 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-07-2009 21:38 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Parytety wyborcze
7 na 11 | Lech Kaczyński mówi "tak" parytetowi dla kobiet"Junczyk-Ziomecka dodała, że zdaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego należy zastanowić się, czy należy wprowadzić 50-procentową reprezentację kobiet na listach wyborczych, czy mniejszą."
No właśnie - fifty fifty - bo pośród ludzi są 2 płci, czy może inaczej, skoro część kobiet uważa się za mężczyzn, część mężczyzn za kobiety, zaś część jest niezdecydowana?
A dlaczego nie zastosować parytetów ze względu na inne podziały?
Czy łysi, albinosi, leworęczni, bruneci, otyli itd. itd. nie powinni mieć swoich parytetów?
Przypominają mi się "punkty za pochodzenie" z czasów PRL-u...
"Wprowadzenie parytetów dla kobiet na listach wyborczych i powołanie rzecznika ds. kobiet to najważniejsze postulaty Kongresu Kobiet, który odbył się w czerwcu w Warszawie."
Przepraszam bardzo, ale jeśli jakaś baba nie potrafi przekonać odpowiedniej ilości wyborców, aby na nią głosowali, to jakim prawem taka baba miałaby otrzymać jakikolwiek mandat?! Od kogo niby? Od zniewieściałego prezydĘta?! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
Po pierwsze, to parytet uwłacza kobietom.
Po drugie, jest jawnie dyskryminujący dla części wyborców - skoro obecnie 80% głosuje na mężczyzn, to w sytuacji wymuszenia obecności 50% kobiet w parlamencie 30% wyborców de facto (choć nie formalnie) straci prawo wyborcze. Przecież te osoby będą w parlamencie mimo, że nikt nie uważa ich za swoje reprezentantki!
Po trzecie, będzie to kolejna okazja do prywaty - założę się, że feministki będą żądały umieszczenia ich na listach np. SLD argumentując, że to one wywalczyły to prawo (nota bene, najwięcej kobiet na listach miał LPR w ostatnich wyborach - ale przecież nie o takie kobiety feministkom chodzi).
Po czwarte, jest to precedens do wprowadzania kolejnych parytetów. No bo skoro z płci uczyniono kategorię polityczną, to czemu nie uczynić jej z orientacji seksualnej, z wyznania, z narodowości albo z wyglądu?
Potwierdza się, że Kaczyńscy to lewica, tyle, że klerykalna. Ta sama co u lewicy czerwonej chęć do "wychowywania" społeczeństwa przy pomocy nakazów, zakazów i pałek policyjnych.
|
|
 | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Po pierwsze, to parytet uwłacza kobietom. >Po drugie, jest jawnie dyskryminujący dla części wyborców - skoro obecnie 80% głosuje na mężczyzn, to w sytuacji wymuszenia obecności 50% kobiet w parlamencie 30% wyborców de facto (choć nie formalnie) straci prawo wyborcze. Przecież te osoby będą w parlamencie mimo, że nikt nie uważa ich za swoje reprezentantki!
Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.
Parytety obowiązują w większości państw europejskich.
|
|
|  | 1 na 1 | Satyr (4285 punktów) |
> Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.
Faktycznie. Nieuważnie przeczytałem i pomyślałem, że to parytet parlamentarny, a nie wyborczy. Niemniej jednak jest to i tak pewne ograniczenie dla wyborców, bo z list będzie musiała wypaść część kandydatów. Przecież lepiej, żeby na listę został wpisany kandydat, który jest aktywny i ma poparcie kierownictwa partii, niż kandydatka, która miejsce na liście uzyskuje tylko dlatego, że kierownictwo musiało tam umieścić jakieś kobiety...
|
|
|  | 3 na 3 | Celtyk (3337 punktów) | > Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.Parytety obowiązują w większości państw europejskich. Teraz to jest ilość miejsc na listach. W następnych wyborach to będzie ilość miejsc w parlamencie. A za kolejne 5-10 lat to będzie minimum połowa wszędzie. Gdzie w tym wszystkim kompetencje i predyspozycje? Co innego to samo stanowisko, te same kompetencje i wyniki a dysproporcje w wynagrodzeniu - to potępiam, ale coś takiego uważam za błąd. Pozdrawiam
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| |  | 2 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Co innego to samo stanowisko, te same kompetencje i wyniki a dysproporcje w wynagrodzeniu - to potępiam, ale coś takiego uważam za błąd. I oto właśnie chodzi, by kobiety działające w partiach znajdowały się na pierwszych miejscach list a nie tylko wypełniały listy. W partiach działa całkiem dużo kobiet które nie mogą przebić się na listy a znajdując się na ostatnich miejscach nie korzystają z finansowania i reklamy. Na pierwszych miejscach list znajdują się jedynie takie kobiety które swoją działalnością nie partyjną mogą wciągnąć do parlamentu mało ciekawego kolegę. Tak czy inaczej to wyborca zadecyduje kto będzie w sejmie tylko trzeba mu dać szansę. Poziom umysłowy wielu panów posłów jest tak żenująco niski, że parytet na pewno nie zaszkodzi naszemu sejmowi.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Celtyk (3337 punktów) | > I oto właśnie chodzi, by kobiety działające w partiach znajdowały się na pierwszych miejscach list a nie tylko wypełniały listy.Z jakichś powodów się jednak nie znajdują. Na pewno jednym jest fakt, że są jednak dyskryminowane czemu nie zaprzeczam bo tak jest przy układaniu list. > W partiach działa całkiem dużo kobiet które nie mogą przebić się na listy a znajdując się na ostatnich miejscach nie korzystają z finansowania i reklamy.To prawda, choć powoli to się zmienia, pytanie jak długo to będzie trwało zanim dojdzie do normalności (może nigdy tego się nie uda zrealizować)> Na pierwszych miejscach list znajdują się jedynie takie kobiety które swoją działalnością nie partyjną mogą wciągnąć do parlamentu mało ciekawego kolegę. Tak czy inaczej to wyborca zadecyduje kto będzie w sejmie tylko trzeba mu dać szansę. Poziom umysłowy wielu panów posłów jest tak żenująco niski, że parytet na pewno nie zaszkodzi naszemu sejmowi. Co do poziomu intelektualnego polityków to się z Tobą zgadzam w 100%, jednak nadal nie mam przekonania do parytetu, ale go nie wykluczam (taki wymóg dopuszczam, ale tylko na listach wyborczych, nie w sejmie).
Jeśli chcesz poznać moje zdanie to bardziej od parytetu interesowałyby mnie okręgi jednomandatowe i głosowanie na osobę a nie na listę. Wtedy wchodziłyby do sejmu osoby, które faktycznie zebrały największe poparcie a nie te, które są pierwsze na liście. I nawet gdyby wtedy kobiety stanowiły 90% sejmu to nic bym nie powiedział, bo taki jest wybór większości społeczeństwa. Tylko niestety politycy jedynie coś tam mamrocą pod nosem o okręgach jednomandatowych, ale nic nie wróży na przyszłość by takie zmiany w ordynacji się pojawiły  Pozdrawiam
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Autografka (10638 punktów) |
> Tylko niestety politycy jedynie coś tam mamrocą pod nosem o okręgach jednomandatowych, ale nic nie wróży na przyszłość by takie zmiany w ordynacji się pojawiły  Oczywiście, że nie są zainteresowani taką zmianą, bo wielu z nich nie miałoby szans na wejście do parlamentu. Racjonalni do bólu.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | |  | poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > > Tylko niestety politycy jedynie coś tam mamrocą pod nosem o okręgach jednomandatowych, ale nic nie wróży na przyszłość by takie zmiany w ordynacji się pojawiły  > Oczywiście, że nie są zainteresowani taką zmianą, bo wielu z nich nie miałoby szans na wejście do parlamentu.> Racjonalni do bólu.Zakładając przez chwilę, że ordynacja większościowa (jow) jest lepsza od proporcjonalnej, skąd założenie, że nie mieliby szans wejść? Czy w senacie zasiadają deputowani lepszej klasy niż w sejmie? Do senatu obowiązuje ordynacja większościowa. Okręgi nie są co prawda jednomandatowe, ale ze względu na to, że każdy może głosować na tylu senatorów ilu wchodzi z jego okręgu, partia, która ma większościowe poparcie w okręgu obejmuje wszystkie mandaty. W wyniku czego platforma objęła 60 miejsc, PiS 39 i Włodzimierz Cimoszewicz 1. Co się ma nijak do poparcia partii w tych wyborach: PO 41%, PiS 32%, SLD 13% i PSL prawie 9%.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >> Tylko niestety politycy jedynie coś tam mamrocą pod nosem o okręgach jednomandatowych, ale nic nie wróży na przyszłość by takie zmiany w ordynacji się pojawiły  > >Oczywiście, że nie są zainteresowani taką zmianą, bo wielu z nich nie miałoby szans na wejście do parlamentu.> >Racjonalni do bólu.> Zakładając przez chwilę, że ordynacja większościowa (jow) jest lepsza od proporcjonalnej, skąd założenie, że nie mieliby szans wejść?> Czy w senacie zasiadają deputowani lepszej klasy niż w sejmie?> Do senatu obowiązuje ordynacja większościowa. Okręgi nie są co prawda jednomandatowe, ale ze względu na to, że każdy może głosować na tylu senatorów ilu wchodzi z jego okręgu, partia, która ma większościowe poparcie w okręgu obejmuje wszystkie mandaty. W wyniku czego platforma objęła 60 miejsc, PiS 39 i Włodzimierz Cimoszewicz 1. Co się ma nijak do poparcia partii w tych wyborach: PO 41%, PiS 32%, SLD 13% i PSL prawie 9%.Raczej nie chodziło mi o osoby z pierwszych miejsc na listach, dzięki którym partie uzyskują głosy wyborców, ale o tych, którzy wchodzą do parlamentu właśnie dzięki popularności tych "wyborczych lokomotyw", a na umieszczenie ich na liście, niekoniecznie miały wpływ czynniki merytoryczne. Przecież jeżeli dany kandydat, otrzyma nawet najwięcej głosów w swoim okręgu wyborczym, a jego partia nie przekroczy progu 5%, to w jego miejsce wejdzie ktoś z innej partii (która próg przekroczyła) - ktoś o wiele niższym poparciu społecznym, niż ten który niestety odpadł. Taki kształt ordynacji, sprzyja niestety ukierunkowaniu kandydatów raczej na zabieganie o poparcie wewnątrz partii (uczestnictwie w różnego rodzaju koteriach itp.) niż faktycznie zainteresowanie potrzebami kraju i wyborców. Promuje się ludzi miernych, ale wiernych. Można by się spierać o to, czy taka cena jest do przyjęcia w zamian za to, że mamy w parlamencie klika partii, zamiast kilkunastu, ale patrząc na dzisiejszy parlament, z jego coraz większym oderwaniem od codziennej rzeczywistości przeciętnego Polaka, wydaje się, że jednak coś należałoby zmienić. Co do Senatu - nie wiem, czy są lepszej klasy, ale przynajmniej są to ludzie, na których rzeczywiście głosowali wyborcy.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) |
>Raczej nie chodziło mi o osoby z pierwszych miejsc na listach, dzięki którym partie uzyskują głosy wyborców, ale o tych, którzy wchodzą do parlamentu właśnie dzięki popularności tych "wyborczych lokomotyw", a na umieszczenie ich na liście, niekoniecznie miały wpływ czynniki merytoryczne. Przecież jeżeli dany kandydat, otrzyma nawet najwięcej głosów w swoim okręgu wyborczym, a jego partia nie przekroczy progu 5%, to w jego miejsce wejdzie ktoś z innej partii (która próg przekroczyła) - ktoś o wiele niższym poparciu społecznym, niż ten który niestety odpadł. >Taki kształt ordynacji, sprzyja niestety ukierunkowaniu kandydatów raczej na zabieganie o poparcie wewnątrz partii (uczestnictwie w różnego rodzaju koteriach itp.) niż faktycznie zainteresowanie potrzebami kraju i wyborców. Promuje się ludzi miernych, ale wiernych. >Można by się spierać o to, czy taka cena jest do przyjęcia w zamian za to, że mamy w parlamencie klika partii, zamiast kilkunastu, ale patrząc na dzisiejszy parlament, z jego coraz większym oderwaniem od codziennej rzeczywistości przeciętnego Polaka, wydaje się, że jednak coś należałoby zmienić. >Co do Senatu - nie wiem, czy są lepszej klasy, ale przynajmniej są to ludzie, na których rzeczywiście głosowali wyborcy.
Zgodzę się z większością twojej opinii. Moim zdaniem podstawowym "wynalazkiem" ordynacji służącym do promowania "miernych ale wiernych" jest próg wyborczy. W okręgu powinni mandaty zdobywać ci, którzy w okręgu zdobyli najwięcej głosów, bez żadnych progów. Tyle, że każdy powinien móc głosować tylko na jednego kandydata (a nie jak do senatu na tylu ile jest mandatów). Okręgi powinny być jednak stosunkowo duże, tak, żeby liczba mandatów z okręgu była dość duża (przynajmniej 5). Chyba w Danii jest tylko jeden okręg wyborczy i do parlamentu wchodzą po prostu ci, którzy zdobyli największą liczbę głosów. Taki system powoduje, że partie wodzowskie (a więc mało demokratyczne) mają mało liczną reprezentację (np. w Polskich warunkach z Samoobrony wchodziłby być może tylko A. Lepper), z drugiej strony każdy pracuje na siebie i lokomotywy tracą sens (a nawet stają się przeciwskuteczne). W Polsce byłoby to niewykonalne (książeczka do głosowania zawierałby z 1500 nazwisk przy obecnej liczebności izby niższej), ale duże i licznomandatowe okręgi wyborcze zapewniłyby reprezentację w parlamencie wszystkich liczących się poglądów i interesów. A moim zdaniem do tego powinien służyć parlament.
Jednomandatowe okręgi wyborcze wprowadziłyby de facto 40-50% próg (a w przypadku głosowania w 2 turach 40%) i reprezenatywność parlamentu byłaby żadna. Prowadzenie kampani w obecnych warunkach wymaga dużych nakładów finansowych i w parlamencie zasiadaliby albo partyjni nominaci (jak dziś), którym partia sfinansowałaby kampanię, albo Stokłosowie i gdzieniegdzie jakiś Cimoszko.
Nie zgadzam się z jednym elementem. Jeżeli uważasz, że w senacie zasiadają "wybrańcy ludu", to wymień z pamięci senatorów z twojego okręgu...
|
|
| | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> Zgodzę się z większością twojej opinii.> Moim zdaniem podstawowym "wynalazkiem" ordynacji służącym do promowania "miernych ale wiernych" jest próg wyborczy. W okręgu powinni mandaty zdobywać ci, którzy w okręgu zdobyli najwięcej głosów, bez żadnych progów.Zgadzam się. To odzwierciedlałoby rzeczywiste poparcie dla polityków. > Tyle, że każdy powinien móc głosować tylko na jednego kandydata (a nie jak do senatu na tylu ile jest mandatów).A tego, przyznam się, nie rozumiem, skoro w ramach okręgu (z którego i tak do parlamentu wchodziłaby określona ilość kandydatów), wszyscy wyborcy mogliby oddawać taką samą ilość głosów. > Okręgi powinny być jednak stosunkowo duże, tak, żeby liczba mandatów z okręgu była dość duża (przynajmniej 5). Chyba w Danii jest tylko jeden okręg wyborczy i do parlamentu wchodzą po prostu ci, którzy zdobyli największą liczbę głosów. Taki system powoduje, że partie wodzowskie (a więc mało demokratyczne) mają mało liczną reprezentację (np. w Polskich warunkach z Samoobrony wchodziłby być może tylko A. Lepper), z drugiej strony każdy pracuje na siebie i lokomotywy tracą sens (a nawet stają się przeciwskuteczne). W Polsce byłoby to niewykonalne (książeczka do głosowania zawierałby z 1500 nazwisk przy obecnej liczebności izby niższej), ale duże i licznomandatowe okręgi wyborcze zapewniłyby reprezentację w parlamencie wszystkich liczących się poglądów i interesów. A moim zdaniem do tego powinien służyć parlament.Jeden okręg wyborczy, nawet pomijając kwestie techniczne wynikające z ogromnej ilości kandydatów (skądinąd, liczebność Sejmu, mogłaby chyba zostać ustalona na niższym poziomie) mnie nie przekonuje. Obawiam się, że to z kolei, mogłoby zachwiać proporcjonalnym rozłożeniem reprezentacji regionalnej. Widzę tu niebezpieczeństwo zapełniania sejmowych ław, przede wszystkim przez znanych polityków z dużych ośrodków z pominięciem polityków lokalnych mających dobre rozeznanie w regionalnej specyfice. > Jednomandatowe okręgi wyborcze wprowadziłyby de facto 40-50% próg (a w przypadku głosowania w 2 turach 40%) i reprezenatywność parlamentu byłaby żadna.Może to głupie pytanie, ale jak to wyliczyłeś? > Prowadzenie kampani w obecnych warunkach wymaga dużych nakładów finansowych i w parlamencie zasiadaliby albo partyjni nominaci (jak dziś), którym partia sfinansowałaby kampanię, albo Stokłosowie i gdzieniegdzie jakiś Cimoszko.Co do jednomandatowych okręgów, to chyba przyznasz, że przy rezygnacji z progu wyborczego, byłby to jakiś mechanizm ograniczający nadmierne parlamentarne rozdrobnienie (przynajmniej w jakimś stopniu). Kampanie owszem, są drogie, ale w przypadku okręgów jednomandatowych, partie musiałyby je skutecznie organizować dla wszystkich swoich kandydatów (we wszystkich okręgach) - kandydaci byliby traktowani "bardziej równo". Ale może się mylę. A słabe partie, które nie mogą wystawić kandydatów w każdym okręgu? Cóż, być może nie bez powodu są słabe. > Nie zgadzam się z jednym elementem. Jeżeli uważasz, że w senacie zasiadają "wybrańcy ludu", to wymień z pamięci senatorów z twojego okręgu...Potrafię ich wymienić z pamięci, bo są to osoby, na które głosowałam. Ale przecież i tak nie wiesz, czy mówię prawdę. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | |  | poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > >Tyle, że każdy powinien móc głosować tylko na jednego kandydata (a nie jak do senatu na tylu ile jest mandatów).> A tego, przyznam się, nie rozumiem, skoro w ramach okręgu (z którego i tak do parlamentu wchodziłaby określona ilość kandydatów), wszyscy wyborcy mogliby oddawać taką samą ilość głosów.Efekt głosowania na taką liczbę kandydatów, ile jest mandatów w okręgu można zaobserwować w wyborach do senatu. Wyborca partii A głosowałby na kandydatów partii A; załóżmy, że mamy 3 komitety wyborcze A B i C mające odpowiedni 40, 35 i 25 procent poparcia i 3 mandaty. Jeżeli można głosować na 1 kandydata wejdzie najprawdopodobniej po jednym kandydacie każdej partii, jeżeli można głosować na trzech najprawdopodobniej wejdzie 3 kandydatów z komitetu A. > Jeden okręg wyborczy, nawet pomijając kwestie techniczne wynikające z ogromnej ilości kandydatów (skądinąd, liczebność Sejmu, mogłaby chyba zostać ustalona na niższym poziomie) mnie nie przekonuje. Obawiam się, że to z kolei, mogłoby zachwiać proporcjonalnym rozłożeniem reprezentacji regionalnej. Widzę tu niebezpieczeństwo zapełniania sejmowych ław, przede wszystkim przez znanych polityków z dużych ośrodków z pominięciem polityków lokalnych mających dobre rozeznanie w regionalnej specyfice.Nie sądzę. Zakładając, że ludzie głosują tak, jak powinni, czyli zgodnie ze swoim interesem wybierają przedstawiciela reprezentującego ich interesy w przypadku jednego okręgu i powiedzmy stosunku mieszkańców metropolii do wsi i miasteczek 70/30 jest duża szansa, że ok. 30% mandatów obejmą mieszkańcy małych miejscowości (bo będzie na nich głosować ok. 30% wyborców). W przypadku okręgów jednomandatowych sytuacja w wielu okręgach będzie wyglądać tak, że mieszkańcy małych miejscowości będą stanowić ok 30% wyborców (oczywiście +/- bo w obszarach słabo zurbanizowanych stosunek może być bardziej dla nich korzystny) i żaden z ich kandydatów nie dostanie się do parlamentu. Takie sztuczki robi się na przykład w SZA, gdzie przed wyborami robi się sztuczki z granicami okręgów wyborczy, żeby wyborców partii akurat będącej w opozycji "rozpuścić" między wyborcami własnej partii ( pl.wikipedia.org/wiki/Gerrymandering). > >Jednomandatowe okręgi wyborcze wprowadziłyby de facto 40-50% próg (a w przypadku głosowania w 2 turach 40%) i reprezenatywność parlamentu byłaby żadna.> Może to głupie pytanie, ale jak to wyliczyłeś?Oczywiście chodziło mi o próg wyborczy w okręgu a nie w skali państwa. > Co do jednomandatowych okręgów, to chyba przyznasz, że przy rezygnacji z progu wyborczego, byłby to jakiś mechanizm ograniczający nadmierne parlamentarne rozdrobnienie (przynajmniej w jakimś stopniu). Kampanie owszem, są drogie, ale w przypadku okręgów jednomandatowych, partie musiałyby je skutecznie organizować dla wszystkich swoich kandydatów (we wszystkich okręgach) - kandydaci byliby traktowani "bardziej równo". Ale może się mylę. A słabe partie, które nie mogą wystawić kandydatów w każdym okręgu? Cóż, być może nie bez powodu są słabe.Nie martwi mnie "rozdrobnienie" parlamentu. Moim zdaniem to wydumany problem mający usprawiedliwić ograniczanie demokracji i zamykanie klasy politycznej dla nowych ugrupowań. Nie było w historii kraju problemu z powołaniem rządu w czasach gdy parlament był "rozdrobniony". Był nawet przypadek powołania zawiązania koalicji rządowej w ciągu jednego wieczoru w najbardziej rozdrobnionym parlamencie IIIRP. Stabilność rządu można zagwarantować bez ograniczania przedstawicielskiego charakteru parlamentu. Zresztą obecna konstytucja tak troszczy się o stabilność rządu, że parlamentarna kontrola gabinetu jest fikcją. Zresztą rozdrobnienie mogłoby nie być partyjne, ale regionalne. Co mogłoby fatalnie odbić się na państwie jako całości. Jednomandatowe okręgi wyborcze, zwiększyłyby nakłady na kampanię wyborczą (chyba, że posłów w sejmie byłoby tylu, ile jest dziś okręgów). Osobiście uważam, że kampanie powinny być ograniczane (jak np. we Francji, gdzie (oimw) zakazana jest kampania bilbordowa (proszę nie poprawiać). Wybieramy posłów na sejm a nie proszek o prania! Zwiększenie kosztu kampanii jeszcze bardziej uzależniłoby partie od kapitału. Już dziś politycy nie chcą się wycofać z chybionych pomysłów PiS dotyczących podatku dochodowego i składki rentowej, mimo iż rosnącego deficytu budżetowego. Premier et consortes w nosie mają finanse publiczne. Martwią się tylko funduszami na przyszłe kampanie. > >Nie zgadzam się z jednym elementem. Jeżeli uważasz, że w senacie zasiadają "wybrańcy ludu", to wymień z pamięci senatorów z twojego okręgu...> Potrafię ich wymienić z pamięci, bo są to osoby, na które głosowałam. Ale przecież i tak nie wiesz, czy mówię prawdę.  Gdybym zakładał, że kłamiesz, nie dyskutowałbym z tobą. A ponieważ jestem złośliwy to spytam jeszcze, czym twoi wybrańcy zajmują się w działalności publicznej i pracy w parlamencie...
|
|
| | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Efekt głosowania na taką liczbę kandydatów, ile jest mandatów w okręgu można zaobserwować w wyborach do senatu. Wyborca partii A głosowałby na kandydatów partii A; załóżmy, że mamy 3 komitety wyborcze A B i C mające odpowiedni 40, 35 i 25 procent poparcia i 3 mandaty. Jeżeli można głosować na 1 kandydata wejdzie najprawdopodobniej po jednym kandydacie każdej partii, jeżeli można głosować na trzech najprawdopodobniej wejdzie 3 kandydatów z komitetu A.Owszem, o ile liczba głosów oddanych na kandydatów partii A, przewyższy liczbę głosów oddanych na kandydatów innych partii. W Twojej propozycji widzę pewną manipulację wynikiem wyborów, której rezultatem (przeciwnie do efektu progu wejścia) byłoby sztuczne promowanie kandydatów partii słabszych. Natomiast w przypadku zastosowania progu dla partii, liczba kandydatów, na których się głosuje, jak sadzę, nie ma znaczenia. > Nie sądzę. Zakładając, że ludzie głosują tak, jak powinni, czyli zgodnie ze swoim interesem wybierają przedstawiciela reprezentującego ich interesy w przypadku jednego okręgu i powiedzmy stosunku mieszkańców metropolii do wsi i miasteczek 70/30 jest duża szansa, że ok. 30% mandatów obejmą mieszkańcy małych miejscowości (bo będzie na nich głosować ok. 30% wyborców). W przypadku okręgów jednomandatowych sytuacja w wielu okręgach będzie wyglądać tak, że mieszkańcy małych miejscowości będą stanowić ok 30% wyborców (oczywiście +/- bo w obszarach słabo zurbanizowanych stosunek może być bardziej dla nich korzystny) i żaden z ich kandydatów nie dostanie się do parlamentu. Takie sztuczki robi się na przykład w SZA, gdzie przed wyborami robi się sztuczki z granicami okręgów wyborczy, żeby wyborców partii akurat będącej w opozycji "rozpuścić" między wyborcami własnej partii (pl.wikipedia.org/wiki/Gerrymandering).> >>Jednomandatowe okręgi wyborcze wprowadziłyby de facto 40-50% próg (a w przypadku głosowania w 2 turach 40%) i reprezenatywność parlamentu byłaby żadna.Pamiętaj jednakże, o skłonności ludzi do racjonalizowania swoich wyborów pod kątem szans wyborczych poszczególnych kandydatów. A kandydat znany, dla którego zorganizowano okazałą kampanię, zawsze będzie miał większe szanse na wygraną. Takie racjonalizowanie może doprowadzić do sytuacji, w której na znanego kandydata głosuje znaczna część elektoratu danej partii, pomijając w wyborze innych kandydatów. W rezultacie do parlamentu wejdzie tylko ten jeden, najbardziej znany (to oczywiście przerysowana sytuacja). To rzeczywiście sprzyja większej reprezentacji w parlamencie partii słabszych, ale czy odzwierciedla faktyczne polityczne sympatie? Moim zdaniem niekoniecznie. > Nie martwi mnie "rozdrobnienie" parlamentu. Moim zdaniem to wydumany problem mający usprawiedliwić ograniczanie demokracji i zamykanie klasy politycznej dla nowych ugrupowań. Nie było w historii kraju problemu z powołaniem rządu w czasach gdy parlament był "rozdrobniony". Był nawet przypadek powołania zawiązania koalicji rządowej w ciągu jednego wieczoru w najbardziej rozdrobnionym parlamencie IIIRP.> Stabilność rządu można zagwarantować bez ograniczania przedstawicielskiego charakteru parlamentu. Zresztą obecna konstytucja tak troszczy się o stabilność rządu, że parlamentarna kontrola gabinetu jest fikcją.> Zresztą rozdrobnienie mogłoby nie być partyjne, ale regionalne. Co mogłoby fatalnie odbić się na państwie jako całości.Nie uważam partyjnego rozdrobnienia parlamentu za problem wydumany. Przecież krajem trzeba sprawnie rządzić. A koalicje i koalicyjki temu nie sprzyjają, nawet jeżeli kiedyś tam się udało szybko utworzyć gabinet. Z mniejszą ilością partii w parlamencie łatwiej się rządzi a trudniej tłumaczy z popełnionych błędów. Widzę jednak, że w tej kwestii mamy odmienne zdania. > Jednomandatowe okręgi wyborcze, zwiększyłyby nakłady na kampanię wyborczą (chyba, że posłów w sejmie byłoby tylu, ile jest dziś okręgów). Osobiście uważam, że kampanie powinny być ograniczane (jak np. we Francji, gdzie (oimw) zakazana jest kampania bilbordowa (proszę nie poprawiać). Wybieramy posłów na sejm a nie proszek o prania! Zwiększenie kosztu kampanii jeszcze bardziej uzależniłoby partie od kapitału.Tylko, że trudno dotrzeć z informacją do wszystkich nie organizując widocznej kampanii. Ale zgodzę się, kapitałochłonność takich akcji na pewno upośledza szanse słabszych partii i może uzależniać politykę od biznesu. > Już dziś politycy nie chcą się wycofać z chybionych pomysłów PiS dotyczących podatku dochodowego i składki rentowej, mimo iż rosnącego deficytu budżetowego. Premier et consortes w nosie mają finanse publiczne. Martwią się tylko funduszami na przyszłe kampanie.Nie formułowałabym tak ostrej opinii. Myślę, że wynika to też z obawy o ewentualne obniżenie popytu. Inna filozofia.  > A ponieważ jestem złośliwy to spytam jeszcze, czym twoi wybrańcy zajmują się w działalności publicznej i pracy w parlamencie...Mam nadzieję, że nie sprawdzasz mnie tak, sądząc, że nie wiem na kogo głosowałam. Tak się składa, że jeden z nich długo był związany z miastem, w którym mieszkam. Był między innymi dyrektorem w szkole znajdującej się 2 min. od mojego domu i wiceburmistrzem. A, że miasteczko niewielkie, stąd jeden o drugim trochę wie. Zajmował się i zajmuje głównie oświatą. Drugi to lekarz z miasta obok, stąd oczywiście moja wiedza o nim w momencie wyborów była mniejsza, ale za to z pierwszej ręki. No i jak się można domyślać, zajmuje się głównie służbą zdrowia, choć nie tylko.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | |  | poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > >Efekt głosowania na taką liczbę kandydatów, ile jest mandatów w okręgu można zaobserwować w wyborach do senatu. Wyborca partii A głosowałby na kandydatów partii A; załóżmy, że mamy 3 komitety wyborcze A B i C mające odpowiedni 40, 35 i 25 procent poparcia i 3 mandaty. Jeżeli można głosować na 1 kandydata wejdzie najprawdopodobniej po jednym kandydacie każdej partii, jeżeli można głosować na trzech najprawdopodobniej wejdzie 3 kandydatów z komitetu A.> Owszem, o ile liczba głosów oddanych na kandydatów partii A, przewyższy liczbę głosów oddanych na kandydatów innych partii.> W Twojej propozycji widzę pewną manipulację wynikiem wyborów, której rezultatem (przeciwnie do efektu progu wejścia) byłoby sztuczne promowanie kandydatów partii słabszych.> Natomiast w przypadku zastosowania progu dla partii, liczba kandydatów, na których się głosuje, jak sadzę, nie ma znaczenia.Okręg wyborczy nr.3 (Wrocław) wybory do senatu: Komitet wyborczy PO w tym okręgu w wyborach do sejmu uzyskał 53,20% poparcia. W wyborach o senatu były w tymże okręgu 3 mandaty do objęcia, które objęli kandydaci PO uzyskując odpowiednio: 46, 42 i 36 procent głosów. Wyniki wyborów do sejmu w okr. 3Wyniki wyborów do sejmu w okr. 3Najłatwiej zamknąć oczy i ignorować rzeczywiste działanie ordynacji większościowej a rozmówcy zarzucić manipulację. To co sądzisz, nie musi przekładać się na rzeczywistość. Reszta wypowiedzi w temacie zasadza się na ignorowaniu rzeczywistego działania ordynacji i mojej wypowiedzi. > Nie uważam partyjnego rozdrobnienia parlamentu za problem wydumany. Przecież krajem trzeba sprawnie rządzić. A koalicje i koalicyjki temu nie sprzyjają, nawet jeżeli kiedyś tam się udało szybko utworzyć gabinet.> Z mniejszą ilością partii w parlamencie łatwiej się rządzi a trudniej tłumaczy z popełnionych błędów.> Widzę jednak, że w tej kwestii mamy odmienne zdania.Nie, mamy podobne zdanie. Najłatwiej rządzi się w dyktaturze. Tylko mnie dyktatura jako forma rządów nie odpowiada z powodów, że tak to ujmę, zasadniczych. No i oczywiście nie odniesiesz się do faktu, że bez progu wyborczego i przy rozdrobnionym parlamencie nie było nigdy problemów w Polsce ze sformowaniem rządu (czemu można zaradzić, gdyby faktycznie była taka potrzeba, w inny sposób, nie ograniczający reprezentatywności parlamentu). Obawiam się, że jeszcze trochę walki z "sejmokrcją" i pojawi się jakiś Piłsudski. > Tylko, że trudno dotrzeć z informacją do wszystkich nie organizując widocznej kampanii. Ale zgodzę się, kapitałochłonność takich akcji na pewno upośledza szanse słabszych partii i może uzależniać politykę od biznesu.Może?! Otwórz oczy. Są w Europie kraje, gdzie prowadzenia "widocznych kampanii" po prostu się zabrania. I demokracja funkcjonuje tam, moim zdaniem, lepiej niż w Polsce. > Mam nadzieję, że nie sprawdzasz mnie tak, sądząc, że nie wiem na kogo głosowałam.> Tak się składa, że jeden z nich długo był związany z miastem, w którym mieszkam. Był między innymi dyrektorem w szkole znajdującej się 2 min. od mojego domu i wiceburmistrzem. A, że miasteczko niewielkie, stąd jeden o drugim trochę wie. Zajmował się i zajmuje głównie oświatą. Drugi to lekarz z miasta obok, stąd oczywiście moja wiedza o nim w momencie wyborów była mniejsza, ale za to z pierwszej ręki. No i jak się można domyślać, zajmuje się głównie służbą zdrowia, choć nie tylko.Nie, nie sprawdzam. Jak napisałem nie zakładałem, że kłamiesz. Tym bardziej zrobiło mi się przykro, gdy z taką łatwością zarzuciłaś mi manipulację.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | >Najłatwiej zamknąć oczy i ignorować rzeczywiste działanie ordynacji większościowej a rozmówcy zarzucić manipulację. To co sądzisz, nie musi przekładać się na rzeczywistość. >Reszta wypowiedzi w temacie zasadza się na ignorowaniu rzeczywistego działania ordynacji i mojej wypowiedzi.
Przecież nie ignoruję jej działania. Napisałam, że ilość kandydatów, na których oddaje się głos jest obojętny dla wyniku, w przypadku zastosowania progu (tak jak w wyborach do Sejmu). Oczywiście przy założeniu, że każdy wyborca zagłosuje na maksymalną dopuszczalną liczbę kandydatów (lub na mniejszą, ale równą dla każdego wyborcy). Jeżeli błądzę, to wskaż mi proszę, gdzie popełniam błąd. W przypadku Senatu jest inaczej. Partia, która ma największe poparcie najprawdopodobniej uzyska wszystkie mandaty (bo najwięcej ludzi na nią głosuje). Pytanie jest następujące: czy lepiej tak skonstruować ordynację, aby umożliwić również słabszym partiom wejście do parlamentu, czy postawić na to, by wszystkie maksymalnie się starały o to, by być tą najlepszą (z największym poparciem). Tu wchodzi niebezpieczeństwo, że najsilniejsza okaże się partia dysponująca największymi zasobami finansowymi. W tym drugim przypadku widzę też problem w tym, że generalnie trudniej uzyskać poparcie ugrupowaniom pozaparlamentarnym. Ale czy w przypadku pierwszym nie dajemy aby forów tym, którzy być może wcale na to nie zasłużyli? W pierwszym przypadku mamy większą kontrolę działań partii rządzącej przez opozycję, ale i rozmycie odpowiedzialności w związku z koniecznością tworzenia koalicji. W drugim większą sprawność działań rządu, ale mniejszą ich kontrolę. Czy to już dyktatura, do której sympatię mi sugerujesz? Moim zdaniem nie jest to dyktatura, ale na pewno taki system łatwiej się może w dyktaturę przekształcić. Naprawdę widzisz dzisiaj zagrożenie dyktaturą?
>Są w Europie kraje, gdzie prowadzenia "widocznych kampanii" po prostu się zabrania. I demokracja funkcjonuje tam, moim zdaniem, lepiej niż w Polsce.
Może i masz rację. Nie będę się upierać.
> Tym bardziej zrobiło mi się przykro, gdy z taką łatwością zarzuciłaś mi manipulację.
Nie miałam zamiaru niczego Ci zarzucać. Ale tak. Uważam, że jest to manipulacja. Takąż manipulacją jest też ustalenie w większościowej ordynacji, głosowania na kilku kandydatów, jak i ustalanie progów wejścia dla partii i koalicji. Wszystkie te zabiegi mają na celu wywarcie jakiegoś wpływu na wynik wyborów, czyli po prostu, tym wynikiem - manipulowanie. Oczywiście mogłam użyć bardziej oględnego sformułowania - mea culpa.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>Nie uważam partyjnego rozdrobnienia parlamentu za problem wydumany. Przecież krajem trzeba sprawnie rządzić. A koalicje i koalicyjki temu nie sprzyjają, nawet jeżeli kiedyś tam się udało szybko utworzyć gabinet. Z mniejszą ilością partii w parlamencie łatwiej się rządzi a trudniej tłumaczy z popełnionych błędów. Ilość partii w parlamencie nie ogranicza tak bardzo 5% próg wyborczy. Ordynacja jest bardziej perfidna, by partia mogła wystartować do sejmu musi zebrać w 29 okręgach po 5000 podpisów poparcia. To jest najwyższy wymóg w Europie. Na ogół wystarczy zebrać 100-500 podpisów. U nas przeszło 10 razy więcej przy stosunkowo małych okręgach. To jest największa bariera. Bogate partie płacą zbierającym za podpisy. Ukarano za to Beger ale sama spotkałam studentów którzy zbierali ( za pieniądze ) podpisy dla PIS. Partie korzystają też ze starych wpisów stąd duża ilość martwych dusz. ( odrzucono w ten sposób dużo list LPR-u). Zebrać po 5000 podpisów w bardzo dużym mieście jest jeszcze do wykonania ale w małych miastach i na terenach wiejskich jest to zupełnie niemożliwe. Wypadałoby wysłać w te rejony ponad 50 osób do każdego z 29 okręgów a taką kadrą nie dysponują małe partie. To sprawia, że już na starcie wszelka oddolna inicjatywa obywatelska skazana jest na porażkę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | W ogóle ordynacja wyborcza krok po kroku ogranicza demokrację (przez demokrację rozumiem wpływ ogółu obywateli na rządzenie państwem, jednym z elementów realizujących ten wpływ jest reprezentatywność parlamentu). Próg jest jednym z elementów, wspomniane przez ciebie wymogi kolejnym. Jeżeli chodzi o zbieranie popisów i sprawę Beger to, o ile rozumiem, prokurator żądał od obywatela potwierdzenia poparcia dla partii opozycyjnej, prawda? Ciekawe rozumienie demokracji. Może po prostu zrobić jawne głosowanie (za babci komuny wymyślono "głosowanie bez skreśleń", żeby zachować pięcioprzymiotnikowość wyborów a jednocześnie kontrolować proces wyborczy) Z drugiej strony, skoro Samoobrona dostała się o sejmy to chyba dysponowała odpowiednim poparciem społecznym (powyżej 5% wyborców) pozwalającym zebrać wymaganą liczbę podpisów. Dlaczego więc prokurator weryfikował te listy? Kolejnym elementem walki z parlamentaryzmem jako takim jest sposób pokazywania Sejmy w naszych pożal się Boże mass mediach. Szczytem bezczelności był felieton niejakiego Martenki w Angorze, który sprowadzał się do tego, że w Sejmie nie kradnie tylko marszałek Małachowski, a i to tylko z powodu demencji. Widać nie tylko przymiotnik "ludowa" szkodzi demokracji...
|
|
| | | |  | 1 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Jeśli chcesz poznać moje zdanie to bardziej od parytetu interesowałyby mnie okręgi jednomandatowe i głosowanie na osobę a nie na listę. Wtedy wchodziłyby do sejmu osoby, które faktycznie zebrały największe poparcie a nie te, które są pierwsze na liście. I nawet gdyby wtedy kobiety stanowiły 90% sejmu to nic bym nie powiedział, bo taki jest wybór większości społeczeństwa.
Gdyby były okręgi jednomandatowe to parytet tym bardziej byłby potrzebny. Gdyż wtedy każda partia wystawiałaby tylko jednego kandydata. W obecnej sytuacji wejść do sejmu ma szansę nawet debil jeżeli wyda odpowiednią ilość pieniędzy. O przyznaniu finansowania decydują zarządy partii. Przy równych szansach kandydatów zarządy partii wystawiałyby mężczyznę. Na listę miałyby szanse dostawać się jedynie te kobiety, które zdecydowanie byłyby lepsze od mężczyzn. Zarządy decydowałyby o wyborze kandydata i trochę lepsza kobieta nie miałaby szans. Wybór i ustalanie miejsc zależy od męskiego kierownictwa partii. Parytety sprawdziły się i w USA i w Europie. Spowodowały, że zarówno w parlamentach jak i w rządach znalazło się dużo bardzo mądrych kobiet. Bez parytetów nie miałaby szans Hilary Clinton ani obecny prezydent. Parytety zmieniły mentalność społeczną Żyjemy w państwie patriarchalnym z dominującą religią, która ten patriarchat utrwala. Parytety należą do tak zwanej inżynierii społecznej dzięki którym następuje przyspieszenie pewnych procesów. Polki są lepiej wykształcone, stanowią 54% społeczeństwa. Męski parlament swoimi ustawami sprawia, że kobiety mają dużo mniejsze szanse na pracę, awans, równe z mężczyznami zarobki...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > Gdyby były okręgi jednomandatowe to parytet tym bardziej byłby potrzebny. Gdyż wtedy każda partia wystawiałaby tylko jednego kandydata.Nadal pozostanę przy okręgach jednomandatowych  tyle, że uwzględniając Twoje argumenty wymagane by było umieszczenie dwóch kandydatów - kobiety i mężczyzny. > W obecnej sytuacji wejść do sejmu ma szansę nawet debil jeżeli wyda odpowiednią ilość pieniędzy. O przyznaniu finansowania decydują zarządy partii.Przykra rzeczywistość  > Przy równych szansach kandydatów zarządy partii wystawiałyby mężczyznę. Na listę miałyby szanse dostawać się jedynie te kobiety, które zdecydowanie byłyby lepsze od mężczyzn.> Zarządy decydowałyby o wyborze kandydata i trochę lepsza kobieta nie miałaby szans.> Wybór i ustalanie miejsc zależy od męskiego kierownictwa partii.Niestety, ale masz rację. > Parytety sprawdziły się i w USA i w Europie. Spowodowały, że zarówno w parlamentach jak i w rządach znalazło się dużo bardzo mądrych kobiet. Bez parytetów nie miałaby szans Hilary Clinton ani obecny prezydent.Nie interesuję się aż tak polityką szczególnie zachodu. > Parytety zmieniły mentalność społecznąTo prawda > Żyjemy w państwie patriarchalnym z dominującą religią, która ten patriarchat utrwala.Niestety. > Parytety należą do tak zwanej inżynierii społecznej dzięki którym następuje przyspieszenie pewnych procesów.> Polki są lepiej wykształcone, stanowią 54% społeczeństwa. Męski parlament swoimi ustawami sprawia, że kobiety mają dużo mniejsze szanse na pracę, awans, równe z mężczyznami zarobki...Niestety, ale nie ma idealnych rozwiązań- demokracja to też kulawy system.
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Jeśli chcesz poznać moje zdanie to bardziej od parytetu interesowałyby mnie okręgi jednomandatowe i głosowanie na osobę a nie na listę. Wtedy wchodziłyby do sejmu osoby, które faktycznie zebrały największe poparcie a nie te, które są pierwsze na liście. I nawet gdyby wtedy kobiety stanowiły 90% sejmu to nic bym nie powiedział, bo taki jest wybór większości społeczeństwa. >Gdyby były okręgi jednomandatowe to parytet tym bardziej byłby potrzebny. Gdyż wtedy każda partia wystawiałaby tylko jednego kandydata. >W obecnej sytuacji wejść do sejmu ma szansę nawet debil jeżeli wyda odpowiednią ilość pieniędzy. O przyznaniu finansowania decydują zarządy partii.
Jeśli kierownictwo partii ma przyjemność w promowaniu debili, to tak. Chyba rozkład debilizmu pomiędzy płciami jest równomierny?
>Przy równych szansach kandydatów zarządy partii wystawiałyby mężczyznę. Na listę miałyby szanse dostawać się jedynie te kobiety, które zdecydowanie byłyby lepsze od mężczyzn. >Zarządy decydowałyby o wyborze kandydata i trochę lepsza kobieta nie miałaby szans. >Wybór i ustalanie miejsc zależy od męskiego kierownictwa partii.
Kto zabrania kobietom założyć partię z kobiecym zarządem i wygrać wybory?
>Parytety sprawdziły się i w USA i w Europie. Spowodowały, że zarówno w parlamentach jak i w rządach znalazło się dużo bardzo mądrych kobiet. Bez parytetów nie miałaby szans Hilary Clinton ani obecny prezydent.
W Stanach nie ma parytetów wyborczych. A Hilary Clinton nigdy by nie osiągnęła takiej pozycji w Partii Demokratycznej gdyby nie była żoną Billa Clintona.
>Parytety zmieniły mentalność społeczną >Żyjemy w państwie patriarchalnym z dominującą religią, która ten patriarchat utrwala.
Ciekawe dlaczego w tej zacofanej Polsce nadal więcej kobiet sprawuje funkcje kierownicze niż w większosci postępowych krajów Europy Zachodniej ?
>Parytety należą do tak zwanej inżynierii społecznej dzięki którym następuje przyspieszenie pewnych procesów. >Polki są lepiej wykształcone, stanowią 54% społeczeństwa. Męski parlament swoimi ustawami sprawia, że kobiety mają dużo mniejsze szanse na pracę, awans, równe z mężczyznami zarobki...
Bo nie ma parytetów? Dlaczego kobiety nie zorganizują się i nie wygrają same wyborów, tylko jak zwykle mężczyźni mają im coś załatwić?
|
|
| | | | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>W Stanach nie ma parytetów wyborczych. A Hilary Clinton nigdy by nie osiągnęła takiej pozycji w Partii Demokratycznej gdyby nie była żoną Billa Clintona. Parytety w USA obejmują praktycznie każda dziedzinę życia. Na przykład zwalniając pracownika pracodawca ( nawet prywatny)musi bardzo uważać by nie zarzucono mu dyskryminacji. W administracji obowiązują parytety, zatrudnienie na uczelniach, szkołach ... Jeżeli dwóch kandydatów jednakowo wygrywa konkurs to decyduje priorytet.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>W Stanach nie ma parytetów wyborczych. A Hilary Clinton nigdy by nie osiągnęła takiej pozycji w Partii Demokratycznej gdyby nie była żoną Billa Clintona. >Parytety w USA obejmują praktycznie każda dziedzinę życia.
Ale nie wybory, bo to by było niezgodne z Konstytucją USA i sprzeczne z zasadami demokracji.
>Na przykład zwalniając pracownika pracodawca ( nawet prywatny)musi bardzo uważać by nie zarzucono mu dyskryminacji. W administracji obowiązują parytety, zatrudnienie na uczelniach, szkołach ... Jeżeli dwóch kandydatów jednakowo wygrywa konkurs to decyduje priorytet.
W takim razie dlaczego w zacofanej Polsce kobiety sprawowały już najwyższe funkcje w państwie (premier, prezes NBP) a w postępowych Stanach jakoś nie? Dlaczego na stanowiskach ministrialnych w Polsce jest więcej kobiet niż w Stanach?
|
|
| |  | 1 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >> Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.Parytety obowiązują w większości państw europejskich. > Teraz to jest ilość miejsc na listach. W następnych wyborach to będzie ilość miejsc w parlamencie. A za kolejne 5-10 lat to będzie minimum połowa wszędzie.
Tak! A za nastopne dziesięć lat dla mężczyzn będzie przeznaczonych 10% miejsc, reszta będzie się musiała wykastrować żeby w ogóle kandydować!! A za kolejne 20 lat kandydat będzie musiał przestawić USG na którym widać jajniki!!!
No, ciągnij dalej wizje apokalipsy rodzaju męskiego. Jak się nie ma argumentów poza strachem i uprzedzeniami to się ciągnie ad absurdum.
>Gdzie w tym wszystkim kompetencje i predyspozycje?
To znacz że teraz decydują kompetencje i predyspozycje? A o jaki kraju my mówimy? Przypomnij może, bo się pogubiłam.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > A za nastopne dziesięć lat dla mężczyzn będzie przeznaczonych 10% miejsc, reszta będzie się musiała wykastrować żeby w ogóle kandydować!!Spokojnie. Nie mówię o wszystkich kobietach - nie przesadzaj. Na poważnie sprawa jest do dyskusji i naprawdę nie mam nic przeciw temu, by kobiety mające lepsze kwalifikacje zastępowały idiotów w rządzie. Ale nie uznam tu metod wskaźnikowych, bo to nie o to chodzi. Jak już napisałem w innej wypowiedzi. Na listach wyborczych ok, ale niech wyborcy decydują jaki będzie udział kobiet w parlamencie. Jeśli ustawo narzucimy, że połowa w parlamencie to mają być panie to co to za demokracja będzie?? > A za kolejne 20 lat kandydat będzie musiał przestawić USG na którym widać jajniki!!!A za kolejne 400tyś lat facetów już nie będzie, bo zanikną w społeczeństwie i problem się sam rozwiąże  > No, ciągnij dalej wizje apokalipsy rodzaju męskiego.I tak nastąpi więc co zo różnica, czy naturalnie, czy mu się trochę pomoże  > Jak się nie ma argumentów poza strachem i uprzedzeniami to się ciągnie ad absurdum.Otóż to. Jaką bronią się wojuje od takiej się ginie. Dotyczy to obu stron tej dyskusji. > >Gdzie w tym wszystkim kompetencje i predyspozycje?> To znacz że teraz decydują kompetencje i predyspozycje?A czy ja napisałem, że decydują? Ja tylko zapytałem. Proponowana postać w zasadzie mało co się różni od stanu aktualnego. A mnie interesuje rozwiązanie kompetencyjne nie uzależnione od płci kandydatów(ek)! > A o jaki kraju my mówimy? Przypomnij może, bo się pogubiłam.W Polsce niestety, gdzie o tym czy można otworzyć sklep przy kościele ma decydować KLER a nie organ administracyjny do tego powołany- De***izm  Pozdrawiam
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
|  | 1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | > Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.Parytety obowiązują w większości państw europejskich. Obecność na liście wyborczej na odpowiednim miejscu to mniej więcej to samo co obecność w parlamencie (zakładając oczywiście że partia przekroczy próg wyborczy). Zapomniałaś jak to działa? Jest parę lokomotyw (Ziobro, Buzek, itd.) dla których poparcie idzie w setkach tysięcy głosów i którzy w związku z tym i tak wejdą niezależnie z którego miejsca (Miller tradycyjnie w Łodzi startował z ostatniego miejsca). A oprócz tego są też posłowie którzy dostają po kilkaset głosów, ale ze względu na wysokie miejsce na liście przydzielone przez lidera i tak wchodzą (choć trudno mi powiedzieć czemu taki system nazywa się demokracją). Mogę się założyć że nawet jeśli w tej chwili propozycja Kaczyńskiego sięga tylko obecności, a nie odpowiedniego miejsca, to tradycyjnie znajdzie się ktoś ktoś jeszcze głupszy kto to niedopatrzenie odpowiednio "poprawi".
|
|
| |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >> Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.Parytety obowiązują w większości państw europejskich. >Jest parę lokomotyw (Ziobro, Buzek, itd.) dla których poparcie idzie w setkach tysięcy głosów i którzy w związku z tym i tak wejdą niezależnie z którego miejsca (Miller tradycyjnie w Łodzi startował z ostatniego miejsca). A oprócz tego są też posłowie którzy dostają po kilkaset głosów, ale ze względu na wysokie miejsce na liście przydzielone przez lidera i tak wchodzą (choć trudno mi powiedzieć czemu taki system nazywa się demokracją).
Pani Hibner tez była taką lokomotywą dla PO. Jeżeli dobrze pamiętam na Giertycha w poprzedniej kadencji głosowało trochę ponad 200 osób. Do sejmu wchodzą osoby na które głosowało i mniej osób. Taką mamy ordynację. Jak będzie więcej kobiet w parlamencie to może uda się to zmienić bo jak na razie nie ma na to szans.
|
|
| | |  | | Grzegorz (5685 punktów) | >>> Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.Parytety obowiązują w większości państw europejskich. >>Jest parę lokomotyw (Ziobro, Buzek, itd.) dla których poparcie idzie w setkach tysięcy głosów i którzy w związku z tym i tak wejdą niezależnie z którego miejsca (Miller tradycyjnie w Łodzi startował z ostatniego miejsca). A oprócz tego są też posłowie którzy dostają po kilkaset głosów, ale ze względu na wysokie miejsce na liście przydzielone przez lidera i tak wchodzą (choć trudno mi powiedzieć czemu taki system nazywa się demokracją). >Pani Hibner tez była taką lokomotywą dla PO. Jeżeli dobrze pamiętam na Giertycha w poprzedniej kadencji głosowało trochę ponad 200 osób. Do sejmu wchodzą osoby na które głosowało i mniej osób. Taką mamy ordynację. Jak będzie więcej kobiet w parlamencie to może uda się to zmienić bo jak na razie nie ma na to szans.
Nie chodziło mi o to jaki był podział płci wśród lokomotyw. Po prostu, ponieważ większość posłów nie osiąga wyników Buzka czy Hubner, to dla reszty pozostaje nadzieja na wysokie miejsce na liście. A zatem parytety ~ obecność (na razie na samej liście, ale w wersji 2.0 pewnie też na odpowiednim miejscu listy) ~ obecność w parlamencie. Nie za bardzo też rozumiem czemu wg Ciebe większa ilość kobiet w parlamencie miałaby pomóc w zmianie obecnego systemu wyborczego...
|
|
| | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Nie za bardzo też rozumiem czemu wg Ciebe większa ilość kobiet w parlamencie miałaby pomóc w zmianie obecnego systemu wyborczego...W tajemnicy Ci powiem ( tak żeby nikt nie słyszał  ), że mam cichą nadzieję, że wniosą do sejmu odrobinę rozsądku. Jeżeli kobiety wyeliminują choć część głupków z sejmu to już będzie lepiej.
|
|
| | | | |  | | n0e_ (215 punktów) | > W tajemnicy Ci powiem ( tak żeby nikt nie słyszał ), że mam cichą nadzieję, że wniosą do sejmu odrobinę rozsądku. Jeżeli kobiety wyeliminują choć część głupków z sejmu to już będzie lepiej.no proszę a jednak te 20% sejmu należy do kobiet, więc kobiet trochę jest. a renia chojarska i danuta beger? też kobiety! chyba, że chodzi tobie o KONKRETNE kobiety...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>> Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.Parytety obowiązują w większości państw europejskich. >>Jest parę lokomotyw (Ziobro, Buzek, itd.) dla których poparcie idzie w setkach tysięcy głosów i którzy w związku z tym i tak wejdą niezależnie z którego miejsca (Miller tradycyjnie w Łodzi startował z ostatniego miejsca). A oprócz tego są też posłowie którzy dostają po kilkaset głosów, ale ze względu na wysokie miejsce na liście przydzielone przez lidera i tak wchodzą (choć trudno mi powiedzieć czemu taki system nazywa się demokracją). >Pani Hibner tez była taką lokomotywą dla PO. Jeżeli dobrze pamiętam na Giertycha w poprzedniej kadencji głosowało trochę ponad 200 osób.
Mylisz się, najmniejszą liczbę głosów w wyborach do Sejmu w poprzedniej kadencji miał A. Adamczyk z okręgu nr 13. (ok. 1300 głosów). Został "wciągnięty" przez Ziobrę. Gdyby takie osoby jak Giertych miały 200 głosów, to LPR w ogóle nie dostałby się do Sejmu.
>>Do sejmu wchodzą osoby na które głosowało i mniej osób. Taką mamy ordynację. Jak będzie więcej kobiet w parlamencie to może uda się to zmienić bo jak na razie nie ma na to szans.
Co najmniej dwa razy brałem udział w układaniu takich list (w wyborach samorządowych, w dużym mieście wojewódzkim, a także w małej gminie ok. 30 tys. mieszkańców). Kobiet nie wystawia się na listach bo po prostu jest ich mniej w różnego rodzaju organizacjach, a nawet jak się znajdzie jakaś sensowna to zwykle nie chce się bawić w wybory, bo to często bardzo nieprzyjemna zabawa. Żeby kobiet było więcej w polityce, przede wszystkim musi się zmienić mentalność, ale nie mężczyzn tylko kobiet.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Co najmniej dwa razy brałem udział w układaniu takich list (w wyborach samorządowych, w dużym mieście wojewódzkim, a także w małej gminie ok. 30 tys. mieszkańców). Kobiet nie wystawia się na listach bo po prostu jest ich mniej w różnego rodzaju organizacjach, a nawet jak się znajdzie jakaś sensowna to zwykle nie chce się bawić w wybory, bo to często bardzo nieprzyjemna zabawa. Żeby kobiet było więcej w polityce, przede wszystkim musi się zmienić mentalność, ale nie mężczyzn tylko kobiet.
Najczęściej namawia się kobiety by zgodziły się obsadzać ostatnie miejsca na listach. Wcale się nie dziwię, że nie mają na to ochoty.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Co najmniej dwa razy brałem udział w układaniu takich list (w wyborach samorządowych, w dużym mieście wojewódzkim, a także w małej gminie ok. 30 tys. mieszkańców). Kobiet nie wystawia się na listach bo po prostu jest ich mniej w różnego rodzaju organizacjach, a nawet jak się znajdzie jakaś sensowna to zwykle nie chce się bawić w wybory, bo to często bardzo nieprzyjemna zabawa. Żeby kobiet było więcej w polityce, przede wszystkim musi się zmienić mentalność, ale nie mężczyzn tylko kobiet. >Najczęściej namawia się kobiety by zgodziły się obsadzać ostatnie miejsca na listach. Wcale się nie dziwię, że nie mają na to ochoty.
Nieprawda. W drugim przypadku mojego udziału przy układaniu list, chodziło m in. o kandydatkę na burmistrza, która nie zgodziła się pomimo tego, że miała bezapelacyjne poparcie wszystkich, którzy o tym decydowali. Osoba o której piszę na pewno miała lepsze kompetencje i realne szanse na zwycięstwo od faceta, który w końcu wystartował. W przypadku wyborów bezpośrednich (wybory burmistrza do takich należą) trzeba mieć naprawdę silne nerwy, bo w ruch idą najcięższe argumenty z donosami do prokuratury i sprawami dotyczącymi życia osobistego włącznie i mając tego świadomość, opisywana osoba nie zdecydowała się na start w wyborach (jest zresztą obecnie radną i dobrze sobie radzi).
Czy naprawdę myślisz, że mężczyźni są w jakiejś zmowie? Wręcz przeciwnie, rywalizacja jest naprawdę silna i sam znając dobrze te uwarunkowania, raczej nie zdecydowałbym się wchodzić bezpośrednio do polityki, bo bardzo cenie sobie zdrowie...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Czy naprawdę myślisz, że mężczyźni są w jakiejś zmowie? Wręcz przeciwnie, rywalizacja jest naprawdę silna i sam znając dobrze te uwarunkowania, raczej nie zdecydowałbym się wchodzić bezpośrednio do polityki, bo bardzo cenie sobie zdrowie... Z tego co mówiły panie zmowa albo prawie zmowa jest faktem. A co do tej pani kandydatki na burmistrza to może miała ważny powód o którym nie masz pojęcia. W większości partii listę kandydatów ustala zarząd. Męski na ogół.
|
|
| | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>Czy naprawdę myślisz, że mężczyźni są w jakiejś zmowie? Wręcz przeciwnie, rywalizacja jest naprawdę silna i sam znając dobrze te uwarunkowania, raczej nie zdecydowałbym się wchodzić bezpośrednio do polityki, bo bardzo cenie sobie zdrowie... >Z tego co mówiły panie zmowa albo prawie zmowa jest faktem.
Ale to nie jest spisek przeciwko kobietom. Po prostu różne grupy walczą o swoje interesy.
>A co do tej pani kandydatki na burmistrza to może miała ważny powód o którym nie masz pojęcia.
Po prostu uznała, że nie wytrzymałaby presji. Z tych samych powodów wymiękła Kwaśniewska.
>W większości partii listę kandydatów ustala zarząd. Męski na ogół.
Jeżeli kobiety faktycznie chcą mieć większy wpływ na władzę, to dlaczego nie głosują na Partię Kobiet? Dlaczego wolą głosować na partie z szowinistycznymi zarządami?
|
|
| |  | poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | >> Parytet nie ma dotyczyć miejsc w parlamencie ale obecności na listach wyborczych.Parytety obowiązują w większości państw europejskich. >Obecność na liście wyborczej na odpowiednim miejscu to mniej więcej to samo co obecność w parlamencie (zakładając oczywiście że partia przekroczy próg wyborczy). >Zapomniałaś jak to działa? Jest parę lokomotyw (Ziobro, Buzek, itd.) dla których poparcie idzie w setkach tysięcy głosów i którzy w związku z tym i tak wejdą niezależnie z którego miejsca (Miller tradycyjnie w Łodzi startował z ostatniego miejsca). A oprócz tego są też posłowie którzy dostają po kilkaset głosów, ale ze względu na wysokie miejsce na liście przydzielone przez lidera i tak wchodzą (choć trudno mi powiedzieć czemu taki system nazywa się demokracją).
Jeżeli lista uzyska kilka mandatów w okręgu to wchodzi się według liczby oddanych głosów, a nie miejsca na liście. Miejsce jest ważne o tyle, że ludzie nie znają kandydatów i głosują na pierwszego z góry. Gdyby było tak jak piszesz, to biedny Miller nie wszedłby bo był ostatni na liście...
Moim zdaniem największym zaprzeczeniem demokracji jest próg 5%. W okręgu powinni po prostu mandaty uzyskiwać ci, którzy zdobyli największą liczbę głosów. Można pobrać ze strony Państwowej Komisji Wyborczej wyniki wyborów i zasymulować sobie, jak wyglądałby sejm...
|
|
 | 3 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Po pierwsze, to parytet uwłacza kobietom.
Zabawne, że w większości uważają tak polscy mężczyźni. Polscy, bo jakoś w krajach gdzie istnieją parytety na "uwłaczanie" raczej nikt się nie skarży, a już najmniej same zainteresowane. Może jednak decyzję o tym co uwłacza a co nie uwłacza kobietom należy pozostawić samym zainteresowanym? To tylko taka odważna sugestia. Rewolucyjna, powiedziałabym nawet.
>Po drugie, jest jawnie dyskryminujący dla części wyborców - skoro obecnie 80% głosuje na mężczyzn, to w sytuacji wymuszenia obecności 50% kobiet w parlamencie 30% wyborców de facto (choć nie formalnie) straci prawo wyborcze. Przecież te osoby będą w parlamencie mimo, że nikt nie uważa ich za swoje reprezentantki!
Absurdalne, głupie i nieprawdziwe.
W parytetach mowa jest o dostępie do list wyborczych a nie o wybieraniu. Wybrany zostanie ten, kto zdobędzie odpowiednią liczbę głosów.
Takie informacje można zdobyć specjalnie się nie wysilając i czytając ze zrozumieniem ale lepiej się spienić i nakłamać, żeby ośmieszyć ideę.
>Po trzecie, będzie to kolejna okazja do prywaty - założę się, że feministki będą żądały umieszczenia ich na listach np. SLD argumentując, że to one wywalczyły to prawo (nota bene, najwięcej kobiet na listach miał LPR w ostatnich wyborach - ale przecież nie o takie kobiety feministkom chodzi).
Jakież to procesy myślowe przywiodły Cię do wniosku, że ktokolwiek będzie mógł czegokolwiek żądać? W SLD (skoro akurat tam są skierowane Twoje wyrazy współczucia) jest dość kobiet które arbitralną decyzją męskiej wierchuszki partyjnej nie mają szans na kandydowanie albo dostają się na zapchajdziury na ostatnie miejsca. Oczywiście, prawdopodobnie są to feministki. Bo to one, zamiast siedzieć w domu z dziećmi, chcą robić karierę w polityce i nie tylko. A więc Twój strach jest poniekąd uzasadniony - tak, im więcej będzie kobiet w polityce tym więcej będzie tam feministek. Ba, jest wysoce prawdopodobne, że feministki będą przeważały!
Tylko czy Ty masz jakiś problem z feministkami? Goniły cię z nożem? Masz wredną szefową? Coś ci zrobiły? Czy może to taka bezinteresowna nienawiść? Kogoś trzeba nienawidzić, kimś straszyć dzieci, kogoś się bać o szarej godzinie przed świtem i akurat na feministki padło?
>Po czwarte, jest to precedens do wprowadzania kolejnych parytetów. No bo skoro z płci uczyniono kategorię polityczną, to czemu nie uczynić jej z orientacji seksualnej, z wyznania, z narodowości albo z wyglądu?
Sprowadzenie problemu ad absurdum to tani chwyt w którym specjalizują się bywalcy forum Frondy. Niestety, to co Tobie się wydaje logicznym następstwem parytetów nie występuje w praktyce. Parytety to nie jest jakiś wielki, unikalny, polski eksperyment. Jesteśmy w ogonie, inne kraje europejskie stosują go od lat. W krajach tych jakoś nie słychać o przerażających Cię (?? na prawdę boisz się prawa do kandydowania proporcjonalnie do reprezentatywności gejów, świadków jehowy, łysych i rudych??) zjawiskach.
Czyżbyś był wyznawcą poglądów, że jeżeli fakty przeczą tezom, tym gorzej dla faktów?
>Potwierdza się, że Kaczyńscy to lewica, tyle, że klerykalna. Ta sama co u lewicy czerwonej chęć do "wychowywania" społeczeństwa przy pomocy nakazów, zakazów i pałek policyjnych.
Kaczor akurat rozpaczliwie próbuje zaskarbić sobie głosy żeńskiego elektoratu (to te ponad 50% społeczeństwa które nie wie gdzie ma umiejscowioną godność osobistą) z nadzieją na drugą kadencję plus może trochę w tym wpływu żony.
Niemniej, jeżeli się wyjdzie od nieprawdziwego przedstawienia sytuacji, czy to w wyniku złej woli czy to ignorancji (sam sobie wybierz do czego się poczuwasz), to potem takie kwiatki, mające pozory logicznego rozumowania, mogą Ci wyjść.
A teraz spróbuj przemóc lenistwo, zakroplić sobie oczy czymś, co zmniejsza przekrwienie i poczytać jak działają parytety w krajach z dużo bardziej ugruntowaną demokracją i na czym mają polegać w Polsce.
Swoją drogą nie dziwi Twoje zacietrzewienie w stosunku do "feministek" skoro słowa "lewica" używasz jak obelgi.
Na zakończenie chciałam Ci uzmysłowić, że odpowiadanie na mój post uwłacza Twojej godności. Możesz sobie tego nie uświadamiać, tak jak ja nie uświadamiałam sobie wcześniej, że parytety uwłaczają mojej godności (dzięki!!!) ale nie chciałabym, żebyś się niechcący poniżał i to publicznie, więc proszę, nie odpowiadaj ani słowem.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > Przepraszam bardzo, ale jeśli jakaś baba nie potrafi przekonać odpowiedniej ilości wyborców,> aby na nią głosowali, to jakim prawem taka baba miałaby otrzymać jakikolwiek mandat?! Od kogo niby?> Od zniewieściałego prezydĘta?![/color] Zgadzam się z Kulką. Ten cały parytet to jakaś bzdura. I wbrew pozorom dyskryminacja kobiet. A tak  Bo teraz nie za zasługi, popularność wśród wyborców, tylko z musu część będzie wsadzana ma listy. Gópie te baby jak sanki w lipcu
|
|
| MichaQ (1056 punktów) | To nie jest sprawiedliwość. To jest przywilej. Po drugie, dojdzie do absurdu, że o tym, kto ma wejść do parlamentu nie będzie decydowała kompetencja i wola wyborców, ale płeć.
|
|
 | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >To nie jest sprawiedliwość. To jest przywilej. Po drugie, dojdzie do absurdu, że o tym, kto ma wejść do parlamentu nie będzie decydowała kompetencja i wola wyborców, ale płeć.
A w tej chwili decydują kompetencję? Naprawdę na pierwszych miejscach list wyborczych widzisz kompetentnych kandydatów?
A wola jakich wyborców? Tych marnych 30% które rusza tyłek żeby zagłosować i stawia krzyżyk na kogoś z góry listy, bo nazwisko się kojarzy? Większość wyborców nie zna ani kompetencji ale poglądów człowieka którego wybrali.
Za to większość tych co nie głosują tłumaczy, że nie ma na kogo, że ciągle te same gęby na listach, że się politycy skompromitowanie itp itd. mam znajomych którzy nie głosują. Znam takich którzy nie poszli na wybory ani razu w życiu. A osiągnęli pełnoletność akurat w czasie przełomu. Bo "nie ma na kogo głosować".
Więc może w końcu będzie na kogo głosować? Może pojawią się nowe gęby? Może nawet twarze?
I nie bójcie się, że nie znajdą się kobiety chcące kandydować. Jak będą miejsca, nie tylko w drugiej dziesiątce, na które jest szansa się dostać, będą i kandydatki. Jak władze partii zobaczą, że bez kobiet nie pociągną, partie przestaną być klubami kolegów z boiska.
Bo na razie nawet na lewicy jest całowanie po rączkach, kwiatki na dzień kobiet, deklaracje troski i zrozumienia i w wielka męska dupa wypinająca się na "nasze kochane panie" kiedy przychodzi do układania list wyborczych.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
|  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
> A w tej chwili decydują kompetencję? Naprawdę na pierwszych miejscach list wyborczych widzisz kompetentnych kandydatów?> A wola jakich wyborców? Tych marnych 30% które rusza tyłek żeby zagłosować i stawia krzyżyk na kogoś z góry listy, bo nazwisko się kojarzy?> Większość wyborców nie zna ani kompetencji ale poglądów człowieka którego wybrali.A to dobre  Więc Twój argument biegnie mniej więcej tak: - skoro wybory do parlamentu to i tak jest cyrk, więc czemu nie zaprosić do tego cyrku pewnej grupy osób ze względu na ich płeć. To dość karkołomne stanowisko. Może jeszcze zaprośmy tam słonie, żyrafy i goryle. W końcu to cyrk, o niczym nie decydują poglądy i kompetencje. Prawidłowy wniosek z tezy, że wybory to cyrk powinien brzmieć: "zlikwidujmy ten cyrk, bo za to się płaci pieniądze", a nie "wrzućmy kobiety na listy, w końcu te wybory to i tak pic na wodę". > I nie bójcie się, że nie znajdą się kobiety chcące kandydować. Jak będą miejsca, nie tylko w drugiej dziesiątce, na które jest szansa się dostać, będą i kandydatki.Że będą chętne, to nie wątpię - w końcu pensja poselska to niczego sobie grosik. Tylko po co? Liderzy partyjni będą zmuszeni wystawiać kandydatki, które pewnie nie wiedzą nawet ile rozdziałów ma Konstytucja, a wyborcy zostaną pozbawieni tych kandydatów, którzy zostali usunięci przez dyskryminacyjne przepisy. Jak kierownictwo partii widzi, że dana osoba może pociągnąć poparcie w górę, to wystawi tą osobę na listę bez względu na płeć, i żadne parytety nie są potrzebne. P.S. Niech Cię nie dziwi, że używam wyrażenia "lewica" jak obelgi. Opcja polityczna, która wymuszą przemocą fizyczną zmiany w światopoglądzie i zachowaniu jest obrzydliwa.
|
|
| |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Tylko po co? Liderzy partyjni będą zmuszeni wystawiać kandydatki, które pewnie nie wiedzą nawet ile rozdziałów ma Konstytucja, a wyborcy zostaną pozbawieni tych kandydatów, którzy zostali usunięci przez dyskryminacyjne przepisy. >Jak kierownictwo partii widzi, że dana osoba może pociągnąć poparcie w górę, to wystawi tą osobę na listę bez względu na płeć, i żadne parytety nie są potrzebne.
Liderzy partyjni jeżeli będą musieli wstawić kobiety i od ich poziomu będzie decydować ilość miejsc w sejmie to o ile trochę myślą to wybiorą mądre. Prawda jest taka , że mądre kobiety w partii muszą ustąpić głupkom mężczyznom. Zapycha się nimi ostatnie miejsca bo zebrane przez nie głosy poprawią pozycję kandydatów na wyższych miejscach.
>P.S. Niech Cię nie dziwi, że używam wyrażenia "lewica" jak obelgi. Opcja polityczna, która wymuszą przemocą fizyczną zmiany w światopoglądzie i zachowaniu jest obrzydliwa.
Czyli według Ciebie "lewica" to rządy USA gdzie priorytety obejmują nie tylko płeć ale i rasę, a w niektórych stanach podobno i preferencje seksualne. A poza tym jeszcze Francja , Belgia, Holandia, Szwecja , Norwegia, Hiszpania, i jeszcze parę innych państw. Wygląda na to , że tylko Polska nie jest "lewicowa". Te wyżej wymienione państwa "lewicowe" doszły do wniosku i potwierdziły to badaniami, że zmiany światopoglądowe przyczyniają się do wzrostu gospodarczego państwa i są ekonomicznie korzystne. Natomiast słowa "wymuszą przemocą fizyczną" są zupełnie nie na miejscu. Nikt pod groźbą pistoletu nie wymusza głosowania na kobiety.
|
|
| | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Tylko po co? Liderzy partyjni będą zmuszeni wystawiać kandydatki, które pewnie nie wiedzą nawet ile rozdziałów ma Konstytucja, a wyborcy zostaną pozbawieni tych kandydatów, którzy zostali usunięci przez dyskryminacyjne przepisy.> >Jak kierownictwo partii widzi, że dana osoba może pociągnąć poparcie w górę, to wystawi tą osobę na listę bez względu na płeć, i żadne parytety nie są potrzebne.> Liderzy partyjni jeżeli będą musieli wstawić kobiety i od ich poziomu będzie decydować ilość miejsc w sejmie to o ile trochę myślą to wybiorą mądre.Sprytny lider partyjny łatwo wykorzysta parytet, do wycięcia niewygodnych mężczyzn z list wyborczych (np. tych którzy zagrażają jemu lub jego stronnikom). Nieźle było to widać w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego ((to znaczy wycinanie), co z tego, że się da kogoś na wyższe miejsce na liście, jeśli cała struktura i pieniądze i tak idą do namaszczonych przez szefa. > Prawda jest taka , że mądre kobiety w partii muszą ustąpić głupkom mężczyznom.> Zapycha się nimi ostatnie miejsca bo zebrane przez nie głosy poprawią pozycję kandydatów na wyższych miejscach.> >P.S. Niech Cię nie dziwi, że używam wyrażenia "lewica" jak obelgi. Opcja polityczna, która wymuszą przemocą fizyczną zmiany w światopoglądzie i zachowaniu jest obrzydliwa.> Czyli według Ciebie "lewica" to rządy USA gdzie priorytety obejmują nie tylko płeć ale i rasę, a w niektórych stanach podobno i preferencje seksualne. A poza tym jeszcze Francja , Belgia, Holandia, Szwecja , Norwegia, Hiszpania, i jeszcze parę innych państw.Ciekawe dlaczego największe państwo europejskie (nie mam na myśli Rosji  ) nie wprowadziło tych wspaniałych parytetów? Poza tym piszesz, że parytety są w większości krajów Europy Zachodniej, a jakoś te, które wymieniłaś nie stanowią większości... > Wygląda na to , że tylko Polska nie jest "lewicowa".> Te wyżej wymienione państwa "lewicowe" doszły do wniosku i potwierdziły to badaniami, że zmiany światopoglądowe przyczyniają się do wzrostu gospodarczego państwa i są ekonomicznie korzystne.Jakoś Niemcy nadal są największą godpodarką Unii pomimo braku parytetów...
|
|
| | |  | | n0e_ (215 punktów) | >Te wyżej wymienione państwa "lewicowe" doszły do wniosku i potwierdziły to badaniami, że zmiany światopoglądowe przyczyniają się do wzrostu gospodarczego państwa i są ekonomicznie korzystne.
o, to ciekawe. prosiłbym o źródło. tylko nie sondaże i statystyki, z których wynikają jedynie proste korelacje, a recenzowane publikacje naukowe.
>Natomiast słowa "wymuszą przemocą fizyczną" są zupełnie nie na miejscu. Nikt pod groźbą pistoletu nie wymusza głosowania na kobiety.
natomiast lewica jako taka, ma programowo zapisane formowanie mentalności przy użyciu prawa, także prawa karnego.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >natomiast lewica jako taka, ma programowo zapisane formowanie mentalności przy użyciu prawa, także prawa karnego. Tu napisałeś nieprawdę. Chyba , że według Ciebie prawica to rządy Suchockiej, Buzka, Kaczyńskiego, Tuska o Olszewskim nie wspomnę bo nie zdążył nabruździć. Fakt. że Kaczyński i spółka to w stylu rządzenia byli podobni do rządów Gomółki ale ich podległość kościołowi stawia ich po prawej stronie. Podobnie jak rządy Tuska. Styl inny ale zależność od kleru taka sama. Za czasów tych rządów następowało zaostrzenie prawa karnego i dokładanie nowych przestępstw.
|
|
| | | | |  | | n0e_ (215 punktów) | >Tu napisałeś nieprawdę. Chyba , że według Ciebie prawica to rządy Suchockiej, Buzka, Kaczyńskiego, Tuska o Olszewskim nie wspomnę bo nie zdążył nabruździć. >Fakt. że Kaczyński i spółka to w stylu rządzenia byli podobni do rządów Gomółki ale ich podległość kościołowi stawia ich po prawej stronie. Podobnie jak rządy Tuska. Styl inny ale zależność od kleru taka sama.
w Polsce nigdy nie było partii tak naprawdę prawicowych. wszystkie, a już napewno wszystkie które trafiły do sejmu, miały odcień lewicowy - różnił je jedynie stosunek do obyczajowości, mniej lub bardziej klerykalny.
jaka więc partia byłaby partią prawicową? chociażby brytyjscy Torysi za Thatcher, czy amerykańscy republikanie sprzed New Dealu (czyli paleokonserwatyści w odróżnieniu od dominujących wśród republikanów od lat 50-tych neokonserwatystów).
jaka jest więc główna cecha myślenia lewicowego? otóż jest to te słynne 'heglowskie ukąszenie', które ciągle każe naprawiać świat i stawiać się w roli mesjasza, ciągle wyszukiwać pokrzywdzonych których trzeba uratować, i którym trzeba 'wyrównać'. jest to także przeświadczenie, że istnieje obiektywna jedna prawda, którą wszyscy powinni się kierować. by temu sprostać muszą istnieć instytucje państwowe, które będą wszystkich jednakowo oświecać.
już widzisz pewne cechy wspólne u PiS i lewicy?
|
|
| |  | 1 na 3 | jkl; (5859 punktów) | > Prawidłowy wniosek z tezy, że wybory to cyrk powinien brzmieć: "zlikwidujmy ten cyrk, bo za to się płaci pieniądze", a nie "wrzućmy kobiety na listy, w końcu te wybory to i tak pic na wodę".Zlikwidujmy ten cyrk i wrzućmy kobiety na listy. > Liderzy partyjni będą zmuszeni wystawiać kandydatki, które pewnie nie wiedzą nawet ile rozdziałów ma Konstytucja,Co pozwala Ci sądzić, że liderzy partyjni będą mieli problemy ze znalezieniem inteligentnych kandydatek? > Opcja polityczna, która wymuszą przemocą fizyczną zmiany w światopoglądzie i zachowaniu jest obrzydliwa.Przewaga mężczyzn w strukturach władzy też została wymuszona przemocą fizyczną, tyle że wieki temu... Naprawmy tę obrzydliwość
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Prawidłowy wniosek z tezy, że wybory to cyrk powinien brzmieć: "zlikwidujmy ten cyrk, bo za to się płaci pieniądze", a nie "wrzućmy kobiety na listy, w końcu te wybory to i tak pic na wodę".> Zlikwidujmy ten cyrk i wrzućmy kobiety na listy.To nielogiczne, bo jak zlikwidujemy cyrk to jak kobiety będą mogły kandydować do niego? > > Liderzy partyjni będą zmuszeni wystawiać kandydatki, które pewnie nie wiedzą nawet ile rozdziałów ma Konstytucja,> Co pozwala Ci sądzić, że liderzy partyjni będą mieli problemy ze znalezieniem inteligentnych kandydatek?Jak na razie najwięcej kobiet (procentowo) wprowadził do Sejmu LPR, a najwięcej kobiet we władzach partii było w Samoobronie... > >Opcja polityczna, która wymuszą przemocą fizyczną zmiany w światopoglądzie i zachowaniu jest obrzydliwa.> Przewaga mężczyzn w strukturach władzy też została wymuszona przemocą fizyczną, tyle że wieki temu...> Naprawmy tę obrzydliwość To była jakaś wojna mężczyzn z kobietami, w wyniku której mężczyźni narzucili swoją władzę kobietom? W jakiej książce do historii można o tym przeczytać?
|
|
| | | |  | 1 na 3 | jkl; (5859 punktów) | > >Zlikwidujmy ten cyrk i wrzućmy kobiety na listy.> To nielogiczne, bo jak zlikwidujemy cyrk to jak kobiety będą mogły kandydować do niego?Jeśli "cyrk" to wybory, to nikt nie będzie mógł kandydować. Ale nie wydaje mi się by Satyr proponował zlikwidować wybory w ogóle- raczej ich obecną wersję. A w nowej - wrzućmy kobiety na listy. Jaśniej? > >Co pozwala Ci sądzić, że liderzy partyjni będą mieli problemy ze znalezieniem inteligentnych kandydatek?> Jak na razie najwięcej kobiet (procentowo) wprowadził do Sejmu LPR, a najwięcej kobiet we władzach partii było w Samoobronie...Jaka partia takie kobiety. Chyba nie powiesz, że to panie w Samoobronie i LPR zaniżały średnie partyjne IQ. I w zasadzie nie odpowiedziałeś na pytanie. > To była jakaś wojna mężczyzn z kobietami, w wyniku której mężczyźni narzucili swoją władzę kobietom?> W jakiej książce do historii można o tym przeczytać?A w jakiej książce do historii udało Ci się znaleźć ten kawałek o tym, jak to kobiety dobrowolnie zrzekły się praw wyborczych, dziedziczenia, dostępu do stanowisk, prawa prowadzenia samochodu?... To nie wojna, to okupacja...
|
|
| | | | |  | | n0e_ (215 punktów) | >Jeśli "cyrk" to wybory, to nikt nie będzie mógł kandydować. Ale nie wydaje mi się by Satyr proponował zlikwidować wybory w ogóle- raczej ich obecną wersję. A w nowej - wrzućmy kobiety na listy.
pozwolę sobie odpowiedzieć za przedmówcę. mówiąc 'cyrk' miał na myśli sejm, nie wybory.
|
|
| | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > pozwolę sobie odpowiedzieć za przedmówcę. mówiąc 'cyrk' miał na myśli sejm, nie wybory.Satyr: Cytat:Prawidłowy wniosek z tezy, że wybory to cyrk powinien brzmieć: "zlikwidujmy ten cyrk, bo za to się płaci pieniądze", a nie "wrzućmy kobiety na listy, w końcu te wybory to i tak pic na wodę".
|
|
| | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >>Zlikwidujmy ten cyrk i wrzućmy kobiety na listy.> >To nielogiczne, bo jak zlikwidujemy cyrk to jak kobiety będą mogły kandydować do niego?> Jeśli "cyrk" to wybory, to nikt nie będzie mógł kandydować. Ale nie wydaje mi się by Satyr proponował zlikwidować wybory w ogóle- raczej ich obecną wersję. A w nowej - wrzućmy kobiety na listy.> Jaśniej?> >>Co pozwala Ci sądzić, że liderzy partyjni będą mieli problemy ze znalezieniem inteligentnych kandydatek?> >Jak na razie najwięcej kobiet (procentowo) wprowadził do Sejmu LPR, a najwięcej kobiet we władzach partii było w Samoobronie...> Jaka partia takie kobiety. Chyba nie powiesz, że to panie w Samoobronie i LPR zaniżały średnie partyjne IQ.> I w zasadzie nie odpowiedziałeś na pytanie.Chodziło mi o to, że wcale nie muszą szukać inteligentnych tylko posłuszne. Przy obecnej ordynacji wyborczej można tak ułożyć listy wyborcze, że parytet i tak nie pomoże. > >To była jakaś wojna mężczyzn z kobietami, w wyniku której mężczyźni narzucili swoją władzę kobietom?> >W jakiej książce do historii można o tym przeczytać?> A w jakiej książce do historii udało Ci się znaleźć ten kawałek o tym, jak to kobiety dobrowolnie zrzekły się praw wyborczych, dziedziczenia, dostępu do stanowisk, prawa prowadzenia samochodu?...> To nie wojna, to okupacja... To po prostu proste przełożenie powstałego w procesie ewolucji, dymorfizmu płciowego naszego gatunku, na rozwój społeczeństw. Co do praw wyborczych to chciałem zauważyć, że mężczyźni prawa wyborcze mają raptem około 100 lat dłużej niż kobiety...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Chodziło mi o to, że wcale nie muszą szukać inteligentnych tylko posłuszne. Dokładnie tak samo jest przy szukaniu mężczyzn. A założenie, że z kobietami "pójdzie łatwiej" znowu wziąłeś z sufitu.
>Przy obecnej ordynacji wyborczej można tak ułożyć listy wyborcze, że parytet i tak nie pomoże. Też tak uważam. Dlatego mnie się podoba parytet sejmowy- wstrząsający na pierwszy rzut oka, ale wcale nie taki straszny za drugim...
>>A w jakiej książce do historii udało Ci się znaleźć ten kawałek o tym, jak to kobiety dobrowolnie zrzekły się praw wyborczych, dziedziczenia, dostępu do stanowisk, prawa prowadzenia samochodu?... >To po prostu proste przełożenie powstałego w procesie ewolucji, dymorfizmu płciowego naszego gatunku, na rozwój społeczeństw. Owszem, tylko że zasada "jestem silniejszy to rządzę" brzmiała słusznie w neolicie, natomiast w czasach uważających się za cywilizowane i światłe- minimum ostatnie tysiąclecie- to bardzo marne usprawiedliwienie.
Po za tym proces ewolucji trwa nadal- obecne przemiany też są naturalne, dążenia kobiet nie są sztucznymi wynaturzonymi odchyłami od "normy", tylko przejawem autentycznych potrzeb. (Nie potrzeby władzy jako takiej- tylko potrzeby zmian, które bez dostępu do władzy są niemożliwe)
>Co do praw wyborczych to chciałem zauważyć, że mężczyźni prawa wyborcze mają raptem około 100 lat dłużej niż kobiety... Niektórzy mężczyźni.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Chodziło mi o to, że wcale nie muszą szukać inteligentnych tylko posłuszne. >Dokładnie tak samo jest przy szukaniu mężczyzn. A założenie, że z kobietami "pójdzie łatwiej" znowu wziąłeś z sufitu. >>Przy obecnej ordynacji wyborczej można tak ułożyć listy wyborcze, że parytet i tak nie pomoże. >Też tak uważam. Dlatego mnie się podoba parytet sejmowy- wstrząsający na pierwszy rzut oka, ale wcale nie taki straszny za drugim...
Powtarzam, że byłoby to pogwałcenie zasad demokracji. Dlaczego uważasz, że powinnaś mieć większe prawa niż ja?
>>>A w jakiej książce do historii udało Ci się znaleźć ten kawałek o tym, jak to kobiety dobrowolnie zrzekły się praw wyborczych, dziedziczenia, dostępu do stanowisk, prawa prowadzenia samochodu?... >>To po prostu proste przełożenie powstałego w procesie ewolucji, dymorfizmu płciowego naszego gatunku, na rozwój społeczeństw. >Owszem, tylko że zasada "jestem silniejszy to rządzę" brzmiała słusznie w neolicie, natomiast w czasach uważających się za cywilizowane i światłe- minimum ostatnie tysiąclecie- to bardzo marne usprawiedliwienie. >Po za tym proces ewolucji trwa nadal- obecne przemiany też są naturalne, dążenia kobiet nie są sztucznymi wynaturzonymi odchyłami od "normy", tylko przejawem autentycznych potrzeb. (Nie potrzeby władzy jako takiej- tylko potrzeby zmian, które bez dostępu do władzy są niemożliwe)
Jeszcze raz powtarzam, że nie ma żadnych przeszkód aby kobiety, które chcą zmian, założyły partie i wprowadziły w życie swoje postulaty. To, że potrzeba sztucznie wspomagać, w zasadzie nawet nie kobiety w ogóle, tylko kobiety, które czują, że nie są w stanie sprostać mężczyznom na zasadzie "równy z równym", wskazuje na to że dążenia o których piszesz są słabiutkie.
>>Co do praw wyborczych to chciałem zauważyć, że mężczyźni prawa wyborcze mają raptem około 100 lat dłużej niż kobiety... >Niektórzy mężczyźni.
Z panującej w minionych wiekach nierówności społecznej korzystały również kobiety. Kto miał Twoim zdaniem więcej praw w Imperium Rzymskim, żona cezara czy niewolnik płci męskiej? Patrzenie na historię przez pryzmat rzekomego ucisku kobiet przez mężczyzn jest absurdalny, bo ten ucisk odbywał się (i odbywa) na wielu płaszczyznach, niekoniecznie związanych z płcią.
|
|
7 na 7 | Matix (5786 punktów) | LISTY WYBORCZE POWINNY BYĆ ALFABETYCZNE
|
|
 | | jkl; (5859 punktów) | Awitu na prezydentkę!
|
|
 | poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | > LISTY WYBORCZE POWINNY BYĆ ALFABETYCZNE Były już przypadki zmieniania nazwiska z tego powodu.
|
|
3 na 3 | Asado (486 punktów) | Może jak będzie większa reprezentacja kobiet w parlamencie to znajdzie się wreszcie w budżecie kasa na żłobki a nie tylko na EURO 2012...
|
|
3 na 5 | Tronicki (280 punktów) | Nie płeć powinna decydować o tym kto może być na liście a kto nie, wyborcy decydują, parytety są niedemokratyczne, równie dobrze powinien istnieć parytet dla łysych bo są rzadziej umieszczani na listach niż ludzie z bujną fryzurą. Nie można brać na wzór państw które to wprowadziły, bo pomysł jest chory, dyskryminujący, uwłaczający kobietom.
>Bez parytetów nie miałaby szans Hilary Clinton
Argument przeciw parytetom, trafny jak nic, pokazujący tylko że społeczeństwo samo nigdy by nie pozwoliło aby ktoś tak niebezpieczny jak pani Clinton zaszedł tak daleko, to co ma zawdzięcza tylko państwu które wymuszało na innych akceptacje jej życia w polityce.
Mi się w głowie nie mieści dlaczego partia która istnieje legalnie i nikogo nie zmusza do głosowania na nią, nie może sama ustalać własnych list wyborczych i tego kto na nich się znajduje, przecież to społeczeństwo samo wybiera czy chce na taką partie głosować czy nie, dla mnie to jest jawne ograniczanie wolności obywateli.
> Męski parlament swoimi ustawami sprawia, że kobiety mają dużo mniejsze szanse na pracę, awans, równe z mężczyznami zarobki...
Dzieci i zwierząt też w parlamencie nie ma a jednak prawa które mają je chronić powstają. Twierdzenie że interes kobiety może być tylko chroniony przez interes kobiety jest szowinistyczny, to tak jakby mówić że w obronie czarnych może stawać tylko inny czarny. Parytet dzieli społeczeństwo, wprowadza wojnę płci do parlamentu, to jawna segregacja. Nic dziwnego ze popierają to tylko socjaliści dla których wolny wybór to jakaś nieistniejąca rzecz
|
|
2 na 4 | jkl; (5859 punktów) | > A dlaczego nie zastosować parytetów ze względu na inne podziały?> Czy łysi, albinosi, leworęczni, bruneci, otyli itd. itd. nie powinni mieć swoich parytetów?A po co? Pomijając albinosów, powyższe grupy są pewnie lepiej reprezentowane w sejmie niż kobiety. > Przepraszam bardzo, ale jeśli jakaś baba nie potrafi przekonać odpowiedniej ilości wyborców, aby na nią głosowali, to jakim prawem taka baba miałaby otrzymać jakikolwiek mandat?! Od kogo niby?Takim prawem jakim gwarantowany fotelik ma mniejszość niemiecka. Rzecz w tym (moim zdaniem), że siła przekonywania to wcale nie to samo co kompetencje do sprawowania urzędu. Pisałam już o tym, ale jakby ktoś przypadkiem nie czytał to tutaj
|
|
 | | n0e_ (215 punktów) | > Takim prawem jakim gwarantowany fotelik ma mniejszość niemiecka.co za bzdura. zdajesz sobie sprawę jaki jest kontekst historyczny istnienia mniejszości niemieckiej chociażby na śląsku? zdajesz sobie sprawę z tego, że niemcy to naród o innej kulturze? > Rzecz w tym (moim zdaniem), że siła przekonywania to wcale nie to samo co kompetencje do sprawowania urzędu.> Pisałam już o tym, ale jakby ktoś przypadkiem nie czytał to tutajludziom, którym się marzy odgórne obsadzenie samymi kompetentnymi ludźmi nie przemyśleli tego chyba dokładnie. pomysł jest stary jak świat, już Platon pisał o tym, że państwem powinni rządzić mędrcy, którzy będą lepiej od 'plebsu' wiedzieć co jest dla niego dobre. zastanówmy się tylko nad kompetencjami - czy jest jakiś obiektywny miernik kompetencji? czy dla każdego kompetencjami są te same cechy? dla na przykład pana Heńka osobą kompetentną może być osoba o wysokim IQ, natomiast dla pani Jadzi osoba niekoniecznie mająca wysokie IQ ale doświadczona. i właśnie dlatego o wyborze powinni decydować sami ludzie, nie ktoś kto im odgórnie powie - tu dajemy wam ludzi kompetentnych, którzy wami porządzą!
|
|
|  | | jkl; (5859 punktów) | >zdajesz sobie sprawę jaki jest kontekst historyczny istnienia mniejszości niemieckiej chociażby na śląsku? zdajesz sobie sprawę z tego, że niemcy to naród o innej kulturze? Chciałam tylko pokazać, że już teraz są grupy traktowane specjalnie.
>ludziom, którym się marzy odgórne obsadzenie samymi kompetentnymi ludźmi nie przemyśleli tego chyba dokładnie. Dlatego do nich nie należę. (Patrz podany wcześniej link do mojej wypowiedzi) Sama demokracja ma to do siebie, że mądrzy wyborcy wybierają mądrze, głupi głupio, a przeciętni jak wiatr zawieje. I ma to swoje odbicie w sejmie.
Któregoś już pana na tym forum pytam, dlaczego uważa, że przy parytecie sejmowym "kobieca połowa" miałaby być głupsza od męskiej? Przecież nadal byłaby to wola wyborców. Kto wie, może nawet jakaś inteligentna kobieta nie dostałaby się do sejmu przez wymuszone 50% dla mężczyzn...
|
|
| |  | 1 na 1 | marius84 (35 punktów) | > Sama demokracja ma to do siebie, że mądrzy wyborcy wybierają mądrze, głupi głupio, a przeciętni jak wiatr zawieje. I ma to swoje odbicie w sejmie.Najgorsze jest to, że na chwilę obecną nie głosuje się na konkretne osoby tylko na partie  Pomijam już osoby które są tak zwanynymi spadochroniarzami; (Urodziłem się w Lublinie, wychowałem się w Rzeszowie, mieszkam w Krakowie, pracuje w Warszawie dlatego Poznań jest mi tak bliski)
|
|
 | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) |
>A po co? Pomijając albinosów, powyższe grupy są pewnie lepiej reprezentowane w sejmie niż kobiety.
No to walcz kobieto o tą reprezentację, załóż partię i obsadzaj nawet 100% listy kobietami. Z tymi parytetami wychodzi na to, że to mężczyźni mają walczyć o prawa kobiet, bo kobiety same sobie nie radzą...
>>Przepraszam bardzo, ale jeśli jakaś baba nie potrafi przekonać odpowiedniej ilości wyborców, aby na nią głosowali, to jakim prawem taka baba miałaby otrzymać jakikolwiek mandat?! Od kogo niby? >Takim prawem jakim gwarantowany fotelik ma mniejszość niemiecka.
Nie wiedziałem, że kobiety to mniejszość.
|
|
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | To znaczy rozumiem, że w Partii Kobiet będzie musiała być na listach połowa facetów. Ludzie, to jakiś absurd
|
|
 | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > To znaczy rozumiem, że w Partii Kobiet będzie musiała być na listach połowa facetów.> Ludzie, to jakiś absurd  Tam jest całkiem dużo panów , więc nie będą miały problemu.
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | > Tam jest całkiem dużo panów , więc nie będą miały problemu.Ale ile miłych pań będzie musiało przez to zrezygnować. I już nie będzie pewnie takich ładnych plakatów
|
|
| |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Tam jest całkiem dużo panów , więc nie będą miały problemu.> Ale ile miłych pań będzie musiało przez to zrezygnować. I już nie będzie pewnie takich ładnych plakatów  Taki z mężczyznami też może być fajny
|
|
2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | Mam jeszcze kilka argumentów przeciwko parytetowi kobiet  : 1. Anna Sobecka. 2. Nelly Rokita. 3. Danuta Chojarska. 4. Renata Beger 5. Joanna Senyszyn. Myślę, że jeszcze parę przykładów by się znalazło...
|
|
 | 4 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Mam jeszcze kilka argumentów przeciwko parytetowi kobiet :> 1. Anna Sobecka. 2. Nelly Rokita. 3. Danuta Chojarska. 4. Renata Beger 5. Joanna Senyszyn.> Myślę, że jeszcze parę przykładów by się znalazło...A takie przykłady jak J,Kaczyński, Lepper, Giertych, Gowin, Cymański, Kurski, Mularczyk, Górski, Gosiewski, Girzyński .... intelektem dużym grzeszą według ciebie? A Joanna Senyszyn to całkiem mądra baba. Gdyby wszyscy posłowie byli na jej poziomie to sejm mógłby się z samych mężczyzn składać.
|
|
|  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Mam jeszcze kilka argumentów przeciwko parytetowi kobiet :> >1. Anna Sobecka. 2. Nelly Rokita. 3. Danuta Chojarska. 4. Renata Beger 5. Joanna Senyszyn.> >Myślę, że jeszcze parę przykładów by się znalazło...> A takie przykłady jak J,Kaczyński, Lepper, Giertych, Gowin, Cymański, Kurski, Mularczyk, Górski, Gosiewski, Girzyński .... intelektem dużym grzeszą według ciebie?Chodziło mi o to, że mitem jest stwierdzenie, że kobiety wniosą coś lepszego do polskiej polityki. Te panie, które wymieniłem, działają w polityce i tej "wartości dodanej" jakoś nie widać. > A Joanna Senyszyn to całkiem mądra baba. Gdyby wszyscy posłowie byli na jej poziomie to sejm mógłby się z samych mężczyzn składać.Dziękuję, postoję  .
|
|
 | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Mam jeszcze kilka argumentów przeciwko parytetowi kobiet :> 1. Anna Sobecka. 2. Nelly Rokita. 3. Danuta Chojarska. 4. Renata Beger 5. Joanna Senyszyn.> Myślę, że jeszcze parę przykładów by się znalazło...A ty tak poważnie stawiasz Senyszyn w jednej linii z Sobecką albo Beger??
|
|
|  | 1 na 1 | n0e_ (215 punktów) | > A ty tak poważnie stawiasz Senyszyn w jednej linii z Sobecką albo Beger?? ja na ten przykład, jako argument przeciwko, panią Senyszyn bym także podał w tym zestawieniu, choć oczywiście mieści się w innej kategorii. należy odróżnić ludzi mało inteligentnych od niebezpiecznych ideologicznie lewaków.
|
|
|  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Mam jeszcze kilka argumentów przeciwko parytetowi kobiet :> >1. Anna Sobecka. 2. Nelly Rokita. 3. Danuta Chojarska. 4. Renata Beger 5. Joanna Senyszyn.> >Myślę, że jeszcze parę przykładów by się znalazło...> A ty tak poważnie stawiasz Senyszyn w jednej linii z Sobecką albo Beger?? Zdecydowanie. Dla mnie nie ma znaczenia czy oszołom jest czerwony czy czarny.
|
|
| |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > >>Mam jeszcze kilka argumentów przeciwko parytetowi kobiet :> >>1. Anna Sobecka. 2. Nelly Rokita. 3. Danuta Chojarska. 4. Renata Beger 5. Joanna Senyszyn.> >>Myślę, że jeszcze parę przykładów by się znalazło...> >A ty tak poważnie stawiasz Senyszyn w jednej linii z Sobecką albo Beger?? > Zdecydowanie. Dla mnie nie ma znaczenia czy oszołom jest czerwony czy czarny.Primo- chyba mamy różne definicje oszołomstwa, secundo- zawsze wydawało mi się, że intelekt jednak ma znaczenie...
|
|
| | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >>>Mam jeszcze kilka argumentów przeciwko parytetowi kobiet :> >>>1. Anna Sobecka. 2. Nelly Rokita. 3. Danuta Chojarska. 4. Renata Beger 5. Joanna Senyszyn.> >>>Myślę, że jeszcze parę przykładów by się znalazło...> >>A ty tak poważnie stawiasz Senyszyn w jednej linii z Sobecką albo Beger?? > >Zdecydowanie. Dla mnie nie ma znaczenia czy oszołom jest czerwony czy czarny.> Primo- chyba mamy różne definicje oszołomstwa, secundo- zawsze wydawało mi się, że intelekt jednak ma znaczenie...Korwin-Mikke pomimo tego, że jest wybitnie inteligentny, jest jednak oszołomem (przynajmniej moim zdaniem). Zresztą jeśli ktoś jest inteligentny, to powinno się być wobec niego bardziej wymagającym. Acha. M. Środę też uważam za oszołoma.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Acha. M. Środę też uważam za oszołoma.>  Rozwiń to, proszę cię bardzo. Uważasz ją za oszołoma, bo nie zgadzasz się z jej poglądami? Jeszcze ktoś ciekawy na liście oszołomów? Może M. Janion?
|
|
| | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Acha. M. Środę też uważam za oszołoma.> >> Rozwiń to, proszę cię bardzo. Uważasz ją za oszołoma, bo nie zgadzasz się z jej poglądami?> Jeszcze ktoś ciekawy na liście oszołomów? Może M. Janion?Moja definicja oszołoma to: skrajne poglądy + fanatyzm, który nie pozwala przyjmować argumentów strony przeciwnej. Kategorię oszołoma zawężam do polityków, więc Pani Profesor Janion się nie łapie (czytałem tylko "N. Słowiańszyznę" - moim zdaniem ciekawa pozycja) .
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >>Acha. M. Środę też uważam za oszołoma.> >>> > Rozwiń to, proszę cię bardzo. Uważasz ją za oszołoma, bo nie zgadzasz się z jej poglądami?> >Jeszcze ktoś ciekawy na liście oszołomów? Może M. Janion?> Moja definicja oszołoma to: skrajne poglądy + fanatyzm, który nie pozwala przyjmować argumentów strony przeciwnej. Kategorię oszołoma zawężam do polityków, więc Pani Profesor Janion się nie łapie (czytałem tylko "N. Słowiańszyznę" - moim zdaniem ciekawa pozycja) .> Znaczy poglądy Środy są takie skrajne niezwykłe... Dobrze, że nie jestem politykiem. Dosyć Środę lubię, to pewnikiem też bym została oszołomką...
|
|
| | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >>>Acha. M. Środę też uważam za oszołoma.> >>>> >> Rozwiń to, proszę cię bardzo. Uważasz ją za oszołoma, bo nie zgadzasz się z jej poglądami?> >>Jeszcze ktoś ciekawy na liście oszołomów? Może M. Janion?> >Moja definicja oszołoma to: skrajne poglądy + fanatyzm, który nie pozwala przyjmować argumentów strony przeciwnej. Kategorię oszołoma zawężam do polityków, więc Pani Profesor Janion się nie łapie (czytałem tylko "N. Słowiańszyznę" - moim zdaniem ciekawa pozycja) .> >> Znaczy poglądy Środy są takie skrajne niezwykłe...Jak dla mnie Środa to taki Korwin-Mikke a rebours... > Dobrze, że nie jestem politykiem. Dosyć Środę lubię, to pewnikiem też bym została oszołomką...  No to jak wprowadzą parytety, to może się załapiesz  .
|
|
| | | | | | | |  | | n0e_ (215 punktów) | felietony Środy na WP totalnie mnie odrzuciły do tej pani. to taki sam kaliber jak Wanda Nowicka. nawiedzona i z odwiecznym poczuciem krzywdy.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >felietony Środy na WP totalnie mnie odrzuciły do tej pani. to taki sam kaliber jak Wanda Nowicka. nawiedzona i z odwiecznym poczuciem krzywdy.
Te na Wyborczej mnie nie odrzucały- albo są inne, albo znów rozmijamy się w gustach i odczuciach.
|
|
| | | | | | | | | |  | | n0e_ (215 punktów) | >Te na Wyborczej mnie nie odrzucały- albo są inne, albo znów rozmijamy się w gustach i odczuciach.
ależ na pewno się rozmijamy. ja po prostu nie należę do tzw. elektoratu lewicy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >>Te na Wyborczej mnie nie odrzucały- albo są inne, albo znów rozmijamy się w gustach i odczuciach. >ależ na pewno się rozmijamy. ja po prostu nie należę do tzw. elektoratu lewicy.
A które to w Polsce prawica? I może jeszcze zaproponujesz coś prawicowego gospodarczo, ale pozbawionego tradycyjnych prawicowo-katolickich przesądów obyczajowych?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > A które to w Polsce prawica? I może jeszcze zaproponujesz coś prawicowego gospodarczo, ale pozbawionego tradycyjnych prawicowo-katolickich przesądów obyczajowych?W tym właśnie problem
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | n0e_ (215 punktów) | > A które to w Polsce prawica?takowej nie ma, a przynajmniej nie w wydaniu umiarkowanym. prędzej można by wskazać takie przypadki za granicą. pisałem zresztą o tym w którymś poście powyżej. > I może jeszcze zaproponujesz coś prawicowego gospodarczo, ale pozbawionego tradycyjnych prawicowo-katolickich przesądów obyczajowych?a o jakich przesądach obyczajowych mówimy? jak najbardziej popieram oparcie stanowionego prawa o prawo naturalne, nie definiowane religijnie, przy czym nadal mieszczę się w kategorii konserwatywnego liberała. pl.wikipedia.org/wiki/Konserwatywny_liberalizm
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > a o jakich przesądach obyczajowych mówimy? jak najbardziej popieram oparcie stanowionego prawa o prawo naturalne, nie definiowane religijnie, przy czym nadal mieszczę się w kategorii konserwatywnego liberała.> pl.wikipedia.org/wiki/Konserwatywny_liberalizmO... To chyba to prawo naturalne mój "lewicowy" (hehehe, nie tak dawno belvedere wyzywała mnie od neoliberałow i prawicy przebrzydłej  ) umysł traktuje jak coś w rodzaju przesądu  Ale moze niesłusznie- czym się objawia to prawo naturalne i jakie koncepcje propaguje? Twój link mówił coś o kategorycznym odrzucaniu aborcji na przykład... Jak to reguluje prawo naturalne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | n0e_ (215 punktów) | > Ale moze niesłusznie- czym się objawia to prawo naturalne i jakie koncepcje propaguje?
prawo naturalne jak sama nazwa wskazuje wynika z natury. można je określić jako pewną część wspólną zasad, które przewijają się w większości cywilizacji ludzkich. jego istotą jest przede wszystkim niezmienność. określa następujące rzeczy:
- prawo do samoposiadania - prawo do własności prywatnej - prawo do życia - prawo do owoców pracy
>Twój link mówił coś o kategorycznym odrzucaniu aborcji na przykład... Jak to reguluje prawo naturalne?
już tłumaczę. logika jest następująca: każdy ma prawo do decydowania o sobie i do życia. prawa jednej osoby są ograniczone prawami innych, czyli 'wolność twojej pięści jest ograniczona bliskością mojego nosa'. prawo matki do decydowania o swoim ciele jest ograniczone prawem dziecka do życia. zygota, płód są etapami życia człowieka, ergo przysługują im prawa człowieka.
słowem hasło 'moje ciało - mój wybór' jest słuszne - w przypadku gdyby faktycznie się tyczył 'jej' ciała. tylko, że nie jest to jej ciało więc nie jest to jej wybór.
w ten sposób konserwatyzm obyczajowy nie wynika z 'bo tak bozia powiedziała' tylko z praw logiki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >>Twój link mówił coś o kategorycznym odrzucaniu aborcji na przykład... Jak to reguluje prawo naturalne? >już tłumaczę. logika jest następująca: każdy ma prawo do decydowania o sobie i do życia. prawa jednej osoby są ograniczone prawami innych, czyli 'wolność twojej pięści jest ograniczona bliskością mojego nosa'. prawo matki do decydowania o swoim ciele jest ograniczone prawem dziecka do życia. zygota, płód są etapami życia człowieka, ergo przysługują im prawa człowieka. >słowem hasło 'moje ciało - mój wybór' jest słuszne - w przypadku gdyby faktycznie się tyczył 'jej' ciała. tylko, że nie jest to jej ciało więc nie jest to jej wybór. >w ten sposób konserwatyzm obyczajowy nie wynika z 'bo tak bozia powiedziała' tylko z praw logiki.
Tak- jak zabójstwo w samoobronie- przecież obrona mojego ciała ingeruje w integralność ciała drugiego osobnika, nie powinnam zatem móc się bronić. Czy tak? IMHO płód, którego nie chcę, bezpośrednio ingeruje w integralność mojej osoby, która jest dla mnie istotniejsza niż integralność rzeczonego płodu.
Ale to temat na inny wątek. Wielokrotnie poruszany zresztą temat.
A co z tymi związkami gejowskimi, o których też mówi twój link? Jak żadnych przywilejów, to żadnych- czemu chcecie uprzywilejowywać związki damsko-męskie, a męsko-męskich tudzież damsko-damskich już nie? Przecież piszą w linku, że żadnych przywilejów ma nie być. Czy małżeństwa uprzywilejowane podatkowo i społecznie też pragniecie polikwidować? To też prawo naturalne?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >Znaczy poglądy Środy są takie skrajne niezwykłe...> Jak dla mnie Środa to taki Korwin-Mikke a rebours...Czy mógłbyś przytoczyć kilka jej opinii, które cię szczególnie zdegustowały? Chciałabym określić swoje miejsce na skali oszołomstwa... > >Dobrze, że nie jestem politykiem. Dosyć Środę lubię, to pewnikiem też bym została oszołomką...  > No to jak wprowadzą parytety, to może się załapiesz .> Moja obecna praca zdaje mi się o niebo bardziej interesująca.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >>Znaczy poglądy Środy są takie skrajne niezwykłe...> >Jak dla mnie Środa to taki Korwin-Mikke a rebours...> Czy mógłbyś przytoczyć kilka jej opinii, które cię szczególnie zdegustowały? Chciałabym określić swoje miejsce na skali oszołomstwa...Np. kolportowane przez nią teorie o tym, że tożsamość płciową i związane z nią różnice pomiędzy płciami, dzieci nabywają w procesie wychowania i nie ma ona związku z biologią, tylko z presją społeczeństwa. Ta teoria została już dawno obalona przez psychologów, ale Pani Środzie to najwyraźniej nie przeszkadza (bo nie wierzę, żeby o tym nie wiedziała). > >>Dobrze, że nie jestem politykiem. Dosyć Środę lubię, to pewnikiem też bym została oszołomką...  > >No to jak wprowadzą parytety, to może się załapiesz .> >> Moja obecna praca zdaje mi się o niebo bardziej interesująca.Władza Cię nie pociąga? Nie lubisz rządzić?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Np. kolportowane przez nią teorie o tym, że tożsamość płciową i związane z nią różnice pomiędzy płciami, dzieci nabywają w procesie wychowania i nie ma ona związku z biologią, tylko z presją społeczeństwa. Ta teoria została już dawno obalona przez psychologów, ale Pani Środzie to najwyraźniej nie przeszkadza (bo nie wierzę, żeby o tym nie wiedziała). Coś ci się zupełnie pomyliło. Najwyraźniej nie zrozumiałeś jakiegoś jej artykułu. Wychowanie i presja społeczeństwa wpływa na to jak postrzegają siebie podani tej presji osobnicy. Dziewczynki są od małego uczone posłuszeństwa a chłopcy agresji. Pogłębia to naturalne różnice wynikające z biologi. Zmiana sposobu wychowania chłopców skutkuje mniejszą agresją, czytałam też , że zaobserwowano mniejszą nadumieralność mężczyzn w młodym wieku (samobójstwa, wypadki spowodowane brawurą).Natomiast u dziewcząt zmiana sposobu wychowywania powodowała większą samodzielność, aktywność zawodową, pewność siebie. Różnic biologicznych się nie wyeliminuje i nikt tego nie chce, natomiast nie ma powodu by potęgować te różnice. Pani Środa wielokrotnie o tym pisała.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Np. kolportowane przez nią teorie o tym, że tożsamość płciową i związane z nią różnice pomiędzy płciami, dzieci nabywają w procesie wychowania i nie ma ona związku z biologią, tylko z presją społeczeństwa. Ta teoria została już dawno obalona przez psychologów, ale Pani Środzie to najwyraźniej nie przeszkadza (bo nie wierzę, żeby o tym nie wiedziała).> Coś ci się zupełnie pomyliło. Najwyraźniej nie zrozumiałeś jakiegoś jej artykułu.Wiem co czytałem, ta pani właśnie często posługuje się hiperbolami, aby podkreślić swoje tezy (tak jak Mikke). Kolejnym przykładem może być jej stwierdzenie za które poleciała z rządu Belki, o tym że w Polsce KK jest odpowiedzialny za przemoc w rodzinie. > Wychowanie i presja społeczeństwa wpływa na to jak postrzegają siebie podani tej presji osobnicy. Dziewczynki są od małego uczone posłuszeństwa a chłopcy agresji.To stereotyp. Jako chłopiec, nie potwierdzam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Wiem co czytałem, ta pani właśnie często posługuje się hiperbolami, aby podkreślić swoje tezy (tak jak Mikke). Kolejnym przykładem może być jej stwierdzenie za które poleciała z rządu Belki, o tym że w Polsce KK jest odpowiedzialny za przemoc w rodzinie. Powiedziała prawdę. KK nigdy nie krytykował maltretowania kobiet w małżeństwie. Moja wierząca znajoma, gdy skarżyła się księdzu na swojego męża dowiedziała się , że winna jest mężowi posłuszeństwo. Jak będzie posłuszna to nie będzie jej lał. Mój syn na religii spotkał księdza który lubował się w opowiadaniu poniżających , ordynarnych kawałów o kobietach. Mimo interwencji rodziców ksiądz "uczył" jeszcze kilka lat później corocznie wywołując oburzenie rodziców. Księża szerzą nauki dyskryminujące kobiety, a to powoduje przyzwolenie społeczne na przemoc w rodzinie. >To stereotyp. Jako chłopiec, nie potwierdzam. Jako dziewczynka potwierdzam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>Wiem co czytałem, ta pani właśnie często posługuje się hiperbolami, aby podkreślić swoje tezy (tak jak Mikke). Kolejnym przykładem może być jej stwierdzenie za które poleciała z rządu Belki, o tym że w Polsce KK jest odpowiedzialny za przemoc w rodzinie. >Powiedziała prawdę. KK nigdy nie krytykował maltretowania kobiet w małżeństwie.
Owsiak też nie krytykował, czy to oznacza, że jest winny przemocy w rodzinie?
>Moja wierząca znajoma, gdy skarżyła się księdzu na swojego męża dowiedziała się , że winna jest mężowi posłuszeństwo. Jak będzie posłuszna to nie będzie jej lał.
Jak pracownica mojej mamy, poszła sie poskarżyć dowódcy (policja) swojego męża na jego domowe ekscesy, wyrzucił ją za drzwi. Dopiero gdy zwróciła się do lokalnego guru religijnego (księdza dziekana), ten po "swojej linii" spowodował nagłą zmianę nastawienia pana komendanta, a w konsekwencji i mąż się poprawił... Tak więc są rózne przypadki i nie można generalizować.
>Mój syn na religii spotkał księdza który lubował się w opowiadaniu poniżających , ordynarnych kawałów o kobietach. Mimo interwencji rodziców ksiądz "uczył" jeszcze kilka lat później corocznie wywołując oburzenie rodziców. >Księża szerzą nauki dyskryminujące kobiety, a to powoduje przyzwolenie społeczne na przemoc w rodzinie.
Jestem daleki od chołubienia księży, ale przypisywanie im tego, że są przyczyną wszelakiego zła w społeczeństwie, to gruba przesada.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Jestem daleki od chołubienia księży, ale przypisywanie im tego, że są przyczyną wszelakiego zła w społeczeństwie, to gruba przesada. Ani Środa ani ja nie przypisujemy całego zła kościołowi, ale dużą część tego zła. Kobieta w biblii traktowana jest dużo gorzej niż mężczyzna. Jeszcze długo po II wojnie, przysięga małżeńska była różna dla kobiety i dla mężczyzny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>Jestem daleki od chołubienia księży, ale przypisywanie im tego, że są przyczyną wszelakiego zła w społeczeństwie, to gruba przesada. >Ani Środa ani ja nie przypisujemy całego zła kościołowi, ale dużą część tego zła. >Kobieta w biblii traktowana jest dużo gorzej niż mężczyzna.
Biblia jest odzwierciedleniem stosunków społecznych, a nie na odwrót. W społeczeństwach "niebiblijnych" (w sensie wywodzenia się z innej tradycji) jakoś ten status kobiet wcale nie jest wyższy niż w krajach chrześciijańskich (a zwykle niższy).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | anty_k (954 punktów) | >Biblia jest odzwierciedleniem stosunków społecznych, a nie na odwrót.
Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Jeśli coś ma status świętej księgi to wpływa na stosunki społeczne a nie na odwrót. Być może w Biblii opisano stosunki społeczne przed paroma tysiącami lat, ale obecnie nie modyfikuje się Biblii (a jeśli już to bardzo bardzo rzadko) za to naciska się na ludzi aby postępowali zgodnie ze "słowem bożym".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>Biblia jest odzwierciedleniem stosunków społecznych, a nie na odwrót. >Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Jeśli coś ma status świętej księgi to wpływa na stosunki społeczne a nie na odwrót. Być może w Biblii opisano stosunki społeczne przed paroma tysiącami lat, ale obecnie nie modyfikuje się Biblii (a jeśli już to bardzo bardzo rzadko) za to naciska się na ludzi aby postępowali zgodnie ze "słowem bożym".
W Polsce naciska się na ludzi, żeby stosowali się do treści zawartych w Biblii? Może u Światków Jehowy. Nie róbmy sobie jaj, nawet KK o dłuższego czasu, nie podchodzi do tego poważnie. Poza tym piszemy o wpływie Biblii na patriarchat w Polsce, a tak dziwnie się składa, że w kulturach o podłożu nie chrześcijańskim, status kobiety jest niższy niż w naszym kręgu kulturowym (czyli to nie Biblia jest przyczyną dominacji mężczyzn w społęczeństwie).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >W Polsce naciska się na ludzi, żeby stosowali się do treści zawartych w Biblii? Może u Światków Jehowy. Nie róbmy sobie jaj, nawet KK o dłuższego czasu, nie podchodzi do tego poważnie. Poza tym piszemy o wpływie Biblii na patriarchat w Polsce, a tak dziwnie się składa, że w kulturach o podłożu nie chrześcijańskim, status kobiety jest niższy niż w naszym kręgu kulturowym (czyli to nie Biblia jest przyczyną dominacji mężczyzn w społęczeństwie). Biblia jest jedynym dokumentem na którym opiera się KK. Kwestionując jej prawdziwość podważasz prawo istnienia chrześcijaństwa. Ja też nie uważam Biblii za natchnioną przez Boga ale uznaję fakt, że miała i ma wpływ na stosunki społeczne. To że kobietom jest gorzej w islamie nie uzasadnia tego , że ma kobietom być gorzej niż w państwach w których religia nie ma takiego jak w Polsce znaczenia. Religia kształtowała stosunki społeczne przez 1000 lat. Biblia jest źródłem dyskryminacji kobiet. To , że katolicy przerabiają jej tekst jak im się chce nie jest żadnym uzasadnieniem twierdzenia, że KK nie przyczynia się do dyskryminacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > >W Polsce naciska się na ludzi, żeby stosowali się do treści zawartych w Biblii? Może u Światków Jehowy. Nie róbmy sobie jaj, nawet KK o dłuższego czasu, nie podchodzi do tego poważnie. Poza tym piszemy o wpływie Biblii na patriarchat w Polsce, a tak dziwnie się składa, że w kulturach o podłożu nie chrześcijańskim, status kobiety jest niższy niż w naszym kręgu kulturowym (czyli to nie Biblia jest przyczyną dominacji mężczyzn w społęczeństwie).> Biblia jest jedynym dokumentem na którym opiera się KK. Kwestionując jej prawdziwość podważasz prawo istnienia chrześcijaństwa.Chyba nie będziesz bronić prawdziwości Biblii  ? KK uznaje również "Tradycję" za jeden z filarów swojego istnienia, to już można zupełnie swobodnie interpretować. > Ja też nie uważam Biblii za natchnioną przez Boga ale uznaję fakt, że miała i ma wpływ na stosunki społeczne. To że kobietom jest gorzej w islamie nie uzasadnia tego , że ma kobietom być gorzej niż w państwach w których religia nie ma takiego jak w Polsce znaczenia. Religia kształtowała stosunki społeczne przez 1000 lat.Czy w Europie, przed okresem panowania chrześcijaństwa pozycja kobiet była wyższa? Czy w Cesarstwie Rzymskim, starożytnych Atenach, Sparcie, barbarzyńskiej Europie, kobiety miały wyższą pozycje? Nie. Tak się składa, że wszystkie liczące się cywilizacje, znane historii były oparte na ustroju patriarchalnym. Biblia powiela po prostu te same schematy społeczne, które są obecne we wszystkich kulturach od Chin po Imperium Azteckie. Oczywiście religia ma wpływ na społeczeństwo, ale w dużej mierze ograniczony innymi czynnikami społecznymi. Gdyby tak nie było, wszystkie kraje chrześcijańskie, islamskie itd. wyglądałyby identycznie, a tak nie jest. > Biblia jest źródłem dyskryminacji kobiet. To , że katolicy przerabiają jej tekst jak im się chce nie jest żadnym uzasadnieniem twierdzenia, że KK nie przyczynia się do dyskryminacji.W Chinach dyskryminacja kobiet jest nieporównywalna z tym co dzieje się w Polsce. To także wpływ KK?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Wymieniając źródła dyskryminacji musimy brać pod uwagę wypowiedzi hierarchów kościelnych. Mają oni bardzo duży wpływ na sposób stanowienia w Polsce prawa. Nie da się ukryć, że ich stosunek do kobiet jest delikatnie mówiąc ambiwalentny. Należy brać też pod uwagę 1000 letnią tradycję chrześcijaństwa w Polsce. Oczywiście nie jest to jedyna siła ale dość istotna. Ponieważ dalsza dyskusja prowadzi jedynie do powielania argumentów na tym ją zakończę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Wymieniając źródła dyskryminacji musimy brać pod uwagę wypowiedzi hierarchów kościelnych. Mają oni bardzo duży wpływ na sposób stanowienia w Polsce prawa. >Nie da się ukryć, że ich stosunek do kobiet jest delikatnie mówiąc ambiwalentny. >Należy brać też pod uwagę 1000 letnią tradycję chrześcijaństwa w Polsce. >Oczywiście nie jest to jedyna siła ale dość istotna. >Ponieważ dalsza dyskusja prowadzi jedynie do powielania argumentów na tym ją zakończę.
Jakoś nie odpowiadasz argumentami, na zadane powyżej przeze mnie pytania. No ale O.K. z mojej strony również EOT.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | anty_k (954 punktów) | > >Jestem daleki od chołubienia księży, ale przypisywanie im tego, że są przyczyną wszelakiego zła w społeczeństwie, to gruba przesada.> Ani Środa ani ja nie przypisujemy całego zła kościołowi, ale dużą część tego zła.> Kobieta w biblii traktowana jest dużo gorzej niż mężczyzna.> Jeszcze długo po II wojnie, przysięga małżeńska była różna dla kobiety i dla mężczyzny.> Dodajmy, że do dziś w Nowym Testamencie są jakże światłe akapity mówiące o podrzędnej roli kobiet, np.: 1 Tym 2:11-14(11) Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. (12) Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. (13) Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa. (14) I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo.Oczywiście, uczyć się i nie gadać przy tym! A to mianowicie dlatego, że podobno jakiś gadający wąż namówił pewną kobietę, do zerwania zaczarowanego jabłka z magicznego drzewa. Teoria trudna do podważenia, prawda? A jeśli kobieta chciała by zadać jakieś pytanie? A, no to musi przeczytać i zastosować w praktyce kolejne jakże światłe zalecenie: 1 Kor 14:34-35(34) kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. (35) A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu.No tak, mają milczeć nie dozwala im się bowiem mówić gdyż mają milczeć. Logika nie do odparcia  Za to już wiadomo co kobieta powinna zrobić jeśli chce zadać pytanie podczas nauki (oczywiście pobieranej w cichości i z poddaniem się, patrz wyżej). Ma zapytać męża, ot co! Czy ten schemat należy stosować także gdy kobieta studiuje matematykę teoretyczną a mąż zajmuje się technologią żywności? Tego święte pismo w geniuszu swoim nie precyzuje. 1 Kor 11:7-10(7) Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. (8) To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. (9) Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. (10) Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołówOczywiście, skoro "ze względu na aniołów" to wszelkie dyskusje są bezcelowe. Kobiety chrześcijańskie powinny zatem zrobić konkurencję muzułmankom ustawiając się w kolejce po hidżaby. Ef 5:22-23(22) Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, (23) bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała.Kol 3:18(18) Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu.Tyt 2:4-5(4) Niech pouczają młode kobiety, jak mają kochać mężów, dzieci, (5) jak mają być rozumne, czyste, gospodarne, dobre, poddane swym mężom - aby nie bluźniono słowu Bożemu.1 P 3:1(1) Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie słuchają nauki, przez samo postępowanie żon zostali [dla wiary] pozyskani bez nauki,Czyli generalnie wiara, nauka, Jezus, Pan, słowo boże i co tam jeszcze jednoznacznie stwierdzają, że kobieta ma być poddana mężczyźnie. Brakuje chyba tylko jeszcze powołania się na rachunek prawdopodobieństwa, mechanikę kwantową i OTW.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > Dodajmy, że do dziś w Nowym Testamencie są jakże światłe akapity mówiące o podrzędnej roli kobiet, np.:> 1 Tym 2:11-14(11) Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. (12) Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. (13) Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa. (14) I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo.Oczywiście, uczyć się i nie gadać przy tym! A to mianowicie dlatego, że podobno jakiś gadający wąż namówił pewną kobietę, do zerwania zaczarowanego jabłka z magicznego drzewa. Teoria trudna do podważenia, prawda? A jeśli kobieta chciała by zadać jakieś pytanie? A, no to musi przeczytać i zastosować w praktyce kolejne jakże światłe zalecenie:> 1 Kor 14:34-35(34) kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. (35) A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu.No tak, mają milczeć nie dozwala im się bowiem mówić gdyż mają milczeć. Logika nie do odparcia Za to już wiadomo co kobieta powinna zrobić jeśli chce zadać pytanie podczas nauki (oczywiście pobieranej w cichości i z poddaniem się, patrz wyżej). Ma zapytać męża, ot co! Czy ten schemat należy stosować także gdy kobieta studiuje matematykę teoretyczną a mąż zajmuje się technologią żywności? Tego święte pismo w geniuszu swoim nie precyzuje.> 1 Kor 11:7-10(7) Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. (8) To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. (9) Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. (10) Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołówOczywiście, skoro "ze względu na aniołów" to wszelkie dyskusje są bezcelowe. Kobiety chrześcijańskie powinny zatem zrobić konkurencję muzułmankom ustawiając się w kolejce po hidżaby.No i to jest najlepszy dowód na nikły wpływ Biblii na życie w naszym kraju, ponieważ 99% katolików w Polsce, nie zna treści Listów św. Pawła...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | anty_k (954 punktów) | >No i to jest najlepszy dowód na nikły wpływ Biblii na życie w naszym kraju, ponieważ 99% katolików w Polsce, nie zna treści Listów św. Pawła... >
Ale niestety na tych treściach bazuje nauka kościoła a ten przez stulecia miał ogromny wpływ na stosunki społeczne. Zaszłości kulturowe z tego wynikające nadal są widoczne. Rola kościoła na szczęście ostatnio maleje ale to dopiero ostatnio i dzieje się to dość powoli, zwłaszcza w Polsce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >>No i to jest najlepszy dowód na nikły wpływ Biblii na życie w naszym kraju, ponieważ 99% katolików w Polsce, nie zna treści Listów św. Pawła... >> >Ale niestety na tych treściach bazuje nauka kościoła a ten przez stulecia miał ogromny wpływ na stosunki społeczne. Zaszłości kulturowe z tego wynikające nadal są widoczne. Rola kościoła na szczęście ostatnio maleje ale to dopiero ostatnio i dzieje się to dość powoli, zwłaszcza w Polsce.
No to wyjaśnij mi łaskawie, dlaczego w krajach takich jak Japonia, Chiny, Egipt czy Indie kobiety mają gorszy status społeczny niż w Polsce, skoro w tych krajach KK nie ma wpływu na stosunki społeczne? Dziwnym trafem to właśnie w krajach o chrześcijańskich korzeniach kobiety mają najwięcej praw. Można z tego wysnuć wniosek, że albo chrześcijaństwo wpłynęło pozytywnie na pozycję kobiety w społeczeństwie, albo "antykobieca" ideologia zawarta w Biblii jest już od dawna ignorowana.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | Mój ulubiony argument: Cytat: >No to wyjaśnij mi łaskawie, dlaczego w krajach takich jak Japonia, Chiny, Egipt czy Indie kobiety mają gorszy status społeczny niż w Polsce, skoro w tych krajach KK nie ma wpływu na stosunki społeczne? Dziwnym trafem to właśnie w krajach o chrześcijańskich korzeniach kobiety mają najwięcej praw. Można z tego wysnuć wniosek, że albo chrześcijaństwo wpłynęło pozytywnie na pozycję kobiety w społeczeństwie, albo "antykobieca" ideologia zawarta w Biblii jest już od dawna ignorowana.
Kobiety oczywiście emancypowały się wbrew duchowieństwu. Cały europejski humanizm rozwijał się w nawiązaniu do korzeni przedchrześcijańskich (antyk) wbrew kościołowi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > Mój ulubiony argument:> Cytat: >>No to wyjaśnij mi łaskawie, dlaczego w krajach takich jak Japonia, Chiny, Egipt czy Indie kobiety mają gorszy status społeczny niż w Polsce, skoro w tych krajach KK nie ma wpływu na stosunki społeczne? Dziwnym trafem to właśnie w krajach o chrześcijańskich korzeniach kobiety mają najwięcej praw. Można z tego wysnuć wniosek, że albo chrześcijaństwo wpłynęło pozytywnie na pozycję kobiety w społeczeństwie, albo "antykobieca" ideologia zawarta w Biblii jest już od dawna ignorowana. >
> Kobiety oczywiście emancypowały się wbrew duchowieństwu.Z tego co pamiętam, to sufrażystki były bite i wsadzane do więzień przez brytyjską policję (w imię znanego patriarchalnego satrapy JKM Królowej Wiktorii  ) a nie przez anglikańskich pastorów. Swoją drogą to ciekawe, że w Wielkiej Brytani przyznano prawa wyborcze kobietom później (i pod wpływem silnych protestów), niż w ciemnej katolickiej Polsce, gdzie z przyznaniem praw wyborczych nie było jakoś takich problemów? Jak widać ten wpływ KK nie był taki silny. > Cały europejski humanizm rozwijał się w nawiązaniu do korzeni przedchrześcijańskich (antyk)Kiedy to, dodajmy, kobiety miały w zasadzie status rzeczy (Grecja, Rzym). > wbrew kościołowi.Europejski humanizm, to nie antyk minus chrześcijaństwo tylko chrześcijaństwo plus antyk.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) |
> Z tego co pamiętam, to sufrażystki były bite i wsadzane do więzień przez brytyjską policję (w imię znanego patriarchalnego satrapy JKM Królowej Wiktorii ) a nie przez anglikańskich pastorów.No patrz! w chrześcijańskiej Anglii w której królowa była głową kościoła bili kobiety! > Swoją drogą to ciekawe, że w Wielkiej Brytani przyznano prawa wyborcze kobietom później (i pod wpływem silnych protestów), niż w ciemnej katolickiej Polsce, gdzie z przyznaniem praw wyborczych nie było jakoś takich problemów? Jak widać ten wpływ KK nie był taki silny.Acha, kler z ambon po odzyskaniu niepodległości żądał praw wyborczych dla kobiet. Bo przecież nie bezbożny PPS. > >Cały europejski humanizm rozwijał się w nawiązaniu do korzeni przedchrześcijańskich (antyk)> Kiedy to, dodajmy, kobiety miały w zasadzie status rzeczy (Grecja, Rzym).> > wbrew kościołowi.> Europejski humanizm, to nie antyk minus chrześcijaństwo tylko chrześcijaństwo plus antyk.Mylisz "kościół" z "chrześcijaństwem". Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że "chrześcijaństwo" rozwinęło się w antyku, a "kościół" po dojściu do władzy zaprowadził feudalizm, którego bronił jeszcze w XX wieku to mogę się z tobą zgodzić. Chrześcijanie w Europie odkrywali, że ich kultura wywodzi się z antyku a ich religia z biednych kręgów antycznego społeczeństwa a miała na sztandarach braterstwo (fr. fraternite) i równość (fr. egalite) ludzi. Liberte pojawiła się na sztandarach europejskich humanistów w XVIII w. ale była to liberte z feudalnego porządku, którego kościół był jednym z głównych beneficientów. Można więc powiedzieć, że francuscy humaniście epoki oświecenia wpisali sobie wczesnochrześcijańskie ideały, co zwróciło ich przeciw kościołowi. "Odrodzenie" po kościelnemu to barok i kontrreformacja, restauracja we Francji itp.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Z tego co pamiętam, to sufrażystki były bite i wsadzane do więzień przez brytyjską policję (w imię znanego patriarchalnego satrapy JKM Królowej Wiktorii ) a nie przez anglikańskich pastorów.> No patrz! w chrześcijańskiej Anglii w której królowa była głową kościoła bili kobiety!Nie róbmy sobie jaj, nie mieszajmy heretyków z prawdziwymi chrześcijanami. W katolickim kraju to byłoby nie do pomyślenia  . > >Swoją drogą to ciekawe, że w Wielkiej Brytani przyznano prawa wyborcze kobietom później (i pod wpływem silnych protestów), niż w ciemnej katolickiej Polsce, gdzie z przyznaniem praw wyborczych nie było jakoś takich problemów? Jak widać ten wpływ KK nie był taki silny.> Acha, kler z ambon po odzyskaniu niepodległości żądał praw wyborczych dla kobiet. Bo przecież nie bezbożny PPS.W tym całym subwątku chodzi o przemożny podobno wpływ Biblii na życie społeczne w Polsce. A silne wpływy socjalistów w przedwojennej Polsce świadczą, że ten wpływ jest słaby. > >>Cały europejski humanizm rozwijał się w nawiązaniu do korzeni przedchrześcijańskich (antyk)> >Kiedy to, dodajmy, kobiety miały w zasadzie status rzeczy (Grecja, Rzym).> >> wbrew kościołowi.> >Europejski humanizm, to nie antyk minus chrześcijaństwo tylko chrześcijaństwo plus antyk.> Mylisz "kościół" z "chrześcijaństwem".> Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że "chrześcijaństwo" rozwinęło się w antyku, a "kościół" po dojściu do władzy zaprowadził feudalizm, którego bronił jeszcze w XX wieku to mogę się z tobą zgodzić.Kościół zaprowadził feudalizm? A to ciekawe. W takim razie skąd feudalizm wziął się w krajach niechrześcijańskich? > Chrześcijanie w Europie odkrywali, że ich kultura wywodzi się z antyku a ich religia z biednych kręgów antycznego społeczeństwa a miała na sztandarach braterstwo (fr. fraternite) i równość (fr. egalite) ludzi. Liberte pojawiła się na sztandarach europejskich humanistów w XVIII w. ale była to liberte z feudalnego porządku, którego kościół był jednym z głównych beneficientów. Można więc powiedzieć, że francuscy humaniście epoki oświecenia wpisali sobie wczesnochrześcijańskie ideały, co zwróciło ich przeciw kościołowi.I te humanistyczne ideały wolności i braterstwa skłoniły ich do wyrabiania mydła z nieszczęsnych mieszkańców Wandei, którzy uparcie nie chcieli przyjąć tych wspaniałych oświeceniowych idei... Aż prosi się aby przytoczyć znanego humanistę i jednego z ulubionych ideologów oświecenia, J.J. Rosseau -"Mężczyzna powinien byc silny i aktywny, kobieta - ulegla i bierna", z tych słów bije niezłomna pewność o równości kobiet i mężczyzn... > "Odrodzenie" po kościelnemu to barok i kontrreformacja, restauracja we Francji itp.Zapomniałeś o III RP.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | "Przykładowo, zamiast maszyny rolniczej musiała ciągnąć pług,"
Silna kobieta - swoją drogą sposób na kryzys; rolniku! zamiast kupować traktor, ożeń się! Ale poważnie mówiąc to w głowie się nie mieści, że takie rzeczy mogą się dziać w środku Europy w 21 w.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Ale poważnie mówiąc to w głowie się nie mieści, że takie rzeczy mogą się dziać w środku Europy w 21 w.
Ale to jest Polska właśnie. Polska miejska a Polska wiejska to różne światy. W mieście i to dużym życie kobiet jest całkiem znośne. To w małych miasteczkach i wsiach kobieta musi jechać do dużego miasta by dostać od lekarza receptę na środki antykoncepcyjne i tam ją wykupić, bo gdyby to spróbowała zrobić u siebie to ksiądz na kazaniu by jej to wypomniał. Nie ma też organizacji mogących wziąć ją w obronę, gdyż chłop z wójtem i plebanem razem piją wódkę. I krzewią męską solidarność. A taki wyjazd to na cały dzień, która kobieta na wsi ma na to czas. I dlatego jak słyszę , że środki antykoncepcyjne kosztują tylko 20 zł to mi ręce opadają. Alkoholizm na wsi nie jest grzechem, nie jest grzechem wlać żonie po pijaku grzechem jest odejście od takiego męża, grzechem jest skarżyć się na takiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Ale poważnie mówiąc to w głowie się nie mieści, że takie rzeczy mogą się dziać w środku Europy w 21 w.> Ale to jest Polska właśnie. Polska miejska a Polska wiejska to różne światy.> W mieście i to dużym życie kobiet jest całkiem znośne. To w małych miasteczkach i wsiach kobieta musi jechać do dużego miasta by dostać od lekarza receptę na środki antykoncepcyjne i tam ją wykupić, bo gdyby to spróbowała zrobić u siebie to ksiądz na kazaniu by jej to wypomniał. Nie ma też organizacji mogących wziąć ją w obronę, gdyż chłop z wójtem i plebanem razem piją wódkę. I krzewią męską solidarność.> A taki wyjazd to na cały dzień, która kobieta na wsi ma na to czas.> I dlatego jak słyszę , że środki antykoncepcyjne kosztują tylko 20 zł to mi ręce opadają.> Alkoholizm na wsi nie jest grzechem, nie jest grzechem wlać żonie po pijaku grzechem jest odejście od takiego męża, grzechem jest skarżyć się na takiego.Sytuacja opisana w tym artukule to skandal. Mam nadzieję, że ta "urocza" rodzinka, włącznie z "uduchowionym" krewniakiem, poniesie surowe konsekwencje za swoje postępowanie. Ale co do tolerowania alkoholizmu na wsi, to akurat KK jest jedną z nielicznych instytucji, która zwalcza ten nałóg (moim zdaniem czasem zbyt przesadnie  ). Niemniej jednak warto zweryfikować tę informację. Na własnej skórze przekonałem się, że pismaki potrafią nieźle ubarwiać fakty, byle by historia była sensacyjna...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Acha. M. Środę też uważam za oszołoma. Przepraszam, nie lubię poprawiać nikogo, ale mam na to alergię i nie mogę się opanować, "aha" się piszę właśnie tak, poza tym popieram.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Acha. M. Środę też uważam za oszołoma.> Przepraszam, nie lubię poprawiać nikogo, ale mam na to alergię i nie mogę się opanować, "aha" się piszę właśnie tak, poza tym popieram.> Dzięki za poprawkę. Naprawdę myślałem, że powinno być "acha" (Ale jaja  . Człowiek się uczy całe życie...
|
|
| anty_k (954 punktów) | Ciekawe jak będzie działał ten parytet w przypadku Partii Kobiet
|
|
2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Przepraszam bardzo, ale jeśli jakaś baba nie potrafi przekonać odpowiedniej ilości wyborców, aby na nią głosowali, to jakim prawem taka baba miałaby otrzymać jakikolwiek mandat?!Zaraz, zaraz - chodzi o parytet wyłącznie na listach, a nie w parlamencie. Jeżeli kobiety(z listy) nie otrzymają odpowiedniej liczby głosów, nie dostaną się do Sejmu. I tyle. Popieram to rozwiązanie. Inna kwestia czy starczy kandydatek w partii.  Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne' (2 Koryntian 4:18).
|
|
| qazad (130 punktów) | a ja tak ze sfery SF - a co jeśli połowa kandydatów z list określi się jako kobiety w męskim ciele ? poproszą by mówić na nich per Pani nie per Pan i przy okazji wspomną o zakazie dyskryminacji kobiet w męskiej 'powłoce' ?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|