Racjonalista - Strona głównaDo treści
Irydologia - prawda czy fałsz

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
30-07-2009 08:58Grodlife (350 punktów)Irydologia - prawda czy fałsz
Na wstępie zaznaczam że nie byłem pewien w którym dziale zamieścić ten temat więc jeśli się pomyliłem, proszę o przeniesienie tematu do odpowiedniego działu.

Krótko o irydologii: irydolodzy utrzymują że potrafią rozpoznać chorobę na podstawie obserwacji tęczówki. Według nich każda choroba koreluje z odpowiednim umiejscowieniem w tęczówce.

Dlaczego zakładam ten temat skoro jestem bardzo sceptycznie nastawiony do tej pseudonauki?

Otóż moja mama dostała propozycje od cioci aby poszła do pewnej pani irydolog. Gdy tylko o tym usłyszałem, powiedziałem że ja też pójdę aby zdemaskować szarlatana.

Krótko o pani irydolog: starsza babka, studiowała medycynę (tę normalną), przechodzi na emeryturę i teraz zajmuje się ''medycyną naturalną''.

No więc. Znalazłem się z mamą w małym pokoiku, stołek, dwa łóżka a na stołku był taki przyrząd do obserwowania oka. Mama zasiadła przy stoliku, powiedziała imię, nazwisko i wiek, pani irydolog włączyła urządzenie i wpatrując się w oczy pacjentki zaczęła sypać słowotokiem: zapadnięty żołądek który naciska na trzustkę, problemy z błędnikiem które objawiają się zawrotami głowy i coś z kręgosłupem. Badanie trwało ze dwie minuty a potem pani irydolog zaczęła opowiadać o zdiagnozowanych chorobach. Przypisała mamie jakieś ziółka i po sprawie.

Niby nic, ale mama wczesniej badała się u normalnych lekarzy i zdiagnozowali jej to samo co ta irydolog.

Ja też z czystej ciekawości korzystając z okazji (mama płaci) poddałem się badaniu irydologicznemu i wyszło że mam powiększoną tarczycę (trudno tego nie zauważyć), piasek w nerkach (tego nie wiem) i jakieś alergie (tego też nie wiem).

Ciekawi mnie tylko badanie mamy, w którym to opinia irydologa zgadza się z opinią lekarzy(a).
Ma ktoś jakieś pomysły?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Gosia (9452 punktów)

>Otóż moja mama dostała propozycje od cioci aby poszła do pewnej pani irydolog.(...)
>mama wczesniej badała się u normalnych lekarzy i zdiagnozowali jej to samo co ta
>irydolog.

Czy ciocia była świadoma wcześniej zdiagnozowanych dolegliwości mamy?
Celtyk (3337 punktów)
Gdzie wcześniej pracowała obecna P. Irydolog i gdzie badała się Twoja mama?...
Środowisko medyczne jest dość hermetyczne, może nie tak jak adwokackie, ale też jest.
Ja podejrzewam, że P. Irydolog może mieć dostęp do dokumentacji w jednej/kilku przychodniach/szpitalach...
   Można też dokonać pewnej manipulacji z tożsamością i zobaczyć co zostanie zdiagnozowane (niestety metoda ma poważną wadę - koszty wizyty i pewne zagrożenie - wykrycie manipulacji).
Pozdrawiam

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Grodlife (350 punktów)
Jak tylko mama wróci z pracy (wieczorem) to biorę ją na spytki . Przydadzą mi się też informacje o pani Irydolog bo przyznam że nic o niej nie wiem.

Ja jestem z Zakopanego. Mama raczej badała się u lekarzy w Zakopanem, Pani Irydolog też ma swój gabinet w Zakopanem.
Więc bardzo możliwe że miała wgląd do dokumentacji
liliac (147340 punktów)
>Krótko o irydologii: irydolodzy utrzymują że potrafią rozpoznać chorobę na podstawie obserwacji
>tęczówki. Według nich każda choroba koreluje z odpowiednim umiejscowieniem w tęczówce.

Według anatomów, zdaje się, nie koreluje No i jak właściwie miałaby korelować? Wiesz jak zbudowana jest tęczówka?

>Krótko o pani irydolog: starsza babka, studiowała medycynę (tę normalną), przechodzi na emeryturę i
>teraz zajmuje się ''medycyną naturalną''.

To smutny przypadek, ale niestety nie tak rzadko spotykany. Są lekarze, którzy zajmują się homeopatią, izopatią, biorezonansem, bioenergoterapią. I środowisko ma za małe "jaja", by z tym walczyć.

>włączyła urządzenie i wpatrując się w oczy pacjentki zaczęła sypać słowotokiem: zapadnięty żołądek
>który naciska na trzustkę,

To ciekawe określenie Zapadnięty żołądek uciskający na trzustkę... Jeśli użyła takiego sformułowania, to śmiem podejrzewać, że dawno już bardzo ten swój dyplom otrzymała

>problemy z błędnikiem które objawiają się zawrotami głowy i coś z
>kręgosłupem.

A może to statystyka po prostu? I dar obserwacji? Problemy z kręgosłupem i błędnikiem są nader częste w pewnym wieku I można je niejednokrotnie zaobserwować, kiedy pacjent się porusza.

>Niby nic, ale mama wczesniej badała się u normalnych lekarzy i zdiagnozowali jej to samo co ta
>irydolog.

Czy możesz powiedzieć, co konkretnie w tym żołądku w końcu znaleźli, bo diagnoza irydolożki jest frapująca.
30-07-2009 16:12 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Jeśli użyła takiego sformułowania, to śmiem podejrzewać, że dawno już bardzo ten swój dyplom otrzymała

   Pamiętaj (ona, ta "lekarka", też zapewne doskonale pamięta) słowa "Klasyka": "Ciemny lud wszystko kupi."

   Z wyrazami serdeczności.

fides ex necessitate esse non debet
Smith (10069 punktów)
>Według anatomów, zdaje się, nie koreluje No i jak właściwie miałaby korelować? Wiesz jak zbudowana jest tęczówka?
"Propagując jakąś teorię wystarczająco długo, przekazujemy ją pokoleniom studentów jako kanon, który z czasem urasta do rangi dogmatu, a nawet niekwestionowanego odbicia rzeczywistości". Thomas von Randow. publicysta naukowy
>To smutny przypadek, ale niestety nie tak rzadko spotykany. Są lekarze, którzy zajmują się homeopatią, izopatią, biorezonansem, bioenergoterapią. I środowisko ma za małe "jaja", by z tym walczyć.
Z akupunkturą też?
placownik (17853 punktów)

>Z akupunkturą też?

   Też.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Smith (10069 punktów)
>>Z akupunkturą też?
>   Też.
Bibliografia:
- "Czy zdrowie za wszelką cenę?" S. Pfeifer, wyd. EFFATHA, Wrocław 1994
- Materiały Biuletynu Sceptycznego (www.biuletynsceptyczny.lauda.pl)
- Materiały Narodowej Rady Zwalczania Oszustw Medycznych (www.ncahf.org)

Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
31-07-2009 18:57 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

   Ślepa próba w akupunkturze? Przecież komary tną po ciemku gorzej jak w dzień.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Smith (10069 punktów)
>   Ślepa próba w akupunkturze? Przecież komary tną po ciemku gorzej jak w dzień.
I ciężko mówić w ich wypadku o efekcie placebo.
Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

placownik (17853 punktów)
>>   Ślepa próba w akupunkturze? Przecież komary tną po ciemku gorzej jak w dzień.
>I ciężko mówić w ich wypadku o efekcie placebo.

   Ciężko, bo ciężko jest nie kłuć wywołując wrażenie ukłucia.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Smith (10069 punktów)
>   Ciężko, bo ciężko jest nie kłuć wywołując wrażenie ukłucia.
Że o namacalnych dowodach i empirycznie sprawdzonych, a co ważniejsze, powtarzalnych reakcjach nie wspomnę. I to bez względu na ślepotę, zarówno komara jak i obiektu cięcia.
Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

31-07-2009 14:14 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Według anatomów, zdaje się, nie koreluje No i jak właściwie miałaby korelować? Wiesz jak zbudowana jest tęczówka?
>"Propagując jakąś teorię wystarczająco długo, przekazujemy ją pokoleniom studentów jako kanon, który z czasem urasta do rangi dogmatu, a nawet niekwestionowanego odbicia rzeczywistości". Thomas von Randow. publicysta naukowy

Tęczówkę to akurat można obejrzeć sobie pod mikroskopem celem poznania jej budowy- nie trzeba koniecznie polegać na dogmatach czyichkolwiek. W skuteczność poznawczą badania mikroskopowego też będziesz powątpiewać?

>>To smutny przypadek, ale niestety nie tak rzadko spotykany. Są lekarze, którzy zajmują się homeopatią, izopatią, biorezonansem, bioenergoterapią. I środowisko ma za małe "jaja", by z tym walczyć.
>Z akupunkturą też?

Akupunktura ma w niektórych zaburzeniach udowodnioną skuteczność. Ma też zresztą jakieś tam- choć mgliste- podstawy anatomiczne. Są próby stosowania jej lokalnie przeciwbólowo i w łagodnych zaburzeniach depresyjnych. Problemem jest to, że w grupie zastosowań, w których akupunktura może być stosowana, nader trudno ocenić jej skuteczność względem placebo. W innych zaburzeniach skuteczności nawet mglistej nie wykazano. Póki akupunktura jest stosowana jako środek na nudności czy zamiast lokalnego anestetyku, nie będzie poważnym medycznym problemem Przeciwko jej stosowaniu w poważniejszych zaburzeniach- i owszem- należy walczyć, chyba że pojawią się jakieś nowe dane na ten temat.
Smith (10069 punktów)
>Tęczówkę to akurat można obejrzeć sobie pod mikroskopem celem poznania jej budowy- nie trzeba koniecznie polegać na dogmatach czyichkolwiek. W skuteczność poznawczą badania mikroskopowego też będziesz powątpiewać?
Zobaczyć znaczy przez mikroskop uwierzyć? A zobaczyć np. na zdjęciu kirlianowskim to nie specjalnie.
>Akupunktura ma w niektórych zaburzeniach udowodnioną skuteczność. (...) Przeciwko jej stosowaniu w poważniejszych zaburzeniach- i owszem- należy walczyć.
No tak igłami wrzodów żołądka nie wytniesz. A walczyć trzeba tak jak z herezjami australijskiego lekarza Barry'ego Marshalla. I poczekać kilkanaście (jeżeli nie kilkadziesiąt jak w innych przypadkach) lat aż jakiś profesor tak jak Wolfgang Rösch w końcu przyzna otwarcie, że wrzody żołądka od lat były źle leczone i być może już niedługo uciążliwe wrzody żołądka ostatecznie przejdą do historii.
Ps. Próbujesz zadbać bym nie wpadł w kompleksy, czy chcesz konkurować o tytuł największego poprawiacza?
31-07-2009 15:31 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Zobaczyć znaczy przez mikroskop uwierzyć? A zobaczyć np. na zdjęciu kirlianowskim to nie specjalnie.

Fotografia (jak inne metody obrazowania) przetwarza obraz widziany i można nią "pokazać" wiele rzeczy, niezależnie od tego czy istniały w danym miejscu rzeczywiście W technice mikroskopowej musisz uwzględnić artefakty wynikające z techniki obróbki materiału, ale poza tym możesz sobie poobserwować dany preparat w czasie rzeczywistym No i... Last but not the least- obraz mikroskopowy bardzo bezpośrednio przekłada sie na klinikę
Fotografia kirlianowska w zastosowaniach medycznych nie ma podstaw naukowych. Chyba, że masz dostęp do źródeł, które na podstawie badań twierdzą co innego, ale wtedy... linki poproszę

>>Akupunktura ma w niektórych zaburzeniach udowodnioną skuteczność. (...) Przeciwko jej stosowaniu w poważniejszych zaburzeniach- i owszem- należy walczyć.
>No tak igłami wrzodów żołądka nie wytniesz. A walczyć trzeba tak jak z herezjami australijskiego lekarza Barry'ego Marshalla. I poczekać kilkanaście (jeżeli nie kilkadziesiąt jak w innych przypadkach) lat aż jakiś profesor tak jak Wolfgang Rösch w końcu przyzna otwarcie, że wrzody żołądka od lat były źle leczone i być może już niedługo uciążliwe wrzody żołądka ostatecznie przejdą do historii.

Zjawisko akupunktury, podobnie, jak homeopatia czy irydologia, jest poddawane badaniom naukowym. Jeśli którekolwiek z wymienionych udowodni swoją skuteczność, zapraszamy do świata diagnostyki medycznej Póki co badaniami potwierdzone są niektóre zastosowania. Niepotwierdzone nie maja prawa być stosowane- lekarz ma obowiązek leczyć zgodnie z najnowszą wiedzą, a ta nie potwierdza większości tez rozmaitych metod promowanych przez tzw. "medycynę alternatywną".

>Ps. Próbujesz zadbać bym nie wpadł w kompleksy, czy chcesz konkurować o tytuł największego poprawiacza?

Zauważyłam, że jest to czynność miła twemu sercu, a ja przecież sympatyczna jestem
Smith (10069 punktów)
>Fotografia (jak inne metody obrazowania) przetwarza obraz widziany i można nią "pokazać" wiele rzeczy, niezależnie od tego czy istniały w danym miejscu rzeczywiście W technice mikroskopowej musisz uwzględnić artefakty wynikające z techniki obróbki materiału, ale poza tym możesz sobie poobserwować dany preparat w czasie rzeczywistym No i... Last but not the least- obraz mikroskopowy bardzo bezpośrednio przekłada sie na klinikę
Fatamorgany też się nie da sfotografować przyjmując Twoją logikę.
First but not least and lest to forget
>Fotografia kirlianowska w zastosowaniach medycznych nie ma podstaw naukowych. Chyba, że masz dostęp do źródeł, które na podstawie badań twierdzą co innego, ale wtedy... linki poproszę
Tak jak herezja Marshalla w chirurgii nie ma podstaw naukowych. Pożyjemy zobaczymy.
>>>Akupunktura ma w niektórych zaburzeniach udowodnioną skuteczność. (...) Przeciwko jej stosowaniu w poważniejszych zaburzeniach- i owszem- należy walczyć.
>Zjawisko akupunktury, podobnie, jak homeopatia czy irydologia, jest poddawane badaniom naukowym. Jeśli którekolwiek z wymienionych udowodni swoją skuteczność, zapraszamy do świata diagnostyki medycznej Póki co badaniami potwierdzone są niektóre zastosowania. Niepotwierdzone nie maja prawa być stosowane- lekarz ma obowiązek leczyć zgodnie z najnowszą wiedzą, a ta nie potwierdza większości tez rozmaitych metod promowanych przez tzw. "medycynę alternatywną".
Metoda McKenzie oparta na dowodach naukowych www.rehabi(*)name=News&file=article&sid=556 to przecież też do niedawna "medycyna alternatywna" o dziwo skuteczniejsza od tradycyjnej rehabilitacji w sensie autorytetu ortopedii. Alternatywna bo prawie każde ćwiczenie to asana Hatha Jogi, której początki można znaleźć w XIV wieku p.n.e. i wcześniej.
Znowu: pożyjemy zobaczymy.
>Zauważyłam, że jest to czynność miła twemu sercu, a ja przecież sympatyczna jestem
Tylko nie przesadzaj bo ja wrażliwy na wdzięki jestem i co wtedy zrobisz?
liliac (147340 punktów)
>>Fotografia (jak inne metody obrazowania) przetwarza obraz widziany i można nią "pokazać" wiele rzeczy, niezależnie od tego czy istniały w danym miejscu rzeczywiście W technice mikroskopowej musisz uwzględnić artefakty wynikające z techniki obróbki materiału, ale poza tym możesz sobie poobserwować dany preparat w czasie rzeczywistym No i... Last but not the least- obraz mikroskopowy bardzo bezpośrednio przekłada sie na klinikę
>Fatamorgany też się nie da sfotografować przyjmując Twoją logikę.

Ale da się fizjologicznie wytłumaczyć.
Halucynacji nijakiej jeszcze nie sfotografowano. Jeśli mówisz o skuteczności irydologii w takim samym aspekcie, to proszę bardzo Mozemy stwierdzić, że reprezentanci tej pseudonauki przeżywaja zbiorowe halucynacje, choć obawiam się, że wiara w ich szczerość mogłaby się okazać nieco naiwna.

Czy jesteś również apologetą homeopatii, biorezonansu i bioenergoterapii? Bo może nie ma sensu dyskutować... I zapewne badania wykazujące brak skuteczności diagnostycznej diagnostycznej irydologii też cię nie interesują?

>>Fotografia kirlianowska w zastosowaniach medycznych nie ma podstaw naukowych. Chyba, że masz dostęp do źródeł, które na podstawie badań twierdzą co innego, ale wtedy... linki poproszę
>Tak jak herezja Marshalla w chirurgii nie ma podstaw naukowych. Pożyjemy zobaczymy.

A która to? Różnych teorii "naukawych" jest na pęczki Nie da się poznać wszystkich eponimów w nauce i pseudonauce.

>Metoda McKenzie oparta na dowodach naukowych www.rehabi(*)name=News&file=article&sid=556 to przecież też do niedawna "medycyna alternatywna" o dziwo skuteczniejsza od tradycyjnej rehabilitacji w sensie autorytetu ortopedii. Alternatywna bo prawie każde ćwiczenie to asana Hatha Jogi, której początki można znaleźć w XIV wieku p.n.e. i wcześniej.

Jeśli jej skuteczność została potwierdzona naukowo, w czym problem? Poczekaj aż potwierdzi się irydologia

Podpowiem- badania były i nie potwierdziła się

>>Zauważyłam, że jest to czynność miła twemu sercu, a ja przecież sympatyczna jestem
>Tylko nie przesadzaj bo ja wrażliwy na wdzięki jestem i co wtedy zrobisz?
>
www.flickr(*)2044/in/set-72157603366777773/
Smith (10069 punktów)
>Ale da się fizjologicznie wytłumaczyć.
>Halucynacji nijakiej jeszcze nie sfotografowano. Jeśli mówisz o skuteczności irydologii w takim samym aspekcie, to proszę bardzo Mozemy stwierdzić, że reprezentanci tej pseudonauki przeżywaja zbiorowe halucynacje, choć obawiam się, że wiara w ich szczerość mogłaby się okazać nieco naiwna.
W wypadku "kliniki" jak to napisałaś występuje częściej skrzywienie percepcji niż halucynacje.
>Czy jesteś również apologetą homeopatii, biorezonansu i bioenergoterapii? Bo może nie ma sensu dyskutować... I zapewne badania wykazujące brak skuteczności diagnostycznej diagnostycznej irydologii też cię nie interesują?
Nie jestem niczyim apologetą. Wyjaśnij mi jednym zdaniem czym jest szczepionka np. przeciw ospie. Następnie zmień zapobiegać na leczyć i zastanów się nad uderzającym podobieństwem do homeopatii.
>A która to? Różnych teorii "naukawych" jest na pęczki Nie da się poznać wszystkich eponimów w nauce i pseudonauce. Np. pl.wikiped(*)/Szczególna_teoria_względności
>Jeśli jej skuteczność została potwierdzona naukowo, w czym problem? Poczekaj aż potwierdzi się irydologia
>Podpowiem- badania były i nie potwierdziła się
Religijni Rzymianie, mieli w zwyczaju powtarzać wróżby do skutku, Europejscy demokraci, przejęli zwyczaj powtarzania względem referendum do skutku. Medycyna też powinna z tym, że udoskonalić swoją metodykę i wyzbyć się skrzywienia percepcji.
Osobiście jestem zwolennikiem medycyny chińskiej, bo tam lekarz Cesarski żył dopóki Cesarz cieszył się zdrowiem. To podstawowa różnica w percepcji.
>www.flickr(*)2044/in/set-72157603366777773/
To idę na słońce. www.youtube.com/watch?v=8CmhqoB1lNE
liliac (147340 punktów)
>>Ale da się fizjologicznie wytłumaczyć.
>>Halucynacji nijakiej jeszcze nie sfotografowano. Jeśli mówisz o skuteczności irydologii w takim samym aspekcie, to proszę bardzo Mozemy stwierdzić, że reprezentanci tej pseudonauki przeżywaja zbiorowe halucynacje, choć obawiam się, że wiara w ich szczerość mogłaby się okazać nieco naiwna.
>W wypadku "kliniki" jak to napisałaś występuje częściej skrzywienie percepcji niż halucynacje.

Brawo! To się nazywa iluzje tudzież złudzenia. I co to zmienia?

>>Czy jesteś również apologetą homeopatii, biorezonansu i bioenergoterapii? Bo może nie ma sensu dyskutować... I zapewne badania wykazujące brak skuteczności diagnostycznej diagnostycznej irydologii też cię nie interesują?
>Nie jestem niczyim apologetą. Wyjaśnij mi jednym zdaniem czym jest szczepionka np. przeciw ospie. Następnie zmień zapobiegać na leczyć i zastanów się nad uderzającym podobieństwem do homeopatii.

To świetny argument dla tych, którzy nie za bardzo znają się na układzie immunologicznym.
Czy szczepionką też trzeba potrząsać, by ją doenergetyzować? I czy homeopaci ustalili już które komórki organizmu, według jakiego mechanizmu i co wytwarzają w odpowiedzi na co? Bo w przypadku szczepionki odpowiedzi na te pytania powinny się w twojej postulowanej definicji bezwzględnie znaleźć i nie nastręczają żadnych problemów. Obawiam się, ze podobieństwo jest marnej raczej klasy.
Aaaaa. No tak... Jeszcze powinni udowodnić w jakichś badaniach, najlepiej wieloośrodkowych, z podwójnie slepą próbą skuteczność swoich "cudów".

>>A która to? Różnych teorii "naukawych" jest na pęczki Nie da się poznać wszystkich eponimów w nauce i pseudonauce. Np. pl.wikipedia.org
/wiki/Szczególna_teoria_względności

Bip...Bip...Bip... No correlation found.
Pytałam się, czym się Marshall wsławił w chirurgii i czy się objawia jego herezja. Nota bene "teoria względności" to nie eponim.

>>Jeśli jej skuteczność została potwierdzona naukowo, w czym problem? Poczekaj aż potwierdzi się irydologia
>>Podpowiem- badania były i nie potwierdziła się
>Religijni Rzymianie, mieli w zwyczaju powtarzać wróżby do skutku, Europejscy demokraci, przejęli zwyczaj powtarzania względem referendum do skutku. Medycyna też powinna z tym, że udoskonalić swoją metodykę i wyzbyć się skrzywienia percepcji.

No tak. Tylko, że nauka nie jest ani religijna, ani demokratyczna. Proponuję, byś, kiedy zachorujesz udał się do CBOS z prośbą o jakiś sondaż, by społeczeństwo demokratycznie ustaliło, jaka metoda będzie najwłasciwsza, by cię wyleczyć

>>www.flickr(*)2044/in/set-72157603366777773/
>To idę na słońce. www.youtube.com/watch?v=8CmhqoB1lNE

Obawiam się, że na kompie, z którego w tej chwili piszę nie mam możliwości podłączenia dźwięku. Może później docenię.
Smith (10069 punktów)
>Brawo! To się nazywa iluzje tudzież złudzenia. I co to zmienia?
Nieświadomość tego faktu, obawiam się, że nie wiele zmieni.
>To świetny argument dla tych, którzy nie za bardzo znają się na układzie immunologicznym.
>Czy szczepionką też trzeba potrząsać, by ją doenergetyzować? I czy homeopaci ustalili już które komórki organizmu, według jakiego mechanizmu i co wytwarzają w odpowiedzi na co? Bo w przypadku szczepionki odpowiedzi na te pytania powinny się w twojej postulowanej definicji bezwzględnie znaleźć i nie nastręczają żadnych problemów. Obawiam się, ze podobieństwo jest marnej raczej klasy.
Szczególnie te forsowane w latach siedemdziesiątych przeciwko świńskiej grypie. Nie były do energetyzowane ale miały być niezbędne by ocalić świat, tak przynajmniej twierdzlii naukowcy.
>Aaaaa. No tak... Jeszcze powinni udowodnić w jakichś badaniach, najlepiej wieloośrodkowych, z podwójnie slepą próbą skuteczność swoich "cudów".
Właśnie, co to jest ślepa próba w kontekście akupunktury?
>Bip...Bip...Bip... No correlation found.
Zmieniła ona podstawy pojmowania czasu i przestrzeni opisane wcześniej w newtonowskiej mechanice klasycznej, tak aby można było usunąć trudności interpretacyjne i sprzeczności pojawiające się na styku mechaniki (zwanej obecnie klasyczną) i elektromagnetyzmu po ogłoszeniu przez Jamesa Clerka Maxwella teorii elektromagnetyzmu. Właśnie to jest najpopularniejszy przykład na sprostowanie percepcji.
Pisałaś o dopuszczeniu akupunktury do znieczulania miejscowego. Dlaczego? Bo nie udało się sfalsyfikować jej działania ale nikt jeszcze nie wypatrzył przez mikroskop meridianów? Kanały energetyczne to podstawa akupunktury. Widziałaś kiedyś kobietę trochę w ciąży?
>Pytałam się, czym się Marshall wsławił w chirurgii i czy się objawia jego herezja. Nota bene "teoria względności" to nie eponim.
Tym, że nie ma nic do roboty w gestii wrzodów. To musiał być spory cios w rynek ubezpieczeń medycznych i dochody chirurgów.
>No tak. Tylko, że nauka nie jest ani religijna, ani demokratyczna. Proponuję, byś, kiedy zachorujesz udał się do CBOS z prośbą o jakiś sondaż, by społeczeństwo demokratycznie ustaliło, jaka metoda będzie najwłasciwsza, by cię wyleczyć
Nauka jest za to mityczno-egalitarna. Jak ktoś ustali jakiś mit to ciężko go obalić, ze względu na wychowane na nim elity decydenckie. Dzięki za szczere życzenia. Nie skożystam.
>Obawiam się, że na kompie, z którego w tej chwili piszę nie mam możliwości podłączenia dźwięku. Może później docenię.
Może docenisz, w każdym razie na pewno później.
31-07-2009 13:39 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Są lekarze, którzy zajmują się homeopatią, izopatią, biorezonansem, bioenergoterapią. I środowisko ma za małe "jaja", by z tym walczyć.
Nie tyle za małe jaja, co większe lody woli to środowisko sobie kręcić.
.
31-07-2009 19:51 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

> większe lody woli to środowisko sobie kręcić.
>.

Podajesz liliac linka do wiadomości, którą to ona zamieściła? Hmm...

Zresztą - podwyżek domagać się może każdy. Nie widzę w tym nic nagannego.

Najbardziej podoba mi się, że politycy niezależnie od opcji dość jednoznacznie odrzucają te głupie pomysły.

Pozdrawiam
01-08-2009 00:09 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Podajesz liliac linka do wiadomości, którą to ona zamieściła?
Podaję go dla każdego zainteresowanego, liliac nie wyłączając.

>podwyżek domagać się może każdy. Nie widzę w tym nic nagannego.
Pokazuję, że "środowisko" siłę musi mieć, skoro walczy o podwyżki.

>Najbardziej podoba mi się, że politycy niezależnie od opcji dość jednoznacznie odrzucają te głupie pomysły.
Nie ciesz się, opierają się, ale ulegną, "środowisko" jest silne, więc sobie tę ustawę "wylobbuje".

Zakład?
.
rudyment (3233 punktów)
Odnośnie piasku w nerkach, to przy znanej twardości zakopiańskiej wody można go diagnozować z prawdopodobieństwem bardzo bliskim jedności - szczególnie u ludzi, którzy jeszcze się na nerki nie leczą, bo im nie dolegają.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Marszalik (733 punktów)
Dla zainteresowanych zestaw "I ty możesz zostać urologiem".
www.zlotemysli.pl/images/Grafiki/mapa.gif
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Dla zainteresowanych zestaw "I ty możesz zostać urologiem".
>www.zlotemysli.pl/images/Grafiki/mapa.gif
Niestety pokazuje się coś takiego.
[an error occurred while processing this directive] Nie masz dostępu do żądanego obiektu. Jest on zabezpieczony przed odczytem lub nie może być odczytany przez serwer. [an error occurred while processing this directive]
31-07-2009 09:59 
 Ocena 1 na 1
Marszalik (733 punktów)
Dziwne... ten link musi działać w 100%, jeśli nie, to problem raczej związany jest z Twoimi zabezpieczeniami w przeglądarce/zaporze:
silma.pl/stars/mapa.gif
liliac (147340 punktów)
>Dziwne... ten link musi działać w 100%, jeśli nie, to problem raczej związany jest z Twoimi zabezpieczeniami w przeglądarce/zaporze:
>silma.pl/stars/mapa.gif
>
U mnie też nie działa.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Gdyby choroby miały wpływały na tęczówkę (pomijając jakieś choroby samej tęczówki) to pewnie nie stosowano by rozpoznawania tęczówki w systemach zabezpieczeń.
31-07-2009 11:13 
 Ocena-1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Gdyby choroby miały wpływały na tęczówkę (pomijając jakieś choroby samej tęczówki) to pewnie nie stosowano by rozpoznawania tęczówki w systemach zabezpieczeń.
Byłem użytkownikiem takiego systemu sczytującego linie papilarne na które choroby nie mają wielkiego wpływu. System zgłupiał pierwszego dnia. A wzór odcisku palca mojego kumpla przyjął po 16 próbie.
Co do wiedzy na temat tęczówki i oka w ogóle, to zdarzyło mi się przyjść kilka razy do lekarza, mając źrenice jak pięć złotych albo jak szparki wysikane w śniegu też. O krwisto czerwonych białkach nie wspomnę. I nie zdarzyło mi się ani razu trafić na takiego, który zdołałby wywnioskować, że byłem naćpany jak samolot. W wypadku zainteresowania czerwonymi gałami wystarczyło niewyspanie celem zaspokojenia dociekliwości medyka.
Cóż widocznie tęczówka, nie wyłącznie, "Według anatomów, zdaje się, nie koreluje".
31-07-2009 12:15 
 Ocena 3 na 3
Małgorzata (3242 punktów)
>Byłem użytkownikiem takiego systemu sczytującego linie papilarne na które choroby nie mają wielkiego wpływu. System zgłupiał pierwszego dnia. A wzór odcisku palca mojego kumpla przyjął po 16 próbie.

   To zależy od systemu. Czytniki linii papilarnych mają swoje wady i zalety w zależności od tego z jaką metodą mamy do czynienia. Są czytniki na przykład optyczne, pojemnościowe, ultradźwiękowe i elektromagnetyczne. Metoda optyczna ma sporo wad. Obraz może być mało kontrastowy z powodu światła padającego z otoczenia, odczyt może być zakłócony obecnością wilgoci, tłuszczu, zanieczyszczeń. Powiem więcej, za pomocą tej metody nie można odróżnić czy do czytnika przyłożono palec czy też jego zdjęcie. Czytniki pojemnościowe błędnie dokonują odczytu w przypadku, gdy palec jest mokry lub zbyt mocno do czytnika przylega. Taki czytnik można nawet uszkodzić w wyniku dokonywanego pomiaru ze względu na wyładowania elektrostatyczne (mała odległość palca od obszaru roboczego czytnika). Z kolei w czytnikach elektromagnetycznych mierzony sygnał jest tak słaby, że powodować może niedokładność odczytu. Jego plusem jest to, że można dokonywać za pomocą tej metody pomiaru nawet odczytu startych linii papilarnych. Metoda ultradźwiękowa jest w miarę dobra. Zaś czytniki półprzewodnikowe z dodatkowymi mikroprocesorami są bardzo drogie (jak na czytniki biometryczne), dodatkowo jeszcze sprawdzają też ciśnienie krwi i tętno (aby nie oszukać urządzenia podstawiając np. cudzy palec (odcięty choćby).

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Smith (10069 punktów)
>   To zależy od systemu. (...) Zaś czytniki półprzewodnikowe z dodatkowymi mikroprocesorami są bardzo drogie (jak na czytniki biometryczne), dodatkowo jeszcze sprawdzają też ciśnienie krwi i tętno (aby nie oszukać urządzenia podstawiając np. cudzy palec (odcięty choćby).
Te tańsze zaś robią wrażenie na odwiedzających prawie jak filmy o agentach specjalnych.
   Pozdrawiam
>
kol jom hu hizdamnut chadasza

Ja nie abla, niet comprende et ol
Małgorzata (3242 punktów)
>Te tańsze zaś robią wrażenie na odwiedzających prawie jak filmy o agentach specjalnych.

   Klasyczne SiPassy już na nikim nie robią wrażenia. Wrażenie zrobił swego czasu Matsumoto (skądinąd matematyk), któremu udało się oszukać za pomocą "tego czegoś" prawie wszystkie czytniki linii papilarnych.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
liliac (147340 punktów)
>Cóż widocznie tęczówka, nie wyłącznie, "Według anatomów, zdaje się, nie koreluje".
>

Ale nie widzisz różnicy pomiędzy oceną stopnia rozszerzenia/zwężenia źrenicy, a diagnozowaniem zapalenia pęcherzyka żółciowego na podstawie kolorowych wzorków na tęczówce?
Pamiętam, że nie zaśmiecasz sobie głowy nadmiarem informacji, ale warto te informacje posiąść zanim się wypowie na dany temat
Smith (10069 punktów)
>Ale nie widzisz różnicy pomiędzy oceną stopnia rozszerzenia/zwężenia źrenicy, a diagnozowaniem zapalenia pęcherzyka żółciowego na podstawie kolorowych wzorków na tęczówce?
>Pamiętam, że nie zaśmiecasz sobie głowy nadmiarem informacji, ale warto te informacje posiąść zanim się wypowie na dany temat
Problem w tym, że ja widzę a to nie moje zaśmiecanie głowy nadmiarem informacji, śmieszy mnie w tych konkretnych, opisanych wyżej przypadkach.
liliac (147340 punktów)
>>Ale nie widzisz różnicy pomiędzy oceną stopnia rozszerzenia/zwężenia źrenicy, a diagnozowaniem zapalenia pęcherzyka żółciowego na podstawie kolorowych wzorków na tęczówce?
>>Pamiętam, że nie zaśmiecasz sobie głowy nadmiarem informacji, ale warto te informacje posiąść zanim się wypowie na dany temat
>Problem w tym, że ja widzę a to nie moje zaśmiecanie głowy nadmiarem informacji, śmieszy mnie w tych konkretnych, opisanych wyżej przypadkach.

Skoro widzisz różnicę, to jaki związek z irydologią ma zlekceważenie twoich rozszerzonych źrenic przez lekarza?
31-07-2009 15:45 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Skoro widzisz różnicę, to jaki związek z irydologią ma zlekceważenie twoich rozszerzonych źrenic przez lekarza?
Żaden, poza brakiem kompetencji ewentualnie unikaniem patrzenia problemowi w oczy.
liliac (147340 punktów)
>>Skoro widzisz różnicę, to jaki związek z irydologią ma zlekceważenie twoich rozszerzonych źrenic przez lekarza?
>Żaden, poza brakiem kompetencji ewentualnie unikaniem patrzenia problemowi w oczy.
>
Dalej nie widzę związku braku kompetencji jakiegoś konkretnego lekarza olewajacego swojego pacjenta z dużymi badaniami medycznymi weryfikującymi skuteczność irydologii jako metody diagostycznej.
31-07-2009 16:52 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Dalej nie widzę związku braku kompetencji jakiegoś konkretnego lekarza olewajacego swojego pacjenta z dużymi badaniami medycznymi weryfikującymi skuteczność irydologii jako metody diagostycznej.
To pokażę Ci przez mój mikroskop; edukację mają wspólną.
Nie uczyli Cię o Ignazu Semmelweisie, człowieku, który odkrył przyczyny gorączki połogowej, sam zmarł w 1865 roku na zakażenie krwi?
Przypomnę, że skaleczył się w czasie rozpaczliwej walki z pielęgniarzami zakładu psychiatrycznego, do którego skierowali go jego przeciwnicy, autorytety naukowe świata medycyny.
Świat się zmienia szybko, ludzie dużo wolniej a światek naukowy dalej jest taki jak był, czyli bardzo wrażliwy na punkcie swojego ego i etyczny jak nasza cywilizacja. Tzn. bardzo relatywnie.
31-07-2009 16:58 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Dalej nie widzę związku braku kompetencji jakiegoś konkretnego lekarza olewajacego swojego pacjenta z dużymi badaniami medycznymi weryfikującymi skuteczność irydologii jako metody diagostycznej.
>To pokażę Ci przez mój mikroskop; edukację.

Rozumiem, że tę edukację masz na wyłączność w przeciwieństwie do lekarzy i biologów

>Nie uczyli Cię o Ignazu Semmelweisie, człowieku, który odkrył przyczyny gorączki połogowej, sam zmarł w 1865 roku na zakażenie krwi?
>Przypomnę, że skaleczył się w czasie rozpaczliwej walki z pielęgniarzami zakładu psychiatrycznego, do którego skierowali go jego przeciwnicy, autorytety naukowe świata medycyny.
>Świat się zmienia szybko, ludzie dużo wolniej a światek naukowy dalej jest taki jak był, czyli bardzo wrażliwy na punkcie swojego ego i etyczny jak nasza cywilizacja. Tzn. bardzo relatywnie.
>

Wiesz, przy takich założeniach to ty lepiej lecz się sam Bo medycyna dzisiaj uparcie czepia się badań naukowych, najlepiej potwierdzonych na dużych próbach statystycznych, przeprowadzanych ze ślepą próbą. Aaaa. I dobrze, żeby sprawdzały się w praktyce, ale to przecież też nieistotne, ważne że jakiś miły irydolog twierdzi, że się sprawdza.
W "ręce, które leczą" też wierzysz? A w bakterie niekoniecznie? Przecież wciąż są tacy, którzy twierdzą, że mikroskop kłamie, pokazując bakterie, a na infekcję najlepszy jakis środek homeopatyczny, bo antybiotyki wcale nie zabijają bych wymyślonych bakterii...

Skoro mikroskop, badania i statystyka są do niczego, a w każdym razie niekoniecznie warte zaufania, to jaki przyjmujesz punkt odniesienia w kwestii weryfikacji danych medycznych?
31-07-2009 17:36 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Rozumiem, że tę edukację masz na wyłączność w przeciwieństwie do lekarzy i biologów
Nie rozumiesz. Mam na myśli tych co nie patrzyli albo nie zauważyli niczego w moich oczach i tych prowadzących badania.
>Wiesz, przy takich założeniach to ty lepiej lecz się sam Bo medycyna dzisiaj uparcie czepia się badań naukowych, najlepiej potwierdzonych na dużych próbach statystycznych, przeprowadzanych ze ślepą próbą. Aaaa. I dobrze, żeby sprawdzały się w praktyce, ale to przecież też nieistotne, ważne że jakiś miły irydolog twierdzi, że się sprawdza.
Wolę dbać samodzielnie o to żeby nie chorować. A jeżeli już mi się zdarzy to ograniczałem się do druku L4 a recepty szły do kubła i odpukać jak a razie mam się nieźle.
>W "ręce, które leczą" też wierzysz? A w bakterie niekoniecznie? Przecież wciąż są tacy, którzy twierdzą, że mikroskop kłamie, pokazując bakterie, a na infekcję najlepszy jakis środek homeopatyczny, bo antybiotyki wcale nie zabijają bych wymyślonych bakterii...
Sorry ale w bakterie to światła medycyna nie wierzyła i np. wycinała wrzody żołądka, żeby już nie wyciągać kolejnych faktów i nie straszyć ludzi.
> Skoro mikroskop, badania i statystyka są do niczego, a w każdym razie niekoniecznie warte zaufania, to jaki przyjmujesz punkt odniesienia w kwestii weryfikacji danych medycznych?
Takie, że najdłużej żyją Ci unikający kontaktów z lekarzami. ups. miałem na myśli jednostronnie zawodowych.
31-07-2009 17:52 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Wolę dbać samodzielnie o to żeby nie chorować. A jeżeli już mi się zdarzy to ograniczałem się do druku L4 a recepty szły do kubła i odpukać jak a razie mam się nieźle.

Czyli na razie nie chorowałeś poważnie.

>>W "ręce, które leczą" też wierzysz? A w bakterie niekoniecznie? Przecież wciąż są tacy, którzy twierdzą, że mikroskop kłamie, pokazując bakterie, a na infekcję najlepszy jakis środek homeopatyczny, bo antybiotyki wcale nie zabijają bych wymyślonych bakterii...
>Sorry ale w bakterie to światła medycyna nie wierzyła i np. wycinała wrzody żołądka, żeby już nie wyciągać kolejnych faktów i nie straszyć ludzi.

Medycyna coraz bardziej odchodzi od "wierzenia" na rzecz naukowej weryfikacji. Ty ją podważasz, czyli de facto proponujesz powrót do czasów, gdy nie wierzono w bakterie.
Nota bene wrzody wycinało się między innymi dlatego, że nie umiano ich inaczej leczyć.

>> Skoro mikroskop, badania i statystyka są do niczego, a w każdym razie niekoniecznie warte zaufania, to jaki przyjmujesz punkt odniesienia w kwestii weryfikacji danych medycznych?Takie, że najdłużej żyją Ci unikający kontaktów z lekarzami. ups. miałem na myśli jednostronnie zawodowych.

Brawo. Jakże błyskotliwie. Ale ja poważnie pytałam.
Wysunę wniosek- nie weryfikujesz wcale, a przyjmujesz bądź nie wedle swego "widzimisię".
Smith (10069 punktów)
>Czyli na razie nie chorowałeś poważnie.
Bardzo znowu budujące to na razie, cóż taki zawód.
Jako dziecko bardzo często chorowałem. Zapalenie oskrzeli z częstotliwością kataru i zapalenie płuc kilka razy do roku. Przestałem przyjmować antybiotyki i skończyło się.
>Medycyna coraz bardziej odchodzi od "wierzenia" na rzecz naukowej weryfikacji. Ty ją podważasz, czyli de facto proponujesz powrót do czasów, gdy nie wierzono w bakterie.
Wracając do tych bakterii od wrzodów. To przecież nie wierzyła w nie, miała tylko naukowo sprawdzoną konieczność ingerencji chirurgicznej. I gdyby nie zainteresowanie kartelu farmaceutycznego to pewnie chirurdzy dalej byliby jedynym rozwiązaniem.
>Nota bene wrzody wycinało się między innymi dlatego, że nie umiano ich inaczej leczyć.
Wielu rzeczy medycyna nie umie leczyć. Np. rak i dr.Gerson "According to statistics, around 90%-95% of Dr. Gerson's cases were terminal but his cure rate was around 50%." www.cancer(*)s/pdq/cam/gerson/Patient/page2 i ban w stanach gdzie dopuszczona jest tylko radio i chemioterapia oraz jakieś tam cud pastylki.
>Brawo. Jakże błyskotliwie. Ale ja poważnie pytałam.
>Wysunę wniosek- nie weryfikujesz wcale, a przyjmujesz bądź nie wedle swego "widzimisię".
Moje zdrowie i moje życie więc cudzym widzimisiem nie będę się kierował.
Ale skoro pytałaś poważnie to poważnie odpowiem.
Np. Ajurweda taka bardzo stara szkoła medycyny. Jej teorie opisują jasno i przejrzyście większość dolegliwości. Ma tę przewagę, że oparta jest na obserwacji, bardzo wnikliwej i trwającej wiele pokoleń w odróżnieniu od naukowości naszej medycyny opartej na para dogmatach i przez to, wyciąganiu subiektywnie skrzywionych wniosków z doświadczeń. To jest błąd największy naszego systemu edukacji. Brak właściwej selekcji przez pseudo egalitaryzm. Jeżeli dobrze znasz podstawy to nie musisz zakuwać tysięcy regułek opisujących korelacje podstaw. U nas nie promuje się samodzielności tylko wchłanianie dogmatów. Większość najnowszych odkryć znana jest od tysiącleci. Współczesna medycyna może się poszczycić chirurgią i transplantologią, co najwyżej. A są to dziedziny raczej zbędne gdy podchodzi się do zdrowia dbając o to by nie pojawiały się przyczyny choroby, zamiast tak jak to jest praktykowane u nas by zaleczyć jej skutki.
01-08-2009 17:50 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Czyli na razie nie chorowałeś poważnie.
>Bardzo znowu budujące to na razie, cóż taki zawód.

Pragmatyzm i statystyka.

>Wielu rzeczy medycyna nie umie leczyć. Np. rak i dr.Gerson "According to statistics, around 90%-95% of Dr. Gerson's cases were terminal but his cure rate was around 50%." www.cancer(*)s/pdq/cam/gerson/Patient/page2 i ban w stanach gdzie dopuszczona jest tylko radio i chemioterapia oraz jakieś tam cud pastylki.

Ale jakiś link do tych badań poproszę, a nie do ich strony. Bo ichnie chwalenie się próbą statystyczną wielkości 6 osób jest raczej żałosne. Już z finerbijkiem kiedyś rozmawiałam o dzielnym uzdrowicielu, który leczył rękoma i podobno miał sukcesy potwierdzone naukowo. Niestety wszystkie te potwierdzające badania spłonęły

>Większość najnowszych odkryć znana jest od tysiącleci. Współczesna medycyna może się poszczycić chirurgią i transplantologią, co najwyżej.

No tak... Bo na kardiologii, endokrynologii czy onkologii nie znasz się na tyle, by ocenić?

>A są to dziedziny raczej zbędne gdy podchodzi się do zdrowia dbając o to by nie pojawiały się przyczyny choroby, zamiast tak jak to jest praktykowane u nas by zaleczyć jej skutki.
>

Znaczy sugerujesz 100% zapobiegalność np. nowotworom Brawo.
A na pytanie o podstawę weryfikacji badań z branży nauk medycznych nadal nie odpowiedziałeś.

A tak poważnie.
Czas zakończyć tę rozmowę, albowiem ni cholery wspólnej płaszczyzny porozumienia nie znajdziemy. Na twojej płaszczyźnie jest homeopatia (bo przecież podobna do szczepionek ), irydologia (bo... nie wiem w sumie dlaczego, bo jest absurdalna, ale może są jakieś mistyczne powody), leczenie czerniaka witaminami i nie wiem co jeszcze, pewnie wróżenie z ręki. Po mojej wiedza biomedyczna, statystyka i PubMed. Czyli wracamy do starcia wiary z metodą naukową.
Po rozmowie na racjonalnym forum spodziewałam się dyskusji na temat badań dotyczących irydologii i ich podstaw metodologicznych, tudzież podstaw naukowych tejże. Skoro schodzimy do argumentów w rodzaju "bo na badaniach naukowych nie można polegać", więc lepiej na wszelki wypadek wierzyć, to raczej czasopismo "Wróżka" należałoby polecić.

Nota bene, skoro współczesna medycyna, jak rzeczesz, winna wrócić do powtarzania badań do skutku, to ja mam świetny pomysł badawczy. Skoro podobne leczy podobne według homeopatów i izopatów, leczmy dzieci z gorączką poprzez zanurzanie we wrzątku. Może pierwsze przypadki zasugerują nieskuteczność takiego działania, ale nic to. Próbujmy do skutku
01-08-2009 18:01 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Nota bene, skoro współczesna medycyna, jak rzeczesz, winna wrócić do powtarzania badań do skutku, to ja mam świetny pomysł badawczy. Skoro podobne leczy podobne według homeopatów i izopatów, leczmy dzieci z gorączką poprzez zanurzanie we wrzątku.

Ktoś już tego próbował ( przynajmniej w literaturze).
Chyba w "Antku" była taka scena, że dziecko z gorączką włożono do pieca. Skutek był wiadomy.
Choćby nie wiem jakich odkryć nauka by nie porobiła zawsze znajdą się ludzie, którzy będą odczyniać uroki plując przez lewe ramię.
01-08-2009 18:13 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Choćby nie wiem jakich odkryć nauka by nie porobiła zawsze znajdą się ludzie, którzy będą odczyniać uroki plując przez lewe ramię.

Ale żeby tutaj?
01-08-2009 20:28 
 0 na 2
Smith (10069 punktów)
>Pragmatyzm i statystyka.
Stawiam na pragmatyzm i chęć poprawienia statystyki na korzyść działań pragmatycznych oczywiście
>Ale jakiś link do tych badań poproszę, a nie do ich strony. Bo ichnie chwalenie się próbą statystyczną wielkości 6 osób jest raczej żałosne. Już z finerbijkiem kiedyś rozmawiałam o dzielnym uzdrowicielu, który leczył rękoma i podobno miał sukcesy potwierdzone naukowo. Niestety wszystkie te potwierdzające badania spłonęły
"Results of 50 Cases" In 1958.
Gerson's daughter, Charlotte Gerson, continued to promote the therapy, founding the "Gerson Institute" in 1977. 32 lata minęły od kiedy działają.
"Memorial Sloan-Kettering Cancer Center concluded: "If proponents of such therapies wish them to be evaluated scientifically and considered valid adjuvant treatments, they must provide extensive records (more than simple survival rates) and conduct controlled, prospective studies as evidence."
www.mskcc.org/mskcc/html/69233.cfm
"Fritz told Dr. Stephen Barrett in a recent interview that no systematic follow-up takes place because the process would take more money and manpower than are available." cancertreatmentwatch.org/reports/gerson.shtml
>>Większość najnowszych odkryć znana jest od tysiącleci. Współczesna medycyna może się poszczycić chirurgią i transplantologią, co najwyżej.
>No tak... Bo na kardiologii, endokrynologii czy onkologii nie znasz się na tyle, by ocenić?
Tak nie znam się na kardiologii, endokrynologii czy onkologii.
>Znaczy sugerujesz 100% zapobiegalność np. nowotworom Brawo.
Nowotwory są raczej skutkami.
>A na pytanie o podstawę weryfikacji badań z branży nauk medycznych nadal nie odpowiedziałeś.
>A tak poważnie.
>Czas zakończyć tę rozmowę, albowiem ni cholery wspólnej płaszczyzny porozumienia nie znajdziemy. Na twojej płaszczyźnie jest homeopatia (bo przecież podobna do szczepionek ), irydologia (bo... nie wiem w sumie dlaczego, bo jest absurdalna, ale może są jakieś mistyczne powody), leczenie czerniaka witaminami i nie wiem co jeszcze, pewnie wróżenie z ręki. Po mojej wiedza biomedyczna, statystyka i PubMed. Czyli wracamy do starcia wiary z metodą naukową.
Obawiam się, że masz rację i nie znajdziemy. A propos leczenia czerniaka i innych takich:

A przeciwko klinikom córki Gersona jeszcze nikt z rodzin poszkodowanych sprawy nie założył. Były dwie bodajże może trzy ale założone przez wyznawców dowodów naukowych i zostały oddalone.
Po Twojej wiara w metody naukowe.
Do niczego nie wracamy bo wolisz stać w miejscu.
>Po rozmowie na racjonalnym forum spodziewałam się dyskusji na temat badań dotyczących irydologii i ich podstaw metodologicznych, tudzież podstaw naukowych tejże.
Napisałem Ci już o akupunkturze i o tym, że mikroskop nie widzi Czi ani meridianów. Paradoks logicznego myślenia zapewne, dziwnie nie występujący np. w teorii Yin-yang, logiczniejsze mikroskopy pewnie mieli. Pytanie pomocnicze: Zastanawiałaś się kiedyś jak wyglądałyby westerny kręcone przez Indian?
>Skoro schodzimy do argumentów w rodzaju "bo na badaniach naukowych nie można polegać", więc lepiej na wszelki wypadek wierzyć, to raczej czasopismo "Wróżka" należałoby polecić.
Abo przypomnieć jeszcze kilka nazwisk z encyklopedii, wyśmiewanych wcześniej przez autorytety naukowe. Oczywiście celem szerzenia herezji.
>Nota bene, skoro współczesna medycyna, jak rzeczesz, winna wrócić do powtarzania badań do skutku, to ja mam świetny pomysł badawczy. Skoro podobne leczy podobne według homeopatów i izopatów, leczmy dzieci z gorączką poprzez zanurzanie we wrzątku. Może pierwsze przypadki zasugerują nieskuteczność takiego działania, ale nic to. Próbujmy do skutku
Bardzo śmieszne.
Poczekam najpierw aż autorytety świata medycznego spróbują wytłumaczyć sobie np. cymatykę i aż w końcu dojdą do traktowania organizmu jako całości a nie zlepku narządów.
liliac (147340 punktów)
Smith (10069 punktów)
bardzo lubię angielskie poczucie humoru, nie będę szukał linków do "na dobre i na złe" czy jakoś tam taka polska nemocnica na skraju hrada
01-08-2009 22:15 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>A propos leczenia czerniaka i innych takich:
>

   Piękny przykład tłumaczący jeden z powodów, dla których amerykańska medycyna jest taka droga.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Smith (10069 punktów)
>Piękny przykład tłumaczący jeden z powodów, dla których amerykańska medycyna jest taka droga.
No tak. I nie toleruje tańszej konkurencji.
Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-08-2009 17:29 
 Ocena 2 na 2
milczewski (2335 punktów)
Trafiłem tu niejako po śladach Lilak i tak sobie czytam i sobie myślę. Tiaa...irydologia zdiagnozuje, że wszedłem na zardzewiały gwóźdź, a mojego tężca wyleczy akupunktura ze szczególnym uwzględnieniem homeopatii.
Niedawno, pewna para w Australii, leczyła swoją córkę chorą na, o ile pamiętam, na ropniaka skóry, homeopatią. Doprowadzili ją do śmierci, zabraniając lekarzom stosowanie metod klasycznych. Choroba była banalna i łatwa w wyleczeniu. Dostali po dwadzieścia lat odsiadki.
Ciekawy jestem, jak ci piewcy pseudo-medycyny zachowają się, gdy zachorują np. na banalną rzeżączkę, kiłę, albo dowiedzą się, że ich nowo narodzone dziecko ma dziurę w sercu.
Mam pytanie do Smitha - czy jesz kaszankę?
02-08-2009 18:22 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Trafiłem tu niejako po śladach Lilak i tak sobie czytam i sobie myślę. Tiaa...irydologia zdiagnozuje, że wszedłem na zardzewiały gwóźdź, a mojego tężca wyleczy akupunktura ze szczególnym uwzględnieniem homeopatii.
>Niedawno, pewna para w Australii, leczyła swoją córkę chorą na, o ile pamiętam, na ropniaka skóry, homeopatią. Doprowadzili ją do śmierci, zabraniając lekarzom stosowanie metod klasycznych. Choroba była banalna i łatwa w wyleczeniu. Dostali po dwadzieścia lat odsiadki.
>Ciekawy jestem, jak ci piewcy pseudo-medycyny zachowają się, gdy zachorują np. na banalną rzeżączkę, kiłę, albo dowiedzą się, że ich nowo narodzone dziecko ma dziurę w sercu.
>


Dziura w sercu sama się zamknie, gdy bioenergoterapeuta zaceruje w odpowiednim miejscu biopole A wszelkie inne choroby to tylko zakłócenia przepływu energii. Potrzebny kryształ w kolorze akwamaryny...

Link miał po prostu być podsumowaniem i zakończeniem dyskusji ze Smithem, bo ja nie widzę za bardzo pola do rozmowy z kimś, kto mi mówi, badania naukowe są głupie, a ich powtarzalność bez znaczenia. I że nieważne, że metoda nie ma żadnego biologicznego sensu A jako argumenty stosuje dowody anegdotyczne, jak ten z cukrzycą gdzieś tutaj.
Smith (10069 punktów)
>A jako argumenty stosuje dowody anegdotyczne, jak ten z cukrzycą gdzieś tutaj.
Ciekawą masz definicję anegdoty. Cóż żarty z pacjentów i z denatów są pewnie jak najbardziej normalne w środowisku. Szczególnie kiedy komplikacje albo śmierć następuje w wyniku błędu konowała. Cóż są rożne sposoby na odreagowanie stresu.
Kto Ci napisał, że "badania naukowe są głupie. I że nieważne, że metoda nie ma żadnego biologicznego sensu" ?
Po pierwsze: nie widzisz sensu rozmawiać to daruj sobie równocześnie pisanie bajek bo jeszcze staną się dogmatem dla "pośladowców".
Po drugie: ja w odróżnieniu, odnoszę się do tego co piszesz a nie do Ciebie. Kiedyś były tu takie wątki na temat dyskusji, polecam zapoznać się z nimi.
02-08-2009 20:44 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>A jako argumenty stosuje dowody anegdotyczne, jak ten z cukrzycą gdzieś tutaj.
>Ciekawą masz definicję anegdoty.

Twoja niekompetencja powala na kolana. Sprawdź sobie najpierw co to jest dowód anegdotyczny, potem baw się w urażonego i przejętego nie wiadomo czym

>Kto Ci napisał, że "badania naukowe są głupie. I że nieważne, że metoda nie ma żadnego biologicznego sensu" ?

To takie streszczenie tego, co pisałeś w ostatnich postach. Na przykład takiej twojej wypowiedzi "Nie wierzę w przeintelektualizowane teorie budowane na podstawie naciąganych eksperymentów, które dzięki powtarzalności są uznawane za naukowe". I podejścia do homeopatii i irydologii, które takiego sensu nie mają, a traktujesz je poważnie. Ach... I porównania homeopatii do szczepionek- które wydatnie świadczy albo o głębokim braku wiedzy w temacie (wybaczalne, choć głupio się wypowiadać, nie rozumiejąc czegoś), albo o niesmacznej manipulacji.

>Po pierwsze: nie widzisz sensu rozmawiać to daruj sobie równocześnie pisanie bajek bo jeszcze staną się dogmatem dla "pośladowców".

Nie widzę sensu w dalszej rozmowie z tobą o pseudonauce, bo też i nic nie poradzę- obrona homeopatii, irydologii, biorezonansu i bioenergoterapii to groźne oszołomstwo, właśnie ze względu na potencjalnych naśladowców. Dawanie ci okazji do produkcji pseudoargumentów (jak chociażby pozostające bez pokrycia faktami rzekome statystyki pana od leczenia czerniaka witaminami) to żer dla naiwnych, którzy mogliby potraktować takie "argumenty" poważnie.

>Po drugie: ja w odróżnieniu, odnoszę się do tego co piszesz a nie do Ciebie. Kiedyś były tu takie wątki na temat dyskusji, polecam zapoznać się z nimi.

Do twoich argumentów odnosiłam się tak długo, jak długo nie dotarły do dna absurdu.
02-08-2009 21:34 
 Ocena-1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Twoja niekompetencja powala na kolana. Sprawdź sobie najpierw co to jest dowód anegdotyczny, potem baw się w urażonego i przejętego nie wiadomo czym
Nie ma tam nic o cukrzycy. Powstań więc.
>>Kto Ci napisał, że "badania naukowe są głupie. I że nieważne, że metoda nie ma żadnego biologicznego sensu" ?
>To takie streszczenie tego, co pisałeś w ostatnich postach.
Nie kochana to streszczenie tego co udało Ci się zrozumieć z treści postów.
>Na przykład takiej twojej wypowiedzi "Nie wierzę w przeintelektualizowane teorie budowane na podstawie naciąganych eksperymentów, które dzięki powtarzalności są uznawane za naukowe".
Bo nie wierzę urwałaś w połowie tam był przecinek a nie kropka. Ciężko coś zrozumieć jeżeli czyta się wybiórczo z tendencyjnym nastawieniem.
>I podejścia do homeopatii i irydologii, które takiego sensu nie mają, a traktujesz je poważnie.
Pokaż w którym miejscu napisałem, że traktuję je poważnie. Błąd ja nie traktuję poważnie dumy z osiągnięć naszej medycyny. Znowu nad interpretacja.
>Ach... I porównania homeopatii do szczepionek- które wydatnie świadczy albo o głębokim braku wiedzy w temacie (wybaczalne, choć głupio się wypowiadać, nie rozumiejąc czegoś), albo o niesmacznej manipulacji.
Szczepionka - preparat pochodzenia biologicznego, zawierający żywe, o osłabionej zjadliwości (atenuowane) lub zabite drobnoustroje chorobotwórcze lub fragmenty ich struktury, czy metabolity; stosowany w celu wywołania odpowiedzi immunologicznej (odporności poszczepiennej - sztucznej czynnej).
"Próby leczenia schorzeń przez podawanie substancji, które u zdrowych osób wywołują objawy identyczne z objawami chorobowymi pacjenta pojawiały się w historii medycyny od czasów starożytnych w różnych kręgach kulturowych." za wiki.
Głupio to nie udzielić fachowej odpowiedzi w miejsce krytyki. To trochę jak obrzucanie klątwą.
>Nie widzę sensu w dalszej rozmowie z tobą o pseudonauce, bo też i nic nie poradzę- obrona homeopatii, irydologii, biorezonansu i bioenergoterapii to groźne oszołomstwo, właśnie ze względu na potencjalnych naśladowców. Dawanie ci okazji do produkcji pseudoargumentów (jak chociażby pozostające bez pokrycia faktami rzekome statystyki pana od leczenia czerniaka witaminami) to żer dla naiwnych, którzy mogliby potraktować takie "argumenty" poważnie.
Groźne oszołomstwo. Dzięki i w ramach rewanżu: tępy, ograniczony, dogmatyzm. Broniący się ekskomuniką paranauki. Oczywiście to było w trosce o naśladowców.
Jakoś dziwnie, odwrotnie proporcjonalnie, dużo rodzin, tych nie naiwnych, zgłasza się do sądu po zadość uczynienie w wyniku działań tych niepseudonaukowych. Powiedz coś na temat tego faktu, bo chyba go jak inne nie wygodne przeoczyłaś w przypływie ortodoksyjnego oburzenia..
>Do twoich argumentów odnosiłam się tak długo, jak długo nie dotarły do dna absurdu.
Bardzo wybiórczo. Widocznie jesteś przyzwyczajona do płytkiej wody, gdzie przed dotknięciem dna dodatkowo chroni autorytet dyplomowanego najpierw instruktora, później ratownika.
Smith (10069 punktów)
>Trafiłem tu niejako po śladach Lilak i tak sobie czytam i sobie myślę. Tiaa...irydologia zdiagnozuje, że wszedłem na zardzewiały gwóźdź, a mojego tężca wyleczy akupunktura ze szczególnym uwzględnieniem homeopatii.
Jeżeli nie zdezynfekujesz rany to pomoże chirurgia i protezę ortopeda też Ci dobierze.
I będzie wręcz anegdotycznie do śmiechu.
>Mam pytanie do Smitha - czy jesz kaszankę?
Gdybyś nie chodził po śladach to może byś wiedział. Gdybyś zapytał to bym Ci odpowiedział a tak masz tu trop nie bój się to naprawdę bezpieczna trasa.
milczewski (2335 punktów)

>>Mam pytanie do Smitha - czy jesz kaszankę?
>Gdybyś nie chodził po śladach to może byś wiedział. Gdybyś zapytał to bym Ci odpowiedział a tak masz tu trop nie bój się to naprawdę bezpieczna trasa.

Przecież się spytałem. A tak na marginesie, naprawdę uważasz, że cała medycyna klasyczna, to jedna wielka ściema?
Smith (10069 punktów)
>Przecież się spytałem. A tak na marginesie, naprawdę uważasz, że cała medycyna klasyczna, to jedna wielka ściema?
Nie zauważyłem pytania wśród powiadomień. Nie uważam. Ale do prawdy absolutnej to jeszcze daleką ma drogę, dużo nadętych hamulców i balast autorytetów nie do podważenia, które jedynie można obalić bo mają monopol na prawdę i władzę do wydawania werdyktów.
-jad- (18783 punktów)
>Trafiłem tu niejako po śladach Lilak

liliac, co należy, chyba, rozumieć jako Lilia C. Swoją drogą, polecam odwiedzić profil (ładne zdjęcie).

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
03-08-2009 11:29 
 Ocena 1 na 1
milczewski (2335 punktów)
>>Trafiłem tu niejako po śladach Lilak
> liliac, co należy, chyba, rozumieć jako Lilia C. Swoją drogą, polecam odwiedzić profil (ładne zdjęcie).
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


Oczywiście, że Liliac. Chociaż, idąc twoim tokiem rozumowania - Lilac, to zdrobnienie. Więc chyba nic takiego się nie stało. A swoją drogą, niektóre ksywki internetowe przyprawiają o zawrót głowy.

ale duchota, nie dość, że parno, temperatura wysoka, to jeszcze wilgotność prawie 80%. Mieszkam w Ustce

posdrawiam
03-08-2009 23:07 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>>Trafiłem tu niejako po śladach Lilak
>> liliac, co należy, chyba, rozumieć jako Lilia C. Swoją drogą, polecam odwiedzić profil (ładne zdjęcie).
>>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.

>Oczywiście, że Liliac. Chociaż, idąc twoim tokiem rozumowania - Lilac, to zdrobnienie. Więc chyba nic takiego się nie stało.
>

U mnie to o takiego raczej liliaca chodziło
01-08-2009 22:06 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>No tak... Bo na kardiologii, endokrynologii czy onkologii nie znasz się na tyle, by ocenić?

No coś Ty, nie wiesz? Homeopaci już od początków XX wieku z powodzeniem leczą PCOS, Hashimoto, Cushinga, Conna i Addisona. Mieli świetne wyniki, ale potem spaliło się archiwum i zginęły nie dość, że wyniki badań, to jeszcze receptury leków.. I się tak musimy teraz męczyć z tą całą straszliwą farmaceutyką.

A byłoby tak pięknie..

A, zapomniałabym, cukrzycę też leczą świetnie. Tylko dokumentację durni pacjenci gubią. Może jakiś preparacik na pamięć?



Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
02-08-2009 11:58 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>A, zapomniałabym, cukrzycę też leczą świetnie. Tylko dokumentację durni pacjenci gubią. Może jakiś preparacik na pamięć?
Tak cukrzyca jest ponoć dziedziczna. Mój ojciec jest cukrzykiem ma sześćdziesiąt dwa lata i straszne kłopoty z jej powodu. Traci wzrok i żaden naukowiec nie może zapanować nad gwałtownymi skokami poziomu cukru. Potrafi mieć gwałtowne spadki (hipoglikemię) powodujące utratę świadomości kilka razy tygodniowo, pomimo tego, że sześć razy dziennie mierzy poziom cukru we krwi. Po to by dobrać optymalną dawkę insuliny. Ostatnio znowu jakiś debil w białym kitlu przepisał mu ponownie dziwną insulinę, chyba humalog, ale nie pamiętam dokładnie i teraz nie mogę znaleźć artykułów na temat jej rakotwórczość, ale dołączę później. W każdym bądź razie, kiedy wcześniej stosował inną to nie było z nim tak tragicznie. Czy ten wyedukowany idiota nie potrafi rozczytać pisma kolegi w karcie pacjenta?
Ojciec korzysta usług fachowców od ponad 25 lat i jest z nim coraz gorzej.
Dziadek natomiast unikał ich jak ognia podobnie jak ja. Dożył wieku dziewięćdziesięciu pięciu lat z nieleczoną fachowo cukrzycą, którą stwierdzono kiedy rodzinka namówiła go do wizyty w szpitalu. Dostał insuliny, glukagony i zawiną się w kierunku wieczności po niecałych sześciu miesiącach.
Cukrzycę miał od niepamiętnych czasów, bo kilkakrotnie sąsiedzi znajdowali go w stanie hipoglikemii. Leczył ją sam przede wszystkim unikając stresów. Kiedy czół, że miał niski cukier pił słodkie wino, kiedy czuł, że miał zbyt wysoki wódkę. Nie oślepł i czytał jeszcze w szpitalu.
Nie prowadził dokumentacji i preparat na pamięć też nie był mu potrzebny.
A za to co idioci robią z moim ojcem to mogę jedynie im po ryju nakłaść i odsiedzieć swoje.
>
>
Atheism is a non-prophet organization.

>George Carlin
But unfortunately there are many believers who needs the leader to let them feel organized.
Smith
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>A, zapomniałabym, cukrzycę też leczą świetnie. Tylko dokumentację durni pacjenci gubią. Może jakiś preparacik na pamięć?
>Tak cukrzyca jest ponoć dziedziczna. Mój ojciec jest cukrzykiem ma sześćdziesiąt dwa lata i straszne kłopoty z jej powodu. [ciach]
>Ojciec korzysta usług fachowców od ponad 25 lat i jest z nim coraz gorzej.
>Dziadek natomiast unikał ich jak ognia podobnie jak ja. [ciach]

Ja też mam w rodzinie cukrzyków, mają glukometry i przyjmują insulinę. Żyją, mają się dobrze. A to, że wśród polskich lekarzy bytuje sporo konowałów z tytułem przećwiczyłam na sobie. Udało mi się na szczęście trafić na kilku prawdziwych lekarzy, naukowców. Wiem, że wielu pacjentom się to nie udaje. Szczerze współczuję. Co nie zmienia faktu, że jakoś nie wierzę w podawanie kuleczek z cukru cukrzykom, poprawianie nimi odporności (preparaty ziołowe to co innego) czy inne leczenie.. Nie wiem, takie doświadczenie, czy cuś. Mnie leczą preparaty farmakologiczne, czuję pozytywne skutki ich podawania. Nie wierzę, że preparat homeopatyczny mógłby zastąpić tyroksynę, furoinian flutykazonu, feksofenadynę, salmeterol czy drospirenon. Nie jestem w stanie uwierzyć, że jakieś coś w dużym rozcieńczeniu, podane na cukrze jest w stanie spowodować podobny lub lepszy efekt leczenia.

>>
Atheism is a non-prophet organization.

>>George Carlin
>But unfortunately there are many believers who needs the leader to let them feel organized.
>Smith

I'm an agent of chaos ..

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Smith (10069 punktów)
>Ja też mam w rodzinie cukrzyków, mają glukometry i przyjmują insulinę. Żyją, mają się dobrze. A to, że wśród polskich lekarzy bytuje sporo konowałów z tytułem przećwiczyłam na sobie. Udało mi się na szczęście trafić na kilku prawdziwych lekarzy, naukowców. Wiem, że wielu pacjentom się to nie udaje. Szczerze współczuję.
Tak samo wśród szarlatanów, ale tutaj wszyscy są wrzucani do jednego worka akupunktura z homeopatią itd..
>Co nie zmienia faktu, że jakoś nie wierzę w podawanie kuleczek z cukru cukrzykom, poprawianie nimi odporności (preparaty ziołowe to co innego) czy inne leczenie.. Nie wiem, takie doświadczenie, czy cuś.
Ja też nie wierzę, dziadek nie używał kuleczek. W wypadku cukrzycy jak i wielu innych chorób podstawą jest dieta. Nie zadziała błyskawicznie ale powoli doprowadzi organizm do stanu równowagi. Zioła to nie antybiotyki, działają regulująco i to też wymaga czasu. Organizm sam ma się bronić i doskonale daje sobie radę, jeżeli nikt go nie zrujnuje drastyczną pomocą. Co innego np. jakaś czarna ospa, chociaż tak na upartego epidemię też ktoś w końcu przeżył.
>Mnie leczą preparaty farmakologiczne, czuję pozytywne skutki ich podawania. Nie wierzę, że preparat homeopatyczny mógłby zastąpić tyroksynę, furoinian flutykazonu, feksofenadynę, salmeterol czy drospirenon. Nie jestem w stanie uwierzyć, że jakieś coś w dużym rozcieńczeniu, podane na cukrze jest w stanie spowodować podobny lub lepszy efekt leczenia.
Leczą Cię szybko, ale nie ma nic za darmo. Jako dzieciak faszerowany byłem wszelkimi antybiotykami i teraz mam więcej plomb niż zębów i kilka takich moich ulubionych bo z porcelany odpornej na próchnicę. Na pewno lepszy nie a czy jakiś w ogóle. Książęta włoscy jedli cyjanek albo arszenik (nie pamiętam dokładnie) od dziecka w bardzo małych ilościach i później trudno było ich otruć. Nie wiem czy był w cukrowych kulkach tylko, że to była profilaktyka a nie leczenie.

>I'm an agent of chaos ..
And never ever surrender to any artificial order.
>
Atheism is a non-prophet organization.

>George Carlin
03-08-2009 04:34 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Tak samo wśród szarlatanów, ale tutaj wszyscy są wrzucani do jednego worka akupunktura z homeopatią itd..

Wiesz, moją Babcię wyleczyli z migreny akupunkturą. Nie zmienia to faktu, że w nią średnio wierzę. Taka jakaś jestem. Kurna, za dużo czasu w szpitalach?

>Ja też nie wierzę, dziadek nie używał kuleczek. W wypadku cukrzycy jak i wielu innych chorób podstawą jest dieta. Nie zadziała błyskawicznie ale powoli doprowadzi organizm do stanu równowagi. Zioła to nie antybiotyki, działają regulująco i to też wymaga czasu. Organizm sam ma się bronić i doskonale daje sobie radę, jeżeli nikt go nie zrujnuje drastyczną pomocą. Co innego np. jakaś czarna ospa, chociaż tak na upartego epidemię też ktoś w końcu przeżył.

Ba, bo to w jednej chorobie dieta jest tą codzienną podstawą? Ja też jestem na diecie - mam zaniki mięśni, więc każą mi się napychać mięsem poza przyjmowaniem leków. Zioła są... fajne. Rumianek, mięta, szałwia, jeżówka etc. Ale to tylko dodatki, a czasem coś, na co trzeba uważać, żeby nie zakłóciło działania leków.

>Leczą Cię szybko, ale nie ma nic za darmo. Jako dzieciak faszerowany byłem wszelkimi antybiotykami i teraz mam więcej plomb niż zębów i kilka takich moich ulubionych bo z porcelany odpornej na próchnicę. Na pewno lepszy nie a czy jakiś w ogóle.

Hę, to Ty jesteś moja równowaga we wszechświecie pod tym względem. Mnie też faszerowali i wszystkie zęby mam swoje (łącznie z ósemkami, wszystkimi czterema - można mnie już chyba podciągać pod definicję strzygi), minus kilka plomb, bo "zjadam" zęby. Konkretnie - strasznie zgrzytam zębami we śnie. Bruksizm to jedna z moich parasomnii

>Książęta włoscy jedli cyjanek albo arszenik (nie pamiętam dokładnie) od dziecka w bardzo małych ilościach i później trudno było ich otruć. Nie wiem czy był w cukrowych kulkach tylko, że to była profilaktyka a nie leczenie.

Czytałam o tym, ale w cholerę z taką profilaktyką. Ja profilaktycznie biorę leki na wzmocnienie włosów, dziękuję bardzo, mnie wystarczy

>>I'm an agent of chaos ..
>And never ever surrender to any artificial order.
Unless it's mine..


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>PubMed
Nieprawidłowy adres strony.
.
liliac (147340 punktów)
>>PubMed
>Nieprawidłowy adres strony.
>.

U mnie się otwiera.
Masz tu pełen:
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/
Po prostu baza badań biomedycznych.
Smith (10069 punktów)
>Czas zakończyć tę rozmowę, albowiem ni cholery wspólnej płaszczyzny porozumienia nie znajdziemy.
Widzę, że Tobie nie chodzi o porozumienie tylko o udowodnienie swojej racji.
To jest podstawowa różnica wynikająca z odmiennego spojrzenia na rzeczywistość.
Porównajmy tę dyskusję do gry. Ja gram po to by cieszyć się grą a Ty po to żeby wygrać.
W dodatku chcesz grać Twoimi kartami i według wyznaczonych przez Ciebie zasad.
>Na twojej płaszczyźnie jest homeopatia (bo przecież podobna do szczepionek ), irydologia (bo... nie wiem w sumie dlaczego, bo jest absurdalna, ale może są jakieś mistyczne powody), leczenie czerniaka witaminami i nie wiem co jeszcze, pewnie wróżenie z ręki.
Na mojej płaszczyźnie jest inne spojrzenie na problem. Widzę, że światem rządzi zasada przyczyny i skutku więc nie muszę w nią wierzyć.
Nie ograniczam się przez wiarę w dogmat dowodu naukowego, który jest co chwilę obalany i tworzony na nowo. To nie problem badań naukowych tylko spojrzenia na rzeczywistość.
Nie dojdziemy do porozumienia bo Ty chcesz się rozdrabniać a ja chcę Ci przedstawić inny punkt widzenia. Nie wierzę w przeintelektualizowane teorie budowane na podstawie naciąganych eksperymentów, które dzięki powtarzalności są uznawane za naukowe a ich wyniki opisują bardzo nie wielki wycinek rzeczywistości. Natomiast kiedy ktoś przedstawia wyniki eksperymentu podważającego uznaną teorię jest wyśmiewany i oskarżany o herezję przez autorytety naukowe, nie potrafiące wyjść ze swoim rozumowaniem poza obowiązujący dogmat.
>Po mojej wiedza biomedyczna, statystyka i PubMed. Czyli wracamy do starcia wiary z metodą naukową.
Czyli autorytet prawie jak papieski.
Nie wierzę w autorytety i po mojej jest:

"The more you know, the more you realize how much you don't know,
The less you know, the more you think you know." D. T. Freeman
01-08-2009 01:59 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Medycyna coraz bardziej odchodzi od "wierzenia" na rzecz naukowej weryfikacji. Ty ją podważasz, czyli de facto proponujesz powrót do czasów, gdy nie wierzono w bakterie.
Bo obecnie, odkąd bakterie okazały się niepodważalne, medycyna de facto dochodzi do wiary w naukową weryfikację.
.
Smith (10069 punktów)
>Bo obecnie, odkąd bakterie okazały się niepodważalne, medycyna de facto dochodzi do wiary w naukową weryfikację.
Tak szkoda, że tak bardzo powoli. Ale cóż ludzie lubią wyważać otwarte drzwi. To bardziej spektakularne od naciśnięcia klamki.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Gdyby choroby miały wpływały na tęczówkę (pomijając jakieś choroby samej tęczówki) to pewnie nie stosowano by rozpoznawania tęczówki w systemach zabezpieczeń.

Zauważyłam, u chorych ludzi, że tęczówki robią się matowe. Nie wiem czy jest to prawidłowość.
Natomiast zastanawiam się nad identyfikacją z tęczówki, ja miałam oczy zielone z bardzo dużą ilością żółtych smug. Tak że wyrabiając dowód problemem było określenie ich koloru. Z biegiem lat żółte smugi zniknęły.
31-07-2009 12:01 
 Ocena-1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Zauważyłam, u chorych ludzi, że tęczówki robią się matowe. Nie wiem czy jest to prawidłowość.
Trzeba zapytać anatomów, może matowienie, zwyczajnie, nie jest wynikiem korelacji.
>Natomiast zastanawiam się nad identyfikacją z tęczówki, ja miałam oczy zielone z bardzo dużą ilością żółtych smug. Tak że wyrabiając dowód problemem było określenie ich koloru. Z biegiem lat żółte smugi zniknęły.
To musiałabyś mieć soczewki kontaktowe z poprzednim wzorem.
Wiek to najwidoczniej nie choroba.
Chorobą za to jest, podobno, życie i to przenoszoną drogą płciową
31-07-2009 12:26 
 Ocena 4 na 4
Małgorzata (3242 punktów)
>Gdyby choroby miały wpływały na tęczówkę (pomijając jakieś choroby samej tęczówki) to pewnie nie stosowano by rozpoznawania tęczówki w systemach zabezpieczeń.

   Czytnik tęczówki to kamera wysokiej rozdzielczości (albo i dwie). Taka kamera lokalizuje osobę określając jej odległość od czytnika, oko - ustalając jego położenie względem twarzy i kąt odchylenia jego poziomej osi symetrii od linii horyzontu oraz, oczywiście, tęczówkę. Analizuje przeszło 200 punktów charakterystycznych tęczówki (nawet okulary i szkła kontaktowe nie przeszkadzają w identyfikacji). Obraz tęczówki jest niezmienny w czasie i niepowtarzalny. Różni się nawet u bliźniąt, że nie wspomnę o tym, że każda z dwóch tęczówek u danej osoby jest po prostu różna. Metoda w miarę odporna na oszustwo; jednak nie radziłabym identyfikacji za pomocą czytnika siatkówki

   Pozdrawiam

kol jom hu hizdamnut chadasza
Smith (10069 punktów)
>Czytnik tęczówki to kamera wysokiej rozdzielczości (albo i dwie).(...)Metoda w miarę odporna na oszustwo; jednak nie radziłabym identyfikacji za pomocą czytnika siatkówki
To w końcu tęczówki czy siatkówki?
   Pozdrawiam

Kiedy dyplomata, mówi: tak, oznacza to: może, kiedy mówi: może, oznacza to: nie, kiedy mówi: nie to oznacza, że: nie jest dyplomatą. (nie pamiętam Autora)
31-07-2009 13:32 
 Ocena 1 na 1
Małgorzata (3242 punktów)
>To w końcu tęczówki czy siatkówki?

   Pisałam o dwóch różnych czytnikach, ostrzegając jednak J.S. przed czytnikami siatkówki. Identyfikacja za pomocą czytnika siatkówki jest bardzo inwazyjna, bo polega na oświetleniu oka wiązką światła laserowego. Wyobraź sobie, że urządzenie tymczasem jest niesprawne. Brrr...

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Smith (10069 punktów)
>   Pisałam o dwóch różnych czytnikach, ostrzegając jednak J.S. przed czytnikami siatkówki.
Teraz rozumiem.
>Identyfikacja za pomocą czytnika siatkówki jest bardzo inwazyjna, bo polega na oświetleniu oka wiązką światła laserowego. Wyobraź sobie, że urządzenie tymczasem jest niesprawne. Brrr...
Ale za to jak dostęp chroniony.
Pozdrawiam
Smith (10069 punktów)
> Analizuje przeszło 200 punktów charakterystycznych tęczówki (nawet okulary i szkła kontaktowe nie przeszkadzają w identyfikacji).
Jakiej wielkości są te niezmienne punkty? I jaką zajmują powierzchnię tęczówki, np. procentowo?
>Obraz tęczówki jest niezmienny w czasie i niepowtarzalny.
Oczywiście pod względem tych ponad 200 punktów?
Kowalska (14008 punktów)
   O, "medycyna" niekonwencjonalna Ciekawe co powiecie o tym.

   W latach '80 tych w Polsce strasznie zaczęli być modni wszelkiej maści uzdrowiciele, bioenergoterapeuci i inni ojcowie Klimuszko oraz Kaszpirowscy. Ten ostatni to nawet zęby przez telewizor wyrywał.
Moja Babcia to osoba idąca z duchem czasu, i do takiego uzdrowiciela wybrać się postanowiła. Cudotwórca ten mieszkał w Katowicach. Razem z Babcią pojechała moja Mama oraz sąsiedzi Babci.
Ale kluczowy dla opowieści jest sąsiad.

   Pan ten był po czterdziestce, pół roku wcześniej miał lekki stan przedzawałowy, dlatego postanowił pojechać.
Lekarze zdrowego wypuścili go ze szpitala po dwóch tygodniach z informacją, że ma przychodzić regularnie na badania i nie szaleć, to setki dożyje.

   Po rozmowie z nim, uzdrowiciel zalecił mu natomiast co następuje: Ma nosić na sercu, przylepione plastrem do skóry, cztery baterie "paluszki" ułożone naprzemiennie +; -. Jak w pilocie.
No i sąsiad nosił. Co tydzień wymieniał baterie na nowe. Ale nie ponosił długo.
Po niecałym miesiącu dostał tak rozległego zawału, że nie było szans na uratowanie go.

   Pytam zupełnie serio. Mogły go zabić te baterie noszone na sercu?
Jego głupotę na razie zostawmy w spokoju.
milczewski (2335 punktów)

>    Po rozmowie z nim, uzdrowiciel zalecił mu natomiast co następuje: Ma nosić na sercu, przylepione plastrem do skóry, cztery baterie "paluszki" ułożone naprzemiennie +; -. Jak w pilocie.
>No i sąsiad nosił. Co tydzień wymieniał baterie na nowe. Ale nie ponosił długo.
>Po niecałym miesiącu dostał tak rozległego zawału, że nie było szans na uratowanie go.
>    Pytam zupełnie serio. Mogły go zabić te baterie noszone na sercu?
>Jego głupotę na razie zostawmy w spokoju.

Po pierwsze, skoro jego głupotę chcesz zostawić w spokoju, to po co pytasz i to zupełnie serio.
Z Twoim sąsiadem pewnikiem było jak z hrabią, którego postrzelili na polowaniu. Hrabia nie dawał znaku życia, więc wezwano lekarza. Ten stwierdził, że nie żyje.Stwierdził również, że od jednej śruciny w tyłku jeszcze nikt nie umarł, niepotrzebnie go tylko wypatroszono.
02-08-2009 19:05 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Po pierwsze, skoro jego głupotę chcesz zostawić w spokoju, to po co pytasz i to zupełnie serio.

   Właśnie dlatego, że pytam serio, czy mogły go te baterie zabić, jego głupotę zostawiam w spokoju.

>Z Twoim sąsiadem pewnikiem było jak z hrabią, którego postrzelili na polowaniu. Hrabia nie dawał znaku życia, więc wezwano lekarza. Ten stwierdził, że nie żyje.Stwierdził również, że od jednej śruciny w tyłku jeszcze nikt nie umarł, niepotrzebnie go tylko wypatroszono.

   Hrabia nie był winien, że na polowaniu był z idiotami. A sąsiad sam się , że użyję Twojego porównania, wypatroszył. Oczywiście jeśli wyjdzie na to, że to baterie go zabiły.
milczewski (2335 punktów)
Oczywiście jeśli wyjdzie na to, że to baterie go zabiły.
>

nie jestem lekarzem od ludzi, więc się nie znam, ale mam rozum i gdyby tak było, to koniec świata. Wyobraź sobie nagłówki w gazetach - "w Nowym Jorku, w zeszłym roku zmarło 2367 ludzi. Nosili telefony komórkowe w kieszeni na piersiach. Australia pochowała wczoraj znakomitego astrofizyka Bila Diugha. Namiętnie słuchał muzyki i wbrew zaleceniom lekarzy nosił odtwarzacz na pasku na szyi."


Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365