 |
Uprzywilejowani pacjenci profesora Witkiewicza Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-07-2009 23:32 | Osnowa (11779 punktów) | Uprzywilejowani pacjenci profesora Witkiewicza
5 na 5 |
W czerwcowym wydaniu Gazety Lekarskiej prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, prezes Towarzystwa Chirurgów Polskich, ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Onkologicznej w udzielonym wywiadzie zadeklarował jako właściwe takie oto traktowanie pacjentów. 1. Staram się jednakowo traktować pacjentów, niezależnie od ich profesji - z szacunkiem, uczciwie, solidnie; 2. Zawsze szczególnie traktuję chorego kolegę-lekarza. Nauczyłem się tego od moich nauczycieli zawodu. Oni wpajali nam - młodym adeptom sztuki - szacunek do siebie nawzajem; 3. Jestem pewien, że koleżankom/kolegom, a także ich najbliższym rodzinom należy się bezwzględne uprzywilejowanie i bezinteresowna pomoc jako pacjentom, myślę, że to ważny element naszego zawodu, który powinien być szczególnie doceniany i podtrzymywany.Moje pytanie brzmi, która z zaproponowanych postaw jest najbardziej zgodna z etyką, oraz jaką etyką: uniwersalną, lekarską, czy może etyką władzy? . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Moje pytanie brzmi, która z zaproponowanych postaw jest najbardziej zgodna z etyką, oraz jaką >etyką: uniwersalną, lekarską, czy może etyką władzy?
Prof. Wojciech Witkiewicz nawiązuje tu do starej zasady, obowiązującej kiedyś, że lekarzy i ich rodziny przyjmuje się po za kolejką i tej ważnej, że lekarz od lekarza nie bierze. Kiedyś była to w środowisku sztywna zasada. Obecnie nie obowiązuje. Traktować to należy jak deputat węglowy w górnictwie, czy dodatki w służbach mundurowych. To nawoływanie do tradycji i zasad.
Pozdrawiam. >.
|
|
 | 4 na 4 | Osnowa (11779 punktów) |
>Prof. Wojciech Witkiewicz nawiązuje tu do starej zasady, obowiązującej kiedyś, że lekarzy i ich rodziny przyjmuje się po za kolejką i tej ważnej, że lekarz od lekarza nie bierze. By lekarz od lekarza za leczenie nie brał, trzeba by lekarzy zwolnić z obowiązku płacenia na NFZ, więc tę ideę Witkiewicz tutaj głosi.
> Traktować to należy jak deputat węglowy w górnictwie, czy dodatki w służbach mundurowych. Z tą wszakże różnicą, że lepsze traktowanie lekarza czyni traktowanie nielekarza gorszym.
W istocie więc Witkiewicz twierdzi, że należy niektórych pacjentów traktować gorzej. Tych mianowicie, którzy winni płacić składkę w pierwszej kolejności - jako że lekarze bez kolejki - przeznaczoną na leczenie traktowanych lepiej.
>To nawoływanie do tradycji i zasad. Plus brak logiki, całkiem jak w KK. .
|
|
|  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Prof. Wojciech Witkiewicz nawiązuje tu do starej zasady, obowiązującej kiedyś, że lekarzy i ich rodziny przyjmuje się po za kolejką i tej ważnej, że lekarz od lekarza nie bierze. >By lekarz od lekarza za leczenie nie brał, trzeba by lekarzy zwolnić z obowiązku płacenia na NFZ, więc tę ideę Witkiewicz tutaj głosi.
Nie widze tego w jego wypowiedzi. Widzę i to wyraźnie to co napisałem.
>> Traktować to należy jak deputat węglowy w górnictwie, czy dodatki w służbach mundurowych. >Z tą wszakże różnicą, że lepsze traktowanie lekarza czyni traktowanie nielekarza gorszym.
Dalej to samo. Nie jestem lekarzem, pochodzę z lekarskiej rodziny, wżeniłem się w rodzinę w 100% lekarską, sam przez kilka lat tworzyłem i prowadziłem firmę medyczną. Jak będziesz chciał, to tę zasadę rozwinę. Nie widzę w tym co napisał prof. nic innego niż to co już sam napisałem. Od 1989 lekarz zaczął brać od lekarza.
>W istocie więc Witkiewicz twierdzi, że należy niektórych pacjentów traktować gorzej. Tych mianowicie, którzy winni płacić składkę w pierwszej kolejności - jako że lekarze bez kolejki - przeznaczoną na leczenie traktowanych lepiej.
Czytasz na opak. Napisał właśnie, że z takim traktowaniem pacjentów należy skończyć, jedyne grupy uprzywilejowane wymienił. To jest wezwanie do powrotu środowiska lekarskiego, do starej etyki. Wszystkich innych traktować równo, bez względu kim są i jakie mają pieniądze,
>Plus brak logiki, całkiem jak w KK.
Mocno przesadziłeś. >. >
|
|
| |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > Napisał właśnie, że z takim traktowaniem pacjentów należy skończyć[..].W którym miejscu?
|
|
| | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Napisał właśnie, że z takim traktowaniem pacjentów należy skończyć[..].> W którym miejscu? w punkcie 1.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | > >>Napisał właśnie, że z takim traktowaniem pacjentów należy skończyć[..].> >W którym miejscu? > w punkcie 1.> Napisał także punkt 2 i punkt 3. W którym miejscu jest wzmianka, że opisane zachowanie jest czymś niewłaściwym, ewentualnie dotyczy jedynie pewnych aspektów sprawy (np. szacunku dla wiedzy pacjenta-lekarza)? Powiedz proszę własnymi słowami o co chodzi w punkcie 3. Nie, nie przepisz. Przeczytaj, zrozum i powiedz sam. Nie, nie chodzi mi o przesłanie. Chodzi mi o streszczenie.
|
|
| |  | 4 na 4 | Osnowa (11779 punktów) |
>Nie widze tego w jego wypowiedzi. Czego nie widzisz? Że im większe słońce tym głębszy cień - tego też nie widzisz?
>Jak będziesz chciał, to tę zasadę rozwinę. Jak chcesz to rozwijaj, dla mnie sytuacja jest klarowna, napisałem co widzę.
>Od 1989 lekarz zaczął brać od lekarza. I co, w 1989 nastąpił koniec świata?
>Czytasz na opak. Pokazuję drugą stronę medalu.
>Mocno przesadziłeś. Z naszego śnienia o dobrej służbie zdrowia obudzimy się z ręką w nocniku. Gołym okiem widać co powstaje ze składek na służbę zdrowia - na wszystko brakuje pieniędzy, bo płace lekarzy sięgają 80% kosztów - i tak podobno drogiego - leczenia. Ale to mało, trzeba, żeby lekarze i ich rodziny mieli "za darmo", co oznacza "na koszt płacących składki". Tu nie chodzi o jednego Witkiewicza, a o całe środowisko, które staje się coraz bardziej hermetyczne i pazerne - na kasę i władzę i bezkarnie głosi coraz bardziej irracjonalne teorie. Jak kler. .
|
|
| | |  | 1 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Z naszego śnienia o dobrej służbie zdrowia obudzimy się z ręką w nocniku. Gołym okiem widać co powstaje ze składek na służbę zdrowia - na wszystko brakuje pieniędzy, bo płace lekarzy sięgają 80% kosztów - i tak podobno drogiego - leczenia. Ale to mało, trzeba, żeby lekarze i ich rodziny mieli "za darmo", co oznacza "na koszt płacących składki".
Gdzie to napisał?
Tu nie chodzi o jednego Witkiewicza, a o całe środowisko, które staje się coraz bardziej hermetyczne i pazerne - na kasę i władzę i bezkarnie głosi coraz bardziej irracjonalne teorie. Jak kler.
Wróć do tematu, który sam poruszyłeś, wróć do logiki, a wtedy, jeżeli jeszcze będziesz chciał pogadać, do mnie. Widzę, żeś jadem zaślepiony.
Pozdrawiam. >.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Osnowa (11779 punktów) |
> >trzeba, żeby lekarze i ich rodziny mieli "za darmo", co oznacza "na koszt płacących składki".> Gdzie to napisał?Nie mówię, że to napisał, tylko pokazuję do czego w prostej linii mogą doprowadzić proponowane przez Witkiewicza lekarskie przywileje. > wróć do logikiProszę. Witkiewicz niczym kler głosi sprzeczne ze sobą twierdzenia. Jeśli nie po to, by mieć alibi na każdy zarzut, a potem swobodnie rozwijać korzystne dążenia, to po co? Praktyczne pożytki z bezkarnego głoszenia bzdury pokazuje religia, trzeba tylko zastrzec prawo rozstrzygania takich bzdur dla "kompetentnych". A ten warunek lekarze realizują od dawna.  > Widzę, żeś jadem zaślepiony.A Ty miodem zalepiony. .
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>trzeba, żeby lekarze i ich rodziny mieli "za darmo", co oznacza "na koszt płacących składki". >>Gdzie to napisał? >Nie mówię, że to napisał, tylko pokazuję do czego w prostej linii mogą doprowadzić proponowane przez Witkiewicza lekarskie przywileje.
Ile Ty masz lat Osnowo. Myślałem, ze pamiętasz napisy na drzwiach przychodni: "Pracownicy Służby Zdrowia obsługiwani są po za kolejka"
Nie pamiętasz? Toś młody.
Nie dyskutuje na temat kleru. Teza, którą postawiłeś na początku jest błędna. Nie buduj na nie ciągu dalszego.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Osnowa (11779 punktów) |
>Toś młody. Zmierzysz mi długość nogawki?
>Teza, którą postawiłeś na początku jest błędna. Dyskusja, którą próbujesz rozłożyć jest słuszna. .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Dyskusja, którą próbujesz rozłożyć jest słuszna.
No to posłuchaj uważnie. Niczego nie próbuję rozłożyć. To jest temat mi bardzo bliski, nie tylko z tych powodów o których pisałem, również osobistych doświadczeń. Mam bardzo wiele tu do powiedzenia. Jeżeli myślisz, że moja obecność w tym wątku, spowodowana jest chęcią jego rozłożenia, a nie podzieleniem się refleksja, to jesteś w błędzie. Ale po tym twoim podejściu, nie widzę potrzeby uczestnictwa w nim. Wykasuj więc proszę wszystkie moje wypowiedzi, nadaj mu taki kierunek jaki uważasz za stosowne. Dobrej zabawy. Szybko przejdź do oceny kleru, lepiej tu jest to punktowane.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Osnowa (11779 punktów) |
>Mam bardzo wiele tu do powiedzenia. Pisz co chcesz, ale bajki będę demaskować. .
|
|
| | |  | 4 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Pokazuję drugą stronę medalu.
I po co to zaraz się tak zacietrzewiać, przecież profesor to też człowiek, chce dobrze, a że troszeczkę lepiej dla swoich, to, co w tym złego, trza człowieka zrozumieć, bądźmy ludźmi, nie można się tak wszystkiego czepiać. Jakby wszyscy mieli po równo, to właśnie byłoby nie po równo, no, bo gdyby dać chudzielcowi i grubasowi taką samą kromkę chleba, to czy to byłoby sprawiedliwe, no pewnie, że nie. Pamiętaj, że wyleczony przez lekarza lekarz, wyleczy jeszcze więcej lekarzy. Sam teraz widzisz, Osnowo, jaki jesteś dziecinnie naiwny w tym swoim równouprawnieniu. Żeby było sprawiedliwie, musi być trochę niesprawiedliwie, a kto wie, może nawet i całkiem niesprawiedliwie, żeby choć odrobina sprawiedliwości sobie nie niepokojona mogła być. Taki lekarz jak będzie leczył tylko lekarzy, to przecież kiedyś, choćby tylko z ciekawości, albo i z nudów, wyleczy i ciebie, no może nie zaraz całkowicie wyleczy, ale choć miłe słowo powie, a jakby leczył wszystkich po równo, to na wszystkich, by tylko burczał i co, chcesz żeby ciebie leczył taki burczący lekarz, pewnie, że nie chcesz, więc lepiej wcale się nie lecz, niech lekarze leczą się sami, wystarczy w zupełności jak my będziemy tylko płacić składki, a czasem jakiś lekarz powie nam dobre słowo, a kto wie, może i jakąś receptę wypisze, choćby i nie na nasza chorobę, aleć zawszeć to coś.
Aneta Dziwińska
|
|
| |  | | liliac (147340 punktów) | >Od 1989 lekarz zaczął brać od lekarza.
Na szczęście jeszcze nie wszędzie i nie zawsze, witwosie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Osnowa (11779 punktów) |
>Od 1989 lekarz zaczął brać od lekarza. >Na szczęście jeszcze nie wszędzie i nie zawsze, witwosie. Jak to na szczęście, czyje niby?
Przecież w przypadku prywatnej praktyki byłoby nadużyciem dobrej woli skorzystanie z usługi kolegi lekarza za darmo, a w przypadku świadczenia w ramach ubezpieczenia nietaktem byłoby żądanie zapłaty przez lekarza usługę świadczącego. Więc o czym tu mowa? .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Przecież w przypadku prywatnej praktyki byłoby nadużyciem dobrej woli skorzystanie z usługi kolegi lekarza za darmo, a w przypadku świadczenia w ramach ubezpieczenia nietaktem byłoby żądanie zapłaty przez lekarza usługę świadczącego. Więc o czym tu mowa? >. >
Zasadniczo o prywatne właśnie praktyki idzie. Zwyczaj sprawiał, że nie uważało się tego za nietakt- w pewnych rozsądnych granicach- tzn płacę np. za materiały tudzież robociznę np. technika, ale już za samą poradę/usługę kolega lekarz nic sobie nie liczy, o ile nie jest to rzecz wyjątkowo trudna/wymagająca/czasochłonna. Nietakt niwelowała natomiast niepisana zasada wzajemności. Zapewniam cię, że pobierania opłat za usługi opłacone w ramach ubezpieczenia absolutnie nie popieram- ani od lekarzy, ani od pacjentów pozbawionych powiązań zawodowych z tą branżą.
|
|
| | | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
> Zasadniczo o prywatne właśnie praktyki idzie."Tylko"??? Przecież aby "lekarz od lekarza nie brał", to trzeba by znieść pobieranie od lekarzy składki na ubezpieczenie zdrowotne! Czy po to profesor mówi o bezinteresownej pomocy, żeby w czyjeś prywatne praktyki i dochody wnikać?  > Nietakt niwelowała natomiast niepisana zasada wzajemności.Zamiast opłacać odpłacano, różnica o włos, więc w jakim celu profesor miałby w to wnikać? .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Zasadniczo o prywatne właśnie praktyki idzie.> "Tylko"??? Przecież aby "lekarz od lekarza nie brał", to trzeba by znieść pobieranie od lekarzy składki na ubezpieczenie zdrowotne! Czy po to profesor mówi o bezinteresownej pomocy, żeby w czyjeś prywatne praktyki i dochody wnikać? Profesor mówi o pewnej grzecznościowej zasadzie funkcjonującej w środowisku. Odnoszę jednakowoż wrażenie, że nie o rzeczową wymianę poglądów i wyjaśnienie wątpliwości ci idzie. Jesteś pierwszą znaną osobą, która znoszenie składek zdrowotnych u lekarzy postuluje, bądź więc łaskaw swoich własnych koncepcji nie wkładać w usta osobom, z których poglądami rzekomo dyskutujesz. > >Nietakt niwelowała natomiast niepisana zasada wzajemności.> Zamiast opłacać odpłacano, różnica o włos, więc w jakim celu profesor miałby w to wnikać?> .> Ależ nie wnika- deklaruje jedynie swoją dla rzeczonego zjawiska akceptację.
|
|
| | | | | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
>Odnoszę jednakowoż wrażenie A to odnoś, odnoś, nic nam tu po wrażeniach.
>Jesteś pierwszą znaną osobą która znoszenie składek zdrowotnych u lekarzy postuluje Postulować nie postukuję, ale obserwuję tendencje i - kto wie - być może wieszczę?
>bądź więc łaskaw swoich własnych koncepcji nie wkładać w usta osobom Nie tyle ja komu co w usta wkładam, co mi gębę rzeczonego w usta wkładacza dorabiasz Ty.
>Ależ nie wnika- deklaruje jedynie swoją dla rzeczonego zjawiska akceptację. Jednakowoż nawołuje do kultywowania go na - było nie było - prywatnym gruncie. .
|
|
| | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Od 1989 lekarz zaczął brać od lekarza. >Na szczęście jeszcze nie wszędzie i nie zawsze, witwosie.
Napisałem, że znam lekarzy, znakomitych i nie mam tu na myśli tylko ich wiedzy zawodowej. Byłem też dla nich pracodawcą. Było to kilka lat temu, a wzajemny szacunek pozostał do dziś. >
|
|
 | 2 na 2 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) |
>Prof. Wojciech Witkiewicz nawiązuje tu do starej zasady, obowiązującej kiedyś, że lekarzy i ich rodziny przyjmuje się po za kolejką i tej ważnej, że lekarz od lekarza nie bierze. Kiedyś była to w środowisku sztywna zasada. Obecnie nie obowiązuje. Traktować to należy jak deputat węglowy w górnictwie, czy dodatki w służbach mundurowych. To nawoływanie do tradycji i zasad.
Tradycja i zasady w tym wypadku jest hipokryzja i asekuracja, lekarze slusznie przewidujac ze oni i ich rodziny predzej czy pozniej beda potrzebowali pomocy ustanowili sobie takie "zasady". Deputat gorniczy to zupelnie nietrafione porownanie.
|
|
3 na 3 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Dlatego ich tak nie lubimy  . Wypowiedź profesorka samodokumentująca się. Nawet komentarz jakikolwiek jest zbędny. Ciekawi mnie jednak cóż to za mędrcy byli jego nauczycielami. A szacunek dla klienta ? Toż to podstawowa zasada no ale kto by się przejmował klientem, który czasami zmuszony jest skorzystać z usługi, bo matka natura się nie popisała lub też lobby zagwarantuje sobie przymusowych klientów. Swoją drogą byłem ostatnio u dermatologa. Mówię mu o swoim problemie i że generalnie w necie wyczytałem, że żadne terapie nie pomagają na ten problem ludziom, na co pan stwierdził, że w internecie to nie ma co szukać bo to lipa itd , po czym przepisał mi terapię o której przeczytałem w internecie  . Oczywiście zgodnie z tym co wyczytałem w internecie nie pomaga nic  . Na pocieszenie powiedział mi jeszcze, żebym się nie przejmował wszak to nie rak  . Naszła mnie teraz jeszcze pewna myśl. Dlaczego płaci się przed usługą ? Zapłaciłem za usługę, która nie została wykonana, przecież nie wyzdrowiałem. Czyli co zostałem oszukany w biały dzień. W cywilizowanym i mniej cywilizowanym świecie płaci się za wykonanie usługi. Dodatkowo nie dostałem żadnego rachunku itd. Chyba czas się wziąć za darmozjadów.
|
|
 | 1 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Dlatego ich tak nie lubimy . Wypowiedź profesorka samodokumentująca się. Nawet komentarz jakikolwiek jest zbędny. Ciekawi mnie jednak cóż to za mędrcy byli jego nauczycielami.Nauczycielem profesora jest życie, i inni szlachetni, co poświecili medycynie swoje życie, zarabiając 1/3 tego co górnik, nie zrozumiesz tego.
|
|
|  | 3 na 3 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >Dlatego ich tak nie lubimy . Wypowiedź profesorka samodokumentująca się. Nawet komentarz jakikolwiek jest zbędny. Ciekawi mnie jednak cóż to za mędrcy byli jego nauczycielami.> Nauczycielem profesora jest życie, i inni szlachetni, co poświecili medycynie swoje życie, zarabiając 1/3 tego co górnik, nie zrozumiesz tego.> Pewnie, że nie zrozumiem, nikt tych "szlachetnych" ludzi nie zmusił do zajmowania się tym czym się zajmują. Jeśli zazdroszczą górnikom, niech zostaną górnikami.
|
|
| |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>> >Pewnie, że nie zrozumiem, nikt tych "szlachetnych" ludzi nie zmusił do zajmowania się tym czym się zajmują. Jeśli zazdroszczą górnikom, niech zostaną górnikami.
Piszę o ludziach, pewnie już nieżyjących, którzy uprawiali ten zawód, bo mieli w sobie powołanie, poczucie misji. Z tego powodu, w czasach komuny byli miernie wynagradzani. Dobrze mieli tylko ginekolodzy od skrobanek. Nie każdy się tego podejmował, z przyczyn swojego poglądu na ludzkie życie. Wtedy żył ubogo, mając tytuł profesora.
Nie napiszę, że Twoja wypowiedź świadczy o prymitywizmie i braku rozumienia czegokolwiek, bo mi Osnowa i ci co Ciebie plusami nagrodzili, mnie nagrodzą minusami.
Deprecjonujesz ten zawód, poprzez dzisiejszy ogląd rzeczywistości. Znieważasz ludzi oddanych temu zawodowi, których kiedyś znałem i szanowałem, ale także tych co jeszcze wykonują ten zawód, z poczucia swojego powołania, jago misji i obowiązku. Dobrych i mądrych lekarzy tez osobiście znam.
|
|
| | |  | 2 na 4 | Osnowa (11779 punktów) |
>Piszę o ludziach, pewnie już nieżyjących, którzy uprawiali ten zawód, bo mieli w sobie powołanie, poczucie misji. Z tego powodu, w czasach komuny byli miernie wynagradzani. Wszyscy za komuny byli miernie wynagradzani, bez względu na poczucie misji czy zawód.
>Nie napiszę, że Twoja wypowiedź świadczy o prymitywizmie i braku rozumienia czegokolwiek, bo mi Osnowa i ci co Ciebie plusami nagrodzili, mnie nagrodzą minusami. Skoro niewart ich honor otrzymania minusa, proponuję Ci zamiennik w postaci czekania w kolejce do doktora plus potraktowanie jak zwyklaka (wg pkt 3).
>Deprecjonujesz ten zawód... Znieważasz ludzi oddanych temu zawodowi Jeżeli lekarza obraża propozycja, że mógłby zostać górnikiem to mamy tu lekarską obrazę górników. Którzy to górnicy w swojej pracy ryzykowali (do dziś zresztą ryzykują) życie.
>Dobrych i mądrych lekarzy tez osobiście znam. A ja paru dobrych i mądrych księży. .
|
|
| | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Skoro niewart ich honor otrzymania minusa, proponuję Ci zamiennik w postaci czekania w kolejce do doktora plus potraktowanie jak zwyklaka (wg pkt 3). >>Deprecjonujesz ten zawód... Znieważasz ludzi oddanych temu zawodowi >Jeżeli lekarza obraża propozycja, że mógłby zostać górnikiem to mamy tu lekarską obrazę górników. Którzy to górnicy w swojej pracy ryzykowali (do dziś zresztą ryzykują) życie.
Rozczarowałeś mnie okrutnie. Co to za argument? Dołączyłeś się? Ja mówię o ludziech, którzy poszli do tego zawodu z powołania i zarabiali w czasach komunizmy marne grosze. Gdyby jakiś Osnowa wówczas powiedział: "Chcesz zarabiać, to nie trzeba się było uczyć wiele lat na studiach, a potem całe życie, tylko zostać górnikiem" to by miał racje. Tylko kto by Osnowę leczył? Górnik kilofem?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Osnowa (11779 punktów) |
>Ja mówię o ludziech, którzy poszli do tego zawodu z powołania i zarabiali w czasach komunizmy marne grosze. Gdyby jakiś Osnowa wówczas powiedział: "Chcesz zarabiać, to nie trzeba się było uczyć wiele lat na studiach, a potem całe życie, tylko zostać górnikiem" to by miał racje. Tylko kto by Osnowę leczył? Górnik kilofem? A kto by Witwosa energię zaopatrzył - lekarz stetoskopem?
Zresztą udowodnij, że nie można być górnikiem z powołania zaopatrującym ludzi z narażeniem życia w energię. Lekarz, owszem, kształci się mozolnie do swego zawodu, ale za to górnik dla potrzeb energetycznych naraża życie. Więc uznanie, że wykonywanie górnictwa mogłoby być dla wykonawcy uwłaczające jest tego górniczego życia otwartym lekceważeniem i świadczy o rzeczywistym stosunku owego obrażonego do ludzkiego życia. Wychodzi tu więc czarno na białym - niczym kitel na węglu - ile warte są lekarskie gadki o szacunku dla ludzkiego życia.
Więc mi tu nie machaj tym dyżurnym powołaniem, bo najczęściej całe to powołanie sprowadza się do tego, żeby dobrze zarobić, a się nie narobić. Za komuny może zarobki kulały, ale i wtedy robota była niezbyt ciężka, a sam zawód prestiżowy, dający często pewną władzę i dodatkowe pieniądze - nierzadko. Stąd chętnych na medyczne studia nie brakowało nawet za najcięższej komuny. .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Ja mówię o ludziech, którzy poszli do tego zawodu z powołania i zarabiali w czasach komunizmy marne grosze. Gdyby jakiś Osnowa wówczas powiedział: "Chcesz zarabiać, to nie trzeba się było uczyć wiele lat na studiach, a potem całe życie, tylko zostać górnikiem" to by miał racje. Tylko kto by Osnowę leczył? Górnik kilofem? >A kto by Witwosa energię zaopatrzył - lekarz stetoskopem?
Prosto z kabaretu. Były takie czasy, że ludzie szli do medycyny z powołania. W imię tego powołania, państwo tym ludziom nie chciało płacić. Wystarczyło powołanie. Pamięć masz krótką, albo nogawki. Kontynuacja w tym znaczeniu tej rozmowy mija się z celem. Ja mówiłem o zarobkach, ty o szacunku do górników. Śmieszne jakieś.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Osnowa (11779 punktów) |
>Były takie czasy, że ludzie szli do medycyny z powołania. W imię tego powołania, państwo tym ludziom nie chciało płacić. Wystarczyło powołanie. No były. I co w związku z tym?
>Ja mówiłem o zarobkach, ty o szacunku do górników. Śmieszne jakieś. Ale co jest śmieszne, umieranie w kopalni po tąpnięciu albo wybuchu? .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Były takie czasy, że ludzie szli do medycyny z powołania. W imię tego powołania, państwo tym ludziom nie chciało płacić. Wystarczyło powołanie. >No były. I co w związku z tym? >>Ja mówiłem o zarobkach, ty o szacunku do górników. Śmieszne jakieś. >Ale co jest śmieszne, umieranie w kopalni po tąpnięciu albo wybuchu?
Śmieszne jest to, że ja mówię o etyce zawodu lekarskiego, bo chyba taki temat, a ty o wybuchach w kopalni. >. >
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Śmieszne jest to, że ja mówię o etyce zawodu lekarskiego, bo chyba taki temat, a ty o wybuchach w kopalni.> No to zobacz kto zaczął temat górników.Porównałem wysokość zarobków lekarzy, w dobie komuny, akurat do zarobków w górnictwie. Mogłem do innej grupy zawodowej. Nie wprowadziłem w temat, trudu pracy górnika. Przypomnę tobie i innym, że w tamtych czasach wyjątkowo słabo wynagradzało się ludzi wykształconych, za to zarobki ludzi bez tego wykształcenia bywały relatywnie bardzo wysoko. Jako inżynier, samodzielny budowniczy statków, zarabiałem znacznie mniej niż większość podległych mi robotników. Moje zarobki były dwukrotnie wyższe niż młodego lekarza z kilkuletnim stażem. Zawsze jakiś przygłup mówił "to po co studiowałeś?" >
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
>Porównałem wysokość zarobków lekarzy, w dobie komuny, akurat do zarobków w górnictwie. Mogłem do innej grupy zawodowej. Nie wprowadziłem w temat, trudu pracy górnika. Porównując płace w oderwaniu od pracy udowadniasz tyle, że z dwu różnych wielkości jedna jest większa, a druga mniejsza.
>Moje zarobki były dwukrotnie wyższe niż młodego lekarza z kilkuletnim stażem. >Zawsze jakiś przygłup mówił "to po co studiowałeś?" Jeżeli nie znasz odpowiedzi, to faktycznie - po co. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>>Moje zarobki były dwukrotnie wyższe niż młodego lekarza z kilkuletnim stażem. >>Zawsze jakiś przygłup mówił "to po co studiowałeś?" >Jeżeli nie znasz odpowiedzi, to faktycznie - po co.
Nie sil się. Zawsze wiedziałem co odpowiedzieć. Masz problemy z rozumieniem? >.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
>Zawsze wiedziałem co odpowiedzieć. Lecz riposta, nawet cięta, kasy nie daje. .
|
|
| | |  | 4 na 4 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | > >>> >Pewnie, że nie zrozumiem, nikt tych "szlachetnych" ludzi nie zmusił do zajmowania się tym czym się zajmują. Jeśli zazdroszczą górnikom, niech zostaną górnikami.> Piszę o ludziach, pewnie już nieżyjących, którzy uprawiali ten zawód, bo mieli w sobie powołanie, poczucie misji. Z tego powodu, w czasach komuny byli miernie wynagradzani. Dobrze mieli tylko ginekolodzy od skrobanek. Nie każdy się tego podejmował, z przyczyn swojego poglądu na ludzkie życie. Wtedy żył ubogo, mając tytuł profesora.No nie ma nic gorszego niż poczucie misji. Od tego się zawsze zaczynają wszystkie nieszczęścia świata, nagle ktoś poczuł jakąś misję. > Nie napiszę, że Twoja wypowiedź świadczy o prymitywizmie i braku rozumienia czegokolwiek, bo mi Osnowa i ci co Ciebie plusami nagrodzili, mnie nagrodzą minusami.Pewnie żem prymityw i niczego nie rozumiem. > Deprecjonujesz ten zawód, poprzez dzisiejszy ogląd rzeczywistości. Znieważasz ludzi oddanych temu zawodowi, których kiedyś znałem i szanowałem, ale także tych co jeszcze wykonują ten zawód, z poczucia swojego powołania, jago misji i obowiązku. Dobrych i mądrych lekarzy tez osobiście znam.Jasne, może mam mitologizować ten zawód. Zawód jak zawód, nie ma w nim niczego szczególnego. Każda fucha jest pożyteczna, rzekłbym nawet, że więcej pożytku i radości sprawiają mi aktorzy i muzycy niż lekarze, nie wspominając o sportowcach co to dostarczają mi emocji i rolnikach, którzy dostarczają mi jadła, a kończąc na informatykach którzy dostarczyli mi internet i blaszaka  .
|
|
|  | 2 na 4 | Osnowa (11779 punktów) |
> nie zrozumiesz tego Minus za "nie zrozumiesz tego".
(Choć raczej tego nie zrozumiesz.) .
|
|
| |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >> nie zrozumiesz tego >Minus za "nie zrozumiesz tego". >(Choć raczej tego nie zrozumiesz.)
I raczej niczego nie zrozumie. >.
|
|
7 na 7 | salek (4701 punktów) | Gdybym miał studentów, uczył logiki i na tejże logice student przedstawiłby mi że postępuje według pierwszych dwóch zasad, to ów student nie miałby czego szukać na zajęciach. Po prostu pała z logiki - te punkty są wzajemnie sprzeczne. Dziwnym jest pytanie o etyczność czegoś, co nawet nie jest wewnętrznie spójne.
Pogląd o szczególnej roli tego czy owego zawodu nie jest czymś szczególnym. Zawodów, których przedstawiciele są przekonani o wyższości profesji nad innymi jest na pęczki. Niestety dowodzi to raczej niedojrzałości owych przedstawicieli, niż szczególnej pozycji profesji. Różnica, jeżeli występuje, winna raczej dotyczyć traktowania przedstawicieli naruszających dobre imię i zaufanie do profesji - bardzo ciekaw jestem stanowiska pana profesora w kwestii eliminacji z szeregów lekarzy tzw. czarnych owiec... choć można się go domyślać, sądząc po p.3.
|
|
 | -1 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Gdybym miał studentów, uczył logiki i na tejże logice student przedstawiłby mi że postępuje według pierwszych dwóch zasad, to ów student nie miałby czego szukać na zajęciach. Po prostu pała z logiki - te punkty są wzajemnie sprzeczne. Dziwnym jest pytanie o etyczność czegoś, co nawet nie jest wewnętrznie spójne.
Jak obowiązywała zasada, wynikiem, której są te zdania, biegałeś w krótkich spodenkach. Dalej w nich biegasz.
|
|
|  | 3 na 3 | salek (4701 punktów) | Możliwe, lubię krótkie spodnie, zwłaszcza w upały. Objaśniłbyś tę 'zasadę', czy może sam nie wiesz o czym mówisz?
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Możliwe, lubię krótkie spodnie, zwłaszcza w upały. Objaśniłbyś tę 'zasadę', czy może sam nie wiesz o czym mówisz?
Zobacz powyżej. >
|
|
| | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>Możliwe, lubię krótkie spodnie, zwłaszcza w upały. Objaśniłbyś tę 'zasadę', czy może sam nie wiesz o czym mówisz? >Zobacz powyżej. Gdybym widział, nie dopytywałbym się o wyjaśnienie. Albo więc nie widzę czegoś oczywistego, albo widzisz coś, czego nie ma. No więc?
|
|
|  | 3 na 3 | Osnowa (11779 punktów) |
>obowiązywała zasada, wynikiem, której są te zdania To są te zdania. 1. Staram się jednakowo traktować pacjentów, niezależnie od ich profesji 2. Zawsze szczególnie traktuję chorego kolegę-lekarza Więc jak brzmi onegdaj obowiązująca zasada, z której owe zdania wynikają? .
|
|
| |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>obowiązywała zasada, wynikiem, której są te zdania >To są te zdania. >1. Staram się jednakowo traktować pacjentów, niezależnie od ich profesji >2. Zawsze szczególnie traktuję chorego kolegę-lekarza >Więc jak brzmi onegdaj obowiązująca zasada, z której owe zdania wynikają?
Zobacz powyżej. Źle odczytujesz. >.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Osnowa (11779 punktów) |
> Zobacz powyżej.Zobacz powyżej i zobacz powyżej.Powyżej jest moje pytanie. A wyżej prośba salka. .
|
|
| | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Zobacz powyżej.> Zobacz powyżej i zobacz powyżej.> Powyżej jest moje pytanie. A wyżej prośba salka.To jest wszystko. Każdy ma prawo widzieć co chce. Ja mogę to rozwinąć, ale w dyskusji. W tym klimacie, nie. Nie, bo mi się nie chce. Nigdzie nie napisał, że lekarze i ich rodziny powinni być zwolnieni od płacenia składek. To stanowi trzon twojej niechęci. Na temat tego zawodu pisał Hammurabi,nauczał Budda, Hipokrates. Poczytaj. Poświęciłem sporo czasu nad zagadnieniem misji i etyki tego zawodu. Profesor, przecież to jest skrótowa wypowiedź, wynikająca z głębszych przemyśleń, świadomie, czy też nie, do zasad podstawowych wraca.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | salek (4701 punktów) | >Na temat tego zawodu pisał Hammurabi,nauczał Budda, Hipokrates. Tak. Hammurabi w kodeksach pisał że jeżeli klient na skutek zabiegów lekarza : - stracił rękę, należy lekarzowi odjąć rękę. - stracił wzrok, to należy lekarzowi wydłubać oko i tak dalej. Nie ma co oczywiście powodu, by dziś wymagać aż tak drakońskich kar. Czy jednak w jakiejś znanej, nagłośnionej sprawie o ewidentny błąd w sztuce lekarskiej słyszałeś, by lekarz stracił uprawnienia do wykonywania zawodu czy choć zapłacił odszkodowanie? Szpitale, i owszem, czasem płacą.. tylko że w systemie, gdzie wszyscy utrzymujemy szpitale takie 'kary' są dość dyskusyjne.
>Poświęciłem sporo czasu nad zagadnieniem misji i etyki tego zawodu. Profesor, przecież to jest skrótowa wypowiedź, wynikająca z głębszych przemyśleń, świadomie, czy też nie, do zasad podstawowych wraca.
Boh ty moj.. do zasad, nawet nieświadomie, wraca.. Znaczy nawet jak o tym nie myślał, to z pewnością o tym myślał? Wygląda mi to na praktyczne zastosowanie zasady, że swoich bronić trzeba za wszelką cenę... nawet urągając tzw. zdrowemu rozsądkowi. Ta zasada ma chyba nawet swoją nazwę.
Nie będąc profesorem ani poświęcając wiele czasu misji czy etyce mógłbym sformułować te trzy punkty tak, by nie urągały zdrowemu rozsądkowi - nawet mimo wyrwania ich z większego kontekstu. Pozostaje więc tylko żywić nadzieję, że pan profesor jest dużo lepszym lekarzem, niż filozofem...
|
|
| | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Na temat tego zawodu pisał Hammurabi,nauczał Budda, Hipokrates. >Tak. Hammurabi w kodeksach pisał że jeżeli klient na skutek zabiegów lekarza : >- stracił rękę, należy lekarzowi odjąć rękę. >- stracił wzrok, to należy lekarzowi wydłubać oko >i tak dalej.
Nie. Hammurabi w Kodeksie reguluje obowiązki i prawa wykonujących ten zawód, oraz sposób ich wynagradzania za poszczególne zabiegi. Zapisane nauki Buddy niewiele odbiegają od tego co głosił Hipokrates, kumulując te zasady w przysiedzę.
>>Poświęciłem sporo czasu nad zagadnieniem misji i etyki tego zawodu. Profesor, przecież to jest skrótowa wypowiedź, wynikająca z głębszych przemyśleń, świadomie, czy też nie, do zasad podstawowych wraca. >Boh ty moj.. do zasad, nawet nieświadomie, wraca.. Znaczy nawet jak o tym nie myślał, to z pewnością o tym myślał? Wygląda mi to na praktyczne zastosowanie zasady, że swoich bronić trzeba za wszelką cenę... nawet urągając tzw. zdrowemu rozsądkowi. Ta zasada ma chyba nawet swoją nazwę.
Nie widzę tu dyskusji. Głosisz swój pogląd, masz do tego prawo. Jak to jest sformułowane, mniejsza z tym. Przesłanie, dla mnie jest jasne.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | salek (4701 punktów) | > >- stracił wzrok, to należy lekarzowi wydłubać oko> >i tak dalej.> Nie. Hammurabi w Kodeksie reguluje obowiązki i prawa wykonujących ten zawód, oraz sposób ich wynagradzania za poszczególne zabiegi.Czy zadałeś sobie trud choćby zapytania google'a o tekst kodeksu? Poczytajmy więc: § 218: Jeśli lekarz obywatelowi operację ciężką nożem z brązu wykonał i spowodował śmierć obywatela lub łuk brwiowy obywatela nożem z brązu otworzył i oka obywatela pozbawił, rękę mu utną.
Pełnego tekstu nie znalazłem, choć wydaje mi się, że kiedyś jeszcze czytałem o regułce, że jeżeli nożem z brązu lekarz usuwając kataraktę z oka spowoduje utratę oka, należy lekarzowi wybrać oko. To pamiętam z książki do historii, lata temu, więc możliwe, że coś przekręciłem. Czy Twa znajomość kodeksu Hammurabiego opiera się o poglądy, zamiast zrozumienia co czytasz? > Boh ty moj.. do zasad, nawet nieświadomie, wraca.. Znaczy nawet jak o tym nie myślał, to z pewnością o tym myślał? Wygląda mi to na praktyczne zastosowanie zasady, że swoich bronić trzeba za wszelką cenę... nawet urągając tzw. zdrowemu rozsądkowi. Ta zasada ma chyba nawet swoją nazwę.> Nie widzę tu dyskusji. Głosisz swój pogląd, masz do tego prawo. Jak to jest sformułowane, mniejsza z tym. Przesłanie, dla mnie jest jasne. [wytł. salek]Dyskusję o czym? O tekście Pana Profesora? Nic dziwnego, nie było jej. Pisałem o związku pomiędzy tym, co Pan Profesor napisał, a tym, co głosisz na temat jego wypowiedzi. To wcześniej to nie pogląd, to zrozumienie czytanego tekstu. Prosiłem Cię przecie, żebyś spróbował zrobić to samo, jak dotąd nie raczyłeś. Muszę w tym miejscu poczynić pewne spostrzeżenie, mam nadzieję że nie odbierzesz go jako osobistą wycieczkę. Jesteś człowiekiem starej daty, sam twierdziłeś, że masz za sobą tabliczki z napisem 'służbie zdrowia wolno więcej'. Całe swe aktywne zawodowe życie spędziłeś w systemie, który kładł nacisk na jedynie słuszne poglądy, a nie zrozumienie. Potrafię to zrozumieć. Przypuszczam więc, że w Twoim przypadku nauka nie poszła w las.. wynika to z faktu, że skoro na tekst masz pogląd i uważasz najwyraźniej, ze przesłanie mało zależy od treści, to dyskusja z Tobą o niefortunności wypowiedzi Pana Profesora po prostu nie ma sensu. Równie dobrze mógłbym próbować przekonać Miłującego, że Boga nie ma.
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | Osnowa (11779 punktów) |
>Nigdzie nie napisał, że lekarze i ich rodziny powinni być zwolnieni od płacenia składek. Witkiewicz pisał o bezinteresownej pomocy, Ty zaś dla wyłożenia mi po swojemu jego wypowiedzi wskazałeś zasadę "lekarz od lekarza nie bierze". A ta zasada może być praktykowana na kilka sposobów, w tym jako zwolnienie lekarzy i ich bliskich ze składek na NFZ.
> Na temat tego zawodu pisał Hammurabi,nauczał Budda, Hipokrates. Poczytaj. A to może Ty poczytaj Biblię?
Gdy religiant nie radzi sobie z argumentacją, odsyła do długotrwałych modlitw lub obszernej literatury. Tyś, jak rozumiem oczytany, a argumentów nie masz.
>przecież to jest skrótowa wypowiedź, wynikająca z głębszych przemyśleń Jak głębia przemyśleń sprzeczność usprawiedliwia? .
|
|
| | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Nigdzie nie napisał, że lekarze i ich rodziny powinni być zwolnieni od płacenia składek. >Witkiewicz pisał o bezinteresownej pomocy, Ty zaś dla wyłożenia mi po swojemu jego wypowiedzi wskazałeś zasadę "lekarz od lekarza nie bierze". A ta zasada może być praktykowana na kilka sposobów, w tym jako zwolnienie lekarzy i ich bliskich ze składek na NFZ. >> Na temat tego zawodu pisał Hammurabi,nauczał Budda, Hipokrates. Poczytaj. >A to może Ty poczytaj Biblię? >Gdy religiant nie radzi sobie z argumentacją, odsyła do długotrwałych modlitw lub obszernej literatury. Tyś, jak rozumiem oczytany, a argumentów nie masz. >>przecież to jest skrótowa wypowiedź, wynikająca z głębszych przemyśleń >Jak głębia przemyśleń sprzeczność usprawiedliwia?
Nie ma żadnych sprzeczności
Odwołałem się do najstarszych zapisanych źródeł, traktujących o zawodzie lekarza i nadających mu szczególnego znaczenia. To są chyba pierwsze teksty mówiące o etyce tego zawodu. Nie wiem, czy biblia coś na ten temat mówi, ale są tu specjaliści możesz zapytać. Rozmowa z kimś, którego umysł i argumentacja, przypomina stół bilardowy mija się z celem. Płaski i wyraźnie ograniczony.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Osnowa (11779 punktów) |
>Rozmowa z kimś, którego umysł i argumentacja, przypomina stół bilardowy mija się z celem. Płaski i wyraźnie ograniczony. Wzajemnie.
(Z zaleceniem skorzystania z jakiegoś poradnika językowego: "z kimś, którego umysł".) .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >To jest wszystko. Każdy ma prawo widzieć co chce. Ja mogę to rozwinąć, ale w dyskusji. W tym klimacie, nie. Mysle ze klimat powstal przez Twoje jednostronne potraktowanie tematu, mam namysli wyciagniecie grubego kalibru: zasady, etos, 1/3 pensji gornika, oczywiscie nie wspominajac o "zasadowej" wypowiedzi pana doktora z tematu. Wszyscy wiemy jak jest i jak bylo z lekarzami w Polsce, prawda? Jest roznie, z naciskiem na zle. Moja matka jest chorujaca emerytka od kilkunastu lat, niedobrze mi sie robi od sluchania jej opowiesci o przygodach z lekarzami, a ona uwaza ze musi placic, tak dobrze jest wytresowana przez lekarzy z zasadami.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Moja matka jest chorujaca emerytka od kilkunastu lat, niedobrze mi sie robi od sluchania jej opowiesci o przygodach z lekarzami, a ona uwaza ze musi placic, tak dobrze jest wytresowana przez lekarzy z zasadami.
Moja była żona, lekarka, musiała poddać się skomplikowanej operacji. Operował ją jej kolega ze studiów. Musiała płacić. Była teściowa, wyjątkowo ustosunkowana w tym w środowisku, także lekarka, zachorowała nagle. Ujawnił się nowotwór mózgu. Nikt nie dawał szans. Po operacji, leżała w szpitalu, miała izolatkę, opiekę. Ordynatorem oddziału był przyjaciel domu. Nie chciała umierać. Po pewnym czasie ordynator poprosił, żeby ją stąd zabrać. Inna opieka, niż szpitalna nie wchodziła w rachubę. Każdy dzień jaj życia, był stratą w dochodach ordynatora. Izolatka miała swoją cenę. Rozgoryczenie teścia było ogromne. Był na tym oddziale ordynatorem, nim przeszedł na emeryturę. Ten zaprzyjaźniony, był jego uczniem i teść stoczył bój o to, żeby właśnie on został jego następcą. Teściowa przewieziono do innego szpitala. Przyjął ja ktoś, jej dawny kolega ze studiów w stopniu profesora, kierując się zasadami, które są tu omawiane. W środowisku lekarskim powstał szum. Lekarz nie udzielił pomocy innemu lekarzowi, przez chciwość. Ta opieka należała się mojej teściowej, jak każdemu innemu, ale zadecydowało to, że w pierwszym odruchu, dając jej kilka dni życia, ordynator umieścił ja w izolatce. Kiedy sam prowadziłem jednostkę SZ, zatrudniałem lekarzy różnych specjalności. Kryteria były dwa. Doskonała znajomość fachu i i nieskalana opinia. Stworzyłem świetny zespół wspaniałych ludzi. Firma osiągnęła sukces. Szacunek był obopólny, procentuje mi do dziś. Nie jestem lekarzem, ale synem lekarza tak. Zrobiłem studia podyplomowe z zakresu zarządzania w medycynie. Znam to środowisko, znam zasady i reguły. Znam ludzi paskudnych i chciwych, Znam lekarzy godnych i etycznych. Pochyliłem się swego czasu nad zagadnieniami misji i etyki tego zawodu. Nie wiem, czy jest to już wystarczające, żeby wyrazić swoja opinie na temat przytoczonych na wstępie kilku zdań. Na tym forum, chyba nie.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Nie jestem lekarzem, ale synem lekarza tak. Zrobiłem studia podyplomowe z zakresu zarządzania w medycynie. Znam to środowisko, znam zasady i reguły. Znam ludzi paskudnych i chciwych, Znam lekarzy godnych i etycznych. Pochyliłem się swego czasu nad zagadnieniami misji i etyki tego zawodu. Nie wiem, czy jest to już wystarczające, żeby wyrazić swoja opinie na temat przytoczonych na wstępie kilku zdań. Na tym forum, chyba nie.> Mnie się zdaje, że raczej tak, pod warunkiem, że weźmiesz poprawkę na Osnowę i jego małe medyczne obsesje. Kiedy Osnowa ma jakąś teorię dotyczącą środowisk okołomedycznych, jakiekolwiek argumenty tracą rację bytu i są niczym groch rzucany o ścianę. On po prostu WIE. Edit: Tak... Tego minusa się spodziewałam
|
|
| | | | | | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
>Kiedy Osnowa ma jakąś teorię dotyczącą środowisk okołomedycznych, jakiekolwiek argumenty tracą rację bytu i są niczym groch rzucany o ścianę. Utrąciłem te Twoje - jak je nazywasz - "argumenty" dlatego nie muszę szukać pocieszenia w sojuszach ani się dowartościowywać plotkami. .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Kiedy Osnowa ma jakąś teorię dotyczącą środowisk okołomedycznych, jakiekolwiek argumenty tracą rację bytu i są niczym groch rzucany o ścianę. >Utrąciłem te Twoje - jak je nazywasz - "argumenty" dlatego nie muszę szukać pocieszenia w sojuszach ani się dowartościowywać plotkami.
Osnowa, niczego nie jesteś, w tym temacie, w stanie obalić, ani utracić. Wrzuciłeś temat, dopiąłeś swoją błędna tezę i do przodu. Po prostu, nie znasz się na tym, masz tylko wyobrażenia. >.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
>Wrzuciłeś temat, dopiąłeś swoją błędna tezę Błąd to trzeba udowodnić, a Ty nie zdołałeś. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Wrzuciłeś temat, dopiąłeś swoją błędna tezę >Błąd to trzeba udowodnić, a Ty nie zdołałeś.
Osnowo, myślę, ze jesteś już przekonany, ale myślę też, że się nigdy do tego nie przyznasz. Zbyt długo się znamy. Wymagałoby to zastosowania tortur i to tych bardziej wyrafinowanych, a i tak nie jetem pewny skutków. Szybciej przed obliczem Pana Boga staniesz, niż się do błędu, czy niewiedzy przyznasz.
Bo tak Osnowa ma. Niemniej pozdrawiam. >.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Nie jestem lekarzem, ale synem lekarza tak. Zrobiłem studia podyplomowe z zakresu zarządzania w medycynie. Znam to środowisko, znam zasady i reguły. Znam ludzi paskudnych i chciwych, Znam lekarzy godnych i etycznych. Pochyliłem się swego czasu nad zagadnieniami misji i etyki tego zawodu. Nie wiem, czy jest to już wystarczające, żeby wyrazić swoja opinie na temat przytoczonych na wstępie kilku zdań. Na tym forum, chyba nie.> >> Mnie się zdaje, że raczej tak, pod warunkiem, że weźmiesz poprawkę na Osnowę i jego małe medyczne obsesje. Kiedy Osnowa ma jakąś teorię dotyczącą środowisk okołomedycznych, jakiekolwiek argumenty tracą rację bytu i są niczym groch rzucany o ścianę. On po prostu WIE.> Edit: Tak... Tego minusa się spodziewałam  Plusa też? Masz po prostu rację. Mnie się dalej w takim podejściu innych nie chce argumentować. Szkoda, bo temat jest bardzo obszerny i ciekawy. Był już kiedyś wątek poświęcony funkcjonowanie S.Z. dawno temu. Dużo wtedy psiałem. Odległe czasy  Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | >Nie chciała umierać. Po pewnym czasie ordynator poprosił, żeby ją stąd zabrać. Inna opieka, niż szpitalna nie wchodziła w rachubę. Każdy dzień jaj życia, był stratą w dochodach ordynatora. Izolatka miała swoją cenę. Rozgoryczenie teścia było ogromne. Był na tym oddziale ordynatorem, nim przeszedł na emeryturę. Ten zaprzyjaźniony, był jego uczniem i teść stoczył bój o to, żeby właśnie on został jego następcą. >Teściowa przewieziono do innego szpitala. Przyjął ja ktoś, jej dawny kolega ze studiów w stopniu profesora, kierując się zasadami, które są tu omawiane. W środowisku lekarskim powstał szum. Lekarz nie udzielił pomocy innemu lekarzowi, przez chciwość. >Ta opieka należała się mojej teściowej, jak każdemu innemu, ale zadecydowało to, że w pierwszym odruchu, dając jej kilka dni życia, ordynator umieścił ja w izolatce.
Rzeczywiście poruszająca i bardzo przykra historia.. w kontekście dyskusji poruszająca również, z dwóch powodów.
Czy próbowałeś postawić się w roli owego ordynatora? Z jednej strony - umierająca żona szanowanego starszego kolegi po fachu. Z drugiej - rachunek ekonomiczny szpitala i podwładni, którym swoim powołaniem nie da się zapłacić. A w tle - oczekiwany szum, że lekarz nie pomógł lekarzowi (na rachunek społeczeństwa, ma się rozumieć, szpital nie był własnością prywatną ordynatora, prawda?), jak się okazało aż do posądzenia o chciwość(?) włącznie. Dziwne jest, że zarówno pochylając się nad zagadnieniami etyki i misji zawodu lekarza, jak i ekonomiczną stroną zagadnienia (wszak podobno prowadziłeś jednostkę SZ, domyślam się że nie jest to obca Ci tematyka) nie pojmujesz rozterki, przed jaką stał ów ordynator - ile mogła go, jako człowieka, kosztować taka prośba.. Mniej, ale jednak dziwi rozgoryczenie Twego teścia, wszak - jako były ordynator - powinien rozumieć motywy prośby. Myślę jednak, że nikt tego nie roztrząsał. Istotne było naruszenie punktu 3 w/w regulaminu. No jak lekarz mógł nie zrujnować budżetu swojej jednostki, nie pomagając innemu lekarzowi?
>Pochyliłem się swego czasu nad zagadnieniami misji i etyki tego zawodu. Nie wiem, czy jest to już wystarczające, żeby wyrazić swoja opinie na temat przytoczonych na wstępie kilku zdań. Na tym forum, chyba nie.
Zawsze możesz głosić swój pogląd, nikt nie odbierze Ci prawa do tego. Pytanie tylko, czy swą opinię jesteś w stanie uzasadnić. Na tym forum pisują również ludzie rozumiejący co czytają i potrafiący wyprowadzić z tegoż wnioski, a Osnowie dałoby się wykazać, że nieco naciągnął jeden z podanych trzech punktów. Jeżeli jednak oczekujesz ślepego poklasku poglądom, czy zamierzasz - wzorem średniowiecznego kleru - wciskać istnienie w tekście przesłań oderwanych od treści, to najwyraźniej rzeczywiście pomyliłeś forum.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>>Ta opieka należała się mojej teściowej, jak każdemu innemu, ale zadecydowało to, że w pierwszym odruchu, dając jej kilka dni życia, ordynator umieścił ja w izolatce. >Rzeczywiście poruszająca i bardzo przykra historia.. w kontekście dyskusji poruszająca również, z dwóch powodów. >Czy próbowałeś postawić się w roli owego ordynatora? Z jednej strony - umierająca żona szanowanego starszego kolegi po fachu. Z drugiej - rachunek ekonomiczny szpitala i podwładni, którym swoim powołaniem nie da się zapłacić.
Czyś taki naiwny? W owym czasie, pewnie i teraz, zarządzający oddziałami i klinikami traktowali je jak swoje własne przedsięwzięcie. Nie ponosili żadnych kosztów, to robił szpital, liczyli zyski, swoje. To prywatny rachunek ekonomiczny pana ordynatora, kazał mu tak postąpić.
Mojej byłej nikt nie powiedział, że musi. Ale jak chce lepszego chirurga, co zszywa jak artysta, to trzeba go sprowadzić, przecież nie przyjdzie za darmo. Jak chce to czy tamto, to też się załatwi, no ale nie za darmo. Więc się nazbierało.
W Służbie zdrowia zapanowała okrutna bezduszność. Masz nowotwór nerki, kolejka jest, najbliższy termin za pół roku, no chyba, że...
Stara gwardia profesorów i ordynatorów, zaczęła blokować specjalizacje młodych lekarzy. Utworzyli lobby wzajemnej adoracji. Eliminowali potencjalna konkurencję. Przyjęcie do szpitala młodego absolwenta kosztowało. Płacili przeważnie rodzice. Bardzo poważne kwoty. Bez gwarancji, że do specjalizacji dojdzie. Zaniknęła chęć i misja szkolenia swoich następców, a to zawsze była godna postawa. Rządził pieniądz.Mamy obecnie lukę w ilości wyspecjalizowanych kadr. Słowa przytoczone na początku, odbieram jako wezwanie do powrotu, do starych zasad. Piszę w trybie przeszłym, już nie jestem w tym środowisku od dawna. Wystarczy jednak jeden telefon i za chwilę dostaję informację gdzie , kiedy i do kogo mam się zgłosić ze swoim problemem. Traktowałem swoich podwładnych z poważnym szacunkiem, bo na ten szacunek zasługiwali. Tworzyłem jeden z pierwszych w kraju NZOZ-ów. Z tych samych źródeł finansowych, dostępnych innym, można było stworzyć spółkę dochodową. Mogłem zapewnić relatywnie wysokie zarobki pracownikom, nie miałem kłopotu z doborem kadr. Wspominam ten czas bardzo mile, a z tego powodu, że obracałem się w środowisku ludzi pełnych poświecenia i świetnych fachowców. Miłe tez jest to, że po tylu latach jeszcze ci ludzie uważają mnie za kogoś z tego środowiska. Na wzór spółki, którą założyłem i tworzyłem, powstały następne. Chętnie udzielałem rad i pomocy. Zasady w niej wprowadzone, zaczęły się upowszechniać. Medycyna w moim regionie radzi sobie znacznie lepiej niż w pozostałej części kraju. Mam nadzieję, że w tym jest także mój drobny wkład. Była i jest dalej, druga podobnie działająca spółka, także odnosiła sukcesy. Obydwie spółki były prowadzone przez "cywilów". My mieliśmy gdzieś, uwarunkowania związane z środowiskiem lekarskim, liczyła się ekonomia i dobre relacje międzyludzkie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Osnowa (11779 punktów) |
>W Służbie zdrowia zapanowała okrutna bezduszność. Masz nowotwór nerki, kolejka jest, najbliższy termin za pół roku, no chyba, że... A gdzie ta bezduszność?
>My mieliśmy gdzieś, uwarunkowania związane z środowiskiem lekarskim, liczyła się ekonomia... Całkiem jak w szpitalu który leczył teściową - gdzieś mieli uwarunkowania związane ze środowiskiem, liczyła się ekonomia. .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Czyś taki naiwny? W owym czasie, pewnie i teraz, zarządzający oddziałami i klinikami traktowali je jak swoje własne przedsięwzięcie. Nie ponosili żadnych kosztów, to robił szpital, liczyli zyski, swoje. To prywatny rachunek ekonomiczny pana ordynatora, kazał mu tak postąpić.
Najwyraźniej jestem.. o takich praktykach miałem szczęście jedynie słyszeć. W każdej takiej sprawie staram się jednak sądzić po sobie - nie wiem, czy byłbym w stanie przeprowadzić taką rozmowę... Niemniej jednak namalowałeś w swej opowieści tak strasznego łajdaka, aż niełatwo uwierzyć w Twą bezstronność.
> W Służbie zdrowia zapanowała okrutna bezduszność.
Bezduszność? Chyba prawie-normalność. Z artystycznego zszywania ów lekarz żyje - więc dlaczego nie miałby oczekiwać, że się jego wysiłek wymiernie doceni? czyś lekarz, czy nie, chcesz usługę wyższej jakości, to płacisz więcej. Oczywiście ubolewać jedynie można z faktu, że w szczególe całość żywcem jest jakby wyjęta z poprzedniej epoki - kogoś trzeba znać, wiedzieć ile, z kim zagadać, wszystko pod stołem.. Sytuacja byłaby całkiem zdrowa, gdyby w szpitalu po prostu wisiał cennik. Lekarz, nie lekarz.. I odgórnie wiadomo było, ile z sumy na rachunku lekarz otrzyma. Nieprawdaż?
Jak rozumiem jednak problemem nie jest 'prywatyzacja' przychodów należnych państwowemu szpitalowi. 'Bezduszność' polega na tym, że pan ordynator nie chce się dzielić (choćby nie biorąc od kolegów).. bardzo ciekawe.
>Słowa przytoczone na początku, odbieram jako wezwanie do powrotu, do starych zasad.
I uważasz najwyraźniej je za zdrowe. No cóż, myślę że po 60 latach przyzwyczajania się również uważałbym za zdrową zasadę, że masz dorzucać mi do wypłaty co miesiąc parę setek. Ot, tak z głupia frant, ponieważ ja należę do pewnej bandy, a Ty nie.. oczywiście nie jest to pełna analogia. Ja mogę sobie po prostu zarobić więcej, ale badanie poza NFZową kolejką zaczyna lekko zalatywać naruszeniem przepisów.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Osnowa (11779 punktów) |
>namalowałeś w swej opowieści tak strasznego łajdaka Może po prostu nonkonformista i tu odmówiłby każdemu. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>namalowałeś w swej opowieści tak strasznego łajdaka >Może po prostu nonkonformista i tu odmówiłby każdemu. Nonkonformista, Osnowo założyłby własny szpital, a nie 'prywatyzował' część przychodów należnych komu innemu.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Osnowa (11779 punktów) |
>Osnowie dałoby się wykazać, że nieco naciągnął jeden z podanych trzech punktów. Każdy może próbować. Chociaż się dowiem o który punkt chodzi. .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | > >Osnowie dałoby się wykazać, że nieco naciągnął jeden z podanych trzech punktów.> Każdy może próbować. Chociaż się dowiem o który punkt chodzi.> .Ale i tak nikomu się nie uda (Cię przekonać)?  Chodzi o punkt 2. Z kontekstu akapitu, który tak radośnie uciapałeś, ów szczególny szacunek należy się nie koledze po fachu, a jego wiedzy i umiejętnościom.
|
|
| | | | | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
>Każdy dzień jaj życia, był stratą w dochodach ordynatora. [...] Lekarz nie udzielił pomocy innemu lekarzowi, przez chciwość. Więc lojalność lekarska polegać ma na tym, że koszty leczenia Twojej teściowej - lekarki powinien z własnej kieszeni pokrywać jej kolega po fachu, a nie jej własna rodzina? .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Każdy dzień jaj życia, był stratą w dochodach ordynatora. [...] Lekarz nie udzielił pomocy innemu lekarzowi, przez chciwość. >Więc lojalność lekarska polegać ma na tym, że koszty leczenia Twojej teściowej - lekarki powinien z własnej kieszeni pokrywać jej kolega po fachu, a nie jej własna rodzina?
Koszty pokrywała Kasa Chorych. Masz kłopoty z rozumieniem. To już Osnowo stało się żałosne. Zgłoś się do lekarza. EOT >. >
|
|
| | | | | | | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
>Koszty pokrywała Kasa Chorych. Więc co miałeś na myśli, pisząc "Każdy dzień jaj życia, był stratą w dochodach ordynatora" oraz "Lekarz nie udzielił pomocy innemu lekarzowi, przez chciwość"? .
|
|
3 na 5 | Smith (10069 punktów) | >Moje pytanie brzmi, która z zaproponowanych postaw jest najbardziej zgodna z etyką, oraz jaką >etyką: uniwersalną, lekarską, czy może etyką władzy? Znowu równość albo brak dyskryminacji przez przywileje. Znowu postawa jestem za a nawet przeciw. Wszystkie trzy razem są zgodne z relatywną etyką Kalego.
|
|
2 na 2 | liliac (147340 punktów) | A czymże jakoś szczególnie upośledza stosunek względem innych pacjentów fakt, iż rzeczony profesor przyjmie kolegę po fachu jako dodatkowego danego dnia pacjenta tudzież, że zrezygnuje z honorarium? Nie wyklucza to, zdaje się, jednakowej względem obu grup (pacjenci-lekarze i pacjenci innych zawodów) solidności i szacunku.
|
|
 | 2 na 4 | Osnowa (11779 punktów) |
>A czymże jakoś szczególnie upośledza stosunek względem innych pacjentów fakt, iż rzeczony profesor przyjmie kolegę po fachu jako dodatkowego danego dnia pacjenta tudzież, że zrezygnuje z honorarium? Jeśli w niczym szczególnie nie upośledza, to na czym polega istota tego przywileju? Na niczym?
Więc może dostrzeżesz w czym rzecz, gdy się zjawisko - jak pod mikroskopem - zwielokrotni. Niech jednego dnia na dziesięciu pacjentów dziewięciu przybędzie lekarzy, a jeden tylko "niemedyczny cywil". Spada on na dziesiątą pozycję w kolejce, choć zrazu był pierwszy, dochodu w miarę możności przynieść musi za dzień cały - wszak gabinet ma swoje założenia finansowe, no i wreszcie musi on zostać potraktowany w sposób, który pozwoli uznać, iż pacjenci-lekarze zostali potraktowani w sposób szczególny i uprzywilejowany.
Czyli zwyklak ma usługę medyczną później, drożej i gorzej. Zazwyczaj nie w aż takiej skali, ale przecież i takiego makroskopowego przypadku raz na jakiś czas wykluczyć nie sposób.
Na podobnej zasadzie niewinne wypisywanie bezpłatnych recept rozrosło się i zrodziło aferę finansową.
>Nie wyklucza to, zdaje się, jednakowej względem obu grup (pacjenci-lekarze i pacjenci innych zawodów) solidności i szacunku. Wyklucza, wykazałem. Jeśli jednego traktujesz lepiej drugi musi mieć - choćby relatywnie - gorzej.
I właściwie to po co lekarze mieliby traktować swoich lepiej, skoro wszystkich traktują tak znakomicie? .
|
|
|  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Więc może dostrzeżesz w czym rzecz, gdy się zjawisko - jak pod mikroskopem - zwielokrotni. Niech jednego dnia na dziesięciu pacjentów dziewięciu przybędzie lekarzy, a jeden tylko "niemedyczny cywil". Spada on na dziesiątą pozycję w kolejce, choć zrazu był pierwszy, dochodu w miarę możności przynieść musi za dzień cały - wszak gabinet ma swoje założenia finansowe, no i wreszcie musi on zostać potraktowany w sposób, który pozwoli uznać, iż pacjenci-lekarze zostali potraktowani w sposób szczególny i uprzywilejowany.
Reductio ad absurdum? Jeśli umawiam się "poza kolejką" do jakiegoś specjalisty, zazwyczaj jestem umawiana albo po godzinach przyjęć pacjentów, albo czekam na jakąś przerwę pomiędzy pacjentami planowymi, albowiem i takie się zdarzają. Nie twierdzę, że sytuacje, o których piszesz mogą się zdarzać, ale nie są one błędem samej zasady, ale efektem braku profesjonalizmu konkretnego osobnika.
>Na podobnej zasadzie niewinne wypisywanie bezpłatnych recept rozrosło się i zrodziło aferę finansową.
To akurat w przypadku lekarzy nie ma zastosowania, bo każdy lekarz ma i tak automatyczne prawo wypisywania refundowanych recept dla siebie i rodziny. Taka sytuacja mogła zaistnieć li i jedynie wobec pacjentów nie będących lekarzami.
>Wyklucza, wykazałem. Jeśli jednego traktujesz lepiej drugi musi mieć choćby relatywnie gorzej.
Pod względem solidności/profesjonalizmu świadczonej usługi? Ale dlaczego? To, że zrobię lekarzowi biopsję dodatkowo albo za darmo ma oznaczać, że innemu pacjentowi zrobię ją inaczej? Guzka mu na złość nie nakłuję czy jak? A może preparat gorzej zdiagnozuję? Na moje podejście może wpływać fakt, że usługi świadczone przez patologów mają wartość nieco bardziej zero-jedynkową niż w niektórych innych branżach, ale doprawdy- nie zgadzam się z twoją tezą.
>I właściwie to po co lekarze mieliby traktować swoich lepiej, skoro wszystkich traktują tak znakomicie? No? >. > Lepiej w sensie "bezpłatnie"? Moja to w sumie rzecz, jeśli mam fantazję udzielić komuś bezpłatnie porady zdrowotnej. I to, że czynię komuś prezent nie powinno interesować innego obywatela, który za tę samą usługę płaci ustaloną uprzednio stawkę. Jeśli stawka jest w nieuzasadniony sposób zmienna możesz zaprotestować tudzież wybrać innego usługodawcę, prawda? Klient decyduje czy cena usługi mu odpowiada czy nie. Lepiej w sensie dodatkowo albo po godzinach? Mój czas- póki jednocześnie przyjmę wszystkich umówionych pacjentów, bo oczywiście jednocześnie należy dotrzymywać umowy zawartej z innymi podmiotami. Jeśli się oburzysz, bo lekarz przyjmie swojego kolegę lekarza, a umówionego pacjenta odeśle z kwitkiem, ochoczo ci przyklasnę.
|
|
| |  | -1 na 1 | Osnowa (11779 punktów) |
>Jeśli umawiam się "poza kolejką" do jakiegoś specjalisty, zazwyczaj jestem umawiana albo po godzinach przyjęć pacjentów, albo czekam na jakąś przerwę Sugerujesz, że profesor Witkiewicz rozprawiał w wywiadzie o prywatnych spotkaniach lekarzy w ich prywatnym czasie?
>>Jeśli jednego traktujesz lepiej drugi musi mieć choćby relatywnie gorzej. >Ale dlaczego? Bo na tym polega lepszość, że do zaistnienia potrzebuje gorszości.
>nie zgadzam się z twoją tezą. Nic nie szkodzi, mnie wystarczy, że z moimi tezami zgadza się logika.
>>I właściwie to po co lekarze mieliby traktować swoich lepiej, skoro wszystkich traktują tak znakomicie? No? >Lepiej w sensie "bezpłatnie"? Tu trzeba by zapytać tytułowego profesora jakiego rodzaju uprzywilejowanie miał na myśli.
>Moja to w sumie rzecz, jeśli mam fantazję udzielić... Owszem, Twoja, i ja się nie mieszam w Twoje fantazje. .
|
|
| | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >>Jeśli umawiam się "poza kolejką" do jakiegoś specjalisty, zazwyczaj jestem umawiana albo po godzinach przyjęć pacjentów, albo czekam na jakąś przerwę >Sugerujesz, że profesor Witkiewicz rozprawiał w wywiadzie o prywatnych spotkaniach lekarzy w ich prywatnym czasie?
Sugeruję wykorzystywanie luk czasowych podczas pracy lekarza na wykonywanie czynności de facto zakontraktowanych (albowiem skierowań od ewentualnych nadprogramowych pacjentów zasadniczo również oczekujemy) tudzież- i owszem- poświęcanie kolegom lekarzom swego prywatnego czasu. Masz ciekawy zwyczaj wyczywywania między wierszami rzeczy, które chciałbyś znaleźć w czyjejś wypowiedzi.
>>>Jeśli jednego traktujesz lepiej drugi musi mieć choćby relatywnie gorzej. >>Ale dlaczego? >Bo na tym polega lepszość, że do zaistnienia potrzebuje gorszości.
Hasła "lepszość" i "gorszość" w rzeczonym wywiadzie nie padły. Padło hasło "uprzywilejowanie" i "traktowanie szczególne". Na czym rzeczone polegają, już, zdaje się, tłumaczyłam. Pomiędzy lepszy ("+"), a gorszy ("-") istnieje zresztą jeszcze kategoria zerowa, czyli standard. I w taki właśnie- standardowy- sposób traktowana jest większość pacjentów.
>>nie zgadzam się z twoją tezą. >Nic nie szkodzi, mnie wystarczy, że z moimi tezami zgadza się logika.
Logika Osnowy...
>>>I właściwie to po co lekarze mieliby traktować swoich lepiej, skoro wszystkich traktują tak znakomicie? No? >>Lepiej w sensie "bezpłatnie"? >Tu trzeba by zapytać tytułowego profesora jakiego rodzaju uprzywilejowanie miał na myśli.
Wyjaśniłam ci, na czym zasadniczo zazwyczaj to uprzywilejowanie w tzw. służbie zdrowia polega. Jeśli priorytetowym jest dla ciebie szczegółowe wyjaśnienie tej kwestii przez profesora, należało go o to spytać i poczekać z rozpoczęciem wątku na odpowiedź.
>>Moja to w sumie rzecz, jeśli mam fantazję udzielić... >Owszem, Twoja, i ja się nie mieszam w Twoje fantazje. >.
Dobre chociaż to.
|
|
| | | |  | | Osnowa (11779 punktów) |
> Sugeruję wykorzystywanie luk czasowych podczas pracy lekarzaCzyli w końcu chodzi o prywatny czas czy nie prywatny? (Bo jeśli w związku z wypowiedzią Witkiewicza mówisz o czasie prywatnym, to tym samym temuż Witkiewiczowi przypisujesz komentowanie lekarskiej prywatności.) > Hasła "lepszość" i "gorszość" w rzeczonym wywiadzie nie padły. Padło hasło "uprzywilejowanie" i "traktowanie szczególne".Hasło "gorzej" pojawiło się tutaj, gdzie wykazałem niższą jakość usługi nieuprzywilejowanej i potraktowanej nieszczególnie. > Pomiędzy lepszy ("+"), a gorszy ("-") istnieje zresztą jeszcze kategoria zerowa, czyli standard. I w taki właśnie- standardowy- sposób traktowana jest większość pacjentów.Niestety nie wiadomo czym ów zerowy standard w istocie jest, czy przy nim lekarz myli się raz na 100, czy raz na - przykładowo - 1000 badań. Ale na pewno pomyli się w owym standardzie więcej razy, jeśli w swojej - jak to nazywasz "luce czasowej" będzie "szczególnie traktował" pacjenta uprzywilejowanego. > >>Lepiej w sensie "bezpłatnie"?> >Tu trzeba by zapytać tytułowego profesora> Wyjaśniłam ci na czym zasadniczo zazwyczaj...Spokojnie, bo sama sobie teraz odpowiadasz. Ja spytałem po co lekarze mieliby traktować swoich lepiej, skoro wszystkich traktują tak znakomicie. (Ale nie musisz odpowiadać, bo to jest retoryczne pytanko.)  .
|
|
2 na 2 | lontri (16088 punktów) |
Żadna etyka. Po prostu tzw. solidarność zawodowa. O etycznej wątpliwości tego rodzaju podejścia przekonamy się, gdy spróbujemy zastosować ją do innych grup zawodowych: np. nauczyciel, który czuje się zobowiązany pomagać dzieciom kolegów uzyskiwać lepsze stopnie kosztem innych uczniów; urzędnik, który załatwia szybciej i łatwiej pewne sprawy po znajomości itp.; policjant tuszujący nieprawidłowości w działaniu kolegów itp. Widzimy jasno, że w tych przypadkach tzw. solidarność zawodowa jest patologiczną formą więzi nieformalnych. Cały problem ze środowiskiem lekarskim polega na tym, że są to najczęściej osoby bardzo inteligentne, dlatego bez trudu wszelkie konflikty moralne i emocjonalne racjonalizują na swoją korzyść. Sprzyja temu irracjonalne przekonanie o szczególnej misji i wartości zawodu lekarza.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
 | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Żadna etyka. Po prostu tzw. solidarność zawodowa.
>Cały problem ze środowiskiem lekarskim polega na tym, że są to najczęściej osoby bardzo inteligentne, dlatego bez trudu wszelkie konflikty moralne i emocjonalne racjonalizują na swoją korzyść. Sprzyja temu irracjonalne przekonanie o szczególnej misji i wartości zawodu lekarza.
Nieprzyjacielu, popieram to co mówisz, z tym że nie widzę w tym nic złego. W dobie komuny na każdych drzwiach do gabinetu lekarskiego wisiała wywieszka:
"Pracownicy Służby Zdrowia obsługiwani są poza kolejką"
Nikt nie protestował. A teraz protestuje. Dziwna ta ludzka odwaga.
Życzę złego samopoczucia.
P.S. Dostałem skierowanie na badanie rezonansem, klatki piersiowej. Na cito. Kolejka na trzy miesiące. Zrobiono mi następnego dnia, przed otwarciem gabinetu. Ktoś, technik wcześniej przyszedł do pracy. Za darmo.
|
|
|  | -1 na 3 | Osnowa (11779 punktów) |
> Dostałem skierowanie na badanie rezonansem, klatki piersiowej. Na cito. Kolejka na trzy miesiące. Zrobiono mi następnego dnia, przed otwarciem gabinetu. Ktoś, technik wcześniej przyszedł do pracy. Za darmo.Przyszedł za darmo do pracy trzy miesiące wcześniej?  .
|
|
|  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Czekam na ważną dla mnie i mojego zdrowia operację. Oddałam ponad 30 litrów krwi, jako honorowy, zasłużony... Nigdzie nie mam "pierwszeństwa". I nie płaczę z tego powodu. Wiem "od środka", co każdy rząd wyprawia na tym poletku. Żałosne, ale prawdziwe. Nie "psioczcie" na Służbę Zdrowia, a jedynie na tych, którzy siedząc "na szczycie", nie mają pojęcia, jak to wygląda w rzeczywistości.
|
|
| |  | | Osnowa (11779 punktów) |
> Oddałam ponad 30 litrów krwi, jako honorowy, zasłużony... Nigdzie nie mam "pierwszeństwa".A powinnaś. Ale profesor Witkiewicz nie wspomina o krwiodawstwie marnym słowem, bezwzględne uprzywilejowanie przysługuje wg niego w przypadku nie krwiodawstwa, lecz "pokrewieństwa". Z jakimś lekarzem oczywiście - lekarze i ich krewni mają być uprzywilejowani, zatem Twoja krew została oddana dla witkiewiczowej rodziny w pierwszej kolejności, Ty na swoją operację w kolejce masz stać. Ale może doda Ci otuchy maksyma z wypowiedzi belvedere: Pamiętaj, że wyleczony przez lekarza lekarz, wyleczy jeszcze więcej lekarzy. > Nie "psioczcie"I Ty nie psiocz. .
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
>>Nie "psioczcie" >I Ty nie psiocz.
Dobra. Zamykam się w sobie. Co do reszty - C'est la vie....
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Osnowa (11779 punktów) |
> Zamykam się w sobie.Ale przecież Ciebie też bronię, a nawet - przez zasłużone krwiodawstwo - okazuje się, że bardziej niż innych.  .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Wiem, i doceniam. Jednak swoją poprzednią wypowiedzią chciałam podkreślić, że obecna sytuacja Służby Zdrowia jest na tyle chora, że mało znajdzie się "normalnych" zachowań. Układy, układziki i kumoterstwo były, są i będą... Zwłaszcza w naszym narodzie. Polak, to twór pełen sprzeczności, leniuch i kombinator. Przydałaby się radykalna reforma, przeprowadzona przez osoby totalnie z zewnątrz, i na dodatek wolna od widma zmiany reformatora. Proponowałabym jakiegoś Skandynawa lub Szwajcara. Pewnie najlepszy byłby Niemiec, ze swoim porządkiem "we krwi", ale nie wiem, czy nie byłoby to aż nazbyt bolesne emocjonalnie. Pozdrawiam. P.S. Jeszcze żyję  Mam tę odrobinę zdrowia, żeby trochę pochorować
|
|
|  | | salek (4701 punktów) | >P.S. Dostałem skierowanie na badanie rezonansem, klatki piersiowej. Na cito. Kolejka na trzy miesiące. Zrobiono mi następnego dnia, przed otwarciem gabinetu. Ktoś, technik wcześniej przyszedł do pracy. Za darmo.
Rzeczywiście, oto powód do dumy i chwały. Wspaniałych przyjaciół tylko zazdrościć, ale naprawdę tak naiwnyś, by sądzić że badanie nic nie kosztowało?
|
|
| |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>P.S. Dostałem skierowanie na badanie rezonansem, klatki piersiowej. Na cito. Kolejka na trzy miesiące. Zrobiono mi następnego dnia, przed otwarciem gabinetu. Ktoś, technik wcześniej przyszedł do pracy. Za darmo. >Rzeczywiście, oto powód do dumy i chwały. Wspaniałych przyjaciół tylko zazdrościć, ale naprawdę tak naiwnyś, by sądzić że badanie nic nie kosztowało?
No cóż, tak jak z Osnową. Masz kłopoty z rozumieniem. Nigdzie nie pisałem, ze badanie nic nie kosztuje, napisałem, ze technik przyszedł do pracy wcześniej i bezinteresownie. No to EOT >
|
|
| | |  | | salek (4701 punktów) | Kolejka na trzy miesiące zwykle trafia się nie dlatego, że maszyny nie wyrobią, a dlatego, że NFZ za badanie oficjalnie nie zapłaci. Oznacza to, że albo za Twoje badanie NFZ nie zapłacił (tylko kto?) albo ktoś zapisany za trzy miesiące 'swoje' badanie otrzyma parę dni później, ewentualnie w ciągu tych 3 mcy ktoś może 'swoje' badanie odwołać i 'zostaniesz wstawiony' w to miejsce. Dziw bierze, że takie rzeczy trzeba doświadczonemu zarządcy szpitala tłumaczyć.. wiem, wiem. Nie rozumiem. Ale i tak - dziękuję za rozmowę i pozdrawiam.
|
|
| | | |  | -1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Kolejka na trzy miesiące zwykle trafia się nie dlatego, że maszyny nie wyrobią, a dlatego, że NFZ za badanie oficjalnie nie zapłaci.
W tym czasie trwał program profilaktyczny badania rezonansem populacji mężczyzn powyżej 55 roku życia. Szpital nie miał najmniejszych kłopotów z płatnościami. Ja się do tego programu nie łapię. Zrozumiał wreszcie co się do niego mówi. Czy rozumienie to słaba strona? Mam dosyć dyskusji z neptkiem.
|
|
| | | | |  | | salek (4701 punktów) | >W tym czasie trwał program profilaktyczny badania rezonansem populacji mężczyzn powyżej 55 roku życia. Szpital nie miał najmniejszych kłopotów z płatnościami. Ja się do tego programu nie łapię. Czy aby na pewno się nie przejęzyczyłeś? Jeżeli nie, to zamiast z mało etycznym postępkiem mamy po prostu wyłudzenie. Czy taką etykę wyznajesz i przekazywałeś podwładnym w swoim oddziale? Przestaje dziwić zatem Twoja postawa w dyskusji..
>Zrozumiał wreszcie co się do niego mówi. Czy rozumienie to słaba strona? Chyba Twoja - zrewanżować się komplementem niestety nie mogę. W kilku miejscach prosiłem byś coś pojął i objaśnił - dlaczego się nie doczekałem? A w kwestii rozumienia - ironii w moim tekście się nie dopatrzyłeś...
>Mam dosyć dyskusji z neptkiem. Jak widzę, kultura dyskusji z okołolekarskich środowiskach ostatnio 'trochę' podupadła.. czy może raczej tylko szanownemu witwosowi słoma z butów wyłazi?
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>W tym czasie trwał program profilaktyczny badania rezonansem populacji mężczyzn powyżej 55 roku życia. Szpital nie miał najmniejszych kłopotów z płatnościami. Ja się do tego programu nie łapię. >Czy aby na pewno się nie przejęzyczyłeś? Jeżeli nie, to zamiast z mało etycznym postępkiem mamy po prostu wyłudzenie. Czy taką etykę wyznajesz i przekazywałeś podwładnym w swoim oddziale? Przestaje dziwić zatem Twoja postawa w dyskusji..
Nie, nie przejęzyczyłem się, za badania specjalistyczne Fundusz Zdrowia płacił należycie i na czas. Dodatkowo, w ramach działań profilaktycznych zakontraktował powyższe badania. Mówię tu o tym, że za te badanie FZ płacił bez problemu. Szpital, oprócz tego wykonuje takie badanie na potrzeby własne i zlecenia lekarze specjalistów z innych jednostek S.Z. Stąd trzymiesięczna kolejka.
>>Zrozumiał wreszcie co się do niego mówi. Czy rozumienie to słaba strona? >Chyba Twoja - zrewanżować się komplementem niestety nie mogę. W kilku miejscach prosiłem byś coś pojął i objaśnił - dlaczego się nie doczekałem? A w kwestii rozumienia - ironii w moim tekście się nie dopatrzyłeś... >>Mam dosyć dyskusji z neptkiem. >Jak widzę, kultura dyskusji z okołolekarskich środowiskach ostatnio 'trochę' podupadła.. czy może raczej tylko szanownemu witwosowi słoma z butów wyłazi?
Nie pytasz, lecz stwierdzasz, a temat dla ciebie jest obcy i nie zrozumiały. Mówisz, w którymś miejscu, że powinienem wiedzieć, że badania kosztują. To dla mnie stwierdzenia poniżej wszelkiej dyskusji, dowód twego, że dyskutuję z neptkiem. Liczenie kosztów, to było moje naczelne zadanie.
Zrozumiał coś z tego, czy nie zrozumiał? Jak nie zrozumiał, niech się zapyta, a nie stawia idiotycznych zarzutów. Zrozumiał? >
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Zrozumiał coś z tego, czy nie zrozumiał? Jak nie zrozumiał, niech się zapyta, a nie stawia idiotycznych zarzutów. Zrozumiał? Zapytał. W trzech miejscach - co najmniej. Czy zrozumiał, o co się pytało?
Dziękuję, witwosie. Za minusy - również.
|
|
 | | Osnowa (11779 punktów) |
>Cały problem ze środowiskiem lekarskim polega na tym, że są to najczęściej osoby bardzo inteligentne, dlatego bez trudu wszelkie konflikty moralne i emocjonalne racjonalizują na swoją korzyść. Nie trzeba wielkiej inteligencji żeby przejmować władzę, a w miarę poszerzania jej zakresu intelekt schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca sile.
>irracjonalne przekonanie o szczególnej misji i wartości zawodu lekarza Na bazie tego podsycanego przez lekarzy przekonania medycyna pomału przekształca się w rodzaj nowoczesnej religii. .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|