Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kraina wiecznego szczęścia i braku spamu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
29-07-2009 20:07Ubik (181 punktów)Kraina wiecznego szczęścia i braku spamu
Prawie każda religia oferuję nam jakieś przytulne miejsce, w którym moglibyśmy spędzić wieczność po naszym zejściu. W zależności od tego czy byliśmy posłuszni jej nakazom czy nie, czeka nas albo kara w postaci gorących płomieni piekielnych albo nagroda w formie równie gorącej miłości stwórcy (bądź jeszcze gorętszych zastępów dziewic).
Ale czy prawdziwe i wiecznie szczęście jest możliwe?

Załóżmy, że trafiamy do tej krainy przeznaczonej dla wyznawców islamu, którzy zginęli w sposób zalecany przez Koran i dostali swoją nagrodę. Jest fajnie... nawet bardzo, ale po pewnym czasie (niech będzie 1 000 000 lat) może się to znudzić. Niezależnie od wszelkich starań obu stron, wieczność przerasta je obie.

Teraz inny wariant. Zdarzają się pary "mieszane wyznaniowo". Jedna z nich ma rację, druga się myli (tak to zazwyczaj bywa, chociaż czasem obie się mylą), jedna trafia (ta z większym szczęściem) do raju, drugą czeka piekło. Czy jedna z tych osób może być szczęśliwa bez drugiej? Jedna (zgodnie z pewnymi starymi, mądrymi książkami) zasługuję na radość inna na potępienie. Nie ma, więc możliwości „transferu”. Zakładam, iż siła najwyższa nie upadnie, aż tak nisko by zrobić z swojej owieczki barana i nie oszuka jej tworząc duplikat drugiej osoby.

Można wprawdzie (będąc wszechmocnym, a jakże) stworzyć „sztuczne szczęście” bez negatywnych efektów dnia następnego, ale moim zdaniem to też oszustwo.
Reinkarnacja wydaje się najbardziej wykonalna z tego wszystkiego, (pod względem logicznym), ale jest równie prawdopodobna.
Czekam na wasze opinię i przemyślenia na ten temat.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rudyment (3233 punktów)
Najbardziej prawdopodobne widzi mi się , zamiast zwalania roboty na bogów i różne hokus-pokus w rodzaju reinkarnacji, załatwienie sprawy w ramach doczesności "własnymi ręcami" (jak mawia pewien noblista). A to poprzez rozwój nauk przyrodniczych.
W każdym razie jak dotąd tutaj tylko widać jakiś postęp...
No i załóżmy, że się udało i wszyscyśmy nieśmiertelni, do tego jeszcze piękni i zdrowi. I co? Ano pewnie to, że nikt tego długo nie wytrzyma - bo nie chodzi o to, żeby nie umierać, tylko żeby umierać, kiedy się chce, a nie musi.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Ubik (181 punktów)
>Najbardziej prawdopodobne widzi mi się , zamiast zwalania roboty na bogów i różne hokus-pokus w rodzaju reinkarnacji, załatwienie sprawy w ramach doczesności "własnymi ręcami" (jak mawia pewien noblista). A to poprzez rozwój nauk przyrodniczych.

Piszać "równie prawdopodobna" nie miałem na myśli by polegać na tych "metodach". Chciałem zaznaczyć, że wszystkie te teorię są równie prawdopodobne jak to, że w najbliższym czasie pocałuję się w łokieć.
Co do twojej wypowiedzi to zgadzam się z nią w pełni. W tej jak i wielu innych kwestiach polegać możemy tylko na nauce.
29-07-2009 23:02
 Ocena 12 na 12
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Właśnie pochowali Kołakowskiego, więc pozwolę sobie zacytować jego nader interesującą uwagę na ten temat (zaczerpniętą zresztą z tutejszego zestawienia "Znani o religii i Kościele"):

Leszek Kołakowski:
W mojej niechęci do religii chrześcijańskiej motywy natury moralnej są ważniejsze aniżeli sytuacja argumentacyjna tej religii. (...) Jest to również niechęć do okrucieństwa: na przykład przypuszczenie, że może istnieć świat, gdzie szczęście doskonałe pewnej grupy ludzi może współistnieć z maksymalnym nieszczęściem innych, że więc Bóg może cześć ludzi zmuszać do tego, aby się czuli doskonale szczęśliwi, chociaż wiedzą, że inni, choćby najbliżsi im ludzie, znajdują się na dnie nieszczęścia - a niebo i piekło na tym polega; innymi słowy - w wyobraźni katolickiej nie piekło jest dla mnie świadectwem największego okrucieństwa, ale niebo - szczęśliwi zbawieni, których błogości nie może poruszyć los potępionych.


Dorzucę jeszcze (za Dennettem) przykład przemyśleń "z drugiej strony":

Mel Gibson:
Nie ma zbawienia dla tych, którzy są poza Kościołem. Wierzę w to. Powiedzmy to tak - moja żona jest świętą. Jest znacznie lepszym człowiekiem ode mnie. Naprawdę. Jest członkiem kościoła episkopalnego. Modli się, wierzy w Boga, zna Jezusa, wierzy w to wszystko. I nie jest sprawiedliwe, że jej to nie czeka, bo jest lepsza niż ja. Ale takie jest orzeczenie z góry. W to wierzę.


Komentarz chyba zbyteczny?
Kowalska (14008 punktów)
>Komentarz chyba zbyteczny?

   Zbyteczny.

Milion plusów ode mnie. Pozdrawiam.
spray (5875 punktów)
(...)
>Dorzucę jeszcze (za Dennettem) przykład przemyśleń "z drugiej strony"...)
Niepotrzebnie !
Druga strona ma lepsze argumenty, wiec raczej te lepsze dla przeciwwagi nalezaloby przytoczyc. Dorzucanie TAKICH argumentow (?) dziala na niekorzysc przekonanych do pierwszych, do ktorych i ja sie zaliczam.
30-07-2009 00:29 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Druga strona ma lepsze argumenty, wiec raczej te lepsze dla przeciwwagi nalezaloby przytoczyc.

Chętnie (?) się zapoznam z argumentacją "drugiej strony", jakież to straszliwe ziemskie przewinienia należy karać wiecznym pobytem w piekle - ale miej litość i nie każ mi szukać... Na tę wypowiedź Gibsona natknąłem się niedawno, zapadła mi w pamięć bo facet najwyraźniej ma poważny problem, który dla ludzi religion-free jest dziwaczną egzotyką.
metsys (1088 punktów)
> Na tę wypowiedź Gibsona natknąłem się niedawno, zapadła mi w pamięć bo facet najwyraźniej ma poważny problem, który dla ludzi religion-free jest dziwaczną egzotyką.

E tam poważny. Czuje pismo nosem, że już pół ma za sobą i z górki leci. Szuka trampoliny. Może gdyby zagrał w jakiejś ekranizacji Lema? Kto wie jakie są wyroki myśli nieprzeciętnej...

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
No ja nie wiem. Wulkan piwny wydaje się być całkiem interesującą perspektywą na wieczność.
31-07-2009 19:37 
 Ocena 1 na 1
Ubik (181 punktów)
>No ja nie wiem. Wulkan piwny wydaje się być całkiem interesującą perspektywą na wieczność.
>
Teraz widzę, że masz rację. I nawet nie ma problemu znudzenia, bo nie zawsze będziesz pamiętał dzień poprzedni.
Madman (7811 punktów)
>Teraz inny wariant. Zdarzają się pary "mieszane wyznaniowo". Jedna z nich ma rację, druga się myli
>(tak to zazwyczaj bywa, chociaż czasem obie się mylą), jedna trafia (ta z większym szczęściem) do
>raju, drugą czeka piekło. [...]
>Zakładam, iż siła najwyższa nie upadnie, aż tak nisko by zrobić z swojej
>owieczki barana i nie oszuka jej tworząc duplikat drugiej osoby.
Bez klonowania dusz się nie obejdzie. Jeśli ktoś znajdzie się w katolickim niebie, to równocześnie będzie musiał przebywać w piekłach innych religii. I co zrobić z taką parą, w której np. facet jest muzułmaninem, a kobieta chrześcijanką? On w islamskim niebie i chrześcijańskim piekle, ona w chrześcijańskim niebie i islamskim piekle. Jedyna opcja - grzeszyć, wtedy spotkają się w którymś z piekieł.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365