Racjonalista - Strona głównaDo treści
Życie konia, a życie bacy z Zakopanego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-08-2009 17:57zohen (3231 punktów)Życie konia, a życie bacy z Zakopanego
0 na 2
Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Fizyk (17637 punktów)
> Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

Z tym pytaniem polecam zwrócić się do bacy.
02-08-2009 18:36 
 Ocena 1 na 1
zohen (3231 punktów)

>Z tym pytaniem polecam zwrócić się do bacy.

Raczej nie wykonam polecenia, bo opinia bacy byłaby subiektywna.
02-08-2009 19:37 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
>>Z tym pytaniem polecam zwrócić się do bacy.
>Raczej nie wykonam polecenia, bo opinia bacy byłaby subiektywna.

I tu tkwi sedno sprawy właśnie. Dla kogo czyje życie jest mniej warte? Nie da się tego uogólnić.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Rafał Gryska (55 punktów)
>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

Może zabrzmi to brutalnie, ale życie niejednego człowieka, jest dla mnie mniej warte, niż życie zwierzęcia (no, może poza dziećmi). Sam jestem obecnie na etapie ratowania trzech małych kociąt, które dzięki aurze dostały nieźle w kość, i jakoś nie jest mi trudno, ani mojej żonie, aby pojechać do wetka po leki i poradę. A co dopiero koń, zwierzę tak piękne i szlachetne, które owym bacą służą całym sobą, przez cały rok. Czy to zima, czy skwarne lato, targają ten nieszczęsny wóz z turystami. Jak w ogóle można dopuścić, aby koń padł na trasie. Czy taki kretyn nie zdaje sobie sprawy z faktu, że takie zwierze też potrzebuje odpoczynku i wody. Mnie wystarczyło obejrzeć kilka odcinków policji dla zwierzą na Animal Planet. Tylko że w USA jest taka policja i specjalne sądy, które wsadzają brutali za kraty. Nie wszawe grzywny, nie upomnienia, tylko kara stosowna do przestępstwa. Takiemu facetowi na bank zakazano by nawet zbliżania się do koni. a jakby się okazało że był np. chory, to i tak dostałby wyrok za zaniedbanie. Za kare powinien sam targać ten wóz za szklankę wody dziennie.


Uragano
02-08-2009 19:09 
 Ocena 1 na 1
zohen (3231 punktów)
>>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.
>Może zabrzmi to brutalnie, ale życie niejednego człowieka, jest dla mnie mniej warte, niż życie zwierzęcia ..............
>
Uragano


Czyje życie jest więcej warte? Gdyby do człowieka i jego psa bandyta powiedział: jednego z was muszę zabić - człowiek powiedziałby: zabij psa, pies powiedziałby: zabij mnie.
Kowalska (14008 punktów)
>Gdyby do człowieka i jego psa bandyta powiedział: jednego z was muszę zabić - człowiek powiedziałby: zabij psa, pies powiedziałby: zabij mnie.

   Takiś tego psa pewien? A jeśli ten właściciel traktował go jak jakiś, nie przymierzając, baca?
02-08-2009 20:01 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Gdyby do człowieka i jego psa bandyta powiedział: jednego z was muszę zabić - człowiek powiedziałby: zabij psa, pies powiedziałby: zabij mnie.

   Niekoniecznie. Scenariusz może być inny.

   Powiedziałbym bandycie: nie musisz zabijać, tylko chcesz, czym skłoniłbym go do zastanowienia się nad tą Światłą Prawdą.
   Bandyckie wahanie wykorzystałbym na zabicie bandyty i uratowałbym pieskie życie, przy okazji swojego.

   Bo najcenniejsze jest moje życie.
zohen (3231 punktów)
Dobre. Ale co do ostatniej kwestii, to problem polega na tym, że koń (wracając do konia|) prawdopodobnie ma podobne przekonanie, co do swojego żywota - dalej pozostajemy w punkcie wyjścia!
02-08-2009 20:49 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Załóżmy na potrzeby rozumowania, że możemy zabić bezboleśnie i natychmiastowo. Eliminujemy w ten sposób cierpienie bacy jak i konia. Zakładamy też, że ewentualne zabicie bacy będzie jednorazowe i nie będzie wstępem do utworzenia reguły, która kazałaby się innym bacom lękać, że ktoś i na nich będzie wykonywał analogiczne operacje. W każdym razie, śmierć bacy prawdopodobnie i tak pociągnie więcej cierpienia - jego rodziny, a nawet osób postronnych (norma kulturowa uwrażliwia raczej na życie człowieka niż zwierzęcia). Prawdopodobnie, większa ilość cierpienia wynikła ze śmierci bacy czyni jego życie wartościowszym.

A tak w ogóle, jaki był właściwie cel tego wątku?
zohen (3231 punktów)
To chyba jedyny, stwarzający pozory racjonalności, argument. Ale przypomina mi to filozofię dylematu, przed którym stajesz w sytuacji, gdy Twoja teściowa leci w przepaść w Twoim nowiutkim mercedesie. Będziemy wartościować życie dzieci kochanych i niekochanych? Bo za tymi drugimi nikt specjalnie nie rozpacza. A jak to widzisz z punktu widzenia konia (nieważne - instynktu czy poglądu. Albo inaczej - gdyby koń mógł mieć pogląd, to jaki powinien mieć?
02-08-2009 21:30 
 Ocena 1 na 1
zohen (3231 punktów)
Albo inaczej - które 100 zł było więcej warte, to które zgubiłeś, czy to które przepiłeś?
Co do celu takiego pytania: nie rozumiem i zatrważa mnie zjawisko bezduszności i okrucieństwa wobec zwierząt - im bardziej tępa, zacofana, religijna i bogobojna społeczność, tym przejawy tego okrucieństwa są większe. Gdzieś "z tyłu głowy" chodzi mi myśl, że ludzie zapłacą za to z nawiązką. Obłędne z humanitarnego punktu widzenia hodowle doprowadzą w końcu do powstania takiego wirusa, o jakim specjaliści od broni biologicznej w najtajniejszych laboratoriach nawet nie śnili.
02-08-2009 22:21 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Obłędne z humanitarnego punktu widzenia hodowle doprowadzą w końcu do powstania takiego wirusa, o jakim specjaliści od broni biologicznej w najtajniejszych laboratoriach nawet nie śnili.

Zwierzęta wygenerują go w sobie w akcie zemsty za niehumanitarne traktowanie?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
zohen (3231 punktów)
A wirus ptasiej czy świńskiej grypy to gdzie powstał? W kurniku, w chlewiku małorolnego chłopa?
02-08-2009 22:45 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>A wirus ptasiej czy świńskiej grypy to gdzie powstał? W kurniku, w chlewiku małorolnego chłopa?

Ja nie wiem, a Ty?
Swoją drogą, znasz kogoś, kto chorował na tą czy tamtą?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
>A wirus ptasiej czy świńskiej grypy to gdzie powstał? W kurniku, w chlewiku małorolnego chłopa?
całkiem prawdopodobne
02-08-2009 20:49 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>... koń (wracając do konia|) prawdopodobnie ma podobne przekonanie, co do swojego żywota - dalej pozostajemy w punkcie wyjścia!
   Nie wydaje mi się, żeby koń miał przekonania, ma tylko instynkt, więc w punkcie wyjścia pozostałeś sam.
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Mój pies wskazałby bez namysłu na mnie, nie jest aż taki głupi.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.
Baca może sklonować konia.
.
02-08-2009 20:50 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Baca może sklonować konia.
   Bo sklęcie nie pomogło.
diogenes (42753 punktów)
>jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

Za konia bez bacy dostaniesz na targu trochę kasy. Ile dostaniesz za bacę bez konia?
02-08-2009 21:05 
 Ocena 10 na 10
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.
>Za konia bez bacy dostaniesz na targu trochę kasy. Ile dostaniesz za bacę bez konia?

Polędwica końska jest smaczna, bacy nie jadłem.
checkmate (1197 punktów)
>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

A co zrobisz ze zdobytą wiedzą?
Jedynym racjonalnym argumentem przemawiającym za tym, że rzeczywiście potrzebujesz rozwiązać ten problem jest to, że sam jesteś tym bacą. Albo jego koniem.
Sposób postawienia problemu sugeruje to drugie.

Elemele dutki...
02-08-2009 21:57 
 Ocena-2 na 2
zohen (3231 punktów)
Ale dno! Po co te złośliwe wycieczki? Nerwy? Nie załapujesz tematu, to się nie odzywaj i nie zaśmiecaj forum - bez urazy!
02-08-2009 22:07 
 Ocena 3 na 3
checkmate (1197 punktów)
>Ale dno! Po co te złośliwe wycieczki? Nerwy? Nie załapujesz tematu, to się nie odzywaj i nie zaśmiecaj forum - bez urazy!

Cały wpis jest niesamowity, ale to mnie rozbroiło doszczętnie: "nie zaśmiecaj forum".
Wiesz co robi małżonek wracając do domu od kochanki?
(Jasne, że wiesz, sam zastosowałeś tę metodę).
Robi żonie awanturę, że go zdradza.
"Trzeba się wyluzować" (Chłopaki nie płaczą)

Elemele dutki...
02-08-2009 22:22 
 Ocena-1 na 1
zohen (3231 punktów)
Ciesze się, że Cie rozbroiłem i mogłeś się wyluzować! I nie płaczesz. Niech zgadnę: jesteś gorolem?
02-08-2009 22:30 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
>Ciesze się, że Cie rozbroiłem i mogłeś się wyluzować! I nie płaczesz. Niech zgadnę: jesteś gorolem?
Matka twierdzi, że nie. (założyłem literówkę)
Cytat filmowy był do Ciebie (nie do mnie).
Wprawdzie nie płaczę, ale jeszcze ze dwa Twoje wpisy i nie powstrzymam łez ze śmiechu, bez urazy!

Elemele dutki...
02-08-2009 22:33 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Ciesze się, że Cie rozbroiłem i mogłeś się wyluzować! I nie płaczesz. Niech zgadnę: jesteś gorolem?

A co ma do rzeczy, czy jest gorolem?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
02-08-2009 22:49 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>Ciesze się, że Cie rozbroiłem i mogłeś się wyluzować! I nie płaczesz. Niech zgadnę: jesteś gorolem?
>A co ma do rzeczy, czy jest gorolem?
>
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.


Bo jeśli jest gorolem, to może być też górolem. Ale nie musi.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Kuri23 (183 punktów)
>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.
Pytanie jest trudne, ale nie chodzi o to czyje życie jest więcej warte, ten człowiek zamęczył tego konia żeby życ, prawo przyrody, zabił żeby samemu nie głodować, ja akurat mimo swojej nowoczesności nie popieram tych ,,wariatów" od praw zwierząt, jasne że nie wolno sie nad nimi znęcać itd, ale wyroki za znęcanie będące czasem wyższe od wyroku za zabójstwo człowieka są dla mnie śmieszne, ludzie litują się nad, pieskiem, kotkiem a widok człowieka leżącego na ulicy ich bulwersuje? Taki człowiek nie koniecznie jest pijany. Może zasłabł, drażnią mnie ci pseudo ekolodzy z Rospudy, którzy płaca 100 zł za siedzenie na drzewach, za nic mając życie ludzi.
oportunista (1711 punktów)
Sprawa konia i bacy jak każda tego typu, ma zapewne drugie dno. Jeden koń i baca nie zasługują na tak wielki szum medialny. Obrońcy zwierząt nie są tak bardzo pryncypialni na jakich się kreują. Czy ktokolwiek umyślnie niszczy samochód którym zarabia na utrzymanie swojej rodziny? Czy koniom, innym zwierzętom również, będzie się żyło lepiej gdy będą człowiekowi niepotrzebne? Nieraz obserwowałem jak media nagłaśniają incydent, tylko po to aby stworzyć odpowiedni klimat działaniom z pozoru nie mającym związku ze sprawą, a służącym ściśle określonym interesom. Może ktoś wpadł na pomysł wykolegowania z interesu miejscowych, kupi meleksy i tanio wygodnie będzie wozić turystów. Kasa do zarobienia duża, konie do rzeźni a z bacą do pośredniaka.
brel (1 punktów)
bo wicie jest prawda tyż prawda i gówno prawda.Baca już tu nie mieszka.
A KUŃ WIE TYLE SAMO O BACY,CO BACA O KUNIO TYŻ ŻYCIKU -GORSECIKU-WĘDZIDEŁKU.
Rigoletto (3891 punktów)
>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

Po pierwsze, nie słyszałem, żeby temu bacy udowodniono, że znęcał się nad tym koniem, więc nie można chyba pisać o nim "ciemiężyciel".

Po drugie "wartość życia" jest czymś subiektywnym. Dla Aleksandra Wielkiego zapewne wartość życia jego ukochanego konia Bucefała, była większa niż wartość życia wielu ludzi. Niemniej jednak jeśli przyjmiemy w tej kwestii zupełną dowolność (czyli np. wartość życia człowieka zrównamy z wartością życia zwierzęcia), to w zasadzie możemy pożegnać się z jakąkolwiek etyką i moralnością.
04-08-2009 12:23 
 Ocena 1 na 1
anty_k (954 punktów)
> Niemniej jednak jeśli przyjmiemy w tej kwestii zupełną dowolność (czyli np. wartość życia człowieka zrównamy z wartością życia zwierzęcia), to w zasadzie możemy pożegnać się z jakąkolwiek etyką i moralnością.

Może po prostu wtedy trzeba by traktować zwierzęta równie dobrze jak ludzi.
Rigoletto (3891 punktów)
>> Niemniej jednak jeśli przyjmiemy w tej kwestii zupełną dowolność (czyli np. wartość życia człowieka zrównamy z wartością życia zwierzęcia), to w zasadzie możemy pożegnać się z jakąkolwiek etyką i moralnością.
>Może po prostu wtedy trzeba by traktować zwierzęta równie dobrze jak ludzi.

To znaczy jak? I czy wszystkie zwierzęta, czy tylko ssaki, a może wszystkie kręgowce, albo wszystkie zwierzęta wielokomórkowe?
Beatus (2528 punktów)

>Może po prostu wtedy trzeba by traktować zwierzęta równie dobrze jak ludzi.
>
Żartujesz chyba? Co ci zwierzęta zaszkodziły, że im tak źle życzysz?

Pierwszy lepszy przykład: co zrobisz gdy ci obgryzę nogę od stołu? Moje oburzenie nie znałoby granic. Chyba zadzwoniłabym po lekarza aby odseparować cię od społeczeństwa Co zaś zrobisz gdy tę samą stołową nogę obgryzie ci pies? Ja bym szukała problemu poza psem. Może za długo był sam, może nie miał nic do gryzienia, a przecież pies musi gryźć itd.
Różnica w traktowaniu ludzi i zwierząt polega na dostrzeganiu przepaści jaką dzieli działanie celowe i intencyjne od instynktowego i zależnego od natury i bodźców zewnętrznych. Nie jesteśmy tacy sami, my i zwierzęta. Nie należy nas tak samo traktować.
finerbijk (17282 punktów)
A mówili mu: nie męccie konia baco, ino sie ozencie.

Chłop nie posłuchał, no i stało się.
Beatus (2528 punktów)
>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

Racjonalnie można tego dowodzić ale pod warunkiem, że odsuniemy najpierw elementy nieracjonalne oraz te, które chłodny osąd mogą zakłócić.
Proponuję zamienić baca na człowiek.
Druga sprawa, przekonstruować pytanie z brzmienia negatywnego na neutralne. Negatywy budzą emocje oraz sugerują opcje światopoglądowe. Należy więc unikać takich sformuowań jak "mniej warte"
Powstaje pytanie - Czyje życie jest wartościowsze? Człowieka czy konia?
Inaczej brzmi, prawda? Tak zadane pytanie od razu prowokuje do zadania kolejnych pytań ponieważ ma wystarczająco małe znacznie emocjonalne i nie sugeruje intencji pytającego.
Kolejne pytania to: wartościowsze z uwagi na co? Co jest wartością?
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy i indywidualizmu.
Ponieważ pytałeś o racjonalny argument, spróbujmy wyjść z takiego właśnie światopoglądu. Warto też określić perspektywę. Czy chodzi nam o wartość, którą można w jakiś obiektywny sposób zmierzyć. Mam kilka pomysłów, skorzystam z tego, który wydaje mi się najbardziej filozoficzny.
Jeżeli przymniemy, że wartościowa z naszego punku widzenia jest zmiana, rozwój, działanie, tworzenie nowych jakości. Kładąc na tak skonstruowanej szali człowieka i konia, musimy wybrać człowieka. Potencjalnie to człowiek ma zdecydowanie większe szanse na pomnażanie różnorodności świata.
Nie lada problemem dla ekologów i antropocentryków będzie odpowiedź na pytanie określające inaczej proporcje. Czyje życie jest wartościowsze? Jednego człowieka czy wszystkich koni?
Temat można rozwijać podstawiając kolejne zmienne pod słowo wartość, szukając granicy proporcji ilościowych, można też skorzystać z określenia "gatunek".
Pozdrawiam
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Głupie pozornie pytanie zasługuje na uwagę. Całkiem racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy, polega na porównaniu konsekwencji grożących za palnięcie jednemu i drugiemu w łeb.

Pozdrawiam wszystkich
Michał Lewicki (201 punktów)
>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

No cóż, na ile wyda się Panu racjonalny to nie wiem, ale idąc do sklepu i stając w kolejce do stoiska mięsnego o wiele łatwiej będzie mi nabyć koninę niż ludziznę (???? bo nie wiem jak właściwie nazwać ludzkie mięso).

Ja uparcie powtarzam - jest to kwestia solidaryzmu gatunkowego. Człowiek rządzi - reszta słucha. Dopóki nie wyeliminujemy kwestii głodu wśród ludzi, nie ma co się zajmować zdychającymi zwierzętami.

Zgadzam się na to by ludzie jedli zwierzęta, nie zgadzam się by zwierzęta jadły ludzi
(taki mechanizm obronny).

Humanizm z definicji na pierwszym miejscu stawia człowieka!

05-08-2009 13:09 
 Ocena 5 na 5
wojtek. (1061 punktów)
>Człowiek rządzi - reszta słucha. Dopóki nie wyeliminujemy kwestii głodu wśród ludzi, nie ma co się zajmować zdychającymi zwierzętami.

   Wybornie ... Na tej zasadzie, nawet największe bestialstwo człowieka wobec zwierzęcia, jest usprawiedliwione.
Poza tym, co ma kwestia ludzi umierających z głodu do kwestii okrutnego traktowania zwierząt, którą poruszył autor wątku? Czy według Pana to, że ludzie umierają z głodu ma powodować brak reakcji na znęcanie się człowieka nad zwierzęciem?

   Zwierzę umiera tak samo jak człowiek, ponieważ jest tak samo jak człowiek istotą żywą. Wobec umierającego człowieka też Pan używa określenia "zdycha"?

>Humanizm z definicji na pierwszym miejscu stawia człowieka!

   I cóż z tego? Stawianie człowieka na pierwszym miejscu nie jest równoznaczne z obojętnością ( a taką obojętność Pan zaleca) tegoż człowieka na cierpienie zwierząt. Nie ma sprzeczności między stawianiem ludzkiego życia na pierwszym miejscu, a reagowaniem na krzywdę zwierząt. Moim zdaniem taka właśnie postawa, jest godną postawą Humanisty.

   Łatwo jest być ludzkim, dla drugiego człowieka, którego życie jest obwarowane setkami paragrafów i uważane za najważniejsze. Znacznie trudniej, zachować człowieczeństwo dla zwierząt, istot które również odczuwają ból, strach, głód, tylko mają tego pecha, że ich życie i godność przez takich jak Pan są uważane za bezwartościowe.
06-08-2009 01:00 
 Ocena-1 na 3
Michał Lewicki (201 punktów)
>>Człowiek rządzi - reszta słucha. Dopóki nie wyeliminujemy kwestii głodu wśród ludzi, nie ma co się zajmować zdychającymi zwierzętami.
>    Wybornie ... Na tej zasadzie, nawet największe bestialstwo człowieka wobec zwierzęcia, jest usprawiedliwione.
>Poza tym, co ma kwestia ludzi umierających z głodu do kwestii okrutnego traktowania zwierząt, którą poruszył autor wątku? Czy według Pana to, że ludzie umierają z głodu ma powodować brak reakcji na znęcanie się człowieka nad zwierzęciem?
>    Zwierzę umiera tak samo jak człowiek, ponieważ jest tak samo jak człowiek istotą żywą. Wobec umierającego człowieka też Pan używa określenia "zdycha"?

Nie uważam, że człowiek ma prawo znęcać się nad zwierzętami. Nie dlatego jednak, że zwierzętom przysługują jakiekolwiek prawa. Prawo, które jako umowa społeczna obowiązuje jedynie pomiędzy jednostkami które decydują się go przestrzegać, a psa, konia czy modliszki nie jesteśmy w stanie zobligować do przestrzegania jakichkolwiek praw, w związku z czym przyznawanie im praw działa na naszą niekorzyść. Jedyną korzyścią, jeśli chodzi o ochronę zwierząt jest to, że zakazując maltretowania zwierząt, w rzeczywistości chronimy samych siebie. Jeżeli będziemy pozwalać na znęcanie się nad zwierzętami, to ryzykujemy że tego typu zachowania mogą zostać przeniesione na innych ludzi - zaczyna się od bicia psa a kończy na biciu żony i dzieci.

>>Humanizm z definicji na pierwszym miejscu stawia człowieka!
>    I cóż z tego? Stawianie człowieka na pierwszym miejscu nie jest równoznaczne z obojętnością ( a taką obojętność Pan zaleca) tegoż człowieka na cierpienie zwierząt. Nie ma sprzeczności między stawianiem ludzkiego życia na pierwszym miejscu, a reagowaniem na krzywdę zwierząt. Moim zdaniem taka właśnie postawa, jest godną postawą Humanisty.

Jak już napisałem reagować należy, ale dla dobra ludzi a nie zwierząt.

>    Łatwo jest być ludzkim, dla drugiego człowieka, którego życie jest obwarowane setkami paragrafów i uważane za najważniejsze. Znacznie trudniej, zachować człowieczeństwo dla zwierząt, istot które również odczuwają ból, strach, głód, tylko mają tego pecha, że ich życie i godność przez takich jak Pan są uważane za bezwartościowe.
>
Zdecydowanie uważam, że nie należy zwierzętom okazywać "człowieczeństwa". Zwierzęta to zwierzęta a ludzie to ludzie. Czy naprawdę ma Pan skrupuły używając muchozolu bądź trutki na podobno wybitnie inteligentne szczury? Ja takich oporów nie mam.
Nie uważam że życie zwierząt jest bezwartościowe. Korzyści natomiast są różne, począwszy od pożywienia, na pieskach czy kotkach do towarzystwa kończywszy, gdyż każdy kontakt ze zwierzęciem, który spełnia jakieś nasze potrzeby jest dla nas wartościowy (zjedzenie go brzmi dziwnie jako "kontakt", ale jest to podstawowy rodzaj użyteczności zwierząt).
14-08-2009 18:51 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Nie uważam że życie zwierząt jest bezwartościowe. Korzyści natomiast są różne, począwszy od pożywienia, na pieskach czy kotkach do towarzystwa kończywszy, gdyż każdy kontakt ze zwierzęciem, który spełnia jakieś nasze potrzeby jest dla nas wartościowy (zjedzenie go brzmi dziwnie jako "kontakt", ale jest to podstawowy rodzaj użyteczności zwierząt).

A z ludzi można robić całkiem porządne mydło. Oczywiście tych, których najpierw wypiszemy z umowy społecznej a więc jakąś mniejszość. Wtedy już nie będzie problemu z ich "prawami" i wszystko będzie ok.
mirka (403 punktów)
>>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

Dla mnie nie ma takiego!!!

>Ja uparcie powtarzam - jest to kwestia solidaryzmu gatunkowego. Człowiek rządzi - reszta słucha. Dopóki nie wyeliminujemy kwestii głodu wśród ludzi, nie ma co się zajmować zdychającymi zwierzętami.
>Zgadzam się na to by ludzie jedli zwierzęta, nie zgadzam się by zwierzęta jadły ludzi
>(taki mechanizm obronny).
>Humanizm z definicji na pierwszym miejscu stawia człowieka!

Nie przypominam sobie z relacji TV aby baca był głodny. Zresztą nawet gdyby to głód nie usprawiedliwia znęcania się.
Koń jest 100 krotnie więcej wart od swego ciemiężyciela ponieważ mężnie znosił swój trud , a mógł po prostu uparcie odmawiac ciągnięcia tego wozu, ugryśc bacę, kopnąc. Biedne zwierze z pokorą znosiło swój los. Wątpię aby baca z taką pokorą wykonywał swoją prace. Zresztą z wypowiedzi turystów i przewodników wynika że takie rzeczy jak znęcanie się nad zwierzęciem (na którym w końcu się zarabia) zdarzają się nagminnie. Humanizm człowieka określa także jego stosunek do zwierząt.
Tępota i znieczulica ludzi wynika z tąd, że są na szczycie łańcucha pokarmowego.A jeśli się to kiedyś zmieni?
Zwierzęta nie mają kościołów, religii, moralności a są w swych zachowaniach o ile mądrzejsze i lepsze!!!
dragomeda (100 punktów)
>Błagam, podajcie Państwo chociaż jeden racjonalny argument przemawiający za tym, ze życie konia
>jest mniej warte od życia jego ciemiężyciela - bacy.

Osobiście wzięłabym pod uwagę akt wdzięczności, który jest w dzisiejszych czasach bardzo rzadkim zjawiskiem.
Odnosząc się do wartości życia bacy , czy tez konia. Oszczędziłabym konia, ponieważ baca zapomniałby o mojej litości po kilku butelkach wódki i śmiałby się z mojej naiwności. Kon, natomiast nie jednokrotnie w moim życiu udowodnił, ze jest wart mojej opieki i potrafi być wdzięczny bardziej, jak człowiek, pomimo półtora-kilogramowego mózgu.
Poza tym życie ludzkie straciło na wartości, odkąd ludzie sami siebie nie potrafią szanować, wykorzystać czasu jaki jest im dany i spożytkowanie go,aby zrobić coś więcej, niż żerowanie na rzuconej odgórnie padlinie .
Moj pogląd jest spowodowany brakiem szacunku i pogarda dla ludzi, którzy biorą więcej niż dają, lub nic nie dają. Którzy rozpływają się w masie i nie maja własnej siły, ani zdania by zmienić rzeczywistość, której tak naprawdę nienawidzą. Nie mam na myśli tylko tego co ich otacza, ale także tego co sobą reprezentują, zarówno fizycznie jak intelektualnie.

Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365