Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.770.796 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 644 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Agnieszka Zakrzewicz - Papież i kobieta
Mariusz Agnosiewicz - Heretyckie dziedzictwo Europy

Złota myśl Racjonalisty:
"Nie wiemy, skąd się wzięła w puli memów... Przypuszczalnie powstała wiele razy na drodze niezależnych mutacji. W każdym razie z pewnością jest bardzo stara. W jaki sposób się replikuje? Słowem mówionym i pisanym, wspomaganym przez wspaniałą muzykę i wielkie dzieła sztuki. Czemu ma tak wysoką przeżywalność?... Udziela prawdopodobnie brzmiącej odpowiedzi na głębokie i dręczące pytania o sens istnienia...
« Ludzie, cytaty  
Znani o religii i Kościele [1]
Autor tekstu: oprac. M. Agnosiewicz

Gina Allen

Po raz pierwszy dostrzegłam światło pewnej nocy gdy miałam szesnaście lat. To było początkowo bardzo małe światło — snop światła z latarki, który umożliwił mi czytanie pod kocem w czasie gdy miałam spać. Tamtej nocy czytałam Małą Niebieską Książkę, którą dostałam od mojego chłopaka. To była książka autorstwa Percy Bysshe Shelley The Necessity of Atheism (Potrzeba ateizmu).
Moją pierwszą reakcją była wściekłość, wściekłość tak duża, że zaryzykowałam konfrontację z ojcem następnego rana przy śniadaniu. „To jest niemożliwe, żebyś wierzył w te całe boskie rzeczy, prawda?" zapytałam stanowczo. „Jesteś inteligentnym, wykształconym człowiekiem. Bóg jest takim samym żartem jak Święty Mikołaj i wcale nie tak samo zabawny. A tylko dzieci wierzą w Świętego Mikołaja".
Jego odpowiedź rozgniewała mnie jeszcze bardziej. Ta podpora religijnej społeczności, ten mandatariusz lokalnego kościoła Prezbiteriańskiego, ten człowiek, który wspierał kościół finansowo i uczęszczał na msze co niedzielę, powiedział mi spokojnie, że nie, nie wierzy w to co naucza kościół. Wierzy jednak, że bez kościoła nie byłoby moralności na świecie. Dzieci uczyły się o dobru i złu w kościele, a dorośli wiedli prawe życie ponieważ wierzyli w boga i niebo i piekło.
Kiedy odwiedzam moją rodzinę, idę z nimi do kościoła. Przeszywa mnie dreszcz w czasie nauk apostołów. Jakie one są wąskie i ograniczające ! Drżę ze zgrozy też w czasie hymnów. Jestem pacyfistką, więc „Naprzód Żołnierze Chrześcijańscy" jest odrażające. A „Zadziwiająca Łaska (Amazing Grace)", która prosi boga, "żeby ocalił takiego łajdaka jak ja", pokazuje jak religia potrafi niszczyć poczucie własnej wartości. Ona upowszechnia winę zamiast radości. Zaprzecza naturze i zamyka umysł przed wiedzą naukową.
Fragmenty tekstu Noc Gdy Dostrzegłam Światło

***

Woody Allen

Nie jestem religijny więc nie czuję respektu przed żadną religią. Uważam, że wszystkie religie były fałszywe, oszukańcze i szkodliwe. Zarówno judaizm, jak i chrześcijaństwo. To, że jestem Żydem ułatwia wywołanie śmiechu, gdy opowiadam niektóre żarty. Słowo Żyd stało się zresztą wytrychem, bo ludzie są na tym tle przewrażliwieni. Powiesz 'żyd' i wszyscy wybuchają śmiechem. Powiesz 'katolik' i wszyscy wybuchają śmiechem. To zupełnie jak z seksem. Uważam, że wszyscy ludzie należą do tej samej religii i wszelkie wyznania postrzegam jak kluby zrzeszające miłośników pielgrzymek, masonów, itd. Nie rodzimy się żydami, katolikami czy muzułmanami, tylko przyłączamy się do nich i dajemy im pieniądze, po czym uzyskujemy w ten sposób usprawiedliwienie naszej niechęci do innych. Nagle jestem z tymi, a nienawidzę tamtych. Nie ma to żadnego związku z religią — w jej głębszym, indywidualnym sensie.  
Wprost
, nr 51/52/2001

***

Ambrose Bierce

Religia — córka Nadziei i Strachu, tłumacząca Ignorantom naturę Niepoznawalnego.

***

Henryka Bochniarz

Jeśli ciągle będziemy postrzegani jako kraj Wałęsy, papieża i złodziei samochodów, to nie ma siły, żeby nasi naukowcy i przedsiębiorcy mogli się przebić....
Newsweek
, 38/2002

***

Maria Bojarska

— Pogrzeb Tadeusza Łomnickiego nazwano skandalem i farsą, zarzucano pani, że ze smutnej uroczystości nie miała prawa robić cyrku... Dlaczego nie był to pogrzeb katolicki z gromadą księży klepiących pacierze?
— O tych zarzutach nic nie wiedziałam… Ale domyślam się, że niektórzy byli zgorszeni brakiem krzyża i zwrotu „śp.", bo jakiś gorliwy wyznawca zaraz je na tabliczce wyskrobał.
Dlaczego pogrzeb nie był katolicki? Już w pani pytaniu jest częściowa odpowiedź: byłby to fałsz i nadużycie. Przez 17 lat żyłam z człowiekiem o światopoglądzie laickim! Wiara jest w moim pojęciu czymś bardzo intymnym: nie mnie rozstrzygać, czy Łomnicki naprawdę nie wierzył w Boga, czy tylko udawał. Wielki artysta wierzy na pewno w coś, czego ja nie nazywam Bogiem, a co jest może jakąś absolutną duchowością, transcendencją, inaczej nie uprawiałby sztuki. Ale z Kościołem ten akurat artysta nie był związany, więc żadne katolickie gry i zabawy nie wchodziły w rachubę: w domu przedpogrzebowym pożegnały go symfonia Mozarta i piosenka Cohena „Dance me to the end of love".
— W jakiej wierze pani wyrastała?
— W żadnej. Całkowity ateizm. A może politeizm? Pamiętam fascynację bogami starożytnej Grecji i Egiptu, modliłyśmy się do nich z Anną. A może panteizm? W naszym domu uważano, że od drzew i kamieni można nauczyć się więcej niż od doktora teologii. Wiarę katolicką poznawałam z książek, obrazów i obserwacji. Nie chodziłam na religię, więc katechetka nakazała innym dzieciom rysować mnie smażącą się w piekle. Ksiądz już taki podły nie był i nawet dawał mi obrazki. Bóg katolików okazał się tajemniczy i mocno dwuznaczny!
— A jak dziś postrzega pani wiarę katolicką?
— Sporo czytam na ten temat i zaskakuje mnie to, jak wspaniałe idee miewali katolicy w pierwszym okresie, idee nazbyt często uznane za herezje przez mniej lub bardziej przypadkowe i bardzo przecież doczesne sobory. Niekoniecznie decydował o tym głos biskupów dobrych, mądrych i uczciwych! Dziś dochodzę też do wniosku, że katechetka umocniła mój antyklerykalizm, ksiądz natomiast skłonił mnie do czegoś w rodzaju agnostycyzmu. Ale w głębi duszy pozostaję uduchowionym niedowiarkiem.
— Kościół katolicki dość łatwo potępiał pani bliskich!
— Właśnie. Rozmaitość powodów „potępienia" jest ogromna i Kościół bardzo chętnie to wykorzystywał. Moją babcię wyklęto z ambony, bo obcinała wiejskim dzieciom na Kresach kołtuny. Mój były narzeczony też został wyklęty, bo napisał sztukę na motywach biblijnych. A mojej matce, która miała zamiłowanie do nauk ścisłych i filozofii, groziło niedopuszczenie do matury za dyskusje z księdzem. Wiarę straciła bezpowrotnie w obozie, mnie nawet nie ochrzciła. Wszyscy jesteśmy „potępieni".  
Fakty i Mity
, nr 17/2001

***

Stefan Bratkowski Nota biograficzna

Ponad i obok hierarchii kościelnej wyrosła z imieniem Matki Boskiej na ustach sekta [o Radiu Maryja -przyp.] z ambicjami politycznymi , z własnym radiem, gazetą i organizacjami terenowymi, z przekaźnikiem w Moskwie (!), przez nikogo nie kontrolowana. Kościół, który w latach najtrudniejszych był schronieniem prawdy i przyzwoitości, wciąga się do gry politycznej, przy czym ambicje i emocje polityczne ogarnęły nie tylko paru szeregowych kapłanów, ale i poniektórych biskupów. A już drapać się po plecach Pana Jezusa do władzy stało się czymś naturalnym i akceptowanym.

***

Francis Crick Nota biograficzna

Znajomość prawdziwego wieku Ziemi i skamieniałości uniemożliwia jakiemukolwiek zrównoważonemu intelektowi wiarę w dosłowną prawdziwość wszystkich części Biblii, wiarę, jaką wyznają fundamentaliści religijni. A jeżeli część Biblii jest w oczywisty sposób błędna, dlaczego reszta miałaby być automatycznie uznana za prawdziwą?… Cóż może być głupszego, niż opierać cały swój pogląd na życie na ideach, które, jakkolwiek swego czasu zdawały się wiarygodne, dziś okazują się całkowicie błędne.

Jako jedyny uczony przyznał w swej książce, że jego poglądy: są całkowicie sprzeczne z wierzeniami religijnymi miliardów ludzi. [ 1 ]

***

Henryk Cunow Nota biograficzna

Ujawniony lub propagowany brak uczuć religijnych karały wszystkie religijne społeczeństwa.

Wiemy wprawdzie, że istnieje niemało badaczy naukowych, którzy zajmują się np. zagadnieniami fizycznymi, są jednocześnie wierzącymi katolikami. Wierzenia katolickie mogą u takiego uczonego nie wywierać żadnego wpływu na jego badania np. nad falami elektrycznymi, ale uczony ten nawet nie spróbuje objaśniać radiotelegrafii przy pomocy działania łaski bożej lub wtrącania się w tę sprawę jakiś duchów niebiańskich. Gdyby tak czynił, odebrałby mu katedrę nawet najgłupszy z uniwersytetów katolickich. Można być bardzo cenionym fizykiem i jednoczenie pisać lub mówić głupstwa w sprawach społecznych lub religijnych. Dowodzi to tylko niekonsekwencji wewnętrznej takiego uczonego, ale nie pogodzenia religii z nauką.

Religia jest póty religią, póki uznaje się za mądrość najwyższą i póki dla niej samej jej źródła są świętą tajemnicą. Bóstwo jest póty żywym bóstwem, póki nie ujawnimy jego ziemskiego pochodzenia. Żadna religia nie może pogodzić się ze studiującym jej pochodzenie badaczem naukowym, bo żadna nie może pogodzić się ze sprowadzeniem swych bóstw do zjawisk pochodzenia ziemskiego. Bóstwo, któremu udowodniono ziemskie pochodzenie, przestaje być bóstwem.

Dopiero na tle takiego trwałego, wielowiekowego i otoczonego odwiecznym nimbem świętości sojuszu rozwijają się religie kulturalne, wyrasta w ciągu wielu wieków bardzo skomplikowana mitologia i filozofia religijna, mająca na celu ujarzmiać człowieka pracującego nie od zewnątrz, nie drogą przymusu czy strachu, lecz od wewnątrz, od wnętrza jego duszy, którą należy tak opanować, aby człowiek z radością i serdecznym oddaniem pracował dla dobra swojego pana.

Te ślady walk społecznych, występujące w ewangeliach w postaci frazesów pseudorewolucyjnych, są pierwiastkiem demagogicznym i doskonale nadają się do maskowania właściwej społecznej roli religii w ogóle: wytwarzają złudzenie, jakoby religia stała w obronie mas uciemiężonych.

Pochodzenie religii i wiary w Boga

***

Alain Delon Nota biograficzna

Chciałbym, żeby Bóg istniał. Chciałbym, żeby był z nami. Żeby istniał jakiś Palec Boży. Byłem ostatnio we Włoszech, kiedy rzeka porwała z campingu 17 kalekich dzieci. Porwał je prąd wezbranej rzeki razem z ich inwalidzkimi wózkami. Nie mogłem uwierzyć w Boga. Bardzo cierpię z tego powodu, bo wychowywałem się w otoczeniu religijnym, chodziłem bowiem do szkół katolickich. Nie modlę się jednak. Chociaż to sprawa bardziej złożona: wierzysz w Boga, potem nie wierzysz, a kiedy masz wielki problem, modlisz się do Niego. Jeśli miałbym się modlić, to raczej do Matki Boskiej niż do Boga. Ponieważ to matka Chrystusa. A wiemy, że Chrystus istniał, że Maria istniała. A co do Syna Bożego, to już inna historia. Jezus istniał, ale Boga nikt nie widział. Nie wierzę w Niego… 17 bezbronnych, kalekich dzieci w rzece. Trzeba by wytłumaczyć, dlaczego. Dlaczego te dzieci?


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Złote myśli Racjonalisty
Jezus przyjdzie w glanach... Myśli niepokorne

 Zobacz komentarze (16)..   


 Przypisy:
[ 1 ] za: J. Simmons, 100 najwybitniejszych uczonych wszech czasów, Warszawa 1997.

« Ludzie, cytaty   (Publikacja: 28-07-2002 Ostatnia zmiana: 24-08-2004)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 1556 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365