seksualności jako takiej
>5. Całkowity zakaz aborcji (pod aborcją kryje się tabletka 72 godziny po)
>6. Negatywny stosunek do edukacji seksualnej
>7. Negatywny stosunek do mniejszości seksualnej

Paradoksalnie stanowisko KK, jest bardzo racjonalne z punktu widzenia ewolucji. Wszystkie powyższe zalecenia prowadzą do rozwoju populacji, a więc do zwiększenia prawdopodobieństwa przekazania genów potomstwu, przez ludzi, którzy stosują się do zasad KK. Zresztą widać wyraźnie, że kraje i regiony, gdzie rola religii jest nadal duża, przyrost naturalny jest wysoki. Jest bardzo prawdopodobne, że społeczeństwa religijne nieuchronnie będą demograficznie wyprzedzać społeczeństwa zlaicyzowane. Tak więc, do zobaczenia w Talibanie .
23-07-2009 13:43 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Paradoksalnie stanowisko KK, jest bardzo racjonalne z punktu widzenia ewolucji. Wszystkie powyższe zalecenia prowadzą do rozwoju populacji, a więc do zwiększenia prawdopodobieństwa przekazania genów potomstwu, przez ludzi, którzy stosują się do zasad KK. Zresztą widać wyraźnie, że kraje i regiony, gdzie rola religii jest nadal duża, przyrost naturalny jest wysoki. Jest bardzo prawdopodobne, że społeczeństwa religijne nieuchronnie będą demograficznie wyprzedzać społeczeństwa zlaicyzowane. Tak więc, do zobaczenia w Talibanie .

Pozostaję dość spokojny . Ewolucja kulturowa ( rozumiana memetycznie ) jest bez porównania szybsza i wydajniejsza od biologicznej. Wierzący więc będą robić dzieci, które ucząc się racjonalnego myślenia ( w dzisiejszym świecie na dłuższą metę inaczej się nie da ) będą wiarę tracić. I efekt przewagi demograficznej obróci się w swe przeciwieństwo .
Sylwek (15472 punktów)

>Pozostaję dość spokojny . Ewolucja kulturowa ( rozumiana memetycznie ) jest bez porównania szybsza i wydajniejsza od biologicznej. Wierzący więc będą robić dzieci, które ucząc się racjonalnego myślenia ( w dzisiejszym świecie na dłuższą metę inaczej się nie da ) będą wiarę tracić.

Przecież jest dokładnie na odwrót - nauka regularnie traci na znaczeniu, poziom naukowego analfabetyzmu rośnie, i można zaryzykować tezę, że nie została wykończona tylko dlatego, że można dzięki niej robić telewizory i bomby.

Ale jej prestiż jest już mniejszy niż na przykład bioenergoterapii.
23-07-2009 21:26 
 Ocena 2 na 2
dnak (1340 punktów)
>Przecież jest dokładnie na odwrót - nauka regularnie traci na znaczeniu, poziom naukowego analfabetyzmu rośnie, i można zaryzykować tezę, że nie została wykończona tylko dlatego, że można dzięki niej robić telewizory i bomby.
>Ale jej prestiż jest już mniejszy niż na przykład bioenergoterapii.

To jest złudzenie. Kiedyś uczeni zajmowali się każdą dziedzina - od filozofii po chemie i fizyke i w kazdej brylowali. Dzis po maturze wie sie wiecej niz XVIII-wieczny uczony.
Malo to - wydaje sie, ze wieksza czesc spoleczenstwa jest glupsza, poniewaz w naszych czasach ludzie, ktorzy wczesniej nie mieli nic do gadania otrzymali prawo glosu, nie tylko wyborcze, ale i w interncie. Po prostu czesciej niz kiedys spotyka sie glabow, ale ich odsetek najprawdopodobniej spadl. "Oswiecony" wiek XVIII i XIX wiazal sie z kilkudziesiecioprocentowym odsetkiem analfabetow, cala nauka zamykala sie w granicy kilku procent spoleczenstwa. Dzis kazdy nastolatek ma przynajminej podstawowa wiedze o naukach scislych i humanistycznych, wiara w magie, jaka mila miejsce jeszcze 80-60 lat temu calkowicie wymarla (polecam lektury o magicznych wierzniach chlopow z lat 50 ubieglego wieku).
Poczcie analfabetyzmu jest zludzeniem zwiazanym wiekszym dostepem ludnosci, ktora tradycyjnie nie miala nic do gadania, do srodkow przekazu masowego.
23-07-2009 21:42 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
Że wtrącę swoje trzy grosze. Nauka nie jest żadną alternatywą dla religii, czy duchowości.
Tam gdzie się zazębiają (np. w kosmologii), religia jest w odwrocie, ale jest jeszcze wiele innych sfer, których nauka nigdy nie wypełni, bo nie została do tego stworzona.

W połowie ubiegłego wieku powstał kult nauki, która miała dostarczyć człowiekowi wszystkich odpowiedzi, ale szybko się okazało, że tak nie będzie.
Pomimo, że mamy 21 w. wielu (ponoć nawet większość) nadal wierzy w bogów, czary, moce paranormalne, astrologię, itp., a nawet można zauważyć pewien renesans w niektórych z tych dziedzin.
25-07-2009 01:12 
 Ocena 1 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Że wtrącę swoje trzy grosze. Nauka nie jest żadną alternatywą dla religii, czy duchowości.
>Tam gdzie się zazębiają (np. w kosmologii), religia jest w odwrocie, ale jest jeszcze wiele innych sfer, których nauka nigdy nie wypełni, bo nie została do tego stworzona.

Prawda. Śrubokręt nigdy nie będzie truskawką i nie po to, by być truskawką, został wymyślony. Nauka jest chłodna, a klienci wiary szukają ciepełka. Nauka jest trudna, a klienci wiary łatwości poszukują.

>Pomimo, że mamy 21 w. wielu (ponoć nawet większość) nadal wierzy w bogów, czary, moce paranormalne, astrologię, itp., a nawet można zauważyć pewien renesans w niektórych z tych dziedzin.

Jak wyżej. Westchnąć tylko i robić swoje.
24-07-2009 00:17 
 Ocena 1 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Przecież jest dokładnie na odwrót - nauka regularnie traci na znaczeniu, poziom naukowego analfabetyzmu rośnie, i można zaryzykować tezę, że nie została wykończona tylko dlatego, że można dzięki niej robić telewizory i bomby.
>Ale jej prestiż jest już mniejszy niż na przykład bioenergoterapii.

Spokojnie. Nauka na znaczeniu bynajmniej nie traci. Coraz to nowe, jakże pożądane, gadżety technologiczne tego właśnie dowodzą. Oczywiście, nikt do naukowców się nie "modli", w odróżnieniu od bioenergoterapeutów - tu masz rację. Ale nie takim pustym "prestiżem" ( hi hi hi ) odmierza się zwycięstwa nauki. Ostatecznie i chrześcijanie z "Frondy" i z "Naszego dziennika" i z "ultramontes.pl" i Al-Kaida i ufolodzy i chiromanci są uzależnieni w swych działaniach od istnienia netu. Który działa logicznie, nie zaś mocą miliona Duchów Świętych - bo te nie poradzą... . Nawet Miłujący Prawdę musi z dzieł rozumu korzystać, by szerzyć swe przeciwrozumne przesłania . Jest tak, że nawet najbardziej odpłyniętego świra nie stać na rezygnację z nauki - chyba, że chce zostać zapomniany, a żaden z nich nie chce, bo to jeden w drugiego egotycy zakompleksieni po zęby. A w ostatecznej ostateczności - cyniczne , co powiem, ale prawdziwe - nikt z nauki nie zrezygnuje, bo nauka moze dać lepszą broń, niż ma wróg. Kościół lunetę Galileusza potępił, ale marynarka wojenna przywitała z entuzjazmem. A każdy chce bitwę raczej wygrać, niż przegrać. Sam zauważasz, że nauka trzyma się dzięki temu, że można dzięki niej produkować bomby. Nie świadczy to jakoś bardzo dobrze o gatunku ludzkim, ale jest mocnym powodem do optymizmu dla racjonalisty. Gdy gatunek wyrośnie z racjonalizmu budowy bomb, może dostrzeże, że jeszcze bardziej racjonalne jest zawrzeć pokój. Może. Pewien nie jestem, ale postrzegam to jako najbardziej realistyczną "drogę nadziei". Ale jak będzie - zobaczy, kto dożyje.
24-07-2009 03:35 
 Ocena 2 na 2
Marcus Platonicus (617 punktów)
>Spokojnie. Nauka na znaczeniu bynajmniej nie traci. Coraz to nowe, jakże pożądane, gadżety technologiczne tego właśnie dowodzą. (...) Gdy gatunek wyrośnie z racjonalizmu budowy bomb, może dostrzeże, że jeszcze bardziej racjonalne jest zawrzeć pokój. Może. Pewien nie jestem, ale postrzegam to jako najbardziej realistyczną "drogę nadziei". Ale jak będzie - zobaczy, kto dożyje.

Jakżeż to piękne... i nieprawdziwe. To upadła Zasada Konwergencji, z lat Zimnej Wojny. Nauka jest technicznie potrzebna tylko do tworzenia innowacji, nie do produkcji. Tu wystarczy bezmyślna odtwórczość. Póki jest Wróg (to my!), jemu można zostawić toksyczną Naukę i jej innowacje, oraz zastosować Zasadę Lenina - "Oni sprzedadzą nam (na kredyt!) sznur, na którym ich powiesimy". Po czym, z braku Wroga, zlikwiduje się groźną Naukę, a niektóre wyselekcjonowane jej twory (np karabiny maszynowe), będzie się odtwarzać.

Wszystkie systemy totalitarne w dziejach działały na tej zasadzie. Od chrześcijańskiego Średniowiecza, które do popiołu wypaliło Rozumową spuściznę Antyku, do Komunizmu Pol Pota i Islamu Talibów.

Ważniejsza od technicznej jest kulturowa funkcja Nauki. Właśnie tego najbardziej boją się Władcy Systemów Totalitarnych. Paradoksalnie, na ich korzyść działa coraz wyraźniejsze odrzucenie Nauki przez społeczeństwa Białego Zachodu. Po prostu, przerastając zdolność pojmowania większości, a jednocześnie zdolność znoszenia upokorzenia stąd wynikającego, uruchamia mechanizm obronny w postaci jej zanegowania. Ciekawe i symptomatyczne, że tego wydaje się nie być w rozwiniętych społeczeństwach Dalekiego Wschodu (Japonia, Korea płd, Singapur, Tajwan, Tajlandia). Dodam do kompletu (może bez związku?), że testy na IQ niezmiennie plasują na czele ludzi stamtąd...

    Pozdrawiam Racjonalistów, Marcus Platonicus.
23-07-2009 23:59 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Paradoksalnie stanowisko KK, jest bardzo racjonalne z punktu widzenia ewolucji. Wszystkie powyższe zalecenia prowadzą do rozwoju populacji, a więc do zwiększenia prawdopodobieństwa przekazania genów potomstwu, przez ludzi, którzy stosują się do zasad KK. Zresztą widać wyraźnie, że kraje i regiony, gdzie rola religii jest nadal duża, przyrost naturalny jest wysoki. Jest bardzo prawdopodobne, że społeczeństwa religijne nieuchronnie będą demograficznie wyprzedzać społeczeństwa zlaicyzowane. Tak więc, do zobaczenia w Talibanie .
>Pozostaję dość spokojny . Ewolucja kulturowa ( rozumiana memetycznie ) jest bez porównania szybsza i wydajniejsza od biologicznej.

Biorąc pod uwagę, że memetyka to też taka "paranauka", bez oparcia w emprycznych faktach, tak jak np. homeopatia, podziwiam Twój optymizm .

>Wierzący więc będą robić dzieci, które ucząc się racjonalnego myślenia ( w dzisiejszym świecie na dłuższą metę inaczej się nie da ) będą wiarę tracić. I efekt przewagi demograficznej obróci się w swe przeciwieństwo .

Muzułmańskie medresy z pewnością uczą racjonalnego myślenia - na zasadzie "niewierny twój wróg" .
24-07-2009 00:36 
 Ocena-1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Biorąc pod uwagę, że memetyka to też taka "paranauka", bez oparcia w emprycznych faktach, tak jak np. homeopatia, podziwiam Twój optymizm .

Kompletnie nieprawdziwe. Memetyka swe ( i to bardzo poważne problemy ) ma, ale akurat zupełnie nie polegają one na niedostatku empirycznych faktów. Raczej przeciwnie - tych jest o wiele więcej, niż ktokolwiek jest w stanie obrobić.
Problemy memetyki polegają raczej np. na tym, że trudno jednoznacznie orzec, co jest podstawową jednostką, "atomem" przekazu kulturowego tj. memem.

>>Wierzący więc będą robić dzieci, które ucząc się racjonalnego myślenia ( w dzisiejszym świecie na dłuższą metę inaczej się nie da ) będą wiarę tracić. I efekt przewagi demograficznej obróci się w swe przeciwieństwo .
>Muzułmańskie medresy z pewnością uczą racjonalnego myślenia - na zasadzie "niewierny twój wróg" .

Absolwentom muzułmańskich medres, w coraz bardziej racjonalnym świecie, coraz trudniej będzie znaleźć panienki, które by na nich poleciały. Z tej frustracji będą wyrzynać się między sobą. Już to robią. I w tym zbożnym dziele jak najszczerzej życzę im powodzenia. Allahu Akbar!
24-07-2009 02:38 
 Ocena 5 na 5
Marcus Platonicus (617 punktów)
>>Biorąc pod uwagę, że memetyka to też taka "paranauka", bez oparcia w emprycznych faktach, tak jak np. homeopatia, podziwiam Twój optymizm .
>Kompletnie nieprawdziwe.

Całkowicie potwierdzam ostatni pogląd.
Rigoletto - czy nie wyrażasz swoje myśli powyżej w Języku (akurat polskim)? To właśnie jeden z wielu empirycznie stwierdzalnych systemów memetycznych, które łącznie tworzą szybko ewoluującą Kulturę, w której tkwimy, i którą (przeważnie mimowolnie) budujemy.

>>>Wierzący więc będą robić dzieci, które ucząc się racjonalnego myślenia ( w dzisiejszym świecie na dłuższą metę inaczej się nie da ) będą wiarę tracić. I efekt przewagi demograficznej obróci się w swe przeciwieństwo .
>Absolwentom muzułmańskich medres, w coraz bardziej racjonalnym świecie, coraz trudniej będzie znaleźć panienki, które by na nich poleciały.

Niestety, jest dokładnie odwrotnie. "Panienki" na nikogo nie "lecą", tylko są sprzedawane jak bydło na targu. Jeśli któraś "poleci", natychmiast jest kamienowana. Jej geny wypadają z populacji. Liczne dzieci Wierzących uczy się wyłącznie irracjonalnego myślenia - w dzisiejszym świecie, jak i w każdym innym. Systemy totalitarne (np. Islam, Chiny, Rosja, Katolicyzm w PL i Irlandii, Protestantyzm w USA) wykazały swą bezwzględną polityczną wyższość nad Rozumem. Tam, gdzie dopuszcza się fizyczne "czyszczenie" populacji z odszczepieńców, nawet powolna oddolna erozja odpada. Nie ma lekko! Myślenie życzeniowe to najgorszy środek rozwiązywania realnych problemów.

    Pozdrawiam Racjonalistów, Marcus Platonicus.
24-07-2009 09:13 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>>Biorąc pod uwagę, że memetyka to też taka "paranauka", bez oparcia w emprycznych faktach, tak jak np. homeopatia, podziwiam Twój optymizm .
>>Kompletnie nieprawdziwe.
>Całkowicie potwierdzam ostatni pogląd.
>Rigoletto - czy nie wyrażasz swoje myśli powyżej w Języku (akurat polskim)? To właśnie jeden z wielu empirycznie stwierdzalnych systemów memetycznych, które łącznie tworzą szybko ewoluującą Kulturę, w której tkwimy, i którą (przeważnie mimowolnie) budujemy.

Stwierdzenie, że język jest dowodem na istnienie memów, jest mniej więcej tak samo prawdziwe jak stwierdzenie, że za stopień religijności u danego człowieka jest odpowiedzialne wysokie stężenie religionów (jak każdy wie, religion jest niewykrytą jeszcze najmniejszą jednostką wiary).

>>>>Wierzący więc będą robić dzieci, które ucząc się racjonalnego myślenia ( w dzisiejszym świecie na dłuższą metę inaczej się nie da ) będą wiarę tracić. I efekt przewagi demograficznej obróci się w swe przeciwieństwo .
>>Absolwentom muzułmańskich medres, w coraz bardziej racjonalnym świecie, coraz trudniej będzie znaleźć panienki, które by na nich poleciały.
>Niestety, jest dokładnie odwrotnie. "Panienki" na nikogo nie "lecą", tylko są sprzedawane jak bydło na targu. Jeśli któraś "poleci", natychmiast jest kamienowana. Jej geny wypadają z populacji. Liczne dzieci Wierzących uczy się wyłącznie irracjonalnego myślenia - w dzisiejszym świecie, jak i w każdym innym. Systemy totalitarne (np. Islam, Chiny, Rosja, Katolicyzm w PL i Irlandii, Protestantyzm w USA) wykazały swą bezwzględną polityczną wyższość nad Rozumem. Tam, gdzie dopuszcza się fizyczne "czyszczenie" populacji z odszczepieńców, nawet powolna oddolna erozja odpada. Nie ma lekko! Myślenie życzeniowe to najgorszy środek rozwiązywania realnych problemów.

Otóż to. Niektórym ludziom wydaje się, że mamy "fukuyamowski" koniec historii i będziemy już tylko obserwować bezproblemowe wdrożenie postępu i racjonalizmu na całej Ziemi. Niestety nie jest tak dobrze jak by się wydawało. Nierówności społeczne, problemy polityczne i gospodarcze, raczej będą narastać niż słabnąć, co wskazuje na to, że estremizmy i fundamentalizmy różnej maści będą się wzmacniać.
24-07-2009 21:00 
 Ocena 3 na 3
Marcus Platonicus (617 punktów)
>Stwierdzenie, że język jest dowodem na istnienie memów, jest mniej więcej tak samo prawdziwe jak stwierdzenie, że za stopień religijności u danego człowieka jest odpowiedzialne wysokie stężenie religionów (jak każdy wie, religion jest niewykrytą jeszcze najmniejszą jednostką wiary).

Mówienie językiem jest empirycznym dowodem istnienia języka. Na język składają się gramatyka i słownik. Pozycję słownika tworzą słowo (ogólniej - termin) i przypisane znaczenie. Na słowo składają się morfemy - etymologiczne i fleksyjne. Sposób łącznego nazwania obiektów każdego z tych poziomów, to sprawa umowy - niemerytoryczna, tj. czwartorzędna. Któreś z nich można nazwać memami, inne religionami, inne fikołkami. Lepiej umówić się, że wszystkie są memami różnych poziomów (trafna nazwa - rezydują w pamięci: indywidualnej i zbiorowej). Jeśli przeciwnicy nazwy wzięliby w jasyr całą dziedzinę badań, lepiej z nazwy zrezygnować, choć jej pojęcie (desygnat) i tak obiektywnie pozostanie. Obiekty te podlegają ewolucji, w tym darwinowskiej - mutacjom, selekcji, propagacji w czasie i w populacji, dryfowi, itp. To sfera merytoryczna. Polecam przemyślenie historii pojęcia atomu - od tego co dziś nazywamy molekułą, do kwantu czasoprzestrzeni 11D.

>Otóż to. Niektórym ludziom wydaje się, że mamy "fukuyamowski" koniec historii i będziemy już tylko obserwować bezproblemowe wdrożenie postępu i racjonalizmu na całej Ziemi. Niestety nie jest tak dobrze jak by się wydawało. Nierówności społeczne, problemy polityczne i gospodarcze, raczej będą narastać niż słabnąć, co wskazuje na to, że estremizmy i fundamentalizmy różnej maści będą się wzmacniać.

"Fukuyamowskiego" końca historii nie ma, i nic nie wskazuje na to, aby był możliwy, dopóki pozostanie na świecie więcej niż jedna wolna Osoba. Mowa tu o historii politycznej, a "polis" to wielość podmiotów (suwerennych).

Jednak, inaczej niż to widzą lewicowcy wyuczeni na Marksie, to nie konflikty ekonomiczno-klasowe, ale Kulturowe (nazywane też Cywilizacyjnymi), są pierwotnym, fundamentalnym źródłem sporu. Nierówności są nieuchronne, bo wszyscy jesteśmy różni. Przypadek też ma wielką siłę wyróżniania. Nierówności nie rosną, tylko fluktuują - z przyczyn intencjonalnych i losowych. Niosą z sobą i koszty i korzyści. Itd, itp...

    Pozdrawiam Racjonalistów, Marcus Platonicus.
24-07-2009 18:32 
 0 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Niestety, jest dokładnie odwrotnie. "Panienki" na nikogo nie "lecą", tylko są sprzedawane jak bydło na targu. Jeśli któraś "poleci", natychmiast jest kamienowana. Jej geny wypadają z populacji.

Sorry, z wrodzonego lenistwa użyłem skrótu myślowego, który rzeczywiscie może być mylący. Prawda, że w krajach islamskich mało która panienka może sobie "lecieć" wedle własnego uznania - partnera z reguły wybiera jej rodzina z decydującym głosem patriarchy. Ale istoty rzeczy to nie zmienia. Rodzina będzie kalkulować i łatwo dojdzie do wniosku, że nie ma sensu oddawać towaru ( córki ) gołodupcowi bez majątku, perspektyw i szans na awans społeczny - a takimi są absolwenci medres. Poszuka kogoś, czyje szanse na lepszą przyszłość oparte są na solidniejszym gruncie niż nadzieja na wszechświatowe zwycięstwo wiary Proroka.

> Liczne dzieci Wierzących uczy się wyłącznie irracjonalnego myślenia - w dzisiejszym świecie, jak i w każdym innym. >Systemy totalitarne (np. Islam, Chiny, Rosja, Katolicyzm w PL i Irlandii, Protestantyzm w USA)
>wykazały swą bezwzględną polityczną wyższość nad Rozumem.

Ojojoj! Prawie samych przegranych przecież wymieniasz! Islam jest pariasem świata pod każdym względem i gdyby nie ropa i terroryzm, pies z kulawą nogą by się nim nie interesował. Rosja jest ruiną, której znaczenie podtrzymują wyłącznie broń atomowa i surowce. Chiny wydają sie wyjątkiem - ale są powody, by sądzić, że ich sukces ma wątłe fundamenty, które łatwo mogą się zapaść. Polska jest peryferyjnym pośmiewiskiem służącym za rezerwuar taniej siły roboczej, Irlandii w ogóle nie widać, a protestantom w USA świat podziękował już dawno, zaś amerykańscy wyborcy w listopadzie ub.r. Gdzież ta bezwzględna polityczna wyższość?

>Tam, gdzie dopuszcza się fizyczne "czyszczenie" populacji z odszczepieńców, nawet powolna oddolna erozja odpada. Nie ma lekko! Myślenie życzeniowe to najgorszy środek rozwiązywania realnych problemów.

Serbia, która posługiwała się fizycznym czyszczeniem populacji z odszczepieńców jest dziś - tam gdzie jest. Serbowie też myślą i wyciągają wnioski, gdy porównają swe położenie z położeniem np. Słoweńców. Erozja postępuje.
Nie wydaje mi się, bym myślał życzeniowo - ale ostatecznie nie mnie to oceniać. Nawet jeśli, to jeszcze gorszym sposobem rozwiązywania realnych problemów jest łatwe popadanie w tony kasandryczne, gdy doprawdy brak po temu wyraźnych powodów.

Pozdrawiam.
24-07-2009 22:55 
 Ocena 1 na 1
Marcus Platonicus (617 punktów)
>... nie ma sensu oddawać towaru ( córki ) gołodupcowi bez majątku, perspektyw i szans na awans społeczny - a takimi są absolwenci medres.

Historia pokazuje, że warunkiem koniecznym majątku, perspektyw i szans na awans społeczny - jest w systemach totalitarnych (w innych też) odpowiednia ścieżka edukacji. W PRL była to Wyższa Szkoła Marksizmu Leninizmu przy KC PZPR, później Moskwa, obecnie w dużym stopniu jest to KUL i UKSW, później Watykan, w Islamie są to medresy (na początek). Nie jest to oczywiście warunek wystarczający. Nieważne przy tym, czy absolwent podziela oficjalną doktrynę. Ważne, że nie może uzewnętrznić jakichkolwiek wątpliwości.

>> Systemy totalitarne (np. Islam, Chiny, Rosja, Katolicyzm w PL i Irlandii, Protestantyzm w USA) wykazały swą bezwzględną polityczną wyższość nad Rozumem.

>Ojojoj! Prawie samych przegranych przecież wymieniasz! Islam jest pariasem świata pod każdym względem i gdyby nie ropa i terroryzm, pies z kulawą nogą by się nim nie interesował. Rosja jest ruiną, której znaczenie podtrzymują wyłącznie broń atomowa i surowce. Chiny wydają sie wyjątkiem ... Polska jest peryferyjnym pośmiewiskiem służącym za rezerwuar taniej siły roboczej, Irlandii w ogóle nie widać, a protestantom w USA świat podziękował już dawno, zaś amerykańscy wyborcy w listopadzie ub.r.

Święta (jak mówią ateiści) prawda!

>Gdzież ta bezwzględna polityczna wyższość?

W zdolności zdobycia, utrzymania, poszerzania i pogłębiania władzy, nad jednostką z osobna, i w zbiorowości. Można o tym pisać tomy, wiele już napisano, ja nie będę. Przeoczyłeś, że wyższość polityczna nie jest tożsama z wyższością gospodarczą, techniczną, intelektualną i ogólnie - cywilizacyjną.

>Chiny wydają sie wyjątkiem - ale są powody, by sądzić, że ich sukces ma wątłe fundamenty, które łatwo mogą się zapaść.

Długoterminowy sukces Chin jest pewny - ma skrajnie silne podstawy - to przewaga w kapitale społecznym i ludzkim, produkcie ich Kultury, a też i predyspozycji genetycznych. Nie należy tego mylić z krótkodystansowymi ryzykami makroekonomicznymi i politycznymi.

>> Tam, gdzie dopuszcza się fizyczne "czyszczenie" populacji z odszczepieńców, nawet powolna oddolna erozja odpada.
>Serbia, która posługiwała się fizycznym czyszczeniem populacji z odszczepieńców jest dziś - tam gdzie jest.

Pomyłka! Sugestia terminu nie jest związkiem (tym bardziej tożsamością) pojęciowym. Serbska "czystka etniczna" jest ludobójstwem obcych narodowości, a nie własnych odszczepieńców. Fizyczne "czyszczenie" populacji z odszczepieńców, to np. palenie heretyków, ateistów i myślicieli na stosach (po stosownych torturach) przez KK, ludobójstwo "biełaruczków", dysydentów i inteligencji w gułagach ZSRR, antyfaszystów w obozach Rzeszy, hekatomba na "polach śmierci" wszystkich, którzy mogli nie być prostymi chłopami w Kambodży, itd. W końcu systemy totalitarne upadają, ale mechanizm tego nie jest prosty. To zjawisko skrajnie ważne i fascynujące.

>Nie wydaje mi się, bym myślał życzeniowo - ale ostatecznie nie mnie to oceniać.

Chwała Ci za to. Mam dla Ciebie wiele szacunku i sympatii. I zbieżnych poglądów.

>... jeszcze gorszym sposobem rozwiązywania realnych problemów jest łatwe popadanie w tony kasandryczne...

Równie złym. To druga strona tego samego, fałszywego medalu. Pomaga postawa dystansu - ciekawego, ale neutralnego (na etapie poznawczym) obserwatora. I asceza narzędzi poznawczych - ograniczenie do Faktów i Logiki.

    Pozdrawiam Racjonalistów, Marcus Platonicus.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>>Gdzież ta bezwzględna polityczna wyższość?
>W zdolności zdobycia, utrzymania, poszerzania i pogłębiania władzy, nad jednostką z osobna, i w zbiorowości. Można o tym pisać tomy, wiele już napisano, ja nie będę. Przeoczyłeś, że wyższość polityczna nie jest tożsama z wyższością gospodarczą, techniczną, intelektualną i ogólnie - cywilizacyjną.

To prawda, że wyższość polityczna często chadza innymi drogami niż wyższość gospodarcza, techniczna, intelektualna i cywilizacyjna - przykladów znamy aż nadto. W dłuższej perspektywie jednak te inne rodzaje wyższości na wyższość polityczną się przekładają - na co też przykładów nie brakuje. W dłuższej perspektywie - co pewnie nie jest żadnym pocieszeniem na dziś dla mieszkańców Korei Północnej czy Iranu. Westchnąć tylko...

>Długoterminowy sukces Chin jest pewny - ma skrajnie silne podstawy - to przewaga w kapitale społecznym i ludzkim, produkcie ich Kultury, a też i predyspozycji genetycznych. Nie należy tego mylić z krótkodystansowymi ryzykami makroekonomicznymi i politycznymi.

W pełni się zgadzam - długoterminowy sukces Chin też uważam za pewny ( choć akurat przyczyn genetycznych bym się nie dopatrywał ). Ale droga do niego prosta nie będzie - te krótkoterminowe ryzyka jeszcze Chinami porządnie potrząsną.

>Pomyłka! Sugestia terminu nie jest związkiem (tym bardziej tożsamością) pojęciowym. Serbska "czystka etniczna" jest ludobójstwem obcych narodowości, a nie własnych odszczepieńców.

Ależ w Serbii bynajmniej nie gardzono fizyczną eliminacją własnych odszczepieńców! Najbardziej spektakularny przykład to odstrzelenie urzędującego premiera Zorana Dzindzića w 2003 roku, ale takich przypadków było znacznie więcej.

> Fizyczne "czyszczenie" populacji z odszczepieńców, to np. palenie heretyków, ateistów i myślicieli na stosach (po stosownych torturach) przez KK, ludobójstwo "biełaruczków", dysydentów i inteligencji w gułagach ZSRR, antyfaszystów w obozach Rzeszy, hekatomba na "polach śmierci" wszystkich, którzy mogli nie być prostymi chłopami w Kambodży, itd. W końcu systemy totalitarne upadają, ale mechanizm tego nie jest prosty. To zjawisko skrajnie ważne i fascynujące.

Oby było dla nas już tylko teoretycznym ćwiczeniem wyobraźni socjologicznej. A dla, powiedzmy, północnych Koreańczyków - jak najszybciej ćwiczeniem praktycznym.

> Mam dla Ciebie wiele szacunku i sympatii. I zbieżnych poglądów.

Miło słyszeć . I równie miło - zapewnić o wzajemności .

> Pomaga postawa dystansu - ciekawego, ale neutralnego (na etapie poznawczym) obserwatora. I asceza narzędzi poznawczych - ograniczenie do Faktów i Logiki.

Nic dodać, nic ująć.

Pozdrawiam.
26-07-2009 22:08 
 Ocena 1 na 1
Marcus Platonicus (617 punktów)
>To prawda, że wyższość polityczna często chadza innymi drogami niż wyższość gospodarcza, techniczna, intelektualna i cywilizacyjna - przykladów znamy aż nadto. W dłuższej perspektywie jednak te inne rodzaje wyższości na wyższość polityczną się przekładają ...

Całe szczęście. Dlatego totalitaryzmy też upadają. Jednak nie jest to żaden prosty automatyzm! Paradoksalnie, częściej upadają z aktywnej woli lub zaniechania własnych służb bezpieczeństwa - które są w nich najlepiej poinformowanymi i wszechwładnymi elitami techniki władzy, niż wskutek buntu ludu lub rozpadu gospodarki. Drugim z kolei powodem jest przegrana wojna zewnętrzna, trzecim - rozgrywki pałacowe.

>W pełni się zgadzam - długoterminowy sukces Chin też uważam za pewny ( choć akurat przyczyn genetycznych bym się nie dopatrywał ).

Przyczyny genetyczne od kulturowych odróżnić niełatwo. Z kolei wartość praktyczna takiej wiedzy, wbrew intuicjom lewaków, jest znikoma. Nie jest bowiem tak, że z kulturowych można wyjść z wtorku na środę, a z genetycznych wcale. Wyjście z obu historycznie zachodzi, ale zwykle z tysiąclecia na tysiąclecie.

>Ależ w Serbii bynajmniej nie gardzono fizyczną eliminacją własnych odszczepieńców! Najbardziej spektakularny przykład to odstrzelenie urzędującego premiera Zorana Dzindzića w 2003 roku, ale takich przypadków było znacznie więcej.

Co do faktów zgoda, ale nie co do związku przyczyny. Te morderstwa to odwet za poważne dokonania zdrady idei narodowej, a nie prewencyjna eliminacja zawiązków przyszłej erozji systemu (choć te, przeważnie jakimiś dokonaniami są, ale realnie drobnymi).

>Oby było dla nas już tylko teoretycznym ćwiczeniem wyobraźni socjologicznej...

Oby!!!

>Miło słyszeć . I równie miło - zapewnić o wzajemności .

Dziękuję.

    Pozdrawiam Racjonalistów, Marcus Platonicus.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

> Dlatego totalitaryzmy też upadają. Jednak nie jest to żaden prosty automatyzm! Paradoksalnie, częściej upadają z aktywnej woli lub zaniechania własnych służb bezpieczeństwa - które są w nich najlepiej poinformowanymi i wszechwładnymi elitami techniki władzy, niż wskutek buntu ludu lub rozpadu gospodarki. Drugim z kolei powodem jest przegrana wojna zewnętrzna, trzecim - rozgrywki pałacowe.

Tak właśnie jest... . Acz wspólnym mianownikem pozostaje niewydolność wobec wyzwań stwarzanych przez systemy oparte na podstawach bardziej racjonalnych.

>Przyczyny genetyczne od kulturowych odróżnić niełatwo. Z kolei wartość praktyczna takiej wiedzy, wbrew intuicjom lewaków, jest znikoma. Nie jest bowiem tak, że z kulturowych można wyjść z wtorku na środę, a z genetycznych wcale. Wyjście z obu historycznie zachodzi, ale zwykle z tysiąclecia na tysiąclecie.

Z kulturowych jednak znacznie szybciej - nie minęło nawet 150 lat od zniesienia niewolnictwa w USA, a mamy pierwszego "czarnego" prezydenta.

>Co do faktów zgoda, ale nie co do związku przyczyny. Te morderstwa to odwet za poważne dokonania zdrady idei narodowej, a nie prewencyjna eliminacja zawiązków przyszłej erozji systemu

Ależ w tym wypadku jedno ściśle łaczyło się z drugim.

Swoją drogą - dokąd mogą zaprowadzić rozważania na wątku "Kościół katolicki a seks"...

Pozdrawiam
28-07-2009 05:00 
 Ocena 1 na 1
Marcus Platonicus (617 punktów)
>Tak właśnie jest... . Acz wspólnym mianownikem pozostaje niewydolność wobec wyzwań stwarzanych przez systemy oparte na podstawach bardziej racjonalnych.

Zgadza się. Choć łańcuch przyczynowo-skutkowy bywa długi i kręty.

>Z kulturowych jednak znacznie szybciej - nie minęło nawet 150 lat od zniesienia niewolnictwa w USA, a mamy pierwszego "czarnego" prezydenta.

Zdarzają się szybkie przemiany kulturowe, ale to wyjątki i skutki masowej traumy. Np. w Niemczech - skutki Reformacji i Wojny 30 letniej, skutki klęski I Wojny Św., Odszkodowań, Wielkiego Kryzysu i "Wzmożenia Moralnego" faszystów, w Izraelu - skutki Holokaustu, przesiedlenia do Palestyny, wojny z W. Brytanią, uznania państwa przez ONZ i I Wojny Obronnej z Arabami.

Z Obamą bym nie przeceniał. Tu najszybszym procesem są przemiany puli genetycznej Afroamerykanów i tego skutki społeczne. Dziś na Obamę powszechnie mówi się - Czarny, 150 lat temu nikt by tego nie powiedział. Ówcześni Czarni już dziś nie istnieją po tej stronie oceanu. Przemiana kulturowa Białych wybierających Obamę, którą sugerujesz, jest pozorna. Stereotypy nie zmieniły się, a głosując na Obamę głosowali na postać pyskatego, złotoustego, inteligentnego, ambitnego, młodego, białego adwokata, który ma lekko przyciemnioną cerę tylko przez kokieterię, zachowując fizjonomię i wszystkie cechy fizyczne i umysłowe Białego.

>>Te morderstwa to odwet za poważne dokonania zdrady idei narodowej, a nie prewencyjna eliminacja zawiązków przyszłej erozji systemu.
>Ależ w tym wypadku jedno ściśle łączyło się z drugim.

Łączyło, ale kluczowe dla kwalifikacji są proporcje uzasadnienia z zdarzeń przeszłych oraz zapobieganych, spodziewanych przyszłych. Widzę głównie te pierwsze.

>Swoją drogą - dokąd mogą zaprowadzić rozważania na wątku "Kościół katolicki a seks"...

Tak, interesujące. Ale nie powinno dziwić. Jak wszystkie drogi prowadziły do Rzymu, tak wszystkie tematy prowadzą do zagadnień fundamentalnych.

    Pozdrawiam Racjonalistów, Marcus Platonicus.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Zdarzają się szybkie przemiany kulturowe, ale to wyjątki i skutki masowej traumy.

Nie powiedziałbym, że "zdarzają się" - co najmniej od czasów Oświecenia są one normą...

>Np. w Niemczech - skutki Reformacji i Wojny 30 letniej, skutki klęski I Wojny Św., Odszkodowań, Wielkiego Kryzysu i "Wzmożenia Moralnego" faszystów, w Izraelu - skutki Holokaustu, przesiedlenia do Palestyny, wojny z W. Brytanią, uznania państwa przez ONZ i I Wojny Obronnej z Arabami.

... jak sam wskazujesz.

>Z Obamą bym nie przeceniał. Tu najszybszym procesem są przemiany puli genetycznej Afroamerykanów i tego skutki społeczne. Dziś na Obamę powszechnie mówi się - Czarny, 150 lat temu nikt by tego nie powiedział.

Fakt - 150 lat temu w USA bardzo precyzyjnie klasyfikowano ludzi pod względem "procentu" rasy ( mulaci, kwatertoni itd. ). Dziś wszyscy oni są "Czarni". Hmmm... . Sam nie wiem, o czym to świadczy... .

> Ówcześni Czarni już dziś nie istnieją po tej stronie oceanu. Przemiana kulturowa Białych wybierających Obamę, którą sugerujesz, jest pozorna. Stereotypy nie zmieniły się, a głosując na Obamę głosowali na postać pyskatego, złotoustego, inteligentnego, ambitnego, młodego, białego adwokata, który ma lekko przyciemnioną cerę tylko przez kokieterię, zachowując fizjonomię i wszystkie cechy fizyczne i umysłowe Białego.

Przemiana nie jest pozorna o tyle, że 150 lat temu Obama nie miałby cienia szansy na to, by uzyskać edukację a wraz z nią cechy umysłowe Białego.

>>>Te morderstwa to odwet za poważne dokonania zdrady idei narodowej, a nie prewencyjna eliminacja zawiązków przyszłej erozji systemu.
>>Ależ w tym wypadku jedno ściśle łączyło się z drugim.
>Łączyło, ale kluczowe dla kwalifikacji są proporcje uzasadnienia z zdarzeń przeszłych oraz zapobieganych, spodziewanych przyszłych. Widzę głównie te pierwsze.

Ja zaś te drugie. Ostatecznie każde zabójstwo polityczne ma na celu eliminację rywala, a więc zapobieżenie spodziewanej przyszłości.

>>Swoją drogą - dokąd mogą zaprowadzić rozważania na wątku "Kościół katolicki a seks"...
>Tak, interesujące. Ale nie powinno dziwić. Jak wszystkie drogi prowadziły do Rzymu, tak wszystkie tematy prowadzą do zagadnień fundamentalnych.

Obserwacja innych wątków upewnia mnie, że bywa i odwrotnie . Zaczyna się od ciężko brzmiącej "metafizyki", a szybko schodzi na randkowanie i matrymonia.

Pozdrawiam.
01-08-2009 03:55 
 Ocena 1 na 1
Marcus Platonicus (617 punktów)
>>Zdarzają się szybkie przemiany kulturowe, ale to wyjątki i skutki masowej traumy.
>Nie powiedziałbym, że "zdarzają się" - co najmniej od czasów Oświecenia są one normą...

Widzę przyczynę różnicy poglądów. Dla mnie Kulturą są tylko głębokie źródła postaw. To tłumaczy, dlaczego opisy zachowania pierwszych Słowian w Europie, dokonane przez kronikarzy rzymskich, tak zdumiewająco odpowiadają współczesnym stosunkom w PL i np. w Jugosławii. To samo dotyczy np. Wikingów, choć w międzyczasie zmienili trzykrotnie religię, spalili tysiące czarownic, zmienili demokrację plemienną na monarchię, tę na liberalizm burżuazyjny, ten na socjalizm etatystyczny. Itd. Mód popkulturowych itp. nie wliczam do zmian Kultury. Zgoda, że na pośrednim poziomie - poglądów elit opiniotwórczych - zmiany nastąpiły znaczne.

>>Z Obamą bym nie przeceniał. Tu najszybszym procesem są przemiany puli genetycznej Afroamerykanów i tego skutki społeczne. Dziś na Obamę powszechnie mówi się - Czarny, 150 lat temu nikt by tego nie powiedział.
>Fakt - 150 lat temu w USA bardzo precyzyjnie klasyfikowano ludzi pod względem "procentu" rasy ( mulaci, kwatertoni itd. ). Dziś wszyscy oni są "Czarni". Hmmm... . Sam nie wiem, o czym to świadczy... .

Wiesz dobrze co sugerujesz - nie obiekt, a miara uległa zmianie. Wtedy - niczym dla bydła - więc fałszywa z definicji. Tymczasem obiekt zmienia się bardzo szybko. Dzięki mechanizmowi doboru płciowego, opisanego przez Darwina. Żeby to dostrzec, wystarczy porównać migawki filmowe z USA i Afryki.

>Przemiana nie jest pozorna o tyle, że 150 lat temu Obama nie miałby cienia szansy na to, by uzyskać edukację a wraz z nią cechy umysłowe Białego.

Mając taką matkę, miałby taką samą szansę na edukację zawsze. Takie przypadki też zawsze były. Nie miałby za to cienia szans na prezydenturę. Tu zgoda.

Edukacja (dobrowolna) jest skutkiem umysłowości, a nie umysłowość edukacji. To widać z doniesień z USA. Będąc kiedyś dłużej w Holandii, chadzałem do czytelni publicznej (darmowej), czytać czasopisma naukowe. Obok byli Biali i Żółci, żadnego Araba ani Murzyna. Na ulicach za to Biali i Arabowie, Żółtego nie spotkałem. Mając 6 lat, 26 lat i dziś, miałem te same cechy umysłowości, choć bardzo różną edukację.

>... każde zabójstwo polityczne ma na celu eliminację rywala, a więc zapobieżenie spodziewanej przyszłości.

Czym innym jest jednak zabicie szczura w worku zboża, od odsiewania nadpsutych ziaren.

>>Tak, interesujące. Ale nie powinno dziwić. Jak wszystkie drogi prowadziły do Rzymu, tak wszystkie tematy prowadzą do zagadnień fundamentalnych.
>Obserwacja innych wątków upewnia mnie, że bywa i odwrotnie...

Oczywiście. Na manowce można zejść z każdej drogi. Można też nazwać je drogą.

    Pozdrawiam Racjonalistów, Marcus Platonicus.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Widzę przyczynę różnicy poglądów. Dla mnie Kulturą są tylko głębokie źródła postaw.

Naprawdę głębokie źródła postaw utożsamiałbym raczej z przeciwieństwem kultury tj. naturą. Kulturą nazwałbym raczej to, co powierzchowne i wymienne ( jestem antropologiem kulturowym, więc takie kwestie rozstrząsam niemal codziennie ).

>To tłumaczy, dlaczego opisy zachowania pierwszych Słowian w Europie, dokonane przez kronikarzy rzymskich
Nie było i nie mogło być takich opisów - Słowianie na scenie dziejowej pojawiają się pod koniec VI w. zatem sto lat po upadku Rzymu. Chyba, że mówimy o Bizancjum.

> tak zdumiewająco odpowiadają współczesnym stosunkom w PL i np. w Jugosławii.

Ależ współczesne stosunki w PL i b. Jugosławii są diametralnie różne.

>To samo dotyczy np. Wikingów, choć w międzyczasie zmienili trzykrotnie religię, spalili tysiące czarownic, zmienili demokrację plemienną na monarchię, tę na liberalizm burżuazyjny, ten na socjalizm etatystyczny.

Nie wydaje mi się, by dzisiejsza socjalistyczna, pacyfistyczna i ekologiczna Skandynawia przypominała tę z czasów Wikingów czy nawet Karola XII.

>Zgoda, że na pośrednim poziomie - poglądów elit opiniotwórczych - zmiany nastąpiły znaczne.

Nie tylko na pośrednim poziomie.

>Wiesz dobrze co sugerujesz - nie obiekt, a miara uległa zmianie. Wtedy - niczym dla bydła - więc fałszywa z definicji. Tymczasem obiekt zmienia się bardzo szybko. Dzięki mechanizmowi doboru płciowego, opisanego przez Darwina. Żeby to dostrzec, wystarczy porównać migawki filmowe z USA i Afryki.

OK - ale nie wiem, co z tego ma wynikać.

>>Przemiana nie jest pozorna o tyle, że 150 lat temu Obama nie miałby cienia szansy na to, by uzyskać edukację a wraz z nią cechy umysłowe Białego.
>Mając taką matkę, miałby taką samą szansę na edukację zawsze. Takie przypadki też zawsze były. Nie miałby za to cienia szans na prezydenturę. Tu zgoda.

Nie miałby szansy na edukację, a jego matka rodząc "czarne" dziecko 150 lat temu zostałaby społecznie zniszczona.

>Edukacja (dobrowolna) jest skutkiem umysłowości, a nie umysłowość edukacji. To widać z doniesień z USA. Będąc kiedyś dłużej w Holandii, chadzałem do czytelni publicznej (darmowej), czytać czasopisma naukowe. Obok byli Biali i Żółci, żadnego Araba ani Murzyna. Na ulicach za to Biali i Arabowie, Żółtego nie spotkałem.

Zapewne jednak kwestia kulturowego etosu.

> Mając 6 lat, 26 lat i dziś, miałem te same cechy umysłowości, choć bardzo różną edukację.

Siebie nie jestem pewien. Nie jestem pewien, czy poczucie ciągłości i tożsamości własnego "ja" na przestrzeni całego życia nie jest aby iluzją... .

> Na manowce można zejść z każdej drogi. Można też nazwać je drogą.

Albo je drogą faktycznie uczynić, nie ograniczając się do "załatwienia" sprawy poprzez tylko nazwanie... . Ojojoj... Ale o co mi tu właściwie chodzi? Zdaję się chyba tracić kontrolę nad własną polisemią...

Pozdrawiam.
19-08-2009 23:26 
 Ocena 1 na 1
Marcus Platonicus (617 punktów)
>>Widzę przyczynę różnicy poglądów. Dla mnie Kulturą są tylko głębokie źródła postaw.
>Naprawdę głębokie źródła postaw utożsamiałbym raczej z przeciwieństwem kultury tj. naturą. Kulturą nazwałbym raczej to, co powierzchowne i wymienne ( jestem antropologiem kulturowym, więc takie kwestie roztrząsam niemal codziennie ).

Łatwo wpaść w ten sposób w pułapkę wąskiej perspektywy. Za Naturę standardowo uznaje się biologię. Powszechnie utożsamiana jest z determinacją genetyczną, i stąd zwalczana - pod etykietą rasizmu. Tymczasem jest też biologiczna determinacja wrodzona niegenetyczna - zmienności ontogenezy embrionalnej. A niebiologiczne - przekazywane mentalnie źródła postaw mogą być niepowierzchowne, zaś wymienne tylko w skali tysiącleci. Źródłem tych własności jest logika ontogenezy systemowej. Taka sama dla biologii i kultury. To kwestia głębokości danej determinanty w zapisie algorytmu budowy systemu. Porównaj postawę Szwedów wobec okrucieństwa dziś i 1500 lat temu. Natura i Kultura nie są przeciwieństwami - są uzupełniającymi się, równorzędnymi komponentami.

> Słowianie na scenie dziejowej pojawiają się pod koniec VI w. zatem sto lat po upadku Rzymu. Chyba, że mówimy o Bizancjum.

Tak, to były zapisy bizantyjskie (które sobie przypominam). Upadek Imperium Zachodniego nie oznacza jednak zniknięcia piśmiennictwa. Nie wykluczałbym z góry, po szczegóły do historyków epoki.

>Ależ współczesne stosunki w PL i b. Jugosławii są diametralnie różne.
>Nie wydaje mi się, by dzisiejsza socjalistyczna, pacyfistyczna i ekologiczna Skandynawia przypominała tę z czasów Wikingów czy nawet Karola XII.

Powierzchownie tak, głęboko nie. To jednak dłuższa historia. (I nie ma tu sprzeczności z odwrotną tezą na tym samym przykładzie powyżej.)

>>Zgoda, że na pośrednim poziomie - poglądów elit opiniotwórczych - zmiany nastąpiły znaczne.
>Nie tylko na pośrednim poziomie.

Jasne, że nie tylko. Wyróżniam je, bo to elity są głównie podatne na mody - tworzą je i ulegają im szybko i dość głęboko. Lud jest konserwatywny i oporny na zmiany. Podlega innym prawom dynamiki.

>>... Tymczasem obiekt zmienia się bardzo szybko...
>OK - ale nie wiem, co z tego ma wynikać.

Źródło licznych zmian społecznych obserwowanych w USA, od powstania państwa. Generalnie awans społeczny licznych Afroamerykanów. Np. prezydentura Obamy (mówię tu o uwiedzeniu Białych wyborców, nie o innych czynnikach). Np. obserwowany szybki wzrost średniego wskaźnika IQ Murzynów w USA (choć nadal znacznie niższy niż reszty). Jest on zwykle przypisywany wzrostowi poziomu szkolnictwa państwowego, choć znawcy szkolnictwa obserwują spadek tego poziomu.

> [Obama] Nie miałby szansy na edukację, a jego matka rodząc "czarne" dziecko 150 lat temu zostałaby społecznie zniszczona.

"Mając taką matkę" - tj. też tak zamożną i mocno ustawioną społecznie. Jak nie w USA, to w Europie. Oczywiście, z dużo większym ryzykiem porażki. Przedmiotem dyskusji była sama możliwość.

>Zapewne jednak kwestia kulturowego etosu.

Zgadza się. Szczegółowo - to postawy. Ich źródłem dwie komponenty - j.w.

>> Mając 6 lat, 26 lat i dziś, miałem te same cechy umysłowości, choć bardzo różną edukację.
>Siebie nie jestem pewien. Nie jestem pewien, czy poczucie ciągłości i tożsamości własnego "ja" na przestrzeni całego życia nie jest aby iluzją... .

Bardzo trafna uwaga. Dlatego nie dokonuję retrospektywnych ocen na podstawie wspomnień "całokształtów" - łatwo podatnych reinterpretacjom, ale na podstawie konkretnych, jednostkowych, jednoznacznych ówczesnych decyzji.

>> Na manowce można zejść z każdej drogi. Można też nazwać je drogą.
>Albo je drogą faktycznie uczynić...

Tak. Taka to przypadłość Miłośników Mądrości (Philo-Sophos. W KK-PL to inwektywa!)

    Pozdrawiam Racjonalistów, Marcus Platonicus.
24-07-2009 08:48 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Biorąc pod uwagę, że memetyka to też taka "paranauka", bez oparcia w emprycznych faktach, tak jak np. homeopatia, podziwiam Twój optymizm .
>Kompletnie nieprawdziwe. Memetyka swe ( i to bardzo poważne problemy ) ma, ale akurat zupełnie nie polegają one na niedostatku empirycznych faktów. Raczej przeciwnie - tych jest o wiele więcej, niż ktokolwiek jest w stanie obrobić.
>Problemy memetyki polegają raczej np. na tym, że trudno jednoznacznie orzec, co jest podstawową jednostką, "atomem" przekazu kulturowego tj. memem.

Jasne, w homeopatii też nie wiadomo dlaczego pomaga, choć nie powinna .

Poza tym skoro nie ma dowodów na istnienie "mema" to znaczy, że jak na razie możemy całą memetykę postawić na równi z koncepcją istnienia flogistonu.

>>>Wierzący więc będą robić dzieci, które ucząc się racjonalnego myślenia ( w dzisiejszym świecie na dłuższą metę inaczej się nie da ) będą wiarę tracić. I efekt przewagi demograficznej obróci się w swe przeciwieństwo .
>>Muzułmańskie medresy z pewnością uczą racjonalnego myślenia - na zasadzie "niewierny twój wróg" .
>Absolwentom muzułmańskich medres, w coraz bardziej racjonalnym świecie, coraz trudniej będzie znaleźć panienki, które by na nich poleciały.

Racjonalista a taki naiwny. Chyba nie byłeś nigdy w żadnym kraju muzułmańskim. Tam kobieta w kwestii wyboru partnera ma mniej więcej tyle do powiedzenia, co polscy katolicy w kwestii wyboru swojego proboszcza...

>Z tej frustracji będą wyrzynać się między sobą. Już to robią. I w tym zbożnym dziele jak najszczerzej życzę im powodzenia. Allahu Akbar!

Zobaczymy. Teraz mamy sprawdzian w Afganistanie. Jeżeli wygramy tę wojnę, to zacznę być bardziej optymistycznie nastawiony do możliwości zwycięstwa oświeconego Zachodu nad tzw. ciemnogrodem.
24-07-2009 19:27 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Jasne, w homeopatii też nie wiadomo dlaczego pomaga, choć nie powinna .

Wiadomo dlaczego - efekt placebo.

>Poza tym skoro nie ma dowodów na istnienie "mema" to znaczy, że jak na razie możemy całą memetykę postawić na równi z koncepcją istnienia flogistonu.

Nonsens i stawianie sprawy na głowie. Fizykę uprawiano na długo przed zdefiniowaniem atomu, a Mendel i Darwin sensownie rozprawiali o dziedziczeniu - mimo, że geny im się nawet nie śniły. By sensownie uprawiać memetykę wystarczy zdawać sobie sprawę, że przekaz kulturowy jest faktem i badać drogi jakimi się dokonuje. I dopiero na podstawie wyników tych badań można próbować definiować i wyodrębniać memy. Nawiasem - także i geny do dziś nie są jednoznacznie zdefiniowane.

>>Absolwentom muzułmańskich medres, w coraz bardziej racjonalnym świecie, coraz trudniej będzie znaleźć panienki, które by na nich poleciały.
>Racjonalista a taki naiwny. Chyba nie byłeś nigdy w żadnym kraju muzułmańskim. Tam kobieta w kwestii wyboru partnera ma mniej więcej tyle do powiedzenia, co polscy katolicy w kwestii wyboru swojego proboszcza...

Wiem już teraz, czemu chrześcijanie uznają lenistwo za jeden z grzechów głównych . Jak już odpisałem Marcusowi Platonicusowi, "lecącymi panienkami" posłużyłem się wyłącznie jako skrótem myślowym, by zaoszczędzić sobie pisaniny. Teraz zaś, w ramach pokuty, po raz drugi przychodzi mi się z tego skrótu szczegółowo tłumaczyć. Ha! Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba... .)
Jasne, że w krajach islamskich kobieta ( zwłaszcza w warstwach społecznych poniżej wielkomiejskiej klasy średniej ) rzadko kiedy ma szansę wyboru partnera życiowego wedle własnego uznania. Z reguły jest ona towarem wystawianym przez rodzinę na rynek matrymonialny z nadzieją uzyskania jak najlepszej ceny - mierzonej nie tylko bezpośrednim zyskiem materialnym, ale - a nawet zwłaszcza - zyskiem w postaci kapitału społecznego ( pozycja, prestiż, koneksje itp. ). To tylko wzmacnia moją argumentację - bo, o ile możliwe, że zakochana panienka sama z siebie poleci na romatycznego taliba z medresy, o tyle trzeźwo kalkulująca rodzina do takiej ekstrawagacji nie dopuści. Poszuka jej raczej męża z lepszymi widokami na przyszłość niż mrzonki o światowym triumfie islamu. Choćby absolwenta uniwersytetu. Ideowy zapał ideowym zapałem, a business is business. As usual.

> Teraz mamy sprawdzian w Afganistanie. Jeżeli wygramy tę wojnę, to zacznę być bardziej optymistycznie nastawiony do możliwości zwycięstwa oświeconego Zachodu nad tzw. ciemnogrodem.

Ano zobaczymy. Zadecyduje wytrwałość i realistyczna świadomość, że do, powiedzmy, Afganistanu, nie wystarczy wejść na 5 lat, ale trzeba zostać tam na lat 50. Dobrze byłoby, gdyby zachodnie społeczeństwa zdawały sobie sprawę z tej konieczności i chciały ponosić jej koszty.
24-07-2009 21:19 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Wiadomo dlaczego - efekt placebo.

A u dzieci i zwierząt?

>>Poza tym skoro nie ma dowodów na istnienie "mema" to znaczy, że jak na razie możemy całą memetykę postawić na równi z koncepcją istnienia flogistonu.
>Nonsens i stawianie sprawy na głowie. Fizykę uprawiano na długo przed zdefiniowaniem atomu, a Mendel i Darwin sensownie rozprawiali o dziedziczeniu - mimo, że geny im się nawet nie śniły. By sensownie uprawiać memetykę wystarczy zdawać sobie sprawę, że przekaz kulturowy jest faktem i badać drogi jakimi się dokonuje. I dopiero na podstawie wyników tych badań można próbować definiować i wyodrębniać memy. Nawiasem - także i geny do dziś nie są jednoznacznie zdefiniowane.

A co powiesz na to: wyborcza.p(*)757262,Na_smierc_memetyki.html ?
Ja tam się nie znam, biologiem nie jestem, ale jak sami "memetolodzy" stwierdzają, że teoria memów zawiodła, to nie będę udawał mądrzejszego od nich .

>>>Absolwentom muzułmańskich medres, w coraz bardziej racjonalnym świecie, coraz trudniej będzie znaleźć panienki, które by na nich poleciały.
>>Racjonalista a taki naiwny. Chyba nie byłeś nigdy w żadnym kraju muzułmańskim. Tam kobieta w kwestii wyboru partnera ma mniej więcej tyle do powiedzenia, co polscy katolicy w kwestii wyboru swojego proboszcza...
>Wiem już teraz, czemu chrześcijanie uznają lenistwo za jeden z grzechów głównych . Jak już odpisałem Marcusowi Platonicusowi, "lecącymi panienkami" posłużyłem się wyłącznie jako skrótem myślowym, by zaoszczędzić sobie pisaniny. Teraz zaś, w ramach pokuty, po raz drugi przychodzi mi się z tego skrótu szczegółowo tłumaczyć. Ha! Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba... .)
>Jasne, że w krajach islamskich kobieta ( zwłaszcza w warstwach społecznych poniżej wielkomiejskiej klasy średniej ) rzadko kiedy ma szansę wyboru partnera życiowego wedle własnego uznania. Z reguły jest ona towarem wystawianym przez rodzinę na rynek matrymonialny z nadzieją uzyskania jak najlepszej ceny - mierzonej nie tylko bezpośrednim zyskiem materialnym, ale - a nawet zwłaszcza - zyskiem w postaci kapitału społecznego ( pozycja, prestiż, koneksje itp. ). To tylko wzmacnia moją argumentację - bo, o ile możliwe, że zakochana panienka sama z siebie poleci na romatycznego taliba z medresy, o tyle trzeźwo kalkulująca rodzina do takiej ekstrawagacji nie dopuści. Poszuka jej raczej męża z lepszymi widokami na przyszłość niż mrzonki o światowym triumfie islamu. Choćby absolwenta uniwersytetu. Ideowy zapał ideowym zapałem, a business is business. As usual.

Fundamentaliści i fanatycy nie myślą w taki sposób. Dla nich wydać córkę za bojownika świętej wojny, to powód do dumy. W zeszłym roku rozmawiałem w Egipcie z naszym przewodnikiem/ rezydentem. Gość 32 lata, studiował w Danii, zna trzy języki obce, pracuje dla zachodnich biur podróży... Jest święcie przekonany, że cywilizacja arabska stoi o niebo wyżej od europejskiej i to tylko kwestia czasu, kiedy Islam znowu zapanuje nad światem. Gdy mu ze znajomymi usiłowałem tłumaczyć pewne kwestie, zrobiło się bardzo nieprzyjemnie... Jeśli człowiek, który żyje z zachodnich turystów, i to w kraju, któremu pod względem stopnia fundamentalizmu daleko do Arabii Saudyjskiej czy Pakistanu, ma takie poglądy...

>> Teraz mamy sprawdzian w Afganistanie. Jeżeli wygramy tę wojnę, to zacznę być bardziej optymistycznie nastawiony do możliwości zwycięstwa oświeconego Zachodu nad tzw. ciemnogrodem.
>Ano zobaczymy. Zadecyduje wytrwałość i realistyczna świadomość, że do, powiedzmy, Afganistanu, nie wystarczy wejść na 5 lat, ale trzeba zostać tam na lat 50. Dobrze byłoby, gdyby zachodnie społeczeństwa zdawały sobie sprawę z tej konieczności i chciały ponosić jej koszty.

Niestety 90% lewicowych "racjonalistów" uważa wojnę z Talibami za kolonialną krucjatę USA i robi co może, aby misja NATO się nie powiodła...
24-07-2009 23:27 
 Ocena-1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Wiadomo dlaczego - efekt placebo.
>A u dzieci i zwierząt?

Osobiście nie zetknąłem się z żadnymi wiarygodnymi doniesieniami o "działaniu" homeopatii u dzieci i zwierząt. Ale oczywiście z milionem innych ciekawych rzeczy też się nie zetknąłem. Jasne, że moje "nie-zetknięcie" niczego nie przesądza. Jeśli masz wiarygodne doniesienia - to dawaj!

>A co powiesz na to: wyborcza.p(*)757262,Na_smierc_memetyki.html ?

I to ma być argument? Teksty Orlińskiego, owszem, lubię poczytać, ale gdy pisze o popkulturze. Klasycznie: "niech szewc się trzyma kopyta". Na życzenie gotów jestem przedstawić szczegółową refutację radosnych wynurzeń Orlińskiego - ale na wyraźne życzenie, tak sam z siebie na to się nie zdobędę, bo, jak wzmiankowałem - leń jestem .

>Fundamentaliści i fanatycy nie myślą w taki sposób. Dla nich wydać córkę za bojownika świętej wojny, to powód do dumy. W zeszłym roku rozmawiałem w Egipcie z naszym przewodnikiem/ rezydentem. Gość 32 lata, studiował w Danii, zna trzy języki obce, pracuje dla zachodnich biur podróży... Jest święcie przekonany, że cywilizacja arabska stoi o niebo wyżej od europejskiej i to tylko kwestia czasu, kiedy Islam znowu zapanuje nad światem. Gdy mu ze znajomymi usiłowałem tłumaczyć pewne kwestie, zrobiło się bardzo nieprzyjemnie... Jeśli człowiek, który żyje z zachodnich turystów, i to w kraju, któremu pod względem stopnia fundamentalizmu daleko do Arabii Saudyjskiej czy Pakistanu, ma takie poglądy...

Nie będę ułatwiać sobie polemiki przy pomocy wykrętu, że to pojedynczy przypadek, którego generalizować nie należy - choć na pewno przewodnicy są bardzo różni i być może trafiłeś na egipską wersję faceta, który obwozi turystów po Tatrach wystrojony w koszulkę z przekreśloną Gwiazdą Dawida i jakimiś rasistowskimi hasłami ( opisywane na którymś wątku, ale na którym? - za cholerę sobie nie przypomnę... ). Problem jest, jak sądzę, rzeczywiście poważny. Twój opis jest krótki i trudno na jego podstawie coś stanowczo orzekać, ale tak "na czuja" pachnie mi to nacjonalistyczną z ducha frustracją zbagatelizowanego narodu, który dużo chciałby, a nie może... . Opis bardziej kojarzy mi się z Europą wschodnią lat 30-tych, niż z fundamentalizmem ściśle religijnym - ale to moje subiektywne wrażenie.

>Niestety 90% lewicowych "racjonalistów" uważa wojnę z Talibami za kolonialną krucjatę USA i robi co może, aby misja NATO się nie powiodła...

Mówiąc za siebie jedynie: mimo mego "lewicowego odchylenia" bynajmniej wyżej opisanych poglądów nie podzielam i misji NATO życzę samych sukcesów.

Pozdrawiam.
27-07-2009 08:45 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>>Wiadomo dlaczego - efekt placebo.
>>A u dzieci i zwierząt?
>Osobiście nie zetknąłem się z żadnymi wiarygodnymi doniesieniami o "działaniu" homeopatii u dzieci i zwierząt. Ale oczywiście z milionem innych ciekawych rzeczy też się nie zetknąłem. Jasne, że moje "nie-zetknięcie" niczego nie przesądza. Jeśli masz wiarygodne doniesienia - to dawaj!

Jak wiesz, są lekarze medycyny, którzy zajmują się homeopatią i podają przykłady na działanie leków homeopatycznych. Oni uważają swoje podejście za naukowe. Czy jest to wiarygodne? Moim zdaniem jest to dość wątpliwe, podobnie jak memetyka...

>>A co powiesz na to: wyborcza.p(*)757262,Na_smierc_memetyki.html ?
>I to ma być argument? Teksty Orlińskiego, owszem, lubię poczytać, ale gdy pisze o popkulturze. Klasycznie: "niech szewc się trzyma kopyta". Na życzenie gotów jestem przedstawić szczegółową refutację radosnych wynurzeń Orlińskiego - ale na wyraźne życzenie, tak sam z siebie na to się nie zdobędę, bo, jak wzmiankowałem - leń jestem .

To nie jest argument tylko informacja. Zdaję sobie sprawę, że w tej gadzinówce rzadko kiedy prawdę piszą, ale jeśli prawdą jest, że sami "memetolodzy" (wypowiedź jednego jest przytoczona w artykule, przypuszczam że nie jest jednak zmyślona) poddają w wątpliwość prawdziwość teorii, to nie ma sensu budować na niej kolejnych teorii społecznych.

>>Fundamentaliści i fanatycy nie myślą w taki sposób. Dla nich wydać córkę za bojownika świętej wojny, to powód do dumy. W zeszłym roku rozmawiałem w Egipcie z naszym przewodnikiem/ rezydentem. Gość 32 lata, studiował w Danii, zna trzy języki obce, pracuje dla zachodnich biur podróży... Jest święcie przekonany, że cywilizacja arabska stoi o niebo wyżej od europejskiej i to tylko kwestia czasu, kiedy Islam znowu zapanuje nad światem. Gdy mu ze znajomymi usiłowałem tłumaczyć pewne kwestie, zrobiło się bardzo nieprzyjemnie... Jeśli człowiek, który żyje z zachodnich turystów, i to w kraju, któremu pod względem stopnia fundamentalizmu daleko do Arabii Saudyjskiej czy Pakistanu, ma takie poglądy...
>Nie będę ułatwiać sobie polemiki przy pomocy wykrętu, że to pojedynczy przypadek, którego generalizować nie należy - choć na pewno przewodnicy są bardzo różni i być może trafiłeś na egipską wersję faceta, który obwozi turystów po Tatrach wystrojony w koszulkę z przekreśloną Gwiazdą Dawida i jakimiś rasistowskimi hasłami ( opisywane na którymś wątku, ale na którym? - za cholerę sobie nie przypomnę... ). Problem jest, jak sądzę, rzeczywiście poważny. Twój opis jest krótki i trudno na jego podstawie coś stanowczo orzekać, ale tak "na czuja" pachnie mi to nacjonalistyczną z ducha frustracją zbagatelizowanego narodu, który dużo chciałby, a nie może... . Opis bardziej kojarzy mi się z Europą wschodnią lat 30-tych, niż z fundamentalizmem ściśle religijnym - ale to moje subiektywne wrażenie.

Chodzi mi tylko o to, że naiwnym jest myślenie, że ci jak napisałeś ludzie ze zbagatelizowanych narodów, przyjmą nasz sposób myślenia, bo jesteśmy tacy nowocześni, tolerancyjni i racjonalni. Droga do spokojnego i miłego Świata bez irracjonalizmów jest jeszcze długa i pełna przeszkód...

>>Niestety 90% lewicowych "racjonalistów" uważa wojnę z Talibami za kolonialną krucjatę USA i robi co może, aby misja NATO się nie powiodła...
>Mówiąc za siebie jedynie: mimo mego "lewicowego odchylenia" bynajmniej wyżej opisanych poglądów nie podzielam i misji NATO życzę samych sukcesów.

Gratuluję, jesteś wyjątkiem. Wielu moich znajomych wykazuje duży poziom ignorancji w tym zakresie, na zasadzie - jak ktoś walczy z Amerykanami to jest dobry...
28-07-2009 01:35 
 Ocena-1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Jak wiesz, są lekarze medycyny, którzy zajmują się homeopatią i podają przykłady na działanie leków homeopatycznych. Oni uważają swoje podejście za naukowe. Czy jest to wiarygodne? Moim zdaniem jest to dość wątpliwe, podobnie jak memetyka...

Wielu się znajdzie w PL lekarzy o wątpliwym poziomie etycznym. Tacy może i lansują homeopatię, jeśli producent "leków" homeopatycznych wynagrodzi im to np. zaproszeniem na tygodniową "konferencję" na Majorce ( teraz to już może i na Seszelach, bo stawki wzrosły ). Ale porównania jawnie absurdalnej homeopatii z młodą, więc ciągle nieopierzoną memetyką są doprawdy nieuprawnione.

>To nie jest argument tylko informacja. Zdaję sobie sprawę, że w tej gadzinówce rzadko kiedy prawdę piszą, ale jeśli prawdą jest, że sami "memetolodzy" (wypowiedź jednego jest przytoczona w artykule, przypuszczam że nie jest jednak zmyślona) poddają w wątpliwość prawdziwość teorii, to nie ma sensu budować na niej kolejnych teorii społecznych.

Mimo,że "gw" lubię tak sobie ( drażni mnie jałowość dużej części jej publicystyki, w szczególności tej uprawianej osobiście przez Michnika ), to jednak gadzinówką bym jej nie nazwał. Memetyka jest, jak wspomniałem, młoda, więc wątpliwości z konieczności budzi. Jest tak młoda, że nawet jeszcze nie próbuje się na niej budować teorii społecznych, co najwyżej stawiać pewne hipotezy, skądinąd dość interesujące ( dobrym przykładem jest niedawno wydana książka Daniela Dennetta "Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne" ).

>Chodzi mi tylko o to, że naiwnym jest myślenie, że ci jak napisałeś ludzie ze zbagatelizowanych narodów, przyjmą nasz sposób myślenia, bo jesteśmy tacy nowocześni, tolerancyjni i racjonalni. Droga do spokojnego i miłego Świata bez irracjonalizmów jest jeszcze długa i pełna przeszkód...

A tak - tu się zgodzę. To łatwo i szybko nie pójdzie. Choć może szybciej niż się zdaje? Jakiś czas temu czytałem dane, z których wynika, że dzietność kobiet egipskich zmniejszyła się z 8 dzieci na jedną matkę 50 lat temu, do około 3 obecnie. Jeszcze trochę tak dalej i samo wygaśnie "youth bulge", czyli nadwyżka młodych mężczyzn, dla których brak dostatecznej ilości "godnych" stanowisk, a którzy od zawsze są bazą nawiedzonych ruchów politycznych.

> Wielu moich znajomych wykazuje duży poziom ignorancji w tym zakresie, na zasadzie - jak ktoś walczy z Amerykanami to jest dobry...

Niewiele rzeczy mnie osobiście bardziej irytuje na światowej lewicy, niż powszechnie tam spotykany tępy i automatyczny antyamerkanizm. Jednak na polskim gruncie irytuje mnie on jakby mniej - pozostaje wprawdzie tak samo głupi, ale stanowi jakąś wątłą przeciwwagę dla dość powszechnego z kolei w PL tępego i automatycznego proamerykanizmu opartego na dość dziecinnych, mym zdaniem, złudzeniach.
28-07-2009 15:27 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Jak wiesz, są lekarze medycyny, którzy zajmują się homeopatią i podają przykłady na działanie leków homeopatycznych. Oni uważają swoje podejście za naukowe. Czy jest to wiarygodne? Moim zdaniem jest to dość wątpliwe, podobnie jak memetyka...
>Wielu się znajdzie w PL lekarzy o wątpliwym poziomie etycznym. Tacy może i lansują homeopatię, jeśli producent "leków" homeopatycznych wynagrodzi im to np. zaproszeniem na tygodniową "konferencję" na Majorce ( teraz to już może i na Seszelach, bo stawki wzrosły ). Ale porównania jawnie absurdalnej homeopatii z młodą, więc ciągle nieopierzoną memetyką są doprawdy nieuprawnione.

Świetnie, ale w Polsce są ludzie z tytułami profesorskimi, którzy używają odwołań do memetyki, w celu udowodnienia prezentowanych przez siebie tez. Chyba byłoby uczciwie z ich strony powiedzieć o tym, że jest to tylko jedna z wielu koncepcji wyjaśniających zagadnienia związane z kulturą, a nie głosić swoich teorii jako niepodważalnych. Zresztą chodzi mi też o często wykorzystywane w humanistyce i naukach społecznych (zwłaszcza przez myślicieli francuskich) pewnych zapożyczeń z nauk przyrodniczych i ścisłych, które nie mają żadnego bezpośredniego związku z humanistyką, psychologią czy naukami społecznymi (tak fajnie obśmiane w książce "Modne bzdury").

>>To nie jest argument tylko informacja. Zdaję sobie sprawę, że w tej gadzinówce rzadko kiedy prawdę piszą, ale jeśli prawdą jest, że sami "memetolodzy" (wypowiedź jednego jest przytoczona w artykule, przypuszczam że nie jest jednak zmyślona) poddają w wątpliwość prawdziwość teorii, to nie ma sensu budować na niej kolejnych teorii społecznych.
>Mimo,że "gw" lubię tak sobie ( drażni mnie jałowość dużej części jej publicystyki, w szczególności tej uprawianej osobiście przez Michnika ), to jednak gadzinówką bym jej nie nazwał.

Przecież żartowałem, nawet dość lubię GW i Adasia M.

>>Memetyka jest, jak wspomniałem, młoda, więc wątpliwości z konieczności budzi. Jest tak młoda, że nawet jeszcze nie próbuje się na niej budować teorii społecznych, co najwyżej stawiać pewne hipotezy, skądinąd dość interesujące ( dobrym przykładem jest niedawno wydana książka Daniela Dennetta "Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne" ).

Fajnie, ale przecież o tym wiemy i bez memetyki.

>>Chodzi mi tylko o to, że naiwnym jest myślenie, że ci jak napisałeś ludzie ze zbagatelizowanych narodów, przyjmą nasz sposób myślenia, bo jesteśmy tacy nowocześni, tolerancyjni i racjonalni. Droga do spokojnego i miłego Świata bez irracjonalizmów jest jeszcze długa i pełna przeszkód...
>A tak - tu się zgodzę. To łatwo i szybko nie pójdzie. Choć może szybciej niż się zdaje? Jakiś czas temu czytałem dane, z których wynika, że dzietność kobiet egipskich zmniejszyła się z 8 dzieci na jedną matkę 50 lat temu, do około 3 obecnie. Jeszcze trochę tak dalej i samo wygaśnie "youth bulge", czyli nadwyżka młodych mężczyzn, dla których brak dostatecznej ilości "godnych" stanowisk, a którzy od zawsze są bazą nawiedzonych ruchów politycznych.
>> Wielu moich znajomych wykazuje duży poziom ignorancji w tym zakresie, na zasadzie - jak ktoś walczy z Amerykanami to jest dobry...
>Niewiele rzeczy mnie osobiście bardziej irytuje na światowej lewicy, niż powszechnie tam spotykany tępy i automatyczny antyamerkanizm.

Plus antyizraelizm (nie mam namyśli antysemityzmu).

>Jednak na polskim gruncie irytuje mnie on jakby mniej - pozostaje wprawdzie tak samo głupi, ale stanowi jakąś wątłą przeciwwagę dla dość powszechnego z kolei w PL tępego i automatycznego proamerykanizmu opartego na dość dziecinnych, mym zdaniem, złudzeniach.

Zgadzam się, ale też Polacy nie bez powodu mają taki stosunek do Stanów (może da się to wyleczyć, bo racjonalne to faktycznie chyba nie jest).
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Świetnie, ale w Polsce są ludzie z tytułami profesorskimi, którzy używają odwołań do memetyki, w celu udowodnienia prezentowanych przez siebie tez. Chyba byłoby uczciwie z ich strony powiedzieć o tym, że jest to tylko jedna z wielu koncepcji wyjaśniających zagadnienia związane z kulturą, a nie głosić swoich teorii jako niepodważalnych.

Osobiście się z takimi nie zetknąlem, ale może... .

>Zresztą chodzi mi też o często wykorzystywane w humanistyce i naukach społecznych (zwłaszcza przez myślicieli francuskich) pewnych zapożyczeń z nauk przyrodniczych i ścisłych, które nie mają żadnego bezpośredniego związku z humanistyką, psychologią czy naukami społecznymi (tak fajnie obśmiane w książce "Modne bzdury").

A to fakt. Do "Modnych bzdur" dodałbym jeszcze "Czarnoksięstwo w naukach społecznych" S. Andreskiego.

> nawet dość lubię GW i Adasia M.

Ja też, choć Adasia raczej za całokształt, niż za teksty.

>Fajnie, ale przecież o tym wiemy i bez memetyki.

O dziedziczeniu też wiedzieliśmy bez genetyki. Rzecz w tym, by ustalić, jaki konkretnie jest mechanizm przekazu. Nie przesądzam, czy memetyce może się to udać, ale myślę, że próbować warto.

>>Niewiele rzeczy mnie osobiście bardziej irytuje na światowej lewicy, niż powszechnie tam spotykany tępy i automatyczny antyamerkanizm.
>Plus antyizraelizm (nie mam namyśli antysemityzmu).

Dokładnie!

>>Jednak na polskim gruncie irytuje mnie on jakby mniej - pozostaje wprawdzie tak samo głupi, ale stanowi jakąś wątłą przeciwwagę dla dość powszechnego z kolei w PL tępego i automatycznego proamerykanizmu opartego na dość dziecinnych, mym zdaniem, złudzeniach.
>Zgadzam się, ale też Polacy nie bez powodu mają taki stosunek do Stanów (może da się to wyleczyć, bo racjonalne to faktycznie chyba nie jest).

W sumie jestem w tej sprawie optymistą - od paru lat da się zauważyć, że Polacy coraz bardziej oglądają się na Europę, mniej zaś na Wuja Sama. Tragikomicznym paradoksem jest, że nawet prawica od USA zaczęła się dystansować po zwycięstwie Obamy i obwieszczonym "końcu cywilizacji Białego Człowieka".
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Zawsze uważałem, że teofilia to ciężkie zboczenie.
Kowalska (14008 punktów)
>Seks jest cudowny.

   Seks jest boski!

   Trzeba być kompletnym debilem, kretynem, żeby dać sobie wmówić coś innego.
Tym bardziej, że wmawiają nam te steki bzdur ludzie, którzy z seksu korzystają pod każdą postacią i bez żadnych ograniczeń. Pokażcie mi jakiegoś klechę, który sobie czegoś odmawia.
wcale (614 punktów)
>Można złośliwie założyć, że kościół katolicki ma pozytywny stosunek tylko do molestowania
>nieletnich. I nie dowcipkuję sobie tutaj bo ogrom nieszczęść wywołanych molestowaniem dzieci przez
>księży jest niewyobrażalny.

A wiesz, że udało Ci się na coś ciekawego zwrócić uwagę?
Crimen Solicitationis. To jest właśnie legalizacja tego o czym wspomniałeś.



Pozdrawiam wszystkich i dużych i małych i nawet tych średnich Jeśli się z Tobą nie zgodziłem (lub pokłóciłem), to wiedz o tym, że to Ty masz rację a nie ja.
Jurek (430 punktów)
>Seks jest cudowny.

Trzeba by fachowca zapytać.Np: abepe Peatza.
milczewski (2335 punktów)
Zawsze mnie zastanawia i wciąż dziwi podejście niektórych do seksu. Te wypowiedzi pełne pseudonaukowego bełkotu przypominają dyskusje akademików o słoniu oglądanym przez mikroskop. Jestem prostym człowiekiem i wydaje mi się, że tym ludziom po prostu żadna kobieta nie zrobiła dobrze koło nogi
12-08-2009 15:40 
 Ocena 2 na 2
dragomeda (100 punktów)
>Zawsze mnie zastanawia i wciąż dziwi podejście niektórych do seksu. Te wypowiedzi pełne pseudonaukowego bełkotu przypominają dyskusje akademików o słoniu oglądanym przez mikroskop. Jestem prostym człowiekiem i wydaje mi się, że tym ludziom po prostu żadna kobieta nie zrobiła dobrze koło nogi
>

Nie jestes prosty , a skromny.
dragomeda (100 punktów)
Poczytaj sobie o psychologii strachu i wywoływaniu poczucia winy. A zrozumiesz
jak to działa.

Ty już zrodziłaś się w grzechu, przekraczając łono swej matki.
Z góry jesteś gorsza, i by być jedna z nich, musisz być inicjowana i na zawsze pozostać ukorzona owieczka, która nie może przeskoczyć plotek dalej, pod groźba "wyklęcia".
Wszystkie Twoje naturalne instynkty, których zaspokajanie jest częścią życia, zostają powstrzymane. W zamian dostajesz nadzieje na życie wieczne. Ale tylko wtedy gdy będziesz posłuszna panu.
By odstraszyć Cie od grzechu, kościół posługuje się upadłym aniołem, bez którego tak naprawdę..... by nie istniał.

Seks jest częścią człowieczeństwa, a także stymulantem dla naszej psychiki i trzeźwości myślenia. Nie mogłabym bez niego żyć i zapewne dla moich pracowników byłabym jeszcze gorsza, niż jestem.
Madman (7811 punktów)
>2. Zakaz antykoncepcji czyli zapomnij człowieku o beztroskim seksie; strach przed
>kolejną ciążą może po prostu paraliżować
Ech. Z tego, co wiem, to Kościołowi zależy na gotowości na poczęcie potomka. Czyli w skrócie - Nervosan na biegunkę. W każdej chwili możesz się wpakować w niezłe g...o, ale przynajmniej się nie przejmujesz.
>4. Negatywny stosunek do seksualności jako takiej
Ile księży, tyle różnych stanowisk. Widziałem ostatnio książkę Ksawerego Knotza (OFMCap) pod tytułem "Seks jakiego nie znacie". Na początku myślałem, że będzie to o homoseksualnych stosunkach z ministrantami, bo takiego seksu "Małżonkowie kochający Boga" raczej nie znają. Jednak nieźle się zdziwiłem. Postęp jest widoczny. Parafrazując, wygląda to mniej więcej tak: Jeśli stosunek prowadzi do wytrysku w pochwie, dozwolone są wszelkie pieszczoty, również oralne i manualne.
22-08-2009 17:01 
 Ocena 1 na 1
maciejo (3492 punktów)
>>2. Zakaz antykoncepcji czyli zapomnij człowieku o beztroskim seksie...

I bardzo słusznie!!! Polaków jest coraz mniej, kto będzie na nasze emerytury pracować!! Żadnej antykoncepcji tylko do roboty!!
spray (5875 punktów)
>Seks jest cudowny.
>Łączy partnerów, (...)
Jest cudowny, jesli laczy partnerow.
Ale przede wszystkim jest takim wynalazkiem natury, ktory bardzo bliski jest perpetuum mobile. Jak wszystkie instynkty. To, ze dla nas moze byc cudowny w wyzszym wymiarze (duchowym), jest przystosowaniem ewolucyjnym , jak wszystko, czym jestesmy, od instynktow,przez emocje, do mysli.
Mysle, ze w tym wypadku jest to wynik ekonomicznego rachunku zyskow i strat dla gatunku, a poczatek bierze z altruizmu wobec przedstawicieli tegoz.
Brzmi to okropnie, ale przeciez nie wyklucza jako ostatecznego efektu dokladnego zaprzeczenia wszystkiego, z czego pochodzi. Czyz nie ? Czyz to, co w najwyzszym wymiarze (duchowym, ale ponoc niekoniecznie) laczy nas z partnerem nie jest w stanie doprowadzic do kompletnego zaprzeczenia tego, z czego taka wiez pochodzi ? Do poswiecenia zycia wlacznie.
No, tak... Teraz mowie juz o milosci. Ale nie tylko.
Najbardziej chce zaakcentowac, ze niezaleznie od tego, czy seks kojarzy sie z miloscia, czy tylko z przyjemnoscia (tak sie sklada, ze chyba najintensywniejsza, w czym znowu widze lajdactwo Natury), czy z tym, czym jest naprawde , czyli checia niekoniecznie uswiadomiona do przekazywania zycia, jest instynktem. A nad instynktem w pelni zapanowac sie nie da.
Dlatego kontrolowanie sfery instynktow czlowieczych jest tozsame z panowaniem nad czlowiekiem.
Dla uprzytomnienia wagi zjawiska proponuje sobie wyobrazic panowanie okreslonej grupy osobnikow danego gatunku nad zasobami wody, albo pozywienia. Wystarczy odpowiednia sila oddzialywania na reszte osobnikow, zeby zrobily one w sytuacji krytycznego braku - wszystko.
Powietrze , woda i pozywienie sa potrzebami dajacymi sie kotrolowac w mniejszym zakresie, przynajmniej czasowym, dlatego jeszcze nikt nad tymi instynkatami nie probowal zapanowac w pelni. A gdy probowal, skonczyl marnie. Historia zna takie przypadki
Sex nalezy do instynktow, ktore kontrolowac troche latwiej, bo przy zapewnionym dostepie do tlenu, wody i bialek, oraz weglowodanow, instynkt seksualny wrecz mozna powstrzymac i czekac na sprzyjajace warunki dla rozmnazania. A tym czasem tylko przetrwac.
I tu jest Burek pogrzebany zywcem !
Dlatego TEN instynkt wybrala religia (nie tylko wyznanie KrK), jako narzedzie sprawowania rzadu dusz !
Chcesz kierowac czlowiekiem - zapanuj nad jego instynkatami. Chcesz, zeby sam sie chetnie poddawal kierownictwu - wyjasnij mu, dlaczego bedzie lepiej, gdy zrobisz to za niego.
Czy kiedykolwiek wymyslono lepszy wytrych do czlowieka ?
Nie sadze. Tym bardziej, ze jednoczesnie dalo sie czlowiekowi wytrych do swiata. Tyle, ze uzycie tego ostatniego z definicji zachowane jest na ostatnia odslone , hehehe...
Wiec jakby co, zazalen nie uwzgledniamy
25-08-2009 13:11 
 Ocena 1 na 1
dragomeda (100 punktów)
>>Seks jest cudowny.
>>Łączy partnerów, (...)
>Jest cudowny, jesli laczy partnerow...............

"Jesli "jest jedynie , twoim osobistym punktem widzenia.

Sex jest niezbedny. Czy laczacy , czy tez jedynie po to by zaspokoic porzadanie lub chec posiadania danego osobnika. Sex jest przyjemny , w jakims celu. Prawda? Chcialabys odebrac mozliwosc uprawiania sexu osobom ktore nie kochaja?
Ja wolalabym, aby bylo jakies prawo dotyczace milosci. Przykladowo deklarowanie jej partnerowi z wykrywaczem klamstw. Oszczedziloby to nerwow i niektorych wojen itd. I przyznam , ze na tescie nie wypadlabym najlepiej Pamietaj , ze mozna kochac z roznych powodow.
Ja kocham mojego profesora po dzis dzien, nie bezinteresownie, ale dlatego ze jest inteligentny i jest dla mnie autorytetm. Aby mu to okazac, zrobilabym to z nim jak nikt nigdy dotad. Jaki to rodzaj milosci? Wedlug mnie to sex z milosci.
A milosc to przde wszystkim,szacunek do cech osobowosci i fizycznosci, ktore nie wkurza nas po kilku tygodniach bycia razem i szacunek do tego kim jestesmy.

Wracajac to Twojej wypowiedzi ,podkresle, ze niezaspokajanie tego instynktu prowadzi zdrowego czlowieka do wielu, wypaczen i chorob umyslowych. A nie wszyscy na tym kolorowym swiecie znajduja milosc, nie ktorzy nie chca, nie ktorzy poprostu nie potrafia lub sa ulomni fizycznie, malo atrakcyjni, czy nie odwazni. Ale zapeniam Cie, ze oni takze maja sposoby na zaspokajanie tych potrzeb i maja do tego pelne prawo.

Swiat opiera sie na sexualnosci i potrzebach.

Best regards to everyone.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Seks jest cudowny.
>>>Łączy partnerów, (...)
>>Jest cudowny, jesli laczy partnerow...............
> "Jesli "jest jedynie , twoim osobistym punktem widzenia.
>Sex jest niezbedny. Czy laczacy , czy tez jedynie po to by zaspokoic porzadanie lub chec posiadania danego osobnika. Sex jest przyjemny , w jakims celu. Prawda? Chcialabys odebrac mozliwosc uprawiania sexu osobom ktore nie kochaja?

Ależ w żadnym wypadku. Seks jest niezbędny. Nie można przecież wiecznie czekać na zakochanie. Ale jak się przytrafi, to wtedy seks jest cudowny.

>Swiat opiera sie na sexualnosci i potrzebach.

Dla niektórych Pań tutaj tylko na racjonalizmie i nauce.
26-08-2009 11:24 
 Ocena 4 na 4
dragomeda (100 punktów)

>>Swiat opiera sie na sexualnosci i potrzebach.
>Dla niektórych Pań tutaj tylko na racjonalizmie i nauce.
>

Sexualnosc mozna wytlumaczyc calkiem racjonalnie z punktu widzenia psychologii. A w tych czasach tym bardziej. Nie dziwie sie ze, jak Twoim zdaniem, Panie zaczynaja myslec racjionalnie, i naukowo podchodza do tych spraw .Moim zdaniem takich jest wciaz za malo. To powod dla ktorego nie mam kolezanek i nie zamierzam. Moze gdybym mogla przebrnac przez wieki, czekajac az kobiety ewolucjonizuja bardziej. Na razie rozmowy o ciuszkach i paznokciach odpadaja.
A szkoda, bo jestesmy lepszymi od mezczyzn, analizatorkami Kobiety marnuja te sile na rzecz utartych w masie rol. Wracajac do racjonalizmu, w tych czasach trzeba mezczyzn wybierac z racjonalnych pobudek , a nie na hurra. Poniewaz, sa o wiele slabsi, niz kiedys przed laty i czesto "pokladaja sie na naszych barkach", co jest uciazliwe psychicznie jak i fizycznie. W lozku takze nie jest za wesolo, poniewaz mezczyzni ucieraja sobie jakie stereotypy rodem z plytkiego filmu porno i ciezko jest wydobyc z Was cos indywidualnego. A jak jest z Toba? Jestem ciekawa, Twojej opinii.

Kolega mojego meza, zapytal go ostatnio, jak on sobie znalazl taka fajna zone, czy ma duzego ........? Czy tez ma duzo kasy.? To pokazuje co Wy sobie o nas myslicie i jak grubo pomylil sie ten kolega. Kto wybiera, to Wy wiecie najlepiej....

Pozdrawiam.....
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Swiat opiera sie na sexualnosci i potrzebach.
>>Dla niektórych Pań tutaj tylko na racjonalizmie i nauce.
>>
> Sexualnosc mozna wytlumaczyc calkiem racjonalnie z punktu widzenia psychologii. A w tych czasach tym bardziej.

To im wytłumacz.

>Nie dziwie sie ze, jak Twoim zdaniem, Panie zaczynaja myslec racjionalnie, i naukowo podchodza do tych spraw .Moim zdaniem takich jest wciaz za malo. To powod dla ktorego nie mam kolezanek i nie zamierzam. Moze gdybym mogla przebrnac przez wieki, czekajac az kobiety ewolucjonizuja bardziej. Na razie rozmowy o ciuszkach i paznokciach odpadaja.

Ale one tylko o naukach przyrodniczych, a seks to tylko fizjologia niezbędna do prokreacji. Nic więcej.

>A szkoda, bo jestesmy lepszymi od mezczyzn, analizatorkami Kobiety marnuja te sile na rzecz utartych w masie rol. Wracajac do racjonalizmu, w tych czasach trzeba mezczyzn wybierac z racjonalnych pobudek , a nie na hurra. Poniewaz, sa o wiele slabsi, niz kiedys przed laty i czesto "pokladaja sie na naszych barkach", co jest uciazliwe psychicznie jak i fizycznie. W lozku takze nie jest za wesolo, poniewaz mezczyzni ucieraja sobie jakie stereotypy rodem z plytkiego filmu porno i ciezko jest wydobyc z Was cos indywidualnego. A jak jest z Toba? Jestem ciekawa, Twojej opinii.

Ze mną tak samo. Średnia europejska. Jak mówisz, że w łóżku niewesoło to zmień sobie męża, albo on sobie żonę. Może będzie weselej.

>Kolega mojego meza, zapytal go ostatnio, jak on sobie znalazl taka fajna zone, czy ma duzego ........? Czy tez ma duzo kasy.? To pokazuje co Wy sobie o nas myslicie i jak grubo pomylil sie ten kolega. Kto wybiera, to Wy wiecie najlepiej....

Wiadomo, że wy nas, po ocenie przystojności portfela, duży dodatek, wszak mile widziany. No chyba, że znudzony mąż, rozmieni czterdziestkę na dwie dwudziestki, bo go na to stać. Co wtedy wybierze czterdziestka po dwójce dzieci, z rozstępami i obwisłymi piersiami, nieco roztyta?
O czym ja tutaj gadam. Anim przystojny w portfelu, reszta średnia europejska, to czym by tu uwieść Kowalską?
26-08-2009 13:52 
 Ocena 3 na 3
dragomeda (100 punktów)

>To im wytłumacz.
Tlumaczenie nic , nie da, trzba poczekac latami aby pogodzily sie z potepionym hedonizmem.

>Ale one tylko o naukach przyrodniczych, a seks to tylko fizjologia niezbędna do prokreacji. Nic więcej.
Tak moga mowic kobiety, ktore tak naprawde nie zaznaly prawdziwego sexu i sa zaszufladkowane.

>Ze mną tak samo. Średnia europejska. Jak mówisz, że w łóżku niewesoło to zmień sobie męża, albo on sobie żonę. Może będzie weselej.

On jest moim mezem , bo zdal egzamin na wszystkich poziomach moich wymagan. To moj trzeci maz i ostatni ( najprawdopodobniej ),

>Wiadomo, że wy nas, po ocenie przystojności portfela, duży dodatek, wszak mile widziany. No chyba, że znudzony mąż, rozmieni czterdziestkę na dwie dwudziestki, bo go na to stać. Co wtedy wybierze czterdziestka po dwójce dzieci, z rozstępami i obwisłymi piersiami, nieco roztyta?
>O czym ja tutaj gadam. Anim przystojny w portfelu, reszta średnia europejska, to czym by tu uwieść Kowalską?

Urodzilam dwoje dzieci, w poprzednim malzenstwie. Piersi to nie problem. Rozstepy takze mozna naprawic. Powierzchowne cechy to raczej, drugi plan. Problem w tym , ze maz jest znudzony, bo jego zona jest znudzona i nie ma ochoty robic nic co zminiloby ten stan rzeczy. Poza tym, jak juz rozmieni, to zazwyczaj kosztuje go to wiecej nerwow niz przyjemnosci. A dwudziestki splyna w jakims barze do bardziej przstojnej kieszeni. I zostanie goly i bosy,
proszac 40 o rekredyt.
Poza tym to moze zrobic jedynie ktos kto mysli osprzetem miedzy nogami. A w mozgu ma zerwana linie wysokiego napiecia, w porywach wiatru stykajaca do masy.

Portfel mnie nie obchodzil, bo mam o wiele grubszy. Nie jestem z tych lubiacych materialne uzaleznienia. Na to pracuje od najwczesniejszych lat. On wie, ze w temacie finansowym jest mi zbedny , ze tak powiem. Dla mnie liczy sie inteligencja, szacunek i potencjal do tego , aby przezyc swoj czas jak najciekawiej , miec cos wspolnie do zrobienia. Bez stresu zakonczyc zycie smiejac sie smierci w twarz.

Pozdrawiam Pana Srednio Europejkiego
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>
>>Ze mną tak samo. Średnia europejska. Jak mówisz, że w łóżku niewesoło to zmień sobie męża, albo on sobie żonę. Może będzie weselej.
>On jest moim mezem , bo zdal egzamin na wszystkich poziomach moich wymagan. To moj trzeci maz i ostatni ( najprawdopodobniej ),

To rozumiem. Wyjątkowo starannie wyszukany mężczyzna.

>>O czym ja tutaj gadam. Anim przystojny w portfelu, reszta średnia europejska, to czym by tu uwieść Kowalską?

>Portfel mnie nie obchodzil, bo mam o wiele grubszy. Nie jestem z tych lubiacych materialne uzaleznienia. Na to pracuje od najwczesniejszych lat. On wie, ze w temacie finansowym jest mi zbedny , ze tak powiem. Dla mnie liczy sie inteligencja, szacunek i potencjal do tego , aby przezyc swoj czas jak najciekawiej , miec cos wspolnie do zrobienia. Bez stresu zakonczyc zycie smiejac sie smierci w twarz.

Czekaj, czekaj, to może mam jakieś szanse u Kowalskiej?
26-08-2009 15:31 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Ale one tylko o naukach przyrodniczych, a seks to tylko fizjologia niezbędna do prokreacji. Nic więcej.

Od kogo to usłyszałeś??

Jaka prokreacja? Seks uprawia się dla przyjemności, choć- i owszem- jest to fizjologia
26-08-2009 15:47 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>>Ale one tylko o naukach przyrodniczych, a seks to tylko fizjologia niezbędna do prokreacji. Nic więcej.
>Seks uprawia się dla przyjemności, choć- i owszem- jest to fizjologia

(Pomijając już ten drobny szczegół, że fizjologia, to też nauka jakby przyrodnicza...)

fides ex necessitate esse non debet
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ale one tylko o naukach przyrodniczych, a seks to tylko fizjologia niezbędna do prokreacji. Nic więcej.
>Od kogo to usłyszałeś??
>Jaka prokreacja? Seks uprawia się dla przyjemności, choć- i owszem- jest to fizjologia

Liliac, no przecież nie od Ciebie. Od Ciebie usłyszałem o bluzeczkach z dekoltem i... Ehhh, szkoda gadać.
26-08-2009 16:12 
 Ocena 2 na 2
Climber (3006 punktów)

>O czym ja tutaj gadam. Anim przystojny w portfelu, reszta średnia europejska, to czym by tu uwieść Kowalską?

Jako stary podrywacz na emeryturze podpowiem ci witwosie: musisz mieć kawałek wyglądu albo kawałek samochodu. Jeśli nie masz ani jednego ani drugiego to spróbuj na dobry bajer ;P


Szamani wciąż działają
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>O czym ja tutaj gadam. Anim przystojny w portfelu, reszta średnia europejska, to czym by tu uwieść Kowalską?
>Jako stary podrywacz na emeryturze podpowiem ci witwosie: musisz mieć kawałek wyglądu albo kawałek samochodu. Jeśli nie masz ani jednego ani drugiego to spróbuj na dobry bajer ;P

Mama moja też tak mówi. Dobry wygląd w dobrym samochodzie, albo dobre gadane.
Jak tu dobrać się do duszy kobiety, nie mówiąc o reszcie, jak jej w głowie tylko socrealizm? A przecież wiem, że uduchowioną jest.
26-08-2009 16:46 
 Ocena 1 na 1
Climber (3006 punktów)
>>>O czym ja tutaj gadam. Anim przystojny w portfelu, reszta średnia europejska, to czym by tu uwieść Kowalską?
>>Jako stary podrywacz na emeryturze podpowiem ci witwosie: musisz mieć kawałek wyglądu albo kawałek samochodu. Jeśli nie masz ani jednego ani drugiego to spróbuj na dobry bajer ;P
>Mama moja też tak mówi. Dobry wygląd w dobrym samochodzie, albo dobre gadane.
>Jak tu dobrać się do duszy kobiety, nie mówiąc o reszcie, jak jej w głowie tylko socrealizm? A przecież wiem, że uduchowioną jest.

Zastanawia mnie tylko to czy sumienie Ci pozwala na łamanie przykazań bożych i uwiedzenie Kowalskiej. Chyba, że chodzi tylko o uwodzenie a nie uwiedzenie

Szamani wciąż działają
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Zastanawia mnie tylko to czy sumienie Ci pozwala na łamanie przykazań bożych i uwiedzenie Kowalskiej. Chyba, że chodzi tylko o uwodzenie a nie uwiedzenie

Czy mówisz o tym odwiecznym problemie, w czyim łożu? No przecież w moim. A tam, dla niej jestem gotów grzeszyć, ile wlezie. W cudzym też.
finerbijk (17282 punktów)
>Czy mówisz o tym odwiecznym problemie, w czyim łożu? No przecież w moim. A tam, dla niej jestem gotów grzeszyć, ile wlezie. W cudzym też.
Ty witwos, wydaje mi się, że jesteś taki papierowy tygrys, w domku pewnie cicha myszka, pomimo to Cię lubię

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365